← Polska

I C 454/16

Sygn. akt: I C 454/16 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 10 stycznia 2017 r. Sąd Rejonowy w Gdyni I Wydział Cywilny w składzie następującym: Przewodniczący: SSR Joanna Jank Protokolant: se

§ 1k.c.

oraz art. 13 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych. Zgodnie z art. 822 § 1 i 4 k.c. przez umowę ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej zakład ubezpieczeń zobowiązuje się do zapłacenia określonego w umowie odszkodowania za szkody wyrządzone osobom trzecim, względem których odpowiedzialność za szkodę ponosi ubezpieczający albo osoba, na której rzecz została zawarta umowa ubezpieczenia. Uprawniony do odszkodowania w związku ze zdarzeniem objętym umową ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej może dochodzić roszczenia bezpośrednio od zakładu ubezpieczeń. Na mocy natomiast art.

§ 1k.c.

o ile nie umówiono się inaczej, suma pieniężna wypłacona przez zakład ubezpieczeń z tytułu ubezpieczenia nie może być wyższa od poniesionej szkody. Z treści art. 13 ust. 2 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (tekst jednolity Dz.U. z 2013r., poz. 392) wynika, iż w obowiązkowych ubezpieczeniach odpowiedzialności cywilnej odszkodowanie wypłaca się w granicach odpowiedzialności cywilnej podmiotów objętych ubezpieczeniem, nie wyżej jednak niż do wysokości sumy gwarancyjnej ustalonej w umowie. Nadto, na względzie należy mieć również treść art. 361 § 1 k.c., który stanowi, iż zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność jedynie za normalne następstwa działania lub zaniechania z którego szkoda wynikła, oraz treść art. 363 § 1 k.c. który stanowi, że co do zasady naprawienie szkody winno nastąpić według wyboru poszkodowanego, bądź przez przywrócenie do stanu poprzedniego, bądź przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej, przy czym gdyby przywrócenie do stanu poprzedniego pociągało za sobą dla zobowiązanego nadmierne koszty, roszczenie poszkodowanego ogranicza się do świadczenia w pieniądzu. Jednocześnie z treści art. 361 § 2 k.c. wynika, iż naprawienie szkody obejmuje straty, które poniósł poszkodowany. Przechodząc do szczegółowych rozważań wskazać należy, iż w odpowiedzi na pozew pozwany ubezpieczyciel podniósł zarzut braku legitymacji procesowej powoda, wskazując, że na mocy umowy z dnia 29 kwietnia 2015r. dokonał on przelewu wierzytelności z tytułu odszkodowania za naprawę pojazdu marki A. R. na rzecz W. T.

(2)i J. D. prowadzących działalność gospodarczą pod firmą (...). T., J. D. w G.. Przedmiotowy zarzut należało jednak uznać za bezzasadny wobec poczynionych w sprawie ustaleń faktycznych. Przede wszystkim należy zważyć, iż powód złożył do akt niniejszej sprawy dokument prywatny w postaci kopii umowy cesji, z którego wynika zamiar zwrotnego przeniesienia wierzytelności na powoda. Część dokumentu zawierająca oświadczenia woli stron została przekreślona przez cesjonariusza i opatrzona adnotacją „anulowano dnia 7 października 2015r.”. Dokonując w drodze art. 65 k.c. wykładni powyższej czynności prawnej Sąd oparł się przede wszystkim na dowodzie z przesłuchania powoda. Z zeznań P. S. wynika, że umówił się on z cesjonariuszem, że przekreślenie dokumentu obejmującego oświadczenia cedenta i cesjonariusza o przeniesieniu wierzytelności będzie oznaczało przeniesienie wierzytelności z powrotem na rzecz powoda w zakresie dotyczącym pozostałej, niewypłaconej części odszkodowania. Z uwagi zatem na powyższe uznać należało, że powód posiada legitymację procesową w niniejszym postępowaniu. Przesądziwszy powyższe należy odnieść się do głównego zarzutu podniesionego przez pozwanego ubezpieczyciela tj. zarzutu przyczynienia się kierującej pojazdem marki A. R. do powstania szkody. Zdaniem pozwanego kierująca ww. pojazdem wykonując manewr cofania nie zachowała wzmożonej ostrożności, poruszała się z nieprawidłowo na pasie ruchu przeznaczonym dla przeciwnego kierunku jazdy, a nadto jechała z nadmierną prędkością, niedostosowaną do wykonywanego manewru, ograniczając możliwość reakcji na wystąpienie ewentualnej przeszkody z tyłu pojazdu. Strona powodowa natomiast broniła się argumentacją, wskazując, że podjęty przez kierującą samochodem marki A. R. manewr nie był cofaniem, lecz jazdą do tyłu, która nie stanowiła naruszenia naturalnego porządku ruchu i nie oznaczała jazdy pod prąd. W konsekwencji – zdaniem powoda – nie doszło do naruszenia żadnych przepisów dotyczących bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Podkreślić należy, że zgodnie z treścią art. 362 k.c. jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron. Zgodnie z poglądem prawnym dominującym w doktrynie przesłanką stosowania art. 362 k.c. stwarzającą możliwość obniżenia odszkodowania jest taki związek pomiędzy działaniem lub zaniechaniem poszkodowanego a powstałą szkodą (zwiększeniem się jej rozmiarów), że bez owej aktywności poszkodowanego bądź w ogóle nie doznałby on szkody, albo też wystąpiłaby ona w mniejszym rozmiarze. Związek ten musi być oceniany w kategoriach adekwatnej przyczynowości, bo chociaż w przepisie art. 361 § 1 k.c. mowa jest tylko o zobowiązanym do naprawienia szkody, to kodeks dla oceny zachowania się poszkodowanego nie wprowadza innego miernika. W oparciu o kryteria przyczynowości adekwatnej przyczynieniem się poszkodowanego będzie tylko takie jego zachowanie, które było nieprawidłowe, w stosunku do którego da się dostrzec cechę obiektywnej naganności (por. E. Gniewek, P. Machnikowski (red.) Kodeks cywilny. Komentarz, wyd. 7, 2016). Chodzi o takie zachowanie, co do którego da się sformułować ocenę, iż nie mieściło się ono w przyjętych regułach postępowania (por. A. Garlicki, Odpowiedzialność cywilna za nieszczęśliwe wypadki, Warszawa 1971, s. 399). W ocenie Sądu zebrany w niniejszej sprawie materiał dowodowy – w szczególności dowód z opinii biegłego sądowego z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych – pozwala na jednoznaczne stwierdzenie, że zachowanie kierującej pojazdem marki A. R. było nieprawidłowe w świetle reguł prawidłowego zachowania i pozostawało w adekwatnym związku przyczynowym ze skutkiem w postaci zderzenia się obu pojazdów. Z załączonego do akt niniejszej sprawy nagrania z monitoringu jednoznacznie wynika, że kierująca samochodem marki A. R. A. S.
(1)wykonywała manewr cofania, poruszając się tyłem w kierunku przeciwnym do dozwolonego znakami poziomymi. Bezsporne przy tym było, że na jezdni znajdował się znak poziomy „P-8a”, co widoczne jest zarówno na zdjęciach jak i nagraniu z monitoringu. Zgodnie zaś z treścią § 87 ust. 1 rozporządzenia Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 31 lipca 2002r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych (Dz.U. 2002 Nr 170, poz. 1393) znak P-8a "strzałka kierunkowa na wprost" oznacza, że jazda z pasa ruchu, na którym są umieszczone, jest dozwolona tylko w kierunku wskazanym strzałką. Bez wątpienia kierująca poruszała się w kierunku przeciwnym aniżeli kierunek wskazany strzałką, co widać na zdjęciach i nagraniu z monitoringu. Wbrew temu, co sugeruje pełnomocnik strony powodowej, dla ustalenia prawidłowości zachowania kierującej nie ma żadnego znaczenia obrany przez nią sposób jazdy (tyłem czy przodem), lecz istotny jest wyłącznie kierunek jazdy w jakim pojazd się porusza. Kierunek ten był bez wątpienia nieprawidłowy, przeciwny do kierunku dozwolonego znakami poziomymi. Nadto, gdyby podzielić argumentację strony powodowej to uznać należałoby, że dozwolone są tak kuriozalne sytuacje, jak poruszanie się na drodze jednokierunkowej tyłem w kierunku przeciwnym do nakazanego, co bez wątpienia stanowiłoby zagrożenie dla prawidłowo poruszających się uczestników ruchu drogowego. W świetle opinii biegłego poruszanie się w niewłaściwym kierunku było podstawową nieprawidłowością w zachowaniu kierującej samochodem A. R., albowiem jak wskazał biegły, gdyby kierująca jechała prawidłowo, to nawet, gdyby prędkość była nadmierna względem dozwolonej, to do zderzenia mogło w ogóle nie dojść. Ponadto, uznać należało, że w okolicznościach niniejszej sprawy w ogóle nie było podstaw do wykonania manewru cofania. Biegły wskazał bowiem, że manewr cofania co do zasady jest wykonywany na bardzo małych odległościach i to tylko w takich okolicznościach, gdy jazda przodem nie jest możliwa z powodów techniczno – ruchowych. Natomiast, w analizowanym przypadku bez wątpienia nie było potrzeby podejmowania takiego manewru. Podkreślić należy, iż istotą manewru cofania jest zmiana pozycji samochodu na stosunkowo niedużym odcinku czy też doprowadzenie do zmiany kierunku jazdy. Tymczasem z ustaleń biegłego wynika, że kierująca przejechała w powyższy sposób dość znaczący odcinek drogi (35 m). W świetle zeznań A. S.
(1)nie ulega też wątpliwości, że w tej konkretnej sytuacji drogowej nie było żadnych przeszkód, aby po wyjechaniu tyłem z miejsca parkingowego kontynuowała ona jazdę przodem na prawidłowym pasie ruchu, zgodnie ze wskazaniem znaków poziomych. A. S.
(1)przyznała bowiem, że mogła wymanewrować tak, aby zawrócić i wyjechać przodem z hali garażowej. Podkreślić należy, że wybrany przez kierującą sposób poruszania się znacznie ograniczał jej widoczność, możliwość należytej obserwacji zachowania innych uczestników ruchu i reagowania na sytuację drogową. Przede wszystkim przyjmując taką taktykę jazdy kierująca ograniczała sobie widoczność w kierunku poruszania, w tym możliwość spostrzeżenia pojazdu wyjeżdżającego z innego boksu parkingowego. Jednocześnie kierująca powinna była się liczyć z tym, że z boksów może wyjechać inny pojazd, a także że inni uczestnicy ruchu mogą nie spodziewać się nieprawidłowego nadjeżdżającego pojazdu z tego kierunku. W tych okolicznościach na kierującej spoczywał obowiązek zachowania szczególnej ostrożności, tym bardziej, że jazda w tył jest o wiele trudniejsza technicznie. Bez wątpienia takiej ostrożności małżonka powoda nie zachowała. Jak bowiem zeznała A. S.
(1)w czasie cofania nie była odwrócona w kierunku tylnej szyby i jedynie patrzyła w lusterka. Zatem nie dochowała obowiązku należytej obserwacji drogi, co uniemożliwiło jej w odpowiednim czasie podjęcie manewru hamowania. Mało tego należy zauważyć, że kierująca zignorowała sygnały dźwiękowe jakie dawał kierowca M.. Mimo, że słyszała dźwięk klaksonu to nie rozpoczęła hamowania. Zdaniem biegłego, gdyby kierująca należycie obserwowała sytuację na jezdni to mogłaby uniknąć zderzenia z wyjeżdżającym samochodem marki M. i zdecydowanie wcześniej podjąć manewry obronne. Kolejną nieprawidłowością było przekroczenie przez kierującą samochodem marki A. R. dozwolonej prędkości. Bezsporne było, że w hali garażowej, w której doszło do kolizji, obowiązywało ograniczenie prędkości do 10 km/h. Natomiast, z wyliczeń biegłego poczynionych w oparciu o odczyty z monitoringu i na podstawie szkicu miejsca zdarzenia wynika, że kierująca samochodem marki A. R. poruszała się z prędkością rzędu 18-22 km/h. Wedle A. S.
(2)fakt przekroczenia prędkości można stwierdzić z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością na podstawie uszkodzeń w obu pojazdach. Uszkodzenia widoczne na fotografiach w aktach niniejszej sprawy i aktach szkody wymagają bowiem większej energii aniżeli energia uzyskana przy prędkości 10 km/h. Zdaniem biegłego kierująca A. R. poruszając się tyłem była w stanie uniknąć zderzenia przy prędkości 18,5 km/h. Strona powodowa wniosła liczne zastrzeżenia do opinii biegłego w powyższym zakresie, niemniej zarówno w opinii pisemnej jak i ustnej biegły gruntownie odniósł się do wszystkich zarzutów i obronił swoją opinię, także w powyższym zakresie. Przede wszystkim, biegły wyjaśnił, że bez znaczenia było jakim ruchem poruszała się kierująca przed miejscem, w którym prędkość pojazdu osiągnęła wartość 18,5 km/h. Kwestią istotną było bowiem jedynie to, że w tym ustalonym miejscu musiałaby posiadać taką prędkość, pozwalającą na uniknięcie kolizji, do czego konieczne było podjęcie hamowania. Odnosząc się do innego zarzutu powoda, biegły wyjaśnił, iż do wyliczenia prędkości przyjął czas reakcji na poziomie 0,8 s, z uwagi na to, że podczas wykonywania manewru cofania na dłuższym odcinku należało spodziewać się pojazdu wyjeżdżającego z boksu i należało zachować wyjątkowo szczególną ostrożność. Kierowca podejmujący się takiego manewru zachowuje zatem czujność, jest przygotowany na podjęcie hamowania i czas reakcji odpowiednio skraca się. Powyższa okoliczność niejako równoważy wydłużenie czasu wynikające z trudności związanych z obserwacją drogi. Nadto, biegły wyjaśnił, że na czas reakcji psychomotorycznej kierującej składały się dokładnie te same czynniki, która mają wpływ na reakcję kierowcy jadącego do przodu (czas zależny od stanu psychofizycznego kierowcy tj. potrzebny na spostrzeżenie przeszkody, zidentyfikowanie jej rodzaju, przetworzenie informacji, na psychofizyczne podjęcie decyzji i przeniesienie nogi na hamulec, a także tzw. czasy techniczne niezależne od kierowcy jak: czas potrzebny na fizyczne uruchomienie hamulca czy osiągnięcie pełnego procesu hamowania). Gdyby natomiast przyjąć, że czas reakcji podczas jazdy tyłem jest dłuższy niż podczas jazdy przodem, to oznaczałoby to tylko i wyłącznie, że możliwość uniknięcia zderzenia z pojazdem wyjeżdżającym z bosku byłaby jeszcze mniejsza, gdyż wymagałaby mniejszej prędkości. Biegły wskazał też, że nie ma żadnej sprzeczności pomiędzy określeniem minimalnej prędkości z jaką poruszała się kierująca samochodem marki A. R. (18 km/h) a określeniem prędkości pozwalającej na uniknięcie zderzenia (18,5 km/h). Jak bowiem wyjaśnił biegły S., gdyby przyjąć, że kierująca faktycznie jechała z prędkością 18-22 km/h, a możliwość uniknięcia kolizji istniała przy prędkości 18,5 km/h to oznaczałoby to jedynie, że nie zachowała należytej staranności. Podana przez biegłego prędkość 18,5 km/h pozwala bowiem na uniknięcie kolizji tylko w przypadku zachowania innych wymogów bezpieczeństwa jak np. należyta obserwacja jezdni. Z opinii biegłego wynika, że nieprawidłowe było także zachowanie kierującego samochodem marki M., który powinien był zachować szczególną ostrożność podczas włączania się do ruchu z boksu parkingowego i należycie obserwować sytuację na jezdni w obu kierunkach, w tym też kierunku z którego nadjeżdżała małżonka powoda. Zdaniem biegłego, gdyby kierujący należycie obserwował drogę, to najprawdopodobniej miałby możliwość uniknięcia zderzenia poprzez podjęcie manewru hamowania, wskutek czego doszłoby do zatrzymania pojazdu i zaniechania wjazdu na jezdnię drogi wewnętrznej. Zachowanie kierującego M. jest jednak poniekąd usprawiedliwione, gdyż włączając się do ruchu powinien spodziewać się zagrożenia z lewej strony, skąd mogły nadjeżdżać pojazdy poruszające się zgodnie z zasadami ruchu drogowego. Z tego względu wedle reguł powinnego zachowania kierujący M. winien w pierwszej kolejności obserwować swoją lewą stronę. Natomiast M. S. mógł się nie spodziewać, że ktokolwiek nadjedzie z prawej strony i do tego, że będzie poruszał się tyłem. Kierowca M. miał obowiązek ustąpienia pierwszeństwa nadjeżdżającym z lewej strony. Z tego kierunku jednak nikt nie nadjeżdżał. Innych nieprawidłowości w taktyce i (...) biegły się nie dopatrzył. Po pierwsze, M. przejechał tylko kilka metrów i w związku z tym jego prędkość nie mogła być duża. Z wyliczeń biegłego wynika, że mogła być to prędkość zbliżona do 10 km/h. Po drugie, kierujący M. nie spowodował nagłego i gwałtownego zagrożenia. Po trzecie, należało mieć na uwadze, że kierowca M. niezwłocznie po dostrzeżeniu zagrożenia dawał sygnały dźwiękowe, które A. S.
(1)zignorowała. W świetle opinii biegłego można nawet stwierdzić, że to zachowanie kierującej samochodem marki A. R. było główną przyczyną kolizji. Reasumując Sąd uznał, że kierująca samochodem marki A. R. co najmniej przyczyniła się do powstania szkody, albowiem wykonywała manewr cofania, poruszając się na pasie przeznaczonym dla przeciwnego kierunku jazdy, przekraczając dozwoloną prędkość, nienależycie obserwowała drogę i nie zareagowała na sygnały dźwiękowe wydawane przez kierowcę włączającego się do ruchu. Zachowanie kierującej było obiektywnie nieprawidłowe, sprzeczne z zasadami ruchu drogowego. Kierująca zignorowała znak poziomy „P-8a” oraz ograniczenie prędkości. Jednocześnie jej zachowanie pozostawało w związku przyczynowym ze szkodą, gdyż gdyby kierująca A. (...) poruszała się zgodnie z zasadami ruchu drogowego to mogłaby uniknąć zderzenia z samochodem marki M., co jednoznacznie wynika z opinii biegłego sądowego. W tych okolicznościach, zgodnie z treścią art. 362 k.c., Sąd przyjął, że A. S.
(1)przyczyniła się do powstania szkody w stopniu co najmniej 50 %. Z uwagi na fakt, że ekonomicznie i technicznie uzasadniony koszt naprawy pojazdu nie był pomiędzy stronami sporny uznać, należało, że szkoda poniesiona przez powoda wynosiła 8.449,90 zł. Uwzględniając przyczynienie się poszkodowanego do powstania szkody w 50 % należne mu odszkodowanie stanowiło zatem kwotę 4.224,95 zł, a więc odpowiadało kwocie wypłaconej przez ubezpieczyciela. Stąd też, zważywszy na fakt, że pozwany wykonał zobowiązanie w całości, powództwo należało oddalić na mocy przepisów art. art. 822 § 1 i 4 k.c. i art.

§ 1k.c.

oraz art. 13 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych w zw. z art. 362 k.c . stosowanych a contrario. O kosztach procesu Sąd orzekł na podstawie przepisu art. 98 k.p.c. w zw. z § 2 pkt. 3 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych, zgodnie z zasadą odpowiedzialności za wynik sprawy zasądził od przegrywającego sprawę powoda na rzecz pozwanego kwotę 2.217 zł, na którą składają się opłata za czynności fachowego pełnomocnika pozwanego – radcy prawnego w stawce minimalnej obliczonej od wskazanej wartości przedmiotu sporu (1.200 zł), opłata skarbowa od pełnomocnictwa (17 zł) oraz zaliczka na poczet wynagrodzenia biegłego sądowego (1.000 zł). Jednocześnie należy wskazać, że Sąd nie uwzględnił wniosku powoda o odstąpienie od obciążania go kosztami procesu. Zgodnie bowiem z treścią przepisu art. 102 k.p.c. z takiego uprawnienia Sąd może skorzystać tylko w wypadkach szczególnie uzasadnionych. W niniejszej sprawie takich okoliczności Sąd się nie dopatrzył. Po pierwsze, pełnomocnik powoda w żaden sposób nie uzasadnił swojego wniosku i nie podał o jakie szczególnie uzasadnione okoliczności może chodzić. Po drugie, należy mieć na uwadze, iż przyczyny przemawiające za oddaleniem powództwa były znane stronie powodowej już na etapie przedprocesowym, albowiem pozwany ubezpieczyciel podnosząc zarzut przyczynienia się poszkodowanego do powstania szkody, podniósł te same okoliczności, które stały u podstaw oddalenia niniejszego powództwa. Zatem wniesienie pozwu było tylko i wyłącznie swobodną decyzją powoda.

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.