Sygn. akt I ACa 402/17 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 22 listopada 2017 r. Sąd Apelacyjny w Łodzi I Wydział Cywilny w składzie: Przewodniczący: SSA Alicja Myszkowska Sędziowie: SA Boże
§ 1i § 3 k.c.
podnosi także zarzut przedawnienia roszczenia w stosunku do pozwanego Szpitala. Wskazując na powyższe pełnomocnik pozwanego Wojewódzkiego Szpitala (...) im. (...) w C. wniósł o zmianę wyroku i oddalenie powództwa lub uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. Ponadto, wniósł o zwolnienie pozwanego Szpitala od kosztów sądowych (powyżej kwoty 30,00 złotych uiszczonej od apelacji), gdyż Szpital nie posiada dostatecznych środków na ich ponoszenie. Odpowiedź na apelację wniósł pełnomocnik, działając w imieniu pozwanego (...), wnosząc o oddalenie apelacji strony powodowej. Odpowiedź na apelację wniósł pełnomocnik strony powodowej, wnosząc o oddalenie apelacji pozwanego Szpitala i o zasądzenie od pozwanego na rzecz powoda kosztów postępowania apelacyjnego, w tym kosztów zastępstwa adwokackiego według norm przepisanych. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje: Obie apelacje podlegają oddaleniu jako bezzasadne. W pierwszej kolejności Sąd Apelacyjny odniesie się do środka zaskarżenia sformułowanego przez stronę pozwaną z uwagi na rangę zarzutów w nim podniesionych. Sąd Apelacyjny podziela i przyjmuje z własne ustalenia faktyczne i ocenę prawną Sądu Okręgowego. W pierwszej kolejności Sąd Apelacyjny odniesie się do zarzutów naruszenia przepisów prawa procesowego, a przede wszystkim wadliwego zastosowania art. 350 k.p.c. z pominięciem przepisów art. 194 § 1 k.p.c. Sąd odwoławczy nie podziela zarzutu pozwanego Szpitala o rzekomym braku jego legitymacji procesowej biernej, a ściślej, niemożliwości występowania w procesie jako strona pozwana ze względu na wykreślenie z Krajowego Rejestru Sądowego Wojewódzkiego Szpitala (...) w C. i przejęcie go przez Wojewódzki Szpital (...) w C., a w konsekwencji również, Sąd nie podziela zarzutu odrzucenia pozwu. W niniejszej sprawie strona powodowa nie sprecyzowała w sposób prawidłowy oznaczenia strony pozwanej, w pozwie z dnia 24 maja 2011 r. W ocenie Sądu Apelacyjnego, to problem natury technicznej. Z treści tego pozwu wynikało, że w Wojewódzkim Szpitalu (...) w C. doszło do zdarzenia, powodującego szkody na zdrowiu powoda w związku z jego porodem. Z tych powodów jest zrozumiałym, iż strona powodowa tak oznaczyła pozwanego, nawet jeżeli w korespondencji przed wniesieniem pozwu mogła powziąć tę informację oraz wywieść ją na podstawie Krajowego Rejestru Sądowego. Bezspornym jest fakt dokonania wchłonięcia pozwanego Szpitala przez Wojewódzki Szpital (...) w C., który jest następcą prawnym. Niemniej jednak, strona pozwana przez pięć lat trwającego procesu, podejmowała wszelkie czynności procesowe, w skutek czego należy bowiem domniemywać, iż uznawała się za podmiot odpowiedzialny za to zdarzenie. W związku z tym, Sąd Apelacyjny uznał, że strona powodowa niefortunnie opisała podmiot odpowiedzialny za szkodę porodową, dlatego w tym przypadku ma zastosowanie sprostowanie na podstawie art. 350 k.p.c., który cechuje się charakterem technicznym, porządkującym wpadkowo sytuację procesową w tej sprawie, aby właściwie nazwać stronę pozwaną. Niewątpliwie, od początku strona powodowa określała w roli pozwanego Wojewódzki Szpital (...), a nie Wojewódzki Szpital (...), który został wchłonięty przez następcę prawnego. W związku z powyższym, nie można na podstawie art. 194 k.p.c. uznać, iż obecny pozwany, który przez cały okres procesu nie kwestionował swojej legitymacji procesowej biernej, jest niewłaściwym podmiotem w tym procesie. W drugiej kolejności Sąd odwoławczy odniesie się do zarzutu naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. Strona powodowa w wywiedzionej przez siebie apelacji uwypukliła niejednoznaczność przyczyny, warunkującej pojawienie się u T. N. zespołu mózgowego porażenia dziecięcego. W szczególności powód wskazał na opinie biegłego sądowego z zakresu ginekologii i położnictwa, który stwierdził, iż niezdiagnozowana leukocytoza M. N.
(1), matki powoda mogła mieć wpływ na stan zdrowia tuż po porodzie T. N.. Uwadze Sądu Apelacyjnego nie umknęło opisanie przez ww. biegłego sądowego innej, równie prawdopodobnej przyczyny choroby powoda, jaką mogłoby być śródporodowe niedotlenienie wewnątrzmaciczne, która także mogła doprowadzić do powstania u powoda mózgowego porażenia dziecięcego. Również biegły sądowy z zakresu neonatologii wskazał, iż najbardziej prawdopodobną przyczyną wystąpienia dziecięcego porażenia mózgowego jest „głębokie niedotlenienie i niedokrwienie w okresie okołoporodowym” spowodowane „pępowiną ciasno ułożoną wokół szyi” oraz skutkujące „dużym przedgłowiem z rozlanym zasinieniem skóry, obejmujące prawie całą okolicę ciemieniową lewą i częściowo potylicę” (k. 434), co zdaniem Sądu II instancji, dowodzi w znacznym stopniu obaleniu przeciwnego twierdzenia o innej przyczynie choroby powoda związanej ze stanem zdrowia jego matki. Opinia biegłego, pomimo jej specyficznego charakteru, jak każdy inny środek dowodowy podlega ocenie sądu na podstawie art. 233 § 1 k.p.c. Sąd nie dokonuje jednak oceny wiarygodności opinii, lecz ocenia ją pod względem fachowości, rzetelności czy logiczności, może także pomijać oczywiste pomyłki czy błędy rachunkowe. Oceniając opinię biegłego, sąd, powinien uwzględniać takie kryteria, jak: poziom wiedzy biegłego, podstawy teoretyczne opinii, sposób motywowania sformułowanego stanowiska, stopień stanowczości wyrażonych w niej ocen, zgodność z zasadami logiki i wiedzy powszechnej. Z kolei dokonując oceny kilku sporządzonych w sprawie opinii biegłych, Sąd nie może opierać się wyłącznie na przewadze autorytetu jednego z biegłych nad drugim. Ocena taka powinna opierać się na gruntownej i wnikliwej analizie treści uzasadnienia każdej z opinii i tym samym ich sprawdzeniu z punktu widzenia wymagań logiki i zasad doświadczenia życiowego. Zdaniem Sądu Apelacyjnego ocena zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego została dokonana bez przekroczenia granic wyznaczonych treścią art. 233 § 1 k.p.c., co znalazło swój wyraz w należytym uzasadnieniu wyroku (art. 328 § 2 k.p.c.). Zaznaczyć należy, że zarzut naruszenia przepisu art. 233 § 1 k.p.c. byłby skuteczny wówczas, gdyby skarżący wykazał uchybienie podstawowym regułom służącym ocenie wiarygodności i mocy poszczególnych dowodów, tj. regułom logicznego myślenia, zasadzie doświadczenia życiowego i właściwego kojarzenia faktów (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16 grudnia 2005 r., sygn. akt III CK 314/05, Lex nr 172176). Ocena mocy i wiarygodności dowodów, przeprowadzona w uzasadnieniu zaskarżonego orzeczenia, mogłaby być skutecznie podważona w postępowaniu odwoławczym tylko wówczas, gdyby pozwany wykazał, że zawiera ona błędy logiczne, wewnętrzne sprzeczności itp. W przedmiotowej sprawie Sąd Okręgowy dysponował określonym materiałem dowodowym zaoferowanym przez strony, który następnie poddał ocenie, wynik której dał mu podstawy do poczynienia prawidłowych ustaleń faktycznych, które Sąd odwoławczy przyjmuje za własne. Ocena ta jest wszechstronna, bezstronna i zgodna z zasadą swobodnej oceny dowodów. Sąd I instancji odniósł się zarówno do zeznań świadków zawnioskowanych przez strony, dokumentacji medycznej, jak i sporządzonych na potrzeby niniejszego postępowania opinii biegłych. Należy więc podkreślić, że zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego, opinia biegłego nie może być weryfikowana, a zwłaszcza dyskwalifikowana, bez posłużenia się wiedzą specjalistyczną. Sąd naruszałby art. 233 § 1 k.p.c., polemizując w sferze wymagającej wiadomości specjalnych z wnioskami biegłego, bez uzupełnienia stanowiska biegłego lub bez zasięgnięcia opinii innego biegłego (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 7 lipca 2005 r., sygn. akt II UK 277/04, opubl. w nr 5 – 6 OSNP z 2006 r. pod poz. 97). Jak podkreśla się ponadto w orzecznictwie, w odróżnieniu od oceny dowodu z zeznań świadka, ocena dowodu z opinii biegłego nie jest dokonywana według kryterium wiarygodności w tym znaczeniu, że nie można "nie dać wiary biegłemu", odwołując się do wewnętrznego przekonania sędziego, czy też zasad doświadczenia życiowego. Opinia biegłego podlega, tak jak inne dowody, ocenie według art. 233 § 1 k.p.c., jednakże co odróżnia ją pod tym względem, to szczególne dla tego dowodu kryteria oceny, które stanowią: poziom wiedzy biegłego, podstawy teoretyczne opinii, sposób motywowania sformułowanego w niej stanowiska oraz stopień stanowczości wyrażonych w niej ocen, a także zgodność z zasadami logiki i wiedzy powszechnej (H. Pietrzkowski - Zarys metodyki pracy sędziego w sprawach cywilnych - Warszawa 2006 r.). Kwestionując wartość dowodową opinii, skarżący powinien był zatem co najmniej wskazać te mankamenty wymienionego dowodu, których nie dostrzegł Sąd I instancji. Treść apelacji pozostaje jednak w tym zakresie zupełnie gołosłowna. Pozwany wskazał jedynie wybiórczo na konkurencyjne z wnioskami opinii inną opinię. Odnosząc się do zarzutu naruszenia art. 223 § 1 k.p.c. w zw. z art. 227, nie jest on istotny, w tym znaczeniu, że nie wpływa na odmienną ocenę zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego. W tym zakresie Sąd Apelacyjny podziela pogląd Sądu Okręgowego, iż korzyści płynące z fundacji na rzecz powoda są świadczeniami dobrowolnymi, jednakże są one nieregularne, nieegzekwowalne i niewymagalne. Strona powodowa korzysta z nich okresowo i na zasadzie dobrowolności ze strony fundacji. Poza tym w niniejszej sprawie nie udowodniono kwot wypłaconych już przez fundację oraz ewentualnych, przyszłych świadczeń na rzecz powoda. Niemożliwym jest skontrolowanie i sprawdzenie, jakie konkretne środki fundacji poszły na poszczególne procedury rehabilitacyjne lub zdrowotne, dlatego nie istnieją żadne przesłanki ku temu, aby korzyści finansowe lub profity o innym charakterze mogły wpływać na wysokość renty, zasądzonej przez Sąd I instancji. Trzeba mieć na uwadze fakt, iż fundacja nie ma obowiązku uwzględnienia kolejnych próśb powoda o wspomożenie w trudnej sytuacji życiowej, czy to poprzez sprzęt, turnusy rehabilitacyjne lub leczenie. W związku z powyższym, powód nie ma obowiązku zwrotu tych dobrowolnych świadczeń już wypłaconych przez fundację oraz świadczeń prawdopodobnie powstałych w przyszłości. Dodatkowo, wysokość osiąganych dochodów przez stronę powodową nie wystarcza na koszty utrzymania, leczenie i opiekę nad małoletnim synem, co potwierdził w apelacji pozwany, stąd też korzysta z pomocy fundacji. Po rozpatrzeniu podniesionych przez stronę pozwaną zarzutów prawa procesowego Sąd Apelacyjny przejdzie do oceny zasadności zarzutów prawa materialnego, z których najdalej idący kwestionuje przyjęcie odpowiedzialności Szpitala na podstawie art. 430 k.c., jak również ustalenia adekwatnego związku przyczynowego pomiędzy postępowaniem personelu Szpitala a szkodą powoda pod postacią dziecięcego porażenia mózgowego. Zagadnienie związku przyczynowego jest niezwykle istotne w procesach odszkodowawczych. Przypomnieć zatem należy, że artykuł 361 § 1 k.c. wyznacza podstawową przesłankę odpowiedzialności odszkodowawczej wskazując, że zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania bądź zaniechania, z którego wynikła szkoda. W polskim kodeksie cywilnym przyjęta jest teoria adekwatnego związku przyczynowego oznaczająca, że odpowiedzialność ponosi się tylko za normalne następstwa działania bądź zaniechania tzn., że za normalne skutki działań uznaje się tylko takie, które w danych okolicznościach następują. O normalności następstw decyduje aktualny stan wiedzy medycznej. Nie znaczy to, że dany skutek powinien zawsze pojawić się jako efekt podjętych konkretnych działań ale, że w danych okolicznościach zwykle następuje. Nie należy jednak posługiwać się kategorią statystyczną wskazującą, że nawet w najmniejszej liczbie przypadków określone działanie może spowodować określony efekt. Przyjęcie winy lekarza nie jest decydującą przesłanką odpowiedzialności za skutek. Związek przyczynowy pomiędzy działaniami medycznymi a powstałą szkodą podlega udowodnieniu przez poszkodowanego zgodnie z ogólną regułą art. 6 k.c. To na powodzie spoczywa ciężar tego dowodu. Jednakże w procesach medycznych poszkodowany może mieć trudność w wykazaniu istnienia związku przyczynowego. Poszkodowany działaniami służby zdrowia często nie jest w stanie przeprowadzić tego dowodu zwłaszcza w dobie znacznego „zaawansowania technicznego i sprzętowego” procedur medycznych oraz występowania zwykle wielu przyczyn, mogących powodować określony skutek. Znaczny rozwój medycyny, bardzo duży stopień skomplikowania procedur leczniczych, wielość metod terapeutycznych, nierówność pozycji lekarz – pacjent w zakresie wiedzy, w tym nie tylko o sposobach terapii, skutkach jej stosowania, możliwych powikłaniach, ale również o ryzyku powikłań nietypowych, sprawia, że w procesach medycznych na całym świecie, w tym w orzecznictwie Sądu Najwyższego w Polsce, dopuszcza się obniżenie standardu dowodowego po stronie powodowej. Szeroki zakres ochrony zdrowia powinien zmniejszać do minimum ryzyko pacjenta poddawanego leczeniu. Dopuszcza się przyjęcie związku przyczynowego także w trybie domniemania faktycznego z art. 231 k.p.c. ( wyrok Sądu Najwyższego z 11 stycznia 1972 roku, sygn. akt CR 516/71, opubl. OSNCP 1972, nr 9 poz.159). Dalej idąc tym tokiem rozumowania, Sąd Najwyższy zalecił przyjęcie w sposób elastyczny, uwzględniający specyfikę danych przypadków, regułę ciężaru dowodu. Reguła ta nie może być rozumiana w ten sposób, że zawsze bez względu na okoliczności sprawy, ciężar dowodu spoczywa na stronie powodowej. Jeżeli strona powoda udowodniła fakty przemawiające za zasadnością powództwa, to na stronie pozwanej spoczywa ciężar udowodnienia ekscepcji i faktów uzasadniających, jej zdaniem oddalenia powództwa (Sąd Najwyższy w niepublikowanych wyrokach z 20 kwietnia 1982 roku, sygn. akt I CR 79/82, LEX nr 8416 i z 14 października 1974 roku, sygn. akt II CR 415/74, LEX nr 7605). Zgodnie z poglądami doktryny i Sądu Najwyższego nie ma wymogu by związek przyczynowo – skutkowy pomiędzy wadliwym zastosowaniem określonej procedury medycznej a szkodą miał charakter bezpośredni. M. N.
(2)w podstawowej pozycji omawiającej zagadnienia odpowiedzialności lekarzy: Prawo Medyczne Wydawnictwo (...) na str.38 napisał: „Adekwatny związek przyczynowy między zachowaniem lekarza a szkodą może być bezpośredni, może być również pośredni. Jest zatem rzeczą obojętną, czy przyczyna jest dalsza czy bliższa, byleby tylko skutek pozostawał jeszcze w granicach >normalności<. Oznacza to, że wystarczający jest związek przyczynowy pośredni pomiędzy szkodą a zdarzeniem (np. zaniedbaniem lekarza), które doprowadziło do wyrządzenia szkody (np. gdy wadliwie dokonany zabieg spowodował konieczność drugiego zabiegu, podczas którego pacjent doznał szkody).” W orzeczeniu Sądu Najwyższego z dnia 26 stycznia 1946 roku przyjęto, że do pomyślenia jest związek przyczynowy między szkodą a zdarzeniem, jeśli zdarzenie to pośrednio stworzyło warunki przychylne albo ułatwiało powstanie zdarzenia innego lub szeregu innych zdarzeń, z których ostatnie stało się bezpośrednią przyczyną szkody (PiP 1946, nr 7 str.114). Podobne stanowisko zajął Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 21 czerwca 1976 roku w sprawie IV CR 193/76 (OSPiKA 1977 z.6 poz.106). W orzeczeniu z dnia 5 lipca 1967 roku w sprawie I PR 74/67 Sąd Najwyższy stwierdził: „W procesie nie da się przeprowadzić dowód >bez reszty<. Jest to częstokroć utrudnione aktualnym stanem wiedzy medycznej, która nie zawsze jest w stanie dać stanowczą odpowiedź na każde pytanie. W takiej sytuacji sąd może, po rozważeniu całokształtu okoliczności sprawy, uznać dowód za przeprowadzony, mając na uwadze wysoki stopień prawdopodobieństwa (…)” (OSN 1968 nr 2 poz.26). Ale w orzeczeniu z dnia 17 czerwca 1969 roku w sprawie II CR 165/69 jeszcze dalej rozluźnił te reguły stwierdzając, że istnienie związku przyczynowego jest możliwe do przyjęcia, gdy jest on ustalony „z dostateczną dozą prawdopodobieństwa” (OSPiKA 1969 z.7-8 poz.155). Zagadnienia związku przyczynowego i kwestii rozluźnienia wymogów dowodowych w tym zakresie w procesach medycznych, omawia również szeroko Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 17 października 2007 roku w sprawie II CSK 285/07 (LEX nr 490418). Oznacza to, że tendencja o dopuszczalności obniżenia standardów dowodowych w procesach lekarskich jest dominująca i szeroko stosowana. Powyższe zapatrywania co do poluzowania rygorów dowodowych na okoliczność ustalenia związku przyczynowego pomiędzy działaniem sprawcy a szkodą w tzw. procesach lekarskich mają istotne znaczenie na gruncie rozpatrywanej sprawy. Podstawowym zagadnieniem w tym kontekście jest ustalenie przyczyny choroby syna powodów. Zgodnie z opinią biegłego specjalisty L. P. z zakresu ginekologii i położnictwa urodzenie się dziecka „z cechami wewnątrzmacicznego niedotlenienia jest nieomal zawsze porażką położniczą” (opinia sadowo – lekarska, k. 156, 157), poza tym biegły wskazał na istnienie podstaw do szybszego zakończenia porodu z powodu występujących „objawów zagrażającej zamartwicy wewnątrzmacicznej płodu”, co wynikało z analizy zapisu kardiotokograficznego i było bardzo prawdopodobna przyczyną choroby małoletniego powoda ( opinia sadowo – lekarska, k. 160, 167). Zdaniem Sądu Apelacyjnego, opinie biegłych L. P. oraz J. M. oznaczają, że najbardziej prawdopodobną przyczyną choroby dziecka powodów było działanie związane z niewłaściwie przeprowadzoną procedurą medyczną przez pracowników pozwanego Szpitala, w wyniku której opóźniono moment porodu powoda. Sąd Apelacyjny uznał, że opinie te rozwiewają znaczną część wątpliwości co do okoliczności spornych w niniejszej sprawie. Sam fakt, że konkluzje opinii biegłych są niekorzystne dla strony pozwanej nie mogą być podstawą ich dyskwalifikacji. Tym bardziej, że kolejne opinie mające charakter uzupełniający, pokrywały się treściowo z pierwotnymi opiniami. Opinie biegłych są zatem wyczerpujące, a postępowanie dowodowe przeprowadzone przed Sądem pierwszej instancji było w istocie wszechstronne i niezwykle wnikliwe. To wszystko wskazuje, że zachodzi adekwatny związek przyczynowy pomiędzy działaniami personelu pozwanego Szpitala a chorobą powoda. Prawidłowo Sąd Okręgowy ocenił, że choroba nastąpiła na skutek nieprzyspieszenia porodu małoletniego powoda jeszcze przed jego naturalnym, samoistnym zakończeniem. Powyższe zapatrywania, co do poluzowania rygorów dowodowych na okoliczność ustalenia związku przyczynowego pomiędzy działaniem sprawy a szkodą w tzw. procesach lekarskich mają istotne znaczenie na gruncie rozpatrywanej sprawy. Wszystkie wskazane wyżej okoliczności oznaczają, co najmniej dostateczne prawdopodobieństwo, że stan zdrowia T. N. jest skutkiem zaniedbań personelu pozwanego Szpitala i sprawia, że Szpital ten ponosi odpowiedzialność za stan jego zdrowia na podstawie art. 430 k.c., jak słusznie uznał Sąd pierwszej instancji. Co prawda, Sąd Apelacyjny zauważa, iż hipotetycznie dziecięce porażenie mózgowe mogło powstać z jeszcze innej przyczyny niż przyjął to Sąd. Jednakże, jak wynika ze stanu faktycznego sprawy, ewidentnie powstały błędy w procedurze medycznej, zwłaszcza w trakcie monitorowania ostatniej fazy porodu, a więc rodzącego się już dziecka, a także błędy w niepodjęciu w odpowiednim czasie decyzji o zakończeniu tego porodu cesarskim cięciem, które być może, czego nigdy nikt nie będzie w stanie sprecyzować, zapobiegłoby takiemu stanowi zdrowia powoda, w jakim jest w chwili obecnej. Jak przyjął Sąd odwoławczy, gdyby zostały zachowane wszystkie procedury medyczne, a działanie pracowników Szpitala byłoby zgodne ze sztuką lekarską, to z dużą dozą prawdopodobieństwa powód miałby szansę cieszyć się pełnią zdrowia, a nie żyć w stanie, w którym wymagana jest opieka właściwie do końca życia. Małoletni T. N., tracąc szansę na zdrowe życie poprzez nieprawidłowe leczenie i procedury medyczne zastosowane przez pracowników pozwanej placówce medycznej, wykazał odpowiedzialności cywilną tegoż pozwanego za szkodę porodową. Wobec przesądzenia kwestii odpowiedzialności pozwanego za zaistniałą szkodę, należy rozważyć zarzut apelacji kontestujący wysokość zadośćuczynienia przyznanego na podstawie art. 445 § 1 k.c. W pierwszym rzędzie zwrócić należy uwagę na fakt, że art. 445 § 1 k.c. jest jednym z przykładów, tzw. prawa sędziowskiego, którego istotą jest pozostawienie sądowi pewnego marginesu swobody. Powyższe wynika z faktu, że ustawodawca uznał, iż ostatecznie nie jest w stanie w prawie pozytywnym sformułować ścisłych reguł określania wysokości roszczeń, które poszkodowanemu przysługują. Dlatego przekazuje określenie wysokości tychże roszczeń w ręce sędziego, który bada dany przypadek indywidualnie. Oczywiście pozostawiony sądowi margines swobody nie oznacza dowolności, gdyż ustalenie wysokości roszczeń winno nastąpić przy uwzględnieniu i wnikliwym rozważeniu wskazówek zawartych w przepisie. Stąd na etapie postępowania apelacyjnego Sąd drugiej instancji może dokonać korekt zasądzonego przez Sąd pierwszej instancji zadośćuczynienia tylko wtedy, gdy Sąd ten nie uwzględnił wszystkich okoliczności i czynników uzasadniających przyznane świadczenie, dopuszczając się tzw. "błędu braku" albo niewłaściwie ocenił całokształt tych należycie ustalonych i istotnych okoliczności, popełniając tzw. "błąd dowolności". Korygowanie przez Sąd drugiej instancji zasądzonego zadośćuczynienia może być, zatem aktualne w zasadzie tylko wtedy, gdy przy uwzględnieniu wszystkich okoliczności sprawy, mających wpływ na jego wysokość, jest ono niewspółmiernie nieodpowiednie, to jest albo rażąco wygórowane, albo rażąco niskie (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 listopada 2004 r., sygn. akt I CK 219/04, LEX nr 146356). Określając wysokość zadośćuczynienia za naruszenie dobra osobistego, którego ochrony domaga się powód wskazać należy, że niemajątkowy charakter dóbr podlegających ochronie i ocenny charakter kryteriów determinujących zadośćuczynienie, zwłaszcza jego wysokości, powoduje brak możliwości wypracowania jednolitych kryteriów jego ustalania. Ogólnych wskazówek w tym zakresie może udzielać orzecznictwo wydane na kanwie art. 445 k.c. czy też art. 448 k.c. Wynika z niego, że Sąd przyznaje poszkodowanemu "odpowiednie" świadczenie pieniężne, w celu naprawienia doznanej krzywdy. Pojęcie "odpowiedniej sumy" ma niedookreślony charakter i w judykaturze wypracowane zostały kryteria, którymi należy się kierować, określając rozmiar przysługującego poszkodowanemu świadczenia. Należą do nich czynniki obiektywne, jak czas trwania oraz stopień intensywności cierpień fizycznych i psychicznych, nieodwracalność skutków urazu, wiek poszkodowanego, szanse na przyszłość. Za czynniki subiektywne uznane zostały: poczucie nieprzydatności społecznej, bezradność życiowa, niemożność czynnego uczestniczenia w sprawach rodziny, konieczność korzystania z pomocy innych osób w sprawach życia codziennego. Poziom stopy życiowej społeczeństwa może rzutować na wysokość zadośćuczynienia jedynie uzupełniająco, w aspekcie urzeczywistnienia zasady sprawiedliwości społecznej. W tej sprawie Sąd Okręgowy szacując wysokość należnego zadośćuczynienia słusznie miarkował żądanie powoda w tym zakresie. Oczywiście, w ocenie Sądu II instancji, można by się było zastanawiać, czy jakakolwiek kwota zadośćuczynienia jest w stanie zrekompensować ból i cierpienie powoda, który do końca życia jest skazany na opiekę osób trzecich. Trzeba zwrócić szczególną uwagę na to, iż małoletni powód nigdy nie będzie mówił, chodził, czy kontrolował potrzeb biologicznych, w związku z tym, żadna kwota nie jest w stanie zrównoważyć obrażeń na zdrowiu T. N.. Z powyższych względów, kwota zadośćuczynienia w wysokości 500.000,00 zł wraz z odsetkami liczonymi od dnia 15 marca 2011 roku sprawia, że jest ona adekwatna i należycie wyważona. Wobec powyższego Sąd Apelacyjny uznał, że zasądzając na rzecz powoda zadośćuczynienie na podstawie art. 445 § 1 k.c., Sąd Okręgowy nie popełnił błędu, polegającego na rażąco wygórowanym lub nadmiernie niskim przypisaniu określonych konsekwencji jednej przesłance, jak też nie pominął żadnych istotnych przesłanek rzutujących na wysokość tego świadczenia. Dlatego też Sąd Apelacyjny aprobuje rozstrzygnięcie Sądu pierwszej instancji w tym zakresie uznając, że przyznane zadośćuczynienie z jednej strony stanowi realnie odczuwalną wartość ekonomiczną dla powoda, a z drugiej, wbrew temu, co twierdzi pozwany, nie prowadzi do jego wzbogacenia. Tym samym, Sąd Apelacyjny uznał nietrafność zarzutu naruszenia art. 445 § 1 w zw. z art.444 § 1 k.c., który pojawił się zarówno w apelacji pozwanej placówki medycznej, jak i w apelacji strony powodowej. Chybiony jest także zarzut wywiedziony przez pozwanego apelacji naruszenia przez Sąd pierwszej instancji przepisu art. 444 § 2 k.c. w związku z art. 361 § 1 k.c. co do wysokości w zakresie renty na zwiększone potrzeby. Zgodnie z tym przepisem, jeżeli poszkodowany utracił całkowicie lub częściowo zdolność do pracy zarobkowej albo jeżeli zwiększyły się jego potrzeby lub zmniejszyły widoki powodzenia na przyszłość, może on żądać od zobowiązanego do naprawienia szkody odpowiedniej renty. Do przyznania renty z tytułu zwiększonych potrzeb wystarcza samo istnienie zwiększonych potrzeb jako następstwo czynu niedozwolonego. Realność szkody, w postaci zwiększonych potrzeb, wyraża się w tym, że jej przyznania nie uzasadnia sama utrata zdrowia i ewentualność poniesienia wydatków, ale rzeczywiste zwiększenie potrzeb powstałe w następstwie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia. Jeżeli podstawę zasądzenia na rzecz poszkodowanego renty stanowi zwiększenie potrzeb wyrażających się w powtarzających się stałych wydatkach, wystarczające jest wykazanie przez poszkodowanego istnienia zwiększonych potrzeb stanowiących następstwo czynu niedozwolonego. Sąd I instancji wnikliwie rozliczył zwiększone koszty funkcjonowania powoda na skutek doznanych obrażeń. Wyliczenia odszkodowania i renty opierają się na opiniach biegłych, kosztach leków, rehabilitacji, badań, sprzętu specjalistycznego, wizyt u lekarzy, dojazdów do placówek medycznych i rehabilitacyjnych, kosztów opieki, a także na skutkach choroby powoda. Sąd Apelacyjny w pełni podziela te obliczenia i wysokość renty na zwiększone potrzeby, która będzie wypłacana regularnie i powinna spowodować możliwość prowadzenia rehabilitacji i opieki nad chorym powodem, T. N.. Trzeba mieć również na względzie to, że jego rodzice dokładają wszelkich sił w rehabilitację i prowadzą ją wzorowo, co w istocie zapobiega dalszej degradacji stanu zdrowia syna. Sąd Apelacyjny nie podzielił zarzutu, dotyczącego naruszenia art.
§ 1i 3 k.c.
Rozważania w tym zakresie należy rozpocząć od odpowiedzi na pytanie, czy w okolicznościach rozpoznawanej sprawy w istocie doszło do przedawnienia roszczeń powoda. Kwestia ta jest niezwykle istotna, gdyż w sytuacji, gdyby okazało się, że roszczenia strony powodowej nie są przedawnione, zdezaktualizowałaby się konieczność odniesienia do wskazanego wyżej zarzutu. Aby odpowiedzieć na postawione wyżej pytanie w pierwszej kolejności należy rozstrzygnąć, jaki reżim prawny dotyczący instytucji przedawnienia będzie miał zastosowanie w sprawie. W tym względzie trafne jest stanowisko Sądu Okręgowego, że zastosowanie w sprawie znajdzie przepis art.
k.c., zgodnie z którym, roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym ulega przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Jednakże w każdym wypadku roszczenie przedawnia się z upływem lat dziesięciu od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wyrządzające szkodę. W analizowanej sprawie poród małoletniego powoda – T. N. miał miejsce w dniu 6 lipca 2008 roku, w którym to dniu jego przedstawiciele ustawowi dowiedzieli się o powstałej szkodzie na małoletnim powodzie; od tej daty należy liczyć trzyletni termin przedawnienia roszczenia na podstawie art.
k.c. Z kolei w dniu 24 maja 2011 roku rodzice powoda wytoczyli powództwo przeciwko pozwanemu Szpitalowi, inicjując tym samym proces sądowy oraz zachowując dzięki temu trzyletni, ustawowy termin na wytoczenie roszczenia o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym. Przyczyną takiego toku rozumowania jest upływ wspomnianego, trzyletniego terminu dopiero w dniu 7 lipca 2011 roku, dlatego też strona powodowa dotrzymała terminu na przedstawienie roszczeń wobec strony pozwanej wbrew zarzutowi przedawnienia roszczenia wywiedzionego z apelacji Szpitala. Dodatkowo, Sąd odwoławczy pragnie zauważyć, że polski ustawodawca zastosował również daleko idącą regulację w odniesieniu do roszczeń z tytułu szkody na osobie małoletniej zastrzegając, że „ich przedawnienie nie może się skończyć wcześniej niż z upływem 2 lat od uzyskania pełnoletności. Zarówno treść art.
§ 4k.c., jak i jego kontekst pozwalają przyjąć, że odmiennie niż w art.
122 k.c. unormowanie to dotyczy małoletnich, którzy w okresie biegu przedawnienia mieli przedstawiciela ustawowego. Na gruncie więc obecnie obowiązującego stanu prawnego roszczenie nie uległoby przedawnieniu” (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 lipca 2012 r., sygn. akt II CSK 759/11, LEX nr 544302). Jak wynika z ustalonych okoliczności faktycznych, w niniejszej sprawie, małoletni T. N. ma obecnie osiem lat, nie uzyskał więc pełnoletności, dlatego należy przy tej okazji poczynić pewne, dodatkowe i istotne ustalenie, iż okres przedawnienia roszczeń z tytułu szkody na osobie przedawni się wraz z osiągnięciem dwudziestego roku życia przez powoda. Odnosząc się do zarzutu z apelacji strony powodowej, dotyczącego art. 102 k.p.c., za prawidłowe należy uznać obciążenie strony powodowej tytułem nieuiszczonych kosztów sądowych od oddalonej części powództwa. W przekonaniu Sądu Apelacyjnego kwota 31.694,37 zł leży w zakresie możliwości finansowych strony powodowej. Zarzut strony powodowej jest nieuzasadniony, a decyzja Sądu Okręgowego w pełni prawidłowa. Zdaniem Sądu Apelacyjnego, nie pozbawia to powoda znaczących kwot, poza tym roszczenie o 1.000.000,00 zł było nazbyt wygórowane, niezależnie od oceny, że zadośćuczynienie w kwocie 500.000,00 zł jest adekwatne. Dlatego w tym zakresie strona powodowa musi ponieść konsekwencje zbyt wygórowanego żądania. W tym stanie rzeczy Sąd Apelacyjny w Łodzi, działając na podstawie art. 385 k.p.c., orzekł jak w sentencji. Podstawę rozstrzygnięcia o kosztach postępowania drugoinstancyjnego stanowi art. 100 k.p.c. gdyż obie apelacje były zbliżone co do wartości przedmiotu zaskarżenia.