← Polska

XIV K 215/15

Sygnatura akt XIV K 215/15 UZASADNIENIE Sąd ustalił następujący stan faktyczny: M. Ż.

(1)i R. B. rozważali dokonanie włamania do mieszkania B. M.
(1)w okresie przed dniem 19 kwietnia 2015 r., chcieli z niego ukraść papierosy. Dowód: wyjaśnienia M. Ż.
(1)k. 676 akt prokuratorskich, wyjaśnienia R. B. k. 658, 881-881v akt prokuratorskich, k. 1803, 2808-2812 akt sądowych. W dniu 19 kwietnia 2015 r. w S. P. D.
(1)i M. Ż.
(1), którzy poznali się tego dnia, spożywali u P. M.
(1)alkohol w postaci wódki. W międzyczasie ok. godziny 14.30 M. Ż.
(1)zadzwonił do R. B. i powiedział, iż poznał P. D.
(1). Około godziny 17 przyszedł R. B. z gitarą, wypił z P. D.
(1)i M. Ż.
(1)dwa kieliszki wódki. Dowód: wyjaśnienia P. D.
(1)k. 119 akt prokuratorskich, wyjaśnienia M. Ż.
(1)k. 313, 320 akt prokuratorskich, 462-474 akt sądowych, wyjaśnienia R. B. k. 881-881v akt prokuratorskich 283-299 akt sądowych, zeznania P. M.
(1)k. 832av, 852-853 akt sądowych. Wszyscy oskarżeni w obecności P. M.
(1)zaczęli rozmawiać o napadzie na B. M.
(1)ps. (...). Pomysł, plan i podział czynności ustalał R. B.. Początkowo plan miał wyglądać następująco: P. D.
(1)miał wejść do domu B. M.
(1)i pozorować chęć kupna papierosów, następnie, wykorzystując nieuwagę B. M.
(2), M. Ż.
(1)miał wejść do niego do mieszkania i obaj mieli go zaatakować. Oskarżony B. wskazał pozostałym oskarżonym czym konkretnie w trakcie rozboju mają się interesować. Celem oskarżonych był zabór B. M.
(2)posiadanych przez niego pieniędzy i papierosów, w nieustalonej kwocie i ilości. Dowód: wyjaśnienia P. D.
(1)k. 119, 126-127, 155-156 akt prokuratorskich, k. 384-385 akt sądowych, wyjaśnienia R. B. k. 141, 148 akt prokuratorskich, zeznania P. M.
(1)k. 832av-bv, 858, (...)- (...) akt sądowych. M. Ż.
(1)zgodził się na dokonanie rozboju na B. M.
(1). Chciał również, aby P. D.
(1)i R. B. pomogli mu zrewanżować się na znajomym R. B., z którym miał zatarg. M. Ż.
(1)kłócił się o to z R. B.. Dowód: wyjaśnienia P. D.
(1)k. 119, 156 akt prokuratorskich, k. 380, 384-385 akt sądowych, wyjaśnienia M. Ż.
(1)k. 320 akt prokuratorskich, k. 462-474, 1808 akt sądowych, wyjaśnienia R. B. k. 283-299 akt sądowych. Oskarżeni R. B. i M. Ż.
(1)określali pokrzywdzonego jako „pedofila”. W ich mniemaniu, pobicie, nastraszenie i kradzież mienia B. M.
(1)było czynem słusznym, „należało mu się”, chcieli go ukarać. Dowód: wyjaśnienia P. D.
(1)k. 119-119v, 126-127, 155 akt prokuratorskich, k. 384 akt sądowych, wyjaśnienia M. Ż.
(1)k. 315 akt prokuratorskich, wyjaśnienia R. B. k. 141, 147 akt prokuratorskich. R. B. uznał, że pozostali oskarżeni muszą się wpierw przebrać, bo są ubrani niefachowo, nieprofesjonalnie, że potrzebują kominiarek. R. B. zabrał również M. Ż.
(1)i P. D.
(1)wódkę, ponieważ nie chciał, żeby więcej pili. Dowód: wyjaśnienia P. D.
(1)k. 119-119v, 155 akt prokuratorskich, k. 381 akt sądowych, wyjaśnienia R. B. k. 283-299 akt sądowych, zeznania P. M.
(1)k. 832bv akt sądowych. M. Ż.
(1)zadzwonił po S. K. o godzinie 18.13.47 i rozmawiał z nim 137 sekund, prosząc by przyjechał po niego i pozostałych samochodem. S. K. nie chciał się zgodzić. Następnie z numeru P. M.
(1)R. B. dzwonił do S. K. prosząc go o to samo. Dowód: wyjaśnienia P. D.
(1)k. 119 akt prokuratorskich, k. 381 akt sądowych, wyjaśnienia R. B. k. 147 akt prokuratorskich, k. 283-299, 2808-2812 akt sądowych, zeznania P. M.
(1)k. 832av, k. 1024 akt sądowych, zeznania S. K. k. 741v akt sądowych. S. K. przyjechał samochodem marki V. (...) koloru czarnego. Dowód: wyjaśnienia P. D.
(1)k. 119 akt prokuratorskich, zeznania P. M.
(1)k. 832av akt sądowych, zeznania S. K. k. 196 akt sądowych. Gdy wszyscy oskarżeni wychodzili z mieszkania P. M.
(1)oskarżony M. Ż.
(1)był w stanie normalnie iść, natomiast po P. D.
(1)było widać, że jest pod znacznym wpływem alkoholu. Dowód: zeznania P. M.
(1)k. 853, 1024 akt sądowych. Wszyscy oskarżeni wraz z S. K. odjechali spod mieszkania P. M.
(1)około godziny 21. Dowód: wyjaśnienia P. D.
(1)k. 119, 155 akt prokuratorskich, wyjaśnienia M. Ż.
(1)k. 131 akt prokuratorskich, zeznania P. M.
(1)k. 832bv akt sądowych. R. B. siedział w samochodzie z przodu obok S. K., mówił mu gdzie ma jechać, natomiast z tyłu siedzieli P. D.
(1)i M. Ż.
(1). Dowód: wyjaśnienia P. D.
(1)k. 119v akt prokuratorskich, k. 381 akt sądowych, wyjaśnienia M. Ż.
(1)k. 314 akt prokuratorskich, wyjaśnienia R. B. k. 283-299 akt sądowych. Najpierw oskarżeni wraz z S. K. podjechali na ulicę (...), gdzie mieszkał R. B. wraz z S. S.
(1). R. B. wysiadł z samochodu i poszedł do mieszkania po kurtkę, w którą miał się ubrać M. Ż.
(1), następnie pojechali na stację benzynową, żeby zatankować samochód. Ostatecznie samochodu nie zatankowali, ponieważ nie mieli pieniędzy. Dowód: wyjaśnienia M. Ż.
(1)k. 462-474, wyjaśnienia R. B. k. 141 akt prokuratorskich, k. 283-299 akt sądowych, zeznania S. K. k. 742, 761, 766 akt sądowych. Następnie S. K. zawiózł ich na ulicę (...) pod dom B. M.
(1). Oskarżeni przez chwilę obserwowali budynek, po czym z S. K. pojechali do S.. Dowód: zeznania S. K. k. 742, 761 akt sądowych. Oskarżeni samochodem prowadzonym przez S. K. pojechali do miejsca zamieszkania P. D.
(1)w S.. P. D.
(1)poszedł do swojego mieszkania się przebrać, wraz z nim poszedł M. Ż.
(1). P. D.
(1)ubrał czarną skórzaną kurtkę i białą bluzę z kapturem, po czym obaj wyszli z mieszkania z powrotem do samochodu. R. B. rozmawiał z siostrą P. D.
(1), J. S., pokazywał jej atrapę pistoletu, pytał się, czy wygląda jak gangster. Dowód: wyjaśnienia P. D.
(1)k. 119v akt prokuratorskich, k. 381 akt sądowych, wyjaśnienia M. Ż.
(1)k. 313-314 akt prokuratorskich, k. 462-474 akt sądowych, wyjaśnienia R. B. k. 147v akt prokuratorskich, k. 283-299 akt sądowych, zeznania J. S. k. 633-634 akt sądowych, zeznania S. K. k. 742, 777 akt sądowych. R. B. podniesionym głosem kazał wsiąść P. D.
(1)z powrotem do samochodu. Dowód: wyjaśnienia P. D.
(1)k. 119v, 155v akt prokuratorskich, k. 381, 386 akt sądowych, wyjaśnienia M. Ż.
(1)k. 314 akt prokuratorskich, k. 462-474 akt sądowych, zeznania B. S.
(1)k. 847 akt sądowych. S. K. zawiózł oskarżonych pod dom B. M.
(1). R. B. kazał P. D.
(1)i M. Ż.
(1)wysiąść z samochodu i iść sprawdzić, czy B. M.
(1)jest w domu. Oskarżonym D. i Ż. nie udało się wejść na korytarz domu, ponieważ drzwi do klatki były zamknięte. Po chwili R. B. wysiadł z samochodu i poszedł pod blok B. M.
(1), zdenerwowany niepodejmowaniem przez współoskarżonych czynności i sam podszedł do drzwi bloku, wszedł do środka i po chwili wyszedł, po czym spytał P. D.
(1)i M. Ż.
(1), co oni robią? Po czym R. B. kazał współoskarżonym wsiąść z powrotem do samochodu, a kierowcy odjechać. Następnie R. B., bojąc się, że zostanie rozpoznany lub skojarzony przez osoby trzecie w pobliżu miejsca zamieszkania B. M.
(1)udał się do salonu gier znajdującego się na ulicy (...) gdzie był widziany przez M. M.
(1). Dowód: wyjaśnienia P. D.
(1)k. 382, 2675 akt sądowych, wyjaśnienia R. B. k. 141, 658 akt prokuratorskich, k. 283-299, 2808-2812 akt sądowych, zeznania świadka M. M.
(1)k. 204v zbiór C. B. M.
(1)około godziny 21.30 wyjechał z domu z M. P.
(1). Zauważył pod blokiem samochód marki A. i czterech mężczyzn w jego pobliżu. Od świadka D. miał się dowiedzieć, że wcześniej jacyś mężczyźni zaglądali w okna jego mieszkania. Pod oknem było widać przechodzące cienie. Dowód: zeznania B. M.
(1)k. 449v, 453 akt sądowych, zeznania M. P.
(1)k. 458v akt sądowych. B. M.
(1)pojechał z M. P.
(1)do sklepu. O godzinie 21.53.16 S. K. zadzwonił do B. M.
(1)pytając „B. gdzie ty jesteś?”. Poinformował B. M.
(1), że chce się z nim spotkać i kupić dwie „sztangi” papierosów, ponieważ pokrzywdzony trudnił się handlem papierosami bez akcyzy. Pokrzywdzony zgodził się. M. P.
(1)siedziała w samochodzie B. M.
(1)z przodu, obok kierowcy. Siedziała dosyć nisko, tak, że nie było jej dobrze widać. Dowód: wyjaśnienia P. D.
(1)k. 119v, 126, 155v akt prokuratorskich, k. 382 akt sądowych, wyjaśnienia M. Ż.
(1)k. 676 akt prokuratorskich, wyjaśnienia R. B. k. 142, 658 akt prokuratorskich, k. 283-299 akt sądowych, zeznania B. M.
(1)k. 450, 476 akt sądowych, zeznania M. P.
(1)k. 459, 485 akt sądowych, zeznania S. K. k. 742v akt sądowych, wykaz połączeń B. M.
(1)z (...) S.A. k. 451 akt prokuratorskich. R. B. nie chciał osobiście dokonać rozboju na B. M.
(1). Obawiał, że zostanie rozpoznany, ponieważ kupował wcześniej papierosy od B. M.
(1). W czasie czynu R. B. pozostał w samochodzie z S. K., fizycznie nie pomógł w usiłowaniu popełnienia czynu pozostałym oskarżonym, jednakże wydawał im polecenia przed nim, określił moment, w którym M. Ż.
(1)i P. D.
(1)mieli wysiąść z samochodu i iść do B. M.
(1)w celu zabrania mu pieniędzy i papierosów. Dowód: wyjaśnienia P. D.
(1)k.119v,126 akt prokuratorskich, 382, 387 akt sądowych, wyjaśnienia M. Ż.
(1)k. 314 akt prokuratorskich, wyjaśnienia R. B. k. 147v akt prokuratorskich, zeznania P. M.
(1)k. 832bv akt sądowych. B. M.
(1)po dokonaniu zakupów powrócił w okolice miejsca zamieszkania, zaparkował samochód i wysiadł z niego. Było już ciemno. Udał się w kierunku bagażnika i w ciemności zobaczył szybko zbliżające się w jego kierunku od strony ulicy (...) dwie osoby: oskarżonych D. i Ż.. P. D.
(1)podbiegł do B. M.
(1)i objął swoim lewym przedramieniem jego szyję, przystawił mu do twarzy nóż, który trzymał w prawej ręce i powiedział „dziadku nie śmiej się, wyskakuj z kasy, to jest napad”, B. M.
(1)zaczął krzyczeć „M. ratuj mnie bo mnie napadli”. P. D.
(1)przy użyciu noża trzymanego w prawej ręce, który wcześniej w samochodzie dał mu M. Ż.
(1), zranił B. M.
(1)w prawy policzek i prawą część skroni, aż poleciała mu krew, powodując u niego obrażenia ciała w postaci dwóch powierzchownych ran ciętych twarzy (niepełnej grubości skóry), pionowej na prawej skroni dł. ok 1.5/2 cm i skośnej na policzku powyżej prawego kąta ust dł. ok 1 cm oraz bolesności szyi, samoistnej i przy ruchach. Obrażenia te spowodowały u niego naruszenie prawidłowych czynności narządów ciała na okres poniżej dni siedmiu. M. Ż.
(1), który również biegł w kierunku samochodu B. M.
(1), gdy P. D.
(1)przytrzymywał B. M.
(1), zbliżył się do pojazdu, rozglądając się za papierosami i pieniędzmi, które miał mieć przy sobie bądź w samochodzie pokrzywdzony, gdzie zobaczył na przednim siedzeniu M. P.
(1), której obecności się nie spodziewał. Przestraszył się, bał się, że ona go rozpozna ponieważ ją znał i krzyknął do P. D.
(1)aby ten uciekał. Obaj oskarżeni spłoszyli się, P. D.
(1)puścił pokrzywdzonego i uciekli z miejsca zdarzenia. Dowód: wyjaśnienia P. D.
(1)k. 119v-120, 126, 155v akt prokuratorskich, k. 383 akt sądowych, wyjaśnienia M. Ż.
(1)k. 314 akt prokuratorskich, k. 462-474 akt sądowych, zeznania B. M.
(1)k. 450-450v, 454-455, 476-478, 481, 484 akt sądowych, zeznania M. P.
(1)k. 459, 485 akt sądowych, zeznania P. M.
(1)k. 832bv akt sądowych, protokół zatrzymania rzeczy od M. Ż.
(1)k. 16 akt prokuratorskich, opinia sądowo lekarska k. 479-480 akt prokuratorskich. Ostatecznie pokrzywdzonemu nie skradziono pieniędzy czy papierosów ponieważ oskarżeni D. i Ż. uciekli, spłoszeni niespodziewaną przez nich obecnością M. P.
(1)w samochodzie. Dowód: wyjaśnienia P. D.
(1)k. 120, 126 akt prokuratorskich, k. 379 akt sądowych, zeznania P. M.
(1)k. 832bv akt sądowych, zeznania B. M.
(1)k. 477 akt sądowych. S. K. przeparkował samochód niedaleko zakładu karnego i wraz z R. B. czekali na P. D.
(1)i M. Ż.
(1). Dowód: zeznania S. K. k. 743 akt sądowych. M. Ż.
(1)i P. D.
(1)uciekli z miejsca zdarzenia do samochodu, w którym czekał R. B. z S. K.. Gdy wsiedli do samochodu, R. B. spytał „co jest?”, na co P. D.
(1)odpowiedział, że nic, a M. Ż.
(1)powiedział, że był „przypał”. Dowód: wyjaśnienia P. D.
(1)k. 120 akt prokuratorskich, k. 383 akt sądowych, wyjaśnienia M. Ż.
(1)k. 314 akt prokuratorskich, k. 462-474 akt sądowych, wyjaśnienia R. B. k. 142 akt prokuratorskich, k. 283-299 akt sądowych. Po zdarzeniu oskarżeni zostali zawiezieni przez S. K. z powrotem do mieszkania P. M.
(1). Wszyscy weszli do niego do mieszkania. R. B. tylko wziął gitarę i po chwili wyszedł. Oskarżeni powiedzieli P. M.
(1), że „z napadu wyszła lipa”, nic nie wyszło. P. D.
(1)przyznał, że skaleczył B. M.
(1). M. Ż.
(1)zdrzemnął się na około 30 minut i wraz z P. D.
(1)wyszli od P. M.
(1)około godziny 23. Dowód: wyjaśnienia P. D.
(1)k. 120, akt prokuratorskich, k. 383 akt sądowych, wyjaśnienia M. Ż.
(1)k. 315 akt prokuratorskich, wyjaśnienia R. B. k. 283-299 akt sądowych, zeznania P. M.
(1)k. 832b-832bv, 853-854, 858, (...), (...) akt sądowych, zeznania S. K. k 743 akt sądowych. M. Ż.
(1)i P. D.
(1)zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy Policji na ulicy (...) w S. o godzinie 23.30, po ich przeszukaniu ujawniono przy P. D.
(1)nóż, należący do M. Ż.
(1). Dowód: wyjaśnienia P. D.
(1)k. 120, 127, 155v akt prokuratorskich, k. 384 akt sądowych, zeznania świadka G. G.
(1)k. 747-749 akt sądowych, zeznania świadka P. K.
(1)k. 732, 751 akt sądowych, zeznania świadka M. K.
(1)k. 730v akt sądowych, protokół zatrzymania P. D.
(1)k. 28 akt prokuratorskich, protokół zatrzymania M. Ż.
(1)k. 8 akt prokuratorskich. Obaj oskarżeni: P. D.
(1)i M. Ż.
(1)zostali osadzeni razem w pomieszczeniu przejściowym dla osób zatrzymanych KPP w S.. Tam oskarżony Ż. wyjął z lewej kieszeni bluzy kominiarkę, którą miał założoną na głowie w trakcie zdarzenia i wsunął ją pod siedzisko w taki sposób, aby tego nie widział oskarżony D.. Dowód: wyjaśnienia M. Ż.
(1)k. 3109-3110 akt sądowych, płyta CD z nagraniem z monitoringu z KPP S. k. 86 akt prokuratorskich, protokół oględzin płyty CD z monitoringu KPP S. k. 402 akt prokuratorskich. Wyjaśnienia oskarżonych, dotyczące zarzucanego im czynu: Przesłuchiwany w postępowaniu przygotowawczym P. D.
(1)przyznał się do popełnienia zarzucanego mu przestępstwa i wyjaśnił, że w dniu 18 kwietnia 2015 r. pił z kuzynem wino i wódkę do około godziny 18.00. On w tym dniu dokonał kradzieży wódki w sklepie (...) w S. i na tej kradzieży został złapany. Potem został przewieziony przez Policję na izbę wytrzeźwień do E., tam spędził noc. P. D.
(1)wyjaśnił, że następnego dnia tj. 19 kwietnia 2015 r. w niedzielę rano o godzinie 6.00 wyszedł z izby wytrzeźwień, poszedł na dworzec PKP w E. na gapę przyjechał pociągiem do M.. W M. był około godziny 9.00. z Dworca PKP w M. poszedł na stopa do S.. P. D.
(1)wyjaśnił, że w M. koło szpitala na przystanku łapał stopa. Tam zatrzymał się jakiś pan i go zabrał do S.. Gdy przyjechał stopem do S. to wysiadł koło sklepu (...), wtedy mogło być około godziny 10.00. Dalej poszedł do sklepu (...) i tam ukradł 0,7 litra wódki Absolut. Z tego sklepu poszedł do domu P. M.
(1), on mieszka w S. na ulicy (...). P. D.
(1)wyjaśnił, że tego P. M.
(1)zna od jakichś 3 miesięcy i poznał go przez jego kuzyna D. S.. Jak poszedł do P. M.
(1)to on był sam w domu. P. D.
(1)chciał się napić z nim wódki. P. M.
(1)go wpuścił do swojego domu i przyniósł im jakąś zagrychę. On tak nie za bardzo pił tą wódkę z P. D.
(1), więc P. D.
(1)sam ją pił. P. M.
(1)pił piwo S. czerwone w butelce. P. D.
(1)wyjaśnił, że tam pił do około godziny 11.00/11.30. Wtedy do domu P. M.
(1)przyszedł M. Ż.
(1)i R. B.. P. D.
(1)już wcześniej znał R. B. z pracy u pana F., gdzie razem pracowali. M. Ż.
(1)wcześniej nie znał. Właśnie wtedy u P. M.
(1)go poznał, wydaje mu się, że wtedy R. B. miał przy sobie gitarę. Jak oni przyszli do P. M.
(1)to M. Ż.
(1)ubrany był w jakąś bluzę ciemną, spodnie jakieś dżinsowe ciemne, dokładnie nie pamiętał. P. D.
(1)wyjaśnił, że R. B. miał jakąś ciemną czapkę na głowie i długi czarny płaszcz skórzany. Jak dalej był ubrany P. D.
(1)nie pamiętał i nie zwracał na to uwagi, ale i też P. D.
(1)trochę był wypity. P. D.
(1)wyjaśnił, że zaproponował M., aby razem wypili tą wódkę, którą przyniósł P. D.
(1). R. nie chciał z nimi pić tej wódki. P. D.
(1)z M. wypili połowę tej wódki, tam w mieszkaniu P. M.
(1)był wtedy „on”, P. D.
(1), M. Ż.
(1)i R. B.. P. M.
(1)siedział z nimi i też kręcił się po domu, on zrobił im jedzenie i przyniósł im napój do picia. P. D.
(1)wyjaśnił, że M. Ż.
(1)z nim pił, a R. coś sprawdzał na komputerze, czy też bawił się telefonem, potem P. D.
(1)zasnął. Mógł zasnąć około godziny 15.00/16.
  1. Gdy się obudził to już było tak trochę szarawo. Wtedy mogło być ok. godz. 19.
  2. Jak już się obudził to w trakcie rozmowy M. Ż.
(1)wpadł na pomysł aby zrewanżować się na chłopakach, którzy go pobili gdzieś w S.. P. D.
(1)wyjaśnił, że potem R. B. powiedział do nich, aby już nie pili i zabrał im wódkę. W trakcie rozmowy R. wymyślił, aby zabrać jakieś pieniądze jakiemuś facetowi. R. powiedział do P. D.
(1)i do M. Ż.
(1), aby mu pomogli napaść jakiegoś faceta, zabrać mu pieniądze i jakieś tam papierosy. Wtedy jeszcze R. nie powiedział o kogo chodzi. P. D.
(1)wyjaśnił, że on mu powiedział, że na to nie idzie. On wtedy powiedział do P. D.
(1), żeby się zamknął i zabrał P. D.
(1)wódkę. M. Ż.
(1)nic nie mówił ale się zgodził, M. powiedział do R. „no dobra”. M. zapytał się R. kogo mają „zrobić”. P. D.
(1)wyjaśnił, że wtedy R. powiedział, żeby zrobić tego B. pedofila. M. się na to zgodził, ale najpierw chciał zrobić tych chłopaków, którzy go pobili, ale R. się na to nie zgodził. Dalej R. powiedział, że potrzebny jest samochód, żeby ich zawiózł i żeby P. D.
(1)się przebrał i żeby im w tym pomógł. P. D.
(1)wyjaśnił, że M. Ż.
(1)powiedział, że załatwi samochód i ma telefon do chłopaka, ten samochód był potrzebny, żeby ich przewieźć i wywieźć spod mieszkania tego B.. Wtedy M. sam zadzwonił do tego chłopaka po samochód, M. dzwonił do tego chłopaka przy P. D.
(1)i powiedział mu, żeby przyjechał na Kwiatową, bo ma mu w czymś pomóc, nie powiedział mu przez telefon w czym ten chłopak ma pomóc. P. D.
(1)wyjaśnił, że za godzinę czasu ten chłopak przyjechał samochodem na ulicę (...). Jak ten chłopak przyjechał to zadzwonił do M. i powiedział, że już jest. Wtedy P. D.
(1), M. i R. wyszli z mieszkania (...). P. M.
(1)został w swoim domu. Jak wyszli z mieszkania (...) to poszli do tego samochodu, który stał koło skrzyżowania przy ulicy (...), był to samochód marki V. (...), czterodrzwiowy, koloru granatowego na (...) tablicach rejestracyjnych, ale numerów dokładnych nie pamiętał. Kierowca siedział w samochodzie i nie wychodził na zewnątrz, P. D.
(1)wyjaśnił, że nie znał kierowcy. On skojarzył, że kierowcą jest (...), tak na niego mówią, wcześniej go nie znał, to był znajomy M. Ż.
(1), P. D.
(1)nie przedstawiał się temu kierowcy. Obok kierowcy siedział R. B., P. D.
(1)siedział z tyłu po prawej stronie, a M. Ż.
(1)siedział z tyłu po lewej stronie. P. D.
(1)wyjaśnił, że wtedy R. B. powiedział do kierowcy, żeby pojechali do S., bo P. D.
(1)musi się przebrać, oni do S. jechali przez S. drogą. Po drodze nie zajeżdżali na żaden (...) tylko od razu do S.. P. D.
(1)wyjaśnił, że on z nikim po drodze nie rozmawiał, w drodze rozmawiał kierowca z R. B., kierowca nie mówił do R. nie po imieniu, tylko zwracał się do niego mówiąc (...). To tak wyglądało jakby się znali. P. D.
(1)nie pamiętał jak zwracał się do kierowcy R.. P. D.
(1)wyjaśnił, że on chciał tylko jechać do domu, ale oni mu wcześniej nie pozwalali. Oni chcieli żeby pomógł w tym napadzie. To też słyszał P. M.
(2). P. D.
(1)wyjaśnił, że on nie wie o czym rozmawiali kierowca z R., jak dojechali do S. to podjechali pod jego blok, R. wskazał kierowcy jego blok. P. D.
(1)podpowiedział kierowcy gdzie ma skręcić. R. wiedział gdzie mieszka P. D.
(1), bo już wcześniej był u niego w domu. Kierowca zatrzymał samochód pod jego blokiem. P. D.
(1)wyjaśnił, że z samochodu wysiadł on, R. i Ż., on powiedział R. i temu Ż., że on idzie do domu i nie chce z nimi jechać. P. D.
(1)wyjaśnił, że wtedy R. wziął pistolet gdzieś z kieszeni tej skóry i powiedział, że „idzie porozmawiać z jego siostrą, a ty Ż. idź go przypilnuj”. R. poszedł w stronę siostry P. D.
(1), gdzie ona mieszka. R. znał jego siostrę, bo ją u niego poznał. P. D.
(1)wyjaśnił, że on się przestraszył, że R. może coś zrobić jego siostrze. Potem na drugi dzień, jak mu powiedziała siostra, to on jej przy dzieciach pokazywał pistolet, on do siostry nic nie mówił tylko pokazał i zapytał się czy fajny, nic więcej do siostry nie mówił. P. D.
(1)wyjaśnił, że poszedł do swojego domu z Ż. i tam przebrał się w czarną kurtkę skórzaną i białą bluzę z kapturem, nic więcej nie ubierał. Potem chciał pobiec do siostry, ale zatrzymał go R. i kazał mu wsiadać do samochodu. To widziała i słyszała sąsiadka B. S.
(1). P. D.
(1)wyjaśnił, że on wrócił się i wszyscy wsiedli do samochodu, kierowca nie wysiadał i być może to słyszał. Nie wie czy kierowca słyszał wcześniejszą rozmowę, nie wie czy kierowca widział tą broń u R. B.. Jak wsiedli do samochodu to pojechali do S.. P. D.
(1)wyjaśnił, że po drodze do S. nigdzie nie zajeżdżali. Pojechali do S. i zatrzymali się koło hydroforni na Osiedlu (...). Potem kierowca zadzwonił do tego B., że niby chciał od niego kupić papierosy, powiedział do tego B., że zaraz tam przyjedzie bo chce od niego kupić 10 paczek papierosów. P. D.
(1)wyjaśnił, że ten B. powiedział do kierowcy, że zaraz będzie bo skądś wraca. Nic więcej kierowca do tego B. nie mówił. Jak ten kierowca dzwonił do B. to oni już stali samochodem przy hydroforni na Osiedlu (...). P. D.
(1)wyjaśnił, że koło hydroforni kierowca już wiedział o co chodzi, nie wie kiedy i od kogo się o tym dowiedział, przy P. D.
(1)nikt z tym kierowcą na ten temat napadu nie rozmawiał. Ten Ż. w samochodzie, jak czekali na B. to mówił, że mu się należy bo to jest pedofil. R. te mówił coś na temat B., ale P. D.
(1)tego nie zrozumiał. P. D.
(1)wyjaśnił, że R. mówił mu, żeby się nie bał, bo z tego nic nie będzie. Potem albo kierowca albo Ż. powiedział, że to on, bo podjechał samochód i koło cmentarza, wjechał na chodnik i zatrzymał się. P. D.
(1)wyjaśnił, że nie wie jaki to był samochód, oni znali samochód tego B., z tego samochodu wysiadł B.. P. D.
(1)wyjaśnił, że on tego B. znał wcześniej, bo kiedyś kupował od niego alkohol i wiedział kto to jest. Jak B. wysiadł z samochodu to R. kazał P. D.
(1)wyjść z samochodu i żeby iść do B. i zabrać mu te papierosy. P. D.
(1)wyjaśnił, że z samochodu wysiadł on i M. Ż.
(1), R. siedział w samochodzie. P. D.
(1)i Ż. poszli do tego B., P. D.
(1)miał założony na głowę kaptur, a Ż. miał założoną kominiarkę na głowę, on ją wyjął z kieszeni bluzy i założył jak szli do B.. P. D.
(1)wyjaśnił, że wcześniej nie wiedział, że Ż. ma kominiarkę. B. stał koło swojego samochodu. P. D.
(1)wyjaśnił, że on podszedł do B. i od tyłu złapał go lewą ręką za klatkę piersiową i przydusił do siebie. W prawym ręku miał nóż, który wcześniej w samochodzie dał mu Ż., żeby B. się nie szarpał. P. D.
(1)wyjaśnił, że ten nóż trzymany w prawym ręku przyłożył B. równolegle do klatki piersiowej i starał się aby on widział ten nóż aby się nie szarpał albo żeby się nie wyrwał. P. D.
(1)wyjaśnił, że on powiedział do B. na początku „dawaj kasę”. B. krzyczał coś (...) lub (...). P. D.
(1)wyjaśnił, że nie wie co w tym czasie robił Ż., B. nikt nic nie ukradł z kieszeni. P. D.
(1)go trzymał, a on się wyrywał i wtedy przy wyrywaniu B. zahaczył się o nóż, on podbił P. D.
(1)rękę i zahaczył się nożem o twarz. P. D.
(1)wyjaśnił, że on poluzował mu ucisk i powiedział do B. uciekaj i on się wyrwał i uciekł. Jak on uciekł to P. D.
(1)i Ż. uciekli stamtąd. Uciekli w drogę po prawej stronie za cmentarzem. Pierwszy biegł Ż., P. D.
(1)biegł za nim. Biegli drogą pod górkę, tam już czekał samochód. P. D.
(1)wyjaśnił, że w tym samochodzie był R. i Kierowca. P. D.
(1)i Ż. wsiedli do samochodu, jak wsiedli to R. pytał się „co jest?”. P. D.
(1)wyjaśnił, że mu wtedy powiedział że nic i nic nie miał przy sobie. Kierowca ruszył i pojechał na Kwiatową. Kierowca już wtedy wiedział co oni zrobili. Kierowca musiał przejechać spod tej hydroforni na Osiedlu (...) na tą ulicę, gdzie wsiedli do samochodu, jaka to była ulica (...) nie wiedział. Na ulicy (...), praktycznie pod domem (...) zatrzymali się samochodem. P. D.
(1)wyjaśnił, że tam wysiadł z samochodu on i Ż.. R. w ogóle nie wysiadał z samochodu tylko pojechał z kierowcą. P. D.
(1)wyjaśnił, że nie wie czy kierowca miał mieć coś z tego napadu, P. D.
(1)na pewno nic nie miał. On i Ż. poszli do domu (...). P. D.
(1)wyjaśnił, że (...) wiedział o tym napadzie, bo oni rozmawiali o tym, jak P. D.
(1)spał. (...) był w domu. P. D.
(1)powiedział przy (...), że chyba skaleczył B. i że idą z tym Ż. do domu P. D.
(1). Ż. powiedział, że pójdą za chwilę bo musi odsapnąć. Ż. chwilę poleżał na takiej rogówce. P. D.
(1)wyjaśnił, że też siedział na tej rogówce i powiedział (...), tylko że skaleczył tego B. i nic więcej nie mówił. U (...) byli jakieś 10 minut i poszli do domu P. D.
(1). Ż. nie chciał iść pieszo i wziął od (...) rower górski taki czarnawo-czerwony. Z ulicy (...) przeszli na ulicę (...), później poszli na Parkową przez garaże i boisko, tam na boisku Ż. rzucił ten rower, P. D.
(1)nie wie dlaczego, i z Parkowej poszli na deptak koło hali. P. D.
(1)wyjaśnił, że potem z deptaka przy hali poszli na główną ulicę i tam ich zatrzymała Policja. Ż. chciał uciekać, a P. D.
(1)nie chciał i on też nie uciekł, bo mu P. D.
(1)powiedział, żeby nie uciekał. Jak ich zatrzymała Policja to ich przewieźli na komendę i osadzili ich na poczekalnię, gdzie są kraty. P. D.
(1)wyjaśnił, że nie widział czy Ż. tam na tej poczekalni coś chowa. Potem ich Ż. poszedł na przesłuchanie a P. D.
(1)tam został. Potem Ż. wypuszczono do domu, później P. D.
(1)wzięto na przesłuchanie, przesłuchano i wypuszczono. P. D.
(1)pytano podczas tego przesłuchania o tego B., ale podano imię i nazwisko i on powiedział, że go nie zna, a to nieprawda, on faktycznie nie zna imienia i nazwiska ale zna go z ksywy. P. D.
(1)wyjaśnił że powiedział, że nic nie wie o żadnym napadzie. Po przesłuchaniu wypuścili go i poszedł w stronę domu, do takiego starego domu przy torach i tam położył się spać, potem wstał i poszedł do domu, od tamtej pory nikt z nich się z nim nie kontaktował. P. D.
(1)wyjaśnił, że dokonał tego napadu, bo bał się o swoja siostrę, że R. lub jego znajomi z G. zrobią jemu albo jego rodzinie krzywdę. R. dawał mu do zrozumienia, że potrafi. Kiedyś mu opowiadał też, że wywieźli faceta do lasu i przywiązali go do drzewa na 2 dni i on zmiękł. P. D.
(1)wyjaśnił, że R. powiedział mu kiedyś też, że jak go wsypie to on go znajdzie albo znajdą go inni w więzieniu, dlatego on nadal się go boi i tych ludzi z G. i bał się powiedzieć wcześniej prawdę, teraz powiedział prawdę, tak, jak było. Żadnych innych przestępstw nie dokonywał, to wszystko. Dowód: Wyjaśnienia P. D.
(1)k. 119-120 akt prokuratorskich. Przesłuchiwany w postępowaniu przygotowawczym P. D.
(1)wyjaśnił, że treść przedstawionego mu zarzutu zrozumiał i wie o co jest podejrzany, przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu, ale nie wziął temu panu pieniędzy, on nie brał pieniędzy, ale nie wie co zrobił ten drugi chłopak S. Ż.. Po odczytaniu oskarżonemu treść wyjaśnień składanych do protokołu dnia 22 kwietnia 2015 r. godz. 11.38 P. D.
(1)wyjaśnił, że tak wyjaśniał i tak było. R. B. zna nie tylko z pracy, ale także z tego, że się spotykali. P. D.
(1)wyjaśnił, że pomagał B. malować mieszkanie. (...) mu kiedyś powiedział, jak remontowali mieszkanie u takiej pani w G., że jeżeli nie będzie „jemu” pomagał w pracach remontowych i takich innych sprawach, którymi „on” się zajmował, nielegalnymi, że nie będzie miał skrupułów, żeby wsadzić P. D.
(1)kosę w brzuch, uderzył go też kilka razy w twarz. P. D.
(1)wyjaśnił, że ten napad na B. to był pomysł samego R., on na to wpadł. Nie pamiętał czy ta rozmowa była przy (...), ale on na pewno o tym słyszał bo rozmawiali w jego mieszkaniu. P. D.
(1)wyjaśnił, że R. nie mówił kto z nich co ma B. zrobić. To jest podobno pedofil i mieli go nastraszyć, nie wie z jakiego powodu. R. sam nie chciał go nastraszyć. P. D.
(1)wyjaśnił, że kiedyś widział pistolet u R., to była broń krótka, półautomatyczna, ale nie zna nazwy, widział też naboje. W dniu zdarzenia on pokazał P. D.
(1)pistolet jak wyszedł z samochodu, było ciemno, P. D.
(1)widział jedynie zarys broni i nie wie co to była za broń. P. D.
(1)wyjaśnił, że R. poszedł do domu jego siostry, siostra powiedziała o tym P. D.
(1)na drugi dzień po zwolnieniu go z komendy, że „on” był u niej i pokazywał broń. P. D.
(1)wyjaśnił, że już S. koło hydroforni Ż. dał mu nóż, to był nóż saperski, dwuostrzowy, on był bez pokrowca, stały nóż, nierozkładany. P. D.
(1)wyjaśnił, że nie wie z jakiego powodu „on” sam nie chciał używać tego noża. Dał P. D.
(1)ten nóż, żeby przy jego pomocy przytrzymywał B.. P. D.
(1)wyjaśnił, że wiedział o kogo chodzi jak rozmawiali i kim jest ten B., on tego dokładnie nie wie, ale wydaje mu się, że ten kierowca samochodu dowiedział się, że mają napaść B. i dlatego go zwabił. P. D.
(1)wyjaśnił, że nie wie czy ktoś z kimś ewentualnie ustalił jak to miało wyglądać, w jakim miejscu ma być ten napad. Kierowca zatrzymał się koło hydroforni, kierowca zadzwonił do B. i wtedy zorientowali się R. i Ż., że jest samochód B. pod blokiem i Ż. powiedział do niego „chodź idziemy”. P. D.
(1)wyjaśnił, że on miał nóż w kieszeni kurtki czarnej, był wtedy pod wpływem alkoholu ale tylko wypity. Miał założony na głowę kaptur już w samochodzie, Ż. założył kominiarkę po wyjściu z samochodu. P. D.
(1)wyjaśnił, że Ż. ma na imię M., on przekręcił, że S.. P. D.
(1)wyjaśnił, że nie wiedział gdzie samochód ma na nich czekać, bo to reszta ustaliła, to żeby podbiec do B., złapać go od tyłu i przyłożyć nóż to był jego pomysł, nie ustalali co zrobi Ż.. P. D.
(1)wyjaśnił, że jemu się wydaje, że „on” miał zabrać B. papierosy i pieniądze. P. D.
(1)wyjaśnił, że w rezultacie nie dopuścił do tego, bo puścił pana B. i uciekli. Nie mieli kontaktu z samochodem B., to znaczy P. D.
(1)go przytrzymywał z 6/7 metrów od samochodu, nie wpadli na ten samochód, nie wie czy ktoś był w samochodzie B., on nikogo nie widział. P. D.
(1)wyjaśnił, że poza tym co powiedział wcześniej, w żaden inny sposób nie odzywał się do B.. Ż. stał po lewej stronie koło płotu, ale nie wie co on tam robił, był może w odległości około 2 metrów od nich. P. D.
(1)wyjaśnił, że nie zwrócił uwagi czy on zaglądał do samochodu B.. Ż. w pewnym momencie krzyknął do niego „uciekaj”. P. D.
(1)miał biec za nim, ale to było już jak puścił B.. B. puścił sam z własnej inicjatywy, a nie po tym jak go zawołał Ż., Ż. też krzyknął, że ma biec za nim i P. D.
(1)za nim biegł w kierunku ulicy, gdzie jak się później zorientował stał ten samochód Golf III. P. D.
(1)wyjaśnił, że bał się o siostrę i dlatego się zgodził na ten napad. R. jak mówił o tym napadzie, to najpierw miało to być jedynie przestraszenie B., a potem powiedział o zabraniu jemu pieniędzy i papierosów. Na pytanie przesłuchującej „z jakiego powodu podejrzany zaatakował pokrzywdzonego w opisany przez siebie sposób, a nie w sposób mniej agresywny i brutalny?” P. D.
(1)wyjaśnił, że no właśnie nie wie dlaczego tak zrobił. Nikt mu nie kazał się w taki sposób zachować, nie uzgadniali, że jakoś podzielą się tymi pieniędzmi, papierosami. Ż. pierwszy raz zobaczył tego dnia, on się przedstawił właśnie, że ma na imię S.. P. D.
(1)wyjaśnił, że R. mu groził, że mu coś zrobi, jak go wsypie, jakiś czas temu. Po tym zdarzeniu mu nie groził, bo się rozstali. Jemu chodziło o wsypanie go z jego lewymi interesami z ludźmi z G., to były jakieś narkotyki, wymuszenia, haracze. On P. D.
(1)jedynie o tym opowiadał, P. D.
(1)wyjaśnił, że nie był świadkiem takich sytuacji. P. M.
(1)nie było z nimi on z nimi nigdzie nie wychodził. Ż. w samochodzie powiedział tylko, że B. się należy, bo to pedofil. B. też coś mówił kierowcy ale P. D.
(1)go nie rozumiał. Te nacięcia na twarzy B. były spowodowane przypadkiem, jak ten B. się szarpał, on jemu tego celowo nie zrobił. P. D.
(1)wyjaśnił, że miał nóż przy sobie i nie oddawał go Ż., jak ich policjanci zatrzymali w dniu zdarzenia to on miał ten nóż w lewej kieszeni kurtki. Dowód: Wyjaśnienia P. D.
(1)k. 126-127 akt prokuratorskich. Przesłuchiwany ponownie w postępowaniu przygotowawczym P. D.
(1)wyjaśnił, że zarzut zrozumiał i przyznał się do zarzucanego mu czynu, po czym wyjaśnił, że nie działał z własnej woli, został do tego zmuszony przez R. B.. P. D.
(1)wyjaśnił, że chciał uciec ale mu nie dano, przestraszył się, bał się o siostrę, mamę i jej dzieci. (...), że zrobią jej krzywdę jacyś ludzie z G., tak mówił R.. P. D.
(1)wyjaśnił, że nie chciał popełnić tego czynu ale został zmuszony, żal mu i przykro z tego powodu, nie chciał zrobić krzywdy, chciał nawet uniemożliwić to jak najbardziej. P. D.
(1)wyjaśnił, że chciał odepchnąć, złapać i puścić i tak zrobił ale się wyrwał i się skaleczył. Gdyby się nie wyrwał to by go puścił wcześniej. P. D.
(1)wyjaśnił, że „on” się szarpał, a on (P. D.
(1)) go puścił i wtedy „on” się skaleczył. R. zna od roku. poznał go w pracy u pana A. F., spotykał się z nim 2/3 razy w miesiącu. On go odwiedzał. P. D.
(1)wyjaśnił, że pomagał mu malować mieszkanie. M. Ż.
(1)wcześniej nie znał, dopiero wtedy go poznał. M. napadł razem z Ż.. B. był wtedy w samochodzie. Kierowcy samochodu osobiście nie znał. Kierowca samochodu wiedział o tym, co planują. P. D.
(1)wyjaśnił, że R. wpadł na ten pomysł. P. D.
(1)wyjaśnił, że się obudził, to było około godziny 19 w mieszkaniu u P. M.
(3). Spał u niego bo pił wcześniej wódkę, jak się obudził to przyjechał samochód i pojechali do niego. P. D.
(1)wyjaśnił, że on odmówił, powiedział, że idzie do domu, wtedy już wiedział co oni planują. Dowiedział się u P. M.
(3)w domu. Powiedzieli, że chcą ukarać tego pedofila. Nikt mu nie mówił co on ma robić, wtedy powiedział, że nie chce iść. Nie ustalono kto pójdzie do tego pedofila. P. D.
(1)wyjaśnił, że jak pojechali do niego to kazali mu się przebrać, oni chcieli żeby in pomógł w tym, on był ubrany w czarną kurtkę i białą bluzę. Do momentu przyjazdu miał na sobie białą bluzę, on miał się przebrać bo oni chcieli go napaść a on miał im w tym pomóc, miał zmienić bluzę, żeby nie został rozpoznany. P. D.
(1)wyjaśnił, że nie chciał tego robić, chciał uciec do siostry ale go zawrócili, krzyczeli na niego i kazali mu wrócić do samochodu. P. D.
(1)wyjaśnił, że on mieszka sam, jeden z nich go pilnował, żeby się przebrał, Ż. go pilnował, on mu nie mówił w co ma się przebrać. P. D.
(1)wyjaśnił, że mieszka w budynku wielorodzinnym. Mieszkają tam jeszcze sąsiedzi. B. S.
(1), sąsiadka, widziała jak oni na niego krzyczeli i kazali mu wsiadać do samochodu. Pytali się następnego dnia o nią, czy jest fajna, jego siostry się pytali. P. D.
(1)wyjaśnił, że siostra zna R.. Oni później pojechali, stanęli pod hydrofornią i kierowca do „niego” zadzwonił, zrobił to żeby zwabić „go” na miejsce, „on” był gdzieś w trasie. Stali pod hydrofornia i zauważyli, że ten samochód podjechał. Ż. dał mu nóż i powiedział „idź”. Ż. szedł za nim, nie powiedziano mu co ma robić. P. D.
(1)wyjaśnił, że nie chciał tego robić, nie mógł wyrzucić noża bo za nim szedł Ż., bał się, że coś mu zrobią. P. D.
(1)wyjaśnił, że nie wie dlaczego on złapał M., a nie Ż., może dlatego że szedł pierwszy, gdyby mu kazali iść do W. i się utopić to nie wie co by zrobił, gdyby grozili jego matce i jego siostrze to pewnie by tak zrobił. P. D.
(1)wyjaśnił, że on musiał to zrobić, on „go” złapał i powiedział żeby dał kasę, „on” się zaczął szarpać i wtedy P. D.
(1)go puścił, a „on” się skaleczył. P. D.
(1)wyjaśnił, że on go nie obszukiwał i nie wie, chyba nikt go nie obszukiwał, „on” coś krzyczał (...) lub (...). P. D.
(1)wyjaśnił, że nie widział nikogo w pobliżu, nie widział czy ktoś siedział w samochodzie, to się działo jakieś 2 metry od samochodu. Oni mówili, że tak trzeba robić, żeby oddał papierosy i pieniądze. To miało się odegrać przy samochodzie z tego co on wie. P. D.
(1)wyjaśnił, że nikt nie mówił, że trzeba powiedzieć „dawaj kasę”. On na to wpadł żeby tak powiedzieć, on to wymyślił. Oni mu kazali podejść do M., żeby mu zabrał pieniądze i papierosy, on miał go przytrzymać, a Ż. miał mu wziąć pieniądze i papierosy. P. D.
(1)wyjaśnił, że nie wie kto tak podzielił role, on szedł jako pierwszy. P. D.
(1)wyjaśnił, że no to wtedy R. tak powiedział, nie wie nie jest pewien. I w mieszkaniu i w samochodzie wytypowano jego i Ż., że maja dokonać napadu na M., on nie chciał tego zrobić, Ż. go nie przeszukiwał. P. D.
(1)wyjaśnił, że jak M. się mu wyszarpnął to on pobiegł za Ż. w lewą stronę, Ż. pobiegł pierwszy, samochód stał gdzie indziej i Ż. powiedział żeby za nim biegł, Ż. wiedział gdzie ten samochód będzie stał. P. D.
(1)wyjaśnił, że samochód na nich czekał, wtedy pojechali do P. M.
(2), wysiedli on i Ż. a R. pojechał dalej z kierowcą. P. D.
(1)wyjaśnił, że nie widział się od tego momentu z R., on nie chciał tego zrobić, został do tego praktycznie zmuszony. P. D.
(1)wyjaśnił, że B. go kiedyś uderzył i groził mu nożem, malowali u niego mieszkanie i P. D.
(1)powiedział, że mu się już nie chce i idzie do domu. (...) wtedy mu groził nożem. P. D.
(1)wyjaśnił, że on się „go bał”, nie zgłosił tego na policję bo on nie był sam, oni mieli jakaś grupę zorganizowaną z G.. Przyjechali i kazali mu ukraść 400 litrów paliwa. P. D.
(1)wyjaśnił, że nie odmówił, beczki nadal stoją, dali mu czas do czerwca. Poznałby tych co przyjeżdżali do R.. Miał całego stara drewna zrobić, to znaczy zrobić przycinkę gałęzi. P. D.
(1)wyjaśnił, że ma sad i zrobił przycinkę gałęzi, ułożył te gałęzie i czekał aż przyjadą, oni przyjeżdżali do niego busem, samochodem takim czerwonym O. i to wszystko, numerów rejestracyjnych nie zapisał. P. D.
(1)wyjaśnił, że (...) wiedział o tym napadzie. P. D.
(1)ze względu na swoją rodzinę o łagodny wymiar kary, on się utrzymuje z prac dorywczych, mieszka sam, koło niego mieszka siostra z dziećmi, babcią i jego mamą, chciałby im pomóc, chciałby się spakować przygotować się czy co, do tego więzienia. P. D.
(1)wyjaśnił, że nóż dał mu Ż., on miał ten nóż przy sobie, był to dwuostrzowy nóż saperski czarny, dwuostrzowy to znaczy, że miał ostrze po obu stronach. P. D.
(1)wyjaśnił, że ten nóż schował do kieszeni, Policja znalazła go u niego, kazali mu wszystko wyjąć z kieszeni, nóż został zabezpieczony. Członkowie rodziny wiedzieli, że B. go prześladuje, oni mówili często, że go nie ma w domu, mimo że był. P. D.
(1)wyjaśnił, że był karany za jazdę pod wpływem alkoholu i za złamanie zakazu sądowego, nie był karany a kradzieże, włamania czy pobicia, nie pamięta czy był karany za kradzież. M. S. zna, to jego kuzyn. Ż. wtedy pił, raczej B. rządził i mówił kto co ma robić. P. D.
(1)wyjaśnił, że jego zdaniem B. nie boi się Ż., nie było takiej rozmowy, żeby B. mówił, żeby nie iść i tego nie robić. B. namawiał wcześniej Ż., żeby kogoś pobić, on chciał pobić jakichś chłopaków w rewanżu za to co mu zrobili. B. powiedział żeby lepiej pobić tego B. niż tych chłopaków. P. D.
(1)wyjaśnił, że B. zabronił mu nawet iść do domu. Ten P. M.
(1)był świadkiem tego, że chciał iść do domu. Dowód: Wyjaśnienia P. D.
(1)k. 155-156 akt prokuratorskich. Przesłuchiwany w postępowaniu sądowym P. D.
(1)podał, że pouczenia zrozumiał, odpis aktu oskarżenia otrzymał, treść zarzutu zrozumiał. Przyznał się do napadu, ale nie przyznał się do kradzieży i wyjaśnił, że 19 kwietnia 2015 r. o godzinie 6 rano wypuszczono go z izby wytrzeźwień w E., skąd udał się na stację PKP, gdzie pojechał pociągiem na gapę do M.. Był w M. o godzinie 09.00 i stamtąd poszedł łapać stopa na pobliskim przystanku. P. D.
(1)wyjaśnił, że stamtąd pojechał do S., gdzie wysiadł pod sklepem (...), z którego zabrał wódkę Absolut, po czym poszedł do P. M.
(1), u którego szukał swojego kuzyna, którego nie zastał, w mieszkaniu był tylko P. M.
(1). P. D.
(1)wyjaśnił, że był u niego o godz. 10.30 lub 11.00. P. D.
(1)wyjaśnił, że zaproponował P., aby się z nim napił wódki, ten nie odmówił i wypił z nim może 2 kieliszki. Potem pił piwo sam a P. D.
(1)pił tą wódkę. O godzinie 12.00 przyszedł do P. M.
(1)R. B. i M. Ż.
(1). P. D.
(1)wyjaśnił, że M. wcześniej nie znał, przywitali się i P. D.
(1)zaproponował mu napić się z nim, M. się zgodził. P. M.
(2)przyniósł im napój i coś do jedzenia. R. nie pił z nimi, wypił okazyjnie 2 kieliszki. Później bawił się swoim telefonem. P. D.
(1)wyjaśnił, że podczas picia, w rozmowie z M., M. pokazał mu swój nóż, wydawał się P. D.
(1)tępy, więc zaczął go ostrzyć osełka, którą przyniósł P. M.
(1). W trakcie ostrzenia noża R. B. powiedział, że tego noża się nie ostrzy, lecz M. powiedział „jak potrafi to niech ostrzy”. P. D.
(1)wyjaśnił, że zaczęli się kłócić i R. zabrał wódkę. P. D.
(1)wyjaśnił, że aby uniknąć kłótni powiedział, że idzie do domu spać. R. B. powiedział, że P. D.
(1)nigdzie nie pójdzie bo jest pijany i że ma spać u (...). P. D.
(1)wyjaśnił, że był już pijany, wiedział, że nic nie jest w stanie zrobić, zapytał (...) czy może u niego się przespać. (...) niechętnie się zgodził, bo bał się R.. P. D.
(1)wyjaśnił, że o godzinie 15.00 odłożył nóż na stół i zasnął. Obudził się około godziny 18.00/19.00, obudziła go kłótnia M. z R.. Obudzony szukał czegoś do picia, zauważył, że jest już ciemno. W trakcie rozmowy z M. M.
(5)przyniósł zabraną wcześniej przez R. wódkę, zaczęli pić razem z M.. P. D.
(1)wyjaśnił, że w trakcie picia i rozmowy M. mu opowiadał o chłopakach, którzy go pobili i napadli chciał by P. D.
(1)mu pomógł w tym. W momencie dyskusji wtrącił się R. i zaczął znowu krzyczeć na nich, że on ma lepszy plan na zarobienie pieniędzy. Nie mówił o kogo chodzi, chciał aby mu pomogli i żeby już nie pili. P. D.
(1)wyjaśnił, że był pod znacznym wpływem alkoholu, ale odpowiedział mu „że on na to nie idzie”. Wtedy powiedział, żeby P. D.
(1)się zamknął i zabrał znowu tą wódkę. P. D.
(1)wyjaśnił, że M. zgodził się, ale najpierw chciał zrewanżować się na tych chłopakach, którzy go pobili, R. zaprotestował. P. D.
(1)wyjaśnił, że wtedy zrozumiał, po co im były te narzędzia, a to był nóż, pałka teleskopowa i pistolet. P. D.
(1)wyjaśnił, że M. powiedział „no dobra”, ale zapytał się o kogo chodzi, R. powiedział „o tego B. pedofila” i oznajmił, że przydałby mu się samochód. M. zadzwonił do osoby, która posiada auto i rozmawiał z tą osobą parę minut o przysłudze, za którą M. zapłaci, ale nie powiedział tej osobie o co chodzi, podał mu miejsce, gdzie ma dojechać. P. D.
(1)wyjaśnił, że pamięta jeszcze, że powiedział do M., że idzie do domu, bo jest pijany i nic z tego nie będzie. Wtedy R. próbował mu wmówić, że odwiozą go tym autem do domu. P. D.
(1)wyjaśnił, że poczekał parę minut, około 30 i jeszcze raz powiedział im, że idzie do domu bo auto nie przyjedzie i nie chce czekać. Idąc do drzwi mówił, że się przejdzie to wytrzeźwieje. Wtedy R. wstał i w drzwiach mówił, że zaraz przyjedzie samochód, powiedział jeszcze wtedy „siadaj i czekaj”. P. D.
(1)wyjaśnił, że usiadł myśląc jak mógłby jeszcze wykręcić się z tego planu. Po paru minutach, około godziny 20.30 przyjechał kierowca, który zadzwonił do M. dając mu znać, że przyjechał w określone miejsce. P. D.
(1)wyjaśnił, że wyszli z mieszkania i wsiedli do samochodu, R. siadł z przodu obok kierowcy. Pojechali do S., R. cały czas mówił kierowcy gdzie on ma jeździć i że ma jechać do S. bo P. D.
(1)musi się przebrać w określone przez R. ciuchy. P. D.
(1)wyjaśnił, że R. był zły na nich, bo pili wódkę w aucie. P. D.
(1)wyjaśnił, że pił wtedy na umór, aby się upić jak najszybciej. R. źle odzywał się do kierowcy i M., dlatego bał się odezwać i cały czas myślał jak zostać w domu. P. D.
(1)wyjaśnił, że kiedy dojechali na miejsce jego zamieszkania z samochodu wysiadł on, R. i M., P. D.
(1)wyjaśnił, że powiedział, że on zostaje, bo nie chce jechać i idzie spać, symulował że się zatacza. Wtedy R. wyjął pistolet z kiszeni płaszcza i powiedział, że idzie do siostry P. D.
(1)z nią porozmawiać i powiedział „a ty Ż. idź go pilnuj”. P. D.
(1)wyjaśnił, że widząc to pobiegł do domu przebrać się w określone ciuchy. M. wszedł za nim do mieszkania. P. D.
(1)wyjaśnił, że nie mógł znaleźć kurtki i aby się uspokoić napił się wódki, ale to nic nie pomagało, Ż. też się napił. P. D.
(1), że kiedy już się przebrał, wyszedł z domu i pobiegł w stronę domu siostry, po drodze zatrzymał go R. i krzycząc zmusił do wejścia do auta. P. D.
(1)wyjaśnił, że M. wychodząc później z korytarza jego mieszkania widział jak on krzyczy, ponieważ R. później krzyczał na M. mówiąc „jak go pilnujesz”. P. D.
(1)wyjaśnił, że widziała to jego sąsiadka B. S.
(2), która obawia się R. i tych ludzki, którzy z nim przyjeżdżają. P. D.
(1)wyjaśnił, że wsiadł do samochodu, a także M. i R. i pojechali. P. D.
(1)wyjaśnił, że cały czas myślał, czy R. coś zrobi jego rodzinie, bał się odezwać i zaczął myśleć jak uciec, ale za każdym razem myślał o rodzinie, którą może stracić, jeżeli nie zrobi tego, co chce R., pomyślał o tacie i czy ryzykować ich zdrowie kosztem swojego. P. D.
(1)wyjaśnił, że pojechali pod dom B. M.
(1), R. kazał im wysiadać. P. D.
(1)wyjaśnił, że był pijany i zdezorientowany. M. wysiadł pierwszy, on za M.. Klatka była zamknięta, więc P. D.
(1)poszedł w prawo omijając M. i idąc w róg bloku, gdzie był jakiś chłopak. Zanim coś powiedział przyszedł M. i zaczął z nim rozmawiać. P. D.
(1)wyjaśnił, że on rozglądając się zobaczył R. jak podchodzi do drzwi tego bloku, w którym mieszkał poszkodowany, po czym wyszedł po jakiś 2 minutach, po czym podszedł do nich i zapytał „co wy robicie?”, popchnął P. D.
(1)w kierunku auta, które stało przy cmentarzu. P. D.
(1)wyjaśnił, że wsiedli do auta i podjechali na ulicę koło Zakładu Karnego, R. był agresywny, pokazywał kierowcy gdzie ma jechać i gdzie się zatrzymać. P. D.
(1)wyjaśnił, że kierowca zadzwonił do poszkodowanego, pytając go gdzie jest. R. i kierowca w określony przez siebie sposób zwabili pokrzywdzonego w dane miejsce, kiedy przyjechał poszkodowany swoim autem, kierowca lub M. powiedział, że to on. R. powiedział „no wyłaźcie”. P. D.
(1)wyjaśnił że on wysiadł pierwszy, pomyślał wtedy, że pójdzie prosto i ominie poszkodowanego lecz za nim szedł M.. Wiedział wtedy, że to mu się nie uda i zauważył, że ma w dłoni nóż M.. P. D.
(1)wyjaśnił, że ukierunkował go ostrzem ku górze rękawa prawego kurtki. Do tej pory nie potrafi wytłumaczyć dlaczego trzymał nóż, nie potrafił go wypuścić z rąk, nie wiedział jak na takie zachowanie zareaguje M.. P. D.
(1)wyjaśnił, że bał się, że pojadą do S. i poczekają na niego aż wróci do domu. Zastanawiał się jak takie zachowanie wpłynęłoby na psychikę dzieci, a także zdrowie jego mamy, siostry i babci. P. D.
(1)wyjaśnił, że złapał pana B. prawą ręką w okolicy klatki, a lewą objął jego barki. Nóż nadal był w rękawie kurtki. Wtedy powiedział „dawaj kasę”, tak aby usłyszał to M. Ż.
(1), który szedł za nim. P. D.
(1)wyjaśnił, że poszkodowany natychmiast po złapaniu go zaczął się wyrywać. P. D.
(1)starał się uświadomić poszkodowanemu, że ma nóż i żeby się nie wyrywał. P. D.
(1)wyjaśnił, że poszkodowany krzyknął (...). Wtedy poluzował uchwyt aby mógł się oswobodzić. P. D.
(1)wyjaśnił, że kiedy już go puszczał to powiedział „uciekaj”, wtedy pan B. wyrywając się podbił jego prawą rękę, w której był schowany nóż i P. D.
(1)nieumyślnie zadrapał poszkodowanego w okolicy twarzy. Wtedy M. Ż.
(1)zauważył, że puścił poszkodowanego, krzyknął „chodu” i uciekł” P. D.
(1)wyjaśnił, że pobiegł za nim. Po kilku metrach odwrócił się do poszkodowanego, spojrzał czy panu nic się nie stało. Pan B. stał na nogach i krzyczał, że ich rozpoznał i że dzwoni na policję. Wtedy P. D.
(1)pobiegł w stronę auta, kiedy zobaczył samochód przystanął, wtedy R. wychylił się z samochodu krzycząc „chodź tu do mnie”. P. D.
(1)wyjaśnił, że pobiegł i wsiadł do samochodu. W aucie R. pytał się „i co”, a M. odpowiedział „przypał”, P. D.
(1)powiedział, że nic nie było. W tym samym czasie M. lub R. powiedział „uciekajmy stąd” do kierowcy i pojechał na ulicę (...) do P. M.
(1). Wysiedli z samochodu i weszli do mieszkania. P. D.
(1)wyjaśnił, że nie widział R., że tam wszedł i że coś zabrał. Był w lekkim szoku i niedowierzał w to, co zrobił. M. położył się na rogówce i wyzywał R.. P. D.
(1)wyjaśnił, że on zmartwiony powiedział do (...), że „chyba go skaleczył”, powtórzył to 3 lub 4 razy, mówił, że idzie do domu. M. mówił, żeby zaczekał, że pójdzie z nim. P. D.
(1)poczekał 30 minut i poszli. Nie czekając P. D.
(1)poszedł pierwszy bo M. chciał wziąć od P. R.. M. dogonił go tym rowerem i powiedział, że go odprowadzi. P. D.
(1)wyjaśnił, że się nie odzywał, później zatrzymał ich patrol Policji, który ich zrewidował i przewiózł na posterunek Policji. Przy nim znaleziono nóż, który sam pokazał funkcjonariuszom. Przy M. znaleziono tylko telefon i papierosy. Zaprowadzono ich na poczekalnię do przesłuchania. P. D.
(1)wyjaśnił, że nie pamięta, co M. mówił i jak się zachowywał. Dopiero później okazało się, że podrzucił P. D.
(1)kominiarkę, której użył do napadu. Po przesłuchaniu puszczono ich do domu. P. D.
(1)wyjaśnił, że bardzo żałuje tego co zrobił, ma pełną świadomość, że kara którą otrzyma będzie zasłużona, chciał przeprosić poszkodowanego za swoje naganne zachowanie i oznajmił, że chciałby zadośćuczynić poszkodowanemu za doznaną krzywdę. P. D.
(1)wyjaśnił, że przed wyjściem z samochodu nie toczyły się rozmowy, co mają zrobić, on tego nie słyszał, że w samochodzie mówiono, iż pokrzywdzony ma ksywę B.. R. wspominał, że pokrzywdzony jest pedofilem, że to mu się należy. Presję wywierał na nim głównie R. przez jego zachowanie i agresywną postawę. R. B. z M. Ż.
(1)rozmawiali już u (...) na temat zaboru towaru temu poszkodowanemu. Chodziło o papierosy i pieniądze. P. D.
(1)wyjaśnił, że M. Ż.
(1)ubrał kominiarkę na twarz jak wysiedli z samochodu. To było 25/30 metrów od poszkodowanego. P. D.
(1)uważał, że skaleczył pokrzywdzonego, bo kiedy poszkodowany się wyrywał to poczuł jak zahaczył prawą ręką, w której miał nóż o jego twarz, dlatego stwierdził, że mógł zrobić mu krzywdę. P. D.
(1)wyjaśnił, że w mieszkaniu u pana (...) wszyscy, którzy byli w pokoju słyszeli, że on chciał iść do domu. Był tam P. M.
(2)i współoskarżeni. P. D.
(1)wyjaśnił, że starał się jak najbardziej bezpiecznie podejść do pana B. ukrywając nawet przed nim narzędzie. Nie chciał, żeby poszkodowany odniósł jakieś obrażenia. Nie chciał użyć tego noża. W S. pani B. S.
(2)widziała i słyszała jak R. B. krzycząc zmusza go do wejścia do auta. Mogła nie widzieć narzędzi, ani broni. P. D.
(1)wyjaśnił, że wielokrotnie zdarzało się, że siostra, tata i mama usprawiedliwiali go mówiąc, że nie ma go w domu, że jest w pracy, kiedy R. B. wydzwaniał do niego sugerując, że jest mu potrzebny do czegoś. Zdarzało się, że pan R. B. agresywnie zachowywał się wobec niego, groził mu użyciem noża, ostrzegał, że poniesie konsekwencje, jeśli nie będzie wykonywał jego poleceń, kilkukrotnie go uderzył. P. D.
(1)wyjaśnił, że powiedział pokrzywdzonemu żeby uciekał, w trakcie zdarzenia, kiedy odbiegał odwrócił się i zobaczył, że nic mu się nie stało. P. D.
(1)wyjaśnił, że R. kazał mu wyjść z samochodu, ale w samochodzie nikt nie powiedział, kto co ma zabrać. R. kazał mu wyjść z samochodu, nie powiedział, aby zabrał pieniądze albo papierosy B.. M. Ż.
(1)tylko wyszedł za nim, nie powiedział nic do P. D.
(1). P. D.
(1)dodał, że jest mu bardzo przykro z powodu tego, co zrobił i nie był w stanie powiedzieć, co robił M. Ż.
(1), kiedy on trzymał pokrzywdzonego. Dowód: Wyjaśnienia P. D.
(1)k. 378-387 akt sądowych. Przesłuchiwany ponownie w postępowaniu sądowym P. D.
(1)wyjaśnił, że odnośnie posiadania przez niego noża, który był użyty podczas napadu, to B. zeznał, że posiadał go wcześniej i chciał użyć go przeciwko panu M.. B. zeznał, że posiadał go przed napadem na pana M.. Osoba siedząca z przodu przekazała mu ten nóż tuż przed dokonaniem napaści. Osoba siedząca z przodu to był B., który powiedział w tej sprawie, że sam posiadał nóż wcześniej. P. D.
(1)wyjaśnił, że z mieszkania (...) została zabrana broń – pistolet, nóż meteor i pałka teleskopowa. B. wyciągnął ten sam nóż, który dał P. D.
(1)przed zdarzeniem, tj. ten nóż, który później zabrała Policja. B. powiedział „bierz ten nóż i wychodź”. P. D.
(1)wyjaśnił, że gdyby wcześniej miał ten nóż, to by mógł go użyć do obrony i wyjścia z samochodu. Dowód: Wyjaśnienia P. D.
(1)k. 1809 akt sądowych. Kolejno, przesłuchiwany w postępowaniu sądowym P. D.
(1)wyjaśnił, że nóż był w posiadaniu wcześniej B., on go wziął z domu pana (...) i przed dokonaniem napadu wręczył P. D.
(1)go osobiście, nóż dostał bez pochwy. Po odczytaniu wyjaśnień z k. 155-156 P. D.
(1)podtrzymał te wyjaśnienia w części i wyjaśnił, że tam jest napisane, że M. dał mu nóż, a w rzeczywistości nóż dała mu osoba siedząca z przodu po prawej, czyli R.. Pod domem M. byli 2 razy. Raz stanęli koło cmentarza i R. chciał, żeby poszli zobaczyć, czy M. jest w domu. P. D.
(1)wyjaśnił, że wyszli z samochodu i poszli w stronę mieszkania pana M., ale nie doszli do mieszkania. Stanęli na rogu po prawej stronie. P. D.
(1)wyjaśnił, że nie widział, żadnej z tych osób, czyli B. i Małpy. Poszli tam, stali chwilę, pogadali, zauważyli, że R. idzie do mieszkania pana M., tzn. w stronę klatki schodowej. O. drzwi i wszedł do klatki. Po jakichś 3-4 minutach wyszedł z klatki, podszedł do nich, zapytał się co robią i kazał im wsiąść do samochodu i odjechali. P. D.
(1)wyjaśnił, że wtedy kręcili się po S. ale nie pamięta gdzie. Samochód zatrzymał się na ul. koło więzienia. Wtedy kierowca zadzwonił do M. i od tamtej pory wszystko już powiedział wcześniej. P. D.
(1)wyjaśnił, że żadnej kłótni na miejscu nie pamięta aby Ż. kłócił się z kimś na miejscu poza kłótnią z R. w samochodzie. R. obawiał się dlatego, że był nietrzeźwy i wcześniej stracił bliską osobę i mógł stracić kolejną, nie potrafił znaleźć wyjścia z tej sytuacji. P. D.
(1)wyjaśnił, że ta osoba, która podawała nóż mówiła „bierz go i idź”, mówiła to krzycząc „bierz i idź”. Dowód: Wyjaśnienia P. D.
(1)k. 2675 akt sądowych. W wywiadzie środowiskowym przeprowadzonym przez zawodowego kuratora sądowego, dotyczącym P. D.
(1)wskazano, iż P. D.
(1)jest kawalerem i żadnych osób na swoim utrzymaniu nie posiada. Ww. od października 2014 r. zachowywał się nagannie, porzucił pracę, nadużywał alkoholu, istnieje prawdopodobieństwo, że używał środków odurzających, o czym kurator pozyskiwała informacje od nieżyjącego obecnie ojca wyżej wymienionego. Doszło do sytuacji, że uderzył ojca, jednak J. D. nie złożył doniesienia w tej sprawie. P. D.
(1)pozostawał na utrzymaniu członków rodziny, nie łożył na swoje utrzymanie, kurator odbierała skargi w tym zakresie. Ojciec wyżej wymienionego wskazywał, że znajomość wyżej wymienionego z R. B. spowodowała ogromną zmianę w zachowaniu syna, ulegał on namowom i był pod wpływem kolegi. W mniemaniu nieżyjącego już ojca, R. B. namawiał P. D.
(1)do używania środków odurzających, syn spędzał z nim zbyt dużo czasu, często się spotykał, dawał sobą kierować. Kurator podała również, iż P. D.
(1)przejawiał lekceważący stosunek wobec obowiązku pracy, nie dążył do usamodzielnienia się, odciążenia rodziców od konieczność jego utrzymania, do wprowadzenia pozytywnych zmian w swoje życie, nie miał skonkretyzowanych planów na przyszłość. E. D. oświadczyła, że syn na chwilę przeprowadzenia wywiadu środowiskowego nie miał problemów zdrowotnych. Jego stan zdrowia był dobry, nie chorował na przewlekłe choroby i nie wymagał podejmowania specjalistycznego leczenia. Podała, że syn nigdy nie leczył się psychiatrycznie i odwykowo – zarówno od uzależnienia od alkoholu i innych środków odurzających. P. D.
(1)podczas pobytu w Zakładzie Karnym G.-P. został zdiagnozowany jako osoba uzależniona od alkoholu. W zakładzie karnym odbył terapię leczenia uzależnienia od alkoholu, niestety po opuszczeniu jednostki penitencjarnej nadużywał alkoholu, powrócił do nałogu. W ocenie członków rodziny przyjmował także środki odurzające, co rodzina wnioskowała po jego wzmożonej pobudliwości i nasilenia zachowań agresywnych wobec nieżyjącego obecnie ojca. Dowód: Kwestionariusz wywiadu środowiskowego k. 294-296 akt prokuratorskich. W opinii sądowo-psychiatrycznej, dotyczącej P. D.
(1), sporządzonej przez dwóch biegłych psychiatrów, biegłe podały, że orientacja oskarżonego jest wszechstronnie prawidłowa, świadomość jasna, tok myślenia bez cech rozwlekłości czy rozkojarzenia. Kontakt słowny nawiązuje spontanicznie, wypowiedzi zborne, logiczne, na temat. A. dostosowany w wyrównanym nastroju. Urojeń nie wypowiada, doznawaniu omamów przeczy. Funkcje pamięci i koncentracji uwagi niezaburzone. Sprawność intelektualna w granicach normy. Życie popędowe zaburzone skłonnością do alkoholizowania się. Osobowość zwarta z cechami uzależnienia. Na podstawie przeprowadzonego badania specjalistycznego oraz danych z akt sprawy biegłe zgodnie stwierdziły, że opiniowany P. D.
(1)nie jest chory psychicznie ani upośledzony umysłowo. Jednocześnie rozpoznały u opiniowanego zespół zależności alkoholowej wymagający kontynuacji leczenia odwykowego. Odnośnie zarzucanego mu czynu, biegłe zgodnie stwierdziły, iż P. D.
(1)w chwili jego popełnienia miał zachowaną zdolność rozumienia znaczenia czynu oraz pokierowania swoim postępowaniem, warunki art. 31 § 1 i 2 k.k. nie zachodzą. Poczytalność opiniowanego w chwili czynu, w trakcie postępowania oraz podczas badania, nie budził wątpliwości biegłych. Zgodnie z ich opinią P. D.
(1)może brać udział w toczącym się postępowaniu. Dowód: Opinia sądowo-psychiatryczna k. 465-467 akt prokuratorskich. W uzupełniającej opinii sądowo-psychiatrycznej biegłe psychiatrzy zgodnie stwierdziły, na podstawie wcześniej przeprowadzonego badania specjalistycznego oraz danych z akt sprawy, iż stan zdrowia psychicznego opiniowanego P. D.
(1)pozwala mu na prowadzenie obrony w sposób samodzielny i rozsądny. Dowód: Opinia sądowo-psychiatryczna k. 808 akt prokuratorskich. W postępowaniu sądowym biegłe psychiatrzy wydały dodatkową opinię dotyczącą P. D.
(1)i podały, że oskarżony P. D.
(1)był badany w trybie ambulatoryjnym jednorazowym. Na podstawie danych uzyskanych z wywiadu od oskarżonego i danych z akt sprawy stwierdziły, że nie jest on chory psychicznie ani upośledzony umysłowo. Nie rozpoznały także innych zakłóceń czynności psychicznych mogących mieć wpływ na poczytalność opiniowanego w danym czasie. Natomiast analizując styl spożywania alkoholu przez oskarżonego biegłe rozpoznały u niego zespół zależności alkoholowej, aczkolwiek jest to okoliczność pozostająca bez wpływu na poczytalność oskarżonego w inkryminowanym czasie. Biegłe podały, że oskarżony spożywając alkohol musi liczyć się z tym, że będzie ponosił konsekwencje jego spożywania. Nie jest to w żaden sposób okoliczność łagodząca. On znał działanie alkoholu na swój organizm, pijał już czterodniowymi ciągami. To nie było pierwszy raz w życiu, ani nie było to w wyjątkowych okolicznościach. Potwierdzał wcześniejsze upijanie się, urywanie filmu. Jego zachowanie po alkoholu było wcześniej powodem interwencji Policji, z tego powodu trafiał już do izby wytrzeźwień. Dowód: Opinia sądowo-psychiatryczna k. 840- 841. Przesłuchiwany w postępowaniu przygotowawczym M. Ż.
(1)wyjaśnił, że treść przedstawionego mu zarzutu zrozumiał i nie przyznał się do popełnienia tego przestępstwa, a następnie wyjaśnił, że nawet nie tknął tego człowieka palcem. Jak zobaczył co tam się dzieje to uciekł bo nie chciał mieć problemów. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że tego feralnego dnia poznał P. D.
(1)przez przypadek, był wtedy u takiego chłopaka P. M.
(1)i miał wtedy zły dzień. Pokłócił się z dziewczyną, pił wódkę i piwo, siedział u niego, pił wódkę. Po jakimś czasie przyszedł do niego P. D.
(1), którego M. Ż.
(1)znał z opowiadań ale osobiście go nie znał. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że wiedział, że to kolega R. B.. B. poznał przez O. pod koniec listopada. O. to poszkodowany w sprawie o wymuszenie do której jest aresztowany. Około 2 tygodnie przed tym zdarzeniem, co do którego jest teraz przesłuchiwany spotkał R. w kasynie w S., wymienili się numerami. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że teraz tego żałuje. D. też przyniósł dużą butelkę wódki. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że poznał go i zadzwonił do B., że jest z nimi jego kolega i że ma przyjść. Po jakimś czasie przyszedł R. B., (...) i B. znali się wcześniej, ale M. Ż.
(1)nie wie skąd i (...) poznał przez B., dlatego B. wiedział dokąd ma przyjść. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że B. wypił kieliszek/dwa, a oni pili z (...) dalej. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że miał „doła” i pił wtedy dużo, to fakt. Był bardzo pijany i zasnął, spał u (...), był bardzo pijany i przyjechał samochód, ale nie pamięta skąd się wziął. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że nie wie, ale bardzo możliwe, że R. B. korzystał z jego telefonu komórkowego, bo on miał darmowe rozmowy i pozwalał jemu dzwonić. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że był tak pijany, że nie kojarzy kto siedział za kierownicą, wie, przeprasza, wie kto prowadził, prowadził S. K.. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że się strasznie denerwuje i dlatego teraz sobie przypomniał. S. zna kilkanaście lat, nie wie dlaczego on po nich przyjechał. Chyba B. po niego zadzwonił, ale nie kojarzy tego. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że B. znał hasło do jego telefonu i korzystał z niego, więc mógł zadzwonić. B. też znał S.. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że pojechali wszyscy razem do D., on chyba tam mieszka ale M. Ż.
(1)nie wie, to było w S., pokomunistyczny domek na wsi. Mówił, że on tam mieszka i miał klucze do tego mieszkania, tego M. Ż.
(1)był pewny. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że na pewno do tego mieszkania wszedł on i P., B. za nimi, ale nie wie czy kierowca wchodził. P. twierdził, że wyszedł z izby wytrzeźwień, twierdził, że został pobity przez policjantów, miał porwane ubranie i chciał się przebrać. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że miał się przebrać i mieli tam zostać, grać w PS, wypił tam z P. szklankę wódki, padł i zasnął. Takie charakterystyczne było to, że w tym domu było bardzo ciepło, pamięta jak wyszli z domu, ale nie wie z jakiego powodu wyszli, nie pamięta. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że on siedział z tyłu za pasażerem, bo w środku był fotelik dziecinny. Z przodu siedział B. koło kierowcy, a P. też z tyłu, fotelik był w środku. P. nie chciał wsiadać do samochodu, tak to M. Ż.
(1)odebrał z jego zachowania. B. na niego strasznie krzyczał, ale M. Ż.
(1)wyjaśnił, że nie pamięta słów. Wymachiwał pistoletem do P. i M. Ż.
(1)się przestraszył. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że słów przez niego wypowiadanych nie pamięta, ale pamięta, że machał tym pistoletem, ale nie pamięta czy mierzył do P.. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że już wcześniej widywał u B. broń, ale nie wie co to była za broń, to byłą krótka broń ale nie był w stanie powiedzieć, czy to straszak, atrapa czy prawdziwa broń, bo nie miał tego w ręku i nie widział, aby B. z tego strzelał. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że wiedział, że B. jest nieobliczalny, kiedyś na jego oczach chciał wbić w szyję nóż temu P. jak się pokłócili. P. dopiero po tym wymachiwaniu bronią wsiadł do samochodu. Ruszyli spod tego domu w stronę S.. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że był przekonany, że oni jadą się gdzieś bić, bo nawet padły takie słowa, że nie zostawicie mnie samego, że jedziemy na „ustawkę”. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że o tym powiedział B. i nawet dał M. Ż.
(1)kominiarkę, którą potem zostawił na komendzie bo się bał, że będzie kojarzony z ustawką. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że miał nóż czarny, nowy, obosieczny sztylet ozdobny i tego wieczoru chwalił się temu P. nożem. P. D.
(1)mówił, że jest rzeźnikiem, naostrzył nóż i leżał sobie na biurko u P. M.
(1). M. Ż.
(1)wyjaśnił, że jak wychodzili to był pijany i nie zabrał tego noża. Był przekonany, że ten nóż został w domu u (...). Dopiero na komendzie dowiedział się, że policjanci mają nóż. Pokazali mu nóż i on powiedział, że to jego nóż. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że policjant powiedział, że przecież nóż miał D., a M. Ż.
(1)twierdził, że to jego nóż i nawet dał policjantom pochwę od tego noża. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że pewnie D. mu go ukradł albo go miał, ale o tym dowiedział się później, bo nie wiedział, że on ma jego nóż. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że nie wie jak D. znalazł się w posiadaniu tego noża, czy sam wziął, czy ktoś mu dał. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że on na pewno ten nóż zostawił u (...). O tym, że jadą się z kimś bić B. mówił w samochodzie. Nie pamiętał, czy padały jakieś słowa wskazujące kogo mają pobić. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że na pewno nie było mowy o jakimś napadzie. Nie kojarzył, aby ktoś coś mówił o odzyskiwaniu jakichś pieniędzy, ale on spał w tym samochodzie i nie kojarzył, co kto mówił w samochodzie. Był pijany „jak worek”. Ktoś go obudził w okolicy G. szarpaniem za ramię. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że wyszedł z tego samochodu i pamięta, że było zimno, przysięga, że on nie wie po co wyszli. Szli razem z D., M. Ż.
(1)za nim, „zapieprzony tą wódą” i nie wie dokąd właściwie szli, szedł na ślepo za nim. Kiedy było na zewnątrz samochodu zapalił papierosa więc nie mógł mieć wówczas kominiarki. Kominiarkę musiał założyć już poza samochodem, jak spalił papierosa, bo to była taka kominiarka motocyklowa bez otworu na usta. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że jak szli, to miał już kominiarkę i kaptur. Przeszli 50/60 metrów, nie wie, nie pamięta i nie widział czy B. i S. wysiadali z samochodu, zdaje mu się, że nie wysiadali. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że zauważył stojącego przy samochodzie starego, grubego chłopa. Według niego to on jakby grzebał w bagażniku, to było jakieś D., tak mu się zdaje. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że „on” stał sam, może i w tym samochodzie ktoś był, ale „on” na pewno stał sam. D. powiedział do niego „dzień dobry” czy „dobry wieczór”. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że nagle zobaczył, że D. rzucił się na tego dziadka, który jest sam, a to miała być „ustawka”. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że wtedy zrozumiał, że to był kolejny chory pomysł B., a nie żadna ustawka, to uciekł z tego miejsca. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że odstąpił od tego przestępstwa, nawet od przestępstwa bójki, na którą się zgodził. Jak D. rzucił się na tego dziadka, starego chłopa, który był sam, to M. Ż.
(1)był 4-6 metrów od D., bo szedł za nim, ale nie wie dokładnie jaka to była odległość, jak zobaczył, że D. oburącz przyciągnął tego dziadka, chwycił go ramieniem od tyłu i uciekł. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że nie chciał mieć problemów przez pijanych idiotów. Nie wiedział, żeby D. miał coś ręku, ale nie mógł tego fizycznie widzieć, bo stał za nim. Dobiegł do samochodu, w którym był S. i B., to znaczy na pewno był B. i M. Ż.
(1)krzyczał, że jest „pojebany”. (...) M. Ż.
(1)zapytał „i co?”, a M. Ż.
(1)mu powiedział „gówno, jesteś pojebany”. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że zdaje mu się, że kominiarkę zdjął przed wbiegnięciem do samochodu, ale na 100% tego pewien nie jest. Nie miał przy sobie żadnego narzędzia, żadnego przedmiotu. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że na niego znajomi mówią S., S., bo on nie lubi swojego imienia M.. Potem przybiegł D.. On przybiegł kilka kilkanaście sekund już był. Przy samochodzie, czy w samochodzie tego dziadka nikogo nie widział, ale nie wie czy ktoś był w środku, bo nie było widać wnętrza samochodu z jego perspektywy, nie zbliżał się do tego samochodu, był za plecami D.. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że jak D. wsiadł do samochodu S. to powiedział „spierdalamy”. On nic nie mówił, bo B. krzyczał na niego, że jest nieudacznik, a M. Ż.
(1)jest „wydyganiec”. M. Ż.
(1)chciał żeby go zawieźli do (...), bo tam został jego plecak, jego nóż, koszulka, chyba nawet portfel. Wtedy pojechali do (...) ale bez B.. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że zdaje mu się, że B. zawieźli na Spokojną, ale nie jest pewien, wie, że do (...) pojechał sam z D., a S. z nimi nie było u (...), więc chyba pojechał. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że po jakimś czasie do (...) przyszedł B., był wściekły na całą sytuację, miał pretensje najbardziej do P., do M. Ż.
(1)też „się sadził”. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że nie wie dlaczego on tak się wściekał, pomyślał, że chodzi o to, że on uciekł z tego miejsca ale nie wie dokładnie bo był pijany. B. zabrał gitarę i wyszedł, właściwie wybiegł trzaskając drzwiami. Została tam resztka wódki, którą przyniósł D., wypili tę wódkę i „odjechał” tzn. zasnął. Potem poszli „z buta” się przejść do S. do P., żeby ochłonąć, wytrzeźwieć. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że szedł tylko z D., (...) został. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że nie wiedział, że D. ma nóż, bo się tym nożem nie interesował. Kominiarkę miał schowaną w kieszeni spodni, w tylnej kieszeni. Chciał ją dać takiej koleżance M., która kupiła sobie motor, a to byłą typowo motocyklowa kominiarka. Jak szli do S. to zatrzymała ich policja, kazali im powyjmować rzeczy z kieszeni. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że on wyjął wszystko, ale zapomniał o tej kominiarce, jak go policjanci przeszukiwali to jej nie znaleźli a on ją miał cały czas w tylnej kieszeni. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że z D. nawet o tym co się stało nie rozmawiał, pytał jedynie „co on odpierdala”, że pójdzie siedzieć, ale muszą wytrzeźwieć żeby porozmawiać, żeby nie było między nimi bójki. M. Ż.
(1)wyjaśni, że dlatego nie wie z jakiego powodu napadł na tego dziadka, dlaczego miał jego nóż. Jak zostali zwolnieni to nie widział D. i nie wie jak znalazł się w posiadaniu jego noża. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że oficjalnego konfliktu z B. nie miał, oni żyli w zgodzie, ale po tej akcji nie chce mieć z nim nic wspólnego, on chce normalnie żyć i pracować. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że odbił od tego półświatka, poznał dziewczynę, pracował, nie pił, nie ćpał. Nie potrafił racjonalnie wytłumaczyć dlaczego związał się z B. towarzysko, on od początku był naprawdę bardzo w porządku, a dopiero potem zaczęło jemu odbijać. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że to zdarzenie z próbą wbicia noża w szyję P. był dwa dni przed tym zdarzeniem. Chciał połamać P. gitarę na głowie, ale następnego dnia go przepraszał. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że w jego obecności B. niewiele wypił, ale on nie pił i bardzo małą ilość alkoholu wystarczała, żeby się jemu „blachy powyginały”, to znaczy zaczął się dziwnie zachowywać, to fakt. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że tego pokrzywdzonego M. nie znał z nazwiska, jak go P. zaatakował, to też nie poznał, ale wie, że na tego chłopa mówią B. i on sprzedaje ruskie papierosy. Może 3-5 razy był u niego na „mecie” kupić paczkę papierosów i to raczej za małolata. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że nie słyszał, żeby była mowa o B. w samochodzie, ale on naprawdę był bardzo pijany, B. mówił, że pedofila trzeba zabić, nie mówił o jakiego pedofila mu chodziło. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że nie dopytywał się o kim on tak mówi, pomyślał, że on się napił i tak „pierdoli”. Zna M. P.
(2), ale nie zna M. P.
(1). M. Ż.
(1)spytał czy to nie jest przypadkiem córka tej M. i wyjaśnił, że to pewnie taka kilkunastoletnia córka tej M., ale on jej nic nie zrobił, to byli kiedyś jego sąsiedzi z osiedla. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że w życiu się z tą młodą, z tym dzieciakiem nie kontaktował telefonicznie. Może B. do niej dzwonił z jego telefonu miał 300/400 kontaktów w telefonie i nie wie czy jej numer mógłby mieć, raczej nie miał, nie widział momentu, kiedy D. kaleczył tego, bo już uciekł wtedy. Dowód: Wyjaśnienia M. Ż.
(1)k. 313-315 akt prokuratorskich. Przesłuchiwany ponownie w postępowaniu przygotowawczym M. Ż.
(1)wyjaśnił, że zarzuty zrozumiał, nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i wyjaśnił, że on w dniu dzisiejszym złożył wyjaśnienia w prokuraturze, podtrzymał te wyjaśnienia. Gdy zobaczył co się dzieje to uciekł. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że on naprawdę go nie dotknął, on założył kominiarę na głowę, on miał pewność, że jadą na ustawkę, a nie na „dziesionę”. Ustawka nie jest zgodna z prawem, ale on odstąpił od tego. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że on widział jak zaczął się szarpać i do nich przysuwać i jak zobaczył co zaczęło się dziać to uciekł, bo nie chciał żadnych problemów, on nic nie zrobił. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że on wówczas był pod wpływem alkoholu, pił wódkę, wcześniej pił piwo. Wcześnie byli w mieszkaniu u P. M.
(1). W tym mieszkaniu był on P. M.
(1), R. B. i P. D.
(1). M. Ż.
(1)wyjaśnił, że on za dużo nie rozmawiał bo spał. Oni przebierali się, bo P. D.
(1)został zatrzymany i pobity przez policję, miał porwane ubranie i był brudny, dlatego chciał się przebrać. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że nie machał żadną pałką (...), że nie miał żadnej pałki, nie miał żadnego noża. Wie o co chodzi z nożem, ten nóż, który brał udział w zajściu był jego nożem, był u P. M.
(1)i któryś z chłopców bez jego wiedzy i zgody go woził albo (...) albo D.. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że on na pewno by go nie dał. On nie zna się w alkoholu, wie że alkohol mu szkodzi, nóż został na subwooferze. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że on po alkoholu jest głupi i agresywny i dlatego rzadko pije. On B. znał od 2014 r. i potem kontakt trochę się urwał, bo on trafił do aresztu. Półtora tygodnia, dwa tygodnie przed tym zdarzeniem spotkał B.. Od tamtego czasu spotykali się prawie codziennie. D. poznał tego dnia, wcześniej go nie znał. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że drugi areszt to nie pomyłka, bo do tego przestępstwa się przyznał, współpracował z B.. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że pojechał do chłopaków po swoje pieniądze, to nie chodził o haracze. On pożyczył od niego pieniądze. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że pracował w budownictwie u kilku osób, nie chciał podać nazwiska pracodawców. Na budowach pracował w S. i G. z wynagrodzeniem około 2000 złotych, miał 10 złotych na godzinę, nie miał stałej pensji. Ma na utrzymaniu dziecko w wieku 5 lat, dziecko miesza z matką swoją, utrzymuje kontakty z dzieckiem, alimentów nie płacił. Wcześniej był z tą dziewczyną, rozstali się, a potem znowu się zeszli. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że jak wyszedł z więzienia to nawet mandatu nie dostał, nie pił, nie ćpał. Z ZK wyszedł 28 października 2014 r. Żałuje że na swojej drodze spotkał B.. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że D. ma dziecko, ona miała to dziecko jak się rozstali, ona zajmuje się tym drugim dzieckiem. Z tego co mu wiadomo, nie widział jej od półtorej/dwóch miesięcy. Jak wyszedł z ZK to mieszkał około 2/3 tygodniu u swojej mamy w S.. Nie zna adresu swojej mamy bo ona się przeprowadziła, wie gdzie to jest, to jest O. klatka 9. jak wyszedł to mieszkał na Nowowiejskiego 27A, załatwił sobie pracę i wyprowadził się do M. na Narutowicza, zerwał wówczas kontakty z koleszkami. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że wcześniej kilkakrotnie ćpał, dopalaczy nie brał, on wie, że to wszystko wygląda dziwnie i on tak naprawdę sankcje dostał za wymuszenia, ale chce powiedzieć, że się zmienił, pracował legalnie i ciężko, chciałby wyjść na lato i potem sobie życie poukładać. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że on złożył wyjaśnienia i one się pokrywają z zeznaniami świadków. Wie że oni się między sobą kontaktowali i chcą go pogrążyć. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że on nic nie zrobił. Dowód: Wyjaśnienia M. Ż.
(1)k. 330-330v akt prokuratorskich. Kolejno, przesłuchiwany w postępowaniu przygotowawczym M. Ż.
(1)wyjaśnił, że z informacji które uzyskał, które poskładał sobie w całość R. B. usiłuje uniknąć odpowiedzialności za ten napad i zgonić całą odpowiedzialność na niego. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że chce odnieść się do zeznań pana B., są one nieprawdzie i nielogiczne. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że jest zrozpaczony, że ma zarzut za coś czego nie zrobił, nie dotknął tego człowieka. R. B. jakiś czas wcześniej proponował mu „dziesionę mieszkaniową” na dom tego pana M., ale on się nie zgodził. Proponował mu też wiele innych przestępstw, ale M. Ż.
(1)się na nie godził. To miały być przestępstwa dużo bardziej dochodowe niż ten napad na meliniarza, który handluje papierosami. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że wie, że doszło do spotkania 21 kwietnia 2015 r. B. i K., miało ono na celu ustalenie najkorzystniejszej wersji dla obu tych panów. Wie o tym spotkaniu od B., on mu o tym powiedział 21 kwietnia po tym spotkaniu, to było przed jego zatrzymaniem. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że B. mu powiedział, że rozmawiał z K., że się spotkali i oni wiedzą co mają gadać i oni za to siedzieć nie będą. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że powiedział, że on tym bardziej nie będzie siedział za coś, co oni „odjebali”. Co do udziału K., M. Ż.
(1)wyjaśnił, że nic nie wie, bo pił od dwóch dni przed tym zdarzeniem, K. chyba dzwonił po tego chłopa. Nie wie czy K. wiedział o tym, że będzie dokonany rozbój, ale chyba wiedział, bo on i B. byli trzeźwi. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że jeżeli B. twierdzi, że pan M. był winny M. Ż.
(1)pieniądze, to jak M. Ż.
(1)miał robić interesy z kimś, do kogo nawet nie miał numeru telefonu. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że za co on miał dać 200 złotych B.? Za to, że przejechał z nim kilometr? Za towarzystwo miał mu dać? M. Ż.
(1)wyjaśnił, że prostytutki są tańsze. Na pewno nie wiedział, że ktoś, pewnie B. zaplanował ten napad. On kominiarkę założył, bo B. powiedział im, że idą na ustawkę. Jak zobaczył, że P. rzucił się na starego, grubego faceta to powiedział sobie „nie”. Szedł na ustawkę a nie na napad. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że nie chciał brać w tym udział i on tego człowieka nie skrzywdził, jakby wiedział, że coś stało się temu panu to by wezwał pogotowie, ale P. mówił, że temu pani nic nie jest. Może i brał udział w tym zdarzeniu, ale na pewno nieświadomie. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że nie pisałby się na to, jakby szedł na napad, to by go dokonał, a nie zrywałby się w połowie drogi. Nie wyrywał B. i K. kluczyków ze stacyjki samochodu. Pan K. I. jest właścicielem samochodu, których jechali, z tego co mu wiadomo, ale S. K. jest dużym facetem, mówią na niego „chodząca tablica M.”. On ma ponad pół metra w obwodzie ręki, trenuje kulturystykę, a M. Ż.
(1)pijany jak świnia miał sterroryzować jego i B., kiedy oni byli trzeźwi. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że to chyba się nie trzyma kupy. Nie wie dlaczego on go tak znienawidził. Wcześniej proponował M. Ż.
(1)napad na księdza, który dał mu schronienie jak wyszedł z kryminału. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że miał go uderzyć młotkiem ale się nie zgodził. Miał też z nim napaść na kantor w S., ale się nie zgodził. On też proponował M. Ż.
(1)10 tysięcy złotych za zabójstwo pana S., brata jego konkubiny. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że wtedy przekonał się, że to czubek, dla niego ta całą sytuacja jest stresująca i niekomfortowa. Dowód: Wyjaśnienia M. Ż.
(1)k. 676 akt prokuratorskich. Przesłuchiwany ponownie w postępowaniu przygotowawczym M. Ż.
(1)wyjaśnił, że to co do tej pory wyjaśnił jest zgodne z prawdą, chciał dodać, że następnego dnia po zdarzeniu B. podczas rozmowy telefonicznej poinformował go, iż spotkał się z K. S. i razem uzgodnili ze sobą zeznania co do okoliczności zaistniałego zdarzenia, o którym wcześniej wyjaśniał. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że B. powiedział, że uzgodnili zeznania ale co dokładnie mieli mówić, tego nie wie. On powiedział jedynie, że za to oni siedzieć na pewno nie będą. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że on powiedział mu wówczas, że on tym bardziej i się rozłączył. Chciał dodać, że przeczytał wyjaśnienia B. które otrzymał w prokuraturze i one są niespójne, nielogiczne i nieprawdziwe. Całość jego wyjaśnień jest kłamstwem, jest nielogiczna. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że B. powiedział między innymi, że M. Ż.
(1)miał dać 200 zł jemu za pojechanie z nim do pana M. po dług, to jest nielogiczne, bo za co miałby dać mu 200 zł jak on nawet z samochodu nie wyszedł. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że nie ma zamiaru siedzieć za coś czego nie zrobił. Dodał, że P. nie miał kominiarki, a on miał i ją włożył na głowę, bo szedł się bić i nie chciał być rozpoznany, jednak jak P. rzucił się na małego, grubego starego chłopa to uciekł. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że nie chciał mieć z tym nic wspólnego. Dowód: Wyjaśnienia M. Ż.
(1)k. 864 akt prokuratorskich. Przesłuchiwany w postępowaniu sądowym M. Ż.
(1)nie przyznał się do popełnienia czynu i wyjaśnił, że on co prawda niewątpliwie był uczestnikiem tego przestępstwa, co nie da się ukryć, ale niewątpliwie był uczestnikiem nieświadomym i przede wszystkim biernym. On tego człowieka nie dotknął nawet palcem, ani nie zabrał mu nawet grosza. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że poprzedniego dnia dotarł do znajomego P. M.
(1), gdzie spożywał alkohol i został u niego na noc, a rano kupił jedzenie, papierosy, wódkę i piwo. W godzinach między 10.00 a 12.00 przyszedł D., którego wcześniej nie znał. Pili razem wódkę. D. ostrzył nóż i się nim bawił. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że zadzwonił do B. i ten powiedział, że niedługo będzie, przyszedł w godzinach popołudniowych. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że on był pod silnym wpływem alkoholu i słabo to wszystko pamięta, jak przez mgłę. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że dzień wcześniej został zaatakowany przez kolegę pana B. wraz z dwoma innymi nieznanymi mężczyznami. Wyrwał się, uciekł i prosił pana B. o interwencję aby to wyjaśnić, faktem jest, że był głupi, czego bardzo żałuje i dał się namówić B., żeby ten konflikt rozwiązać pięściami. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że dał się namówić, żeby pan B. zaaranżował ich spotkanie z tym mężczyzną, żeby go pobić. Potem znowu „urwał mu się film” Ocknął się pod domem S. S.
(1), u której pomieszkiwał B.. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że siedział na przednim fotelu pasażera, na miejscu kierowcy siedział S. K., z tyłu za K. siedział D.. Następnie przesiadł się do tyłu na środkowe miejsce na tylnej kanapie. Później pamięta, że ocknął się pod jakimś takim popegeerowskim małym blokiem kilkurodzinnym, został w samochodzie szarpany za rękę przez D., żeby się ocknął. Okazało się, że w tym domu mieszkał D.. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że został zaproszony do salonu, P. wlał im po szklance wódki i M. Ż.
(1)znowu dalej nic nie pamięta. Ocknął się znowu szarpany, nie agresywnie, w celu obudzenia go. Powiedział, że wychodzimy. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że półprzytomny „poczłapał” do tego samochodu, usiadł z tyłu, bo tam było wygodnie a on był „naprany”. Prawdą jest to co mówił D., że on widział, ale nie słyszał słów, sceny jak B. groził D. bronią. Był to krótki pistolet, trzymał go na wysokości klatki piersiowej. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że z jednej strony się bał, ale z drugiej cieszył się, że nie czepia się jego ale D.. P. wstał finalnie do tego samochodu i odjechali w stronę S.. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że jak odjeżdżali to było jeszcze jasno. Miał przy sobie kominiarkę typu motocyklowego. Był przekonany, że idą brzydko mówiąc wymierzyć sprawiedliwość koledze B., który dzień wcześniej rzucił się na niego i rozwalił mu wargę. Wyszedł z samochodu, założył kominiarkę na twarz i kaptur na głowę. Szli z D. w stronę ulicy (...) szedł pierwszy, M. Ż.
(1)wyjaśnił, że szedł za nim i „człapał” będąc w stanie skrajnego upojenia alkoholowego. W pewnej chwili zobaczył z odległości 4-6 metrów jak D. szarpie się z mężczyzną, którego nie umiał zidentyfikować, ale z całą pewnością po samej posturze stwierdził, że nie jest to osoba, o którą mu chodziło. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że tamten był wysoki i szczupły, a ten niski i gruby. Przeraził się tym, było zimno, przewietrzył się troszkę, otrzeźwiał, wrócił mu rozum i doszło do niego, w co się wplątał. Jak zobaczył, że D. chwycił tego człowieka, który z całą pewnością nie był tym człowiekiem, który go zaatakował, a stwierdził to po posturze. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że krzyknął „zostaw go, uciekamy stąd”, czy coś w tym stylu, ale chodziło mu o to, żeby zaniechał bicia go, bo był przekonany, że on się po prostu pomylił. Po tych słowach P. tego człowieka zostawił, M. Ż.
(1)wyjaśnił, że się odwrócił, bał się problemów. Nie chciał być ciągany jako świadek i zaczął uciekać w stronę tego samochodu. Prawdą jest, co zeznaje B., że jak wskoczył do tego samochodu to krzyczał „przypał, był przypał”, a krzyczał tak, bo był przekonany, że idą pobić tego pana K., a D. się pomylił i tego nie dokonali, dlatego tak krzyczał. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że S. K. i B., posłużyli się nim jak narzędziem i wrabiają go w przestępstwo, gdyż był bardzo pijany. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że B. z K. mówią, że rzekomo miał do odebrania dług od tego poszkodowanego, co jest oczywiście nieprawdą, bo jego nic z tym człowiekiem nie łączyło, nawet interesy, przede wszystkim gdyby coś z tym człowiekiem robił to miałby do niego nr telefonu. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że w domu u (...) widział u D. nóż, ostrzył go i się nim bawił. W samochodzie cały czas spał pijany, bo tam było ciepło, nie było klimatyzacji. Noża tam nie widział. Oczywiście, że nie miał zamiaru nikogo napaść, ani zaatakować. W życiu nie dokonał żadnego rozboju. Miał pieniądze tego dnia ok. 500/600 złotych. Dzień wcześniej przyjechała znajoma oddać mu 750 zł. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że nie miał świadomości, że to ma być rozbój. On miał bić tego chłopa co mu rozwalił wargę. W świetle tego aktu oskarżenia, jaki stawia mu prokurator jest niewinny, gdyż na pewno nie wspólnie, bo człowieka nie dotknął palcem i na pewno nie w porozumieniu, bo jak można porozumieć się z kimś kto śpi i bełkocze, nie jest w stanie porozumieć się ze swoimi nogami, żeby iść prosto i ze swoim mózgiem, żeby się uspokoić i iść do domu. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że był w takim stanie że nie był w stanie pokierować świadomie swoim postępowaniem, a jak wyszedł na dwór, gdzie było chłodno i otrzeźwiał, to powrócił mu rozum i odstąpił nawet od tej ustawki, jeszcze w dobrej wierze krzyknął do P., żeby go zostawił. Na pewno nie chciał dokonać rozboju, chciał napaść na tego chłopa, co go pobił i go pobić, a nie na jakiegoś pana M., który jest biedny, bo handluje ruskimi papierosami. Dowód: Wyjaśnienia M. Ż.
(1)k. 462-474 akt sądowych. Przesłuchiwany w postępowaniu sądowym M. Ż.
(1)wyjaśnił, że był mocno pijany, ale on nie tknął człowieka, odstąpił od tego i to dzięki niemu nic się nie stało temu człowiekowi. Dowód: Wyjaśnienia M. Ż.
(1)k. 1331 akt sądowych. M. Ż.
(1)wyjaśnił przed sądem, że on dostał „w ryja” od kolegów B., chciał pobić tego jego kolegę z D., a B. miał go im wystawić. Jak zobaczył tego chłopa małego i grubego to odstąpił od wszystkiego. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że był pijany, został wykorzystany a przez to, że miał stwierdzone (...) i miał takie incydenty to zrobili z niego przywódcę, jakby chciał, żeby był dokonany ten rozbój to byłby dokonany. Nie zrobiłby rozboju na 26 zł, na 26 tysięcy zł też by takiego rozboju nie zrobił, bo to się nie opłaca. Dowód: Wyjaśnienia M. Ż.
(1)k. 1808 akt sądowych. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że w chwili zatrzymania miał dwa telefony i kilka kart SIM, jakby chciał zrobić coś nielegalnego to by kupił kartę sim i potem ją wyrzucił. Ten telefon często nie był w zasięgu jego rąk, często nie on był autorem ani adresatem. Często z telefonu korzystał B.. Dowód: Wyjaśnienia M. Ż.
(1)k. 1889 akt sądowych. Kolejno, przesłuchiwany w postępowaniu sądowym M. Ż.
(1)wyjaśnił, że on nie miał pojęcia, ani nawet przypuszczeń, że P. D.
(1)ma przy sobie ten przeklęty nóż. Dziękował Bogu i P., że wrócił mu rozum i wreszcie powiedział prawdę, że ten nóż dał mu B., a M. Ż.
(1)najzwyczajniej w świecie go ukradł. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że zresztą jak mógł mu go dać, jak chwilę wcześniej groził mu nim B.. Tak naprawdę nic mu nie stało na przeszkodzie, aby dokonać rozboju. Poszkodowany został doprowadzony przez D. do stanu bezradności, było bardzo ciemno, M. Ż.
(1)wyjaśnił, że był zamaskowany, nikogo tam nie widział i nic nie dokonał bo nie chciał dokonać, ani nie chciał aby w ogóle był dokonany jakikolwiek rozbój, dlatego mu zapobiegł. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że tak naprawdę podczas tej feralnej sytuacji nie zrobił nic co nosiłoby znamiona przestępstwa. Nie dotknął poszkodowanego nawet palcem, nie odezwał się do niego nawet sylabą, ani nie ukradł mu nawet grosza, wręcz odwrotnie, uratował go, bo po jego reakcji dopiero D. zaprzestał wszelkich działań przeciwko poszkodowanemu. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że on nie chciał żeby tam doszło do jakiegokolwiek przestępstwa, zwłaszcza na zupełnie obcym mu człowieku, który nic mu nie zawinił, ani on jemu. Nie znał tego poszkodowanego człowieka, nic z nim go nie łączyło, nawet nie posiadał jego numeru telefonu. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że nie wiedział o tym przeklętym nożu, nic nikt temu poszkodowanemu nie ukradł, a on swym zamiarem tego wieczora nie obejmował żadnej kradzieży ani rozboju. Dowód: Wyjaśnienia M. Ż.
(1)k. 2394-2399 akt sądowych. Przesłuchiwany ponownie w postępowaniu sądowym, po odczytaniu z k. 313-315, M. Ż.
(1)wyjaśnił, że to było na ulicy (...), bo w S. nie ma ul. (...). Takie wyjaśnienia składał. Chciał tylko sprostować: nieświadomie w jednym niuansie zeznał nieprawdę i wytłumaczył, że powiedział, że nie zna M. P.
(1), bo nie wiedział, że ona tak się nazywa, bo jej matka jest w związku małżeńskim z panem K. i u nich na drzwiach jest to nazwisko, a potem wynikło, że ta dziewczynka ma innego ojca i jego nazwisko, także nawet w jego telefonie miał wpisany (...) bo więcej nie dało się wpisać w telefon. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że nie wiedział jak jej matka ma z panieńskiego, wie że jest M., poza tym wszystko się zgadza. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że tego dnia on wydzwonił B.. Żeby otrzeźwieć chcieli kupić od niego niewielką ilość amfetaminy. B. przyszedł po kilku godzinach i przygotował 4 porcje białego proszku, który wszyscy oskarżeni i P. M.
(1)mieli wciągnąć do nosa. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że po kilku minutach nie zaczął trzeźwieć, ale zaczęło się robić odwrotnie. Zrobił się gumowy i zaczął odpływać i wtedy na dobre urwał mu się film i co się działo potem pamięta wyrywkowo i przez mgłę. Po odczytaniu z k. 330-330v M. Ż.
(1)podtrzymał te wyjaśnienia i wyjaśnił, że usłyszał jedną rozbieżność. W jednych wyjaśnieniach powiedział, że zostawił nóż na stole, a w drugich, że na subwooferze, a chciał wyjaśnić, że subwoofer stał na stole i pewne jest że tego noża po pijanemu nie wziął i nie wziąłby go ze sobą. M. Ż.
(1)podtrzymał również wyjaśnienia znajdujące się na k. 676 i 864 Dowód: Wyjaśnienia M. Ż.
(1)k. 2673-2674 akt sądowych. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że ten nóż był czarny, matowy. Tam nie ma lamp i on go nie widział. D. ukrył go w rękawie. Chwilę wcześniej tym nożem groził M. B., czego M. Ż.
(1)nie pamięta. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że poszkodowany jest niski i był przekonany, że D. się pomylił, powiedział, że „jest przypał i spierdalamy”. Poszkodowany powiedział, że po tych słowach uciekli. Zamiarem nie obejmował dokonania rozboju, a już całkiem nie na M., który nigdy mu nie zawinił. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że jak zobaczył co się dzieje to odstąpił, nie mógł działać wspólnie i w porozumieniu, bo wektory ich zamiarów były przeciwległe. Mógł go pobić, zadźgać, ale jak go zobaczył to kazał go zostawić i uciekać. Dobrowolnie odstąpił, nie wiedział o nożu. Gdyby chciał coś mu zrobić to by zrobił. Dowód: Wyjaśnienia M. Ż.
(1)k. 2676-2677 akt sądowych. Kolejno, składając wyjaśnienia przed sądem M. Ż.
(1)wyjaśnił, że nie zdawał sobie sprawy, że D. jest w posiadaniu noża. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że prawdopodobnie chciał opuścić towarzystwo, ale B. grożąc mu nożem nie pozwolił na to. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że on zapobiegł przestępstwu rozboju. D. doprowadził pokrzywdzonego do stanu bezbronności i nic nie stało na przeszkodzie by dokonać przestępstwa, jakby chciał go okraść, pobić czy zgwałcić to by to zrobił. Nie zrobił tego, bo nigdy nie chciał mu nic zrobić. Nie był z nim skonfliktowany ani zaprzyjaźniony. M. Ż.
(1)wyjaśnił, że może nie był tego wieczoru wzorem obywatela ale rozbój nie był odzwierciedleniem jego zamiaru i tylko dzięki niemu nie doszło do niego. Nie ma mowy, że chciał go dokonać wspólnie i w porozumieniu, jakby chciał byłby dokonany. Dowód: Wyjaśnienia M. Ż.
(1)k. 2909 akt sądowych. Po odtworzeniu na rozprawie płyty z nagraniem z monitoringu z k. 86 akt sprawy M. Ż.
(1)wyjaśnił, że to była kominiarka , którą miał założoną na twarzy, ukrył ją dlatego, że był przerażony całą sytuacją, że zostanie wmanewrowany w pobicie, nie przypuszczał, że to będzie rozbój, źle zrobił, ale nie myślał racjonalnie. Po okazaniu noża z koperty opisanej wykaz nr I/74/15/P M. Ż.
(1)wyjaśnił, że rozpoznaje swój nóż oraz że nie dał go P. D.
(2). Po okazaniu bluzy wyjętej z koperty oznaczonej wykazem nr V/78/15/P M. Ż.
(1)rozpoznał tę kurtkę po śmiesznych wzorkach i wyjaśnił, że miał ją D. w dniu zdarzenia, Dowód: Wyjaśnienia M. Ż.
(1)k. 3109-3110 akt sądowych. W wywiadzie środowiskowym przeprowadzonym przez zawodowego kuratora sądowego kurator wskazała iż, w czasie wspólnego mieszkania z matką (od 2011 r. do chwili ostatniego pobytu na wolności, kiedy na krótki okres czasu warunkowo przyjęła go do swojego mieszkania) matka krytykowała jego zachowanie, żądając aby wykonywał pracę i przyczyniał się chociażby do swojego utrzymania. Ta postawa matki spotykała się z kolei ze sprzeciwem ze strony podopiecznego, który w ordynarny sposób się do niej odzywał i traktował bardzo źle. W trakcie sprawowanego dozoru H. K. notorycznie składała skargi na zachowanie syna. Przyznawała wówczas, że syn jest mało zaangażowany w poszukiwanie pracy. W ocenie matki ww. był nieodpowiedzialny i infantylny, a pomimo tego matka kilka razy dawała mu szansę na zmianę postawy. W tamtym okresie kurator sądowa była również informowana, że M. Ż.
(1)wieczorami gdzieś wychodzi, wraca w nocy i śpi do godzin przedpołudniowych. Beztroski styl życia jaki prowadził aresztowany nie odpowiadał matce, ale nie mogła ona nic powiedzieć, albowiem na jej uwagi syn reagował agresją i złością, czego świadkiem był także kurator. Rozmówczyni nie zaprzeczała, że wówczas dochodziło do rękoczynów i interwencji Policji. H. K. na sposób zachowania syna, który swoją „krzykliwością” zwracał na siebie uwagę odnotowywała także skargi sąsiadów, którym syn zakłócał w ten sposób spokój. Powyższe spowodowało, że H. K. zażądała, aby syn ostatecznie opuścił jej mieszkanie, w którym mieszkał jeszcze na krótko po odbyciu kary pozbawienia wolności tj. w listopadzie 2014 r. po czym wyprowadził się nie wskazując dokąd. Kurator podała, że M. Ż.
(1)jest kawalerem, ale na utrzymaniu posiada syna M. Ż.
(2), na którego posiada zobowiązania alimentacyjne, których nigdy nie płacił. Wobec syna, Sąd Rodzinny ograniczył mu wykonywanie władzy rodzicielskiej do współdecydowania o istotnych sprawach. M. Ż.
(1)wykazywał mierne starania w kierunku uzyskania pracy zarobkowej. Kilka razy tracił status osoby bezrobotnej, nie będąc zainteresowanym podjęciem współpracy z pracownikami biura pośrednictwa pracy. Po raz ostatni został wykreślony z ewidencji osób bezrobotnych w dniu 12 listopada 2014 r. z powodu niestawiennictwa i nie potwierdzenia swojej gotowości do podjęcia zatrudnienia. Każdorazowo w trakcie rozmów z kuratorem M. Ż.
(1)zapewniał, że poszukuje zatrudnienia, ale przez cały okres pobytu na wolności właściwie pozostawał bez pracy, a jego styl życia nie uległ żadnej zmianie. Przyczyną bezrobotności zdaniem kurator sądowej był brak nawyku pracy, zawyżona samoocena oraz zbyt wysokie wymagania wobec potencjalnych pracodawców. W trakcie współpracy z dozorowanym, prowadzonej w ramach orzeczonych dozorów stan zdrowia opiniowanego był bardzo dobry. M. Ż.
(1)nie leczył się w poradniach specjalistycznych i nie leczył się farmakologicznie. Był natomiast pacjentem (...) Sp. z o.o. w S., gdzie każdorazowo umawiała go matka – w ocenie której syn powinien zażywać leki uspokajające. Wizyty dozorowanego w poradni były wówczas nieregularne, a M. Ż.
(1)zażywał leki ad hoc. W ocenie kurator sądowej M. Ż.
(1)prowadził beztroski tryb życia nie widząc konieczności podjęcia pracy i dokonania zmian w swoim życiu. Podejmował próby usamodzielnienia się i w czerwcu 2013 rok wyprowadził się z mieszkania swojej matki, do której wrócił po miesiącu deklarując nienaganną postawę i łożenie na własne utrzymanie, ale po raz kolejny nie wywiązał się z zawartej umowy, nadwyrężając tym samym zaufanie matki. Uchylał się od dozoru, nie informując wówczas kuratora o swoim miejscu zamieszkania, twierdząc, że „pomieszkuje u kolegów”. Tymczasem kurator miał podstawy do tego, aby sądzić, że M. Ż.
(1)utrzymuje kontakty z osobami zdemoralizowanymi, karanymi sądownie i mającymi negatywne opinie. H. K. w czasie trwania dozorów prosiła o pomoc i wsparcie, była bowiem bezsilna i bała się agresywnego zachowania M. Ż.
(1). Krótko przed osadzeniem kontaktowała się też z dzielnicowym KPP w S. rozważając założenie Niebieskiej Karty. Obawiała się bowiem gróźb syna, który twierdził, że „ją załatwi”.. Opiniowany był wulgarny, arogancki i cyniczny. Innych ludzi traktował przedmiotowo. Był skoncentrowany wyłącznie na zaspakajaniu własnych potrzeb i całkowicie bezkrytyczny wobec swojego zachowania. Uważał, że jego zachowanie jest poprawne i nie powinno budzić poważniejszych zastrzeżeń. Oskarżał innych: kuratora, matkę, dzielnicowego i innych o złośliwość i subiektywne opinie wynikające z niechęci do jego osoby. Jednocześnie samoocena dozorowanego była wysoka, pomimo braku wykształcenia, trudności w znalezieniu pracy i innych czynników. Deklarował prezentowania pozytywnej postawy, ale nie wywiązywał się ze swoich deklaracji, nie realizował bowiem obowiązków probacyjnych. Przejawiał także lekceważący stosunek do norm prawnych, dopuszczał się wykroczeń. Dowód: Kwestionariusz wywiadu środowiskowego k. 287-289 akt prokuratorskich. W opinii sądowo-psychiatrycznej, dotyczącej M. Ż.
(1), sporządzonej przez biegłych lekarzy psychiatrów biegłe podały, .że oskarżony posiada orientację wszechstronnie prawidłową, świadomość jasną. Tok myślenia bez cech rozwlekłości czy rozkojarzenia. Kontakt słowny nawiązuje spontanicznie, wypowiedzi zborne, logiczne, na temat. A. dostosowany, w wyrównanym nastroju. Urojeń nie wypowiada, doznawaniu omamów przeczy. Brak danych na temat występowania takich doznać w przeszłości. Funkcje pamięci i koncentracji uwagi niezaburzone. Osobowość zwarta o rysach dyssocjalnych. Na podstawie przeprowadzonego badania specjalistycznego oraz danych z akt sprawy biegłe zgodnie stwierdziły, że opiniowany M. Ż.
(1)nie jest chory psychicznie ani upośledzony umysłowo. Odnośnie zarzucanego mu czynu biegłe zgodnie stwierdziły, iż M. Ż.
(1), w chwili jego popełniania miał zachowaną zdolność rozumienia znaczenia czynu oraz pokierowania swoim postępowaniem, warunki art. 31 § 1 i 2 k.k. nie zachodzą. Poczytalność opiniowanego w chwili czynu, w trakcie postępowania oraz podczas badania nie budziły wątpliwości biegłych. Zgodnie z ich opinią M. Ż.
(1)może brać udział w toczącym się postępowaniu. Dowód: Opinia sądowo-psychiatryczna k. 578-564 akt prokuratorskich. W uzupełniającej opinii sądowo-psychiatrycznej biegłe psychiatrzy zgodnie stwierdziły, na podstawie wcześniej przeprowadzonego badania specjalistycznego oraz danych z akt sprawy, iż stan zdrowia psychicznego opiniowanego M. Ż.
(1)pozwala mu na prowadzenie obrony w sposób samodzielny i rozsądny. Dowód: Opinia sądowo-psychiatryczna k. 806 akt prokuratorskich. Podczas postępowania sądowego biegłe psychiatrzy wydały opinię dotyczącą M. Ż.
(1), i podały, że oskarżony Ż. był przez nie badany w trybie jednorazowego badania w warunkach ambulatoryjnych. Po jego przeprowadzeniu biegłe stwierdziły, analizując dane z akt sprawy, że opiniowany nie jest chory psychicznie ani upośledzony umysłowo, nie stwierdziły u niego żadnych innych zaburzeń czynności psychicznych mogących mieć wpływ na poczytalność w inkryminowanym czasie Dowód: Opinia sądowo-psychiatryczna k. 841. Przesłuchiwany w postępowaniu przygotowawczym R. B. wyjaśnił, że treść przedstawionego mu zarzutu zrozumiał i wie o co jest podejrzany. Nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu przestępstwa. R. B. wyjaśnił, że pojechał oddać rower P., ale nazwiska nie zna, na ulicę (...). Tam pili alkohol P., ale inny niż ten, do którego pojechał i M. Ż.
(1). R. B. wyjaśnił, że poznał go przez O., czy O. z lombardu (...), poznał go parę miesięcy temu. Oddał rower, ale to towarzystwo było pijane, naćpane, nawet gospodarz był podchmielony. R. B. wyjaśnił, że przywitał się i wypił z nimi kieliszek wódki. M. powiedział, że jest taki pan pedofil, od którego on ma odebrać pieniądze i pytał czy z nimi pojedzie. Powiedział, że R. B. dostanie za to dwie stówy, a jak nie będzie miał pieniędzy, to da mu za to papierosy. R. B. wyjaśnił, że M. dzwonił telefonem po jakiegoś kierowcę, a M. jak ten kierowca przyjechał powiedział, że da jemu stówę, jak pojedzie z nimi. R. B. wyjaśnił, że jadąc do tego pana zajechali do niego do domu na Spokojną. Samochodem jechali on, kierowca, P. ze S. i M.. Na Spokojną zajechali bo M. prosił go o pożyczenie kurtki, bo on nie miał kurtki. R. B. wyjaśnił, że poszedł sam do domu i zabrał kurtkę. Pojechali na stację benzynową jak się jedzie na S. P., żeby zatankować gaz do samochodu. Stamtąd pojechali na S. P., po P. chciał się przebrać, był brudny od tej całej libacji. Ubrał się w białą bluzę z kapturem i czarną kurtkę skórzaną. R. B. wyjaśnił, że wrócili potem wszyscy do S., po drodze rozmawiali o tym panu pedofilu. Ten pan miał oddać M. jakiś dług w pieniądzach lub papierosach. R. B. wyjaśnił, że M. powiedział, że mu głowę rozjedzie i dlatego R. B. pomyślał, że chce coś jemu zrobić. R. B. wyjaśnił, że powiedział, że pojadą do tego pana, on odda pieniądze i wracają. Kierowca powiedział, że nie chce się na to zgodzić, a wtedy M. zabrał jemu kluczyki ze stacyjki, był taki agresywny. Kluczyki to jemu zabrał jak stali na parkingu na Osiedlu (...). R. B. wyjaśnił, że M. machał taką pałką rozkładaną, którą miał przy sobie, taką żelazną i jak wysiadł z samochodu to uderzał nią w śmietnik. Jeździli trzy razy w tam i z powrotem po S.. R. B. wyjaśnił, że on w końcu wysiadł z samochodu i poszedł na Lipową do kasyna. Tam do kolegi który pilnuje, jest z C., ale nie wie jak się nazywa, jak ma na imię, ma żonę chorą na raka. R. B. wyjaśnił, że powiedział, że to porąbani jacyś są. Był w salonie chwilę, nie było nikogo wiec wyszedł. Potem szedł w kierunku Spokojnej, ale oni podjechali samochodem i wsiadł do nich. Poszli do tego pana pedofila na klatkę, ale jego nie było w domu. Tam w klatce obok stało takie towarzystwo, koledzy R. B., ale zna tylko po ksywie J. i Małpę. R. B. wyjaśnił, że przywitał się z nimi, oni pili piwo. Do nich podszedł M., wymachiwał tą pałką, chciał 15 zł. R. B. wyjaśnił, że M. kopnął w śmietnik, uderzył w śmietnik pałką i groził mu, że jest słaby. R. B. wyjaśnił, że chciał żeby kierowca odwiózł go do domu, że żadnej „dziesiony” nie będzie robił. M. założył kominiarkę na twarz, wyjął taki czarny nóż, obosieczny jak mają komandosi i zaczął pajacować z tym nożem, a potem dał go P. ze S. P.. R. B. wyjaśnił, że wsiadł do samochodu i prosił kierowcę, żeby go odwiózł do domu i pojechali w stronę domu. Kierowca wpadł na pomysł, że zadzwoni po tego pana, bo go zna i że ten przyjedzie pod dom. R. B. wyjaśnił, że siedział koło siedzenia dziecięcego, obok niego siedział P. i R. B. nie mógł wysiąść, a oni pojechali pod sklep (...). Tam ten kierowca zadzwonił do tego pana i się z nim umówił. R. B. wyjaśnił, że on cały czas prosił, żeby nic nie robili, że to nie jest dobre. M. twierdził, że R. B. ma się „nie wpierdalać”, że i tak to zrobią. Zajechali ok. 300 metrów od domu tego pana i tak kierowca zatrzymał się, z samochodu wysiadł P. i M.. R. B. wyjaśnił, że nie wie co robili, M. cały czas na zmianę zakładał i zdejmował kominiarkę. Po jakimś czasie wrócili zdyszani i odjechali do domu. Kierowca odwiózł ich koło L., oni wysiedli, a R. B. odwiózł na Spokojną. R. B. wyjaśnił, że nie wie co się stało, nic nie widział. Kierowca powiedział, że kasuje z komórki numer M. bo to chory łeb. R. B. powiedział, że za to podwiezienie da mu parę groszy. Jego narzeczona nazywa się S. S.
(1). R. B. wyjaśnił, że położył się w domu spać około 22.00. na drugi dzień pisał do niego M., że jest cienias, wydymaniec, potem pisał, że Policja go zatrzymała. Ma tę wiadomości w swoim telefonie, a telefon jest w domu. Potem przyszli do niego policjanci do domu i został zatrzymany. R. B. wyjaśnił, że on do końca nie wiedział, że oni tego pana napadli dopiero na mieście, w kasynie dowiedział się od kogoś, ale nie wie od kogo, nie zna ich, to stali bywalcy kasyna, że ten B. został napadnięty. R. B. wyjaśnił, że jak M. przybiegł do samochodu z P. to jedynie krzyczał „przypał”, ale nie mówił co zrobili. R. B. wyjaśnił, że żałuje, że w ogóle z M. wsiadł do samochodu, on jest bardzo niebezpieczny. R. B. wyjaśnił, że nie ma żadnego konfliktu z właścicielem mieszkania, kierowcą P., a jedynie M. mu machał pałką przed twarzą. R. B. wyjaśnił, że nawet nie zna pana B., on ma opinię, że jest pedofilem, R. B. raz tylko kupował o niego papierosy. Dowód: Wyjaśnienia R. B. k. 141-142 akt prokuratorskich. Kolejno, przesłuchiwany w postępowaniu przygotowawczym, R. B. wyjaśnił, że zarzut zrozumiał, nie przyznał się do zarzucanego mu czynu i wyjaśnił, że prosił M. żeby tego nie robił, on był pijany i naćpany, machał R. B. i kierowcy pałką, krzyczał, że R. B. „dyga”, używał słów wulgarnych. R. B. wyjaśnił, że mieli wziąć pieniądze od tego człowieka, M. go znał dłuższy czas, przyszedł w kominiarce, zakładał ją i zdejmował. R. B. wyjaśnił, że mówił, że będą za to siedzieć więzieniu, za ten czyn. Mówił, żeby tego nie robić, wiedział jak to się skończy. R. B. wyjaśnił, że nie mógł wysiąść z samochodu bo siedział z tyłu między siedzeniem dziecka, a obok z drugiej strony siedział D., on miał nóż, on nie chciał tego robić. Wywierał na nim presję psychiczną M. Ż.
(1). To on zadzwonił po kierowcę, po tego S.. R. B. wyjaśnił, że przyjechał do domu przebrać kurtkę. M. mówił, że R. B. jest źle ubrany, miał się ubrać odpowiedni. R. B. wyjaśnił, że M. mówił, że to jest pedofil, żeby pojechał z nim, i powiedział, że pedofili nie lubi. R. B. wyjaśnił, że miał taką sytuację w domu kiedyś i powiedział, że to zrobi. R. B. wyjaśnił, że nie ma pojęcia czy on był winny. Wtedy zrozumiał, że to chodziło o napaść. On mówi „P. weź się ogarnij i idziemy do domu. R. B. wyjaśnił, że M. nie chciał go wypuścić, wyrwał kluczyki z samochodu i poszedł z P., wrócił zdyszany, nic przy sobie nie miał, R. B. wyjaśnił, że nic nie widział. Wrócili z kierowcą do domu i poszedł spać. R. B. wyjaśnił, że dwa razy mówił żeby tego nie robić, M. mówił, że R. B. jest słaby, że jest cienias. R. B. wyjaśnił, że mówił, że wylądują za to w więzieniu. Ż. poznał przez O., takiego kolegę co ma lombard, poznał w tamtym roku po wakacjach, nie utrzymywał z nim żadnych relacji, dopiero teraz przez te trzy tygodnie. R. B. wyjaśnił, że mu mówił, żeby tego nie robił. On wyszedł z samochodu, uderzył tą pałką teleskopową w śmietnik, zaczął grozić R. B. i kierowcy, bo on też nie chciał tego robić. R. B. wyjaśnił., że na początku nie miało tak być, nie miało być robionego żadnego rozboju. R. B. wyjaśnił, że on tam mieszka w tym mieście, gdyby wiedział to by do tego nie dopuścił, żeby w jego mieście dokonano rozboju, jego znają i w tym budynku też. R. B., że on tam chodził wcześniej po papierosy. M. zna tego S. osobiście. On do niego zadzwonił, można sprawdzić bilingi. R. B. że on później dzwonił z telefonu R. B., kazał R. B. wymazać ten numer, ale tego nie zrobił. P. miał się przebrać bo był brudny i źle wyglądał. R. B. wyjaśnił, że jak pojechali do M. do domu, on wyszedł z kominiarką i R. B. wtedy zaczął go wypytywać o to, co on chce zrobić, pokłócili się. M. był zły, R. B. wyjaśnił, że powiedział kierowcy żeby pojechali do domu i pojechali, już byli prawie pod domem. Potem kierowca powiedział, że on do niego zadzwoni i może on odda te pieniądze. R. B. wyjaśnił, że zna P. i całą jego rodzinę i prosił go żeby nie szedł na ten rozbój. R. B. wyjaśnił, że to nie miało znaczenia, jakby wysiadł z samochodu i szedł do domu. Żal mu było P., niedawno zmarli mu ojciec. R. B. wyjaśnił, że poszedł do jego siostry z atrapą broni, mówił, że są bandziorami, śmiali się. R. B. wyjaśnił, że on nawiązał współpracę z agentami i miał wystawić dilerów ze S.. Oni go wyciągnęli z E., on miał rozpracować handlarzy narkotyków. Nie wie czy udało się to zatrzymanie, jego zadaniem było, żeby wystawić K., tego co rozprowadza narkotyki, on miał nie łamać prawa, miał się trzymać tego Ż., żeby mu wystawił innych. R. B. wyjaśnił, że on od razu powiedział, że nie chce się na to godzić na ten rozbój. Jak policjanci przyjechali to od razu otworzył m drzwi wiedział, że chodzi o tego mężczyznę. Ż. był nerwowy, zaczął wyzywać R. B. i kierowcę. On był niezrównoważony, on jest teraz zatrzymany, jest w więzieniu. R. B. wyjaśnił, że to wie bo był przesłuchiwany, on miał jego rzeczy, tę pałkę i kominiarkę, on to ma w mieszkaniu. R. B. wyjaśnił, że dzwonił do swojej kobiety, żeby wydała te rzeczy. Jego kobieta to S. S.
(1), mieszka na ul. (...) w S., on jej mówił, że tego nie zrobił. R. B. wyjaśnił, że dwa razy mówił M., że się na to nie godzi, on był agresywny i nieobliczalny. R. B. wyjaśnił, że trzymał się z nim tylko dlatego, że miał dojścia do narkotyków. R. B. był karany za rozbój i kradzieże, wyszedł rok temu, siedział 15 lat, wiedział, jak to może się skończyć i mówił, że nie chce tego robić. R. B. wyjaśnił, że żal mu było tego chłopaka P., znał go, razem pracowali u A. F.. R. B. wyjaśnił, że ten pistolet to zabawka, nie chciał nikogo nastraszyć, nie chciał się wychylać, zwłaszcza w S., gdzie mieszka i go znają. Panowie oficerowie kazali mu przestrzegać prawa. On mieszka z kobietą, narzeczoną, ona jest teraz w ciąży. On pracował u pana F. przez trzy miesiące i miał wypadek. Jechał do pracy i wyrzuciło go, wpadł w poślizg. Teraz jest na warunkowym, dostał dwa miesiące warunkowego, wyszedł w maju, nie wie czy mu się warunkowe skończyło. Teraz ma kuratora. R. B. wyjaśnił, że miał dwa miesiące z hakiem. Z kary zostało mu dwa miesiące z hakiem i zawiesili mu to na dwa lata próby. Cały czas jest na warunkowym. Jego kobieta ma schizofrenię, ma zasiłek, nikt więcej z nimi nie mieszka. R. B. wyjaśnił, że on mówił P., żeby tego nie robił, teraz już się nie obawia Ż. bo siedzi w więzieniu, wszyscy się go boją, to jest świr. On się tak zachowuje, wziął sekator i powiedział, że będzie im palce obcinał. R. B. wyjaśnił, że P. M.
(1)to jest jego kolega. R. B. przyjechało nich jak oni pili, przywiózł rower, powiedział im, że nie pije, on w ogóle nie pije. Była taka myśl, sugestia, żeby to zrobić. R. B. wyjaśnił, że M. miał parcie na pieniądze. D. siedział pijany, leciał mu katar z nosa. R. B. wyjaśnił, że powiedział, że pojadą do domu, nie wie czy on potem wziął coś do nosa, bo się zachowywał dziwnie, oni byli naćpani. R. B. wyjaśnił, że on przeprasza że to zrobił, on nie był prowodyrem, był daleko od tego by to zrobić. Ż., ten człowiek jest psychiczny, on mieszkanie zdemolował. R. B. wyjaśnił, że prosił D., żeby nie szedł i tego nie robił, przykre to jest. Dowód: Wyjaśnienia R. B. k. 147-148 akt prokuratorskich. Przesłuchiwany ponownie w postępowaniu przygotowawczym R. B. wyjaśnił, że to co do tej pory wyjaśniał jest zgodne z prawdą. Chciał powiedzieć, że jest przygnębiony zaistniałą sytuacją, która ma miejsce, gdyż jest niewinny, a przebywa w izolacji. Swoje wyjaśnienia w tej sprawie nakreśliła kartkach formatu A5 i oryginały tych wyjaśnień dołącza do protokołu. W sprawie tej więcej nic nie ma do wyjaśnienia. To co przedkłada opisuje przebieg zdarzenia. Nie chce powielać napisanych przez siebie danych do protokołu, gdyż opisał całe zdarzenie dokładnie i wnikliwie, zgodnie z prawdą. W przypadku niejasności może złożyć szczegółowe wyjaśnienia. Dowód: Wyjaśnienia R. B. k. 487 akt prokuratorskich. Kolejno, przesłuchiwany w postępowaniu przygotowawczym R. B. wyjaśnił, że to jest nieporozumienie, że został zatrzymany przez policję i osadzony w M.. Jeżeli chodzi o tamto zdarzenie, co miało miejsce, to on nie kazał tego czynić tym ludziom. To, że oni to dokonali to ich wybór. R. B. wyjaśnił, że tego zajścia nawet nie widział. Zastanawia się co ma rzec, jeżeli chodzi o tamten dzień, jak pisał o 14.30 dzwonił do niego Ż., można sprawdzić co do niego pisał, wyzywał go, przykład jeden. R. B. wyjaśnił, że Pan K. S. dzwoniło poszkodowanego w tym dniu, 10 minut przed tym zdarzeniem. Powiedział, że zamawia u niego 10 paczek papierosów i doskonale wiedział na co się szykuje i co robi, tak było. Gdy jechali pod ten dom do tego pana, jeszcze wcześniej, przed tym telefonem dwa razy mówił chłopakom, żeby tego nie robili. R. B. wyjaśnił, że pamięta, że Ż. zakładam kominiarkę i zdejmował. Weszli do klatki i tego pana nie było. R. B. wyjaśnił, że wtedy ucieszył się, że go nie ma, powiedział „chłopaki jedziemy do domu”, nie kazał im tego robić. R. B. wyjaśnił, że tego człowieka w ogóle nie zna, gdy wrócili do samochodu z tej klatki, to bardzo dobrze pamięta, że K. chciał jechać do domu, a Ż. mu wyrwał kluczyki ze stacyjki. R. B. wyjaśnił że powiedział do Ż., żeby się ogarnął, żeby zostawił te klucze. On odwrócił się do R. B., trzymał w ręku pałkę teleskopową i zaczął mu grozić. Zaczęli się kłócić, R. B. wyjaśnił, że się zdenerwował i powiedział, że jak jest taki mocny to ma wysiąść z samochodu i mieli się bić. Wysiedli z samochodu, wyjął z kieszeni mały scyzoryk i powiedział do niego, że „ty masz pałkę, ja scyzoryk”. R. B. wyjaśnił, że był wtedy zupełnie trzeźwy, Ż. był naćpany i pijany, tak samo D. był pijany. R. B. wyjaśnił, że podniósł ręce do góry, ale Ż. chciał pogadać, spytał o czym chce pogadać, czy chce robić napad koło domu. Tam było kilka osób, które w pobliżu piły piwo i byłoby dobrze, żeby to potwierdziły. Jedna z tych osób jest dilerem narkotykowym, to Małpa, J. to drugi diler, oni są z marginesu i nie będą współpracować. R. B. wyjaśnił, że Ż. oparł ręce o maskę samochodu, potem poszedł się załatwić. Potem odjechali pod L., gdzie mieszka (...) P.. R. B. wyjaśnił, że poszedł na Lipową, tam jest kasyno gier, poszedł tam zanim pojechali do L., tam pilnuje taki M. z C.. R. B. powiedział jemu, że Ż. się naćpał, chce napaść tego pedofila, on zobaczył u R. B. broń i R. B. mu powiedział, że to atrapa. R. B. wyjaśnił, że żal mu się zrobiło P. D.
(1), razem pracowali, znał jego ojca, a wie do czego zdolny jest Ż., więc wrócił do chłopaków. Jak wrócił do pojechali pod L., wtedy K. powiedział, że zadzwoni do tego pana pedofila i będzie chciał sztangę papierosów, ale Ż. powiedział, ze chce trzy. R. B. wyjaśnił, że dopuścił się tylko jednego przestępstwa z panem Ż. w N.. Mówi chaotycznie, bo ma taki natłok myśli. K. mówił, że ten pan ma papierosy w bagażniku i gdyby to on zrobił, to by zawinął ten samochód. R. B. wyjaśnił, że Ż. mówił mu o tym napadzie i K. też, już dwa tygodnie przed napadem. Podejście do tej sprawy było dziwne. R. B. wyjaśnił, że jak mógł zastraszyć K., jak on jest tak dobrze zbudowany. Wiedział, że policja będzie u niego, bo Ż. do niego zadzwonił, że (...) zatrzymali. R. B. wyjaśnił, że powiedział, że będą siedzieć, a wiedział, że jego przeszłość będzie tu miała znaczenie, że będą go pomawiać. P. M.
(1)to alkoholik, ale wspaniały chłopak. R. B. wyjaśnił, że D. to jego dobry kolega, nie mają żadnych zatargów. Może mieć żal do R. B., że tak to się stało. On jak wypije, to zmienia się mu zachowanie. R. B. wyjaśnił, że gdy zadzwonił do niego Ż., o 14.30 w niedzielę i powiedział, że poznał „zajebistego kolesia” P. ze S., powiedział, że piją i już nie potrzebują go na akcję. R. B. wyjaśnił, że P. kilka dni wcześniej zmarł ojciec, którego dobrze znał. Jak jego ojciec żył i R. B. go odwiedził, to prosił go, żeby nigdzie P. nie wyciągał na żadne głupoty. R. B. wyjaśnił, że chciał wyjść z domu na chwilę, bo P. był u Ż.. Ż. spał jak przyszedł, P. bawił się nożem, (...) chciał mu dać osełkę, ale R. B. powiedział, że to nóż, który sam się ostrzy. R. B. wyjaśnił, że kiedy P. zasnął to on przelał wódę w inną butelkę, żeby więcej nie pili. Obudził się Ż. i pytał co R. B. tam robi. R. B. wyjaśnił, że Ż. po niego dzwonił. Poszedł do toalety i pytał, gdzie wódka, R. B. powiedział, że wypili, ale P. M.
(2)zadenuncjował go że jest w lodówce. Wzięli tę wódkę i pili z gwinta. Jemu też chcieli dać, ale powiedział, że nie pije. R. B. wyjaśnił, że D. napisał do niego nawet gryps przepraszający, ale nie zabrał go dzisiaj, wyśle go w poniedziałek. P. D.
(2)to kawał chłopa. R. B. wyjaśnił, że miał konflikt, kłótnię z P. M.
(1), on był wobec R. B. w porządku, zachowywał się bardzo dobrze, jak przyprowadził do niego do domu Ż., to wszystko się zepsuło. R. B. wyjaśnił, że przyjechał do (...) na rowerze, jego oblicze, twarz byłą zmieniona, był zagniewany, zachowywał się inaczej niż zawsze, u niego był dość długi czas, nie wie jak to rzec, był u niego ze 100 razy, nieraz siedziałam nocami, wtedy jak był zagniewany, to był u niego Ż., on mu powiedział, że chodzi o 250 złotych, to były pieniądze (...), które R. B. pożyczył od niego. Uderzał pięścią w stół, przeklinał, mówił, że to jego dom robi co chce. Był agresywny, a wcześniej nigdy taki nie był, wszystko na stole podskoczyło do góry jak uderzył pięścią w stół. On też kawał chłopa, R. B. wyjaśnił, że był zdziwiony jego zachowaniem. R. B. wyjaśnił, że dla niego ta sprawa, w której jest aresztowany jest niezrozumiała, nie rozumie dlaczego jest w areszcie, dlaczego jest odizolowany od rodziny, skoro nie dopuścił się przestępstwa. R. B. wyjaśnił, że gdy P. wychodził z samochodu gdy S. zadzwonił do poszkodowanego, 5/10 minut przed tym zdarzeniem to trzymał go za dłoń. R. B. wyjaśnił, że P. trzymał nóż w ręku, a on go prosił, żeby nie szedł, ale on się wyrwał. Wybiegł z samochodu Ż., a za nim P.. Trzecia wersja mu się przypomniała. R. B. wyjaśnił, że trzecia wersja jest taka, że na klatce tego pana zrobili. R. B. wyjaśnił, że jak policjanci go wzięli to wszyscy byli maglowani przez policjantów w S., a później nagle przyszłą policjantka i już wszystko było dla niej jasne. Nie wie, czy używali perswazji, ale on sam został uderzony w głowę, ale przez policjanta (...), jak był na dołku. R. B. wyjaśnił, że może policjanci w S. coś insynuowali. Policjanci jak był przez 40 dni na wolności 5 razy go zatrzymywali, dostawał mandaty. R. B. wyjaśnił, że w dniu zdarzenia na różne sposoby starał się zaniechać tego przestępstwa, o czym świadczy to, że chciał się bić z Ż., że poszedł na gry na Lipową, że prosił D. aby nie robił tego. Dowód: Wyjaśnienia R. B. k. 658-661 akt prokuratorskich. Ponownie przesłuchiwany w postępowaniu przygotowawczym R. B. wyjaśnił, że w tej sprawie składał już wyjaśnienia i wszystko to co do tej pory wyjaśnił jest zgodne z prawdą. R. B. wyjaśnił, że dziewczyna O. i O. słyszeli jak pan Ż. powiedział o panu poszkodowanym, że ma pieniądze i można go zrobić czyli napaść. R. B. wyjaśnił, że on w ich obecności mówił, że to niemoralne i to głupi pomysł, i że on się na to nie pisze. To samo, że to głupi pomysł, mówił do Ż. O.. Na te okoliczności mieli być przesłuchani, to miało miejsce jeszcze przed napadem na pana poszkodowanego. Dowód: Wyjaśnienia R. B. k. 881-881v akt prokuratorskich. Przesłuchiwany w postępowaniu sądowym R. B. wyjaśnił, że dnia 19 kwietnia tamtego roku o godz. 14.30 leżał w łóżku z narzeczoną, zadzwonił do niego M. Ż.
(1)i powiedział, że poznał P. ze S., że siedzą i piją wódkę. R. B. wyjaśnił, że M. Ż.
(1)powiedział „Szybki już cię nie potrzebuję na robotę bo ty się do niczego k… nie nadajesz” i się rozłączył. Później M. zadzwonił znowu i pytał się czy R. B. przyjdzie. Około godziny 17 R. B. wyszedł z mieszkania w stronę Kwiatowej. Gdy doszedł na Kwiatową drzwi otworzył mu P. M.
(1), przywitał się i zobaczył P. D.
(1), który był pijany, bawił się nożem i go ostrzył, M. spał. R. B. wyjaśnił, że powiedział do P. „mam plan”, w tym momencie w futrynie stanął (...) i się przysłuchiwał rozmowie. R. B. wziął wódkę i wstawił do lodówki, aby więcej nie pili. R. B. wyjaśnił, że M. powiedział „o k… S. jesteś, teraz dzwonię do G. i zaraz przyjedzie”. R. B. wyjaśnił, że nie wiedział kto to G., dowiedział się, że tak mówił na S. K.. Zadzwonił do niego i prosił go żeby przyjechał, bo M. Ż.
(1)miał zatarg z A. K.
(1), pobili się i prosił R. B. aby mu pomógł naprostować sprawę. R. B. kłócił się z M. Ż.
(1)odnośnie sposobu załatwienia tej sprawy. R. B. wyjaśnił, że po godzinie 20.00 przyjechał K. samochodem, R. B. stwierdził, że zawinie P. do domu, gdy jechali samochodem zajechali na ul. (...) zaproponował M. Ż.
(1)kurtkę skórzaną czarną „bo był źle ubrany”. R. B. wyjaśnił, że wszedł do domu ubrał skórzany płaszcz na siebie, założył okulary, czapkę, miał przy sobie pistolet zabawkę, atrapę, włożył go do kieszeni skóry. Usiadł w samochodzie z tyłu i powiedział „chłopaki jedziemy do S.”. Odjechali ok. 250 metrów i S. K. powiedział, że

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.