← Polska

I C 812/17

Sygn. akt: I C 812/17 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ G., dnia 29 maja 2018r Sąd Rejonowy w Gdyni, I Wydział Cywilny Przewodniczący: SSR Małgorzata Nowicka - Midziak Protokolant : Małgorzata

§ 1k.c.

oraz art. 9 i art. 13 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (Dz.U. 2003 nr 124 poz. 1152) w zw. z art. 415 k.c. i art. 445 § 1 k.c. Zgodnie z art. 822 § 1 i 4 k.c. przez umowę ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej zakład ubezpieczeń zobowiązuje się do zapłacenia określonego w umowie odszkodowania za szkody wyrządzone osobom trzecim, względem których odpowiedzialność za szkodę ponosi ubezpieczający albo osoba, na której rzecz została zawarta umowa ubezpieczenia. Uprawniony do odszkodowania w związku ze zdarzeniem objętym umową ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej może dochodzić roszczenia bezpośrednio od zakładu ubezpieczeń. Na mocy natomiast art.

§ 1k.c.

o ile nie umówiono się inaczej, suma pieniężna wypłacona przez zakład ubezpieczeń z tytułu ubezpieczenia nie może być wyższa od poniesionej szkody. Z treści art. 9 ustawy z dnia 22 maja 2003r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (tekst jednolity Dz.U. z 2013r., poz. 392) umowa ubezpieczenia obowiązkowego odpowiedzialności cywilnej obejmuje odpowiedzialność cywilną podmiotu objętego obowiązkiem ubezpieczenia za szkody wyrządzone czynem niedozwolonym oraz wynikłe z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, o ile nie sprzeciwia się to ustawie lub właściwości (naturze) danego rodzaju stosunków. Z kolei, zgodnie z art. 13 ust. 2 wyżej cytowanej ustawy o obowiązkowych ubezpieczeniach odpowiedzialności cywilnej odszkodowanie wypłaca się w granicach odpowiedzialności cywilnej podmiotów objętych ubezpieczeniem, nie wyżej jednak niż do wysokości sumy gwarancyjnej ustalonej w umowie. Nadto, na względzie należy mieć również treść art. 361 §1 k.c., który stanowi, iż zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność jedynie za normalne następstwa działania lub zaniechania z którego szkoda wynikła, oraz treść art. 363 § 1 k.c. który stanowi, że co do zasady naprawienie szkody winno nastąpić według wyboru poszkodowanego, bądź przez przywrócenie do stanu poprzedniego, bądź przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej, przy czym gdyby przywrócenie do stanu poprzedniego pociągało za sobą dla zobowiązanego nadmierne koszty, roszczenie poszkodowanego ogranicza się do świadczenia w pieniądzu. Jednocześnie z treści art. 361 § 2 k.c. wynika, iż naprawienie szkody obejmuje straty, które poniósł poszkodowany. Odpowiedzialność sprawcy szkody była odpowiedzialnością deliktową i uzależnioną od wykazania przesłanek w postaci: zdarzenia, z którym system prawny wiąże odpowiedzialność na zasadzie winy, szkody i związku przyczynowego miedzy owym zdarzeniem a szkodą. Z kolei odpowiedzialność pozwanego ubezpieczyciela wynikała z zawartej ze sprawcą umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej (art. 822 § 4 k.c.), jednakże i w tym przypadku odpowiedzialność ubezpieczyciela zależała od wykazania powyższych przesłanek określonych w art. 415 k.c. Przechodząc do szczegółowych rozważań należy wskazać, że sprawca wypadku posiadał ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych w pozwanym zakładzie ubezpieczeń. Po drugie pozwany w postępowaniu likwidacyjnym uznał swoją odpowiedzialność za szkodę powstałą w związku z zaistniałym zdarzeniem, wypłacając powodowi zadośćuczynienie za doznaną krzywdę w wysokości 2.500 zł, a zatem uznał również winę kierowcy posiadającego obowiązkowe ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej w pozwanym towarzystwie ubezpieczeń i swoją odpowiedzialność za szkodę, więc ponosi co do zasady odpowiedzialność w związku z zawartą ze sprawcą umową ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej. Jest to okoliczność bezsporna między stronami. Natomiast pozwany kwestionuje wysokość powstałej szkody i zasadność poniesionych kosztów leczenia, jak również niewykazanie utraty dochodów powoda w okresie jego leczenia. Ustalony przez Sąd przebieg wypadku jednoznacznie pozostaje w adekwatnym związku przyczynowo-skutkowym z doznanymi przez powoda obrażeniami, jak również ich następstwami, o których mowa będzie poniżej. Zdaniem pozwanego wypłacona poszkodowanemu w toku postępowania likwidacyjnego suma pieniężna powinna w pełni kompensować poniesioną przez powoda szkodę niemajątkową i uwzględniać wszystkie następstwa tego zdarzenia. Dokonując ustaleń w przedmiocie rozmiaru krzywdy pamiętać należy, iż nie jest możliwe ścisłe określenie rozmiaru krzywdy i wysokości zadośćuczynienia, zaś każdy przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie z uwzględnieniem wszystkich okoliczności sprawy (por.: wyrok SN z dnia 3 czerwca 2011 r., III CSK 279/10). Bez wątpienia wprowadzenie do przepisu art. 445 § 1 k.c. klauzuli generalnej "odpowiedniej sumy" pozostawia sądowi orzekającemu margines uznaniowości, co do wysokości zasądzanej kwoty. Jest on dodatkowo wzmocniony fakultatywnym charakterem tego przyznania ("może"), co wskazuje na konstrukcję należnego zadośćuczynienia dopiero po przekroczeniu pewnego poziomu krzywdy (por.: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 1974 r., II CR 763/73, OSPiKA 1975, nr 7-8, poz. 171). Pomimo niemożności ścisłego ustalenia wysokości uszczerbku należy jednak opierać rozstrzygnięcie na kryteriach zobiektywizowanych, a nie kierować się wyłącznie subiektywnymi odczuciami poszkodowanego. Sąd miał na uwadze, iż wobec niewymierności szkody niemajątkowej, określając wysokość "odpowiedniej sumy", sąd powinien niewątpliwie kierować się celami oraz charakterem zadośćuczynienia i uwzględnić wszystkie okoliczności mające wpływ na rozmiar doznanej szkody niemajątkowej. Podstawowe znaczenie musi mieć rozmiar doznanej krzywdy, o którym decydują przede wszystkim takie czynniki, jak rodzaj uszkodzenia ciała czy rozstroju zdrowia, ich nieodwracalny charakter polegający zwłaszcza na kalectwie, długotrwałość i przebieg procesu leczenia, stopień cierpień fizycznych i psychicznych, ich intensywność i długotrwałość, wiek poszkodowanego i jego szanse na przyszłość oraz poczucie nieprzydatności społecznej (por.: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 1 kwietnia 2004r., II CK 131/03). Ponadto należy mieć na względzie, iż chodzi tu o krzywdę ujmowaną jako cierpienie fizyczne, a więc ból i inne dolegliwości oraz cierpienia psychiczne, czyli negatywne uczucia przeżywane w związku z cierpieniami fizycznymi lub następstwami uszkodzenia ciała, czy rozstroju zdrowia w postaci np. zeszpecenia, wyłączenia z normalnego życia itp. Celem zadośćuczynienia jest przede wszystkim złagodzenie tych cierpień. Winno ono mieć charakter całościowy i obejmować wszystkie cierpienia fizyczne i psychiczne, zarówno już doznane, jak i te, które zapewne wystąpią w przyszłości (a więc prognozy na przyszłość). Przy ocenie więc "odpowiedniej sumy" należy brać pod uwagę wszystkie okoliczności danego wypadku, mające wpływ na rozmiar doznanej krzywdy (por.: wyrok SN z dnia 3 lutego 2000r., CKN 969/98, LEX nr 50824). W ocenie Sądu powód wykazał, że dochodzona przez niego kwota do wysokości 21.500 zł z tytułu zadośćuczynienia za krzywdę jest adekwatna do rozmiaru obrażeń doznanych w wyniku wypadku z dnia 22 czerwca 2016 roku, dolegliwości bólowych z nimi związanych, rozmiaru cierpień fizycznych i psychicznych oraz ograniczeń w życiu codziennym, wieku powoda i jego dotychczasowego trybu życia. Przede wszystkim za przyznaniem poszkodowanemu zadośćuczynienia w takiej właśnie wysokości przemawia rozmiar i charakter obrażeń, jakie odniósł wskutek wypadku. Z zeznań świadka, przesłuchania powoda, załączonych przez niego dokumentacji i opinii biegłego R. P.

(2)wynika, że wskutek wypadku powód doznał w zakresie narządów ruchu zwichnięcia prawego stawu barkowo-obojczykowego, otarcia naskórka prawego przedramienia i podudzia prawego. Otarcia naskórka wygoiły się bez pozostawienia upośledzenia funkcji. Zwichnięcie stawu barkowo-obojczykowo wygoiło się z niestabilnością Iº oraz z ograniczeniem ruchomości prawego barku. Powyższe stanowiło upośledzenie czynności organizmu, kwalifikujące się jako trwały uszczerbek na zdrowiu według pkt 102 tabeli załącznika w wysokości 12 % zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 18 grudnia 2002 roku (Dz.U.954.2013). Przy ocenie rozmiaru krzywdy należało mieć na uwadze, że odniesione przez powoda urazy wiązały się z kilkumiesięcznymi dolegliwościami bólowymi. Jak wskazał powód utrudniały one zasypianie. Koniecznym było przyjmowanie przez niego leków przeciwbólowych. Przez długi okres zalecono mu noszenie ręki na temblaku. Wreszcie konieczne było przeprowadzenie dwóch operacji. Powyższe stanowiło wyjątkowo dolegliwy dyskomfort. Odnośnie dolegliwości bólowych, biegły wskazał, że przy urazie, jakiego doznał powód, ból utrzymuje się zazwyczaj przez okres 6-8 tygodni, stopniowo zmniejszając się po zabiegu operacyjnym z dnia 06 lipca 2016 roku, a obecnie mogą występować dolegliwości bólowe przy przeciążaniu braku, np. podczas dźwigania, przy spaniu na barku, przy próbie odwiedzenia braku ponad zakres 140º (np. podczas pływania). Warto w tym miejscu zauważyć, że powód regularnie uczęszczał na siłownię oraz basen, co na skutek doznanego urazu jest niemożliwe. Nie może on pływać, ponieważ wymagałoby to zwiększenia zakresu ruchu w obrębie uszkodzonej kończyny, co powodowałoby ból, a nadto nie może on dźwigać, co z kolei dyskwalifikuje go z zajęć na siłowni, poza jedynie lżejszymi ćwiczeniami, np. aerobowymi. Ponadto, w toku niniejszego postępowania Sąd badał wpływ wypadku na stan emocjonalny powoda, a także na jego funkcjonowanie po wypadku. Ustalenia w powyższym zakresie Sąd poczynił na podstawie dowodu z zeznań świadka oraz przesłuchania powoda. Obecnie powód odczuwa lęk nawet przy jeździe samochodem. Niemal całkowicie zaprzestał jazdy na motorowerze, co było dla niego przyjemnością, a obecnie jest przykrym i dotkliwym wspomnieniem. Opisany stan emocjonalny powoda w tym zakresie jest naturalną konsekwencją wypadku, w świetle jego okoliczności. Podkreślić bowiem należy, iż wypadek miał niewątpliwie dynamiczny przebieg, trwający zaledwie kilka sekund, jednak bez wątpienia musiał wywołać silne emocje u poszkodowanego. Co istotne w tej sytuacji, dla powoda wypadek był o wiele bardziej niespodziewany, gdyż ma on problemy ze słuchem, a przez to ma mniejsze możliwości, aby szybciej zareagować na występujące na drodze zagrożenie. Warto zauważyć, że od innych uczestników ruchu oczekuje się równie bezpiecznej i ostrożnej jazdy i częściowo obdarza innych uczestników zaufaniem, że będą oni stosowali się do obowiązujących przepisów ruchu drogowego. Bez wątpienia to zaufanie u powoda w stosunku do innych uczestników ruchu zostało utracone. W świetle zebranego materiału nie budzi wątpliwości Sądu, że wypadek z dnia 22 czerwca 2016 roku odcisnął piętno na życiu osobistym powoda, a skutki tego zdarzenia w postaci dolegliwości bólowych miały wpływ na jego codzienne funkcjonowanie. Jak wynika z zeznań świadka – mamy powoda, która się nim opiekowała, oraz przesłuchania powoda dolegliwości bólowe powodowały konieczność sprawowania nad nim opieki, co potwierdza biegły R. P.
(2)w wydanej opinii. Znacznym utrudnieniem dla powoda był również prawidłowy odpoczynek senny, który zamiast naturalnie w sposób fizjologiczny regenerować organizm powoda, stwarzał dodatkowe trudności, gdyż dolegliwości bólowe uniemożliwiały mu szybkie zaśnięcie. Co więcej obecnie powód zmuszony jest do zajmowania niejako wymuszonej pozycji sennej, gdyż ułożenie się chociażby na uszkodzonej kończynie powoduje u niego ból. Nadto powód, o czym mowa była już powyżej, nie może uczestniczyć w zajęciach na siłowni czy na basenie. Warto zaznaczyć, że jest to wyjątkowa dotkliwe dla osoby, która regularnie tak spędza czas, niewątpliwie dbając w ten sposób o swój stan zdrowia. Występujące dolegliwości uniemożliwiały też pracę. Od czasu wypadku do dnia 16 września 2016 roku powód przebywał bowiem na zwolnieniu lekarskim. Do chwili obecnej powód nie odzyskał pełnej sprawności, o czym świadczy zakwalifikowanie skutków wypadku jako 13 % trwałego uszczerbku na zdrowiu. W związku z powyższym kwota 24.000 zł (21.500 zł zasądzone w wyroku oraz 2.500 zł wypłacone przedprocesowo) z tytułu zadośćuczynienia za krzywdę jest odpowiednia do charakteru urazów, ich skutków, długotrwałości i sposobu leczenia, w szczególności do dyskomfortu w codziennym funkcjonowaniu wynikającego z doznanego z tego tytułu urazu. Sąd wziął pod rozwagę, że zadośćuczynienie nie może powodować wzbogacenia po stronie poszkodowanego kosztem sprawcy i ubezpieczyciela, a jedynie rekompensować powstałą krzywdę. Zdaniem Sądu kwota ta – z uwagi na aktualny poziom życia społeczeństwa – przedstawia dla powódki ekonomicznie odczuwalną wartość. Jednocześnie nie jest ona nadmierna w stosunku do doznanej krzywdy i aktualnych stosunków majątkowych społeczeństwa i jest utrzymana w rozsądnych granicach. Stąd też w ocenie Sądu wyżej wskazane okoliczności sprawy w pełni usprawiedliwiają taką wysokość zadośćuczynienia i w żaden sposób nie można go uznać za nadmierne. Powód domagał się również zasądzenia na jego rzecz kwoty 240 zł tytułem poniesionych przez niego kosztów leczenia bez refundacji z Narodowego Funduszu Zdrowia oraz 736,28 zł tytułem zwrotu utraconych zarobków. Zgodnie z art. 444 § 1 k.c. w razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia naprawienie szkody obejmuje wszelkie wynikłe z tego powodu koszty. Na żądanie poszkodowanego zobowiązany do naprawienia szkody powinien wyłożyć z góry sumę potrzebną na koszty leczenia, a jeżeli poszkodowany stał się inwalidą, także sumę potrzebną na koszty przygotowania do innego zawodu. Jak wskazuje się w judykaturze obowiązek naprawienia szkody obejmuje koszty leczenia, a więc wydatki związane z postawieniem diagnozy, terapią i rehabilitacją poszkodowanego. Ich zakres nie może ograniczać się do wydatków kompensowanych w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego, lecz powinien obejmować koszty działań, podjętych z uzasadnionym – zważywszy na aktualny stan wiedzy medycznej – przekonaniem o spodziewanej poprawie stanu zdrowia poszkodowanego (por. wyrok SN z dnia 12 grudnia 2002 r., II CKN 1018/00, LEX nr 75352). W piśmiennictwie wskazuje się że fakt, że określone świadczenie zdrowotne albo lek nie są refundowane przez NFZ, nie oznacza, że koszty takiego leku albo świadczenia nie są objęte odszkodowaniem. Odszkodowanie obejmować może koszty leczenia w prywatnej placówce, nawet jeśli podobne zabiegi oferowane są przez NFZ. Za stanowiskiem takim przemawia szereg argumentów. Poszkodowany ma prawo do jak najszybszego usunięcia skutków zdarzenia szkodzącego w jak najlepszych warunkach, dlatego podmiot odpowiedzialny za zdarzenie szkodzące nie może skutecznie bronić się przed obowiązkiem pokrycia kosztów leczenia, wskazując, że poszkodowany mógłby "zaczekać" na uzyskanie świadczenia w placówce publicznej. Konieczność oczekiwania na zabieg leczniczy lub rehabilitację stanowi dla poszkodowanego dodatkowe źródło cierpień. Możliwość żądania zwrotu kosztów prywatnej opieki zdrowotnej jest niezależna od charakteru szkody na osobie, w szczególności objęcie takich kosztów odszkodowaniem nie jest ograniczone do leczenia schorzeń, które mogą doprowadzić do śmierci lub nieodwracalnego kalectwa (por. K. Osajda, (red.) Tom III A. Kodeks cywilny. Komentarz. Zobowiązania. Część ogólna, Warszawa 2017). Kryterium stanowi racjonalność i zasadność wydatków z uwzględnieniem prawdopodobieństwa powodzenia zabiegu oraz poziomu (standardu) świadczeń zdrowotnych, jakich oczekiwać może poszkodowany. Na powodzie spoczywał jedynie ciężar wykazania, że poniesione przez niego wydatki pozostają w adekwatnym związku przyczynowym ze zdarzeniem z dnia 22 czerwca 2016 roku oraz że wydatki te były uzasadnione. Kwestia ta była sporna pomiędzy stronami. Zdaniem pozwanego ubezpieczyciela, powód nie wykazał zarówno zasadności jak i wysokości powyższego roszczenia. Zarzut pozwanego okazał się chybiony. W ocenie Sądu powód sprostał ciężarowi dowodu i co do zasady udowodnił, że poniesione przez niego koszty pozostawały w związku przyczynowym ze zdarzeniem, za którego skutki odpowiedzialność ponosi pozwany zakład ubezpieczeń. Podkreślić należy, że żadnych wątpliwości Sądu nie budzi fakt, że powód skorzystał ze świadczeń medycznych i rehabilitacyjnych w placówce prywatnej, a nie ze świadczeń finansowanych z ubezpieczenia zdrowotnego. Jak bowiem wynika z zeznań świadka oraz przesłuchania powoda, czas oczekiwania na usługi refundowane przez NFZ był długi, co jest okolicznością notoryjną. Słusznym okazało się skorzystanie z wizyty prywatnej również dlatego, że dzięki niej powód szybciej uzyskał skierowanie na pilną operację. Bez wątpienia przez okres oczekiwania na świadczenia finansowane ze środków publicznych stan zdrowia powoda nie uległby zmianie, a w dalszym ciągu odczuwałby dolegliwości bólowe, oczekując na diagnozę o konieczności leczenia operacyjnego, co powodowałoby dodatkowe cierpienia. Podobnie rzecz ma się do rehabilitacji. Nie wymaga wiedzy specjalistycznej twierdzenie, że rehabilitacja po urazach doznanych przez powoda i podobnych winna dla zwiększenia swojej skuteczności odbywać się jak najszybciej. Nadto, nie wiadomo czy powód miałby możliwość korzystania z zabiegów w takim samym wymiarze jak w przypadku zabiegów prywatnych. To ubezpieczycielowi winno zależeć na tym, aby poszkodowany jak najszybciej rozpoczął rehabilitację, gdyż rozpoczęta szybciej, zapewne skuteczniejsza od późniejszej, może zmniejszyć trwały uszczerbek na zdrowiu poszkodowanego. Natomiast, zdaniem Sądu, wysokość poniesionych w tym zakresie kosztów rehabilitacji w wysokości 90 zł oraz wizyty u ortopedy 150 zł nie jest wygórowana i mieści się w rozsądnych granicach. W świetle przedstawionych powyżej wyników postępowania dowodowego należało co do zasady uznać, że poniesione przez powoda wydatki związane z leczeniem i rehabilitacją w całości pozostawały w adekwatnym związku przyczynowym z wypadkiem z dnia 22 czerwca 2016 roku i ich poniesienie było w uzasadnione w świetle aktualnej wiedzy medycznej. Zasadnym było również domaganie się przez powoda zwrotu utraconych zarobków za okres, kiedy przebywał na zwolnieniu lekarskim. Szkoda poniesiona przez powoda z tytułu utraconych zarobków wyrażała się różnicą pomiędzy zarobkami, jakie poszkodowany osiągałby w okresie objętym roszczeniem, gdyby nie doznał uszkodzenia ciała i rozstroju zdrowia, a dochodami, jakie realnie uzyskał w tym czasie. W toku niniejszego postępowania powód przedstawił na powyższą okoliczność, poza dowodem z własnych zeznań w charakterze strony, następujące dokumenty: umowy o pracę wraz z aneksami, zwolnienia lekarskie oraz własne wyliczenie utraconej nalezności. Powód wykonywał pracę fizyczną na stanowisku montera okien PCV. W czasie zwolnienia lekarskiego, a tym samym leczenia, nie miał możliwości podjęcia innej pracy zarobkowej, która rekompensowałaby mu utracony dochód. Brak było również podstaw, aby twierdzić, że powód był niezdolny do pracy przed wypadkiem. Wręcz przeciwnie, ze zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego wynika, że świadczył on pracę i otrzymywał wynagrodzenie w wysokości najniższej krajowej pensji. W tych warunkach Sąd nie znalazł podstaw, by kwestionować wiarygodność powyższych dowodów w sytuacji, gdy w toku postępowania nie zostały ustalone żadne okoliczności podważające przydaną im moc dowodową. Powód należycie wykazał fakt poniesienia szkody oraz jej wysokość, która została prawidłowo przez niego obliczona na karcie 31 akt sprawy w wysokości 736,28 zł. Za wykazany należało także uznać związek przyczynowy pomiędzy wypadkiem i jego negatywnymi skutkami zdrowotnymi dla powoda a poniesioną przez niego szkodą. Mając zatem na uwadze wszystkie podniesione powyżej okoliczności na mocy art. 822 § 1 i 4 k.c. i art.

§ 1k.c.

oraz art. 9 i art. 13 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych w zw. art. 415 k.c., 444 § 1 k.c. i art. 445 § 1 k.c. Sąd zasądził od pozwanego na rzecz powoda kwotę 22.476,28 zł. Nadto, na mocy art. 481 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 455 k.c. zgodnie z dyspozycją art. 14 ustawy z dnia 22 maja 2003r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych Sąd zasądził odsetki za opóźnienie od kwoty 10.976,28 zł od dnia 14 kwietnia 2017 roku, czyli od decyzji pozwanego o wypłacie powodowi kwoty 2.500 zł tytułem zadośćuczynienia. Bez wątpienia w momencie wypłaty tej kwoty pozwany dysponujący fachowym zespołem specjalistów był w stanie ocenić wysokość należnego powodowi zadośćuczynienia oraz odszkodowania za poniesione koszty leczenia i utracony zarobek. Natomiast odsetki od kwoty 11.500 zł zasądzone zostały od dnia 21 kwietnia 2018 roku do dnia zapłaty, mając na uwadze, że początkowy termin naliczania odsetek jest dniem następnym po dniu doręczenia rozszerzenia powództwa. Wobec powyższego w pozostałym zakresie na podstawie wyżej cytowanych przepisów stosowanych a contrario oddalono powództwo w pozostałym zakresie. O kosztach procesu Sąd orzekł na podstawie art. 98 § 1 i 3 k.p.c. w zw. z § 2 pkt 5 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 roku w sprawie opłat za czynności radców prawnych (Dz.U.2015.1804), uznając, że powód wygrał proces niemal w całości zasądził na jego rzecz od pozwanej całość poniesionych przez niego kosztów procesu, a więc kwotę 4.625,90 zł, na co składają się: opłata za czynności profesjonalnego pełnomocnika w stawce minimalnej – 3.600 zł, opłata skarbowa od pełnomocnictwa – 17 zł, opłata od pozwu – 549 zł oraz koszt opinii biegłego 459,90 zł. Na podstawie art. 113 ust. 1 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (Dz.U. Nr 167, poz. 1398) Sąd nakazał ściągnąć od pozwanego na rzecz Skarbu Państwa – Sądu Rejonowego w Gdyni kwotę 875 zł tytułem brakującej opłaty od pozwu.

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.