z uwagi na to, że pozwana nie uiściła stosownej zaliczki. Ponadto na mocy art. 229 k.p.c. pominięto dokument w postaci pisma pozwanej z dnia 30 kwietnia 2012 r., bowiem odmowa nabycia urządzeń przez pozwaną spółkę nie była sporna. Z tych samych przyczyn pomięto dowody z pisma powódki z dnia 16 kwietnia 2012 r. i pisma pozwanej z dnia 4 grudnia 2013 r. Wezwanie do nabycia urządzeń nie było kwestionowane, natomiast dowody te nie mogły wystarczająco wyjaśnić kwestii spornych, dotyczących wartości urządzeń stanowiących przedmiot roszczenia powódki. Z pisma pozwanej z dnia 4 grudnia 2013 r. wynikało zaś jedynie, że strony poszukiwały sposobu na ugodowe zakończenie sporu, ale taka okoliczność nie miała istotnego znaczenia dla rozstrzygnięcia, podobnie jak pismo powódki z dnia 20 listopada 2013 r. Sąd Okręgowy pominął także złożone przez powódkę „Ugodę sądową” i „Porozumienie”, ponieważ były to jedynie projekty oświadczeń, które nie stanowiły dokumentów w rozumieniu z art. 245 k.p.c., wobec czego nie mogły służyć jako źródło do ustalenia spornych faktów. Żadne z oświadczeń stron nie zostało bowiem podpisane, w związku z czym nie można na ich podstawie uwzględnić twierdzeń powódki co do charakteru spornych urządzeń jako służących do doprowadzania wody i odprowadzania ścieków oraz ich wartości. Poza tym nie uwzględniono przy dokonywaniu ustaleń faktycznych mapy pomiaru i jej aktualizacji mapy, ponieważ nie zostały one opatrzone legendą, która umożliwiałaby odtworzenie ich treści w spornym zakresie. Nie było zwłaszcza oznaczenia, które z naniesionych na mapie linii, stanowią sieci wodociągowe i przyłącza. Sąd Okręgowy nie wziął także pod uwagę mapy pomiaru złożonej przez powódkę, ponieważ znajdująca się na niej legenda nie została naniesiona przez uprawnionego geodetę, lecz stanowiła wynik własnej inicjatywy powódki, a przy tym została zakwestionowana przez pozwaną. Oznaczenie przebiegu sieci i przyłączy na mapie wymagało wiedzy fachowej, ale powódka nie wnioskowała o ustalenie tych okoliczności na podstawie dowodu z opinii biegłego sądowego z zakresu geodezji. W sprawie sporne było ponadto, czy przedmiotowe urządzenia służą do zaopatrzenie w wodę jedynie budynków powódki na osiedlu (...). Dla wyjaśnienia tej okoliczności nie był jednak przydatny i wystarczający protokół konieczności, znajdujący się na k. 217, ponieważ wynikało z niego jedynie, że budynek przy ul. (...) w K. znajduje się w zasobach powódki. Znalazło to następnie potwierdzenie w aneksie nr (...) do umowy stron. Dokumenty te nie dowodziły natomiast, że budynek przy ul. (...) nie należał do powódki i został przyłączony do sieci wodociągowej zbudowanej w ramach inwestycji z 2010 r. Pozwana zaprzeczyła zaś legendzie umieszczonej na mapie pomiaru z inicjatywy powódki. Oceniając zasadność roszczenia powódki, Sąd Okręgowy w pierwszej kolejności wskazał, że wyjaśnienia wymagało, czy sporne urządzenia, służące do doprowadzania wody i odprowadzania ścieków, stanowiły urządzenia, o których mowa w art. 49 § 2 k.c. Niesporne było przy tym, że znajdowały się one w granicach nieruchomości należącej do powódki. Sporne było ponadto, czy chodziło o budowę sieci, ponieważ w ocenie pozwanej była to jedynie przebudowa starej, istniejącej sieci, co a limine wyłączałoby zastosowanie art. 49 § 2 k.c. W tym zakresie Sąd Okręgowy nie podzielił poglądu pozwanej, że przedmiotem umowy stron z dnia 15 października 2010 r. była przebudowa sieci. Twierdzenie pozwanej było bowiem sprzeczne z treścią dokumentów urzędowych oraz zeznaniami świadków P. K. i M. G.
Ciężar udowodnienia wysokości wynagrodzenia spoczywał zaś zgodnie z art. 6 k.c. na powódce, która z takiego faktu wywodziła dla siebie skutki prawne. Wobec braku jej aktywności okoliczność ta nie została udowodniona. Sąd Okręgowy podkreślił, że wysokość tego wynagrodzenia, jako okoliczność sporna, wymagała dowodu z opinii biegłego sądowego i nie mogła zostać zastąpiona żadnym z przeprowadzonych w sprawie dowodów. Niedopuszczalne było sięganie przez powódkę do innych źródeł, w szczególności projektów porozumień i ugód, które nie miały charakteru środka dowodowego. Bezprzedmiotowe było również wskazywanie przez nią na metodologię szacowania wysokości wynagrodzenia, która ewoluowała w toku sporu. Najpierw były to bowiem kosztorysy i obmiary, których powódka zresztą nie zaoferowała, a potem określenie wysokości wynagrodzenia miało nastąpić w oparciu o wartość nakładów na wybudowanie sieci, bez uwzględnienia kosztów budowy przyłączy, ale przy wzięciu pod uwagę wartości nieruchomości. Ostatecznie miało to nastąpić na podstawie faktury VAT wystawionej przez pozwaną z tytułu wynagrodzenia za wykonanie umowy stron. Powyższe rozbieżności w metodzie ustalenia wysokości wynagrodzenia dodatkowo podważały stanowisko powódki, niezależnie od istnienia po jej stronie obowiązku udowodnienia wysokości żądanego wynagrodzenia. W konsekwencji – wobec nieudowodnienia wysokości tego wynagrodzenia – doszłoby do oddalenia powództwa także w przypadku przyjęcia, że w dniu zamknięcia rozprawy sporne urządzenia stanowiły sieć wodociągową a nie przyłącze wodociągowe. Sąd Okręgowy dodał, że nie znalazł podstaw dla prowadzenia postępowania dowodowego za stronę powodową z uwagi na to, że była ona reprezentowana przez zawodowego pełnomocnika procesowego, a sprawa miała charakter gospodarczy. Powyższy wyrok został zaskarżony w całości przez powódkę apelacją opartą na zarzutach: 1) naruszenia przepisów postępowania:
z uwagi na to, że pozwana nie uiściła należnej zaliczki na poczet kosztów przeprowadzenia tego dowodu (k. 269), ale jednocześnie wziąć trzeba pod uwagę, że strona powodowa kategorycznie sprzeciwiała się przeprowadzeniu tego dowodu i nawet w piśmie procesowym z dnia 4 marca 2015 r. wystąpiła z wyraźnym wnioskiem o uchylenie postanowienia o dopuszczeniu powyższego dowodu (k. 208 – 209), mimo że w gruncie rzeczy jego przeprowadzenie byłoby korzystne przede wszystkim dla niej i z jej punktu widzenia było wręcz niezbędne, skoro pozwana kwestionowała dochodzone żądanie nie tylko co do zasady, ale także co do wysokości. Gdyby bowiem taki dowód został przeprowadzony, to kwestia wysokości przysługującego jej wynagrodzenia zostałaby należycie wyjaśniona i mogłaby zostać uznana za udowodnioną, gdyby okazało się, że istnieją podstawy do uznania, że żądanie co do zasady zasługuje na uwzględnienie. Dodać należy, że w okolicznościach konkretnej sprawy, w szczególności ze względu na profesjonalny charakter obu stron i działanie przez nie przy pomocy zawodowych pełnomocników procesowych, a także z uwagi na kategoryczny sprzeciw powódki, nie można uznać, że Sąd pierwszej instancji powinien rozważyć dopuszczenie powyższego dowodu z urzędu. Tym bardziej nie można przyjąć, że powódka w apelacji mogłaby ewentualnie skutecznie powoływać się niedopuszczenie tego dowodu z urzędu, skoro taka decyzja sądu byłaby sprzeczna z jej wyraźną wolą i była przez nią bardzo mocno kontestowana, gdy taki dowód na pewnym etapie postępowania został wprawdzie dopuszczony, ale na wniosek strony przeciwnej. W konsekwencji w żadnym wypadku nie można przyjąć, że strona powodowa zachowała uprawnienie do powołania się w toku postępowania odwoławczego na dowody zgłoszone w apelacji, zarówno jak chodzi o wskazane w niej środki osobowe, jak i o opinię biegłego, której przedmiotem miałoby być ustalenie wysokości przysługującego skarżącej wynagrodzenia za przeniesienie własności spornych urządzeń. Wymagałoby to wykazania, że Sąd pierwszej instancji popełnił jakieś błędy lub uchybienia w zakresie prowadzonego postępowania dowodowego, w szczególności niezasadnie oddalił zgłaszane przez skarżącą wnioski dowodowe. Podstawy zgłoszenia nowych wniosków dowodowych nie może natomiast stanowić wcześniejsza bierność skarżącej, która została jej wytknięta w pisemnym uzasadnieniu zaskarżonego wyroku. Stwierdzenie przez Sąd Okręgowy, że powódka nie sprostała spoczywającemu na niej ciężarowi dowodu nie może bowiem otwierać jej drogi do zgłoszenia takich dowodów dopiero na etapie postępowania odwoławczego. Jak już wcześniej wskazano, nie można tego wyprowadzać z rzekomego zaskoczenia strony powodowej dokonaną przez ten Sąd oceną dowodów, ponieważ nie można zgodzić się ze skarżącą, że powinna zostać uprzedzona o możliwości negatywnej oceny zgłoszonych przez nią wniosków i o konieczności powołania innych dowodów. Nawet jeżeli powódka rzeczywiście była tym zaskoczona, to niewątpliwie nie wynikało to z przyczyn leżących po stronie Sądu pierwszej instancji. W związku z tym Sąd Apelacyjny na mocy art. 381 k.p.c. oddalił zgłoszone w apelacji wnioski dowodowe jako spóźnione, ponieważ nie ulega najmniejszym wątpliwościom, że skarżąca mogła i powinna była zgłosić takie wnioski już w toku postępowania poprzedzającego wydanie zaskarżonego wyroku. Z powyższych przyczyn należy stwierdzić, że w rozstrzyganej sprawie nie było żadnych podstaw do uzupełnienia materiału dowodowego na etapie postępowania przed Sądem Apelacyjnym. W konsekwencji nie było również podstaw do uznania odmiennie, niż uczynił to Sąd pierwszej instancji, że powyższa kwestia nie jest już sporna i została wyjaśniona korzystnie dla skarżącej. Już tylko ta okoliczność byłaby więc wystarczająca do zaaprobowania zaskarżonego wyroku i oddalenia apelacji. Gdyby bowiem nawet można było przyjąć, że strona powodowa zasadnie twierdziła, że jej roszczenie jest usprawiedliwione co do zasady, to i tak nie mogłoby ono zostać uwzględnione, skoro przejęcie własności przedmiotowych urządzeń miałoby nastąpić odpłatnie, a w ogóle nie została udowodniona przez skarżącą wysokość przysługującego z tego tytułu wynagrodzenia, skoro była ona kwestionowana przez pozwaną, a strona powodowa procesowo odpowiednio nie zareagowała, zwłaszcza nie zgłosiła we właściwym czasie odpowiednich wniosków dowodowych. Przypomnieć trzeba ponadto, bez szczegółowego powtarzania, że Sąd Okręgowy słusznie wytknął powódce, że nie była ona konsekwentna w określaniu podstaw i zasad ustalenia żądanego wynagrodzenia. Podkreślić jedynie wypada, że wbrew stanowisku powódki nie można uznać, że wysokość tego wynagrodzenia mogłaby odpowiadać wysokości wynagrodzenia przysługującego pozwanej za wykonanie przedmiotu umowy stron z dnia 15 października 2010 r. Nie powinno bowiem budzić wątpliwości, że czym innym jest wysokość wynagrodzenia, przysługującego pozwanej za wykonanie określonych w tej umowie robót budowlanych, nawet jeśli obejmowało ono również wartość wykorzystanych materiałów, a czym innym jest wartość przedmiotu powstałego w wyniku wykonania tych robót. W każdym razie w rachubę wchodziło co najmniej ustalenie (za pomocą opinii biegłego), czy i w jakim zakresie te wartości są do siebie zbliżone. Nie można więc byłoby uznać, że wartość wykonanych urządzeń jest tożsama z wartością wynagrodzenia wypłaconego pozwanej, a do tego wydaje się zmierzać powódka, która chce, aby w gruncie rzeczy pozwana po prostu zwróciła jej wynagrodzenie, które otrzymała na podstawie umowy stron z dnia 15 października 2010 r. za wykonanie spornej sieci. Niezależnie od powyższego Sąd Apelacyjny uznał, że także pozostałe podstawy oddalenia powództwa nie zostały skutecznie zakwestionowane przez powódkę i nie mogą zostać uznane za wadliwie przyjęte przez Sąd Okręgowy. W pierwszej kolejności nie można podważyć prawidłowości stanowiska tego Sądu co do wykładni porozumienia stron, dotyczącego istnienia lub braku obowiązku dokonania przez pozwaną zapłaty za przejęcie własności przedmiotowych urządzeń wodociągowych. Strona powodowa kwestionowała to stanowisko z powołaniem się na zarzut dokonania przez Sąd Okręgowy wadliwej oceny zebranego w sprawie materiału, w szczególności nieprawidłowej oceny wiarygodności zeznań świadka M. G., który w czasie zawarcia umowy stron z dnia 15 października 2010 r., na podstawie której zostały wybudowane przedmiotowe urządzenia, pełnił funkcję prezesa zarządu pozwanej spółki. W tym zakresie można zgodzić się z poglądem pozwanej, wyrażonym w odpowiedzi na apelację, że te zarzuty powódki stanowią w istocie jedynie bezpodstawną polemikę z oceną powyższego dowodu dokonaną przez Sąd pierwszej instancji. Polemika ta jest całkowicie nieuzasadniona, ponieważ skarżąca nie wskazała, z jakich przyczyn uważa, że stanowisko tego Sądu jest wadliwe, lecz jedynie przeciwstawia temu stanowisku własną ocenę, że jej zdaniem dowód z zeznań świadka M. G. powinien zostać uznany za niewiarygodny. Wziąć jednak trzeba pod uwagę, że Sąd pierwszej instancji przy dokonywaniu wykładni umowy stron z dnia 15 października 2010 r. i ustalaniu jej treści w zakresie uzgodnień stron w przedmiocie odpłatności lub nieodpłatności przejęcia przez pozwaną własności urządzeń, które miały zostać wykonane na podstawie tej umowy, nie oparł się jedynie na kwestionowanych przez powódkę zeznaniach świadka M. G.. Sąd ten wziął bowiem ponadto pod uwagę treść dokumentu w postaci protokołu z dnia 24 października 2014 r., sporządzonego z udziałem przedstawicieli obu stron właśnie w toku wspomnianych wcześniej negocjacji, prowadzonych w celu ewentualnego ugodowego zakończenia obecnego sporu między nimi, w tym ustalenia zasad przejęcia własności spornych urządzeń przez pozwaną i sposobu dokonania przez nią odpłatności za ich przejęcie. Z powyższego protokołu wynika, że strony zgodnie wskazały w nim, że początkowo kwestia odpłatności za przekazanie tych urządzeń w ogóle nie była między nimi sporna i nie budziło wątpliwości, że zostaną one przekazane nieodpłatnie i dopiero po pewnym czasie od zakończenia inwestycji (co najmniej po kilku miesiącach, a nawet po około roku od ich wybudowania), kiedy doszło do zmian w składzie zarządów obu stron, pojawił się temat rozliczeń za przekazanie urządzeń wodociągowych na rzecz pozwanej (k. 222). Sąd Okręgowy słusznie przywiązywał dużą wagę do treści tego protokołu, ponieważ został on sporządzony z udziałem obu stron, a zatem można przyjąć, że został przez nie zaakceptowany i odpowiada rzeczywistemu przebiegowi spornych zdarzeń. W świetle tego protokołu można uznać za prawdziwe twierdzenie pozwanej, że to strona powodowa dopiero po pewnym czasie od wybudowania spornej sieci zaczęła domagać się od niej zapłaty za przejęcie jej własności w trybie art. 49 § 2 k.c., podczas gdy w chwili podejmowania decyzji o wykonaniu tej inwestycji i o przekazaniu jej pozwanej, jako przyszłemu gestorowi sieci i jej właścicielowi, w ogóle nie było mowy o jakiejkolwiek odpłatności z tego tytułu. Żądanie zapłaty spornego wynagrodzenia nie wynikało więc z uzgodnień stron, dokonanych w chwili podjęcia decyzji o wykonaniu przedmiotowej sieci i przekazaniu jej na własność pozwanej, ale wyłącznie z jednostronnej decyzji powódki podjętej w znacznie późniejszej chwili. Treść tego dokumentu koresponduje zatem z uznanymi przez Sąd Okręgowy za wiarygodne zeznaniami świadka M. G., który powiedział, że gdyby wchodziła w grę odpłatność za przejęcie własności spornych urządzeń, to w imieniu pozwanej nie wyraziłby na to zgody. Można więc stwierdzić, że Sąd ten nie popełnił błędu przy ocenie zebranego materiału dowodowego i jego rozumowanie nadaje się do zaakceptowania. Natomiast wprost przeciwnie, to odmienne stanowisko powódki jest dowolne i oderwane od całości zebranego w sprawie materiału dowodowego. Nie ma więc podstaw do zakwestionowania prawidłowości dokonanej przez Sąd pierwszej instancji wykładni oświadczeń woli stron, prowadzącej do uznania, że według ich zgodnego zamiaru przekazanie własności przedmiotowych urządzeń, po ich przyłączeniu do sieci wodociągowej należącej do pozwanej, miało nastąpić nieodpłatnie. Odnośnie do kwestii wykładni oświadczeń woli stron dodać wypada, że umowa stron z dnia 15 października 2010 r. miała w istocie charakter złożony. Z jednej strony stwierdzić można, że zawierała ona elementy typowej umowy o roboty budowlane, w której powódka występowała jako inwestor (w umowie została określona jako „zamawiający”), a pozwana jako wykonawca, ponadto w § 1 tej umowy wyraźnie jest mowa o tym, że na jej podstawie zamawiający zleca, a wykonawca przyjmuje do wykonania roboty budowlane. Z drugiej jednak strony zauważyć należy, że pozwana była w gruncie rzeczy jedynym podmiotem, który w odpowiedzi na ogłoszone przez powódkę zamówienie publiczne złożył ofertę wykonania tych prac, a jednocześnie była ona niewątpliwie przyszłym użytkownikiem, mającej powstać nowej sieci wodociągowej, ponieważ na terenie miasta (...) jest jedynym dostawcą takich usług (lokalnym monopolistą). W związku z tym w powyższej umowie strony zawarły również takie ustalenia, które nie mieściły się w ramach umowy o roboty budowlane i byłyby dla niej całkowicie zbędne. Odnosi się to do treści § 17 pkt 9 umowy, w którym strony postanowiły i nawet wyróżniły to pogrubioną czcionką, że „odbiory sieci wodociągowej będą odbywały się przy udziale przyszłego „Gestora sieci”, tzn. przy udziale (...), który zobowiązany będzie do podpisania protokołu odbioru z ramienia przyszłego właściciela sieci”. Z powyższego postanowienia umownego – przy dążeniu do nadania mu rozsądnego znaczenia zgodnie z regułami wykładni umów, wskazanymi w art. 65 § 2 k.c. – wynika, że strony od razu przewidywały, że własność wybudowanej sieci zostanie przeniesiona na pozwaną, która nota bene była jednocześnie wykonawcą tej sieci na podstawie umowy zawartej z powódką i za co otrzymała ona określone w tej umowie wynagrodzenie. Można więc uznać, że strony w treści umowy o roboty budowlane jednocześnie zawarły dodatkowe porozumienie, które regulowało odrębne zagadnienia związane z kwestią przejęcia własności sieci przez pozwaną. Oznacza to, że podstawę nabycia jej własności przez pozwaną stanowi powyższe porozumienie stron, czyli umowa, którą można zakwalifikować jako umowę, o której mowa w art. 49 § 2 k.c. W związku z tym powstaje kwestia, czy w tej umowie strony dokonały uzgodnień co do odstąpienia od wynikającej z w/w przepisu zasady, że przejęcie własności urządzeń, które zostały przyłączone do sieci należącej do przedsiębiorcy, następuje odpłatnie (za zapłatą odpowiedniego wynagrodzenia). Z tego punktu widzenia zauważyć należy, że generalnie z umowy stron, odnoszącej się do takiego zagadnienia, w ogóle nie wynika ani to, że przejęcie własności spornych urządzeń przez pozwaną nastąpi odpłatnie, ani to, że dojdzie do tego nieodpłatnie. Umowa stron, tj. § 17 pkt 9 jako element umowy z dnia 15 października 2010 r., nie zawiera bowiem w tej kwestii żadnych postanowień. Nie oznacza to jednak, że treść tego uzgodnienia nie mogła podlegać ustaleniu w drodze dokonanej przez Sąd Okręgowy wykładni oświadczenia woli stron zmierzającej do nadania jej treści, która odpowiadała zgodnemu zamiarowi stron i celowi umowy. Z wcześniejszych rozważań wynika zaś, że Sąd ten na podstawie wszechstronnej i prawidłowej analizy zebranego materiału dowodowego doszedł do trafnego wniosku, że strony nie łączyły przejęcia własności przedmiotowych urządzeń przez pozwaną z obowiązkiem dokonania przez nią zapłaty wynagrodzenia za ich przejęcie. Żądanie takie zostało zgłoszone jednostronnie przez powódkę dopiero po upływie znacznego okresu po wybudowaniu tych urządzeń, a tym samym dokonana przez nią zmiana stanowiska w kwestii odpłatności za ich przekazanie nie może pozbawiać mocy wiążącej ustaleń, które wcześniej zostały zgodnie przyjęte przez strony. Zauważyć przy tym należy, że taka wykładnia nie oznacza niedopuszczalnego uzupełnienia treści oświadczenia woli stron, ponieważ z jednej strony zmierza ona jedynie do ustalenia rzeczywistej treści ich woli, a z drugiej strony nie narusza przepisów o formie oświadczenia woli, ponieważ nie wymagała zachowania określonej formy czynności prawnej zastrzeżonej pod rygorem nieważności. Nie było więc przeszkód do uznania, że chociaż strony wyraźnie tego nie napisały, ale były zgodne co do tego, że przejęcie własności spornych urządzeń nie będzie wiązało się z obowiązkiem zapłaty wynagrodzenia. W odniesieniu do omawianej obecnie kwestii dodać jeszcze trzeba, że nie ma istotnego znaczenia zarzut naruszenia art. 244 k.p.c. Zauważyć można, że wbrew skarżącej Sąd Okręgowy wcale nie negował mocy wiążącej dokumentów urzędowych w postaci wymienionych w apelacji decyzji administracyjnych, tj. pozwolenia na budowę sieci wodociągowej i decyzji o ustaleniu lokalizacji inwestycji celu publicznego „rozbudowa sieci wodociągowej”. Co więcej, Sąd ten wprost przeciwnie, i to właśnie z powołaniem się m. in. na powyższe decyzje administracyjne, wskazał, że nie podziela stanowiska pozwanej, że w sprawie nie doszło do wybudowania nowej sieci wodociągowej. W związku z tym Sąd ten stwierdził, że co do zasady do wybudowanej przez pozwaną na zlecenie powódki sieci wodociągowej może mieć zastosowanie art. 49 k.c. (k. 284 – 285). Podstawę negatywnej oceny żądania powódki stanowiły natomiast zupełnie inne okoliczności, które nie były związane z charakterem wykonanej sieci, jako nowego urządzenia, a nie jedynie przebudowanej dotychczas istniejącej starej sieci wodociągowej. W tej sytuacji pozostaje jeszcze do analizy ostatnia kwestia, na podstawie której Sąd Okręgowy oddalił powództwo, a która dotyczy wybudowania przez pozwaną w dniach 26 i 27 marca 2014 r., a zatem tuż po doręczeniu jej odpisu pozwu w tej sprawie, co nastąpiło w dniu 20 marca 2014 r. (k. 38) nowej studzienki wodomierzowej i zamontowania w niej wodomierza głównego, odcinającego sporne urządzenia od sieci wodociągowej należącej do pozwanej. Konsekwencją tej czynności była bowiem zmiana dotychczasowego stanu rzeczy, związana z przesunięciem granicy, do której rozciągała się sieć wodociągowa, wchodząca w skład przedsiębiorstwa wodociągowego należącego do pozwanej i od której zaczynała się wewnętrzna instalacja wodociągowa należąca do odbiorcy, czyli w tym wypadku do powódki. Wprawdzie do takiego zachowania pozwanej powódka nie odnosiła wyraźnie zarzutu nadużycia prawa podmiotowego w rozumieniu art. 5 k.c., niemniej jednak powoływała się na to, że pozwanej nie było wolno jednostronnie dokonać powyższych czynności i nawet wniosła o udzielenie jej zabezpieczenia przez zakazanie pozwanej dokonywania samowolnych zmian w istniejącej sieci wodociągowej, twierdząc, że pozwana samowolnie usiłuje zmienić stan faktyczny, będący podstawą zgłoszonego przez nią roszczenia (zob. k. 60). Brak takiego zarzutu nie ma decydującego znaczenia, ponieważ takie okoliczności i argumenty wiążą się ze stosowaniem przepisów prawa materialnego, które sąd orzekający, w tym także sąd drugiej instancji, bierze pod uwagę z urzędu niezależnie od twierdzeń i zarzutów stron. W tym zakresie zauważyć jednocześnie należy, że Sąd Okręgowy błędnie uznał, że dopuszczalność badania i oceny powyższych okoliczności wymagałaby podniesienia przez stronę powodową zarzutu naruszenia art. 5 k.c. z uwagi na to, że nie mogą one podlegać badaniu z urzędu. Jak już wyżej wskazano, chodzi bowiem o stosowanie przepisów prawa materialnego, które są brane pod uwagę z urzędu, oczywiście jedynie o tyle, o ile pozwalają na to twierdzenia stron i zebrany w sprawie materiał dowodowy. Odmiennej oceny nie uzasadnia powołane przez Sąd pierwszej instancji orzeczenie Sądu Najwyższego (zob. wyrok z dnia 5 czerwca 2014 r. sygn. akt IV CSK 576/13, Lex nr 1523367), które dotyczyło zupełnie innej kwestii, a mianowicie tego, że nie można – z powołaniem się na zarzut nadużycia prawa podmiotowego w rozumieniu art. 5 k.c. – domagać się, aby sąd nie brał pod uwagę bezwzględnej nieważności czynności prawnej, która jest uwzględniania przez sąd z urzędu. Taka sytuacja niewątpliwie nie miała miejsca w rozstrzyganej sprawie. Przyjmując zatem, że w tej sprawie dopuszczalne jest dokonywanie oceny powyższego zachowania pozwanej przez pryzmat art. 5 k.c., tj. pod kątem zgodności z zasadami współżycia społecznego, wskazać jednak należy, że wcale nie jest oczywiste, że przepis ten mógł mieć zastosowanie w takim wypadku. Wziąć zwłaszcza trzeba pod uwagę, że przepis art. 5 k.c. odnosi się do nadużycia prawa podmiotowego. Wobec tego, mówiąc o nadużyciu prawa podmiotowego przez stronę pozwaną, należałoby w pierwszej kolejności wskazać, jakie prawo podmiotowe zostało ewentualnie nadużyte przez pozwaną wskutek przesunięcia granic sieci wodociągowej i instalacji wewnętrznej w następstwie wykonania przez nią nowej studzienki wodomierzowej i zamontowania w niej wodomierza głównego. Inaczej mówiąc, należałoby ustalić, jakie prawo podmiotowe przysługiwało pozwanej i dlaczego było przez nią wykonywane w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego, a tym samym doszło do nadużycia przez pozwaną przysługującego jej prawa podmiotowego. Z tego punktu widzenia zauważyć należy, że treść przepisów art. 49 § 1 i 2 k.c., mimo podejmowanych przez ustawodawcę licznych prób rozwiązania pojawiających się na ich tle problemów, dotyczących przynależności elementów różnych urządzeń do części składowych przedsiębiorstwa lub nieruchomości, wcale nie jest jednoznaczna i – jak wskazuje się w doktrynie i orzecznictwie – nadal budzi wątpliwości i kontrowersje. Nawet na rozprawie apelacyjnej pełnomocnik powódki wyraził pogląd, że sporna instalacja stanowiła przecież własność pozwanej, wobec czego przesunięcie wodomierza głównego nie mogło niczego zmienić. Pogląd taki był jednak błędny i nietrafny. Gdyby bowiem rzeczywiście przedmiotowe urządzenia stanowiły już własność pozwanej, to toczący się obecnie między nimi proces byłby całkowicie zbędny i nie miałby racji bytu. W procesie tym chodziło bowiem – i zresztą z tej przyczyny Sąd Apelacyjny na mocy art. 350 § 1 i 3 k.p.c. dokonał sprostowania oznaczenia przedmiotu sporu w zaskarżonym wyroku – o to, żeby dopiero nakazać pozwanej złożenie oświadczenia woli o odpłatnym przejęciu własności spornych urządzeń. Oznacza to, że dopiero prawomocne orzeczenie zobowiązujące pozwaną do złożenia takiego oświadczenia woli, stosownie do przepisów art. 64 k.c. w zw. z art. 1047 k.p.c., wywołałoby skutek prawny w postaci przeniesienia własności tych urządzeń z powódki na pozwaną, abstrahując od tego, czy nastąpiłoby to nieodpłatnie, czy za zapłatą odpowiedniego wynagrodzenia. W tej sytuacji można mówić, że czynność pozwanej w postaci przeniesienia wodomierza głównego (zmiany jego umiejscowienia) niewątpliwie była przede wszystkim czynnością faktyczną. Z prawnego punktu widzenia można byłoby natomiast dostrzec w niej taką czynność faktyczną, która może stanowić element stanu faktycznego, składającego się na zdarzenie prawne, z którym przepisy prawne wiążą skutki prawne w postaci powstania uprawnienia do żądania przejęcia własności urządzeń przez przedsiębiorstwo będące dostawcą mediów. Zachowanie pozwanej miało więc wpływ na treść stosunków prawnych między stronami, ale nie wiązało się z realizacją przez nią jakiegokolwiek przysługującego jej prawa podmiotowego. Czynność ta mogła jedynie kształtować treść tych praw przez określenie granicy, w jakiej spotykają się sieć należąca do dostawcy i instalacja należąca do odbiorcy. Inaczej mówiąc, pozwana przesuwając wodomierz główny – podobnie zresztą, jak wskazywała strona powodowa na rozprawie apelacyjnej, że też mogła przesunąć ten wodomierz, doprowadzając do zmiany powyższej granicy – nie realizowała żadnego swojego prawa podmiotowego, lecz dokonywała czynności faktycznej, która oczywiście mogła mieć następnie doniosłe skutki prawne. Świadczy o tym w szczególności stanowisko Sądu pierwszej instancji, który uznał, że wskutek tej czynności sporne urządzenia przestały stanowić część sieci wodociągowej (urządzeń wodociągowych) wchodzącej w skład przedsiębiorstwa należącego do pozwanej i stały się częścią wewnętrznej instalacji wodociągowej należącej do powódki. Umiejscowienie wodomierza głównego jest więc przede wszystkim okolicznością faktyczną, z której wynika, w którym miejscu kończy się sieć wodociągowa, a zaczyna się wewnętrzna instalacja odbiorcy. Z takiej okoliczności faktycznej wynikają oczywiście skutki prawne w postaci możliwości żądania przejęcia – odpłatnego lub nieodpłatnego – własności tej części instalacji, która weszła w skład przedsiębiorstwa wodociągowego, ale nie można tego rozważać w kontekście nadużycia prawa podmiotowego przez dokonanie takiej czynności faktycznej. Należałoby zatem oczekiwać i wymagać od skarżącej, aby przedstawiła twierdzenia, a także odpowiedni wywód myślowy, z którego wynikałoby, dlaczego uważa, że taka czynność faktyczna pozwanej w konkretnej sytuacji była sprzeczna z zasadami współżycia społecznego i w rezultacie powinien mieć do niej zastosowanie art. 5 k.c. Dotyczyłoby to zwłaszcza argumentacji, wskazującej na to, z jakich przyczyn taka czynność nie mogła mieć wpływu na zgłoszone przez nią wcześniej w tej sprawie żądanie zobowiązania pozwanej do złożenia oświadczenia woli o odpłatnym przejęciu własności spornych urządzeń. W nawiązaniu do kwestii przesunięcia wodomierza głównego zauważyć można ponadto, że taka czynność sama w sobie ma charakter obojętny i nie wiąże się automatycznie z naganną oceną. Nie ulega wątpliwości, że w każdym wypadku musi istnieć granica między siecią wodociągową a wewnętrzną instalacją odbiorcy. Przebieg tej granicy może wynikać z okoliczności faktycznych, ale może też być wynikiem umowy stron, o której mowa w art. 49 § 2 k.c. Przedmiotem tej umowy – oprócz ustalenia odpłatności lub nieodpłatności przejęcia własności urządzeń – może być bowiem także ustalenie granicy, od której nastąpi takie przejęcie. W okolicznościach konkretnej sprawy uznać można, że takie uzgodnienia były przedmiotem umowy stron, mieszczącej się w § 17 pkt 9 umowy z dnia 15 października 2010 r. Nie budziło bowiem wątpliwości, że wolą stron było objęte przekazanie własności wybudowanych przez powódkę urządzeń na rzecz pozwanej. Sporna, i to dopiero po pewnym czasie, stała się natomiast kwestia odpłatności za przejęcie ich własności. W takiej sytuacji nie można uznać, że jedynie pozwaną należy obciążyć ujemną – w świetle zasad współżycia społecznego – oceną, że strony nie doszły do porozumienia w tej kwestii, w związku z czym powódka zdecydowała się na wystąpienie na drogę sądową w niniejszej sprawie, a z kolei pozwana podjęła decyzję o zmianie granicy między jej siecią wodociągową a instalacją powódki. Na koniec, podkreślić jednak trzeba jeszcze raz wyraźnie, że rozważanie powyższych kwestii byłoby celowe i istotne jedynie wtedy, gdyby w sprawie nie istniały pozostałe kwestie, o których była wcześniej mowa, zwłaszcza ostatnia z wymienionych w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku, która została jako pierwsza omówiona przez Sąd Apelacyjny, a mianowicie gdyby powódka należycie wykazała wysokość wynagrodzenia, jakie pozwana powinna jej zapłacić za odpłatne przejęcie własności przedmiotowych urządzeń. Dopiero wtedy można byłoby rozważać, czy zmiana usytuowania wodomierza głównego po wszczęciu procesu ma wpływ na zasadność dochodzonego przez nią roszczenia. Skoro zatem powódka nie wykazała wysokości żądanego wynagrodzenia, stwierdzić można, że wszystkie trzy podstawy, na których Sąd pierwszej instancji oparł rozstrzygnięcie o oddaleniu powództwa, nadal w pełni zachowują aktualność. W konsekwencji należało uznać, że wbrew powódce zaskarżone orzeczenie jest prawidłowe, jako zgodne z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego i z właściwymi przepisami prawa materialnego. Mając powyższe na uwadze, Sąd Apelacyjny na mocy art. 385 k.p.c. oddalił apelację oraz orzekł o kosztach postępowania apelacyjnego na mocy art. 108 § 1 k.p.c. w zw. z art. 109 k.p.c. oraz art. 98 § 1 i 3 k.p.c. odpowiednio do wyniku sporu w tej instancji. SSA Ewelina Jokiel SSA Małgorzata Idasiak – Grodzińska SSA Marek Machnij
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.