Sygn. akt V AGa 90/18 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 21 maja 2018 r. Sąd Apelacyjny w Katowicach V Wydział Cywilny w składzie: Przewodniczący: SSA Grzegorz Stojek (spr.) Sędziowie: SA Lucjan Modrzyk SA Tomasz Pidzik Protokolant: Diana Pantuchowicz po rozpoznaniu w dniu 7 maja 2018 r. w Katowicach na rozprawie sprawy z powództwa Zakładu (...) - Spółki jawnej w upadłości układowej w P. przeciwko Zakładowi (...) Spółce z ograniczoną odpowiedzialnością w M. przy udziale nadzorcy sądowego M. S. o zapłatę na skutek apelacji obu stron od wyroku Sądu Okręgowego w Katowicach z dnia 18 lutego 2016 r., sygn. akt XIV GC 603/14,
(1)k.c. Nie można przecież zasadnie wywieść, że jest sprzeczne z naturą stosunku prawnego nawiązywanego umową o roboty budowlane, czy też ustawą, jak też – wbrew powódce – z zasadami współżycia społecznego. Powódka wywodzi sprzeczność postanowienia umownego, którego wykonanie w zakresie czasu uzależnione jest od organu administracyjnego. O takiej sprzeczności w okolicznościach sprawy nie może być mowy. Przeciwnie, okoliczności te prowadzą do wniosku, że to postanowienie było osadzone w realiach działania właściwego organu nadzoru budowlanego. Strony w umowie (...). postanowiły przecież, że odcinek IV zostanie zrealizowany do 30 listopada 2011 r. (§ 1 ust. 1 tej umowy), a termin zakończenia – tożsamy z terminem obustronnego podpisania protokołu odbioru przedmiotu umowy, do którego ma nastąpić uzyskanie ostatecznej decyzji administracyjnej – ustaliły na dzień 31 stycznia 2012 r. Zatem przewidziały dwa miesiące na ten cel. Mimo konieczności uzupełniania niezbędnej dokumentacji, powódka uzyskała decyzję administracyjną w niespełna dwa miesiące (23 stycznia 2012 r. – 16 marca 2012 r.). Czas na uzyskanie ostatecznej decyzji (w umowie przewidziany na dwa miesiące) przekroczyła jedynie o część (około tydzień) 14-dniowego terminu do złożenia odwołania do (...) Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego w K.. Odwołanie mogło być wniesione bowiem najpóźniej do 2 kwietnia 2012 r., jeżeli powódka otrzymała decyzję o pozwoleniu na użytkowanie w dniu 19 marca 2012 r., bądź do 30 marca 2012 r., gdyby jej decyzję tę doręczono już w dniu jej wydania. Termin do wniesienia odwołania, w myśl art. 129 § 1 i art. 40 § 2 zdanie pierwsze k.p.a., wynosił 14 dni od doręczenia decyzji pełnomocnikowi pozwanej, to jest powódce, co zresztą było przedmiotem pouczenia zawartego w omawianej decyzji (k. 98-99). Zgodnie z art. 16 § 1 zdanie pierwsze k.p.a., ostateczne są te decyzje, od których nie służy odwołanie w administracyjnym toku instancji lub wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy. Decyzja, o której mowa, stała się ostateczna z upływem terminu do wniesienia odwołania od niej, to jest 31 marca 2012 r., najpóźniej 3 kwietnia 2012 r. Powódka nie wykazała, że postępowanie o wydanie decyzji o pozwoleniu na użytkowanie, w którym to ona odpowiadała za kompletność dokumentacji złożonej organowi administracyjnemu, trwało dłużej, niż było to konieczne dla wyjaśnienia istotnych okoliczności faktycznych i prawnych w celu wydania tej decyzji. Organ nadzoru budowlanego postanowieniem z 7 lutego 2012 r., wydanym w związku z wnioskiem o wydanie pozwolenia na użytkowanie, wezwał do uzupełnienia wniosku o określone dokumenty, a wśród nich o inwentaryzację geodezyjną powykonawczą (k. 447), której złożenie – jak zasadnie podniosła pozwana – wynikało wprost z art. 57 ust. 1 pkt 5 pr. bud. w ówczesnym brzmieniu. Następnie postanowieniem z 27 lutego 2012 r., z uwagi na dokumenty otrzymane w dniu 22 lutego 2012 r., nałożył obowiązek złożenia określonych wyjaśnień i związanych z nimi dokumentów, a także dowodu uiszczenia opłaty skarbowej od pełnomocnictwa, którego nie złożyła, mimo wcześniejszego wezwania o to postanowieniem z 7 lutego 2012 r. (k. 448). Następnie Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego zawiadomieniem z 13 marca 2012 r. poinformował wykonawcę i zamawiającego o tym, że 16 marca 2012 r. zostanie przeprowadzona obowiązkowa kontrola obiektu, wymagana przepisem art. 59 pr. bud. (k. 449). Wykonanie przedmiotu umowy (...) i (...) następowało więc dopiero z chwilą wykonania wszystkich naprowadzonych składników przedmiotu świadczenia powódki (przedmiotu umowy), w tym uzyskania decyzji zawierającej pozwolenie na użytkowanie dla każdej części (każdego zadania) na terenie Gminy M.. Mowa jest o tym w § 1 ust. 3 obu tych umów, w których strony zawarły postanowienia dotyczące wykonania, tak w aspekcie początku, jak i końca. Mianowicie w § 1 ust.
- umów (...) i (...). zdefiniowano terminy, po pierwsze, „rozpoczęcia” w ten sposób, że nastąpi „nie później niż 7 dni od dnia przekazania placu budowy” (§ 1 ust. 3 pkt 3.1 obu umów), po drugie, „zakończenia” w ten sposób, że jest to „termin odbioru przedmiotu umowy tożsamy z terminem obustronnego podpisania protokołu odbioru przedmiotu umowy: 31.01.2012r. (łącznie z uzyskaniem ostatecznej decyzji pozwolenia na użytkowanie obiektu wynikającej z przepisu ustawy Prawo budowlane).” (§ 1 ust. 3 pkt 3.2 obu umów). Tak zdefiniowane zakończenie wykonywania przedmiotu obu umów, obejmujące uzyskanie ostatecznej decyzji o pozwoleniu na użytkowanie obiektu zostało ustalone na dzień 31 stycznia 2010 r. W § 3 ust. 3 pkt 3.
- umowy (...). strony postanowiły, że zamawiający przystąpi do odbioru przedmiotu umowy w terminie 14 dni roboczych, ale liczonych od zgłoszenia przez wykonawcę, po uzyskaniu ostatecznej decyzji o pozwoleniu na użytkowanie obiektu budowlanego i obustronnym podpisaniu protokołu końcowego oraz usunięciu wad stwierdzonych w tym protokole. Zatem nie w terminie 14 dni od doręczenia pozwanej decyzji o pozwoleniu na budowę, ani nie po dokonaniu odbioru końcowego. Podnosząc, że decyzja o pozwoleniu na użytkowanie nie była dokumentem wymaganym do dokonania odbioru końcowego, powódka nietrafnie utożsamiła odbiór końcowy, o którym mowa w (...) cz. A (I.14 Określenia podstawowe, k. 201), będący odbiorem zakresu umowy po zakończeniu budowy (przed przekazaniem do użytkowania) z odbiorem przedmiotu umowy. Zadanie (...). zgłosiła pozwanej do odbioru końcowego technicznego w dniu 27 stycznia 2012 r. (k. 97). Wyznaczony został na dzień 16 lutego 2012 r., ale wtedy nie doszedł do skutku z uwagi na nieprzygotowanie terenu objętego umową (...) (k. 451 i 452). W dniu 8 marca 2012 r. powódka ponowiła zgłoszenie dotyczące odbioru końcowego technicznego (k. 460). Nastąpiło to po uprzednim wezwaniu jej przez pozwaną do uzupełnienia dokumentacji (k. 458). W dniu 9 i 15 marca 2012 r. pozwana wezwała powódkę do usunięcia usterek (zapadlisk w terenie wg podanego wykazu) oraz uporządkowania terenu (k. 456). Jeszcze 20 marca 2012 r. w odniesieniu między innymi do zadania (...) pozwana wezwała powódkę do uzupełnienia dokumentacji, złożenia oświadczenia dotyczącego kamieniu granicznych w ul. (...) oraz ponownie usunięcia usterek w postaci zapadlisk (k. 454). Także w dniu 29 marca 2012 r. pozwana stwierdziła występowanie usterek i zostały one opisane w protokole odbioru technicznego końcowego z tego dnia (k. 472-475). W dniu 11 kwietnia 2012 r. pozwana wezwała powódkę do uporządkowania terenu i usunięcia zniszczeń po prowadzonych robotach kanalizacyjnych (k. 467). W dniu 14 kwietnia 2012 r. powódka poinformowała pozwaną o usunięciu usterek stwierdzonych 29 marca 2012 r. (k. 469). Zatem termin określony w § 3 ust. 3 pkt 3.
- umowy (...). dla odbioru przedmiotu umowy (14 dni roboczych, liczonych od zgłoszenia przez wykonawcę, po uzyskaniu ostatecznej decyzji o pozwoleniu na użytkowanie obiektu budowlanego i obustronnym podpisaniu protokołu końcowego oraz usunięciu wad stwierdzonych w tym protokole) nie upłynął przed 16 kwietnia 2012 r., gdy został podpisany obustronny przedmiotu umowy, skoro termin do odwołania od decyzji upłynął 30 marca 2012 r. (najpóźniej 2 kwietnia 2012 r.), a w terminie 14 dni roboczych powódka usuwała jeszcze usterki, co zakończyła 14 kwietnia 2012 r. Nietrafnie natomiast pozwana zarzuciła w apelacji błędne ustalenie przez Sąd Okręgowy, że po dniu 29 sierpnia 2011 r. powódka w zakresie odcinka II zadania (...). wykonywała roboty nieobjęte umową. Takie ustalenie poczynione przez Sąd Okręgowy ma podstawę w materiale dowodowym. Twierdząc odmiennie, pozwana odwołała się do projektu, który dołączyła do swej apelacji i podniosła, że obowiązek wykonania barierek wprost był przewidziany w projekcie wykonawczym dla kanalizacji sanitarnej, deszczowej oraz przebudowy wodociągu w sołectwie M. dla branży budowlano-konstrukcyjnej. Wskazała na rysunek, podnosząc, że wyraźnie na nim widać, że przyczółek powinien być zwieńczony barierką o określonych wymiarach, wykonaną z blachy cynkowej. Odwołała się też do zeznania świadka B. K.. Mając to na uwadze, pozwana stwierdziła, że ustalenie, że wykonanie barierki nie wchodziło w zakres obowiązków umownych jest pozbawione podstaw. Jednakże Sąd Okręgowy nie ustalił, że wykonanie barierki nie wchodziło w zakres obowiązków określonych umową (...). Ustalił natomiast, że zmiana kształtu przyczółków i barierek, czyli to, co w zakresie odcinka II powódka wykonywała po 29 sierpnia 2011 r., gdy na nowo wykonywała przyczółki i barierki, tyle, że zakrzywione, a nie proste, jakie wcześniej wykonała, była odstępstwem od projektu i że po tym dniu właśnie te prace powódka wykonywała na zlecenie pozwanej. Ustalenie to Sąd Okręgowy poczynił na podstawie między innymi zeznania świadka B. K. oraz projektu. Świadek ten na rozprawie w dniu 21 grudnia 2015 r. zeznał, że wprawdzie dobrze okoliczności tych nie pamięta, ale po 29 sierpnia 2011 r. były wykonywane prace dotyczące przyczółków, które z zasady powinny być wykonane równolegle do drogi, ale tu był jakiś problem oraz że z wpisów w dzienniku budowy wynika, że przyczółki nakazano wykonać na nowo (k. 1247). Nie tylko na rysunku będącym częścią dokumentacji projektowej, do której odwołał się Sąd Okręgowy (w aktach k. 1257), ale też na dołączonym do apelacji pozwanej (k. 1370) widać jednoznacznie, że barierka jest prosta. Zakrzywienie jej i przyczółków widać natomiast na fotografii złożonej przez pełnomocnika powódki na rozprawie w dniu 4 lutego 2016 r. (k. 1256). Zgodzić się natomiast trzeba z pozwaną, że materiał dowodowy nie pozwalał ustalić, że kilkumiesięczne opóźnienie rozpoczęcia prac nie było następstwem okoliczności, za które pozwana nie ponosi odpowiedzialności. Przyczyną rozpoczęcia prac w dniu 17 marca 2011 r., a nie z upływem pierwszego tygodnia października 2010 r., jaką powódka wskazała w toku postępowania w pierwszej instancji, były warunki atmosferyczne w miejscu przewidzianym na prowadzenie robót budowlanych, ze względu na które w okresie jesienno-zimowym nie było możliwe ich wykonywanie. Podkreśliła, że teren na którym znajdował się odcinek II był najniżej położonym obszarem zadania (...)., przebiegał przez podmokłe łąki, usytuowany jest w zlewni wód deszczowych potoku P. i z dala od drogi. Miało to być przyczyną tego, że w okresie jesienno-zimowym grunt w tamtym miejscu był bardzo podmokły oraz zalegały na nim grube warstwy śniegu i że dojazd tam był praktycznie niemożliwy. A. F., przesłuchana za powódkę, na rozprawie w dniu 23 lipca 2015 r. zeznała, że w tamtym okresie, o który chodzi, opady przekraczały 400 % normy i stały się przyczyną problemu z wjazdem na teren budowy (k. 1144). Żeby udowodnić swoje twierdzenie, powódka wniosła o dopuszczenie dowodu z informacji Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej (dalej: IMiGW) dotyczącej dobowych sum opadów atmosferycznych oraz anomalii sumy opadu w listopadzie i grudniu 2010 r. (k. 1244), jak też z zestawienia minimalnych dobowych temperatur przy powierzchni gruntu w okresie od 1 grudnia 2010 r. do 28 lutego 2011 r. na terenie miasta M. (k. 1243). Informacja (...) dotycząca dobowych sum opadów atmosferycznych oraz anomalii sumy opadu w listopadzie i grudniu 2010 r. nie potwierdza jednak, aby na terenie G. w tym czasie opady były tak natężone jak zeznała A. F.. W listopadzie 2010 r. dobowa suma opadów atmosferycznych wynosiła 60-70 mm, zaś w następnym miesiącu była to wartość mniejsza. Istotniejsze jest, że wartości te, analizowane w kategoriach anomalii, wynosiły między 125-150 % (listopad 2010 r.) oraz 120-130 % (grudzień 2010 r.). Powódka nie przedstawiła obiektywnych danych dotyczących października 2010 r. oraz okresu od stycznia do marca 2011 r., ale te, jakie złożyła do akt radykalnie odbiegają od subiektywnych wrażeń A. F., które zaprezentowała, gdy zeznawała. W tym zakresie zeznanie A. F. nie ma więc mocy dowodowej. Sprzeczne z doświadczeniem życiowym jest też, by tak istotne zwiększenie opadów atmosferycznych względem przeciętnego, o jakim zeznała A. F., trwało aż tak długo i przy tym nie stało się przedmiotem powszechnej wiedzy, choćby na obszarze G.. Także temperatury (najniższe dobowe, a zatem nie występujące przez całą dobę, lecz w najzimniejszym jej momencie, mierzone na wysokości 5 cm nad gruntem, co odnotowano w treści informacji) w okresie od grudnia 2010 r. do lutego 2011 r. nie zaskakują swym poziomem, gdy odnieść je do pory roku. Dotyczą okresu zimowego i zgodne są z doświadczeniem życiowym, że zwykle w tym czasie są niższe niż zero stopni w skali Celsjusza, chyba że zima w danym roku jest cieplejsza niż zazwyczaj, czego nie sposób powiedzieć o zimie na przełomie 2010 r. i 2011 r., jak to wynika z zestawienia minimalnych dobowych temperatur. Pismami z 12 października 2010 r. (k. 398) i 15 lutego 2011 r. (k. 399) pozwana przypominała powódce o obowiązku rozpoczęcia prac. Nie sposób więc podzielić tych ustaleń Sądu Okręgowego, które Sąd Apelacyjny wyżej zakwestionował w uzasadnieniu swojego wyroku. Sąd drugiej instancji akceptuje pozostałe ustalenia Sądu Okręgowego, niesprzeczne z zaprezentowanym wcześniej wywodem, i tylko te, jako prawidłowe, przyjmuje za własne. Podziela mianowicie ustalenia dotyczące zawarcia w dniu 22 września 2010 r. umów (...) i (...)., ich przedmiotu, czasu wykonywania robót budowlanych objętych tymi umowami, w tym odcinka II, ich zrealizowania, występowania głazów w gruncie i przez to konieczności wykonywania innych robót niż zaplanowane, wymiany wodociągu i poszerzenia fragmentu drogi oraz w następstwie tych okoliczności konieczności ponowienia części prac, trudności w pozyskaniu właściwych studni, niedostarczenia przez powódkę części dokumentów koniecznych do odbioru, braku zgody jednego z właścicieli nieruchomości na wejście przez powódkę na jego grunt, co pozwana rozwiązała w kilka dni, występowania usterek wykonanych robót, rozmiaru umówionego wynagrodzenia i niezaspokojonych roszczeń o to wynagrodzenie, zastrzeżenia kar umownych, dat wystąpienia przez powódkę z wnioskiem o wydanie decyzji pozwalającej na użytkowanie oraz jej uzyskania i przekazania pozwanej, a także podpisania protokołu odbioru przedmiotu umowy, naliczenia kar umownych przez pozwaną i złożenia przez nią oświadczeń o potrąceniu, a także szkody poniesionej przez pozwaną. Sąd drugiej instancji ustalenia te na podstawie dowodów przeprowadzonych już przez Sąd Okręgowy uzupełnił w sposób wyżej naprowadzony. Zobowiązania powódki ukształtowane przez strony w umowach (...) i (...) są zobowiązaniami niepieniężnymi, a zatem takimi, które sankcjonowane mogą być karą umowną w rozumieniu art. 483 § 1 k.c. Zostały zastrzeżone skutecznie, o czym była już mowa. Sąd Apelacyjny podziela pogląd judykatury, który zasadza się na tym, że zakres odpowiedzialności z tytułu kary umownej, o jakiej mowa w art. 483 § 1 k.c., pokrywa się w pełni z zakresem ogólnej odpowiedzialności dłużnika za niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania (art. 471 k.c.). Z tego też względu przesłanki obowiązku zapłaty kary umownej określane są przez pryzmat ogólnych przesłanek kontraktowej odpowiedzialności odszkodowawczej (wyrok Sądu Najwyższego z 11 stycznia 2008 r., V CSK 362/07, LEX nr 515710). Ponieważ ogólna regulacja przesłanek kary umownej jako zryczałtowanego odszkodowania w odpowiedzialności kontraktowej ma charakter dyspozytywny (art. 361 § 2 i 472 i nast. k.c.), dopuszczalne jest w oparciu o art. 473 § 1 k.c. i w granicach art. 473 § 2 k.c. modyfikowanie odpowiedzialności dłużnika przez określenie przesłanek naprawienia szkody w sposób odmienny, niż wynika to z art. 472 k.c. i art. 474 k.c. (wyrok Sądu Najwyższego z 26 września 2012 r., II CSK 84/12, LEX nr 1232233). Rozszerzając na podstawie art. 473 § 1 k.c. odpowiedzialność dłużnika z tytułu kary umownej (art. 483 § 1 k.c.), w granicach wynikających z art. 353 1 k.c., strony muszą jednak w umowie wyraźnie określić, za jakie inne – niż wynikające z ustawy – okoliczności dłużnik ma ponosić odpowiedzialność (wyrok Sądu Najwyższego z 27 września 2013 r., I CSK 748/12, OSNC 2014, nr 6, poz. 67). W umowach (...) i (...). strony w ogóle nie określiły jakichkolwiek innych okoliczności, ze względu na które powódka odpowiadałaby z tytułu kary umownej odmiennie, niż wynika to z ogólnych zasad odpowiedzialności kontraktowej. Tym samym powódka może bronić się zarzutem, że niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania w terminie jest następstwem okoliczności, za które nie ponosi odpowiedzialności. Nie wykazała jednak tego, że nie ponosi odpowiedzialności za wszystkie przyczyny opóźnienia. Nie odpowiada za następstwa konieczności pokonywania trudniejszego gruntu, w którym występowały głazy, wykonywania dodatkowych czynności z uwagi na wymianę wodociągu i poszerzenie fragmentu drogi, brak zgody jednego z właścicieli nieruchomości na wejście przez powódkę na jego grunt. Jednak już rozpoczęcie robót budowlanych dopiero 17 marca 2011 r. zamiast na początku października 2010 r., a więc ponad 5 miesięcy później od umówionego terminu rozpoczęcia („nie później niż 7 dni od dnia przekazania placu budowy”, jak wynika z § 1 ust. 3 pkt 3.1 obu umów) obciąża powódkę, skoro nie udowodniła, że jest to następstwem okoliczności, za które nie ponosi odpowiedzialności. Żadna ze stron nie zakwestionowała ustalenia, że pozwana przekazała powódce plac budowy we wrześniu 2010 r. Ustalenie to jest jednak niedokładne z punktu widzenia terminu „rozpoczęcia”. Z czytelnej kopii dziennika budowy dotyczącego zadania (...). (k. 425; kopia na k. 72 jest w tym zakresie nieczytelna) wynika, że nastąpiło to 1 października 2010 r. Zatem roboty powinny trwać już 8 października 2010 r., tymczasem rozpoczęły się dopiero 17 marca 2011 r., a zatem ponad pięć miesięcy później. Wprawdzie nie powódka była producentką studni, ale jeszcze przed zawarciem umowy zdawała sobie sprawę z trudności w ich pozyskaniu, gdyż z tej właśnie przyczyny dopiero po upływie około miesiąca od rozstrzygnięcia przetargu zawarła umowy (...) i (...), wpływając w ten sposób na czas, przez jaki mogła wykonywać swe świadczenie. Jednakże to nie trudności w pozyskaniu studni od ich producenta, będącego kontrahentem powódki, wskazała ona jako zasadniczą przyczynę opóźnionego rozpoczęcia realizacji robót budowlanych, ale warunki atmosferyczne, o czym była już mowa. Na rozprawie w dniu 3 lipca 2015 r. (k. 1143-1145) A. F. zeznała, że opóźnienie wywołane trudnościami w pozyskaniu studni wyniosło półtora miesiąca bądź dwa miesiące, z kolei opóźnienie wywołane pracami w skalistym gruncie to 60-100 dni. Powódka nie wykazała dokładnego czasu opóźnienia, ani tego, że podczas oczekiwania na konkretną studnię niemożliwe było eksplorowanie gruntu z głazami. A. F. zeznała też, że konieczność wykonania otworu w skalistym gruncie pod drogą doprowadziła do opóźnienia wynoszącego dwa tygodnie, podobnie jak wykonanie rowu melioracyjnego nieprzewidzianego w projekcie i poprawki w efekcie przebudowy wodociągu przez inny podmiot, który swe prace wykonywał przez trzy tygodnie, natomiast z uwagi na poszerzenie drogi opóźnienie wyniosło jeden tydzień, to jest tyle czasu ile trwać miała przebudowa przyczółków. Z kolei świadek Poza nieudowodnieniem warunków atmosferycznych jako przeszkody w rozpoczęciu robót w miejscu prac objętych umową (...). i ich prowadzeniu w okresie od początku października 2010 r. do połowy marca 2011 r., powódka nie wykazała, że gdyby roboty budowlane rozpoczęła w umówionym czasie, wówczas też istniałyby trudności wywołane pozostałymi wskazanymi przyczynami zależnymi od działania ludzi w miejscu realizowania robót. Pozwana przypominała powódce o obowiązku rozpoczęcia prac (pismo z 12 października 2010 r., z 15 lutego 2011 r. – k. 398, 399). Zwraca uwagę, że same roboty budowlane w ramach obu umów ((...) i (...)) powódka zobowiązała się wykonać do końca listopada 2011 r., a zasadniczo uczyniła to w drugiej połowie stycznia 2012 r., abstrahując od późniejszego usuwania usterek. Zatem uchybienie terminowi w zakresie świadczenia w postaci robót budowlanych wyniosło około dwa miesiące, to jest znacznie mniej od opóźnienia w rozpoczęciu tych prac (ponad pięć miesięcy, nie uwzględniając dodatkowego miesiąca, w którym powódka nie przystąpiła do zawarcia umów po rozstrzygnięciu przetargu na jej korzyść). W efekcie powódka nie wykazała, że w ogóle nie odpowiada za przyczyny opóźnienia. Z tych dwu okoliczności, że z rozpoczęciem wykonywania robót budowlanych objętych umową (...) powódka opóźniła się więcej (ponad pięć miesięcy) niż z ich zakończeniem (niespełna dwa miesiące) oraz że w materiale sprawy brak podstaw do ustalenia, że gdyby powódka roboty rozpoczęła w umówionym czasie, wówczas też istniałyby trudności wywołane pozostałymi wskazanymi przyczynami zależnymi od działania innych podmiotów w miejscu realizowania robót, wynika, że powódka ostatecznie odpowiada za cały czas opóźnienia. Bez znaczenia w tej sytuacji jest, że w gruncie znajdowały się głazy utrudniające jedynie część spośród umówionych robót i wydłużające czas trwania prac, gdyż został on skonsumowany opóźnieniem w rozpoczęciu robót, które przecież samo z siebie wpłynęło na opóźnione ich zakończenie. Ponadto powódka nie wykazała rzeczywistego czasu wydłużenia trwania prac w wyniku występowania trudniejszego gruntu w części terenu, na którym prowadziła roboty. Chybione są zarzuty naruszenia art. 484 § 2 k.c., które podniosły obie strony. Sąd Okręgowy prawidłowo zwrócił uwagę na to, że w razie zastrzeżenia kary umownej za opóźnienie nieaktualna jest ta przesłanka miarkowania kary umownej, jaką jest wykonanie zobowiązania w znacznej części. Nie ma więc znaczenia podnoszona w apelacji powódki okoliczność, że w całości wykonała odcinek II i roboty budowlane objęte obu zadaniami, to jest (...) i (...). Z art. 484 § 2 k.c. jednoznacznie wynika, że kara umowna może być zmniejszona w razie wystąpienia określonych przesłanek. Temu pojęciu nie odpowiada „miarkowanie kary umownej do zera”, które oznaczałoby uwolnienie dłużnika od kary umownej, a nie jej zmniejszenie (wyrok Sądu Najwyższego z 4 grudnia 2003 r., II CK 271/02, LEX nr 151630). Zmniejszenie jej do „symbolicznej złotówki” w praktyce też byłoby uwolnieniem od kary umownej. W orzecznictwie też przyjmuje się, że deprecjonowałoby funkcję represyjną i stymulacyjną kary umownej jej zmniejszenie do wysokości odpowiadającej rozmiarowi szkody (wyrok Sądu Najwyższego z 14 kwietnia 2005 r., II CK 626/04, LEX nr 189075). Nie ma w okolicznościach sprawy podstaw do dalszego zmniejszenia kar umownych, o które chodzi w sprawie, ponad poziom miarkowania przyjęty już przez Sąd Okręgowy. Powódka podniosła, że tylko nieznaczna część umówionego wynagrodzenia stanowiła jej zysk. W przeważającej części wynagrodzenie to przeznaczone było natomiast na pokrycie zobowiązań publicznoprawnych i pracowniczych oraz na koszty nabycia materiałów wykorzystanych przy realizacji przedsięwzięcia, czy też na wynagrodzenie dla kontrahentów oraz pokrycie kosztów najmu i leasingu maszyn, urządzeń budowlanych. Z tego ma zaś wynikać, że kara umowna przekraczająca 2-3 % wynagrodzenia umownego wywoła skutek nie tylko taki, że powód nie uzyska wynagrodzenia, ale kara ta pokryłaby część kosztów wybudowania kanalizacji. Przyjęcie takiego stanowiska oznaczałoby w istocie ograniczenie rozmiaru kary umownej do zysku dłużnika, czego nie sposób wywieść z art. 482 § 2 k.c. Kara umowna za opóźnienie w spełnieniu świadczenia w zakresie przekraczającym zysk nie może być bowiem rażąco wygórowana w rozumieniu tego przepisu tylko z tej przyczyny, że ów zysk przewyższa. Gdyby przyjąć odmiennie, kara umowna za opóźnienie nie realizowałaby swego celu, jakim jest mobilizacja zobowiązanego do terminowego spełnienia świadczenia. Nie spełni tego celu, jeżeli będzie miarkowana w sposób umożliwiający taką kalkulację dłużnikowi realizowania świadczenia w zakresie terminu, że po przekroczeniu poziomu zysków nie będzie go już skłaniała do właściwego wykonania zobowiązania w zakresie terminu. Jedyne jego ryzyko sprowadzałoby się przecież tylko do zysków. Poza tym poziom wskazany przez powódkę jest tak niski, że realnie oznaczałby zwolnienie jej od obowiązku zapłaty kary umownej. Podnoszone przez powódkę przyczynienie się pozwanej nie przemawia za dalszym zmniejszeniem kary umownej. Występowanie skał dotyczyło odcinka II. Pozwana wprawdzie nie poniosła szkody w odniesieniu do tej części zobowiązania powódki, jednakże Sąd Okręgowy zmniejszył karę umowną za opóźnienie w wykonaniu tego świadczenia niepieniężnego do 1/
- Z uwagi na to, że argumentacja apelacji pozwanej odnosi się właśnie do kary umownej za opóźnienie w wykonaniu odcinka II nie sposób nie dostrzec, że to właśnie na tym odcinku znajdowały się głazy, które w istotny sposób utrudniały realizację świadczenia przez powódkę, niewątpliwie spowalniając jego wykonanie. Z kolei kwestia szkody przedstawia się tak, że jej brak nie zwalnia od kary umownej, a w należytym zakresie zostało to już uwzględnione przy miarkowaniu kary umownej. Z tej przyczyny zmniejszenie zakresu miarkowania, jak chce tego pozwana, doprowadziłoby do tego, że kara umowna za opóźnienie w wykonaniu odcinka II zadania (...). byłaby ponownie rażąco wygórowana. Podsumowując ten wątek, w okolicznościach sprawy stopień zmniejszenia przez Sąd Okręgowy naliczonych kar umownych jest trafny. Powódka w postępowaniu apelacyjnym (k. 1506-1507) powołała się na bezsporną między stronami okoliczność, że Sąd Apelacyjny w Katowicach prawomocnym wyrokiem z 15 lipca 2016 r., sygn. akt V ACa 558/15, zmniejszył do poziomu 25 % kary umowne za opóźnienie w wykonaniu odcinka II zadania (...). oraz za opóźnienie w wykonaniu przedmiotu umowy (...)., naliczone – odpowiednio – w kwocie 410.000 zł i 760.000 zł, to jest do kwot po 102.500 zł i 190.000 zł. W sprawie V ACa 558/15 Sąd Apelacyjny w Katowicach (k. 1508-1527) zajmował się zagadnieniem miarkowania obu kar umownych, które pozwana przedstawiła do potrącenia z wierzytelnością powódki jedynie w rozmiarze 1.448,88 zł i 46,70 zł (części kary umownej za opóźnienie w wykonaniu odcinka II zadania (...)., stanowiące odpowiednio 0,35338 % i 0,01139 % naliczonej kary umownej w kwocie 410.000 zł) oraz 432.595,53 zł (część kary umownej za opóźnienie w wykonaniu przedmiotu umowy (...)., stanowiąca 56,92 % kary umownej naliczonej w kwocie 760.000 zł) z wynagrodzeniem dla powódki za wykonanie świadczenia objętego umową nr (...) z 22 września 2010 r. Realnie miarkowanie zastosował więc tylko do tych części obu kar umownych, jakie objęte były procesowymi zarzutami potrącenia w sprawie, którą rozpoznawał, podniesionymi z uwagi na złożenie przez pozwaną materialnoprawnych oświadczeń woli o potrąceniu wzajemnych wierzytelności. Sąd Apelacyjny w Katowicach wyrokiem wydanym w sprawie V ACa 558/15 zmniejszył je do poziomu 362,22 zł (0,35338 % z kwoty 102.500 zł, stanowiącej 25 % naliczonej kary umownej) i 11,67 zł (0,01139 % z kwoty 102.500 zł, stanowiącej 25 % naliczonej kary umownej) oraz kwoty 108.148 zł (56,92 % z kwoty 190.000 zł, stanowiącej 25 % naliczonej kary mownej). Zgodnie z art. 365 § 1 k.p.c., orzeczenie prawomocne wiąże nie tylko strony i sąd, który je wydał, lecz również inne sądy. Przepis ten ustanawia związanie prawomocnym orzeczeniem także innych sądów, a uregulowanie to gwarantuje poszanowanie prawomocnego orzeczenia sądu, regulującego stosunek prawny będący przedmiotem rozstrzygnięcia. Prawomocny wyrok, z punktu widzenia jego prejudycjalnego znaczenia w innej sprawie, swą mocą powoduje, że nie może on być uchylony lub zmieniony, ale też to, że nie jest możliwa odmienna ocena i uregulowanie tego samego stosunku prawnego, w tych samych okolicznościach faktycznych i prawnych, między tymi samymi stronami. Oznacza to, że w razie prawomocnego rozstrzygnięcia o części roszczenia sąd nie może orzec o spełnieniu dalszej części świadczenia z tego samego stosunku prawnego inaczej jak tylko zgodnie z zasadą odpowiedzialności wynikającą z wcześniejszego prawomocnego wyroku, jeśli nie zmieniły się okoliczności prawne i faktyczne. Istnienie prawomocnego wyroku, co do udzielenia ochrony prawnej określonemu prawu podmiotowemu przekreśla możliwość rozbieżnego ocenienia zasadności roszczenia wynikającego z tego samego stosunku prawnego, jeżeli występują te same okoliczności. Odmienne stanowisko, dopuszczające rozbieżność orzeczeń sądowych, byłoby zaprzeczeniem społecznie pożądanych i oczekiwanych reguł ochrony prawnej i naruszeniem zasady zaufania do organów wymiaru sprawiedliwości. Pogląd ten jest powszechnie przyjęty w judykaturze. Mocą wiążącą orzeczenia sądowego objęte jest to, co w związku z podstawą sporu stanowiło przedmiot rozstrzygnięcia. Moc wiążącą uzyskuje bowiem rozstrzygnięcie o żądaniu w powiązaniu z jego podstawą i w kolejnym postępowaniu sąd ma obowiązek przyjąć, że istotna z punktu widzenia zasadności żądania kwestia kształtowała się tak, jak to zostało rozstrzygnięte w prawomocnym wyroku. Jej konsekwencją jest niedopuszczalność innej oceny prawnej okoliczności objętych prawomocnym rozstrzygnięciem. Podstawa rozstrzygnięcia nie może być identyfikowana „z podstawą powództwa”, ponieważ ta nie obejmuje stanowiska pozwanego, ani z pojęciem „podstawa faktyczna i prawna wyroku”, gdyż te określenia oznaczają jedynie motywy takiego, a nie innego rozstrzygnięcia. Podstawa prawomocnego rozstrzygnięcia to zespół okoliczności faktycznych, które charakteryzują i indywidualizują stosunek prawny pomiędzy stronami, bądź przesądzają o jego braku. Innymi słowy, w zakres tego pojęcia wchodzą jedynie te fakty, które według hipotezy normy prawnej nie są obojętne dla jej dyspozycji. W zasadzie więc moc wiążąca wyroku dotyczy związania treścią jego sentencji, a nie uzasadnienia, niemniej zwłaszcza przy wyrokach oddalających powództwo dla określenia granic mocy wiążącej prawomocnego orzeczenia mogą mieć znaczenie motywy rozstrzygnięcia (wyrok Sądu Najwyższego z 18 maja 2016 r., V CSK 603/15, LEX nr 2057364). W uzasadnieniu wyroku z 6 września 1983 r., IV CR 260/83, OSNC 184, nr 4, poz. 59, Sąd Najwyższy wyjaśnił, że treść wyroku – w wypadku dokonanego potrącenia obu wzajemnych wierzytelności – stanowi ostateczny wynik działania matematycznego. Prowadzi ono do oddalenia powództwa w całości w wypadku, gdy wierzytelność wzajemna jest co najmniej równa lub przekracza zgłoszoną w pozwie wysokość albo powoduje, że treść wyroku wyraża się w uwzględnieniu powództwa w wysokości nie wyczerpanej przez wierzytelność wzajemną. Zatem w zakresie odpowiadającym uwzględnieniu roszczenia wzajemnego następuje ograniczenie roszczenia dochodzonego przez powoda. Natomiast treść takiego wyroku nie zawiera negatywnego rozstrzygnięcia o zarzucie potrącenia, a wyrażone w tym względzie stanowisko w uzasadnieniu orzeczenia wyłącza możliwość skutecznego zgłoszenia zarzutu sprawy prawomocnie osądzonej. Przedmiot rozstrzygnięcia bowiem stanowi roszczenie zgłoszone przez powoda, a nie przez pozwanego. W stosunku do tak zgłoszonego roszczenia nie powstaje także stan sprawy toczącej się do czasu prawomocnego zakończenia procesu, w którym przeciwstawiono wierzytelność do potrącenia. Wierzyciel może zatem w nowo wytoczonym procesie zarówno dochodzić części swej wierzytelności, w zakresie przekraczającym wysokość dochodzoną przez powoda w prawomocnie zakończonej sprawie i w związku z tym nie ulegającą w tej części potrąceniu i umorzeniu („wierzytelność nie zużyta”), jak również dochodzić wierzytelności w części nie uwzględnionej w poprzednim procesie, co do której sąd przyjął za uzasadnione potrącenie w mniejszej wysokości od wnioskowanej przez pozwanego. Sąd Apelacyjny podziela ten pogląd, już utrwalony w judykaturze i doktrynie, który znalazł takie podsumowanie w wyroku Sądu Najwyższego z 13 marca 2014 r., I CSK 263/13, LEX nr 1523428, że podniesienie zarzutu potrącenia nie powoduje stanu zawisłości sporu co do wierzytelności przedstawionej do potrącenia, a nieuwzględnienie zarzutu potrącenia nie wywołuje powagi rzeczy osądzonej (nie stanowi przeszkody w dochodzeniu wierzytelności objętej tym zarzutem w odrębnym postępowaniu). Zarzut potrącenia jest bowiem wyłącznie środkiem obrony, a nie sposobem dochodzenia roszczenia. Podsumowując, wynikające z art. 365 § 1 k.p.c. związanie prawomocnym wyrokiem, którym sąd uwzględnił zarzut potrącenia, nie wykracza poza stosunek prawny, z którego powód wywodził roszczenie w sprawie zakończonej tymże prawomocnym orzeczeniem. Natomiast nie była przedmiotem tego procesu wzajemna wierzytelność przeciwstawiona przez pozwanego wierzytelności powoda (w zarzucie potrącenia, idącym za oświadczeniem o potrąceniu). Jej znaczenie w procesie, w którym powód dochodził wzajemnej wierzytelności, nie wykraczało poza zakres umorzenia dochodzonej wierzytelności. W następnym procesie nie można jedynie przyjąć, po pierwsze, że wierzytelność dochodzona w poprzedniej sprawie zakończonej prawomocnym wyrokiem nie uległa umorzeniu w zakresie, w jakim oświadczenie o potrąceniu było skuteczne, po drugie, że stronie przeciwnej służy wzajemna wierzytelność „zużyta” w potrąceniu. Prawomocny wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach w sprawie V ACa 558/15 nie wiąże więc w odniesieniu do miarkowania kary umownej „niezużytej” w tym procesie, przysługującej za opóźnienie w wykonaniu odcinka II zadania (...). (§ 17 ust. 1 tej umowy) oraz za opóźnienie w dotrzymaniu terminu zakończenia przedmiotu umowy (...). (§ 19 ust. 1 tej umowy). Przy okazji można zwrócić uwagę, że Sąd Okręgowy w niniejszej sprawie karę umowną za opóźnienie w wykonaniu odcinka II zadania (...). zmiarkował do 1/3 (około 33 %), a karę umowną za opóźnienie w dotrzymaniu terminu zakończenia przedmiotu umowy (...). zmniejszył do 26 %. Zatem stopień zmniejszenia obu kar umownych w rozpoznawanej sprawie jest zbliżony do tego, jaki zastosował Sąd Apelacyjny w Katowicach prawomocnym wyrokiem w sprawie V ACa 558/
- Powołane w apelacji postanowienie sędziego komisarza z 29 grudnia 2015 r., sygn. akt VIII GUp-7/12 Zw 114 GUks 19/13 (k.1312-1322), który karę umowną za opóźnienie w dotrzymaniu terminu zakończenia przedmiotu umowy (...). obniżył z kwoty 760.000 zł do 82.985 zł, stanowiącej 5 % wynagrodzenia netto (1.659.700 zł), nie wiąże w niniejszym postępowaniu. Oznacza ono tylko tyle, że wierzyciel (pozwana) bierze udział w postępowaniu układowym w zakresie tej kwoty (82.985 zł), gdy chodzi o wierzytelność z tytułu kary umownej za opóźnienie w dotrzymaniu terminu zakończenia przedmiotu umowy (...)., która w takim zakresie została umieszczona na liście wierzytelności. Bezsporne jest między stronami, gdyż wzajemnie to przyznały w postępowaniu apelacyjnym, że spośród wierzytelności objętych zarzutem potrącenia w niniejszej sprawie pozwana zgłosiła w postępowaniu upadłościowym jedynie część wierzytelności z tytułu kary umownej za w dotrzymaniu terminu zakończenia przedmiotu umowy (...)., a to w zakresie 171.373,32 zł (pismo pozwanej z 27 marca 2018 r. – k.1536, pismo powódki z 19 kwietnia 2018 r. – k. 1633). Nietrafny jest podniesiony przez pozwaną zarzut naruszenia art. 481 § 1 k.c. Konstytutywny charakter orzeczenia, którym sąd miarkuje karę umowną pozostaje bez wpływu na wymagalność dochodzonego świadczenia, do którego umorzenia dłużnik zmierzał przez oświadczenie o potrąceniu przysługującej mu względem wierzyciela wzajemnej wierzytelności z tytułu kary umownej. Zmniejszenie kary umownej przedstawionej do potrącenia ma jedynie ten skutek, że dochodzona wierzytelność podlega umorzeniu w mniejszym zakresie, niż w razie braku miarkowania kary umownej. W efekcie dłużnik opóźnia się w zapłacie dochodzonego roszczenia, a w tej sytuacji wierzycielowi przysługują odsetki, które przecież należne są nawet wtedy, gdy dłużnik opóźnia się bez winy ze spełnieniem świadczenia pieniężnego, jak wynika z art. 481 k.c. („chociażby opóźnienie było następstwem okoliczności, za które nie ponosi odpowiedzialności”). Z kolei waloryzacja, do której pozwana odwołała się w apelacji, ma ten skutek, że w jej wyniku rozmiar świadczenia ulega zwiększeniu, przez co nie sposób powiedzieć, że przed zwaloryzowaniem świadczenia (także w efekcie konstytutywnego orzeczenia) dłużnik opóźniał się z jego spełnieniem. Sąd Rejonowy w Częstochowie postanowieniem z 4 października 2017 r., sygn. akt VIII GUp 7/12, zatwierdził układ (k. 1503). Ten sam Sąd Rejonowy postanowieniem z 27 marca 2018 r. zakończył postępowanie upadłościowe powódki z uwagi na uprawomocnienie się postanowienia zatwierdzającego układ, z tym że w chwili zamknięcia rozprawy apelacyjnej postanowienie to nie było jeszcze prawomocne (protokół rozprawy apelacyjnej w dniu 7 maja 2018 r., k. 1692). Reasumując, każda z apelacji – jako bezzasadna – podlega oddaleniu na podstawie art. 385 k.p.c. O kosztach postępowania apelacyjnego orzeczono z uwagi na wynik sprawy w drugiej instancji oraz ze względu na zbliżone koszty, jakie strony poniosły w postępowaniu apelacyjnym (art. 100 k.p.c.). Ponieważ w sprawie nie wystąpiły okoliczności, które uzasadniałyby zasądzenie na rzecz nadzorcy sądowego kosztów postępowania apelacyjnego, oddalono jego wniosek o zasądzenie tych kosztów (art. 107 k.p.c.). SSA Lucjan Modrzyk SSA Grzegorz Stojek SSA Tomasz Pidzik