(dodatkowo znowelizowanym od dnia 27 czerwca 2017 r.), który – co do zasady – powielał rozwiązania dotychczasowe, wydłużył jednak termin przedawnienia roszczeń o naprawienie szkody wyrządzonej przestępstwem do lat dwudziestu oraz pomieścił dwa dalsze przepisy szczególne, w tym ten zawarty w §3, w myśl którego w razie wyrządzenia szkody na osobie przedawnienie nie może się skończyć wcześniej niż z upływem trzech lat od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia (a więc bez przewidzianych w §1 lub §2 ograniczeń). W myśl art. 2 ustawy zmieniającej unormowanie nowe stosuje się do płynących z czynu niedozwolonego roszczeń powstałych przed dniem wejścia w życie noweli, które w dniu tym nie uległy jeszcze przedawnieniu. Rozważenia w pierwszej kolejności wymaga, czy w sprawie nie zachodzi przypadek opisany w art.
k.c., gdyby tak bowiem było, w sposób oczywisty nie mogłoby dojść do przedawnienia roszczenia, skoro o szkodzie (zgonie K. B.) powodowie dowiedzieli się w dniu 18 lipca 2013 r., a pozew wniesiony został w dniu 6 grudnia 2013 r. (data nadania w urzędzie pocztowym operatora publicznego). Kwestia ta wymaga zdekodowania użytego w tej normie sformułowania „szkoda na osobie”, konkretnie zaś rozstrzygnięcia, czy chodzi w nim o szkodę w ogólności (na jakiejkolwiek osobie), czy też o szkodę szczególną, doznaną przez tę osobę, która zmierza do realizacji jakiegoś swego roszczenia. Przy przyjęciu pierwszego z tych rozwiązań roszczenia powodów nie mogłyby się przedawnić, jawi się bowiem jako oczywiste, że prowadzące (według nich) do zgonu małoletniego K. okołoporodowe porażenie szkodą na osobie (ale na jego osobie) było. Sąd Apelacyjny tak szerokiego rozumienia pojęcia szkody na osobie jednak nie akceptuje, uznając, że nie taka była wola ustawodawcy. Przez wprowadzenie tej nowej, szczególnej normy przeciwdziałać chciał on jedynie coraz powszechniejszym sytuacjom, gdy u ofiar uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia skutki zdarzenia szkodzącego ujawniały się (między innymi na skutek postępu medycyny i długiej przeżywalności) po upływie wielu (dziesięciu, a nawet dwudziestu) lat; przy tak rozumianej woli ustawodawcy szkodę na osobie rozumieć należy jedynie jako tę wyrządzoną osobie dochodzącej w związku z tym roszczeń. Kolejną, wymagającą rozstrzygnięcia w kontekście art.
kwestią jest to, czy za szkodę na osobie uznać można krzywdę wyrządzoną naruszeniem dóbr osobistych, tego typu roszczeń bowiem w istocie powodowie dochodzą. Za odpowiedzią pozytywną przemawiałoby prima facie podobieństwo użytych sformułowań (dobra osobiste, szkoda na osobie), jest to jednak podobieństwo tylko formalne, stwarzające pozór tożsamości unormowanych w art.
oraz w art. 448 k.c. instytucji. Rozumienie szkody na osobie tak szerokie, by obejmować tym pojęciem również uszczerbek w dobrach osobistych, tak wszak różnorodnych, byłoby stanowczo zbyt daleko idące i prowadziłoby do zachwiania równowagi między pożądaną skądinąd ochroną osób w swych dobrach osobistych naruszonych i koniecznością zapewnienia pewności prawa. Nie sposób nadto w tym kontekście nie zwrócić uwagi na to, że dobra osobiste przysługują nie tylko osobom fizycznym, ale i osobom prawnym, w przypadku których o szkodzie na osobie mowy być nie może. Wszystkie te argumenty przemawiają za wąskim i dosłownym rozumieniem szkody na osobie, jako polegającej na uszkodzeniu ciała lub wywołaniu rozstroju zdrowia. Niemożność zastosowania w sprawie normy art. 442
k.c., to podniesienie zarzutu przedawnienia w okolicznościach sprawy niniejszej uznać należałoby za nie korzystające z ochrony nadużycie prawa w rozumieniu art. 5 k.c. Ów dziesięcioletni termin, liczony od dnia urodzenia K. B., upłynął 13 maja 2011 r., w tym czasie jednak roszczenia wynikające z jego śmierci nie mogły jeszcze powstać z tej prostej przyczyny, że żył on po tej dacie jeszcze ponad dwa lata. Niewątpliwe jest, że to, że przy rozmiarach doznanego przez niego okołoporodowego uszczerbku na zdrowiu przeżył on ponad 12 lat, a więc wyraźnie więcej niż średnia przeżycia w podobnych przypadkach, przypisać należy poświęceniu wszystkich członków rodziny, zwłaszcza rodziców, oraz nadzwyczajnej opiece, jaką był otaczany. W takiej sytuacji uznanie zarzutu przedawnienia za niesprzeczny z zasadami współżycia społecznego (a zatem skuteczny) stanowiłoby rażąco niesprawiedliwą swoistą karę dla powodów za to, że skutecznie wydłużyli życie małoletniego syna i brata. Skoro roszczenia powodów nie uległy przedawnieniu (albo – przy przyjęciu najmniej dla nich korzystnej prawnokarnej oceny postępowania personelu medycznego przy narodzinach K. – podniesienie zarzutu przedawnienia stanowi nadużycie prawa), możliwa stała się ich merytoryczna ocena, także w drugiej instancji. Nie było i nie jest w sprawie sporne, że przy narodzinach K. B. doszło do błędu medycznego, wskutek którego ten urodził się w zamartwicy okołoporodowej, konsekwencją czego stało się mózgowe porażenie dziecięce, pociągające za sobą liczne schorzenia i niezdolność do normalnego funkcjonowania. Kwestia ta została ostatecznie i jednoznacznie przesądzona w sprawie I C 637/02 Sądu Okręgowego w Katowicach z dnia 4 listopada 2003 r., którym to wyrokiem zostało na rzecz małoletniego zasądzone stosowne zadośćuczynienie i w którym ustalona została odpowiedzialność (oczywiście – tylko w stosunku do K. B.) za mogące się w przyszłości u niego ujawnić skutki urazu okołoporodowego. Spór w sprawie sprowadzał się do tego, czy jego zgon ze zdarzeniem tym pozostawał w takim związku przyczynowym, o jakim mowa jest w art. 361§1 k.c., zwłaszcza że bezpośrednią przyczyną tego zgonu była infekcja wirusowa. Rzecz w tym, że odpowiedzialność za szkodę norma ta uzależnia od zaistnienia między nią a zdarzeniem sprawczym związku przyczynowego adekwatnego, który wcale nie musi być bezpośredni. Dla przyjęcia, że związek przyczynowy zaistniał, wystarczające w jej świetle jest jedynie, by szkoda była normalnym następstwem czyjegoś działania lub zaniechania (albo innego zdarzenia, z którym ustawa wiąże odpowiedzialność odszkodowawczą), a tak było w przypadku związku między zamartwicą okołoporodową małoletniego K. B. a jego zgonem. W kwestii tej na pełną akceptację zasługują zawarte w motywach jego wyroku wywody Sądu Okręgowego i powtarzanie ich jawi się jako wręcz zbędne. Dla porządku tylko podkreślić należy, że z opinii biegłych, zawłaszcza zaś z opinii biegłego H., wyraźnie wynika, że i sam uraz okołoporodowy, i będące jego konsekwencją liczne deficyty zdrowotne oraz kolejne hospitalizacje K. B. czyniły go podatnym na wszelkiego rodzaju infekcje i prowadziły do zaniku naturalnej u dziecka zdrowego odporności, co uniemożliwiło mu zwalczenie infekcji po zakażaniu go wirusem (...). Zaistnienie związku przyczynowego (pośredniego) między zdarzeniem sprawczym, jakim było zaniechanie wbrew wiedzy rozwiązania ciąży matki K. w drodze cięcia cesarskiego, a śmiercią K. czyni pozwanego za nią odpowiedzialnym co do zasady, na podstawie art. 120 k.p. w związku z art. 415 k.c. oraz w związku z art. 61 ustawy o działalności leczniczej. Rodzi się tylko pytanie, czy dla tych konkretnych, dochodzonych w sprawie roszczeń, znaleźć można jakąś podstawę prawną. Z pewnością podstawy takiej nie może stanowić norma art. 446§4 k.c., do polskiego porządku prawnego wprowadzona bowiem została nowelą z 30 maja 2008 r. dopiero w dniu 3 sierpnia 2008 r. Przed tą datą ani Kodeks cywilny, ani inne akty prawne nie zawierały przepisów, które wprost statuowałyby możliwość dochodzenia zadośćuczynienia za śmierć osoby bliskiej. Już jednak przed ową nowelizacją w orzecznictwie pojawiła się tendencja do przyjmowania, że śmierć taka narusza przysługujące osobom bliskim zmarłemu prawa osobiste, konkretnie zaś prawo do życia w pełnej rodzinie i do realizowania swoich potrzeb uczuciowych i psychicznych, wynikających z obcowania z kochaną osobą. Tendencja ta, w odniesieniu do zaszłości sprzed 3 sierpnia 2008 r., zaczęła się utrwalać i obecnie uznać ją należy za dominującą i powszechnie akceptowaną. Pojawiają się, co prawda, rozstrzygnięcia odmienne, to nie one jednak kształtują obecnie linię orzeczniczą. Z tej przyczyny Sąd Apelacyjny, w składzie rozpoznającym sprawę niniejszą, nie znajduje żadnego racjonalnego uzasadnienia, by od owej utrwalonej, zwłaszcza w rozstrzygnięciach Sądu Najwyższego, linii orzeczniczej odstępować, to zaś podniesiony w apelacji zarzut obrazy art. 448 k.c. w związku z art. 24 k.c. uznać każe za (co do zasady) chybiony. Rozważania powyższe nie oznaczają jednak, że apelacja jest całkowicie bezzasadna i że do naruszenia art. 448 k.c. w ogóle nie doszło. Norma ta stanowi, że w razie naruszenia dóbr osobistych dotknięty tym naruszeniem domagać się może tytułem zadośćuczynienia zapłaty stosownej sumy pieniężnej, a w okolicznościach niniejszej sprawy zasądzone od pozwanego na rzecz powodów kwoty jawią się jako zdecydowanie zawyżone, nie można zatem przyznać im przymiotu stosowności. Nie negując w bólu i cierpienia powodów po zgonie ich syna i brata, Sąd Apelacyjny zwraca uwagę na to, że zgon ów obiektywnie nie miał charakteru nagłego i niespodziewanego. Oczywiście, każda śmierć zaskakuje bliskich w tym sensie, że momentu jej nie sposób przewidzieć, dla otoczenia K., a więc i dla powodów, jasne musiało być, że wywołany doznanymi przy narodzinach urazami stan jego nie rokuje mu długiego życia i że zgon jego jest kwestią czasu. Ta ich świadomość musiała czynić ich mentalnie i psychicznie na zgon ów przygotowanymi, co szok wskutek niego wynikający musiało łagodzić. Nie są to okoliczności, które prowadzić by mogły (jak chciałby tego pozwany) do oddalenia powództwa, nie ulega bowiem wątpliwości, że przez ponad 12 lat życia K. powstała między powodami a nim więź, o tyle nawet silniejsza od zwyczajnej, że wiązała się ze wspieraniem go w jego bezradności i schorzeniach, musiały jednak na wysokość zadośćuczynienia rzutować. Podobnie do oddalenia powództwa nie mogło prowadzić to, że na rzecz małoletniego K. zasądzone zostało w roku 2003 zadośćuczynienie i że przyznana mu później została jeszcze znacząca renta, świadczenia te bowiem przysługiwały wyłącznie jemu i nie rekompensowały późniejszej, wynikłej z jego zgonu traumy powodów. Przy uwzględnieniu tych wszystkich okoliczności za zadośćuczynienie w rozumieniu art. 448 k.c. stosowne Sąd Apelacyjny uznał 50000,-zł w przypadku każdego z rodziców K. i 30000,-zł w przypadku jego brata i siostry i w tym kierunku zaskarżony wyrok zmienił. Korekty w związku z tym wymagało rozstrzygnięcie o należnych od pozwanego Skarbowi Państwa kosztach sądowych, które podległy odpowiedniemu obniżeniu. Jednocześnie, na podstawie art. 113 ust. 4 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych, zdecydował się Sąd Apelacyjny na odstąpienie od obciążania powodów ową różnicą między kosztami rachunkowo ich obciążającymi a już przez Sąd Okręgowy naliczonymi. Z kolei, wobec zaistnienia przewidzianych w art. 102 k.p.c. przesłanek nieobciążania strony kosztami należnymi w myśl zasad ogólnych przeciwnikowi procesowemu, uznał Sąd Apelacyjny za zbędne korygowanie zapadłego w tej kwestii w pierwszej instancji rozstrzygnięcia. Z powyższych względów na podstawie art. 386§1 k.p.c. i art. 385 k.p.c., a w zakresie kosztów – na podstawie zdania pierwszego in principio art. 100 k.p.c., Sąd Apelacyjny orzekł jak w sentencji. SSO Tomasz Tatarczyk SSA Piotr Wójtowicz SSA Lucyna Świderska-Pilis
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.