2 pkt 2, 3, 5 OWU oraz od tej części Częściowej Wypłaty z Subkonta Składek Regularnych, która powoduje, że Wartość Subkonta Składek Regularnych staje się niższa od kwoty odpowiadającej Statusowi Polisy Opłaconej. Jednostki Uczestnictwa są umarzane w proporcjach odpowiadających udziałowi poszczególnych Funduszy: 1. w wartości Częściowej Wypłaty — w razie Częściowej Wypłaty, 2. w Wartości Rachunku Ubezpieczającego - w razie Całkowitej Wypłaty albo wygaśnięcia Umowy Ubezpieczenia w sytuacjach wskazanych § 12 ust.
2 pkt 2,3,5 OWU. Wysokość opłaty likwidacyjnej wynosiła odpowiednio: Rocznica Polisy do dnia poprzedzającego
2 pkt 2, 3, 5 OWU oraz od tej części częściowej wypłaty z subkonta składek regularnych, która powoduje, że wartość subkonta składek regularnych staje się niższa od kwoty odpowiadającej statusowi polisy opłaconej. Jednostki uczestnictwa miały być umarzane w proporcjach odpowiadających udziałowi poszczególnych Funduszy: 1). w wartości częściowej wypłaty — w razie częściowej wypłaty, 2). w wartości rachunku ubezpieczającego - w razie całkowitej wypłaty albo wygaśnięcia umowy ubezpieczenia w sytuacjach wskazanych § 12 ust.
2 pkt 2,3,5 OWU. Oznacza to, że w istocie na mocy tego postanowienia umownego ubezpieczyciel dokonywał potrącenia swojego świadczenia w postaci wypłaty wartości polisy ze świadczeniem ubezpieczającego w postaci opłaty likwidacyjnej. Na bazie sporu w sprawie niniejszej należało więc rozstrzygnąć, czy potrącenie to było skuteczne. Żądanie pozwu dotyczyło więc świadczenia głównego w postaci wypłaty wartości polisy, ale zakwestionowane przez stronę powodową postanowienie umowne dotyczyło nie wypłaty tego świadczenia lecz zasadności świadczenia powoda w postaci opłaty likwidacyjnej. W ocenie Sądu Okręgowego, świadczenia te nie mogą zostać uznane za świadczenia główne. Świadczeniem głównym ze strony ubezpieczającego jest bowiem składka podstawowa jako element konstytutywny zawartej umowy. Stanowi ona zarówno ekwiwalent ponoszonego przez ubezpieczyciela ryzyka ubezpieczeniowego, jak i w znacznie szerszym zakresie późniejszego świadczenia wypłacanego z tytułu inwestowanego kapitału. Świadczenie pozwanego w postaci wskazanych opłat, nie ma decydującego znaczenia dla bytu i charakteru tego stosunku prawnego. Nie budziło żadnych wątpliwości Sądu, iż zawierając przedmiotową umowę powód legitymował się statusem konsumenta, sama zaś treść poszczególnych postanowień OWU została przejęta z wzorca jednostronnie kształtowanego przez pozwanego, na który powód nie miał rzeczywistego wpływu. Sąd Okręgowy doszedł także do przekonania, że naliczana opłata likwidacyjna wynosząca w pierwszych dwóch latach (a ściślej: do dnia poprzedzającego drugą rocznicę polisy) 99% środków wypłacanych z subkonta składek regularnych (w kolejnych latach odpowiednio: 80% w 3 roku, 70% w czwartym roku, 60% w piątym roku itd.), kształtuje obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco narusza jego interesy, a przy tym nakłada na powoda obowiązek zapłaty rażąco wygórowanej kwoty, pobieranej z wartości polisy. Sąd Okręgowy zważył, że klauzula dobrych obyczajów, do których odsyła przepis art. 385 1 § 1 k.c., podobnie jak klauzula zasad współżycia społecznego, nakazuje dokonać oceny w świetle norm pozaprawnych, przy czym chodzi o normy moralne i obyczajowe, powszechnie akceptowane albo znajdujące szczególne uznanie w określonej sferze działań, na przykład w obrocie profesjonalnym, w określonej branży, w stosunkach z konsumentem, itp. Tak w szczególności kwalifikowane są wszelkie postanowienia, które zmierzają do naruszenia równorzędności stron stosunku, nierównomiernie rozkładając uprawnienia i obowiązki między stronami umowy. Właśnie brak równowagi kontraktowej jest najczęściej wskazywanym przejawem naruszenia dobrych obyczajów w drodze zastosowania określonych klauzul umownych. „Rażące naruszenie interesów konsumenta” oznacza z kolei nieusprawiedliwioną dysproporcję praw i obowiązków na jego niekorzyść w określonym stosunku zobowiązaniowym. Należy przy tym uwzględnić nie tylko interesy o wymiarze ekonomicznym, ale inne, zasługujące na ochronę dobra konsumenta, jak jego zdrowie, czas, dezorganizacja zajęć, prywatność, poczucie godności osobistej czy satysfakcja z zawarcia umowy o określonej treści. Podzielić należy stanowisko Sądu Najwyższego wyrażone w wyroku z dnia 13 lipca 2005 roku (I CK 832/04), iż w rozumieniu art. 385 1 § 1 k.c. „rażące naruszenie interesów konsumenta” oznacza nieusprawiedliwioną dysproporcję praw i obowiązków na jego niekorzyść w określonym stosunku obligacyjnym, natomiast „działanie wbrew dobrym obyczajom” w zakresie kształtowania treści stosunku obligacyjnego wyraża się w tworzeniu przez partnera konsumenta takich klauzul umownych, które godzą w równowagę kontraktową tego stosunku. Obie, wskazane w tym przepisie formuły prawne służą do oceny tego, czy standardowe klauzule umowne zawarte we wzorcu umownym przekraczają zakreślone przez ustawodawcę granice rzetelności kontraktowej twórcy wzorca w zakresie kształtowania praw i obowiązków konsumenta. W ocenie Sądu Okręgowego, w rozpoznawanej sprawie niewątpliwie występuje nierównowaga stron stosunku prawnego. Brak tej równowagi przejawia się choćby tym, iż pobrane przez pozwanego opłaty, stanowiły całość wartości polisy i nie były powiązane z żadnym konkretnym kosztem, pozwalającym na weryfikację zasadności ich naliczenia. Pozwany wskazywał wprawdzie już w toku postępowania, iż pobrana opłata likwidacyjna przeznaczona została na pokrycie kosztów związanych z zawarciem przez strony umowy ubezpieczenia, przedstawiając rozliczenie dotyczące kosztów wystawienia polisy (k. 71; k. 72-73) oraz zestawienie kosztów (k. 75), według których poniósł koszt wystawienia polisy w wysokości 260 zł, koszt rozwiązania umowy ubezpieczenia w wysokości 280 zł oraz koszt akwizycji będący kwotą wypłaconą tytułem prowizji pośrednikowi z tytułu zawarcia przez pozwanego umowy z powodem w kwocie 2.375 zł, natomiast koszty te zostały w znacznej mierze wyliczone ex post, nie zaś przy zawarciu umowy. Co więcej, ani w OWU, ani w żadnych innych dołączonych do umowy dokumentach nie zostało wskazane, jakie konkretnie koszty związane są z opłatą likwidacyjną, ani w jakim celu jest ona pobierana. W przypadku opłaty likwidacyjnej, ani w OWU, ani w żadnym innym dokumencie, stanowiącym integralną część umowy ubezpieczenia, nie wskazano żadnego konkretnego celu, na jaki opłata ta została przeznaczona, powód nie miał zatem możliwości zweryfikowania na etapie zawarcia umowy, na jaki cel ta opłata jest przeznaczona. O zupełnym braku powiązania pomiędzy pobieranymi przez pozwanego opłatami, a ponoszonymi przez niego kosztami, świadczy fakt, iż nie sposób wywieść jakiejkolwiek relacji pomiędzy wysokością tychże opłat, a rzeczywiście ponoszonymi kosztami ubezpieczyciela. W ocenie Sądu Okręgowego taka praktyka jest niedopuszczalna, w istocie bowiem przenosi całe ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej na konsumenta. Pozwany, jako podmiot profesjonalny, powinien dokonać oszacowania zarówno ryzyka ubezpieczeniowego, jak i wszystkich kosztów dotyczących konkretnej, zindywidualizowanej umowy ubezpieczenia i z chwilą jej zawierania, powinien te koszty przedstawić konsumentowi, nie zaś obciążać go nieskonkretyzowaną opłatą likwidacyjną, aby uchronić się od poniesienia ewentualnej straty lub ją zminimalizować. Dodać należy, że powód jako konsument nie może zostać obciążony w całości kosztami prowizji pośrednika ubezpieczeniowego chociażby z tego powodu, że o tym obowiązku nie został poinformowany przez stronę pozwaną będącą przedsiębiorcą, jak również z uwagi na to, że nie miał on żadnego wpływu na wysokość tej prowizji, czy datę jej wypłaty. Strona powodowa nie miała wpływu na kształt umowy zawartej pomiędzy ubezpieczycielem a pośrednikiem. Nie ma także przeszkód, aby ubezpieczyciel w taki sposób konstruował umowy z pośrednikami, aby prowizje były wypłacane częściami w miarę upływu czasu, nie tylko na przestrzeni jednego roku, ale również w okresie dłuższym. Stosownie bowiem do art. 761 3 i art. 761 4 k.p.c. jeżeli umowa zawarta między ubezpieczycielem a ubezpieczonym ma być wykonywana częściami, agent nabywa prawo do prowizji w miarę wykonywania umowy, natomiast w razie rozwiązania umowy z przyczyn nie leżących po stronie ubezpieczyciela agent nie ma prawa żądania prowizji, a prowizja już wypłacona podlega zwrotowi. Należy zresztą zauważyć, że koszt prowizji to w istocie koszt własny ubezpieczyciela – koszt prowadzonej przez niego działalności, a nie koszt związany z umową. Stanowisko takie wyrażone zostało również w uzasadnieniu wyroku SN z dnia 18 grudnia 2013 roku, I CSK 149/13, gdzie Sąd Najwyższy podkreślił, że sposób i okres prowizji wypłacanej pośrednikowi przez ubezpieczyciela zależy wyłącznie od ubezpieczyciela. Ma to kluczowe znaczenie w świetle tego, że w sprawie niniejszej według samego ubezpieczyciela prowizja ta stanowiła kwotę 2.375 zł (ostatecznie opłata likwidacyjna została ustalona na sumę 1.568,03 zł gdyż wartość subkonta składek regularnych wynosiła 1.583,87 zł). Powyższe rozważania dotyczą również opłaty od wykupu, która od opłaty likwidacyjnej różni się jedynie wysokością, ale również w tym przypadku należy wskazać, że brak jest związku pomiędzy wysokością tej opłaty wynoszącej 1% zgromadzonych środków, a konkretnym kosztem pozwanego. Mając na względzie poczynione wyżej wywody, Sąd Okręgowy przyjął, że postanowienia umowy ubezpieczenia na życie z Ubezpieczeniowym Funduszem Kapitałowym w powiązaniu z § 18 ust. 6 i 7 Ogólnych Warunków Ubezpieczenia i Regulaminu Funduszy oraz ust. 13 i 15 załącznika do Ogólnych Warunków Ubezpieczenia na Życie z (...), przewidujące ustalenie i pobranie opłaty likwidacyjnej oraz opłaty od wykupu, stanowią klauzule abuzywne. Wskazane opłaty są rażąco wygórowane i niewątpliwie nie znajduje uzasadnienia w poniesionych przez pozwanego kosztach, związanych z zawarciem i obsługą umowy. Samo stwierdzenie pozwanego, iż pobrane opłaty odzwierciedlają rzeczywiście poniesiony koszt zawarcia umowy, nie jest wystarczające. W ocenie Sądu Okręgowego, tego typu obciążenia konsumenta powinny być formułowane już na etapie zawierania umowy w sposób przejrzysty, powiązane z konkretnym kosztem i zyskiem przy co najmniej równomiernym obciążeniu obu stron czyli przedsiębiorcy jak i konsumenta ryzykiem niepowodzenia inwestycji. Sąd Okręgowy nie miał więc wątpliwości, iż kwestionowane postanowienia wypełniają dyspozycję art. 385 1 k.c. aktualizując możliwość uznania kwestionowanych postanowień za niedozwolone. Jak już wskazano, skutkiem zastosowania w umowie lub wzorcu klauzuli niedozwolonej jest brak mocy wiążącej tego postanowienia, przy zachowaniu skuteczności innych części umowy lub wzorca. Wyeliminowanie zaś kwestionowanych postanowień z umowy łączyło się z obowiązkiem po stronie pozwanej do wypłaty wartości wykupu w pełnej wysokości. Jednocześnie należy wskazać, że bezzasadnym było żądanie przez powoda zasądzenia od pozwanego na jego rzecz kwoty 2.500 zł, która stanowiła pełną wartość pierwszej uiszczonej składki, w sytuacji gdy wartość rachunku przed pobraniem kwestionowanych opłat wynosiła 1.583,87 zł. Co już bowiem Sąd Okręgowy sygnalizował, w przypadku uznania spornych postanowień za abuzywne i ich eliminacji z umowy, umowa obowiązuje w pozostałym zakresie. Z wpłaconej pierwszej składki pobrane zostały konkretne opłaty (opłaty administracyjne, opłaty za ryzyko, opłaty za zarządzanie, k. 34). Pozostała zaś kwota podlegała inwestycji i wynik finansowy tej inwestycji wynosił 1.583,87 zł. Tylko więc w tym zakresie, powództwo zasługiwało na uwzględnienie. W ocenie Sądu Okręgowego nie zasługiwały na uwzględnienie argumenty strony pozwanej, która przedstawiła do potrącenia kwotę 2915 zł stanowiąca jej zdaniem wydatki jakie poniosła dla należytego wykonanie zlecenia. Przede wszystkim należy wskazać, że przedstawione przez powoda koszty w postaci kosztów wystawienia polisy i prowizji pośrednika to są koszty związane nie z wykonaniem umowy, ale jej zawarciem. Po wtóre należy podnieść, że w sprawie niniejszej mamy do czynienia z umową o charakterze mieszanym z dominującym czynnikiem inwestycyjnym, co oznacza, że ryzyko inwestycyjne obciąża zarówno powoda, jak i pozwanego, który zarządzał powierzonymi mu środkami i pobierał z tego tytułu opłaty. Wysokość opłaty za zarządzanie była zaś powiązana z wartością zgromadzonych środków, ta zaś zależała nie tylko od wpłat powoda, ale i wyniku finansowego. Oprócz tego pozwany pobierał stałe opłaty administracyjne. Tego rodzaju opłaty zawierały zarówno koszt wykonywania umowy, jak i zysk pozwanego. Skoro po roku wykonywania umowy zgromadzone środki uległy stopnieniu do poziomu 63% stanu początkowego trudno wymagać, aby ryzyko obciążało w tym zakresie jedynie konsumenta. Powód żądał ponadto odsetek ustawowych od dnia 16 lipca 2015 r. tj. od dnia następującego po dniu wyznaczonym w wezwaniu do zapłaty (k. 37). W zakresie roszczenia ubocznego, Sąd zważył, iż stosownie do przepisu art. 481 § 1 k.c., stanowiącego – zgodnie z dyspozycją art. 359 § 1 k.c. – formalne, ustawowe źródło odsetek, jeżeli dłużnik opóźnia się ze spełnieniem świadczenia, wierzyciel może żądać odsetek za czas opóźnienia, choćby nie poniósł żadnej szkody i chociażby opóźnienie było następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi. Wskazać jednak należy, że powód nie wykazał, by wezwanie to zostało faktycznie pozwanemu doręczone. Tym samym uznać należało, że dopiero z chwilą doręczenia pozwu pozwany miał świadomość wysuwanych przez powoda żądań. Skoro doręczenie pozwu miało miejsce w dniu 19 lutego 2016 r. (k. 85), odsetki ustawowe za opóźnienie należało zasądzić od dnia następnego. Uznając więc jedynie częściową zasadność apelacji powoda, na podstawie art. 386 § 1 k.p.c. zmieniono zaskarżony wyrok w ten sposób, że zasądzono od (...) z siedzibą w W. na rzecz W. C. kwotę 1.583,87 zł wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie od dnia 20 lutego 2016 r. do dnia zapłaty, w pozostałym zakresie powództwo oddalając. Jednocześnie, na podstawie art. 100 k.p.c., którego dyspozycja dopuszcza możliwość wzajemnego zniesienia kosztów w razie częściowego tylko uwzględnienia żądań, zniesiono wzajemne koszty pomiędzy stronami. Na koszty postępowania przed Sądem I instancji po stronie powodowej składał się koszt opłaty sądowej od pozwu w kwocie 125 zł, opłaty skarbowej od pełnomocnictwa w kwocie 17 zł oraz wynagrodzenia pełnomocnika w kwocie 600 zł ustalonej na podstawie § 6 pkt 3 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów pomocy prawnej udzielonej przez radcę prawnego ustanowionego z urzędu (Dz.U.2013.490, obecnie w całości uchylone na mocy § 22 aktualnie obowiązującego rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (Dz.U.2015.1804). Po stronie pozwanej koszty te ograniczały się do wynagrodzenia profesjonalnego pełnomocnika w stawce 600 zł ustalonej na podstawie powołanego wyżej przepisu oraz kosztu opłaty skarbowej od pełnomocnictwa w kwocie 17 zł (k. 62). W zakresie dalej idącym, apelacja powoda nie zasługiwała na uwzględnienie, w związku z czym na podstawie art. 385 k.p.c. została przez Sąd oddalona. Mając na uwadze częściowe jedynie podzielenie zarzutów apelacyjnych, o kosztach postępowania odwoławczego orzeczono na podstawie art. 100 k.p.c. znosząc wzajemne koszty procesu w instancji odwoławczej pomiędzy stronami. Na koszty te po stronie powodowej składał się koszt opłaty od apelacji w kwocie 125 zł (k. 119) oraz koszt wynagrodzenia pełnomocnika w kwocie 600 zł ustalony na mocy § 2 pkt 3 w zw. z § 10 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (Dz.U.2015.1804 w brzmieniu obowiązującym w dacie wniesienia apelacji 06.06.2016 r.). Po stronie pozwanej powstał jedynie koszt wynagrodzenia pełnomocnika w kwocie ustalonej jak wyżej. W związku z powyższym, orzeczono jak w sentencji wyroku.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.