k.c. postanowienia umowy zawieranej z konsumentem, które kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami lub rażąco naruszając jego interesy, nie są wiążące, jeżeli nie zostały uzgodnione indywidualnie (§ 1). Nieuzgodnione indywidualnie są natomiast te postanowienia umowy, na których treść konsument nie miał rzeczywistego wpływu, co w szczególności odnosi się do postanowień umowy przejętych z wzorca umowy zaproponowanego konsumentowi przez kontrahenta (§ 3). Zgodnie z utrwalonym już orzecznictwem „wszelkie klauzule sporządzone z wyprzedzeniem będą klauzulami pozbawionymi cechy indywidualnego uzgodnienia i okoliczności tej nie niweczy fakt, że konsument mógł znać ich treść”, przy czym dla uznania, że treść danego postanowienia umownego została indywidualnie uzgodniona wymagałoby wykazania, że „konsument miał realny wpływ na konstrukcję niedozwolonego (abuzywnego) postanowienia wzorca umownego”, a „konkretny zapis był z nim negocjowany” (por. wyrok SA w Warszawie z 14.06.2013 r. w sprawie VI ACa 1649/12 - wyrok SA Warszawa z dnia 14-06-2013 r., z 15.05.2012 r. w sprawie VI ACa 1276/11, wyrok SA w Poznaniu z 6.04.2011 r. w sprawie I ACa 232/11). Ciężar dowodu, że tego typu postanowienia umowy zostały uzgodnione indywidualnie spoczywa przy tym na kontrahencie, co w niniejszej sprawie oznaczało, że obowiązek w tym zakresie leżał po stronie powoda. W tej mierze nie przedstawiono żadnych dowodów, zaś z przedłożonej umowy i ogólnych warunków można wprost wywnioskować, że umowa pozwanego z poprzednikiem prawnym powoda została zawarta na podstawie wzorca opracowanego i stosowanego przez bank udzielający kredytu, co oznacza, że jej zapisy nie były uzgodnione indywidualnie z pozwanym w rozumieniu art.
W tym stanie rzeczy należy uznać, że również postanowienia umowy w zakresie mechanizmu ustalania kursu waluty, stanowiącej narzędzie waloryzacji kredytu i wyznaczającej wysokość zobowiązania pozwanego względem banku, nie zostały uzgodnione indywidualnie. W ocenie Sądu należy przy tym zgodzić się z poglądem, że zostały ukształtowane w sposób rażąco naruszający interesy pozwanego jako konsumenta (charakter w jakim pozwany zawierał umowę nie był sporny). Kwestionowane postanowienia umowy wskazywały na kurs CHF przyjmowany do ustalenia wysokości kredytu w tej walucie po jego wypłacie w walucie polskiej oraz kurs CHF, według którego miała być ustalana wysokość kolejnych rat spłaty w PLN (§ 2, 4 i 9). Pierwszy z nich – przyjmowany do ustalenia wysokości zadłużenia w CHF po wypłacie kredytu – określono jako kurs kupna CHF, a drugi - przyjmowany do ustalenia i rozliczenia wysokości kolejnych rat – jako kurs sprzedaży CHF. Oba kursy wynikać miały z tabeli kursów ustalanej przez bank. Sąd orzekający w sprawie niniejszej w pełni podtrzymuje swoje poglądy wyrażone w przy okazji rozpoznawania innych spraw o podobnym stanie faktycznym (por. (...), (...)). Powtórzyć zatem wypada, że jak wiadomo powszechnie, ujęty w tabelach bankowych kurs kupna to w pewnym uproszczeniu kurs, po którym bank deklaruje kupno danej waluty, a kurs sprzedaży to kurs, po którym ją sprzeda, czy też kursy, co do których oświadcza, że według nich będzie rozliczał transakcje kupna i sprzedaży dokonywane w danej walucie. Kurs kupna jest niższy od kursu sprzedaży, a różnica między nimi, czyli tzw. spread walutowy, w uproszczeniu zawiera w sobie koszt zakupu waluty i marżę (zysk) towarzyszący jej sprzedaży. Naliczenie spreadu ma ekonomiczne uzasadnienie w przypadku rzeczywiście zawieranych transakcji kupna i sprzedaży waluty, gdzie są ponoszone rzeczywiste koszty i można oczekiwać wynagrodzenia za rzeczywiście powzięte czynności. Zasadnicze wątpliwości budzi natomiast stosowanie spreadu przy rozliczaniu wypłaty i spłaty kredytu udzielanego, wypłacanego i spłacanego w walucie polskiej, a jedynie waloryzowanego kursem waluty obcej. W przypadku takiego kredytu nie dochodzi bowiem do żadnych realnych transakcji walutowych związanych bezpośrednio z udzieleniem kredytu, a jedynie do szeregu obliczeń matematycznych, których celem jest określenie wartości kredytu udzielonego w PLN oraz wartości poszczególnych rat spłaty według miernika wartości, jakim jest kurs waluty obcej. Stosowanie w tym celu różnych kursów nie ma zatem racjonalnego uzasadnienia. Bank nie ponosi bowiem żadnych kosztów zakupu waluty w celu wypłaty konkretnego kredytu udzielanego w złotych, ani kosztów jej sprzedaży na rzecz kredytobiorcy i nie powinien również oczekiwać ich zwrotu, jak i dodatkowego wynagrodzenia (zysku) z tytułu takich czynności. Uwaga ta jest aktualna w szczególności w odniesieniu do wszelkich umów kredytu waloryzowanego kursem waluty obcej, w ramach których koszty i wynagrodzenie banku powinny zawierać się w ramach odsetek i ujętej w nich marży (stanowiących naturalny i najpowszechniejszy sposób wynagrodzenia za korzystanie z kredytu). Zastosowanie dwóch różnych kursów, z których jeden jest wyższy (kurs sprzedaży, według którego ustalana jest wysokość rat spłaty), prowadzi natomiast do sytuacji, w której kredyt wypłacony w walucie polskiej, a następnie ustalony w walucie obcej według kursu niższego (kursu kupna), przy spłacie staje się już kredytem w kwocie wyższej (bez uwzględnienia wahań kursowych samej waluty). Wysokość raty spłaty jest bowiem ustalona według kursu wyższego (sprzedaży), co oznacza, że suma tych rat (czyli wysokość kredytu pozostałego do spłaty wraz z odsetkami) też jest wyższa niż obliczona z zastosowaniem kursu niższego (kursu kupna), jaki obowiązywał przy wypłacie. Najlepiej widać to na przykładzie, w którym spłata kredytu zaciągniętego w walucie polskiej, a waloryzowanego kursem waluty obcej, dokonywana byłaby tego samego dnia, w którym nastąpiła jego wypłata. Wypłacony w walucie polskiej kredyt zostałby w takim przykładzie przeliczony na walutę obcą według kursu niższego (jakim jest kurs kupna danej waluty), po czym, aby dokonać jego całkowitej spłaty (bez odsetek) tego samego dnia należałoby wpłacić środki w walucie polskiej w wysokości wyższej jednak niż wypłacone tytułem kredytu. Wysokość kredytu do spłaty stanowiłaby bowiem iloczyn kwoty kredytu przeliczonego na walutę obcą i kursu sprzedaży tej waluty, czyli kursu wyższego niż użyty do przeliczenia wysokości kredytu po wypłacie. Jak widać, różnica w tym zakresie nie wynika jedynie z wahań kursu danej waluty (skoro przeliczenia następują tego samego dnia), a jest jedynie wynikiem zastosowania spreadu, który staje się w ten sposób dodatkowym i – zważywszy, że umowy kredytowe zawierane są na dłuższy czas, zaś wahania kursu są elementem przewidywalnym w niewielkim stopniu - nieznanym bliżej co do wysokości przy zawieraniu umowy wynagrodzeniem (zyskiem) banku. Jeżeli towarzyszy temu postanowienie, że wysokość kursu sprzedaży, według którego będzie rozliczana spłata kredytu, ustalał będzie sam bank, może to prowadzić do sytuacji, w której np. chcąc uchronić się przed niekorzystnymi skutkami wahań kursowych danej waluty, względnie dążąc do podwyższenia swojego zysku, bank będzie arbitralnie podwyższać wysokość kursu sprzedaży, według którego rozlicza spłatę kredytu, w stosunku do wysokości rynkowej. Ryzyko takie wzrasta, gdy w umowie nie zostaną sprecyzowane jasne i obiektywne kryteria ustalania przez bank kursu waluty, przyjmowanego do rozliczania spłat kredytu w sposób, który pozwalałby kredytobiorcy na weryfikację poprawności kursu, a co za tym idzie sprawdzenie wysokości żądań banku (np. przez odwołanie do parametrów finansowych publikowanych lub znanych powszechnie). Brak takiej możliwości i zastrzeżenie dla banku wyłącznej i niczym nieograniczonej kompetencji do ustalania wysokości kursu, według którego będzie rozliczana spłata kredytu i ustalana wysokość zobowiązania kredytobiorcy, jawi się zatem jako rażąco naruszające interesy tego ostatniego. Naraża go bowiem na niczym w zasadzie nieograniczone żądania banku co do spłaty udzielonego kredytu i jego wysokości, zależne wszak wyłącznie od kursu waluty, do której waloryzowany jest kredyt, a którego wysokość zależy od woli banku. Oceny tej nie zmienia konieczność stosowania przez bank rozmaitych zabezpieczeń, ani też sposób pozyskiwania środków na kredyty, czy też sposób wykazywania tych środków i kredytów w sprawozdaniach finansowych lub – najogólniej rzecz ujmując – sposób księgowania. Powtórzyć trzeba, że w przypadku umowy, której przedmiotem jest udzielenie kredytu w walucie polskiej, a kurs waluty obcej jest stosowany jedynie w celu waloryzacji zobowiązania, między kredytobiorcą a bankiem nie dochodzi w istocie do żadnych rozliczeń walutowych i powstania związanych z tym kosztów. Wszelkie zatem koszty, jakie bank ponosi w związku z udzieleniem kredytu, winny być mu co do zasady rekompensowane w ramach wynagrodzenia, jakim jest oprocentowanie kredytu, a nie ukrywane w formie spreadu, którego wysokości kredytobiorca nie zna i nie pozna dopóki nie ustali go bank. W realiach niniejszej sprawy, w nieuzgodnionych indywidualnie postanowieniach przywołano dwa rodzaje kursów: kurs kupna, według którego po wypłacie kwoty kredytu miano ustalić wysokość kredytu w walucie obcej, oraz kurs sprzedaży, według którego miało następować ustalenie wysokości kolejnych rat spłaty i ich rozliczenie. Oba kursy miały wynikać z tabeli kursów ustalanej samodzielnie przez bank, przy czym umowa nie przewidywała konkretnych i sprawdzalnych kryteriów ustalania takiego kursu. Dostrzec również trzeba, że wypłata kwoty kredytu mogła nastąpić po spełnieniu określonych w umowie warunków, przy czym dla banku nie wskazano granicznego terminu, do którego miał po ich spełnieniu wypłacić sumę kredytu. Bank miał zatem swobodę wyboru daty wypłaty, a co więcej mógł swobodnie określić kurs, według którego kwota kredytu zostanie przeliczona na walutę waloryzacyjną i tym samym swobodnie wyznaczyć zakres zobowiązania pozwanego. Odnośnie do kursu sprzedaży, jako kursu właściwego do ustalenia wysokości raty spłaty w PLN i jej rozliczenia, również w umowie nie zawarto żadnych szczegółowych i obiektywnych kryteriów ustalania tego kursu, czy też parametrów do jego wyznaczenia, pozostawiając całkowitą swobodę w tym zakresie bankowi, czyli tylko jednej ze stron stosunku prawnego. W tym stanie rzeczy te postanowienia umowy należy uznać za rażąco naruszające interes pozwanego, z uwagi na zastrzeżenie dla banku w zasadzie nieograniczonej swobody kształtowania wysokości zobowiązania jego kontrahenta. Nie ma przy tym znaczenia, czy bank skorzystał z tej swobody. Dla uznania postanowienia umownego za niedozwolone wystarczy bowiem taka jego konstrukcja, która prowadzi do obiektywnej możliwości rażącego naruszenia interesów konsumenta. W tym stanie rzeczy należało uznać, że nieuzgodnione indywidualnie postanowienia upoważniające bank - poprzednika prawnego powoda - do dowolnego ustalania kursu waluty, według którego wyznaczano wysokość zobowiązania pozwanego, zarówno w zakresie wysokości udzielonego kredytu, jak i poszczególnych rat spłaty, miały charakter niedozwolony w rozumieniu art.
Dalszą kwestią wymagającą rozważenia były skutki uznania wspomnianych postanowień za niedozwolone. W ocenie Sądu zgodzić należy się z tymi poglądami orzecznictwa, w myśl których postanowienia zawierające uprawnienie banku do przeliczania sumy wykorzystanego przez kredytobiorcę kredytu do waluty obcej (klauzulę tzw. spreadu walutowego) nie dotyczą głównych świadczeń stron w rozumieniu art.
zdanie drugie k.c., albowiem co do zasady regulują tylko mechanizm ich waloryzacji (por. m.in. wyrok SN z 22.01.2016 r., I CSK 1049/14 i przywołane w jego uzasadnieniu argumenty). Sama waloryzacja wysokości udzielonego kredytu według miernika, jakim jest kurs waluty obcej, jest natomiast dopuszczalna. W realiach niniejszej sprawy oznacza to, że skutkiem uznania wskazanych wyżej zapisów umowy stron za niedozwolone w zakresie upoważniającym do samodzielnego wyznaczania kursu waluty jest wyeliminowanie ich z umowy w takim właśnie zakresie, z jednoczesnym uznaniem, że w pozostałym zakresie (tj. odnośnie samej waloryzacji i konieczności dokonania związanych z tym przeliczeń) była ona wiążąca (art.
i 2 k.c.) – przynajmniej do chwili jej wypowiedzenia, o ile nastąpiło i było skuteczne. W tym miejscu ponownie należy wskazać, że ciężar dowodu dokonania wypowiedzenia i jego skuteczności spoczywał zgodnie z art. 6 k.c. na powodzie. Z uwagi na zapisy umowy, na podstawie której nabył wierzytelność, Sąd zobowiązał pełnomocnika powoda do przedstawienia stosownych dowodów w tej mierze. Jak już bowiem podniesiono, w stosunku do 3% sprzedawanych wierzytelności bank nie dawał zapewnienia co do istnienia dokumentacji w postaci np. wypowiedzenia, zaś pozwany kwestionował dokonanie takiego wypowiedzenia i jego skuteczność. Zgodnie z § 12 umowy kredytowej bank mógł dokonać wypowiedzenia umowy z powodu niespłacania 2 kolejnych pełnych rat spłaty dopiero po uprzednim wezwaniu kredytobiorcy do uregulowania zaległości w nieprzekraczalnym terminie 7 dni. Postanowienie to jest bardziej szczegółowe niż zapisy o.w.u. dotyczące wypowiedzenia z przyczyny niespłacania kredytu i – skoro wypowiedzenie z powodu zaległości w spłacie miało być poprzedzone dodatkowym wezwaniem – należy je uznać za korzystniejsze dla kredytobiorcy, co oznacza, że ma pierwszeństwo przed zapisami o.w.u. (art. 385 k.c.). Oznacza to, że przed wypowiedzeniem umowy bank powinien wezwać pozwanego do spłaty zaległego zadłużenia w terminie 7 dni, a dopiero w przypadku braku takiej spłaty mógł dokonać wypowiedzenia umowy. Co więcej, § 13 ust. 3 umowy wyraźnie wskazuje, że okres wypowiedzenia zaczyna się liczyć od dnia następnego po doręczeniu oświadczenia o wypowiedzeniu, co w sposób oczywisty sugeruje, że powinno to nastąpić w formie umożliwiającej takie doręczenie. Powód wyraźnie przyznał, że nie dysponuje ani dokumentem poświadczającym wezwanie do spłaty zaległości przewidziane w § 12 ust. 3 umowy kredytowej, ani oświadczeniem o wypowiedzeniu, które czyniłoby zadość wymogom § 13 ust. 3 tej umowy (por. pismo k. 222). Swoje przekonanie o dokonaniu takich czynności wywodził jedynie z faktu braku spłat kredytu po styczniu 2010 r., wystawienia bankowego tytułu egzekucyjnego, nadania mu klauzuli wykonalności oraz wszczęcia i prowadzenia na tej podstawie postępowania egzekucyjnego ostatecznie zakończonego umorzeniem na wniosek banku, który sprzedał wierzytelność. W ocenie Sądu przekonanie to jest jednak oparte na przesłankach, które nie dają wystarczających podstaw do uznania, że wypowiedzenie nastąpiło i było skuteczne. Po pierwsze, sam fakt braku spłat po styczniu 2010 r. świadczy jedynie o tym, że rosło wymagalne zadłużenie, w żadnej mierze nie świadczy o wezwaniu do zapłaty tego zadłużenia i wypowiedzeniu umowy. Po drugie, nie świadczy o tym również wystawienie bankowego tytułu egzekucyjnego, który potwierdza jedynie stan zapisów w księgach rachunkowych banku, a w swojej treści w żaden sposób nie nawiązuje do dokonanego rzekomo wypowiedzenia i go nie dowodzi (por. k. 27). Po trzecie, okoliczności wezwania do zapłaty i wypowiedzenia nie potwierdza opatrzenie tytułu wystawionego przez bank klauzulą wykonalności przez sąd, gdyż w postępowaniu w tym zakresie sąd nigdy nie badał istnienia wierzytelności wskazanej w tytule, lecz wyłącznie formalne przesłanki wymagane dla nadania mu klauzuli. Po czwarte, w postępowaniu sądowym o nadanie klauzuli wykonalności bankowemu tytułowi egzekucyjnemu nie doręczano dłużnikowi postanowienia w tym przedmiocie, co oznacza, że fakt nadania takiej klauzuli nie mógł być traktowany jako doręczenie pozwanemu wezwania do zapłaty, czy też oświadczenia o wypowiedzeniu umowy. Po piąte, ewentualne zawiadomienie o wystawieniu bankowego tytułu egzekucyjnego i nadaniu mu klauzuli wykonalności oraz o wszczęciu egzekucji powinno nastąpić w postępowaniu egzekucyjnym prowadzonym przez komornika w ramach zawiadomienia o wszczęciu egzekucji. Powód nie przedstawił jednak żadnych dowodów, że do takiego zawiadomienia doszło, zaś z przedłożonego przezeń postanowienia o umorzeniu egzekucji wynika jedynie, że jako adres pozwanego wskazano adres, pod którym nie mieszkał i nie był zameldowany (ten sam adres podano w pozwie), co czyni wątpliwym skuteczność jakichkolwiek doręczeń w postępowaniu egzekucyjnym. Po szóste wreszcie, za wezwanie do zapłaty i następnie za wypowiedzenie umowy nie mogą być potraktowane pozew i pisma procesowe, złożone przez podmiot inny niż bank, które nadto nie zakreślają żadnego terminu do zapłaty, zaś ich podstawą jest twierdzenie o dokonanym już skutecznie wypowiedzeniu. Z powyższego wyraźnie wynika, że powód nie udowodnił, aby jego poprzednik prawny dokonał wymaganych dla skutecznego wypowiedzenia umowy z powodu braku spłaty zadłużenia: uprzedniego wezwania do zapłaty, a następnie oświadczenia o wypowiedzeniu. Być może - jak sugerował pełnomocnik powoda - bank miał wolę dokonania takich czynności, niemniej brak jest dowodów, by swą wolę „przekuł w czyn” i zrealizował. Co za tym idzie, nie wiadomo, kiedy i w jaki sposób doszło do ewentualnego złożenia oświadczenia o wypowiedzeniu umowy i w jakiej dacie stało się ono skuteczne. W konsekwencji, w ocenie Sądu powód nie udowodnił, że umowa kredytowa z pozwanym została skutecznie wypowiedziana, a w związku z tym doszło do wymagalności objętego pozwem całego niespłaconego zadłużenia z tego tytułu z datą upływu okresu wypowiedzenia, która zresztą nie jest znana. Konsekwencją tego jest niemożliwość uznania, że powód skutecznie nabył wierzytelność z tego tytułu, a nie będąc stroną umowy kredytowej nie mógł sam dokonać skutecznego wypowiedzenia umowy (umowa cesji nie dotyczyła bowiem wstąpienia powoda w miejsce banku jako strony umowy kredytowej). Z tego względu tak skonstruowane powództwo podlegało oddaleniu. W tym miejscu ponownie zaznaczyć trzeba, że żądanie powoda opierało się na twierdzeniu o skutecznym wypowiedzeniu umowy i jego skutkach, czyli wymagalności całego niespłaconego kredytu z odsetkami i innymi należnościami z nim związanymi oraz nabyciu takiej wierzytelności. Brak udowodnienia twierdzeń odnośnie do wypowiedzenia przesądza o tym, że nabycie tak określonej wierzytelności nie było możliwe, co czyni powództwo bezzasadnym w całości. Powyższy wniosek czyni jednocześnie zbędnym odnoszenie się do pozostałych argumentów stron dotyczących przedawnienia roszczeń, zabezpieczenia hipotecznego, a w szczególności aktualnej wysokości zadłużenia pozwanego. W świetle twierdzeń powoda i przedłożonych wyciągów takie zadłużenie niewątpliwie istnieje, niemniej powód nie dochodził jego zapłaty z powołaniem na uchybienie w płatnościach poszczególnych rat i nabycie wierzytelności w tym zakresie, lecz przywoływał inną podstawę faktyczną, jaką miało być wypowiedzenie umowy. Nie było zatem potrzeby czynienia ustaleń i rozważań odnośnie do faktycznej zaległości pozwanego z tytułu kredytu, jaka występuje obecnie, gdyż nie miały one znaczenia dla rozstrzygnięcia o zasadności wypowiedzenia dokonanego wcześniej i na innej podstawie. Niemniej, dla porządku wypada wskazać, że gdyby uznać, że do wypowiedzenia umowy doszło w czasie zbliżonym do wystawienia bankowego tytułu egzekucyjnego, to roszczenia z tytułu zaległego kredytu należałoby uznać za przedawnione, czemu nie przeszkodziło uzyskanie przez poprzednika prawnego powoda klauzuli wykonalności dla bankowego tytułu egzekucyjnego i prowadzenia egzekucji. Uzyskanie takiej klauzuli i wszczęcie egzekucji wywierało bowiem skutek w postaci przerwy biegu przedawnienia wyłącznie w stosunku do banku, który taki tytuł wystawił, taką klauzulę uzyskał i prowadził postępowanie egzekucyjne. Nie wywierało natomiast skutków w stosunku do nabywcy wierzytelności niebędącego bankiem. Co więcej, umorzenie postępowania egzekucyjnego na wniosek wierzyciela – banku, niweczyło skutki wszczęcia tego postępowania w zakresie przerwy biegu przedawnienia (por. postanowienie SN z 5.10.2016 r., III CZP 52/16 i przywołane w jego uzasadnieniu poglądy - OSNC 7-8/2017, poz. 83). W niniejszej sprawie wierzytelność powoda względem pozwanego, jako wierzytelność banku powstała w związku z prowadzoną przez ten bank działalnością gospodarczą, przedawniała się z upływem 3 lat od daty wymagalności (zgodnie z art. 118 k.c.). Gdyby przyjąć – do czego jednak brak podstaw - że doszło do skutecznego wypowiedzenia umowy w dacie wystawienia bankowego tytułu egzekucyjnego, tj. 20.12.2010 r., roszczenia z tego tytułu przedawniały się najpóźniej z dniem 20.12.2013 r. (roszczenia o raty płatne przed tym dniem natomiast odpowiednio wcześniej), co oznacza, że w dacie wnoszenia pozwu (nadanego 27.04.2016 r.) były już przedawnione. Z mocy art. 117 § 2 k.c. upoważniało to pozwanego do uchylenia się od zaspokojenia takiego roszczenia, co uczynił w sprzeciwie od nakazu zapłaty. Niemniej, dostrzec należało, że spłata kredytu została zabezpieczona hipoteką umowną kaucyjną do kwoty 160 000 zł, a powód powołał się na tę okoliczność, domagając się zapłaty również na tej podstawie (pismo k. 208 i nast.). Nie ulega przy tym wątpliwości, że na podstawie umowy cesji z 16.12.2016 r. powód wszedł również w prawa wierzyciela hipotecznego, jako że wraz z nabywaną wierzytelnością nabył związane z nią prawa (art. 509 § 2 k.c. i § 2.3 umowy cesji – k. 39), o czym dodatkowo świadczy ujawnienie go jako wierzyciela hipotecznego w księdze wieczystej nieruchomości (por. k. 25v-26). Wskazana hipoteka zabezpieczała spłatę kredytu do kwoty 160 000 zł i miała charakter hipoteki kaucyjnej, przy czym powstała na podstawie wpisu dokonanego w czerwcu 2008 r. Zgodnie z art. 10 ust. 1 ustawy z dnia 26.06.2009 r. zmieniającej ustawę o księgach wieczystych i hipotece (Dz.U. z 2009, Nr 131, poz. 1075 zm.), która to zmiana weszła w życie z dniem 20.02.2011 r., do hipoteki kaucyjnej powstałej przed tą datą należy stosować przepisy ustawy o księgach wieczystych i hipotece (u.k.w.h.) w brzmieniu obecnym (art. 10 ust. 1 noweli). W niniejszej sprawie oznacza to, że do hipoteki kaucyjnej zabezpieczającej wierzytelność powoda należy zastosować aktualnie obowiązujące przepisy ustawy o księgach wieczystych i hipotece. Istotą zabezpieczenia hipotecznego jest to, że wierzyciel może dochodzić zaspokojenia z nieruchomości bez względu na to, czyją stała się własnością, i z pierwszeństwem przed wierzycielami osobistymi właściciela nieruchomości (art. 65 u.k.w.h.), a przedawnienie wierzytelności zabezpieczonej hipoteką nie narusza uprawnienia wierzyciela hipotecznego do uzyskania zaspokojenia z nieruchomości obciążonej, za wyjątkiem przedawnionych roszczeń o świadczenia uboczne (art. 77 u.k.w.h.). Odsetki umowne od kapitału kredytu, odsetki za opóźnienie w jego spłacie, jak również wszelkie inne należności i koszty związane z kredytem mają charakter świadczeń ubocznych. Jak już wskazano, gdyby uznać, że umowa została wypowiedziana, to wierzytelność powoda z tego tytułu uległa przedawnieniu najpóźniej z dniem 20.12.2013 r., co oznacza, że przedawnione są również odsetki. Fakt zabezpieczenia wierzytelności hipoteką kaucyjną oznacza natomiast, że mimo przedawnienia powód może domagać się zaspokojenia wierzytelności z tytułu pozostałego do spłaty kapitału kredytu z tym zastrzeżeniem, że odpowiedzialność pozwanego ogranicza się do nieruchomości, na której ustanowiono hipotekę i do wysokości tej hipoteki. Uwzględnienie powództwa w tym zakresie wymagałoby jednak uznania, że doszło do złożenia oświadczenia o wypowiedzeniu umowy, a nadto było ono skuteczne, czego powodowi nie udało się dowieść. Zaznaczyć nadto trzeba, że gdyby jednak uznać, że do złożenia takiego oświadczenia o wypowiedzeniu doszło i zostało ono skutecznie złożone pozwanemu, to oddzielną kwestią byłoby ustalenie wysokości zobowiązania pozwanego - z uwagi na abuzywność postanowień umowy odnoszących się do sposobu ustalenia miernika waloryzacji kredytu. Konieczne byłoby bowiem ustalenie, jaki kurs powinno się zastosować dla obliczenia wysokości zadłużenia, wysokości spłat, zakresu poszczególnych spłat i wysokości wymagalnego zadłużenia na datę rzekomego wypowiedzenia, tak aby możliwe było sprawdzenie, czy w dacie tej pozwany rzeczywiście zalegał z płatnością dwóch pełnych rat kapitałowo-odsetkowych, co upoważniałoby do wypowiedzenia umowy. W dalszej kolejności ustalenia wymagałoby, czy wpłaty, jakich dowody powód przedstawił, zostały zaliczone na poczet zadłużenia z niniejszej umowy, czy też z umowy, z której roszczenia są przedmiotem innego procesu. Pozwany w tej mierze do obu procesów przedstawia te same dowody wpłat, w których nie wskazano sposobu zaliczenia. Sposobu zaliczenia nie wskazał też powód. Niemniej, powtórzyć trzeba, że ustalenie tych wszystkich okoliczności w sprawie niniejszej było zbędne, gdyż podstawą powództwa było twierdzenie o skutecznym wypowiedzeniu umowy i wymagalności całego niespłaconego do tej daty zadłużenia kredytowego, czego jednak nie udowodniono. Z przytoczonych względów powództwo oddalono w całości, jako pozbawione udowodnionych podstaw faktycznych (pkt I sentencji wyroku). Zgodnie z art. 98 k.p.c. strona przegrywająca proces jest obowiązana do zwrotu jego kosztów na rzecz strony wygrywającej. Z uwagi na oddalenie powództwa, na rzecz pozwanego, jako strony wygrywającej, w pkt II sentencji wyroku zasądzono zatem zwrot kosztów od powoda. Koszty te obejmowały wynagrodzenie pełnomocnika powoda (radcy prawnej) ustalone w stawce minimalnej wynikającej z § 2 pkt 6 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22.10.2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (Dz. U. z 2015 r., poz. 1804) w brzmieniu obowiązującym w dacie wnoszenia pozwu i zachowującym moc do zakończenia postępowania w instancji (§ 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 3.10.2016 r. zmieniającego ww. rozporządzenie – Dz. U. z 2016 r., poz. 1667). Sąd nie znalazł przy tym wystarczających podstaw do zwiększenia tej stawki z uwagi na brak stawiennictwa pełnomocnika na kolejnych terminach rozprawy oraz nakład pracy niezbędnej do wyjaśnienia sprawy i włożonej w sporządzenie kilku pism procesowych.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.