← Polska

I C 25/16

Sygn. akt I C 25/16 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 22 grudnia 2016r. Sąd Rejonowy w Gdyni, Wydział I Cywilny w składzie Przewodniczący: SSR Adrianna Gołuńska-Łupina Protokolant: st. se

§ 1k.c.

oraz art. 13 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych w zw. z art. 415 k.c., 444 § 1 k.c. i art. 445 § 1 k.c. Zgodnie z art. 822 § 1 i 4 k.c. przez umowę ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej zakład ubezpieczeń zobowiązuje się do zapłacenia określonego w umowie odszkodowania za szkody wyrządzone osobom trzecim, względem których odpowiedzialność za szkodę ponosi ubezpieczający albo osoba, na której rzecz została zawarta umowa ubezpieczenia. Uprawniony do odszkodowania w związku ze zdarzeniem objętym umową ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej może dochodzić roszczenia bezpośrednio od zakładu ubezpieczeń. Na mocy natomiast art.

§ 1k.c.

o ile nie umówiono się inaczej, suma pieniężna wypłacona przez zakład ubezpieczeń z tytułu ubezpieczenia nie może być wyższa od poniesionej szkody. Z treści art. 13 ust. 2 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (tekst jednolity Dz.U. z 2013r., poz. 392) wynika, iż w obowiązkowych ubezpieczeniach odpowiedzialności cywilnej odszkodowanie wypłaca się w granicach odpowiedzialności cywilnej podmiotów objętych ubezpieczeniem, nie wyżej jednak niż do wysokości sumy gwarancyjnej ustalonej w umowie. Nadto, na względzie należy mieć również treść art. 361 §1 k.c., który stanowi, iż zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność jedynie za normalne następstwa działania lub zaniechania z którego szkoda wynikła, oraz treść art. 363 § 1 k.c. który stanowi, że co do zasady naprawienie szkody winno nastąpić według wyboru poszkodowanego, bądź przez przywrócenie do stanu poprzedniego, bądź przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej, przy czym gdyby przywrócenie do stanu poprzedniego pociągało za sobą dla zobowiązanego nadmierne koszty, roszczenie poszkodowanego ogranicza się do świadczenia w pieniądzu. Jednocześnie z treści art. 361 § 2 k.c. wynika, iż naprawienie szkody obejmuje straty, które poniósł poszkodowany. Przechodząc do szczegółowych rozważań wskazać należy, iż pomiędzy stronami nie było sporu ani co do okoliczności kolizji drogowej z dnia 8 maja 2015r., winy kierowcy posiadającego obowiązkowe ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej w pozwanym towarzystwie ubezpieczeń ani tego, że odpowiedzialność za szkodę ponosi co do zasady pozwany w związku z zawartą ze sprawcą umową ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej. Zatem, jedyną kwestią sporną pomiędzy stronami była wysokość szkody. Pierwszą z okoliczności spornych pomiędzy stronami była wysokość szkody powstałej wskutek zniszczenia roweru marki C.. W toku postępowania likwidacyjnego pozwany ubezpieczyciel przyznał powodowi odszkodowanie w kwocie 1.624,50 zł, dokonując potrąceń amortyzacyjnych w wysokości 70 %. Strona powodowa natomiast wywodziła, że rower znajdował się w chwili wypadku w bardzo dobrym stanie technicznym, powód dbał o niego i na bieżąco wymieniał elementy, które zużywały się w trakcie eksploatacji. Nadto, jak podkreślał powód, przedmiotowy jednoślad został wyprodukowany przez znaną włoską firmą (...), której produkty charakteryzują się wysoką jakością oraz trwałością. Z tych względów powód kwestionował przyjętą przez pozwanego wartość roweru jako zaniżoną i domagał się zasądzenia dodatkowo kwoty 3.790,50 zł z tytułu różnicy pomiędzy wartością roweru przed szkodą a kwotą wypłaconego odszkodowania. W celu ustalenia wysokości poniesionej przez powoda szkody Sąd odwołał się do wiadomości specjalnych. W przedłożonej opinii biegły z zakresu techniki motoryzacyjnej L. A. stwierdził, że wartość nowego roweru obliczona metodą wartości rynkowej stanowi kwotę 5.955 zł. Biegły zważył jednak, że w chwili powstania szkody przedmiotowy pojazd był użytkowany oraz kwalifikował się do naprawy głównej z wymianą elementów i podzespołów w szerokim zakresie. Stąd też biegły przyjął stopień zużycia roweru w wysokości 65 %. Nadto, biegły uwzględnił współczynnik urynkowienia w wysokości 0,90 z uwagi na zapotrzebowanie na rynku krajowym na tego typu pojazdy. W ten sposób biegły ustalił wartość roweru w stanie nieuszkodzonym na kwotę 1.688 zł. Natomiast koszt naprawy został przez biegłego określony na kwotę 4.035 zł. W związku z powyższym biegły stwierdził, że doszło do szkody całkowitej. Strona powodowa zgłosiła liczne zarzuty do opinii biegłego. Przede wszystkim, zdaniem powoda, wartość roweru w stanie nieuszkodzonym została przez biegłego znacznie zaniżona. Opierając się na cenach z Wielkiej Brytanii powód wywodził bowiem, że w 2011r. podobny rower został wyceniony na kwotę 550 funtów, co stanowiło równowartość 2.600 zł. Wedle powoda od tego czasu wartość roweru nie mogła spaść aż o 1.000 zł. Nadto, powód zwrócił uwagę, że przedmiotowy rower ma wartość kolekcjonerską, albowiem producent firma (...) specjalizuje się w produkcji rowerów szosowych wykorzystywanych przez profesjonalistów (m.in. w znanych wyścigach kolarskich) i wobec tego nieprawidłowe jest porównywanie cen rowerów tej klasy z cenami zwykłych rowerów. Wedle powoda biegły zastosował także nieprawidłowy wskaźnik stopnia zużycia, gdyż stan roweru przed szkodą był bardzo dobry, nie wymagał wymiany głównej, a w czasie eksploatacji powód wymieniał zużyte części na części marki S. i wobec tego biegły winien co najmniej przyjąć, że rower znajdował się w stanie dobrym przydatnym do dalszego użytkowania bez konieczności dokonywania napraw. Wreszcie – w ocenie powoda – biegły zaniechał umówienia przyjętego współczynnika urynkowienia „e”. Wobec złożonych przez biegłego wyjaśnień zarzuty pozwanego należało jednak uznać za bezzasadne. Przede wszystkim biegły zwrócił uwagę, że oferty zagraniczne, na które powołuje się powód, dotyczą roweru pięcioletniego, podczas, gdy pojazd powoda w chwili kolizji miał 23 lata. W ocenie Sądu, nie trzeba szczególnej wiedzy, by móc stwierdzić, że już sam wiek obu rowerów (różnica 18 lat) wskazuje, że ich wartość rynkowa powinna być różna. W świetle wyjaśnień biegłego nie zasługuje na uwzględnienie także zarzut dotyczący rzekomej wartości kolekcjonerskiej roweru. Jak wskazał biegły A. taką wartość mają przedmioty ponad 25 – letnie i to wyłącznie przy założeniu, że są zbudowane z części oryginalnych tj. montowanych fabrycznie. Tymczasem z zeznań powoda jednoznacznie wynika, że w trakcie eksploatacji wymienił on wiele elementów na części marki S. (m.in. łańcuch, kasetę, korbę, koła), stąd nie może być mowy o wartości kolekcjonerskiej roweru. Sąd dał także wiarę wyjaśnieniom biegłego dotyczącym przyjętego wskaźnika stopnia zużycia. Jak wyjaśnił biegły rower w ciągu 23 lat był bardzo eksploatowany, powód bardzo często używał go do treningów wyczynowych (wskazywał wręcz, że to jego ulubiony rower). Co prawda, w trakcie eksploatacji powód sukcesywnie wymieniał kolejne części roweru, jednak mimo tego, po 23 latach intensywnej eksploatacji – w ocenie biegłego – rower i tak nadaje się do remontu. Jeśli chodzi o współczynnik urynkowienia to biegły wyjaśnił, że jest to współczynnik zbywalności. Przyjęty przez biegłego współczynnik w wysokości 0,9 oznacza, że popyt na tego typu roweru był wysoki, co podwyższa jego wartość rynkową. Wobec wyjaśnień biegłego złożonych na rozprawie Sąd przyjął za prawidłową wartość roweru w stanie nieuszkodzonym, wskazaną w opinii biegłego. Zatem, na podstawie opinii biegłego należało przyjąć, że koszt naprawy uszkodzeń powstałych w wyniku kolizji z dnia 8 maja 2015r. jest wyższy od wartości rynkowej roweru w stanie nieuszkodzonym. Jak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 12 stycznia 2006r., III CZP 76/05, LEX nr 175463, w obowiązkowym ubezpieczeniu komunikacyjnym OC ma zastosowanie zasada pełnego odszkodowania wyrażona w art. 361 § 2 k.c., a ubezpieczyciel z tytułu odpowiedzialności gwarancyjnej wypłaca poszkodowanemu świadczenie pieniężne w granicach odpowiedzialności sprawczej posiadacza lub kierowcy pojazdu mechanicznego (art. 822 § 1 k.c.). Suma pieniężna wypłacona przez zakład ubezpieczeń nie może być jednak wyższa od poniesionej szkody (art.

§ 1

k.c.) i przede wszystkim na tym tle zachodzi potrzeba oceny, czy koszt restytucji jest dla zobowiązanego nadmierny (art. 363 § 1 zdanie drugie k.c.). Przyjmuje się, że nieopłacalność naprawy, będąca przesłanką wystąpienia tzw. szkody całkowitej, ma miejsce wówczas, gdy jej koszt przekracza wartość pojazdu sprzed wypadku. Stan majątku poszkodowanego, niezakłócony zdarzeniem ubezpieczeniowym, wyznacza bowiem rozmiar należnego odszkodowania. Taka sytuacja ma niewątpliwie miejsce w niniejszej sprawie. Zważyć należy, że w sytuacjach, w których zniszczeniu uległa rzecz, a pozostałości po niej prezentują jednak pewną wartość, wartość ta podlega odliczeniu od należnego poszkodowanemu odszkodowania. W tym wyraża się działanie zasady compensatio lucri cum damno. Nie występują żadne okoliczności uzasadniające wyłączenie działania powyższej zasady w odniesieniu do sytuacji, w której, w miejsce podmiotu wyrządzającego szkodę, zobowiązanym do naprawienia szkody jest ubezpieczyciel (por. wyrok SN z dnia 6 kwietnia 2004r., I CK 557/03, LEX 585672). W związku z powyższym poniesiona przez powoda szkoda stanowiła różnicę pomiędzy wartością roweru w stanie nieuszkodzonym (1.688 zł) a wartością pozostałości (120 zł), a więc była równa kwocie 1.568 zł. Tymczasem, w toku postępowania likwidacyjnego pozwany zakład ubezpieczeń wypłacił powodowi już kwotę 1.624,50 zł, toteż uznać należało, że szkoda w powyższym zakresie została w całości skompensowana i tym samym powództwo podlegało oddaleniu na podstawie art. 822 § 1 i 4 k.c. i art.

§ 1k.c.

oraz art. 13 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych a contrario. Nadto, w niniejszym postępowaniu powód domagał się również zasądzenia odszkodowania za zniszczenie kasku ochronnego. Bezsporne pomiędzy stronami było, że w wyniku wypadku kask powoda został zniszczony, a pozwany na etapie przedprocesowym przyznał powodowi z tego tytułu kwotę 167,40 zł. Ostatecznie – po częściowym cofnięciu pozwu – powód żądał zapłaty kwoty 142,60 zł jako różnicy pomiędzy ceną zakupu nowego kasku (310 zł) a kwotą wypłaconego odszkodowania. W ocenie Sądu powództwo w tym względzie zasługiwało na uwzględnienie. Bez wątpienie zniszczenie kasku uniemożliwiało powodowi jego dalszą eksploatację. Pęknięty kask nie spełniałby bowiem swojej funkcji ochronnej i jego dalsza eksploatacja zagrażałaby bezpieczeństwu powoda. W tym stanie rzeczy zakup nowego kasku był całkowicie uzasadniony, a poniesiona przez powoda kwota 310 zł stanowi stratę, jaką musiał ponieść w związku z zawinionym działaniem sprawcy. Jednocześnie, w ocenie Sądu, w okolicznościach niniejszej sprawy trudno wymagać od powoda, aby zakupił kask używany, choćby ze względów higienicznych. Jednocześnie powód należycie wykazał poniesienie powyższego wydatku, załączając do akt sprawy paragon fiskalny na kwotę 310 zł. Stąd też, na mocy przepisów art. 822 § 1 i 4 k.c. i art.

§ 1k.c.

oraz art. 13 ustawy z dnia 22 maja 2003r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych w zw. z art. 415 k.c. Sąd zasądził od pozwanego na rzecz powoda kwotę 142,60 zł jako różnicę pomiędzy poniesioną przez powoda szkodą a kwotą dotychczas wypłaconego odszkodowania na podstawie art. 822 § 1 i 4 k.c. i art.

§ 1k.c.

oraz art. 13 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych. W niniejszej sprawie powód domagał się także zasądzenia kwoty 10.000 zł z tytułu zadośćuczynienia za krzywdę (po cofnięciu pozwu kwoty 9.000 zł). Dokonując ustaleń w przedmiocie rozmiaru krzywdy pamiętać należy, iż nie jest możliwe ścisłe określenie rozmiaru krzywdy i wysokości zadośćuczynienia, zaś każdy przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie z uwzględnieniem wszystkich okoliczności sprawy (por.: wyrok SN z dnia 3 czerwca 2011 r., III CSK 279/10). Bez wątpienia wprowadzenie do przepisu art. 445 § 1 k.c. klauzuli generalnej "odpowiedniej sumy" pozostawia sądowi orzekającemu margines uznaniowości, co do wysokości zasądzanej kwoty. Jest on dodatkowo wzmocniony fakultatywnym charakterem tego przyznania ("może"), co wskazuje na konstrukcję należnego zadośćuczynienia dopiero po przekroczeniu pewnego poziomu krzywdy (por.: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 1974 r., II CR 763/73, OSPiKA 1975, nr 7-8, poz. 171). Pomimo niemożności ścisłego ustalenia wysokości uszczerbku należy jednak opierać rozstrzygnięcie na kryteriach zobiektywizowanych, a nie kierować się wyłącznie subiektywnymi odczuciami poszkodowanego. Sąd miał na uwadze, iż wobec niewymierności szkody niemajątkowej określając wysokość "odpowiedniej sumy", sąd powinien niewątpliwie kierować się celami oraz charakterem zadośćuczynienia i uwzględnić wszystkie okoliczności mające wpływ na rozmiar doznanej szkody niemajątkowej. Podstawowe znaczenie musi mieć rozmiar doznanej krzywdy, o którym decydują przede wszystkim takie czynniki, jak rodzaj uszkodzenia ciała czy rozstroju zdrowia, ich nieodwracalny charakter polegający zwłaszcza na kalectwie, długotrwałość i przebieg procesu leczenia, stopień cierpień fizycznych i psychicznych, ich intensywność i długotrwałość, wiek poszkodowanego i jego szanse na przyszłość oraz poczucie nieprzydatności społecznej (por.: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 1 kwietnia 2004r., II CK 131/03). Ponadto należy mieć na względzie, iż chodzi tu o krzywdę ujmowaną jako cierpienie fizyczne, a więc ból i inne dolegliwości oraz cierpienia psychiczne, czyli negatywne uczucia przeżywane w związku z cierpieniami fizycznymi lub następstwami uszkodzenia ciała, czy rozstroju zdrowia w postaci np. zeszpecenia, wyłączenia z normalnego życia itp. Celem zadośćuczynienia jest przede wszystkim złagodzenie tych cierpień. Winno ono mieć charakter całościowy i obejmować wszystkie cierpienia fizyczne i psychiczne, zarówno już doznane, jak i te, które zapewne wystąpią w przyszłości (a więc prognozy na przyszłość). Przy ocenie więc "odpowiedniej sumy" należy brać pod uwagę wszystkie okoliczności danego wypadku, mające wpływ na rozmiar doznanej krzywdy (por.: wyrok SN z dnia 3 lutego 2000r., CKN 969/98, LEX nr 50824). Kierując się powyższymi kryteriami Sąd doszedł do przekonania, iż całość poniesionej przez powoda krzywdy uzasadnia przyznanie mu z tytułu zadośćuczynienia kwoty 4.000 zł (łącznie z wypłaconą przez ubezpieczyciela kwotą 1.000 zł). W ocenie Sądu za przyznaniem powodowi zadośćuczynienia w takiej właśnie wysokości przemawia przede wszystkim rozmiar i charakter obrażeń, przebieg i intensywność procesu leczenia. W świetle zeznań powoda oraz złożonej dokumentacji medycznej należało stwierdzić, że wskutek wypadku z dnia 8 maja 2015r. powód doznał niewątpliwie stłuczenia głowy, klatki piersiowej, stawu skokowego i łydki. Nadto, z dokumentacji medycznej wynika, że w dniu 14 maja 2015r. stwierdzono u powoda świeże złamanie żebra lewego V. w odcinku tylno – bocznym. Pozwany kwestionował związek powyższego urazu z przedmiotowym wypadkiem, wskazując, że w badaniu RTG wykonanym w dniu zdarzenia nie stwierdzono żadnych złamań. P., ubezpieczyciel kwestionował związek obrażeń stopy z wypadkiem. W ocenie Sądu, wobec podniesionych przez stronę pozwaną zarzutów rzeczą powoda było wykazanie w sposób niewątpliwy, że ww. urazy pozostają w adekwatnym związku przyczynowym z wypadkiem z dnia 8 maja 2015r. np. za pomocą dowodu z opinii biegłego sądowego z zakresu medycyny. Tymczasem powód takiego wniosku nie zgłosił. Zdaniem Sądu, wątpliwości co do związku ww. urazów z wypadkiem istnieją w szczególności w zakresie obrażeń stopy czy śródstopia. Co prawda, jak wynika z zeznań powoda, po wypadku skarżył się na bole śródstopia, niemniej w badaniach wykonanych na (...) nie stwierdzono żadnych uszkodzeń więzadeł. Jednocześnie, jak zeznał powód, pod koniec maja 2015r. brał on udział w zawodach triatlonowych i nie można w żaden sposób wykluczyć, że urazy stwierdzone w wyniku badania USG z dnia 8 czerwca 2015r. w postaci wysięku w stawie skokowym, uszkodzenia II. stopnia więzadła strzałkowo – skokowego i niewielkiego wysięku w kaletce ścięgna A. były skutkiem udziału powoda w zawodach sportowych. Powód sam bowiem przyznał, że wziął udział w zawodach, pomimo dolegliwości bólowych śródstopia. Poza zeznaniami powoda i załączonymi wynikami badań z dnia 8 czerwca 2015r. powód nie złożył żadnych innych dowodów wskazujących na to, że powyższe obrażenia były skutkiem kolizji z dnia 8 maja 2015r. Wobec braku inicjatywy dowodowej ze strony powoda reprezentowanego przez profesjonalnego pełnomocnika jak też wobec zgłoszonych zarzutów należało uznać, że powód nie wykazał związku ww. urazów z wypadkiem. Przy ustalaniu wysokości poniesionej przez powoda szkody niemajątkowej Sąd wziął pod uwagę, że wskutek wypadku przez okres miesiąca powód odczuwał dolegliwości bólowe śródstopia i żebra, przyjmował leki przeciwbólowe. Niemniej, podkreślić należy, iż leczenie odniesionych przez powoda obrażeń nie wiązało się z koniecznością hospitalizacji, wykonania zabiegów chirurgicznych czy długotrwałego leczenia. Po wypisaniu z (...), powód odbył zaleconą mu konsultację ortopedyczną, a także serię zabiegów rehabilitacyjnych. Bez wątpienia po wypadku powód był obolały, niemniej odniesione wskutek wypadku obrażenia nie były poważne, o czym świadczy fakt, że już pod koniec maja 2015r. powód wziął udział w bardzo wymagających zawodach sportowych, które składały się z biegu na 10 km, jazdy rowerem na 45 km i pływania na 850 m. Ponadto, poza obrażeniami ciała, Sąd uwzględnił także skutki związane z życiem osobistym powoda. Jak wynika z zeznań R. P., przed kolizją przygotowywał się on do zawodów sportowych, codziennie biegał lub jeździł na rowerze. Wypadek i odniesione w nim obrażenia spowodowały, że powód musiał ograniczyć przygotowania do zawodów, niemniej jak wskazano powyżej ostatecznie wziął w nich udział, choć z niezadawalającym skutkiem. Wypadek nie miał natomiast żadnego wpływu na przebieg kariery zawodowej powoda, albowiem od maja do lipca 2015r. powód i tak miał wolne. Reasumując tę część rozważań należy stwierdzić, że odpowiednia do charakteru obrażeń odniesionych przez powoda, ich skutków, długości i sposobu leczenia oraz wynikającego z tego dyskomfortu w codziennym funkcjonowaniu pozostaje kwota 4.000 zł. W przekonaniu Sądu taka kwota nie jest ani zaniżona ani też nie powoduje bezpodstawnego wzbogacenia po stronie poszkodowanego kosztem pozwanego ubezpieczyciela, a jednocześnie kompensuje poniesioną przez powoda krzywdę. Zważywszy, że w postępowaniu likwidacyjnym pozwany przyznał już powodowi kwotę 1.000 zł, obecnie należało na jego rzecz zasądzić jedynie kwotę 3.000 zł, o czym Sąd orzekł na podstawie art. 822 § 1 i 4 k.c. i art.

§ 1k.c.

oraz art. 13 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych i art. 415 k.c. w zw. z art. 444 § 1 k.c. i art. 445 § 1 k.c. Natomiast na mocy powyższych przepisów stosowanych a contrario Sąd oddalił powództwo co do kwoty 6.000 zł. Na mocy przepisów art. 203 § 1 i § 4 k.p.c. na mocy art. 355 § 1 k.p.c. Sąd umorzył postępowanie co do kwoty 1.517,40 zł, tj. w zakresie roszczenia o zadośćuczynienie za krzywdę w wysokości 1.000 zł, zwrot kosztów zabiegów rehabilitacyjnych w kwocie 350 zł oraz odszkodowanie za uszkodzony kask ochronny w kwocie 167,40 zł. W tym zakresie bowiem powód cofnął powództwo wraz ze zrzeczeniem się roszczenia. Jak natomiast stanowi art. 203 § 1 k.p.c. pozew może być cofnięty bez zezwolenia pozwanego aż do rozpoczęcia rozprawy, a jeżeli z cofnięciem połączone jest zrzeczenie się roszczenia – aż do wydania wyroku. Oceniając czynność procesową powoda w myśl przepisu art. 203 § 4 k.p.c. Sąd nie dopatrzył się okoliczności wskazujących na to, aby czynność ta była sprzeczna z prawem lub zasadami współżycia społecznego albo zmierzała do obejścia prawa. O kosztach procesu Sąd orzekł na podstawie przepisu art. 100 k.p.c. w zw. z § 2 pkt 5 Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (Dz.U.2015.1804) i przyjmując, że powód wygrał w 21 %, a pozwany w 79 % rozdzielił koszty stosunkowo. Wyjaśnić należy, iż z uwagi na fakt, że cofnięcie pozwu co do kwoty 1.517,40 zł nastąpiło ze względu na zaspokojenie roszczenia powoda jeszcze przed wytoczeniem powództwa to należało uznać, iż pozwany nie dał powodu do wytoczenia powództwa w zakresie tej kwoty i to powoda należało uznać za stronę przegrywającą. Zważyć należy, iż strona powodowa poniosła w niniejszej sprawie koszty opłaty sądowej od pozwu (723 zł), opłaty za czynności fachowego pełnomocnika – radcy prawnego w stawce minimalnej (4.800 zł), opłaty skarbowej od pełnomocnictwa (17 zł) oraz zaliczki na poczet wynagrodzenia biegłego (681 zł) w łącznej kwocie 6.221 zł, z czego należy jej się od pozwanego zwrot kwoty 1.306,41 zł. Z kolei pozwany poniósł koszty zastępstwa procesowego w kwocie 4.817 zł, z czego należy mu się zwrot kwoty 3.805,43 zł. Po wzajemnym skompensowaniu kosztów należało zasądzić od powoda na rzecz pozwanego kwotę 2.499,02 zł. Ponadto, na podstawie art. 84 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (Dz.U.2014.1025 z późn. zm.) Sąd nakazał zwrócić powodowi kwotę 819 zł tytułem zaliczki na poczet opinii biegłego sądowego.

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.