k.c., roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym ulega przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Jednakże termin ten nie może być dłuższy niż dziesięć lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę. Sąd wskazał, że powodowie, domagając się zadośćuczynienia i odszkodowania, wiązali zgłoszone roszczenia ze zdarzeniem z dnia 2 września 2012 r., tj. wypadkiem komunikacyjnym, w którym śmierć poniósł ich syn, brat i wujek K. W.. Moment powzięcia przez powodów wiedzy o powstaniu szkody nie był przez nich kwestionowany, sąd zatem uznał, że dowiedzieli się o jej zaistnieniu w dniu, w którym ona nastąpiła, czyli 2 września 2012 r. W zakresie ustalenia osób zobowiązanych do jej naprawienia, powodowie początkowo wskazywali kierującą pojazdem – J. R. (Ż.) i wobec jej ubezpieczyciela odpowiedzialności cywilnej skierowali swoje roszczenia, wszczynając niniejsze postępowanie. Jednakże w obliczu jej uniewinnienia w toku postępowania karnego powodowie zdecydowali się na zmianę podmiotową powództwa poprzez wezwanie do udziału w sprawie - w miejsce dotychczasowej strony pozwanej - zarządcy drogi ( (...)), na której doszło do wypadku, oraz jego ubezpieczyciela ((...)). Wskazywali przy tym, iż wpływ na ich decyzję miały ustalenia biegłych zawnioskowanych w sprawie. Od wyrażonego przez nich stanowiska uzależnili odstąpienie od dochodzenia roszczeń względem ubezpieczyciela kierującej pojazdem, biegli wskazywali bowiem, że bezpośrednią przyczyną powstania szkody była przeszkoda, tj. konar, znajdujący się na drodze w dniu 2 września 2012 r., a nie zachowanie J. R.. Rozważając sporną kwestię momentu, od którego należy liczyć bieg jego terminu, Sąd wskazał, że pozwany (...) wskazywał moment wystąpienia szkody, tj. 2 września 2012 r., zaś strona powodowa termin wydania przez orzekający sąd postanowienia w przedmiocie wezwania do udziału w sprawie pozwanego (...) oraz jego ubezpieczyciela, tj. 29 października 2015 r. Powodowie argumentowali, że początkowo wiązali oni odpowiedzialność za powstanie szkody z zupełnie innym podmiotem (tj. sprawcą wypadku) i nie mieli wiedzy o możliwej odpowiedzialności obecnych pozwanych. Sąd nie zgodził się z tymi argumentami wskazując, że powodowie od samego początku posiadali wiedzę co do czasu i miejsca zdarzenia, a nadto okoliczności te nie były przez nich kwestionowane. Z tego Sąd wywiódł, że mieli możliwość ustalenia kręgu podmiotów zobowiązanych do naprawienia szkody. Strona powodowa znała okoliczności zaistnienia wypadku, posiadała wiedzę o bezpośredniej przyczynie powstania szkody – zalegającego na drodze nr (...) konaru. Przy dołożeniu należytej staranności miała możliwość ustalenia bliższych okoliczności związanych z pojawieniem się przeszkody na drodze, jak też podmiotu odpowiedzialnego za jej pojawienie się i usunięcie. Droga nr (...), na którym zaistniał wypadek jest drogą publiczną, ustalenie jej zarządcy nie powinno sprawić powodom problemu, zwłaszcza, że od początku byli reprezentowani przez doświadczonego w tego typu sprawach pełnomocnika. Co więcej, strona powodowa miała możliwość kompleksowej analizy zdarzenia z dnia 2 września 2012 r., a wybór w jej ocenie odpowiedzialnych podmiotów spoczywał wyłącznie na niej. Skupienie się przez stronę powodową jedynie na badaniu odpowiedzialności kierującej pojazdem było jej samodzielnym wyborem, za który odpowiedzialności nie mogą ponosić obecni pozwani. Sąd zważył, że to strona powodowa jest dysponentem procesu i występując w tej roli powinna ustalić zakres podmiotowy i przedmiotowy swoich żądań, innymi słowy winna wiedzieć kogo i za co chce pozwać, wreszcie winna rozważyć wszelkie z tym związane możliwości, w szczególności mając, jak w przypadku niniejszego postępowania, wystarczające ku temu dane i profesjonalną pomoc prawną. Niedopatrzenie z jej strony nie może powodować negatywnych skutków po stronie pozwanej. Powodowie mieli możliwość rozważenia opcji strategii procesowej, okoliczność że nie skorzystali z nasuwających się wariantów, zdaniem sądu nie może uzasadniać terminu, od którego wiążą bieg terminu przedawnienia. W rezultacie Sąd uznał, że bieg terminu przedawnienia w odniesieniu do pozwanego należało wiązać z datą wystąpienia szkody, tj. od dnia 2 września 2012 r. i w rezultacie uznał powództwo w stosunku do tego pozwanego za przedawnione. Sąd zważył nadto, że powodowie nie przedstawili żadnych dowodów, z których wynikałoby, że nastąpiło jakiekolwiek zdarzenie opisane w treści art. 123 k.c. przerywające bieg terminu przedawnienia. Sąd wyjaśnił, że bieg przedawnienia przerywa czynność polegająca na wezwaniu do wzięcia udziału w sprawie w charakterze pozwanego w trybie art. 194 k.p.c.; przerwa rozpoczyna się wówczas od daty wydania postanowienia o dopozwaniu. Oznacza to w niniejszej sprawie, że złożony w dniu 2 września 2015 r., a który fizycznie dotarł do sądu w dniu 7 września 2015 r. (k. 659), wniosek pełnomocnika powodów o wezwanie nowych pozwanych do udziału w sprawie nie odnosi swojego skutku z tym dniem w stosunku do pozwanego (...), skoro wydanie postanowienia w tym przedmiocie zapadło na rozprawie w dniu 29 października 2015 r., z czym działający od ponad dwóch lat w sprawie pełnomocnik powodów powinien był się liczyć. Sąd stwierdził też, że o fakcie wydania w dniu 5 listopada 2014 r. wyroku uniewinniającego sprawczynię wypadku sąd zawiadomił pełnomocnika powodów już pismem z dnia 19 lutego 2015 r., po podjęciu zawieszonego postępowania, które to odebrane zostało w jego kancelarii w dniu 23 lutego 2015 r. Zatem od tego momentu do 2 września 2015 r. było ponad 6 miesięcy, aby podjąć odpowiednie decyzje procesowe bez uszczerbku uprawnień powodów i z zachowaniem ustawowych terminów. Twierdzenia ich pełnomocnika, że dopiero po analizie opinii biegłych powodowie doszli do wniosku, że powinni zmienić strategię procesową i pozwać inne osoby odpowiedzialne, ich zdaniem, za szkodę, jest nie do przyjęcia w okolicznościach niniejszej sprawy, zwłaszcza, że już na pierwszej rozprawie sąd zadał pytanie, czy w sytuacji, gdy nie jest jeszcze zakończony proces karny przeciwko J. R. powodowie podtrzymują swoje roszczenia kierowane do jej ubezpieczyciela. Padła wówczas stanowcza odpowiedź twierdząca z ich strony. W rezultacie Sąd uznał, że roszczenia kierowane do pozwanego (...) uległy już przedawnieniu, moment dowiedzenia się przez powodów o szkodzie następował bowiem w zasadzie natychmiast, tj. w dniu 2 września 2012 r. Powodowie, występując przeciwko niemu w niniejszej sprawie dopiero wskutek wydanego w dniu 29 października 2015 r. postanowienia o wezwaniu do udziału w sprawie w charakterze pozwanych, uchybili trzyletniemu terminowi z art.
Sąd nie przychylił się również do zarzutów powodów w przedmiocie sprzeczności zarzutu przedawnienia w niniejszej sprawie z zasadami współżycia społecznego. Sąd wyjaśnił odwołując się do cytowanych przez siebie poglądów judykatury, że co do zasady możliwe jest kwestionowanie w oparciu o art. 5 k.c. podniesionego zarzutu przedawnienia, jako niezgodnego z zasadami współżycia społecznego. Dopuszczenie stosowania art. 5 k.c., jako obrony przeciwko zarzutowi przedawnienia jest z zasady wyjątkowe i pozostaje uzależnione od wykazania okoliczności mających taki charakter. Przy ocenie, czy zarzut przedawnienia stanowi nadużycie prawa uwzględniać należy wszystkie okoliczności konkretnego przypadku, zachodzące tak po stronie zobowiązanego, jak i po stronie poszkodowanego. Sąd winien ocenić, czy okoliczności w rozstrzyganej sprawie dają podstawę do usprawiedliwienia opóźnienie w dochodzeniu spornego roszczenia, które to opóźnienie nie jawi się też jako nadmierne. Znaczenie ma również charakter dochodzonego roszczenia, a także to, czy w okresie biegu przedawnienia istniała z uwagi na niejasność stanu prawnego określona, ukształtowana praktyka rozstrzygania tego rodzaju roszczeń przez organy stosujące prawo W ocenie Sądu, w realiach niniejszej sprawy nie zachodzi niezgodność zarzutu przedawnienia z zasadami współżycia społecznego, nie wskazuje na to ani charakter sprawy, ani też okoliczności, które ewentualnie mogłyby usprawiedliwiać spóźnienie w dochodzeniu roszczenia. Strona powodowa korzysta z profesjonalnej obsługi prawnej, która winna mieć orientację w przepisach prawa, z łatwością mogła obrać właściwą strategię procesową celem należytej ochrony interesów swoich klientów. Wybór metod i środków czyniła na własne ryzyko. Od dnia wystąpienia szkody strona powodowa miała możliwość ustalenia kręgu odpowiedzialnych podmiotów, a całokształt sprawy był jej znany. Wystąpienie z powództwem wobec jednego z nich, w stosunku do którego następnie się wycofała po analizie już przeprowadzonego postępowania dowodowego, było jej samodzielną decyzją, winna ona była liczyć się z konsekwencjami takiego postępowania. Zdaniem sądu okoliczności te przesądzają o fakcie, iż w niniejszej sprawie wyjątkowe zastosowanie art. 5 k.c., w odniesieniu do zarzutu przedawnienia w stosunku do jednego z pozwanych, jest nieuzasadnione. Dokonując oceny sytuacji drugiego z pozwanych Sąd wskazał, że nie podnosił on zarzutu przedawnienia, zaś bieg terminu przedawnienia roszczenia o świadczenie do ubezpieczyciela, zgodnie z art. 819 § 4 k.c., przerywa się także przez zgłoszenie ubezpieczycielowi tego roszczenia lub przez zgłoszenie zdarzenia objętego ubezpieczeniem. W trakcie prowadzenia przez ubezpieczyciela postępowania mającego na celu ustalenie okoliczności faktycznych zdarzenia, wysokości świadczenia i zasadności jego wypłaty termin przedawnienia roszczeń przysługujących poszkodowanemu wobec ubezpieczyciela nie biegnie. Może natomiast biec termin przedawnienia roszczeń przysługujących poszkodowanemu wobec sprawcy szkody, co miało miejsce w niniejszej sprawie i co wykazano powyżej. Wskazano, że orzecznictwo sądowe odróżnia materialną czynność, jaką jest zgłoszenie ubezpieczycielowi roszczenia, od czynności faktycznej, jaką jest zgłoszenie zdarzenia objętego ubezpieczeniem. W świetle art. 819 § 4 k.c. dokonanie tej drugiej czynności także przerywa bieg przedawnienia roszczeń wynikających ze zgłoszonego zdarzenia. Koresponduje to z przepisami ustawy o działalności ubezpieczeniowej, które nakładają na ubezpieczyciela obowiązek przeprowadzenia postępowania likwidacyjnego po otrzymaniu zawiadomienia o zajściu wypadku bez ograniczenia źródła takiego zawiadomienia. Możliwość rozdzielenia biegu terminu przedawnienia roszczeń przysługujących poszkodowanemu wobec ubezpieczyciela oraz wobec sprawcy szkody wiąże się z faktem, że odpowiedzialność obu tych podmiotów wobec poszkodowanego jest odpowiedzialnością in solidum. Oznacza to, że ubezpieczyciel oraz ubezpieczony sprawca szkody odpowiadają wobec poszkodowanego na zasadach solidarności, ale na innych podstawach prawnych. W związku z tym do relacji pomiędzy ubezpieczycielem a ubezpieczonym sprawcą szkody stosuje się odpowiednio przepisy o solidarności dłużników. Zgodnie z nimi przerwanie lub zawieszenie biegu przedawnienia w stosunku do jednego z dłużników solidarnych nie ma skutku względem współdłużników (art. 372 k.c.). W rezultacie przerwanie lub zawieszenie biegu terminu przedawnienia w stosunku do osoby odpowiedzialnej za wyrządzenie szkody nie wywiera skutku wobec ubezpieczyciela i odwrotnie. W niniejszej sprawie pozwany ubezpieczyciel nie podnosił zarzutu przedawnienia, albowiem przed upływem jego 3 – letniego terminu od zdarzenia, tj. przed dniem 2 września 2015 r., powodowie przerwali jego bieg, zgłaszając do niego zawiadomienie o szkodzie, co potwierdzone zostało pismem z dnia 24 kwietnia 2015 r. (k.670). Niezależnie od powyższego Sąd stwierdził, że powodowie nie podołali obowiązkowi udowodnienia swoich żądań, a przeprowadzone w sprawie postępowanie dowodowe nie potwierdziło żadnego z ich zarzutów o naruszeniu obowiązków pozwanego (...) w zakresie prawidłowego utrzymania stanu drogi nr (...) poprzez nie usunięcie zalegającego na drodze konaru oraz nieustawieniu znaku ostrzegającego o możliwych zagrożeniach na tym odcinku drogi, które miało doprowadzić do powstania szkody na osobie zmarłego K. W.. Zdaniem Sądu tym samym kierowanie roszczeń przeciwko ubezpieczycielowi w/w pozwanego, tj. (...) jest także nieuzasadnione. Sąd wyjaśnił zależność między odpowiedzialnością pozwanych stwierdzając, że odpowiedzialność każdego z nich opiera się na różnych podstawach prawnych (pierwszego – na zasadzie deliktu; drugiego – na zasadzie umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej), ich odpowiedzialność za szkodę powodów ma charakter solidarności niewłaściwej, tzw. in solidum. Odpowiedzialność ubezpieczyciela, jak w każdym innym ubezpieczeniu OC, ma charakter wyłącznie akcesoryjny i będzie istnieć pod warunkiem istnienia odpowiedzialności cywilnej osoby ubezpieczonej. Odpowiedzialność ubezpieczyciela nigdy nie będzie szersza niż odpowiedzialność ubezpieczonego, podlega natomiast dodatkowo ograniczeniom wynikającym z treści stosunku ubezpieczeniowego, które dotyczą również umów ubezpieczenia obowiązkowego. Aby ustalić zakres odpowiedzialności ubezpieczyciela, konieczne jest zbadanie w pierwszej kolejności podstaw odpowiedzialności podmiotu ubezpieczonego. Zgodnie z zasadami odpowiedzialności z tytułu czynów niedozwolonych, podmiot odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną deliktem zobowiązany jest do jej naprawienia. Obowiązek naprawienia tej szkody powstaje wtedy, gdy poszkodowany doznał jej w następstwie czynu niedozwolonego, za który inny podmiot ponosi odpowiedzialność. W myśl bowiem art. 415 k.c. kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia. Sąd przedstawiwszy ogólne uwagi co do odpowiedzialności odszkodowawczej ex delicto stwierdził, że do powstania odpowiedzialności na tej podstawie konieczne jest zawsze spełnienie trzech przesłanek, które muszą wystąpić jednocześnie, a mianowicie: 1) zdarzenie, z którym system prawny łączy czyjś obowiązek naprawienia szkody, 2) powstanie szkody i 3) związek przyczynowy pomiędzy zdarzeniem a szkodą. Dla stwierdzenia w określonym stanie faktycznym adekwatnego związku przyczynowego należy ustalić, czy zdarzenie stanowi warunek konieczny wystąpienia szkody (test conditio sine qua non) oraz ustalić, czy szkoda jest normalnym następstwem tego zdarzenia (tzw. selekcja następstw). Ciężar dowodu relacji kauzalnych spoczywa zawsze na poszkodowanym (art. 6 k.c.), chyba że przepisy szczególne przewidują pewne odstępstwa od tej zasady. Wskazuje się także na możliwość korzystania z domniemań faktycznych (art. 231 k.p.c.). Wobec trudności dowodowych i dla ochrony uzasadnionych interesów poszkodowanych w orzecznictwie i piśmiennictwie coraz częściej uważa się wymóg wykazania przesłanki związku przyczynowego za spełniony, jeżeli poszkodowany udowodnił bardzo wysoki stopień prawdopodobieństwa, że zdarzenie i szkoda pozostają w adekwatnym związku przyczynowym (por. np. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 4 listopada 2005 r., V CK 182/05, LEX nr 180901; wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 17 stycznia 2006 r., I ACa 1983/04, LEX nr 186503; wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z dnia 23 listopada 2006 r., I ACa 503/06, LEX nr 298565; wyrok Sądu Najwyższego z dnia 17 czerwca 1969 r., II CR 165/69, OSPiKA 1970, z. 7, poz. 155). Sąd wyjaśnił też, że zakres obowiązku odszkodowawczego wyznacza treść art. 361 § 2 k.c., który stanowi, że naprawienie szkody obejmuje straty, które poszkodowany poniósł, oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono. Przepis ten uznawany jest za przejaw aprobaty ustawodawcy dla obowiązku pełnego kompensowania szkody majątkowej tak w zakresie straty (damnum emergens), jak i utraconych korzyści (lucrum cessans). Wobec trudności dowodowych i dla ochrony uzasadnionych interesów poszkodowanego, ustawodawca wprowadził uregulowanie zawarte w art. 322 k.p.c., który stanowi, że sąd może w wyroku zasądzić odpowiednią sumę według swej oceny, opartej na rozważeniu wszystkich okoliczności sprawy, jeżeli uzna, że ścisłe udowodnienie wysokości żądania jest niemożliwe lub nader utrudnione. Norma ta nie zwalnia jednak poszkodowanego od konieczności wykazania samego faktu powstania szkody i osoby za nią odpowiedzialnej. Odnosząc powyższe uwagi do niniejszej sprawy, Sad doszedł do przekonania, że nie kwestionując możliwości wystąpienia u powodów krzywdy doznanej przez nich w związku ze śmiercią bliskiej im osoby, nie sposób przyjąć, że ta szkoda niemajątkowa nie jest wynikiem zawinionego działania strony pozwanej (...), a przynajmniej, w świetle przeprowadzonego postępowania dowodowego, nie można odpowiedzialności za nią jej przypisać. Brak winy (...) wyklucza bezsprzecznie odpowiedzialność wobec powodów za zaistniałą szkodę, tak po stronie zarządcy drogi, jak i jego ubezpieczyciela, który ją może ponosić tylko w granicach odpowiedzialności ubezpieczonego. Sąd wyjaśnił, że strona powodowa upatrując winy pozwanego (...) za zdarzenie z dnia 2 września 2012 r. winna była wykazać, iż pozwany rzeczywiście dopuścił się zaniedbań w zakresie jego ustawowych obowiązków zarzucanych przez powodów, tj. nie usunięcia konaru i nie ustawienia znaku ostrzegawczego A-30, co miałoby bezpośredni związek z powstałą szkodą. Zdaniem sądu, strona powodowa nie sprostała temu obowiązkowi. Zgodnie z art. 6 k.c. co do zasady, na tym spoczywa ciężar dowodu, kto twierdzi, a nie na tym, kto zaprzecza. Ciężar dowodu co do okoliczności wyjątkowych obciąża tego, kto z wyjątku tego wyprowadza dla siebie określone korzyści. Odwołując się do poglądu prawnego Sądu Apelacyjnego w Katowicach wyrażonego w wyroku z dnia 19 czerwca 2013 r., I ACa 368/13, Sąd wyjaśnił, że aby dane zachowanie uznać za zawinione, należy badać nie tylko czy jest ono obiektywnie bezprawne, lecz również czy sprawca dochował należytej staranności od niego wymaganej, a jeżeli tego nie uczynił, to z jakich przyczyn. Zdaniem Sądu niewątpliwie każdy zarządca drogi odpowiada za utrzymanie i stan nawierzchni, ale już kwestią dyskusyjną jest, czy będzie odpowiadać, gdy na drodze znajdować się będą przeszkody nie wiadomego pochodzenia lub z winy osób trzecich tam umieszczone, np. odłączona część pojazdu czy przewożonego ładunku, co nie należy do rzadkich przypadków i od jakiego momentu pojawienia się ich na drodze. Czym innym jest bowiem tolerowanie długotrwałego stanu zaniedbań, np. w zakresie koniecznej wycinki drzew czy usunięcia zeschniętych konarów grożących upadkiem na drogę, a czym innym sukcesywne monitorowanie stanu drogi i wykonywanie koniecznych prac pielęgnacyjnych w utrzymaniu drzewostanu przy drodze w celu zapewnienia jej bezpieczeństwa. Zdaniem sądu, w przypadku pozwanego zarządcy drogi nie można mówić ani o długotrwałych zaniedbaniach, bo przeczą temu przedłożone plany wycinki drzew, ani o lekceważeniu obowiązków polegających na sukcesywnym monitorowaniu drogi pod kątem bezpieczeństwa, o czym świadczą podejmowane na bieżąco czynności na tym odcinku drogi. Powodowie nie wykazali się jakąkolwiek inicjatywą dowodową w ustaleniu zarzucanych stronie pozwanej zaniedbań, nie przedstawiając żadnych dowodów przeciwnych twierdzeniom strony pozwanej na te właśnie okoliczności, a które miały pierwszorzędne znaczenie w sprawie w celu wykazania jej winy na zasadzie art. 416 w zw. z art. 415 k.c. Właściwie w swoich twierdzeniach od razu przeszli do ustalenia odpowiedzialności pozwanego (...) za szkodę, zupełnie pomijając okoliczność pochodzenia i pojawienia się konaru na drodze i ustalenia konsekwencji prawnych z tym związanych, Nie jest wiadomym w sprawie skąd konar ten pojawił się na drodze nr (...), a hipotez w tym zakresie może pojawić się wiele. Skoro strona powodowa zaniechała badania tej kwestii, a miała ku temu możliwość, sąd zatem mógł skupić się jedynie na zbadaniu okoliczności mających na celu ustalenie czy pojawienie się przeszkody miało związek z działalnością zarządcy oraz czy w okolicznościach sprawy zobowiązany był on do określonego działania, zmierzającego do natychmiastowego zapobieżenia wystąpienia szkody. Sąd w niniejszej sprawie nie stwierdził związku pomiędzy wystąpieniem szkody a zaniedbaniami w obowiązkach pozwanego (...), jakie spoczywały na nim z mocy art. 19 ust. 2 pkt 2 w zw. z art. 21 ustawy o drogach publicznych z dnia 21 marca 1985 r. (Dz.U. 2016 poz. 144). Zgodnie z treścią art. 20 pkt 16 w/w ustawy, do zarządcy drogi należy w szczególności m.in. utrzymywanie zieleni przydrożnej, w tym sadzenie i usuwanie drzew oraz krzewów. Jak wynika ze zgromadzonej w sprawie dokumentacji, tj. karty drogowej (k. 733) i protokołów dokonanych czynności w miesiącach sierpień – wrzesień 2012 (k.731-732) zarządca ( (...)) wypełniał w sposób prawidłowy swoje ustawowe obowiązki związane z należytym utrzymaniem stanu drogi oraz jej okolic. Pozwany systematycznie dokonywał przejazdów na trasie celem weryfikacji stanu drogi i ewentualnych pojawiających się na niej zagrożeń, corocznie przeglądał i typował do wycinki drzewa, krzewy, czy trawy, co więcej wycinki tej faktycznie dokonywał. W dniu zdarzenia również jego pracownicy przejeżdżali drogą nr (...) i nie stwierdzili istnienia w jej pasie przeszkód, w szczególności w postaci zwalonych drzew czy ich fragmentów. Uznać zatem należało, że stan drogi i jej okolic był utrzymywany prawidłowo, pozwany wywiązywał się z zobowiązań wchodzących w zakres jego działalności. Sąd ustalił nadto, iż w pasie drogi, na której zaistniał wypadek nie rosły żadne drzewa, za monitorowanie których odpowiada pozwany zarządca i z ewentualnie których mógł pochodzić konar, będący przyczyną zdarzenia z dnia 2 kwietnia 2012 r. Fakt braku w pasie drogi drzew został potwierdzony i uwzględniony zarówno we wnioskach zawartych w opiniach biegłych K. O. i J. B.
Ustalając stan faktyczny, sąd oparł się na przedłożonych i nie kwestionowanych przez strony odpisach pism i dokumentów oraz na dowodach osobowych w postaci zeznań świadków na okoliczności co do każdego z nich zawnioskowane. Ponieważ były one spójne, logiczne i wyczerpujące w zakresie pozwalającym na ustalenie istotnych okoliczności w sprawie, sąd dał im wiarę, nie mając podstaw do kwestionowania ich. Sąd oddalił, jako nieprzydatne w sprawie, wnioski pełnomocnika powodów o dopuszczenie dowodu z opinii kolejnych biegłych. Strona powodowa domagała się bowiem ustalenia za pomocą tych dowodów czy można przypisać winę zarządcy drogi, czy do wypadku drogowego doszło z przyczyn leżących po stronie pozwanej (...), a jeśli tak, to w jakiej sferze oraz wskazanie jakie są przesłanki umiejscowienia znaku ostrzegawczego A-30, a także czy warunki jakie panowały na drodze nakazywały umiejscowienie znaku. Okoliczności te w zasadzie stanowiły powielenie faktów ustalonych już w toku postępowania i należało jedynie dokonać ich oceny. Sąd uznał przedmiotowy wniosek dowodowy powodów za bezcelowy. Biegli wskazani przez stronę powodową specjalizują się w rekonstrukcji wypadków drogowych i nie są władni do ustalenia pochodzenia przeszkody, która pojawiła się na drodze, co wobec przedmiotu niniejszego postępowania było kluczowym ustaleniem. Poczynione przez nich ustalenia w ramach ich kompetencji mogły jedynie dotyczyć przebiegu wypadku, analizy zachowania kierującej na pojawienie się przeszkody pod względem techniki i taktyki prowadzenia pojazdu, oceny wykonanego przez nią manewru omijania przeszkody etc. Okoliczności te wchodzą w zakres ustaleń dotyczących przedmiotu innego postępowania, aniżeli obecne. Ich ponowne ustalanie prowadziłoby do wykazania już znanych stronom i sądowi faktów, co było zbędne, z woli samych powodów, w obecnym układzie podmiotowym sprawy i prowadziłoby do nieuzasadnionej zwłoki postępowania. Co istotne również, kierując się tezą dowodową sformułowaną przez stronę powodową zauważyć należało, iż przypisanie winy zarządcy drogi za zaistnienie wypadku oraz ustalenie jego odpowiedzialności leżało w gestii sądu, a nie biegłych. Sąd zatem nie mógł uznać przedmiotowych wniosków dowodowych powodów za trafne i zmierzające do ustalenia prawdy materialnej w sprawie. W związku z powyższymi okolicznościami, sąd uznał również za nieprzydatne w sprawie przeprowadzenie dowodu z przesłuchania strony powodowej oraz dowodu z opinii biegłego psychologa, co uzasadniały dotychczasowe ustalenia w sprawie odnośnie braku podstaw odpowiedzialności pozwanych za wypadek z dnia 2 września 2012 r., w którym tragicznie zginął bliski powodów. O kosztach orzeczono w punkcie drugim sentencji, na zasadzie odpowiedzialności za wynik procesu (art. 98 § 1 w zw. z art. 105 k.p.c.). Sąd uwzględnił przy tym zgodne stanowisko pełnomocników pozwanych, w zakresie zastosowania wytycznych Sądu Apelacyjnego w Szczecinie, zawartych w postanowieniu z dnia 24 lutego 2016 r., sygn. akt I ACz 1187/15, odnoszące się do zmiarkowania kosztów zastępstwa procesowego do kwoty po 1.440 zł od każdego z powodów. Za przyjęciem takiego rozwiązania przemawiały względy słuszności oraz reprezentowanie stron pozwanych przez ich pełnomocników w jednej sprawie z udziałem pięciu powodów, albowiem w niniejszej sprawie mamy do czynienia ze współuczestnictwem formalnym, co nie wymagało od nich zwiększonego nakładu pracy i czasu, jaki byłby potrzebny przy prowadzeniu pięciu odrębnych spraw. Taka postawa pełnomocników pozwanych zasługuje na aprobatę, bo nie dążyli oni do nadmiernego obciążenia powodów skutkami finansowymi na wypadek przegrania procesu, mając z kolei prawo do domagania się pełnego wynagrodzenia od każdego z roszczących i w zależności od wysokości zgłoszonego żądania przez każdego z nich z osobna. Wobec tego sąd przychylił się do tak sformułowanego wniosku, skoro taką wyrazili wolę, w myśl zasady: „jeżeli wolno więcej, to tym bardziej wolno mniej”. Natomiast pełnomocnik powodów, składając ostateczny wykaz kosztów strony powodowej na rozprawie w dniu 10 listopada 2016 r., domagał się obciążenia w tym spisie pozwanych nawet kosztami poniesionymi za ten okres procesu, w którym nie występowali oni jeszcze jako strona pozwana, na co zwrócił uwagę pełnomocnik (...) i co należało uznać za nieuzasadnione, czy wręcz nieetyczne. W punkcie trzecim wyroku, na podstawie art. 102 k.p.c., sąd nie obciążył powodów pozostałymi kosztami sądowymi, które ponosi Skarb Państwa. Pomimo przegrania sprawy przez stronę powodową w całości sąd uznał, że w sprawie wystąpił szczególnie uzasadniony wypadek przemawiający za odstąpieniem od obciążania jej dalszymi kosztami postępowania, które kwocie 1.484 zł zostały wydatkowe ze Skarbu Państwa, po wykorzystaniu wszystkich zaliczek. Powyższą decyzję uzasadnia trudna sytuacja finansowa większości (tj. czterech) powodów oraz charakter zgłoszonych roszczeń, w dość skomplikowanym stanie faktycznym, co do których mogli żywić przypuszczenie o ich słuszności. Apelację od tego wyroku wnieśli powodowie, zarzucając wyrokowi: a) naruszenie prawa materialnego, tj. przepisu art.
k.c, poprzez jego błędną wykładnię i nieuwzględnienie koniunkcji wynikającej z ww. przepisu, a w konsekwencji stwierdzenie, że w przedmiotowej sprawie nastąpiło przedawnienie roszczenia powodów dochodzonego od pozwanego ad 1, w związku z błędnym przyjęciem, że powodowie powzięli informację o osobie zobowiązanej do naprawienia szkody w dniu 2 września 2012 r., podczas gdy tego dnia powzięli informację jedynie o zaistnieniu zdarzenia;
stwierdzając, ze dla rozpoczęcia biegu trzyletniego terminu przedawnienia konieczne jest zaistnienie obu przesłanek wymienionych w tym przepisie. Ponadto, zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z dnia 7 kwietnia 2016 r., sygn. akt II CSK 442/15: zgodnie z art.
nie chodzi o zdobycie przez poszkodowanego całkowicie pewnej wiedzy o dwóch podstawowych elementach współkształtujących odpowiedzialność odszkodowawczą, gdyż prowadziłoby do subiektywizacji tych przesłanek i oceniania ich wyłącznie z punktu widzenia stanu świadomości poszkodowanego, co jest w naszym systemie prawnym niedopuszczalne. Dlatego też przyjmuje się na ogół zgodnie, że bieg przedawnienia terminu liczonego a tempore scientiae, rozpoczyna się od otrzymania przez poszkodowanego takich informacji, które, oceniając obiektywnie, pozwalają z wystarczającą dozą prawdopodobieństwa przypisać sprawstwo szkody konkretnemu podmiotowi. Strona powodowa dowiedziała się o szkodzie w dniu 2 września 2012 r., tj. w dniu zdarzenia, w wyniku którego śmierć poniósł K. W.. Nie można zgodzić się natomiast z uznaniem Sądu I instancji, że strona powodowa dowiedziała się tego dnia również o osobie obowiązanej do naprawienia powstałej szkody. Początkowo, strona powodowa wytoczyła powództwo przeciwko (...) SE w R., gdyż kierująca pojazdem posiadała wykupioną polisę OC u ww. podmiotu. Powyższe powództwo wniesione zostało dnia 9 września 2013 r., kiedy to materiał dowodowy zebrany w sprawie karnej prowadzonej przeciwko J. R. (obecnie Ż.), jednoznacznie wskazywał na to, że do wypadku komunikacyjnego z dnia 2 września 2012 r. doszło z przyczyn zaistniałych po jej stronie. Okoliczność zawinienia kierującej potwierdził m. in. biegły M. Ś., posiadający wiadomości specjalne z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych, który w swojej opinii z dnia 6 listopada 2012 r. wskazał, że główną przyczyną wypadku był popełniony przez kierującą błąd w taktyce i technice jazdy. Opinia ta nie tylko stała się podstawa do sporządzenia aktu oskarżenia przeciwko J. R.. ale również przyjęcia przez dotychczasowego pozwanego, jako zakładu ubezpieczeń wystawiającego polisę OC i jednocześnie podmiotu profesjonalnie zajmującego się likwidacja szkód, odpowiedzialności za szkody wynikłe z wypadku komunikacyjnego z dnia 2 września 2012r. Ówczesny pozwany, tj. (...) SE w R., na etapie postępowania likwidacyjnego nie zgłaszał żadnych wątpliwości co do przyczyn i przebiegu wypadku komunikacyjnego, lecz uznał je za bezsporne, uznał też roszczenia powodów i wypłacił im pewne kwoty tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę i odszkodowania za znaczne pogorszenie sytuacji życiowej. Co więcej, ówczesny pozwany reprezentowany przez profesjonalnego pełnomocnika, nie kwestionował swojej odpowiedzialności także w toku postępowania sądowego zainicjowanego wytoczeniem przeciwko niemu powództwa. Wskazano, że wyrok uniewinniający kierującą pojazdem zapadł dopiero dnia 5 listopada 2014 r. po przeprowadzeniu wielowątkowego postępowania dowodowego w sprawie, w tym wymagającego wiadomości specjalnych. W związku z powyższym, ewentualnym pierwszym terminem, od którego można liczyć dowiedzenie się strony powodowej o osobie zobowiązanej do naprawienia powstałej szkody jest dzień 23 lutego 2015 r., kiedy to pełnomocnik powoda odebrał w siedzibie Kancelarii zawiadomienie o wydaniu wyroku uniewinniającego kierującą pojazdem J. R.. W tej dacie powodowie uzyskali wiedzę zarówno co do szkody jak i osoby zobowiązanej do jej naprawienia. Zatem od tej daty winien być liczony trzyletni termin przedawnienia. Dodatkowym zaś potwierdzeniem co do ustalenia podmiotu odpowiedzialnego za szkodę były opinie biegłych wydane w postępowaniu cywilnym: opinia biegłego K. O. z dnia 5 czerwca 2014 r. doręczona na adres pełnomocnika powoda w dniu 11 czerwca 2014 r., uzupełniająca dnia 15 kwietnia 2015 r. doręczona na adres pełnomocnika powoda w dniu 20 kwietnia 2015 r. oraz opinia J. B.
k.c. zajść muszą (koniunktywnie) obie przesłanki (wiedza o szkodzie i o osobie odpowiedzialnej do jej naprawienia). W ocenie Sądu w składzie rozpoznającym niniejszą sprawę przesłanki te aktualizują się dopiero wówczas, gdy poszkodowany rzeczywiście dowiaduje się o obu wymienionych okolicznościach. Innymi słowy norma
stanowi regulację szczególną w stosunku do art. 120 § 1 k.c., wiążąc początek biegu trzyletniego terminu z kumulatywnym spełnieniem obu przesłanek – a więc powzięciem przez poszkodowanego wiadomości o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Jeżeli poszkodowany dowiedział się o osobie odpowiedzialnej za szkodę, później aniżeli o samej szkodzie, termin trzyletni rozpocznie więc bieg w tym późniejszym dniu. W orzecznictwie SN podkreślano wielokrotnie że dla ustalenia momentu dowiedzenia się przez poszkodowanego o osobie obowiązanej do naprawienia szkody, konieczne jest odniesienie się do konkretnych okoliczności faktycznych i określonego poszkodowanego, którego stan wiedzy, świadomości, rozeznania i zdolności rozumienia nie są obojętne dla stwierdzenia, czy wiedział, kto jest odpowiedzialny za czyn, będący przyczyną szkody. Wskazywano też, że chodzi nie o chwilę, w której poszkodowany uzyskał jakąkolwiek wiadomość na temat sprawcy, lecz o chwilę uzyskania takich informacji, które - oceniając obiektywnie - pozwalają z wystarczającą dozą prawdopodobieństwa przypisać sprawstwo konkretnemu podmiotowi (uchwały składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 11 lutego 1963 r., III PO 6/62, OSNCP 1964, Nr 5, poz. 87 i z dnia 17 czerwca 1963 r., III CO 38/62, OSNCP 1965, Nr 2, poz. 21, uchwała Sądu Najwyższego z dnia 25 października 1974 r., III PZP 39/74, OSNCP 1975, Nr 5, poz. 82, wyroki Sądu Najwyższego z dnia 10 kwietnia 2002 r., IV CKN 949/00, Biul. SN 2002, nr 11, s. 11, z dnia 18 września 2002 r., III CKN 597/00, nie publ., z dnia 24 kwietnia 2003 r., I CKN 300/01, OSNC 2004, nr 7-8, poz. 116, z dnia 13 stycznia 2004 r., V CK 172/03, nie publ., z dnia 21 lipca 2004 r., V CK 687/03, nie publ., z dnia 3 marca 2005 r., II CK 468/04, nie publ., z dnia 24 września 2009 r., IV CSK 43/09, nie publ., z dnia 27 października 2010 r., V CSK 107/10, nie publ., z dnia 21 października 2011 r., IV CSK 46/11, nie publ., z dnia 10 kwietnia 2013 r., IV CSK 611/12, OSNC-ZD 2014, nr A, poz. 16, z dnia 8 maja 2014 r., V CSK 370/13, nie publ. i z dnia 7 kwietnia 2016 r., II CSK 442/15, nie publ., i postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 17 lutego 1982 r., III PZP 3/81, OSNCP 1983, Nr 1, poz. 8, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 27 lipca 2016 r. V CSK 680/15). W ostatnim z cytowanych orzeczeń wskazano, że przepisy o przedawnieniu muszą być interpretowane ściśle, a dokonując wykładni systemowej (porównując regulacje art.
i 449 8 k.c.), Sąd skonkludował że nie może być uznana za prawidłową wykładnia normy art.
k.c., która przyjmuje, iż początkiem terminu przedawnienia roszczeń objętych normą art.
k.c. jest już chwila, gdy poszkodowany wie o szkodzie i jednocześnie przy dołożeniu należytej staranności może ustalić osobę odpowiedzialną do jej naprawienia. Podzielając ten pogląd Sąd odwoławczy w niniejszej sprawie uznaje za ważkie dla oceny zarzutu przedawnienia te argumenty apelacji, które wskazują na to, że przebieg postępowania przygotowawczego (treść opinii biegłego i czynności oskarżyciela skutkujące wniesieniem aktu oskarżenia mógł utwierdzać powodów w tym, że osobą odpowiedzialną za szkodę jest kierująca pojazdem. Nie zmienia tego fakt korzystania przez powodów z fachowej pomocy prawnej. Trudno jest bowiem w świetle wcześniejszych wywodów twierdzić, że już w momencie wypadku osoba poszkodowana wspierana przez pełnomocnika wykonującego zawód radcy prawnego (adwokata) uzyskała wiedzę o tym, że za szkodę nie ponosi odpowiedzialności kierująca pojazdem lecz podmiot odpowiedzialny za utrzymanie drogi. W realiach sprawy także dla zawodowego prawnika znane stronom przesłanki wskazywały na osobę kierującej pojazdem jako odpowiedzialnej za szkodę (co jednoznacznie potwierdza kierunek prowadzonego wówczas postepowania karnego). Dopiero w wyniku czynności w postepowaniu karnym okazało się, że tej osobie nie można przypisać odpowiedzialności. Zatem zasadnie twierdzi skarżący, że powodowie dowiedzieli się o innym (niż kierująca) podmiocie odpowiedzialnym za szkodę dopiero po uzyskaniu wiedzy o wyroku uniewinniającym i zapoznaniu się z przyczynami tego uniewinnienia (treścią opinii wskazujących na to, że przyczyną tą była nieoczekiwana ( niemożliwa do przewidzenia prze kierującą) przeszkoda na drodze, której mimo zachowania odpowiedniej ostrożności kierująca nie mogła w sposób bezkolizyjny uniknąć. Stąd też skoro od tego momentu do daty wydania postanowienia o dopozwaniu nie upłynął termin trzech lat, zarzut naruszenia ar.t
w zw. z art. 117 §2 k.c. uznać należy za zasadny. Kwestia ta nie ma jednak wpływu na ocenę prawidłowości rozstrzygnięcia. Sąd I instancji bowiem niezależnie od kwestii przedawnienia (dla potrzeb oceny odpowiedzialności pozwanego ubezpieczyciela) dokonał szczegółowej analizy istnienia podstaw odpowiedzialności pozwanego zarządcy drogi i uznał, że nie wykazano naruszenia przez ten podmiot jego obowiązków wynikających z art. 20 cytowanej wyżej ustawy o drogach publicznych oraz winy w rozumieniu art. 415 k.c. Analizę dalszych zarzutów apelacji rozpocząć należy od oceny zarzutu naruszenia art. 233 k.p.c. Dopiero bowiem przesądzenie poprawności ustaleń faktycznych pozwalać może na ocenę poprawności zastosowania przepisów prawa materialnego do prawidłowo ustalonej podstawy faktycznej. Przypomnieć należy, że zasada swobodnej oceny dowodów określona w tym przepisie zawiera kompetencję sądu do dokonania oceny według własnego przekonania sądu, opartego na podstawie wszechstronnego rozważenia zebranego materiału dowodowego. Jej istotną cechą jest bezstronność, brak arbitralności i dowolności, przestrzeganie zasad logicznego rozumowania i zasad doświadczenia życiowego w wyciąganiu wniosków. Wszechstronne rozważenie zebranego materiału oznacza uwzględnienie wszystkich dowodów przeprowadzonych w postępowaniu oraz wszystkich okoliczności towarzyszących przeprowadzaniu poszczególnych środków dowodowych, a mających znaczenie dla ich mocy dowodowej i wiarygodności. Norma ta zatem może być naruszona wówczas, gdy Sąd z naruszeniem ustawowego wzorca oceny przyzna (lub odmówi) walor wiarygodności lub mocy dowodowej konkretnym dowodowym i poczyni (lub zaniecha) poczynienia na ich podstawie błędne ustalenia faktyczne. Analizując zarzut naruszenia art. 233 k.p.c. należy przywołać stanowisko Sądu Najwyższego z dnia 29 października 1996 roku (III CKN 8/96, OSNC 1997/3/30) norma powołanego przepisu zawiera jednoznaczny i nie doznający wyjątku nakaz, aby ocena wyrażona w aspekcie wiarygodności była dokonana na podstawie wszechstronnego rozważenia zebranego w sprawie materiału, po drugie nakazuje uwzględnienie wszystkich dowodów przeprowadzonych w sprawie, po trzecie wymaga skonkretyzowania okoliczności towarzyszących przeprowadzeniu poszczególnych dowodów mających znaczenie dla oceny ich mocy i wiarygodności, po czwarte w końcu wymaga przytoczenia jednoznacznego kryterium oraz merytorycznych i rzeczowych argumentów, mających w sposób przekonujący potwierdzić trafność dokonanej oceny w przedmiocie uznania dowodów za wiarygodne lub ich zdyskwalifikowania. Ustalenia faktyczne w oparciu o tak ocenione dowody nie mogą wykazywać błędów tak faktycznych (nie mogą być sprzeczne z treścią dowodów), jak i logicznych (błędności rozumowania i wnioskowania). Z kolei podstawę orzeczenia może stanowić tylko całokształt okoliczności przedstawionych w toku sprawy i istniejących w chwili zamknięcia rozprawy. Aby sąd drugiej instancji mógł dokonać właściwej kontroli trafności rozumowania sądu pierwszej instancji, które doprowadziło ten sąd do określonych wniosków w zakresie zgłoszonego żądania, cały proces myślowy musi być przedstawiony w pisemnych motywach orzeczenia. Wszystkim wskazanym wyżej kryteriom odpowiada, zdaniem Sądu Apelacyjnego, ocena dowodów dokonana przez Sąd pierwszej instancji. Zarówno ocena dowodów osobowych, jak i dokumentów dokonana została w sposób obiektywny, rzetelny i wszechstronny. Wszystkie przeprowadzone dowody zostały przez Sąd przywołane i omówione.. Nie można też zarzucić, by Sąd ten na tle przeprowadzonych dowodów budował wnioski, które z nich nie wynikają. Z kolei uzasadnienie naruszenia przepisu art. 233 § 1 k.p.c., wymaga wykazania przez skarżącego uchybień podstawowym regułom służącym ocenie wiarygodności i mocy poszczególnych dowodów, tj. regułom logicznego myślenia, zasadzie doświadczenia życiowego i właściwego kojarzenia faktów (por. m.in. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 16 grudnia 2005 r., III CK 314/05, LEX nr 172176). W świetle powyższego nie jest więc wystarczającym dla uznania trafności zarzutu naruszenia art. 233 § 1 k.p.c., aby polemika z oceną dokonaną przez Sąd, a co za tym idzie kwestionowanie poprawności opartych na niej ustaleń faktycznych, sprowadziła się, (jak ma to miejsce w tej sprawie), do przeciwstawiania wyłącznie jej własnej, odmiennej, (zdaniem strony - poprawnej) wersji zdarzeń doniosłych dla rozstrzygnięcia. Skarżący w apelacji przedstawia w istocie argumenty z których wynikać ma, iż na podstawie stwierdzeń zawartych w opinii biegłych z zakresu rekonstrukcji wypadków J. B.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.