kodeksu pracy, nie podzielił argumentów pozwanego co do ważności umowy o zakazie konkurencji i braku podjęcia działalności konkurencyjnej. Za nieuzasadniony uznał zarzut pozwanego, że skoro umowa o zakazie konkurenji została zawarta wraz z umową o pracę na okres próbny i miała obowiązywać trzy miesiące po jej ustaniu, to oznacza, że uległa rozwiązaniu trzy miesiące po upływie okresu próbnego i już nie obowiązywała w spornym okresie. W tym zakresie odwołał się do orzecznictwa Sądu Najwyższego, obszernie przytaczając treść uchwały wydanej przez ten sąd 7 marca 2006 r., w sprawie o sygn. akt I PZP 5/05 i podzielając zawarte z niej wnioski. Ostatecznie uznał, że umowa o zakazie konkurencji po ustaniu stosunku pracy jest zawierana z odroczonym w czasie skutkiem prawnym. Odroczenie tego skutku następuje do chwili ustania stosunku pracy. Chodzi przy tym o definitywne ustanie stosunku pracy, czyli stan rzeczy (faktyczny i prawny), w którym stron umowy o zakazie konkurencji nie wiąże już w ogóle stosunek pracy. Sąd I instancji podkreślił przy tym, iż przyjęcie, że umowa o zakazie konkurencji po ustaniu stosunku pracy zawarta przez pracodawcę i pracownika w czasie obowiązywania pierwszej umowy o pracę na czas określony zaczyna obowiązywać wraz z rozwiązaniem się tej umowy spowodowanym przez upływ terminu, na jaki została zawarta, a nie dopiero po rozwiązaniu ostatniej umowy o pracę, zawartej przez te same strony bezpośrednio po ustaniu pierwszej umowy terminowej, byłoby sprzeczne z celem i istotą umowy o zakazie konkurencji po ustaniu stosunku pracy (art.
Z kolei odnosząc się do zarzutu pozwanego jakoby nie miał on dostępu do szczególnie ważnych informacji w rozumieniu art.
W tym zakresie podkreślił, że w jednolitym dotychczas orzecznictwie Sądu Najwyższego przyjmuje się, że wskazane w art.
warunki określające podmiot klauzuli konkurencyjnej nie podlegają ocenie na podstawie kryteriów obiektywnych, lecz zależą od subiektywnego przekonania pracodawcy, ważącego własny interes przy formułowaniu zakazu. Umowa o zakazie konkurencji może być więc zawarta nawet wówczas, gdy pracodawca jedynie przewiduje, że pracownik uzyska szczególnie ważne informacje. To pracodawca uznaje, czy wykorzystanie u konkurencji nabytej przez pracownika wiedzy mogłoby narazić go na szkodę. Za częściowo natomiast zasadny, choć z nieco innych względów niż podane przez pozwanego, uznał Sąd Rejonowy zarzut niezgodności z zasadami współżycia społecznego kary umownej przewidzianej w umowie o zakazie konkurencji. Zauważył, że o ile w prawie pracy na ogół wyklucza się dopuszczalność kary umownej, jako narzędzia zabezpieczającego interes pracodawcy wobec pracownika, to odmiennie tę dopuszczalność orzecznictwo ocenia w stosunku do kary umownej przewidzianej w umowie o zakazie konkurencji. Podkreślił zarazem, iż klauzula konkurencyjna nie jest jednak umową prawa cywilnego, lecz umową prawa pracy, pozostając w bezpośrednim związku podmiotowym i przedmiotowym ze stosunkiem pracy. Okoliczność ta zdaniem sądu I instancji musi być wzięta pod uwagę przy ocenie możliwej do zaakceptowania wysokości zastrzeżonej kary umownej. Jej wysokość powinna być korygowana zasadami prawa pracy, zwłaszcza ryzyka podmiotu zatrudniającego i ograniczonej odpowiedzialności materialnej pracownika. W tym kontekście Sąd Rejonowy za istotny uznał wyrok Sądu Najwyższego z 23 stycznia 2008 r. (II PK 127/07), wskazujący, że w ocenie rażącego wygórowania kary umownej w klauzuli konkurencyjnej ma znaczenie wysokość odszkodowania z tytułu powstrzymywania się od działalności konkurencyjnej oraz rozmiar szkody poniesionej przez pracodawcę i sposób zachowania się pracownika związanego zakazem konkurencji. Odnosząc się do realiów niniejszej sprawy zauważył, że odszkodowanie należne pozwanemu za każdy miesiąc powstrzymywania się od działalności konkurencyjnej po ustaniu stosunku pracy wynosiło 824,07 zł, a umowa została zawarta na 3 miesiące. Łączna wartość odszkodowania to 2.472,21 zł. W porównaniu do tej wielkości kara umowna w kwocie 14.934 zł jest sześciokrotnie wyższa, co zdaniem Sądu Rejonowego stanowi o jej rażącym wygórowaniu. Sąd i instancji – miarkując w takiej sytuacji wysokość tej kary – stwierdził, że z jednej strony stopień zawinienia pozwanego był istotny, skoro już następnego dnia po ustaniu zatrudnienia u powódki podjął inną pracę, a więc uzgodnił warunki zatrudnienia i prowadził negocjacje jeszcze jako pracownik powódki. To pozwany wypowiedział stosunek pracy. Z drugiej jednak strony nie doszło do powstania szkody po stronie powódki, a jedynie do takiego zagrożenia, związanego z występowaniem nowego pracodawcy pozwanego na tych samych internetowych giełdach transportowych, a także z operowaniem na polskim i unijnym rynku usług transportowych. W rezultacie Sąd Rejonowy uznał, że dwukrotność ogólnej wartości odszkodowania przewidzianego na rzecz pracownika w umowie o zakazie konkurencji (2.472,21 zł * 2) będzie adekwatna i zasądził na rzecz powódki kwotę 4.944,42 zł, biorąc za podstawę prawną przepisy art. 483 § 1 i 484 § 2 k.c. w związku z art. 300 k.p. W pozostałym zakresie powództwo o zasądzenie kary umownej oddalił. Jednocześnie sąd I instancji zasądził od pozwanego dwie wypłacone raty odszkodowania po 824,07 zł każda, które w sytuacji nieprzestrzegania zakazu konkurencji stanowiły świadczenie nienależne w rozumieniu art. 410 § 1 i 2 k.c. w związku z art. 300 k.p. Ustawowe odsetki sąd zasądził na podstawie przepisów art. 481 § 1 k.c. w związku z art. 300 k.p., zgodnie z żądaniem pozwu, tj. od daty wyznaczonej w wezwaniu do zapłaty. O kosztach procesu rozstrzygnięto na podstawie art. 98 k.p.c. i 100 k.p.c. Sąd Rejonowy wskazał, że powodowa spółka wygrała proces w 40%, a pozwany – w 60%. Do kosztów procesu poniesionych przez powódkę należała opłata od pozwu w kwocie 830 zł, natomiast obie strony poniosły koszt zastępstwa procesowego w wysokości 2.700 zł (§ 2 pkt 5 w zw. z § 9 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych). Apelację od powyższego wyroku wniósł wyłącznie pozwany, zaskarżając go w części, tj. co do rozstrzygnięcia z punktu I zasądzającego od niego na rzecz powódki 6.592,56 zł wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie. Wyrokowi zarzucił: 1. naruszenie przepisów postępowania, tj. art. 328 § 2 k.p.c. poprzez sporządzenie uzasadnienia wyroku pozbawionego oceny materiału dowodowego, na którym sąd I instancji oparł się wydając zaskarżone rozstrzygnięcie, w tym niewskazanie dowodów uznanych za wiarygodne albo niewiarygodne oraz pominięcie omówienia ich mocy dowodowej; w dalszej kolejności, z daleko posuniętej ostrożności procesowej; 2. błąd w ustaleniach faktycznych polegający na przyjęciu, że: a) zakres obowiązków pozwanego podczas zatrudnienia na stanowisku młodszego spedytora obejmował takie czynności jak oferowanie usług transportowo-spedycyjnych, przygotowanie usługi transportowo-spedycyjnej wraz ze stosowną dokumentacją, zapewnienie sprawnej organizacji realizowanych usług, załatwianie reklamacji w zakresie prowadzonej działalności, zbieranie informacji z otoczenia zewnętrznego, prowadzenie bazy przewoźników, badanie potrzeb i oczekiwań klientów, monitoring jakości usług, wykonywanie pracy zgodnie z obowiązującymi procedurami ISO, podczas gdy wskazany zakres obowiązków odpowiada zakresowi obowiązków dla stanowiska spedytora, niezajmowanego przez pozwanego, a zakres obowiązków M. B.
k.p. oraz postanowieniom umowy o zakazie konkurencji z 13 października 2014 r. (§ 1 ust. 2-3) poprzez ich błędne zastosowanie. Uzasadniając zarzut naruszenia art. 483 k.c. pozwany wskazał, że Sąd Rejonowy prawidłowo dostrzegł, że w przypadku zasadności roszczenia o zapłatę kary z tytułu złamania zakazu konkurencji (stanowiącej karę umowną) nieodzowne byłoby dokonanie jej miarkowania, jednak uczynił to w sposób nieprawidłowy. Zdaniem skarżącego, z uwagi na niepowstanie szkody po stronie powódki, jak też, choćby z uwagi brak faktycznego konkurowania przez byłego i obecnego pracodawcę na jednym rynku usług, brak choćby ryzyka powstania szkody, zasadne byłoby określenie kary umownej co najwyżej na poziomie równowartości ogólnej wartości odszkodowania przewidzianego dla pracownika, a więc bez podwajania wartości odszkodowania pracowniczego, przeprowadzonego przez sąd I instancji. To oznaczałoby zasądzenie na rzecz powódki 1.867,50 zł. Marginalnie pozwany zauważył, że zakładając zasadność zasądzenia dwukrotności wartości odszkodowania przewidzianego w umowie o zakazie konkurencji dla pracownika, Sąd Rejonowy powinien był zasądzić 3.733,50 zł (25% x 2.489 zł jako wynagrodzenia miesięcznego brutto x 3 miesiące obowiązywania zakazu x 2), a nie 4.944, 42 zł. Miesięczna kwota mająca przypadać pozwanemu z tytułu umowy o zakazie konkurencji stanowiła bowiem 622,25 zł (25% x 2.489 zł), a nie 824,07 zł. Co prawda, to ostatnią z kwot powódka wypłaciła pozwanemu, jednak powyżej 622,50 zł świadczenie to stanowiło wyłącznie bezpodstawne wzbogacenie, a nie odszkodowanie z tytułu wiążącego strony zakazu konkurencji. Uzasadniając wniosek o rozłożenie świadczenia na raty pozwany odwołał się do treści przepisu art. 320 k.p.c., wskazując na ratalny charakter pierwotnego, określonego postanowieniami umowy, odszkodowawczego zobowiązania powódki względem pozwanego oraz na swoją sytuację osobistą - fakt, że na jego utrzymaniu pozostaje dwójka małoletnich dzieci oraz małżonka. Jednocześnie zaznaczył, iż rozłożeniu świadczenia na raty nie sprzeciwia się jego sytuacja finansowa, skoro ma stałą pracę, która po określeniu ratalnego systemu spłaty pozwoli mu uniknąć zadłużenia czy też ponoszenia kosztów przymusowej egzekucji wobec niedysponowania środkami do jednorazowej spłaty wierzyciela. Powódka w odpowiedzi na apelację wniosła o jej oddalenie w całości oraz zasądzenie od pozwanego na swoją rzecz kosztów postępowania sądowego, w tym kosztów zastępstwa procesowego przed sądem II instancji według norm przepisanych. Sąd Okręgowy zważył, co następuje: Apelacja okazała się częściowo uzasadniona. W obecnie obowiązującym w polskim procesie cywilnym modelu apelacji pełnej, postępowanie apelacyjne ma merytoryczny charakter i jest dalszym ciągiem postępowania rozpoczętego przed sądem pierwszej instancji. Zgodnie z treścią art. 378 § 1 k.p.c. sąd drugiej instancji rozpoznaje sprawę w granicach apelacji; w granicach zaskarżenia bierze jednak z urzędu pod uwagę nieważność postępowania. Rozważając zakres kognicji sądu odwoławczego, Sąd Najwyższy stwierdził, iż sformułowanie „w granicach apelacji” wskazane w tym przepisie oznacza, iż sąd drugiej instancji między innymi rozpoznaje sprawę merytorycznie w granicach zaskarżenia, dokonuje własnych ustaleń faktycznych, prowadząc lub ponawiając dowody albo poprzestaje na materiale zebranym w pierwszej instancji, ustala podstawę prawną orzeczenia niezależnie od zarzutów podniesionych w apelacji oraz kontroluje poprawność postępowania przed sądem pierwszej instancji, pozostając związany zarzutami przedstawionymi w apelacji, jeżeli są dopuszczalne, ale biorąc z urzędu pod uwagę nieważność postępowania, orzeka co do istoty sprawy stosownie do wyników postępowania (por. uzasadnienie uchwały składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 31 stycznia 2008 r., sygn. akt III CZP 49/07, niepubl.). Dodatkowo należy wskazać, iż dokonane przez sąd pierwszej instancji ustalenia faktyczne, sąd drugiej instancji może podzielić i uznać za własne (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 października 1998 r., sygn. akt II CKN 923/97, OSNC 1999/3/60). Stosując się w niniejszej sprawie do powyższych zasad, Sąd Okręgowy uznał za prawidłową dokonaną przez sąd I instancji kwalifikację prawną roszczeń powódki, a także poczynione przez ten sąd ustalenia faktyczne, które w związku z tym podzielił i uznał za własne. Za prawidłowe zostały uznane również ocena Sądu Rejonowego, iż pozwany naruszył zakaz konkurencji, co w konsekwencji uzasadniało nałożenie na niego kary umownej, oraz obciążenie pozwanego obowiązkiem zwrotu świadczeń otrzymanych od powódki tytułem odszkodowania z tytułu przestrzegania zakazu konkurencji. Sąd II instancji zgodził się jednak z apelującym, że sposób wyliczenia przez sąd I instancji wysokości należnej powódce kwoty tytułem kary umownej za naruszenie zakazu konkurencji oraz kwoty podlegającej zwrotowi tytułem nienależnego świadczenia nie znalazł uzasadnienia w dostępnym materiale dowodowym. Doprowadziło to w konsekwencji do częściowej zmiany wyroku w zakresie wysokości zasądzonych na rzecz powódki należności. Najdalej idącym zarzutem apelacji, mającym w zamierzeniu skarżącego uzasadniać uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do I instancji do ponownego rozpoznania, był zarzut naruszenia art. 328 § 2 k.p.c. Miał on polegać na nieprzedstawieniu w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku żadnej oceny zebranego materiału dowodowego, w tym w szczególności niewskazaniu dlaczego część dowodów uznano za niewiarygodne lub niezasługujące na przyjęcie za podstawę czynionych ustaleń faktycznych. Pozwany uważał przy tym, iż uchybienie to było tak poważne, że uzasadniało uchylenie wyroku sądu I instancji i przekazanie sprawy temu sądowi do ponownego rozpoznania. Mając to na uwadze, Sąd Okręgowy pragnie zatem zwrócić uwagę, że zarzut naruszenia normy art. 328 § 2 k.p.c. może znaleźć zastosowanie jedynie wyjątkowo, gdy treść uzasadnienia orzeczenia sądu I instancji całkowicie uniemożliwia dokonanie oceny toku wywodu, który doprowadził do wydania orzeczenia. Co do zasady bowiem sposób sporządzenia uzasadnienia orzeczenia nie ma wpływu na wynik sprawy, jako że uzasadnienie wyraża jedynie motywy już wcześniej podjętego rozstrzygnięcia. Tymczasem w przedmiotowej sprawie nie zachodziła taka sytuacja, aby treść uzasadnienia orzeczenia Sądu Rejonowego uniemożliwiała Sądowi Okręgowemu dokonanie oceny i kontroli zapadłego wyroku. Sąd Rejonowy wskazał bowiem podstawę faktyczną swojego rozstrzygnięcia, wymienił dowody, na których się oparł ustalając stan faktyczny (przywołując je każdorazowo pod czynionymi przez siebie konkretnymi ustaleniami faktycznymi), wyjaśnił podstawę prawną wyroku oraz omówił przyczyny dla których powództwo częściowo uwzględnił, a częściowo oddalił. Istotnie, prawdą jest zarazem, iż uzasadnienie wyroku sporządzone przez Sąd Rejonowy nie zawiera oceny materiału dowodowego dokonanej przez sąd I instancji, niemniej wadliwość ta nie uzasadnia uchylenia wyroku. Do uchylenia wyroku w świetle dyspozycji art. 386 § 4 k.p.c. może bowiem dojść wyłącznie w razie nierozpoznania przez sąd pierwszej instancji istoty sprawy albo gdy wydanie wyroku wymaga przeprowadzenia postępowania dowodowego w całości. Żadna z tych sytuacji niewątpliwie w niniejszej sprawie nie zaistniała. Wadliwość uzasadnienia wyroku nie jest także przesłanką do stwierdzenia nieważności wyroku, co również uzasadniałoby jego uchylenie wobec treści normy art. 386 § 2 k.p.c. Oznacza to, że w razie stwierdzenia – jak w niniejszej sprawie - uchybienia sądu pierwszej instancji polegającego na sporządzeniu uzasadnienia zaskarżonego wyroku z naruszeniem wymagań określonych w art. 328 § 2 k.p.c., sąd odwoławczy ma przede wszystkim obowiązek odpowiedniej sanacji tego uchybienia, w szczególności poprzez uzupełnienie w uzasadnieniu własnego orzeczenia dostrzeżonych braków w ocenie dowodów przeprowadzonych w sprawie przez sąd pierwszej instancji, czy też poprzez uzupełnienie niedostatków w zakresie oceny prawnej ustalonego w sprawie stanu faktycznego (tak: m.in. postanowienie Sądu Najwyższego z 16 listopada 2012 r., III CZ 83/12). Odpowiada to nie tylko kontrolnej ale także merytorycznej funkcji sądu odwoławczego. Taki pogląd znajduje również odzwierciedlenie nawet w powołanym przez pozwanego w uzasadnieniu apelacji postanowieniu Sądu Najwyższego z 29 września 2017 r. (V CZ 61/17). SN wprost wyraził w uzasadnieniu tego orzeczenia przywołany wyżej pogląd, wyjaśniając zarazem, że do uchylenia wyroku z uwagi na wadliwość uzasadnienia może dojść wówczas, gdy uzasadnienie sądu I instancji zawiera tak daleko idące sprzeczności, że całkowicie nie daje się logicznie i sensownie wyłożyć. W takiej bowiem sytuacji, w której większość wysiłku orzeczniczego spadłaby na sąd II instancji, podważona zostałaby jego zdaniem konstytucyjna zasada dwuinstancyjności postępowania. Taka jednak sytuacja w niniejszej sprawie nie zaistniała. Jak już wskazano wyżej, z uzasadnienia sporządzonego przez Sąd Rejonowy wynika bowiem wprost na jakich dowodach się oparł – są to dowody z dokumentów (trzy umowy o pracę (dwie z powódką, jedna z innym podmiotem), umowa o zakazie konkurencji, oświadczenie pozwanego o wypowiedzeniu umowy o pracę, opis stanowiska pracy, świadectwo pracy, dwa potwierdzenia przelewu należności od powódki dla pozwanego oraz wydruk strony internetowej), a nadto dowody z zeznań samego pozwanego – w zakresie, w którym opisywał on swoje zadania u powódki i z zeznań świadek Ż. R. – w oparciu o które sąd ustalił zakres obowiązków pozwanego u nowego pracodawcy. Sąd Okręgowy, odnosząc tę wiedzę do treści całego materiału znajdującego się w aktach sprawy, nie widzi podstaw, by uznać, że oparcie się na tych właśnie dowodach przy czynieniu takich a nie innych (jasno w uzasadnieniu wyartykułowanych) ustaleń faktycznych było nieprawidłowe. Nie wiadomo też w zasadzie co konkretnie pozwany sądowi w tym zakresie zarzuca, gdyż nie wskazuje on ani dowodów, które jego zdaniem zostały niesłusznie pominięte, ani nie wyjaśnia, by z przywołanych dowodów wynikało coś zupełnie innego niż to, co ustalił sąd. Pozwany ograniczył się bowiem do postawienia tezy, że skoro w części uzasadnienia wyroku traktowanej jako rozważania, a zwyczajowo zaczynającej się od słów: „sąd zważył, co następuje”, brak jest oceny dowodów, stanowi to samoistną i niewymagającą uzasadnienia podstawę do uchylenia wyroku. Jak już jednak wyżej wyjaśniono, taki pogląd jest błędny. W ocenie Sądu Okręgowego brak jest podstaw, by twierdzić, że przywołane wyżej dowody są z jakichś powodów niewiarygodne. W oparciu o nie można bowiem odtworzyć spójny, wolny od sprzeczności stan faktyczny. Brak jest powodów, dla których zeznania wskazanych dwóch osób (pozwanego i Ż. R.) należałoby uznać za niezgodne prawdą, zaś złożone dokumenty za fałszywe. Nie wskazywał na to zresztą również skarżący – pozwany. Z kolei pozostały znajdujący się w aktach materiał dowodowy, niewykorzystany przez Sąd Rejonowy (zeznania świadków M. D. i A. S.), wprawdzie mógłby zostać wykorzystany w celu uczynienia ustalonego przez ten sąd stanu faktycznego pełniejszym, jednak w realiach niniejszej sprawy nie było to niezbędne, by wydać prawidłowe rozstrzygnięcie. Sąd Okręgowy uważa w tych okolicznościach zatem, że powołane przez Sąd Rejonowy dowody uzasadniały poczynienie takich a nie innych ustaleń. Prowadziło to do konieczności oddalenia omawianego zarzutu jako niezasadnego. Za chybione zostały również uznane zarzuty odnoszące się do popełnienia przez Sąd Rejonowy błędu w ustaleniach faktycznych. W świetle zebranego materiału dowodowego sąd ten prawidłowo bowiem przyjął, że pozwany, podejmując po ustaniu stosunku pracy łączącego go z powódką zatrudnienie w spółce (...), naruszył obowiązujący go zakaz konkurencji. Sąd Okręgowy przyjął za własne ustalenia Sądu Rejonowego w tym przedmiocie i w całości podzielił ocenę prawną przedstawioną przez sąd I instancji w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku. Z tego też względu Sąd Odwoławczy nie dostrzega potrzeby ponownego szczegółowego przytaczania zawartych w nim argumentów (por. wyroki Sądu Najwyższego z 5 listopada 1998 r., I PKN 339/98; z 22 lutego 2010 r., I UK 233/09 i z 24 września 2009 r., II PK 58/09). Dla porządku jednak, odnosząc się do argumentów pozwanego, należy wskazać, że zarzuca on sądowi I instancji, iż nie porównał szczegółowo zakresu działalności byłego i nowego pracodawcy, podczas gdy takie porównanie doprowadziłoby go do wniosku, iż „ww. firmy prowadzą działalność o zgoła odmiennym profilu i nie stanowią wobec siebie konkurencji w rozumieniu podpisanej przez M. B.
odszkodowanie, o którym mowa w § 1, nie może być niższe od 25% wynagrodzenia otrzymanego przez pracownika przed ustaniem stosunku pracy przez okres odpowiadający okresowi obowiązywania zakazu konkurencji. Oznacza to, że podstawę dla obliczenia wysokości minimalnego odszkodowania stanowi kwota równa 25% miesięcznego wynagrodzenia brutto wypłaconego pracownikowi przed rozwiązaniem stosunku pracy, pomnożonego przez liczbę miesięcy, w których pracownik zobowiązał się nie podejmować działalności konkurencyjnej wobec pracodawcy. Sąd I instancji, ustalając wysokość kary umownej należnej powódce, przyjął, że odszkodowanie należne pracownikowi za każdy miesiąc powstrzymywania się od działalności konkurencyjnej po ustaniu stosunku pracy wynosiło 824,07 zł, a umowa została zawarta na 3 miesiące. W tej sytuacji łączna przyjęta przez sąd I instancji wartość odszkodowania wyniosła 2.472,21 zł, a faktycznie zasądzona dwukrotność tej sumy - 4.944,42 zł. Trafnie jednak zarzucił skarżący, że ustalenia sądu I instancji w powyższym zakresie okazały się dowolne i nie znajdujące odzwierciedlenia w zgromadzonym materiale dowodowym. W tym miejscu należy zatem przypomnieć, że w § 4 łączącej strony umowy o zakazie konkurencji przewidziano, iż z tytułu przestrzegania zakazu konkurencji po rozwiązaniu stosunku pracy pracodawca wypłaci pracownikowi odszkodowanie w wysokości 25% wynagrodzenia otrzymywanego przez pracownika przed ustaniem stosunku pracy przez okres odpowiadający okresowi obowiązywania zakazu konkurencji (płatne jednorazowo lub w comiesięcznych ratach). Z zaoferowanego przez strony materiału dowodowego, w tym w szczególności z treści umowy o pracę z 13 października 2014 roku oraz z 22 grudnia 2014 roku wynika zaś, że strony ustaliły, że wynagrodzenie pozwanego wynosić będzie 2489 zł. 25% z tej kwoty daje zatem kwotę 622,25 zł, a nie 824,07 zł jak to przyjął sąd I instancji, swojego stanowiska w tym zakresie w żaden sposób nie uzasadniając. Sąd Okręgowy dostrzegł przy tym, że z treści umowy o pracę wynikało również, iż pozwanemu poza wynagrodzeniem zasadniczym przysługiwała również premia. Jej przyznanie wymagało jednak spełnienia określonych warunków, a wysokość była zmienna. Mimo więc że teoretycznie nie można wykluczyć, iż pozwany poza wynagrodzeniem zasadniczym otrzymał też premię, to jednak zarówno sam fakt jej przyznania, jak i jej faktyczną wysokość powódka była zobowiązana wykazać, choćby przez proste złożenie odpisów list płac dotyczących pozwanego. Takie dokumenty w aktach sprawy się jednak nie znalazły. W tej sytuacji, skoro zakaz konkurencji zgodnie z umową miał obowiązywać przez 3 miesiące po ustaniu zatrudnienia, to zebrany materiał dowodowy uzasadniał twierdzenie, iż należne pozwanemu od powódki odszkodowanie za przestrzeganie zakazu musiało wynieść 1866,75 zł (3 x 622,25 zł). Z kolei dwukrotność tej kwoty (sąd II instancji zgodził się z Sądem Rejonowym, że dwukrotność należnego pracownikowi odszkodowania będzie adekwatną karą umowną za naruszenie zakazu konkurencji) wynosi 3733,50 zł i taką też kwotę należało zasądzić na rzecz powódki tytułem kary umownej za naruszenie przez pozwanego zakazu konkurencji. W tym zatem zakresie i z tych tylko przyczyn wyrok sądu I instancji został zmieniony. Dalej Sąd Okręgowy zwrócił uwagę, że poza kwotą kary umownej sąd I instancji zasądził na rzecz powódki również kwotę 1648,14 zł tytułem zwrotu świadczenia nienależnego. Podstawę tego rozstrzygnięcia stanowiło przyjęcie, że powódka wypłaciła pozwanemu dwie raty odszkodowania za przestrzeganie przez niego zakazu konkurencji w kwotach po 824,07 zł każda z rat. Również to ustalenie nie znalazło jednak oparcia w materiale dowodowym, gdyż z dołączonych przez powódkę do akt potwierdzeń przelewów wynika jedynie, że pozwanemu wypłacono w dniach 29 września 2015 roku oraz 29 października 2015 roku tytułem odszkodowania kwoty po 676,07 zł. Sąd Okręgowy wziął przy tym pod uwagę, że być może pracodawca odprowadził podatek od wypłaconych pozwanemu należności i wypłacone kwoty były należnościami netto, jednakże nie zostało to w żaden sposób wykazane. Sąd Okręgowy dokonał również próby samodzielnego obliczenia wartości brutto należności przy przyjęciu jako wartości netto wypłaconej kwoty 676,07 zł, jednakże również po uwzględnieniu podatku nie uzyskał wyniku 824,07 zł. W konsekwencji, skoro sąd wyrokując ma opierać się o dowody, nie zaś domniemania i przypuszczenia, Sąd Okręgowy przyjął, że tytułem odszkodowania powódka wypłaciła pozwanemu łącznie kwotę 1352,14 zł (dwa przelewy po 676,07 zł każdy). Co za tym idzie, tylko taką kwotę obowiązany jest zwrócić powódce pozwany, jako świadczenie nienależne wobec złamania zakazu konkurencji. Mając na uwadze wszystkie powyższe względy, Sąd Okręgowy zmienił zaskarżony wyrok w punkcie I w ten sposób, że zasądził od pozwanego na rzecz powódki łącznie kwotę 5085,64 zł (3733,50 zł kara umowna plus 1352,14 zł świadczenie nienależne), zaś w pozostałym zakresie apelację oddalił. Ustawowe odsetki za opóźnienie zasądzono na podstawie art. 481 § 1 k.c. w związku z art. 300 k.p., uznając w tym zakresie za w pełni prawidłowy tok rozumowania Sądu Rejonowego (nie dokonano ingerencji w ustalone przez ten sąd daty początkowe naliczania odsetek). Wreszcie, ostatnim z podniesionych w apelacji zarzutów, do którego należało się odnieść, był zarzut nierozłożenia przez sąd I instancji zasądzonego świadczenia na raty. Był to przy tym zarzut nowy, który po raz pierwszy pojawił się dopiero w apelacji (pozwany nie wnosił o to przed sądem I instancji). Zgodnie z treścią przepisu art. 320 k.p.c., sąd istotnie może w wyroku rozłożyć na raty zasądzone świadczenie, jednak tylko „w szczególnie uzasadnionych wypadkach”. W niniejszej sprawie pozwany reprezentowany przez profesjonalnego pełnomocnika w trakcie postępowania przed sądem I instancji - nie tylko nie udowodnił, ale nawet nie wskazywał na istnienie okoliczności uzasadniających skorzystanie przez sąd z tego uprawnienia. Nie uczynił tego zresztą również w apelacji, powołując się wyłącznie ogólnie na sytuację osobistą pozwanego, jednak w żaden sposób (żadnymi dowodami) jej nie wykazując. W tej sytuacji, braku rozłożenia przez Sąd Rejonowy świadczenia na raty nie można było uznać za naruszenie prawa mogące stanowić podstawę skutecznej apelacji. W punkcie II. wyroku Sąd Okręgowy dokonał zmiany wyroku w części odnoszącej się do kosztów procesu przed sądem I instancji. Rozstrzygnięcie w tym zakresie jest jednak błędne, jako że wychodzi poza zakres wniesionej apelacji (Sąd Rejonowy zamieścił rozstrzygnięcie o kosztach w punkcie III swojego wyroku, a punkt ten nie został faktycznie przez M. B. zaskarżony). Dla porządku należy jednak wskazać, że Sąd Okręgowy zgodnie z zasadą stosunkowego rozdziału kosztów procesu uznał, że powódka wygrała proces w postępowaniu przed sądem I instancji w 31 % (żądała zasądzenia łącznie kwoty 16582,14 zł, powództwo uwzględniono co do kwoty 5085,64 zł) i tak też stosunkowo rozdzielił między stronami koszty. W punkcie III wyroku w oparciu o przepis art. 385 k.p.c. orzeczono o oddaleniu apelacji w zakresie, w jakim – co szczegółowo omówiono wyżej – okazała się ona niezasadna. Rozstrzygając o kosztach postępowania apelacyjnego, sąd II instancji w punkcie II sentencji wyroku zasądził od pozwanego na rzecz powódki z tego tytułu kwotę 357,60 zł. Zgodnie z wyrażoną w art. 100 k.p.c. zasadą stosunkowego rozdziału kosztów procesu, w niniejszym postępowaniu należało uwzględnić, że pozwany wygrał proces w postępowaniu przed sądem II Instancji w 23 % (apelacja dotyczyła kwoty 6592,56 zł, wyrok zmieniono zmniejszając tę kwotę do 5085,64 zł). Tym samym powódka wygrała proces odpowiednio w ok. 77 %. Na koszty procesu złożyły się przy tym: po stronie powodowej – koszty wynagrodzenia zastępującego spółkę pełnomocnika i po stronie pozwanej – analogiczne koszty wynagrodzenia pełnomocnika, a także opłata od wniesionej apelacji. Zgodnie z § 2 pkt 4 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (Dz.U. z 2015 r. poz. 1804) i § 2 pkt 4 analogicznego rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z tej samej daty w sprawie opłat za czynności adwokackie (Dz.U. z 2015 r. poz. 1800), stawki minimalne wynoszą przy wartości przedmiotu sprawy powyżej 5000 zł do 10 000 zł - 1800 zł. W sprawach z zakresu prawa pracy, w przypadku należności zasądzanych z tytułu szeroko rozumianych odszkodowań, stawka ta wynosi jednak 75% stawki obliczonej na podstawie § 2 od wartości wynagrodzenia lub odszkodowania będącego przedmiotem sprawy (§ 9 ust. 1 pkt 2 obu rozporządzeń). Stawka minimalna wynosiła zatem 1350 zł (§ 9 ust. 1 pkt 1), jednak stosownie do treści § 10 ust. 1 pkt 1 obu rozporządzeń, stawki minimalne wynoszą za prowadzenie sprawy w postępowaniu apelacyjnym przed sądem okręgowym - 50% stawki minimalnej, a jeżeli w pierwszej instancji nie prowadził sprawy ten sam radca prawny - 75% stawki minimalnej, w obu przypadkach nie mniej niż 120 zł. Wszystko powyższe w realiach niniejszej sprawy oznaczało zatem, że skoro związane z postępowaniem apelacyjnym koszty poniesione przez pozwanego wyniosły 705 zł (675 zł z tytułu wynagrodzenia pełnomocnika i 30 zł opłaty od apelacji), to na jego rzecz od powódki należało zasądzić 23% z tej kwoty, a więc 162,15 zł. Z kolei koszty powódki wyniosły 675 zł (wyłącznie wynagrodzenie pełnomocnika), a do zasądzenia przypadało jej 77% tej sumy, czyli 519,75 zł. Po dokonaniu kompensaty ostatecznie więc w punkcie IV wyroku zasądzono od pozwanego na rzecz powódki tytułem zwrotu kosztów procesu instancji odwoławczej kwotę 357,60 zł.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.