1 regulamin ustalał organizację i porządek w procesie pracy oraz związane z tym prawa i obowiązki pracodawcy i pracowników.
regulaminu pracy, pracodawca miał obowiązek m.in.: zaznajamiania pracowników podejmujących pracę z zakresem ich obowiązków, sposobem wykonywania pracy na wyznaczonych stanowiskach oraz ich podstawowymi uprawnieniami; organizowania pracy w sposób zapewniający pełne wykorzystanie czasu pracy, jak również osiąganie przez pracowników, przy wykorzystaniu ich uzdolnień i kwalifikacji, wysokiej wydajności i należytej jakości pracy; organizowanie pracy w sposób zapewniający zmniejszenie uciążliwości pracy, zwłaszcza pracy monotonnej i pracy w ustalonym z góry tempie; zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków oraz prowadzenia systematycznych szkoleń pracowników w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy.
prawo do wydawania pracownikom wiążących poleceń dotyczących pracy w zakresie, w jakim polecenia te nie są sprzeczne z obowiązującymi przepisami lub zasadami współżycia społecznego, określania zakresu obowiązków pracowniczych każdego z pracowników,
postanowieniami umów o pracę i obowiązujących przepisów.
regulaminu pracownik miał w szczególności obowiązek m.in.: wykonywać pracę sumiennie z zachowaniem najwyższych staranności oraz stosować się do poleceń przełożonych, które dotyczą pracy, jeśli nie są one sprzeczne z przepisami prawa lub umowy o pracę; przestrzegać regulaminu pracy i ustalonego u pracodawcy porządku; przestrzegać przepisów oraz zasad i bezpieczeństwa i higieny pracy, a także przepisów przeciwpożarowych.
regulaminu pracy przed przystąpieniem do pracy pracownik powinien: posiadać aktualne orzeczenie lekarskie stwierdzające brak przeciwwskazań do pracy na zajmowanych stanowiskach, odbyć wstępne i stanowiskowe szkolenie z zakresu bhp i przepisów przeciwpożarowych, a także pisemnie poświadczyć fakt zapoznania się z tymi przepisami.
regulaminu pracy pracodawca był zobowiązany chronić życie i zdrowie pracowników poprzez zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy.
regulaminu podstawowym obowiązkiem każdego pracownika było bezwzględne przestrzeganie przepisów bhp oraz przepisów przeciwpożarowych. W szczególności każdy pracownik był zobowiązany: znać przepisy i zasady bhp o ppoż, uczestniczyć w organizowanych przez pracodawcę szkoleniach i ćwiczeniach z zakresu bhp i ochrony ppoż, dbać o porządek i ład na własnym stanowisku pracy i w jego obejściu, stosować środki ochrony zbiorowej i indywidualnej,
ich przeznaczeniem, stosować odzież i obuwie robocze, poddawać się wyznaczonym przez pracodawcę badaniom lekarskim oraz stosować się do zaleceń i wskazań lekarskich, niezwłocznie informować przełożonych o zauważonych wypadkach w miejscu pracy lub o stwierdzonych zagrożeniach życia lub zdrowia, lojalnie współdziałać z pracodawcą i przełożonymi w wykonywaniu obowiązków dotyczących bhp. Pracodawca był zobowiązany zapewnić przestrzeganie ww. przepisów, w szczególności przez wydawanie stosownych poleceń, usuwanie ewentualnych uchybień lub zagrożeń oraz zapewnienie niezwłocznego wykonywania zaleceń organów nadzoru nad warunkami pracy, w tym organów społecznego nadzoru oraz wskazań lekarskich. W szczególności pracodawca był zobowiązany do: organizowania pracy i stanowisk pracy w sposób zapewniający bezpieczne i higieniczne warunki pracy, zapoznawania pracowników z przepisami i zasadami bhp oraz przepisami o ochronie przeciwpożarowej i przeprowadzenia szkoleń w tym zakresie, kierowanie pracowników na badania lekarskie, dbania o bezpieczny i higieniczny stan pomieszczeń i wyposażenia technicznego, o sprawność środków ochrony zbiorowej i indywidualnej pracowników i ich stosowania
przeznaczeniem.
regulaminu pracodawca mógł dopuścić pracownika do wykonywania pracy wyłącznie w przypadku, gdy posiada on wszystkie wymagane kwalifikacje zawodowe oraz odbył niezbędne szkolenia wstępne w zakresie bhp i ochrony przeciwpożarowej. Jeżeli wykonywanie danej pracy wymaga stosowania środków ochrony indywidualnej lub odzieży i ubrania roboczego, dopuszczenie do pracy może nastąpić wyłącznie po odpowiednim wyposażeniu w nie danego pracownika. Środki ochrony indywidualnej, niezbędne do stosowania na określonych stanowiskach pracy, określa załącznik nr 1 do regulaminu pracy wraz z tabelą norm przydziału środków ochrony indywidualnej.
aneksem do tego regulaminu w § 49 dodano punkt
którym, pracodawca informował wszystkich pracowników o ryzyku zawodowym występującym na ich stanowiskach pracy podczas szkolenia stanowiskowego w formie ustnej i pisemnej a pracownik potwierdza własnym podpisem udział w tym szkoleniu. W (...) sp. z o. o. obowiązywała także instrukcja w sprawie zasad gospodarowania przedmiotami odzieży roboczej i obuwia oraz środkami ochrony indywidualnej jakie przysługują pracownikom. Regulamin pracy o treści analogicznej jak w (...) sp. z o. o. obowiązywał także w J.E.S. sp. z o.o. (...) w J.E.S. sp. z o.o. obowiązywały także: aneks do regulaminu pracy, tabela norm przydziału środków ochrony indywidualnej oraz instrukcja w sprawie zasad gospodarowania przedmiotami odzieży roboczej i obuwia oraz środkami ochrony indywidualnej jakie przysługują pracownikom. W pozwanych spółkach zarządzeniami z dnia 20.07.2009 r. powołano koordynatorów sprawujących nadzór nad bezpieczeństwem i higieną pracy. Pozwani zaopatrywali pracowników w niektóre elementy odzieży roboczej, tj. m.in. ubranie ocieplane, buty ocieplane, buty, gumofilce, czapki, ręczniki, koszule, koszulki. Powód otrzymał ww. odzież roboczą od pozwanej J.E.S. sp. z o.o. w styczniu 2008 r., w grudniu 2008r., w styczniu 2010 r. oraz w styczniu 2011 r. Z kolei od pozwanej (...) sp. z o. o. ww. elementy odzieży otrzymywał począwszy od stycznia 2007 r. do czerwca 2011r. Pracownicy otrzymywali także proszek do prania. Po pobycie powoda w szpitalu w czerwcu 2009 r., w którym przebywał w związku ze stwierdzoną odmą opłucnową, do powoda przyjechał kierownik fermy Z. U., aby powód podpisał dokumenty związane m.in. z wydawaniem odzieży ochronnej, masek, rękawic. Pracownicy otrzymywali także rękawice robocze ocieplane, rękawice robocze oraz rękawice do łapania norek. Na początku swojego zatrudnienia powód sam zaopatrywał się w rękawiczki gumowe, które zmniejszały przenoszenie się zapachu norek na dłonie. Do 2009 roku pracownicy, w tym powód nie otrzymywali regularnie masek ochronnych ani nie byli zobowiązani przez pracodawcę do ich używania. Jeżeli pracownik sam upomniał się o maskę, to ją otrzymywał. Jedna maska służyła pracownikowi nawet do dwóch tygodni i w związku tym była używana wielokrotnie bądź – z powodu dużego zanieczyszczenia maski – nie była używana. Jednak z reguły maski już po jednorazowym użyciu nie nadawały się do dalszego użytkowania. Wówczas pracownicy chodzili bez maski lub sami czyścili sobie maskę sprężarką. Później, już po zdarzeniu z atakiem powoda w czerwcu 2009 r. i stwierdzeniem u niego odmy opłucnowej prawostronnej, z powodu której był hospitalizowany - pracownicy otrzymywali maski jednorazowe i mieli obowiązek ich używania. M. I.
art. 6 k.c., spoczywa na stronie wywodzącej z tego tytułu skutki prawne. W szczególności sąd I instancji uznał, że pracownik występując z takim powództwem nie może w postępowaniu sądowym powołać się jedynie na fakt wystąpienia choroby zawodowej, lecz musi wykazać ciążącą na pracodawcy odpowiedzialność z tytułu czynu niedozwolonego, w szczególności opartą na zasadzie winy (art. 415 k.c.) lub ryzyka (art. 435 k.c.) oraz wykazać wszystkie przesłanki prawne cywilnej odpowiedzialności odszkodowawczej. Mając to na uwadze, Sąd Rejonowy wskazał, że powód uzyskał z ZUS jednorazowe odszkodowanie w wysokości 6 800 zł, za 10 % uszczerbku na zdrowiu będącego następstwem choroby zawodowej, stwierdzonej decyzją Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w G. z dnia 15.06.2012 r. Oceniając natomiast zaistnienie przesłanek odpowiedzialności odszkodowawczej pracodawcy wyjaśnił, że uznał za niewątpliwy fakt rodzący ewentualną odpowiedzialność odszkodowawczą, tj. wystąpienie u powoda choroby zawodowej. Fakt ten został w jego ocenie potwierdzony dowodami w postaci opinii biegłych sądowych lekarzy specjalistów z zakresu pulmonologii i alergologii oraz medycyny pracy, które to opinie sąd I instancji uznał za w pełni miarodajne. Podkreślił, że biegli rozpoznali u powoda dwie jednostki chorobowe: odmę opłucnową, polegającą na uszkodzeniu płuc i opłucnej (zrosty opłucne, uszkodzenia tkanki płucnej, ubytki tkanki płucnej itp.) bez cech niewydolności oddechowej, która powstała u powoda jako powikłanie astmy oraz astmę oskrzelową zawodową bez cech niewydolności oddechowej (przewlekłe nieodwracalne schorzenia układu oddechowego, powstałe w następstwie działania substancji: toksycznych, drażniących, uczulających, w razie stwierdzenia niewydolności układu oddechowego). Sąd przyjął w ślad za biegłymi, iż powód z powodu tych dwóch jednostek chorobowych poniósł uszczerbek w wysokości 20%. Sąd podkreślił też, że chorobę zawodową powoda potwierdził także Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w G.. Co do związania sądu decyzją Państwowego Inspektora Sanitarnego stwierdzającej chorobę zawodową sąd I instancji, odwołując się do poglądów wyrażanych w orzecznictwie, uznał ją za wiążącą co do faktu istnienia choroby, jednak nie co do cywilnoprawnej odpowiedzialności odszkodowawczej pracodawcy za skutki tej choroby. Ustalając czy i w jakim zakresie pozwane spółki ponoszą winę za szkodę poniesioną przez powoda wskutek wystąpienia u niego choroby zawodowej, sąd I instancji odwołał się do przepisów działu X Kodeksu pracy, określającego obowiązki pracodawcy w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy. Uznał, iż pozwani nie w pełni zabezpieczyli pracę powoda przed skutkami w postaci wystąpienia u niego choroby zawodowej i nie spełnili wszystkich koniecznych czynności oraz nie podjęli wszystkich działań, które pozwoliłyby im zwolnić się od odpowiedzialności odszkodowawczej. W tym zakresie sąd zauważył, że wprawdzie pozwani złożyli do akt sprawy dokumenty np. w postaci kart szkolenia wstępnego przeprowadzonego z powodem, zaświadczeń lekarskich o braku przeciwwskazań powoda do pracy na stanowisku, oświadczeń o poinformowaniu pracownika o ryzyku zawodowym, zapoznaniu powoda z instrukcją bhp, zaświadczenia z kursu bhp, to jednak nie są to wystarczające dowody do uznania, że zapewnili powodowi wszystkie niezbędne środki ochrony, zabezpieczające go przez konsekwencjami narażenia na alergeny. Pracodawcy - jak wynika z dowodów z dokumentów, zapewniali pracownikom ubrania robocze, proszek do prania, rękawice robocze ocieplane, jednak nie dopełnili obowiązku zabezpieczenia pracy powoda poprzez dostarczenie mu masek ochronnych w ilości zapewniającej bezpieczne i higieniczne warunki pracy oraz minimalizujące narażenie powoda na wystąpienie choroby zawodowej. W tym zakresie Sąd Rejonowy szczegółowo przeanalizował zeznania świadków, podkreślając, że wynika z nich, iż maski ochronne nie były obowiązkowo stosowane od początku pracy powoda, pracownicy musieli sami się o nie upominać oraz używali ich wielokrotnie, co w zasadzie pozbawiało ich funkcji ochronnej. Oceniając zeznania świadka Z. U., który twierdził, że powód nie pracował bez maski a kierownik zwracał mu w tym zakresie uwagę, sąd uznał, iż mogło być tak, że powód pracował bez maski, ale nie dlatego, że nie chciał w tej masce pracować, tylko dlatego, że maska mogła być zanieczyszczona, zaś pracodawca nie zapewnił wystarczającej ich ilości dla pracowników, ani też nie potrafił realnie wyegzekwować obowiązku ich stosowania. Sąd uznał nadto, że dopiero po zdarzeniu z czerwca 2009 r., kiedy powód został hospitalizowany z powodu stwierdzenia odmy opłucnowej, pracodawcy wprowadzili obowiązek używania masek. Sąd Rejonowy uznał nadto, że pozwani nie podejmowali wszystkich działań, które były konieczne do wczesnego wykrycia u powoda astmy oskrzelowej, gdyż mimo niepokojących i nasilających się objawów u powoda, nie reagowali w sposób prawidłowy. Potwierdził to np. kierownik Z. U., który wiedząc o niepokojących objawach chorobowych powoda, ograniczył się jedynie do odesłania powoda do domu. Pomimo silnych ataków duszności przełożeni powoda ani razu nie wezwali pogotowia. Ani kierownik Z. U., ani też brygadzista R. G.
art. 386 § 4 k.p.c.: uchylenie zaskarżonego wyroku w części obejmującej punkty I, II, III, IV, VI, VII i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania sądowi pierwszej instancji pozostawiając mu rozstrzygnięcie o kosztach postępowania za pierwszą i drugą instancję. W uzasadnieniu apelacji pozwani wskazali, że nie sposób uznać, aby powód był uczulony na sierść norek, skoro sierść ta nie jest alergenem, a w konsekwencji, że jego choroby mają związek z pracą. Podnieśli, że faktem powszechnie znanym jest to, że sierść i futro z norek nie uczulają. To, co najczęściej wywołuje reakcje alergiczne, to białka znajdujące się w składzie naskórka zwierzaków, ich moczu i ślinie. W domu, w którym mieszka futrzak, znajdują się wysuszone cząstki jego śliny, które obecne są na dywanach, kanapach i posłaniach. Wraz z ruchem powietrza przenoszą się na ubrania, dywany i ręce, a później do układu oddechowego, wywołując reakcję alergiczną. Przyczyn alergii u powoda należy poszukiwać w związku ekspozycją na wydzieliny i sierść kota domowego, tym bardziej że żona powoda również zeznając wskazała że występowały u niej reakcje alergiczne. Gdyby sierść norek mogła uczulać, nie byłaby wykorzystywana w przemyśle kosmetycznym, do produkcji sztucznych rzęs. Tymczasem powszechnie stosowaną praktyką jest wykorzystywanie rzęs z włosia norek do zagęszczania i przedłużania rzęs właśnie z tej przyczyny, że nie alergizuje. Wskazując na powyższe, pozwani podnieśli, iż ich zdaniem badania wykonane w Zakładzie (...), z których wynika istnienie uczulenia powoda na sierść norki ciemnej i jasnej nie są wiarygodne. Wątpliwe jest wskazanie, że testy dotyczą sierści norki ciemnej i jasnej. Odmian norek jest znacznie więcej a wskazane określenie jest uproszczeniem. Nie wiadomo jaką metodą testy na reakcję na alergeny zostały u powoda dokonane. Są wzmiankowane w decyzji ZUS i powołują się na nie dalej bezrefleksyjnie biegli w trakcie postępowania. W zależności od rodzaju testów - punktowe, śródskórne i naskórkowe, ich wartość medyczna jest różna. Testy punktowe są oceniane jako najmniej wiarygodne. Odnośnie testu najbardziej wiarygodnego - naskórkowego czy i jak zachował się organizm sprawdza się po upływie 48 godzin, druga kontrola odbywa się po trzech dobach od chwili rozpoczęcia testu. Jeśli powód zażywał leki, wyniki testów mogły być przekłamane. Żadna z tych okoliczności nie została w sprawie ustalona przez sąd. Ponadto nie przeprowadzono u powoda testów uczuleniowych odnośnie do reakcji na sierść zwierząt domowych, w tym kota. Pozwani zarzucili nadto Sądowi Rejonowemu, iż ten pominął, że powód oświadczył w wywiadzie do opinii lekarskiej z dnia 22 października 2015 roku, że w lesie się dusi, oczy go pieką i są czerwone. Ta okoliczność, łącznie ze wskazaniem, że testy alergiczne wykonanej w Zakładzie (...) nie wykazały alergii na alergeny pospolite (trawy, drzewa, chwasty) wskazuje zdaniem apelujących na bezwartościowość tej opinii. Pozwani podkreślili, że w trakcie postępowania kwestionowali opinie biegłych i zgłaszali wobec nich zarzuty, jednak sąd je pominął, uznając opinie za wiarygodne i rzetelne i doprowadzając do błędnych ustaleń faktycznych. Wskazując na powyższe, pozwani podnieśli, że jeśli sąd drugiej instancji uzna, że w jego ocenie nie jest faktem notoryjnym, że sierść oraz futro z norek nie alergizuje, to konieczne będzie przeprowadzenie na tę okoliczność opinii instytutu naukowo - badawczego zajmującego się badaniem rodzaju i wpływu alergenów na ludzi, w celu stwierdzenia czy sierść lub futro z norek ma cechy, które mogą uczulać i czy uczuliły powoda. W związku z tym dochodzenie jakichkolwiek roszczeń odszkodowawczych od powoda uznali na tym etapie, na podstawie zgromadzonego i zakwestionowanego materiału dowodowego, za pozbawione podstaw. Apelację od orzeczenia Sądu Rejonowego złożył również powód M. I.
kierunkiem zaskarżenia (co rozstrzygnięć zamieszczonych w punktach I i III sentencji); w pozostałej natomiast części podlegała oddaleniu. Z kolei apelacja powoda okazała się w całości nieuzasadniona. Postępowanie apelacyjne, jakkolwiek jest postępowaniem odwoławczym i kontrolnym, zachowuje charakter postępowania rozpoznawczego. Oznacza to, że sąd odwoławczy ma pełną swobodę jurysdykcyjną, ograniczoną jedynie granicami zaskarżenia. W związku z powyższym sąd ten nie może poprzestać jedynie na ustosunkowaniu się do zarzutów apelacyjnych, lecz ma obowiązek poczynić własne ustalenia i ocenić je samodzielnie z punktu widzenia prawa materialnego, a więc dokonać subsumcji. Z tego też względu sąd ten powinien naprawić wszystkie stwierdzone w postępowaniu apelacyjnym naruszenia prawa materialnego popełnione przez sąd I instancji i to niezależnie od tego, czy zostały one podniesione w apelacji, jeśli tylko mieszczą się w granicach zaskarżenia (vide: wyrok Sądu Najwyższego z 13 kwietnia 2000 r., III CKN 812/98). Sąd odwoławczy może też jednak ustalenia i rozważania sądu I instancji w pełni podzielić i przyjąć za własne. Odnosząc powyższe do realiów niniejszej sprawy stwierdzić należy, że Sąd Rejonowy prawidłowo ustalił w niej stan faktyczny, a swe ustalenia oparł na należycie zgromadzonym materiale dowodowym, którego ocena nie wykraczała poza granice wskazane w art. 233 § 1 k.p.c. Niemniej jednak analiza tego materiału doprowadziła do wyprowadzenia przez sąd odwoławczy wniosków częściowo odmiennych, niż te, które przyjął Sąd Rejonowy. W związku z tym Sąd Okręgowy uznał więc za uzasadnione te zarzuty apelacji pozwanych, które wskazywały na brak podstaw do zasądzenia na rzecz powoda dochodzonych przez niego kwot tytułem odszkodowania za rozstrój zdrowia oraz tytułem utraconych zarobków i w konsekwencji doszedł do przekonania, że w tym zakresie wyrok sądu pierwszej instancji winien zostać zmieniony. Odnośnie do roszczenia o zasądzenie odszkodowania z tytułu rozstroju zdrowia Sąd Okręgowy zwrócił więc uwagę, że powód, określając podstawę faktyczną swojego żądania, wskazał wyłącznie na to, że w okresie zatrudnienia u pozwanych doszło u niego do rozstroju zdrowia, który został uznany za chorobę zawodową. Wyjaśnił, że otrzymał z tego tytułu odszkodowanie od ZUS, jednakże uznał je za zaniżone, gdyż ZUS ustalił, że uszczerbek na zdrowiu wywołany chorobą zawodową wynosi 10%, podczas gdy w ocenie powoda w jego przypadku wynosi on 20 %. Ponieważ ZUS wypłacił powodowi odszkodowanie odpowiadające wyłącznie stwierdzonemu 10% uszczerbkowi na zdrowiu, w niniejszym postępowaniu powód domagał się uzupełnienia tego odszkodowania przez pracodawcę, tak aby odpowiadało ono 20% uszczerbkowi na zdrowiu. Powód nie przytaczał przy tym w toku postępowania jakichkolwiek innych twierdzeń na poparcie tego żądania. Zdaniem Sądu Okręgowego tak sformułowane roszczenie oceniono w świetle zebranego w sprawie materiału dowodowego należało uznać za bezpodstawne w całości, co przesądzało o konieczności dokonania korekty rozstrzygnięcia wydanego przez Sąd Rejonowy. W sytuacji, w której dochodzi do rozpoznania choroby zawodowej, poszkodowanemu pracownikowi przysługuje szereg roszczeń, przy czym w pierwszej kolejności są to zawsze roszczenia z ustawy z dnia 30 października 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych (Dz.U. Nr 199, poz. 1673). Sąd Rejonowy błędnie pominął w tym zakresie całkowicie treść i znaczenie normy art. 237 1 § 1 k.p.
aś z tą regulacją, pracownikowi, który uległ wypadkowi przy pracy lub zachorował na chorobę zawodową określoną w wykazie, o którym mowa w art. 237 § 1 pkt 3, przysługują świadczenia z ubezpieczenia społecznego, określone w odrębnych przepisach. Przepisami tymi niewątpliwie są zaś obecnie przepisy przywołanej wyżej ustawy z 30 października 2002r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych. Oznacza to, że powstała po stronie pracownika szkoda ma – z woli ustawodawcy – zostać zrekompensowana nie poprzez wypłatę świadczeń ze środków pracodawcy, lecz ze środków publicznych. Pracodawca, opłacając składki na ubezpieczenie wypadkowe, „ubezpiecza się” bowiem niejako od konieczności wypłacania pracownikowi odszkodowania. Ubezpieczenie to może jednak w niektórych przypadkach okazać się niewystarczające. Wtedy zaś, tylko jednak gdy szkoda pracownika będzie na tyle duża, że nie pokryje jej w całości limitowane przez ustawodawcę odszkodowanie, może okazać się konieczne obciążenie odpowiedzialnością także pracodawcy. Odpowiedzialność deliktowa pracodawcy za chorobę zawodową, na którą zapadł pracownik, jest więc niewątpliwie odpowiedzialnością subsydiarną (vide: wyrok SN z 29 lipca 1998 roku, II UKN 155/98). Możliwość dochodzenia świadczeń uzupełniających na podstawie przepisów prawa cywilnego aktualizuje się zatem dopiero wówczas, jeżeli świadczenie, które pracownik poszkodowany już otrzymał na podstawie ustawy z dnia 30 października 2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych, w całości nie zaspokaja jego roszczenia. Odnosząc powyższe do realiów niniejszej sprawy, należy zatem przypomnieć, że z niespornych ustaleń faktycznych wynikało, że orzeczeniem z dnia 27.09.2012 r. lekarz orzecznik ZUS ustalił, że stały uszczerbek na zdrowiu powoda wynosi 10%. Powód nie wnosił sprzeciwu od tego orzeczenia. Niespornym również było, że na mocy wydanej w oparciu o to orzeczenie decyzji (...) Oddziału w S. z 12.10.2012 r. M. I.
art. 6 k.c. w zw. z art. 361 § 1 i § 2 k.c., winien był udowodnić wysokość tego roszczenia oraz pozostawanie faktu utraty korzyści w normatywnym (adekwatnym w rozumieniu normy art. 361 § 1 k.c.) związku przyczynowym ze zdarzeniem rodzącym odpowiedzialność pozwanych. Powód, tak ukształtowawszy powództwo, w omawianym zakresie wytyczył więc granice kognicji sądu, a dochodzone przezeń żądanie było indywidualizowane nie tylko przez kwotę odszkodowania, lecz również przez jego podstawę faktyczną. Skoro więc M. I. dochodził odszkodowania wyraźnie wskazując, że utratę korzyści w postaci zarobków wiąże z niezdolnością do pracy spowodowaną chorobą zawodową, winien był w toku procesu wykazać, że faktycznie był we wskazywanym przez siebie okresie niezdolnym do pracy z powodu stwierdzonej choroby zawodowej. Dopiero bowiem wówczas mogłoby zostać na jego rzecz zasądzone od pozwanych odszkodowanie. Okoliczność ta, z nieznanych sądowi II instancji przyczyn, całkowicie uszła uwadze Sądu Rejonowego, który w uzasadnieniu swojego wyroku nie wyjaśnił w oparciu o jakie ustalenia uznał, że M. I. był niezdolny do pracy z powodu choroby zawodowej, a co za tym idzie – z winy pozwanych uzyskiwał dochód niższy niż ten, który mógłby uzyskiwać, gdyby był osobą w pełni zdolną do pracy. Tymczasem w ocenie Sądu Okręgowego zebrany w sprawie materiał dowodowy nie pozwalał na przyjęcie, że powód w niniejszym postępowaniu wykazał, iż faktycznie we wskazywanym przez siebie okresie, tj. od 1 listopada 2012 roku do 31 lipca 2013 roku, był niezdolny do podjęcia pracy zarobkowej w związku z rozstrojem zdrowia, którego doznał w czasie zatrudnienia u pozwanych pracodawców. Nie sposób było bowiem nie dostrzec, że decyzją z 23 października 2012 roku organ rentowy odmówił ubezpieczonemu prawa do świadczenia rehabilitacyjnego wypadkowego na dalszy okres, tj. po dniu 17 sierpnia 2012 roku. M. I. ubiegał się wówczas o takie świadczenie, twierdząc, że jest nadal niezdolny do pracy. Tymczasem członkowie komisji lekarskiej ZUS rozpoznali wówczas u niego astmę oskrzelową o łagodnym przebiegu, bez zaburzeń sprawności wentylacyjnej i bez zaburzeń saturacji, a co za tym idzie - nie stwierdzili istnienia wskazań do przyznania świadczenia rehabilitacyjnego na dalszy okres. Powód nie odwołał się od powyższej decyzji ZUS, a zamiast tego zarejestrował się we właściwym Powiatowym Urzędzie Pracy jako osoba bezrobotna. Z informacji udzielonej przez PUP wynika, że w tym czasie nie korzystał ze zwolnień lekarskich. Następnie, we wrześniu 2013 roku powód złożył w ZUS wniosek o przyznanie mu prawa do renty z tytułu niezdolności do pracy w związku z chorobą zawodową. Decyzją z 23.10.2013 roku organ rentowy odmówił M. I. przyznania prawa do takiego świadczenia, uznając, że powód jest osobą niezdolną do pracy. Prawidłowość tej decyzji została potwierdzona prawomocnym wyrokiem Sądu Okręgowego w Szczecinie z 3 września 2014 roku, w sprawie o sygn. akt VI U 436/
treścią przepisu art. 444 k.c., w razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia naprawienie szkody obejmuje wszelkie wynikłe z tego powodu koszty. Na żądanie poszkodowanego zobowiązany do naprawienia szkody powinien wyłożyć z góry sumę potrzebną na koszty leczenia, a jeżeli poszkodowany stał się inwalidą, także sumę potrzebną na koszty przygotowania do innego zawodu. Jeżeli poszkodowany utracił całkowicie lub częściowo zdolność do pracy zarobkowej albo jeżeli zwiększyły się jego potrzeby lub zmniejszyły widoki powodzenia na przyszłość, może on żądać od zobowiązanego do naprawienia szkody odpowiedniej renty (§ 2). Natomiast
art. 445 § 1 k.c. w wypadkach określonych w art. 444 k.c. sąd może przyznać poszkodowanemu odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę. Zaznaczyć przy tym trzeba, że dochodzenie odszkodowania lub zadośćuczynienia na podstawie stosowanych odpowiednio przepisów kodeksu cywilnego przed sądem pracy powinno odbywać się z uwzględnieniem określonych w kodeksie cywilnym zasad odpowiedzialności, która może kształtować się bądź na zasadzie ryzyka (art. 435 k.c.), bądź na zasadzie winy (art. 415 k.c.). W przypadku obu wskazanych reżimów, przesłanki odpowiedzialności pracodawcy kształtują się odmiennie, a obowiązek ich precyzyjnego wykazania,
art. 6 k.c., spoczywa na stronie wywodzącej z tego tytułu skutki prawne. W pierwszej kolejności Sąd Okręgowy zwrócił uwagę, że w analizowanym przypadku – jak słusznie zauważył już sąd I instancji - brak było podstaw do stwierdzenia odpowiedzialności pozwanych spółek wobec powoda na zasadzie ryzyka na podstawie art. 435 § 1 k.c., natomiast podstawę prawną tej odpowiedzialności stanowił przepis art. 415 k.c.
jego treścią, kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia. Oznacza to, że przesłankami odpowiedzialności odszkodowawczej są: zachowanie się określonej osoby, szkoda oraz wina osoby, której zachowanie wyrządziło szkodę. Przesłanki te uzupełniane są przez art. 361 k.c., w którym ustawodawca dodaje do nich adekwatny związek przyczynowy między zachowaniem sprawczym i naruszeniem dobra, z którego wynikła szkoda. W przypadku gdy poszkodowany dochodzi roszczenia o naprawienie szkody na podstawie art. 415 k.c., musi więc wykazać wszystkie przesłanki odpowiedzialności adresata jego roszczeń,
treścią art. 6 k.c., stosownie do którego ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne. Dla zaistnienia tego rodzaju odpowiedzialności odszkodowawczej konieczne jest zatem wykazania, że kumulatywnie (łącznie) wystąpiły następujące przesłanki: 1) powstanie szkody (uszczerbku w dobrach – majątkowych lub niemajątkowych) po stronie podmiotu innego niż sprawca szkody; 2) zawinione zachowanie się sprawcy szkody (działanie lub zaniechanie – w tym drugim przypadku chodzi o zaniechanie działania, do którego podjęcia dany podmiot był w świetle prawa zobowiązany); 3) istnienie zwyczajnego (tzw. adekwatnego) związku przyczynowo - skutkowego między zawinionym zachowaniem się danego podmiotu a powstaniem szkody u drugiego podmiotu, rozumiane jako sytuacja, w której zachowanie się sprawcy szkody stanowiło warunek konieczny (conditio sine qua non) zaistnienia szkody. Sąd Okręgowy zwrócił zatem uwagę, że w realiach niniejszej sprawy powód – wbrew zarzutom pracodawców - wykazał, iż w czasie zatrudnienia u pozwanych pracodawców doszło u niego do wystąpienia uszczerbku na zdrowia pod postacią choroby zawodowej – astmy oskrzelowej. Fakt wystąpienia u powoda choroby zawodowej – astmy oskrzelowej został bowiem stwierdzony ostateczną decyzją Państwowego Inspektora Sanitarnego nr 9/12 z dnia 15 czerwca 2012 roku. Państwowy Inspektor Sanitarny, po uwzględnieniu przebiegu objawów schorzenia (pojawienie się dolegliwości wyłącznie podczas pracy w narażeniu na kontakt z norkami, ustępowanie przy braku narażenia) oraz wyników testów alergicznych (dodatnich na sierść norki ciemnej i norki jasnej), powiązał przy tym wystąpienie tej choroby zawodowej z zatrudnieniem powoda na stanowisku hodowcy norek i hodowcy zwierząt futerkowych w pozwanych spółkach. W następstwie powyższego, orzeczeniem z 27 września 2012 r. lekarz orzecznik ZUS ustalił, że stały uszczerbek na zdrowiu powoda, będący następstwem choroby zawodowej stwierdzonej decyzją (...) z 15 czerwca 2012 roku, wynosi 10%. W związku z zarzutami pozwanych, w tym miejscu trzeba podkreślić, że w zakresie dotyczącym stwierdzenia istnienia lub nieistnienia choroby zawodowej decyzja Państwowego Inspektora Sanitarnego jest dokumentem urzędowym w rozumieniu art. 244 § 1 k.p.c. (por. wyrok SN z 11 grudnia 2001 r., II UKN 660/00). Decyzja ta nie ma charakteru wiążącego w postępowaniu sądowym dotyczącym cywilnoprawnej odpowiedzialności odszkodowawczej pracodawcy za zachorowanie pracownika na chorobę zawodową jedynie w zakresie ustalenia osoby odpowiedzialnej cywilnoprawnie za następstwa tej choroby, nie to jest bowiem jej przedmiotem. W tym zakresie jest ona, jak wskazywał już sąd I instancji, jednym z dowodów w sprawie i podlega ocenie na takich samych zasadach jak inne dowody, na przykład dowód z opinii biegłego. Co za tym idzie, niekwestionowanie przez pracodawcę decyzji państwowego powiatowego inspektora sanitarnego, stwierdzającej u pracownika chorobę zawodową nie może być traktowane jako uznanie (przyznanie) przez pracodawcę jego odpowiedzialności cywilnoprawnej za powstanie u pracownika choroby zawodowej i jej skutki. Ze względu na ostateczność tej decyzji nie może być natomiast w toku ewentualnego procesu między pracownikiem a pracodawcą kwestionowany sam fakt wystąpienia choroby zawodowej (por. wyrok SN z 24.11.2016 r. sygn. akt I PK 260/15). Mając to na uwadze, należy przypomnieć, że obie pozwane spółki brały udział w postępowaniu w sprawie ustalenia istnienia choroby zawodowej i nie odwołały się od wydanej w tej sprawie przez organ I instancji decyzji administracyjnej. Co za tym idzie, podnoszenie przez nie w toku niniejszego procesu, notabene po raz pierwszy dopiero na etapie postępowania apelacyjnego, jakoby u powoda brak było w ogóle podstaw do rozpoznania choroby zawodowej związanej z alergią na norki, było okolicznością całkowicie prawnie obojętną. Podobnie Sąd Okręgowy nie miał podstaw, by jakkolwiek pochylać się nad zamieszczonymi w apelacji pozwanych twierdzeniami, iż sierść norek nie jest alergenem; jeśli pozwani tak uważają, mieli możliwość podnosić to przed sądami administracyjnymi w toku postępowania o ustalenie istnienia choroby zawodowej. Obecnie zaś, dopóki wydana w tej sprawie decyzja nie zostanie wzruszona, nie jest możliwe jej kwestionowanie w zakresie stanowiącym jej istotę, tj. w zakresie samego istnienia choroby zawodowej oraz jej przyczyn. Reasumując, sądy orzekające w niniejszej sprawie były związane decyzją Państwowego Inspektora Sanitarnego nr 9/12 z 15 czerwca 2012 roku w zakresie, w jakim potwierdzała ona fakt wystąpienia u powoda choroby zawodowej – astmy oskrzelowej z uwagi na działanie alergenu w postaci sierści norek. Sądy nie były natomiast nią związane wyłącznie w zakresie istnienia przesłanek ewentualnej odpowiedzialności cywilnoprawnej pozwanych pracodawców. Zdaniem Sądu Okręgowego w toku niniejszego procesu powodowi udało się jednak wykazać wystąpienie po stronie pozwanych pracodawców również pozostałych – poza szkodą - przesłanek ich odpowiedzialności odszkodowawczej. W toku procesu zostało bowiem udowodnione, że pozwane spółki w sposób zawiniony w rozumieniu art. 415 k.c. spowodowały lub przyczyniły się do spowodowania uszczerbku na zdrowiu powoda. Sąd drugiej instancji zaakceptował ustalenia faktyczne Sądu Rejonowego i ich ocenę prawną, przyjmując że wina pozwanych polegała na niezapewnieniu bezpieczeństwa lub stworzeniu stanu niebezpieczeństwa na stanowisku powoda, co rodzi odpowiedzialność pracodawcy na podstawie art. 415 k.c. w związku z art. 300 k.p. Sąd Okręgowy, inaczej niż Sąd Rejonowy, przyjął jednak, że wina pozwanej nie polegała wyłącznie na niezapewnieniu właściwych środków ochrony osobistej, lecz przede wszystkim na dokonaniu niepełnej oceny ryzyka zawodowego na zajmowanym przez powoda stanowisku, i w konsekwencji niewskazaniu powodowi występującego na stanowisku pracy zagrożenia alergią, czym naruszono przepis art. 226 k.p. Tę część rozważań należy poprzedzić stwierdzeniem, iż spoczywający na pracodawcy obowiązek zapewnienia pracownikom bezpiecznych i higienicznych warunków pracy jest jedną z podstawowych zasad prawa pracy (art. 15 k.p.), określającą, iż istotnym elementem stosunku pracy jest również ciążący na pracodawcy obowiązek ochrony życia i zdrowia pracownika. Należy bowiem mieć na uwadze, iż na mocy norm art. 15 i art. 207 k.p. pracodawca ponosi odpowiedzialność za stan bezpieczeństwa i higieny pracy w zakładzie pracy oraz obowiązany jest chronić zdrowie i życie pracowników, poprzez zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy przy odpowiednim wykorzystaniu osiągnięć nauki i techniki. W szczególności pracodawca jest obowiązany organizować pracę w sposób zapewniający bezpieczne i higieniczne warunki pracy. Kolejne przepisy działu dziesiątego Kodeksu pracy w sposób szczegółowy konkretyzują obowiązki, których wypełnienie,
wolą ustawodawcy, zapewnić ma oczekiwany „stan bezpieczeństwa”. Odpowiedzialnym za zapewnienie tego stanu był i jest pracodawca. W tym miejscu koniecznym jest również podkreślenie, że podniesienie omawianego obowiązku do rangi jednej z zasad prawa pracy nie jest przypadkowe. Prawo każdego, w tym również pracownika, do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy gwarantuje bowiem Konstytucja RP w art. 66 ust. 1. Oznacza to, że pracodawca nie może traktować swoich obowiązków w tym zakresie lekceważąco, w szczególności podchodząc do nich w sposób wysoce formalistyczny, są to bowiem jedne z jego podstawowych obowiązków, rangi konstytucyjnej. Każdy pracodawca zobowiązany jest więc w tej sytuacji do zapewnienia pracownikowi faktycznego bezpieczeństwa, a nie tylko do realizacji obowiązków wynikających z powszechnie obowiązujących przepisów bhp (tak: wyrok SN z 19.12.1980 r., I PR 87/80), przy czym obowiązków pracodawcy w tym zakresie nie można traktować statycznie - ich treść ulega bowiem zmianom w miarę postępu nauki i techniki (tak: wyrok SN z 24.9.1968 r., II PR 363/68). W orzecznictwie podkreśla się nadto, a pogląd ten sąd orzekający w niniejszej sprawie uważa za w pełni trafny, iż obowiązek ten obejmuje również branie pod uwagę indywidualnych przeciwwskazań związanych ze stanem zdrowia lub osobniczymi skłonnościami pracownika (tak: wyrok SN z 12.12.1974 r., II PR 262/74). Wreszcie, omawiany obowiązek ma charakter jednostronny w tym sensie, że spoczywa on na pracodawcy niezależnie od woli pracownika albo od tego, czy pracownik prawidłowo wywiązuje się ze swoich obowiązków (tak: komentarz do Kodeksu Pracy pod redakcją K. Walczaka, Legalis 2018). Zdaniem SN, nawet „rezygnacja pracownika z ochrony swego zdrowia, wynikająca z chęci utrzymania wyższych zarobków, nie może usprawiedliwić dalszego zatrudnienia w warunkach szkodliwych dla jego zdrowia” (wyrok z 28.8.1967 r., I PR 256/67). Wszystkie powyższe poglądy, choć wyrażone wiele lat temu, są zdaniem Sądu Okręgowego nadal w pełni aktualne, w tym zwłaszcza na gruncie stanu faktycznego niniejszej sprawy.
art. 226 k.p. pracodawca: 1) ocenia i dokumentuje ryzyko zawodowe związane z wykonywaną pracą oraz stosuje niezbędne środki profilaktyczne zmniejszające ryzyko; 2) informuje pracowników o ryzyku zawodowym, które wiąże się z wykonywaną pracą, oraz o zasadach ochrony przed zagrożeniami. Sposób, w jaki pracodawca będzie informował pracowników o ryzyku zawodowym, powinien zostać określony w regulaminie pracy (art. 104 § 1 pkt 8 k.p.). Na mocy przepisu § 39 ust. 1 rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 26 września 1997 r. w sprawie ogólnych warunków bezpieczeństwa i higieny pracy (Dz.U. Nr 129, poz. 844), pracodawca jest obowiązany oceniać i dokumentować ryzyko zawodowe, występujące przy określonych pracach oraz stosować niezbędne środki profilaktyczne zmniejszające ryzyko. W szczególności pracodawca jest zobowiązany: 1) zapewnić organizację pracy i stanowisk pracy w sposób zabezpieczający pracowników przed zagrożeniami wypadkowymi oraz oddziaływaniem czynników szkodliwych dla zdrowia i uciążliwości; 2) zapewnić likwidację zagrożeń dla zdrowia i życia pracowników głównie przez stosowanie technologii, urządzeń, materiałów i substancji niepowodujących takich zagrożeń. Kodeks pracy nie definiuje pojęcia ryzyka zawodowego, dlatego też w celu właściwego jego zrozumienia należy odwołać się do innych przepisów. I tak
art. 4 pkt 4 ustawy z 27 czerwca 1997 r. o służbie medycyny pracy (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 1184 ze zm.) jest to możliwość wystąpienia niepożądanych, związanych z wykonywaną pracą zdarzeń powodujących straty, w szczególności niekorzystnych skutków zdrowotnych będących wynikiem zagrożeń zawodowych występujących w środowisku pracy lub związanych ze sposobem wykonywania pracy. Zaś w § 2 rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 26 września 1997 r. w sprawie ogólnych warunków bezpieczeństwa i higieny pracy (Dz.U. z 2003 r. Nr 169, poz. 1650) – zawierającym definicje podstawowych pojęć – w pkt 7 określono, iż przez ryzyko zawodowe rozumie się prawdopodobieństwo wystąpienia niepożądanych zdarzeń związanych z wykonywaną pracą, powodujących straty, w szczególności pojawienia się u pracowników niekorzystnych skutków zdrowotnych w wyniku zagrożeń zawodowych występujących w środowisku pracy lub sposobu wykonywania pracy. Dokonanie oceny ryzyka zawodowego jest nie tylko jednym z obowiązków pracodawcy, ale także istotnym elementem systemu zarządzania bezpieczeństwem i higieną pracy. Jego głównym celem jest bowiem poprawa warunków pracy oraz ochrona życia i zdrowia pracowników. Ocena ryzyka zawodowego polega na systematycznym badaniu wszystkich aspektów pracy, których celem jest ustalenie jakie zagrożenia w środowisku pracy mogą być powodem urazu lub pogorszenia się stanu zdrowia pracownika, czy możliwe jest wyeliminowanie tych zagrożeń, czy możliwe jest przynajmniej ograniczenie ryzyka związanego z tymi zagrożeniami i jakie środki ochronne należałoby w tym celu podjąć. Przy czym chodzi tu o zwrócenie uwagi na zagrożenia typowe, możliwe do przewidzenia, a nie o zagrożenia wyjątkowe, mogące wystąpić tylko w bardzo nietypowych sytuacjach (tak: wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 17.9.2014 r., III APa 30/13). Jak zauważył NSA we W. w wyroku z 2.10.2002 r. (II SA/Wr 319/00), obowiązek dokonania oceny i udokumentowania ryzyka zawodowego dotyczy każdego stanowiska pracy, a nie tylko takiego, na którym praca łączy się ze szczególnym (specjalnym) czy nadmiernym ryzykiem zawodowym. Ocenę ryzyka zawodowego należy sporządzić na piśmie, co potwierdził SN w wyroku z 19 kwietnia 2013 r. (III PK 45/12), stwierdzając wyraźnie, że pracodawca ma obowiązek oceny ryzyka zawodowego związanego z pracą na określonym stanowisku, ujmując go w kartach oceny tego ryzyka. Jedynie w ten sposób wywiąże się z obowiązku jego udokumentowania. W razie ewentualnych uchybień w tym zakresie, na pracodawcy spoczywać będzie obowiązek dowodzenia, że niewykonanie zobowiązania stanowi skutek okoliczności, za które nie ponosi on odpowiedzialności.
pkt 2 art. 226 k.p. pracodawca ma również obowiązek poinformowania pracowników o ryzyku zawodowym, które wiąże się z wykonywaną pracą, oraz o zasadach ochrony przed zagrożeniami. O wadze i znaczeniu, jakie ustawodawca polski przykłada do podania do wiadomości zainteresowanych pracowników informacji o ryzyku zawodowym świadczy przy tym fakt, iż wymóg ten jest zawarty w dwóch artykułach Kodeksu pracy. Oprócz artykułu omawianego również art. 104 1 § 1 pkt 8 Kodeksu wskazuje bowiem, że sposób informowania pracowników o ryzyku zawodowym, które wiąże się z wykonywaną pracą, musi być określony w regulaminie pracy. Powinnością pracodawcy jest zatem nie tylko zapoznanie pracownika z ogólnymi przepisami i zasadami bezpieczeństwa i higieny pracy, ale także wskazanie na konkretne zagrożenia występujące na stanowisku pracy, na którym pracownik będzie wykonywał swoje obowiązki. Odpowiedzialność pracodawcy na zasadzie winy za skutki wypadku przy pracy uwarunkowana jest więc również wykazaniem, iż tego rodzaju działań zaniechano, albo dokonano ich niewłaściwie. Konieczne jest zatem stwierdzenie, iż w konkretnych okolicznościach faktycznych praca została zorganizowana nieprawidłowo, co w konsekwencji doprowadziło do wypadku (choroby zawodowej), albo że istniejące realnie zagrożenia przy jej wykonywaniu nie zostały rozpoznane przez pracodawcę, wobec czego pracownik nie miał o nich żadnej wiedzy, czy też takie zagrożenia nie zostały zniwelowane, co naraziło na szwank zdrowie, bądź życie pracownika (por. wyrok SN z 7 czerwca 2011 r., II PK 324/10 oraz wyrok SN z 4 listopada 2008 r., II PK 100/08). W ocenie Sądu Okręgowego w niniejszym sporze pozwani nie udowodnili, że dokonali prawidłowej oceny ryzyka zawodowego występującego na zajmowanym przez powoda stanowisku pracy w zakresie prawdopodobieństwa wystąpienia u pracownika niepożądanych skutków zdrowotnych, jakie mogą się pojawić w wyniku narażenia na działanie czynnika alergicznego (sierść norki). W rezultacie nie wykazali również, że udzielili powodowi wyczerpującej informacji o ryzyku zawodowym na zajmowanym przez niego stanowisku hodowcy norek, czym naruszyli art. 226 k.p . Sąd Okręgowy zwrócił w tym kontekście w szczególności uwagę, że w kartach szkolenia wstępnego w dziedzinie bhp z 4 stycznia 2008 roku oraz z 1 lipca 2009 roku wskazano, że powód odbył instruktaż ogólny oraz stanowiskowy na stanowisku pracy hodowca norek, a także został zapoznany z ryzykiem zawodowym na zajmowanym stanowisku, co powód potwierdził własnoręcznym podpisem. Z karty szkolenia wstępnego nie wynika jednak w żaden sposób, o jakich konkretnie ryzykach zawodowych poinformowano powoda. Pozwani nie przedłożyli również żadnej dokumentacji wskazującej, jakie czynniki ryzyka wiązali z wykonywaniem pracy hodowcy norek. Tymczasem, w świetle twierdzeń pozwanych wyrażanych w toku procesu, a zwłaszcza we wniesionej apelacji, jakoby sierść norek nie uczulała, konieczne jest przyjęcie, że pozwani dokonując oceny ryzyka występującego na zajmowanym przez powoda stanowisku, niewątpliwie nie brali pod uwagę możliwości wystąpienia u M. I. w związku z zatrudnieniem ryzyka zawodowego w postaci narażenia na czynniki alergiczne w postaci sierści norek. Skoro bowiem pozwani twierdzą, że sierść ta nie alergizuje i jest to – ich zdaniem - fakt notoryjny, niewątpliwie nie widzieli potrzeby, by informować pracownika o jakimkolwiek ryzyku wiążącym się z kontaktem z sierścią norek. W ocenie Sądu Okręgowego, w tej sytuacji przyjąć należało, że dokonana przez pozwanych ocena ryzyka zawodowego występującego na zajmowanym przez powoda stanowisku pracy niewątpliwie była zbyt pobieżna, bowiem nie uwzględniała wszystkich czynników szkodliwych mogących wpłynąć niekorzystnie na stan zdrowia pracownika. W tym miejscu wymaga podkreślenia, że w ocenie sądu II instancji z zebranego w sprawie materiału dowodowego wynika jednoznacznie, że wykonywana przez M. I. praca na stanowisku hodowcy norek wiązała się z występowaniem w środowisku pracy czynników szkodliwych dla zdrowia w postaci alergenu jakim jest sierść norek. Twierdzenie pozwanych jakoby sierść norek nie uczulała jest całkowicie dowolne i niepoparte żadnym dowodem. Nie wystarczy bowiem oświadczyć, jak zrobili to pozwani w apelacji, że jakiś fakt ma charakter notoryjny, by musiał on zostać za taki uznany przez sąd. Dla zobrazowania można wyjaśnić, że to, iż ktoś (i wszystkie osoby z jego najbliższego otoczenia) uważa, że na przykład ziemia jest płaska, nie oznacza, iż taki jest powszechny stan wiedzy. Nawet więc jeśli zdaniem osób wchodzących w skład zarządów pozwanych spółek oraz zdaniem innych hodowców norek (a więc osób czerpiących korzyści majątkowe z hodowli tych zwierząt) sierść norek nie jest alergenem i nigdy nikogo nie uczuliła, nie oznacza to, że tak właśnie twierdzi współczesna nauka. Uznaniu powyższego za fakt notoryjny przeczy choćby sposób prowadzenia diagnostyki u M. I.. Skoro bowiem w powołanym do tego publicznym instytucie medycznym przeprowadzono u niego testy alergiczne m.in. w kierunku uczulenia na sierść norki, znaczy to, że zdaniem naukowców istniała celowość wykonania badań tego typu. Gdyby sierść norki nie działała alergicznie na nikogo, albo niemal nikogo z populacji, niewątpliwie nie przeprowadzano by badań pod takim kątem. Jeśli jednak takie badania są przeprowadzane, oznacza to, że nauce znane są przypadki takiej alergizacji. Niezależnie od powyższego, przypomnieć należy w tym kontekście również o treści wydanej w sprawie M. I. i wiążącej strony niniejszego procesu decyzji administracyjnej o rozpoznaniu choroby zawodowej. Wynika z niej bowiem jasno, że choroba ta – astma oskrzelowa, jest związana właśnie z uczuleniem M. I. na sierść norek. Przeprowadzanie w toku niniejszego procesu dowodów na brak możliwości takiego uczulenia było więc niemożliwe, a wręcz niedopuszczalne. Bez znaczenia dla rozstrzygnięcia w zakresie odpowiedzialności odszkodowawczej pozwanych pracodawców pozostawała również akcentowana przez nich okoliczność, że powód został poddany wstępnym badaniom lekarskim we wrześniu 2007 roku oraz w styczniu 2008 roku, a także badaniom okresowym oraz kontrolnym (we wrześniu 2008 roku, w listopadzie 2009 roku, czerwcu 2011 roku), które to badania nie wykazały przeciwskazania do wykonywania przez niego pracy na stanowisku hodowcy zwierząt futerkowych. W wyroku z 27 stycznia 2011 r. (sygn. II PK 175/10), Sąd Najwyższy wskazał, że jest oczywiste, że pracodawca nie zawsze może w pełni zapewnić pracownikom bezpieczne i higieniczne warunki pracy i ustrzec ich od wszelkich skutków zagrożeń związanych ze środowiskiem pracy. Powinien jednak z należytą starannością podejmować niezbędne działania zmniejszające do minimum ryzyko utraty życia lub uszczerbku na zdrowiu pracowników, w tym zwłaszcza wyraźnie nakazane przez prawo, jak działania określone § 4 ust. 2 pkt 4 rozporządzenia Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z dnia 30 maja 1996 r. w sprawie przeprowadzania badań lekarskich pracowników, zakresu profilaktycznej opieki zdrowotnej nad pracownikami oraz orzeczeń lekarskich wydawanych do celów przewidzianych w kodeksie pracy (Dz.U. Nr 69 poz. 332 ze zm.), powoływanego dalej jako „rozporządzenie z 1996 r.” Z § 4 ust. 2 pkt 4 rozporządzenia z 1996 r. wynika zaś, iż badanie profilaktyczne, w tym okresowe, przeprowadza się na podstawie skierowania wydanego przez pracodawcę, które powinno między innymi zawierać informacje o występowaniu na stanowisku pracy czynników szkodliwych dla zdrowia lub warunków uciążliwych oraz aktualne wyniki badań i pomiarów czynników szkodliwych dla zdrowia, wykonanych na tych stanowiskach. Zdaniem Sądu Okręgowego, w realiach niniejszej sprawy – mając na uwadze także argumentację pozwanych wyrażoną w apelacji – koniecznym było przyjęcie, że pracodawcy, kierując powoda na badania okresowe, nie dopełnili obowiązku określenia występowania wszystkich czynników szkodliwych. Pozwani w toku procesu nie przedłożyli kopii skierowań na badania profilaktyczne, jakie wydawali powodowi, nie wnosili także, aby sąd zwrócił się do właściwej placówki medycznej o nadesłanie tych dokumentów. W świetle obecnie wyrażanych zaś przez nich twierdzeń, że sierść i futro norek nie uczulają, trzeba było w tych okolicznościach przyjąć, że w skierowaniach tych pozwani nie zamieszczali informacji o ewentualnej możliwości wystąpienia alergii na sierść zwierząt. Tymczasem brak takiej informacji, mającej na celu ukierunkowanie badań profilaktycznych, mógł wpłynąć na zaniechanie wykonania odpowiednich badań medycznych wynikających z zawartych w załączniku nr 1 do rozporządzenia z 1996 r. wskazówek metodycznych w sprawie przeprowadzania badań profilaktycznych pracowników (ze zwróceniem uwagi na wywiad w kierunku alergii, układ oddechowy i skórę, wykonania testów skórnych). Zgodnie bowiem z § 3 rozporządzenia z 1996 r. w sprawach, o których mowa w § 1 ust. 1 pkt 4, lekarz orzeka na podstawie wyników przeprowadzonego badania lekarskiego oraz oceny zagrożeń dla zdrowia i życia pracownika, występujących na stanowisku pracy. Oceny zagrożeń, o których mowa w ust. 1, lekarz dokonuje na podstawie przekazywanej przez pracodawcę informacji o występowaniu czynników szkodliwych dla zdrowia lub warunków uciążliwych, w tym również o aktualnych wynikach badań i pomiarów czynników szkodliwych dla zdrowia, występujących na stanowiskach pracy (ust. 2). Ponadto, skoro w sprawie ustalono, że pracodawca nie poinformował powoda o ryzyku wystąpienia alergii na sierść norek (bo uważał, że takiego ryzyka nie ma), to nie można wymagać od powoda, aby na podstawie obserwowanych u siebie objawów chorobowych sam ocenił, że były to objawy ewentualnej alergii na sierść norki i zasugerował to wcześniej lekarzowi medycyny pracy. (...) w zakresie badań profilaktycznych należy bowiem do pracodawcy, który na zasadach określonych w przepisach kieruje pracownika na badania, kontroluje ich wykonanie przez pracownika; może również kwestionować orzeczenia, domagając się ponowienia badań, gromadzi zaświadczenia (orzeczenia) lekarskie dokumentujące wyniki badań. W tym kontekście jako ważne jawi się dokonane przez sąd I instancji – a niepodważone przez pozwanych w apelacji - ustalenie, że pracodawcy mieli świadomość tego, że u powoda w czasie pracy występują ataki duszności. O atakach powoda wiedział od innych pracowników kierownik - Z. U.. Ataki powoda były mu zgłaszane, jednak w takich sytuacjach ograniczał się do wydawania powodowi polecenia pójścia do domu. Atak powoda i jego trudności z oddychaniem widział również brygadzista R. G.
e swoim przeznaczeniem, z wyłączeniem szczególnych i wyjątkowych sytuacji -
instrukcją przekazaną przez pracodawcę. W razie potrzeby - w celu zapewnienia właściwego używania środków ochrony indywidualnej - pracodawca powinien zorganizować pokazy używania tych środków.
art. 2 lit. i obowiązującej w okresie zatrudnienia powoda ustawy o organizacji hodowli i rozrodzie zwierząt gospodarskich z dnia 29 czerwca 2007 r. (Dz.U. Nr 133, poz. 921), zwierzęta futerkowe są uznawane za zwierzęta gospodarskie. Szczególne uregulowania bhp dotyczące prac przy obsłudze zwierząt gospodarskich w okresie zatrudnienia powoda zawarte były w rozporządzeniu Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy przy obsłudze zwierząt gospodarskich z dnia 28 września 2001 (Dz.U. Nr 118, poz. 1268). W rozporządzeniu tym także nie zamieszczono żadnych regulacji dotyczących ewentualnej konieczności zapewnienia osobom wykonującym prace przy obsłudze zwierząt środków ochrony indywidualnej chroniących przed zagrożeniami ze strony obsługiwanych zwierząt, czynnikami biologicznymi, fizycznymi i chemicznymi. Powyższe nie oznacza jednak, że pozwani mogli zwolnić się od odpowiedzialności w tej konkretnej sprawie, powołując się wyłącznie na to, że żaden powszechnie obowiązujący przepis nie nakładał na nich obowiązku przydzielenia powodowi konkretnych środków ochrony indywidualnej. W piśmiennictwie i orzecznictwie przyjmuje się bowiem, a pogląd ten Sąd Okręgowy uważa za w pełni trafny, że odpowiedzialność pracodawcy na podstawie art. 415 k.c. może mieć miejsce także w wypadku niezapewnienia przez pracodawcę bezpiecznych warunków pracy, nawet gdy wskazania w tym względzie nie wynikają wprost z norm prawnych. W piśmiennictwie zgodnie wskazuje się, że pracodawca w wypełnianiu postanowień art. 15 k.p. i art. 94 pkt 4 k.p. nie może poprzestać na respektowaniu wiążących w tej materii reguł prawnych. Naruszeniem powinności będzie również nieuwzględnienie norm technicznych, a także ignorowanie poziomu nauki i techniki, nawet jeśli nie znajdują one potwierdzenia w obowiązujących przepisach (T. Wyka, Ochrona życia i zdrowia pracownika (w:) Polskie prawo pracy w okresie transformacji w oświetleniu prawa wspólnotowego, red. H. Lewandowski, Warszawa 1997, s. 67 i n.). Inaczej rzecz ujmując, na co zwracano już uwagę na wstępie tej części rozważań, pracodawca zobowiązany jest nie tylko do realizowania powszechnie obowiązujących przepisów bhp; jego zadanie sprowadza się również do zagwarantowania faktycznego bezpieczeństwa. Stopień aktywności pracodawcy w tym zakresie zależy jednak od wielu czynników. W orzecznictwie Sądu Najwyższego wskazuje się, że obowiązek zatrudniającego relatywizowany jest stopniem i rodzajem zagrożenia występującego w danym środowisku pracy. Oznacza to, że prawdopodobieństwo pojawienia się po stronie pracownika szkody powinno intensyfikować starania zatrudniającego (wyrok Sądu Najwyższego z 27 stycznia 2011 r., II PK 175/10). W rezultacie niepodjęcie możliwych, dyktowanych doświadczeniem życiowym oraz dbałością o zdrowie i życie osób pozostających w sferze działania zakładu pracy działań zapobiegających naruszeniu tych dóbr, jest samo w sobie naruszeniem porządku prawnego, uzasadniającym jego kwalifikację jako deliktu (por. wyrok Sądu Najwyższego z 19 grudnia 1979 r., IV CR 447/79; wyrok Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie z 12 października 2006 r., I ACa 377/06; wyrok Sądu Apelacyjnego w Poznaniu z 1 sierpnia 2013 r., III APa 11/13; wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 24 stycznia 2013 r., III APa 31/12). W orzecznictwie przyjmuje się, że uchybienia pracodawcy w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa mogą przybierać różną postać. W wyrokach Sądu Najwyższego z 16 marca 1999 r., II UKN 522/98 i z 14 września 2000 r., II UKN 207/00, zwrócono uwagę na potrzebę zapewnienia pracownikowi sprawnych narzędzi pracy; w wyroku Sądu Najwyższego z 13 kwietnia 2000 r., I PKN 584/99, zaakcentowano konieczność zastosowania wszelkich dostępnych środków organizacyjnych i technicznych w celu ochrony zdrowia pracowników (personelu medycznego) przed zakażeniem wirusową chorobą zakaźną. Na zasadzie art. 415 k.c. odpowiada również pracodawca, który zatrudnia pracownika na niewłaściwie przygotowanym stanowisku pracy (tak: wyrok Sądu Najwyższego z 15 listopada 2001 r., II UKN 620/00), a także w razie wadliwego zorganizowania pracy (wyroki Sądu Najwyższego z 13 maja 2004 r., II UK 371/03 i z 4 listopada 2008 r., II PK 100/08. Mając na uwadze powyższe i odnosząc to do realiów niniejszej sprawy, Sąd Okręgowy uznał, że sposób organizacji pracy przez pracodawców powoda i stosowanych przez nich środków ochrony pracowniczej nie odbiegał co prawda od rozwiązań technicznych stosowanych przy tego rodzaju działalności, jednakże stosowane przez nich środki ochrony de facto w żaden sposób nie minimalizowały zagrożenia wystąpienia u pracowników choroby zawodowej – astmy oskrzelowej o podłożu alergicznym. Pracodawcy, ustalając wykaz środków ochrony indywidualnej, niezbędnych do stosowania na stanowisku hodowcy norek, uznali bowiem, że wystarczającymi środkami ochrony są jedynie szczelnie przylegające okulary ochronne (gogle) (okres używalności „do czasu zniszczenia”), grube skórzane rękawice ochronne (okres używalności „do czasu zniszczenia”), maska przeciwpyłowa P-2 (okres używalności „do czasu zniszczenia”) i ubranie ługoochronne z kauczuku nitrylowego (okres używalności „do czasu zniszczenia”). Maski były przy tym stosowane wyłącznie jako zabezpieczenie przed pyłami wynikającymi z przerzucania słomy używanej jako ściółki dla zwierząt, a pracodawca – przynajmniej do czasu ujawnienia się w czerwcu 2009 roku choroby powoda zakończonej jego hospitalizacją – lekceważył obowiązek tak wydawania pracownikom tych masek, jak i ich noszenia przez pracowników (powyższe prawidłowo ustalił sąd I instancji, a ustalenia te Sąd Okręgowy uważa za własne). Tymczasem, jak jednoznacznie wynika z opinii biegłych, którym pozwani w tym zakresie skutecznie się w toku procesu nie przeciwstawili, stosowanie indywidualnych środków ochrony, w tym jednorazowych masek, wprawdzie nie zabezpieczyłoby powoda w pełni przed wystąpieniem alergii, jednak mogło w znaczący sposób zredukować jego narażenie na alergeny wziewne i zredukować możliwość wystąpienia u niego astmy oskrzelowej. Oznacza to, że także w tym zakresie pozwani naruszyli w istotny sposób ciążące na nich obowiązki związane z zatrudnianiem M. I. w bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. Jeżeli chodzi o ustalenie wysokości zadośćuczynienia, to ustawodawca pozostawił to uznaniu sędziowskiemu, które oczywiście nie może być dowolne, lecz stanowić rezultat analizy okoliczności konkretnej sprawy. Wprowadzenie tzw. „luzu decyzyjnego” odnośnie do wysokości zadośćuczynienia oznacza jednocześnie, że ingerencja sądu odwoławczego w przyznane zadośćuczynienie jest możliwa, o ile sąd orzekający o zadośćuczynieniu w sposób rażący naruszył przyjęte zasady jego ustalania, a więc wtedy, gdy jest nadmiernie wygórowane lub zdecydowanie zbyt niskie (por. wyrok Sądu Najwyższego z 18 listopada 2004 r., I CK 219/04). Jedynie więc rażąca dysproporcja świadczeń albo pominięcie przy orzekaniu o zadośćuczynieniu istotnych okoliczności, które powinny być uwzględnione przez sąd jako wpływające na wysokość zadośćuczynienia przy założeniu, że musi ono spełniać funkcję kompensacyjną, ale nie może być jednocześnie źródłem nieuzasadnionego wzbogacenia się osoby pokrzywdzonej, uprawniają do ingerencji w zasądzone zadośćuczynienie. Skuteczny zarzut zasądzenia zadośćuczynienia w wygórowanej wysokości wymaga zatem wykazania, że pominięte zostały przez sąd orzekający okoliczności istotne dla ustalenia wysokości zadośćuczynienia, ewentualnie, że okoliczności te zostały nienależycie ocenione, przez co zasądzone zadośćuczynienie jawi się jako rażąco zawyżone. Taka sytuacja, wbrew zarzutom apelacji, w realiach niniejszej sprawy nie zachodzi. Oceniając zasadność zasądzenia przez sąd I instancji na rzecz powoda zadośćuczynienia w kwocie 15.000 zł, Sąd Okręgowy uwzględnił w szczególności skutki jakie choroba wywołała w jego życiu codziennym, jeszcze w czasie zatrudnienia u pozwanych. Nie miało więc w tym przypadku decydującego znaczenia to, że po zakończeniu tego zatrudnienia, a co za tym idzie – po ustaniu narażenia na kontakt z alergenem – stan zdrowia M. I. poprawił się na tyle, że nie został on uznany za osobę niezdolną do pracy w związku z chorobą zawodową. Powodowi przysługiwało bowiem zadośćuczynienie także za jego przeżycia i krzywdę doznaną w czasie zatrudnienia, związaną z przebiegiem jego choroby i odczuwanymi wówczas dolegliwościami. W tym zaś zakresie nie można było pominąć tego, że z zebranego materiału dowodowego wynika, iż do samego ujawnienia się choroby powoda doszło w dość dramatycznych okoliczn
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.