← Polska

I C 569/16

Sygn. akt: I C 569/16 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 27 lutego 2018 r. Sąd Rejonowy w Gdyni I Wydział Cywilny w składzie następującym: Przewodniczący: SSR Małgorzata Żelewska Protokola

§ 1k.c.

oraz art. 9 i art. 13 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych w zw. z art. 415 k.c. i art. 445 § 1 k.c. Zgodnie z art. 822 § 1 i 4 k.c. przez umowę ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej zakład ubezpieczeń zobowiązuje się do zapłacenia określonego w umowie odszkodowania za szkody wyrządzone osobom trzecim, względem których odpowiedzialność za szkodę ponosi ubezpieczający albo osoba, na której rzecz została zawarta umowa ubezpieczenia. Uprawniony do odszkodowania w związku ze zdarzeniem objętym umową ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej może dochodzić roszczenia bezpośrednio od zakładu ubezpieczeń. Na mocy natomiast art.

§ 1k.c.

o ile nie umówiono się inaczej, suma pieniężna wypłacona przez zakład ubezpieczeń z tytułu ubezpieczenia nie może być wyższa od poniesionej szkody. Z treści art. 9 ustawy z dnia 22 maja 2003r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (tekst jednolity Dz.U. z 2013r., poz. 392) umowa ubezpieczenia obowiązkowego odpowiedzialności cywilnej obejmuje odpowiedzialność cywilną podmiotu objętego obowiązkiem ubezpieczenia za szkody wyrządzone czynem niedozwolonym oraz wynikłe z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, o ile nie sprzeciwia się to ustawie lub właściwości (naturze) danego rodzaju stosunków. Z kolei, zgodnie z art. 13 ust. 2 tejże ustawy w obowiązkowych ubezpieczeniach odpowiedzialności cywilnej odszkodowanie wypłaca się w granicach odpowiedzialności cywilnej podmiotów objętych ubezpieczeniem, nie wyżej jednak niż do wysokości sumy gwarancyjnej ustalonej w umowie. Nadto, na względzie należy mieć również treść art. 361 §1 k.c., który stanowi, iż zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność jedynie za normalne następstwa działania lub zaniechania z którego szkoda wynikła, oraz treść art. 363 § 1 k.c. który stanowi, że co do zasady naprawienie szkody winno nastąpić według wyboru poszkodowanego, bądź przez przywrócenie do stanu poprzedniego, bądź przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej, przy czym gdyby przywrócenie do stanu poprzedniego pociągało za sobą dla zobowiązanego nadmierne koszty, roszczenie poszkodowanego ogranicza się do świadczenia w pieniądzu. Jednocześnie z treści art. 361 § 2 k.c. wynika, iż naprawienie szkody obejmuje straty, które poniósł poszkodowany. Przechodząc do szczegółowych rozważań należy wskazać, że pomiędzy stronami nie było sporu ani co do okoliczności wypadku komunikacyjnego z dnia 28 marca 2013r., winy kierowcy posiadającego obowiązkowe ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej w pozwanym towarzystwie ubezpieczeń ani tego, że odpowiedzialność za szkodę ponosi co do zasady pozwany w związku z zawartą ze sprawcą umową ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej. W toku postępowania likwidacyjnego ubezpieczyciel przyjął co do zasady odpowiedzialność za przedmiotowy wypadek i wypłacił powódce kwotę 1.000 zł tytułem zadośćuczynienia za krzywdę. Zatem, jedyną kwestią sporną pomiędzy stronami był rozmiar poniesionej przez powódkę szkody niemajątkowej. Jeśli chodzi o roszczenie o zapłatę zadośćuczynienia za krzywdę, to pozwany zakwestionował przede wszystkim rozmiar krzywdy poniesionej przez powódkę, podnosząc, że wypłacona poszkodowanej w toku postępowania likwidacyjnego suma pieniężna w pełni kompensowała poniesioną przez nią szkodę niemajątkową i uwzględnia wszystkie następstwa tego zdarzenia. Dokonując ustaleń w przedmiocie rozmiaru krzywdy pamiętać należy, iż nie jest możliwe ścisłe określenie rozmiaru krzywdy i wysokości zadośćuczynienia, zaś każdy przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie z uwzględnieniem wszystkich okoliczności sprawy (por.: wyrok SN z dnia 3 czerwca 2011r., III CSK 279/10, L.). Bez wątpienia wprowadzenie do przepisu art. 445 § 1 k.c. klauzuli generalnej "odpowiedniej sumy" pozostawia sądowi orzekającemu margines uznaniowości, co do wysokości zasądzanej kwoty. Jest on dodatkowo wzmocniony fakultatywnym charakterem tego przyznania ("może"), co wskazuje na konstrukcję należnego zadośćuczynienia dopiero po przekroczeniu pewnego poziomu krzywdy (por.: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 1974r., II CR 763/73, OSPiKA 1975, nr 7-8, poz. 171). Pomimo niemożności ścisłego ustalenia wysokości uszczerbku należy jednak opierać rozstrzygnięcie na kryteriach zobiektywizowanych, a nie kierować się wyłącznie subiektywnymi odczuciami poszkodowanego. Sąd miał na uwadze, iż wobec niewymierności szkody niemajątkowej określając wysokość "odpowiedniej sumy", sąd powinien niewątpliwie kierować się celami oraz charakterem zadośćuczynienia i uwzględnić wszystkie okoliczności mające wpływ na rozmiar doznanej szkody niemajątkowej. Podstawowe znaczenie musi mieć rozmiar doznanej krzywdy, o którym decydują przede wszystkim takie czynniki, jak rodzaj uszkodzenia ciała czy rozstroju zdrowia, ich nieodwracalny charakter polegający zwłaszcza na kalectwie, długotrwałość i przebieg procesu leczenia, stopień cierpień fizycznych i psychicznych, ich intensywność i długotrwałość, wiek poszkodowanego i jego szanse na przyszłość oraz poczucie nieprzydatności społecznej (por.: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 1 kwietnia 2004r., II CK 131/03). Ponadto należy mieć na względzie, iż chodzi tu o krzywdę ujmowaną jako cierpienie fizyczne, a więc ból i inne dolegliwości oraz cierpienia psychiczne, czyli negatywne uczucia przeżywane w związku z cierpieniami fizycznymi lub następstwami uszkodzenia ciała, czy rozstroju zdrowia w postaci np. zeszpecenia, wyłączenia z normalnego życia itp. Celem zadośćuczynienia jest przede wszystkim złagodzenie tych cierpień. Winno ono mieć charakter całościowy i obejmować wszystkie cierpienia fizyczne i psychiczne, zarówno już doznane, jak i te, które zapewne wystąpią w przyszłości (a więc prognozy na przyszłość). Przy ocenie więc "odpowiedniej sumy" należy brać pod uwagę wszystkie okoliczności danego wypadku, mające wpływ na rozmiar doznanej krzywdy (por.: wyrok SN z dnia 3 lutego 2000r., CKN 969/98, LEX nr 50824). Kierując się powyższymi kryteriami Sąd doszedł do przekonania, iż adekwatna do rozmiaru obrażeń doznanych przez powódkę w wyniku wypadku z dnia 28 marca 2013r., dolegliwości bólowych z nimi związanych, rozmiaru cierpień fizycznych i psychicznych oraz ograniczeń w życiu codziennym, wieku powódki i jej dotychczasowego trybu życia pozostaje łącznie kwota 6.000 zł (obejmująca także kwotę 1.000 zł wypłaconą powódce w postępowaniu likwidacyjnym). W ocenie Sądu za przyznaniem powódce zadośćuczynienia we wskazanej powyżej wysokości przemawia w szczególności rozmiar i charakter obrażeń odniesionych wskutek wypadku. Jak wynika z opinii bieglej sądowej z zakresu neurologii wskutek przedmiotowej kolizji drogowej powódka doznała urazu odcinka szyjnego kręgosłupa w mechanizmie biczowym. Biegła E. M. stwierdziła, że wskutek powyższego urazu powódka odniosła trwały uszczerbek na zdrowiu w wysokości 3 %. Jak wyjaśniła biegła uraz odniesiony wskutek wypadku był momentem spustowym nasilającym dolegliwości bólowe. Dopiero z tym momentem zmiany zwyrodnieniowe odcinka szyjnego kręgosłupa zaczęły dawać objawy uciążliwe dla funkcjonowania powódki, co z kolei wiązało się z koniecznością podjęcia długotrwałego leczenia oraz rehabilitacji. Jak zauważyła biegła wykonane po wypadku badanie MR kręgosłupa szyjnego ujawniło zmiany zwyrodnieniowe z protruzjami dysków wpuklających się do kanału kręgowego, natomiast badanie (...) istnienie drobnych torbieli w pochewkach okołokorzeniowych na pograniczu szyjno – piersiowym. Zdaniem biegłej właśnie te zmiany o charakterze zwyrodnieniowym powodują przewlekłe dolegliwości bólowe, a także drętwienie dłoni. W świetle opinii biegłej sądowej należało jednak uznać, że moment kolizji był kluczowy dla ujawnienia się wymienionych dolegliwości, a bez kolizji proces narastania zmian zwyrodnieniowych nie przebiegałby w takim tempie i nie doszłoby do eskalacji dolegliwości bólowych o takim natężeniu. Wskazać należy, iż dolegliwości bólowe wiązały się z koniecznością wdrożenia leczenia farmakologicznego i przyjmowania przez powódkę leków przeciwbólowych i obniżających napięcie mięśniowe, a także okresowego noszenia kołnierza ortopedycznego. Podkreślić jednak należy, iż pozwany jako ubezpieczyciel sprawcy wypadku ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania sprawcy. Granice tej odpowiedzialności wyznacza adekwatny związek przyczynowy. W związku z tym nie można pozwanego obarczać odpowiedzialnością za schorzenia, które rozwijały się u powódki przed wypadkiem. W toku niniejszego postępowania powódka nie wykazała, aby w adekwatnym związku przyczynowym ze zdarzeniem z dnia 28 marca 2013r. pozostawały dolegliwości laryngologiczne czy związane z wypadaniem włosów. Jak wynika z załączonej dokumentacji medycznej, a także z zeznań samej powódki leczenie u dermatologa podjęła jeszcze przed wypadkiem. Ponadto, od 2004r. powódka pozostaje pod opieką poradni neurologicznej w związku z dyskopatią odcinka lędźwiowego. Powódka nie zgłosiła żadnych wniosków dowodowych np. o dopuszczenie dowodu z opinii biegłych lekarzy o właściwej specjalności, z których wynikałby związek przyczynowy pomiędzy wypadkiem a pojawieniem się czy zaostrzeniem deklarowanych dolegliwości laryngologicznych, dermatologicznych czy ze strony kręgosłupa lędźwiowego. Stąd, należało przyjąć, że schorzenia te są samoistne, bez związku z działaniem sprawcy kolizji i nie są objęte odpowiedzialnością ubezpieczyciela. Uwzględniając powództwo jedynie w części Sąd miał także na uwadze, że odniesione w wyniku wypadku obrażenia nie wiązały się z koniecznością hospitalizacji, wykonania zabiegów chirurgicznych, a poza kołnierzem szyjnym nie zastosowano u powódki żadnego unieruchomienia. Nadto, uraz ten nie skutkował żadnymi deformacjami czy deficytami ruchowymi. Biegła bowiem stwierdziła pełny zakres ruchu kręgosłupa szyjnego. Przy ustaleniu skutków zdarzenia i rozmiaru poniesionej przez powódkę krzywdy nie można pominąć faktu, że leczenie obrażeń odniesionych w wypadku wiązało się dla powódki z dość istotnymi ograniczeniami w życiu codziennym. Przede wszystkim, przez okres pierwszych trzech tygodni od dnia zdarzenia powódka zmuszona była nosić kołnierz ortopedyczny, co z pewnością wiązało się dla niej z pewnym dyskomfortem. Nadto, z uwagi na dolegliwości bólowe powódka nie mogła wykonywać czynności związanych z prowadzeniem domu i musiała w tym zakresie korzystać z pomocy syna. Sąd miał także na uwadze, że przez okres dwóch tygodni powódka przebywała na zwolnieniu lekarskim i tylko z przyczyn zawodowych zrezygnowała z dalszego zwolnienia. Ponadto, z uwagi m.in. na nasilenie dolegliwości bólowych, powódka musiała zrezygnować z aktywności fizycznej, w tym z zajęć tanecznych i ćwiczeń typu pilatess. Natomiast, Sąd nie miał dostatecznych podstaw, aby przyjmować, że przedmiotowy wypadek wpłynął tak dalece na stan psychiczny czy emocjonalny powódki jak wskazano w pozwie. Ocena stanu psychicznego powódki i jego związku z wypadkiem, także wpływu wypadku na możliwość prowadzenia pojazdu, wymagała wiadomości specjalnych, tymczasem powódka nie zgłosiła wniosku o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego sądowego z dziedziny psychiatrii czy psychologii. Co prawda do pozwu powódka załączyła zaświadczenie wydane przez psychologa, zgodnie z treścią którego od dnia 15 kwietnia 2013r. uczestniczy w terapii psychologicznej, jednakże po pierwsze – wartość dowodową tego dokumentu zakwestionował pozwany, a samo zaświadczenie ma charakter dokumentu prywatnego (zresztą nie zostało poświadczone za zgodność z oryginałem przez pełnomocnika powódki), a po drugie – nie wynika z niego jak długo trwała psychoterapia, jakie były jej wyniki, ani nawet nie wskazano z jakim wypadkiem związane są lęki przed prowadzeniem pojazdu, o jakich mowa w zaświadczeniu. Zgodzić się należy z poglądem wyrażonym przez Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 27 września 2012r., I ACa 274/12, LEX nr 1238202, iż dla ustalenia zakresu cierpień, jako głównego czynnika, decydującego o wysokości należnego zadośćuczynienia, nie wystarczą same wyobrażenia o charakterze intuicyjnym. Konieczne jest w tym względzie przedstawienie stosownych dowodów. Natomiast, w przedmiotowej sprawie powódka nie domagała się dopuszczenia dowodu z opinii biegłego psychologa, ani nawet nie zgłosiła wniosków o dopuszczenie dowodu ze świadków, którzy potwierdziliby twierdzenia powódki o złym stanie psychicznym po wypadku czy lękach przed jazdą samochodem. Ponadto, zdaniem Sądu, występowanie u powódki powyższych lęków jest wątpliwe, gdy uwzględni się okoliczności kolizji, a także treść jej zeznań. Jak wskazano powyżej zderzenie aut nastąpiło przy niezbyt dużej sile, nie wiązało się z żadnymi poważnymi obrażeniami uczestników, ofiarami śmiertelnymi czy innymi traumatycznymi przeżyciami. Mało tego na miejsce zdarzenia nie wezwano nawet Policji czy Pogotowia (...), zaś kierowcy obu pojazdów po spisaniu oświadczenia oddalili się z miejsca zdarzenia. W tych okolicznościach, w świetle doświadczenia życiowego, trudno wyobrazić sobie, aby takie zderzenie wywołało u powódki obawy przed jazdą samochodem. Nadto, należy zwrócić uwagę, co wynika ze złożonych zeznań, że powódka jeździ samochodem, co wskazuje na to, że nawet jeśli występowały jakieś zaburzenia lękowe to nie miały one poważnego i długotrwałego charakteru. Sąd miał na uwadze, że szacując wysokość zadośćuczynienia należy mieć na względzie, że zdrowie ludzkie jest wartością bezcenną i żadna kwota nie jest w stanie zrekompensować uszczerbku na zdrowiu, w związku z tym celem zadośćuczynienia jest jedynie złagodzenie doznanych cierpień i wyrządzonej krzywdy. Wysokość zadośćuczynienia przyznawanego w oparciu o art. 445 § 1 k.c. musi być adekwatna w tym znaczeniu, że powinna uwzględniać – z jednej strony rozmiar doznanej krzywdy, z drugiej zaś – powinna być utrzymana w rozsądnych granicach odpowiadających aktualnym warunkom i stopie życiowej społeczeństwa, a zindywidualizowana ocena tych kryteriów pozostawiona jest uznaniu sędziowskiemu (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 12 stycznia 2018r. I ACa 765/17, L.). W ocenie Sądu, zadośćuczynienie w wysokości 6.000 zł (przy uwzględnieniu wypłaconej przedprocesowo należności) spełnia wszelkie warunki wskazane w cytowanym powyżej orzecznictwie. Zdaniem Sądu, kwota ta jest odpowiednia do charakteru urazu, jego skutków, długości i sposobu leczenia oraz dyskomfortu doznanego z tytułu urazu w codziennym funkcjonowaniu. Jednocześnie, przyznana kwota nie prowadzi do bezpodstawnego wzbogacenia poszkodowanego kosztem sprawcy i ubezpieczyciela, a wyłącznie rekompensuje poniesioną szkodę niemajątkową. Jednocześnie, kwota ta stanowi odczuwalną wartość dla powódki zważywszy na aktualny poziom życia społeczeństwa na terenie T., poziom dotychczasowego życia powódki oraz wiek powódki. Z powyższych względów – na mocy przepisów art. 822 § 1 i 4 k.c. i art.

§ 1k.c.

w zw. z art. 415 k.c. i art. 445 § 1 k.c. – należało zasądzić od pozwanego ubezpieczyciela na rzecz powódki kwotę 5.000 zł tytułem zadośćuczynienia za krzywdę. Nadto, na mocy art. 481 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 14 ustawy z dnia 22 maja 2003r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych Sąd zasądził odsetki ustawowe od dnia 12 maja 2013r. tj. od pierwszego dnia po upływie 30 – dniowego terminu od zgłoszenia szkody. Podkreślić bowiem należy, iż pozwany jako profesjonalista działający na rynku ubezpieczeń dysponuje środkami rzeczowymi jak i zespołem lekarzy – orzeczników o różnych specjalnościach, co pozwala na ocenę skutków wypadku na wszystkich płaszczyznach w terminie o jakim mowa w art. 14 ustawy z dnia 22 maja 2003r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych. W pozostałym zakresie, na podstawie powyższych przepisów stosowanych a contrario, powództwo należało oddalić. O kosztach procesu Sąd orzekł na podstawie przepisu art. 100 k.p.c. w zw. z § 2 pkt. 5 § 2 pkt. 4 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych. Zważyć bowiem należało, iż powódka wygrała niniejszą sprawę w 33 %, zaś pozwany w 67 % i w takim stosunku stronom należy się zwrot kosztów od przeciwnika. Strona powodowa poniosła koszty w postaci opłaty sądowej od pozwu (750 zł), opłaty za czynności fachowego pełnomocnika (4.800 zł), opłaty skarbowej od pełnomocnictwa (17 zł) oraz zaliczki na poczet opinii biegłego sądowego (300 zł) tj. w łącznej kwocie 5.867 zł. Z kolei pozwany ubezpieczyciel poniósł koszty zastępstwa procesowego w wysokości 4.817 zł. Po skompensowaniu należności należało zasądzić od pozwanego na rzecz powódki kwotę 1.323,95 zł. Natomiast, na mocy art. 100 k.p.c. w zw. z art. 5 ust. 3, art. 8 ust.1 i art. 83 i 113 ust. 1 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych Sąd nakazał ściągnąć od powódki kwotę 209,04 zł, zaś od pozwanego kwotę 102,96 zł z tytułu nieuiszczonych kosztów opinii biegłego, wyłożonych tymczasowo przez Skarb Państwa. Powyższe kwoty zostały ustalone przy uwzględnieniu stosunku w jakim strony przegrały niniejszą sprawę.

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.