Sygn. akt I ACa 1459/17 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 10 lipca 2018 r. Sąd Apelacyjny w Krakowie – I Wydział Cywilny w składzie: Przewodniczący: SSA Marek Boniecki Sędziowie: SSA Józe
k.c., który z mocy art. 139 ust. 1 Prawo zamówień publicznych ma zastosowanie w zakresie nieuregulowanym przez ustawę o zamówieniach publicznych w przypadku zgłoszenia żądania zmiany treści stosunku łączącego strony (tak np.: wyr. SN z 4.02.2011 r. III CSK 143/10; wyr. SN z 16.05.2006 r. III CSK 452/06). Zgodnie z art.
k.c., jeżeli z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków spełnienie świadczenia byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami albo groziłoby jednej ze stron rażącą stratą, czego strony nie przewidywały przy zawarciu umowy, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, oznaczyć sposób wykonania zobowiązania, wysokość świadczenia lub nawet orzec o rozwiązaniu umowy. Rozwiązując umowę, sąd może w miarę potrzeby orzeka o rozliczeniach stron, kierując się zasadami określonymi w zdaniu poprzedzającym. Przepis art.
k.c. umożliwia zastosowanie klauzuli rebus sic stantibus zarówno przez wierzyciela, jak i dłużnika. Zastosowanie art.
k.c. jest możliwe, jeżeli łącznie spełnione są następujące przesłanki: 1) źródłem powstania zobowiązania jest umowa; 2) zmiana stosunków ma charakter nadzwyczajny; 3) konsekwencją zmiany są nadmierne trudności w spełnieniu świadczenia lub groźba rażącej straty dla jednej ze stron, czego strony nie przewidywały, zawierając umowę; 4) między zmianą okoliczności a wpływem tej zmiany na zobowiązanie musi istnieć związek przyczynowy. Przez nadzwyczajną zmianę stosunków rozumie się najogólniej taki stan rzeczy, który zdarza się rzadko, jest niebywały, niezwykły. Niekoniecznie ma on mieć charakter katastroficzny. Komentatorzy wskazują, że spośród takich stanów można przykładowo wskazać różnego rodzaju klęski żywiołowe, hiperinflację, epidemie, operacje wojenne, strajk generalny, a nawet - co jednak bywa sporne - zasadnicze i zaskakujące zmiany stawek celnych lub podatkowych. Tak więc chodzi o okoliczności, które nie są objęte typowym ryzykiem umownym, a ponadto są obiektywne i niezależne od stron. Nadzwyczajna zmiana stosunków z istoty swej nie może mieć też charakteru indywidualnego. W ocenie Sądu, żaden z wymienionych przez powoda przypadków
(1)wydanie rozporządzenia przez Dyrektora RZGW w dniu 16 stycznia 2014 roku i konieczność przeprowadzenia obliczeń nową formułą metody opadowej, 2) modyfikacja przedmiotu umowy w związku z potrzebą zaprojektowania rurociągów tłoczonych z komorą wlotową, przebudowy przepustu wałowego w nawiązaniu do projektu (...) oraz 3) nieujawnienie danych w ewidencji gruntów w postaci map wywłaszczeniowych z 1976 i 1978 roku) nie stanowi okoliczności, która powodowałaby nadzwyczajną zmianę stosunków w szczególności powodującą nadmierne trudności w wykonaniu świadczenia. W pierwszym przypadku, zupełną rację ma pozwany wskazując, że gdyby powód realizował umowę zgodnie z harmonogramem to dokonane przez niego obliczenia miały szansę zostać uzgodnione przed wejściem w życie rozporządzenia zmieniającego i bez potrzeby dokonywania obliczeń nową formułą opadową. Tak jak wskazywał biegły J. G. dokonanie obliczeń hydrologicznych stanowi kwestię podstawową dla wykonania projektu. Dokonywanie czynności projektowych bez uzgodnionych obliczeń hydrologicznych zawsze odbywa się na ryzyko projektanta, który w przypadku nieuzgodnienia danych według przyjętych założeń, będzie musiał ponawiać czynności. Biegły J. G. wskazywał, że termin 20 grudnia 2013 roku był mało realny do wykonania i uzgodnienia obliczeń hydrologicznych. Jednakże był on znany powodowi w momencie podpisywania umowy (objęty warunkami umowy). Ponadto, powód dokonał we wskazanym terminie obliczeń hydrologicznych. Jak wynika z dokumentacji, z raportu z dnia 4 grudnia 2013 roku (k. 378), a także wiarygodnych zeznań świadków S. K. czy T. B., już w tej dacie obliczenia były dokonane metodą izochron. Nadto, jak wskazuje powód, zastosowana metoda wymagała samodzielnego dokonania obliczeń, gdyż powód nie dysponował danymi z IMGW. Zatem powód musiał poświęcić więcej pracy i samodzielnie uzyskać dane wyjściowe (normalnie uzyskiwane z IMGW). Skoro obliczenia były wykonane już na początku grudnia 2013 roku, to z dużym prawdopodobieństwem w terminie do końca stycznia 2014 roku (przed wejściem w życie rozporządzenia Dyrektora RZGW) istniała możliwość uzgodnienia danych z RZGW. Jak wskazywali świadkowie A. S. i S. K. procedura uzgadniania obliczeń trwała 30 dni (miesiąc czasu). Powód jednakże dopiero w dniu 8 lipca 2014 roku przesłał do RZGW pismo z materiałami w celu uzgodnienia obliczeń. Pismem z dnia 28 lipca 2014 roku (k. 201-202) RZGW zgłosił uwagi, które dotyczyły nie tylko nieprawidłowości w zastosowanej formule, która już od 5 miesięcy była obowiązującą, ale również innych uchybień, jak się wydaje również dość poważnych. Ostatecznie dopiero w dniu 27 listopada 2014 roku obliczenia zostały uzgodnione. Dlaczego wcześniej tego nie uczyniono nie wiadomo, a biegły też nie znajdował usprawiedliwienia w tym zakresie. Sąd zaznaczył, że skoro nie obowiązywały przepisy nowego rozporządzenia, a jak wskazywał biegły, metoda opadowa była nowością jako obowiązująca przy obliczeniach następnie uzgadnianych z RZGW (choć z zeznań świadka T. B. wynika, że orientował się w obu metodach, a bazując na doświadczeniu, wybrał metodę(...)), to w przypadku, gdyby powód wystąpił natychmiast po dokonaniu obliczeń do RZGW najprawdopodobniej zostałyby one zaakceptowane (brak przesłanek, aby twierdzić przeciwnie). Z powodu braku akceptacji obliczeń przez RZGW odmówiono częściowego odbioru prac, na które pozwany miał przeznaczone środki. Środki te przepadły inwestorowi, nie zostały wykorzystane w związku z niedotrzymaniem terminu przewidzianego w harmonogramie. Zdaniem Sądu, z dobrodziejstwa art.
k.c. nie może skorzystać strona, która popadła w zwłokę. Zgodnie bowiem z ogólną koncepcją kodeksu cywilnego, strona na skutek zwłoki nie powinna odnosić korzyści. Skoro w sytuacji, kiedy już po terminie wykonania zobowiązania pojawia się okoliczność, która wpływa na przedłużenie terminu wykonania zobowiązania, sprzeczne chociażby z zasadami współżycia społecznego byłoby usprawiedliwianie takiego postępowania. Nie można się też zgodzić się z powodem, że obliczenia hydrologiczne musiały być „aktualne” w znaczeniu obowiązującej metody obliczeń, a zatem, że w sytuacji, gdyby wyniki obliczeń zostały uzgodnione w grudniu 2013 roku i na ich podstawie został wykonany projekt, to przeszkodą w uzyskaniu decyzji o pozwoleniu na realizację inwestycji byłby brak zgodności obliczeń wg nowej formuły. Jeśli obliczenia byłyby uzgodnione, a stanowiło to przesłankę do uzyskania pozwolenie wodnoprawnego, to w postępowaniu o wydanie tego pozwolenia badany jest warunek formalny istnienia uzgodnień, a nikt nie bada czy uzgodnienia zostały prawidłowo uzgodnione. W obszarze prawa administracyjnego też obowiązuje zasada nie działania prawa wstecz. Jednakże, nawet jeśli uznać, że wejście w życie rozporządzenia Dyrektora RZGW stanowiło zdarzenie, o którym mowa w art. 357
(1)k.c., a zdaniem Sądu takim nie jest, to powód wykonując umowę zgodnie z jej zapisami, zdecydowanie mógłby uniknąć negatywnych konsekwencji w postaci konieczności dokonywania powtórnych obliczeń i modyfikacji dokumentacji projektowej. Sama konieczność powtórnych obliczeń nie może być też uznana za zdarzenie powodujące nadzwyczajną zmianę stosunków. Każdorazowo sporządzając projekt bez uzgodnionych obliczeń projektant ryzykuje, że będzie musiał dokonywać powtórzenia czynności. Uzgodnienie obliczeń to nie tylko sprawdzenie zastosowanej metody, ale także poprawności dokonanych wyliczeń, w tym arytmetycznych, uwzględnienie wszystkich danych. W związku z tym, nieuzgodnienie obliczeń zawsze wiąże się z ryzykiem powtarzania czynności. Ponadto, jak wynika z zeznań A. S., obliczenia były dokonywane też kilka razy z innych względów niż zmiana przepisów. Zatem nie stanowiło to jakieś nadzwyczajnej sytuacji. Przede wszystkim wskazać należy, że w omawianym przypadku brak jest podstawowej przesłanki jaką jest nadmierna trudność w wykonaniu świadczenia. Jak wskazywał sam powód, przygotowanie ponownych obliczeń zajęło mu około 5 tygodni. W tym czasie wykonywał szereg prac pomocniczych, wyznaczał zlewnie przepomowni, dobierał odpowiednie rurociągi oraz agregaty pompowe. Biegły J. G. przyjął, że czas potrzebny do wykonania czynności (obliczeń) wynosił około 4 tygodni, a więc był zbliżony do podawanego przez powoda (5 tygodni). Na rozprawie biegły wskazał, że osoba wprawna w nowej metodzie obliczania mogłaby wykonać czynności w terminie 2-3 tygodni. W ocenie Sądu, opinia biegłego w tym względzie jest miarodajna do stwierdzenia, że konieczność poświęcenia dodatkowego czasu pracy występowała. Nawet jeśli przyjąć, że metoda opadowa była nową w praktyce jej stosowania i uznanie, że powód musiał poświęcić 4 tygodnie na dodatkowe, ponowne prace jest wiarygodna, to taki czas dodatkowej pracy nie wychodzi poza granice tzw. normalnego (zwykłego) ryzyka kontraktowego, które – w różnej skali – towarzyszy wykonywaniu wszystkich zobowiązań umownych. Biegły wskazywał, że prace te można było przecież wykonywać równolegle z innymi. Oczywiście sprawą przedsiębiorcy jest kwestia organizacyjna. Postępowanie powoda wskazuje, że podejmował świadomie ryzyko wykonywania projektu bez uzgodnienia danych, a nadto całej sytuacji nie traktował jak „nadzwyczajnej”, skoro nie zgłaszał problemu zamawiającemu. Sam zresztą w toku procesu wielokrotnie potwierdzał, że termin wykonania umowy był długi, co skutkowało tym, że nie było konieczności zdaniem powoda, wcześniejszego uzgadniania obliczeń, czy przygotowywania projektów geodezyjnych. To swobodniejsze podejście widać choćby w zeznaniach świadka P. G., który przed wezwaniem na rozprawę w dniu 10 września 2015 roku nie miał nawet świadomości problemów z realizacją umów. Odnośnie kolejnej podstawy żądania, Sąd wskazał, że uzgodniona przez strony modyfikacja polegająca na zaprojektowaniu rurociągów tłoczonych z komorą wlotową, przebudowa przepustu wałowego do rzędnych projektu (...), sporządzenie w tym zakresie oddzielnych przedmiarów robót i wydzielenia stosownego elementu w kosztorysie inwestorskim, w sposób oczywisty nie może być uznana za okoliczność objętą dyspozycją art.
k.c. Powód sam zgodził się na modyfikację przedmiotu umowy, nie zgłaszał kontrahentowi konieczności wydłużenia czasu wykonania całości projektu. Jest to indywidualna sytuacja dotycząca tylko stron, a nie stosunków o szerszym zasięgu, o chociażby zbliżonym do powszechnego charakteru. Powód przyjął na siebie ryzyko kontraktowe wyrażając zgodę na częściową zmianę swojego zobowiązania, które nie może być oceniane przez pryzmat art.
k.c. Zwrócić należy uwagę, że na potrzebę nawiązania do projektu (...) uwagę miał powód zwracaną już w styczniu 2014 r., a ustalenia ostateczne podjęte były w lipcu 2014 r. Nie stanowią także – zdaniem Sądu - przesłanki zastosowania klauzuli rebus sic stantibus okoliczności związane z nieujawnieniem aktualnych danych w ewidencji gruntów na podstawie map stanowiących załączniki do decyzji wywłaszczeniowych z 1976 i 1978 roku. Brak aktualnych danych nie spowodował, że doszło do nadzwyczajnej zmiany stosunków polegającej na nadmiernych trudnościach w spełnieniu świadczenia przez powoda. Celem wstępu wskazać należy w zakresie oceny dowodów, że ani z dokumentacji, ani z zeznań D. G.
(1), W. Ś.
(1)czy T. K.
(1)nie wynika, aby problemy z opóźnieniem zlecenia wynikały również przy realizacji umowy w miejscowości Z., choć tam również posługiwano się mapą wywłaszczeniową. Nie są również do końca prawdziwe wskazania D. G.
(1), że nie znana była okoliczność istnienia mapy wywłaszczeniowej dotyczącej S.. Jak wynika z opinii biegłego J. K.
(2), aby sporządzić mapę do celów projektowych musiano korzystać z mapy wywłaszczeniowej odwzorowując dane z niej, w tym kształt granic. Zresztą świadek W. Ś.
(1)(k. 612v-613v) wskazywał, że okoliczność ta była znana - z mapy nie korzystano jeśli nie było potrzeby. Świadek T. K.
(1)wyjaśnił, że fakt istnienia mapy był znany, problem był tylko z jej opracowaniami, które niezbędne były do prowadzenia dalszych prac. Sąd zwrócił uwagę, że świadek myli nieco okresy i wykazuje się sporą niepamięcią, co jest naturalne w jego wieku i przy okolicznościach, że jego praca miała charakter pomocniczy. Gdyby po zgłoszeniu prac nadal poszukiwano materiałów to bezwzględnie niemożliwym byłoby wykonanie mapy w bardzo krótkim okresie czasu poniżej 4 miesięcy jaki faktycznie miał miejsce. Istotnym jest, jak zeznawał W. Ś.
(1), co zresztą jest zgodne z opinią biegłego geodety, że mapa wywłaszczeniowa powodowała tylko, że trzeba było zrobić jej analizę [Sąd: gdyby nie było mapy, to byłby inny materiał, który też należałoby zanalizować], ale jak wskazywał świadek to nie wpływało na czas sporządzenia mapy. Dlatego też zeznania świadka D. G.
(1), że ujawnienie mapy powodowało 13 – miesięczne opóźnienie, jest zupełnie niewiarygodne. Sąd podkreślił kilka stwierdzeń geodety J. K.
(2)obejmujących inwestycję w S.. Mianowicie już w dniu 7 styczniu 2014 roku mapa do celów projektowych sporządzona przez geodetę D. G.
(1)wraz z operatem technicznym zostały włączone do zasobu ewidencji gruntów. Mapa do celów projektowych zawierała wszystkie podziały uwzględnione na mapie (...), a przebieg granic nie uwzględniał tylko stanu jednej działki za rowem (tzw. przehaczenie) jako części tej samej działki (...) (zgodnie z § 9 ust. 1 rozporządzenia z dnia 29 marca 2001 r. w sprawie ewidencji gruntów i budynków -Dz.U. Nr 38 poz. 454 z późn. zm - działkę ewidencyjną stanowi ciągły obszar gruntu, położony w granicach jednego obrębu, jednorodny pod względem prawnym, wydzielony z otoczenia za pomocą linii granicznych. W niniejszym przypadku działka o tym samym numerze ewidencyjnym składała się z dwóch obszarów: przed i za rowem, co nie spełniało wymogu „gruntu ciągłego” i istniała potrzeba oznaczania gruntów jako dwie działki ewidencyjne. Uregulowanie to obowiązywało już w dacie sporządzania mapy do podziału gruntów). Geodeta J. K.
(2)wskazał także, że nie jest w stanie stwierdzić, na podstawie jakich danych geodeta D. G.
(1)przedstawił granice na mapie do celów projektowych, ponieważ operat techniczny nie zawiera takich informacji. Natomiast mapa przedstawiająca obraz graficzny oraz obraz nieruchomości przedmiotowych znajdował się tylko i wyłącznie w księdze wieczystej. Stąd biegły wysnuł wniosek, że skoro na mapie znajduje się graficzny obraz działek wynikający z mapy uwłaszczeniowej, to geodeta musiał sięgnąć do księgi wieczystej, gdzie znajdowała się mapa, która pozwoliła geodecie te granice odwzorować. Ponadto od lutego 2013 roku w ewidencji gruntów zaczęto ujawniać dane na podstawie mapy (...). (...) jak wskazał biegły geodeta, mapa do celów projektowych nr (...)- (...) zawierała podziały działek wynikające z mapy (...), które w dniu przyjęcia mapy do zasobu nie były ujawnione w ewidencji gruntów, a zatem już grudniu 2013 roku wykonawca prac geodezyjnych D. G.
(2)oraz Starostwo (...) miało wiedzę o istnieniu dokumentacji, w tym mapy wywłaszczeniowej w księdze wieczystej (...) W związku z tym nie jest prawdą, aby ujawnienie się samej mapy (...), która była badana w postępowaniu przez biegłego geodetę, było dla geodetów pracujących dla powoda zaskoczeniem. Niewątpliwie mapa z projektem podziału nieruchomości mogła zostać sporządzona dopiero po wykonaniu projektu budowlanego, albowiem znany musiał być zasięg inwestycji. Stąd wbrew wskazaniom D. G.
(1), który potwierdzał w swych zeznaniach powyższe stwierdzenie, skoro projekt był niegotowy, to w sierpniu czy wrześniu 2014 roku mapa też nie mogła być sporządzona. Wskazać zatem należy, że moment zakończenia prac projektowych determinował możliwość sporządzenia mapy, której wykonanie w normalnych warunkach odbywa się przez okres około 4 miesięcy jak wskazywał biegły. Jednocześnie biegły wyjaśniał, że geodeta wykonujący prace przeprowadził je w bardzo krótkim czasie (zgłoszenie prac geodezyjnych nastąpiło w dniu 27.10.2014 r., a w dniu 23 stycznia 2015 roku mapa przyjęta została do zasobu i poświadczona stosownymi klauzulami). Jednocześnie biegły J. K.
(2)stwierdził stanowczo, że mapa, która ostatecznie została zaewidencjonowania w październiku 2015 roku likwidując tzw. przehaczenie, mogła i powinna być sporządzona już w styczniu 2015 r. Wyjaśnić należy, że w dacie wykonywania mapy istniał obowiązek likwidacji podwójnej numeracji działek, która wcześniej była dopuszczalna i oznaczana tzw. przehaczeniem. W związku z tym, to, że nie dokonano nowej numeracji działek nie wiązało się w żaden sposób z brakiem aktualnych danych w ewidencji gruntów, które jednakże w grudniu 2014 roku były już uaktualnione. Jak wskazywał biegły, takie oznaczenie działek (przehaczenie) stanowić powinno nawet przeszkodę do przyjęcia mapy do zasobu. Sporządzenie mapy było jednym z ostatnich w praktyce elementem, który wymagany był jako załącznik do wniosku o wydanie zezwolenia na realizację inwestycji. W związku z powyższym, uwzględniając, że ostatecznie w dniu 14 października 2015 roku została przyjęta do zasobu mapa z prawidłowym oznaczeniem działek, a decyzja została wydana przez Wojewodę (...) w dniu 17 grudnia 2015 roku, teoretycznie, gdyby mapa z podziałem nieruchomości była prawidłowo wykonana w dniu 23 stycznia 2015 roku, również przed datą 31 marca 2015 roku można było uzyskać decyzję. Sąd zwrócił jeszcze uwagę na wskazanie biegłego, że geodeta wykonujący prace przy sporządzaniu mapy i tak wykonywałyby te same czynności nawet jeśli dane byłyby ujawnione w ewidencji gruntów, gdyż zobligowany był do analizy materiałów (§ 6 rozporządzenia rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 9 listopada 2011 r. w sprawie standardów technicznych wykonywania geodezyjnych pomiarów sytuacyjnych i wysokościowych oraz opracowywania i przekazywania wyników tych pomiarów do państwowego zasobu geodezyjnego i kartograficznego). Tak też zeznawał geodeta W. Ś.
(1). Tzn. geodeta ma m.in. dokonać pomiarów, odtworzenia granic na gruncie (w dniu 14 listopada 2014 roku granice zostały przyjęte: potwierdzono przebieg granic), odtworzenia współrzędnych, które mają określić numeryczny opis przebiegu granic. Obojętnie jaki jest materiał geodezyjny wyjściowy, geodeta musi dokonać jego analizy w konfrontacji również w dalszej kolejności ze stanem prawnym, który także może być odmienny. Biorąc pod uwagę powyższe okoliczności Sąd stwierdził, że w zakresie inwestycji S. nie wystąpiły przesłanki określone w art.
k.c., które stanowiłyby podstawę roszczenie o ukształtowanie na nowo treści zobowiązania umownego. Powód zawracał uwagę i w toku prowadzonego postępowania dowodowego potwierdzało się, że były pewne działania organów Starostwa (...) i (...) Urzędu Wojewódzkiego w K., które mogły wpływać na terminowość wykonania umów, w zasadzie umowy dotyczącej miejscowości S.. Jednakże w ocenie Sądu nie zostały wskazane jako przesłanki objęte dyspozycją art.
k.c. Sąd oddalił wnioski dowodowe w zakresie dopuszczenia dowodów z opinii biegłego geodety uzupełniającej i nowej dotyczącej miejscowości Z., przede wszystkim z tego względu, że same twierdzenia powoda w zakresie wystąpienia nadzwyczajnych okoliczności nie uzasadniają ich przyjęcia, albowiem nie wystąpiła przesłanka „nadmiernej trudności świadczenia” i prowadzenie dalszego postępowania dowodowego w tym zakresie w ogóle jest po prostu zbędne. W zakresie kompetencji biegłego z zakresu geodezji nie leży określenie kiedy najwcześniej było możliwe wydanie decyzji o pozwoleniu na realizację inwestycji w zakresie budowli przeciwpowodziowych. Biegły co najwyżej mógł ustalić kiedy mapa potrzebna do złożenia wraz z wnioskiem mogła być sporządzona. I biegły to uczynił, co najwyraźniej powodowi umknęło. Na rozprawie składając opinię ustną biegły wskazał, że prawidłowa mapa mogła i winna zostać sporządzona i przyjęta do zasobu w dniu 23 stycznia 2015 roku. Zatem gdyby prace projektowe zostały zakończone wcześniej, to również mapa mogłaby zostać wykonana wcześniej. Odnośnie terminu wydania decyzji to w myśl art. 12 ust. 1 ustawy z dnia 8 lipca 2010r. o szczególnych zasadach przygotowania do realizacji inwestycji w zakresie budowli przeciwpowodziowych, decyzję o pozwoleniu na realizację inwestycji wydaje się w terminie 90 dni od dnia złożenia wniosku, o którym mowa w art. 4 ust. 1. Do terminu, o którym mowa w ust. 1, nie wlicza się terminów przewidzianych w przepisach prawa do dokonania określonych czynności, okresów zawieszenia postępowania oraz okresów opóźnień spowodowanych z winy strony albo z przyczyn niezależnych od organu (art. 12 ust. 2). Natomiast odnośnie mapy dotyczącej inwestycji w miejscowości Z. to tak jak wskazano, z zeznań świadków w szczególności D. G.
(1)i W. Ś.
(1)wynika, że w obszarze tej inwestycji problemy nie występowały. Nawet jeśli tak, to zgodnie ze wskazaniem powoda, problemy były analogiczne jak w przypadku miejscowości S. tzn. że dane w ewidencji gruntów nie były zaktualizowane po wywłaszczeniu zgodnie z mapą 1978 roku. Okoliczność ta nie wynika z wezwania (...) Urzędu Wojewódzkiego w K. (k. 642-644) do poprawienia dokumentów złożonych wraz z wnioskiem, gdyż w wezwaniu wskazane zostało, że na załączonej do wniosku mapie nie zaznaczono podziału geodezyjnego nieruchomości określającego zasięg inwestycji i braku zgodności mapy do celów projektowych z mapą z podziałem nieruchomości. Dodać można, że skoro w dniu 23 grudnia 2014 roku mapa z podziałem nieruchomości została przyjęta do Powiatowego Ośrodka Geodezyjnego i Kartograficznego, to tym samym musiała być zgodna z uaktualnioną ewidencją gruntów. Jak wskazywał biegły, synchronizacja danych w ewidencji gruntów z danymi z mapy jest konieczna, a najpóźniej może być dokonana w formie tabelarycznej na mapie. W związku z powyższym, najpóźniej w momencie przyjęcia mapy do zasobu dane ewidencyjne musiały być aktualne i mapa sporządzona na ich podstawie także z tymi danymi musiała być zgodna. Dlatego też po dacie przyjęcia mapy z operatem do zasobu nie mogła istnieć przeszkoda braku aktualnych danych w ewidencji. To, że mapy do celów projektowych zostały wykonane najwyraźniej bez pomiarów, ponieważ jakby były wykonywane pomiary to już wtedy doszłoby do uaktualnienia danych ewidencyjnych, jest jednak inną kwestią. Dlatego też mapy te nie były zgodne z mapami z podziałami nieruchomości. Sąd podkreślił odnośnie mapy dotyczącej inwestycji S., że konieczność „aneksowania” przyjętej do zasobu mapy nie wynikała z braku ujawnienia danych ewidencyjnych, a braku prawidłowego oznaczenia działek (działki tzw. przehaczonej) wg. obowiązującego stanu prawnego. Odnośnie opinii biegłego J. G., to w związku z okolicznością, że w ocenie Sądu opinia sporządzona przez biegłego jest wartościowym materiałem dowodowym – biegły uwzględnił cały materiał dowodowy zaoferowany przez strony, odniósł się do przedstawionych mu problemów i logicznie umotywował wnioski ostateczne. Charakter opinii jest tego rodzaju, że dotyczy materii, w której nie można precyzyjnie, bez założeń podlegających udowodnieniu, wypowiedzieć się. Informacje przedstawione przez biegłego były wystarczające, a prowadzenie dalszego postępowania dowodowego mając na względzie ostateczną ocenę wskazań powoda w kontekście art.
k.c. jest zbędne. Wprawdzie biegły wyraził niezbyt stanowcze stanowisko odnośnie terminu potrzebnego na dokonanie obliczeń hydrologicznych, ale jednocześnie wskazał, że okres 4 tygodni wynika z potrzeby zapoznania się z nową metodą przez projektanta, a okres 2-3 tygodni dla osoby obeznanej w pracy z tą formułą. Ostatecznie Sąd byłby władny rozstrzygać o usprawiedliwionym okresie opóźnienia, w przypadku uznania podstaw żądania za zasadne. Poza tym, sam powód wskazywał, że potrzebował 5 tygodni na przeprojektowanie, co jest nieznaczną różnicą pomiędzy wskazaniami. W zakresie wykonania „projektu wału”, to pomijając kwestię oczywistości braku możliwości uznania tej okoliczności jako przyczynę nadzwyczajnej zmiany stosunków skoro powód przyjął dobrowolnie na siebie zobowiązanie, które co najwyżej może być rozpatrywane jako „prace dodatkowe”, to wskazać należy, że jak wynika z korespondencji mailowej przedstawionej przez pozwanego, powód, choć ustalenia co do zakresu prac podjęte zostały już w lipcu 2014 roku, to dopiero w dniu 6 listopada 2014 roku wyraził zainteresowanie materiałami (...), a otrzymał je w dniu 26 listopada 2014 roku. W związku z powyższym, okres czasu jakim dysponował powód był bardzo krótki na sporządzenie projektu i nie mógł przekroczyć wskazywanego przez biegłego okresu 4 tygodni. Nie mówiąc już o 2 miesiącach, którymi operuje powód. Biorąc po uwagę powyższe okoliczności, zdaniem Sądu zbędnym było dopuszczanie dowodu z opinii biegłego o specjalności biegłego J. G., którego ekspertyza jest wystarczającą na potrzeby niniejszego postępowania. Mając na względzie powyższe okoliczności, Sąd oddalił powództwo jako niezasadne. Na końcu Sąd dodał, że gdy umowa tak jak w tym przypadku, została w całości wykonana, jej modyfikacja na podstawie art.
k.c. generalnie, co do zasady, nie jest możliwa, a jeżeli nadzwyczajna zmiana stosunków nastąpiła po częściowym wykonaniu zobowiązania, to wówczas przesłanki zastosowania klauzuli z tego przepisu podlegają ocenie w odniesieniu do niewykonanej części zobowiązania i zmianą może być objęta tylko niewykonana część umowy, jakkolwiek nie można z góry wykluczyć konieczności uwzględnienia już wykonanego zobowiązania w ramach rozważenia interesów stron w zgodzie z zasadami współżycia. Ponadto klauzula rebus sic stantibus znajduje zastosowanie tylko wtedy, gdy strony nie mogły przewidzieć omawianej nadzwyczajnej zmiany stosunków. Nie może zatem skutecznie powoływać się na art.
§ 1k.c.
strona, która przy dołożeniu należytej staranności mogła dowiedzieć się o wysokim prawdopodobieństwie zdarzeń, które w normalnych okolicznościach byłyby uznawane za nadzwyczajne; poprzestanie na literalnej interpretacji tego artykułu prowadziłoby do tolerowania niestaranności. Ocena przesłanki starannego działania wynika również z umów łączących strony, która modyfikuje zasadę z art.
§ 1k.c.
w tym zakresie (zasada dyspozytywności), na co zwracał uwagę pozwany. Każdy dłużnik zobowiązany jest do staranności ogólnie wymaganej w stosunkach danego rodzaju (należyta staranność) (art. 355 § 1 k.c.). Jednak należytą staranność dłużnika w zakresie prowadzonej przez niego działalności gospodarczej określa się przy uwzględnieniu zawodowego charakteru tej działalności (art. 355 § 2 k.c.). Wzorzec należytej staranności ujęty w art. 355 § 2 k.c. oznacza, że staranność wymagana w stosunkach danego rodzaju będzie musiała być uwzględniana w odniesieniu do wiedzy, doświadczenia i umiejętności praktycznych, jakie wymagane są od przedsiębiorcy podejmującego się określonej działalności. Wysoki stopień staranności wymaganej od dłużnika wynika bezpośrednio z faktu, że oczekiwania osoby zawierającej z nim umowę zazwyczaj są wyższe niż w stosunku do osoby, która nie prowadzi danej działalności zawodowo. Ustawodawca zakłada więc, że osoba ta nie tylko ma większą wiedzę i doświadczenie niż osoba nieprowadząca takiej działalności, ale jest od niej rzetelniejsza i ma większą zdolność przewidywania. W sprawie rozporządzenia wprowadzającego zmiany metody obliczeń toczyły się konsultacje społeczne, a jak wynika z informacji ze strony internetowej RZGW, cieszyły się one szerokim zainteresowaniem. W związku z tym, w zakresie obowiązków profesjonalisty było interesowanie się tak istotnymi zagadnieniami jak określona metodologia obliczeń akceptowalna przez RZGW, ewentualnie pytanie. W ocenie Sądu, osoba trudniąca się zawodowo zagadnieniem nie powinna dać się „zaskoczyć” zmienioną metodą obliczeń, która stanowi jak się wydaje elementarne narzędzie jakim się posługuje. W przypadku procesu pomiędzy stronami w związku z żądaniem zapłaty kar umownych, będzie to właściwe postępowanie dla oceny staranności postępowania kontrahentów umowy. O kosztach procesu Sąd rozstrzygnął na podstawie art. 98 § 1 k.p.c. Apelację od tego wyroku – w całości - wniósł powód, zarzucając: I/ naruszenie przepisów postępowania, a to: 1/ art. 233 § 1 k.p.c, poprzez uznanie za niewiarygodnych zeznań świadka D. G.
(1), w sytuacji gdy złożone przez świadka zeznania odpowiadały okolicznościom faktycznym sprawy, a także nie były sprzeczne z zeznaniami świadka W. Ś.
(1); 2/ art. 233 § 1 k.p.c. w zw. z art. 230 k.p.c. prowadzące do dokonania ustaleń faktycznych wyłącznie w oparciu o twierdzenia strony pozwanej, poprzez przyjęcie, że przed wejściem w życie rozporządzenia dyrektora RZGW w K. nr (...) z dnia 16 stycznia 2014 roku, trwały konsultacje społeczne cieszące się znacznym zainteresowaniem, mimo że twierdzenie to wynikało wyłącznie z pisma strony pozwanej, nie było poparte wystarczającymi dowodami, a strona powodowa jemu zaprzeczyła; 3/ art. 233 § 1 k.p.c. w zw. z art. 278 § 1 k.p.c. poprzez uznanie za wiarygodną opinię biegłego J. G. oraz oparcie o nią ustaleń faktycznych sprawy, w sytuacji gdy sporządzona przez biegłego opinia pisemna jak i ustna opinia uzupełniająca były niepełne, niespójne i nielogiczne; 4/ art. 233 § 1 k.p.c. w zw. z art. 227 k.p.c. poprzez dokonanie ustaleń faktycznych sprzecznych ze zgromadzonym materiałem dowodowym, polegających na pominięciu informacji zawartych w opinii biegłego geodety J. K.
(2), dotyczących terminu uzgodnienia danych zawartych w ewidencji gruntów z danymi zawartymi na mapie wywłaszczeniowej, stanu ewidencji gruntów i budynków przed ujawnieniem mapy wywłaszczeniowej; 5/ art. 233 § 1 k.p.c. prowadzące do błędu w ustaleniach faktycznych, poprzez przyjęcie, że w odniesieniu do wału rzeki K., w sprawie konieczna była analiza i dostosowanie projektowanych rurociągów tłocznych z komorą wylotową, przebudowa przepustu do rzędnych projektu (...) i sporządzenie w tym zakresie oddzielnych przedmiarów robót, w sytuacji gdy zobowiązanie Strony powodowej obejmowało przeprojektowanie 60 metrów wału rzeki K.; 6/ art. 217 k.p.c. w zw. z art. 227 w zw. z art. 278 § 1 k.p.c, poprzez oddalenie wniosków o dopuszczenie i przeprowadzenie dowodów z opinii innego biegłego z zakresu budownictwa wodno - melioracyjnego oraz opinii biegłego geodety dotyczącej miejscowości Z., mimo że przedstawione w tym zakresie wnioski dowodowe zmierzały do wykazania okoliczności istotnych dla rozstrzygnięcia; 7/ art. 328 § 2 k.p.c, przez zaniechanie wyjaśnienia podstaw rozstrzygnięcia, w szczególności dotyczących dowodów potwierdzających działania Starostwa (...) oraz (...) Urzędu Wojewódzkiego, które mogły wpływać na terminowość wykonania umów; 8/ art. 15 ust. 3 u.k.s.c w zw. z art. 16 u.k.s.c, poprzez zaniechanie ustalenia w sentencji wyroku wartości przedmiotu sporu, pozwalającej na ustalenie jako opłaty ostatecznej, opłaty stosunkowej; II/ naruszenie prawa materialnego, a to: 1/ art.
§ 1
k.c, poprzez przyjęcie, że konieczność zastosowania nowej metody obliczeń hydrotechnicznych wskutek wejścia w życie rozporządzenia dyrektora RZGW w K. z dnia 16 stycznia 2014 roku, nie stanowiła nadzwyczajnej zmiany stosunków powodującej nadmierne trudności w spełnieniu świadczenia; 2/ art.
§ 1
k.c, poprzez przyjęcie, że konieczność sporządzenia projektu fragmentu obwałowania rzeki K., w sytuacji, gdy początkowo zaprojektowany miał być przewiert wału, nie stanowi nadzwyczajnej zmiany stosunków powodującej nadmiernie trudności w spełnieniu świadczenia; 3/ art.
§ 1k.c.
poprzez przyjęcie, że okoliczność braku ujawnienia aktualnych danych w ewidencji gruntów na podstawie map stanowiących załączniki do decyzji wywłaszczeniowych z 1976 oraz 1978 roku, przez organ - Starostwo (...) nie stanowiła nadzwyczajnej zmiany stosunków powodującej nadmierne trudności w wykonaniu zobowiązania, mimo że przedstawiony w sprawie materiał dowodowy przemawia za odmienną oceną; 4/ wobec przedstawionych zarzutów, wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku w całości poprzez orzeczenie zgodnie z żądaniem pozwu i zasądzenie od strony pozwanej na rzecz strony powodowej kosztów procesu, ewentualnie uchylenie wyroku oraz przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. Pozwany wniósł o oddalenie powództwa i zasądzenie na jego rzecz kosztów postępowania apelacyjnego. Sąd Apelacyjny po rozpoznaniu apelacji pozwanej, zważył, co następuje: Brak podstaw prawnych do uwzględnienia apelacji. Sąd I Instancji poczynił prawidłowe ustalenia faktyczne – i trafnie zastosował przepisy prawa materialnego i procesowego. Wbrew zarzutom apelacji Sąd nie naruszył art. 233 § 1 k.p.c. Zgodnie z brzmieniem tego przepisu, sąd ocenia wiarygodność i moc dowodów według własnego przekonania, na podstawie wszechstronnego rozważenia materiału dowodowego. Zdaniem Sądu Apelacyjnego, Sąd Okręgowy nie uchybił zasadom logicznego rozumowania ani doświadczenia życiowego, a jedynie wykazanie takich okoliczności mogłoby stanowić o skutecznym postawieniu naruszenia wskazanego wyżej przepisu (por. orz. SN z 6.11.1998 II CKN 4/98). Nie jest natomiast wystarczające przekonanie strony o innej niż przyjął sąd wadze (doniosłości) poszczególnych dowodów i ich odmiennej ocenie niż ocena sądu, przedstawianie własnej wizji stanu faktycznego opartej na dokonanej przez siebie odmiennej ocenie dowodów. Ocena wiarygodności i mocy dowodów jest bowiem podstawowym atrybutem i zadaniem sądu orzekającego wyrażającym istotę sądzenia, a więc rozstrzygania kwestii spornych w warunkach niezawisłości na podstawie własnego przekonania sędziego przy uwzględnieniu całokształtu zebranego materiału (tak Sąd Najwyższy w wyroku z 16.02.1996 II CRN 173/95). Odnośnie apelacji strony powodowej należy podnieść, że jej zarzuty stanowią w istocie polemikę ze swobodną oceną dowodów przeprowadzoną przez sąd I instancji, której to ocenie nie można nic zarzucić, skoro ocena ta nie wykracza poza ramy zakreślone w art. 233 k.p.c. i koncentrują się na próbie przeforsowania własnego stanowiska. Sąd był uprawniony dać wiarę wskazanym dowodom. Strona powodowa dokonuje w apelacji fragmentarycznej oceny zeznań świadków i dokumentów i opinii biegłych. Tymczasem Sąd dokonał oceny całościowej biorąc pod uwagę zarówno okoliczności przemawiające na korzyść strony powodowej jak i strony pozwanej oraz w oparciu o całość zgromadzonego materiału dowodowego wyprowadził wnioski logicznie i zgodne z doświadczeniem życiowym. Sąd Apelacyjny podziela wyrażone w orzecznictwie Sądu Najwyższego stanowisko, że ocena wiarygodności dowodów przeprowadzonych w danej sprawie wyraża istotę sądzenia w części obejmującej ustalenie faktów, ponieważ obejmuje rozstrzygnięcie o przeciwstawnych twierdzeniach stron na podstawie własnego przekonania sędziego powziętego w wyniku bezpośredniego zetknięcia się ze stronami, świadkami, dokumentami i innymi środkami dowodowymi. Powinna ona odpowiadać regułom logicznego rozumowania wyrażającym formalne schematy powiązań pomiędzy podstawami wnioskowania i wnioskami oraz uwzględniać zasady doświadczenia życiowego wyznaczające granice dopuszczalnych wniosków i stopień prawdopodobieństwa ich występowania w danej sytuacji. Jeżeli z określonego materiału dowodowego sąd wyprowadza wnioski logicznie poprawne i zgodne z doświadczeniem życiowym, to ocena sądu nie narusza reguł swobodnej oceny dowodów i musi się ostać, choćby w równym stopniu, na podstawie tego materiału dowodowego, dawały się wysnuć wnioski odmienne. Tylko w przypadku, gdy brak jest logiki w wiązaniu wniosków z zebranymi dowodami lub gdy wnioskowanie sądu wykracza poza schematy logiki formalnej albo wbrew zasadom doświadczenia życiowego nie uwzględnia jednoznacznych praktycznych związków przyczynowo-skutkowych, to przeprowadzona przez sąd ocena dowodów może być skutecznie podważana (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 27 września 2002 r., II CKN 817/00, LEX nr 56906). Zasadnie Sąd krytycznie ocena zeznania świadka D. G.
(1). Nie są one wiarygodne już z tego powodu, że świadek ten zataił w treści własnych zeznań, iż czynności geodezyjne związane z mapami podziałowymi były faktycznie wykonywane przez innych geodetów, tj. W. Ś. i T. K.. Prawidłowo Sąd oddalił wniosek strony powodowej o uzupełnienia dowodów z opinii biegłych. Sąd w sposób logiczny i przekonujący wyjaśnił dlaczego uznał za wiarygodne i dostatecznie jasne opinie biegłych J. K.
(2)i J. G., a Sąd Apelacyjny tę ocenę podziela. Ostatecznie biegły nie może zastąpić sądu w ocenie czy dana przeszkoda na którą powołuje się strona w procesie opartym na art. 357
(1)§ 1 k.c. stanowi nadzwyczajną zmianę stosunków. Może jedynie pomóc sądowi w ocenie, czy wobec danego zdarzenia spełnienie świadczenia byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami albo groziłoby jednej ze stron rażącą stratą. Strona powodowa swoje roszczenie wywodzi nie tyle z nadmiernych trudności w spełnieniu świadczenia, gdyż je spełniła nie żądając od drugiej strony żadnego wsparcia ani nie wykorzystując uprawnień jakie jej dawała umowa, ale z groźby rażącej straty, której upatruje w ewentualnej konieczności zapłacenia kar umownych z przedmiotowych umów. Ta groźba jest hipotetyczna. Na dzień rozstrzygania niniejszego sporu strona pozwana wystąpiła tylko z wnioskami o zawezwanie do próby ugodowej. W ewentualnym procesie o zapłatę kar umownych strona powodowa będzie mogła podnieść wszystkie te zarzuty jakie podniosła w niniejszej sprawie mające niewątpliwe znaczenie dla oceny istnienia jej winy w niedotrzymaniu terminów umownych w spełnieniu świadczenia, w szczególności konieczność zastosowania nowej metody obliczeniowej, braki w mapie ewidencyjnej oraz wykonanie robót dodatkowych na żądanie strony pozwanej. Nadto tak ustalona kara umowna może podlegać dalszemu miarkowaniu, gdyż umowa została wykonana w całości, a nadto prawdopodobnym jest, że strona pozwana nie poniosła na skutek przekroczenia tych terminów szkody. Utrata środków z Programu za 2013r nie okazała się wszak trwała, a gdyby tak było to dotyczyła niewielkiej ich części na prace wstępne. Zatem niezależnie od braku wykazania „nadzwyczajnej zmiany stosunków” i „nadmiernych trudności w spełnieniu świadczenia” również brak ze strony powodowej wykazania realnej groźby „rażącej straty”. Trudno mówić o rażącej stracie, gdy nie jest jeszcze znana wysokość należnych stronie pozwanej kar umownych, ani nie ma pewności czy z takimi pozwami strona pozwana wystąpi. Bezzasadne są zarzuty apelacji dotyczące uchybienia przez Sąd Okręgowy przepisom prawa materialnego w szczególności art. 357
(1)§1 k.c. Należy podkreślić, że klauzula rebus sic stantibus ma zastosowanie tylko wtedy, gdy strony nie mogły przewidzieć nadzwyczajnej zmiany stosunków. Klauzula ta ma charakter wyjątkowy, nie podlega wykładni rozszerzającej. Nadzwyczajna zmiana stosunków to zdarzenia zewnętrzne względem stron o charakterze powszechnym, niezależne od woli stron i zupełnie wyjątkowe. Za takie nie mogą być uznane wszystkie zmiany prawne również przepisów wykonawczych i aktów prawa lokalnego dotyczące metodologii obliczeniowej prac projektowych wstępnych, zwłaszcza w sytuacji, gdy sama metoda była już projektantom znana, co wynika z zeznań świadków. Fakt konsultowania publicznego zmiany zasad dokonywania obliczeń projektowych ma drugorzędne znaczenie. Taka zmiana przepisów jest nieporównywalna ze zmianą podatków czy ceł w trakcie wykonywania umowy, które bezpośrednio oddziałują na obrachunek finansowy umowy, odnośnie których wypowiadał się Sąd Najwyższy w wielu orzeczeniach. Również zmiany w ewidencji gruntów nie miały nadzwyczajnego charakteru i dotyczyły tylko częściowego oznaczenia dwóch działek, przy czym stosunki własnościowe powstałe po wywłaszczeniu nie budziły wątpliwości. Z pewnością też niecały okres jaki upłynął do ostatecznej zmiany mapy uniemożliwiał wykonywanie umowy. Opinie biegłych wykonane w niniejszej sprawie słusznie zostały uznane za wiarygodne. Trafna jest zatem ocena Sądu Okręgowego co do braku wykazania przez stronę powodową przesłanki „nadzwyczajnej zmiany stosunków”, co przy braku również realnej groźby „rażącej straty” jest wystarczające do przyjęcia, iż powódka nie może skutecznie powoływać się na art. 357
(1)§1 k.c. Stanowi to wystarczającą podstawę faktyczną i prawną do oddalenia powództwa. W pozostałym zakresie Sąd Apelacyjny podziela szeroko rozbudowaną argumentację prawną Sądu I Instancji, zatem powtarzanie jej nie jest celowe. Biorąc pod uwagę przedstawione argumenty Sąd Apelacyjny oddalił apelację na podstawie art. 385 k.p.c. O kosztach postępowania apelacyjnego rozstrzygnięto zgodnie z zasadą wyniku sporu na podstawie art. 98 k.p.c. w związku z art. 391 § 1 k.p.c. i art. 108 § 1 k.p.c. i § 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22.10.2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie (Dz. U. z 2015 r., poz. 1804) w aktualnym brzmieniu. SSA Józef Wąsik SSA Marek Boniecki SSO Wojciech Żukowski