Pozwana przegrała sprawę, wobec czego powinna zwrócić powodowi poniesione przez niego koszty procesu, na które składają się: kwota 600 zł tytułem wynagrodzenia pełnomocnika powoda będącego adwokatem (§ 6 pkt 3 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 roku w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu, Dz. U. z 2013 roku, poz. 461), opłata od pozwu w kwocie 122 zł, uiszczona zaliczka na poczet wynagrodzenia biegłego w kwocie 400 zł oraz kwota 17 zł tytułem opłaty skarbowej od pełnomocnictwa. Na tej samej zasadzie oparte zostało rozstrzygnięcie o wydatkach postępowania, które Sąd Rejonowy uzasadnił art. 84 ust. 1 ustawy z dnia 28 lipca 2005 roku o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (tekst jednolity Dz. U. z 2014 roku, poz. 1025, ze zm.). Sąd Rejonowy wskazał, że do powstania dodatkowych wydatków w związku z wywołaniem kolejnej opinii biegłego z zakresu motoryzacji i rekonstrukcji wypadków drogowych doszło na skutek wniosku pozwanej i interwenienta ubocznego, dlatego ich należało obciążyć tymi wydatkami. * Apelację od tego wyroku wniosła pozwana T. W.
w zakresie ustalenia wysokości szkody i należnego powodowi odszkodowania. Odnosząc się do podniesionych przez pozwaną zarzutów naruszenia art. 233 k.p.c. należy wskazać, co następuje: Zdjęcie z k. 54 wskazuje, jak wynika z okoliczności sprawy, drogę na dalszym odcinku patrząc od strony posesji zamieszkiwanej przez pozwaną; za widocznym na niej mostkiem zaznaczono kolorem żółtym punkt na jezdni. W protokole rozprawy z dnia 26 lutego 2015 roku znajduje się zapis, że pełnomocnik pozwanej składa pismo procesowe i wyjaśnia „do pisma zostały dołączone zdjęcia, ja żółtym markerem zaznaczyłem miejsce wypadku. Ostatnie zdjęcie jest zrobione z okna domu pozwanej, było wykonane przed przebudową ogrodzenia” (k. 57). Na rozprawie tej stawił się powód z pełnomocnikiem, pełnomocnik pozwanej oraz świadek K. W.. Świadek T. O. zeznawał dopiero na kolejnej rozprawie w dniu 9 kwietnia 2015 roku i po okazaniu tego zdjęcia zeznał, iż miejsce zaznaczone kolorem żółtym nie jest miejscem, gdzie doszło do wypadku. „Pies leżał bliżej. Na szerokości domu mieszkalnego pani, która się nim opiekowała, samochód zatrzymał się dalej. Mi jest ciężko powiedzieć, o ile dalej się zatrzymał.” (k. 66v). W tym stanie rzeczy niewiarygodne jest twierdzenie apelującej w kwestii sposobu oznaczenia tego punktu. Niezależnie od tego, że protokoły z przebiegu rozpraw są dokumentami urzędowym w zakresie ich treści i na pozwanej spoczywałby ciężar udowodnienia ich niezgodności z rzeczywistym przebiegiem rozprawy (art. 252 k.p.c.), czemu pozwana nie udowodniła, nie jest prawdopodobne, aby to sędzia oznaczył ten punkt na wskazanie świadka T. O., skoro punkt ten był już zaznaczony w lutym 2015 roku. W okolicznościach sprawy, gdy zeznający syn i wnuk pozwanej nie byli świadkami wypadku, a powód i świadek T. O. nie potwierdzili, aby ten punkt był miejscem zderzenia pojazdu z psem bądź miejscem zatrzymania się pojazdu po tym zderzeniu, nie sposób uznać za wiarygodną i udowodnioną jednej z wersji przebiegu wypadku, jaką przyjął biegły W. P. zakładając, iż opisywany wyżej punkt jest miejscem zatrzymania pojazdu po kolizji, która miała miejsce na wysokości domu zamieszkiwanego przez pozwaną (k. 312). Tym samym te zarzuty pozwanej, które odnoszą się do wyliczonej w ten sposób prędkości pojazdu powoda, niezależnie od oceny możliwości jej osiągnięcia przez pojazd powoda, należy uznać za chybione. W zgromadzonym materiale dowodowym nie ma wystarczających podstaw do przyjęcia, że opisywany wyżej punkt ma jakiekolwiek istotne znaczenie, pozostaje on jedynie zaznaczeniem dokonanym przez pełnomocnika pozwanej. Wbrew zarzutom apelującej nie ma też istotnego znaczenia to, czy zeznania powoda i świadka T. O. w kwestii istnienia ogrodzenia posesji zamieszkiwanej przez pozwaną i czasu jego przebudowy, do czego odnoszą się przedłożone przez pozwaną faktury, są wiarygodne. Przyjmując bowiem wersję strony pozwanej, iż posesja ta była już wówczas ogrodzona, niewątpliwym jest, że pies pozwanej znalazł się poza terenem tej posesji i wtargnął na jezdnię. Słusznie Sąd Rejonowy podkreślił, że pozwana odpowiada za należyty nadzór na zwierzęciem i za wyrządzoną przez nią szkodę, także gdy zwierzę uciekło, czyli – tak jak w okolicznościach niniejszej sprawy – samo opuściło teren posesji. Sąd Okręgowy w pełni podziela też ocenę prawną Sądu pierwszej instancji w zakresie wykładni art. 431 § 1 k.c. Każdy pies powinien być trzymany w ten sposób, aby nie mógł sam opuścić posesji i po jej opuszczeniu bez bezpośredniego nadzoru właściciela bądź innej osoby wyrządzić szkody, np. poprzez wtargnięcie na drogę publiczną. Jeżeli takie zdarzenie ma miejsce, zgodnie z art. 431 § 1 k.c. zachodzi domniemanie winy osoby chowającej bądź posługującej się psem. Zarazem istnieje adekwatny związek przyczynowy pomiędzy zawinionym zachowaniem tej osoby a szkodą, gdyż gdyby pies był należycie strzeżony, nie mógłby wbiec pod nadjeżdżający pojazd (art. 361 § 1 k.c.). To na pozwanej spoczywał ciężar udowodnienia, że do opuszczenia przez psa posesji i do jego wtargnięcia na jezdnię doszło bez jej winy (np. na skutek zawinienia osoby trzeciej, która pozostawiła otwartą bramę lub furtkę). Sąd Rejonowy prawidłowo ustalił na podstawie zgromadzonych dowodów, że pojazd powoda poruszał się przed zderzeniem z psem z prędkością około 50 km/h, tj. z prędkością o około 10 km/h wyższą od dozwolonej w tym miejscu. Jednocześnie jednak z opinii biegłych wynika, że gdyby nawet powód poruszał się swoim pojazdem z prędkością dozwoloną, nie mógłby uniknąć zderzenia z psem, który nagle wtargnął na jezdnię. Nie zostało też wykazane, że takie – dość nieznaczne – przekroczenie dozwolonej prędkości miało jakikolwiek wpływ na zakres uszkodzeń w pojeździe powoda. Tym samym nie było podstaw do przyjęcia przyczynienia się powoda do powstania szkody (art. 362 k.c.). Sąd Rejonowy błędnie natomiast zastosował przepisy prawa materialnego określające sposób ustalenia wysokości szkody i należnego poszkodowanemu odszkodowania. Zgodnie z art. 363 § 1 k.c. poszkodowany ma wybór: może żądać przywrócenia stanu poprzedniego bądź zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej. Jednakże gdyby przywrócenie stanu poprzedniego było niemożliwe albo gdyby pociągało za sobą dla zobowiązanego nadmierne trudności lub koszty, roszczenie poszkodowanego ogranicza się do świadczenia w pieniądzu. W niniejszej sprawie poszkodowany żądał zapłaty sumy pieniężnej, przy czym z ustaleń faktycznych wynika, że koszty naprawy pojazdu istotnie przekraczają jego wartość przed szkodą, czyli byłyby to nadmierne koszty w rozumieniu art. 363 § 1 k.c. Wniosek taki sformułowali obaj biegli, przy czym za bardziej przekonującą w zakresie wskazanych kosztów naprawy pojazdu powoda, wartości tego pojazdu przed szkodą i w stanie uszkodzonym, należało uznać opinię biegłego W. P.. W tej sytuacji, zgodnie z art. 363 § 1 k.c. powód nie mógł żądać od pozwanej naprawy pojazdu (przywrócenia go do stanu poprzedniego) ani też nie mógł żądać od niej odszkodowania odpowiadającego kosztom naprawy. Roszczenie powoda ograniczało się zatem do wysokości uszczerbku w jego majątku, tj. do różnicy pomiędzy wartością pojazdu przed szkodą i wartością pojazdu w stanie uszkodzonym, tj. do kwoty 1 600 zł (2 200 zł – 600 zł). Wartości te zostały ustalone przez Sąd Rejonowy na podstawie opinii biegłego W. P., aczkolwiek błędnie Sąd pierwszej instancji uznał, iż nie mają one znaczenia. Z tych względów niezasadne okazały się pozostałe zarzuty pozwanej dotyczące udowodnienia przez powoda wysokości szkody i wiarygodności kosztorysu sporządzonego przez (...) S. A. Nie miało też znaczenia, czy powód naprawił pojazd, w jaki sposób i za jaką kwotę. Wobec powyższego zaskarżony wyrok należało częściowo zmienić obniżając wysokość należnego powodowi odszkodowania do kwoty 1 600 zł. Sąd Rejonowy słusznie też przyjął, że skoro odszkodowanie w niniejszej sprawie było świadczeniem nie mającym określonego terminu spełnienia świadczenia, powinno zostać spełnione niezwłocznie po wezwaniu pozwanej do zapłaty (art. 455 k.c.), za które należało uznać doręczenie pozwanej pozwu. Pozwana nie uiszczając należnego powodowi świadczenia popadła w opóźnienie i na podstawie art. 481 §
powodowi należą się odsetki ustawowe za opóźnienie. Sąd Rejonowy błędnie jednak przyjął, że odsetki te należą się powodowi od 20 listopada 2014 roku, skoro pozew doręczono pozwanej w dniu 5 grudnia 2014 roku (k. 26). Sąd Odwoławczy przyjął, że niezwłoczne spełnienie świadczenia oznaczało w realiach sprawy termin 7 dni, a zatem pozwana popadła w opóźnienie w dniu 13 grudnia 2014 roku i od tej daty powodowi należą się żądane odsetki ustawowe za opóźnienie. Dalej idące żądania pozwu należało oddalić jako niezasadne. Z uwagi na fakt, że powód wytoczył powództwo przeciwko osobie bezpośrednio odpowiedzialnej za szkodę, zbędne jest rozważanie przez Sąd drugiej instancji, czy istniały podstawy odpowiedzialności za tę szkodę interwenienta ubocznego z tytułu ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej rolników. Ostatecznie powództwo zostało uwzględnione w 65,66 %, a zatem na podstawie art. 100 k.p.c. należało stosunkowo rozdzielić koszty procesu przed Sądem pierwszej instancji. Koszty te wyniosły po stronie powoda 1 139 zł (prawidłowo ustalone przez Sąd Rejonowy co do wysokości), a po stronie pozwanej – 917 zł (wynagrodzenie pełnomocnika – radcy prawnego w stawce 600 zł, opłata skarbowa od pełnomocnictwa – 17 zł, uiszczona zaliczka na wynagrodzenie biegłego – 300 zł). Pozwana powinna ponieść 65,66 % sumy tych kosztów (2 056 zł), co dało kwotę 1 349,97 zł, a zatem powinna zwrócić powodowi różnicę pomiędzy kosztami, jakie powinna ponieść i jakie poniosła. Stawki minimalne wynagrodzeń pełnomocników stron w postępowaniu pierwszoinstancyjnym Sąd Okręgowy przyjął na podstawie:
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.