← Polska

IV K 129/13

Sygn. akt IV K 129/13 UZASADNIENIE Sąd ustalił, co następuje: Bracia W. D.

(1)(poprzednio W. M.) oraz K. M.
(1)(poprzednio J. D.
(1), wcześniej J. N.
(1), z domu M.) od dłuższego czasu przebywali na terenie Wielkiej Brytanii – Anglii. Zajmowali się działalnością gospodarczą. Przy tym od 3 kwietnia 2009 roku prowadzili spółkę (...) (UK) (...) z siedzibą w S.. Spółka (...) (UK) LTD, o numerze (...), została zarejestrowana w Rejestrze spółek w Wielkiej Brytanii - (...), C. W., C. dnia 03 kwietnia 2009 roku. Rejestracji spółki dokonano za pomocą Internetu. Jako dyrektorów spółki wskazano: D. K.
(1)oraz M. K.
(1). Przedmiotem działalności spółki było m.in. budownictwo, konserwacja, modyfikacja, powiększanie, burzenie, usuwanie lub przenoszenie budynków. Dowód : świadectwo rejestracji spółki- (...) (UK) LTD, umowa spółki, statut spółki, dane do władz spółki, odpis zawiadomienia k.3873-3888, 3917-3931, Od około 2007 roku zaczęły w gazetach na terenie Polski zaczęły ukazywać się ogłoszenia dotyczące pracy przy robotach budowlanych na terenie Wielkiej Brytanii. Były to ogłoszenia o treści: ”Anglia! Hydraulików, murarzy i do wykończenia od zaraz…” lub podobnej z podanym numerem telefonu do kontaktu. Ukazywały się one w tytułach Polska Dziennik Zachodni, Polska Gazeta (...), Polska Gazeta (...), Polska Dziennik (...), Polska Głos (...), Polska Dziennik Bałtycki, Polska Metropolia W., Polska M., Polska Kurier L., Polska Gazeta (...), Polskie (...). Ukazały się także w lokalnych dodatkach Gazety (...). Publikacja ogłoszeń została zlecona przez Przedsiębiorstwo (...) Sp. z o.o. w K.. Prezesem spółki (...) był A. C.
(1). Została ona zawiązana w 1988 roku, jednak faktycznie działa od maja 1989 roku. Spółka zajmowała się głównie pośrednictwem w ogłoszeniach i handlem częściami motoryzacyjnymi. W ramach tej pierwszej działalności, spółka miała zawarte umowy m.in. z firmami (...), Agora, (...) Publica. Treścią tych umów było przyjmowanie ogłoszeń i reklam do tytułów prasowych. W kwestii ogłoszenia dotyczącego robót budowlanych w Anglii, to zadzwonił do A. C.
(2)mężczyzna, który się przedstawił jako J. N.
(1). W rozmowie powołał się na znajomość z J. M.
(1), z którym już wcześniej spółka (...) współpracowała. Zlecił też spółce (...), aby ta wydała w dziennikach lokalnych na terenie Polski ogłoszenie o pracy w Anglii. Uzgodnili płatność przed wykonaniem zlecenia. Płatność ta dokonana została za pośrednictwem Western U.. Takie zlecenia pojawiały się okresowo. Za wszystkie zlecenia klient płacił przelewem. Wszystkie płatności na początku były przez Western U., następne przez M. Gram. Ogłoszenia dotyczyły prac budowlanych w Anglii. Numery telefonów, które były podawane w ogłoszeniach były różne. Przez cały czas zamawiającym był człowiek przedstawiający się jako J. N.
(1). Zamawiał ogłoszenia przez cały ten okres telefonicznie. Początkowo przelewy podpisywała osoba o nazwisku K., następnie J. N.
(1)a na koniec – J. M.
(1). W ogłoszeniach, nie była podawana ani miejscowość ani nazwa działalności gospodarczej i spółki. Zarówno K. M.
(1)(poprzednio J. N.
(1), J. D.
(1)), jak i jego brat W. D.
(1)(poprzednio M.) powoływali się na prowadzenie działalności gospodarczej a następnie spółki w rozmowach telefonicznych z osobami, które dzwoniły do nich z ogłoszenia. Dowód : informacja z (...) Sp. z o.o. k. 55, pismo Przedsiębiorstwa (...) Sp. z o.o. w K., podpisane przez A. C.
(1)wraz z załącznikami k.112-114, 1345, 1352 zeznania świadka A. C. k.165-168, 1364-1365, 6683. R. R.
(1)około 4 lutego 2008 roku przeczytał w gazecie (...) ogłoszenie dotyczące pracy w Wielkiej Brytanii. W ogłoszeniu wskazano, że do pracy poszukiwani są pracownicy budowlani doprać wykończeniowych – malarze, płytkarze. Był podany numer (...). Zadzwonił pod powyższy numer telefonu. Telefon odebrał mężczyzna mówiący czysto w języku polskim. Wskazał, że na miejscu będzie zatrudnienie przy robotach budowlanych. Stawka godzinowa to 8 funtów. Mieszkanie miało być zapewnione na miejscu, zaś wyżywienie miał zapewnić sobie we własnym zakresie. Kiedy po kilku dniach zadzwonił ponownie, wyraził zgodę na zaproponowane warunki, umówił się z mężczyzną, że on dojedzie na lotnisko w L. a ten go z lotniska odbierze. W dniu 11 lutego 2008 roku około godz. 13:20 wylądował on na lotnisku w miejscowości L.. Od razu zadzwonił po ten sam numer telefonu. Przez kilka godzin czekał na lotnisku aż ktoś go odbierze. Potem zadzwonił ponownie. W niemiły sposób dowidział się, że dopiero po przylocie samolotów z K. i K. ktoś przyjedzie go odebrać z lotniska. Wreszcie około godz. 19:00 na lotnisko przyjechał mężczyzna, który zaprowadził jego oraz innych czekających tam mężczyzn do samochodu. Mężczyzna, był postury „dość grubej” i średniego wzrostu. Był to K. M.
(1)(wówczas nazywał się J. N.
(1)). Samochód, którym mężczyźni jechali był dostawczy, bez szyb. Mężczyźni nie wiedzieli, gdzie i którędy jadą. Wreszcie przyjechali na miejsce do miejscowości B.. Zatrzymali się pod jednym z znajdujących się tam szeregowych budynków. Na miejscu byli już inni mężczyźni, znajomi K. M.
(1). Początkowo myślał, że to muzułmanie, z uwagi na ich wygląd, jednak szybko zauważył, że wszyscy są Romami. W budynku od każdego z mężczyzn K. M.
(1)zawołał do stolika, odebrał dane i zażądał po 100 funtów tytułem kaucji i „na mieszkanie”. R. R.
(1)dał wszystkie posiadane pieniądze, czyli 90 funtów. Usłyszał, ze nie ma co się martwić, bo za tydzień będzie wypłata. Następnie zaprowadził mężczyzn do jednego z pokoi, który miał niewielki o powierzchni około 15 m 2. W pokoju zamieszkało 5-6 osób. Spali w złych warunkach, na podłodze, na materacach. Nie otrzymali jedzenia. Przez kilka następnych dni mężczyźni nie pracowali, cały czas przebywali w budynku. Mogli się jednak swobodnie poruszać i wychodzić z niego. Nie byli też zamykani na noc. Następnie zostali przewiezieni samochodem przez młodego mężczyznę do miejscowości S.. Tam zaprowadzeni zostali do jednopiętrowego budynku. Warunki w budynku, w którym zamieszkali w S., były podobne, choć nieco gorsze. Mieszkali w kilka osób w niewielkim, zagrzybionym pokoju. Znów upłynęło kilka dni. Około 13 lutego 2008 roku doszło do rozmowy pomiędzy będącymi tam kilkoma mężczyznami, w tym R. R.
(1)a znajomymi K. M.
(1), którzy byli tam z nimi. Mężczyźni zażądali zwrotu pieniędzy. Jednakże jeden ze znajomych, po konsultacji telefonicznej z K. M.
(1), odmówił im. Twierdził, że zapłacono już za najem mieszkania. Wtedy R. R.
(1)i inni mężczyźni postanowili odejść stamtąd. Każdy wyjeżdżał osobno. W pobliżu mieszkał szwagier jednego z mężczyzn. On odwiózł ich na lotnisko. Do Polski R. R.
(1)powrócił 15 lutego 2008 roku. Bilety wcześniej kupiła mu w Polsce córka. Na bilety - podróż samolotem z Polski do Wielkiej Brytanii i z powrotem wydał 1.800 złotych. Dowód : zeznania świadka R. R. k. 263-264, 436-439, 6713-6714, dokumentacja fotograficzna 440. Jesienią 2008 roku J. B.
(1)przeczytał w Gazecie (...) ogłoszenie dotyczące pracy organizowanej w Wielkiej Brytanii. Zadzwonił na podany w ogłoszeniu numer telefonu. Zgłosił się mężczyzna, który przedstawił się jako W.. Powiedział mu, że jest praca przy wykańczaniu budynków w Anglii. Praca ta miała być dobrze płatna, tj. za godzinę stawka wynosić miała 10 funtów. Za zakwaterowanie nie miał płacić, zaś wynagrodzenie miano wypłacać co tydzień. Transport na miejsce musiał sobie zapewnić we własnym zakresie. J. B.
(1)zgodził się na pracę w Anglii. Dodatkowo, z uwagi na fakt, że jego syn M. B.
(1)nie miał stałego zatrudnienia, namówił go na wyjazd. Po około tygodniu obaj mężczyźni wylecieli samolotem z lotniska w K.. Na lotnisku w Anglii czekało na nich trzech mężczyzn, którzy zawieźli ich na miejsce zakwaterowania na terenie S.. Ojciec i syn od razu odnieśli wrażenie, że wszyscy trzej mężczyźni są Romami. Na miejscu jeden z nich, który wcześniej przedstawił się jako W., zażądał od nich 350 funtów w zamian za tzw. „zorganizowanie stanowiska pracy”. M. B.
(1)w zamian przekazał W. swój telefon komórkowy marki LG o wartości 700 złotych. Zażądano też od nich paszportów, jednak zwrócono je następnego dnia. Mężczyźni od razu zostali przewiezieni do miejsca pracy, gdzie przez około miesiąc pracowali przy remontach budynków. Wykonywali posadzki, murowali, tynkowali, układali kafelki, stawiali ogrodzenia. Pracowali w różnych miejscach. W czasie pracy nadzorowali ich albo W. D.
(1)albo K. M.
(1)lub inne osoby narodowości romskiej, na polecenie dwóch pierwszych mężczyzn. Przez cały czas ci obaj mężczyźni obiecywali im, że wypłacą im wynagrodzenie, jednakże przez cały okres pracy, zarówno J. B.
(1), jak i M. B.
(1)nie otrzymali wynagrodzenia. Nadto aby wymusić dalszą pracę, po próbach uzyskania wynagrodzenia, R. nadzorujący roboty, grozili kilkakrotnie M. B.
(1)pobiciem. Takich gróźb nie było w stosunku do J. B.
(1). Syn przy tym nie skarżył mu się na ojcu na takie zdarzenia. Podczas pobytu na polecenie W. D.
(1)oraz K. M.
(1), zawiezieni zostali obaj panowie B. do banku. Nakłonili ich do podpisania umowy dotyczącej otwarcia rachunku bankowego. Dokładnie nie wiedzieli, co podpisują, nie znali języka angielskiego, tylko mówiono im, że są otwierane na ich nazwiska rachunki bankowe. Pomimo otwarcia rachunków bankowych, mężczyźni nie otrzymali wynagrodzenia za wykonywane prace. J. B.
(1)ostatecznie nie otrzymał wynagrodzenia w kwocie 1.600 funtów, zaś M. B.
(1)w kwocie ok. 3.000 funtów. J. B.
(1)jeden raz tytułem wynagrodzenia za pracę otrzymał czek wypisany na kwotę 100 funtów. Zapłata tegoż czeku nie nastąpiła bowiem nie miał on pokrycia, nie było u trasata funduszu potrzebnego do rozporządzenia. Na miejscu wyżywienie zapewniali sobie we własnym zakresie, jedząc to, co przywieźli z kraju. Mieli ze sobą też jakieś pieniądze. Podczas pobytu nie zakazywano im opuszczania miejsca zakwaterowania, nie cały czas też nadzorowano ich w pracy. Ostatecznie postanowili uciec. Z miejsca pobytu zbiegli w godzinach wieczornych. Spotkali młodego P., który pozwolił im zadzwonić do osób bliskich. J. B.
(1)zadzwonił do żony, poinformował ją o zaistniałym zdarzeniu. Rano przyjechał po mężczyzn zięć J. B.
(1). Dodatkowo pokrzywdzeni ponieśli wydatki na przejazd do Wielkiej Brytanii w kwocie 200 funtów. Dowód: zeznania świadków: M. B. k.5149-5151, 7452, J. B. k.5443-5446, 7452. W październiku 2008 roku R. S.
(1)przeczytał w Głosie (...) ogłoszenie o pracy w Anglii. Postanowił skontaktować się telefonicznie pod wskazany w ogłoszeniu numer. Rozmowę nawiązał z osobą, która podawała się za pracodawcę. Mężczyzna przedstawił się jako J.. Powiedział, żeby poczekać jakieś dwa tygodnie, bo w tym momencie jakieś trzy inne osoby pracują i nie byłoby pracy dla kogoś nowego. Spytał też R. S.
(1)co potrafi on robić. Powiedział, że potrafi pracować przy pracach wykończeniowych wnętrz. Rozmówca dopytywał się, czy R. S.
(1)zna jakieś dwie inne osoby, zainteresowane tę pracą. Powiedział też, że będą mieli zapewnione darmowe zakwaterowanie, tylko wyżywienie będzie musiał sobie zapewnić we własnym zakresie. Stawka godzinowa miała wynieść 8,5 funta brytyjskiego za godzinę pracy. Pierwsza wypłata miała nastąpić po dwóch tygodniach pracy, a później miało wypłacane wynagrodzenie co tydzień. Rozmówca powiedział też, aby R. S.
(1)zabrał ze sobą pieniądze na zarejestrowanie w (...) w wysokości 130 funtów. Dodatkowo miał zabrać ze sobą artykuły spożywcze w postaci kiełbasy, wódki, papierosów M.. R. S.
(1)wyleciał do Anglii w dniu 11 listopada 2008 r., wieczorem z lotniska P.-Ł.. W dniu wylotu zadzwonił do osoby z ogłoszenia, by potwierdzić wszystkie ustalenia. Osoba powiedziała, że będzie na niego oczekiwać na lotnisku D. w S.. Z R. S.
(1)leciały dwie osoby, które to osoby namówił do pracy w Anglii, czyli T. W.
(1)i D. D.
(1). Na miejscu wylądowali tego samego dnia, około godz. 20:00. Nikt jednak na nich nie czekał. Zadzwonili do osoby z ogłoszenia. Rozmówca kazał im czekać dalej. Łącznie czekali około 3 godzin od momentu wylądowania. W końcu przyjechał po nich mężczyzna. Przedstawił się jako J. z ogłoszenia. Był to K. M.
(1)(wówczas J. N.
(1)). Przyjechał V. (...) koloru czarnego. Pojechali do centrum S., gdzie mieli mieszkać i pracować. Kiedy weszli do domu w środku nikogo nie było. Na dole był salon z sofą, kuchnia. Było tam też zejście do piwnicy. U góry były trzy pokoje i łazienka. W pokojach były materace, ale nie było łóżek. Zostali zakwaterowani w pierwszym pokoju na piętrze. Były tam trzy materace, na których spali. Dom, w którym mieszkali był zamykany na zamek. Początkowo mieszkańcy mieli klucz, potem jednak klucz został im odebrany. Po pewnym czasie na miejsce przyjechał brat K. W.
(1)D., który był niższy od niego, za to o wiele grubszy. Od razu zażądał od nich kwoty 130 funtów za rejestrację w (...). R. S.
(1)dał papierosy M. w ilości 2 kartonów oraz 70 funtów. Z kolei T. W.
(1)dał W. M. 5 kartonów papierosów oraz pieniądze w łącznej kwocie 200 funtów, zaś D. D.
(1)110 funtów. Poinformował ich, że mają chodzić do pracy na godzinę 8:00. Następnego dnia, czyli 12 listopada 2008 r. przyjechał po nich kierowca – P., który przedstawił się jako R.. Przyjechał białym F. (...), na angielskich numerach rejestracyjnych. Pojechali na miejsce pracy. Było ono oddalone około 200 metrów od miejsca zakwaterowania. Okazało się, że mężczyźni mieli pracować przy szpachlowaniu ścian. Budynek był podobny do tego, w którym mieszkali. Na miejscu był właściciel budynku - Pakistańczyk. Przy remoncie tego budynku przepracowali około dwóch tygodni. Codziennie pracowali od godz. 08:00 do 22:00, niekedy zdarzało się jednak do godz. 03:00, 04:00 w nocy. W czasie pracy były krótkie przerwy - dwie w ciągu dnia. Pracę mężczyzn nadzorował właściciel budynku. Oprócz szpachlowania, zajmowali się także zakładaniem płytek ściennych, terakoty. Nikt im nie dał odzieży roboczej, ani nie zadbał o to, aby mieli dobre narzędzia do pracy. Ogrzewanie było wyłączone, więc w pomieszczeniu, gdzie pracowali było zimno. Zabrano im też klucze do mieszkania, nie mogli więc wrócić do domu wcześniej, dopóki nie przyjechał po nich K. M.
(1). Po dwóch tygodniach pracy nie otrzymali wynagrodzenia, a jedynie 30 funtów na jedzenie. Spotkali też innych P. zatrudnionych u K. M.
(1)i W. D.
(1), którzy im się skarżyli, że też nie dostali wynagrodzenia za pracę. Mężczyźni zaczęli być dozorowani w pracy. Tłumaczono im, że to po to, by jak najwięcej pracowali. Wtedy R. S.
(1)i D. D.
(1)postanowili wrócić do Polski. Zdecydowali tak, ponieważ nie otrzymywali wynagrodzenia. R. S.
(1)na powrót do Polski otrzymał pieniądze od rodziny. R. S.
(1)wyliczył należne mu wynagrodzenie na kwotę 2.550 funtów a D. D.
(1)na kwotę 3.000 funtów. W dniu 29 listopada 2008 r. obaj mężczyźni opuścili Wielką Brytanię i udali się do Polski. T. W.
(1)natomiast jeszcze przez miesiąc pozostał w Wielkiej Brytanii. W tym czasie nadal wykonywał pracę K. M.
(1)i W. D.
(1)nakłonili go do otwarcia rachunku bankowego. Po około dwóch tygodniach otrzymał drogą pocztową kartę bankową i książeczkę czekową. Ponadto tytułem rzekomego wynagrodzenia, został mu wręczony czek na kwotę 1200 funtów przez jednego z Romów - współpracowników K. M.
(1)i W. D.
(1). Po powrocie do Polski T. W.
(1)chciał zrealizować czek. Bank (...) SA Oddział w K. odmówił mu realizacji, z uwagi na brak środków. T. W.
(1)obliczył wysokość należnego mu wynagrodzenia na kwotę 1200 funtów. Dowód : zeznania świadków: T. W. k. 195-196, 552-557, 7452, D. D. k. 209-210, 570-574, R. S. k. 216-217, 593-599a, (...)-686. E. S.
(1)o możliwości podjęcia pracy w Wielkiej Brytanii przeczytał w Głosie (...). Było to ogłoszenie o treści: „Anglia! O., wykończeniówka od zaraz. (...)”. Z. pod wskazany numer telefonu. Mężczyzna, który odebrał mówił czysto po polsku. Stawka godzinowa miała wynosić 10 funtowa. Rozmówca wskazał, że zapewnia zakwaterowanie – 6 osób w jednym pokoju. Przed wyjazdem rozmawiali ze sobą jeszcze kilka razy. Mężczyzna poprosił E. S.
(1), by ten przywiózł ze sobą dla niego dwa kartony papierosów M.. W dniu 18 listopada 2008 roku E. S.
(2)wyleciał z P. do Wielkiej Brytanii samolotem do miejscowości S.. Z lotniska został odebrany przez S. M.
(1)po około godzinie oczekiwania. Zwrócił jego uwagę fakt, iż mężczyzna był Romem. Następnie samochodem marki O. (...) S. M.
(1)przewiózł go do miejsca zakwaterowania w S.. Był to typowy budynek szeregowy. Na miejscu byli już też inni mężczyźni. Następnego dnia na miejscu pojawił się jeszcze mężczyzna, który przedstawił się jako W.. Był to W. D.
(1). Z ich romowy wynikał, że są braćmi. Zażądał od E. S.
(1)kwoty 80 funtów, koniecznych, jak to powiedział, do otwarcia konta bankowego. Od razu już na miejscu zażądał też K. M.
(1)od E. S.
(1)wydania mu papierosów, które ten zakupił za kwotę 90 złotych oraz pieniędzy w kwocie 160 funtów. Miała to być opłata za pozwolenie na pracę. Spisano dane z jego dowodu osobistego, choć nikt dokumentu mu nie zabierał. Tego dnia nie podjął pracy. Usłyszał jedynie, że pierwszą wypłatę otrzyma po tygodniu. Mógł swobodnie poruszać się po okolicy. Następnego dnia rozpoczął pracę przy remoncie mieszkania. Było one położone niedaleko miejsca jego zakwaterowania. Pracowały tam też inne osoby z Polski. Nie byli przez nikogo pilnowani. Wykonywali typowe prace remontowe. W tym czasie wyżywienie zapewniał sobie we własnym zakresie. Wykonywał różne prace ogólnobudowlane. Potem pracował w kolejnym budynku w S., wykonując również roboty ogólnobudowlane. Pracę wykonywał do 19 lutego 2009 roku. Po dwóch tygodniach od przyjazdu, W. D.
(1)udał się z E. S.
(1)do banku w celu otwarcia rachunku bankowego. Tam po podpisaniu stosownych dokumentów otrzymał kartę bankową. Ponadto po kilku dniach otrzymał blankiety czekowe wystawione przez L.’s TBS Bank. Po kilku dniach zaczął dopytywać się o wynagrodzenie. Zaczął otrzymywać kwoty po 10 funtów raz w tygodniu. Jednocześnie usłyszał, ze pieniądze zostaną przelane na konto. Jednak przy próbie wypłacenia pieniędzy z bankomatu stracił kartę. W dniu 20 grudnia 2008 rok dostał od jednego z mężczyzn czek wypełniony na kwotę 1500 funtów. Razem z W. D.
(1)pojechał do banku w S., gdzie przekazał czek i powiedział, ze pieniądze za kilka dni będą na rachunku bankowym. , Wcześniej uzgodnili, ze na Boże Narodzenie E. S.
(1)pojedzie do Polski. Pieniądze jednak nie wpłynęły. Kiedy zatelefonował do K. M.
(1), ten powiedział mu, że są jakieś problemy i potrzebny jest jego paszport. W dniu 5 stycznia 2009 roku ponownie przyleciał do S.. Z lotniska odebrał go jeden z pracowników. Został zakwaterowany w tym samym budynku co poprzednio. Byli tam już inni pracownicy z Polski. Ponownie podjął pracę. W. D.
(1)powiedział mu, że zaległą pensję będzie płacił mu po 150 funtów tygodniowo. Pieniędzy nie otrzymał. Pieniędzy nie otrzymywali też inni pracownicy. Powstała nerwowa atmosfera. Był utrudniony kontakt z pracodawcami. W dniu 19 lutego 2009 roku przestał pracować i wyjechał do Polski. Jeszcze przed wyjazdem rozmawiał z W. D.
(1), który obiecywał mu, ze zapłaci przelewem. Zapłaty jednak nie otrzymał. Dowód : zeznania świadka E. S. k. 441-445, 7312, kserokopia ogłoszenia prasowego k. 447. J. P.
(1)z zawodu jest pracownikiem budowlanym – murarz-cieśla. Mieszka w okolicach N.. Poszukując pracy za granica, jesienią 2008 roku w Gazecie (...) przeczytał ogłoszenie o pracy na budowie w Wielkiej Brytanii. Zadzwonił pod numer podany w ogłoszeniu. Rozmawiał z mężczyzną po polsku, choć mówił on z akcentem. Mężczyzna przedstawiający się jako R., opowiedział o warunkach pracy i płacy. Wynagrodzenie 8-9 funtów za godzinę, darmowe mieszkanie, zaś wyżywienie we własnym zakresie. Były one korzystne, w związku z tym J. P.
(1)zdecydował się na przyjęcie oferty i pracę w Wielkiej Brytanii. O pracy na budowie w Wielkiej Brytanii powiedział koledze P. J.
(1), który zgodził się wyjechać z nim do pracy w Wielkiej Brytanii. Ponownie skontaktowali się już obaj z R.. Ten powiedział im, że jak już będą gotowi, mają się z nim skontaktować. Prosił też o przywiezienie dla siebie dwóch kartonów papierosów, kiełbasy i konserw. Na miejsce polecieli w dniu 10 lutego 2009 roku z lotniska K.-B.. Po wylądowaniu, po około 4 godzinach oczekiwania, na lotnisko przyjechał po nich kierowca, który przewiózł ich do miejscowości B.. Tam zostali zakwaterowani, mężczyzna, który przedstawiał się jako R., którym w rzeczywistości był W. D.
(1), zażądał od nich 80 funtów z tytułu kaucji. Kiedy stwierdzili, ze wcześniej nie było o tym mowy, powiedział: „jak się nie podoba, to wypierdalać”. Mężczyźni dali mu po 30 funtów. To były wszystkie pieniądze, jakie mieli ze sobą. Nadto od J. P.
(1)odebrał papierosy M. o wartości 80-90 złotych. W B. mężczyźni prace wykończeniowe wykonywali w jednym z mieszkań: kładli podłogi, montowali zamki. Po 2-3 dniach zostali przewiezieni do S.. Tam warunki zakwaterowania były złe. Nie było wody, sanitariatów, oni oraz inne osoby tam pracujące, spali na podłodze. Od innych P. dowiedzieli się, że nie otrzymają wynagrodzenia, że ci P. też zostali „oszukani przez C.” i nie otrzymali wynagrodzenia. Wobec powyższego, postanowili wrócić do Polski. Zamówili bilety kredytowe w jednym z biur podróży, za które zapłaciły w Polsce ich żony. Wyjechali w dniu 14 lutego 2009 roku. Nie otrzymali wynagrodzenia w wysokości 1.500 złotych. Dowód : zeznania świadków: P. J. k. 1653-1658, 7505, J. P. k. 2076-2082, 7672. T. G.
(1)znalazł ogłoszenie o pracy w Wielkiej Brytanii i numer telefonu w Gazecie (...). Zadzwonił pod wskazany numer. Odebrał telefon człowiek, który przedstawił się jako W.. Kazał mu kupić bilet do D. na autobus (...). T. G.
(1)miał wyjeżdżać do pracy jak najszybciej. Mężczyzna kazał też sobie kupić wódkę, papierosy, kiełbasę. T. G.
(1)zakupił powyższe produkty na kwotę około 150 złotych. Był to litr wódki, 5 kg kiełbasy szynkowej, karton papierosów M.. Wyjechał do Wielkiej Brytanii w niedzielę 14 grudnia 2008 roku. W D. nikt na T. G.
(1)nie czekał, pomimo że wcześniej dzwonił do mężczyzny o imieniu W.. W. D.
(1)przyjechał około godziny 18.30-18.40 z mężczyzną o imieniu W.. Przyjechali samochodem osobowym V.. Obaj, jak stwierdził, byli Romami. Zawieźli go do mieszkania w S.. Była to dzielnica domków jednorodzinnych zamieszkiwana przez Pakistańczyków. Kiedy przyjechał do domu, to było w nim już pięć innych osób. Wszystkie te osoby były z Polski, byli robotnikami budowlanymi. To byli mężczyźni. W mieszkaniu W. D.
(1)zażądał 120 funtów tytułem kaucji oraz opłaty za mieszkanie. T. G.
(1)poza pieniędzmi, nadto przekazał mu kiełbasę, papierosy i wódkę, które wcześniej dla niego zakupił. Nie dostał za te produkty pieniędzy, usłyszał, że rozliczą się przy wypłacie. Była tam duża rotacja osób. Warunki zakwaterowania nie były złe, mieli łazienkę, dostęp do wody. Spali po kilka lub kilkanaście osób w pokojach, czasami na podłodze. Pracę podjął T. G.
(1)dnia następnego po przyjeździe. Codziennie pracowali do 24:00, czasami nawet do 3:00 w nocy. Były to różne godziny. Przez cały czas pracowali u jednego Pakistańczyka, wykonywali remont jego budynku. Wyburzali wszystko a potem robili regipsy, schody. Pracowała tam duża ilość osób, które często się zmieniały się. W styczniu 2009 roku przyjechała kolejna grupa P.. T. G.
(1)powiedział im, aby uciekali, że warunki są złe. Póki jeszcze mogą. Po tej rozmowie przewieziono go do pracy przy budowie wykopów w miejscowości S.. Nadal mieszkał w tym samym budynku. Następnie wieczorem, po pracy przy wykopach, zawołał go W. D.
(1), który kazał T. G.
(1)spakować rzeczy i opuścić mieszkanie. To miała być zemsta za to, ze wcześniej powiedział nowo przybyłym P., że lepiej, aby wrócili do Polski. T. G.
(1), w rozmowie z W. D.
(1), nie przyznał się do przekazania tej informacji innym zatrudnionym. Dlatego mógł pozostać nadal w S.. W dalszym ciągu zaczął pracować przy remoncie domu dla Pakistańczyka. Od tej jednak pory był ściśle nadzorowany przez osoby go zatrudniające. To pilnowanie polegało na tym, że cały czas pilnowano go, gdy przez chwilę nie pracował to go poganiali, krzyczeli. Widywał tam też K. M.
(1). Pracował wówczas po 10-15 godzin dziennie. Wynagrodzenia za pracę nie otrzymywał. Brakowało mu pieniędzy na jedzenie. Co jakiś czas jednak dostawał od W. D.
(1)10 funtów na jedzenie. Innych pieniędzy nie otrzymywał. W. D.
(1)obiecywał mu, że przeleje do Polski pieniądze przekazując je żonie T. G.
(1), jednak tego nie zrobił. To samo mówił innym. Nawet wypisywał innym osobom czeki, tym którzy jechali do Polski, jednak czeki te były bez pokrycia. O tym dowiedział się od innych pracujących u W. P.. On sam nie otrzymał takiego czeku. Po pewnym czasie poszedł upomnieć się do W. D.
(1)o pieniądze, ten mu odpowiedział, żeby był spokojny, bo inaczej nie wróci do Polski. Więcej nie pytał już go o pieniądze. W końcu W. D.
(1)wraz dwoma innymi osobami wywieźli go do innej miejscowości, mówiąc że wiozą go na inna budowę. Tam zostawili go w nocy pod jakimś domem, prosząc by chwile poczekał, po czym odjechali. Mimo obietnicy już nie wrócili. Czekał na nich do około godz. 10:00. Potem poszedł do pobliskiego baru, gdzie poprosił o kontakt z policją. Bilet na autobus do Polski zakupił mu K. Generalny RP. W sumie za pracę nie wypłacili mu należnego wynagrodzenia w wysokości 6.000 funtów. Dowód : zeznania świadka T. G. k. 472-477, 537-538, 6732-6733, wniosek o udzielenie pomocy finansowej k. 494-495, Na przełomie 2008 i 2009 roku D. S.
(1)przeczytał w Dzienniku Zachodnim ogłoszenie o pracy w Anglii. Zadzwonił pod podany w gazecie numer telefonu. Rozmówcą był mężczyzna, który mówił po polsku. Poinformował go warunkach pracy i płacy. Poprosił go także o przywiezienie papierosów i żywności. D. S.
(1)zdecydował się na wyjazd do Wielkiej Brytanii. O pracy powiedział swojemu koledze W. R.
(1). Ten również zadzwonił pod wskazany numer telefonu, upewniając się co do tego jaka to jest praca. W lutym 2009 roku obaj udali się samolotem z K. do Wielkiej Brytanii. Lądowali na lotnisku w L.. Przyjechał po nich samochodem marki F. (...) mężczyzna narodowości Romskiej, który przedstawił się jako właściciel firmy budowlanej. Potem okazało się, że jest to W. D.
(1). Przewiózł obu mężczyzn oraz inne osoby, które też przyjechały do pracy, do miejscowości B.. Na miejscu zażądał od D. S.
(1)i W. R.
(1)pieniędzy z tytułu kaucji i opłaty za mieszkanie. D. S.
(1)przekazał mu kwotę 180 funtów, zaś W. R.
(1), z uwagi na to, że przywiózł mężczyźnie karton papierosów M. o wartości 100 złotych, przekazał W. M. kwotę 80 funtów. W miejscowości B. nie było pracy dla mężczyzn, zostali więc przewiezieni do S.. Tam poznali brata W. D.
(1)(wówczas M.) – K. M.
(1)(wówczas J. N.
(1)). Usłyszeli, że zaplanowano dla nich pracę i będą zajmować się wykańczaniem mieszkań płytami gipsowymi. Tam też po przeczytaniu informacji w Internecie, domyślając się, że pracy i pieniędzy nie będzie, po przespaniu nocy, mężczyźni zrezygnowali z pracy, postanawiając wrócić do Polski. Reszta osób pojechała do pracy. Zażądali zwrotu pieniędzy, jaki wcześniej przekazali oraz z zakupione rzeczy, jednak odmówiono im. Na miejscu byli dwa dni. Kupili bilety powrotne, płacąc po około 400 złotych i wrócili samolotem do kraju w dniu 13 lutego 2009 roku. Dowód : zeznania świadków: D. S. k. 257-258, 7505, W. R. k. 386-391, 7452. K. K.
(2)od koniec grudnia 2008 roku znalazł ogłoszenie w Dzienniku Bałtyckim o pracy w Anglii. Był tam też podany numer (...). Zadzwonił pod wskazany numer telefonu. Osoba, która odebrała telefon powiedziała, że rzeczywiście poszukują pracowników budowlanych. Jeszcze kilkakrotnie dzwonił pod podany numer telefonu. Podczas tych rozmów, dowiedział się, że stawka godzinowa za pracę wynosi 10 funtów, że na miejscu jest oferowane zakwaterowanie. Nadto poproszono go, żeby przywiózł ze sobą polską żywność oraz papierosy. W wyniku tych rozmów, K. K.
(2)zdecydował się wyjechać do pracy do Anglii. Na wyjazd pożyczył pieniądze, nadto zakupił żywność i papierosy, zgodnie z poleceniem, na kwotę 430 złotych. Następnie zakupił bilet na przelot samolotem na kwotę 620 złotych. Do L. przyleciał w dniu 11 stycznia 2009 roku w godzinach porannych. Na lotnisku czekał wiele godzin, dopiero w godzinach późnopopłudniowych, podszedł do niego mężczyzna. Zażądał od niego od razu 40 funtów. Wtedy K. K.
(2)oświadczył, że nie ma pieniędzy. Mężczyzna zawiózł go do miejscowości B., do dzielnicy, w której mieszkało wielu Pakistańczyków i Hindusów. Wysiedli przed jednym z budynków. Mężczyzna, który jechał samochodem z K. K.
(2), wszedł z nim do wewnątrz i zaprowadził go do jednego z pokojów, gdzie było kilku Romów, w tym jak go określał – (...) - czyli J. J.
(1)D. (obecnie K. M.
(1)). Zażądał on oddania mu przywiezionej żywności i papierosów. Mimo obietnicy, za te rzeczy nie zapłacił K. K.
(2). Po głosie K. rozpoznał, że był to mężczyzna, z którym kilkakrotnie rozmawiał telefonicznie. Następnie mężczyzna zażądał od K. 65 funtów. K. takiej kwoty pieniędzy nie miał, więc mężczyzna oświadczył, że będzie miał w stosunku do niego dług. W toku rozmów, K. K.
(2)stwierdził, że mężczyzna, który kazał siebie nazywać W., od wszystkich, którzy przyjeżdżali do pracy pobierał kwoty od 120 do 220 funtów tytułem zakwaterowania oraz zabierał im żywność i papierosy przywiezione, na jego polecenie, z Polski. Po rozmowie z (...) K. K.
(2)został zakwaterowany. Warunki zakwaterowania były złe. Oprócz niego w budynku było zakwaterowanych kilkunastu P., którzy spali na podłodze. Nie było ciepłej a następnie również zimnej wody. Wszędzie było brudno. Mężczyźni nie otrzymywali żywności. Na noc były zamykane drzwi na klucz. Codziennie kilka osób nocą „uciekało” z miejsca zakwaterowania. Następnego dnia, po przyjeździe, K. K.
(2)został zawieziony na miejsce pracy. Jego praca sprowadzała się do wykucia ze ściany rury. Nadto on i inni zatrudnieni, mieli za zadanie niszczenie tego, co inni wcześniej wykonali. Dzień pracy trwał kilkanaście godzin. Za wykonaną pracę, nie uzyskali wynagrodzenia. W związku z wyjazdem do pracy K. K.
(2)poniósł wydatki w kwocie 620 złotych i 70 funtów z tytułu przejazdu z Polski do Wielkiej Brytanii oraz powrotu do Polski. Ponadto wydał na artykuły spożywcze i papierosy co najmniej 430 złotych. Dowód : zeznania świadków: K. K. k. 3-14, 1398-1401, 7312, W. K. k. 459-460, 7312. R. B.
(1)w styczniu 2009 roku pozostawał bez pracy. Szukając zatrudnienie przeglądał ogłoszenia o pracy w prasie codziennej. W styczniu 2009 r. przeczytał ogłoszenie o pracy w Wielkiej Brytanii w Dzienniku Bałtyckim o treści: „zatrudnię P. do pracy w Anglii, murarzy, elektryków, hydraulików i do wykańczania wnętrz”. Podany był też numer (...). Od razu zadzwonił pod wskazany w ogłoszeniu numer telefonu. Odebrał mężczyzna, który się przedstawił jako W.. W rzeczywistości był to W. D.
(1). Mężczyzna podał mu warunki pracy i płacy. Wspomniał, ze praca jest na terenie S. z wynagrodzeniem 9 funtów za godzinę. Praca miała polegać na wykańczaniu wnętrz. Zakwaterowanie miało być bezpłatne. Rozmówca nadto zażądał przywiezienia mu papierosów oraz produktów żywnościowych. R. B.
(1)zdecydował się wyjechać do pracy. O tym poinformował swego brata K. B.
(1), który obiecał przyjechać w późniejszym terminie. Z G. wyleciał nad ranem w dniu 9 stycznia 2009 roku. Z lotniska w L. odebrał R. B.
(1)mężczyzna przedstawiający się jako W. (W. D.
(1)), który przyjechał z kierowcą. Zawiózł go do remontowanego budynku. Na miejscu był też K. M.
(1)(J. J.
(1)N.), który przedstawił się jako kierownik budowy. Od razu też W. (W. D.
(1)), zażądał od R. B.
(1)pieniędzy w kwocie 130 funtów i żywności, którą przywiózł dla niego. Mężczyzna przekazał mu jedynie 30 funtów, gdyż więcej nie miał. Już następnego dzień R. B.
(1)rozpoczął pracę. Pracował wraz z innymi osobami po kilkanaście godzin dziennie przy remoncie wnętrza budynku. Przez cały czas nadzorował ich K. M.
(1)a czasami przyjeżdżał W. duda. Wynagrodzenia, mimo upływającego czasu, za wykonywaną pracę nie otrzymywał. Czasami od K. M.
(1)dostawał po 10-20 funtów na jedzenie. Wtedy w rozmowie z Pakistańczykiem, dla którego wykonywali roboty dowiedzieli się, że za pracę pieniędzy mnie dostaną, tak bowiem powiedzieć miał W. D.
(1). Na miejsce przejechało dwóch Romów przesłanych przez K. M.
(1)z biletami na autobus do L.. Tam miała czekać na nich W. D.
(1)z pieniędzmi na powrót do Polski. W L. na dworcu autobusowym V. nikt jednak nie czekał. W czasie, kiedy wykonywał roboty budowlane, kilka osób opuściło budowę. Za wykonaną pracę nie otrzymał wynagrodzenia w kwocie 3.500 funtów. W L. R.
(1)bielak i jego brat K. B.
(1)spędzili dwa dni. Po kupieniu przez rodzinę w Polsce biletów powrotnych, wrócili do kraju w dniu 1 marca 2009r. Wspomniany brat K. B.
(1)do Wielkiej Brytanii przyleciał trochę później, tj. 23 stycznia 2009 r., wraz ze swoim kolegą A. Z.
(1). Na lotnisku w D. odebrali ich R. B.
(1)i K. M.
(1). Na miejscu obaj mężczyźni wykonywali swoją pracę w dwóch miejscach a mianowicie w S. i w B.. Pracowali w okresie od 23 stycznia 2009 r. do 28 lutego 2009 r. Zaraz po przyjeździe zażądano od obu mężczyzn przekazania papierosów, które mieli obaj mężczyźni przywieźć. K. B.
(1)dał dwa kartony papierosów M. i (...) A. o łącznej wartości 180 złotych, zaś A. Z.
(1)karton papierosów LM o wartości 100 złotych. Nadto od A. Z.
(1)zażądano pieniędzy z tytułu wynajmu lokalu, kaucji i ubezpieczenia. Powyższe pieniądze otrzymał w kwocie 450 złotych. Przez cały okres pracy, którą wykonywali mężczyźni nie otrzymali wynagrodzenia, jedynie drobne kwoty na zakup żywności. Praca był wykonywana przy remoncie pomieszczeń należących do Pakistańczyka, po kilkanaście godzin dziennie. Brakowała materiałów. Pakistańczyk obiecał je dostarczyć, wskazując że kosztami obciąży W. D.
(1). Kilkakrotnie mężczyźni pytali o pieniądze W. D.
(1), ten jednak zwodził ich. Wreszcie M. K.
(1)przyniósł K. B.
(1)czek na kwotę 620 funtów. Jednakże w banku odmówiono wypłaty, z uwagi na brak funduszu potrzebnego do rozporządzenia. K. B.
(1)i A. Z.
(1)w końcu także dostali bilety na autobus do L.. Żaden z nich nie otrzymał należnego im wynagrodzenia za pracę. W przypadku K. B.
(1)była to kwota 3.500 funtów. Dowód : zeznania świadków: R. B. k. 73-75, 1406-1412, 6684-6685, K. B. k. 78-79, 295-301, 7528-7529, A. Z. k. 2897-2801, 7311. W styczniu 2009 roku W. J.
(1)w Głosie (...) przeczytał ogłoszenie o pracy w Anglii. Zadzwonił na numer podany w ogłoszeniu. Odezwał się mężczyzna, który przedstawił się jako W. B.. Przedstawił W. J.
(1)warunki pracy i płacy. Miał otrzymywać 9 funtów za godzinę, płatne co tydzień. Praca miała polegać na robotach wykończeniowych przy remontach. Wydały mu się one atrakcyjne. Mężczyzna, z którym rozmawiał, powiedział też, że będzie miał zapewnione zakwaterowanie. Natomiast przyjazd oraz wyżywienie miały być na własny koszt. Rozmówca poprosił też o przywiezienie papierosów. W. J.
(1)zgodził się na warunki podane przez rozmówcę. Wraz z bratem K. J.
(1), który też chciał podjąć pracę w Anglii, wylecieli samolotem z P. w dniu 16 stycznia 2009 roku do L.. Na lotnisko przyjechał po nich mężczyzna o imieniu W., który był kierowcą u W. D.
(1)i przewiózł ich na miejsce zakwaterowania w B.. Na miejscu czekał już na nich W. D.
(1), który zażądał od obu mężczyzn pieniędzy tytułem kaucji za mieszkanie i załatwienie pozwolenia na pracę. W. J.
(1)przekazał W. D.
(1)kwotę 200 funtów a K. J.
(1)kwotę 100 funtów. Nadto K. J.
(1)przekazał na żądanie W. D.
(1)produkty, które dla niego zakupił, czyli artykuły spożywcze i papierosy. Na drugi dzień na budowę zawiózł W. i K. J.
(1)samochodem marki F. (...) ten sam mężczyzna o imieniu W. - kierowca. Ich praca polegała na sprzątaniu po remoncie. Następnie zostali przewiezieni do miejscowości S., gdzie pracowali przy remoncie budynku oraz restauracji. Przez cały czas, nie otrzymali wynagrodzenia za wykonywaną pracę. Kilka razy ich szef - kierownik budowy – S. M.
(1)(J. N.
(1)) przekazał im drobne kwoty po 10 funtów na jedzenie. W lutym 2009 roku W. J.
(1)i K. J.
(1)otrzymali jeden czek (wspólny) na kwotę 600 funtów. Chcieli od razu wypłacić pieniądze, pracownik banku odmówił im tego, gdyż czek ten nie miał pokrycia. Przez cały czas pobytu nikt nie ograniczał ich swobody, mogli się poruszać po okolicy. Nikt im też nie groził. Na przełomie lutego i marca 2009 roku usłyszeli, ze praca się skończyła i mają opuścić mieszkanie, w którym spali. Przenieśli się do Pakistańczyka, u którego wtedy pracowali. U niego przebywali około półtora tygodnia. Pracowali dla niego i otrzymywali za tę pracę wynagrodzenie. W dniu 16 marca 2009 roku wrócili samolotem do Polski. Pieniądze na powrót do Polski otrzymali od żony W. J.
(1). Dowód : zeznania świadków: W. J. k. 448-451, 6714-6715, W. J. k. 419-422, 423-424, 951-953, 6715-6716, K. J. k. 954-958, 7383-7384, dokumentacja k. 427. W okresie między 14-17 stycznia 2009 roku K. W.
(2)znalazł na stronie internetowej „Link polonia” ogłoszenie o pracy w Wielkiej Brytanii. Było ono o treści „Przyjmę do pracy w Anglii ogólnobudowlańców, murarzy, tynkarzy, płytkarzy, elektryków”. Pod ogłoszeniem widniał podpis K. D.. K. W.
(2)zadzwonił pod wskazany numer telefony. Odebrał mężczyzna mówiący czysto po polsku. Przedstawił mu warunki pracy i płacy. Ustalili wynagrodzenie na kwotę 8-9 funtów za godzinę. K. W.
(2)miał sobie załatwić transport do M. i po przyjeździe zadzwonić pod ten sam numer telefonu. Nadto mężczyzna poprosił K. W.
(2)o przywiezienie artykułów spożywczych i papierosów. Warunki pracy i płacy wydawały się atrakcyjne. Zgodził się więc na pracę w Wielkiej Brytanii. Do M. K. W.
(2)przyjechał w dniu 17 stycznia 2009 roku. Na przystanek autobusowy przyjechał po niego samochodem mężczyzna, który przedstawił się jako W.. Przewiózł K. W.
(2)do miejscowości B.. Na miejscu W. zaprowadził go do budynku, w którym było kilku mężczyzn narodowości romskiej. Jeden z nich był W. D.
(1). Od razu zażądał wydania mu papierosów. Wtedy K. W.
(2)stwierdził, że kupił dla niego tylko artykuły spożywcze. Mężczyzna wziął od niego powyższe artykuły spożywcze. Wartość tych artykułów wyniosła około 100 złotych. Następnie W. D.
(1)zażądał kwoty 100 funtów tytułem załatwienia pozwolenia na pracę. K. W.
(2)stwierdził, że nie ma takich pieniędzy. Wtedy mężczyzna powiedział, że będzie miał w stosunku do niego dług i musi go odrobić. Następnego dnia K. W.
(2)wraz z innymi osobami został zawieziony na miejsce pracy. Remontowali budynek: zrywali podłogi, kładli regipsy, zrywali sufity. Dzień pracy trwał od godz. 8.00 do 21.30. Warunki pracy były złe. Po tygodniu, pomimo że W. D.
(1)obiecał wypłacić wynagrodzenie, K. W.
(2)go nie otrzymał. Przez następne dni nie otrzymał nadal wynagrodzenia. Z uwagi na złe warunki zakwaterowania, brak żywności (nie miał pieniędzy na zakup jedzenia), słabe warunki pracy oraz brak wypłaty wynagrodzenia, K. W.
(2)wraz z innymi wyjechali z miejsca swego zakwaterowania nikomu nic nie mówiąc. Pojechali do L. do znajomego jednego z mężczyzn. Nie wypłacono należnego mu wynagrodzenia w kwocie 5.400 złotych. Nadto poniósł wydatki związane z podróżą do Anglii i z powrotem w kwocie 800 złotych. W międzyczasie z jego żona i matka przesłały pieniądze na powrót do kraju. Do Polski wrócił autokarem w dniu 2 lutego 2009 roku. Dowód : zeznania świadka K. W. k. 204-205, 452-456, 7452. G. D.
(1)i R. F.
(1)w styczniu 2009 roku poszukiwali pracy. W tym celu przeglądali ogłoszenia o pracy w codziennej prasie. R. F.
(1)w Dzienniku (...) przeczytał ogłoszenie o pracy w Wielkiej Brytanii. Dwukrotnie zadzwonił na numer podany w ogłoszeniu - (...). Raz rozmawiał z mężczyzną, który przedstawił się jako W., a następnie z mężczyzną o imieniu M.. W rozmowach ustalił, że praca miała polegać na prowadzeniu robót budowlanych, wykończeniowych. Pracodawcą miała być firma budowlana a stawka godzinowa miała wynieść 10 do 12 funtów. Praca miała być legalna, zapewnione mieszkanie z lodówką. Rozmówca poprosił też o przywiezienie dla niego jedzenia i papierosów. O pracy w Anglii R. F.
(1)powiedział swojemu koledze G. D.
(1). Obaj panowie po krótkiej rozmowie stwierdzili, że razem polecą do Wielkiej Brytanii do pracy. W dniu 19 stycznia 2009 roku wylądowali na lotnisku w L.. Mieli ze sobą obiecane papierosy i jedzenie – kiełbasę, kurczaka. Z lotniska zostali przewiezieni do miejscowości B., gdzie zostali zakwaterowani. Na miejscu był W. D.
(1). Zażądał od obu mężczyzn kwoty po 147 funtów tytułem załatwienia ubezpieczenia i zarejestrowania w Wielkiej Brytanii. Nadto dostał od G. D.
(1)papierosy oraz artykuły spożywcze o wartości 200 złotych. W B. pracowali przy montażu futryn u Pakistańczyka, potem zostali przewiezieni do S., gdzie pracowali remontując restaurację także u Pakistańczyka. Warunki pracy były złe, pracowali po kilkanaście godzin dziennie. Tak samo, jeśli chodzi o zakwaterowanie. Spali na podłodze w niedogrzanych, pozbawionych wody ciepłej pomieszczeniach. Nie otrzymywali wynagrodzenia, nie mieli za co kupić jedzenia. Byli źle traktowani. Co jakiś czas dostawali kwoty 10-20 funtów, tak aby móc coś zjeść. Kiedy R. F.
(1), poszedł do W. D.
(1)po należne mu wynagrodzenie, nie dostał nic. Jako pierwszy w dniu 1 marca 2009 roku opuścił Anglię G. D.
(1). Przeszło tydzień później, w dniu 12 marca 2009 roku, wyjechał do Polski R. F.
(1). Wynagrodzenia nie otrzymali: G. D.
(1)w kwocie 2000 funtów, zaś R. F.
(1)w kwocie 5.500 funtów. Dowód : zeznania świadków: G. D. k. 241-242, 7279, R. F. k. 244-245, 7452. D. K.
(2)w 2008 roku pracował w Irlandii. Po powrocie do kraju, zaczął poszukiwać pracy. W styczniu 2009 roku przeczytał w Gazecie (...) ogłoszenie o pracy w Wielkiej Brytanii. W treści ogłoszenia wskazano, że poszukiwani są ludzie wysoko wykwalifikowani w budownictwie do wykończenia wnętrz, remontów. Podany był też numer telefonu kontaktowego do Wielkiej Brytanii. Po przeczytaniu ogłoszenia, D. K.
(2)zadzwonił pod wskazany numer telefonu. Rozmówca mu powiedział, że praca jest aktualna i od zaraz. Osoba z ogłoszenia przedstawiła się D. K.
(2)jako W., pochodzący z K., z Nowej Huty. Prosił o kontakt, kiedy przyjedzie do Wielkiej Brytanii. Wynagrodzenie miało wynosić 10 funtów za godzinę a on miał zajmować się pracami wykończeniowymi przy remontach. Praca miała być legalna. Osoba z ogłoszenia pytała go tylko, czy pracował kiedykolwiek za granicą. Nadto rozmówca powiedział D. K.
(2), że prowadzi własną firmę budowlaną i zatrudnia dużo ludzi. Łącznie D. K.
(2)dzwonił do tej osoby 3 – 4 razy. Do Anglii D. K.
(2)miał dojechać na własny koszt, ale było ustalenie, że jego rozmówca miał zapłacić za przejazd z lotniska L.. Docelowo D. K.
(2)miał pracować w S.. Po tygodniu, D. K.
(2)wyleciał z lotniska w K. B. do L.. W. przyjechał po D. K.
(2)na lotnisko dopiero nad ranem. D. K.
(2)opisał go jako osobę w wieku maksymalnie 45 lat, bardzo tęgi – co najmniej 100 kg, wzrost 175 cm, włosy krótkie czarne, głos ochrypły, biegle mówiący po polsku, dużo dużych tatuaży po całym ciele, na pewno na rękach - C.. W. przyjechał z drugim - młodym Romem, w wieku ok. 20 lat oraz z mężczyzną – kierowcą. Ta trójka przyjechała V. (...), srebrny metalik. Podróż trwała około 2 – 3 godziny. Po przybyciu na miejsce, D. K.
(2)wysiadł z samochodu i stwierdził, że nie wie, w jakim jest mieście. Dzielnica była typowo angielska, budynki były szeregowe, z czerwonej cegły. Weszli do jednego z takich mieszkań. Na parterze był jeden pokój (salonik), kuchnia. U góry były dwa pokoje i łazienka. Wewnątrz był tylko T. G.
(1). W czasie pierwszych rozmów, W., powiedział, że będzie „załatwiał” zezwolenie na pracę. D. K.
(2)miał też mieć załatwione zasiłki na dzieci. W tym celu przekazał W. akty urodzenia swoich dzieci: A. K.
(1)(ur. (...) w L.), J. K.
(1)(ur. (...) w L.). Wieczorem D. K.
(2)poszedł spać. Był to nocleg na podłodze, do przykrycia służyła mu jedna trzecia kołdry, nie miał też poduszki. W tę pierwszą noc spał sam w pokoju na górze (pokój kwadratowy ok. 9 m 2). Na drugi dzień, we wtorek, został zawieziony przez kierowcę i W. busem dostawczym 3 osobowym z paką blaszaną do pracy. Samochód miał pochodzić z wypożyczalni, tak powiedział kierowca. Na miejsce pracy zajechał po ok. 30 minutach. Miał zająć się remontem domu w szeregowej zabudowie. Tam było już 9 innych pracowników. Przez okres pobytu nie miał problemu z wychodzeniem z budynku, czy utrzymywaniem kontaktu z rodziną w Polsce. Pracy była ciężka, często jednak nie było materiałów lub odpowiednich narzędzi. On zajmował się montowaniem drzwi wewnętrznych. Pracowali w godzinach od 08:30 do 18:00. Przerwy były dwie. Właścicielem remontowanego budynku był Hindus. Właściciela nic nie interesowało. Nie pilnował pracowników. On zatrudnił firmę do tego remontu i z W. się rozliczał. W. obiecał K., że wypłaci mu w piątek wynagrodzenie za kilka dni pracy. Nie wypłacił jednak. Od T. G.
(1)D. K.
(2)dowiedział się, że W. w ogóle nie płaci wynagrodzenia i że jest oszustem. Po uzyskaniu tej informacji D. K.
(2)wraz z innymi opuścił mieszkanie i udał się do Konsulatu RP w M.. W tamtą sobotę nikt już nie poszedł do pracy. Po złożeniu w dniu 14 lutego 2009 roku w godzinach wieczornych wniosku o pomoc finansową, przenocował na dworcu. W niedzielę rano wraz z innymi osobami z nim zatrudnionymi wsiadł do autokaru jadącego do Polski. Bilet kosztował 440 złotych. W poniedziałek 16 lutego 2009 r. D. K.
(2)był już w Polsce. W kraju zadzwonił do redakcji Gazety (...), do N. z pytaniem, kto dał ogłoszenie. W odpowiedzi usłyszał, że to ogłoszenie było zlecone przez osobę trzecią, ale było sprawdzane. Odpowiedział, że jest ono oszustwem. Ogłoszenie zostało wycofane. Tydzień, półtora tygodnia później, D. K.
(2)zadzwonił do W. z zapytaniem, gdzie są jego pieniądze. Ten odrzekł, że się nikogo nie boi i że jest „nieruszany” na terenie Wielkiej Brytanii. Z tytułu „zatrudnienia” w Wielkiej Brytanii D. K.
(2)poniósł wydatki w kwocie 950 złotych oraz nie uzyskał wynagrodzenia w kwocie co najmniej 400 funtów. Na okazywanych mi zdjęciach rozpoznał S. M.
(1)(wówczas J. N.
(1)), brata W. D.
(1). Dowód : zeznania świadka D. K. k. 915-921, 990-992, 7452, wniosek o udzielenie pomocy finansowej k. 498-499, R. G.
(1)dowiedział się o pracy w Wielkiej Brytanii od swego kolegi K. W.
(2), który przekazał mu numer do pracodawcy K. D.. Telefonicznie skontaktował się z tym mężczyzną. Ten mu przekazał informacje dotyczące warunków pracy i płacy. Były one bardzo korzystne. Do Wielkiej Brytanii R. G.
(2)udał się kilka dni później aniżeli jego kolega K. W.
(2). Z dworca w M., został przewieziony do miejscowości B. przez dwóch mężczyzn w wieku 60 lat i 55 lat. Na miejscu było trzech Romów. Jednym z nich był K. D., który zabrał od R. G.
(2)artykuły spożywcze i papierosy o wartości 400 złotych, nadto wziął od niego pieniądze w kwocie 1000 funtów z tytułu załatwiania formalności związanych z zatrudnieniem w Wielkiej Brytanii. Formalności nie załatwił. Warunki zakwaterowania były złe. Również warunki pracy nie były tak korzystne, jak to przedstawiono w rozmowie telefonicznej. R. G.
(2)wykonywał roboty budowlane wraz z innymi, w tym z K. W.
(2), polegające na remoncie budynku. Pracowali kilkanaście godzin dziennie. Pomimo dość ciężkiej pracy, nie otrzymali wynagrodzenia. Po tych dniach i nieotrzymaniu wynagrodzenia, R. G.
(2)postanowił wyjechać do Polski wraz z innymi. Opuścili miejsce zakwaterowania w nocy. Żona wykupiła mu bilet i wyjechał do Polski. Nie otrzymał wynagrodzenia. Poniósł wydatki w związku z podróżą w kwocie 500 złotych. Łącznie poniósł straty na kwotę 4.000 złotych. Podczas pobytu nie zetknął się z żadnymi groźbami, czy z ograniczaniem swobody. Dowód : zeznania świadka R. G. k. 946-949, 7452. O pracy w Wielkiej Brytanii E. K.
(1)dowiedział się od swojego znajomego A. G. na początku lutego 2009 roku. Następnie przeczytał ogłoszenie o tej pracy w Gazecie (...). W treści ogłoszenia wpisano, że jest praca dla „budowlańców” w Anglii. Zadzwonił pod numer telefonu komórkowego podany w ogłoszeniu. Osoba z ogłoszenia przedstawiała się jako W.. Rozmówca dobrze mówił po polsku. Przedstawił bardzo korzystne warunki pracy i płacy. Praca miała być na dłuższy okres czasu. W. poprosił, aby E. K.
(1)zakupił dla niego dwa kartony papierosów M., wódkę w ilości takiej, jaką można przewieźć przez granicę. Wobec tego E. K.
(1)wraz ze swoim bratankiem R. K.
(1)i A. G. w dniu 13 lutego 2009 roku polecieli z W. do L.. Na miejscu, po kilkugodzinnym oczekiwaniu odebrał ich z lotniska młody mężczyzna. W. D.
(1), czyli osoba, która wcześniej przedstawiała się jako W., po przyjeździe do B. odebrał od E. K.
(1)artykuły, które przywiózł o wartości 200 złotych. Nadto od E. K.
(1)pobrał kwotę 20 funtów z tytułu opłaty za mieszkanie. R. K.
(1)i A. G. przewiezieni zostali w inne miejsce. Nie było dla nich żadnej pracy. Nikt jednak nie zamykał pomieszczeń, w których przebywali. Zjadali zapasy jedzenia, które przywieźli ze sobą z kraju. Nikt się nimi nie interesował. W związku z tym postanowili wrócić do Polski. R. K.
(1)i A. G. kupili bilety na autokar, zaś E. K.
(1)zwrócił się o pomoc do Konsulatu RP w M.. Po otrzymaniu wsparcia w dniu 16 lutego 2009 roku autokarem wrócił do Polski. Dowód : zeznania świadków: E. K. k. 462-467, 7042, R. K. k. 5623-5627, 7155, wniosek o udzielenie pomocy finansowej k. 493, Na początku lutego 2009 r. J. D.
(2)znalazł w Gazecie (...) ogłoszenie o pracy w Anglii. W ogłoszeniu było napisane, że są poszukiwani pracownicy do prac wykończeniowych na terenie Anglii. W ogłoszeniu tym podany był również numer telefonu. Po przeczytaniu tego ogłoszenia J. D.
(2)zadzwonił pod wskazany numer. Rozmówca nie przedstawił się. Był to mężczyzna. Rozmawiali po polsku. Praca miała być płatna 9 funtów za godzinę. Od tej osoby dowiedział się też, że praca będzie polegała na remoncie mieszkań. J. D.
(2)został też poinformowany, że ma płacić 40 funtów tygodniowo za mieszkanie. Na miejscu miała być ciepła woda. Ogólnie warunki miały być dobre. Mężczyzna nie pytał o żadne kwalifikacje, nie chciał żadnych dokumentów. Nie spytał nawet o nazwisko D.. Na miejsce miał przyjechać na dworzec autobusowy w L.. Rozmówca poprosił J. D.
(2)o przywiezienie dwóch lub trzech kartonów papierosów marki M.. Poza tym miał przywieźć mu suchą kiełbasę i boczek. J. D.
(2)zakupił powyższe artykuły na kwotę około 200 złotych. Do Anglii wyruszył w dniu 7 lutego 2009 r., około godz. 16:00 z dworca autobusowego we W.. Kupił bilet za kwotę 406 złotych. Przed wyjazdem zadzwonił ponownie do tego mężczyzny, informując go o wyjeździe. On miał na niego czekać w L.. W Anglii, na dworcu autobusowym w L. był 08 lutego 2009 r., około godz. 19:00 – 20:00. Na miejscu nikt na niego nie czekał. Po upływie około dwóch godzin przyjechał po J. D.
(2)młody mężczyzna wyglądający na R.. Był szczupły, krótkie włosy, w wieku około 20 lat. Przyjechał półciężarówką bez szyb. Nie przedstawił się, tylko spytał się, czy J. D.
(2), w sprawie pracy. Ponownie D. skontaktował się telefonicznie z mężczyzną z ogłoszenia. Ten przez telefon spytał go, czy ma 40 funtów na mieszkanie. J. D.
(2)zaprzeczył. Wtedy jego rozmówca się zdenerwował. I stwierdził, że jak nie ma pieniędzy, ma spać na dworcu. J. D.
(2)wtedy mu oświadczył, że jak będzie pracował, to odda mu pieniądze za czynsz a nadto oświadczył, że przywiózł mu artykuły spożywcze, jakie zamówił. Wtedy dopiero mógł wejść do samochodu. Za kierownicą siedział P., w wieku ponad 50 lat, szczupły zaniedbany, włosy ciemne, a częściowo siwe. Cała trójka udała się samochodem do S.. Po przyjeździe na miejsce skierowano J. D.
(2)do domu. Nie było innych samochodów pod tą posesją. W budynku zastał jednego P. na dole i jednego na górze. Ten jeden był zaprzyjaźniony z Romami, bo w ogóle nie pracował. Drugi niedawno przyjechał do pracy, dwa dni wcześniej. Osoby, z którą rozmawiał przez telefon nie było. P., który miał być zaprzyjaźniony z Romami, jeszcze tego samego wieczora, powiedział J. D.
(2), aby uciekał z tego miejsca. Warunki zakwaterowania były bardzo złe. Spał na podłodze, przykrył się swoją kurtką. Nie było żadnego jedzenia. Na kolację, zjadł to, co przywiózł z Polski. Następnego dnia, to jest 9 lutego 2009 r., około godz. 08:30 na miejscu zastał człowieka, z którym wcześniej rozmawiał przez telefon. On mu się przedstawił jako D.. Był bardzo gruby. Był to W. D.
(1). Polecił J. D.
(2)i innym ubrać się w odzież roboczą, którą przewieźli z Polski. Samochodem zostali przewiezieni do mieszkania należącego do jakiegoś T.. Jazda trwała około 10 minut. Po przybyciu na miejsce, kierowca otworzył mieszkanie i powiedział, co mają robić. Mieli kłaść panele podłogowe. Do pracy przystąpili około 09:
  1. Praca nie była ciężka. W ciągu dnia przychodził parę razy właściciel remontowanego mieszkania. Patrzył, jak pracują. Pracowali, z dwiema przerwami na jedzenie do około godziny 22:
  2. Wtedy przyjeżdżał samochód, którym byli zabierani z powrotem do miejsca zakwaterowania, gdzie spali. Po przybyciu do tego lokalu, przyszedł do J. D.
(2)W. D.
(1)i zapytał, czy zrobił mu zakupy. Wtedy on zabrał artykuły żywnościowe od D., jakie ten zakupił dla niego, mówiąc, że później za nie zapłaci. J. D.
(2)zapytał, co jest z warunkami do spania. Zapytał też o wypłatę wynagrodzenia, ten odpowiedział, że w piątek 13 lutego 2009 r. wypłaci mu pierwsze wynagrodzenie. Kolejne dni mężczyźni pracowali, remontując mieszkanie. Z uwagi na brak pieniędzy, J. D.
(2)nie miał za co kupić jedzenia. Zapasy się kończyły. Wówczas doszło do rozmowy pomiędzy nim a W. D.
(1). J. D.
(2)zażądał wypłacenia, zgodnie z umową, pierwszego wynagrodzenia za pracę. W. D.
(1)odmówił. Doszło do kłótni i powiedział żeby J. D.
(2)wyniósł się z mieszkania. Dał też J. D.
(2)czek z datowany na dzień 12 lutego 2009 r. na kwotę 240 funtów. Wystawca czeku podpisał się nazwiskiem (...). J. D.
(2)poszedł do banku w S.. W banku okazało się, że ten czek jest bez pokrycia. Następnie J. D.
(2)poszedł na Policję i zawiadomił o mających miejsce zdarzeniach. Policjanci powiedzieli, że nie mogą nic pomóc, bo takich zgłoszeń mają kilkanaście w tygodniu. W piątek wieczorem przyjechał kierowca, załadował część pracowników do samochodu. W sobotę on i kilku innych pracowników pojechało do L. na lotnisko. Na lotnisku siedzieli aż do niedzieli. Rodzina zakupiła im powrotne bilety. J. D.
(2)powrócił do Polski. Z tytułu wyjazdu do Wielkiej Brytanii do pracy J. D.
(2)poniósł szereg kosztów - wydatki na przejazd z Polski do Wielkiej Brytanii i z powrotem – razem 1006 złotych, wydatki na przekazane artykuły spożywcze – 200 złotych. Nadto nie wypłacono mu wynagrodzenia na łączną kwotę 240 funtów. Dowód : zeznania świadka J. D. k. 373-378, 7505. W lutym 2009 roku W. S. przeczytał w Dzienniku (...) ogłoszenie o pracy w Wielkiej Brytanii. Niezwłocznie zadzwonił pod numer podany w ogłoszeniu. Odezwał się mężczyzna, który przedstawił się jako W.. Ten podał przez telefon W. S. niezbędne informacje o warunkach pracy i płacy. Miała to być praca przy wykończeniach mieszkań z wynagrodzeniem 10 funtów za godzinę. Rozmówca poprosił też o przywiezienie papierosów marki M. i (...) A. oraz wódki B.. W. S. uznał, że warunki płacy i pracy są bardzo korzystne, zakupił więc żądane przez rozmówcę artykuły za łączną kwotę 150 złotych. O pracy w Wielkiej Brytanii powiedział też bratu R. K.
(3)oraz kuzynowi G. N.
(1). R. K.
(3)tez kupił na wyjazd karton papierosów M. o wartości 90 złotych, zaś G. N.
(1)- artykuły spożywcze oraz karton papierosów M. - wszystko o wartości 150 złotych. W dniu 12 lutego 2009 roku W. S. wraz z R. K.
(3)i G. N.
(1)wylecieli samolotem z Ł. do L.. Za bilety na samolot w jedna stronę, zapłacili łącznie 1.300 złotych. Na lotnisku nich o nich nie czekał. Po dwóch godzinach oczekiwania, przyjechał po nich pracownik W. -mężczyzna w wieku około 50 lat. Zawiózł ich do niewielkiego budynku w miejscowości B., w dzielnicy zamieszkałej przez Pakistańczyków. Tam odebrał od nich papierosy, wódkę i artykuły żywnościowe, które przywieźli ze sobą oraz 150 funtów, od każdego z mężczyzn po 50 funtów z tytułu opłaty za mieszkanie. Kierowca odjechał, mężczyźni zaś pozostali na miejscu. W budynku byli inni P., jeden z nich powiedział im, żeby uciekali, że „Cyganie są oszustami”, wyzyskują P., nie wypłacą im wynagrodzenia za wykonaną pracę, dostaną tylko pieniądze na jedzenie. Wówczas mężczyźni powzięli zamiar „ucieczki”. Następnego dnia około godz. 14.30 przyjechał ten sam kierowca. Powiedział, że mają wsiadać i jechać z nim do pracy. Mężczyźni odmówili, mówiąc że są oszustami i żądając zwrotu pieniędzy. Usłyszeli od kierowcy, ze on nie ma pieniędzy. We własnym zakresie dostali się do M.. Poprosili o pomoc finansową K. Generalnego RP w M.. Ten zakupił im bilety na autokar do Polski. W dniu 14 lutego 2009 roku ruszyli w drogę powrotną. Dowód : zeznania świadków: W. S. k. 502-507, 7452, R. K. k. 510-514, 7452, G. N. k. 518-519, 7593, wniosek o udzielenie pomocy finansowej k. 491-492, 496-496, 500. D. C. w 2009 roku pozostawał bez pracy. Na utrzymaniu miał rodzinę. Znajomy powiadomił go, że znalazł ogłoszenie w prasie o pracy w Wielkiej Brytanii. Praca ta miała być wykonywana na budowie, przy remoncie hotelu, na korzystnych warunkach finansowych, bowiem stawka godzinowa miała wynieść 9 funtów. Podał też mu numer telefonu. W kilka dni później D. C. udał się autobusem z Z. do L.. Bilet w jedną stronę kosztował go 430 złotych. Pieniądze na bilet pożyczył od swoich teściów. Na dworcu autobusowym nikt nie czekał na D. C.. Dopiero po upływie około dwóch godzin przyjechał po niego młody mężczyzna wyglądający na R.. Był szczupły, miał krótkie włosy, w wieku około 18 lat. Przyjechał busem – blaszakiem bez szyb. Nie przedstawił się, tylko zapytał, czy jest on w sprawie pracy. Spytał też, czy ma 40 funtów na mieszkanie. Odpowiedział, że nie ma, że zarobi. Za kierownicą samochodu siedział P., starszy, ponad 50 lat, szczupły zaniedbany, włosy ciemne, a częściowo siwe o imieniu W.. Cała trójka udała się samochodem do miejscowości B.. Po przyjeździe na miejsce D. C. skierowano do budynku. Nie było innych samochodów przed posesją. W budynku zastał jednego P. na dole i jednego na górze. Ten jeden był zaprzyjaźniony z Romami, bo w ogóle nie pracował. W mieszkaniu został przedstawiony mężczyźnie o imieniu W., imienia tego najczęściej używał, który miał kierować całym przedsięwzięciem. Był to W. D.
(1). Warunki zakwaterowania były bardzo złe. Spał na podłodze, przykrył się swoją kurtką. Nie było nic do jedzenia. Na następny dzień W. duda polecił D. C. i innym ubrać się w odzież roboczą, którą przewieźli z Polski. Samochodem zostali przewiezieni do jakiegoś mieszkania. Po przybyciu na miejsce, kierowca otworzył mieszkanie i powiedział im, co mają robić. Mieli kłaść panele podłogowe. Do pracy przystąpili około godz. 09:00. Praca nie była ciężka. W ciągu dnia przychodził parę razy właściciel remontowanego mieszkania. Patrzył, jak pracują. Pracowali, z dwiema przerwami na posiłek do około godz. 22:00. Wtedy przyjechał kierowca wraz z W. D.
(1), po czym zabrali ich z powrotem do miejsca zakwaterowania, gdzie spali. W mieszkaniu nadal było chłodno i nie mieli jedzenia. Wobec tego D. C. zaczął występować z pretensjami, że ten pomimo obietnic, nie zaoferował im korzystniejszych warunków. W. D.
(1)obiecał, że od piątku zostaną przewiezieni do S.. W piątek przyjechał po D. C. i innych P. ten sam kierowca. W S. w miejscu zakwaterowania, były jeszcze gorsze warunki. Nie mogli korzystać z łazienki, była tylko zimna woda. W S. D. C. nawet nie podjął pracy, ponieważ ani W. D.
(1), ani żaden jego pracownik, nie przyjechali po żadnego z nich. Nie mieli co jeść tego dnia. Zebrali wszystkie pieniądze, które mieli, by zjeść posiłek. Następnie wezwali Policję. Funkcjonariusze odmówili podjęcia interwencji, wskazując że nikt nie został pobity, a oni w mieszkaniu przebywają nielegalnie. Wówczas D. C. postanowił wrócić do Polski. Przyjechał po niego jego kuzyn P. C.
(1), który w tym czasie pracował w M.. Przebywał u niego przez miesiąc. Nie mógł znaleźć jednak pracy i po miesiącu wrócił do Polski. Dowód : zeznania świadków: D. C. k. 403-407, 7291-7280, J. C. k. 411-412, 7587. Na przełomie stycznia i lutego 2009 roku K. M.
(2)za pośrednictwem internetu znalazł ogłoszenie o pracy w Wielkiej Brytanii. Praca miała polegać na robotach ogólnobudowlanych. Zadzwonił pod numer telefonu podany w ogłoszeniu. Rozmawiał z młodym człowiekiem, którego następnie poznał w Wielkiej Brytanii. Dowiedział się, że praca miała polegać na robotach wykończeniowych. Stawka godzinowa miała wynosić 7 funtów. Takich rozmów odbył dwie lub trzy. Mężczyzna poprosił też K. M.
(2)o przywiezienie papierosów i artykułów spożywczych, w tym kiełbasy i słodyczy. Warunki płacy i pracy podane przez młodego mężczyznę, wydały mu się bardzo atrakcyjne. Zgodził się na pracę. K. M.
(2)do Wielkiej Brytanii poleciał samolotem w dniu 10 lutego 2009 roku. Na lotnisku w L., oprócz niego czekało na pracodawcę z Wielkiej Brytanii jeszcze około 10 osób. Dopiero po pięciu godzinach przyjechał po nich samochód – bus - przeszklony blaszak. Przyjechało po nich trzech mężczyzn narodowości romskiej. Zawieźli ich do jednego z budynków w S.. Tam przekazał przywiezione z kraju papierosy i artykuły spożywcze. Spali tam jedną noc. W budynku tym było już kilka osób. K. M.
(2)widział, jak większość z przybyłych P. płaciła S. M.
(1)pieniądze w kwocie po 90 funtów za zakwaterowanie oraz tytułu załatwienia formalności. Na mioejscu widział też W. D.
(1). Od K. M.
(2)nikt nie zażądał pieniędzy za pobyt. Zażądano jednak od niego artykułów spożywczych, jakie zakupił w Polsce na prośbę młodego mężczyzny, z którym rozmawiał telefonicznie, o łącznej wartości 200 złotych. Na drugi dzień nie pracowali, wieczorem on i inni zostali przewiezieni do innego budynku w S.. Tam były dobre warunki. K. M.
(2)spał tam jedną noc. Na drugi dzień podjął decyzję wraz z kilkoma innymi, że rezygnują z pracy. Wydatki na podróż - przelot z Polski do Wielkiej Brytanii i z powrotem oraz na artykuły żywnościowe wyniosły łącznie- 850 złotych. Do kraju wrócił w dniu 14 lutego 2009 roku. Dowód : zeznania świadka K. M. k. 2768-2770, 7505. B. P.
(1)w miesiącu lutym 2009 roku znalazł ogłoszenie o pracy w gazecie (...). W ogłoszeniu wskazano, że poszukiwaniu są do pracy hydraulicy, murarze, gazownicy, były podane inne zawody budowlane. Był też wskazany numer telefonu. Zadzwonił pod ten numer telefonu. Rozmawiał z jakimś mężczyzną po polsku. On powiedział, że praca jest aktualna i aby przyjechał do L.. B. P.
(1)chciał pracować jako hydraulik. Mężczyzna to zaakceptował. Poprosił go przy tym, aby przywiózł mu z kraju papierosy i jakieś polskie wędliny. Po około trzech-czterech dniach B. P.
(1)poleciał samolotem do L.. Przyleciał tam ok. godz. 12:
  1. Z lotniska zadzwonił do mężczyzny z ogłoszenia, że jest już na miejscu. Ten powiedział mu aby czekał, że przyjedzie po niego w ciągu dwóch godzin. Samochód przyjechał jednak dopiero ok. godz. 22:
  2. W samochodzie był kierowca – P.. Przedstawił się, że „jest od tego pana”. Nie padło wtedy nazwisko kierowcy ani nazwisko mężczyzny, z którym B. P.
(1)rozmawiał telefonicznie. Oprócz niego na lotnisku czekały trzy osoby - mężczyźni. Kierowca zabrał ich z lotniska i przewiózł do S. do mężczyzny, z którym B. P.
(1)rozmawiał telefonicznie. Budynek do którego przyjechali był szeregowy. Czekał na nich mężczyzna pochodzenia romskiego. Był niski i gruby. Mógł mieć około 40 lat. Przedstawiał się, ale B. P.
(2)nie zapamiętał. Był to W. D.
(1). N. mieszkało dwóch jeszcze P.. W. D.
(1)zaraz na początku poprosił wszystkie osoby, które przyjechały o paszporty. Spisał w zeszycie ich dane. Paszporty oddał po spisaniu. Powiedział, że jest to potrzebne do zameldowania i o pozwolenie na pracę. Zażądał od nich po 150 funtów. Te pieniądze miały być za zameldowanie. B. P.
(1)przekazał mu te pieniądze. Przekazał też papierosy i kiełbasę oraz boczek, który wcześniej kupił na jego prośbę. Za te artykuły żywnościowe zapłacił około 120 funtów. W. D.
(1)powiedział, że odda mu pieniądze za powyższe artykuły na drugi dzień. Na miejscu wypili kawę. Następnie kierowca zawiózł B. P.
(1)i jeszcze jednego mężczyznę na inną kwaterę, też w tym samym mieście. To był też budynek w szeregu. Przenocowali tam. Rano przyjechał W. D.
(1)z kierowcą. Przywiózł jeszcze czterech pracowników - mężczyzn. Wszyscy poszli pieszo do pracy. Remontowany budynek znajdował się ok. 200 metrów od zakwaterowania. Remontowali budynek u jakiegoś Hindusa. B. P.
(1)wykonywał instalacje gazową i instalację centralnego ogrzewania. Drugi mężczyzna pracował jako elektryk. W czasie prac budowlanych, które wykonywali, nikt ich nie pilnował. Pracowali po 10 godzin dziennie. Czasem przychodził właściciel lokalu. Ten remont wykonywali od wtorku do piątku. Dwukrotnie odwiedził ich W. D.
(1), z reguły jednak przyjeżdżał jego kierowca. Na kwaterze, gdzie spali była kuchenka, woda, mogli sobie sami robić jedzenie. W czasie wykonywanych robót, nikt nie przywoził im jedzenia ani picia. Sami kupowali wodę mineralna oraz jedzenie w sklepie. W. D.
(1)zobowiązał się, że zapłaci im wynagrodzenie pod koniec tygodnia. Umówili się, że w piątek lub sobotę wypłaci im to wynagrodzenie. Zgodnie z ustnym ustaleniem B. P.
(1)miał otrzymać stawkę godzinową - 10 funtów. Wynagrodzenia ani w piątek ani w sobotę nie otrzymali. Nie otrzymali też pieniędzy za jedzenie, które przywieźli dla z Polski. Wielokrotnie dzwonili do W. D.
(1), ale ten nie odbierał telefonu. W niedzielę osobiście poszli do miejsca pobytu W. D.
(1). Zapytali go o termin wypłaty wynagrodzenia, nie mieli już pieniędzy na jedzenie. On powiedział, że nie umawiał się z nimi co tydzień na wypłatę, ale co miesiąc, czy co dwa tygodnie. B. P.
(1)podważył jego słowa, wtedy on zaczął mówić podniesionym głosem. Jednemu z mężczyzn W. D.
(1)dał dwadzieścia funtów i czek. Kazał mu się spakować i „wynosić” z mieszkania. Wtedy B. P.
(1)i inni zabrali mężczyznę do swojego miejsca pobytu, ponieważ była już noc. Na następny dzień poszedł do banku i dowiedział się, że „z czekiem jest coś nie tak”, nie wypłacono mu pieniędzy. Wówczas B. P.
(1)i pozostali zrozumieli, że nic z tego nie będzie. Nie mieli pieniędzy na podróż powrotną. Dzwonili do Polski, aby rodzina załatwiła bilety powrotne. Następnie chodzili po S., aby załatwić transport. Załatwili sobie transport do L. u w polskim sklepie. W tym polskim sklepie dowiedzieli się, że en W. D.
(1)był winien właścicielowi polskiego sklepu 2.000 funtów. B. P.
(1)stracił 150 funtów, które przekazał W. D.
(1)za rzekome zameldowanie, 120 funtów za papierosy i żywność. Nie uzyskał też wynagrodzenia za pracę w kwocie około 600-700 funtów. Dowód : zeznania świadka B. P. k. 782-786, 7672. Pod koniec lutego 2009 roku, R. Ś.
(1)znalazł ogłoszenie w gazecie (...) o pracy w Wielkiej Brytanii. Ogłoszenie mówiło o możliwości podjęcia pracy w Anglii. Był wskazany w nim numer telefonu. Natychmiast skontaktował się telefonicznie z osobą, której numer telefonu był podany do kontaktu w sprawie o pracę. Odezwał się mężczyzna, który przedstawił się jako W.. Powiedział, że jest praca i że można przyjechać do Wielkiej Brytanii, aby móc ja podjąć. Wynagrodzenie miało wynosić 10 funtów za godzinę. Rozmówca zapytał R. Ś.
(1), czy umie malować regipsy. Ten odpowiedział, że umie. Rozmówca powiedział też, że jak będzie wyjeżdżał z W., to ma zadzwonić do niego, miał bowiem go odebrać z L.. Mężczyzna na to poprosił R. Ś.
(1)żeby ten wziął ze sobą dwa duże pudełka papierosów M. po 10 paczek, dobrą polską kiełbasę oraz jakąś butelkę wódki. Powiedział przez telefon, że na miejscu za wszystkie te rzeczy zwróci mu pieniądze. R. Ś.
(1)zgodnie z obietnicą zakupił powyższe artykuły, Łącznie zapłacił za nie około 300 złotych. Rozmówca zapewniał go, że w każdej chwili można do niego przyjechać i to na bardzo długo. Koszty przejazdu R. Ś.
(1)miał sam ponieść. Nadto mężczyzna powiedział, że ma mieć ze sobą kwotę 100 funtów. Te pieniądze miały być przeznaczone na zakwaterowanie. Co do warunków zakwaterowania mówił, że jest lokal do mieszkania, że nocleg załatwi. R. Ś.
(1)nie miał dostarczyć żadnych dokumentów ani brać ubrania roboczego. Dzień przed wyjazdem R. Ś.
(1)skontaktował się z mężczyzną, a także dzwonił w dniu wyjazdu. Na miejscu mężczyzna miał na niego czekać. R. Ś.
(1)wyjechał z kraju autokarem z W. o godz. 16:
  1. W L., na dworcu autobusowym był na następny dzień, około godz. 20:
  2. Po przybyciu na miejsce, nikt nie czekał na niego. Wówczas skontaktował się telefonicznie ze swoim rozmówcą, który powiedział, że za godzinę będzie on lub jego pracownik. Po godzinie przyjechał po niego mężczyzna - P. - busem. Przedstawił się jako A.. Kierowca powiedział, że zawiezie go do szefa, czyli do W.. Jechali około godziny. Dojechali do B.. Kierowca zaprowadził go do mieszkania. To był domek jednorodzinny, szeregowy. Po wejściu do tego mieszkania, zobaczył W. D.
(1), który według niego był Romem. W. miał około 170 cm, wagi około 130 kg. Był ciemnej karnacji. Miał duże tatuaże na obu rękach oraz na klatce piersiowej, jak przyszedł był rozebrany do połowy. W mieszkaniu przebywał jeszcze drugi Rom, który był szczupły, młody, tatuaży nie miał. W. D.
(2)zapytał R. Ś.
(1), czy ma dla niego papierosy. R. Ś.
(1)dał mu papierosy, kiełbasę i wódkę. Powiedział też, że on wyrówna to przy pensji. R. Ś.
(1)powiedział mu, że za powyższe artykuły zapłacił około 300 złotych. Nadto W. duda wziął od niego 100 funtów. Z tej kwoty 100 funtów, 60 funtów miało być zapłatą za pierwszy tydzień mieszkania, a 40 funtów miała to być kaucja. Ta kaucja miała być mu zwrócona. Nigdy jednak tej kaucji mu nie zwrócono. W. D.
(1)powiedział mu, że na następny dzień rozpocznie pracę. Pierwszą noc R. Ś.
(1)spędził w mieszkaniu, do którego został przywieziony. Spał na materacu w jednym pokoju z trzema mężczyznami. Na drugi dzień wstał rano, około godz. 08:00. Wtedy zobaczył, że oprócz jego, było tam siedmiu pracowników z Polski. Zaczęli rozmawiać ze sobą. Oni przyjechali w tym samym dniu, ale o wcześniejszej porze. Także oni przywieźli wódkę, papierosy. Tak samo W. D.
(1)zażądał od nich po 100 funtów za mieszkanie i kaucję. Tego dnia R. Ś.
(1)i inni pracownicy czekali, aby ktoś wyznaczył i zorganizował im pracę. W. D.
(1)przyjechał około godz. 13:
  1. Kazał się im spakować, wsiąść do innego busa i przewieziono ich do S.. Samochód był cały obudowany, bez szyb. Jechali mniej więcej dwie godziny. Po przybyciu na miejsce w S., zostali zakwaterowani w domu szeregowym. Tam zakwaterował ich inny - trzeci Rom, w wieku około 32 lat. Mężczyźni spali tam na podłodze, bez materacy, nie mieli się czym przykryć. Nie było żadnego koca, poduszki. Na trzeci dzień przyjechał po nich busem ten trzeci Rom rano. Od razu trzech z nich zrezygnowało z pracy. Pozostała piątka pracowników pojechała do pracy do dzielnicy zamieszkałej przez Pakistańczyków. Na miejscu mieli obniżyć piwnicę o około 40 cm. Przystąpili do tej pracy, nie mieli jednak żadnych narzędzi. Mieli tylko jedną łopatę, jeden szpadel i jeden kilof. Pracę wykonywali w godzinach 9:00-17:
  2. Nikt ich nie nadzorował. Po zakończeniu pracy o 17:00, nikt po nich nie przyjechał. Postanowili więc wrócić sami do mieszkania. W drodze powrotnej spotkali trzech P., którzy powiedzieli im, aby uciekali stamtąd. Jeden z P. powiedział, że jest w Anglii sześć tygodni, W. D.
(1)daje im tylko po 20 funtów tygodniowo, żeby mieli za co przeżyć. Oni nie uciekali, bo nie mieli za co wrócić do kraju. Po powrocie do miejsca zakwaterowania, zadzwonili do W. D.
(1), jednak on nie odbierał telefonu. Poszli spać. Następnego dnia rano, poszli do pracy pieszo. Około 11:00 przyjechał W. D.
(1)w towarzystwie czterech Romów. Mężczyźni zażądali zapłaty pieniędzy. W. D.
(1)powiedział, że nie da. Nie chciał też, aby „się kręcili” po okolicy, tylko dalej pracowali. Po zakończonej rozmowie, pojechał. Mężczyźni podjęli decyzję o wyjeździe. Jeden z P. zabrał ich samochodem do L.. W L. byli około 03:00 w nocy. On podwiózł ich pod Konsulat RP. W poniedziałek rano poszli załatwić formalności. Kupione im zostały bilety autokarowe powrotne. Do Polski z dworca autobusowego w L. wyruszyli w poniedziałek wieczorem. Ten autokar jechał do W.. Za wykonaną pracę R. Ś.
(1)nie otrzymał żadnego wynagrodzenia Dowód : zeznania świadka R. Ś. k. 366-371, 7155, 7452. Ogłoszenie o pracy w Anglii J. N.
(2)znalazł wraz ze swym kolegą w internecie. To było pod koniec lutego 2009 r. W ogłoszeniu wskazano, że stawka godzinowa miała wynieść 10 funtów na godzinę. Praca miała polegać na wykonywaniu robót budowlanych, remontów domów. Był też podany numer telefonu. Pod wskazany numer telefonu zadzwonił jego kolega J. N.
(3). Od osoby, z którą rozmawiał dowiedział się, że oferta pracy jest aktualna. Praca miała być pewna. Do Anglii mieli przyjechać na własny koszt. Co do warunków zakwaterowania, to mieli mieszkać w bloku. Za zakwaterowanie mieli płacić po 50 funtów tygodniowo. Osoba z ogłoszenia mówiła, że na miejscu będzie wszystko, że będą warunki do mieszkania. Nie pytała natomiast o kwalifikacje. Mieli za to przywieźć artykuły spożywcze, to jest papierosy M. i jedzenie. Osoba z ogłoszenia mówiła, że zapłaci za przywiezione artykuły żywnościowe. W czasie rozmowy osoba z ogłoszenia przedstawiała się jako W.. Mówił, że ma swoją firmę i ma swój dom. Mówił też, że to będzie praca legalna. Na przełomie lutego i marca 2009 r. J. N.
(2)wyjechał autokarem z D. do miejscowości S.. Jechał z nim J. N.
(3)i jeszcze dwóch mężczyzn. Przed samym wyjazdem zadzwonił pod numer telefonu z ogłoszenia. Miał ktoś na nich czekać w S.. Bilet kosztował około 300 złotych. J. N.
(2)zabrał ze sobą tylko jeden karton papierosów M. za około 100 złotych. Na miejscu, na dworcu w S. byli około 21:30. Po 10 minutach przyjechał W. D.
(1). Przyjechał F. (...) koloru pomarańczowego. W. D.
(1)przyjechał ze swoim kierowcą. Jazda trwała około 20 minut. Zajechali na jedną z ulic w miejscowości S.. Na tej ulicy znajdowały się budynki dwupiętrowe z czerwonej cegły. Do jednego z takich budynków weszli. Wewnątrz przebywały już trzy osoby – pracownicy z Polski. W. D.
(1)powiedział im, że jest szefem, pokazał też, gdzie mają spać. Mieszkanie było zaniedbane. W. D.
(1)zażądał od J. N.
(2)wydania papierosów, które on kupił dla niego oraz pieniędzy w kwocie 50 funtów za zakwaterowanie. Odnośnie warunków pracy, to powiedział, że będą pracować od godziny 8:00, po 12-15 godzin dziennie. Tego dnia J. N.
(2)poszedł spać. Warunki lokalowe były złe. Spali na podłodze, bez przykrycia, po kilku w jednym pokoju. Na kolacje jedli własny prowiant przywieziony z Polski. Następnego dnia wstali rano. Około godziny 08:00 - 09:00 przyjechał po nich ten sam kierowca, tym samym samochodem, co dnia poprzedniego i zawiózł ich do pracy. Jazda trwała około godziny. Dojechali do B.. W. D.
(1)powiedział im by nie wychodzili z mieszkania, mieli bowiem czekać na kierowcę. Na miejscu okazało się, że mają zająć się murowaniem ściany. Właściciel posesji - dom wolnostojący parterowy – wraz z kierowcą dokładnie powiedzieli im, co mają robić. Do pracy dostali narzędzia. Na tej samej posesji było wiele grup pracowników, widać to było nawet po technice murowania. W S. któregoś dnia spotkali innych P. – również pracujących u W. D.
(1), którym powiedzieli, żeby wracali do domu, bo to oszust i nie płaci za pracę. Mężczyźni wychodzili po pracy do miasta, by coś sobie kupić do jedzenia. Pracy było dużo. J. N.
(2)wykonywał prace murarskie. W trakcie pracy raczej nikt ich nie nadzorował, niekiedy właściciel budynku. W. D.
(1)też czasem ich odwiedzał z bratem K. M.
(1)lub kuzynami. Sprawdzali, czy dobrze pracują. Po tygodniu pracy w tym samym miejscu, zaczęli się domagać wypłaty wynagrodzenia od W. D.
(1). Powiedział im, że zapłaci całość wynagrodzenia za dwa, trzy dni. Później zaczął wypłacać im zaliczkowo po 10 funtów jednorazowo. J. N.
(2)przez miesiąc otrzymał łącznie 35 funtów zaliczkowo. Po dwóch tygodniach pracy powiedzieli W. D.
(1)przez telefon, że albo da im pieniądze, albo nie będą pracować. Wtedy zaczął im mówić, że mogą wracać do Polski. Jednocześnie stwierdził, że wynagrodzenie wypłaci im później, że jeszcze nie wpłynęły na konto pieniądze. Warunki pracy się pogarszały, w miarę kolejnych remontów, kolejnych domów. Pogorszyły się też warunki zakwaterowania, gdyż zostali przewiezieni do innego miejsca zakwaterowania. Było zimno, brak było dostępu do łazienki, nie było ciepłej wody. W takiej sytuacji J. N.
(2)postanowił wracać do domu. Nastąpiło to po miesiącu pracy. Nabrał bowiem wtedy już pewności, że W. D.
(1)nie ma zamiaru wywiązać się ze swoich zobowiązań. Nie mógł się już z nim skontaktować. Poznał natomiast tam sprzedawcę ze sklepu pochodzącego z P.. Pod koniec marca 2009r. zabrał ich ze sobą do Polski. do D. powrócili na przełomie marca i kwietnia 2009r. J. N.
(2)nie otrzymał wynagrodzenia za pracę na łączną kwotę 3250 funtów za pracę, z czego, jak wskazał odjąć, należy 35 funtów zaliczki, a także odjąć 150 funtów za zamieszkanie za 3 tygodnie (za pierwszy tydzień dał 50 funtów). Dowód : zeznania świadka J. N. k. 788-796, 7504-7505. W marcu 2009 roku ogłoszenie o pracy w Wielkiej Brytanii przeczytał w Gazecie (...). Od razu zadzwonił pod numer telefonu podany w ogłoszeniu. Odebrał mężczyzna, który przedstawił się jako W.. Przedstawił on warunki pracy i płacy. Stawka godzinowa miała wynieść 10 funtów. Mężczyzna też poinformował M. S.
(1), że za zakwaterowanie będzie musiał płacić kwot 30 funtów tygodniowo. Na koniec poprosił o przywiezienie papierosów M., śliwowicy i kiełbasy. Powiedział, że zapłaci za przywiezione artykuły. S. zakupił papierosy inne artykuły na kwotę łączną 270 złotych. Kupił też bilet na samolot na kwotę 300 złotych. Następnie udał się samolotem z K. do Wielkiej Brytanii. Na lotnisku, pomimo składanych obietnic, nikt nie czekał na M. S.
(1). Dopiero po pięciu godzinach przyjechało po niego dwóch młodych ludzi i zawieźli go do S.. Na miejscu zaprowadzili go do jednego ze stojących tam budynków. Niemal od razu zażądano od M. S.
(1)wydania mu artykułów spożywczych oraz zapłaty kwoty 30 funtów tytułem opłaty za mieszkanie. Ponadto zażądano od niego kwoty 120 funtów tytułem zapłaty za zezwolenie na pracę. Tych pieniędzy jednak nie dał. M. S.
(1)został zakwaterowany najpierw w jednym budynku, potem został przewieziony do innego budynku. Warunki zakwaterowania były złe, przy czym w pierwszym budynku, były wręcz tragiczne. Spali na podłodze, po kilkanaście osób w pokoju. Jeśli chodzi o warunki pracy, to M. S.
(1)pracował przez osiem dni na budowie, w godzinach od 7.00 do 17.00, okładał klinkierem ogrodzenie. Ponieważ obiecano M. S.
(1)oraz innym osobom wypłatę wynagrodzenia po tygodniu, poszli upomnieć się o wynagrodzenie, gdy nie wypłacono im wynagrodzenia w piątek. Spotkali się z odmową. Mężczyźni wyszli i wrócili do miejsca zakwaterowania. Po kilku godzinach przyjechały dwie osoby, które zażądały od wszystkich mężczyzn opuszczenia miejsca zakwaterowania. Nie wypłacono im jednak wynagrodzenia oraz nie oddano pieniędzy za przywiezione artykuły. M. S.
(1)otrzymał jednak czek wystawiony na kwotę 300 funtów. Szybko okazało się, że czek jest bez pokrycia. Z S. zabrał M. S.
(1)jego syn - P. S. – który na co dzień mieszkał w L.. M. S.
(1)nie otrzymał wynagrodzenia w kwocie 79 funtów. Dowód : zeznania świadka M. S. k. 1648-1649, 7155. J. W.
(1)przyjechał do Wielkiej Brytanii w grudniu 2008 roku. Początkowo pracował w T. C. w L.. Potem był zmuszony podjąć inną pracę. Ogłoszenie o pracy w S. znalazła jego znajoma. J. W.
(1)telefonicznie skontaktował się z przyszłym pracodawcą na numer telefonu podany w ogłoszeniu. Odebrał mężczyzna, który przedstawił się jako K. D.. K. D. wskazał J. W.
(1)na warunki pracy i płacy, między innym wskazał stawkę godzinową - 9 funtów. Praca miała polegać na wykonywaniu robot budowlanych wykończeniowych. J. W.
(1)przyjechał do D. autobusem z L.. Na dworcu nikt na niego nie czekał. Dopiero około godz. 24:00 przyjechał po niego K. D. wraz z młodym mężczyzną o imieniu M.. Zawieźli go do miejscowości S. do budynku w pakistańskiej części dzielnicy. Dom był zaniedbany. Najpierw kazano mu go posprzątać. Na następny dzień przyjechał W. D.
(1)- (...), który powiedział, że wynagrodzenie za pracę dostanie po trzech tygodniach. Nadto powiedział mu, że następnym razem przywiezie umowę o pracę. Takiej umowy nigdy nie przywiózł. Od soboty J. W.
(1)rozpoczął pracę. Pracę wraz z innymi mężczyznami wykonywał codziennie pracując po kilkanaście godzin. Remontowali restaurację. Nie dostarczano im ani jedzenia ani niczego do picia. Przez cały czas on i inni pracownicy byli nadzorowani. Pilnowały ich oprócz W. D.
(1), jeszcze inne osoby. Zdaniem J. W.
(1)wszyscy byli Romami. W S. J. W.
(1)przebywał od 20 kwietnia 2009 roku do końca maja 2009 roku. Nikt nigdy nie poprosił o dokumenty, nie próbowano też załatwić formalności związanych z zalegalizowaniem pracy wykonywanej przez J. W.
(1). Mógł swobodnie poruszać się poza miejscem zamieszkania, posiadał nawet klucz od domu. W. D.
(1)zażądał od niego otwarcia rachunku bankowego oraz dokonania zakupu telefonu komórkowego i laptopa. J. W.
(1)odmówił. J. W.
(1)nie otrzymał wynagrodzenia za wykonywaną pracę. J. W.
(1)na miejscu zgłosił Policji o zdarzeniu dotyczącym próby jego zastraszenia, jednakże odpowiedziano mu, że brak jest znamion przestępstwa i że jest to sprawa pomiędzy P.. Pod koniec maja 2009 roku, którejś nocy wraz z kilkoma innymi mężczyznami uciekł z miejsca zakwaterowania. Nie otrzymał należnego wynagrodzenia w kwocie 6.000 funtów. Dowód : zeznania świadka J. W. k. 4603-4613, 7155. J. S.
(1)dowiedział się o pracy w Anglii od żony, która przeczytała ogłoszenie o pracy w internecie. Od razu zadzwonił pod numer telefonu podany w ogłoszeniu. Osoba, która z nim rozmawiała, powiedziała, że pilnie potrzebują elektryka i że stawka godzinowa za pracę wynosi 10 funtów. Wszelkie formalności miały być załatwione na miejscu w S.. J. S.
(1)miał dojechać do D., stąd miał zostać zabrany przez pracowników właściciela firmy. Nadto miał zakupić papierosy M. i (...) A.. Zgodnie z tym w maju 2009 roku J. S.
(1)udał się samolotem z K. do D.. Na lotnisku nikt na niego nie czekał. Dopiero po kilku godzinach przyjechał samochód marki V. (...), z którego wysiedli dwaj mężczyźni. Wśród nich był W. D.
(1). Zabrali go do S.. Po drodze wzięli od niego papierosy, które przywiózł na łączną kwotę 150 złotych. Mężczyźni co prawda powiedzieli, że mu dnia następnego zapłacą, ale nigdy tego nie zrobili. Nikt nie chciał od niego dokumentów. Nie podpisano z nim żadnej umowy. Po dwóch dniach przyjechał S. M.
(1)(J. N.
(1)), który zażądał od niego 200 funtów na opłatę za pozwolenie na pracę. J. S.
(1)odmówił. J. S.
(1)pracował po kilkanaście godzin przy remoncie włoskiej restauracji w S.. Pracowały z nim też inne osoby z Polski, w tym J. W.
(1). On i inni pracownicy nie otrzymywali ani wyżywienia ani picia na miejscu budowy, czasami właściciel restauracji przekazywał im jakieś posiłki. Pracę S. i innych robotników nadzorowały osoby ich zatrudniające. Po przepracowaniu dwóch tygodni, J. S.
(1)i inni pracownicy zorientowali się, że nie otrzymają wynagrodzenia a nadto, że nikt im nie zwróci pieniędzy za artykuły, które przywieźli. Powzięli zamiar ucieczki. Wyjechali z miejsca zakwaterowania do miejscowości H.. Tam wynajęli mieszkanie i znaleźli pracę. J. S.
(1)poniósł koszty w kwocie 500 złotych. Nie uzyskał wynagrodzenia w kwocie 1000 funtów. Dowód : zeznania świadka J. S. k. 3507-3508, 6854-6855. L. P.
(1)w lipcu 2009 roku przeczytał ogłoszenie o pracy w Anglii w internecie. Chodziło o prace ogólnobudowlane. Były też wymienione konkretne zawody. Zadzwonił pod podany numer telefonu - (...). Telefon odebrał mężczyzna, mówiący po polsku, który stwierdził, ze prowadzi firmę ogólnobudowlaną. Potwierdził, że poszukuje robotników o konkretnych specjalnościach do prac ogólnobudowlanych, wykończeniowych. Podał też stawkę godzinową za wykonywaną pracę. Zapewnił też, że praca jest legalna. Mężczyzna nie był w stanie podać nazwy firmy. Poprosił o kupno papierosów, zupek chińskich, kaszek dla dzieci oraz tabletek na odchudzanie dla zony. Potem jeszcze L. P.
(1)kilkakrotnie rozmawiał z mężczyzną przez telefon. O pracy w Anglii L. P.
(1)powiedział swojemu znajomemu - N. M.
(1). Również i on kilka razy dzwonił por wskazany w ogłoszeniu numer telefonu. Obaj zdecydowali się jechać do Wielkiej Brytanii do pracy. Do pracy polecieli samolotem w dniu 27 lipca 2009 roku z P. do D.. Tam miał ich odebrać ich pracodawca. Nie czekał jednak nikt na nich na lotnisku. Po przeszło dwóch godzinach przyjechał po nich mężczyzną, który przedstawił się jako M. i zawiózł ich do miejscowości S.. Tam zaprowadził do jednego z budynków. Wewnątrz byli zakwaterowani P., którzy byli zatrudnieni na budowie w S.. Mężczyzna o imieniu M. zażądał następnie od L. P.
(1)i N. M.
(1)artykułów żywnościowych i papierosów, które przywieźli ze sobą. L. P.
(1)i N. M.
(1)przekazali mu te artykuły: P. na łączną kwotę 200 złotych a M. na kwotę 80 zł. Nadto mężczyzna zażądał od obu pieniędzy w kwocie po 50 funtów z tytułu kosztów zakwaterowania. Obaj mężczyźni i te pieniądze przekazali mężczyźnie. Po rozmowie z P., którzy byli tam zakwaterowany wraz z nimi i powiedzieli im, że C. nie płacą wynagrodzenia i wyzyskują innych P.. Po tych rozmowach L. P.
(1)i N. M.
(1)opuścili miejsce zakwaterowania, zamówili taksówkę i wyjechali na lotnisko. Następnie samolotem wrócili do kraju. Dowód : zeznania świadków: N. M. k. 960-963, 7043, L. P. k. 965-969, 7452. K. S.
(1)w 2008 roku dowiedział się przeglądając internet o propozycji pracy w Wielkiej Brytanii w miastach D. i S.. Po rozmowie telefonicznej z mężczyzną dowiedział się, że ma przylecieć do S. i tam ktoś go odbierze z lotniska. Z ogłoszenia wynikało, że chodzi o prace ogólnobudowlane. W rozmowie ustalił, że warunki zatrudnienia będą omówione na miejscu. Latem 2008 r. poleciał do Wielkiej Brytanii. Na lotnisku czekało na niego dwóch mężczyzn pochodzenia romskiego, którzy mówili swobodnie po polsku. Przedstawili się obaj. Jeden z nich jako J. S.
(3)M.. Pojechali razem do S.. Tam zaprowadzono ich do domu, który miał być wynajmowany. Wewnątrz było już kilka osób z Polski, którzy zgłosili się do pracy przez internet. Nie podpisano z K. S.
(1)żadnej umowy o pracę, a tłumaczono to tym, że są oni pośrednikami, a umowę podpisze główny szef, który przyjedzie w najbliższym czasie, ma jednak w międzyczasie podjąć pracę. Mężczyźni nakazali mu z góry zapłacić za mieszkanie (...) funtów. Nocowali w tym mieszkaniu dwie noce, potem przenieśli ich do wynajętego mieszkania po drugiej stronie ulicy. Innych opłat nie żądali. K. S.
(1)pracował w sumie 3 tygodnie. Zaczął z pozostałymi osobami następnego dnia po przyjeździe. Mężczyźni codziennie zawozili ich na miejsce pracy. Były to prywatne domy. Wykonywali prace typowo remontowe jak malowanie, szpachlowanie, instalacja urządzeń itp. Wynagrodzenie za pracę ustalono na 12 funtów za godzinę. Średnio w tygodniu pracowali około 90 godzin a więc 1080 funtów brutto. Czyli za 3 tygodnie świadek powinien zarobić ponad 3200 funtów brutto. Z konta nie pobrał żadnych pieniędzy, bo jak chciał to nie było na nim żadnych środków. Pierwsze wpływy miały być po 2 tygodniach, jak wpłaci ten 3 nieznany im szef. Zatrudniający ich mężczyźni stwierdzili, że konieczne jest założenie konta w banku. K. S.
(1)poszedł z jednym z Romów do banku i założył konto. Nie polecali mu natomiast zakupów towarów, opłacanych z tego konta. Wynagrodzenie za pracę miało wpływać na ten rachunek bankowy. Pieniądze mogli pobierać z rachunku za pomocą czeków. K. S.
(1)i inni mężczyźni próbowali kilka razy pobierać pieniądze z konta, ale zawsze okazywało się, że nie ma na nim pieniędzy. Wprawdzie były wpłaty na konto, ale ktoś wybierał wcześniej te pieniądze. S. M.
(1)dwukrotnie dał mu do podpisania czeki. Tłumaczył on, że czeki te są z sumami ich wypłaty, że ma się udać z tym czekiem do banku i tam wypłacą mu sumę, która jest na czeku. Każdy czek opiewał na kwotę około 500 funtów. Potem próbował wypłacać pieniądze z bankomatu, okazało się, że pieniądze zaczęły wpływać na konto, ale zaraz z niego były wypłacane. K. S.
(1)nie znał języka angielskiego i w banku wszystko załatwiali R.. Co jakiś czas otrzymywali po 5 funtów na wyżywienie. Kwota ta jednak nie wystarczała. Podczas tej pracy wolność przebywających tam osób i innych nie była ograniczona. Mężczyźni pracowali całymi dniami i na inne rzeczy nie mieli czasu. Kiedy po 3 tygodniach okazało się że dalej nie ma nic na koncie, K. S.
(1)i trzej inni mężczyźni uciekli z miejsca zakwaterowania. Po ucieczce z tego mieszkania, K. S.
(1)i pozostali mężczyźni udali się na miejscowy posterunek Policji. Tam funkcjonariusz zadzwonił do Konsulatu RP w M. i telefonicznie rozmawiali z pracownikiem konsulatu. Wykupiono im bilety i pojechali autobusem do M.. Na miejscu opisali jak zostali oszukani. Wykupiono im też bilety kredytowe do Polski i K. S.
(1)wrócił po trzech tygodniach pobytu do Polski. za wykonaną pracę nie otrzymał kwoty 3.200 funtów. Koszt wyjazdu wyniósł 1200 złotych. Dowód : zeznania świadka K. S. k. 5254-5257, 5492-5494, 7529. W czerwcu 2009 roku K. S.
(3)przeczytał w Gazecie (...) ogłoszenie o pracy w Wielkiej Brytanii. Zadzwonił pod numer telefonu podany w ogłoszeniu. Telefon odebrał mężczyzna o imieniu J. – S. M.
(1). K. S.
(3)uzyskał od niego informację, że praca dotyczy robót wykończeniowych w budownictwie i miałaby być wykonywana na terenie S.. Wynagrodzenie miało wynieść 8-10 funtów na godzinę. Po przeprowadzeniu kilku następnych rozmów telefonicznych, K. S.
(3)zgodził się warunki pracy proponowane przez swojego rozmówcę. Następnie K. S.
(3)zaproponował wyjazd do Wielkiej Brytanii do pracy swoim znajomym: K. S.
(4), T. K.
(1), A. T.
(1). Na miejsce udali się w dwóch grupach. Jako pierwsi pojechali K. S.
(3)i K. S.
(4). Po kilku dniach dojechali do nich pozostali. Po dojechaniu na miejsce, czyli do S., O. S. 35, S. M.
(1)zażądał od każdego z mężczyzn pieniędzy tytułem kaucji za mieszkanie, wynajmu lokalu i ubezpieczenia. K. S.
(3)przekazał mu pieniądze za siebie i za pozostałych. Zażądał jednak potwierdzenia odbioru powyższej kwoty, takie potwierdzenie uzyskał od S. M.
(1). Było to 240 funtów. Od K. S.
(4)S. M.
(1)zażądał tytułem zabezpieczenia, telefonu komórkowego. Ten przekazał mu telefon komórkowy N. (...) o wartości 700 złotych. Telefon ten nigdy nie został zwrócony K. S.
(4). Z kolei od A. T.
(1)S. M.
(1)wziął telefon komórkowy marki N. (...) z etui oraz brelok pamiątkowy z Wyspy Jersey o łącznej wartości 510 złotych, zaś od T. K.
(1)telefon komórkowy marki N. (...) o wartości 500 złotych. Po przyjeździe na miejsce T. K.
(1)i A. T.
(1), mężczyźni zostali przewiezieni do S., H. S. 48. Warunki noclegowe były złe. Mężczyźni spali na podłodze. Nie mieli ciepłej wody. Przez cały okres pobytu, nie otrzymywali jedzenia. Jedli, to co wcześniej przywieźli z Polski. Potem jedli żywność, którą poczęstowały ich kolejne osoby przybywające do pracy w Wielkiej Brytanii. Roboty budowlane wykonywali przez 10-12 godzin dziennie przez sześć lub nawet siedem dni w tygodniu. Przez cały czas ich pracę nadzorował S. M.
(1). Na miejscu pojawiali się też W. D.
(1), Ł. A., J. B.
(3)i M. K.
(1), którzy również doglądali wykonywanych prac. Za wykonaną pracę nie otrzymali wynagrodzenia. K. S.
(3)otrzymał jednak dwa czeki na łączną kwotę 4.000 funtów tytułem wynagrodzenia za wykonywaną przez niego pracę. Realizacja czeków nie nastąpiła, bowiem nie było u trasata środków potrzebnych do realizacji. K. S.
(3)obliczył wynagrodzenie swoje na kwotę 12.000 złotych. Z kolei K. S.
(4)otrzymał czek na kwotę 900 funtów tytułem wynagrodzenia za wykonywaną przez niego pracę. Podobnie i w tym przypadku do wypłaty z czeku wynagrodzenia nie doszło, bowiem brak było środków pieniężnych. Nie otrzymał wynagrodzenia na kwotę 4.500 złotych. T. K.
(1)nie wypłacono wynagrodzenia w kwocie 2.500 funtów, zaś A. T.
(1)nie wypłacono wynagrodzenia za wykonywaną pracę w wysokości 1.775 złotych. We wrześniu 2009 roku S. M.
(1)zapytał A. T.
(1), czy zna osobę, która umie założyć centralne ogrzewanie. Ten podał mu dane A. B.
(1). S. M.
(1)telefonicznie skontaktował się z A. B.
(1)w tej sprawie. Obaj uzgodnili warunki wykonania robót na kwotę 700 funtów. A. B.
(1)wykonywał pracę przez kilka dni. Do wypłaty jednak wynagrodzenia nie doszło. Ogólna należność wyniosła 700 funtów. Kiedy domagał się wypłaty pieniędzy, S. M.
(1)odmówił mu ich wypłaty i użył wobec niego słów uznanych powszechnie za obelżywe. Z kolei M. K.
(1)użył wobec niego narzędzia - toporka i spowodował obrażenia ciała w postaci złamania ręki. O to zdarzenie było prowadzone postępowanie karne w Wielkiej Brytanii. M. K.
(1)za ten czyn został skazany. To wydarzenie sprawiło, że A. T.
(1)opuścił miejsce pracy i zwrócił się do K. Generalnego RP z pismem informującym go o całym zdarzeniu i o wyzysku obywateli Polski przez osoby narodowości romskiej. Mężczyźni do kraju wrócili we wrześniu 2009 roku w różnych terminach. Dowód : zeznania świadków: A. T. k. 1120-1128, 7452, D. M. k. 1404-1405, 7064, A. B. k. 1146-1151, 7312, K. S. k. 3120-3123, 7312, K. S. k. 3334-3335, 7505, M. T. k. 3512, 7452, T. K. k. 3515-3519, 5802-5811, 7312, dokumentacja k.1131-1133, 3340, opinia z zakresu pisma porównawczego z załącznikiem k.6047-6059, K. M.
(4)o możliwości pracy w Anglii przeczytał w jednej z gazet. Była to Gazeta (...) lub Dziennik Zachodni. Zadzwonił pod numer podany w ogłoszeniu. W rozmowie z mężczyzną, ustalił, że praca miała mieć charakter ogólnobudowlany. Za godzinę pracy miał dostać od 9 do 12 funtów. Mężczyzna chętnie przystał na warunki podane przez rozmówcę. Dodatkowo rozmówca poprosił by przywiózł ze sobą dla niego papierosy. K. M.
(4)kupił trzy kartony papierosów M. o wartości 210 złotych. Do Wielkiej Brytanii K. M.
(4)udał się z K. w połowie września 2009 roku. Z lotniska w S. odebrał go S. M.
(1). Zawiózł go do pubu. Na miejscu odebrał mu przywiezione papierosy oraz laptop L., który miał ze sobą, o wartości co najmniej 2400 złotych. Przedmioty te miały być kaucją na mieszkanie oraz na załatwienie formalności. Żadne formalności odnośnie zatrudnienia K. M.
(4)nie zostały dopełnione. Początkowo pracował na myjni, budując wiatę. Następnie został przewieziony aby położyć gładź szpachlową w kuchni. W końcu został przewieziony do robót budowlanych do domu jednorodzinnego. Tam spotkał A. T.
(1)i inne osoby. Po zdarzeniu, on i grupa P., którzy wykonywali roboty budowlane odmówili pracy. R. nadzorujący ich prace zaczęli odnosić się do nich w obcesowy sposób. Wśród nich był też W. D.
(1). Wówczas K. M.
(4)wraz z A. T.
(1)i innymi zatrudnionieni tam mężczyznami powzięli zamiar ucieczki i opuścili miejsce pracy. Za wykonaną pracę K. M.
(4)nie otrzymał wynagrodzenia w wysokości nie mniejszej niż 800 funtów. Dowód : zeznania świadka K. M. k. 5950- 5956, 5961-5963, 7397-7398. B. W.
(1)w 2009 roku przeczytał wielokrotnie ukazywało się ogłoszenie w Gazecie (...) z ofertą pracy w S. o treści: Pracownicy, fachowcy prac wykończeniowych. Złota rączka. Numer (...). B. W.
(1)zainteresowany był pracą w Wielkiej Brytanii, wobec tego telefonicznie skontaktował się z przyszłym pracodawcą. W rozmowie ustalił, że oferowano pracę od zaraz, po przyjeździe z wynagrodzeniem 9 funtów za godzinę na początek. Praca miała być stała i legalna. Nadto pracodawca miał zapewnić zakwaterowanie, z tym że należało zapłacić kwotę 70 funtów na tydzień pobytu. Mężczyzna zdecydował się wyjechać do pracy w Wielkiej Brytanii. Z autobusu na dworcu w S. odebrali go dwaj P. narodowości romskiej. Przedstawili się jako J. i R.. Jeden z nich to był W. D.
(1). Przyjechali po niego busem transporterem bez okien. Pojechali do miejscowości S. do domu jednego z nich. Na miejscu, jeden z mężczyzn powiedział, że praca jest aktualna i że będzie ją wykonywał od poniedziałku od godziny 7:00. Spisał też jego dane z dowodu osobistego. Nadto zażądał kwoty 260 funtów, w tym 70 funtów – za tydzień zakwaterowania, 70 funtów tytułem kaucji oraz 120 funtów za formalności związane z podjęciem pracy. Pieniądze te B. W.
(1)przekazał W. D.
(1). Weszli do środka budynku. Pracowało tam trzech P.. Z tej posesji pojechali następnie tym samym samochodem na kwaterę. Na kwaterze nie było ogrzewania i nie było łóżek. To był budynek stary, zaniedbany. W tym budynku zamieszkał B. W.
(1)wraz z innymi P., łącznie osiem osób. Na dole budynku był nieczynny pub. Budynek był duży, pomieszczeń było wiele. Niektórzy z P. spali na materacach, inni w na podłodze, B. W.
(1)miał śpiwór. W budynku nie było ogrzewania. Pomimo zapewnień, w poniedziałek i we wtorek nikt nie przyjechał po nich, by zawieźć do pracy. Pracodawcy nie odbierali telefonów. We wtorek po południu wszyscy mieszkańcy domu zdecydowali się wrócić do Polski, ponieważ nie otrzymywali wynagrodzenia. Wraz z innymi opuścił miejsce zakwaterowania w środę. Wyjechał wspólnie z J. C.
(1)autobusem, na przejazd którego bilet kupiła mu żona. B. W.
(1)poniósł wydatki w kwocie 800 złotych z tytułu przejazdu z Polski do Wielkiej Brytanii i z powrotem. Ponadto 260 funtów przekazał z tytułu kaucji, zakwaterowania i załatwienia dokumentu pozwolenia na pracę. Nie otrzymał też należnego mu wynagrodzenia w wysokości co najmniej 1.000 złotych. Dowód : zeznania świadka B. W. k. 1552-1555, 7451-7452. A. W.
(1)znalazł ogłoszenie o pracy przy robotach remontowo-budowlanych na terenie Wielkiej Brytanii w Gazecie (...). Zadzwonił pod numer podany w ogłoszeniu. Zgłosił się mężczyzna, który przedstawił się jako R.. Mężczyzna przedstawił mu warunki pracy i płacy. Były one, zdaniem A. W.
(1), nader korzystne. Zaoferowano mu 9 funtów za godzinę pracy. Do Anglii A. W.
(1)przyleciał w dniu 6 października 2009r. do S.. Z lotniska odebrał go kilka godzin później, już następnego dnia około godz. 2:00, R. z którym rozmawiał przez telefon, był to W. D.
(1), wraz z dwoma innymi mężczyznami. Przez mężczyzn A. W.
(1)został zawieziony pod adres: C. S.. (...), Paddock H. HD1 4UJ. Na miejscu byli około godz. 4:00. W miejscu zakwaterowania W. D.
(1)zażądał od niego 5 kartonów papierosów M. L. i 250 g tytoniu o łącznej wartości 600 zł, które to produkty przywiózł dla niego. Następnie wiął od A. W.
(1)40 funtów oraz złoty łańcuszek o wartości 430 dolarów, które stanowić miału zabezpieczenie zapłaty za mieszkanie. Wziął też telefon komórkowy LG KC 550 o wartości 600 złotych, mówiąc że potrzebuje go do załatwienia kary SIM. Przedmiotów tych już nie oddał. Kilka godzin później W. D.
(1)zawiózł A. W.
(1)do S. do jego brata, do S. M.
(1), do pracy. Był to dom prywatny, pracował tam z czterema innymi osobami. Byli to P.. Układali płytki, robili meble kuchenne, mocowali szafy. Pracę ich nadzorował S. M.
(1). Drugiego dnia pracy w domu S. M.
(1), jego pracownik o imieniu J. zawiózł A. W.
(1)oraz inne osoby tam pracujące, na ulicę (...), S4 7FE, gdzie mieli zakwaterowanie. Spali tam na podłodze, na materacach. W kolejnych dniach pracowali nadal u S. M.
(1), przy czym czas ich pracy trwał po kilkanaście godzin. Zarówno W. jak i inni pracownicy pytali co kilka dni S. M.
(1)i W. D.
(1), kiedy otrzymają pozwolenia na pracę. Przez cały czas podawali oni kolejne terminy, przy czym mężczyźni twierdzili, że na taki dokument czeka się od 6 do 8 miesięcy. Po wykonaniu remontu u S. M.
(1), A. W.
(1)oraz inni pracownicy mieli być przewiezieni do pracy przy remoncie hotelu. Okazało się, że nie było pracy. Z uwagi na ten fakt oraz odmowę przez zatrudniających go mężczyzn wypłaty wynagrodzenia w kwocie co najmniej 500 funtów A. W.
(1)i inni pracujący na budowie w S. na rzecz W. D.
(1), zgłosili zawiadomienie o zaistniałej sytuacji do Policji. Dowód : zeznania A. W. k. 1559-1563, 7312. J. C.
(1)przebywał w S. w okresie od 05 października do 14 października 2009 roku. Ogłoszenie o pracy w Anglii znalazł w Gazecie wyborczej pod koniec września 2009 roku. W rozmowie telefonicznej uzyskał zapewnienie o pracy, o dobrych warunkach tej pracy oraz o osiąganych zarobkach. Proponowano mu 9 funtów za godzinę. Dzwonił kilka razy. Rozmawiał z dwoma osobami. Jedna z nich przedstawiła się jako J. K.
(2). Miał zostać zatrudniony jako tzw. złota rączka. Zakwaterowanie miało być płatne – 60 funtów za tydzień. Na miejsce dostał się autobusem z K.. Kupił od razu bilet powrotny. W S. odebrało go dwóch młodych mężczyzn – Romów. Zabrali go na kwaterę, gdzie mieszkało już pięciu innych P., którzy już tam pracowali. Zażądano niego kaucji za mieszkanie w wysokości 120 funtów. Ponadto zażądano 200 funtów za załatwienia pozwolenia na pracę. Nie miał ze sobą tych pieniędzy. Zażądano wobec tego od niego telefonu komórkowego lub inne wartościowej rzeczy. Wówczas J. C.
(1)zażądał zwrotu przekazanych już pieniędzy i powiedział, że wraca do Polski. mężczyzna, z którym rozmawiał połączył go telefonicznie z W. D.
(1), który wciąż przedstawiał się jako J. K.
(2)i ten powiedział, że wyłoży za niego potrzebne pieniądze. Został następnie przewieziony do domu, w którym mieszkał W. D.
(1)z rodziną. Tam zaczął wykonywać prace wykończeniowe związane z hydrauliką, składaniem mebli. Tak pracował wraz z innymi osobami przez kilka dni. Ostatnie dnia wykonywali prace na zewnątrz budynku. Przez kolejne dni pracowali w starym pubie, do którego zostali przewiezieni. Początkowo ich pracę nadzorował W. M., później S. M.
(1). Pojawiał się też inne osoby. Wszyscy byli Romami. Mimo obietnic, nie otrzymywali obiecanego wynagrodzenia za pracę. W ciągu kolejnych dni coraz mniej osób zabierano do pracy. Mimo tego na miejsce przyjeżdżali kolejni P.. Mężczyźni postanowili o zaistniałej sytuacji powiadomić Konsulat RP. J. C.
(1)w związku ze swoja pracą w wielkiej Brytanii poniósł wydatki w kwocie 600 złotych z tytułu przejazdu z Polski i powrotu do Polski. Za wykonaną pracę nie wypłacono mu należnego wynagrodzenia w wysokości co najmniej 384 funtów. Dowód : zeznania świadka J. C. k. 2597-2600b, 6830- (...). O pracy w Wielkiej Brytanii S. S.
(2)dowiedział się z ogłoszenia w Gazecie (...) w dniu 28 września 2009 roku. Zadzwonił pod numer telefonu podany w ogłoszeniu - (...). Rozmawiał z mężczyzną, który się przedstawił jako J. K.
(2). Mężczyzna powiedział, że prowadzi firmę ze swoim kolegą. Werbuje grupę do prac remontowych w zakresie malowania, glazurnictwa, hydrauliki i szpachlowania. Stawka godzinowa miała wynieść 8 funtów. Praca miała być legalna. Kiedy S. S.
(2)wyraził chęć wyjazdu do pracy jego rozmówca poprosił go o zakup 4 kartonów papierosów M., za które to papierosy miał mu zwrócić pieniądze. S. S.
(2)kupił dwa kartony papierosów za kwotę 44 funtów oraz bilet lotniczy na kwotę 186 funtów. Do S. wyleciał 6 października 2009 roku. Wraz z nim przyjechało do pracy 15-16 osób. Na lotnisku czekał na niego kierowca, który zawiózł go do miejsca zakwaterowania. W czasie jazdy zadzwonił mężczyzna z którym wcześniej rozmawiał, który polecił mu przekazać papierosy dla niego kierowcy. S. S.
(2)miał też mu przekazać 220 funtów - opłatę za zakwaterowanie i koszty związane z ubezpieczeniem. Pieniądze przekazał. Kierowca zawiózł S. S.
(2)do mieszkania w budynku szeregowym. Na miejscu byli inni P.- 6 osób. Po godzinie przyjechał z kierowcą S. M.
(1). Była to osoba narodowości romskiej. Oświadczył im, że dokumenty dotyczące zatrudnienia zostaną załatwione w terminie późniejszym. W rezultacie, nigdy takich dokumentów jednak nie otrzymali. Na początku mieli remontować stary budynek szeregowy. S. S.
(2)szpachlował i prowadził roboty porządkowo-przygotowawcze. On i inni pracownicy codziennie świadczyli pracę przez dziesięć godzin. W czasie pracy nie zapewniono im ani odzieży roboczej, ani wyżywienia czy napojów. Miejscem zakwaterowania był pub w S.. Nie było lóżek, wszyscy spali na podłodze. Nikt jednak nie ograniczał im swobody poruszania się. Mogli bez przeszkód wychodzić z budynku. Mogli też swobodnie wszędzie telefonować. Ma miejscu pojawiał się też W. D.
(1). Nie wypłacono wynagrodzenia pracownikom. Od P. z innej budowy, dowiedzieli się, że nikt nie płaci im wynagrodzenia. Sytuacja była taka, że część z osób, nie miała z czego żyć, ponieważ skończyło im się jedzenie przywiezione z Polski a nie mieli pieniędzy na jej kupno. S. S.
(2)nie otrzymał pieniędzy za papierosy, nie odzyskał ich także z tytułu braku „załatwienia formalności z umowy o pracę”. W końcu wszyscy opuścili miejsce zakwaterowania. Dowód : zeznania świadka S. S. k. 1325-1326, 1580-1592, 677764-6765. R. Ż.
(1)i H. K.
(1)o pracy w Wielkiej Brytanii, dowiedzieli się z ogłoszenia w internecie. R. Ż.
(1)telefonicznie skontaktował się z przyszłym pracodawcą, dzwoniąc na numer podany w ogłoszeniu. Telefon odebrał mężczyzna, który przedstawił się jako J. K.
(2). W rozmowie wskazał, że stawka godzinowa miała wynosić 8 funtów a następnie 10 funtów. Miała praca trwać codziennie po 10 godzin. Pracodawca miał odpłatnie zapewnić zakwaterowanie a nawet wyżywienie, gdyby dzień pracy został przedłużony. Rozmówca poprosił o przywiezienie papierosów i tytoniu. Powyższe zakupił R. Ż.
(1). Następnie zakupił on bilety lotnicze i wraz z H. K.
(1)udali się do S.. Na miejscu czekał na nich już kierowca M., który samochodem zawiózł ich do miejsca zakwaterowania w S.. Po drodze dzwonił J. K.
(2), pytając, czy mają oni pieniądze i papierosy, Ż. powiedział, że tak. Zostali zakwaterowani w starym pubie. Tam byli zakwaterowani już inny P.. Z tytułu zakwaterowania R. Ż.
(1)i H. K.
(1)musieli wpłacić po 120 funtów. Pieniądze te oraz papierosy i tytoń przekazali kierowcy J. K.
(2). Po dwóch dniach spotkali J. K.
(2), czyli w rzeczywistości S. M.
(1). Zażądał kolejnych pieniędzy w wysokości 250 funtów, bo inaczej, jak stwierdził, „nie zostaną dopuszczeni do pracy”. R. Ż.
(1)odmówił i oświadczył, że rezygnuje z pracy, żąda oddania pieniędzy na zakwaterowanie oraz za papierosy i tytoń. Obaj mężczyźni zrezygnowali ze świadczenia pracy. Okazało się, że inni pracownicy w tym samym czasie też zrezygnowali ze świadczenia pracy. Wyjechali do Polski. Każdy z mężczyzn poniósł wydatki w kwocie 1.500 złotych z tytułu przelotu z Polski do Wielkiej Brytanii, zakwaterowania a następnie powrotu do Polski. Dowód : zeznania świadków: H. K. k.1598-1602, R. Ż. k. 1606-1611, 7570-7571. O pracy w Wielkiej Brytanii T. Ł.
(1)dowiedział się z ogłoszenia w Gazecie (...) w październiku 2009 roku. W ogłoszeniu napisano, że potrzebuje się pracowników do robot budowlanych w Wielkiej Brytanii. W ogłoszeniu podany był też numer telefonu. T. Ł.
(1)zadzwonił pod ten numer. Mężczyzna, z którym rozmawiał poinformował go, że praca jest legalna, chodziło o remont hotelu. Jako murarz miał zarabiać 8 funtów na godzinę. T. Ł.
(1)zdecydował się na pracę w Wielkiej Brytanii. Na prośbę mężczyzny, z którym rozmawiał, kupił 4 kartony papierosów M. na kwotę około 400 złotych. Do Wielkiej Brytanii do miejscowości S. pojechał autokarem. Z przystanku autobusowego odebrał go „główny szef” – W. D.
(1). Przyjechał z kierowcą. Od razu też zawiózł go do mieszkania, które remontował jego brat – S. M.
(1)(J. N.
(1)). W budynku przebywali też inni P., także i oni byli pracownikami remontującymi mieszkanie. T. Ł.
(1)miał wykonywać roboty remontowe wraz z innymi w budynku S. M.
(1)a w następnym tygodniu, miał przeprowadzać remont hotelu. Po wprowadzeniu mężczyzna, który tego dokonał, zażądał od niego pieniędzy za mieszkanie. T. Ł.
(1)przekazał mu papierosy, które przywiózł dla niego z Polski. Później mężczyzna zażądał pieniędzy za pozwolenie na pracę. T. Ł.
(1)nie miał już pieniędzy, wtedy mężczyzna zażądał od niego telefonu tytułem zastawu. Przekazał mu swój telefon marki S. o wartości 600 złotych. W budynku, w którym mieszkał warunki bytowe były złe. Wilgoć, bez ogrzewania. W jego pokoju spało też trzech innych mężczyzn, w drugim pokoju było czterech mężczyzn. Przebywało tam też małżeństwo, które mieszkało w osobnym pokoju. Wszyscy spali na materacach. Na drugi dzień poszli do pracy w budynku będącym własnością S. M.
(1). Wykonywał tam roboty wykończeniowe: kafelkowanie, montaż mebli, tynki, ułożenie laminatu, wykładziny. Pracował przy wykonywaniu tych robót w godzinach od 8.00 do 19.00. Inni też pracowali w tych godzinach. Przez cały czas przebywał z nimi S. M.
(1), właściciel tego domu. Nie dano im odzieży roboczej. W trakcie robót, nie dostarczano ani jedzenia ani picia. W tym budynku przepracował 4 lub 5 dni. W następnym tygodniu nie było dla nich pracy. Odmówiono im też wypłaty wynagrodzenia. Z uwagi na odmowę wypłaty wynagrodzenia przez pracodawców, on i kilku innych pracowników poszło na Policję, aby złożyć zawiadomienie o przestępstwie. T. Ł.
(1)nie uzyskał wynagrodzenia w kwocie 550 funtów. Dowód : zeznania świadka T. Ł. k.1621-1624 D. S.
(3)przebywał w S. w okresie od października 2009 roku do 4 listopada 2009 roku. O możliwości pracy dowiedział się z ogłoszenia zamieszczonego w Gazecie (...). Znalazł tez takie samo ogłoszenie w internecie. Zadzwonił pod podany numer telefonu. W rozmowie uczestniczył też jego kuzyn A. W.
(3). Rozmówca przedstawił się jako J.. Mówił, że potrzebuje malarza, szpachlerza i montera płyt gipsowych. Zaproponował wynagrodzenie w wysokości 10 funtów za godzinę. Wskazał, ze będą pracować po 10 godzin dziennie. Powiedział, że powinni zabrać ze sobą 120 funtów na mieszkanie i 116 funtów na opłacenie pozwolenia na pracę. Kiedy stwierdzili, że nie będą w stanie zebrać tyle pieniędzy, ich rozmówca stwierdził, że wystarczy 60 funtów za pobyt, jednak dodatkowo mają przywieźć ze sobą 6 kartonów papierosów. Obaj kupili ostatecznie 6 kartonów papierosów M. oraz dużą butelkę wódki Absolwent. Zapłacili za to około 400 złotych. Na miejsce polecieli samolotem z G. w dniu 30 października 2009 roku. Za bilety zapłacili 674 złote. Na lotnisku D. podszedł do nich młody mężczyzna mówiący czysto po polsku. W samochodzie czekał na nich S. M.
(1), z którym wcześniej rozmawiali przez telefon. Po dojechani do S. zaprowadzono ich do mieszkania. Było ono na terenie osiedla domków szeregowych. Tam usłyszeli, że 120 funtów, które mają ze sobą to za mało. M. przekazać w zastaw swoje telefony komórkowe. Aparatów już nie odzyskali. Następnie przekazali mu papierosy i wódkę. W budynku nie było ogrzewania ani ciepłej wody. Sufity były pozalewane. Następnego dnia rano przebrali się w ubrania robocze. Przyjechał po nich kierowca i odwiózł ich na budowę. Mieli naprawić cieknący dach. Nie mieli żadnych narzędzi. W budynku mieszkali T.. Po kilku godzinach, gdy nikt się nimi nie interesował, postanowili pieszo wrócić do miejsca zakwaterowania. Po dotarciu na miejsce nie mogli dostać się do budynku. Po jakimś czasie przyjechał kierowca. Był zdziwiony, że nie pracują. Nie był w stanie znaleźć klucza do budynku. Po około 30 minutach stwierdził, że zawiezie ich do innej pracy. Ma miejscu mieli posprzątać i posegregować śmieci. Na teren mieli wchodzić przez płot. Nie zgodzili się. Kierowca odjechał, obiecując ze przywiezie klucz od kłódki. Kiedy przez długi czas nie przyjeżdżał, postanowili znów wrócić pieszo do miejsca zakwaterowania. Kiedy na miejscu okazało się, że od budynku odłączono prąd, postanowili wracać do Polski, bo zostali oszukani. Udali się na pobliski komisariat Policji. Tam udało sim się połączyć telefonicznie z Konsulatem RP. Po wielu staraniach udało im się autobusem dotrzeć do Konsulatu RP w M.. Tam po otrzymaniu pieniędzy na powrót do Polski. wyjechali autokarem w dniu 4 listopada 2009 roku. Nie wypłacono im należnego wynagrodzenia w kwocie 1.110 złotych. Nadto w związku z wyjazdem ponieśli wydatki w kwocie po 850 złotych z tytułu przejazdu z Polski do Wielkiej Brytanii. i powrotu do Polski. Wartość papierosów i alkoholu to 110 złotych. Przekazany telefon komórkowy marki N. był wartości 150 złotych. Dowód : zeznania świadków: D. S. k. 1103-1109, 7286, A. W. k. 1170-1173, 1170-1173. H. S.
(1)przebywał w S. w okresie od października 2009 roku do 22 listopada 2009 roku. O możliwości pracy dowiedział się z ogłoszenia w Gazecie (...), zadzwonił pod podany tam numer telefonu - (...). Telefon odebrał mężczyzna, który przedstawił się jako Ł. M. z firmy (...). Powiedział, że sprawdzi możliwość zatrudnienia i oddzwoni za kilka dni. Rzeczywiście, po kilku dniach zatelefonował, mówiąc że praca jest i trzeba przyjechać do S.. Wynagrodzenie miało wynosić 8 funtów za godzinę. Do Wielkiej Brytanii przyjechał autokarem razem ze swoim znajom M. G.
(1). Na miejscu w S. czekało na nich dwóch mężczyzna, z których jeden przedstawił się jako Ł. M.. W rzeczywistości był to S. M.
(1). Przewieźli ich do domu, w którym mieszkał drugi z mężczyzn z rodziną. Było tam też siedmiu innych P., którzy także przyjechali do pracy. Zażądali mężczyźni od H. S.
(1)60 funtów oraz telefonu komórkowego N. o wartości 600 złotych z tytułu rzekomej kaucji za mieszkanie. Podobnie w przypadku M. G.
(1)zażądali pieniędzy z tytułu rzekomej kaucji za mieszkanie, bo ostatecznie uzyskać telefon komórkowy marki N. (...) o wartości 200 złotych. Następnego dnia pojechali do pracy. Początkowo pracowali u jakiegoś Hindusa. Później pojechali do domu S. M.
(1), by naprawić centralne ogrzewanie. Kolejnego dnia pracowali w dużym pomieszczeniu, które przygotowywali na restaurację i salę balową dla pakistańskiej firmy. W tym miejscu prace wykonywali już do końca swojego pobytu. Pracowali w godzinach 9:00-19:00. Cały czas obiecywano im zawarcie pisemnej umowy o pracę i zalegalizowanie zatrudnienia. Ostatecznie nie tylko nie zawarto żadnych umów, ale nie wypłacono tweż wynagrodzenia H. S.
(1)w wysokości 1.370 funtów, zaś M. G.
(1)w wysokości 1.200 funtów. W trakcie jego pobytu mężczyźni ponieśli też wydatki w kwocie 1.500 złotych z tytułu przejazdu z Polski do Wielkiej Brytanii i powrotu do Polski. w dniu 22 listopada 2009 roku pojechali wraz z siedmioma innymi zatrudnionymi tam P. do M., do Konsulatu RP. Dowód : zeznania świadków: H. S. k. 1296-1298, 6763-6764, M. G. k. 1302-1304, 7570, pismo H. S.
(1)k.1545, G. M.
(1)ogłoszenie o pracy w Anglii przeczytał w Gazecie (...). Zadzwonił pod numer podany w ogłoszeniu (...). Mężczyzna, z którym rozmawiał G. M.
(1)przedstawił się jako J. M.
(2). S. M.
(1), tak bowiem obecnie nazywa się J. M.
(2), poinformował go, że oferta pracy jest nadal aktualna. Potrzebują pracowników do pracy na budowie, tj. do wykonywania tzw. suchej zabudowy wnętrz. Praca miała być legalna, wykonywana miała być w miejscowości w S., w trybie dwuzmianowym, po dwanaście godzin każda zmiana. Stawka godzinowa miała wynosić 8 funtów. Pracownik miał mieć zapewnione zakwaterowanie, transport do miejsca pracy oraz wyżywienie. Warunkiem podpisania umowy o pracę, miało być wpłacenie 180 funtów na ubezpieczenie, pozwolenie na pracę oraz kurs BHP. Za mieszkanie miał płacić 60 funtów tygodniowo. Wpłata 180 funtów miała zostać dokonana po przyjeździe do Anglii. W połowie października 2009 roku G. M.
(1)wraz ze swoim szwagrem R. P. i znajomym M. P.
(1)udali się samolotem do S.. Z lotniska odebrał go kierowca, który przedstawił się jako K., który zawiózł go na budowę restauracji w S.. Tam czekłą na nich S. M.. Na jego żądanie G. M.
(1)przekazał kwotę 180 funtów na ubezpieczenie, pozwolenie na pracę i szkolenie BHP oraz kwotę 120 funtów za dwa tygodnie zakwaterowania. Żadnych dokumentów nie podpisywał. Po tej rozmowie mężczyźni zostali przewiezieni do miejsca zakwaterowania. Warunki zakwaterowania były złe. Było brudno, nie było wyposażenia a mężczyźni spali na podłodze. Następnego dnia wszyscy P. zostali zawiezieni na budowę. Na początek montowali N.. Przez cały czas nadzorował ich S. M.
(1), a następnie Murzyn o imieniu S.. Podczas 12 godzinnego dnia pracy pracownicy mieli dwie przerwy po 30 minut każda. Jedna była przeznaczona na posiłek, który przekazywał im S. M.
(1). Napojów nie otrzymali. Przez cały okres pracy wszyscy zatrudnieni pytali go, kiedy uzyskają dokumenty dotyczące zatrudnienia i podpiszą umowę o pracę. On przez cały czas podawał kolejne terminy. Tak samo było z kwestią wynagrodzeń za pracę. Ostatecznie w listopadzie 2009 r., wieczorem S. M.
(1)przyjechał do miejsca pobytu mężczyzn. Przyjechał wraz z kierowcą i innymi czterema mężczyznami. Oświadczył, że nie wypłaci im wynagrodzenia i że (...). Wobec powyższego G. M.
(1)i pozostali mężczyźni opuścili miejsce zakwaterowania. Nie zwrócono im pieniędzy, które przekazali za załatwienie pozwolenia na pracę, bhp i ubezpieczenia oraz 120 funtów z tytułu zakwaterowania za dwa tygodnie. G. M.
(1)nie uzyskał wynagrodzenia na kwotę 1.000 funtów. Oprócz tego, poniósł on wydatki związane z wyjazdem w kwocie 559 złotych. Powrót do kraju mężczyźni załatwili sobie we własnym zakresie. Dowód : zeznania świadka G. M. k. 1395-1397, 7064-7065. H. J.
(1)w październiku 2009 roku przeczytał w Gazecie (...) ogłoszenie dotyczące pracy na terenie Wielkiej Brytanii. Zadzwonił pod wskazany w ogłoszeniu numer telefonu. W trakcie rozmowy otrzymał zapewnienie co do tej pracy. Uzgodnili, że będzie otrzymywał 8 funtów za godzinę pracy. Dzwonił tam jeszcze dwukrotnie. Praca polegać miała na układaniu regipsów i ogólnym wykańczaniu wnętrz. Miał zapłacić 60 funtów tygodniowo za możliwość mieszkania na miejscu i 60 funtów kaucji. Ponadto wskazano, że będzie musiał zapłacić 150 funtów za załatwienie formalności związanych z zatrudnieniem. W połowie października 2009 roku, na własny koszt, pojechał do Anglii. Ze sobą zabrał na prośbę rozmówcy 5 kartonów papierosów M.. Na miejscu w S. odebrało go dwóch mężczyzn. Jednym z nich był S. M.
(1). Od razu przekazał mu żądane wcześniej pieniądze za załatwienie formalności i mieszkanie. Przewieźli ich do mieszkania, w którym warunki były „znośne”. Następnego dnia wraz z innymi mężczyznami pojechał do pracy. Pracowali w byłej fabryce mebli należącej obecnie do Pakistańczyków, gdzie wykonywali regipsy na ścianach i podwieszali sufity. Nikt ich praktycznie nie pilnował ani nie sprawdzał wykonywanej przez nich pracy. Po dwóch tygodnia pracy nie otrzymali żadnych pieniędzy. Obiecano im wypłatę w następnym tygodniu. Po kilku następnych dniach mieli zostać przewiezieni do L., mimo iż praca którą wykonywali nie została ukończona. Po drodze w dniu 23 listopada 2009 roku zostali wysadzeni z samochodu w M.. Wiozący ich mężczyźni powiedzieli, ze muszą pojechać po łóżka do nowego miejsca zakwaterowania i odjechali. Czekali kilka godzi, aż w końcu przyjechali do nich policjanci. Kiedy wyjaśnili sprawę, zostali przewiezieni do Konsulatu RP, gdzie załatwili formalności związane z powrotem do Polski. H. J.
(1)nie wypłacono mu należnego wynagrodzenia w kwocie 1350 funtów. Nadto przekazał on 270 funtów z tytułu wynajęcia mieszkania, zezwolenia na pracę w Wielkiej Brytanii i karty poświadczającej przeszkolenie BHP. Dowód : zeznania świadka H. J. k. 1483-1487, 7078-7079. W październiku 2009 roku J. I. dowiedział się od M. S.
(3)o możliwości podjęcia pracy na terenie Wielkiej Brytanii. Powiedział mu, ze praca jest przy robotach budowalnych z wynagrodzeniem 8 funtów za godzinę. Ogłoszenie w tej sprawie znalazł w Gazecie (...). W rozmowie telefonicznej ustalił też, że mieszkanie na miejscu jest zapewnione, jednak muszą za nie zapłacić. Pod koniec października 2009 roku obaj pojechali autokarem do S.. Na miejscu po około 30-40 minutach przyjechało po nich samochodem osobowym dwóch mężczyzn. Zawiezieni zostali do domu jednorodzinnego. Byli tam już inni P., którzy przyjechali do pracy. Na miejscu był też W. D.
(1), z którym uzgodnili ostatecznie warunku pracy. Wynagrodzenie mieli otrzymywać w kwocie 8 funtów za godzinę, zaś pracować mieli po 10 godzin dziennie. Przekazali mu też po 120 funtów za wynajęcie pokoju. Mieli przebudowywać garaż na letni domek. Obiecywano im też załatwienie spraw związanych z legalizacją ich zatrudnienia. Następnego dnia na plac budowy nit nie przywiózł im narzędzi ani materiałów. Mimo telefonicznego kontaktu z W. D.
(1)i obietnic z

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.