← Polska

III C 1072/14

Sygn. akt III C 1072/14 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 19 grudnia 2016 roku Sąd Okręgowy Warszawa-Praga w Warszawie, Wydział III Cywilny w składzie następującym: Przewodniczący SSO Mar

k.c.) od kwestii nieważności całej umowy na podstawie art. 58 k.c. Stosownie do dyspozycji art.

§ 1

k.c., postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nie uzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny. Jednocześnie art.

§ 2k.c.

stanowi, że jeżeli postanowienie umowy nie wiąże konsumenta, strony są związane umową w pozostałym zakresie. Podkreślić należy, że czym innym jest nieważność postanowienia umownego i możliwość uznania go za niedozwolone w rozumieniu art.

§ 1k.c.

Jest to wynikiem tego, że pojęcia „naruszenie dobrych obyczajów” i „rażące naruszenia interesów konsumenta”, o jakich mowa w art.

§ 1

k.c., nie pokrywają się z pojęciami sprzeczności z ustawą lub zasadami współżycia społecznego albo celem obejścia ustawy, o czym jest mowa w art. 58 k.c. Postanowienie wzorca umowy, sprzeczne z bezwzględnie obowiązującym przepisem ustawy, nie może być uznane za niedozwolone postanowienie umowne – zob. uchwała Sądu Najwyższego z dnia 13 stycznia 2011 r., III CZP 119/10. Jak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 13 lipca 2005 r., I CK 832/04, w rozumieniu art.

§ 1

k.c., rażące naruszenie „interesów konsumenta” oznacza nieusprawiedliwioną dysproporcję praw i obowiązków na jego niekorzyść w określonym stosunku obligacyjnym, natomiast działanie wbrew „dobrym obyczajom” w zakresie kształtowania treści stosunku obligacyjnego wyraża się w tworzeniu przez partnera konsumenta takich klauzul umownych, które godzą w równowagę kontraktową tego stosunku. Obie, wskazane w tym przepisie, formuły prawne służą do oceny tego, czy standardowe klauzule umowne zawarte we wzorcu umownym przekraczają zakreślone przez ustawodawcę granice rzetelności kontraktowej twórcy wzorca w zakresie kształtowania praw i obowiązków konsumenta. W szczególności chodzi tu o działania nierzetelne, odbiegające in minus od standardów, naruszające równorzędność kontraktową stron. W uzasadnieniu wyroku z 14 grudnia 2010 roku, XVII AmC 426/09, Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w W. wskazał, że „dobre obyczaje” to reguły postępowania niesprzeczne z etyką, moralnością i aprobowanymi społecznie obyczajami. Za sprzeczne z dobrymi obyczajami można uznać także działania zmierzające do niedoinformowania, dezorientacji, wywołania błędnego przekonania konsumenta, wykorzystania jego niewiedzy lub naiwności, a więc o działanie potocznie określane jako nieuczciwe, nierzetelne, odbiegające od przyjętych standardów postępowania. Pojęcie „interesów konsumenta” należy rozumieć szeroko, nie tylko jako interes ekonomiczny, mogą tu wejść w grę także inne aspekty: zdrowia konsumenta (i jego bliskich), jego czasu zbędnie traconego, dezorganizacji toku życia, przykrości, zawodu itp. Naruszenie interesów konsumenta wynikające z niedozwolonego postanowienia musi być rażące, a więc szczególnie doniosłe. Rażące naruszenie interesów konsumenta można rozumieć jako nieusprawiedliwioną dysproporcję praw i obowiązków na jego niekorzyść w określonym stosunku obligacyjnym. Natomiast działanie wbrew dobrym obyczajom (w zakresie kształtowania treści stosunku obligacyjnego) oznacza tworzenie przez partnera konsumenta takich klauzul umownych, które godzą w równowagę kontraktową stron takiego stosunku. Tak w szczególności kwalifikowane są wszelkie postanowienia, które zmierzają do naruszenia równorzędności stron stosunku, nierównomiernie rozkładając uprawnienia i obowiązki między partnerami umowy. Jednocześnie należy uwzględnić nie tylko interesy o wymiarze ekonomicznym, ale inne, zasługujące na ochronę dobra konsumenta, jak jego czas, prywatność, poczucie godności osobistej czy satysfakcja z zawarcia umowy o określonej treści. Sprzeczne z dobrymi obyczajami są zatem, przykładowo, działania wykorzystujące niewiedzę, naiwność czy brak doświadczenia konsumenta, naruszające zasadę równorzędności stron umowy, zmierzające do dezinformacji, wywołujące błędne przekonanie konsumenta. Chodzi więc o działania określane jako nieuczciwe, nierzetelne i odbiegające na niekorzyść konsumenta od przyjętych standardów postępowania. Zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego, sposób określenia przez bank warunków zmiany stopy procentowej podlega ocenie z punktu widzenia naruszenia interesów konsumenta i w tym zakresie bank powinien zachować szczególną staranność w zakresie precyzyjnego, jednoznacznego, zrozumiałego dla konsumenta określenia tej zmiany. Klauzula zmiennej stopy procentowej nie może mieć charakteru blankietowego; powinna określać czynniki usprawiedliwiające zmianę oprocentowania oraz relację między nimi a dokonywaną zmianą. Chodzi o kierunek, skalę i proporcję zmian. W przeciwnym razie pojawia się element uznaniowości i dobrowolności, co narusza wymagania zawarte w art. 76 ust. 1 i art. 69 ust. 2 pkt 5 Prawa bankowego. Jednocześnie wskazać należy, że samo posługiwanie się w stosunkach kontraktowych – także z konsumentem – wzorcem umownym, zawierającym postanowienia abuzywne, nie oznacza tym samym niewykonania lub nienależytego wykonania umowy (art. 471 k.c.), nie można bowiem zakładać istnienia kontraktowego obowiązku posługiwania się przez kontrahenta prawidłowym (nieabuzywnym) wzorcem umownym (art. 56 i 354 k.c.). Przyjęcie abuzywności danego postanowienia umowy powoduje jego eliminację z treści łączącego strony stosunku zobowiązaniowego, a w żadnym razie nie implikuje automatycznie odpowiedzialności kontraktowej twórcy wzorca „za wadliwe postanowienia wzorca” – zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 14 maja 2015 r., II CSK 768/14. Ustawodawca przesądził, które z postanowień mogą być uznane, w razie wątpliwości, za klauzule niedozwolone, tworząc w art. 385 3 k.c. katalog niedozwolonych postanowień umownych stosowanych w obrocie z konsumentem. Wszystkie wymienione w tym przepisie postanowienia są w założeniu zgodne z ustawą, a więc do żadnego z nich nie odnosi się sankcja przewidziana w art. 58 k.c. I to właśnie tego typu postanowienia umowne, a więc zgodne z przepisami bezwzględnie obowiązującymi, mogą podlegać rozpoznaniu z punktu widzenia sprzeczności z dobrymi obyczajami i rażącego naruszania interesu konsumenta. Zatem jedynie postanowienie wzorca umowy, które nie jest sprzeczne z bezwzględnie obowiązującym przepisem ustawy, może podlegać rozpoznaniu pod względem spełnienia przesłanek określonych w art.

§ 1k.c., a więc może być uznane za niedozwolone postanowienie umowne.

Należy również podkreślić, że sąd dokonując kontroli postanowień wzorca umowy w indywidualnej sprawie powinien kierować się całokształtem zawartej umowy, jej warunków i skutków. Powinien wziąć pod uwagę postanowienia całej umowy, rozkład praw i obowiązków stron i ryzyka jakie ponoszą (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 11 października 2007 r. , III SK 19/07). Sąd nie dokonuje abstrakcyjnej oceny danego postanowienia, lecz rozstrzygnąć musi konkretną sprawę, rozważając wszelkie skutki wynikające z wydanego orzeczenia. Jest to kontrola dokonywana w każdym postępowaniu sądowym, w którym strona powołuje się na fakt inkorporowania do treści umowy niedozwolonych postanowień umownych w rozumieniu art.

§ 1

k.c., albo poprzez wytoczenie powództwa, albo w formie zarzutu podniesionego w sprawie, w której jest pozwanym. Ocena zachowania dobrych obyczajów dokonywana jest według stanu z chwili zawierania umowy. Istotne jest przeprowadzenie kontroli incydentalnej wzorca w chwili zawarcia umowy, a nie jej wykonywania, toteż zmiana warunków ekonomicznych (np. kryzys na rynkach pieniężnych i finansowych, zwiększenie kosztów akcji kredytowej, konieczność zachowania płynności i rentowności) są związane z wykonywaniem umowy, a nie z procesem formułowania wzorca i zawarcia umowy. Kontrola incydentalna – w przeciwieństwie do kontroli abstrakcyjnej przeprowadzanej przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w postępowaniu odrębnym w sprawach o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolone – jest zatem dokonywana przez sąd w celu udzielenia ochrony indywidualnemu interesowi konsumenta, zaś wyrok wydany przez sąd wiąże tylko strony danego postępowania. O niedozwolonym charakterze danego zapisu umownego nie przesądzają wymogi organów nadzoru, aktualny kierunek orzecznictwa, czy też zmiana w pewnym momencie kierunku poglądów judykatury – zob. wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 30 kwietnia 2014 r., I Acz 1424/13. W wyroku z 19 marca 2015 roku, IV CSK 362/14, Sąd Najwyższy wskazał, że kredytobiorca nie ma interesu prawnego w wytoczeniu powództwa o ustalenie, że niedozwolone są postanowienia umowy o kredyt denominowany lub indeksowany do waluty innej niż waluta polska, zawartej przed wejściem w życie ustawy z dnia 29 lipca 2011 r. o zmianie ustawy – Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2011 r. Nr 165, poz. 984) – niezawierające szczegółowych zasad określania sposobów i terminów ustalania kursu wymiany walut, na podstawie którego w szczególności wyliczana jest kwota kredytu, jego transz i rat kapitałowo-odsetkowych oraz zasad przeliczania na walutę wypłaty albo spłaty kredytu. Na mocy art. 1 pkt 1 lit. a ustawy z 29 lipca 2011 r. o zmianie ustawy – Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2011 r. Nr 165, poz. 984), zmieniony został przepis art. 69 ust. 2 Prawa bankowego zawierający obowiązkowe elementy, które powinna określać umowa kredytowa, poprzez wprowadzenie do niego pkt 4a) o treści: w przypadku umowy o kredyt denominowany lub indeksowany do waluty innej niż waluta polska, szczegółowe zasady określania sposobów i terminów ustalania kursu wymiany walut, na podstawie którego w szczególności wyliczana jest kwota kredytu, jego transz i rat kapitałowo-odsetkowych oraz zasad przeliczania na walutę wypłaty albo spłaty kredytu. Zgodnie z art. 4 z 29 lipca 2011 r. o zmianie ustawy – Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw, w przypadku kredytów lub pożyczek pieniężnych zaciągniętych przez kredytobiorcę lub pożyczkobiorcę przed dniem wejścia w życie ustawy ma zastosowanie art. 69 ust. 2 pkt 4a oraz art. 75b Prawa bankowego, w stosunku do tych kredytów lub pożyczek pieniężnych, które nie zostały całkowicie spłacone – do tej części kredytu lub pożyczki, która pozostała do spłacenia. W tym zakresie bank dokonuje bezpłatnie stosownej zmiany umowy kredytowej lub umowy pożyczki. W sytuacji niewywiązania się przez bank z ustawowego obowiązku nałożonego na niego art. 4 zd. 2 ww. ustawy, po stronie kredytobiorcy pojawia się żądanie w postaci świadczenia niepieniężnego o zobowiązanie kredytodawcy do zawarcia umowy. Ustawodawca dał możliwość kredytobiorcy ubiegania się – w odniesieniu do tej części kredytu, który pozostał do spłacenia – o skonkretyzowanie zasad określania sposobów i terminów ustalania kursu wymiany walut, na podstawie którego wyliczana została kwota kredytu, jego transz i rat kapitałowo-odsetkowych oraz zasad przeliczania na walutę spłaty kredytu. Jak wskazał Sąd Najwyższy w powołanym wyżej wyroku z 19 marca 2015 roku, ideą dokonania nowelizacji prawa bankowego ustawą z dnia 29 lipca 2011 roku było utrzymanie funkcjonujących na rynku kredytów denominowanych według nowych zasad. Ustawodawca wprowadził narzędzie prawne pozwalające wyeliminować z obrotu postanowienia umowne zawierające niejasne reguły przeliczania należności kredytowych, zarówno na przyszłość, jak i w odniesieniu do wcześniej zawartych umów w części, która pozostała do spłacenia. Rozwiązania wprowadzone nowelą nie obejmują zaś spłaconych należności. Sąd Najwyższy wyraził pogląd, że skoro częściowa spłata kredytu odbywała się według konkretnych zasad, przy zastosowaniu określonego sposobu przeliczeń, to nawet, jeżeli pierwotnie był on niejasny według treści umowy, to z chwilą dokonania spłaty został skonkretyzowany i tym samym niedozwolony (abuzywny) charakter tych postanowień został wyeliminowany. W odniesieniu do kredytów w niespłaconej części, art. 4 noweli daje podstawę do żądania wprowadzenia do umowy konkretnych zasad dokonywania przeliczeń, co przesądza o tym, że stosunek prawny nie jest uzupełniany w tym zakresie z mocy prawa. Samo zastrzeżenie zmiennej stopy procentowej nie jest sprzeczne z prawem ani zasadami współżycia społecznego. Nie stanowi również niedozwolonej klauzuli umownej. Uznanie konkretnej klauzuli umownej w świetle art.

k.c. za postanowienie niedozwolone wymaga stwierdzenia łącznego wystąpienia obu wymienionych w nim przesłanek, tj. sprzeczności z dobrymi obyczajami, jak i rażącego naruszenia interesów konsumenta. Nie można łączyć powstania odpowiedzialności jedynie z tym, że pozwany Bank pobierał od kredytobiorcy odsetki o zmiennej stopie kredytowej. Sporne umowy kredytowe mają charakter umów wieloletnich. Na ich podstawie pozwany Bank udzielił powódce kredytu walutowego w znacznej wysokości. Zazwyczaj w takich przypadkach banki przewidują zmienne oprocentowanie. W ten sposób chcą zabezpieczyć się przed ryzykiem zmian na rynkach finansowych, wprowadzając i odpowiednio kalkulując marżę, a także odpowiednio kalkulując wysokość oprocentowania na dzień zawarcia umowy. Uzgodnienie takiego sposobu wynagradzania kredytodawcy za postawiony do dyspozycji kredytobiorcy kapitał jest uzasadnione szczególnie w przypadkach kredytów długoterminowych oraz wobec zmiennego charakteru rynku kapitałowego – zob. wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z 6 marca 2015 r., III Ca 10/15. Umowa kredytowa powinna zawierać jasne i precyzyjne dane dotyczące sposobu ustalania zmiennej stopy procentowej, pozwalając kredytobiorcy-konsumentowi na weryfikację zasadności tych zmian. Powódka co prawda nie miała rzeczywistego wpływu na treść umów w zakresie postanowienia dotyczącego oprocentowania kredytu, niewątpliwie jednak miała możliwość zapoznania się z warunkami umów przed ich zawarciem. W dacie zawarcia umów nie miała wątpliwości co do zapisów umów dotyczących sytemu zmiany oprocentowania. Powódka podpisała umowy kredytu, godząc się tym samym na ich warunki. Z zeznań powódki wynika, że miała możliwość porównania warunków kredytów z istniejącymi na rynku kredytami. Powódka podpisała umowy, a zatem należy uznać, że odpowiadało jej oprocentowanie na dzień zawarcia każdej z umów, okres kredytowania, wysokość opłat, prowizji i innych kosztów okołokredytowych. Zauważyć należy, że obie umowy zostały zawarte na analogicznych zasadach. Po dwóch latach od zawarcia pierwszej umowy kredytu (23 maja 2005 roku), powódka zdecydowała się na zawarcie drugiej umowy kredytu (11 lipca 2007 roku). Przy zawieraniu umowy kredytu z 11 lipca 2007 roku powódka musiała zdawać sobie sprawę z zasad funkcjonowania kredytu i ewentualnych zmian oprocentowania. Skoro zdecydowała się na podpisanie kolejnej umowy, podwyższając kwotę udzielonego kredytu o 220.000,00 zł, musiała oceniać jej warunki jako korzystne. Tym samym brak jest podstaw do przyjęcia, w okolicznościach niniejszej sprawy, że doszło do rażącego naruszenia interesów konsumenta, prawa lub zasad współżycia społecznego. Zwrócić należy również uwagę, że powódka dopiero po upływie 9 lat od daty zawarcia pierwszej umowy kredytu oraz po upływie 7 lat od zawarcia drugiej umowy kredytu zgłosiła zastrzeżenia do umów, dopatrując się w nich niedozwolonych klauzul umownych, sprzeczności z prawem i zasadami współżycia społecznego. W ocenie Sądu, w okolicznościach niniejszej sprawy, powódka nie wykazała, że zawarte pomiędzy stronami umowy kredytu naruszały w jakikolwiek sposób zasadę lojalności i słuszności kontraktowej, zasadę uczciwego obrotu, czy też zasadę braku rażącej dysproporcji stron. Sam fakt, że przy zawieraniu umowy korzystano z wzorca, a treść nie podlegała negocjacjom, nie może przesądzać o wadliwości umowy. Z okoliczności sprawy nie wynika, aby powódka była zmuszona do zawarcia umowy kredytowej indeksowanej kursem franka szwajcarskiego. H. K. zeznała, że świadomie wybrała tego właśnie rodzaju ofertę, przyjmując, że będzie ona po prostu korzystniejsza aniżeli kredyt w złotówkach, który w okresie zawierania spornych umów był droższy. W dacie obowiązywania umów kredytu kurs franka szwajcarskiego był stabilny. Wysokość rat uiszczanych przez powódkę na rzecz pozwanego była niższa od rat dla tożsamego kredytu zaciągniętego w złotówkach. W chwili zawierania umów ten rodzaj kredytu był najbardziej opłacalnym spośród oferowanych na rynku. Zaciąganie zobowiązań wyrażonych w obcej walucie w celu skorzystania, z mającej do nich zastosowanie, korzystniejszej dla kredytobiorcy stawki oprocentowania, jest immanentnie związane z ponoszeniem ryzyka kursowego. Ryzyko jest zawsze wpisane w tego rodzaju transakcje z uwagi na wahania kursów walut, co jednak nie daje podstaw do uznania w efekcie postanowień umownych jako naruszających dobre obyczaje, czy też uzasadnione interesy strony. Powódce nie zostało zagwarantowane, że wzrost kursu franka szwajcarskiego nie przekroczy określonej wartości, ani nie zapewniano powódki, że raty nigdy nie wzrosną powyżej określonego pułapu. Powódka zarzucała pozwanemu, że nie została uprzedzona o możliwości wzrostu kursu franka szwajcarskiego, lecz z drugiej strony, nie zostało w żaden sposób wykazane, że wzrost kursu franka szwajcarskiego wywarł jakikolwiek wpływ na problemy powódki ze spłatą zobowiązań kredytowych. Problemy te wynikały z przyczyn osobistych i zawodowych, i nie miały związku ze zmianami kursu franka szwajcarskiego, ani z naturą kredytu denominowanego/waloryzowanego. Zauważyć należy, że w dacie obowiązywania umów kurs franka szwajcarskiego utrzymywał się przez cały czas na stałym poziomie. Jak podnosił pozwany, kurs CHF/PLN, od którego zależna była wysokość zobowiązań H. K., w dacie wypowiedzenia umów kredytu był taki sam, jak w dniu zawarcia pierwszej umowy kredytu z 23 maja 2005 roku. W tej sytuacji, zarzut powódki, że została oszukana przez przedstawicieli Banku, iż zaciągnięty przez nią kredyt jest bezpieczny i nie wiąże się z ryzykiem kursowym, nie miał, zdaniem Sądu, znaczenia dla sprawy. Niezależnie od powyższego wskazać należy, że powódka nie wykazała, że w wyniku ustalenia przez pozwanego stopy oprocentowania kredytów w sposób wskazany w umowach w jej majątku powstała szkoda, że zapłaciła pozwanemu odsetki w wyższej kwocie niż, gdyby Bank w oparciu o inne kryteria ustalił wysokość stopy oprocentowania. Nie wykazano, że zachowanie pozwanego doprowadziło powódkę do niekorzystnego dla niej rozporządzenia majątkowego, a w konsekwencji do szkody. Powódka winna była wykazać, że pozwany ustalał wysokość rat w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając interesy powódki. W szczególności, że stosował zawyżone kursy waluty franka szwajcarskiego, nieuzasadnione w stosunku do kursu rynkowego i, że działanie takie doprowadziło do zubożenia po jej stronie, przy czym zubożenie to rozumieć należy jako stosunek nadwyżki kursu stosowanego przez pozwany Bank z nadużyciem klauzuli kompetencyjnej do kursu istniejącego w okresie spłaty kredytu na rynku. Powódka winna była wykazać, że gdyby nie zastosowana przez pozwanego klauzula, nie doszłoby do wypowiedzenia umów kredytowych i postawienia kredytów w stan natychmiastowej wymagalności, a następnie do wydania bankowych tytułów egzekucyjnych. Powódkę obciążał ciężar dowodu (art. 6 k.c.), że dysponowała środkami pieniężnymi na spłatę kredytu przy zastosowaniu kursu „rynkowego”, zaś wypowiedzenie kredytu było bezpośrednią konsekwencją stosowania tzw. spreadu, czyli kursu zawyżonego. Wskzać przy tym należy, że czym innym jest różnica wynikająca z wahania kursu franka szwajcarskiego (okoliczność ta jest bowiem niezależna od Banku, a płynące stąd ryzyko obciąża na równi obie strony umowy, z czym powódka powinna się liczyć w chwili zawierania umowy), a czym innym stosowanie przez pozwany Bank określonego kursu dyskonta waluty, czyli właśnie spreadu. Powódka nie przedstawiła żadnych dowodów na okoliczność, że dokonywała regularnych wpłat na poczet zadłużenia, a wypowiedzenie kredytu było skutkiem stosowania przez pozwanego spreadu. Wręcz przeciwnie – okoliczności podawane przez powódkę (utrata płynności finansowej prowadzonej przez nią działalności gospodarczej), uzasadniają przekonanie, że powódka nie byłaby w stanie regulować swoich zobowiązań nawet przy założeniu, że kredyt nie byłby denominowany w walucie obcej. W postępowaniu dowodowym nie wykazano również wysokości różnicy pomiędzy kursem „rynkowym”, a kursem stosowanym przez pozwany Bank. Po uiszczeniu każdej z rat kredytu powódka miała możliwość dokonania sprawdzenia zastosowanego przelicznika, po to, by stwierdzić, czy przyjęta przez Bank indeksacja nie zawiera dodatkowych obciążeń nałożonych na kredytobiorcę. Powódka nie dokonała takiego sprawdzenia co do spłaconej części rat kredytu, nie odniosła się również do zastosowanych przez Bank przeliczników stanowiących podstawę bankowych tytułów egzekucyjnych. Na powódce ciążył obowiązek udowodnienia faktu powstania szkody oraz jej wysokości. Tymczasem nie zostało w żaden sposób wykazane, jaki uszczerbek powstał w majątku powódki w związku z działaniem pozwanego, nie wskazano z czym ten uszczerbek jest związany (czym spowodowany), nie przedłożono żadnych wyliczeń, które uzasadniałyby żądaną kwotę odszkodowania (wyrażającą się sumą 10.000.000 zł), ani co do rzeczywistej szkody, ani co do utraconych korzyści. Tym samym przyjąć trzeba, że powódka nie udowodniła samego faktu powstania szkody, natomiast odnośnie jej wysokości nie wskazała nawet w jaki sposób została ona wyliczona. Co więcej, kiedy konkretnie szkoda ta wystąpiła. Powódka nie przedstawiła w toku niniejszego postępowania dowodów, ani opartego na nich logicznego wywodu, który pozwoliłby na przyjęcie, że to właśnie wskutek działania pozwanego poniosła szkodę majątkową. Podkreślić należy, że możliwość powołania się na sprzeczność zawarcia umowy z zasadami współżycia społecznego winna być stosowana wyjątkowo, i tylko tam, gdzie nie ma innej możliwości zniweczenia niesprawiedliwego skutku. Nie może ono zatem co do zasady być stosowane w miejsce zarzutu zawarcia umowy pod wpływem błędu (w tym błędu wywołanego podstępnie), nie jest także wystarczające, by konieczność wykonania umowy pociągała za sobą istotne uciążliwości. Naruszenie zasady pacta sunt servanda winno mieć miejsce wyłącznie w przypadkach wyjątkowych, nacechowanych znacznym poziomem złej woli po stronie „silniejszej”, która doprowadziła do zawarcia umowy, bądź umowy w sposób oczywisty niemożliwej do prawidłowego wykonania przez stronę słabszą. W okolicznościach niniejszej sprawy nie miała miejsca taka sytuacja, by można było mówić o negatywnej ocenie czynności w świetle reguł lub wartości moralnych powszechnie w społeczeństwie akceptowanych, by czynność była krzywdząca dla jednej strony wskutek wykorzystania przez drugą stronę swojej silniejszej pozycji, by miała miejsce presja kontrahenta, zależność ekonomiczna, by złamano reguły przyzwoitego zachowania wobec powódki lub zasady uczciwości i rzetelności kupieckiej, których należy wymagać od przedsiębiorcy. W dacie zawarcia umów były one dla powódki korzystne – płaciła ona niższe raty w porównaniu do kredytu w złotówkach. W tym czasie nie istniały żadne obiektywne okoliczności pozwalające uznać, iż kurs franka szwajcarskiego gwałtownie wzrośnie. Wzrost kursu franka szwajcarskiego jest wynikiem oddziaływania zwykłych czynników ekonomicznych. Pozwany Bank nie miał wpływu na ustalenie jego ostatecznej wartości. Przy czym, jak wskazano wyżej, w niniejszej sprawie wzrost kursu CHF nie miał wpływu na sytuację finansową powódki. Umowy kredytu zostały wypowiedziane przed wzrostem kursu CHF. W dniu wygaśnięcia umów kredytu na skutek ich wypowiedzenia, zadłużenia powódki z umów kredytu zostało przeliczone na złotówki. Zauważyć również należy, że powódka zgodnie z treścią umowy mogła dokonać przewalutowania udzielonych kredytów. Nie skorzystała z tej możliwości, gdyż w dacie obowiązywania umów kredytu kurs franka szwajcarskiego był dla niej korzystny. W dacie zawierania umów powódka nie znajdowała się także w trudnym położeniu ekonomicznym, wręcz przeciwnie – prowadziła działalność gospodarczą w branży poligraficznej, była prezesem zarządu dwóch spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. Podjęcie decyzji o zawarciu z pozwanym umów, które miały służyć sfinansowaniu zakupu nieruchomości w J. oraz wybudowaniu domu, było zależne wyłącznie od jej woli. Nie było takiej sytuacji, by ktokolwiek z pozwanego Banku namawiał powódkę, czy ją zachęcał. Powódka do umów przystąpiła dobrowolnie i świadomie, wybierając dla siebie lepszą ofertę, korzystną w chwili zawarcia umów. Gdyby nawet uznać twierdzenia powódki co do nagannego zachowania pracowników pozwanego Banku, to stwierdzić należałoby, że brak jest związku przyczynowego pomiędzy zachowaniem pracowników a szkodą w rozmiarze 100.000,00 zł. Żadne z ustalonych w sprawie okoliczności nie pozwalają na przyjęcie, by powódka nie miała świadomości ryzyka kursowego i by pozwany przy zawieraniu umów wykorzystywał swoją silniejszą pozycję ekonomiczną. Nie bez znaczenia jest okoliczność, że powódka prowadziła przez szereg lat działalność gospodarczą, zawierając w ramach tej działalność umowy kredytowe. Niewątpliwie stopień zorientowania powódki co do możliwości wystąpienia różnych konsekwencji podejmowanych przez nią decyzji finansowych oraz możliwość oceny ryzyka był wyższy niż przeciętnego konsumenta. Poza tym, jest rzeczą powszechnie znaną i nie wymagającą dowodu, że kursy walut ulegają fluktuacji, wykazując raz tendencję zwyżkową, a innym razem spadek. Na zmianę kursu waluty wpływa szereg czynników ekonomicznych (np. stan gospodarki, inflacja, poziom stóp procentowych itp.), jak i pozaekonomicznych (np. polityczne). Powódka zawarła z pozwanym umowy w walucie obcej – franku szwajcarskim, od początku zatem zależnej od zmiany kursu franka. Jak wskazał Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów w Warszawie w wyroku z 14 grudnia 2010 roku, XVII AmC 426/09, oczywistym jest, iż zawierając umowę kredytu indeksowanego w walucie obcej konsument jest świadomy (a przynajmniej powinien być świadomy) ryzyka, jakie się z tym wiąże, a więc ryzyka wynikającego ze zmienności kursów walut obcych. Czym innym jest takie ryzyko, a czym innym jest ustalanie kursów walut przez bank, na którym ciąży obowiązek precyzyjnego określenia sposobu ustalania kursów walutowych stosowanych przy wykonywaniu przeliczeń niezbędnych dla rozliczania kredytu indeksowanego do waluty obcej . Zauważyć należy, że umowy kredytu w dacie ich obowiązywania były korzystne dla powódki. Wysokość rat uiszczanych przez powódkę na rzecz pozwanego była niższa od rat dla tożsamego kredytu zaciągniętego w złotówkach. Nie można także, zdaniem Sądu, wywodzić, że ewentualne zapewnienia pracowników Banku o stabilności kursu franka szwajcarskiego były nieprawdziwe bądź celowo zatajały rzeczywisty poziom ryzyka. W dacie zawarcia umów kredytu kurs franka szwajcarskiego można było uznać za stabilny, wahania kursu nie zmieniały zasadniczo skali zobowiązania. Znaczne osłabienie złotego do franka szwajcarskiego nastąpiło dopiero w 2011 roku (w związku ze światowym kryzysem finansowym), a następnie w 2014 roku (w związku z decyzjami banku centralnego), przy czym obie te okoliczności nie mogły zostać przewidziane w momencie zawierania spornych umów kredytu. Nie jest zatem tak, jak to podnosiła powódka, iż zatajono przed nią rzeczywisty poziom ryzyka. Podkreślić również należy, że przez kilka lat powódka odnosiła korzyści z faktu, iż wysokość płaconej przez nią raty była niższa niż wysokość raty, którą musiałaby uiszczać, gdyby zaciągnęła kredyt w złotych. Powódka nie wykazała również obiektywnego powiązania pomiędzy wzrostem kursu franka szwajcarskiego a nadmiernymi trudnościami w spełnieniu świadczenia lub rażącą stratą z nim się wiążącą. Z przeprowadzonego postępowania dowodowego nie wynika, by wzrost kursu franka szwajcarskiego stanowił przyczynę, dla której powódka przestała regulować swoje zobowiązania. Zasadniczym powodem braku spłaty rat kredytu były problemy finansowe prowadzonej przez powódkę działalności gospodarczej, nie pozwalające na spłatę zobowiązań wobec pozwanego. Wskazać należy, że na podstawie zawartej umowy o kredyt, pozwany udostępnił powódce określoną sumę kredytu w złotych polskich, przekraczającą 400.000,00 zł. Powódka za powyższą kwotę nabyła nieruchomość w J., na której następnie wybudowała dom – obecnie szacunkowa wartość tej nieruchomości przekracza milion złotych. Jako kredytobiorca powódka zobowiązana była do zwrotu na rzecz pozwanego wykorzystanej kwoty kredytu, z którego to obowiązku nie wywiązała się. Mając powyższe na uwadze Sąd powództwo oddalił. O kosztach procesu orzeczono stosownie do wyniku sporu w trybie art. 98 § 1 k.p.c., obciążając nimi stronę przegrywającą proces, tj. powódkę. Na zasądzoną kwotę 3.600,00 zł składa się wynagrodzenie pełnomocnika strony pozwanej.

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.