i 3 kc i wskazując, że „prejudykatem” jest decyzja strony pozwanej z dnia (...) oraz wymienione w niej wyroki i postanowienia administracyjne. Powódka podniosła, iż gdyby pozwany nie załatwiał jej wniosku o dofinansowanie przez blisko 8 lat i nie dopuścił się szeregu naruszeń prawa, to decyzja o przyznaniu jej dofinansowania mogła być wydana w okresie objętym programem dofinansowania dla młodych rolników na lata(...), kiedy to pozwany miał środki finansowe. Z powyższego wynika, że roszczenie powódki jest osadzone w reżimie odpowiedzialności deliktowej, a to oznacza, że przedawnia się ono na zasadach określonych w art. 442 1 § 1 kc, zgodnie z którym roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym ulega przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Jednakże termin ten nie może być dłuższy niż dziesięć lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę. Przyjmuje się, że właściwą chwilą w celu określenia początku biegu trzyletniego terminu przedawnienia jest moment dowiedzenia się o szkodzie, gdy poszkodowany zdaje sobie sprawę z ujemnych następstw zdarzenia wskazujących na fakt powstania szkody; inaczej mówiąc gdy ma świadomość doznanej szkody (por. uchwałę składu
kc jeżeli szkoda została wyrządzona przez wydanie prawomocnego orzeczenia lub ostatecznej decyzji, jej naprawienia można żądać po stwierdzeniu we właściwym postępowaniu ich niezgodności z prawem, chyba że przepisy odrębne stanowią inaczej. Z kolei w myśl § 3 powyższego art.
kc, jeżeli szkoda została wyrządzona przez niewydanie orzeczenia lub decyzji, gdy obowiązek ich wydania przewiduje przepis prawa, jej naprawienia można żądać po stwierdzeniu we właściwym postępowaniu niezgodności z prawem niewydania orzeczenia lub decyzji, chyba że przepisy odrębne stanowią inaczej. Wskazać należy, że ww. przepis art.
kc dotyczy sytuacji wyrządzenia szkody na skutek ostatecznej decyzji administracyjnej (tzw. decyzja pierwotna), która będzie niezgodna z prawem, co potwierdzone zostanie we właściwym postępowaniu (tzw. prejudykat – decyzja nadzorcza). W okolicznościach niniejszej sprawy mamy natomiast do czynienia tylko z jedną ostateczną decyzją administracyjną, to jest decyzją z dnia (...)która nie jest źródłem szkody powódki i nie może być z oczywistych względów „prejudykatem”, ponieważ nie ma charakteru decyzji nadzorczej i nie jest niezgodna z prawem (powódka nie przedłożyła żadnej decyzji nadzorczej stwierdzającej jej niezgodność z prawem). W konsekwencji, przepis art.
W ocenie Sądu, podstawą prawną roszczenia powódki jest przepis art.
kc, który reguluje odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przewlekłością postępowania sądowego lub administracyjnego. Jednakże także w tym przypadku wymaganą przesłanką jest uprzednie stwierdzenie we właściwym postępowaniu niezgodności z prawem niewydania we właściwym czasie orzeczenia lub decyzji, a pozostałe przesłanki to: istnienie i rozmiar szkody oraz normalny (adekwatny) związek przyczynowy pomiędzy niewydaniem w terminie decyzji a powstaniem szkody. Istotny jest tutaj utrwalony w judykaturze pogląd, że przesłanka „niezgodności z prawem” dotyczy kwalifikowanej niezgodności, tj. rażącego naruszenia prawa. Chodzi tu o sprzeczność decyzji z zasadniczymi i niepodlegającymi różnej wykładni przepisami, szczególnie rażąco błędną wykładnię lub niecałościowe zastosowanie prawa, dlatego np. samo uchylenie orzeczenia (czy też decyzji) w toku instancji nie spełnia przesłanki bezprawności działania jeżeli nie doszło do rażącego naruszenia prawa (por. m.in. wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 20 listopada 2012r., sygn. I ACa 1044/12, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 23 listopada 2007r., IV CNP 72/07). Abstrahując od faktu, że w rozpatrywanej sprawie powódka nie przedstawiła „prejudykatu” w postaci orzeczenia administracyjnego stwierdzającego niezgodność z prawem niewydania decyzji przez pozwanego (art. 3 § 2 pkt. 8 w zw. z art. 149 i art. 154 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi – t.j. Dz.U. z 2012r. poz. 270 ze zm.), to – co słusznie podnosił pozwany – sprawa była dość skomplikowana i odmowne decyzje pozwanego (...).), znajdowały akceptację w orzeczeniach Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (postanowienie z dnia (...)., wyrok z dnia (...).), a dopiero orzeczenia Naczelnego Sądu Administracyjnego (z dnia(...).) skutkowały w konsekwencji ich uchyleniem i koniecznością ponownego badania sprawy. Co za tym idzie, w realiach przedmiotowej sprawy nie można zarzucić pozwanemu takiej kwalifikowanej bezprawności. Niezależnie od wyżej podniesionych argumentów, która już same przemawiają za oddaleniem powództwa, stwierdzić należy, że powódka nie udowodniła normalnego, adekwatnego związku przyczynowego, o jakim mowa w art. 361 § 1 kc, pomiędzy zarzucanym pozwanemu „przewlekłym” rozpoznaniem jej wniosku a dochodzoną szkodą w obu jej aspektach. Podkreślenia wymaga, że wydanie wadliwego orzeczenia administracyjnego i jego wzruszenie w postępowaniu nadzorczym wprawdzie stanowi wypełnienie podstawowej przesłanki odpowiedzialności odszkodowawczej, jednakże nie przesądza w sposób wiążący dla Sądu o istnieniu pozostałych przesłanek odpowiedzialności wynikających z kodeksu cywilnego, w szczególności istnienia normalnego związku przyczynowego pomiędzy wadliwą decyzją a dochodzoną szkodą. W związku z powyższym, przyjmowanie i stosowanie w tym zakresie jakiegokolwiek automatyzmu odpowiedzialności jest niedopuszczalne. Każdorazowo, dla stwierdzenia istnienia przesłanki normalnego związku przyczynowego pomiędzy wadliwą decyzją a dochodzoną szkodą nieodzowne jest przeprowadzenie oceny, o jakiej mowa w art. 361 § 1 kc, a więc zbadanie, czy szkoda nastąpiłaby także wtedy, gdyby zapadła decyzja zgodna z prawem (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 15 lipca 2015r., sygn. I ACa 91/15). Przenosząc powyższe na grunt rozpatrywanej sprawy wskazać należy, że powódce umknął niesporny fakt, że (...) Oddział (...) przyjmował przedmiotowe wnioski młodych rolników od dnia (...), a termin końcowy dla danego województwa zależał od dostępnego limitu środków finansowych i intensywności napływu wniosków. Jak wynika z zalegającej w aktach dokumentacji, dla województwa podkarpackiego przewidzianych było wówczas 18.616.671,43 zł dostępnych środków i w okresie tym złożono 521 wniosków na kwotę 26.050.000,00 zł, co oznacza, że przeznaczony dla województwa podkarpackiego limit umożliwiał zawarcie umów z 372 wnioskodawcami. Istotne jest przy tym, że decydujące znaczenie miały kolejność wpływu wniosków (jeśli zostały zaakceptowane) i ilość dostępnych środków. W sytuacji, gdy wniosek powódki, który wpłynął w dniu (...). jako (...)(nr (...)), to przyjąć należy, że nawet gdyby w wymaganym terminie (do roku od rozpoczęcia działalności rolniczej przez powódkę) wniosek ten został uznany za poprawny i kompletny, to i tak powódka – z uwagi na limit środków – nie otrzymałaby wnioskowanego wsparcia. Nie zawarto by z nią bowiem umowy, jaką przewidywał drugi etap postępowania o dofinansowanie. W tym miejscu zaznaczenia wymaga, iż brak środków finansowych w chwili stwierdzenia, iż wniosek o dofinansowanie projektu złożonego w ramach działania „Ułatwianie startu młodym rolnikom” jest kompletny nie stanowił przeszkody do wydania decyzji, która miała poprzedzać zawarcie umowy. Odrębną kwestią jest natomiast możliwość zawarcia umowy o udzielenie wsparcia wnioskodawcy w sytuacji braku środków finansowych (por. wyrok Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 15 października 2007r., sygn. IV SA/Wa 2349/06). Reasumując tę część rozważań Sąd uznał, że w przedmiotowej sprawie brak jest związku przyczynowego pomiędzy nierozpoznaniem wniosku powódki w terminie a nieotrzymaniem przez powódkę kwoty 50.000,00 zł tytułem dofinansowania. Powyższe oznacza też bezprzedmiotowość dywagacji na temat szkody w postaci lucrum cessans (k. 118), abstrahując przy tym od tego, że powódka szkody tej – co słusznie zarzucił pozwany (k. 137) nie udowodniła. Zaakcentować należy, że jakkolwiek ustalenie szkody w postaci utraconych korzyści jest hipotetyczne, to jednak szkoda taka musi być wykazana przez poszkodowanego z tak dużym prawdopodobieństwem, aby uzasadniała ona w świetle zasad doświadczenia życiowego przyjęcie, iż utrata korzyści rzeczywiście nastąpiła (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 października 1979r., sygn. II CR 304/79). Konstrukcja odpowiedzialności za utracone korzyści w prawie polskim opiera się na tych samych zasadach, co odpowiedzialność za szkodę rzeczywistą, a więc przyznaje prawo do wynagrodzenia tych tylko korzyści, które w normalnym toku wydarzeń, niezakłóconym wystąpieniem zdarzenia wyrządzającego szkodę, poszkodowany by otrzymał. Konieczność wykazania, że korzyści rzeczywiście zostałyby osiągnięte wynika z objęcia odpowiedzialnością odszkodowawczą jedynie szkód stanowiących normalne następstwo zdarzenia szkodzącego. Dyferencjacyjna metoda określenia szkody nakazuje więc odtworzenie hipotetycznie najbardziej prawdopodobnego modelu zdarzeń pozbawionego elementu sprawczego szkody i ustalenia jego wpływu na stan majątkowy poszkodowanego, a następnie jego porównania ze stanem powstałym w rezultacie zadziałania przyczyny, która szkodę wywołała. Poziom prawdopodobieństwa fikcyjnego przebiegu zdarzeń musi być tak wysoki, że nakazuje w świetle osiągnięć wiedzy i przy uwzględnieniu zasad doświadczenia życiowego wykluczyć możliwe alternatywne modele i uznać, że wypadki najpewniej potoczyłyby się według przyjętej hipotezy (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 11 kwietnia 2014r., sygn. I CSK 291/13). Pomimo swojego hipotetycznego charakteru wykazanie istnienia szkody w postaci lucrum cessans i jej wysokości musi nosić walor realności i zgodności z doświadczeniem życiowym na poziomie tak wysokim, że daje niemal pewność utraty korzyści, która niechybnie miałaby miejsce w danej indywidualnej sytuacji. Należy przy tym odróżnić lucrum cessans (utraconą korzyść) od korzyści ewentualnej, która jest prawnie obojętna, a polega na nieuzyskaniu możliwego wzrostu majątku w ramach jednego z wielu możliwych wariantów rozwoju wypadków (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 12 listopada 2014r., sygn. I ACa 502/14). Jak trafnie wskazał Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 6 października 2009r., sygn. VI ACa 663/09, samo zestawienie przez stronę przewidywanych korzyści stanowi jedynie element twierdzeń strony, nie może być natomiast uznane za dowód. W przedmiotowej sprawie istotne znaczenie ma zaś okoliczność, że nawet gdyby wniosek powódki o dofinansowanie nie został odrzucony, to powódka nie miała żadnej gwarancji, iż zostanie jej przyznana pomoc finansowa. W rzeczywistości w niniejszej sprawie powódka nie wykazała tego, że otrzymałaby dofinansowanie. W dalszej kolejności całkowicie niewykazane i niewiarygodne są również twierdzenia powódki, że nawet gdyby przyznano jej dofinansowanie, to zainwestowałaby otrzymane środki na zakup gruntów o pow. ponad 16 ha i że dlatego jej szkodą są utracone korzyści w postaci różnicy ceny gruntów rolnych na przestrzeni lat, w których toczyło się postępowanie administracyjne oraz w postaci środków z dopłat unijnych, które zostałyby uzyskane gdyby powódka użytkowała większy areał gospodarstwa rolnego. W świetle wskazanej powyżej argumentacji, Sąd w pkt. II wyroku oddalił powództwo jako nieuzasadnione i niewykazane. Ze względu na ostateczne ograniczenie żądania pozwu przez powódkę ponad kwotę 334.122,82 zł i wyrażenie przez pozwanego zgody na częściowe cofnięcie pozwu, Sąd orzekł jak w pkt. I sentencji wyroku na podstawie art. 203 § 1 kpc w zw. z art. 355 § 1 kpc. O kosztach procesu Sąd orzekł na podstawie art. 102 kpc biorąc pod uwagę trudną sytuację finansową powódki, a przede wszystkim fakt, iż rzeczywiście postępowanie administracyjne w sprawie wniosku powódki o dofinansowanie było wieloletnie i powódka mogła być subiektywnie przekonana o przysługującym jej roszczeniu.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.