przez zasądzenie od powoda na rzecz pozwanych kwoty 600 złotych z tytułu kosztów sądowych, których w rzeczywistości nie ponieśli; 5) art. 98 §
oraz § 4 ust.
2, §5, §14 ust. 1 pkt. 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej przez adwokata z urzędu, przez zasądzenie kosztów zastępstwa procesowego w wysokości przekraczającej stawkę maksymalną i z naruszeniem kryteriów ustalania wysokości kosztów; 6) art. 102 k.p.c. przez zasądzenie kosztów zastępstwa procesowego na rzecz pozwanego J. M. z naruszeniem zasady słuszności; 7) art. 31a ust.6 ustawy Prawo prasowe przez jego błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie i przyjęcie, że sprostowanie przekraczało dwukrotną objętość fragmentu materiału prasowego, którego dotyczy; 8) art. 31 a ust. 4 ustawy Prawo prasowe przez jego błędną wykładnie i niewłaściwe zastosowanie i przyjęcie, że sprostowanie nie zostało przez nikogo podpisane; 9) art. 31 a ustawy Prawo prasowe przez przyjęcie, że kwestia rzetelności informacji zawartych w artykule ma wpływ na obowiązek opublikowania sprostowania. W związku z postawionymi zarzutami powódka wniosła o zmianę zaskarżonego wyroku przez uwzględnienie powództwa w całości oraz zasądzenie od pozwanych kosztów postępowania według norm przepisanych, a ewentualnie wniosła o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi pierwszej instancji. Pozwani wnieśli o oddalenie apelacji i zasądzenie kosztów postępowania apelacyjnego zgodnie z przedłożonym spisem kosztów. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje: Stan faktyczny obejmujący okoliczności istotne dla rozstrzygnięcia sprawy nie był w istocie sporny. Poza sporem pozostaje fakt opublikowania w tygodniku (...) artykułu pod tytułem „(...)”. Strona powodowa, stojąc na stanowisku, że część informacji podanych w tym artykule nie była prawdziwa, zwróciła się o zamieszczenie na łamach tygodnika sprostowania. Pismo w tej sprawie wystosował do ówczesnego redaktora naczelnego J. M. radca prawny, powołując się na działanie w imieniu Gminy J. (pismo na k. 9 akt). W przywołanym piśmie podano tekst sprostowania, wnosząc o jego zamieszczenie. Tekst sprostowania został sporządzony kursywą i ujęty w cudzysłów. W tak wyróżnionym tekście sprostowania nie ma wyraźnego oznaczenia osoby wnioskodawcy. Nie ma także podanego adresu do korespondencji. Chociaż na wstępie tekstu sprostowania podano, iż „Gmina J. wyjaśnia (…)”, to jednak nie wiadomo, kto w imieniu gminy występuje o to sprostowanie. Sprostowanie miało dotyczyć dwóch informacji: 1) że prezydent nie poinformował radnych Rady Miejskiej o swoim spotkaniu w dniu 15 czerwca 2016 r. w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji z odpowiedzialnymi za kształt ustawy metropolitarnej pracownikami ministerstwa; 2) że w spotkaniu tym uczestniczyli przewodniczący Zarządu (...) R. U., Prezydent Z., przewodnicząca Zgromadzenia (...) M. S. oraz Prezydent T.. W sprostowaniu wyjaśniono kiedy i w jaki sposób informacja o tym spotkaniu została przekazana radnym i opinii publicznej, a nadto zaprzeczono, aby wymienione osoby brały udział w spotkaniu. W odpowiedzi na domaganie się sprostowania ówczesny redaktor naczelny J. M. wystosował pismo do pełnomocnika, w którym odmówił opublikowania sprostowania (k. 7 akt). Pozwany skupił się głównie na polemice z informacjami zawartymi w sprostowaniu, akcentując, że dziennikarze przygotowujący ten materiał rzetelnie zebrali informacje. Na koniec wskazano, iż treść sprostowania nie spełnia warunków art. 33 ust. 1 pkt.3 oraz art. 33 ust. 2 pkt. 2 Prawa prasowego. Po otrzymaniu tego pisma, strona powodowa nie dokonała zmian w tekście sprostowania, natomiast wniosła pozew, w którym domagała się nakazania pozwanemu opublikowania sprostowania o treści tożsamej, jaka została przedstawiona w piśmie z 6 lipca 2016 r. Przestawiony stan faktyczny w całości wynika z niekwestionowanych dokumentów przedłożonych przez strony. Był on też wystarczający dla rozstrzygnięcia o żądaniu pozwu. Sąd pierwszej instancji przeprowadził postępowanie dowodowe w szerszym zakresie, co - jak sam przyznał - było zbędne. Rzeczą Sądu nie było bowiem czynienie ustaleń, czy informacje, których sprostowania domagała się strona powodowa były prawdziwe, czy też nie. W tym sensie rację ma apelująca, iż doszło do naruszenia art. 227 k.p.c. Chociaż Sąd pierwszej instancji zaznaczył, że miał w polu widzenia ustalenia dotyczące rzetelności informacji zawartych w artykule, to jednak ostatecznie nie ta kwestia zaważyła na wydanym rozstrzygnięciu, zatem uchybienie to nie miało wpływu na wynik sprawy. Słuszność ma również apelująca, że ustalenie Sądu, iż tekst sprostowania przekracza dwukrotność objętości prostowanych informacji jest dowolne. Wydaje się, że tego rodzaju ustalenie wymagałoby jednak precyzyjnego porównania objętości kwestionowanych informacji z objętością sprostowania. Tego rodzaju analizy brak jest jednak w uzasadnieniu Sądu pierwszej instancji, który zapewne swoje stanowisko oparł na orientacyjnym szacunku. Powołując się na tę przesłankę odmowy opublikowania sprostowania należałoby dokładnie wskazać, na jakiej podstawie opiera się taka ocena, zwłaszcza że redaktor naczelny, jako profesjonalista, jest w stanie ustalić stosunek objętości tekstu sprostowania do objętości prostowanych informacji (które w kwestionowanym materiale zostały przedstawione w rozbudowanej formie stylistycznej). Ostatecznie jednak w okolicznościach tej sprawy podniesiona kwestia nie ma decydującego znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy, o czym będzie mowa w dalszej części uzasadnienia. W związku z powyższym podniesienie zarzutu naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. nie może odnieść skutku. Apelująca postawiła także Sądowi pierwszej instancji zarzut sporządzenia uzasadnienia w sposób, jaki nie odpowiada wymogom art. 328 § 2 k.p.c.. Nie sposób odmówić stronie powodowej słuszności w tym zakresie. Sąd zdecydował się na wygłoszenie uzasadnienia zgodnie z art. 328 §1 1 k.p.c., co jednak nie zwalnia od dochowania wymogów konstrukcyjnych wskazanych w art. 328 § 2 k.p.c.. Na marginesie należy zauważyć, iż transkrypcja takiego uzasadnienia nie może już podlegać poprawkom redakcyjnym. Pomimo pewnych mankamentów wygłoszonego uzasadnienia, możliwym jest prześledzenie toku rozumowania Sądu pierwszej instancji, jaki doprowadził do wydania podważanego rozstrzygnięcia. Ponadto przypomnieć należy, że Sąd odwoławczy jest sądem merytorycznym, co oznacza, iż ma obowiązek czynienia własnych ustaleń w oparciu o zgromadzony materiał dowodowy i dokonać samodzielnej oceny prawnej. Wobec tego i ten zarzut naruszenia prawa procesowego nie okazał się skuteczny. Przechodząc do rozważenia zasadności żądania sprostowania w ustalonych na wstępie okolicznościach sprawy (w istocie niespornych) należy wskazać, iż wyrok Sądu pierwszej instancji odpowiada prawu. Prawo prasowe nakłada na redaktora naczelnego obowiązek opublikowania bezpłatnie rzeczowego i odnoszącego się do faktów sprostowania nieścisłej lub nieprawdziwej wiadomości zawartej w materiale prasowym (art. 31a ust. 1 prawa prasowego). Z wnioskiem o sprostowanie może wystąpić zainteresowana osoba fizyczna, osoba prawna lub jednostka organizacyjna niebędąca osobą prawną. Prawo prasowe ściśle określa termin, w jakim można domagać się sprostowania oraz wymogi formalne, jakim powinno odpowiadać sprostowanie. Zgodnie z art. 31a ust. 4 sprostowanie powinno zawierać podpis wnioskodawcy, jego imię i nazwisko lub nazwę oraz adres korespondencyjny. Wskazanych elementów tekst sprostowania powódki nie zawiera. W ustalonych okolicznościach sprawy jako oczywiste jawi się natomiast, iż osobą zainteresowaną sprostowaniem był przede wszystkim prezydent J. (zresztą wymieniony w tytule artykułu). Sprostowanie powinno więc być rzeczowe (zwięzłe, konkretne, dotykające sedna zagadnienia) oraz jasno wytykać autorowi materiału prasowego błędy faktyczne lub nieścisłości. Nieprawdziwość lub nieścisłość może wynikać z całokształtu okoliczności przedstawionych w materiale prasowym, co niekoniecznie przekłada się na poszczególne jego fragmenty, stąd w okolicznościach tej sprawy pewna trudność w porównaniu objętości sprostowania z objętością kwestionowanych informacji. Nie ma znaczenia, czy dziennikarz wiedział o tym, że w materiale prasowym podaje nieprawdę lub informacje nieścisłe. Liczy się bowiem w tym wypadku cel i funkcja sprostowania jako środka zmierzającego do przedstawienia wersji zdarzenia opozycyjnej do opublikowanej w materiale prasowym. Jak podniesiono w orzecznictwie: „zasadniczą funkcją sprostowania jest umożliwienie zainteresowanemu przedstawienia własnej wersji zdarzeń. Instytucja sprostowania stanowi szczególny mechanizm prawa prasowego pozwalający opinii publicznej na zapoznanie się ze stanowiskiem drugiej strony sporu, umożliwia zainteresowanemu zajęcie własnego stanowiska i przedstawienie swojej wersji wydarzeń, umożliwiając zainteresowanemu dotarcie do opinii publicznej z własną prawdą, za pośrednictwem tego samego środka przekazu, w którym ukazały się uprzednio informacje dotyczące osoby zainteresowanej. Tak więc przedmiotem sprostowania są informacje (fakty) nieprawdziwe zdaniem wnoszącego o sprostowanie. W świetle tej koncepcji redaktor naczelny nie ma prawa odmówić sprostowania danej informacji na tej tylko podstawie, że wedle jego oceny fakty zawarte w informacji prasowej są prawdziwe" (wyrok SA w Warszawie z 20 lutego 2013 r., I ACa 766/2012, LexisNexis nr 5174460). Wobec tego zawarte w piśmie z dnia 15 lipca 2016 r. stanowisko redaktora naczelnego nie mogło stanowić uzasadnienia dla odmowy zamieszczenia sprostowania. Ani redaktor naczelny, ani sąd, w przypadku przeniesienia sporu na drogę sądową, nie jest upoważniony do badania, czy wiadomość, która ma być sprostowana, jest obiektywnie (rzeczywiście) prawdziwa lub ścisła, ani czy sprostowanie jest obiektywnie (rzeczywiście) prawdziwe i ścisłe. Redaktor naczelny może jedynie badać inne przesłanki wskazane w prawie prasowym uzasadniające odmowę publikacji sprostowania (art. 33 Prawa prasowego). Z tej właśnie przyczyny zbędne było prowadzenie przez Sąd pierwszej instancji postępowania dowodowego w celu weryfikacji prawdziwości, rzetelności informacji zawartych w materialne prasowym, co do którego powódka domagała się zamieszczenia sprostowania. Skoro redaktor naczelny nie jest uprawniony do badania prawdziwości czy rzetelności informacji zawartych w sprostowaniu, to tym większego znaczenia nabiera wyraźne określenie w tekście sprostowania od kogo ono pochodzi. Redaktor nie może bowiem odpowiadać za informacje zawarte w sprostowaniu, a możliwe jest tylko podjęcie polemiki z treścią sprostowania i to nawet nie w tym samym numerze czasopisma (art. 32 ust. 6 prawa prasowego). W sprostowaniu można jedynie nie podać adresu wnioskodawcy, gdy zostaje on wyraźnie zastrzeżony do wiadomości redakcji. Podkreślenia też wymaga, że w tekście nadesłanego sprostowania nie wolno bez zgody wnioskodawcy dokonywać skrótów ani innych zmian (art. 32 ust. 5 prawa prasowego). Nie można się zgodzić, że podstawę odmowy w tej sprawie mogło stanowić uznanie, iż sprostowanie, odnośnie do informacji dotyczących osób uczestniczących w spotkaniu w ministerstwie, zostało wystosowane przez osobę, której fakt ten nie dotyczył. Podana informacja dotyczyła prezydenta J., bowiem teza artykułu była taka, że próbuje przypisać sobie cudze zasługi. Argumentem za tą tezą miała być właśnie informacja o udziale innych prezydentów miast i przewodniczącego zarządu (...) w spotkaniu w ministerstwie, którą to informację powódka chciała sprostować. Redaktor naczelny odmawiając sprostowania powołał się na art. 33 ust. 1 pkt. 3, który z kolei odsyła do art. 31a ust. 4-7 prawa prasowego. Faktycznie brak jest wyłuszczenia dostrzeżonych braków formalnych sprostowania, tym niemniej w tym wypadku pismo zostało skierowane do profesjonalnego pełnomocnika. Skoro sprostowanie nie odpowiada wymogom formalnym art. 31a ust. 4 prawa prasowego zasadnym była odmowa jego opublikowania, a tym samym trafne było oddalenie powództwa. Słuszny okazał się jedynie zawarty w apelacji zarzut wadliwego rozstrzygnięcia o kosztach sądowych. Nie było bowiem żadnych podstaw do zasądzania na rzecz pozwanych opłaty od pozwu, której wszak nie wnieśli. Zatem w tym zakresie zaskarżony wyrok wymagał korekty przez wyeliminowanie wadliwego orzeczenia o kosztach sądowych. Zmiana wyroku nastąpiła w oparciu o art. 386 § 1 k.p.c., a w pozostałej części apelacja, jako niezasadna, podlegała oddaleniu na podstawie art. 385 k.p.c. O kosztach procesu prawidłowo rozstrzygnięto na podstawie art. 98 §
przez zasądzenie na rzecz pozwanych kosztów zgodnie z przedstawionym spisem kosztów, których wysokość nie przekroczyła 6-krotności stawek minimalnych (§ 15 ust. 3 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie, Dz. U. z 2015 r., poz. 1800). Natomiast wskazane w apelacji rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej przez adwokata z urzędu nie miało zastosowania w tej sprawie, bowiem pozwanych reprezentował pełnomocnik z wyboru. O kosztach postępowania apelacyjnego postanowiono w oparciu o art. 98 §
w zw. z art. 108 § 1 k.p.c., przy czym koszty zostały zasądzone zgodnie z przedłożonym spisem kosztów. Zauważyć należy, że powódka skierowała apelację przeciwko całemu wyrokowi, a zatem także odnośnie do oddalenia powództwa w stosunku do J. M., który utracił legitymację bierną w toku procesu, co było apelującej wiadome. SSO Aneta Pieczyrak-Pisulińska SSA Roman Sugier SSA Anna Bohdziewicz
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.