Powódka wskazywała, że postanowienie umowne, uprawniające stronę pozwaną do naliczania opłaty likwidacyjnej, stanowiło niedozwolone postanowienie umowne, a w konsekwencji było ono nienależne i podlegało zwrotowi w oparciu o przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu. Sąd I instancji wskazał, że bezsporne było, że w dniu 08 lipca 2011 r. powódka przystąpiła do umowy grupowego ubezpieczenia na życie i dożycie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, w której była ona ubezpieczonym, strona pozwana ubezpieczycielem, a (...) Bank S.A. w W. ubezpieczającym. Niesporne było i to, że - w związku z brakiem opłacania składek bieżących - strona pozwana rozwiązała umowę i w następstwie tego w dniu 04 września 2014 r. umorzyła wszystkie jednostki uczestnictwa funduszu, zgromadzone przez powódkę. Nie było sporu między stronami, że we wskazanej dacie powódka zgromadziła na rachunku (...) jednostek uczestnictwa, a cena jednej jednostki wynosiła 108,08 zł, co oznaczało, że wartość rachunku w dacie wykupu wynosiła 22.576,59 zł. Strona pozwana, odwołując się za zapisów ogólnych warunków ubezpieczenia oraz tabeli opłat i limitów składek, wypłaciła powódce 30% wskazanej kwoty, tj. 6.772,98 zł, zatrzymując 70%, tj. 15.803,61 zł (stanowiące obecnie przedmiot sporu) jako opłatę likwidacyjną. Spór dotyczył charakteru normatywnego zapisów umowy, pozwalających stronie pozwanej na naliczanie i pobieranie opłaty likwidacyjnej we wskazanej wysokości. Dokonując kontroli incydentalnej powyższego zapisu umownego w kontekście art.
k.c. Sąd I instancji zważył, że stanowiło ono klauzulę abuzywną. Odnosząc się do legitymacji czynnej Sąd Rejonowy podniósł, że powódka nie wystąpiła z roszczeniem o unieważnienie umowy, ale z roszczeniem o zapłatę tej części świadczenia wykupu, którą strona pozwana zatrzymała jako opłatę likwidacyjną. Zgodnie z warunkami ubezpieczenia „Plan oszczędnościowy bezpieczna przyszłość”, wypłata świadczenia z umowy miała następować do rąk ubezpieczonego, którym była powódka. Również w przypadku wypłaty dokonywanej w związku wykupem dokonywanym z uwagi na zaprzestanie uiszczania składek bieżących (a tak było w wypadku powódki), rozliczenia, zgodnie z rozdziałem 14, do którego odsyłały zapisy rozdziału 12 i 13, następowały między stroną pozwaną jako ubezpieczycielem a powódką jako ubezpieczonym - o ile to on opłacał składki bieżące (a tak było w wypadku powódki). Okoliczności te, zdaniem Sądu I instancji, dowodziły legitymacji czynnej powódki oraz legitymacji biernej strony pozwanej. Należało też zauważyć, że pozostałą część świadczenia wykupu strona pozwana wypłaciła powódce i nie miała żadnych wątpliwości co do własnych obowiązków i uprawnień powódki w tym zakresie. Poza sporem pozostawało, że powódka zawarła umowę jako konsument w rozumieniu przepisu art. 22 1 k.c. Nie było też sporne między stronami, że postanowienia umowy, dotyczące naliczania opłaty likwidacyjnej oraz jej wysokości i podstaw pobierania, nie były wynikiem indywidualnych negocjacji stron, tym bardziej, że zapisy w tym przedmiocie znajdowały się w standardowym wzorcu (regulamin, warunki umowy i tabela opłat), przygotowanym i stosowanym przez stronę pozwaną. Zdaniem Sądu Rejonowego opłata likwidacyjna nie stanowiła również głównego świadczenia umownego; takowym było świadczenie wykupu, związane z ustaniem stosunku ubezpieczeniowego, tymczasem sporny zapis umowy regulował opłatę likwidacyjną. Przez postanowienia określające główne świadczenia stron należałoby zatem ostatecznie rozumieć po prostu essentialia negotii, czyli elementy konstrukcyjne umowy, bez których nie doszłoby do jej zawarcia. Sporne postanowienie w przedmiocie opłaty likwidacyjnej, zawarte we wzorcu, jakim posługiwała się strona pozwana, zawierając umowę z powódką, nie należą do postanowień określających główne świadczenia stron, ponieważ takie zawierała jedynie polisa dokumentująca zawarcie umowy oraz rozdział 2 regulaminu, stanowiącego część umowy. Zgodnie z powołaną regulacją regulaminową, przedmiotem ubezpieczenia było ubezpieczenie życia ubezpieczonego, a celem ubezpieczenia nadto było gromadzenie i inwestowanie środków finansowych ubezpieczonego przy wykorzystaniu ubezpieczeniowego funduszu kapitałowego „(...)”. Do świadczeń głównych należało zatem: po stronie powódki: wpłacanie składek w terminach i wysokości określonych w umowie, po stronie pozwanej - udzielanie ochrony ubezpieczeniowej, aktywne inwestowanie środków wpłacanych przez powódkę, wypłata świadczenia ubezpieczeniowego w razie zajścia zdarzenia ubezpieczeniowego (zgon ubezpieczonego lub dożycie do końca okresu odpowiedzialności) albo też - w przypadku rezygnacji z ubezpieczenia (w tym na skutek zaprzestania opłacenia składek) - całkowity wykup, umorzenie jednostek uczestnictwa i dokonanie rozliczenia wpłaconych składek z uwzględnieniem wyników funduszu. Wszelkie dalsze postanowienia, stanowiące konsekwencję realizacji/zakończenia współpracy, nie mogły zostać potraktowane jako główne świadczenia stron, nawet jeśli to w nich strona pozwana upatrywała źródła największego zysku własnego oraz realnej gwarancji nierozwiązania przez powódkę umowy przez co najmniej 15 lat. W tej sytuacji sporne postanowienia umowne podlegały kontroli merytorycznej, według kryteriów określonych w przepisie art. 385
k.c. oraz art. 805 k.c. w związku z art. 829 § 1 k.c. i z art. 2 ust. 1 pkt. 13 ustawy z dnia 22 maja 2003 roku o działalności ubezpieczeniowej (tekst jednolity Dz. U. z 2010 roku nr 11 poz. 66 z póz zm.) („ustawa o działalności ubezpieczeniowej”) poprzez jego błędną interpretację i uznanie, iż:
k.c., poprzez jego błędną interpretację i uznanie, iż postanowienia zawarte w Warunkach grupowego ubezpieczenia na życie i dożycie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym (...) nie zostały uzgodnione indywidualnie, podczas gdy w niniejszej sprawie umowa ubezpieczenia zawarta została w drodze negocjacji pomiędzy pozwanym (...) S.A. we W. a ubezpieczającym (...) Bank S.A. w W.;
„rażące naruszenie interesów konsumenta” oznacza nieusprawiedliwioną dysproporcję praw i obowiązków na jego niekorzyść w określonym stosunku obligacyjnym, natomiast „działanie wbrew dobrym obyczajom” w zakresie kształtowania treści stosunku obligacyjnego wyraża się w tworzeniu przez partnera konsumenta takich klauzul umownych, które godzą w równowagę kontraktową tego stosunku. Obie, wskazane w tym przepisie, formuły prawne służą do oceny tego, czy standardowe klauzule umowne zawarte we wzorcu umownym przekraczają zakreślone przez ustawodawcę granice rzetelności kontraktowej twórcy wzorca w zakresie kształtowania praw i obowiązków konsumenta (wyrok SN z dnia 13 lipca 2005 r., I CK 832/04, Biul. SN 2005/11/13). Jednocześnie, zważywszy na charakter łączącego strony stosunku prawnego z całą pewnością należy wykluczyć kwalifikację spornych zapisów wzorca umownego jako głównego świadczenia stron. W doktrynie wskazuje się, że pojęcie „główne świadczenia stron” należy interpretować ściśle, w nawiązaniu do pojęcia elementów umowy przedmiotowo istotnych ( essentialia negotii). W przedmiotowej sprawie do głównych świadczeń stron należało spełnienie przez ubezpieczyciela danego świadczenia w przypadku zajścia określonego w umowie wypadku (zdarzenia ubezpieczeniowego), a także opłacanie składki ubezpieczeniowej przez powódkę. Tylko postanowienia bezpośrednio regulujące wskazane kwestie można zatem zaliczyć do postanowień określających główne świadczenia stron. Zarzut abuzywności nie dotyczy świadczenia ubezpieczyciela w postaci wypłaty wartości wykupu, ale świadczenia ubezpieczonego (tyle, że potrącanego z wypłaty wartości wykupu) w postaci opłaty likwidacyjnej dokonywanego właśnie przed całkowitą wypłatą wartości wykupu. Świadczenie zaś w postaci opłaty likwidacyjnej nie może stanowić głównego świadczenia stron umowy ubezpieczenia, skoro nie jest essentialium negotium tej umowy, a (w znacznej mierze) postanowieniem przewidzianym na wypadek przedwczesnego jej rozwiązania, które w założeniu miało zniechęcać ubezpieczających do nader szybkiego wycofywania się z umowy, co (zasadniczo) obwarowane było koniecznością poniesienia kosztu w postaci przywołanego potrącenia. Jakkolwiek samo w sobie zastrzeżenie opłaty likwidacyjnej nie jest rozwiązaniem niesłusznym, to w sprawie za rażąco niesłuszne uznać należało wartości tej opłaty, które we wzorcu ustalił pozwany. Nie jest to bynajmniej kwestia klarowności przyjętego sposobu obliczenia opłaty, lecz problem głębszy, dotyczący tego, jak wysokie koszty przy rozwiązaniu umowy konsument musi ponieść. Zaprzestanie płacenia składki może być pochodną różnych zdarzeń, w klasycznych umowach ubezpieczenia na życie przyczyna ta nie ma znaczenie dla uprawnienia ubezpieczonego do otrzymania wartości wykupu. Powołanie się na art. 18 ustawy o działalności ubezpieczeniowej jest o tyle nietrafne, że przepis ten dotyczy kalkulacji składki ubezpieczeniowej w klasycznym stosunku ubezpieczeniowym. Umowa ubezpieczenia ma charakter gwarancyjny, przy czym gwarancja wypłaty świadczenia ubezpieczeniowego przez ubezpieczyciela związana jest z wielkością przedsiębiorstwa, wielością podmiotów uczestniczących w umowach ubezpieczenia z danym przedsiębiorstwem i związaną z tą okolicznością repartycją ekonomicznego ciężaru ubezpieczenia. Oczywistym jest bowiem, że ochrona ubezpieczeniowa w klasycznym sensie polega na wypłacie, w razie zajścia wypadku ubezpieczeniowego, świadczenia nieekwiwalentnego ekonomicznie w stosunku do zapłaconej przez ubezpieczonego składki. Tę okoliczność ma na względzie art. 18 ust. 2 ustawy o działalności ubezpieczeniowej nakazując ubezpieczycielowi kalkulację składki na poziomie zapewniającym wykonanie zobowiązań z umów ubezpieczenia zawartych ze wszystkimi ubezpieczonymi. Regulacja ta traci sens w odniesieniu do umów ubezpieczenia z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, gdzie faktycznie przedmiotem świadczenia ubezpieczeniowego są środki zainwestowane przez ubezpieczonego wraz z ewentualnie wypracowanym przez nie zyskiem. Ubezpieczony w tym układzie powierza ubezpieczycielowi pieniądze w celu inwestycji i to te środki tworzą kapitał, który obracany przez ubezpieczyciela może przynieść zysk. Ryzyko zaangażowania kapitału obciąża ubezpieczonego i tylko jego, albowiem zasada repartycji ryzyka ubezpieczeniowego, przy takim modelu konstrukcyjnym tej umowy nie znajduje zastosowania. Ten model opiera się na węźle łączącym ubezpieczonego z zarządzającym jego pieniędzmi (model inwestor – zarządzający), a zajście wypadku ubezpieczeniowego zasadniczo nie dotyka innych ubezpieczonych, skoro świadczeniem zakładu w takim wypadku jest wartość zainwestowanych przez danego ubezpieczonego środków w chwili zajścia wypadku. Żądanie zwrotu całości zainwestowanej kwoty, przy stwierdzeniu braku związania zastrzeżeniem opłaty likwidacyjnej nie stanowi naruszenia tego przepisu. Żądanie takie nie może naruszyć przepisów art. 153 i 154 ustawy o działalności ubezpieczeniowej. Przepisy te nakładają bowiem określone obowiązki na ubezpieczyciela, nie zaś na ubezpieczonego. Powoływanie się na postanowienia § 16 ust. 1, 3 i 4 oraz § 2 ust. 1 pkt 19 Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 28 grudnia 2009 r. w sprawie szczególnych zasad rachunkowości zakładów ubezpieczeń i zakładów reasekuracji (Dz.U. 2009 nr 226 poz. 1825) także nie miało znaczenia w przedmiotowej sprawie. Przepisy te mają charakter wykonawczy w stosunku do ustawy o rachunkowości i dotyczą wyłącznie zasad księgowania kosztów działalności zakładu ubezpieczeń. Oczywiście, z przepisów tych wynika, iż w momencie rozwiązania umowy ubezpieczenia następuje rozliczenie kosztów akwizycji, tym niemniej dotyczy to sfery księgowo-rachunkowej, a nie obrotu cywilnoprawnego. Z drugiej strony jedynie na marginesie można zaznaczyć, że poza ogólnym lakonicznym wyliczeniem, pozwany w żaden sposób nie udowodnił wysokości faktycznie poniesionych kosztów wskazanych w § 2 ust. 1 pkt 19 w/w rozporządzenia. Pozwany nie przedstawił żadnych dokumentów obrazujących nawet orientacyjnie w przybliżeniu skalę tych kosztów oraz stosunki prawne łączące pozwanego chociażby z agentami ubezpieczeniowymi pośredniczącymi w zawieraniu umów na życie. Zważywszy na znane Sądowi z urzędu praktyki stosowane przez inne tego typu zakłady ubezpieczeń stosujące podobne „ryczałtowe” klauzule umowne nie można wykluczyć sytuacji, w której wobec wcześniejszego rozwiązania umowy ubezpieczenia agenci, których prowizje stanowiły znaczny procent całości kosztów ponoszonych przez ubezpieczyciela nie byli zobowiązani do zwrotu otrzymanej z tytułu pośrednictwa prowizji pieniężnej, co w rezultacie prowadziłoby do podwójnego wzbogacenia zakładów ubezpieczeń, które z jednej strony potrącały takie należności od agentów, z którymi pozostawały w stałych stosunkach prawnych, zaś z drugiej od nieświadomych tego procederu klientów. Zważywszy na powściągliwość dowodową strony pozwanej, reprezentowanej przez profesjonalistów nie sposób w niniejszej sprawie takiej właśnie sytuacji wykluczyć. Jeśli chodzi o ponowione w apelacji wnioski dowodowe z zeznań powoda oraz z opinii biegłego sądowego z zakresu wiedzy aktuarialnej, Sąd Okręgowy podziela ocenę wyrażone przez Sąd I instancji, że ich przeprowadzenie jest irrelewantne dla wyniku postępowania. Sąd miał przy tym na uwadze, że na kanwie niniejszej sprawy zasadniczy spór pomiędzy stronami dotyczył wyłącznie kwestii materialnoprawnych i koncentrował się na ocenie postanowień warunków ubezpieczenia stosowanych przez pozwanego, na podstawie których ten zatrzymał dochodzone pozwem kwoty, przez pryzmat przepisów chroniących konsumentów, a zakazujących stosowania tzw. klauzul abuzywnych we wzorcach umownych przez przedsiębiorców, tj. art.
– art. 385 3 k.c. Powódka nie kwestionowała faktu, iż przed przystąpieniem do wzorca umownego otrzymała tekst warunków ubezpieczenia posiadając tym samym wiedzę o wysokości opłaty likwidacyjnej. Istotą zawisłego przed Sądem sporu było to czy postanowienia umowy zakwestionowane przez powódkę, które w sposób rażący miały naruszać jej interesy majątkowe były uzgodnione z nią indywidualnie i czy miała ona jako konsument przystępujący do wzorców umownych na nie wpływ. Samo udzielanie informacji na temat wysokości opłaty likwidacyjnej oraz skutków wcześniejszego rozwiązania umowy nie stanowi jeszcze o tym, że powódka przystępując do wzorca miała realny wpływ na wysokość ustalonej w nich opłaty likwidacyjnej. O ile natomiast niedostatek informacji ze strony pozwanej miał stanowić źródło zarzutu o niedozwolonym charakterze umownym postanowienia zastrzegającego wartość opłaty za wykup polisy, to wniosek ten powinien pochodzić od powódki, albowiem to w jej interesie leżało wykazanie takiej okoliczności. W tym stanie rzeczy, skoro ryzyko braku wykazania zasadności zarzutu niedoinformowania konsumenta o warunkach umowy ponosiła powódka, Sąd oddalił wniosek pozwanego zmierzający do wykazania bezpodstawności tego zarzutu. W podobnym świetle należało oceniać zasadność zgłoszonego w odpowiedzi na pozew dowodu z opinii biegłego aktuariusza. Gwoli uzupełnienia należy wskazać, że w świetle zgromadzonego materiału dowodowego, strona pozwana nie podała nawet w przybliżony sposób (nie mówiąc już oczywiście o przedstawieniu na tą okoliczność stosownej dokumentacji) kosztów rozwiązania umowy przy jednoczesnym (jak się wydaje) twierdzeniu, że pozostają one w rzeczywistym i adekwatnym związku z wydatkami poczynionymi na jej realizację. W takiej sytuacji dopuszczenie tego dowodu wobec braków w materiale dowodowym prowadziłoby, zdaniem Sądu Okręgowego, w istocie do swoistego kuriozum, w którym opinia biegłego aktuariusza staje w sprzeczności z zasadą bezpośredniej oceny dowodów przez Sąd orzekający w sprawie. Sąd nie dysponujący żadnymi innym materiałem źródłowym na powołaną przez pozwanego okoliczność nie mógł ocenić sporządzonej opinii z zastosowaniem ogólnych reguł stosowanych przy ocenie tego typu opracowań na podstawie art. 233 § 1 k.p.c. Pamiętać przy tym trzeba, że opinia biegłego ma na celu przede wszystkim ułatwienie Sądowi należytej oceny zebranego materiału wtedy, gdy potrzebne są wiadomości specjalne; nie może natomiast sama w sobie być źródłem materiału faktycznego sprawy ani tym bardziej stanowić podstawy ustalenia okoliczności będących przedmiotem oceny biegłych. Wniosek dowodowy pozwanego jest więc z samego założenia sprzeczny z konstytucyjną zasadą, zgodnie z którą sprawowanie wymiaru sprawiedliwości należy do sądów. Poddanie badania wysokości poniesionych przez pozwanego kosztów ocenie biegłego oznaczałoby faktyczne scedowanie przez Sąd na tę osobę sprawowania wymiaru sprawiedliwości, ograniczając rolę organu wymiaru sprawiedliwości do formalnej decyzji o zatwierdzeniu tejże oceny w formie orzeczenia sądowego, co należało uznać za niedopuszczalne. Reasumując – zważywszy na całość przeprowadzonych rozważań - Sąd Okręgowy uznał, że apelacja pozwanego nie zasługuje na uwzględnienie, w związku z czym należało ją oddalić na podstawie art. 385 k.p.c. O kosztach procesu (, na które złożyło się wynagrodzenie profesjonalnego pełnomocnika powódki) rozstrzygnięto na mocy art. 98 k.p.c., zgodnie z zasadą ponoszenia odpowiedzialności za wynik procesu oraz § 2 pkt 5 w zw. z § 10 ust. 1 pkt 1 Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (Dz.U. 2015 poz. 1804 z późn. zm.). Sędzia SR (del.) Miłosz Konieczny Sędzia SO Piotr Wojtysiak Sędzia SO Grzegorz Tyliński
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.