← Polska

V ACa 397/17

Sygn. akt V ACa 397/17 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 19 kwietnia 2018r. Sąd Apelacyjny w Katowicach V Wydział Cywilny w składzie: Przewodniczący: SSA Wiesława Namirska Sędziowie: SA Z

§ 3k.c.

powód dochodzący naprawienia szkody na osobie może mieć interes prawny w ustaleniu odpowiedzialności pozwanego za szkody mogące powstać w przyszłości. Nie wszystkie szkody na osobie powstają jednocześnie ze zdarzeniem, które wywołało uszkodzenie ciała lub rozstrój zdrowia. Następstwa takiego zdarzenia są często wielorakie, a sama szkoda ma charakter dynamiczny. W jakiś czas po zdarzeniu, często wiele lat, a nawet dziesięcioleci, ujawniają się kolejne następstwa zdarzenia, których – zależnych od indywidualnych właściwości organizmu, przebiegu leczenia, czy rehabilitacji oraz wielu innych czynników, także rozwoju nauk medycznych i biologicznych – nie można przewidzieć. Poszkodowany nie może więc, występując z powództwem o świadczenie, określić wszystkich skutków danego zdarzenia, które jeszcze się nie ujawniły, ale których wystąpienie jest prawdopodobne. Zgodnie z art.

§ 3

k.c., w razie wyrządzenia szkody na osobie termin przedawnienia nie może skończyć się wcześniej niż z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i osobie zobowiązanej do jej naprawienia. W odniesieniu do szkód na osobie wyeliminowane zatem zostało działanie zasady, że przedawnienie roszczeń o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym nie może nastąpić później niż po upływie dziesięciu lat od dnia wyrządzenia szkody (por. art.

§ 1k.c.).

Tym samym wyeliminowane zostało niebezpieczeństwo upływu terminu przedawnienia roszczenia o naprawienie szkody na osobie wcześniej niż szkoda ta się ujawni, a zatem utracił znaczenie argument odwołujący się do złagodzenia skutków upływu terminu przedawnienia. Wprowadzenie uregulowania, że bieg terminu przedawnienia roszczenia o naprawienie szkody na osobie rozpoczyna się z chwilą dowiedzenia się przez poszkodowanego o szkodzie i osobie zobowiązanej do jej naprawienia (bo tak należy odczytać art.

§ 3

k.c.) oznacza, że nie został w żaden sposób ograniczony czas, w jakim może ujawnić się szkoda na osobie, prowadząc do powstania (zaktualizowania się) odpowiedzialności pozwanego za skutki danego zdarzenia. Drugi, czy kolejny proces odszkodowawczy może więc toczyć się nawet po dziesiątkach lat od wystąpienia zdarzenia wyrządzającego szkodę. Trudności dowodowe z biegiem lat narastają, a przesądzenie w sentencji wyroku zasądzającego świadczenie odszkodowawcze o odpowiedzialności pozwanego za szkody mogące powstać w przyszłości zwalnia poszkodowanego z obowiązku udowodnienia istnienia wszystkich przesłanek odpowiedzialności podmiotu, na którym taka odpowiedzialność już ciąży. Orzeczenie o kosztach procesu umotywował jego wynikiem oraz treścią art. 98 § 1 i 3 k.p.c., a także § 6 pkt 7 w związku z § 2 ust. 1 i 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów pomocy prawnej udzielonej przez radcę prawnego ustanowionego z urzędu (tekst jednolity w Dz. U z 2013 r. poz. 490 z późn. zm.). Rozstrzygnięcie o nieuiszczonych kosztach sądowych (opłata od pozwu – 25.000 zł, koszty opinii biegłych – 8.504,32 zł, z których jedynie kwota 800 zł znalazła pokrycie w zaliczce uiszczonej przez (...) SA) w kwocie 32.704,32 zł oparł o art. 113 ust. 1 u.k.s.c. W apelacji pozwana (...) S.A. wniosła o zmianę zaskarżonego wyroku przez oddalenie powództwa o zadośćuczynienie w istocie ponad kwotę 262.500 zł oraz powództwa o odsetki za opóźnienie za czas sprzed wyrokowania i rozstrzygnięcie o kosztach postępowania za obie instancje stosownie do takiego wyniku sprawy, ewentualnie o uchylenie wyroku w zaskarżonej części i przekazanie sprawy w tej części Sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpoznania oraz rozstrzygnięcia o kosztach postępowania apelacyjnego. Zarzuciła naruszenie przepisu postępowania przez pominięcie udziału własnego ubezpieczającego w rozmiarze 7,5 % świadczenia, jaki wynika z polisy nr (...) oraz nieustalenie procentowego uszczerbku na zdrowiu powódki, ze względu na który odpowiednia suma pieniężna tytułem zadośćuczynienia wynosić powinna 300.000 zł, gdyż z tabeli stosowanej przez (...) S.A. wynika, że urazy doznane przez powódkę wywołały uszczerbek na zdrowiu w zakresie 60-80 %. Ponadto zarzuciła, że zadośćuczynienie stało się wymagalne dopiero z chwilą wyrokowania, gdyż odpowiedzialność pozwanej (...) S.A. była sporna, sama powódka nie potrafiła w jednoznaczny sposób wskazać osoby odpowiedzialnej za wypadek, która została ustalona dopiero po przeprowadzeniu postępowania dowodowego. Powódka wniosła o oddalenie apelacji i zasądzenie kosztów postępowania apelacyjnego. Pozwana (...) S.A. wniosła o zasądzenie na jej rzecz od pozwanej (...) S.A. kosztów postępowania apelacyjnego. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje. I. W pierwszej kolejności trzeba zwrócić uwagę, że pozwana (...) S.A. w apelacji wskazała wartość przedmiotu zaskarżenia wynoszącą 237.500 zł, natomiast we wniosku apelacji domagała się obniżenia zasądzonego zadośćuczynienia z kwoty 500.000 zł do 300.000 zł. Różnica między dwoma ostatnio wskazanymi kwotami wynosi 200.000 zł, a nie 237.500 zł. Z uzasadnienia apelacji wynika jednak takie stanowisko pozwanej (...) S.A., że udział własny ubezpieczonego, wynoszący 7,5 % świadczenia, powinien być liczony od kwoty 500.000 zł (a nie niższej, o której twierdziła, że jest właściwa, to jest 300.000 zł) i o tak ustaloną kwotę, to jest 37.500 zł (500.000 x 7,5 % = 37.500), powinno być pomniejszone zadośćuczynienie w kwocie 300.000 zł (zdaniem (...) S.A. taka jest właśnie odpowiednia suma pieniężna tytułem dochodzonego w sprawie zadośćuczynienia) do kwoty 262.500 zł (300.000 – 37.500 = 262.500). Pozwana uiściła opłatę od apelacji w kwocie 11.875 zł, odpowiadającą 5 % z kwoty 237.500 zł. Podsumowując, w istocie pozwanej (...) S.A. w apelacji chodziło o zmianę zaskarżonego wyroku przez oddalenie powództwa o zadośćuczynienie ponad kwotę 262.500 zł, gdyż tylko w takiej sytuacji wartość przedmiotu zaskarżenia mogła wynosić 237.500 zł (500.000 – 237.500 = 262.500 zł), od której powódka uiściła opłatę od apelacji w kwocie 11.875 zł. II. Apelacja zasługuje na uwzględnienie tylko w zakresie kwoty 37.500 zł, odpowiadającej udziałowi własnemu Szpitala (...) w świadczeniu. Nie sposób twierdzić, że polisa nr (...) nie była materiałem sprawy w pierwszej instancji. Powódka przecież tylko z ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej Szpitala (...), potwierdzonego tym dokumentem, mogła wywodzić roszczenie względem (...) S.A. Z kolei pozwana (...) S.A. już w odpowiedzi na pozew odwołała się do polisy nr (...). Polisa ta stała się materiałem sprawy i między innymi właśnie w oparciu o ten dokument Sąd Okręgowy dokonywał ustaleń istotnych dla rozstrzygnięcia. Nie zasługuje więc na akceptację argumentacja powódki podniesiona w odpowiedzi na apelację, że „zarzut (…) co do udziału własnego w szkodzie powódki pozostaje rażąco spóźniony” w rozumieniu art. 381 k.p.c., jako niezgłoszony w pierwszej instancji. Odwołanie się w apelacji do innej jednostki redakcyjnej polisy (punkt 1.7) niż w pierwszej instancji (punkt 1.5, z którego (...) S.A. wywodziła ograniczenie swej odpowiedzialności do kwoty 250.000 zł, czego nie podzielił Sąd Okręgowy) nie pozostaje w sprzeczności z dążeniami ustawodawcy do koncentracji materiału dowodowego oraz przyspieszenia postępowania apelacyjnego, jakie wynikają z art. 381 k.p.c. W tej sytuacji należało na podstawie dowodu przeprowadzonego już przez Sąd Okręgowy dokonać ustaleń w tej kwestii, żeby wyjaśnić rzeczywistą treść stosunku prawnego, z którego wynika odpowiedzialność ubezpieczyciela względem powódki. Poza tym ustalenie to jest możliwe bez przedłużania postępowania apelacyjnego. Zgodnie z punktem 1.7 polisy nr (...), udział własny ubezpieczającego ( Szpitala (...)) wynosi 7,5 % (k. 110 odwrót). Sąd Okręgowy pominął to postanowienie polisy, o którą chodzi. Nietrafnie więc przyjął, że (...) S.A. nie wykazała, „aby przypadku powódki dotyczyły jakieś limity”. Poza tym Sąd Apelacyjny podziela ustalenia faktyczne poczynione przez Sąd Okręgowy, których pozwana (...) S.A. nie zakwestionowała. Ustalenia te, jako prawidłowe, Sąd Apelacyjny przyjmuje za własne. Skuteczność apelacji w zakresie rozmiaru zadośćuczynienia uzależniona była od odpowiedzi na pytanie, czy zasądzone zadośćuczynienie jest rażąco zawyżone. Sąd drugiej instancji jest bowiem uprawniony do obniżenia zasądzonego zadośćuczynienia tylko w razie jego było rażącego zawyżenia. W judykaturze ugruntowany jest pogląd, że – z uwagi na brak ustawowych kryteriów określania sumy pieniężnej tytułem zadośćuczynienia – art. 445 § 1 k.c. należy do tzw. prawa sędziowskiego, przy stosowaniu którego sąd ma o tyle swobodę, o ile zastosowane jest do konkretnych okoliczności danej sprawy w sposób uwzględniający powszechnie przyjęte w orzecznictwie i nauce prawa kryteria jego stosowania. Istotnym czynnikiem decydującym o rozmiarze krzywdy jest rodzaj naruszonego dobra osobistego. W sprawie chodzi o zdrowie człowieka, które należy do tych dóbr osobistych, jakie podlegają wzmożonej ochronie, jako należące do najcenniejszych dóbr osobistych człowieka. Celem zadośćuczynienia, o którym mowa w art. 445 § 1 k.c. jest wynagrodzenie krzywdy, to jest cierpień fizycznych i psychicznych będących następstwem uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia w wyniku czynu niedozwolonego. Z tej przyczyny wysokość zadośćuczynienia jest w pierwszym rzędzie uwarunkowana intensywnością cierpień i czasem ich trwania. Uwzględnieniu podlegać powinny też inne okoliczności, jak np. trwałość skutków naruszenia omawianego dobra osobistego, sposób i czas leczenia, czy rehabilitacji, jako mogące rodzić dalsze cierpienia fizyczne i psychiczne osoby pokrzywdzonej, jej wiek, ze względu na który cierpienie może być potęgowane choćby czasem jego trwania i trwałością następstw, brakiem samodzielności osoby pokrzywdzonej i towarzyszącą temu koniecznością korzystania z pomocy innych osób w okresie leczenia powypadkowego, tym bardziej, gdy obejmuje czynności samoobsługowe, przy wykonywaniu których obecność innych osób może naruszać poczucie intymności. W judykaturze mowa jest też o konsekwencjach czynu niedozwolonego w życiu osobistym, zawodowym i społecznym, gdy następstwa uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia utrudniają, a tym bardziej kiedy uniemożliwiają realizację zainteresowań, podejmowanie pracy, co u osoby pokrzywdzonej czynem niedozwolonym rodzić może poczucie nieprzydatności. Ponieważ zadośćuczynienie jest świadczeniem jednorazowym, przy określaniu zadośćuczynienia uwzględnione muszą być też te wszystkie następstwa, jakie możliwe są do przewidzenia w ramach podstawy faktycznej procesu o zadośćuczynienie, gdyż tylko takie pogorszenie się stanu zdrowia poszkodowanego, którego nie dało się przewidzieć w związku z podstawą poprzedniego sporu stanowi nową krzywdę, do której nie odnosi się już zasądzone zadośćuczynienie. Nie sposób nie zgodzić się z tym, że rozmiar krzywdy powódki jest ogromny. Sąd Okręgowy trafnie podkreślił nieodwracalne uszkodzenie rdzenia kręgowego powódki oraz wynikającą z tego utratę zdolności chodzenia i utratę kontroli czynności fizjologicznych. Uraz wiązał się też z przeżywaniem dużego bólu. W wyniku wypadku powódka stała się osobą trwale niepełnosprawną, poruszającą się na wózku inwalidzkim, zdaną na pomoc innych osób. Sąd Okręgowy zwrócił uwagę, że ograniczenia występują praktycznie w każdym aspekcie codziennego funkcjonowania powódki. Nie może ona uprawiać ulubionej turystyki, ograniczeniu uległa jej aktywność towarzyska, a także utraciła szansę na realizację wymarzonej ścieżki zawodowej. Zaakcentować trzeba niezwykle istotną dla młodej kobiety utratę nadziei na macierzyństwo. Powódka do końca życia musi poddawać się intensywnej rehabilitacji, samocewnikowaniu i korzystać z pieluchomajtek. Cewnikowanie naraża powódkę na nawracające infekcje dróg moczowych. Już sama rehabilitacja jest dla powódki dużym wysiłkiem, a nie służy ona poprawie zdrowia, lecz powstrzymaniu postępującej spastyki mięśni. W trakcie rehabilitacji uległo zerwaniu u powódki ścięgno Achillesa. Poruszanie na wózku ogranicza swobodę przemieszczania i przez to powódka wymaga pomocy osób trzecich. Ograniczeniu uległy możliwości rozwoju zawodowego i finansowego powódki. Wprawdzie z ogromną determinacją powódka ukończyła studia medyczne i podjęła specjalizację z zakresu geriatrii, jedyną możliwą dla niej, ale nie zrealizuje już marzenia o samodzielnej pracy na stanowisku lekarza operatora i nawet nie może samodzielnie pełnić dyżurów lekarskich. Zmianie uległy życiowe priorytety powódki, która całkowicie poświęciła się pomocy osobom znajdującym się w trudnym położeniu, pacjentom hospicjum, traktując to jako formę psychoterapii. Niepełnosprawność powódki jest trwała. Stale wymagać będzie specjalistycznej opieki lekarskiej, a jej życie skupiło się na żmudnej rehabilitacji. Rokowania co do jej stanu zdrowia na przyszłość są jednoznacznie niepomyślne i występuje duże ryzyko ujawienia kolejnych następstw (Sąd Okręgowy wskazał na osteoporozę, odleżyny, skostnienia, deformacje stóp, przykurcze stawów biodrowych). Mimo zaangażowania w rehabilitację i zastosowania wszystkich możliwych technik, powódka już nie odzyska umiejętności samodzielnego chodu. Pokrzywdzona jest świadoma swojej niepełnosprawności i ma obniżone poczucie wartości oraz poczucie życiowej porażki. Określając odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia, Sąd Okręgowy miał na uwadze nie tylko charakter i rozmiar krzywdy doznanej przez powódkę, ale też stopień winy Szpitala (...), który jest znaczny, zważywszy na to, że chodzi o placówkę medyczną, od której należy oczekiwać, że wprowadzi wszelkie możliwie procedury minimalizujące ryzyko zagrożeń życia i zdrowia osób przebywających w budynku. W efekcie zaniechania osób kierujących Szpitalem (...) powódka doznała ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, mimo że skutek taki możliwy był do uniknięcia. W sferze normalnego przewidywania mieściło się zabezpieczenie schodów w celu wykluczenia lub maksymalnego zminimalizowania ryzyka wypadku na schodach, z których nakazano korzystać powódce. Doznała ona ciężkiego i nieodwracalnego uszczerbku na zdrowiu z uwagi na niewłaściwe zorganizowanie bezpieczeństwa na terenie placówki powołanej do ochrony zdrowia i szkolenia w tym kierunku kadry medycznej. Trafnie też Sąd Okręgowy odniósł zasądzone zadośćuczynienie do przeciętnych dochodów w sektorze przedsiębiorstw, zwracając przy tym uwagę na czas trwania cierpień powódki. Sąd Okręgowy zasadnie podkreślił również to, że dzięki odpowiedniej sumie tytułem pieniężnego zadośćuczynienia powódka będzie miała możliwość materialnej rekompensaty uszczerbku w poczuciu własnej wartości oraz zabezpieczenia przyszłości i że zadośćuczynienie w uwzględnionym rozmiarze ułatwi jej niezależność, gdyż czynnik materialny może odgrywać istotną rolę w budowaniu samoświadomości i relacji z otoczeniem. W obowiązującym prawie brak podstaw do „mechanicznego” uzależniania wysokości zadośćuczynienia pieniężnego od procentowo wyrażonego uszczerbku na zdrowiu osoby pokrzywdzonej, do czego zmierza pozwana (...) S.A. w apelacji. Rozmiar krzywdy jest bardziej determinowany innymi okolicznościami, wyżej przytoczonymi, które wystąpiły u powódki, niż procentowo określonym uszczerbkiem na jej zdrowiu. Abstrahując na razie od okoliczności niniejszej sprawy, należy stwierdzić, że nie trudno wyobrazić sobie (i doświadczenie życiowe to potwierdza) sytuację, w której rozmiar krzywdy pokrzywdzonego jest ogromny, mimo nieznacznego uszczerbku na zdrowiu wyrażonego w ten sposób, jak też sytuację odwrotną. Rozmiar krzywdy wywołanej uszkodzeniem ciała lub rozstrojem zdrowia ustalany musi być zatem z uwzględnieniem wszystkich okoliczności mających wpływ na stopień cierpień fizycznych i psychicznych osoby pokrzywdzonej. Tak też się stało w niniejszej sprawie, w której następstwa wypadku dla powódki są tak ogromne. Ich określenie nie wymagało ustalania procentowego uszczerbku na zdrowiu powódki w następstwie wypadku z 18 grudnia 2009 r. Zadośćuczynienie w kwocie 500.000 zł w okolicznościach rozpoznawanej sprawy nie może być uznane za rażąco wygórowane, zważywszy na trwałe kalectwo powódki, w którego wyniku utraciła możliwość normalnego funkcjonowania, a także na cierpienia wywołane urazem, jego leczeniem oraz konieczną, długotrwałą i intensywną rehabilitacją. Uwzględnić też trzeba obawy powódki wynikające z niepewnych rokowań odnośnie do stanu jej zdrowia i ryzyko dalszych powikłań, zależność od osób trzecich, narastające poczucie żalu i gorszości, ograniczenia w wyborze drogi życiowej i zawodowej oraz kontaktach międzyludzkich. Powódka musi przebywać w środowisku przystosowanym do niepełnosprawności. Niezwykle istotna dla młodej kobiety jest utrata realnych szans na macierzyństwo. Prawidłowo też Sąd Okręgowy zwrócił uwagę na stopień winy Szpitala (...). Pozwana (...) S.A. nie przeczy żadnemu z następstw wypadku dla powódki i nie kwestionuje ustaleń w tym przedmiocie poczynionych przez Sąd Okręgowy. Błędnie jednak uważa, że sam procentowo ustalony uszczerbek na zdrowiu powódki ma mieć istotne znaczenie dla określenia rozmiaru jej krzywdy wywołanej naruszeniem dobra osobistego w postaci zdrowia i wszystkich tych następstw, które już wystąpiły, trwają od lat i ze względu na wiek powódki trwać będą jeszcze kilkadziesiąt lat. Powódka wskutek wypadku doznała tego rodzaju obrażeń ciała, które wymagały długotrwałego leczenia, jakiemu poddawana była w warunkach szpitalnych, w tym leczeniu operacyjnemu. Pokrzywdzona wymagała i wciąż wymaga rehabilitacji, uciążliwej i bolesnej. Utraciła możliwość chodzenia. Powódka nigdy nie odzyska utraconego zdrowia i już zawsze będzie zmagać się z opisanymi wcześniej dolegliwościami, problemami związanymi z rehabilitacją i licznymi ograniczeniami oraz stale będzie funkcjonować w poczuciu zaniżonej wartości, bez realnych szans na macierzyństwo. W tym stanie faktycznym, jaki zachodzi w sprawie, zadośćuczynienie w kwocie 500.000 zł nie jest rażąco wygórowane, jest odpowiednie i nie wykracza poza granicę limitowaną przez ustawodawcę jako „rażące zawyżenie”. Określone zostało w oparciu o wskazane w judykaturze i doktrynie kryteria określania sumy pieniężnej tytułem zadośćuczynienia krzywdzie wywołanej naruszeniem zdrowia, które właściwie wartościuje. Zasądzone zadośćuczynienie uwzględnia bowiem znaczenie zdrowia, jako podlegającego majątkowej ochronie prawnej dobra osobistego człowieka, a także wszystkie ustalone skutki wypadku, które wystąpiły w życiu powódki i aktualnie są możliwe do przewidzenia. Inaczej mówiąc, w przytoczonych wcześniej okolicznościach Sąd Okręgowy prawidłowo zastosował art. 445 § 1 k.c. Zasadnie natomiast pozwana (...) S.A. podniosła, że stosunek prawny ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej w następstwie zawarcia umowy ubezpieczenia tego rodzaju odpowiedzialności przez ten podmiot i Szpital (...) ogranicza odpowiedzialność ubezpieczyciela o udział własny ubezpieczającego ( Szpitala (...)). Skoro świadczenie wynosi 500.000 zł, udział ten odpowiada kwocie 37.500 zł (5 % z 500.000 zł), o jaką zadośćuczynienie zasądzone od ubezpieczyciela podlega pomniejszeniu, gdyż w tym zakresie (...) S.A. nie ponosi odpowiedzialności za Szpital (...). Nie można podzielić argumentacji powódki, która – mimo, że twierdziła, że zagadnienie udziału własnego ubezpieczającego jest nowością w postępowaniu – wywodziła w postępowaniu apelacyjnym, że uwzględniła tenże udział własny przy określaniu rozmiaru dochodzonego roszczenia. Tego rodzaju stanowisko jest elementem twierdzeń procesowych dostosowanych do stanowiska strony przeciwnej. Nie można zasadnie mówić, że strona powodowa uwzględniła udział własny ubezpieczającego w zasądzonym zadośćuczynieniu. Przecież to Sąd Okręgowy, zasądzając zadośćuczynienie, badał należny rozmiar zadośćuczynienia. Skoro zaś należne świadczenie z tytułu zadośćuczynienia wynosi 500.000 zł, to od niego odliczeniu podlega udział własny ubezpieczającego. W judykaturze zwrócono uwagę, że jeżeli zobowiązany nie płaci zadośćuczynienia w terminie wynikającym z przepisu szczególnego lub w terminie ustalonym zgodnie z art. 455 in fine k.c., uprawniony nie ma możliwości czerpania korzyści z zadośćuczynienia, jakie mu się należy już w tym terminie, zważywszy na deklaratywny charakter wyroku zasądzającego zadośćuczynienie. Wyrażona w art. 363 § 2 k.c., korespondującym z art. 316 § 1 k.p.c., zasada, że rozmiar szeroko rozumianej szkody (majątkowej i niemajątkowej) ustala się uwzględniając czas wyrokowania ma na celu możliwie pełną kompensatę szkody ze względu na jej dynamiczny charakter. Nie może więc usprawiedliwiać ograniczenia praw poszkodowanego. Wysokość krzywdy i szkody majątkowej może ulegać zmianie w czasie. Różna zatem w miarę upływu czasu może być też wysokość należnego zadośćuczynienia. W rezultacie początek opóźnienia w jego zapłacie może się łączyć z różnymi datami. Jeżeli osoba pokrzywdzona żąda zapłaty określonej kwoty tytułem zadośćuczynienia z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od konkretnego dnia, poprzedzającego dzień wyrokowania, odsetki te powinny być zasądzone od tego dnia, gdy wykaże, że dochodzona suma tytułem zadośćuczynienia pieniężnego rzeczywiście się powodowi należała od dnia, który wskazała. Jeżeli sąd ustali, że zadośćuczynienie w rozmiarze odpowiadającym sumie dochodzonej przez powoda należy się dopiero od dnia wyrokowania, odsetki od zasądzonego w takim przypadku zadośćuczynienia należne są dopiero od dnia wyrokowania. Sytuacja może być też bardziej złożona. W dochodzonej przez powoda sumie jej część może odpowiadać zadośćuczynieniu należnemu w terminie lub terminach poprzedzających dzień wyrokowania, a część może odpowiadać zadośćuczynieniu należnemu dopiero od dnia wyrokowania. W takim razie odsetki za opóźnienie w zapłacie co do jednej części należnego zadośćuczynienia powinny być zasądzone od terminu lub terminów poprzedzających dzień wyrokowania, a co do innej części podlegają zasądzeniu od dnia wyrokowania. Zatem wymagalność roszczenia zadośćuczynienie za krzywdę, a tym samym początkowy termin naliczania odsetek za opóźnienie w zapłacie, może się różnie kształtować w zależności od okoliczności konkretnej sprawy. Może nim być zarówno dzień poprzedzający wyrokowanie, jak i dzień wyrokowania. Zagadnienie początku terminu, od którego powinno się liczyć odsetki za opóźnienie w zapłacie zadośćuczynienia w orzecznictwie ujmowane jest więc indywidualnie, zależnie od sytuacji, przez dokonywanie wyboru między dwoma możliwymi terminami. Jest to chwila wezwania do zapłaty albo określenie rozmiaru należnego świadczenia dopiero orzeczeniem sądu. Pierwsza możliwość jest wybierana, gdy od początku znana jest wysokość roszczenia i znajduje ona potwierdzenie w toku przewodu sądowego, wskazując na zasadne twierdzenie powoda zarówno co do przesłanek, jak i wysokości roszczenia. Druga możliwość dotyczy takich okoliczności sprawy, w której wyniku okazuje się dopiero, czy i w jakiej wysokości przyznać należy zadośćuczynienie. W wypadku naprawienia szkody niemajątkowej przeważa pogląd o odsetkach liczonych dopiero od chwili zasądzenia stosownej kwoty, chyba że zachodzą tego rodzaju okoliczności danej sprawy, które przekonują o potrzebie uwzględnienia wcześniejszej chwili. Podsumowując, może się w toku procesu okazać, że żądana suma pieniężna tytułem zadośćuczynienia z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od konkretnego dnia, poprzedzającego wyrokowanie, należała się powodowi od dnia, który wskazał. Już wtedy znane były, jak też możliwe do przewidzenia były przyszłe następstwa czynu niedozwolonego, wyznaczające rozmiar krzywdy naprawianej zadośćuczynieniem pieniężnym, a tym samym podlegające uwzględnieniu przy określeniu wysokości zadośćuczynienia. Wtedy też doszło już do przekształcenia zobowiązania bezterminowego w terminowe. Usprawiedliwia to zastosowanie cen istniejących w innej chwili niż data wyrokowania, zwłaszcza gdy nie uległy istotnemu zwiększeniu do dnia wyrokowania, tym bardziej kiedy wcale nie uległy zmianie od tej innej chwili poprzedzającej wyrokowanie, o którą chodzi. Zasądzenie w takiej sytuacji odsetek za opóźnienie w zapłacie zadośćuczynienia dopiero od dnia wyrokowania nie dałoby się pogodzić z ich funkcją wynagrodzenia za korzystanie przez dłużnika z pieniędzy wierzyciela, wbrew jego woli, a także z funkcją stymulowania dłużnika do terminowej zapłaty. Nie można nie dostrzegać, że obecnie odsetki za opóźnienie nie pełnią funkcji waloryzacyjnej (znacznie przekraczając poziom inflacji). Trzeba też mieć na uwadze deklaratoryjny charakter wyroku zasądzającego zadośćuczynienie. Sąd Okręgowy nie naruszył więc art. 481 § 1 k.c., zasądzając odsetki za opóźnienie w wysokości ustawowej po upływie 30-dniowego terminu, o którym mowa w art. 817 § 1 k.c. Pozwana (...) S.A. nie wykazała okoliczności faktycznych, o jakich mowa w art. 817 § 2 k.c., gdyż za takie nie mogą być uznane sporność roszczenia i trudność powódki we wskazaniu osoby odpowiedzialnej za wypadek. Podsumowując dotychczasowy wywód, apelacja okazała się zasadna tylko w zakresie kwoty 37.500 zł, o jaką należało pomniejszyć zasądzone zadośćuczynienie, co prowadziło do takiej zmiany zaskarżonego wyroku, że ostatecznie zasądzone zostało zadośćuczynienie w kwocie 462.500 zł, w miejsce kwoty 500.000 zł (art. 386 § 1 k.p.c.). Ta zmiana jest tego rodzaju, że nie uzasadnia zmiany rozstrzygnięcia o kosztach procesu od pozwanej (...) S.A., gdyż powódka uległa tylko co do nieznacznej części swego żądania (art. 100 zdanie drugie k.p.c.). Zmniejszeniu podlegała natomiast kwota nieuiszczonych kosztów sądowych, o pobraniu której na rzecz Skarbu Państwa od pozwanej (...) S.A. orzekł Sąd Okręgowy w zaskarżonym wyroku, odpowiednio do wyniku sprawy, to jest zakresu uwzględnionego powództwa (art. 113 ust. 1 u.k.s.c.). Na podstawie art. 113 ust. 4 u.k.s.c. Sąd Apelacyjny odstąpił od obciążenia powódki kosztami, jakie przewidziane jest w art. 113 ust. 2 u.k.s.c., mając na uwadze, że w okolicznościach sprawy, z uwagi na rozmiar następstw wypadku dla powódki, zachodzi szczególnie uzasadniony wypadek, który uzasadnia tego rodzaju rozstrzygnięcie, by nie pomniejszać świadczenia, jakie ma rekompensować krzywdę powódki, gdyż to z niego podlegałaby ściągnięciu opłata sądowa od oddalonego powództwa w zakresie kwoty 37.500 zł. Dalej idąca apelacja – jako bezzasadna – podlegała oddaleniu (art. 385 k.p.c.). O kosztach postępowania apelacyjnego od pozwanej (...) S.A. na rzecz powódki orzeczono stosownie do wyniku sprawy w drugiej instancji i wartości przedmiotu zaskarżenia, a to na podstawie art. 100 zdanie pierwsze k.p.c. oraz § 2 pkt 7 w związku z § 10 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie (Dz. U. poz. 1800 z późn. zm.). Powództwo skierowane przeciwko (...) S.A. zostało oddalone już przez Sąd Okręgowy, dlatego wykluczone w sprawie było stosowanie art. 378 § 2 k.p.c. W sytuacji występującej w sprawie brak w przepisach postępowania podstawy do zasądzenia kosztów postępowania apelacyjnego od jednego z podmiotów po stronie pozwanej na rzecz innego podmiotu pozwanego. Zatem oddaleniu podlegał wniosek pozwanej (...) S.A. o zasądzenie kosztów postępowania apelacyjnego na jej rzecz od pozwanej (...) S.A. SSA Zofia Kołaczyk SSA Wiesława Namirska SSA Grzegorz Stojek

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.