Sygn. akt II K 474/16 UZASADNIENIE Oskarżony J. B. został oskarżony o to, że w okresie od 22 października 2014r. do 23 października 2014r. w Ł., woj. (...) zadając ciosy swej małoletniej córce K. B. lat 5 spowodował u niej obrażenia ciała w postaci podbiegnięcia krwawego po lewej stronie twarzy w okolicy jarzmowej o wymiarach ok. 3,5 cm x 2 cm, podbiegnięcia krwawego prawej policzka o wymiarach około 2 cm x 1 cm i podbiegnięcia krwawego lewej okolicy podoczodołowej o średnicy około 0,5 cm, tj. obrażenia ciała naruszające prawidłowe czynności organizmu na okres poniżej dni siedmiu, tj. o czyn z art. 157 § 2 i 4 kk. Sąd Rejonowy ustalił, co następuje: Oskarżony J. B. i A. B. w 2010r. zawarli związek małżeński. Ze związku tego posiadają dwie córki, tj. K. urodzoną w (...) r. oraz M. urodzoną w 2012r. A. B. pracuje zawodowo, natomiast oskarżony jest emerytem. Oskarżony wraz z rodziną zamieszkuje w budynku wielorodzinnym położonym w Ł. przy ul. (...). Oskarżony był skonfliktowany z częścią mieszkańców bloku, którzy postrzegali go jako osobę roszczeniową, kłótliwą, impulsywną, agresywną, szukającą zwady. ( dowód: zeznania A. B. k. 21-23, 168v-170,359-360v, wywiady środowiskowe zawarte w aktach Opm 14/15 (I. N. 690/14 ) na k. 111, 116-117, 121, zeznania D. N. k. 60, 69, 165, zeznania M. S. z k. 52, 65, 90, 166, zeznania L. S. z k. 67,175, zeznania M. T. z k. 18-20, 173, zeznania B. K. k. 51,174v-175, zeznania M. K. z k. 46-46, 168-168v, zeznania S. G. z k. 48-49, 189v-191, 363-364v, zeznania W. B. z k. 68, 174). W październiku 2014r. małoletnia K. B. uczęszczała do Przedszkola Publicznego w Ł. przy ul. (...). W dniu 22 października 2014r. dziewczynka opuściła przedszkole w towarzystwie matki A. B.. Po powrocie z przedszkola do domu, małoletnia K. B. bawiła się w domu wraz z młodszą siostrą. W pewnym momencie K. chcąc złapać młodszą siostrę pobiegła za nią i uderzyła twarzą w futrynę drzwi. Tego samego dnia K. podczas zabawy spadła z łóżeczka, uderzając się w lewy policzek. Na skutek obu zdarzeń u dziewczynki na twarzy pojawiły się zasinienia. ( dowód : częściowo zeznania A. B. k. 21-23, 168v-170, 359-360v, wyjaśnienia oskarżonego z k 95v, 125v-127, 357v-359, opinia sądowo – lekarska z k. 55-56, 193v-194, 467v-469, dokumentacja fotograficzna zawarta na płycie CD z k. 10, dokumentacja fotograficzna z k. 466). W dniu 23 października 2014r. K. do przedszkola zaprowadził oskarżony. Poinformował wówczas I. F., nauczycielkę zajmującą się grupą przedszkolaków, do której uczęszczała pokrzywdzona, że sińce widoczne na twarzy dziewczynki powstały na skutek uderzenia się przez nią w futrynę. W porze obiadowej K. B. poinformowała I. F., że została zbita przez oskarżonego i krwawiła z nosa. Wypowiedź dziewczynki słyszały obecna w sali J. S. oraz E. W.. Dziewczynkę tego dnia z przedszkola odebrał oskarżony. (dowód: zeznania I. F. k. 6,58, 166v-167, zeznania J. S. k. 7, 57, 167v, zeznania M. T. z k. 18-20,173, zeznania E. W. z k. 59, 175). W dniu 24.10.2014r. I. F. i J. S. poinformowały B. D. Przedszkola, o tym co powiedziała im małoletnia poprzedniego dnia. Po informacji przekazanej przez nauczycielki B. P. złożyła zawiadomienie na Policji o podejrzeniu pobicia K. B. przez oskarżonego. Próbowała również porozmawiać o zdarzeniu z pokrzywdzoną, jednak ta nie odpowiadała na zadawane jej pytania. ( dowód : zeznania B. P. k. 3-4, 191v-192, zeznania I. F. k. 6,58, 166v-167, zeznania J. S. k. 7, 57, 167v, zeznania M. T. z k. 18-20,173, zeznania E. W. z k. 59, 175). Po przyjeździe do przedszkola funkcjonariusza Policji oraz pracowników MOPS, do przedszkola wezwano lekarza M. C.. Po zbadaniu małoletniej lekarz stwierdził, że dziewczynka posiada podbiegnięcie krwawe po lewej stronie twarzy w okolicy jarzmowej o wymiarach około 3,5 x 2 cm, podbiegnięcie krwawe prawego policzka o wymiarach około 2 x 1 cm i podbiegnięcie krwawe lewej okolicy podoczodołowej o średnicy około 0,5 cm. Obrażenia ciała stwierdzone u pokrzywdzonej naruszały czynności narządu jej ciała na okres poniżej 7 dni. ( dowód : zaświadczenie z k. 5, protokół oględzin osoby k. 8-9, dokumentacja fotograficzna zawarta na płycie CD z k. 10, opinia sądowo – lekarska z k. 55-56, 193v-194, 467-469). W dniu 24.10.2014r. wobec rodziny oskarżonego wszczęto procedurę tzw. Niebieskiej Karty. Na zlecenie Sądu Rejonowego w Zawierciu w dniu 27.10.2014r. Kurator sądowy B. G. przeprowadziła w miejscu zamieszkania oskarżonego wywiad środowiskowy. Podczas wizyty kuratora małoletnia pokrzywdzona pytana o okoliczności powstania siniaków na twarzy podała, że skakała i uderzyła się twarzą o szafkę w pokoju. (dowód : dokumentacja związana z Niebieską Karta z k. 375 - 441, zeznania B. G. z k. 361-363, sprawozdanie zawarte na k. 48-52 akt III Opm 14/15). Oskarżony J. B. ma 63 lata, jest emerytem. Pobiera świadczenie emerytalne w wysokości 2.500 złotych. Na utrzymaniu ma dwoje dzieci w wieku 4 lat i 8 lat. Był karany. Nie leczył się psychiatrycznie, neurologicznie i odwykowo. ( dowód : dane osobo- poznawcze z k. 94-95, 125v-127, 357v-359, dane o karalności z k. 478). Oskarżony J. B. konsekwentnie nie przyznawał się do popełnienia czynu z art. 157 § 2 kk na szkodę córki K. B.. W postępowaniu przygotowawczym wyjaśnił, że będąc w pokoju, usłyszał płacz córki dochodzący z pokoju obok. Udał się do sąsiedniego pokoju, w którym zastał córkę K. oraz córkę M.. Córki wytłumaczyły mu, że bawiły się, goniły i w momencie gdy młodsza z nich zamykała drzwi K. wpadła między drzwi i futrynę. Bezpośrednio po tym zdarzeniu na twarzy K. pojawiły się zaczerwienienia, a na drugi dzień siniaki. Informował pracownice przedszkola, że siniaki na twarzy córki są skutkiem kontuzji, którą miała w domu. Córka bez problemu została przyjęta do przedszkola, a dopiero po dwóch dniach poinformowano go, że zgłoszono sprawę na Policję i do MOPS-u. (k. 94-95). Przed Sądem podczas pierwszego rozpoznania sprawy (k. 126-127) wyjaśnił, że obrażenia ciała stwierdzone u córki K. nie powstały na skutek użycia przez niego siły fizycznej. Wskazał, że obrażeń tych córka doznała podczas jego nieobecności w domu. Córki stwierdziły, że się goniły po mieszkaniu i młodsza córka uciekając do małego pokoju w pewnym momencie szybko zamknęła drzwi a starsza córka wpadła między drzwi a futrynę. Tego dnia miało miejsce jeszcze jedno zdarzenie, w którym córka K. doznała urazu. Miało to miejsce w czasie gdy K. bawiła się w łóżeczku. W pewnym momencie weszła na antabę, tj. drewnianą część, która służy do zabezpieczenia żeby dziecko nie wypadło z łóżeczka w czasie snu, która się rozpadła, wówczas to K. wpadła pomiędzy łóżko a szafę. Odległość między łóżkiem a szafą wynosiła około 20 cm. O obu zdarzeniach dowiedział się od dzieci. Jego żona w tym czasie była w domu, ale nie widziała tych zdarzeń. Zaprowadzał córkę K. do przedszkola, co miało miejsce bodajże w dniu 24.10.2014r. i poinformował wówczas wychowawczynię, że córka nabyła kontuzję na twarzy, wskazując na okoliczności w jakich do tego doszło. Córka została przyjęta do przedszkola bez żadnych komentarzy. Następnego dnia zaprowadził ponownie córkę do przedszkola i dziecko zostało znowu przyjęte beż żadnej rozmowy z nim. Tego dnia dzwoniono do niego z Policji z pytaniem czy odbierze córkę. Kiedy przyszedł do przedszkola stwierdził, że tam jest trzech funkcjonariuszy Policji i opieka społeczna. Od funkcjonariuszy Policji dowiedział się, że jest posądzony o pobicie dziecka. W trakcie przesłuchania w przedszkolu zarzucono mu, że pobił żonę i młodszą córkę. Tego dnia chciał porozmawiać z dyrektor przedszkola i z nauczycielką, ale one nie chciały z nim rozmawiać. W ustosunkowaniu do wyjaśnień składanych w postępowaniu przygotowawczym oświadczył, że był obecny przy tym zdarzeniu, w którym K. wpadła pomiędzy łóżeczko a szafę, natomiast nie było go w mieszkaniu w czasie gdy K. z młodszą córką goniły się po mieszkaniu. Odnosząc się do rozbieżności pomiędzy jego wyjaśnieniami co do kwestii obecności w domu w czasie gdy córki biegały po mieszkaniu wskazał, że w wyjaśnieniach złożonych podczas przesłuchania na Policji doszło do pomyłki z jego strony, bo faktycznie w tym czasie był w sklepie i dopiero po powrocie do domu został poinformowany przez żonę o tym, że córka doznała kontuzji. Żona mówiła mu również, że od dzieci dowiedziała się, że córka K. wpadła między drzwi a futrynę, gdy się bawiła z młodszą siostrą. Składając wyjaśnienia w postępowaniu przygotowawczym pomylił się co do tych kwestii. Wskazał, że w czasie gdy córka doznała pierwszej kontuzji był w sklepie, a w czasie gdy córka doznała kontuzji w łóżeczku przebywał w domu z tym, że nie widział momentu w którym doznała urazu. Wyjaśnił nadto, że składając wyjaśnienia na Policji musiało mu umknąć, że w czasie gdy córka doznała tej pierwszej kontuzji przebywał w sklepie. Jego żona nie była świadkiem sytuacji, w której córka doznała obrażeń. O wypadnięciu dziecka z łóżeczka nie dowiedział się od żony. Zarówno on jak i jego żona o doznanych przez córkę obrażeniach po wypadnięciu z łóżeczka dowiedzieli się dopiero podczas rozmowy w obecności kuratora z udziałem jego, żony i córki K.. Podał, że nie pomięta kiedy miała miejsce ta rozmowa, w tym czy miała ona miejsce przed przesłuchaniem go w charakterze podejrzanego czy już po tym przesłuchaniu. Wychowawczynie w przedszkolu ani pierwszego ani drugiego dnia po kontuzji nie mówiły nic o zachowaniu dziecka. Przed tym zdarzeniem prosił w przedszkolu, żeby zainterweniowano odnośnie przyjmowania do przedszkola dzieci chorych. Nauczycielka powiedziała, że przekazała to rodzicom. Rozmawiał też z dyrektor przedszkola o nienależnym w jego ocenie potrącaniu pieniędzy pomimo nieobecności dziecka w przedszkolu. Oświadczył, że córka K. mówiła mu, że pani F. i pani dyrektor rozmawiały z nią w osobnym pokoju w przedszkolu odnośnie tego zdarzania, starając się wymusić na niej przytaknięcie głową, że to on ją pobił. (k. 125v-127). Przed Sądem podczas drugiego rozpoznania sprawy opisał okoliczności związane z odebraniem córki K. z przedszkola w dniu 23.10.2014r. Wskazał, że dzień po tym jak K. miała kontuzję w domu, zaprowadził ją do przedszkola i wytłumaczył pani przedszkolance w jakich okolicznościach dziecko nabyło kontuzję oraz zapytał czy zostanie przyjęte do przedszkola. Przedszkolanka przyjęła dziecko do przedszkola bez żadnych zastrzeżeń i uwag, W tym samym dniu odebrał córkę o godzinie 14-tej bez żadnych uwag jeśli chodzi o siniaki. Następnego dnia zaprowadził dziecko do przedszkola i również wtedy nikt z nim nie rozmawiał o siniakach. O godzinie 14-ej kiedy przyszedł odebrać córkę z przedszkola dowiedział się, że jest tam Policja, pracownicy pomocy społecznej, powiadomiony o sprawie Prokurator, a córce zrobiono jakieś zdjęcia. Wtedy zakomunikowano mu, że córka zostanie oddana dopiero jak przyjdzie matka. Skontaktował się telefonicznie z żoną, informując o zaistniałej sytuacji. Próbował porozmawiać z panią dyrektor dlaczego podjęto takie środki, ale dyrektorka unikała go. Nie dano mu możliwości porozmawiania z którymkolwiek pracownikiem przedszkola dlaczego zostały zastosowane takie a nie inne metody, skoro kwestię widocznych obrażeń u córki naświetlał przed każdym przyprowadzeniem jej do przedszkola. Po przyjeździe żony około 16-tej-17-tej zabrali córkę i udali się do domu. Wcześniej spisywano oświadczenia przed zastępcą komendanta Policji w Ł., gdzie dowiedział się jeszcze rzeczy, że ktoś jej powiedział, że żonę pobił i żona pojechała do pracy pobita. Komendant powiedziała, że taką informację przekazał pracownik pomocy społecznej, ale nie chciała wyjawić jego nazwiska. Córce zrobiono zdjęcia. Nie zauważyłem na zdjęciu, żeby były widoczne na twarzy dziecka jakieś odciski jego palców. Wskazał, że pani dyrektor i pani przedszkolanka początkowo mówiły, że córka nie była przesłuchiwana w osobnym pomieszczeniu, a następnie na sali sądowej pani dyrektor przyznała, że K. została zabrana do osobnego pomieszczenia. Z relacji K. wynikało, że została zabrana do pomieszczenia i sugerowano jej za pomocą głaskania, że dorośli wiedzą, że tatuś ją pobił, a córka w odpowiedzi na to powiedziała, że tata jej nie pobił. Wyjaśnił, że K. jest dzieckiem bardzo aktywnym i takie kontuzje jakie nabyła mają miejsce praktycznie co tydzień, a ostatnia miała miejsce tydzień wcześniej. Wyjaśnił również, że nie są z żoną w stanie upilnować córki, żeby nie zrobiła sobie krzywdy. Wskazał, że bywa, że córka siedzi na krześle i zaczyna się na nim bujać, w pewnym momencie krzyczy „łap mnie bo lecę”. Po takich sytuacjach udaje się z nią do lekarza, żeby nie było potem zarzutu, że ją pobił. Niecały tydzień po tym zdarzeniu ślady obrażeń zeszły z twarzy. Dodał, że nie jest w stanie, zwłaszcza kiedy żona jest w pracy upilnować dzieci, gdy wychodzi do łazienki. Po wizytach Policji i kuratora w ich miejscu zamieszkania nie stwierdzono przemocy. Policja założyła im niebieską kartę na podstawie tego jednego zdarzenia. Od tego czasu raz w miesiącu, może dwa razy w miesiącu przychodzi do nich dzielnicowy. W ich miejscu zamieszkania nie było interwencji Policji związanych z przemocą w rodzinie. Wskazał, że toczyło się postępowanie przeciwko niemu o znęcanie się nad dziećmi i skończyło się umorzeniem postępowania. Wskazał, że od początku ich małżeństwa z A. B. są mobbingowani przez rodzinę żony. Siostra jego żony – M. K. ma kontakt z MOPS-em i pracownikami przedszkola, z niejaką panią F.. Zastanawiające dla niego jest również dlaczego dwa dni zwlekano z powiadomieniem Policji. Wyjaśnił, że nie widział żadnego zdarzenia w trakcie którego K. doznała tych obrażeń. O tych zdarzeniach, czyli o uderzeniu w drzwi oraz o tym drugim zdarzeniu przy łóżeczku mówiły mi dzieci – obie córki. Żona mogła być świadkiem któregoś z tych zdarzeń, może uderzenia o łóżeczko, nie widziała natomiast zdarzenia z drzwiami, futryną i łóżeczkiem, o tym dowiedział się od niej oraz od dzieci (k. 357v-359). Sąd Rejonowy zważył, co następuje : Na wstępie wskazania wymaga, że niniejsza sprawa, tj. dotycząca czynu z art. 157 § 2 kk popełnionego na szkodę K. B. została uchylona do ponownego rozpoznania wyrokiem Sądu Okręgowego w Częstochowie z dnia 23 maja 2016r.. Uchylając wyrok Sądu Rejonowego w Zawierciu, Sąd Odwoławczy wskazał, że istotnym dowodem w tego typu sprawach są zeznania małoletniego oraz wydana opinia biegłego psychologa, jednakże małoletnia podczas przesłuchania w błękitnym pokoju nie złożyła żadnych zeznań, nie nawiązała żadnego kontaktu tak z biegłą jak i matką. Zachowanie małoletniej poddano opinii biegłej A. W., która podczas rozprawy apelacyjnej wskazała, że „małoletnia ujawnia zaburzenia emocjonalne, charakterystyczne dla dzieci krzywdzonych, tj. brak poczucia bezpieczeństwa, niepokój, trudności w nawiązywaniu relacji, zahamowanie emocjonalne”. Sąd odwoławczy wskazał, że opinia biegłej w tym zakresie pozostaje w sprzeczności z zeznaniami złożonymi przez I. F. i J. S., nauczycielek z przedszkola, do którego uczęszczała małoletnia, które opisywały ją jako dziecko otwarte i radosne, dobrze zaaklimatyzowane w grupie. W podobny sposób zachowanie małoletniej opisała kurator rodzinny, która w dniu 27.10.2014r. odwiedziła rodzinę oskarżonego, wskazując, że K. B., była radosna, pełna życia, a jej zachowanie nie wskazywało na to, żeby działa się jej krzywda. Sąd odwoławczy przy ponownym rozpoznaniu sprawy nakazał przesłuchanie kuratora sporządzającego wywiad bezpośrednio po zdarzeniu oraz dopuszczenie dowodu z opinii innego biegłego psychologa niż dotychczas wydającego opinię w sprawie, który po zapoznaniu się z materiałem zgromadzonym w aktach sprawy, a także zbadaniu małoletniej, winien wypowiedzieć się czy w okresie od 22 października 2014r. do 23 października 2014r. K. B. mogła być skrzywdzona przez ojca w sposób wskazany w akcie oskarżenia. Jednocześnie Sąd podkreślił, iż po tak długim okresie czasu ponowne przesłuchiwanie małoletniej K. B. jest bezcelowe, bowiem po tak długim okresie czasu nie powinna pamiętać zdarzenia, wspomnienia są wyparte bądź zatarte, a nawet w sytuacji gdyby opisała to zdarzenie to świadczyłoby jedynie o manipulacji jakiej została poddana, co może wykazać również badanie dziewczynki. Sąd podzielił również zarzut obrońcy naruszenia prawa do obrony wskutek uniemożliwienia oskarżonemu zadawania pytań świadkowi S. G.. W wykonaniu wytycznych Sądu II instancji podczas ponownego rozpoznania sprawy Sąd ponownie przesłuchał oskarżonego, świadka A. B., kuratora B. G., świadka S. G. oraz przeprowadził dowody, które w sposób bezpośredni rzutowały na ocenie wiarygodności małoletniej K. B., dopuszczając dowód z opinii biegłego psychologa K. C., na okoliczność ustalenia po zbadaniu małoletniej oraz zapoznaniu się z aktami sprawy, a zeznaniami opiekunek małoletniej w Przedszkolu w Ł., opinii biegłego lekarza M. C., nagraniu z przesłuchania dziecka (k. 32), sprawozdaniu kuratora z dnia 27.10.2014r. oraz zeznań świadka B. G., czy w okresie od 22.10.2014r. do 23.10.2014r. K. B. mogła zostać skrzywdzona przez swojego ojca J. B. w sposób opisany w punkcie 4 w akcie oskarżenia. Nadto Sąd załączył dokumentację związaną z założeniem Niebieskiej Karty dla rodziny oskarżonego (k. 375-441), akta sprawy sygn. 2 Ds. 346/15 a z nich w szczególności postanowienie o umorzeniu dochodzenia, dopuścił dowód z uzupełniającej opinii biegłego z zakresu medycyny M. C. (k. 467v-469), dokumentacji fotograficznej przedstawionej przez oskarżonego (k. 466). Zdaniem Sądu zgromadzony w sprawie materiał dowodowy (jedyny przy tym możliwy do pozyskania) nie pozwala na przyjęcie, iż wina i sprawstwo oskarżonego w zakresie zarzucanego mu występku z art. 157 § 2 kk nie budzą wątpliwości. Postępowanie karne przeciwko oskarżonemu J. B. w przedmiotowej sprawie ma bez wątpienia charakter procesu poszlakowego, albowiem poza dowodami pośrednimi, nie udało się uzyskać żadnego bezpośredniego dowodu potwierdzającego sprawstwo oskarżonego w zakresie czynu z art. 157 § 2 kk na szkodę córki K.. W takiej sytuacji na Sądzie spoczywał obowiązek wnikliwego przeprowadzenia postępowania dowodowego, bowiem nie może budzić wątpliwości, że „w procesie poszlakowym łańcuch wiążących się ze sobą poszlak, prowadzący do jednoznacznego rozstrzygnięcia o winie oskarżonego, można uznać za zamknięty wyłącznie wtedy, gdy każda z poszlak będących ogniwem tego łańcucha ustalona została w sposób nie budzący wątpliwości i jednocześnie wykluczone zostały jakiekolwiek inne wersje zdarzenia będącego przedmiotem osądu”( wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 lipca 2007 r., III KK 61/07). W procesie opartym na dowodach poszlakowych trafność dokonanych ustaleń występuje zatem dopiero wówczas, gdy ustalenia te nie mogą być podważone przez jakąkolwiek inną możliwą wersję zdarzenia. O zgodności ustaleń z rzeczywistym przebiegiem zdarzenia nie świadczy, więc sama wielość poszlak, ale logiczne powiązanie całokształtu tych poszlak wykluczające realnie inne wersje danego zdarzenia. W konsekwencji brak jest więc podstaw do przyjęcia, że dowód z poszlak pozwala na uznanie winy oskarżonego, jeżeli zgromadzone poszlaki nie pozwalają na wykluczenie - stosując określoną w art. 5 § 2 k.p.k. zasadę, iż nie dające się usunąć wątpliwości rozstrzyga się na korzyść oskarżonego - możliwości jakichkolwiek innych wersji tego zdarzenia ( wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 października 1974 r., I KR 174/74, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 21 października 2002 r. V KKN 283/01, wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 9 czerwca 2016 r. II AKa 178/16 ). Przechodząc do szczegółowej analizy materiału dowodowego stwierdzić należy, że dowodami mogącymi prowadzić do poczynienia ustaleń faktycznych dotyczących czynu objętego zarzutem aktu oskarżenia są wyjaśnienia oskarżonego J. B. i zeznania jego żony A. B.. Sąd z dużą ostrożnością podszedł do wyjaśnień oskarżonego jak i zeznań A. B., bowiem niewątpliwie byli oni zainteresowani korzystnym z ich punktu widzenia rozstrzygnięciem sprawy. Zarówno oskarżony jak i jego żona składając obszerne odpowiednio wyjaśnienia i zeznania, z których jednak znaczne fragmenty, nie miały istotnego znaczenia dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy, a dotyczyły kwestii związanych z pozostałymi zarzutami stawianymi oskarżonemu w sprawie, objętych prawomocnym wyrokiem z dnia 12 listopada 2015r. sygn. akt IIK 1486/14. W związku z powyższym Sąd oceniając zeznania świadka i wyjaśnienia oskarżonego, skupił się na tych fragmentach ich relacji, które miały istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy. Nie sposób przy tym nie zauważyć, że oskarżony i jego żona, przedstawili okoliczności w jakich małoletnia miała doznać obrażeń ciała oraz tego kto był w tym czasie obecny w domu i był świadkiem, a ich relacje w tym zakresie nie były spójne, podnieść jednak należy, że konsekwentnie wskazywali, że obrażenia stwierdzone u ich córki nie powstały na skutek uderzenia jej przez oskarżonego lecz są skutkiem uderzenia się przez małoletnią o futrynę oraz na skutek upadku z łóżeczka. Brak spójności w wyjaśnieniach oskarżonego i zeznaniach A. B. nie może jednak stanowić wystarczającego dowodu do przyjęcia, iż faktycznie dziewczynka, która jak wynika z materiału dowodowego jest dzieckiem ruchliwym, które zazwyczaj określa się mianem „żywego srebra”, nie doznała urazów ciała podczas zabawy, a na skutek uderzenia jej w twarz przez oskarżonego zwłaszcza, że pozostałe dowody zgromadzone w sprawie, w tym opinia biegłego z zakresu medycyny nie wykluczyły jednoznacznie prawdziwości twierdzeń A. B. i oskarżonego odnośnie mechanizmu powstania obrażeń u małoletniej ( na skutek spadnięcia z łóżka oraz krzesełka oraz uderzenia o futrynę), a sama K. B. podczas wizyty kuratora sądowego w dniu 27.10.2014r. podała, że uderzyła się o szafkę. W tej sytuacji kluczowe znaczenie w sprawie mają zeznania małoletniej pokrzywdzonej, a właściwie ocena wiarygodności jej wypowiedzi. Małoletnia na okoliczność zdarzenia objętego aktem oskarżenia była przesłuchiwana w sprawie tylko raz. To pierwsze przesłuchanie świadka odbyło się w dniu 4 listopada 2014r. a więc niecałe dwa tygodnie od zdarzenia. Świadek przesłuchiwana była w obecności biegłej psycholog A. W. w tzw. „błękitnym pokoju” w Sądzie Rejonowym w Zawierciu. Z nagrania tego przesłuchania wynika, że dziewczynka była spięta, wycofana i nie nawiązała kontaktu z biegłą jak i z sędzią prowadzącą przesłuchanie. Zachowanie małoletniej podczas przesłuchania było przedmiotem oceny biegłej psycholog A. W.. Biegła w opinii pisemnej (k. 40-42) wskazała, że zachowanie małoletniej podczas przesłuchania pozwala przypuszczać, że oskarżony wpływał na jej zeznania. Zdaniem biegłej dziewczynka sprawia wrażenie dziecka zalęknionego, czujnego, skupionego na kontrolowaniu własnego zachowania, tak by nic nie powiedzieć, czego dowodem może być jej reakcja na słowo "rozmowa", powodująca u niej usztywnienie, spięcie. Biegła stwierdziła nadto, że widoczny u małoletniej brak zaufania do ludzi, może być związany z brakiem zaufania do osób najbliższych. Zachowanie małoletniej w ocenie biegłej przemawia za przyjęciem, iż przeżyła ona sytuację związaną z krzywdzeniem. Jej zachowanie daje podstawy do uznania, iż po zdarzeniu była poddana silnej presji dotyczącej nie ujawnienia tego co się dzieje w rodzinie, a nadto istnieje prawdopodobieństwo, że była zastraszana negatywnymi konsekwencjami w przypadku ujawnienia tajemnicy rodzinnej, za czym przemawia fakt, iż dziewczynka powiedziała wychowawczyniom w przedszkolu, że to ojciec ją pobił, natomiast nie chciała nawiązać żadnego kontaktu podczas przesłuchania mimo, iż jest osobą nawiązującą kontakty. Biegła stwierdziła nadto, że małoletnia ujawnia zaburzenia emocjonalne charakterystyczne dla osób krzywdzonych – niepokój, brak poczucia bezpieczeństwa, zahamowanie emocjonalne. Wskazania jednak wymaga, że biegła przed wydaniem opinii nie przeprowadziła badania małoletniej, a w ocenie Sądu sama obserwacja zachowania małoletniej podczas pobytu w błękitnym pokoju nie jest wystarczającą do poczynienia ustaleń odnośnie ewentualnych zaburzeń emocjonalnych, zwłaszcza, że z wypowiedzi nauczycielek małoletniej, tj. I. F., J. S., kuratorów – B. G. i K. K.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.