i art. 156 § 1 pkt 1 i 2 k.k. i § 2 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. polegającego na tym, że: w dniu 16 stycznia 2009 roku, w P., w woj. (...) będąc lekarzem prowadzącym poród D. C., na którym ciążył obowiązek opieki nad rodzącą i dzieckiem, działając nieumyślnie, na skutek niezachowania ostrożności wymaganej w okolicznościach związanych z prowadzonym porodem, zaniechał ciągłego monitorowania przebiegu porodu – tętna płodu oraz skurczów macicy rodzącej – urządzeniem KTG z prowadzonym zapisem, w szczególności drugiego okresu porodu w czasie indukcji porodu kroplówką naskurczową z oksytocyną, co ujawniłoby wcześniej sytuację zagrożenia płodu, w tym zaburzeń tętna płodu i nadmiernych skurczów macicy rodzącej, także pęknięcia macicy, a nadto w sposób nieprawidłowy, w drugiej fazie porodu, zdiagnozował położenie główki płodu nie stwierdzając, że jest ona jedynie mocno przyparta do wchodu kanału rodnego i w konsekwencji, w sytuacji wystąpienia popierania nie przeprowadził badania dolnego odcinka macicy D. C., w tym badań USG i nie zdiagnozował objawów świadczących o pękaniu macicy rodzącej oraz nie podjął decyzji o rozwiązaniu porodu poprzez cesarskie cięcie, przez co nieumyślnie naraził H. C.na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i spowodował nieumyślnie u H. C.ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci najcięższej postaci mózgowego porażenia dziecięcego w formie czterokończynowego niedowładu spastycznego, encefalopatii niedokrwienno – niedotleniowej w stopniu znacznym, ślepoty obuocznej oraz padaczki lekoopornej i spowodował nieumyślnie, w dniu 17 stycznia 2009 roku, śmierć D. C. w wyniku rozległego pęknięcia macicy w czasie indukowanego porodu oksytocyną, następową znaczną utratą krwi i wtórnymi ogólnoustrojowymi zaburzeniami. Za powyższy czyn, na podstawie art. 155 k.k. w zw. z art. 11 § 3 k.k., sąd wymierzył oskarżonemu karę 1 (jednego) roku pozbawienia wolności, a na podstawie art. 69 § 1 k.k. i art. 70 § 1 k.k. wykonanie tej kary warunkowo oskarżonemu zawiesił na okres próby lat 2 (dwóch). Nadto na podstawie art. 46 § 1 k.k. orzekł wobec oskarżonego G. Ś. obowiązek zapłaty na rzecz oskarżyciela posiłkowego A. C., małoletniej pokrzywdzonej J. C. oraz małoletniego pokrzywdzonego H. C.kwot po 100 000 złotych (sto tysięcy złotych) tytułem częściowego zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Na podstawie art. 627 k.p.k. zasądził od oskarżonego na rzecz oskarżyciela posiłkowego A. C. kwotę 6.150,00 złotych tytułem częściowo poniesionych przez niego wydatków w związku ustanowieniem w sprawie pełnomocnika. Na podstawie art. 627 k.p.k. zasądził od oskarżonego na rzecz Skarbu Państwa koszty sądowe w części to jest w kwocie 4.000,00 złotych oraz na podstawie art. 2 ust. 1 pkt 3 ustawy o oplątach w sprawach karnych z dnia 23 czerwca 1973 roku (Dz.U. Nr 27 poz. 152) wymierzył oskarżonemu opłatę w kwocie 180 złotych i na podstawie art. 624 § 1 k.pk. zwolnił oskarżonego od obowiązku zapłaty na rzecz Skarbu Państwa kosztów sądowych w pozostałej części. Z wyrokiem nie pogodziły się strony postępowania. Rozstrzygnięcie na korzyść oskarżonego zaskarżyli jego obrońcy, i tak: Obrońca oskarżonego adw. A. M. zaskarżył orzeczenie w całości. Na podstawie art. 427 § 1 i 2 k.p.k. oraz art. 428 pkt 2, 3 i 1 k.p.k. zaskarżonemu wyrokowi zarzucił: I. obrazę przepisów postępowania mającą wpływ na treść orzeczenia poprzez naruszenie: 1) art. 2 § 1 pkt 1 k.p.k. w zw. z art. 2 § 2 k.p.k. przez dokonanie przez Sąd I instancji sprzecznego z prawdą ustalenia faktycznego, że oskarżony dopuścił się zarzucanego przestępstwa i pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej w sytuacji kiedy w rzeczywistości jest on osobą niewinną, a przedstawiony zarzut jest wadliwie sformułowany i nieudowodniony, bowiem w czasie dyżuru, jaki pełnił w dniu 16 stycznia 2009 roku nie było jeszcze wskazań do rozwiązania ciąży D. C. cesarskim cięciem, a więc bezpodstawnie przypisano oskarżonemu odpowiedzialność z art. 155 k.k., art. 156 § 1 i 3 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. 2) art. 4 k.p.k. poprzez nieuwzględnienie i brak merytorycznego odniesienia się – wbrew zasadzie obiektywizmu – do merytorycznej linii obrony akcentującej wątpliwości co do poprawności opiniowania biegłych w zakresie poczynionych ustaleń, że oskarżony zaniedbując właściwego nadzoru nad pokrzywdzoną naraził ją na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, odrzucenia wyjaśnień oskarżonego, zeznań świadka M. Z., a także zeznań położnych, a to E. L. i R. C. wobec przyjęcia, że starały się one pomniejszyć odpowiedzialność oskarżonego poprzez opisywanie stanu rodzącej przed przyjściem na salę dr E. R.(str. 12 uzasadnienia) 3) art. 7 k.p.k. w zw. z art. 424 § 1 pkt 1 k.p.k. poprzez sprzeczne z zasadą swobodnej oceny dowodów przyjęcie, że:
3 k.p.k. powyższemu wyrokowi zarzucił: 1. obrazę przepisów postępowania, która miała wpływ na treść orzeczenia, w szczególności:
art. 438 pkt 1 i 2 orzeczeniu zarzucił: a) obrazę przepisów prawa materialnego, a to art. 160 §
3 k.k. polegającego na jego zastosowaniu w kumulatywnej kwalifikacji prawnej czynu przypisanego oskarżonemu G. Ś. z art. 156 § 1 pkt 1 i
k.k., pomimo że oba przestępstwa zostały popełnione w postaci winy nieumyślnej, a skutkiem czego wykluczone jest ich połączenie w myśl art. 11 § 2 k.k. b) obrazę przepisów postępowania, a to art. 413 § 1 pkt 4 k.p.k. mający wpływ na treść orzeczenia, poprzez przytoczenie w kumulatywnej kwalifikacji prawnej czynu przypisanego oskarżonemu G. Ś. między innymi art. 156 § 1 pkt 1 i 2 k.k. i § 2 k.k., pomimo że z prawidłowego opisu czynu wynika, że oskarżony działając nieumyślnie u pokrzywdzonego H. C.swoim zachowaniem spowodował ciężki uszczerbek na zdrowiu, a więc zawartość kryminalną czynu oddaje w pełni art. 156 § 2 k.k. Podnosząc powyższe zarzuty na podstawie art. 437 § 2 k.p.k. prokurator wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku, w pkt I jego części dyspozytywnej, poprzez przyjęcie, iż oskarżony dopuścił się występku określonego w art. 155 k.k. i z art. 156 § 2 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. zaś w pozostałym zakresie o jego utrzymanie w mocy. Wyrok zaskarżył także apelacją pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego A. C. , zaskarżając wyrok na niekorzyść oskarżonego w części dotyczącej kary, tj. na podstawie art. 427 § 2 k.p.k. (w brzmieniu obowiązującym przed dniem 1 lipca 2015 r.) i art. 438 § 4 k.pk. zaskarżonemu wyrokowi zarzucił niesłuszne niezastosowanie środka karnego w postaci zakazu wykonywania określonego zawodu, mimo że oskarżony przez fakt popełnienia przestępstwa okazał się, że dalsze zajmowanie stanowiska lub wykonywanie zawodu lekarza zagraża istotnym dobrom chronionym prawem. Podnosząc powyższy zarzut wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku poprzez orzeczenie wobec orzeczenie wobec oskarżonego środa karnego w postaci zakazu wykonywania zawodu lekarza. Sąd Okręgowy zważył, co następuje: Jedynie apelacja prokuratora okazała się zasadna, ponieważ między nieumyślnym narażeniem na bezpośrednie niebezpieczeństwo (art. 160§3 kk.) a nieumyślnym spowodowaniem śmierci (art. 155 k.k.) lub nieumyślnym ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu (art. 156§2 k.k.) zachodzi pomijalny zbieg przepisów (vide wyrok SN z dnia 28.04.2000r., V KKN 318/99, Prok. i Pr – wkł. 2000, Nr 12, poz. 6, czy postanowienie SN z dnia 14/12.2005r., V KKN 175/05, OSNwSK 2005/1/2429). Kumulatywny zbieg tych przepisów możliwy jest tylko wówczas, gdy w skutek tego samego nieumyślnego zachowania sprawcy jedna osoba poniosła śmierć lub doznała ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, zaś życie lub zdrowie innej osoby zostało narażone na bezpośrednie niebezpieczeństwo, o którym mowa w art. 160§3 k.k. (vide np. wyrok SA we Wrocławiu z dnia 06.06.2001r., II AKa 197/01, OSA 2001/10/67). Taka sytuacja miałaby miejsce w niniejszej sprawie, gdy zaniechanie oskarżonego skutkowało nieumyślnym spowodowaniem śmieci D. C. oraz nieumyślnym narażeniem na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu H. C.. W tym zaś przypadku H. C.został „nie tylko” nieumyślnie narażony na bezpośrednie niebezpieczeństwo, ale wystąpił konkretny skutek w postaci ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, tj. najcięższej postaci mózgowego porażenia dziecięcego, encefalopatii niedokrwienno – niedotleniowej w stopniu znacznym, obuocznej ślepoty, padaczki lekoopornej, tj. zrealizowane zostały znamiona występku z art. 156§2 k.k. Zgodzić się zatem należy z tezą, że przepis art. 156§2 k.k. określa szerszy zakres znamion, aniżeli wskazany w dyspozycji art. 160§1 – 3 k.k., w sytuacji gdy w wyniku określonego zachowania lekarza – gwaranta powstaje nie tylko niebezpieczeństwo, o którym mowa w art. 160 k.k., lecz ucieleśnia się ono w postaci zaistnienia określonych skutków. W zależności do ich rodzaju oraz rodzaju zawinienia może być sprawca pociągnięty do odpowiedzialności za całą gamę skutkowych przestępstw przeciwko życiu lub zdrowiu. Ich zastosowanie wyłącza równocześnie art. 160 k.k., ponieważ skutek idący dalej konsumuje skutek bliżej idący (tak m.in. SN w wyroku z dnia 21/09.2006r. VKK 10/06). Sąd rejonowy w uzasadnieniu starał się wykazać, że G. Ś. nie tylko niemyślnie spowodował skutki określone w art. 156§1 pkt 1 i 2 k.k., ale „dodatkowo” naraził H. C.na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, które – wedle stanowiska sądu - jest dalej idącym skutkiem (poważniejszym) w stosunku do art. 156§2 k.k. (k. 1394 – 1394v). Z taką oceną prawnokarną zachowania oskarżonego, dokonaną wskutek sztucznego podziału tożsamych działań, a właściwie zaniechań z jego strony, zgodzić się nie można. Pokrzywdzony H. C.w momencie porodu wykonanego cięciem cesarskim z powodu krwawienia u matki i zamartwicy wewnętrznej płodu, nie wykazywał cech życia i jego stan – jak to określił biegły – był dramatycznie ciężki (k. 745). U chłopca doszło do wystąpienia najcięższej postaci zamartwicy, będącej wynikiem nagłego bardzo silnego niedokrwienia i niedotlenienia płodu (k. 746). Jest oczywistym, że, gdyby nie działania dr W. R.i następnie lekarzy neonatologów, chłopiec by nie przeżył. Niemniej ten skutek ocenić należy jako będący konsekwencją właśnie tego bardzo silnego niedotlenienia, które w pierwszej kolejności skutkowało wystąpieniem ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a dopiero w razie dalszej zwłoki w udzieleniu dziecku pomocy lekarskiej, prowadziłoby do jego śmierci. Z tego też względu nieprawidłowo uznał sąd meriti, że narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia przez H. C., gdyby nie udzielono mu pomocy medycznej, w tym przypadku uzasadniało przyjęcie – poza odpowiedzialnością za rzeczywisty skutek - nadto odpowiedzialności karnej oskarżonego z art. 160§
Zasadnie także zakwestionował prokurator odwołanie się w podstawie wymiaru kary do art. 156§1 pkt 1 i 2 k.k. w sytuacji, kiedy sąd a quo uznał, że oskarżony dopuścił się tego czynu nieumyślnie. Skoro G. Ś., jako lekarz – gwarant, ponosi odpowiedzialność za nieumyślne (art. 156 §2 k.k.) spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w postaci realizującej zarówno znamiona określone w punkcie 1, jak i punkcie 2 art. 156 §1 k.k. , a §2 odwołuje się do całości §1 art. 156k.k., to wskazywanie tego paragrafu było już zbędne. W tym też zakresie zgodzić się należało z prokuratorem i dlatego też dokonano zmiany opisu czynu przypisanego oskarżonemu poprzez wyeliminowanie sformułowania dotyczącego nieumyślnego narażenia H. C.na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz art. 160§
i art. 156§1 pkt 1 i 2 k.k. z podstawy skazania G. Ś., pozostawiając bez zmian podstawę wymiaru karu, a to z uwagi na brzmienie art. 11§3 k.k. Wystarczające bowiem dla oddania znamion przestępnego zachowania oskarżonego było odwołanie się do art. 155 k.k. i art. 156§2 k.k. w zw. z art. 11§2 k.k. Odnosząc się natomiast do pozostałych apelacji, tj. obrońców oskarżonego oraz pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego, to te środki odwoławcze na uwzględnienie nie zasługiwały. W ocenie sądu odwoławczego sąd orzekający prawidłowo, co do zasady, przeprowadził postępowanie dowodowe, a wnioski wyprowadzone na podstawie dowodów, które w ten sposób zgromadził – nawet po uzupełnieniu w postępowaniu odwoławczym tego materiału o kolejną opinię Biura (...) w L. - uznać należy za prawidłowe. Tutejszy sąd w pełni podziela nie tylko tę, zaprezentowaną w pisemnych motywach ocenę poszczególnych dowodów, ale także wyprowadzone na tej podstawie wnioski, które skutkowały uznaniem sprawstwa i winy G. Ś.. Skoro sąd ad quem w tym zakresie uznaje stanowisko i argumentację sądu a quo za własną, powielanie tożsamych w swej treści tez uznać należy za zbędne. Wystarczającym w tym zakresie jest odesłanie do uzasadnienia zaskarżonego wyroku. W tych okolicznościach sąd odwoławczy odnosić się będzie do poszczególnych zarzutów podniesionych w apelacjach obrońców oraz pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego. I tak odnośnie apelacji obrońców: W pierwszej kolejności należy odnieść się do podniesionej przez obu apelujących obrońców kwestii obrazy przepisów prawa procesowego. Sąd ad quem wskazuje, że co do zasady, przy ocenie zaskarżonego orzeczenia, nie może wyjść poza granice zaskarżenia wyznaczone apelacjami (nie licząc bezwzględnych podstaw zaskarżenia). Dlatego posłużenie się w treści wywiedzionej apelacji przez adw. P. H. przy podnoszonych zarzutach naruszenia prawa procesowego zwrotem „w szczególności” uznać należy za nieprawidłowe. Godzi się zauważyć, że Sąd Najwyższy wielokrotnie zwracał uwagę, iż zwrot „w szczególności” jest semantycznie pusty. W ślad za Sądem Apelacyjnym w Katowicach wyrażonym w postanowieniu z dnia 17 lutego 2010 r. sygn. akt II AKz 80/10 wskazać należy, że „jeśli skarżący uważa, że sąd dopuścił się naruszenia innych jeszcze, poza wskazanymi w środku odwoławczym przepisów, to powinien zarzuty te wyartykułować wprost”. Konkludując, sąd okręgowy ograniczył się do oceny zarzutów wprost wskazanych w treści obu apelacji, nie wychodząc poza zakres zaskarżenia. Odnośnie zaś podnoszonych przez obrońcę oskarżonego adw. A. M. zarzutów obrazy przepisów postępowania, a to art. 2 § 2 k.p.k. i art. 4 k.p.k. należy przypomnieć, że owe przepisy nie mogą stanowić zarzutów apelacyjnych, gdyż formułują ogólne zasady procesowe, których realizacja następuje poprzez stosowanie szczegółowych przepisów procesowych. W ślad za stanowiskiem Sądu Najwyższego wyrażonym w postanowieniu z dnia 27 marca 2007 r., sygn.. akt III KK 461/06, które tut. sąd w całości podziela, wskazania wymaga że przepis art. 2 k.p.k. ma charakter ogólny, tj. określa jedynie cele postępowania karnego i kilka obowiązujących w tym postępowaniu zasad (m.in. zasadę prawdy materialnej wyrażoną w art. 2 § 2 k.p.k.). Skoro przepis ten nie reguluje przebiegu procesu karnego, nie może być mowy o jego naruszeniu w sposób poddający się kontroli instancyjnej. Przedmiotem naruszenia mogą być bowiem tylko normy konkretyzujące ogólne zasady procesowe, a zwłaszcza normy nakazujące lub zakazujące dokonywania określonych czynności w odpowiedniej sytuacji procesowej. W postanowieniu z dnia 24.01.2008 r. Sąd Najwyższy (II KK 275/07) wskazał z kolei, że przepis art. 4 k.p.k. formułuje adresowaną do organów postępowania karnego zasadę obiektywizmu, zawiera bowiem ogólną zasadę postępowania, nie nakazuje zaś ani nie zakazuje sądowi konkretnego sposobu procedowania. Wykazanie, że w toku postępowania doszło do naruszenia zasady obiektywizmu wymaga wskazania uchybień konkretnych przepisów służących realizacji tej zasady. Odnosząc powyższe na grunt analizowanej sprawy, błędnie sformułowane zarzutu apelacyjne, nie pozwalają sądowi okręgowemu na analizę zaskarżonego orzeczenia w tym zakresie. Obaj obrońcy podnoszą także niezasadnie zarzut naruszenia przez Sąd Rejonowy prawa procesowego, a to art. 424 § 1 pkt 1 k.p.k. Nie wskazują jednakże w jaki to sposób, podnoszone przez nich uchybienie, jakiego miał dopuścić się sąd meriti, uniemożliwia jego kontrolę odwoławcza. Co do zasady bowiem przepis art. 424 § 1 pkt 1 k.p.k. nie może stanowić zarzutu apelacyjnego, albowiem uzasadnienie wyroku, jest sporządzone po jego wydaniu i nie może mieć wpływu na treść orzeczenia. Dopiero wtedy, kiedy uzasadnienie nie spełnia wymogów art. 424 § 1 pkt 1 k.p.k. w takim zakresie, że uniemożliwia dokonanie kontroli odwoławczej zaskarżonego rozstrzygnięcia, to jedynie wówczas może stanowić zarzut apelacyjny. Powołane stanowisko jest ugruntowane w judykaturze i został wyrażone m.in. w wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 19 września 2008 r. sygn. akt II AKa 209/08. Wobec braku powyższego związku pomiędzy rzekomym uchybieniem jakiego miał dopuścić się sąd I instancji, co miałby uniemożliwiać kontrolę zaskarżonego wyroku, tut. sąd zarzut naruszenia art. 424 § 1 pkt 1 k.p.k. uznał za błędny. W tym miejscu odnieść się należy także do oceny dowodów z opinii zespołów biegłych, na podstawie których sąd orzekający dokonywał ustaleń faktycznych w sprawie i oceny zachowania G. Ś., jako lekarza prowadzącego poród D. C., a to w kontekście formułowanego zarzutu obrazy art. 201 k.p.k. i istotności tych dowodów w sprawie. Obaj obrońcy podnoszą zarzuty dotyczące braku profesjonalizmu biegłych opiniujących w sprawie, jak też treści samych opinii i wniosków z nich wypływających. Apelujący wskazywali na niepełność, niejasność, czy w końcu błędną metodologię przyjętą przy opracowywaniu opinii, a także na brak osiągnięć naukowych biegłych z Biura (...) w L., co miałoby dyskredytować merytoryczną wartość tych dowodów. Z obrońcami zgodzić się należy jedynie co do tego, że żadna z opinii, znajdujących się w aktach sprawy, wprost nie odnosiła się do wyjaśnień G. Ś., a użyte przez biegłych sformułowania nie pozwalały na odczytanie w sposób jednoznaczny oceny tych wyjaśnień w kontekście wniosków, przedstawionych w opiniach. Nie można było bowiem wyinterpretować czy ostatecznie biegli wyjaśnienia te poddali analizie i ocenili wyłaniające się na tej podstawie zachowanie lekarza. Tę wątpliwość, co do stanowiska biegłych, artykułowały strony postępowania, a sąd meriti, niestety dość niekonsekwentnie, starał się uzyskać jednoznaczne stanowisko najpierw jednego zespołu biegłych, następnie drugiego, tj. odnośnie tego jak relacja G. Ś. przedstawiona w wyjaśnieniach „przekłada się” na to, co wynika z dokumentacji medycznej i zeznań świadków oraz skutków tak prowadzonego porodu. Jasną i rzeczową odpowiedź w tym zakresie otrzymał dopiero tutejszy sąd, dopuszczając dowód z kolejnej opinii Biura (...) w L. (opinii uzupełniającej nie można było uzyskać z uwagi na to, że dr S. N. z powodu złego stanu zdrowia opracowania opinii uzupełniającej podjąć się nie mógł – k. 1540). Tę kolejną opinię, mimo zastrzeżeń ze strony obrońców oskarżonego, uznał sąd odwoławczy za pełną, jasną i wewnętrznie niesprzeczną, a przy tym wydaną przez osoby posiadające wiedzę specjalistyczną zarówno z dziedziny ginekologii (dr B. R.) jaki i anestezjologii (dr J. Z.). Co istotne skarżący nie wskazali w trakcie rozprawy odwoławczej, podtrzymując wniosek o przeprowadzenie dowodu z opinii innego zespołu biegłych, jakie konkretnie uchybienia stwierdzili, i w czym upatrują błędu tych biegłych, a co podważałoby zasadność wniosków i racjonalność argumentów przedstawionych na ich poparcie. Obrońcy starali się zdyskredytować wartość dowodową tej opinii wskazując przede wszystkim na brak informacji o dorobku naukowym biegłych, co miałoby rzutować na poziom ich fachowości i wskazywany brak profesjonalizmu. Jednakże w ocenie sądu odwoławczego o rzetelności opinii i jej przydatności dla dokonania prawidłowych ustaleń w sprawie nie decyduje ilość publikacji czy wielość stopni i tytułów naukowych, ale sposób opiniowania, przyjęta metodologia jak też treść samej opinii (oparcie wniosków na rzetelnych podstawach dowodowych), to suma tych składników świadczy o kompetencji biegłych. Żadnych zastrzeżeń tej natury, które miałyby racjonalne oparcie w zgromadzonych dowodach, apelujący (i wnoszący zastrzeżenia do opinii) nie przedstawili. Adw. A. M. w zarzutach do opinii (k. 1563 – 1564) w istocie uznał tę opinię za niepełną, czego wyrazem było sformułowanie dodatkowych pytań, na które biegli mieliby odpowiedzieć. Niemniej pytania te były już formułowane, a przede wszystkim odpowiedzi na nie znajdują się w treści opinii, którą biegli z Biura (...) w L. uprzednio opracowywali. Nietrafnie przy tym zarzuca obrońca, że biegli powinni byli wydać opinię wariantową, a zamiast tego ocenili wartość dowodową wyjaśnień G. Ś.. Zauważyć i podkreślić należy, że biegli porównali to, co odnotowano wprost w dokumentacji medycznej dotyczącej porodu, z tym, co wynika z treści wyjaśnień oskarżonego. Wnioski, które sformułowali, że słowa G. Ś. nie znajdują potwierdzenia (odzwierciedlenia) w tej dokumentacji są oczywiście trafne (wszak sam oskarżony obecnie kwestionuje np. zawarte w dokumentach stwierdzenie dotyczące położenia główki dziecka, choć w czasie porodu zapisów dokumentacji nie korygował). Tak też należy ocenić wersję przebiegu porodu przedstawioną przez oskarżonego. Nie sposób zarzucić biegłym, że skonfrontowali słowa G. Ś. z zapisami z konkretnych godzin, kiedy był on lekarzem prowadzącym poród. Przykładowo tylko można wskazać, że np. z godz. 14.15 w dokumentacji znajduje się zapis: „rozwarcie ujścia całkowite, skurcze parte, rodząca prze, główka w próżni”, zaś G. Ś. wyjaśnił, że kiedy wrócił o tej porze na salę porodową uzyskał takie właśnie informacje od położnej i sam zbadał pacjentkę i m.in. stwierdził, że główka dziecka była przyparta do wchodu miednicy” (k. 781). Jak w takim przypadku ocenić jego dalszą wypowiedź, że „ nie pamięta sytuacji z 2009r. aby inaczej zdiagnozował położenie główki dziecka, niż wykonująca takie badania przed nim położna, gdyby taka sytuacja się zdarzyła to na pewno nie omieszkałby dokonać zapisu takiego stanu rzeczy w historii choroby” (k. 785). Na podstawie takich wyjaśnień opracowanie innego wariantu przebiegu porodu i zachowań osób w nim uczestniczących, zwłaszcza zaś samego oskarżonego, nie jest możliwe. Nie ma ku temu żadnych racjonalnych podstaw. Ponadto nie można pominąć jaskrawych wręcz nielogiczności i sprzeczności w relacjach oskarżonego oraz E. L. i R. C., którzy z jednej strony zapewniali, że porób przebiegał prawidłowo, bez żadnych symptomów, które mogłyby świadczyć o jakichś nieprawidłowościach, z drugiej zaś strony obie położone stanowczo twierdziły, że jeszcze zanim dr W. R.podjął decyzję o zakończeniu porodu cesarskim cięciem, już szykowały się do tego zabiegu (k. 883v – R. C. i k. 922v E. L.). Nadto w jakim celu oskarżony miałby informować dr R., że „poród nie idzie”, jeśli nie miałby żadnych, nawet podejrzeń, w tym zakresie (próba zdyskredytowania relacji W. R., choćby w oparciu o relacje położonych jak też podanie leku, który miał wyrównać wahania tętna płodu, zanim dr R. przyszedł na salę porodową, jawi się jako oczywiście nieskuteczna). To w dokumentacji medycznej znajduje się zapis z godziny 14.40, dotyczący badania rodzącej, w którym odnotowano wahania tętna płodu i podanie leku - fenoterolu, o czym oskarżony miał nie wiedzieć, co sam przyznał („to badanie musiała wykonać „położna” /wyraz dodany przez SO w Świdnicy/ w czasie kiedy mnie nie było na sali” - k. 785). Stwierdzenie biegłych, że wyjaśnienia oskarżonego odnośnie przebiegu porodu nie mają żadnego oparcia w dokumentacji medycznej, jest w tych okolicznościach jedynie uprawnionym wnioskiem, jaki mogli wyprowadzić. Podobnie oceniali zachowanie G. Ś. także biegli z Zakładu (...)którzy przedstawili jego zaniechania, formułując ostateczne wnioski w opinii z dnia 15.04.2014r., w której nie brali już pod uwagę zeznań G. Ś. (k. 1083). Także ci biegli wskazywali, że poród D. C., jako wzniecony i nasilony kroplówką z oksytocyną, czyli lekiem silnie kurczącym macicę wiązał się z dużym ryzykiem jej przedawkowania, wywołującym nadmierne skurcze macicy mogącym być przyczyną rozerwania ściany macicy i zagrożenia płodu (niedotlenienia), co uzasadniało konieczność monitorowania skurczów macicy i akcji serca płodu w II fazie porodu (k.1084). Nie ulega wątpliwości, że takich czynności oskarżony zaniechał, sam temu nie przeczy, stwierdzając, że według jego oceny to, co robił, było wystarczające dla bezpiecznego zakończenia porodu i urodzenia się zdrowego dziecka. Jak już wyżej wskazano, nawet owa szczątkowa dokumentacja (prawidłowo i rzetelnie jej nie prowadzono), nie potwierdza wersji przebiegu porodu przedstawionej przez G. Ś.. Zastrzeżenia, które pod adresem biegłych z (...) w S. sformułował adw. P. H. (k. 1093 – 1094) dotyczył w istocie analizy przez biegłych zeznań świadków z postępowania sądowego, natomiast w żadnym razie nie dezawuowały wniosków biegłych, które przedstawili w oparciu o dotychczasowy materiał dowodowy, w tym dokumentację medyczną. Prawdą jest, że kierując do sądu akt oskarżenia, prokurator zignorował to, że opinia, na podstawie której sformułowany został zarzut, opracowana została w oparciu o zeznania G. Ś., a uchybienie to nie zostało usunięto także przy wydaniu kolejnej opinii uzupełniającej oraz ustnej (w drodze telekonferencji), to jednakże ostatecznie sąd orzekający błąd ten wyeliminował (vide opinia z dnia 15.04.2014r.) i to na podstawie tego dowodu możliwe było dokonanie oceny zachowania oskarżonego oraz przebiegu porodu i jego konsekwencji. Jakkolwiek istotnie sąd orzekający podjął decyzję o przeprowadzeniu dowodu z kolejnej opinii innego zespołu biegłych (k. 1096, 1106, 1127, 1147), by ostatecznie przeprowadzić dowód z opinii biegłych z Biura (...) w L. (k. 1181), co wynikało z tego, że uprzednio wskazywane ośrodki nie mogły podjąć się wydania opinii w rozsądnym terminie, to jednakże należy wskazać, że wnioskujący obrońca odwoływał się do swojego uprzednio złożonego wniosku dowodowego i pytań w nim zawartych. (k. 1055 – 1056 i 1093 - 1094). Na te pytania nowo powołani biegli odpowiedzieli (k.1319-1326), a w istocie także biegli z (...) w S. odnieśli się do tych kwestii, wskazując jak powinien był przebiegać poród oraz jak należało ocenić postępowanie poszczególnych lekarzy. W żadnym razie nie można zgodzić się z apelującymi, że opinie tych zespołów biegłych są z sobą wzajemnie sprzeczne, wręcz przeciwnie, biegli byli tu nad wyraz zgodni, oceniając przebieg porodu i decyzje podejmowane przez oskarżonego (a właściwie ich brak), jak też wskazując na związek pomiędzy tym zachowaniem a skutkami porodu. Wszyscy biegli wskazywali, że 16.01.2009r. poród od początku prowadzony był w sposób budzący – co najmniej - zastrzeżenia, tj. począwszy od decyzji dr R. Ś. o podaniu kroplówki naskurczowej z oksytocyną, a następnie nieuzasadnionego medycznie przedwczesnego przebicia pęcherza płodowego, mimo braku całkowitego rozwarcia ujścia kanału szyjki, a kończąc na braku ostrożności wymaganej w drugiej fazie takiego porodu, uznawanego powszechnie za obarczony ryzykiem, przejawiającym się zaniechaniem monitorowania aparatem KTG z zapisem tętna płodu i natężenia skurczów macicy, niezweryfikowaniem błędnego rozpoznania ułożenia główki dziecka (sugestia, że mogła się ona samoistnie cofnąć, została przez biegłych kategorycznie wykluczona, jako niemożliwa i niespotykana w takich przypadkach) i biernego akceptowania tego, że pacjentka parła, choć przy takim ułożeniu główki (przypartej do wchodu) nie było to objawem fizjologicznym i prowadziło do nadmiernego zmęczenia mięśnia macicy, a w efekcie jej osłabienia i pęknięcia. Równie krytycznie oceniona została przez wszystkich biegłych sama dokumentacja, która – oględnie rzecz ujmując – pozostawia wiele do życzenia i świadczy o braku nadzoru ze strony ordynatora oddziału, jak też nieprawidłowej praktyce przyjętej na tym oddziale położniczym. Tym samy sąd odwoławczy, wbrew twierdzeniom obrońców nie dostrzegł owych sygnalizowanych rozbieżności w opiniach czy braku odpowiedzi na kluczowe dla sprawy pytania dotyczące tego jak powinien był zachować się lekarz w czasie porodu D. C., a jak zachowywał się G. Ś. i jakie były tego konsekwencje. Nadto zauważyć należy, że odnośnie stanu zdrowia H. C.wypowiadał się dodatkowo biegły – specjalista neurologii dziecięcej (k. 740 – 748) i tu wnioski także są zbieżne z twierdzeniami biegłych z Zakładu (...)w S. oraz (...) w L. Adw. P. H. zarzucił nadto, że opinia biegłych z Biura (...) w L. zawiera podstawowe błędy metodologiczne, jak też biegli mieli nie wskazać jakich to badań oskarżony zaniechał, a winien był przeprowadzić, zaś wyeliminowanie wyjaśnień oskarżonego w ogóle ma świadczyć o braku profesjonalizmu biegłych (pkt 1b apelacji). Z tymi zarzutami nie sposób się zgodzić. Błędy, których dopuścił się oskarżony w trakcie porodu, jak też wskazanie jak powinien był się zachować (czyli czego zaniechał) wynikają z całości wniosków tych biegłych, np. pkt 4 i 5 (k. 1320 - 1321). Treść „uwag biegłych” (k. 1326), w których rzeczywiście posłużono się sformułowaniem nieostrym, nie pozwalającym na jednoznaczne stwierdzenie, czy biegli przeanalizowali wyjaśnienia oskarżonego, czy tylko wyeliminowali zeznania, które złożył jako świadek we wstępnej fazie postępowania przygotowawczego („dokonano ponownej analizy materiału dowodowego i wyeliminowano treść zeznań świadka i późniejszego oskarżonego G. Ś. jako materiału dowodowego”), nie pozostawia wątpliwości co do oceny pozostałego materiału dowodowego pod kątem prawidłowości działań personelu medycznego oraz skutków tych działań, jak też zaniechań. Okoliczność ta sama w sobie nie przesądza o braku profesjonalizmu biegłych z (...) w L. czy o ich błędzie w przyjętej metodologii i niemożności wykorzystania samej opinii. Użyte sformułowanie nasuwało jedynie wątpliwości co do kompletności opinii w jednym fragmencie materiału dowodowego. Niemniej by wyeliminować tę wątpliwość sąd odwoławczy uzupełnił postępowanie dowodowe w postępowaniu odwoławczym właśnie poprzez przeprowadzenie dowodu z opinii biegłych, w której wprost poddali ocenie wyjaśnienia oskarżonego i przedstawiony w nich sposób prowadzenia porodu. Wnioski biegłych, w powiązaniu z zeznaniami świadków (w tym R. C., E. L. i K. I.) oraz zapisami z dokumentacji medycznej, wprost świadczą o tym, że oskarżony zaniechał monitorowania przebiegu porodu, zwłaszcza drugiego okresu (tętna płodu i skurczów macicy, położenia główki), choć poród ten był indukowany kroplówką z oksytocyną. Nie można tu pominąć tego, co wynika także z wyjaśnień oskarżonego, że samodzielnie nie dokonał żadnego wpisu, a także nie kontrolował tego, czy poprawnych wpisów dokonuje położna. Biegli trafnie przy tym wskazali na niespójności w relacji oskarżonego, jak też niezgodność jego słów z treścią tych zapisów, których w dokumentacji dokonano. Z tymi ocenami i wnioskami biegłych sąd odwoławczy w pełni się zgadza, nie dostrzega przy tym żadnych błędów przy opracowaniu opinii, co wskazywano już wyżej, a to w związku z zarzutami adw. A. M. (pkt. 4,5 apelacji) i adw. P. H. (pkt 1 a b apelacji). Opinię uważa się za niejasną (w rozumieniu art. 201 k.p.k.) w razie niezrozumiałości wywodów biegłego, niemożności ustalenia w jaki sposób biegły doszedł do końcowych wniosków, wreszcie wtedy, gdy wywody te i wnioski są nielogiczne, bądź wzajemnie się wykluczają. Z takimi mankamentami opinii, którymi dysponował sąd orzekający, do czynienia nie mamy. Strony, w związku z ujawniającymi się w toku procesu dowodami (choćby kolejnym przesłuchaniem tego samego świadka), formułowały do biegłych dodatkowe pytanie i uzyskiwały na nie odpowiedzi. Niemniej nie można tracić z pola widzenia przedmiotu postępowania, co obliguje sąd do kontroli zasadności i przydatności pytań dla dokonania konkretnych ustaleń istotnych dla prawidłowego rozstrzygnięcia w sprawie. Nie sposób nie dostrzec, że kolejne pytania, które zgłaszali oskarżony oraz jego obrońcy miały coraz mniej wspólnego z istotą sprawy, a odwoływały się do zagadnień teoretycznych, nie mających nic wspólnego z tym konkretnym porodem. Zarzuty, że skoro sąd zaniechał zadania tych pytań biegłym, to opinie są niepełne czy nierzetelne i konieczne jest przeprowadzenie dowodu z opinii kolejnego zespołu innych biegłych, nie znajduje racjonalnego uzasadnienia. W kwestii stosowania art. 201 k.p.k. decydujące znaczenie ma ocena organu procesowego. Przyjąć należy, że trafne jest stwierdzenie, iż „jeżeli dowód z opinii jest przekonujący i zrozumiały dla sądu, który to obiektywnie uzasadnił, to fakt, że dowód ten jest nieprzekonujący dla strony, nie może stanowić podstawy do ponownego powoływania biegłych” (vide np. Wyrok SN z dnia 21.06.1971r, II KR 18/71, OSNPG 1972/2/33). W tym zaś przypadku sąd a quo w uzasadnieniu wyroku rzeczowo wskazał powody, dla których oparł się na opiniach zespołów biegłych, których powołał (strona 10 uzasadnienia), zaś oddalając wnioski obrońców (jak też prokuratora) przedstawił logiczną argumentację uzasadniającą te decyzje (np. k. 1365- 1366). Nie ulega przy tym wątpliwości, że podstawą ustaleń była opinia (...) z L. z 6.11.2015 r. i określenie jej przez biegłych jako „ekspertyzy” nie umniejsza jej wartości dowodowej. Reasumując, stwierdził sąd odwoławczy, że analiza wyjaśnień G. Ś. oraz zeznań świadków, których przesłuchał sąd orzekający w toku rozprawy, a poparta właśnie opiniami biegłych, w pełni uzasadnia tezę, że wbrew temu, co twierdził, nie zachował ostrożności wymaganej w okolicznościach związanych z prowadzonym porodem indukowanym kroplówką naskurczową z oksytocyną, który nie przebiegał prawidłowo, w konsekwencji czego D. C.parła i był do tego nakłaniana (wynika to choćby z zeznań K. I. /k. 1043v/ oraz zapisów dokumentacji medycznej) mimo, że początkowo nie było pełnego rozwarcia, a główka płodu do końca nie była w próżni, co w połączeniu z nadmiernymi skurczami macicy (działanie oksytocyny), doprowadziło do zmęczenia mięśnia macicy i w konsekwencji jej cichego pęknięcia i krwotoku. Tu także można wskazać na zeznania M. Z., który – abstrahując od tego, czego dowiedział się o przebiegu porodu od dr R. Ś. – przyznał, że efektem działania oksytocyny może być pęknięcie macicy, dodając, że „na podstawie przekazanych informacji, jeżeli dziecko żyje, mamy do czynienia z cichym pęknięciem macicy” (k.1028v). Zatem w tych teoretycznych wnioskach, opartych na doświadczeniu i wiedzy tzw. „fachowej”, świadek jest zgodny z biegłymi opiniującymi w sprawie. Tego elementu depozycji M. Z. obrońcy zdają się nie dostrzegać. W sytuacji, kiedy wszyscy biegli powołani w sprawie (ze S. i L.) wskazywali na nieprawdopodobieństwo, by doszło w tym konkretnym przypadku do gwałtownego (nagłego) pęknięcia macicy, a zeznania B. R.
3 k.k. jest nie tylko wywołanie takiej sytuacji, w której pacjent znajduje się, niebędąc uprzednio, w położeniu grożącym mu bezpośrednim niebezpieczeństwem dla życia lub zdrowia, ale również na utrzymaniu (nie odwróceniu, nie zmniejszeniu) istniejącego już poziomu tego niebezpieczeństwa w czasie, kiedy urzeczywistnił się obowiązek działania lekarza-gwaranta. Co więcej, przestępstwo jest dokonane z chwilą narażenia na niebezpieczeństwo, chociażby osoba narażona nie doznała żadnej krzywdy (…) Nie chodzi przy tym o świadomość jakiejkolwiek możliwości wystąpienia konkretnego narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, ale wyłącznie świadomość wysokiego prawdopodobieństwa takiego skutku, ocenianego w kontekście konkretnych okoliczności faktycznych, bo tylko wówczas można mówić o "bezpośredniości" niebezpieczeństwa". Lekarz, jako gwarant życia i zdrowia człowieka, jest zobowiązany do tego, aby odwracać niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia, a nie tylko do tego, aby go nie zwiększać. Gwarant, jak przyjął SN w wyroku z 03.09.2013 r. (WK 14/13, Legalis), ma bowiem “obowiązek wdrożyć wszystkie te działania, które w warunkach sytuacyjnych, w jakich działa, są według rekomendacji wynikających z aktualnego stanu wiedzy medycznej wymagane jako dające szansę na wykluczenie, ograniczenie czy neutralizację niebezpieczeństwa "pierwotnego" – a nie tylko takie, które mogą do tego prowadzić w sposób pewny. Zakres obowiązków ciążących na gwarancie musi być bowiem definiowany w odniesieniu do tego momentu czasowego, w którym on działa, w oparciu o wtedy dostępne mu informacje o okolicznościach stanu faktycznego. W odniesieniu do tego momentu formułowane być powinny wnioski co do zakresu realizacji tychże obowiązków i niebezpieczeństw, które wynikać mogą z ich zaniechania. (…)” Skoro przedmiotem ochrony przewidzianej w art. 160 k.k. jest życie i zdrowie człowieka od rozpoczęcia porodu (wystąpienia skurczów macicy, dających postęp porodu), a w wypadku operacyjnego zabiegu cesarskiego cięcia kończącego ciążę - od podjęcia czynności zmierzających do przeprowadzenia tego zabiegu (tak m.in. SN w wyroku z 26.10.2006r, I KZP 18/06), to, odnosząc powyższe na grunt analizowanej sprawy, słusznie sąd pierwszej instancji uznał oskarżonego, jako lekarza prowadzącego poród D. C., za gwaranta świadczenia medycznego i uznał, ze ponosi on odpowiedzialność za skutki swojego zachowania w czasie tego porodu. W przedmiotowej sprawie oskarżony niewątpliwie, jak słusznie przyjął sąd rejonowy, dopuścił się błędu diagnostycznego, lecz także opuścił pokrzywdzoną w krytycznym momencie, jak wynika z zeznań świadka W. R., który to spotkał oskarżonego w pokoju lekarskim w momencie kiedy ten powinien był znajdować się przy pokrzywdzonej (położne odnotowały wówczas wahania tętna płodu i samodzielnie podejmowały działania, by je wyrównać). Z uwagi na powyższe nie sposób w żadnej mierze podzielić argumentów obrońcy o naruszeniu przez sąd rejonowy prawa materialnego na skutek uznania oskarżonego za lekarza - gwaranta. Analizując zarzuty zawarte w apelacjach obrońców, a odnoszące się do dokonania przez sąd rejonowy błędnych ustaleń faktycznych, to również należy uznać je za niezasadne. Istota zarzutu błędu w ustaleniach faktycznych, powoływane przez obu obrońców, opierać się na odmiennej ocenie materiału dowodowego, innymi słowy mówiąc, na forsowaniu własnego poglądu strony na tę kwestię. Zarzut błędu w ustaleniach faktycznych jest nieskuteczny, albowiem apelujący nie wykazali konkretnych uchybienia w ocenie materiału dowodowego, jakich miał dopuścił się Sąd l Instancji, stosujący reguły logicznego rozumowania, zasady wiedzy i doświadczenia życiowego. Chybiony przy tym jest zarzut obrazy art. 5§2 k.p.k., zgromadzony materiał dowodowy, jak wskazano to już wcześniej, jest na tyle kompletny i jednoznaczny w swej wymowie, że nie pozostawia wątpliwości co do rzeczywistego przebiegu porodu, zaangażowania G. Ś. i skutków tych działań i zaniechań z jego strony. Nieskuteczne są przy tym starania adw. A. M., by wykazać, że oskarżonemu nie można przypisać odpowiedzialności za skutek, zarówno odnośnie stanu H. C., jak i śmierci w dniu 17.01.2009r. D. C.. W tym zakresie ustalenia i wnioski biegłego neonatologa są jednoznaczne i kategoryczne (k. 740 - 748), i które w powiązaniu z danymi o prawidłowym przebiegu ciąży, dobrym stanie matki w momencie przyjęcia do szpitala oraz przy prawidłowych parametrach z początkowej fazy porodu, pozwalają na wyprowadzenie stanowczego wniosku, że to w trakcie drugiej fazy porodu doszło do tzw. zamartwicy wewnętrznej płodu i to okoliczności porodu, za które podpowiada właśnie G. Ś., stanowiły o ciężkim uszczerbku na zdrowiu H. C. z następowym rozstrojem jego zdrowia w rozumieniu art. 156 k.k. (k. 746). Również w przypadku śmierci D. C., do której doszło następnego dnia, to nie kto inny, tylko właśnie G. Ś. doprowadził do stanu, skutkującego zgonem kobiety. Wszak przyczyną zgonu było rozległe pęknięcie macicy, do którego doszło w czasie indukowanego porodu oksytocyną, który prowadził oskarżony, z następową masywną utratą krwi i wtórnymi ogólnoustrojowymi zaburzeniami. W sytuacji, kiedy można wykluczyć, że miało miejsce osłabienie ściany macicy (vide zeznania B. R. – ginekolog prowadzącej obie ciąże D. C.), zaś przez kilka godzin rodząca była nakłaniana do tego, by parła, co też czyniła, przy jednoczesnym braku całkowitego rozwarcia i główce jedynie przypartej do wchodu oraz zwiększaniu czynności skurczowej macicy kroplówką naskurczową, to przyjęcie, że doszło do zmęczenia mięśnia macicy i jej cichego pęknięcia, jest jedynym logicznym wnioskiem, jaki można w realiach niniejszej sprawy wyprowadzić. Za stan ten odpowiada tylko i wyłącznie G. Ś., który zaniechał monitorowania m.in. skurczów macicy urządzeniem KTG, błędnie określając położenie główki płodu, i nie reagując na popieranie w takiej sytuacji przez rodzącą zaniechał przeprowadzenia badania dolnego odcinka macicy kobiety, w tym badań USG. W efekcie nie zdiagnozował objawów, które świadczyły o możliwości pęknięcia macicy i nie podjął decyzji o zakończeniu porodu cesarskim cięciem, lecz o godzinie 14.35 opuścił salę porodową i w gabinecie lekarskim oczekiwał na przyjście swego zmiennika, który rozpoczynał dyżur od godziny 15.00. Tu związek przyczynowy jest również ewidentny i próba przerzucenia odpowiedzialności czy to na W. R., czy lekarzy, którzy na oddziale intensywnej terapii podejmowali próby ratowania życia D. C.nie może być skuteczna. Odpowiedź na pytanie o prawidłowość postępowania pozostałego personelu znajduje się bowiem w treści opinii biegłych (k.1321,1083 i 527-529). Odnośnie apelacji pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego Wykonywanie zawodu lekarza niewątpliwie stwarza możliwości naruszenia reguł określających wykonywanie danego zawodu, w tym także przez podejmowanie zachowań sprzecznych z normami prawa karnego. Środek karny z art. 41 § 1 k.k. spełnia wiele funkcji, wśród których wyróżnia się prewencyjną, represyjną oraz wychowawczą. Dominująca jest funkcja prewencyjna. Nie ulega wątpliwości, że czasowa eliminacja osób, które nadużyły warunków wykonywania zawodu, z kręgu podmiotów mogących wykonywać dany zawód zapobiega dalszym tego rodzaju nadużyciom. W niniejszej sprawie zachodzi sytuacja kiedy oskarżony nie dopełnił obowiązków wymaganych przy wykonywaniu zawodu, w ten sposób, że zaniechał podjęcia działań i badań (monitorowania tętna płodu i skurczów macicy urządzeniem KTG, badań dolnego odcinka macicy, w tym USG, właściwego określenia położenia główki płodu oraz nie reagował na popieranie rodzącej mimo, że główka nie była w próżni). Niemniej sąd orzekający ustalił, że oskarżony zaniechań tych, wynikających z braku ostrożności wymaganej w okolicznościach związanych z tym konkretnym porodem, dopuścił się nieumyślnie. Jak wynika z przedłożonej opinii dotyczącej oskarżonego, z miejsca jego aktualnej pracy (z dnia 20.12.2016r., k. 1578), jest on lekarzem który w sposób odpowiedzialny wykonuje swoje obowiązki, podnoszącym swoje kwalifikacje i umiejętności. Te dane, w powiązaniu z tym, że od 2009r. nie ma informacji, by G. Ś. postąpił w równie nieostrożny i rutynowy sposób podczas zabiegów, które wykonywał i by ktokolwiek jeszcze został przez niego narażony na jakiekolwiek niebezpieczeństwo, zgodzić się należy z sądem a quo, że było to tragiczny „incydent” w jego życiu zawodowym i sam fakt uczestnictwa w niniejszym postępowaniu, jak też konieczność wykonania obowiązków wynikających z tego wyroku, będzie wystarczającą przestrogą, obligującą do należytej, szczególnej rozwagi przy wykonywaniu zawodu lekarza. Sąd rejonowy nader szeroko swoje stanowisko w tym zakresie uzasadnił, a sąd odwoławczy z tymi argumentami i założeniami w pełni się zgadza, odsyłając zatem do nich (k. 1395v – 1396). O kosztach postępowania odwoławczego, z uwagi na wynik tego postępowania, orzeczono na podstawie art. 636 § 1 k.p.k. zasądzając od oskarżonego na rzecz Skarbu Państwa koszty związane z tym postępowaniem wynikłym z apelacji jego obrońców, a na podstawie art. 2 ust. 1 pkt 3 w zw. z art. 8 ustawy z dnia 23 czerwca 1973 roku o opłatach w sprawach karnych wymierzono oskarżonemu opłatę w kwocie 180 zł. Nadto zwolnił sąd odwoławczy oskarżyciela posiłkowego od obowiązku poniesienia kosztów związanych apelacją jego pełnomocnika, które nie została uwzględniona i w tym zakresie wydatkami, jak też wydatkami wynikłymi z apelacji prokuratora, obciążył tut. sąd Skarb Państwa Wobec powyższego Sąd orzekł jak w wyroku.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.