Sygn. akt I ACa 1844/17 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 6 czerwca 2018 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie I Wydział Cywilny w składzie następującym: Przewodniczący:SSA Beata Kozłowska Sędziowie:SA Roman Dziczek SO del. Elżbieta Wiatrzyk-Wojciechowska (spr.) Protokolant:Ignacy Osiński po rozpoznaniu w dniu 6 czerwca 2018 r. w Warszawie na rozprawie sprawy z powództwa Polskich Przychodni (...) spółki z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w G. przeciwko Redaktorowi Naczelnemu Gazety (...) o nakazanie publikacji sprostowań na skutek apelacji powoda od wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 14 listopada 2017 r., sygn. akt XXIV C 746/17 I. zmienia zaskarżony wyrok w punktach: a. pierwszym w ten sposób, że zobowiązuje Redaktora Naczelnego Gazety (...) do bezpłatnego opublikowania w dodatku trójmiejskim Gazety (...), w tych samych działach i taką samą czcionką, którą opublikowano przedmiotowy artykuł pod widocznym tytułem (...), sprostowania o treści: „Nawiązując do informacji zawartych w artykule prasowym autorstwa I. G. pt. „(...)” opublikowanym w dniu 20 lipca 2016 r. informujemy, iż zawiera on nieprawdziwe informacje tj: - nie jest prawdą, że stosowanie hipertermii pozbawione jest dowodów naukowych i nie jest stosowane w żadnym oficjalnym ośrodku. W artykule przedstawiono jednostronne, subiektywne spojrzenie części onkologów, zafałszowując w ten sposób opinie o metodzie hipertermii jaka jest w Polsce i na świecie, bez możliwości ustosunkowania się do środowiska onkologów czy też podmiotów stosujących terapię hipertermii w praktyce klinicznej. Hipertermia ogólnoustrojowa zalecana jest przez onkologów i stosowana w kilkunastu ośrodkach na terenie całej Polski; - nie jest prawdą informacja, że Zarząd spółki nie wpuścił kontrolerów do placówki i że przez kilka tygodni nie doszło do rozpoczęcia kontroli. Opóźnienie w rozpoczęciu kontroli leżało po wyłącznej stronie kontrolujących, którzy wcześniej nie pojawili się w placówce. Nie jest prawdą, że nie wpuszczono kontrolerów – przyszli oni w dn. 09.06.2016 r. i przebywali w placówce przez kilka godzin, potwierdzeniem jest m.in. dokonanie wpisów w księdze kontroli placówki; - nie jest prawdą informacja, że kontrola nie została przeprowadzona. Kontrola została rozpoczęta w dn. 09.06.2016 r., ale do dnia dzisiejszego nie została zakończona – powodem jest m.in. brak okazania się kontrolerów dokumentami wymaganymi przez przepisy prawa; - nie jest prawdą, iż po publikacji Wyborczej ministerstwo zleciło kontrolę. Gazeta we wcześniejszym artykule pisze coś zupełnie odmiennego – to jej pytania były bezpośrednim powodem kontroli; - nie jest prawdą, że Prezes Zarządu Spółki uniemożliwił przeprowadzenie kontroli oraz odmówił współdziałania. Kontrola została rozpoczęta, a to kontrolujące naruszyły elementarne reguły prawa dotyczące trybu przeprowadzania kontroli uregulowane m.in. Rozporządzeniem Ministra Zdrowia; - nie jest prawdą, że Zarząd Spółki w żaden sposób nie odniósł się do pytań Gazety (...). Zarząd Spółki odpowiedział wprost, że jest to nieprawda – pisząc: „To jest nieprawda, działania podejmowane przez przedstawicieli (...) Urzędu Wojewódzkiego oraz Gazetę (...) mają na celu ochronę konkurencyjnego ośrodka hipertermii, również działającego w G. (...)” Zarząd Spółki (...) Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, ul. (...) lok. (...), G..” b. w drugim w ten sposób, że zasądza od Redaktora Naczelnego Gazety (...) na rzecz (...) spółki z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w G. kwotę 1.337 (tysiąc trzysta trzydzieści siedem) złotych tytułem zwrotu kosztów procesu. II. zasądza od Redaktora Naczelnego Gazety (...) na rzecz (...) spółki z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w G. kwotę 1.140 (tysiąc sto czterdzieści) złotych tytułem zwrotu kosztów postępowania apelacyjnego. Elżbieta Wiatrzyk-Wojciechowska Beata Kozłowska Roman Dziczek Sygn. akt I ACa 1844/17 UZASADNIENIE Wyrokiem z dnia 14 listopada 2017 r. Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił powództwo (...) Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w G. przeciwko Redaktorowi Naczelnemu Gazety (...) o nakazanie publikacji sprostowań oraz zasądził od (...) Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w G. na rzecz Redaktora Naczelnego Gazety (...) kwotę 737 złotych tytułem zwrotu kosztów zastępstwa procesowego. Powyższy wyrok został oparty o następujące ustalenia faktyczne i rozważania prawne. W dniu 20 lipca 2016 r. w Gazecie (...) ukazał się artykuł autorstwa I. G. pt.: „(...)”. Autorka odniosła się w nim do działalności prywatnej (...) przychodni (...) oferującej zabiegi z ogólnoustrojowej hipertermii leczniczej. Podała, że twórcy przychodni utrzymują, iż sztucznie indukowany i utrzymywany wzrost temperatury ciała (38,5-40,5 stopni C) stymuluje odpowiedź układu immunologicznego pacjenta, uwrażliwia komórki nowotworowe na działanie chemioterapii i radioterapii zwiększając skuteczność ich działania przeciwnowotworowego. Poglądu tego, zdaniem autorki, nie podzielają jednak onkolodzy. Autorka przytoczyła wypowiedź konsultanta krajowego w dziedzinie onkologii klinicznej, który stwierdził, że ogrzewanie całego działa to niekonwencjonalne postępowanie, które na świecie nie jest stosowane w żadnym oficjalnym ośrodku. Autorka materiału wskazała dalej, że po poprzednim artykule odnoszącym się do przychodni (...), który ukazał się w (...), Ministerstwo (...) zleciło kontrolę placówki, która jednak nie doszła do skutku, gdyż Prezes Zarządu spółki (...) Sp. z o.o. z siedzibą w G. zarzucając zespołowi kontrolnemu m.in. stronniczość i brak obiektywizmu odmówił współdziałania. Zarzuty te zostały rozstrzygnięte przez Ministra (...) jako bezpodstawne. Autorka materiału podała, że redakcja (...) zwróciła się do Zarządu Spółki o udzielenie wyjaśnień dlaczego kontrolerzy nie zostali wpuszczeni. W odpowiedzi udzielonej (...) Spółka zarzuciła przedstawicielom (...) Urzędu Wojewódzkiego oraz Gazecie (...) ochronę konkurencyjnego ośrodka hipertermii w żaden sposób nie odnosząc się do postawionych jej pytań. W finalnej części artykułu autorka przytoczyła wypowiedź onkologa J. J., który podsumował, iż (...) będzie szukała wszystkich możliwych sztuczek prawnych, aby uniemożliwić jakąkolwiek kontrolę, gdyż oferowane przez nią metody to „zwykłe kuglarstwo, bez żadnych dowodów naukowych wymaganych w medycynie”. Onkolog przyznał, że hipertermia jest stosowana w onkologii, jednak w skojarzeniu z radioterapią i chemioterapią. Stosowana samodzielnie nie tylko nie leczy nowotworów, ale może przyspieszyć ich rozwój (wydruk artykułu – k. 9-10). Pismem z dnia 8 sierpnia 2016 r., skierowanym do redaktora naczelnego Gazety (...), (...) sp. z o.o. z siedzibą w G. wniosła o zamieszczenie sprostowania w tych samych działach i taką samą czcionką, którą opublikowano artykuł pt.: „(...)?” pod widocznym tytułem (...), o treści: „Nawiązując do informacji zawartych w artykule prasowym autorstwa I. G. pt. „(...)?” opublikowanym w dniu 20 lipca 2016 r. informujemy, iż zawiera on nieprawdziwe informacje tj.: - nie jest prawdą, że stosowanie hipertermii pozbawione jest dowodów naukowych i nie jest stosowane w żadnym oficjalnym ośrodku. W artykule przedstawiono jednostronne, subiektywne spojrzenie części onkologów, zafałszowując w ten sposób opinie o metodzie hipertermii jaka jest w Polsce i na świecie, bez możliwości ustosunkowania się do środowiska onkologów czy też podmiotów stosujących terapię hipertermii w praktyce klinicznej. Hipertermia ogólnoustrojowa zalecana jest przez onkologów i stosowana w kilkunastu ośrodkach na terenie całej Polski; - nie jest prawdą informacja, że Zarząd spółki nie wpuścił kontrolerów do placówki i że przez kilka tygodni nie doszło do rozpoczęcia kontroli. Opóźnienie w rozpoczęciu kontroli leżało po wyłącznej stronie kontrolujących, którzy wcześniej nie pojawili się w placówce. Nie jest prawdą, że nie wpuszczono kontrolerów – przyszli oni w dn. 09.06.2016 r. i przebywali w placówce przez kilka godzin, potwierdzeniem jest m.in. dokonanie wpisów w księdze kontroli placówki; - nie jest prawdą informacja, że kontrola nie została przeprowadzona. Kontrola została rozpoczęta w dn. 09.06.2016 r., ale do dnia dzisiejszego nie została zakończona – powodem jest m.in. brak okazania się kontrolerów dokumentami wymaganymi przez przepisy prawa; - nie jest prawdą informacja, iż po publikacji (...)ministerstwo zleciło kontrolę. Gazeta we wcześniejszym artykule pisze coś zupełnie odmiennego – to jej pytania były bezpośrednim powodem kontroli; - nie jest prawdą informacja, że Prezes Zarządu Spółki uniemożliwił przeprowadzenie kontroli oraz odmówił współdziałania. Kontrola została rozpoczęta, a to kontrolujące naruszyły elementarne reguły prawa dotyczące trybu przeprowadzania kontroli uregulowane m.in. Rozporządzeniem Ministra Zdrowia; - nie jest prawdą, że Zarząd Spółki w żaden sposób nie odniósł się do pytań Gazety (...). Zarząd Spółki odpowiedział wprost, że jest to nieprawda – pisząc: „To jest nieprawda, działania podejmowane przez przedstawicieli (...) Urzędu Wojewódzkiego oraz Gazetę (...) mają na celu ochronę konkurencyjnego ośrodka hipertermii, również działającego w G. (...)” Zarząd Spółki (...) Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, ul. (...) lok. (...), G..”. Pismo zostało doręczone redaktorowi naczelnemu Gazety (...). Pozwany odmówił opublikowania sprostowania powołując się na przyczyny wskazane w art. 33 ust. 1 pkt 1 i 3 ustawy prawo prasowe. Podniósł, że subiektywne opinie na temat stosowania metody hipertermii nie mogą być przedmiotem sprostowania. Opinie i sądy wartościująco-ocenne nie podlegają korekcie w formie sprostowania. Redaktor naczelny podał również, że spółka miała możliwość odniesienia się do wszystkich przesłanych przez (...) pytań, ale z możliwości tej nie skorzystano. Nadto w ocenie redaktora naczelnego wnioskowane sprostowanie nie zawiera podpisu wnioskodawcy rozumianego jako podpis własnoręczny ze wskazaniem imienia i nazwiska osoby uprawnionej do reprezentacji osoby prawnej. Wskazał także, iż wnioskowane sprostowanie nie zawiera adresu korespondencyjnego wnioskodawcy. W ramach rozważań prawnych Sąd Okręgowy powołując uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 22 czerwca 2017 r. (III CZP 8/17) wskazał, że wniesiony pozew spełnia wymogi właściwego określenia strony pozwanej, ponieważ zawiera więcej potrzebnych informacji, niż wynika to z tej uchwały. Sąd pierwszej instancji podkreślił, że powódka swoje roszczenie wywodziła z treści art. 31a w zw. z art. 39 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe (Dz.U. 1984 Nr 5, poz. 24 ze m. dalej: „PrPras”). Zatem w postępowaniu toczącym się w ramach reżimu prawa prasowego sąd oceniając zasadność żądania umieszczenia sprostowania bada jedynie, czy zostały spełnione przez zainteresowanego warunki formalne żądania sprostowania (art. 31a ust. 3-7 PrPras) i, czy zaistniały przesłanki do odmowy przez redaktora naczelnego opublikowania tego sprostowania (art. 33 PrPras). W niniejszej sprawie Sąd zobowiązany był zatem do zbadania czy redaktor naczelny Gazety (...) zasadnie odmówił powódce opublikowania żądanego przez nią sprostowania. Pozwany w toku przedmiotowej sprawy sformułował kilka zarzutów, które odnosiły się do rzeczonego sprostowania. Twierdził przede wszystkim, że: wniosek i zawarte w nim sprostowanie nie czyniło zadość wymogom wskazanym w art. 31a PrPras, a samo sprostowanie jest nierzeczowe oraz nie odnosi się do informacji o faktach. Podnosił równocześnie, że żądając publikacji sprostowania powódka dopuściła się nadużycia prawa. Twierdził wreszcie, że publikacja została dokonana rzetelnie i w celu ochrony interesu publicznego. Odnosząc się do dwóch ostatnich zarzutów, Sąd Okręgowy wskazał, że w literaturze przedmiotu podnosi się, że w przypadku, gdy powód domaga się opublikowania sprostowania, które zawiera tezy tak oczywiście nieprawdziwe lub nieścisłe, że nawet w opinii przeciętnego czytelnika rozmijają się one z prawdą, a można to stwierdzić bez pogłębionej weryfikacji tych twierdzeń, redaktor naczelny może odmówić opublikowania sprostowania i bronić się w postępowaniu sądowym, powołując się na zarzut nadużycia przez zainteresowanego jego prawa podmiotowego ze względu na sprzeczność treści oświadczenia zawartego w sprostowaniu z zasadami współżycia społecznego (K. Skubisz – Kępka, Sprostowanie i odpowiedź w prasie, Oficyna 2009). W stanie prawnym, obowiązującym przed 14 czerwca 2012 r., akcja obronna redaktora naczelnego, oparta na zarzucie nadużycia prawa przez zainteresowanego, znajdowała podstawę prawną w art. 33 ust. 1 pkt 3 PrPras, zaś w obecnym stanie prawnym w ogólnej normie art. 5 k.c. Nie może budzić wątpliwości, że prawo do sprostowania, tak, jak każde inne prawo podmiotowe, nie może być nadużywane. Takie działanie nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony. Nadużyciem prawa do sprostowania można w pewnych, wyjątkowych wypadkach, określić takie jego wykonywanie, które nie ma na celu przedstawienie punktu widzenia zainteresowanego, ale rozmyślne wprowadzenie w błąd opinii publicznej, wbrew oczywistym faktom. Sąd Okręgowy doszedł do wniosku, że w realiach niniejszej sprawy nie można mówić o wystąpieniu nadużycia prawa przez powodową spółkę. Nie sposób bowiem stwierdzić, aby skutkiem opublikowania żądanego sprostowania było wprowadzenie do publicznego obiegu informacji, która w odczuciu przeciętnego odbiorcy mogłaby zostać zakwalifikowana jako celowe i oczywiste mijanie się z prawdą. Sąd Okręgowy podkreślił, że odwoływanie się do ochrony uzasadnionego interesu publicznego może następować wyłącznie w sprawach o naruszenie dóbr osobistych – działanie w ramach interesu publicznego lub prywatnego jest bowiem jedną z okoliczności wyłączających bezprawność działań naruszających dobra osobiste. Powoływanie się na powyższy zarzut w niniejszym postępowaniu należało ocenić jako niezasadne. Pozwany zarzucał również powódce, iż rzeczone sprostowanie oraz sam wniosek o publikację sprostowania dotknięte były brakami formalnymi uzasadniającymi reakcję redaktora naczelnego, który odmówił jego opublikowania. Warunki formalne, jakie musi spełnić zainteresowany, aby doszło do publikacji sprostowania, zostały wymienione w dyspozycji art. 31a PrPras. I tak, sprostowanie powinno zostać nadane w placówce pocztowej operatora pocztowego lub złożone w siedzibie odpowiedniej redakcji, na piśmie w terminie nie dłuższym niż 21 dni od dnia opublikowania materiału prasowego (ust. 3), sprostowanie powinno zawierać podpis wnioskodawcy, jego imię i nazwisko lub nazwę oraz adres korespondencyjny (ust. 4), tekst sprostowania nie może przekraczać dwukrotnej objętości fragmentu materiału prasowego, którego dotyczy, ani zajmować więcej niż dwukrotność czasu antenowego, jaki zajmował dany fragment przekazu (ust. 6), sprostowanie powinno być sporządzone w języku polskim lub w języku, w którym opublikowany został materiał prasowy będący przedmiotem sprostowania (ust.7). Zdaniem Sądu Okręgowego, nie ma wątpliwości, że sprostowanie, którego opublikowania domagała się powódka, zostało nadane w terminie 21 dni od dnia opublikowania spornego artykułu oraz, że zostało sporządzone w języku polskim – okoliczności te nie były zresztą kwestionowane przez stronę pozwaną. Należało zatem ocenić, czy sprostowanie zawierało podpis wnioskodawcy, jego imię i nazwisko lub nazwę oraz adres korespondencyjny oraz czy jego rozmiary pozostawały w granicach objętości wyznaczonej przepisami ustawy Prawo prasowe. Jeżeli chodzi o wymóg wskazania adresu korespondencyjnego to w ocenie Sądu został on dopełniony przez powódkę, mimo że wskazany został jedynie w treści wniosku o publikację sprostowania. Zdaniem Sądu ustawodawca nie wymaga, aby adres zainteresowanego musiał być wskazywany w treści sprostowania sensu stricte, tym bardziej, że wymienienie adresu podmiotu nadsyłającego sprostowanie służy udzieleniu odpowiedzi temu podmiotowi przez redaktora naczelnego. Sytuacja wygląda inaczej w przypadku danych takich jak podpis wnioskodawcy oraz jego imię i nazwisko lub nazwa. Wymogi zawarcia podpisu oraz imienia i nazwiska lub nazwy zainteresowanego niewątpliwie mają służyć identyfikacji autora wypowiedzi zawartej w sprostowaniu, który prostuje określone informacje zawarte w materiale prasowym. Podpis zainteresowanego spełnia również drugą funkcję – potwierdza treść przeznaczonego do opublikowania sprostowania (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16 lutego 2017 r., I CSK 106/16). W niniejszej sprawie powódka spełniła wymóg zamieszczenia podpisu – zarówno w tekście sprostowania, jak też we wniosku o jego opublikowanie, zostały zawarte własnoręczne podpisy osób uprawnionych do reprezentowania powodowej spółki – zgodnie z odpisem aktualnym z Krajowego Rejestru Sądowego. Sąd zauważył jednak, że powódka nie dochowała drugiego z omawianych wymogów – wymogu podania imienia i nazwiska zainteresowanego lub jego nazwy. Wymienienie nazwy zainteresowanego publikacją sprostowania, jak już wskazano, służy przyszłej identyfikacji autora wypowiedzi zawartej w sprostowaniu przez jego czytelników. Wymienienie nazwy podmiotu zainteresowanego wyłącznie we wniosku o opublikowanie sprostowania nie prowadzi do tego, aby powyższy cel został spełniony. Tym bardziej, że treść sprostowania nie pozwala na identyfikację zainteresowanej spółki. W sprostowaniu padają jedynie sformułowania „Prezes Zarządu Spółki”, „Zarząd Spółki”, co zasadniczo uniemożliwia identyfikację zainteresowanego. Co więcej, zamieszczenie pod sprostowaniem własnoręcznych podpisów członków zarządu powódki, bez wskazania, że podpisy te pochodzą od członków zarządu spółki wymienionej w artykule, rodzi u przeciętnego odbiorcy wrażenie, iż żądanie opublikowania sprostowania pochodzi od osób fizycznych. Drugim z warunków formalnych, które nie zostały dochowane przez powódkę, był wymóg zachowania dozwolonej objętości sprostowania. Sąd zważył, że powódka zaniechała wskazania we wniosku o sprostowanie z dnia 8 sierpnia 2016 r. fragmentów artykułu, które winny podlegać sprostowaniu, co skutkuje tym, iż nie sposób dokonać oceny, czy sprostowanie jest zgodne z wymogiem wskazanym w art. 31a ust. 6 PrPras, a zatem czy mieści się we wskazanej objętości, czy też ją przekracza. Sąd oparł się w tym zakresie na stanowisku Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który w wyroku z dnia 26 stycznia 2016 r. stwierdził, że choć z przepisów ustawy, a w szczególności z treści art. 31a PrPras nie wynika, iż w sprostowaniu należy wskazać wprost sporne fragmenty artykułu, do którego sprostowanie się odnosi, to należy mieć na uwadze, że skoro ustawodawca przewiduje, iż sprostowanie dotyczy nieprawdziwej wiadomości to nie może być mowy, aby dotyczyło ono całego spornego artykułu (wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 26 stycznia 2016 r., I ACa 2129/15, Legalis nr 1470143). W sprawie niniejszej powódka w sprostowaniu zawarła oświadczenie, iż „w związku z zamieszczeniem w artykule „(...)?” informacji sprzecznych ze stanem faktycznym” zwraca się o opublikowanie sprostowania o wskazanej treści. Takie sformułowanie należało uznać za zbyt ogólne. Sąd nie miał bowiem narzędzi pozwalających mu na ustalenie, na podstawie treści sprostowania, jakich informacji sprostowanie dotyczy. Nie było to możliwe również na podstawie powyższego sformułowania – zawartego we wniosku o opublikowanie sprostowania. Wypadało zatem zgodzić się z pozwanym, że takie sformułowanie żądania publikacji sprostowania uniemożliwia Sądowi zbadanie prawidłowości sprostowania w oparciu o art. 31a ust. 6 PrPras a zatem ustalenie czy tekst sprostowania przekracza, czy też nie, dozwoloną objętość. Sąd zważył, że nawet gdyby przejąć, że żądane przez powódkę sprostowanie jest w istocie zbiorem sprostowań, przy czym każde pierwsze zdanie każdego ze sprostowań odnosi się do informacji zawartej w artykule, to należy stwierdzić, iż kolejne sprostowania, ze względu na swoją objętość, przekraczają wymóg ustanowiony w art. 31a ust. 6 PrPras. Nawet gdyby uznać, że pierwsze zdanie każdego z akapitów stanowiącego sprostowanie zawiera informację objętą żądaniem sprostowania, to liczba znaków składających się na samo sprostowanie w każdym przypadku przekracza dwukrotność liczby znaków składających się na treść informacji prostowanej. Uznanie zarzutu pozwanego, odnoszącego się do niezachowania przez powódkę warunków formalnych sprostowania, za uzasadniony stanowiło wystarczającą przesłankę przemawiającą za oddaleniem powództwa. Na marginesie należało jednak podkreślić, że pozwany zasadnie odmówił publikacji sprostowania, gdyż częściowo, w swoich dwóch punktach (pkt 1 oraz pkt 5), nie odnosiło się ono do faktów, lecz stanowiło niedozwoloną ocenę treści materiału prasowego. W pkt 1 powódka użyła stwierdzenia „(…) w artykule przedstawiono jednostronne, subiektywne spojrzenie części onkologów, zafałszowując w ten sposób opinie o metodzie hipertermii jaka jest w Polsce i na świecie (…). Przykład ten dowodzi, że przedmiotowe sprostowanie nie spełniało swojego podstawowego warunku – odniesienia do faktów. Powódka żądała bowiem sprostowania stwierdzeń, które stanowiły subiektywne opinie dwóch onkologów. Trzeba również zauważyć, że rzeczone sprostowanie nie było także rzeczowe w rozumieniu art. 31a ust. 1 PrPras. Orzecznictwo podnosi, że przez pojęcie rzeczowości należy rozumieć konkretność, zwartość i jasność wypowiedzi. Rzeczowość to nic innego jak konkretność, jednoznaczność i zwartość wypowiedzi, a ponadto to materialna precyzyjność wypowiedzi (wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 13 sierpnia 2014 r., V ACa 156/14, Legalis nr 1091943). Z pojęciem rzeczowości wypowiedzi zainteresowanego łączą się pewne szczególne jej cechy, takie jak zwięzłość zrozumiałość, unikanie dygresji (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 grudnia 2003 r., V CK 95/03, Legalis nr 65417). W judykaturze zauważa się, że ocena czy też wypowiedź polemiczna zainteresowanego, nie mieszczą się w zakresie dopuszczalnego sprostowania. Powódka zamieszczając w treści sprostowania stwierdzenia typu: „zafałszowując w ten sposób” (pkt 1), „kontrolujące naruszyły elementarne reguły prawa dotyczące trybu przeprowadzania kontroli uregulowane m.in. Rozporządzeniem Ministra Zdrowia” (pkt 5) pozbawiła de facto sprostowanie przymiotu rzeczowości. Mając zaś na uwadze, że Sąd nie ma możliwości ingerencji w treść sprostowania nadesłane przez nią sprostowanie należało oceniać w sposób kompleksowy. Uznając zaś, że postępowanie o opublikowanie sprostowania jest postępowaniem ściśle formalnym i badaniu podlega jedynie zastosowanie się strony powodowej do warunków przewidzianych w ustawie Prawo prasowe, w tym art. 31a PrPras, należało stwierdzić, że sprostowanie, które zostało objęte wnioskiem przesłanym redaktorowi naczelnemu Gazety (...), nie spełniało warunków ustawowych. Redaktor naczelny zasadnie zatem odmówił jego opublikowania. W związku z powyższym Sąd uznał, że powództwo podlegało oddaleniu jako nieuzasadnione, o czym orzekł jak w punkcie 1 sentencji wyroku. O kosztach procesu orzeczono na podstawie art. 98 k.p.c. Z uwagi na to, że powództwo podlegało oddaleniu w całości, zasadnym było obciążenie powódki kosztami zastępstwa procesowego poniesionymi przez stronę pozwaną. Na koszty procesu pozwanej złożyły się: koszty zastępstwa procesowego pozwanej w kwocie 720 zł (§ 8 ust. 1 pkt 2 Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie, Dz.U. z 2015 r. poz. 1800) oraz koszt w postaci opłaty skarbowej od pełnomocnictwa w kwocie 17 zł. Powyższy wyrok został zaskarżony przez powódkę. W apelacji powódka zarzucała naruszenie: a. przepisów prawa materialnego tj.; - art. 33 ust. 3 prawa prasowego poprzez jego niezastosowanie i orzekanie poza kognicją sadu, - art. 31a ust. 6 prawa prasowego poprzez przyjęcie, że nie dochowano wymogu dozwolonej treści objętości sprostowania, - art. 32 ust. 5 prawa prasowego poprzez błędne przyjęcie, że sąd nie miał możliwości ingerencji w treść sprostowania, - art. 31a ust. 1 w związku z art. 33 ust. 1 ustawy prawo prasowe poprzez błędną wykładnię, nieprawidłowe zastosowanie i przyjęcie, że nierzeczowe są sformułowania: „w artykule przedstawiono jednostronne, subiektywne spojrzenie części onkologów, zafałszowując w ten sposób opinie o metodzie hipotermii jaka jest w Polsce i na świecie”; „ kontrolujące naruszyły elementarne reguły prawa dotyczące trybu przeprowadzania kontroli uregulowane m.in rozporządzeniem Ministra Zdrowia” b. przepisów prawa procesowego tj.: - art. 233 § 1 k.p.c. polegających na sprzeczności ustaleń Sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego i przyjęcie, że powódka nie podała swojej nazwy w treści sprostowania, - błędne orzeczenie o kosztach zastępstwa procesowego na podstawie rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie, gdy takie rozporządzenie nie znajduje zastosowania w niniejszej sprawie. Powódka domagała się zmiany zaskarżonego wyroku, uwzględnienie powództwa w całości i orzeczenie zgodnie z żądaniem pozwu, zasądzenie kosztów procesu, według spisu kosztów o ile taki zostanie złożony. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje: Apelacja powódki jest zasadna, aczkolwiek nie można podzielić wszystkich zarzutów w niej zawartych. W ocenie Sądu Apelacyjnego niezasadny jest zarzut dotyczący naruszenia art. 33 ust. 3 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. prawo prasowe. Powódka wskazała, że Sąd Okręgowy orzekał poza kognicją określoną tym przepisem, w szczególności w zakresie oceny zachowania dozwolonej objętości sprostowania. Według powódki skoro pozwany nie wdrożył trybu naprawczego, to w procesie zainicjowanym przez powódkę sąd nie analizuje spełnienia jakichkolwiek przesłanek negatywnych publikacji (poza wyjątkami tj. występowanie treści karalnych lub naruszających dobra osobiste osób trzecich). Z tym poglądem nie sposób się zgodzić. Przepis art. 33 ust. 3 ustawy prawo prasowe wskazuje, że odmawiając opublikowania sprostowania, redaktor naczelny jest obowiązany niezwłocznie, nie później jednak niż w terminie 7 dni od dnia otrzymania sprostowania, przekazać wnioskodawcy pisemne zawiadomienie o odmowie i jej przyczynach. Jeżeli odmowa nastąpiła z przyczyn określonych w ust. 1 pkt 1, 4 i 5, należy wskazać fragmenty sprostowania, które nie nadają się do publikacji. Cytowany przepis ten nie wprowadza ograniczeń do podnoszenia w toku procesu wszczętego, zgodnie z art. 39 ust. 1 ustawy prawo prasowe, zarzutów dotyczących wadliwości sprostowania. W orzecznictwie wskazuje się, że termin ten ma charakter instrukcyjny i po jego bezskutecznym upływie redaktor naczelny może w toku ewentualnego procesu powoływać się na istnienie wad usuwalnych sprostowania (tak SN w wyroku z 3.09.2009 r., I CSK 58/09). Pogląd ten został podtrzymany także przez Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z dnia 24.01.2018 r. (I CSK 221/17), w którym zawarta jest teza, że przepis art. 33 ust. 3 ustawy prawo prasowe, nie uzasadnia poglądu o utracie przez redaktora naczelnego prawa do podnoszenia w procesie zarzutów dotyczących wadliwości sprostowania, których usunięcia nie zażądał w trybie wynikającym z tego przepisu. Nie ma podstaw do rozszerzającej wykładni tego przepisu i upatrywania w nim prekluzji zarzutów, których redaktor naczelny nie podniósł w odmowie opublikowania sprostowania. Podzielając te poglądy należy dodatkowo zauważyć, że w niniejszej sprawie pozwany w toku procesu powołał się na niedozwoloną objętość sprostowania bez dokładnego odniesienia się do tekstu sprostowania lub jego fragmentów (k.45). Natomiast w piśmie z dnia 19.08.2016 r. odmawiającym sprostowanie została powołana podstawa prawna odmowy sprostowania jako art. 33 ust. 1 pkt 1 i 3 ustawy prawo prasowe (k.13). W tym stanie uznać należy za niezasadny zarzut dotyczący orzekania przez sąd poza kognicją, skoro ocenie sądu podlegała zasadność odmowy zamieszczenia sprostowania. Wśród przyczyn, na jakie powołał się redaktor naczelny odmawiając publikacji sprostowania był właśnie art. 33 ust. 1 pkt 3 prawa prasowego, który nakazuje oceniać wymogi z art. 31a ust. 4-7 prawa prasowego, a więc m.in. warunek dotyczący objętości sprostowania. Odnosząc się do innych zarzutów podniesionych w apelacji wskazać trzeba, że zasadny okazał się zarzut dotyczący objętości sprostowania. W uzasadnieniu zaskarżonego wyroku Sąd Okręgowy z jednej strony wskazał, że powódka nie dochowała warunku formalnego w postaci zachowania dozwolonej objętości sprostowania, zaś z drugiej przyjął, że powódka nie wskazała spornych fragmentów artykułu, do którego sprostowanie się odnosi, co uniemożliwia, na podstawie treści sprostowania ustalenie jakich informacji sprostowanie dotyczy, a w konsekwencji zbadanie prawidłowości sprostowania w oparciu o art. 31a ust. 5 ustawy prawo prasowe i ustalenie, czy tekst sprostowania przekracza dozwoloną objętość (str. 12 uzasadnienia). Rację ma skarżący dostrzegając w uzasadnieniu tę sprzeczność. Zgodnie z art. 31a ust. 6 prawa prasowego, tekst sprostowania nie może przekraczać dwukrotnej objętości fragmentu materiału prasowego, którego dotyczy, ani zajmować więcej niż dwukrotność czasu antenowego, jaki zajmował dany fragment przekazu. Nie ulega więc wątpliwości, że przepis ten nie wymaga aby tekst sprostowania określał, które fragmenty publikacji wymagają zdaniem zainteresowanego sprostowania. Wystarczające jest w tym zakresie należyte oznaczenie publikacji, będącej przedmiotem wniesionego żądania (tak wyrok SA w Warszawie z dnia 4 kwietnia 2017 r., VI ACa 71/17). Ani przepis ten ani też pozostałe przepisy prawa prasowego nie wymagają aby tekst sprostowania nawiązywał do każdego fragmentu tekstu, który autor sprostowania uznaje za nieprawdziwy czy nieścisły (tak: SN w wyroku z dnia 24.01.2018 r. I CSK 221/17). Oceniając zaś zarzut naruszenia art. 31a ust. 6 ustawy prawo prasowe, Sąd Apelacyjny w niniejszej przyjął, że dwukrotność fragmentu publikacji oblicza się mnożąc przez dwa zawartą w nim ilość znaków wraz ze znakami specjalnymi (tak: SA w Warszawie z dnia 30.08.2017, I ACa 669/17). Natomiast objętość tekstu sprostowania należy szacować porównując liczbę jego znaków do objętości materiału prasowego, do którego ma odnosić się sprostowanie, a nie do całego materiału prasowego (tak: wyrok SN z 24.01.2018 r., I CSK 221/17). Pozwany odmawiając opublikowania sprostowania nie wskazał fragmentów sprostowania, które nie nadają się do publikacji, także w toku procesu powołując się na przekroczenie dozwolonej objętości. Natomiast powódka pomimo braku wymogu ustawowego, odnosząc się do odpowiedzi na pozew, w załączniku do protokołu, który złożyła na rozprawie w dniu 31.10.2017 r. wyraźnie wskazała fragmenty artykułu, którego dotyczy sprostowanie (k.54-63v.). Zatem Sąd Okręgowy miał możliwość oceny, czy tekst sprostowania nie przekracza dwukrotnej objętości fragmentu artykułu, czego zaniechał uczynić poprzestając na zdawkowej wypowiedzi, że tekst sprostowania przekracza dozwoloną objętość materiału prasowego. Analiza treści artykułu i treści sprostowania wskazuje, że powódka nie naruszyła art. 31a ust. 6 prawa prasowego. Tekst sprostowania w żadnym razie nie przekracza dwukrotności fragmentu artykułu prasowego, jaki ukazał się w dniu 20 lipca 2015 r. w Gazecie (...). I tak: ⚫ tiret pierwszy sprostowania zawiera 547 znaków. Jest to treść: „nie jest prawdą, że stosowanie hipertermii pozbawione jest dowodów naukowych i nie jest stosowane w żadnym oficjalnym ośrodku. W artykule przedstawiono jednostronne, subiektywne spojrzenie części onkologów, zafałszowując w ten sposób opinie o metodzie hipertermii jaka jest w Polsce i na świecie, bez możliwości ustosunkowania się do środowiska onkologów czy też podmiotów stosujących terapię hipertermii w praktyce klinicznej. Hipertermia ogólnoustrojowa zalecana jest przez onkologów i stosowana w kilkunastu ośrodkach na terenie całej Polski”. Natomiast fragmenty publikacji, do których odnosi się powyższa część sprostowania zawierają łącznie 700 znaków (247 + 277 + 176), a więc dwukrotność objętości tego materiału to 1.400 znaków. Zatem sprostowanie wskazane w tirecie pierwszym nie przekracza więc dwukrotnej objętości fragmentu materiału prasowego. Fragmenty publikacji, do których odnosi się tiret pierwszy sprostowania to: „Ogrzewanie całego ciała to jednak niekonwencjonalne postępowanie, które na święcie w żadnym oficjalnym ośrodku nie jest stosowane - mówił kilka tygodni temu (...): prof. M. K.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.