Sygn. akt II AKa 110/17 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 28 kwietnia 2017 roku Sąd Apelacyjny w Katowicach II Wydział Karny w składzie: Przewodniczący: SSA Michał Marzec Sędziowie: SA Robert Kirejew SA Iwona Hyła (spr.) Protokolant: Grzegorz Pawelczyk przy udziale Prokuratora Prokuratury Rejonowej w Raciborzu Mariusza Klekotki po rozpoznaniu w dniu 28 kwietnia 2017 roku sprawy W. S., s. A. i D., ur. (...) w R. , oskarżonego o czyn z art. 148 § 1 k.k. w zw. z art. 64 § 2 k.k. na skutek apelacji obrońcy oskarżonego od wyroku Sądu Okręgowego w Gliwicach z dnia 25 listopada 2016 roku, sygn. akt V K 108/15
(2)) a ich depozycje sprowadzały się do powtarzania plotek i zasłyszanych „na mieście” informacji na temat pokrzywdzonego, a to w szczególności zażywania przez niego środków odurzających, posiadanych długów, upodobań, czy trybu życia jaki prowadził. Sąd odwoławczy dostrzega wprawdzie pracochłonność wykonanych przez sąd I instancji w tym zakresie czynności, niemniej jednak poddaje w wątpliwość potrzebę ich przeprowadzenia w tak rozbudowanej formie zwłaszcza, że w oparciu o te osobowe źródła dowodowe sąd meriti nie czynił w ogóle ustaleń odnośnie przebiegu zdarzenia. W tej sytuacji odnoszenie się przez sąd odwoławczy do każdego z osobna z tak sformułowanych przez skarżącego zarzutów zdaje się być całkowicie zbędne dla prawidłowego rozpoznania wniesionego środka odwoławczego. Jeśli zaś idzie o ocenę zeznań świadka G. J. oraz świadków P., którzy ujawnili ciało pokrzywdzonego w rzece, to bynajmniej Sąd I instancji nie popełnił błędu uznając ich relacje za wiarygodne i rzeczowe. Fakt, że świadkowie A. i L. P. zeznawali wyłącznie na okoliczności związane z ujawnieniem zwłok pokrzywdzonego i nie posiadali wiedzy o sposobie, w jaki zginął, nie czyni sam w sobie ich relacji niewiarygodnymi, zaś okoliczności na jakie złożyli zeznania, w istocie są spójne z zeznaniami B. D. i protokołem posekcyjnym, gdyż potwierdzili oni fakt wrzucenia ciała D. T. przez oskarżonego do O., co mogło wynikać z zeznań B. D., podającej wszak, że W. S. po zadaniu uderzeń pokrzywdzonemu przeciągał ciało denata w stronę rzeki. Protokół posekcyjny potwierdził z kolei, iż do śmierci D. T. doszło na skutek uduszenia gwałtownego przez utonięcie. Relacje G. J. były natomiast przydatne sądowi meriti do ustaleń w przedmiocie sprawstwa oskarżonego zaś fakt, że świadek jest narkomanem i alkoholikiem zachowującym od kilku lat abstynencję, w żadnym razie nie może dyskredytować jego zeznań i umniejszać ich wartości dowodowej zwłaszcza, że jego relacje były zborne, spójne i konsekwentne. Apelujący stawia nadto zarzuty obrazy art. 167 k.p.k. i art. 170 k.p.k., lecz ani z części wstępnej skargi, ani z jej uzasadnienia, nie wynika na czym obraza powyższych przepisów miałaby polegać. Nie sposób doszukać się jakiejkolwiek argumentacji w tym zakresie, zatem sytuacja ta zwalnia sąd odwoławczy od odnoszenia się do sygnalizowanej przez skarżącego obrazy tych przepisów postępowania. Odnosząc się z kolei do zarzutu błędu w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę wyroku, to stwierdzić trzeba, że i ten zarzut jest bezzasadny. I tak kolejno, w odniesieniu do podpunktu a), ustalenie sądu meriti dotyczące ograniczenia kontaktów pokrzywdzonego z oskarżonym w czasie na krótko przed zdarzeniem i wiążący się z tym brak możliwości wcześniejszego poznania D. T. przez B. D. nie jest kwestią najistotniejszą z punktu widzenia odpowiedzialności karnej oskarżonego. Sąd ustalił bowiem w oparciu o zeznania świadka D., że nigdy wcześniej nie widziała oskarżonego w towarzystwie (...) i ta okoliczność nie została skutecznie zakwestionowana przez skarżącego. Nieprzekonujące są bowiem w tym względzie argumenty apelującego dotyczącego tego, że spędził on noc w domu S., czy też że spożywał alkohol pod sklepem w towarzystwie oskarżonego i jego kolegów i w końcu, że kilka dni przed zdarzeniem miał poszukiwać oskarżonego. Zważyć wszak trzeba, że kontakty świadka D. i oskarżonego miały zupełnie inny charakter, niż jego spotkania z pokrzywdzonym i resztą towarzystwa, spędzającego czas głównie na świeżym powietrzu i spożywającego tani alkohol. Rzeczą naturalną jest także i to, że nie wszyscy znajomi oskarżonego musieli być znani także świadkowi B. D.. Co do podpunktu b), ustalenie sądu meriti dotyczące częstotliwości i charakteru spotkań oskarżonego i B. D. (intymne spotkania w weekendy) nie wyklucza wszak tego, że do ich spotkania mogło także dojść krytycznego dnia pod sklepem (...). Odnośnie podpunktów c), d),
- h)oraz k), sąd odwoławczy odniósł się już we wcześniejszych rozważaniach, wskazać tylko wypada, że sąd I instancji ostatecznie w żadnym razie nie ustalił tak, jak sugeruje to skarżący, iż do zbrodni doszło właśnie w dniu 19 kwietnia 2015 r., a jako datę popełnienia przestępstwa przyjął drugą połowę kwietnia 2015 r. Odnośnie podpunktu e), j),
- l)– ustalenia faktyczne Sądu Okręgowego, kwestionowane przez apelującego, są prawidłowe i częściowo odniósł się już do nich sąd odwoławczy podczas omawiania zarzutów naruszenia przepisów prawa procesowego, niemniej jednak po raz kolejny stwierdzić trzeba, że zeznania B. D., które Sąd I instancji omówił wyjątkowo skrupulatnie i ocenił zgodnie z zasadami wiedzy i doświadczenia życiowego wprost wskazują na to, że oskarżony zadał pokrzywdzonemu uderzenia kamieniem, wykonując kilkukrotne zamachy ręką w kierunku jego głowy, po których to ciosach D. T. zamilkł i przestał się ruszać, a następnie ciągnął nieprzytomnego pokrzywdzonego w kierunku rzeki. I choć istotnie oskarżony znajdował się tego dnia pod wpływem alkoholu, to stan ten – w którym wszak W. S. często przed zdarzeniem pozostawał – bynajmniej nie stanowił przeszkody do skutecznego pozbawienia życia D. T.. Okoliczności zdarzenia opisywane przez świadka nie wskazują absolutnie na to, aby oskarżony był tego dnia osłabiony, czy miał wykonywać jakieś niezborne ruchy, czy też pozostawać pod tak wielkim wpływem alkoholu, aby uniemożliwiało mu to normalne funkcjonowanie. Sąd Okręgowy wskazuje co prawda, że fakty podawane przez świadka B. D. na rozprawie różniły się nieco od tych relacjonowanych podczas śledztwa, niemniej jednak dotyczyło to okoliczności o charakterze drugorzędnym, niemającym znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy. Nadto świadek podczas rozprawy nie pamiętała już szczegółowo wszystkich okoliczności zdarzenia, co słusznie sąd tłumaczył upływem czasu i chęcią wyparcia - niewątpliwie przykrych szczegółów - z pamięci świadka. Rację ma także sąd meriti uznając, że jej zeznania są szczere, niewystudiowane czy uzgodnione, skoro świadek swoich depozycji z postępowania przygotowawczego nie odtwarzała na rozprawie w sposób automatyczny. Co do podpunktu
- f)- ustalenie sądu I instancji, że pokrzywdzony nie mógł mieć długów związanych z narkotykami, także nie pozostaje w żadnym związku ze zdarzeniem i jest okolicznością zupełnie obojętną dla rozstrzygnięcia sprawy. Sugerowanie przez skarżącego, że śmierć D. T. miała związek z problemami pokrzywdzonego w związku z jego zadłużeniem u bliżej nieznanych osób, tzw. dilerów narkotyków, jest absurdalna w świetle zeznań B. D., jak i pozostałych świadków blisko związanych z denatem. Twierdzenia te spreparowane zostały wyłącznie na użytek niniejszego procesu i stworzenia hipotezy, jakoby W. S. nie dopuścił się popełnienia zarzucanej mu zbrodni, a uczynić to miały osoby związane z rozprowadzaniem środków odurzających w ramach rzekomej zemsty za długi pokrzywdzonego, związane z zakupem narkotyków. Odnośnie podpunktu
- g)– stwierdzić trzeba, że kontestowane przez skarżącego ustalenie Sądu Okręgowego pozostawało zasadniczo bez wpływu na treść wydanego w sprawie wyroku, a zatem rozważania w tym temacie wydają się być całkowicie zbędne. Co do podpunktu
- i)- ustalenie sądu meriti odnośnie tego, że B. D. nie była skonfliktowana z oskarżonym i nie miało miejsca zdarzenie z dnia 18 kwietnia także należy zaakceptować, zwłaszcza iż zeznania Z. D. – wbrew sugestiom skarżącego - w żadnym wypadku nie dowodzą, by taki konflikt pomiędzy stronami miał mieć miejsce. Świadek nie podaje przecież jakichkolwiek konkretnych faktów mogących wskazywać na to, że doszło pomiędzy nimi do kłótni, czy znaczącego popsucia wzajemnych relacji, mogących skutkować złośliwym i bezpodstawnym oskarżeniem W. S. o popełnienie tak poważnego przestępstwa. Depozycje świadka nie dają absolutnie podstaw do przyjęcia takiej interpretacji, jak chciałby tego apelujący, gdyż poza cytowanymi przez niego sformułowaniami: „coś tam było, że B. była nerwowa” i „ona mówiła coś do W.”, świadek nie wskazywał na jakiekolwiek okoliczności, mogące potwierdzać tezę o rzekomym konflikcie pomiędzy stronami. Z tych też powodów zarzut błędu w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę wyroku okazał się być chybiony, zaś przytaczane fragmenty zeznań świadków, dla wykazania trafności tez apelującego, zostały niejednokrotnie wyrwane z kontekstu ich wypowiedzi i zacytowane w sposób wyjątkowo wybiórczy. Nie ma także racji apelujący, gdy kwestionuje orzeczoną wobec oskarżonego karę pozbawienia wolności za popełnioną przez niego zbrodnię zabójstwa. Nieskuteczne okazały się w tym względzie wywody zawarte w środku odwoławczym. Z pisemnego uzasadnienia zaskarżonego wyroku wynika, że Sąd Okręgowy ferując rozstrzygnięcie w zakresie kary wymierzonej za zbrodnię zabójstwa miał na uwadze wszystkie okoliczności istotne dla jej orzeczenia i wymiaru. W orzecznictwie podkreśla się, że kara 25 lat pozbawienia wolności to, po dożywotnim pozbawieniu wolności, druga pod względem surowości kara, mająca również charakter eliminacyjny, gdyż ze względu na bardzo długi czas izolacji skazanego, trudno przypisywać jej pełnienie jakiejkolwiek funkcji resocjalizacyjnej. Z tego więc względu również i ją należy stosować w wypadkach najcięższych, gdy okoliczności obciążające zdecydowanie przeważają nad okolicznościami łagodzącymi. Wolno ją zatem orzec tylko wówczas, gdy pozwala na to odpowiednio wysoki stopień winy, a in concreto żadna inna kara przewidziana w sankcji nie spełniłaby indywidualno - lub generalno-prewencyjnych celów kary określonych w art. 53 § 1 k.k. Kara ta może być zatem karą adekwatną tylko w stosunku do sprawców, których czyny charakteryzują się wyjątkowością na tle innych przestępstw tego samego typu. Ustalenie, że stopień winy i stopień społecznej szkodliwości danej zbrodni są bardzo wysokie, jest przesłanką konieczną, a zarazem wystarczającą, dla wymierzenia kary 25 lat pozbawienia wolności. W tym kontekście trafna jest konstatacja sądu I instancji, że tylko kara 25 lat pozbawienia wolności jest w stanie zaspokoić potrzeby w zakresie kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa, a także osiągnie cele wychowawcze i zapobiegawcze w stosunku do sprawcy. Oskarżony W. S., jak słusznie podkreśla sąd I instancji, jest osobą głęboko zdemoralizowaną, okazującą rażące lekceważenie norm prawnych i społecznych. Jego dotychczasowa karalność, działanie w warunkach opisanych w treści art. 64 § 2 k.k., brak jakiejkolwiek empatii i szacunku dla życia ludzkiego, dla uczuć innych osób, całkowita bezduszność wskazuje, że tylko tak orzeczona kara będzie dla niego adekwatną odpłatą za zbrodnię, jakiej się dopuścił. Należy wspomnieć, że oskarżony dokonał zabójstwa pokrzywdzonego, w obecności innej osoby, a przed dokonaniem zbrodni nie powstrzymał go także fakt, że dokonał go w ciągu dnia, w miejscu publicznym, dostępnym dla innych osób. Oskarżony działał zasadniczo bez powodu, pozbawił życia pokrzywdzonego nie mogąc znieść faktu, że jego partnerka rozmawia z nim i siedzi obok niego. Powody jego decyzji były zatem całkowicie niewspółmierne do wywołanego przezeń skutku. Podkreślić należy także, czego sąd meriti wystarczająco nie wyeksponował, że oskarżony dopuścił się zbrodni krótko po opuszczeniu jednostki penitencjarnej (lipiec 2014 r.). Dodać również należy, że zabójstwo dokonane zostało w sposób przemyślany, oskarżony zadał kilka uderzeń w głowę pokrzywdzonego doprowadzając go do utraty przytomności, a następnie wrzucił go do rzeki O., przewidując jego śmierć i godząc się na taki skutek. Jego zachowanie w trakcie postępowania przed sądem I instancji nakazuje dodatkowo wyprowadzić wniosek o próbach stawiania pokrzywdzonego w niezupełnie korzystnym świetle, przedstawiając go jako osobę uzależnioną od narkotyków i w związku z tym zadłużoną. I choć orzeczona kara jest niewątpliwie karą surową, to jednak mając w polu widzenia szczegółowo wskazaną w pisemnych motywach orzeczenia sądu I instancji zdecydowaną przewagę okoliczności obciążających nad łagodzącymi, nie sposób uznać, by kara w takim wymiarze raziła swoją niewspółmiernością, w rozumieniu art. 438 pkt 4 k.p.k. Reasumując, sąd odwoławczy uznał, że obrońca oskarżonego nie przedstawił jakichkolwiek argumentów mogących świadczyć o rażąco niewspółmiernej karze, wymierzonej oskarżonemu przez sąd I instancji. Z tego też względu i z przyczyn wskazanych we wcześniejszych rozważaniach Sądu Apelacyjnego, należało zaskarżony wyrok utrzymać w mocy. Kosztami za postępowanie odwoławcze obciążono Skarb Państwa, zwalniając oskarżonego W. S. od ich ponoszenia z uwagi na wymierzoną mu długoletnią karę pozbawienia wolności i brak w chwili obecnej innych źródeł dochodu. Wszystko to czyni uzasadnionym stwierdzenie, że uiszczenie tej należności byłoby dla oskarżonego zbyt uciążliwe, o ile nie nieprawdopodobne. Ponieważ w postępowaniu odwoławczym oskarżony był reprezentowany przez obrońcę z urzędu, należało zasądzić od Skarbu Państwa na rzecz kancelarii adwokackiej koszty nieopłaconej pomocy prawnej świadczonej w tej fazie postępowania. SSA Iwona Hyła SSA Michał Marzec SSA Robert Kirejew