k.c. Powód prezentował w tym postępowaniu stanowisko, że jego roszczenia nie uległy przedawnieniu, gdyż terminem od którego przedawnienie roszczeń mogło być liczone jest data sporządzenia opinii na potrzeby postępowania karnego, co miało miejsce w dniu 19 czerwca 2011 r. Przy podzieleniu stanowiska powoda istotnie uznać należałoby, że termin przedawnienie nie upłynął na moment składani pozwu, co z kolei miało miejsce w dniu 15 marca 2013 r. Sąd Okręgowy jednak takiego poglądu nie podzielił. Odwołując się do wyroku Sądu Najwyższego z dnia 27 lipca 2016 r., V CSK 680/15, wskazał, że początek określonego w art.
trzyletniego przedawnienia należy łączyć z faktyczną wiedzą poszkodowanego o osobie obowiązanej do naprawienia szkody, czyli z uzyskaniem takich informacji, które - oceniając obiektywnie - pozwalają z wystarczającą dozą prawdopodobieństwa przypisać sprawstwo konkretnemu podmiotowi. Muszą one być informacje na tyle dokładne, by umożliwiały poszkodowanemu wystąpienie na drogę sądową i wypełnienie obowiązku wynikającego z art. 187 § 1 k.p.c. W tym orzeczeniu Sąd Najwyższy stanął na stanowisku, że trzyletni termin przedawnienia przewidziany w art.
biegnie od dnia, w którym poszkodowany rzeczywiście dowiedział się o szkodzie i osobie obowiązanej do jej naprawienia, a nie od dnia, w którym przy zachowaniu należytej staranności mógł się o tej osobie dowiedzieć. Stanowisko procesowe powoda jest jednak sprzeczne z jego twierdzeniami. Powód słuchany w charakterze strony co najmniej dwukrotnie w ramach tego procesu wskazał, że jeszcze w 2008 r. miał wiedzę o błędach jakie zaistniały w procesie jego leczenia w pozwanym szpitalu. Powód przyznał, że praktycznie od samego początku nie do końca wierząc lekarzom, który go leczyli w tej jednostce medycznej, sam podjął decyzję o równoległym zasięganiu konsultacji u lekarza specjalisty z zakresu chirurgii z Poradni Chirurgii Urazowo – Ortopedycznej Wojewódzkiego Ośrodka Medycyny Pracy – R. A.. To na bazie opinii tego lekarza powód zainicjował dwa postępowania – jedno przed sądem lekarskim, drugie zaś przed Prokuraturą w związku z uzasadnionym podejrzeniem popełnienia przestępstwa z art. 160 k.k., zmierzające do ustalenia błędów medycznych. Pierwsze z tych postępowań zostało zainicjowane już w dniu 12 maja 2009 r., kiedy de facto trwał jeszcze proces leczenia powoda. O ile na tym etapie powód utrzymywał, że nie tylko brak leczenia, ale również nieprawidłowości w leczeniu operacyjnym, które doprowadziły do zainfekowania rany, stanowiły błędy medyczne; o tyle kierując na początku 2010 r. zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa powód zakreślił wyraźnie granice czasowe, w których doszło w jego ocenie do działań i zaniechań medycznych traktowanych jako błędy medyczne. To zawiadomienie skutkowało wszczęciem sprawy 3 Ds 419/10. W ocenie Sądu Okręgowego, już na tym etapie, kierując zarówno wiosek do sądu lekarskiego, jak też i zawiadomienie do prokuratury powód po pierwsze czuł się osobą skrzywdzoną, jak również znał źródło swojej krzywdy. Na nic zdają się tłumaczenia, że dopiero opinia wydana w sprawie karnej utwierdziła go w tym przekonaniu. Wszak powód kilkakrotnie podkreślał, że o błędzie popełnionym przez lekarzy pozwanego szpitala miał świadomość już w chwili zdjęcia gipsu, kiedy dowiedział się o braku zrostu i konieczności przeprowadzenia operacji. Nie można tracić z pola widzenia, że powód od samego niemal początku wykazywał ograniczone zaufanie do metod leczenia stosowanych w pozwanym szpitalu, przypadek swój bowiem konsultował z innym chirurgiem i jego opinia miała dla niego istotne znaczenie i utwierdzała go w przekonaniu, że doszło do błędu medycznego. To właśnie ta opinia była podstawą formułowania czy to zawiadomienia o podejrzeniu możliwości popełnienia przestępstwa, czy skargi do sądu lekarskiego. Powód w zainicjowanych postępowaniach nie poszukiwał wsparcia swojego przekonania, ani jego potwierdzenia, lecz ukarania winnych jego krzywdy. To z kolei nie jest obojętne dla oceny momentu posiadania przez powoda wiedzy o tym kto jest odpowiedzialny za przebieg jego leczenia i przyczynę jego szkody. Z punktu widzenia regulacji art.
k.c. chodzi bowiem nie o chwilę, w której poszkodowany uzyskał pewność co do osoby sprawcy, lecz o chwilę uzyskania takich informacji, które - oceniając obiektywnie - pozwalają z wystarczającą dozą prawdopodobieństwa przypisać sprawstwo konkretnemu podmiotowi. W wyroku z dnia 17 maja 2006 r., I CSK 176/05, Sąd Najwyższy przyjął, że „... poszkodowany powinien zachować się w swoich sprawach w sposób zapobiegliwy. Jeżeli więc, po powstaniu pierwszych podejrzeń co do osoby sprawcy poszkodowany ma możliwość zdobycia dalszych informacji potwierdzających te podejrzenia, bieg 3 - letniego terminu należy liczyć od chwili, w której przy zachowaniu należytej staranności mógł był takie dalsze informacje zdobyć.”. Podzielając to stanowisko, Sąd I instancji uznał, że powód najpóźniej w dniu skierowania wniosku/skargi do Sądu Lekarskiego (12 maja 2009 r.) miał wiedzę o szkodzie i osobie za nią odpowiedzialnej, stąd najpóźniej od tego dnia biegł trzyletni termin przedawnienia roszczenia o zapłatę zadośćuczynienia. Podkreślił w tym kontekście, że prawo cywilne opiera się na założeniu ochrony osób należycie dbających o swoje interesy. Skoro powód ochrony swoich interesów domagał się na płaszczyźnie innych uregulowań, to nie istniały również żadne przeszkody w wytoczeniu powództwa, czy też podjęcia innej formy działania, która skutkowałaby przerwaniem biegu przedawnienia zgłoszonych roszczeń cywilnych (np. wezwanie do próby ugodowej). W ocenie Sądu Okręgowego, w sprawie nie zachodziły żadne wyjątkowe, czy nadzwyczajne okoliczności, które pozwalałyby bronić się przez powoda przed przedawnieniem przy zastosowaniu art. 5 k.c. Roszczenie o rentę z art. 444 § 2 k.c. jest świadczeniem okresowym, do którego również, zastosowanie ma art.
k.c., przy czym poszczególne zaległe raty przedawniają się z upływem lat trzech (art. 118 k.c.). Powód żądał tych świadczeń od wytoczenia powództwa 15 marca 2013 r., stąd należało przyjąć, że nie uległo ono przedawnieniu. Jednakże nie czyni to żądania powoda w tym zakresie zasadnym, bowiem powód nie wykazał związku przyczynowego pomiędzy działaniami pozwanego a pogorszeniem jego stanu zdrowia i niemożnością znalezienia czy kontynuowania pracy w zawodzie. Do takich wniosków prowadzi opinia biegłych, którzy wprost wskazali, że nie stwierdza się u powoda schorzeń neurologicznych, które mogłyby mieć związek z przebytym złamaniem obojczyka prawego i nieprawidłowymi decyzjami w początkowej fazie leczenia powoda, jak również, że stwierdzone u powoda ograniczenia ruchomości w stawie barkowym prawym i lewym nie czynią powoda niezdolnym do pracy w zawodzie kierowcy zarówno w stosunku do samochodów osobowych, dostawczych, jak i ciężarowych. Powód podjął nieudolną próbę zakwestionowania opinii w tej części poprzez powołanie się na inne opinie wydane w postępowaniu z zakresu ubezpieczeń, jakie zostały sporządzone w 2014 r. na potrzeby postępowania sądowego w przedmiocie rozpoznania odwołania powoda od decyzji Powiatowego Zespołu do spraw Orzekania o Niepełnosprawności. Opinie wydane w innym postępowaniu nie wiążą ani sądu, jak również innego zespołu opiniującego. Poza tym ocena następowała na chwilę opiniowania. Obowiązkiem powoda, któremu nie podołał, było wykazanie, że potencjalne zarobki w granicach jej obecnych możliwości, byłyby niższe niż przed wypadkiem. Samo zatrudnienie powoda przed wypadkiem budzi, zdaniem Sądu I instancji, wątpliwości. Umowa bowiem została zawarta w miesiącu, w którym powód złamał obojczyk. Składki na ubezpieczenie zostały odprowadzone dopiero w połowie sierpnia 2008 r. Poza tym z dokumentacji medycznej wynika, że powodowi nie wystawiono zwolnienia z pracy, gdyż nie posiadał odpowiednich dokumentów. W sprawie także nie zostały naprowadzone żadne okoliczności dotyczące wysokości wynagrodzenia. Jakkolwiek żądana kwota jest niższa aniżeli najniższe wynagrodzenie, jednakże nie oznacza to, że powód zwolniony jest z jakiegokolwiek dowodzenia. Jeśli zatem dodać, że w opinii sądowej sporządzonej na potrzeby niniejszego postępowania biegli, którzy przecież badali powoda i mieli z nim osobisty kontakt wykluczyli, by powód na skutek nieprawidłowości w procesie leczenia, jak również samego urazu został pozbawiony możliwości wykonywania pracy żądanie renty uznać należało za całkowicie bezzasadne. Nie wykazał także powód zasadności żądania ustalenia odpowiedzialności pozwanego na przyszłość za następstwa spowodowane rzekomym rozstrojem zdrowia wywołanego błędem medycznym. Biegli wyraźnie w opinii wskazali, że powód wymaga dalszej rehabilitacji, przy czym w dużej mierze to od niego samego zależy. Kontynuacja ćwiczeń rehabilitacyjnych, z których wiele może być wykonywanych przez powoda w miejscu zamieszkania, według biegłych - może w sposób istotny poprawić zakres ruchomości jego stawów barkowych, natomiast jest wyłącznie zależne od jego zaangażowania w proces rehabilitacji i dyscypliny w wykonywaniu zleconych ćwiczeń. Uchodzi uwadze powoda, że jego stan zdrowia jest wypadkową dwóch elementów, przy czym dominującym jest sam uraz jakiego powód doznał z przyczyn niezależnych od pozwanego szpitala, drugim jest wyłącznie stwierdzone opóźnione przez miesiąc przeprowadzenie zabiegu operacyjnego. Warto także zauważyć, że z opinii biegłych nie wynika by za aktualny stan powoda obciążać właśnie szpital. W opinii wyraźnie podkreślono, że u powoda prawidłowo przeprowadzono diagnostykę złamania obojczyka i zastosowano akceptowalną metodę leczenia zachowawczego. Biegli uznali leczenie zachowawcze jako postępowaniem nieoptymalne, gdyż preferowanym rozwiązaniem było leczenie operacyjne, które daje największe szanse za zrost i uzyskanie repozycji odłamów i ich stabilizację. Jednocześnie według opinii wyłącznie decyzje podjęte w dniu 26 lipca 2008 r. i w dniu 2 sierpnia 2008 r. nie były prawidłowe, a nieprawidłowość postępowania polegała na akceptacji braku repozycji odłamów przy wypisie oraz przy wizycie kontrolnej. Wszystkie pozostałe zastrzeżenia powoda co do prawidłowości przebieg procesu jego leczenia nie zostały potwierdzone przez biegłych. Opóźniony zrost kostny, staw rzekomy biegli uznali za powikłania złamań nawet prawidłowo leczonych. Również w odniesieniu do powikłań w postaci zakrzepicy żyły pachowej prawej biegli wyjaśnili, że są one wyłącznym następstwem urazu, bowiem w chwili urazu i w mechanizmie w jakim dochodzi do złamania trzonu obojczyka dochodzi do znacznego ucisku na struktury dołu pachowego (żyłę, tętnicę i nerw), co może prowadzić do różnorakiego ich uszkodzenia. Powód w toku całego postępowania odwoływał się do zdarzeń z dnia 11 października 2008 r., kiedy po raz kolejny został przyjęty przez lekarza S. P.. Zdaniem powoda w tym dniu doszło do destabilizacji zespolenia po leczeniu operacyjnym i wskazany lekarz nie wykazał żadnej inicjatywy by to ustalić. Podczas gdy dwa tygodnie później ta destabilizacja została stwierdzona. Powód nie jest precyzyjny formułując takie twierdzenia, a co więcej nie są one zgodne z ustaleniami faktycznymi poczynionymi przez Sąd Okręgowy, bowiem stwierdzenie destabilizacji zespolenia nastąpiło miesiąc po wskazanej wizycie. Powód pomija milczeniem okoliczność, że od momentu wskazanej wizyty był badany jeszcze przez trzech lekarzy i żaden z nich takiej destabilizacji nie stwierdził. Sąd Okręgowy podkreślił, że biegli nie stwierdzili żadnych innych uchybień w procesie leczenia powoda po wrześniu 2008 r. czemu dali wyraz w opinii głównej wskazując, że leczenie powoda, od chwili podjęcia decyzji o podjęciu leczenia operacyjnego, było prowadzone w sposób prawidłowy. Sąd Okręgowy nie uznał za potrzebne dalsze uzupełnianie opinii w kierunku postulowanym przez powoda. Nawet jeśli wystąpił brak reakcji na zgłaszane przez powoda dolegliwości bólowe, to jak wyjaśnić kolejne wizyty powoda po wskazanej dacie i również brak reakcji ze strony zupełnie innych lekarzy. Dodatkowo zauważył, że ból jest kwestią bardzo indywidualną i jego natężenie wcale nie jest miarą nieprawidłowości w procesie leczenia. Okoliczność ta również nie świadczy o zasadności roszczeń powoda, bo przecież około tygodnia później (20 października 2008 r.) u powoda wdrożona głębszą diagnostykę – wykonano kolejne zdjęcie RTG, które niczego nie wykazało, a na pewno nie destabilizację zespolenia, co usilnie stara się dowieść powód. Nie ma możliwości by na dzień 11 października 2008 r. ta destabilizacja występowała i objawiała się gorączką (czego jednak badanie kliniczne nie wykazało) i bólem a w dniu 20 października 2008 r. na zdjęciu RTG nie było żadnego śladu takiej destabilizacji, czy procesu zapalnego. Żaden z lekarzy aż do listopada 2008 r. nie stwierdził zaczerwienienia rany, wysięku z rany, co nakładałoby większą czujność i z pewnością diagnostykę w tym kierunku. W konsekwencji Sąd Okręgowy uznał, że pozwanemu nie można przypisać odpowiedzialności za doznany przez powoda uszczerbek na zdrowiu na podstawie art. 430 k.c. w zw. z art. 415 k.c. Przeprowadzone wobec powoda leczenie operacyjne ostatecznie było prawidłowe, a za błąd lekarzy nie może w szczególności zostać uznana destabilizacja leczonego operacyjnie złamania a także inne powikłania. Ponadto ani pozwany, ani jego personel, wobec zastosowania prawidłowej opieki okołooperacyjnej, nie ponoszą odpowiedzialności za wywołanie u powoda zakażenia. Zresztą powód zwłaszcza po wydaniu opinii okoliczności tej nie podtrzymywał, skupiając się wyłącznie na braku skierowania go na leczenie operacyjne w chwili stwierdzenia złamania obojczyka oraz w dniu wizyty kontrolnej tj. 2 sierpnia 2008 r. Dążył również usilnie do wyjaśnienia okoliczności związanych z jego wizytą w pozwanym szpitalu w dniu 11 października 2008 r. O ile w przypadku pierwszego elementu – braku podjęcia decyzji o leczeniu operacyjnym powoda w dniu 26 lipca 2008 r. i 2 sierpnia 2008 r. można za biegłymi przyjąć, że był to element nieoptymalny w procesie leczenia powoda, to w drugim przypadku Sąd nie jest w stanie doszukać się jakichkolwiek nieprawidłowości, które przełożyłyby się na wynik leczenia powoda. Jednocześnie zastrzec należy, że aktualny stan powoda nie jest wyłącznym następstwem zaniechania pozwanego szpitala. Jak wyraźnie zaznaczyli biegli aktualny stan zdrowia powoda to wynik urazu, jakiego powód doznał. Złamanie jakiego doznał powód było złamaniem skomplikowanym, wieloodłamowym. Destabilizacja zastosowanego zespolenia nie może być traktowana jako błędnie wykonany zabieg. Jak wyjaśnili biegli, jest to normalne powikłanie przeprowadzonego zabiegu i jego wystąpienie nie może być ujmowane w kategoriach jakiegokolwiek błędu medycznego. Ostatecznie Sąd Okręgowy uznał, że w pozwanym szpitalu nie doszło do nieprawidłowości w odniesieniu do podjętego w następstwie doznanego przez powoda urazy, procesu leczenia powoda, w tym w zakresie wyboru metod leczniczych, ich realizacji. W tym zakresie podzielił wnioski opinii: głównej i uzupełniającej, bowiem są one rzetelne, uwzględniają wszystkie istotne okoliczności sprawy i opierają się na przedstawionej dokumentacji medycznej powoda oraz jego badaniu. Biegli w sposób spójny, logiczny i szczegółowy przygotowali opinię główną, a na zastrzeżenia i wątpliwości Sądu i stron odpowiedzi w sposób rzeczowy i wyczerpujący, przedstawiając argumentację obranego stanowiska przez pryzmat posiadanej przez nich wiedzy specjalnej z zakresu medycyny. Nie uszło uwadze Sądu Okręgowego, iż nie wszystkie zastosowane wobec powoda w pozwanym Szpitalu procedury były prawidłowe. Jak zauważyli biegli, nieoptymalnym było podjęcie decyzji o leczeniu zachowawczym powoda przez miesiąc od stwierdzenia złamania obojczyka. Jednakże ta decyzja nie przekłada się wprost na uszczerbek na zdrowiu powoda. Biegli wyraźnie wskazali, że to nieprawidłowe postępowanie mogło leżeć u podstaw przedłużonego leczenia złamania obojczyka prawego powoda, przy jednoczesnym podkreśleniu że również w trakcie leczenia operacyjnego zastosowanego prawidłowo może dojść do powikłań w postaci zrostu opóźnionego i stawu rzekomego. W takie sytuacji pozwanemu szpitalowi nie można jednak przypisać skutku w postaci uszczerbku na zdrowiu, co automatycznie eliminuje odpowiedzialność na podstawie art. 445 i 444 k.c. Ewentualne roszczenie powoda w takiej sytuacji mogłoby być oceniane w płaszczyźnie przepisu art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta ( Dz.U. z 2017 r., poz. 1318), jednak i w zakresie tego roszczenia także należało uwzględnić podniesiony przez pozwanego zarzut przedawnienia i w całej rozciągłości podtrzymać argumentację, jaka legła u podstaw jego uwzględnienia. W zakresie oceny materiału dowodowego Sąd Okręgowy podkreślił, że dowód z zeznań świadka S. P. uznał za wiarygodne, poza tymi ich fragmentami, w których świadek przyjął pozycję biegłego, dokonując oceny zastosowanego leczenia zachowawczego. W zakresie zeznań powoda wskazał, że stanowiły one podstawę ustaleń faktycznych jedynie częściowo. Z uwagi na pojawiające się nieścisłości, oraz sprzeczność z dokumentacją medyczną, nie dał wiary powodowi co do tego, że już w dniu 11 października 2008 r. doszło u niego do destabilizacji zespolenia kości obojczyka. Za przekonujące uznał wydane w sprawie opinie instytutu naukowego – Uniwersytetu (...) w K.. Zostały one bowiem sporządzone przez kompetentnych specjalistów z dziedziny chirurgii urazowo – ortopedycznej, internistę, specjalistę chorób zakaźnych i specjalistę medycyny sądowej , specjalistę neurologa i chirurgii ogólnej i naczyniowej. Instytut naukowy i biegli sporządzając opinie oparli się na całokształcie zebranego w sprawie materiału dowodowego, dokonując jego szczegółowej analizy w kontekście tez dowodowych wynikającej z postanowienia o przeprowadzeniu dowodu z opinii biegłego oraz opinii uzupełniających. Przedstawione w opiniach wnioski są wystarczające dla udzielenia odpowiedzi na pytanie czy wobec powoda popełniony został błąd medyczny oraz czy postępowanie w zakresie dotyczącym leczenia powoda przez pozwany Szpital było prawidłowe. W opiniach odniesiono się do kwestii związanych z zastosowanym wobec powoda leczeniem zachowawczym i operacyjnym złamania oraz powikłań jakie wystąpiły. Ocena działań lekarzy została dokonana w oparciu o zasady sztuki lekarskiej, rzetelności i prawidłowości całego procesu leczniczego w tym zakresie. Tezy sformułowane w opiniach są na tyle kategorycznie i były tak uargumentowane, że zdaniem Sądu pozwalały na uznanie wniosków opinii za jasne i logiczne, co pozwalało na ich uwzględnienie w ramach ustalania stanu faktycznego. O kosztach procesu Sąd Okręgowy orzekł na podstawie art. 98 § 1 i 2 k.p.c., oraz art. 100 k.p.c. w zw. z art. 102 k.p.c. uznając, że sytuacja osobista i majątkowa powoda oraz charakter sprawy przemawiają za odstąpieniem od obciążania go obowiązkiem zwrotu pozwanemu poniesionych przez niego kosztów. Powyższy wyrok w całości zaskarżył apelacją powód M. K.
k.c. poprzez jego niewłaściwe zastosowanie, a w konsekwencji uznanie, iż na moment składania pozwu, tj. dnia 15 marca 2013 roku doszło do przedawnienia roszczenia w sytuacji, gdy należało uznać, że roszczenie powoda nie uległo przedawnieniu, gdyż terminem od którego przedawnienie roszczeń w niniejszej sprawie jest data sporządzenia opinii na potrzeby postępowania karnego (sygn. akt 3 Ds. 419/10), tj. 19 czerwca 2011 roku, kiedy to powód dowiedział o osobie sprawcy oraz możliwości zakwalifikowania pierwotnie błędnego doboru metody jego leczenia jako błąd w sztuce lekarskiej; II. naruszenie art. 5 k.c. poprzez jego niezastosowanie polegające na przyjęciu, że podniesiony przez stronę pozwaną zarzut przedawnienia roszczeń należy uznać za wykonywanie prawa przez uprawnionego korzystające z ochrony, podczas gdy w sprawie powinien znaleźć zastosowanie wskazany powyżej przepis, stanowiący, że czynienie ze swojego prawa użytku, który jest sprzeczny z zasadami współżycia społecznego nie jest uważane za wykonywanie prawa przez uprawnionego i nie korzysta z ochrony; III. naruszenie art. 444 § 2 k.c. w zw. z art. 361 § 2 k.c. poprzez ich niezastosowanie, skutkujące nieprzyznaniem powodowi renty wyrównawczej z tytułu częściowej utraty zdolności do pracy zarobkowej, pomimo tego iż powód wykazał, że na skutek podjęcia błędnych decyzji przez lekarzy pozwanego Szpitala oraz błędnego doboru metod leczenia przebytego przez niego złamania utracił częściowo ww. zdolność do pracy zarobkowej; IV. naruszenie art. 430 k.c. w zw. z art. 415 k.c. w zw. z art. 444 §1 k.c. w zw. z art. 445 §1 k.c. poprzez uznanie, że pozwanemu Szpitalowi nie można przypisać odpowiedzialności za doznany przez powoda uszczerbek na zdrowiu, gdyż jego działania były prawidłowe (pomimo dopuszczenia przez pozwany Szpital do wystąpienia oczywistych nieprawidłowości w procedurach medycznych zastosowanych wobec powoda, tj. pierwotnie wadliwy dobór metody leczenia, a w konsekwencji przeprowadzenie koniecznej operacji złamanego obojczyka z miesięcznym opóźnienie, co doprowadziło do powstania powikłań), co skutkowało oddaleniem powództwa o zapłatę zadośćuczynienia i renty oraz ustalenia odpowiedzialności pozwanego na przyszłość.; V. naruszenie art. 227 k.p.c. w zw. z art. 217 § 2 k.p.c. poprzez oddalenie, postanowieniem z dnia 31 sierpnia 2017 roku wniosku powoda z dnia 5 lipca 2017 roku o przeprowadzenie dowodu z pisemnej opinii uzupełniającej w sytuacji, gdy sporządzenie tej opinii pozwoliłoby na ustalenie, czy brak reakcji na dolegliwości bólowe, jakie wystąpiły u M. K.
k.c. poprzez jego niewłaściwe zastosowanie a w konsekwencji uznanie roszczenia o zapłatę zadośćuczynienia za przedawnione. Wedle skarżącego, początek biegu terminu przedawnienia wiązać należy z datą sporządzenia opinii na potrzeby postępowania karnego (sygn. akt 3 Ds. 419/10), tj. 19 czerwca 2011 roku, w której wskazane zostały uchybienia w procesie leczenia złamanego obojczyka w pozwanym szpitalu. Stanowiska powoda w tym zakresie Sąd Apelacyjny nie podziela. Nie powtarzając niekwestionowanych w apelacji poglądów prawnych Sądu I instancji dotyczących wykładni przepisu art.
k.c., w brzmieniu mającym zastosowanie w niniejszej sprawie (tj. sprzed jego nowelizacji obowiązującej od dnia 27 czerwca 2017 r.), w szczególności użytego w jego § 1 pojęcia „wiedzy poszkodowanego o osobie odpowiedzialnej do naprawienia szkody”, zaakcentowania wymaga - na co słusznie zwrócił uwagę sam skarżący - że ustalenie wiedzy poszkodowanego o szkodzie i jej sprawcy dla oznaczenia biegu terminu przedawnienia nie stanowi rekonstrukcji rzeczywistego stanu świadomości poszkodowanego, lecz przypisanie mu świadomości wystąpienia szkody/identyfikacji osoby sprawcy, opartego na obiektywnie sprawdzalnych okolicznościach, uwzględniających min. właściwości podmiotowe poszkodowanego, dostępną mu wiedzę o okolicznościach wyrządzenia szkody oraz zasady doświadczenia życiowego, w szczególności co do powiązania zaistniałej szkody z określonym czynem niedozwolonym (podobnie min. Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 31 sierpnia 2017 r. VI ACa 893/16). Nadto wskazać w tym kontekście należy i to, że powzięcie wiadomości co do osoby obowiązanej do naprawienia szkody nie może być utożsamiane z momentem, w którym poszkodowany, w innym postępowaniu, znajduje potwierdzenie swojego wcześniejszego przekonania i swojej wcześniejszej wiedzy w tym przedmiocie (vide: uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 25 października 2007 r., II PK 78/07). Innymi słowy, stan wiedzy o osobie sprawcy nie może być wiązany z uzyskaniem pewności w tym przedmiocie, lecz wyznacza go w okolicznościach konkretnego przypadku data, w której uzewnętrznione zachowania poszkodowanego wskazywały na istnienie jego przeświadczenia w zakresie identyfikacji sprawcy. Taki zaś charakter posiada, w ocenie Sądu Apelacyjnego, min. zgłoszenie żądania ukarania sprawcy czynu niedozwolonego. Powyższe uwarunkowania prawne powód w apelacji pomija. Jego argumentacja oparta jest na sprzecznym ze zgromadzonym materiałem procesowym założeniu, że przed wydaniem opinii biegłych w postępowaniu karnym posiadał jedynie wątpliwości co do prawidłowości procesu leczenia, a wiedzę w tym zakresie nabył dopiero z tej opinii. Oczywiście błędnie w tym kontekście dekoduje on znaczenie stanowiska Sądu Najwyższego, zawarte w wyroku z dnia 13 stycznia 2004 roku, sygn. akt V CK 172/03. W orzeczeniu tym Sąd ten nie wyraził bowiem w żadnej mierze poglądu, że analizowane pojęcie może być relatywizowane do wiedzy o charakterze obiektywnym. Jak wskazywał bowiem sam skarżący, istotny jest w tym zakresie wyłącznie stan świadomości poszkodowanego, a zatem element o charakterze subiektywnym. Zaakceptowanie ww. koncepcji powoda, oznaczałoby bowiem, że przesłanka wiedzy oznaczałaby obiektywny stan bezwarunkowej pewności poszkodowanego co do osoby sprawcy. Ta zaś – w ujęciu obiektywnym – może być uzyskana dopiero w wyniku orzeczenia ustalającego ten fakt, jako prawotwórczą przesłankę, dla oceny poddanej pod osąd kwestii. Oznaczałoby to w praktyce, że roszczenia z czynów niedozwolonych w praktyce nigdy nie ulegałyby przedawnieniu. Nie jest również tak, jakoby argumentem za forsowaną w apelacji koncepcją mógł być brak specjalistycznej wiedzy powoda z dziedziny medycyny. Norma art.
nie uzależnia zastosowania instytucji przedawnienia od poziomu wiedzy z określonej dziedziny, posiadanej przez osobę poszukujący ochrony, wiążąc ją wyłącznie z wiedzą faktyczną o szkodzie i osobie zobowiązanej do jej naprawienia. Nie ma zatem w tym kontekście znaczenia pozyskanie specjalistycznej wiedzy medycznej o uwarunkowaniach, w jakich winno odbywać się leczenie powoda, ale samo jednoznaczne przeświadczenie poszkodowanego o sprawstwie określonego podmiotu. Prezentowanej w apelacji koncepcji przeczą dowodu przeprowadzone w sprawie, w tym zeznania samego powoda. W trakcie pierwszego przesłuchania na rozprawie w dniu 16 grudnia 2013 r. stwierdził on jednoznacznie, że już po drugiej operacji wiadomo było, że z jego leczeniem coś jest nie tak, bo doszło do uszkodzenia nerwu (vide: transkrypcja przesłuchania powoda k. 365v). Bezspornym jest zaś, że operacja ta miała miejsce w trakcie pobytu powoda w pozwanym szpitalu w dniach od 10 do 17 listopada 2018 r. Powód, przesłuchany po raz drugi, na rozprawie w dniu 31 sierpnia 2017 r. stwierdził, że jak zdjęto mu gips to miał zastrzeżenia do procesu leczenia, i wiedział że postąpiono w stosunku do niego niewłaściwie (e- protokół od 00:21 minuty). Nie jest zatem tak, jak wskazuje apelujący, jakoby konsultacje przeprowadzane z R. A. pozwoliły jedynie na powzięcie przez apelującego wątpliwości, że dobrany sposób leczenia może być nieodpowiedni. Konsultacje te (co nota bene przeczy twierdzeniu apelacji, że powód nie uzyskiwał informacji z zakresu specjalistycznej wiedzy medycznej dotyczącej sposobu leczenia tego rodzaju urazów), nie wywołania u powoda powstania wątpliwości co do tego, że jest leczony prawidłowo, lecz utwierdzały go w jego własnym przekonaniu, że leczenie jest nieprawidłowe. O istnieniu wątpliwości w potocznym tego słowa znaczeniu mówić jedynie w początkowym etapie leczenia, kiedy powód miał założony opatrunek gipsowy. Z czasem zaś, w czym utwierdzały go opinie R. A., niewątpliwie nabierał on przekonania, że zastosowany sposób leczenia zachowawczego był niewłaściwy, a swoją świadomość w tym zakresie definiował przez pryzmat wiedzy o tym fakcie. Już to tylko dyskwalifikuje tezę apelacji, jakoby były to jedynie przypuszczenia powoda, wymagające dodatkowej weryfikacji w oparciu o wiedzę specjalną, uzyskaną w toku postępowania karnego ze sporządzonej na jego potrzeby opinii. Istotne jest bowiem jedynie to, jak poszkodowany - w ujęciu subiektywnym - oceniał zaistniałą sytuację (w kategoriach domysłu, przypuszczenia, wiedzy). Z powołanych zeznań powoda jednoznacznie zas wynika, że wiedział (subiektywnie) o zaistnieniu nieprawidłowości w procesie jego leczenia jeszcze w roku 2008 r., co niweczy zarzut apelacji dotyczący naruszenia art.
k.c. Tego rodzaju pogląd jednoznacznie wspiera treść wniosku z dnia 12 maja 2009 r. o wszczęcie postępowania z zakresu odpowiedzialności zawodowej lekarzy, który w imieniu powoda sporządził profesjonalny pełnomocnik (k. 39 – 40). Wprost wskazano w nim bowiem, że „ analiza przedstawionego stanu faktycznego prowadzi do wniosku, iż obecne dolegliwości występujące u M. K.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.