Sądu I instancji nie podzielił stanowiska strony pozwanej jakoby postanowienia o.w.u. dotyczące pobrania przez zakład ubezpieczeń tzw. opłaty likwidacyjnej i opłaty od wykupu dotyczą świadczenia głównego należnego ubezpieczonemu (ewentualnie uposażonemu) na podstawie umowy ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym. Stwierdził, że w świetle treści o.w.u. brak jest podstaw do zaakceptowania tego poglądu, gdyż w § 18 ust 1 pkt 5 i 6 oraz ust. 6 i 7. o.w.u. opłata likwidacyjna oraz opłata od wykupu zostały niewątpliwie określone jako odrębne świadczenia pieniężne należne ubezpieczycielowi. Nie jest to przy tym świadczenie główne należne ubezpieczycielowi od ubezpieczającego, gdyż tym ostatnim jest świadczenie pieniężne dotyczące uiszczania odrębnie określonej składki ubezpieczeniowej. Sąd Rejonowy stwierdził, że świadczenia główne stron umowy ubezpieczenia wynikają w sposób wyraźny z treści art. 805 § 1 k.c. i nie należy do nich zwrot składki ubezpieczeniowej lub innego świadczenia pieniężnego przez ubezpieczyciela w przypadku rozwiązania umowy ubezpieczenia z przyczyn innych niż zajście zdarzenia objętego ubezpieczeniem. Wobec powyższego, Sąd I instancji przyjął, że do wyżej przywołanych postanowień o.w.u., w szczególności do § 18 ust. 1 pkt 5 i 6 oraz ust. 5 i 6 o.w.u. w zw. z pkt 13 i 15 załącznika do OWu o oznaczeniu (...)OWU - (...)-1, zastosowanie znajduje art.
1 k.c., co oznacza konieczność dokonania oceny, czy omawiane postanowienia o.w.u. nie kształtują praw i obowiązków konsumenta będącego zarazem ubezpieczającym i ubezpieczonym w sposób rażąco naruszający jego interesy. Sąd rozpoznający sprawę niniejszą w pierwszej instancji, w pełni podzielił pogląd wyrażony w wyroku Sądu Najwyższego z dnia z dnia 18 grudnia 2013 r. (I CSK 149/13, OSNC nr 10 z 2014 roku, poz. 103), zgodnie z którym postanowienie ogólnych warunków umowy ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, przewidujące, że w razie rozwiązania czy wypowiedzenia umowy przez ubezpieczającego przed upływem 10 lat od daty zawarcia umowy, ubezpieczyciel pobiera opłatę likwidacyjną powodującą utratę wszystkich lub znacznej części zgromadzonych na rachunku ubezpieczającego środków finansowych, rażąco narusza interesy konsumenta i stanowi niedozwolone postanowienie umowne w świetle treści art.
zdanie pierwsze k.c.. „Rażące naruszenie interesów konsumenta" w rozumieniu art.
oznacza nieusprawiedliwioną dysproporcję praw i obowiązków w określonym stosunku obligacyjnym na niekorzyść konsumenta będącego stroną tego stosunku. W wyżej przywołanym wyroku z dnia 18 grudnia 2013 roku Sąd Najwyższy wyraził pogląd, zgodnie z którym postanowienie o.w.u. przewidujące przejęcie przez zakład ubezpieczeń całości lub znacznej części środków pieniężnych pochodzących ze składek uiszczonych przez ubezpieczającego będącego konsumentem rażąco narusza interes konsumenta, a ponadto jest wyrazem nierówności stron tego stosunku zobowiązaniowego, gdyż kształtuje prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami. W sprawie, której dotyczyło wyżej przywołane orzeczenie SN – analogicznie, jak w sprawie niniejszej – ubezpieczyciel pobierał szereg innych opłat poza opłatą likwidacyjną, tj. w szczególności opłatę administracyjną i opłatę za ryzyko ubezpieczeniowe. Dodatkowo SN wskazał na to, że abuzywny charakter postanowień o.w.u. polegać może także na braku określenia w tych postanowieniach charakteru, funkcji czy mechanizmu ustalania tzw. opłaty likwidacyjnej – w uzasadnieniu wyżej przywołanego wyroku SN zaznaczono to, że w omawianej kwestii informacyjny wymiar postanowień o.w.u. ma wręcz kardynalne znaczenie dla ich oceny przez pryzmat kryteriów z art. 3851 § 1 k.c. Postanowienia o.w.u. nie spełniające wyżej określonego wymogu stanowią postanowienia niedozwolone w rozumieniu art.
Sąd Rejonowy także skonstatował, że wyżej przytoczona argumentacja zawarta w przywołanym wyroku SN znalazła już wcześniej odzwierciedlenie w orzecznictwie innych sądów (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 6 września 2012 r., VI ACa 458/12 oraz wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie - Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z dnia 9 stycznia 2012 r., XVII Amc 355/11). Ponadto wyżej przedstawione postanowienia § 18 ust. 1 pkt 5 oraz ust. 6 o.w.u. w zw. z pkt 15 załącznika do OWU przyjętych przez pozwany zakład ubezpieczeń, przewidujących pobranie ze środków pieniężnych podlegających wypłacie na rzecz ubezpieczonego w przypadku rozwiązania umowy ubezpieczenia tzw. opłaty likwidacyjnej na rzecz ubezpieczyciela, której wysokość w wyniku zastosowania wzoru z punktu 15 załącznika do OWU na Życie z Ubezpieczeniowym Funduszem Kapitałowym o oznaczeniu (...)OWU-2008 (...) Z. - (...)-1 wynosi kilkadziesiąt procent środków pochodzących ze składek ubezpieczającego, rażąco i w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami naruszając interesy konsumenta będącego ubezpieczającym i ubezpieczonym, z obydwu powodów przytoczonych w uzasadnieniu wyroku SN z dnia 18 grudnia 2013 roku. Uznał, że po pierwsze, w treści o.w.u. w żaden sposób nie wyjaśniono, ekwiwalentem lub odpłatnością za jakiego rodzaju świadczenie, ryzyko lub koszty ze strony zakładu ubezpieczeń ma być wyżej przytoczona tzw. opłata likwidacyjna. Wyżej przywołane postanowienia o.w.u. dotyczące pobrania opłaty likwidacyjnej nawet w minimalnym stopniu nie spełniają wyżej omówione funkcji informacyjnej, tj. w żaden sposób nie wyjaśniają ubezpieczonemu będącemu konsumentem, z jakich to względów obciąża się go opłatą likwidacyjną. Jakkolwiek zaś w niniejszym postępowaniu ubezpieczyciel utrzymywał jakoby przedmiotowa opłata służyć miała pokryciu kosztów przedmiotowego produktu, to jednak zważywszy na fakt, iż stanowisko ubezpieczyciela w tym zakresie nie znajdowało jakiegokolwiek oparcia w o.w.u. tego rodzaju argumentacja nie mogła prowadzić do pożądanego przez stronę pozwaną skutku. Nie sposób bowiem zaakceptować sytuacji, w której profesjonalista wprowadza do umowy określoną instytucję w żaden sposób nie określając jej funkcji, a następnie dopiero po zmaterializowaniu się umowy następczo usiłuje racjonalizować i uzasadniać jej wprowadzenie poprzez odwołanie do rzekomych kosztów związanych z prowadzeniem działalności. Nawet bowiem jeśli pozwany faktycznie ponosi określone przez siebie koszty w świetle realiów niniejszej sprawy nie ma podstaw do przyjęcia, że ich pokryciu służyć ma właśnie przedmiotowa opłata. Co więcej, nie sposób nie zauważyć, że w ramach kosztów poniesionych w ramach przedmiotowej umowy ubezpieczyciel uwzględnił również wartość wykupu. Nie można także pominąć faktu, że zgodnie z umową przez czas trwania umowy ubezpieczyciel pobierał od powoda nie tylko składki, ale także określone opłaty mające rekompensować mu poniesione koszty. Nie sposób także nie zauważyć, że ubezpieczyciel ograniczył się jedynie do przedstawienia kosztów jakie zdaniem pozwanego generować miała umowa, a nie przedstawił zestawienia wszystkich opłat pobranych od powoda w związku z umową. W przeciwieństwie do pozostałych opłat stosowane przez pozwaną ogólne warunki umowy nie zawierają żadnego uzasadnienia, z którego wynikałoby czemu w istocie służyć ma opłata likwidacyjna i z jakich względów kształtowana jest w oparciu o przyjęte w o.w.u. mechanizmy jej naliczania. Tym bardziej, że jak już powyżej zaakcentowano umowa przewidywała także opłatę od wykupu. W kontekście argumentacji podnoszonej w tym względzie przez stronę pozwaną odnoszącej się do ponoszonych przez nią kosztów Sąd Rejonowy zważył, że koszty do jakich w tym względzie odwołuje się strona pozwana winny zgodnie z uzasadnieniem zawartym w § 18 o.w.u. znajdować pokrycie w pozostałych opłatach pobieranych przez pozwaną, takich jak opłata administracyjna, która wedle o.w.u. związana jest wszak z administrowaniem umową czy opłata za ryzyko bądź zarządzanie aktywami czy opłata od wykupu. Po drugie, skutkiem zastosowania postanowień o.w.u. przyjętych przez stronę pozwaną w tej kwestii jest to, że w razie rozwiązania umowy ubezpieczenia ubezpieczający będący konsumentem zostaje pozbawiony wszystkich uiszczonych uprzednio przez siebie składek ubezpieczeniowych (w przypadku powoda pobrana na rzecz ubezpieczyciela ramach tzw. opłaty likwidacyjnej kwota odpowiadała 99 % środków wypłacanych z Subkonta Składek Regularnych) – chociaż zarazem uprzednio, tj. w okresie obowiązywania umowy od konsumenta pobierane są inne opłaty, a w szczególności opłata za ryzyko ubezpieczeniowe, opłata administracyjna i opłata za zarządzenie środkami zgromadzonymi na rachunku funduszu inwestycyjnych, na którym księgowane są jednostki tych funduszy nabywane ze środków pochodzących ze składek wpłacanych przez ubezpieczającego. Umowa ubezpieczenia, jaką zawarł z pozwanym zakładem powód i jakiej dotyczyły wyżej omawiane o.w.u., miała charakter mieszany, gdyż obok elementu ubezpieczeniowego (ubezpieczenie od ryzyka śmierci w okresie ubezpieczenia) obejmowała element kapitałowy, polegający na inwestowaniu środków ze składek w jednostki funduszy inwestycyjnych. Wyżej wskazanej opłaty, przewidziane w treści o.w.u. i zgodnie z postanowieniami o.w.u. pobierane co miesiąc przez cały okres obowiązywania umowy ubezpieczenia – jak należy wnosić na podstawie nazwy tych opłat - miały stanowić wynagrodzenie pozwanego towarzystwa ubezpieczeń zarówno za jego świadczenie dotyczące elementy ubezpieczeniowego (opłata za ryzyko ubezpieczeniowe i opłata administracyjna), jak i elementu kapitałowego (opłata za zarządzanie jednostkami funduszy i opłata administracyjna). Nie sposób wobec tego wyjaśnić, wynagrodzeniem za jakie świadczenia należne powodowi od pozwanego miałaby być opłata likwidacyjna – treść o.w.u. nie zawiera w tym zakresie żadnych informacji. Według Sądu Rejonowego, analiza treści o.w.u. wskazuje, że w przypadku umowy w rodzaju tej, którą powód zawarł z pozwanym, w układzie praw i obowiązków stron zawiera ona zarówno element ubezpieczeniowy jak i element kapitałowy, a przeważa w niej element kapitałowy. Jak bowiem wskazał sam powód jego głównym dążeniem było pomnażanie wpłacanych środków, jednakże zdecydował się na zawarcie umowy w reżimie ubezpieczeniowym z uwagi płynące z umowy gwarancje wypłaty środków pieniężnych oraz możliwość uniknięcia podatku (...). Wskazać zatem należy, że w przypadku umowy zawartej i realizowanej przez strony niniejszego procesu przez okres ponad roku powód miesięcznie uiszczał składki w kwocie po 600 złotych. Jak wskazał powód, a czemu nie zaprzeczyła strona pozwana, łącznie z tytułu umowy powód uiścił na rzecz pozwanej kwotę 9600 złotych. Ze zgromadzonej sumy składek, jak wynika z rozliczenia umowy na dzień rozwiązania umowy powód uzyskał jednostki funduszy inwestycyjnych o łącznej wartości 7.937,90 zł, co daje spadek wartości w stosunku do sumy wpłaconych składek. Podkreślić należy, że za uzyskanie takiego rezultatu odnośnie wartości środków pochodzących ze składek wpłaconych przez powoda, pozwany fundusz pobierał w sposób ciągły opłatę administracyjną i opłatę za zarządzanie jednostkami funduszy. Omówione wyżej dane liczbowe w sposób jednoznaczny wskazują, że umowa stron została skonstruowana w ten sposób, że to na powoda przerzucono praktycznie całość ryzyka inwestycyjnego związanego ze znikomym wzrostem lub ewentualnym spadkiem wartości środków wpłaconych w formie składek i inwestowanych w jednostki funduszy inwestycyjnych. W tej sytuacji obciążenie powoda przy rozwiązaniu umowy opłatą likwidacyjną stanowiącą około 99% środków uzyskanych dzięki inwestowaniu składek wpłacanych przez powoda w sposób oczywisty wskazuje na to, że postanowienia o.w.u. dotyczące tzw. opłaty likwidacyjnej prowadzą do skutków rażąco naruszających dobre obyczaje i interes ubezpieczonego konsumenta, co wyczerpuje dyspozycję art. 3851 § 1 k.c.. Jakkolwiek bowiem, zgodzić się należy ze stroną pozwaną, że rozstrzygnięcia sądów odnoszące się do abuzywnego charakteru opłat likwidacyjnych nie obejmowały zakwestionowania prawa towarzystw ubezpieczeniowych do pobierania opłat likwidacyjnych jako takich, ale generalnie ich ryczałtowy – oderwany od rzeczywistych kosztów - sposób naliczania lub nadmierną wysokość, to jednak powyższe nie zmienia faktu, że w przedmiotowej sprawie treść o.w.u. oraz załącznika w tym względzie nie pozostawia wątpliwości co do wygórowania i ryczałtowego charakteru opłaty likwidacyjnej będącej przedmiotem zainteresowania w tej sprawie. Wygaśniecie umowy w ciągu dwóch pierwszych lat od jej zawarcia, przy uwzględnieniu wysokości opłaty likwidacyjnej na poziomie 99 % oraz tego, iż stosownie do § 18 ust. 7 OWU poza opłatą likwidacyjną pozwany pobiera także opłatę od wykupu w wysokości 1 % (pkt 13 Załącznika do OWU), oznacza de facto, że ubezpieczony traci całość środków (100 %) wpłaconych przez niego uprzednio tytułem składek, środki te przejmuje pozwany. Zaznaczyć trzeba, że rozwiązanie to jest przy tym całkowicie niezależne od wartości środków jakie wpłacił ubezpieczony. Sąd I instancji uwzględnił, że przyjęty przez pozwanego wzorzec umowy w tej kwestii w zakresie postanowień pkt 15 załącznika wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów z dnia 7 października 2011 roku sygn.. akt XVII AmC 1704/09 został uznany za niedozwolony i wpisany do rejestru klauzul niedozwolonych pod pozycja 3834. Skoro wyżej przywołany § 18 ust 5 i ust 6 o.w.u. w zw. z pkt. 15 załącznika przyjęty przez pozwany zakład ubezpieczeń, tj. postanowienia dotyczące pobrania od ubezpieczonego tzw. opłaty likwidacyjnej w razie rozwiązania umowy w trakcie okresu ubezpieczenia, stanowią niedozwolone postanowienia umowne w rozumieniu art. 3851 § 1 k.c., to tym samym przywołane postanowienia o.w.u. nie wiążą w tym zakresie ubezpieczonego będącego konsumentem (art.
Powyżej przedstawionych zastrzeżeń odnośnie wysokości obciążenia powoda oraz wyjaśnienia znaczenia i powodu naliczania opłaty nie można natomiast, zdaniem Sądu Rejonowego, odnieść do drugiej z kwestionowanych przez powoda opłat, to jest opłaty od wykupu. W kontekście powyżej poczynionych rozważań nie można bowiem ani uznać, że opłata ta odpowiadająca 1% kwoty wypłaty prowadzi do pozbawienia powoda przeważającej części pochodzących ze składek środków ani też, że postanowienia o.w.u. nie określają w sposób dostateczny charakteru, funkcji czy mechanizmu ustalania przedmiotowej opłaty. Powództwo w przedmiotowym zakresie Sąd I instancji uznał za bezzasadne już z tej przyczyny. Powyżej poczynione rozważania odnośnie abuzywności postanowienia regulującego kwestię naliczania przez pozwanego opłaty likwidacyjnej nie są natomiast wystarczające, wbrew stanowisku strony powodowej, do uznania żądania pozwu zgłoszonego w pozwie w pozostałym zakresie za usprawiedliwione. Sąd Rejonowy w tym względzie w pełni podzielił bowiem przeważające zarówno w doktrynie jak i w orzecznictwie, a wyrażone między innymi w wyroku Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 30 kwietnia 2014 roku w sprawie o sygn.. akt I ACa 1209/13 stanowisko, że w obowiązującej w naszym systemie prawnym formule prawnej bezpodstawnego wzbogacenia, którego szczególnym przypadkiem jest nienależne świadczenie, nie ma podstaw do przypisania tej instytucji funkcji swoistej condictionis generalissimae. Jeżeli więc wierzycielowi w danym przypadku niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania przysługuje roszczenie oparte na przepisach o odpowiedzialności kontraktowej, może on dochodzić tylko tego roszczenia. Dopuszczenie wówczas możliwości dochodzenia także roszczenia z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia (nienależnego świadczenia) podważałoby sens szczegółowych unormowań stosunków obligacyjnych, uwzględniających ich specyfikę. Jednocześnie wskazuje się na niemożność konstruowania w ogóle roszczeń z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia (nienależnego świadczenia) wewnątrz stosunków zobowiązaniowych (Sąd Rejonowy wskazał na następujące orzeczenia: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 7 maja 2009 roku wydany w sprawie o sygn.. akt IV CSK 523/08, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 31.1.1969 r., II CR 530/68, OSNC 1969, nr 12, poz. 224, uchwały Sądu Najwyższego z dnia 27.11.1985 r., III CZP 65/85, nie publ., i z dnia 27.4.1995 r., III CZP 46/95, OSNC 1995, nr 7-8, poz. 114, oraz wyroki Sądu Najwyższego z dnia 18.7.1997 r., II CKN 289/97, nie publ., z dnia 12.3.1998 r., I CKN 522/97, OSNC 1998, nr 11, poz. 176, z dnia 19.2.2002 r., IV CKN 786/00, nie publ., z dnia 31.1.2003 r., IV CKN 1716/00, nie publ., z dnia 24.2.2005 r., III CK 454/04, nie publ., z dnia 6.7.2006 r., III CSK 66/05, nie publ., z dnia 30.1.2007 r., IV CSK 221/06, "Monitor Prawniczy" 2008, nr 17, s. 942, i z dnia 14.3.2008 r., IV CSK 460/07, nie publ). Zgodnie zatem z ugruntowanym stanowiskiem judykatury wyrażonym między innymi w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 12 grudnia 2015 roku wydanym w sprawie o sygn. akt IV CK 305/05 opublikowanym w bazie orzecznictwa L. pod nr (...), które podzielił Sąd Rejonowy, odpowiedzialność z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia czy nienależnego świadczenia ma charakter subsydiarny i jako taka wchodzi w grę tylko wówczas, gdy nie ma innej podstawy odpowiedzialności, w szczególności wynikającej z umowy. Wyłączenie z umowy postanowień uznanych za niedozwolone (art.
k.c.) nie powoduje nieważności całej umowy, nawet wtedy, gdy bez tych postanowień umowa nie zostałaby zawarta. Wynika to z relacji między art. 58 § 3 k.c., a art. 3851§ 2 k.c., który jako przepis późniejszy i szczególny w stosunku do art. 58 § 3 k.c. eliminuje jego zastosowanie, ustanawiając w sytuacji określonej w jego § 1 zasadę zachowania mocy wiążącej umowy w pozostałym zakresie. Uwzględnić zaś należy, że z uwagi na brak wyjaśnienia w o.w.u. celu jakiemu służyć ma przedmiotowa opłata, nie ma jakichkolwiek podstaw do ustalenia, że opłata ta jest należna pozwanemu w jakiejkolwiek części. W ocenie Sądu Rejonowego, w przedmiotowej sprawie nie ulega zaś wątpliwości, że źródłem zobowiązania strony pozwanej względem powoda była umowa ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym. Umowa ta przewidywała zaś wprost uprawnienie dla powoda – ubezpieczającego i ubezpieczonego na wypadek rozwiązania umowy przed ziszczeniem się ryzyka ubezpieczeniowego opisane w § 25 ust 3 o.w.u. uprawnienie powoda do żądania wypłaty środków ustalonych na podstawie wartości rachunku ubezpieczającego. Rację ma zatem strona pozwana, że w świetle postanowień łączącej strony umowy pozwany był umownie zobowiązany do wypłaty z własnych środków świadczenia odpowiadającego wartości jednostek uczestnictwa zgromadzonych na rachunku. Jeśli zatem z uwagi na abuzywny charakter postanowień pozwalających pozwanemu na pomniejszenie tego świadczenia o opłatę likwidacyjną pozwany nie miał podstaw do pomniejszania świadczenia jakie zgodnie z umową winien był wypłacić powodowi w przypadku wygaśnięcia umowy, powodowi zgodnie z łączącą go z pozwanym umową przysługiwało uprawnienie do żądania świadczenia odpowiadającego wartości jednostek uczestnictwa zgromadzonych na rachunku, pomniejszonych jedynie o opłatę od wykupu. Jeżeli zatem powodowi w realiach przedmiotowej umowy przysługiwało roszczenie oparte na przepisach odpowiedzialności kontraktowej, to mógł on dochodzić jedynie takiego roszczenia, nie zaś dochodzić należnych mu od pozwanego środków w oparciu o konstruowanie roszczenia opartego na dyspozycji art. 405 k.c. w zw. z art. 410 k.c.. Wskazane przepisy nie mogły zatem stanowić podstawy dla uwzględnienia powództwa w niniejszej sprawie. Zgodnie z postanowieniami łączącej strony umowy powodowi wprost przysługiwało wszak uprawnienie do żądania od pozwanego należnych mu z umowy środków. Postanowienia umowy pozwalały zatem powodowi na odzyskanie środków. A skoro tak, to z uwagi na subsydiarny charakter roszczeń z art. 405 w zw. z art. 410 k.c. nie zachodzą podstawy do konstruowania roszczeń w tej sprawie w oparciu o nie. Jak bowiem wskazał Sąd Najwyższy między innymi w wyroku wydanym w sprawie I CKN 522/97 z dnia 12 marca 1998 rok: „jeżeli w danym wypadku stronie przysługuje wierzytelność wynikająca z umowy, może ona dochodzić tylko tej wierzytelności. Dopuszczenie wówczas możliwości dochodzenia zamiast tej wierzytelności roszczenia z tytułu bezpodstawnego wzbogacenia podważałoby sens szczegółowych unormowań stosunków obligacyjnych, uwzględniających ich specyfikę”. Sąd Rejonowy także stwierdził, że powód reprezentowany przez profesjonalnego pełnomocnika, konsekwentnie utrzymywał, że roszczenia będącego przedmiotem żądania w tej sprawie dochodzi w oparciu o dyspozycję art. 405 k.c. w zw. z art. 410 k.c.. Niemniej jednak jednocześnie, jednakże jedynie ustnie w toku rozprawy, z uwagi na stanowisko strony pozwanej w kontekście żądania pozwu odwołał się również do umownej podstawy argumentując ostatecznie jakoby stron nie łączyła jednak umowa ubezpieczenia a umowa powierzenia do inwestowania, a w kontekście podstawy prawnej na jaką wskazywała strona pozwana, podnosił zarzut nadużycia prawa. W realiach niniejszej sprawy pomiędzy stronami bezspornym było, że łącząca strony umowa wygasła z dniem 20 października 2009 roku, na co wskazał sam powód wprost w pozwie. Wbrew sugestiom czynionym w tym względzie przez stronę powodową, Sąd Rejonowy zważył, że łącząca strony umowa była, jak wskazywała na to sama jej nazwa, jak też jej postanowienia, umową ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, do której zastosowanie znajdują postanowienia art. 819 § 1 k.c. przyjmujące trzyletni okres przedawnienia. Sam powód w pozwie podnosił, że strony łączyła właśnie umowa ubezpieczenia. Analiza charakteru łączącej strony umowy nakazuje przychylić się do stanowiska strony powodowej jedynie w tym względzie, że łącząca strony umowa zawierała w sobie także niewątpliwie element kapitałowy. Nie sposób jednak nie zauważyć, że pomimo, iż niewątpliwym jest, iż powód zawierał umowę nie tylko z zamiarem zapewnienia sobie ochrony ubezpieczeniowej, ale przede wszystkim z zamiarem inwestowania i pomnożenia gromadzonych środków, to jednak powód świadomie i celowo zdecydował się nie na zawarcie umowy lokaty czy skorzystanie z innego produktu finansowego podobnego typu, lecz właśnie na umowę w reżimie ubezpieczeniowym. Jak bowiem wskazał sam powód w pozwie, reprezentowany przez profesjonalnego pełnomocnika, powód dążył do uniknięcia tzw. podatku (...) i z tego właśnie względu celowo zdecydował się na produkt w reżimie ubezpieczeniowym. A skoro tak, zdaniem Sądu, powód, który świadomie zdecydował się zawrzeć nie umowę lokaty, ale właśnie umowę ubezpieczenia, która właśnie z uwagi na ubezpieczeniowy charakter pozwalała powodowi na uniknięcie niechcianego opodatkowania nie może następnie skutecznie argumentować, że zawarta przez niego umowa nie stanowiła umowy ubezpieczenia, lecz była umową innego typu. Zawarcie umowy w reżimie ubezpieczeniowym pociąga za sobą jednak określone skutki, w tym w zakresie terminu przedawnienia roszczenia. Skoro zaś powód świadomie zdecydował się na określony reżim prawny, nie może uchylać się od generowanych przez ten reżim konsekwencji. Umowa ubezpieczenia została rozwiązana w dniu 20 października 2009 roku, od tej zatem daty roszczenia z niej wynikające stały się wymagalne i jednocześnie rozpoczął się bieg trzyletniego terminu ich przedawnienia, który upłynął z dniem 20 października 2012 roku, a zatem niemal trzy lata zanim powód skierował żądania do ubezpieczyciela i ponad trzy i pół roku przed tym zanim powód zdecydował się wystąpić z pozwem w niniejszej sprawie. Strona pozwana skorzystała zaś z uprawnienia przewidzianego w art. 117 § 2 k.c.. W realiach niniejszej sprawy brak jest natomiast, wbrew stanowisku powoda, podstaw do wyprowadzenia wniosku jakoby skorzystanie z przedmiotowego uprawnienia uznać można było za nadużycie prawa w kontekście dyspozycji art. 5 k.c.. Pozwany jest wprawdzie konsumentem, którego interesy zostały naruszone przez stronę pozwaną. Niemniej jednak w pierwszej kolejności zważyć należy, że ustawodawca nie przewidział jakiegokolwiek rozróżnienia co do okresów przedawnienia w odniesieniu do konsumentów na gruncie reżimu ubezpieczeniowego. Powszechnie obowiązujące terminy przedawnienia znajdują zatem zastosowanie zarówno do profesjonalistów jak i konsumentów. W przedmiotowej sprawie, mimo jednoznacznego stanowiska strony pozwanej, co do przedmiotowej kwestii wyrażonego już w sprzeciwie, powód w niniejszym postępowaniu nie tylko zaś nie wykazał, ale nawet nie przedstawił jakichkolwiek okoliczności, które stanowiłyby przeszkodę do wystąpienia z roszczeniem względem strony pozwanej przed upływem terminu przedawnienia. Powód wprawdzie usiłował wskazywać jakoby to dopiero bezpośrednio przed wytoczeniem powództwa w tej sprawie miał powziąć wiadomość o sytuacji wynikającej z umowy. Tłumaczenia te uznać jednak należy za całkowicie nieprzekonujące. Powód wszak świadomie zaprzestał uiszczania składek, a sytuację tego rodzaju postanowienia łączącej strony umowy jednoznacznie określały jako podstawę rozwiązania umowy, powód nie mógł zatem zasadnie oczekiwać, że pomimo nieopłacania latami umówionych składek, umowa w dalszym ciągu obowiązuje. Tym bardziej w tym kontekście nie można zapominać, że jeszcze w okresie zaprzestania opłacania składek i trwania umowy oraz jej rozwiązania powód najpierw szkolił się w przedmiotowej branży nadto w firmie doradczej, w której zawarł przedmiotową umowę, a następnie sam jako doradca czy agent ubezpieczeniowy sprzedawał polisolokaty innym osobom. Jak przyznał sam powód pracował w przedmiotowej branży jeszcze w 2010 roku, następnie zaś ponownie podjął tego typu działalność już w 2015 roku. Na swoim profilu GoldenLine powód wskazuje zaś, że przez okres 4 lat do 2011 studiował (...) Stosunki (...), a następnie od października 2011 roku do października 2014 roku Finanse i Rachunkowość, od grudnia 2008 roku do kwietnia 2010 roku pracował jako doradca finansowy w firmie (...), od lipca 2009 roku do czerwca 2010 roku prowadził własną działalność gospodarczą w dziedzinie doradztwo finansowe obsługa klienta. Nie sposób zatem uznać aby to brak dostatecznej wiedzy o losach umowy łączącej powoda z pozwanym bądź też o stanie prawnym wynikającym z umowy stanowiły przeszkodę do wystąpienia przez powoda z roszczeniem jeszcze przed terminem przedawnienia. Zważyć także trzeba, że zgromadzony w sprawie materiał dowodowy wskazuje jednoznacznie, że strona pozwana reagowała bardzo szybko i niezwłocznie udzielała powodowi informacji o swoim stanowisku. Nie jest zatem również tak aby strona pozwana zwodziła powoda czy też wprowadzała go w błąd w tej kwestii. Powód, pomimo korzystania z pomocy profesjonalnego pełnomocnika nie przedstawił jakichkolwiek dowodów, a nawet nie twierdził, że losami własnych środków wpłaconych w związku z umową zainteresował się wcześniej niż w 2015 roku, w tym w szczególności aby przed skierowaniem do pozwanego pisma z dnia 23 kwietnia 2015 roku w ogóle w jakikolwiek sposób kontaktował się w związku z umową z pozwanym, przejawiając troskę o swoje interesy. Przeciwnie, jak przyznał sam powód, kwestią losów środków z umowy z 2008 roku zainteresował się dopiero w 2015 roku. Zgromadzony w sprawie materiał dowodowy wskazuje zatem na to, że powód wprawdzie już po zawarciu umowy, ale w okresie jej obowiązywania jak i rozwiązania a przed upływem terminu przedawnienia, wykonywał pracę w przedmiotowej branży, pełniąc funkcję doradcy finansowego, a nawet sam oferował klientom polisolokaty, a mimo to przez okres 3 lat do upływu terminu przedawnienia jak i następnie jeszcze przez kolejne 3 lata nie podjął żadnych starań o należyte zabezpieczenie swoich interesów i realizację świadczeń przysługujących mu w oparciu o zawartą z pozwanym umowę. Uznać tym samym należy, że powód sam lekceważył swoje własne interesy majątkowe, nie dbał o nie i nie przywiązywał do nich należytej wagi. A skoro tak nie sposób uznać aby powołania się przez stronę pozwaną na konsekwencje płynące z takiego stanu rzeczy, można było uznać za nadużycie prawa, nawet jeśli uprzednio to pozwana naruszyła przedmiotowe interesy powoda. Łącząca strony umowa jakkolwiek przewidywała postanowienia o charakterze abuzywnym, jednocześnie dawała powodowi należyte instrumenty do odzyskania należnych mu środków, z których jednak powód - lekceważąc swoje interesy - nie skorzystał we właściwym czasie. Ocena zasadności zarzutu opartego na art. 5 k.c. wymaga zaś zbadania przyczyny przekroczenia terminu przedawnienia roszczenia, czasowego wymiaru jego naruszenia, jak również postawy dłużnika, w szczególności rozstrzygnięcia, czy zobowiązany do spełnienia świadczenia nie podejmował działań mających na celu utrudnienie wierzycielowi wniesienia sprawy do sądu. Nie można bowiem tracić z pola widzenia, że podniesienie zarzutu przedawnienia może być uznane za nadużycie prawa jedynie zupełnie wyjątkowo, gdy indywidualna ocena okoliczności w rozstrzyganej sprawie wskazuje, iż opóźnienie w dochodzeniu przedawnionego roszczenia jest spowodowane szczególnymi przesłankami uzasadniającymi to opóźnienie i nie jest ono nadmierne. Podniesienie zarzutu przedawnienia co do zasady nie stanowi więc nadużycia prawa i to podnoszący zarzut nadużycia prawa przez przeciwnika powinien wykazać, iż zaistniały wyjątkowe okoliczności, które skutki zgłoszenia tego zarzutu niweczyłyby (Sąd Rejonowy wskazał na orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Łodzi w wyroku z dnia 8 sierpnia 2014 r. wydanym w sprawie o sygn. akt I ACa 242/14 opublikowanym w bazie orzecznictwa L. pod numerem (...)). Mając powyższe na względzie, w oparciu o przywołane powyżej przepisy, Sąd I instancji orzekł jak w punkcie
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.