← Polska

VI ACa 1171/15

Sygn. akt VI ACa 1171/15 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 10 listopada 2016 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie VI Wydział Cywilny w składzie: Przewodniczący – Sędzia SA Agata Zając Sędziowie:

§ 3k.c.

- Sąd Okręgowy czyniąc obliczenia na podstawie wycen z okresu z przed denominacji złotego (wartość lokalu z daty podziału dorobku małżeńskiego darczyńcy I. W. i jego przez nią wykupu) całkowicie pominął nie tylko ceny, jakie zaistniały po denominacji złotego w warunkach wolnego rynku w odniesieniu do lokali mieszkalnych, a więc według stanu z daty dokonania darowizny lokalu na rzecz pozwanej, a cen obecnych, ale także fakt, że tak uzupełnienie wkładu lokatorskiego, jak i wykup lokalu odbywały się po bardzo niskich cenach, nie mających nic wspólnego z cenami rynkowymi lokali w danym okresie, jak i cenami rynkowymi lokali obecnie, a więc stosując oczywiście błędną metodę obliczeń na podstawie wpłat na wkład budowlany, a nie obliczeń wyłącznie w oparciu o obecną cenę rynkową lokalu od której zachowek należy liczyć; 2/ sprzeczność istotnych ustaleń Sądu z treścią zebranego materiału dowodowego /naruszenie art. 233 par. 1 k.p.c./ - uznanie przez Sąd Okręgowy na podstawie zeznań świadków, że tak uzupełnienie wkładu jak i jego wykup na własność odbyły się na koszt pozwanej i jej męża i że danych kwot I. W. im nie zwróciła bo była biedna jest ustaleniem rażąco sprzecznym z niekwestionowanym faktem, iż mężem darującej lokal do chwili rozwodu był (...), a więc osoba o znacznych dochodach (fakt udowodniony dokumentem o jego możliwościach zarobkowych) - przy podziale dorobku I. W. powołała się na oświadczenie jej męża z rozwodu, że "zrzeka się on lokalu na jej rzecz" - por. dołączony do odpowiedzi na pozew wniosek o podział dorobku, uwzględniony w całości bo udział męża otrzymała I. W. jedynie w zamian za uregulowanie na jego rzecz 1/2 części wkładu lokatorskiego. Zdaniem apelującej jest to ustalenie błędne także z uwagi na fakt, że dokonując owych "wpłat" pozwana i jej mąż nie zachowali na daną okoliczność żadnego dowodu, natomiast niesporną była okoliczność, że u schyłku swojego życia darczyńca I. W. otrzymywała emeryturę w wysokości 1800 zł, co oznacza, że taka emerytura była naliczana od bardzo wysokiej pensji i co wskazuje, że to ona świadczyła córce T. pomoc materialną, a nie odwrotnie, do tego świadcząc jej pomoc osobistą w wychowaniu mieszkających z nią wnuków (według świadków I. W. do końca swego życia była osobą samodzielną i samowystarczalną), Nadto zachodzi istotna sprzeczność ustaleń Sądu z treścią zeznań św. E. S. na okoliczność kto i na jakich zasadach dokonał wpłaty na wkład budowlany; 3/ niewyjaśnienie wszystkich istotnych dla sprawy okoliczności - Sąd nie dopuścił dowodu z zeznań wskazanego w piśmie procesowym z dnia 27.06 2013 r. świadka męża powódki Z. S. na okoliczność dobrych i stałych stosunków I. W. z córką B., a więc także relacji na okoliczność stosunków I. W. z córką T. i jej dziećmi z którymi na stałe zamieszkiwała - w ramach tego zarzutu apelująca wnosiła o dopuszczenie przez Sąd Apelacyjny dowodu z zeznań Z. S. z tego względu, że jest to praktycznie jedyny dowód zgłoszony przez powódkę, a przez Sąd Okręgowy pominięty, mogący naświetlić istotne w sprawie fakty, chociażby to, że przez całe swoje życie I. W. nie zgłaszała się do B. S.

(1)– będąc z nią w bardzo dobrych stosunkach – o pomoc materialną dla siebie lub dla córki T., która miała istotne profity od matki i że I. W. była osobą nie wymagającą od nikogo pomocy materialnej, sama zaś udzielała pomocy córce T. – nie tylko materialną, ale poprzez opiekę nad wnukami. Wskazując na powyższe zarzuty apelująca wnosiła o dopuszczenie dowodu z zeznań w charakterze świadka Z. S. oraz o zmianę zaskarżonego wyroku i zasądzenie od pozwanej na rzecz powódki 83.877,94 zł wraz z kosztami procesu za obie instancje w pełnej wysokości. Ewentualnie powódka wnosiła o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. Pozwana T. S.
(1)wnosiła o oddalenie apelacji i zasądzenie na jej rzecz kosztów procesu za drugą instancję. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje: Apelacja zasługiwała na częściowe uwzględnienie, albowiem pomimo prawidłowych ustaleń faktycznych, które Sąd Apelacyjny w pełni podziela i przyjmuje za własne, Sąd pierwszej instancji dokonał ich wadliwej oceny prawnej. Nie można zgodzić się ze skarżącą, iż Sąd Okręgowy nie wyjaśnił wszystkich istotnych dla sprawy okoliczności z uwagi na to, że nie dopuścił dowodu z zeznań wskazanego jako świadka – męża powódki Z. S. na okoliczność dobrych i stałych stosunków I. W. z córką B., a także relacji na okoliczność stosunków I. W. z córką T. i jej dziećmi, z którymi na stałe zamieszkiwała. Zauważyć trzeba, iż dowód ten zmierzał do wykazania braku okoliczności uzasadniających miarkowanie zadośćuczynienia na podstawie art. 5 k.c. z uwagi na zaniedbywanie przez powódkę swojej matki I. W. i nieudzielanie jej pomocy. Sąd pierwszej instancji uznał, iż pomimo rzadszych kontaktów powódki z matką, nie można było jej zarzucić, iż matkę zaniedbywała, czy też odmawiała udzielenia jej pomocy, gdyż spadkodawczyni takiej pomocy nie potrzebowała praktycznie do końca życia. Oczywistym przy tym było, iż z racji oddzielnego zamieszkiwania, powódka nie miała możliwości spędzania z matką tyle czasu co pozwana, co jednak nie oznacza, iż powódka nie utrzymywała z matką więzi rodzinnej. Skoro więc Sąd Okręgowy nie podzielił stanowiska pozwanej co do zaistnienia przesłanek do zastosowania art. 5 k.c., przesłuchiwanie zgłoszonego świadka na okoliczności przeciwne było zbędne. Z kolei ustalenie relacji spadkodawczyni z córką T. i jej dziećmi nie miało żadnego wpływu na treść rozstrzygnięcia w przedmiocie zachowku. Dlatego też słusznie Sąd pierwszej instancji nie uwzględnił tego wniosku dowodowego, jako nieprzydatnego dla rozstrzygnięcia w sprawie. Z tej samej przyczyny Sąd Apelacyjny nie uwzględnił zawartego w apelacji wniosku dowodowego o przesłuchanie tego świadka. Nietrafnie także apelująca zarzucała sprzeczność istotnych ustaleń Sądu z treścią zebranego materiału dowodowego z uwagi na uznanie przez Sąd Okręgowy na podstawie zeznań świadków, że tak uzupełnienie wkładu jak i jego wykup na własność odbyły się na koszt pozwanej i jej męża i że kwot tych I. W. im nie zwróciła, bo była biedna. W ocenie Sądu drugiej instancji Sąd Okręgowy z zebranego w sprawie materiału dowodowego wywiódł słuszny wniosek, iż spadkodawczyni I. W. skorzystała z pomocy pozwanej i jej męża zarówno przy spłacie udziału byłego męża w majątku wspólnym w wyniku podziału tego majątku przeprowadzonego w postępowaniu sądowym, jak też przy przekształceniu spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu w prawo własnościowe, co związane było z koniecznością uzupełnienia wkładu budowlanego. Zeznania świadków przesłuchanych w sprawie są w tej kwestii jednoznaczne i brak było podstaw do ich zakwestionowania. Natomiast twierdzeniu powódki, iż matka była osobą zamożną i stać ją było na dokonanie tego rodzaju czynności związanych z posiadanym prawem do lokalu, ponieważ mężem darującej lokal do chwili rozwodu był (...), a więc osoba o znacznych dochodach, zaś przy podziale dorobku I. W. powołała się na oświadczenie jej męża z rozwodu, że "zrzeka się on lokalu na jej rzecz" – przeczy pozostałe dowody zgromadzone w sprawie, przede wszystkim zeznania świadków i przebieg postępowania o podział majątku. Zauważyć trzeba, iż z zeznań świadków wynika, iż po rozwodzie w 1981 r. I. W. pozostała z dwójką dzieci, mąż nie udzielał jej wsparcia finansowego ani nie utrzymywał z nią kontaktów, zaś postępowanie o podział majątku toczyło się z udziałem kuratora dla nieznanego z miejsca pobytu uczestnika postępowania. W wyniku podziału majątku I. W. musiała dokonać spłaty udziału byłego męża w spółdzielczym lokatorskim prawie do lokalu, aby lokal ten mógł być jej przyznany na podstawie ówcześnie obowiązujących przepisów prawa spółdzielczego. Spłata udziału byłego małżonka nastąpiła poprzez wpłatę zasądzonej kwoty do depozytu sądowego. Trzeba mieć na względzie również okoliczność, iż podział majątku został dokonany dopiero w 1990 r., co wiązało się z zamiarem spadkodawczyni przekształcenia spółdzielczego lokatorskiego prawa do posiadanego lokalu w prawo własnościowe z uwagi na wprowadzone wówczas regulacje dotyczące uporządkowania stosunków kredytowych. Z przekształceniem prawa z kolei związana była konieczność uzupełnienia wkładu mieszkaniowego do wkładu budowlanego w pełnej wysokości, aby uniknąć spłaty od 1.01.1990 r. znacznych odsetek od kredytów udzielanych przez bank spółdzielni mieszkaniowej, spłata których to kredytów obciążała członków spółdzielni w ramach płaconego miesięcznego czynszu. Jak wynika z materiału dowodowego wydatki związane zarówno ze spłatą udziału byłego małżonka w majątku wspólnym, jak i z wpłatą wymaganego wkładu budowlanego w pełnej wysokości wynosiły łącznie 20.323.017 starych złotych, co stanowiło 19,73 przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w 1990 r. Była to znaczna kwota nawet dla kogoś dobrze zarabiającego, zaś – wbrew twierdzeniom powódki – nie udowodniła ona, iż jej matka należała wówczas do osób dobrze sytuowanych. Dlatego też, w ocenie Sądu Apelacyjnego, nie jest wadliwe ustalenie Sądu pierwszej instancji, iż kwoty na powyższe cele pochodziły ze środków należących do pozwanej i jej męża, który zaciągnął pożyczkę od świadka S. i następnie tę pożyczkę spłacił. Jest przy tym oczywiste, że dokonując owych wpłat pozwana i jej mąż nie mogli przedstawić pisemnego dowodu na potwierdzenie tego faktu, bowiem wpłaty musiały być dokonane na nazwisko matki. Nie oznacza to jednak, iż środki na dokonane wpłaty pochodziły z jej majątku. Odmienne stanowisko powódki w tej kwestii nie znajduje bowiem oparcia w zgromadzonych w sprawie dowodach. Powyższy zarzut apelującej należało zatem uznać za bezzasadny. Zdaniem Sądu Apelacyjnego słusznie natomiast apelująca zarzuciła naruszenie prawa materialnego przez błędną wykładnię art. 991 k.c. w zw. z art.

§ 3k.c.

Należy zgodzić się ze skarżącą, iż Sąd Okręgowy zastosował błędną metodę waloryzacji wpłat dokonanych przez pozwaną i jej męża, pozostających we wspólności ustawowej, na spłatę udziału ojca w majątku wspólnym rodziców (wkładzie mieszkaniowym związanym ze spółdzielczym lokatorskim prawem do lokalu) oraz na uzupełnienie wkładu budowlanego w związku z przekształceniem przez matkę prawa lokatorskiego we własnościowe prawo do lokalu. Sąd Okręgowy czyniąc obliczenia zachowku na podstawie wysokości nakładów pozwanej z okresu z przed denominacji złotego całkowicie pominął nie tylko ceny, jakie zaistniały po denominacji złotego w warunkach wolnego rynku w odniesieniu do lokali mieszkalnych, a więc według stanu z daty dokonania darowizny lokalu na rzecz pozwanej, a cen obecnych, ale przede wszystkim fakt, że tak uzupełnienie wkładu lokatorskiego, jak i wykup lokalu odbywały się po bardzo niskich cenach, nie mających nic wspólnego z cenami rynkowymi lokali w danym okresie. Odnosząc swoje wyliczenia wierzytelności pozwanej na podstawie jej wpłat na wkład budowlany do aktualnej wartości rynkowej lokalu, Sąd pierwszej instancji zastosował więc oczywiście błędną metodę waloryzacji, gdyż przyjął do obliczeń nieporównywalne kategorie wartości. Jest faktem notoryjnie znanym, iż budownictwo mieszkaniowe realizowane poprzez spółdzielnie mieszkaniowe i spółdzielnie mieszkaniowo – budowlane poczynając od końca lat pięćdziesiątych do końca lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia, korzystało z pomocy finansowej udzielanej przez państwo, poprzez kredytowanie inwestycji przez państwowe banki na szczególnie uprzywilejowanych warunkach. Przepisy, które regulowały tę pomoc, to kolejno: 1/ uchwała Rady Ministrów Nr 81 z dnia 15.03.1957 r. M.P. Nr 22, poz. 157; 2/ uchwała Rady Ministrów Nr 59 z dnia 15.03.1958 r. M.P. Nr 22, poz. 133; 3/ uchwała Rady Ministrów Nr 122 z dnia 22.05.1965 r. M.P. Nr 27, poz. 133; M.P. Nr 13/67, poz. 66; 4/ uchwała Rady Ministrów Nr 281 z dnia 10.12.1971 r. M.P. Nr 60, poz. 398; M.P. Nr 5/73; M.P. Nr 10/73, poz. 60; 5/ uchwała Rady Ministrów Nr 50 z dnia 02.03.1981 r. w sprawie zasad realizacji finansowania uspołecznionego budownictwa mieszkaniowego M.P. Nr 9, poz. 69; zarządzenie Ministra Finansów z 28.07.1981 r., M.P. Nr 19, poz. 176; 6/ rozporządzenie Rady Ministrów z 30.12.1982 r. w sprawie zasad udzielania kredytu bankowego na cele mieszkaniowe (Dz.U. Nr 1, poz. 4 z 1983 r.); 7/ rozporządzenie Rady Ministrów z 23.07.1987 r. w sprawie kredytów budownictwa mieszkaniowego Dz.U. Nr 23, poz. 132; Dz.U. Nr 10/88, poz. 77; Dz.U. Nr 27/88, poz. 188; 8/ rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 30.12.1988 r. w sprawie ogólnych zasad udzielania kredytu bankowego na cele mieszkaniowe (Dz.U. Nr 1, poz. 1 z 1989 r.); Wskazane wyżej akty normatywne przewidywały udzielanie spółdzielniom mieszkaniowym pomocy, m.in. poprzez udzielanie bardzo nisko oprocentowanych kredytów (1%) oraz częściowe umarzanie tych kredytów – po spełnieniu przez spółdzielnie warunków określonych w każdym z tych aktów. Spłata kredytów zaciągniętych przez spółdzielnie przenoszona była na członków spółdzielni, którym przysługiwały lokatorskie bądź własnościowe prawa do lokali, w ramach czynszów miesięcznych i była rozłożona w czasie. Skutkowało to znacznie mniejszym obciążeniem finansowym dla członków spółdzielni, aniżeli w sytuacji, gdyby musieli oni ponieść koszty budowy swojego lokalu od razu, poprzez wpłatę wkładu mieszkaniowego (w 50 %) lub budowlanego (w całości). W sytuacji znacznej inflacji, jaka miała miejsce zwłaszcza w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia, pozostawianie zadłużenia w nominalnej wysokości skutkowało tym, iż nawet zwaloryzowana wartość wkładów budowlanych związanych ze spółdzielczymi własnościowymi prawami do lokali, nie odpowiadała rzeczywistym kosztom budowy tych lokali, a zatem ich wartości rynkowej. W związku z wejściem w życie ustawy z dnia 28.12.1989 r. o uporządkowaniu stosunków kredytowych (Dz.U. Nr 74, poz. 440; Dz.U. Nr 21/92, poz. 85; Dz.U. Nr 40/93, poz. 181.) i znacznym zwiększeniem wysokości odsetek od zaciągniętych kredytów (w tym także przez spółdzielnie na cele budownictwa mieszkaniowego) spółdzielcy, którzy nie spłacili na rzecz spółdzielni kosztów budowy swoich lokali, stanęli przed koniecznością ponoszenia wynikających z powyższego znacznych obciążeń finansowych. Część spółdzielców podjęła decyzję o wcześniejszej spłacie zadłużenia obciążającego ich lokal, bądź o przekształceniu lokatorskiego prawa do lokalu w prawo własnościowe, co wiązało się z koniecznością uzupełnienia wkładu mieszkaniowego do pełnej wysokości wkładu budowlanego. Część spółdzielców nie była jednak w stanie dokonać takiej spłaty, wobec czego zostały przez ustawodawcę akty prawne regulujące zasady udzielania kredytobiorcom pomocy ze środków budżetowych w spłacie części należnych bankom oprocentowania od kredytów (opublikowane w Dz.U. Nr 90, poz. 69; Nr 27/90, poz. 154; Nr 47/90, poz. 277; Nr 60/90, poz. 345; Nr 28/91, poz. 118; Nr 94/91, poz. 423; Nr 54/92, poz. 257; Nr 97/92, poz. 480; Nr 59/93, poz. 267; Nr 61/94, poz. 256; M.P. Nr 33/93, poz. 335. Obecnie kwestie te regulują przepisy ustawy z dnia 30 listopada 1995 r. o pomocy państwa w spłacie niektórych kredytów mieszkaniowych, udzielaniu premii gwarancyjnych oraz refundacji bankom wypłaconych premii gwarancyjnych, j.t. Dz.U.2016.1779). Spadkodawczyni I. W. skorzystała z możliwości przekształcenia przysługującego jej lokatorskiego prawa do lokalu w prawo własnościowe, dzięki czemu uniknęła znacznych obciążeń finansowych związanych ze spłatą odsetek od kredytu. Dzięki temu przekształceniu wchodzące w skład jej majątku prawo do lokalu stało się zbywalne i dziedziczne. Z przyczyn wyjaśnionych powyżej wartość rynkowa tego prawa znacznie odbiegała od nominalnej wartości wkładu budowlanego, do jakiej musiała go powódka uzupełnić. Na potrzeby obliczenia wysokości zachowku nie można jednak przyjąć, iż w związku z udzieleniem wsparcia finansowego matce poprzez wydatkowanie kwot na spłatę udziału ojca w majątku wspólnym oraz uzupełnienie wkładu budowlanego, pozwana stała się beneficjentką zwiększenia wartości tego prawa. Brak jest ku temu jakiejkolwiek podstawy prawnej. Przekształcone prawo do lokalu weszło bowiem wyłącznie do majątku spadkodawczyni i zostało zbyte na rzecz pozwanej w drodze darowizny dopiero w 2008 r. Do tego czasu pozwanej przysługiwała jedynie wierzytelność wobec matki o zwrot wydatkowanych kwot, natomiast nie nabyła jakiegokolwiek udziału w majątku matki. Zgodnie z przepisem art. 1000 § 1 k.c. jeżeli uprawniony nie może otrzymać należnego mu zachowku od spadkobiercy lub osoby, na której rzecz został uczyniony zapis windykacyjny, może on żądać od osoby, która otrzymała od spadkodawcy darowiznę doliczoną do spadku, sumy pieniężnej potrzebnej do uzupełnienia zachowku. Jednakże obdarowany jest obowiązany do zapłaty powyższej sumy tylko w granicach wzbogacenia będącego skutkiem darowizny. W myśl § 2 tego artykułu jeżeli obdarowany sam jest uprawniony do zachowku, ponosi on odpowiedzialność względem innych uprawnionych do zachowku tylko do wysokości nadwyżki przekraczającej jego własny zachowek. Sposób obliczenia substratu zachowku polega na ustaleniu czynnej wartości spadku. Składa się na nią wartość stanu czynnego spadku, od której należy odjąć wartość stanu biernego, czyli długów spadkowych, zaś na potrzeby zastosowania art. 1000 k.c. wartość darowizny jako substratu obliczenia zachowku winna być ustalona na dzień orzekania. W sytuacji, gdy darowizna wyczerpała cały spadek po zmarłym (tak jak ma to miejsce w niniejszej sprawie) uprawniony do zachowku może dochodzić od obdarowanego roszczenia o zachowek w granicach z art. 1000 k.c., tj. jedynie w granicach wzbogacenia obdarowanego, będącego skutkiem darowizny. Zastosowany przez Sąd pierwszej instancji sposób obliczenia wartości wzbogacenia pozwanej na skutek darowizny, jak też w konsekwencji wyliczenia substratu zachowku oraz wysokości zachowku należnego powódce – jest błędny. W istocie bowiem to, co podlega odliczeniu od wartości darowizny (a zatem decyduje o obniżeniu wartości wzbogacenia pozwanej), to dług spadkowy w postaci wydatkowanych przez pozwaną i jej męża środków na spłatę udziału ojca w majątku wspólnym oraz uzupełnienie przez matkę wkładu budowlanego. Wysokość tego długu podlegała waloryzacji na datę obliczania zachowku, ale nie w taki sposób, jak uczynił to Sąd pierwszej instancji. Sąd ten uznał bowiem, iż skoro bez podziału majątku wspólnego i spłaty byłego męża, spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu nie weszłoby do majątku I. W., zatem pozwana wraz z mężem, z którym pozostaje we wspólności ustawowej, w 88,27 % przyczyniła się finansowo do tego, aby składnik ten wszedł do majątku I. W.. W takiej więc proporcji do aktualnej wartości rynkowej własnościowego prawa do lokalu Sąd obliczył wartość substratu zachowku na kwotę 44.488,25 zł – po odjęciu 88,27 % wartości prawa do lokalu obliczonej przez biegłego. Sąd pierwszej instancji przyjął jednak do porównania wartości do siebie nieprzystające – odniósł wysokość wpłaconych przez pozwaną w 1990 r. kwot do wysokości wymaganego wówczas wkładu budowlanego, który (jak wyjaśniono wyżej) nie odpowiadał w żaden sposób ówczesnej wartości rynkowej lokalu, natomiast obliczając zachowek zastosował tak wyliczoną proporcję w odniesieniu do aktualnej rynkowej wartości tego prawa. W ocenie Sądu Apelacyjnego stanowi to oczywiste naruszenie przepisu art.

§ 3k.c.

Waloryzując wartość kwot wydatkowanych przez pozwaną i jej męża w 1990 r. Sąd pierwszej instancji mógłby przyjąć jako wskaźnik waloryzacji odniesienie wysokości tych kwot do ówczesnej wartości rynkowej lokalu, co pozwoliłoby zastosować ten wskaźnik także w porównaniu do aktualnej wartości prawa do lokalu i w ten sposób obliczyć aktualną wartość wzbogacenia pozwanej, a następnie wysokość zachowku. Jednakże wobec braku jakichkolwiek danych co do wartości rynkowej w 1990 r. własnościowego prawa do lokalu przysługującego spadkodawczyni – takiego sposobu waloryzacji w sprawie niniejszej nie można było zastosować. Należało zatem znaleźć taki wskaźnik waloryzacji, który byłby obiektywny i możliwy do zastosowania poprzez porównanie wartości takich samych kategorii zarówno w 1990 r., jak i w 2015 r. W ocenie Sądu Apelacyjnego kryteria te spełnia wskaźnik przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia, którego wysokość jest publikowana przez GUS. Według obwieszczenia GUS przeciętne miesięczne wynagrodzenie za 1990 r. wynosiło

  1. 637 starych złotych, zatem kwota 20.323.017 starych złotych wpłacona przez pozwaną i jej męża w 1990 r., stanowiła równowartość 19,73 przeciętnych miesięcznych wynagrodzeń. Z kolei w dacie orzekania przez Sąd pierwszej instancji, tj. w 2015 r. , przeciętne miesięczne wynagrodzenie wynosiło 3899,78 zł. Kwota tego przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w 2015 r. pomnożona przez wielokrotność przeciętnych miesięcznych wynagrodzeń 19,73 stanowi kwotę 76 942,66 zł ( 3899,78 zł x 19,73 = 76 942,66 zł), odpowiadającą zwaloryzowanej na 2015 r. wartości wpłat dokonanych przez pozwaną i jej męża. Po odjęciu tej zwaloryzowanej kwoty wpłat od aktualnej wartości rynkowej spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu, będącego przedmiotem darowizny otrzymano kwotę 302 326,34 zł (379 269 zł – 76 942,66 zł = 302 326,34 zł), stanowiącą substrat zachowku. Wartość udziału spadkowego przypadającego powódce wynosiłaby połowę tej kwoty, tj. 151.163,17 zł , zaś należny zachowek – połowę udziału spadkowego, czyli
  2. 581,58 zł. Ponieważ Sąd pierwszej instancji zasądził na rzecz powódki kwotę
  3. 122,06 zł, do zasądzenia pozostała kwota
  4. 459,52 zł (
  5. 581,58 zł –
  6. 122,06 zł =
  7. 459,52 zł ). Taką kwotę zatem Sąd Apelacyjny zasądził dodatkowo w punkcie I lit a) wyroku na podstawie art. 386 § 1 k.p.c. w zw. z zastosowaniem art. 1000 § 1 i 2 k.c. oraz art.

§ 3k.p.c.

W pozostałym zakresie apelacja podlegała oddaleniu jako bezzasadna, z uwagi na zastosowany przez Sąd drugiej instancji sposób obliczenia wysokości zachowku należnego powódce (pkt II wyroku). Rozstrzygnięcie o kosztach za obie instancje wydano w oparciu o zasadę stosunkowego rozdzielenia kosztów. Powódka wygrała sprawę w pierwszej instancji w 67,48 % (wartość przedmiotu sporu wynosiła 112.000 zł, zaś powódka wygrała łącznie kwotę 75.581,58 zł) i poniosła następujące koszty: opłatę od pozwu w kwocie 5600 zł, koszt wynagrodzenia biegłego 1.921,92 zł, wynagrodzenie pełnomocnika 3.617 zł – łącznie kwotę

  1. 138,92 . Pozwana natomiast wygrała w pierwszej instancji sprawę w 32,52 %, zaś poniosła jedynie koszt wynagrodzenia pełnomocnika w wysokości 3.617 zł. Powódce należał się zatem zwrot kwoty
  2. 516,54 zł tytułem kosztów, zaś pozwanej należał się zwrot kwoty 1.176,25 zł z tego tytułu, co po skompensowaniu daje kwotę 6.340,29 zł podlegającą zasądzeniu od pozwanej na rzecz powódki tytułem zwrotu kosztów za pierwszą instancję, o czym orzeczono w punkcie I lit. b) wyroku. W drugiej instancji powódka wygrała sprawę w 76,85 % (wartość przedmiotu zaskarżenia wynosiła 83.877,94 zł, powódka wygrała kwotę 64.459,52 zł), natomiast poniosła następujące koszty – opłatę od apelacji w kwocie 4.194 zł , wynagrodzenie pełnomocnika w kwocie 2700 zł, łącznie 6.894 zł. Biorąc pod uwagę stopień wygranej powódce należał się zwrot kwoty 6.894 zł za drugą instancję. Pozwana wygrała sprawę w drugiej instancji w 23,15 % i poniosła koszt wynagrodzenia pełnomocnika w kwocie 2700 zł, z czego należał się jej zwrot kwoty 625 zł. Po skompensowaniu kosztów za drugą instancję pomiędzy stronami do zasądzenia na rzecz powódki pozostała kwota 4673 zł, o czym orzeczono w punkcie III wyroku. Mając na uwadze powyższe Sąd Apelacyjny – na podstawie art. 386 § 1 i art. 385 k.p.c. orzekł jak w sentencji wyroku, o kosztach rozstrzygając w myśl art. 100 k.p.c.

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.