← Polska

I ACa 524/13

Sygn. akt I A Ca 524/13 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 21 listopada 2013 r. Sąd Apelacyjny w Lublinie, I Wydział Cywilny w składzie: Przewodniczący - Sędzia SA Danuta Mietlicka Sędzia:

§ 1k.c., nie zaś w art.

442 k.c., a to z uwagi na treść art. 2 ustawy z dnia 16 lutego 2007r. o zmianie ustawy - Kodeks cywilny (Dz.U. z 2007, Nr 80, poz. 538). Zgodnie z art.

§ 1k.c.

roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym ulega przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Jednakże termin ten nie może być dłuższy niż dziesięć lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę. § 2 tego przepisu wskazuje natomiast, że jeżeli szkoda wynikła ze zbrodni lub występku, roszczenie o naprawienie szkody ulega przedawnieniu z upływem lat dwudziestu od dnia popełnienia przestępstwa bez względu na to, kiedy poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. W sprawie zaś bezspornym było to, że ewentualna szkoda powoda nie wynikła z przestępstwa i regulacja z § 2 przepisu w sprawie nie znajduje zastosowania. Fakt ten był obiektywnie wiadomy stronie powodowej już w 2009r., mimo kontynuowania czynności w postępowaniu przygotowawczym przez Prokuratora. Powód - składający zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, jako osoba pokrzywdzona, ex lege był stroną postępowania przygotowawczego. W 2009r. działał już - w ramach dochodzenia odszkodowań - z pełnomocnikiem (prawnikiem) zawodowo zastępującym pokrzywdzonych w postępowaniach odszkodowawczych. Tym samym miał możność pełnej, prawidłowej oceny stanu faktycznego związanego z jego sytuacją prawną, przy wydaniu w 2009r. przez instytut naukowy jednoznacznej opinii wykluczającej jakąkolwiek wadliwość działań pracowników szpitala, podczas leczenia powoda. Zdaniem Sądu Okręgowego z tą chwilą Z. K. i jego zawodowy pełnomocnik musieli uwzględniać okoliczność, że organy procesowe, po przeprowadzeniu innych czynności dowodowych w śledztwie, ostatecznie wykluczą zaistnienie czynów karalnych podczas hospitalizacji pokrzywdzonego, a co miało potencjalnie niebagatelny wpływ na bieg terminów przedawnienia roszczeń Z. K.. Ewentualne uchybienie w tej wymaganej w tych warunkach staranności, obciążać musi wyłącznie zgłaszających roszczenia odszkodowawcze. Po wyjaśnieniu przesłanek odpowiedzialności karnej na gruncie art. 156 § 1 i 2 k.k. Sąd pierwszej instancji jednoznacznie stwierdził, że najpóźniej od 2009r. (daty sporządzenia opinii z zakresu medycyny sądowej w postępowaniu przygotowawczym) brak było jakichkolwiek dowodów na to, iż działania personelu medycznego pozwanego szpitala wypełniały opisane znamiona przestępstwa wymienionego w tym przepisie kodeksu karnego. Zeznający w sprawie lekarze jednoznacznie wskazywali, że podejmowane wobec powoda procedury były w tym czasie (przełom 2006/2007r.) procedurami standardowymi, popartymi dostępną im wiedzą medyczną. Wszystkie czynności podejmowane były także z należytą starannością oraz dbałością o los pacjenta (powoda) i jego zdrowie. Jednocześnie również wszyscy świadkowie (i sam powód) wskazywali na obiektywnie bardzo zły stan zdrowia ogólnego powoda już w chwili przyjmowania go do szpitala. Ujawnione u powoda zmiany miażdżycowe, nadciśnienie tętnicze, przebyty udar mózgu i zawał serca, w ocenie wszystkich zeznających świadków, znacznie zwiększały ryzyko wystąpienia powikłań pozabiegowych, wszystkie negatywne następstwa zabiegu koronarografii i zastosowanego leczenia naczyń wieńcowych były spowodowane nie przez błędy i nieprawidłowości personelu medycznego, a miały swe pierwotne źródło w stanie zdrowia powoda zgłaszającego się do szpitala na leczenie w stanie zagrożenia życia. Sąd zwrócił uwagę, iż taka ocena działań personelu medycznego pozwanego nie wynika wyłącznie z zeznań tych osób, lecz ma swoje wiarygodne, przesądzające źródło w opinii instytutu naukowo-badawczego. Wnioski te, znane stronom postępowania przygotowawczego od 2009 r., podzielił także uprawniony organ ścigania, który po przeprowadzeniu śledztwa umorzył postępowanie wobec braku jakichkolwiek znamion czynu zabronionego w procesie leczniczym powoda, w pozwanym szpitalu. Co więcej, mimo, iż ustalenie to zostało przez powoda zaskarżone, oceniający je Sąd powszechny nie znalazł żadnych podstaw do jego zakwestionowania. Zawarte w tych postanowieniach rozstrzygnięcia nie wiążą sądu cywilnego, jednakże ustalenia zawarte w ich uzasadnieniach mogą być oceniane w granicach swobodnej oceny dowodów w niniejszym procesie i Sąd Okręgowy takiej oceny dokonał. Wyjaśnił następnie instytucję przedawnienia na gruncie roszczeń deliktowych (art. 117 § 2 k.c., art.

§ 1

k.c.) i w realiach rozpoznawanej sprawy uznał, że rozpoczęcie biegu przedawnienia nastąpiło najpóźniej następnego dania po opuszczeniu przez powoda pozwanego szpitala, po wykonaniu zabiegu amputacji prawej nogi, tj. w dniu 9 stycznia 2007r. Dochodzone zatem roszczenia uległy przedawnieniu najpóźniej z dniem 10 stycznia 2010r. Według Sądu Okręgowego opisane przez niego okoliczności związane z ustaleniami śledztwa mają znaczenie jednak nie dla ustalania upływu terminu przedawnienia, lecz wyłącznie wiążą się z oceną zarzutu strony powodowej o nadużyciu prawa przez podmiot zobowiązany. W ocenie Sądu, brak jest podstaw do uznania za zasadny, zgłoszonego przez powoda, zarzutu nadużycia przez pozwanego przysługującego mu prawa. Przytaczając treść art. 5 k.c. i wyjaśniając jego znaczenie podkreślił w ślad za ugruntowanym w tej mierze orzecznictwem, że reguła płynąca z treści tegoż przepisu ma charakter wyjątkowy i winna być stosowana tylko po wykazaniu, przez osobę z niej korzystającą, wyjątkowych okoliczności. Każdorazowo dokonując oceny, czy zarzut przedawnienia stanowi nadużycie prawa, rozstrzygające znaczenie będą, zatem miały okoliczności wynikające z konkretnej sprawy. Te zaś są takie, że powód zarówno, kiedy przebywał w pozwanej jednostce, jak też po jej opuszczeniu miał pełną świadomość ewentualnego zaistnienia szkody na jego osobie, jak i tożsamości podmiotu obarczanego przez niego odpowiedzialnością za jej naprawienie. Dał temu wyraźny i kategoryczny wyraz składając niezwłocznie, kilka miesięcy po zakończeniu leczenia, doniesienie o popełnieniu przestępstwa, gdzie dokładnie określił zarówno winnego, szkodę, jak i jej zakres. Co więcej, w 2009 r., a więc na rok przed upływem terminu przedawnienia roszczeń, powód skorzystał z usług podmiotu prowadzącego zawodowo działalność z zakresu spraw odszkodowawczych (obecnie Kancelarii Radcy Prawnego). W ocenie Sądu powód, korzystający z pomocy profesjonalisty posiadającego pełnię wiedzy o dochodzeniu odszkodowań z czynów niedozwolonych i terminach ich przedawnienia oraz sposobach przerywania biegów tych terminów, dysponował potencjalnie wszystkimi niezbędnymi informacjami jak i środkami, by w terminie podjąć działania, co najmniej przerywające bieg przedawnienia jego roszczeń w stosunku do wszystkich potencjalnie odpowiedzialnych za szkodę w sytuacji, gdy powstanie tej szkody w wyniku przestępstwa nie tylko nie było przesądzone, ale wręcz wątpliwe. Tymczasem, umocowany pełnomocnik powoda podjął czynności, które przerwały bieg przedawnienia wyłącznie wobec ubezpieczyciela wskazywanego sprawcy szkody (art. 819 § 4 k.c.), lecz powód w niniejszej sprawie nie wyjaśnił przekonująco przyczyn zaniechania analogicznych działań w stosunku do samego, znanego mu „sprawcy”. Według Sądu pierwszej instancji powód powoływał się, gołosłownie, na mającą wprowadzić go w błąd sugestię prokuratora prowadzącego przywoływane dochodzenie, co do niecelowości wszczynania procesu cywilnego przed zakończeniem postępowania karnego. Wedle Sądu Okręgowego twierdzenia te, pomijając fakt ich nieudowodnienia, nie mogły jednak uzasadnić zarzutu z art. 5 k.c., gdyż Z. K. ówcześnie korzystał z odpłatnej pomocy prawnika, profesjonalisty z zakresu prawa cywilnego i miał potencjalną możliwość podjęcia różnorakich działań, przewidzianych w art. 123 § 1 k.c., przerywających bieg przedawnienia także wobec szpitala, bez konieczności wytaczania samego powództwa. Tym samym, ponad pięcioletnia bezczynność powoda, od 2009 r. (momentu powierzenia prowadzenia sprawy przywołanemu prawnikowi) nie znajduje już usprawiedliwienia, a zaniechanie w dogłębnym wyjaśnieniu sytuacji prawnej powoda w aspekcie prawa cywilnego, przy niezakończonym postępowaniu karnym, czy też opieszałość w tym działaniu od tej daty obciąża wyłącznie samą stronę i nie może być usprawiedliwiana obecnie normą płynącą z art. 5 k.c. Sąd miał też na uwadze, że ostatecznie powód wystąpił na drogę przymusowego dochodzenia roszczeń po upływie nieomal dwukrotnego okresu ich przedawnienia, czyli nie bezpośrednio po tym okresie. Stąd nie deprecjonując, czy też nie umniejszając cierpień oraz bólu powoda Sąd wskazał, iż jakkolwiek przeżycia powoda, będące podstawą faktyczną powództwa, wiążą się dla niego z ogromnym stresem, jednak nie może to przesłaniać faktu, że powołując się na treść art. 5 k.c. powód winien wykazać zarówno, iż opóźnienie w dochodzeniu roszczenia jest spowodowane szczególnymi przesłankami, które to opóźnienie uzasadniają, ale też, że opóźnienie to nie jest nadmierne. Powód niemal dwukrotnie przekroczył termin określony w art.

§ 1

k.c., co z całą pewnością uznać można za nadmierne opóźnienie, szczególnie w sytuacji, kiedy strona nie wykazująca się nieporadnością życiową i społeczną, potrafiąca samodzielnie wszczynać różnorakie postępowania przed organami państwa oraz zdolna do konstruktywnej i realnej współpracy z ustanawianym pełnomocnikiem (a co znalazło dodatkowe potwierdzenie w toku niniejszego procesu, przy aktywnej i rzeczowej współpracy powoda z pełnomocnikiem procesowym ustanowionym z urzędu) nie przedstawia żadnych obiektywnych okoliczności uzasadniających takie opóźnienie w stosunku do jednego tylko z podmiotów obarczanych odpowiedzialnością odszkodowawczą. Sąd pierwszej instancji wywodził nadto, że prawa obu stron postępowania cywilnego powinny być chronione w takim samym stopniu. Powód, poprzez pełnomocnika, w sprawie niniejszej ograniczył się jedynie do wskazania, że w jego indywidualnej ocenie zarzut przedawnienia, zgłoszony przez pozwanego, stanowi nadużycie prawa podmiotowego, nie wypełnił zatem ciążących na stronie wskazanych obowiązków procesowych. W konsekwencji, ten zarzut strony pozwanej Sąd Okręgowy uznał za skutecznie wniesiony, co skutkowało oddaleniem powództwa bez szczegółowej oceny jego zasadności (k-1858-1864). Powód w apelacji od tego wyroku, zaskarżając go w części oddalającej powództwo (pkt I), zarzucił naruszenie art.

§ 1k.c.

przez jego niewłaściwe zastosowanie, ewentualnie naruszenie przepisu art. 5 k.c. przez jego błędną wykładnię. Wskazując na powyższe wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi pierwszej instancji z pozostawieniem temu Sądowi rozstrzygnięcia o kosztach instancji odwoławczej, a w przypadku wydania odmiennego orzeczenia, o przyznanie kosztów nieopłaconej pomocy prawnej za drugą instancję (k-1870-1873). Pozwany w odpowiedzi na apelacje wnosił o jej oddalenie w całości oraz zasądzenie na jego rzecz od powoda kosztów postępowania odwoławczego według norm prawem przepisanych (k-1879-1882). Sąd Apelacyjny zważył, co następuje: Apelacja jest bezzasadna. Sąd Okręgowy dokonał prawidłowych, a przy tym bardzo szczegółowych ustaleń faktycznych w zakresie niezbędnym do rozstrzygnięcia zasadności zgłoszonego w toku postępowania zarzutu przedawnienia roszczenia. Z kolei pozytywna ocena tego zarzutu czyli przyjęta podstawa oddalenia powództwa w wyniku uwzględnienia zarzutu przedawniania, czyniła bezprzedmiotowym dokonywanie jakichkolwiek dalszych ustaleń faktycznych co do istoty sprawy (tj. ewentualnej szkody, przesłanek jej wystąpienia i rozmiarów). Dla porządku dodać tylko można, że jakkolwiek co do zasady przedawnić może się roszczenie, które rzeczywiście powstało, jednak w orzecznictwie przyjmuje się, że skuteczne podniesienie zarzutu przedawnienia jest wystarczające do oddalenia powództwa bez potrzeby ustalenia, czy zachodzą wszystkie inne przesłanki prawnomaterialne uzasadniające jego uwzględnienie (por. Sąd Najwyższy w uchwale pełnego składu Izby Cywilnej z dnia 17 lutego 2006r. III CZP 84/05,OSNC 2006/7-8/114). Sąd Apelacyjny podziela wszystkie ustalenia i wnioski Sądu pierwszej instancji i przyjmuje je także za podstawę swojego rozstrzygnięcia. Podkreślić należy, że apelacja opiera się wyłącznie na zarzutach naruszenia przepisów prawa materialnego - w pierwszej kolejności art.

§ 1k.c., a jako ewentualnego – art.

5 k.c. i oba te zarzuty są nietrafne. Uwzględniając okoliczność, iż powód w zgłoszonym w dniu 17 stycznia 2012r. pozwie domagał się naprawienia szkody wynikającej ze szczegółowo opisanych (w tym co do czasu i miejsca) błędach medycznych i zaniedbaniach jakich według jego kategorycznych twierdzeń dopuszczono się wobec niego wyłącznie w pozwanym Szpitalu klinicznym, a nie w jakichś innych jeszcze potencjalnie wchodzących w grę placówkach leczniczych - uznać należy, iż Sąd Okręgowy prawidłowo zastosował prawo materialne, tj. art.

§ 1k.c.

i trafnie przyjął, że w niniejszej sprawie najpóźniej z dniem 10 stycznia 2010r. upłynął trzyletni termin przedawnienia liczony od dnia dowiedzenia się przez Z. K. o szkodzie i osobie zobowiązanej do jej naprawienia. Również z treści protokołów obejmujących przyjęcie od Z. K. zawiadomienia o przestępstwie wraz z pouczeniem go jako pokrzywdzonego o podstawowych uprawnieniach i obowiązkach (k-2, 4 dołączonych akt (...)) oraz jego przesłuchania w charakterze świadka z 5 września 2007r. (k-11-17 cyt.) wprost wynika, iż utrzymywał on, że to w to w pozwanym szpitalu doznał zarzucanej szkody, a także pouczano go o możliwości wytoczenia powództwa cywilnego w toku postępowania przygotowawczego. Nieuprawnione jest więc posługiwanie się na użytek apelacji argumentem o nierozróżnianiu przez powoda reguł odpowiedzialności pozwanego szpitala za podległy mu personel medyczny, który pierwotnie Z. K. obarczał odpowiedzialnością wobec niego w ramach postępowania karnego. W ocenie Sądu Apelacyjnego skorzystanie najpierw z drogi postępowania karnego a dopiero dużo później z procesu cywilnego przeciwko pozwanemu Szpitalowi nie było spowodowane brakiem wiedzy o osobie zobowiązanej do naprawienia szkody, lecz rezultatem wyboru dokonanego przez skarżącego. Słusznie pozwany zwraca uwagę na sprzeczność powyższej obrony powoda przed przedawnieniem (teza o zaniechaniu wytoczenia powództwa cywilnego przy jednoczesnym poszukiwaniu sprawiedliwości na drodze karnej jako „swoisty dowód”, że Z. K. nie wiedział jeszcze wtedy o odpowiedzialności (...) Publicznego Szpitala (...) w L. za działania czy zaniechania zatrudnianych) z jednoczesnym lansowaniem innej tezy jakoby prokurator miał wprowadzić go w błąd co do konieczności zakończenia postępowania karnego przed wszczęciem postepowania cywilnego, a tym samym powód miałby wiedzę o ewentualnej odpowiedzialności pozwanego Szpitala. Rację ma też pozwany, że powód zeznaniami o wprowadzeniu go w błąd przez prokuratora, jak i podejmowanymi czynnościami zlecenia dochodzenia roszczenia (...) Centrum (...) (ściślej P. P.) potwierdził to, że miał on wiedzę, iż dochodzenie roszczeń deliktowych podlega innej procedurze niż procedura karna i miał potencjalną możliwość podjęcia różnorodnych działań niedopuszczających do przedawnienia roszczenia. W tej sytuacji Sąd Apelacyjny uznał, że konsekwencje tych wyborów (tzn. najpierw droga postępowania karnego oraz zlecenie obsługi prawnej jeszcze w czasie biegu przedawnienia P. P.) obciążają skarżącego. Jednocześnie wskazać należy, że również nie wytrzymuje krytyki argumentacja jego pełnomocnika zawarta w uzasadnieniu apelacji o walorze dowodu z przesłuchania powoda w trybie art. 299 k.p.c., którego pozwany nie podważył, przez co nie ma dowodów przeciwnych na okoliczność wprowadzenia go w błąd przez prokuratora co zbędności wytaczania procesu cywilnego przed zakończeniem postepowania karnego. Tymczasem zeznanie powoda stanowi dowód procesowy służący ustalaniu faktów i jak każdy dowód poddawany jest ocenie przewidzianej art. 233 § 1 k.p.c. Ponadto, jest to dowód subsydiarny, który powinien być przeprowadzony jedynie wówczas, gdy za pomocą innych środków dowodowych nie zostały dostatecznie wyjaśnione fakty istotne dla rozstrzygnięcia sprawy. Natomiast powód nie wnioskował nawet o przesłuchanie konkretnego prokuratora, który miałby mu tego rodzaju wątpliwych „porad” udzielać. W świetle zaś zasad doświadczenia życiowego i logicznego rozumowania zeznanie Z. K. tej treści jest po prostu niewiarygodne. W niniejszej sprawie Sąd Okręgowy trafnie nie przyjął, iż podniesienie zarzutu przedawnienia przez pozwanego narusza zasady współżycia społecznego i wyczerpująco swoje stanowisko uzasadnił, a Sąd Apelacyjny w pełni je akceptuje. Zbyteczne jest wobec tego powielanie tej argumentacji, zwłaszcza wobec jej szerokiego i dość wiernego przytoczenia. Nie ulega wątpliwości, że Z. K. wystąpił z powództwem cywilnym po upływie pięciu lat od amputacji mu kończyny w pozwanym Szpitalu i blisko dwóch latach od upływu terminu przedawnienia. W ocenie Sądu odwoławczego nie wykazał on żadnych przekonywujących okoliczności usprawiedliwiających to opóźnienie. Tym bardziej, a co wynika z przebiegu postępowania karnego, że pomimo stanu jego zdrowia, był on w stanie zgłaszać swoje żądania w toku tego postępowania, zadawać biegłym opiniującym z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w G. szereg pytań, jak też zlecić jeszcze w czasie biegu przedawnienia obsługę prawną P. P.. Oczywiście bezpodstawny jest argument jakoby sam fakt, iż wymieniony był w tamtym czasie aplikantem radcowskim miał być jedną z okoliczności przemawiających za zastosowaniem art. 5 k.c. do podniesionego zarzutu przedawnienia. Niewątpliwie od absolwenta prawa, tym bardziej, gdy jako aplikant radcowski podejmuje już zorganizowaną formę świadczenia pomocy prawnej (pod firmą (...)) można zasadnie oczekiwać, iż ma on wiedzę co do terminu przedawnienia roszczeń deliktowych, sposobów jego przerwania, czy dochodzenia niezależnie od wyników postępowania karnego. Brak jest zatem podstaw by przyjąć jakiekolwiek usprawiedliwione, nadzwyczajne przeszkody w zgłoszeniu obecnie dochodzonych roszczeń przed upływem terminu przedawnienia. Brak jest zatem w tym sporze - jak zasadnie przyjął to Sąd Okręgowy - wyjątkowych, szczególnych okoliczności, które przemawiałyby za nieuwzględnieniem zarzutu przedawnienia. Raz jeszcze podkreślenia wymaga, że zasadą jest, że wszystkie prawa podmiotowe korzystają z ochrony prawnej. Dłużnik więc podnosząc zarzut przedawnienia korzysta z przysługującego mu uprawnienia i może się uchylić od jego zaspokojenia (art. 117 § 2 k.c. ), co z kolei może być przedmiotem oceny z punktu widzenia art. 5 k.c., jednakże przepis ten może być stosowany tylko jako szczególny wyjątek. Jak trafnie to ujął Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z 9 grudnia 2009r., IV CSK 290/09, (LEX nr 560607): „Istotą prawa cywilnego jest strzeżenie praw podmiotowych, a zatem wszelkie rozstrzygnięcia prowadzące do redukcji bądź unicestwienia tych praw wymagają z jednej strony ostrożności, a z drugiej wnikliwego rozważenia wszystkich aspektów rozpoznawanego przypadku. Zasady współżycia społecznego w rozumieniu art. 5 k.c. są bowiem pojęciem pozostającym w nierozłącznym związku z całokształtem okoliczności danej sprawy”. Nie wymaga też komentarza, że ciężar dowodu w zakresie pozwalającym na zakwalifikowanie określonego zachowania się jako nadużycia prawa obciąża tego, kto zarzuca drugiemu naruszenie zasad współżycia społecznego. Powód jednak nie wykazał w tym zakresie skutecznej aktywności dowodowej. Dlatego nie można zarzucić pozwanemu, że zgłaszając zarzut przedawnienia roszczenia nadużywa swojego prawa, przez co nie powinien doznawać ochrony. Wobec tego, iż żaden z zarzutów apelacji nie okazał się skuteczny Sąd odwoławczy, podzielając w pełni wystarczające do oddalenia powództwa ustalenia i wnioski Sądu Okręgowego, oddalił apelację jako bezzasadną stosownie do art. 385 k.p.c. Względy słuszności te same, którymi kierował się Sąd pierwszej instancji, nie mogły już decydować o nieobciążaniu powoda kosztami procesu na rzecz pozwanego także w postępowaniu apelacyjnym w oparciu art. 102 k.p.c. O ile bowiem powód na tamtym etapie mógł być jeszcze subiektywnie przekonany o możliwości realizacji dochodzonych roszczeń, to po zgłoszeniu i zbadaniu w postępowaniu pierwszoinstanyjnym zarzutu przedawnienia oraz wszechstronnym i wyczerpującym uzasadnieniu swojego stanowiska w motywach zaskarżonego wyroku przez Sąd Okręgowy jest już objęte ryzykiem powoda (reprezentowanego przez profesjonalnego pełnomocnika) polegającym na zwrocie przeciwnikowi kosztów jakie musiał ponieść pozwany w związku z zaskarżeniem przez niego wyroku. Dlatego o kosztach postępowania odwoławczego, tożsamych z kosztami zastępstwa procesowego pozwanego w tym postępowaniu, orzeczono zgodnie z zasadą odpowiedzialności za wynik procesu stosownie do art. 98 § 1 i 3 k.p.c. w związku z art. 99 k.p.c., przy uwzględnieniu dyspozycji § 6 pkt 7 w związku z § 12 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów pomocy prawnej udzielonej przed radcę prawnego ustanowionego z urzędu (tekst jednolity Dz. U. z 2013 r., poz. 490). Orzeczenie o przyznaniu wynagrodzenia pełnomocnikowi powoda za pomoc prawną udzieloną mu z urzędu w postępowaniu apelacyjnym ma oparcie w § 15 oraz § 6 pkt 7 w związku z § 12 ust. 1 pkt 2 cyt. rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (…). Z tych wszystkich względów, mając na uwadze wyżej powoływane przepisy Sąd Apelacyjny orzekł jak w sentencji wyroku.

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.