przez ich niewłaściwe zastosowanie, polegające na wydaniu zaocznego wyroku oddalającego powództwo na posiedzeniu niejawnym, w sytuacji, gdy stan faktyczny sprawy wymagał wszechstronnego rozpatrzenia materiału dowodowego, w tym przeprowadzenia dowodu z zeznań zawnioskowanych świadków, 2. naruszenie przepisu postępowania tj. ar.
z art. 339 k.p.c., poprzez ich niewłaściwe zastosowanie polegające na wydaniu wyroku zaocznego w sytuacji, gdy nie było to obligatoryjne i uzasadnione,
z art. 339 k.p.c. poprzez nieuzasadnione wydanie w sprawie wyroku zaocznego baz przeprowadzenia postępowania dowodowego zawnioskowanego w pozwie. W myśl obowiązującego na dzień orzekania przez Sąd pierwszej instancji przepisu art.
Sąd mógł wydać wyrok zaoczny na posiedzeniu niejawnym, gdy pozwany nie złożył odpowiedzi na pozew. W niniejszej sprawie odpis pozwu doręczono stronie pozwanej w dniu 17 stycznia 2012 r. (k.294). Termin do wniesienia odpowiedzi na pozew upływał z dniem 31 stycznia 2012 r. Ostatniego dnia terminu pełnomocnik strony pozwanej nadał listem poleconym pismo zatytułowane „odpowiedź na pozew wraz z pozwem wzajemnym”. Zgodnie jednakże z art. 479 9 § 1 k.p.c. w toku sprawy strona reprezentowana przez adwokata, radcę prawnego, rzecznika patentowego lub Prokuratorię Generalną Skarbu Państwa jest obowiązana doręczać odpisy pism procesowych z załącznikami bezpośrednio stronie przeciwnej. Do pisma procesowego wniesionego do sądu strona dołącza dowód doręczenia drugiej stronie odpisu pisma albo dowód wysłania go przesyłką poleconą. Pisma, do których nie dołączono dowodu doręczenia albo dowodu wysłania przesyłką poleconą, podlegają zwrotowi bez wzywania do usunięcia tego braku. Przepis ten nie dotyczy jedynie wniesienia pozwu wzajemnego, apelacji, skargi kasacyjnej, zażalenia, sprzeciwu od wyroku zaocznego, sprzeciwu od nakazu zapłaty, zarzutów od nakazu zapłaty, wniosku o zabezpieczenie powództwa i skargi o wznowienie postępowania, które strona jest obowiązana złożyć w sądzie z odpisami dla strony przeciwnej. Z powyższego wynika zatem, iż strona pozwana winna była doręczyć odpowiedź na pozew bezpośrednio pełnomocnikowi strony przeciwnej. Brak załączenia do odpowiedzi na pozew dowodu doręczenia pisma pełnomocnikowi powódki słusznie skutkował wydaniem przez Przewodniczącego zarządzenia o zwrocie pisma (k.297). Wskazana w art.
przesłanka wydania wyroku zaocznego uzupełnia przesłanki wymienione w art. 339 § 1 oraz art. 340 a zatem chybione jest zarzucanie przez powódkę naruszenia przepisu art. 339 k.p.c. w ogólności. W postępowaniu w sprawach gospodarczych zastosowanie znajdą przepisy art. 339–349, w tym przepis art. 339 § 2 k.p.c.. W każdym zatem wypadku Sąd nie jest zwolniony od oceny materialnoprawnych przesłanek zasadności powództwa. W myśl przywołanego przepisu art. 339 § 2 k.p.c. w przypadku istnienia podstaw do wydania wyroku zaocznego przyjmuje się za prawdziwe twierdzenie powoda o okolicznościach faktycznych przytoczonych w pozwie lub w pismach procesowych doręczonych pozwanemu przed rozprawą, chyba że budzą one uzasadnione wątpliwości albo zostały przytoczone w celu obejścia prawa. W art. 339 § 2 określono podstawę faktyczną wyroku zaocznego. Zgodnie z tym przepisem, sąd – jeżeli nie ma uzasadnionych wątpliwości – zobligowany jest do uznania podanej przez powoda podstawy faktycznej (tj. twierdzeń powoda o okolicznościach faktycznych) za zgodną z prawdą bez przeprowadzania postępowania dowodowego. Z powyższego wynika zatem, iż podstawą wyrokowania może być fakt twierdzony, a nie ustalony. Innymi słowy, wydając wyrok zaoczny Sąd przyjmują fakty wynikające z twierdzeń pozwu bez konieczności przeprowadzenia dowodu i tak też uczynił Sad Okręgowy w niniejszej sprawie, co należy uznać za właściwe. Podstawa faktyczna wyroku stanowi powtórzenie twierdzeń powódki wyartykułowanych w pozwie. W tej sytuacji chybione jest zarzucanie przez apelującą naruszenia zarówno art. 233 § 1 k.p.c. poprzez przekroczenie granic swobodnej oceny dowodów jak i przepisu art. 328 § 2 k.p.c. poprzez niewskazanie w treści uzasadnienia wyroku przyczyn, dla których Sąd pierwszej instancji odmówił mocy dowodowej oraz wiarygodności dowodom z zeznań świadków i przesłuchania stron, przy czym uzasadnienie owych zarzutów prowadzi do wniosku, iż apelująca de facto zarzuca naruszenie art. 217 k.p.c. poprzez pominięcie wnioskowanych dowodów z zeznań świadków i przesłuchania stron. Jeżeli jednakże Sąd opiera się na twierdzeniach strony powodowej, przeprowadzenia dowodu na tą okoliczność uznać należy za zbędne także z punktu widzenia przepisu art. 217 § 3 k.p.c. Z petitum pozwu już choćby wynika, iż powódka wnioskowała o przeprowadzenie dowodu z przesłuchania świadków na okoliczności wskazane w uzasadnieniu pozwu. Te zaś zostały uznane przez Sąd pierwszej instancji za niewątpliwe w oparciu o twierdzenia pozwu. W konsekwencji za niezasadne uznać należało także zarzucanie naruszenia art. 479 17 § 1 i 3 k.p.c. Art
jest przepisem szczególnym w stosunku do przepisu art. 479 17 k.p.c. Ten ostatni bowiem dotyczy kwestii wydawania wyroków na posiedzeniu niejawnym w przypadku gdy pozwany uznał powództwa oraz gdy Sąd uzna, iż przeprowadzenie rozprawy nie jest konieczne; pierwszy zaś stanowi o wydaniu wyroku zaocznego w sytuacji gdy pozwany nie wniósł odpowiedzi na pozew. W takiej sytuacji zaś o ogóle nie powstaje konieczność rozpoznania zgłoszonych wniosków dowodowych i wydania co do nich odpowiednich postanowień. Jeżeli Sąd nie prowadził żadnego postępowania dowodowego, przyjmując z ustalone fakty wskazane w pozwie, zbędne jest wydawanie jakichkolwiek postanowień dowodowych. Przechodząc zatem do oceny zgłoszonego zarzutu naruszenia prawa materialnego tj. przepisu art. 72 § 2 k.p.c. Sąd Apelacyjny podziela ocenę prawną dokonaną przez Sąd pierwszej instancji polegającą na przyjęciu, iż w sprawie nie zaistniała przesłanka naruszenia przez pozwaną dobrych obyczajów przy prowadzeniu negocjacji z powódką. Obszerne i poprawne rozważania Sądu pierwszej instancji uzupełnić należy o uwypuklenie kwestii związanej z miejscem umieszczenia w kodeksie przepisu przewidującego odpowiedzialność za rozpoczęcie lub prowadzenie negocjacji z naruszeniem dobrych obyczajów. Przepis ten umieszczony został po przepisie określającym moment zawarcia umowy w trybie negocjacji. Umowa taka zostaje zawarta z chwilą, gdy strony dojdą do porozumienia co do wszystkich postanowień umowy, które były przedmiotem negocjacji. Podkreślenia zatem wymaga, iż fakt prowadzenia negocjacji nie tworzy między stronami stanu związania swoimi oświadczeniami w takim znaczeniu, jak w razie złożenia oferty. Oznacza to, że strony nie mają obowiązku zawarcia umowy, a więc żadna z nich nie ma wobec drugiej roszczenia o zawarcie umowy. Strony mają jedynie obowiązek prowadzenia negocjacji zgodnie z dobrymi obyczajami. Odmowa zawarcia negocjowanej umowy podlega ocenie przez pryzmat dobrych obyczajów i może zostać uznana w zależności od okoliczności za zachowanie z nimi sprzeczne na podstawie art. 72 § 2 k.c. Istotne jest, iż strony mogą w toku negocjacji dokonywać zmian wcześniej poczynionych uzgodnień. Nawet w przypadku, gdy dotychczasowe pertraktacje przebiegały pomyślnie i zgodnie, istotna różnica stanowisk może się pojawić w końcowej fazie, odnośnie choćby ostatniego z negocjowanych postanowień. Jeżeli nie będzie możliwe wypracowanie kompromisu, nie sposób obarczać którąkolwiek ze stron odpowiedzialnością za „zerwanie negocjacji” tylko dlatego, że weszły one już w fazę zaawansowaną. Opierając się na twierdzeniach pozwu, Sąd Okręgowy doszedł do słusznego przekonania, iż nie sposób zarzucić pozwanej prowadzenia negocjacji z naruszeniem dobrych obyczajów. Zauważyć należy, iż w części pozwu opisującej zdarzenie wywołujące szkodę (k.19) powódka powoływała się na zerwanie negocjacji przez pozwaną. Z twierdzeń pozwu opisujących przebieg zdarzeń wynika, iż w dniu 20 kwietnia 2011 r. przedstawiciel pozwanej odmówił prowadzenia dalszych negocjacji. Jednocześnie jednakże z dalszych twierdzeń pozwu wynika, iż nadal składane były przez pozwaną propozycje spotkania w celu finalizacji umowy. Z twierdzeń pozwu wynika, iż strony nie mogły dojść do porozumienia co do miejsca spotkania, przy czym jednocześnie z twierdzeń nie wynika aby odpowiedzialność za to ponosić miała jedynie pozwana (k.18). W dalszej kolejności powódka wskazywała, iż działająca na jej zlecenie Kancelaria w dalszym ciągu prowadziła negocjacje z pozwaną spółką. Co istotne, powódka powoływała się na przesłany przez pozwaną projekt umowy w dniu 23 maja 2011 r., wskazując jednakże, że wersja przedstawiona przez pozwaną była „nie do zaakceptowania”, przy czym trudno zgodzić się z twierdzeniem, iż propozycja przesłana przez pozwana miałaby być nie do zaakceptowania „dla żadnej ze stron” - skoro pochodziła od pozwanej to stanowiła wyraz jej stanowiska co do kształtu umowy, którą pozwana gotowa byłby zawrzeć. Z okoliczności podanych w pozwie wynika, iż to propozycja pozwanej była ostatnim elementem negocjacji. Jak podała powódka, „po tym dniu kontaktu stron ustały całkowicie” (k.19). Z powyższego zatem w żaden sposób nie można wywieść, iż pozwana nie miała zamiaru zawarcia umowy. Drugorzędne natomiast znaczenie ma to czy propozycje pozwanej były już przedmiotem uzgodnień na poprzednich etapach postępowania, gdyż – zgodnie z wcześniejszymi uwagami natury ogólnej – pozwana miała prawo zmieniać swoje stanowisko na poszczególnych etapach postępowania. Obowiązkiem strony powodowej było ewentualnie wykazanie rzeczywistych motywów, intencji działania strony pozwanej, które nie były nakierowane na zawarcie umowy czy też, że zmierzały do świadomego pokrzywdzenia powódki. Za niewystarczające przy tym w tym względzie uznać należy samo wykazanie działania w warunkach świadomości swoistego „trudnego położenia” powódki, w jakim znalazła się dostosowując swoje działania inwestycyjne do współpracy z pozwaną. Zauważyć należy, iż powódka twierdziła, iż „początkowa oferta pozwanej spełniała jej oczekiwania (...) rozbieżności pojawiły się na etapie sporządzenia umowy o dostawę”. (k.19) Podkreślić należy, iż niezależnie od prawa pozwanej do zmiany swojego stanowiska na etapie prowadzonych negocjacji, powódka nie wykazała aby pozwana zobowiązywała się uprzednio do zawarcia umowy na warunkach, których nie akceptowała w toku późniejszych negocjacji. Z twierdzeń pozwu wynika, iż w czerwcu 2010 r. strony rozpoczęły negocjacje w celu zawarcia umowy dostawy systemu obudowy budynków oraz opracowania projektu wykonawczego. Takie warunki umowy pozwana gotowa była spełnić również w ostatecznej propozycji. W tej sytuacji zarzucanie przez powódkę, iż pozwana co najmniej zobowiązała się do nadzoru procesu montażu uznać należy za chybione, bowiem z twierdzeń pozwu nic podobnego nie wynika. Znamienne jest przy tym, iż powódka wskazywała początkowa na konieczność wykonania montażu przez pozwaną a w apelacji powtórzyła zarzut, iż montażu nie mogła wykonać „pierwsza z brzegu” firma gdy tymczasem jednocześnie z twierdzeń pozwu wynika, iż nie było problemów ze znalezieniem odpowiedniej firmy gotowej na wykonanie montażu i w tym zakresie powódka stosunkowo łatwo zgodziła się na ustępstwa. Zwrócić należy także uwagę, iż z ustaleń faktycznych poczynionych w oparciu o okoliczności podane w pozwie wynika, iż dopiero we wrześniu 2010 r. pozwana przekazała powódce projekt umowy i do umowy tej powódka wprowadzała liczne zmiany, na które nie godziła się z kolei pozwana. Trudno jednakże czynić z tego powodu zarzut pozwanej bowiem z twierdzeń powódki nie wynika, że kwestia treści umowy była między stronami uzgadniana i pozwana zobowiązywała się do czegokolwiek w tym zakresie. Nie można zgodzić się z apelującą, która zarzuca, iż Sąd pierwszej instancji de facto przyjął, iż „powódka jest sama sobie winna”, bowiem przez dokonanie szeregu czynności ograniczyła swobodę kontraktowania. Sens wypowiedzi Sądu Okręgowego sprowadza się bowiem do stwierdzenia, iż powódka podejmowała kosztowne działania, tak jakby umowa z pozwaną była już zawarta. W takiej sytuacji ponosiła ryzyko niepowodzenia negocjacji. Nie można przy tym zarzucać pozwanej, jak zdaje się sugerować powódka, iż ta powinna była w większym stopniu dążyć do osiągnięcia kompromisu, dokonując pewnych ustępstw w celu zawarcia umowy. Do swobodnej decyzji stron należy bowiem to w jakich kwestiach gotowe są na ustępstwa a w jakich zrezygnować ze spornych warunkach czy rozwiązań umownych nie mogą. Inaczej rzecz ujmując, nie można traktować jako zawinionej nieprzejednanej postawy strony co do jednego z warunków umowy. Znamienne jest także, iż na etapie postępowania apelacyjnego powódka zmieniła swoje twierdzenia podając, iż na spotkaniu w dniu 20 kwietnia 2012 r. stwierdzone zostało, iż do montażu płyt dostarczonych przez pozwana potrzebne będą dodatkowe elementy, które winny być zakupione przez powódkę we własnym zakresie. Twierdzenia pozwu nie zawierają opisu tego rodzaju zdarzenia. Niejednoznaczne twierdzenia powódki w tym zakresie wskazują, iż wątpliwym jest aby pozwana odstąpiła od negocjacji bez poważnej przyczyny. Z toku dalszych opisanych w pozwie zdarzeń nie wynika aby prawdziwe były sugestie powódki, jakoby pozwana zamierzała wynegocjować wyższą cenę. Jest, bowiem powszechnie wiadomo, że ceny materiałów i komponentów ulegają ciągłej zmianie i przedstawiane przez pozwaną kosztorysy miały swoją aktualność w ograniczonym czasie, na co pozwana zwracała uwagę. Z całokształtu okoliczności sprawy wynika, iż kwestią sporną były warunki realizacji umowy a w szczególności zakres odpowiedzialności pozwanej za montaż obudowy. Zdaniem Sądu Apelacyjnego, zasadnie Sąd Okręgowy przyjął również, iż powódka nie może domagać się od pozwanej rekompensaty części poniesionych wydatków z powołaniem się na treść art. 72 § 2 k.c. Odszkodowanie należne na podstawie art. 72 § 2 k.c. nie obejmuje wyrównania pełnej szkody, a jedynie stanowi kompensację w ramach tzw. ujemnego interesu umownego. Innymi słowy, w przypadku odpowiedzialności z art. 72 § 2 k.c. odszkodowanie nie może być wyprowadzane z umowy, która nie doszła do skutku. Obejmować natomiast winno wszelkie nakłady poczynione w związku z rokowaniami, choćby nie wiązały się bezpośrednio z samą umową i spodziewaną – a wynikającą z niej – korzyścią. Innymi słowy, odszkodowanie z tytułu ujemnego (negatywnego) interesu umownego powinno uwzględniać, co by strona miała, gdyby nie wdawała się w zawieranie umowy, a nie co by miała, gdyby umowa została zrealizowana. Zgodzić należy się z Sądem Okręgowym, iż za szkodę pozostającą w ewentualnym normalnym związku przyczynowym ze zdarzeniem w postaci prowadzenia negocjacji z naruszeniem dobrych obyczajów nie mogą być uznane koszty ochrony budynku czy też koszty wynagrodzenia biura projektowego. Słusznie zwrócił Sąd Okręgowy uwagę na fakt, iż w tym czasie budowa już trwała i „konieczność utrzymywania terenu budowy w stanie nie pogorszonym”, na co wskazuje apelacja, istniałaby bez względu na oczekiwania związane z zawarciem umowy z pozwaną. O ile zgodzić należy się, iż dochodzenie wynagrodzenia za prace projektowe zasadniczo byłoby możliwe, o tyle w okolicznościach rozpoznawanej sprawy z twierdzeń pozwu wynika, iż już 1 lipca 2010 r. Biuro (...) otrzymała od powódki zlecenie przeprojektowania budynków celem zastosowania obudowy dostarczonej przez pozwaną, gdy tymczasem z pozwu wynika, iż „nawiązanie współpracy stron we wrześniu 2010 r, przejawiające się w złożonej przez T. ofercie, determinowało dalsze działania powodowej Spółki”. Z powyższego wynika, iż można mieć co najmniej poważne wątpliwości jakie rzeczywiście zadanie zlecono projektantom. Biorąc pod uwagę powyższe, działając na podstawie art. 385 k.p.c. Sąd Apelacyjny oddalił apelację powódki jako bezzasadną. W punkcie II Sąd Apelacyjny orzekł o kosztach postępowania apelacyjnego na podstawie art. 98 § 1 i 3 w zw. z art. 108 § 1 w zw. z § 6 pkt 7 w zw. z § 13 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu (Dz. U. nr 163, poz. 1348 ze zm.). SSA E. Skotarczak SSA I. Wiszniewska SSA D. Rystał
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.