← Polska

II K 37/13

Sygn. akt II K 37/13 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 19 grudnia 2013r. Sąd Okręgowy w Sieradzu w II Wydziale Karnym, w składzie: Przewodniczący – SSO Marcin Rudnik Ławnicy – Wiesława Wa

§1

kk na karę 10 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres próby 3 lat oraz grzywnę w wymiarze 40 stawek po 20 zł jedna stawka, a ponadto w okresie próby oddano go pod dozór kuratora sądowego, jak również orzeczono zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres 2 lat, przy czym zarządzono wykonanie warunkowo zawieszonej kary pozbawienia wolności. Kolejnym wyrokiem Sądu Rejonowego dla Łodzi - Śródmieścia w Łodzi z 21 października 2010 r. wydanym w sprawie VI K 1418/10 został skazany za czyn z art.

§1kk i art.

244 kk w zw. z art. 11§2 kk na karę 2 lat pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres próby 4 lat oraz grzywnę w wymiarze 50 stawek po 10 zł jedna stawka, zaś w okresie próby oddano go pod dozór kuratora sądowego, a także orzeczono zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres 6 lat, przy czym wykonanie również tej kary zarządzono. Następnym wyrokiem, tym razem Sądu Rejonowego w Pabianicach, z dnia 28 lutego 2011 r. wydanym w sprawie II K 20/11 skazano go za czyn z art.

§1kk i art.

244 kk w zw. z art. 11§2 kk na karę 2 lat pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres próby 5 lat oraz grzywnę w wymiarze 60 stawek po 10 zł jedna stawka, a w okresie próby oddano oskarżonego pod dozór kuratora sądowego, a także orzeczono zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres 4 lat, przy czym zarządzono wykonanie również tej kary. (dowód: dane D. I.– k. (...) (...)– (...), wywiady środowiskowe – k. (...) odpisy wyroków – k. (...), informacja z KRK - k. (...)). W trakcie pierwszego przesłuchania w toku postępowania przygotowawczego (karty (...) P. W. przyznał się do dokonania rozboju w banku w G.i złożył obszerne wyjaśnienia, w których podał, że około dwóch, trzech lat temu pracował w Agencji Ochrony (...)w Ł., a pracując w tej agencji poznał M. C. ps. (...), a poprzez niego również W. C.. W. C.na początku bardzo długo go sprawdzał. W tym czasie teściowi P. W.skradziono samochód zaparkowany pod barem. O pomoc w jego odzyskaniu poprosił M. C., a on W. C., ten zaś mężczyznę o pseudonimie (...). Po jakimś czasie samochód się znalazł, za co P. W.musiał zapłacić (...)2 tysiące złotych. W ten sposób oskarżony ten uzależnił się od nich. Po pewnym czasie wyjechał do pracy do Niemiec, a wrócił pod koniec grudnia 2010r. Wówczas zaczął się spotykać z różnymi kolegami i znajomymi, w tym również z W. C.i D. C.. Rozmawiał z nimi o możliwości pozyskania pieniędzy poprzez napad na bank. Podczas tej rozmowy padło także słowo G., a wtedy on przyznał, iż wie gdzie jest ta miejscowość, gdyż jego mama mieszka w S.. Wówczas W. C.poprosił go o pomoc w zakupie karabinu maszynowego K.. P. W.obiecał, że popyta wśród znajomych, ale tego nie zrobił. Pomysł napadu na bank (...)omawiali z nim już podczas spotkania, które miało miejsce latem 2010r., gdy przyjechał z Niemiec na urlop. Pod koniec grudnia 2010r., przed Świętami Bożego Narodzenia, pojechali do centrum handlowego (...), gdzie W. C.i D. C.sprawdzali informacje przekazane im przez znajomego pracownika ochrony o pseudonimie (...)na temat transportu pieniędzy. Obserwowali ich, ale stwierdzili, że jest tam za dużo kamer. On odwiódł W. C.i D. C.od dokonania kradzieży pieniędzy w (...). Wówczas W. C.i D. C.ponownie nawiązali do możliwości dokonania napadu na bank w G.. Stwierdził, iż planowali zaangażować do napadu wspomnianego pracownika ochrony o pseudonimie (...), jednak ten odmówił. Propozycję udziału w napadzie otrzymał M. C., z którym jednak „nie dogadał się” D. C.. W konsekwencji, na prośbę D. C., zaproponował jako wspólnika, który miałby poprowadzić samochód (...)czyli D. I.. D. C.i W. C.zaakceptowali D. I.. W dniu 28 grudnia 2010 r. wszyscy czterej pojechali do G., aby obejrzeć bank oraz ewentualnie, jeśli wszystko będzie dobrze, dokonać napadu. Z Ł.wyruszyli dwoma samochodami. On jechał swoim samochodem V. (...) nr rej. (...)koloru srebrnego z D. I.i D. C., zaś W. C.jechał sam samochodem R. (...)na francuskich numerach rejestracyjnych. W. C.wiózł kałasznikowa. Do G.dojechali około godziny 15:

  1. Tam D. I.poszedł do banku sprawdzić czy nie ma kamer. Będąc w banku miał zapytać o jakąś błahostkę. Wrócił do samochodu i przekazał, że w banku nie ma ani monitoringu ani ochrony. Zdecydowali wówczas, że tego dnia dokonają napadu. Przed napadem postanowili odprowadzić jeden samochód do J., a W. C.zdecydował, iż pozostawi tam swój samochód. Po pozostawieniu samochodu W. C.w J.ponownie, już jednym samochodem, wyruszyli do G., przy czym w drodze do G.zmienili numery rejestracyjne, zakładając przy pomocy gumek na już istniejące, dwie inne tablice, które dostarczył D. I.. Wówczas także W. C.rozdzielił role, konkretyzując iż D. I.zostaje w samochodzie oczekując na powrót pozostałej trójki, która miała dokonać napadu. Poza tym według dyspozycji W. P. W.miał dokonać zaboru pieniędzy, D. C.ubezpieczać go, a W. C.miał ubezpieczać ich obu. W G.zaparkowali samochód na parkingu za kościołem. W. C., który miał ze sobą kałasznikowa zapowiedział jego użycie, jeśli pojawi się policja dodając, iż w razie „przypału" każdy radzi sobie sam. Gdy okazało się, że bank jest już zamknięty wrócili po L.. Okoliczność, że nie udało się dokonać napadu zdenerwowała W. C., który po drodze odreagował zdenerwowanie oddając w ustronnym miejscu, około dziesięciu kilometrów od G., z kałasznikowa strzały w powietrze. Po zabraniu samochodu z J. D. I.jechał z nim jego V.zaś D. C.pojechał z W. L.. Po drodze, w A., na stacji paliw umówili się na dzień następny. Przekonywali wówczas W. C., aby nie brał kałasznikowa. W dniu 29 grudnia 2010 r. spotkali się około godziny 11.00 na stacji paliw(...)przy ul. (...). Tam W. C.zostawił L.i w tym samym składzie co dzień wcześniej pojechali do G.. Jechali przez zaporę na zbiorniku J.. Po dojechaniu do G.zaparkowali samochód tak jak dzień wcześniej za kościołem. Omówili podział zadań analogicznie jak dzień wcześniej zadysponował W. C.. Do banku udał się on, D. C.i W. C.. D. C.zabrał ze sobą atrapę (...), a W. C.gazową replikę V.. On nie chciał broni, a D. I.miał rewolwer (...). Gdy doszli do banku to z chodnika było widać salę operacyjną, w tym kasjerki i interesantów w środku. Była tam kobieta z 6 - 7 letnim dzieckiem. Weszli do przedsionka. On z uwagi na petentów nie chciał przystąpić do napadu i wycofał się, w czym poparł go D. C.. W konsekwencji wrócili do V. (...). W. C.był wściekły, krzyczał na nich, wyzywał ich, powiedział, że jak będzie wpół na zegarku to idą i że nieważne czy będą ludzie w banku czy nie, to dokonują napadu. W V.posiedzieli przez około 10 minut. W tym czasie on i D. I.palili papierosy. Niedopałki rzucali na parking, na zewnątrz samochodu. Gdy było wpół na zegarku to znów w takim samym składzie jak poprzednio ruszyli do banku. Tym razem nie było na sali klientów. Idąc do banku, już po drodze, włożył na ręce gumowe rękawice, a w przedsionku sali operacyjnej banku założył kominiarkę zasłaniając ją twarz. W. C.i D. C.nie zasłonili twarzy, twierdząc, że nie potrzebują kominiarek, gdyż nikt ich nie rozpozna, mieli tylko czapki na głowach. Nie był pewien, czy mieli na dłoniach rękawice. Po wtargnięciu na salę W. C.krzycząc wydawał dyspozycje, informując o napadzie i polecając: „na ziemię", „nie wciskać" „nie dzwonić". W. C.i D. C.trzymali w dłoniach pistolety zabrane z samochodu mierząc nimi w kasjerki. Wyjaśnił, że nie wie, ile w sali operacyjnej było kobiet, a jedynie przypuszczalnie wskazał liczbę 5 lub
  2. Kobiety nic nie mówiły, nie krzyczały, położyły się na ziemi. On podszedł do lady i przeskoczył ją, a następnie doszedł do drzwi kasy i szarpnął za klamkę. Drzwi były zamknięte. Wtedy zarówno on jak i D. C.krzyczeli do kobiety wewnątrz boksu kasowego „otwieraj” i ta kobieta otworzyła drzwi. Wówczas on wszedł do wnętrza pomieszczenia kasowego i z półek regału zabrał pieniądze w różnych banknotach w ten sposób, iż chwycił wszystkie banknoty jakie dostrzegł w rękę. W. C.cały czas krzyczał, a on chwyciwszy pieniądze wybiegł z banku i biegł w stronę samochodu, zaś bezpośrednio za nim biegł D. C., natomiast W. C.doszedł do samochodu po jakimś czasie spokojnym krokiem. Gdy byli już wszyscy D. I.ruszył w kierunku tamy na J.. Po jakimś czasie zatrzymali się i to on przejął kierownicę. W czasie napadu miał na sobie buty sportowe, których po napadzie się pozbył, tak samo zresztą jak i rękawiczek gumowych oraz kurtki i kominiarki, które w chwili zatrzymania były w V. (...). Po przyjeździe do Ł.pojechali po L. W. C.na stację paliw (...), a później, już dwoma samochodami, udali się do mieszkania W. C., w którym podzielili pieniądze. Wskazał, iż pieniędzy było ponad 22 tysiące zł, przy czym to on sam je liczył. C.kwotę podzielili w ten sposób, że D. I.otrzymał 3 tysiące złotych, zaś pozostali z reszty po 1/3, choć kwoty nie była w stanie precyzyjnie wskazać. Po podziale rozstali się. Podczas tego przesłuchania P. W.wskazał także, iż posiada też wiedzę na temat innego przestępstwa, tj. napadu rabunkowego na pracownicę (...)punktu skupu złomu firmy (...). (...)na temat tego czynu oskarżony udzielił jako pierwszy w toku niniejszego postępowania konkretyzując, iż o rabunku tym mówili mu, niezależnie od siebie zarówno D. C., W. C., a także M. C.. Według przedstawionej mu relacji M. C., będąc pracownikiem (...)i mając wiedzę na temat sposobu dostarczania znacznych kwot gotówki na wypłaty z banków do kasy firmy, poinformował o tym W. C.i D. C., którzy następnie przez okres około 4 miesięcy obserwowali pracownicę (...). Podczas napadu wykorzystali oni niebieskie M. (...), które prowadził D. C.a W. C.podszedł do kobiety i zapytał ją o pracę, po czym zabrał jej torbę. Okazało się, że w torbie było 300.000 złotych. P. W.wskazał także, że o napadzie planowanym na 13 stycznia 2011 r. dowiedział się od W. C., który powiedział mu o tym w dniu 11 lub 12 stycznia, informując, że będzie „duża kasa”. Nie mówił mu o szczegółach, powiedział, że pojadą jego samochodem. Bał się odmówić W. C.. W. C.i D. M.jeździli po miastach i obserwowali konwoje z pieniędzmi, w tym i w K.gdzie miało dojść do planowanego napadu. W dniu 13 stycznia
  3. wraz z D. C.i D. I.podjechali samochodem marki V. (...)serii 4 należącym do ojca D. I.do Ł.na ul. (...), gdzie D. C.kupił amfetaminę od mężczyzny o pseudonimie (...). D. C.kupił cztery dealerki, w każdej z nich po 1 gramie amfetaminy. Podzielili jedną dealerkę na części i zażyli, każdy swoją porcję, a ponieważ on prowadził samochód, to zażył tylko niewielką ilość dla towarzystwa. Po telefonie od W. C., na który czekali, pojechali na stację paliw w L.. Po jakimś czasie oczekiwania na stacji w L.dojechał tam W. C., który prowadził białe B. (...). W. C.polecił mu, by wziął magazynek od kałasznikowa, wyładował naboje, wyczyścił je w rękawiczkach i załadował magazynek ponownie, bo sam nie potrafi tego zrobić. Przyznał, iż poszedł do B.gdzie w torbie znalazł kałasznikowa, z którego wypiął magazynek i schował go do kieszeni wewnętrznej kurtki, tuz przed tym jak na parking wjechała policja i ich zatrzymała. W. C.powiedział również o planowanym napadzie. Według planu miał podejść do konwojentów i ich zastraszyć użyciem kałasznikowa, a on miał wówczas ich skuć kajdankami, zaś D. C.miał zająć się kierowcą konwoju. tzn. wyciągnąć go z samochodu i obezwładnić. Sprzeciwił się takim planom podkreślając, iż może być kierowcą. Na miejsce zdarzenia mieli dojechać trzema samochodami. Dalszych szczegółów, w tym i roli D. I.nie zdążyli uzgodnić, gdyż zostali zatrzymani. W czasie kolejnych przesłuchań, w tym w trakcie posiedzenia w przedmiocie zastosowania tymczasowego aresztowania P. W. podtrzymał pierwsze wyjaśnienia. Podczas jednego z kolejnych przesłuchań (k. (...)) P. W.złożył wyjaśnienia na temat innych przestępstwa, o których miał wiedzę, w tym o napadzie rabunkowym na hurtownię dopalaczy w Ł., o źródłach pochodzenia karabinu kałasznikow, zabezpieczonym w samochodzie B.z którego korzystał W. C.w dniu 13.01.2011 r., o pochodzeniu pistoletu (...), który miał przy sobie W. C.w chwili zatrzymania, o przestrzeleniu przedniej szyby i maski w samochodzie T. (...)w miejscowości W., o podżeganiu do napadu na pocztę w miejscowości D., o ugodzeniu nożem mężczyzny przez W. C., o roli D. M.w przygotowaniu do kradzieży pieniędzy na szkodę spółki (...), który ostatecznie zrezygnował z udziału w nim. Potwierdził przy tym poprzednie wyjaśnienia na temat jego wiedzy o napadzie na pracownicę (...), jak też złożył szczegółowe wyjaśnienia na temat amfetaminy znalezionej w V. (...)w dniu 13 stycznia 2011 r. Wskazał też, że poznał D. I.w dyskotece (...)w Ł., w której on pracował jako ochroniarz, a D. I.był klientem. Dodał również, że to właśnie od (...)który sprzedał D. C.amfetaminę D. C.wcześniej pożyczył gazową replikę (...), która została użyta w napadzie na bank w G.. Podkreślił, że broń tą D. C.w celu zwrotu O., przekazał mężczyźnie o imieniu K., którego nazwiska nie zna, a który jest taksówkarzem i jeździ czerwonym M. (...)w korporacji o obecnej nazwie najprawdopodobniej (...), a ten miał ją przekazać O.. Opisał wygląd owego K.i wskazał, że jest on dobrym kolegą (...). Przed napadem w G.on tę gazówkę trzymał w ręku i według niego była to broń gazowa. D. C.i W. C.prosili go, aby załatwił do tej broni naboje gazowe i dlatego tą broń oglądał. Odmówił prośbie o załatwienie naboi, gdyż nie miał gdzie załatwić takich naboi. W chwili napadu na bank tę gazówkę, która nie była, trzymał w ręce W. C.. Rewolwer gazowy (...), zabezpieczony po ich zatrzymaniu w (...), należał do D. I.i nie został użyty podczas napadu w G.. W trakcie kolejnych przesłuchań przedstawił on posiadane przez siebie informacje na temat przestępstw nie objętych aktem oskarżenia (k. (...)). Podczas kolejnego przesłuchania (k. (...)) P. W.złożył dodatkowe wyjaśnienia uszczegóławiające jego wcześniej relacje na temat okoliczności planowanego w dniu 13 stycznia 2011r. odnośnie tego, co na ten temat usłyszał od W. C.nie tylko w dniu 13 stycznia 2011r. przed samym zatrzymaniem, ale również wcześniej. Dodatkowo na zadane mu pytanie wyjaśnił, że D. C.broń gazową, replikę V., pokazywał mu jeszcze przed wydarzeniami z 28 i 29 grudnia 2010 r. w samochodzie, na wiadukcie przy T.w Ł.. To wówczas D. C.powiedział mu, że broń tę pożyczył od (...)i od niego wie, że w jaki sposób zadysponował on tym pistoletem po 29 grudnia 2010 r. Przyznał także, iż podwoził D. C.do mężczyzny o imieniu K., gdy D. C.przekazywał mu tę broń. Ponownie opisał tę jednostkę broni wskazując, że nie wie, czy można było z niej oddać strzał, bo nikt z niej nie strzelał. Ponownie podał, że tę nienabitą jednostkę broni w chwili napadu na bank w G.miał w dłoni W. C.. Podczas kolejnego przesłuchania P. W.ustosunkowywał się do rozbieżności w wyjaśnieniach składanych w dniu 14 stycznia 2011r. przez niego oraz D. I.i D. C.. Stwierdził, iż W. C.w dniu 29 grudnia 2010r. nie miał ze sobą karabinu kałasznikow, natomiast miał go 28 grudnia 2010r. Podał też, że w dniu 29 grudnia 2010r. w samochodzie marki V. (...) nr rej. (...) (...)znajdował się plecak, w którym była gazówka czyli replika V.oraz atrapa pistoletu (...). Ta atrapa należała do niego, a tę atrapę w ręku podczas napadu na bank 29 grudnia 2010 r. miał D. C.zaś W. C.miał w ręku tę broń gazową. Plecak był jego. On do tego plecaka wrzucił (...)natomiast uważa, że tę gazówkę do plecaka mógł włożyć D. C.. Pytany w jaki sposób W. C.wszedł w posiadanie broni gazowej repliki V.wskazał, że plecak, w którym była broń leżał na tylnym siedzeniu passata i on osobiście z tego plecaka wyjął wymienioną broń. Wówczas oni wszyscy byli jeszcze w tym samochodzie. D. C.wziął atrapę pistoletu (...), a W. C.gazową replikę V.. W. C.wcześniej miał w kieszeni pistolet (...), który wyjął z kieszeni spodni i powiedział, że ta broń jest dla niego za mała, wymieniając (...)na V.. Po odczytaniu wyjaśnień D. I.z 14 stycznia 2011 r. dodał, że określony przez D. I.straszak wyglądający jak (...)to ta atrapa (...), natomiast gazówka wyglądająca jak B.to replika V.. Ten V.był duży jak B.i dlatego D. I.mógł to tak określić. Podał, że zna się na broni z uwagi na zainteresowania jak i wiedzę zdobytą w ramach szkolenia z zakresu ochrony osób i mienia. Jego zdaniem I. D.mówiąc o małym pistolecie, mówił o pistolecie (...), który miał przy sobie 29 grudnia 2010 r. W. C., w której to jednostki broni na pewno nie było w plecaku. Następnie opisał wygląd broni gazowej - repliki V., którą miał w czasie rozboju na bank w G. W. C.. Wskazał, że był to pistolet z magazynkiem na 8 sztuk amunicji, o długość około 20 cm, z charakterystycznymi okładzinami rękojeści w czarnym kolorze, o chropowatej powierzchni. Sam pistolet był grafitowy. Wskazał, iż z boku na pistolecie był napis (...), lufa zaś była z zabezpieczeniem uniemożliwiającym użycie ostrej amunicji. Stwierdził, iż według niego była to replika V.rok produkcji (...). Guzik wypinania magazynka był przy prawym kciuku. Wyjaśnił, że nie wie czy ta broń była sprawna, bo z niej nikt nie strzelał, nie wyglądała jednak na broń zepsutą, bo można było z niej strzelić na sucho - czyli wypiąć magazynek, przeładować i strzelić, czyli sprawdzić mechanizm bez amunicji. W toku tej samej czynności P. W.ustosunkował się do odczytanych mu wówczas także wyjaśnień K. J.złożonych 13 maja 2011 r. wskazując, że K. J.jest osobą której D. C.przekazywał replikę V.po 29 grudnia 2010 r. a on był tego świadkiem i opisał okoliczności, w jakich doszło do przekazania tej broni. Dalej wyjaśnił, że w 2010 r. wrócił do Polski z Niemiec po 15 grudnia, więc pomylił się mówiąc wcześnie, że pistolet gazowy replikę V.widział u D. C.w pierwszych dniach grudnia 2010 r. Na pewno widział u niego w samochodzie tego V.w grudniu 2010 r. z tym, że było to w drugiej połowie grudnia 2010 r., a przed Świętami Bożego Narodzenia. W trakcie kolejnego przesłuchania (k. (...)) wskazał, że inicjatorem rozboju na bank w G.29 grudnia 2011 r. był W. C.. Ponownie podał, iż D. C.i W. C.rozmawiali o tym już latem 2010 r. gdy spotkał się z nimi podczas pobytu w Polsce. Stwierdził, iż to w trakcie tej rozmowy, w kontekście napadu na bank, padło słowo G., do czego on nawiązał przyznając, iż wie gdzie jest ta miejscowość. Podkreślił jednak, iż podczas tej rozmowy nie omawiano szczegółów napadu na bank, a sama rozmowa dotyczyła jedynie ogólnie możliwości pozyskania w taki sposób pieniędzy. Sprecyzował, że po tym spotkaniu on wyjechał ponownie do Niemiec i powrócił dopiero 15 grudniu 2010 r. Po jego przyjedzie z Niemiec nie kontaktował się z W. C., a tylko z D. C.. Sprecyzował, że konkretna rozmowa na temat napadu na bank w G.miała miejsce przed (...), przed Świętami Bożego Narodzenia w 2010 r. Po odczytaniu fragmentu wyjaśnień D. C.z 14 stycznia 2011 r. i fragmentu protokołu przesłuchania W. C.z 17 lutego 2011 r. wyjaśnił, że nie było takiej sytuacji, aby to on inicjował pomysł napadu na bank w G.podkreślając, że pomysł ten wyszedł od W. C.. Po odczytaniu mu jego wyjaśnień złożonych 18 marca 2011 r. i 10 maja 2011 r. podał, że on replikę pistoletu gazowego V.widział po raz pierwszy w samochodzie D. C.przed Świętami Bożego Narodzenia w 2010 r. na wiadukcie przy (...)w Ł.na W.. W to miejsce przyjechał też i W. C.. Wówczas D. C.pokazywał im ten pistolet i to wtedy W. C.i D. C.pytali go, czy może załatwić naboje do tego pistoletu. W czasie, gdy on dokonywał zaboru pieniędzy w boksie D. C.stał, trzymając w ręku atrapę (...)tuż przy oszklonej ścianie boksu kasowego. Po okazaniu dokumentów z karty (...) P. W.wyjaśnił, że okazana mu na fotografii broń jest z wyglądu bardzo podobna do repliki pistoletu V., którą miał podczas napadu na bank w G. W. C.. Stwierdził, iż na pistolecie tym był napis (...)oraz „(...) (...)” i na tej podstawie stwierdził, że była to replika V.z (...) Dodał, że wie jak wygląda pistolet V.będący bronią ostrą, gdyż kiedyś miał taką w rękach. Ten pistolet, który miał W. C.miał taka samą rękojeść, jak ten pistolet na fotografii. Złożył też wówczas szczegółowe wyjaśnienia na temat broni, którą rozpoznał jako broń gazowa (...), a także na temat atrapy pistoletu rozpoznanej przez niego jako atrapa pistoletu (...), a także na temat broni przypominającej kałasznikowa oraz (...). Składając wyjaśnienia w dniu 22 czerwca 2011 r. (k. (...)) wskazał, ze pistolet okazany mu na k. (...)będący imitacją broni palnej jest to pistolet (...), który wcześniej określił jako (...). Mógł się pomylić bo broń ta jest do siebie podobna. Wskazał też, że podziału ról przed dokonaniem rozboju w G.dokonał W. C.w samochodzie V. (...), a według tego planu, to on miał przeskoczyć przez ladę i dokonać zaboru pieniędzy, bo był najmniejszy i najsprawniejszy, a D. C.miał go ubezpieczać i razem z W. C.mieli pilnować, by nikt w banku się nie ruszał i nikt do banku nie wszedł z zewnątrz. D. I.miał natomiast pozostać w samochodzie z włączonym silnikiem po to, by po napadzie szybko mogli zbiec. Wymieniony słyszał podział ról i widział jak D. C.i W. C.brali broń do banku. Już po zdarzeniu W. C.powiedział mu, że wziął replikę V., bo jego pistolet (...)jest dla niego za mały. Odnośnie wydarzeń z 28 grudnia 2010 r. podkreślił, że nie mieli jeszcze skonkretyzowanego podziału ról, poza tym, że D. I.wiedział, że będzie kierowcą. Tego dnia w plecaku miał atrapę pistoletu (...)i pistolet gazowy będący repliką V., zastrzegając, że ten ostatni do plecaka musiał włożyć któryś ze współoskarżonych. Nie pamiętał, kto 28 grudnia 2010 r. polecił D. I., aby poszedł do banku sprawdzić zabezpieczenia. To on poprosił D. I., by ten zorganizował tablice rejestracyjne, które planował założyć na tablice w jego samochodzie, zastrzegając że był to jego pomysł. Od zawsze interesował się bronią, uczył się w Szkole Detektywistycznej R.– C.ok. 8 lat temu. Miał tam zajęcia z bronią. W tym czasie zaczął robić licencję ochrony II stopnia, ale poszedł do wojska. Na rozprawie, gdy sprawa była rozpoznawana po raz pierwszy P. W.przyznał się do dokonania czynu zarzucanego mu w punkcie I aktu oskarżenia i odmówił składania wyjaśnień, a po odczytaniu poprzednich wyjaśnień potwierdził je. Dodatkowo wskazał, że gdy on D. C.próbowali się wycofać po pierwszym wejściu do banku w dniu 29 XII 2010r., to W. C.krzyczał, że przyjechał tam ostatni raz po pieniądze i że o 14.30 mają wyjść z samochodu bo jak nie to ich „zaj..e”. Podał, że nie pamięta, czy mówili o tym, że w ogóle chcą się wycofać, czy nie chcieli dokonać napadu w tym konkretnym dniu. Dodał, że w czasie drogi powrotnej z G.już po dokonaniu napadu mówił, że się do tego nie nadaje, że jest słaby psychicznie, na co W. C.zaczął się śmiać i powiedział do niego, że jest mocy psychicznie, że nie każdy by to zrobił, że ma jaja, że te baby w banku powiedzą, że było dwóch wielkich arabów i mały nindża. Dodał też że W. C.chciał używać kałasznikowa także 29 grudnia 2010 r., tzn. nie chciał strzelać do ludzi, ale stwierdził „pierdolnie sobie raz w sufit”. Dalej podał, iż 28 grudnia 2010 r. razem z D. C.postawili weto odnośnie użycia kałasznikowa. Po przesłuchaniu W. C.i D. P. W.dodatkowo podał, że współoskarżeni nie powiedzieli wszystkiego od początku, a prawda jest taka, że on się w to zaangażował, a oni obaj jeździli i oglądali różne banki. Deklarowali, że pracować nie będą, a W. C.śmiał się z niego w kontekście jego pracy w Niemczech, że za nic kładł płytki, a on nic nie robi i ma kasę. Tym oskarżony tłumaczył to, że zdecydował się pokazać współoskarżonym jak dojechać do G.. Zaprzeczył, by jakiś policjant mówił mu co ma wyjaśniać. P. W.przeprosił pracownice Banku (...) w G.za swoje zachowanie z 29 grudnia 2012 r., a uczynił to korespondencyjnie oraz osobiście na rozprawie 22 grudnia 2011 r. Gdy sprawa była rozpoznawana po raz kolejny P. W.odmówił składania wyjaśnień, a po odczytaniu jego wcześniejszych relacji potwierdził je. Odpowiadając na pytania dotyczące swojej znajomości tematyki broni oraz samej broni, którą określał jako gazową replikę pistoletu V.oskarżony podał, że przez okres 7 lat interesował się bronią palną czerpiąc wiedzę z Internetu. Ponadto uczęszczając do szkoły detektywistycznej miał zajęcia z broni, którą rozbierali, składali, ładowali z nich strzelali. Nie robił żadnego rozeznania na temat możliwości zakupu amunicji do tej repliki V.– a. Jakiś czas wcześniej miał w rękach prawdziwego V.– a, a jego wygląd zewnętrzny był identyczny do wyglądu zewnętrznego tej broni gazowej będącej repliką V.– a, o którą chodzi w tej sprawie, poza takim różnicami jak niemiecka „glapa” czy napis C.na uchwycie lub zamku i napisu (...) (...), które znajdowały się na tej replice, a nie było ich na oglądanej przeze niego prawdziwej broni. Rozpoznał, że to broń gazowa po zamkniętej przegrodzie. Strzelił z niej na sucho, tj. wypiął magazynek, przeładował i strzelił podczas spotkania w pobliżu T.na W.. Sprężyna była sprawna. Nie strzelał z tej broni, więc nie ma pewności czy ta broń była sprawna. Wygląd tej broni i te czynności, które wykonał w postaci przeładowania i strzału „na sucho” wskazywały na to, że ta broń była sprawna. Według niego była to broń palna gazowa według ustawy o broni i amunicji. Nie zwrócił uwagi na oznaczenie kalibru, ale przypuszczał, że to był kaliber (...). Były to tylko przypuszczenia, bo on tej broni nie rozbierał na części pierwsze. Nie chciał załatwić amunicji do tej broni, więc nie starał się zorientować, jaki jest kaliber tej broni. Od strony wylotu lufy była przegroda pionowa, a przed przegrodą był gwint. Chodzi o gwint do wkręcania jakichś nasadek, na przykład racy świetlnej. Ten gwint sięgał może z 0,5 cm wgłąb lufy, potem zaczynała się ta pionowa przegroda. Nie wiedział o tym, że V.był wzorowany na broni C.z rocznika (...)Nie widział C.z roku (...), żeby się wypowiedzieć czy ta broń gazowa była wzorowana na tymże C.. Ta broń gazowa była wizualnie podobna do V.– a, przy czym na rozprawie w dniu 19 grudnia 2013r. po okazaniu zdjęć broni C.rocznik (...) znajdujących się w opinii biegłego A. P.

(2)W.stwierdził, że broń gazowa, którą oglądał była podobna do tej ze zdjęć. Gdy odciągnął zamek w tej broni, to nie widział iglicy. Nie wie więc, czy tam była iglica a jeżeli tak, to, w jakim stanie. Mówiąc o strzale na sucho miał na myśli uderzenie kurkiem. Gdy oglądał ten pistolet, to odciągał zamek. Odciągany zamek nie zatrzymał się w tylnym położeniu, bo był odłączony magazynek. Nie wie czy pistolet posiadał dźwignię zatrzasku zamkowego. Nie oglądał tej broni tak dokładnie, aby stwierdzić, czy lufa od środka była zabrudzona, czy też nie. To, że zamek po odciągnięciu nie zatrzymał się na zatrzasku zamkowym nie oznaczało, że nie można było oddać strzału na sucho. Można było oddać strzał na sucho, bo sama sprężyna się odciągnęła. Kwestia zatrzymania zamka to jest co innego niż kwestia odciągnięcia kurka. Odciągnął zamek i kurek automatycznie napiął się. Nie było żadnych naboi do tej broni. Widział magazynek i był on pusty. Musiał to sprawdzić na samym początku, gdy pierwszy raz widziałem tą broń. Pistolet ten był z metalu a jego waga była podobna do wagi prawdziwego V., którego trzymał w ręce. Któryś ze współoskarżonych powiedział, że ta broń gazowa została pożyczona od (...), czyli A. B.. Od D. C.wie, że przekazywał po napadzie na G.tę broń K. J.po to, by ten oddał ją A. B.. D. C.mu nie mówił, że miał tą broń otrzymać od K. J.. W jego obecności z tej broni nie strzelano. Nie pamięta, w jaki sposób ta broń znalazła się w jego plecaku. Podkreślił, że wskazując, iż była to broń gazowa kręcił bata nie tylko na innych, ale i na siebie. Jest na 100% pewien, że to co wziął W. C.i trzymał w ręce podczas napadu w G.to była ta broń gazowa, którą miał wcześniej w ręce podczas napadu na bank w G.. To spotkanie, w trakcie którego oglądał tę broń odbyło się w okolicach T.. W. C.dojechał swoim R.. Stali na dworze, a choć było ciemno, to świeciły latarnie i mógł przyjrzeć się tej broni gazowej. Nie było takiej sytuacji, by mówił D. C., że wie, iż on nie brał udziału w napadzie na osobę z (...). W tej chwili nie pamięta, czy D. C., czy W. C.powiedział mu, abym kupił naboje do tej broni, a on nie odebrał tego jako żart. Waga tego prawdziwego V., który miał wcześniej w rękach i tej broni gazowej była podobna. Nie był to pistolet lekki. Kojarzy, że D. C.mówił, że dostał tą broń od K. J.i że K. J.dostał tę broń od A. B.. Do czasu oddania broni K. J.nie woził jej w plecaku. D. C.nie miał swojego samochodu, w związku z czym często go woził i dlatego podwiózł go na spotkanie z K. J., w trakcie którego oddał on broń. Spotkanie to miało miejsce w okolicach (...), nie na parkingu, lecz na poboczu ulicy. W tej chwili nie pamięta, czy w momencie, kiedy oglądał tą broń, to znajdował się w samochodzie, czy stał na zewnątrz. Pamiętał, że D. C.wyjął tą broń z samochodu. Faktycznie to on jako pierwszy podał G.jako miejsce, w którym znajduje się bank, na który można dokonać napadu. Ten straszak, który przekazał D. C.i który oskarżony ten miał w ręce w momencie napadu na bank w G., to był lżejszy od tej broni gazowej. Był też dużo mniejszy. W. C.sam mu powiedział o zadaniu ciosów nożem mężczyźnie i to było na pewno to samo zdarzenie, o którym opowiadał D. C.. W. C. w początkowej fazie postępowania przygotowawczego nie przyznał się do udziału w rozboju w banku w G.. W późniejszej fazie śledztwa jak i na rozprawie przed Sądem, gdy sprawa była rozpoznawana po raz pierwszy przyznał się do tego rozboju, natomiast gdy sprawa była rozpoznawana po raz kolejny przyznał się do udziału w rozboju, natomiast nie przyznał się, aby w trakcie tego rozboju doszło do użycia broni palnej. W. C.podczas pierwszego przesłuchania w toku postępowania przygotowawczego w dniu 14 stycznia 2011r. (k. (...)) nie przyznał się do zarzucanych mu czynów, w tym do udziału w rozboju w G.i podał, że nie był w G.w miejscu i w czasie dokonanego rozboju. Wskazał, że od około dwóch lat zna D. C.i P. W., gdyż pracowali kiedyś wspólnie jako ochroniarze natomiast nie posiada żadnej wiedzy, by wzięli oni udział w rozboju w banku w G., zaś D. I.w ogóle nie zna. Nie przyznał się również do posiadania broni palnej. Wskazał, iż nic mu nie wiadomo na temat karabinka, który znaleziono w użytkowanym przez niego samochodzie w czasie jego zatrzymania. Podał, że pożyczając samochód od D. M.nie zauważył, aby była w nim broń. Przed zatrzymaniem był umówiony z kolegami na stacji paliw towarzysko, w żadnym konkretnym celu. Podczas kolejnego przesłuchania w dniu 15 stycznia 2011 r. (k.(...)) W. C.nadal nie przyznawał się do zarzucanych mu czynów. Wskazał, iż z osób, które zostały wspólnie z nim zatrzymane nie zna tylko jednego mężczyzny i to on właśnie go pomawia, ale nie wie z jakich powodów, być może ze strachu. Konfrontowany z D. I.(k. (...)) W. C.podał, że gdzieś już jednak widział konfrontowanego z nim mężczyznę. Pamiętał go też ze stacji w L., gdy został zatrzymany. Wyjaśnił, iż mężczyzna ten mówi nieprawdę, bo jemu nic nie wiadomo na temat napadu na bank w G., napadu na konwój z pieniędzmi czy posiadania broni palnej. Nadto podtrzymał swoje wcześniejsze wyjaśnienia. Przesłuchiwany na posiedzeniu w przedmiocie zastosowania tymczasowego aresztowania podtrzymał swoje wcześniejsze stanowisko. Podczas kolejnego przesłuchania w dniu 17 lutego 2011 r. W. C.zmienił swoje stanowisko i przyznał się do zarzucanego mu czynu oraz złożył obszerne wyjaśnienia (k. (...)). Wskazał, że pomysłodawcą napadu na bank w G.był jego znajomy P.zamieszkały w Ł.przy ul. (...). Wspólnie z nim oraz z kierowcą o imieniu D.i D. C.pojechali 28 grudnia 2010 r. do G., ale bank był już zamknięty. Z tego też powodu wybrali się tam ponownie 29 grudnia 2010 r. Przed wyjazdem do G.spotkali się w restauracji (...)’s w Ł., przy hotelu (...), gdzie wszyscy razem wsiedli do samochodu P.- V. (...)ciemnego koloru i pojechali do G.. Po drodze w pojeździe tym zmienili tablice rejestracyjne, które zorganizował (...)– D.. Podziału ról co do planowanego napadu wspólnie z D. C.i P.dokonali już wówczas, gdy rozmawiali o możliwości napadu na bank w G.. Wtedy też ustalili, że będzie im potrzebny kierowca. P.oświadczył, że takiego kierowcę ma. Postanowili zatem, że P.będzie prowadził samochód do G., a po napadzie będzie prowadził ten kierowca i tak też się stało. Według planu (...)miał w ogóle nie wchodzić do banku, miał tylko czekać w samochodzie. Do środka miał wejść tylko on, P.i D. C.. Pierwszy do banku miał wejść P., później D.i on na końcu. P.miał przeskoczyć przez kontuar i zabrać pieniądze z kasy, natomiast on i D. C.mieli pilnować, by nikt się nie ruszał i by nikt nie wszedł frontowymi drzwiami. Nie planowali otwierania drzwi żadnymi narzędziami, takich nawet z sobą nie mieli. Przed 29 grudnia 2010 r. nie sprawdzali zabezpieczeń w banku, natomiast w dniu 28 grudnia 2010 r. wspólnie z P. W.i D. C.udali się do K., do miejsca zamieszkania (...). Stamtąd zabrali wymienionego oraz tablice rejestracyjne i pojechali do G.. Wówczas on poruszał się samochodem należącym do jego matki m-ki R. (...), a pozostali mężczyźni jechali V. (...). W jakiejś miejscowości przed G.on zaparkował swój pojazd przed sklepem i przesiadł się do V. (...), którym podróżowali pozostali oskarżeni. Po przyjeździe do G.pojazd zaparkowali za kościołem i (...)udał się do banku z jakimś blankietem, by sprawdzić czy jest tam monitoring lub ochrona. Po powrocie (...)oskarżeni odjechali samochodem, by się naradzić, a gdy wracali i przejeżdżali koło banku, to zauważyli, że placówka jest już nieczynna. Wówczas wrócili do Ł.. W dniu 28 grudnia 2010 r. jadąc do G.miał w samochodzie matki karabin maszynowy (...)- kałasznikow. Broń tę zostawił w pojeździe zaparkowanym pod sklepem w jakiejś miejscowości przed G., gdyż wszyscy wspólnie doszli do wniosku, że do dokonania przestępstwa wystarczą atrapy broni palnej. 29 grudnia 2010 r. pojechali już na miejsce jednym samochodem i wtedy nie miał z sobą kałasznikowa, mieli tylko atrapy broni. Atrapy te zorganizowali D. C.i P. W.. Wracając w dniu 28 grudnia 2010 r. z G., on na prośbę D. C.strzelił na jakichś polach z tego kałasznikowa, bo D. C.chciał zobaczyć, jak to wygląda, jaki jest huk. Oddał wówczas kilka strzałów w powietrze, schował broń i odjechali. Następnego dnia spotkali się około godz. 12:00 chyba też w tym samym M. D.’s i pojechali P. P. W.do G.. Na miejscu zaparkowali pojazd za kościołem. (...)został w samochodzie, a on, P. W.i D. C.stanęli przy drzwiach i gdy zobaczyli, że w banku jest dużo ludzi wrócili do samochodu. Czekali około 25 minut i ponownie w tym samym składzie udali się do banku, a wówczas nie było juz petentów. Był w czarnej czapce wełnianej, której nie naciągnął na twarz, gdyż nie była to czapka typu kominiarka, podobnie D. C.nie miał zasłoniętej twarzy. Tylko P. W.miał kominiarkę. Atrapy broni miał on i D. C.. Do środka weszli równocześnie krzycząc „nie ruszać się, to jest napad”. P. W.zgodnie z planem przeskoczył przez kontuar i udał się do kantorka z kasą. On natomiast stał przy drzwiach wejściowych i obserwował co się dzieje. Wszystkie osoby, które były w banku leżały wówczas głowami do ziemi. D. C.również obserwował otoczenie. Zarówno on jak i D. C.trzymali atrapy broni w dłoniach. Ludzie, którzy leżeli na ziemi zachowywali się spokojnie. Żaden z oskarżonych nie używał przemocy. Drzwi do kantorka były zamknięte i P. W.uderzył pięścią w szybę, ale ta nie pękła, bo była chyba wzmocniona. Wówczas wszyscy oskarżeni krzyczeli do osoby, która była w środku oszklonego pomieszczenia, aby otworzyła drzwi. Ta kobieta otworzyła drzwi i P. W.zabrał pieniądze, które były w środku kantorka, chyba gdzieś na wierzchu. Był tam może minutę. Pieniądze włożył za kurtkę, gdyż nie przygotowali na ten cel żadnej torby. Gdy P. W.wyskoczył z kantorka, uciekli z banku. Ta kobieta z kantorka leżała na ziemi, otworzyła drzwi i znowu się położyła. Z banku pobiegli już do samochodu, w którym czekał (...)i odjechali do Ł.. Wracali autostradą, a następnie przez Z.do Ł.. Dotarli do mieszkania D. C.i tam podzielili pieniądze. Było to około 22 tysiące złotych, z czego wyszło po ponad 7 tysięcy dla niego, D. C.i P. W., a każdy z nich ze swojej części dał 1.000 zł (...). Czynu tego dopuścił się z uwagi na trudną sytuację materialną. Najdłużej znał D. C., 4-5 lat. Pracowali kiedyś razem w ochronie, w dyskotece przy ul. (...), a także w (...). P. W.też zna z tej pracy. Atrapy broni wykonane były z plastiku i wizualnie przypominały broń. Karabin kałasznikow nie pochodził z Polski zastrzegając jednak wyjaśnienie jej pochodzenia w późniejszym czasie. Napad na bank w G., to była sugestia P. W.. Żałuje tego co zrobił. Zadeklarował zamiar ujawnienia organom ścigania okoliczności innych przestępstw, by skorzystać z art. 60§4 kk. Następnie ogólnie opowiedział o okolicznościach innych znanych mu przestępstw nie mających związku ze stawianymi mu w przedmiotowej sprawie zarzutami. Podczas kolejnego przesłuchania w dniu 03 marca 2011 r. (k.(...) W. C.opowiedział o przygotowaniu do napadu na konwój w K.w związku, z którym został zatrzymany w dniu 13 stycznia 2011 r. w L.(k. (...)). Opisał swoje relacje z D. M.. Podał, że w pewnym momencie w zamian za otwarcie firmy na jego nazwisko D. M.zobowiązał się płacić mu po 3.000 zł miesięcznie. Firma funkcjonowała pod jego adresem i nazwiskiem, ale wszelkich czynności dokonywał D. M., który też wypłacał mu po 3.000 zł miesięcznie. Po około pół roku funkcjonowania działalności, D. M.zaczął brać na firmę kredyty. On jako właściciel chodził do różnych banków po kredyty i uzyskane w ten sposób środki przekazywał D. M.. Na początku D. M.spłacał raty, a później zaprzestał, tłumacząc to trudną sytuacją na rynku. D. M.postanowił, że trzeba coś zrobić, żeby te kredyty pospłacać i dlatego on wszedł w ten napad w G.. Z uwagi na fakt, że z tego napadu pieniędzy było niewiele, a on nie pospłacał tych rat kredytów faktycznie wziętych przez D. M.dał się przekonać do wzięcia udziału w napadzie na konwój z 13 stycznia 2011 r. Zna M. C., który jest kolegą jego, (...)i C., a który zatrudniony był w spółce (...)przy ul. (...)w Ł.. To od M. C.dowiedział się, że jedna z pracownic spółki przewozi dużą ilość gotówki bez zabezpieczeń. Pojechał tam razem z D. C.i od końca 2009r. obserwowali tę kobietę. Jeździli za nią spod siedziby spółki do banku (...)na W.w okolicach ronda (...). Obserwowana kobieta poruszała się samochodem O. (...)z charakterystyczną naklejką z wizerunkiem papużek na tylnej szybie. W maju 2010 r. postanowili z D. C.wyrwać kobiecie torebkę z pieniędzmi w czasie, gdy będzie wracała z banku i tak też się stało. Wczesnym popołudniem na początku maja 2010 r. ta kobieta wyszła z firmy, wsiadła w samochód i pojechała do banku. Oni pojechali za nią, by sprawdzić gdzie jedzie. Poruszali się samochodem M. (...) D. C.. Kobieta pojechała do banku (...). Wówczas zdecydowali o dokonaniu czynu, postanowili zaryzykować i wyrwać jej torebkę. Pojechali pod firmę (...)i tam na nią zaczekali. Kiedy kobieta wysiadła z samochodu on do niej podszedł i zapytał o pracę, a ona odpowiedziała, że nie ma szefa. Wówczas on zabrał jej torebkę. Kobieta prosiła, by oddał jej tylko dokumenty. On tę torebkę wyszarpał pokrzywdzonej i wsiadł do samochodu z włączonym silnikiem, w którym czekał na niego siedząc za kierownicą D. C.. Później udali się do mieszkania D. C.i tam okazało się, że w torebce było 300.000 zł, którą to sumę podzielili po połowie. On swoją część przeznaczył na spłatę długów „u ludzi” i życie, bo nie miał za co żyć. Nie wystarczyło na to, żeby spłacić kredyty zaciągnięte na firmę (...). W dalszej części wyjaśnień W. C.opowiedział o okolicznościach innych przestępstw nie pozostających w związku ze stawianymi mu w przedmiotowej sprawie zarzutami. W toku kolejnego przesłuchania (k. (...)) W. C.uszczegółowił swoje wyjaśnienia na temat zaboru pieniędzy znajdujących się w torebce pracownicy (...). Podczas kolejnego przesłuchania w dniu 24 marca 2011 r. W. C. opowiedział o zdarzeniach nie mających związku ze stawianymi mu w rozpoznawanej sprawie zarzutami. Przesłuchany w dniu 16 czerwca 2011 r. (k. (...)) złożył wyjaśnienia na temat pistoletu (...), którego posiadanie mu zarzucono. Była to broń pożyczona dla bezpieczeństwa oraz na prośbę, osób z którymi dokonał rozboju w G.29 grudnia 2010 r. P. W.i D. C.podczas jednej z rozmów na temat napadu na bank w G.zasugerowali, że dobrze by było, żeby podczas następnej „roboty” była ostra broń. Podał miedzy innymi, że broń tę przywiózł ze sobą na stację do L.13 stycznia 2011 r. i przekazał ja D. C.zgodnie z jego i P. W.prośbą. Potwierdził też posiadanie karabinka (...)kal. (...)nr (...)i amunicji do niego oraz opisał okoliczności nabycia tej broni. Podał też, że jeśli chodzi o rozbój w banku w G.to było tak jak w zarzucie. Co do broni, którą miał przy sobie w czasie rozboju w G.podał, iż otrzymał ją albo od P. W.albo od D. C., a oskarżeni ci powiedzieli mu, że to atrapy broni. Po odczytaniu wyjaśnień P. W.z k. (...) W. C.podał, że nie kojarzy takiego zdarzenia oraz wskazał, że skoro to była replika broni to po co naboje. Na rozprawie przed Sądem, gdy sprawa była rozpoznawana po raz pierwszy, W. C. przyznał się do dokonania zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień, a po odczytaniu kolejnych wyjaśnień przyznał, że początkowo nie przyznawał się do zarzucanych mu czynów, ale później już złożył szczere wyjaśnienia. Na rozprawie po odczytaniu wyjaśnień z 17 lutego 2011r. W. C. dodał tylko, że broń, którą trzymał w dłoni podczas napadu na bank w G. to była broń gazowa, ale bez amunicji. Po przesłuchaniu D. W. C. podał, że nie wiedział, iż w G. jest jakikolwiek bank oraz że napad na pracownicę (...) razem z nim zaplanował i zrealizował oraz podtrzymał swoje wcześniejsze wyjaśnienia na temat tego przestępstwa. Dodał, iż złożone przez D. C. wyjaśnienia są zemstą za to, że on poszedł na współpracę i że jest to również próba zrzucenia w całości odpowiedzialności na niego, podczas gdy wszystko było ustalane wspólnie. Dotyczy to zarówno napadu na bank w G., jak i rabunku w (...). Sugerował niewiarygodność twierdzeń P. W. podnosząc, że ten wcześniej się go nie obawiał, a teraz raptem wszyscy się go boją. Sprecyzował, że nie tylko W. nie godził się na użycie kałasznikowa, bowiem w istocie była to wspólna decyzja. Jego zdaniem ze strony P. W. jest to próba zrzucenia winy w całości na niego. Dodał także, że zarówno D. C. jak i P. W. zależało, żeby pokazywać się w jego towarzystwie. Jego zdaniem imponował im tzw. półświatek, w którym on się obracał i dlatego zależało im na znajomości z nim. Na rozprawie, gdy sprawa była rozpoznawana po raz kolejny W. C.przyznał się do udziału w rozboju w G., przy czym nie przyznał się do zarzutu, iż był to rozbój z użyciem broni palnej. Odmówił składania wyjaśnień, a po odczytaniu poprzednich wyjaśnień potwierdził je, przy czym po odczytaniu wyjaśnień z pierwszej rozprawy z kart (...) (...)stwierdził, że nie były one zgodne z prawdą jeżeli chodzi o fragment o broni gazowej, bo jeżeli chodzi o tą broń gazową to złożył takie wyjaśnienia, żeby jego wyjaśnienia były spójne z wyjaśnieniami P. W.. Myślał, że to mu coś pomoże, że uzyska nadzwyczajne złagodzenie kary. Odpowiadając na pytania stwierdził, że jeżeli chodzi o broń, jaką miałem podczas napadu w G.to była to atrapa broni, to był przedmiot przypominający broń. Nie przyglądał się tej atrapie, bo to był kawałek plastiku. Nie wie, co się później działo z tymi atrapami, które zostały użyte w trakcie napadu w G.. Nie wie, czy ten przedmiot opisywany przez P. W.jako replika V.– a został wzięty od A. B., nie znał go. K. J.znał tylko z widzenia, wiedział, że jest taksówkarzem. Nic nie wie na temat żadnego spotkania z D. C.i P. W.w okolicach T.na W., w trakcie którego miała być pokazywana broń gazowa i żeby miała być rozmowa na temat zakupu naboi do tego rodzaju broni, nie kojarzy takiego spotkania. Od D. C.nie słyszał o żadnej broni gazowej. Na pewno ten przedmiot był z plastiku, w kolorze ciemnym, czarnym. Pierwszy raz widziałem tą atrapę podczas jazdy do banku, to było już w G.. Na rozprawie jak mówił o tej broni gazowej, to chciał być taki wiarygodny jak P. W.. Podkreślił, że te pozostałe rzeczy, o których mówił w śledztwie i na rozprawie potwierdziły się. Nie było tak, by był zdenerwowany na P. W.i D. C., że za pierwszym razem nie weszli do tego banku ze względu na to, że byli tam ludzie. Był zdenerwowany z tego powodu, że chciał mieć to za sobą. Przecież jemu też nie zależało na dodatkowych świadkach. Nie było żadnej kary dla P. W., tylko ta kwota 2.000 zł, którą oskarżony ten miał mu zapłacić, wynikała z tego, że sprawa została załatwiona, bo samochód teścia P. W.się odnalazł. Nie było takich sytuacji, żeby z D. C.miał obserwować banki w L.czy K.. Po prostu jeździli i zastanawiali się jak zarobić pieniądze. Na pewno to P. W.przedstawił pomysł z napadem w G.. On nie wiedział, że taki G.istnieje. Strzały z kałasznikowa to była odpowiedź na ciekawość D. C., jak brzmią takie strzały. Nie wynikało to z jego zdenerwowania, że napad nie doszedł do skutku. Podczas przesłuchania u Prokuratora przyznał się do wielu czynów. W związku z tym jeżeli w G.miałby w ręce broń gazową, to by też szczerze do tego przyznał. A w tym przypadku nawet, gdy już poszedł na współpracę, to cały czas mówił, że była to atrapa. Przedmiot, który trzymał w ręce w trakcie rozboju w G.w ogóle nie przypominał pistoletu V.. Wie jak wygląda pistolet V., bo miał V.w ręce. Było to dużo mniejsze i lżejsze od prawdziwego pistoletu V., który miał w ręce. Ten prawdziwy pistolet, to był kawał żelastwa. Jeżeli chodzi o oskarżonego D. C., to podczas pierwszego przesłuchania w dniu 14 stycznia 2011r . (k. (...)) przyznał się on do obu stawianych mu zarzutów. Podał, że W. C.i P. W.są jego kolegami. Podczas jednej z rozmów w połowie grudnia P. W.wpadł na pomysł, że można by było okraść bank w G.. Mówił, że to bardzo dobre miejsce, bo tam nie ma kamer. Postanowili dokonać rozboju w tym banku. Potrzebowali kierowcy i P. W.załatwił wtedy D. I., którego on wcześniej nie znał. Nie przygotowywali się specjalnie do tego napadu. Dzień wcześniej dwoma samochodami pojechali do G.. Był to P. należący do P. W.raz R. W. C.. Wtedy D. I. ps. (...)około godz. 15:00 wszedł do banku i ustalił, że nie ma tam kamer. Oni w tym czasie siedzieli w samochodzie zaparkowanym przy kościele. Już tego dnia „zrobiliby” ten bank, ale kiedy dotarli na miejsce, to okazało się że był już zamknięty. Już wówczas mieli 3 sztuki nienabitych pistoletów hukowych, jeden należał do D. I., drugi do niego, zaś trzeci do P. W., oraz że były to imitacje broni palnej, dostępne w ogólnej sprzedaży bez pozwolenia. Następnie 29 grudnia 2010 r. wyjechali z Ł.do G.już jednym samochodem, docierając na miejsce około 14:00, tuż przed zamknięciem banku. Pojazd zostawili za kościołem na parkingu, około 150 metrów od banku. W pojeździe mieli ze sobą trzy pistolety hukowe – te same co poprzedniego dnia. Nie było wśród nich typowego przywódcy, który kierowałby nimi i instruował, jak dokonać napadu, a wszystkie kwestie omawiali wspólnie. Uzgodnili więc, że w samochodzie zostaje (...)– D. I., natomiast on, P. W.i W. C.idą do banku. Ponieważ P. W.był sprawny fizycznie, miał wejść pierwszy, przeskoczyć przez ladę i dostać się do kasy. On z W. C.mieli zaś wejść za P. W.i opanowywać sytuację. P. W.miał kominiarkę, którą założył bezpośrednio przed wejściem. On z W. C.mieli zwykłe wełniane czapki typu narciarskiego. Pierwszy wszedł P. W.a oni weszli za nim. P. W.przeskoczył przez ladę zaś W. C.krzyczał, że to jest napad. Mieli z W. C.w rękach straszaki. W banku była sama obsługa – same kobiety. Po okrzyku W. C.wszystkie położyły się na ziemi. Jedna z nich otworzyła drzwi do pomieszczenia kasy i P. W.wszedł do środka. P. W.wziął z lady pieniądze i schował je do kieszeni. Kasjerka nie otwierała żadnych sejfów czy kasetek z pieniędzmi. Ta operacja trwała 2-3 minuty. (...)mówił później, że od momentu wyjścia z auta do powrotu upłynęły 4 minuty. Po wyjściu z banku od razu pobiegli do samochodu i odjechali w stronę U.. Po dotarciu do Ł.pojechali do jego mieszkania. Tam liczyli pieniądze, było ich dokładnie 22.400 złotych. Podzielili się nimi w ten sposób, że kierowca, czyli (...)dostał 3.000 złotych, a im trzem wypadło prawie po 6.500 zł. Podał okoliczności związane z przygotowaniem przestępstwa rozboju na konwój przewożący pieniądze w K.. Po chwili oczekiwania na stacji paliw w L.nadjechał samochodem B.koloru białego W. C.. Miał do nich dojechać jeszcze D. M., ale tak się nie stało. W. C.to wziął go na bok, dał mu do ręki pistolet i powiedział, że może być ostro, że może dojść do strzelaniny. Mówił też broń jest nabita i są w niej cztery pociski. On się tego wystraszył i chciał się wycofać, ale nim to uczynił przyjechała policja i ich zatrzymano. Podkreślił też, że nic nie słyszał na temat napadu na księgową w punkcie złomu przy ul. (...)w Ł.. Nie posiada żadnej wiedzy na ten temat. Również nic nie wie na temat narkotyków znalezionych w Transporterze. Nie był świadkiem aby ktoś komuś udzielał narkotyków. Dodał, że on narkotyków nie bierze choćby z uwagi na chore serce. Podał, że nie brał udziału w żadnych innych przestępstwach, nie był wcześniej karany i chciałby dobrowolnie poddać się karze. Podczas kolejnego przesłuchania w dniu 15 stycznia 2011 r. (k. (...)) D. C.przyznał, że wspólnie z W. C., D. I.i P. W.dokonał napadu na bank w G.. P. W.i W. C.znał, gdyż pracowali razem w ochronie. Na którymś ze spotkań w Ł., na stacji paliw, rozmawiali wspólnie o finansach i P. W.wpadł na pomysł, by napaść na bank w G.. Spotkania miały miejsce 3-4 dni, może tydzień przed napadem, w grudniu 2010 r., przed Świętami Bożego Narodzenia. To P. W.był pomysłodawcą rozboju i miejsca tego przestępstwa, mówił, że orientuje się, że w banku nie ma kamer i do najbliższego posterunku Policji jest daleko. Umówili się, że najpierw pojadą na rozpoznanie, do czego doszło dzień przed napadem. Pojechali tam wówczas dwoma autami – V. (...)i R. (...)na francuskich numerach, przy czym jeden samochód zostawili około 15 kilometrów od G.pod sklepem, a pod bank pojechali V. (...). Następnie po ustaleniu przez D. I., że w banku nie ma zabezpieczeń chcieli już wówczas dokonać napadu, ale jak wrócili po L.i ponownie dojechali do G., to okazało się, że bank został zamknięty. Wyjaśnił, że wrócili do Ł., bo tego dnia było za późno, żeby coś zrobić. Umówili się na drugi dzień i około 13:00 wyjechali z Ł.samochodem V. (...) P. W.. W czasie jazdy P. W.z (...)zmienili w aucie tablice rejestracyjne, a do G.dotarli około godz. 14:
  1. Samochód zatrzymali na tym samym parkingu co w dniu poprzednim. Przez około 10 minut siedzieli w samochodzie. W tym czasie D. I.z P. W.palili papierosy. Następnie poszli pod bank, przy czym D. I.został w samochodzie, gdyż był kierowcą. Jak weszli do banku okazało się, że są tam klienci, w tym dzieci i on się wycofał. Wyszli wszyscy z powrotem do auta. Ponownie ruszyli do banku po około 20 minutach. Gdy tam doszli nie było już klientów i dokonali napadu. Pieniądze zabrali w ten sposób, że (...)włożył je do kieszeni i przeskoczył przez ladę. Potem wyszli i odjechali w stronę U.. Samochód cały czas był zaparkowany pod kościołem. Według jego wiedzy na napadzie nie używali ostrej broni. Ogółem mieli 3 sztuki nienabitej broni hukowej – wykonanych z metalu imitacji pistoletów. Podczas napadu to on miał jeden pistolet, zaś drugim posługiwał się W. C.. Co do trzeciej sztuki, to nie została zabrana z samochodu. po napadzie swój pistolet wyrzucił, nie pamięta gdzie, a co się stało z resztą, to nie wie. W chwili zatrzymania jechali do K.w celu dokonania napadu na konwój przewożący pieniądze. Jednakże on gdy zorientował się, że jest broń ostra, kałasznikow, to chciał się wycofać, ale nie zdążył, bo zatrzymała ich policja. Pistolet, który przy nim znaleziono otrzymał chwilę wcześniej od W. C., który poinformował go, że w magazynku są cztery kule. Na zakończenie przesłuchania wskazał, że bardzo żałuje swojego czynu. W trakcie kolejnego przesłuchania (k. (...)) D. C.wskazał, że rozbój w G.wymyślił W. C., którego faktycznie to nie znał. Podkreślił też, że nic nie wie na temat zdarzeń, które miały miejsce na terenie firmy (...). Podczas kolejnego przesłuchania (k. (...)) D. C.nie przyznał się do rozboju na pracownicy (...). Stwierdził, że w pewnym momencie zauważył, że W. C.jest nieobliczalny. W lipcu lub sierpniu 2008 r. jechali do pracy jednym samochodem i na ulicy (...)w Ł.z pijalni piwa wyszedł jakiś człowiek, który odgrażał się, a do W. C.powiedział „łysy”. Wówczas W. C.podszedł do tego mężczyzny i dwa razy zadał mu uderzeniem nożem w brzuch. Po tym zdarzeniu starał się unikać C.obawiając się jego zachowania. Pytany dlaczego mimo to dokonał z nim rozboju w G.wyjaśnił, iż przed tym zdarzeniem W. C.dał mu do zrozumienia, że dużo wie o nim i jego zachowaniu. Wiedział, że jeżeli nie pojedzie na ten rozbój w G.to nie będzie dobrze. Obawiał się o swoje i żony życie oraz zdrowie. Słyszał jak W. C.kiedyś powiedział, że jak go ktoś zdenerwuje to wywiózłby go do lasu. Podczas kolejnego przesłuchania (k. (...)) oskarżony opowiedział o okolicznościach popełnienia przestępstwa, które nie zostało objęte aktem oskarżenia w przedmiotowej sprawie, a w toku przesłuchania w dniu 9 czerwca 2011r. (k. (...)) wskazał, że w czasie wyjazdu do G.w celu dokonania rozboju najprawdopodobniej wszyscy mieli wyłączone telefony komórkowe. Opowiedział też o planowaniu przestępstwa napadu na konwój z pieniędzmi w K.. W trakcie kolejnego przesłuchania w dniu 17 czerwca 2011 (k. (...)) D. C.przyznał się do wszystkich tych czynów poza zarzutem dokonania rozboju w (...). Na zdjęciu z k. (...)rozpoznał broń należącą do W. C., która jego zdaniem jest straszakiem. Podał, że na k. (...)znajdują się zdjęcia broni tzw. kałasznikowa, należącego do W. C.i że tę broń W. C.miał również 28 grudnia 2010r., gdy jechali do G.. Na fotografii z k. (...)rozpoznał broń, którą otrzymał od C.13 stycznia 2011 r. przed zatrzymaniem. Po okazaniu fotografii z k. (...) D. C.wskazał, że pistolet podobny do tego ze zdjęcia miał podczas rozboju w G.29 grudnia 2010 r. W. C.. Odnosząc się do zarzutu posiadania pistoletu będącego repliką V.potwierdził okoliczność, że posiadał tę broń, ale przez krótszy okres niż w zarzucie, iż maksymalnie mogło to być 6-7 dni, które mieściło się w okresie objętym zarzutem, a pistolet ten dał mu K. J.. To od W. C.dowiedział się, że K. J.ma taką broń i to C.powiedział, żeby wziąć tę broń od K. J.. W. C.powiedział mu, że warto mieć taką broń w czasie napadu, gdyż wygląda ona jak prawdziwa. W. C.widział u niego tę broń wcześniej. Tę broń pokazywał także P. W.. Pistolet ten pokazał im przed napadem w G.. Po rozboju w G.tę broń przekazał P. W.i została ona w plecaku P. W., w jego samochodzie, po czym zadzwonił do K. J.i mu tę broń oddał. Na rozprawie przed Sądem D. C.odmówił składania wyjaśnień, a po odczytaniu poprzednich wyjaśnień generalnie potwierdził je, jednakże po odczytaniu wyjaśnień z k. (...)wskazał, że pomysłodawcą napadu na bank nie był P. W., a W. C., iż P. W.przedstawił jedynie propozycję miejsca. Decyzję o tym, że napad zostanie dokonany na bank w G.zwerbalizował W. C., a uzasadniał to tym, że w banku może być większa ilość gotówki przeznaczonej na wypłaty dla rolników za mleko. Co do wydarzeń z 28 grudnia 2010 r. nie wykluczył, że w przededniu dokonanego napadu, zakładając już dokonanie napadu w tym dniu, wrócili po L.i ponownie pojechali do G., ale nie zrobili tego, bo bank był zamknięty. Wiedział o tym, że W. C.ma kałasznikowa, gdyż dzień przed dokonaniem napadu na bank w G.strzelał z niego. Odpowiadając na pytania D. C.wyjaśnił, że przed napadem na bank nie rozważał potrzeby zaopatrzenia się w broń. 29 grudnia 2010 r. do banku w G.wchodzili dwa razy. Za pierwszym razem byli tam klienci z dziećmi i on się wycofał. Powiedział wtedy, że jeżeli tam są dzieci to on nie wejdzie. Podał, że P. W.przyznał mu rację, a W. C.strasznie się zdenerwował. Powiedział, że za drugim razem tam mają wejść, że nie ma „wymiękania”, że więcej tam nie pojedzie. Widział jakiego rodzaju pistoletem posługiwał się W. C.podczas napadu na bank i była to replika gazowego V.. Nigdy nie groził P. W.i D. I.. Nie zauważył, by wymieni się go bali, ich relacje były dobre. Nie było takiej sytuacji, by mówił M. C.i P. W., że razem z W. C.dokonał napadu na pracownicę (...). W areszcie (aresztantce prokuratury) rozmawiał z P. W.i ten powiedział mu, że wie, iż on tego nie zrobił, a powiedział to tylko dlatego, że policjanci prowadzący sprawę przekazali mu, że on z zemsty go pomawia do innej sprawy. Świadkiem tej rozmowy był D. I.i inne osoby, których nie zna. W toku dalszych czynności w trakcie postępowania sądowego wskazał, że to, co zeznawał M. C.i P. W.jest jednak prawdą, iż faktycznie powiedział im, że z W. C.„zrobił napad” na pracownicę (...), choć tak naprawdę tego nie zrobił, zaś W. C.powiedział, że gdyby ktoś pytał o napad na kasjerkę (...), to ma mówić, że zrobił to razem z W. C., by wyglądali w oczach innych lepiej, na bardziej konkretnych, wiarygodnych. Wówczas się zgodził nie myśląc, że to może być w jakikolwiek sposób przeciwko niemu wykorzystane. Podczas spotkania przed napadem w G.oznajmił C., że nie chce tego robić. On wówczas bardzo wymownie powiedział: „chyba mnie teraz k..a nie zostawisz?” Wtedy przestraszył się W. C.go i postanowił przystać na jego plan. Na rozprawie, gdy sprawa była rozpoznawana po raz kolejny D. C. przyznał się do rozboju w G., natomiast nie przyznał się do posiadania broni palnej. Nie przyznał się również do tego, ze podczas napadu na bank w G. została użyta broń pana. Odmówił składania wyjaśnień, a po odczytaniu poprzednich wyjaśnień potwierdzał je, przy czym po odczytaniu wyjaśnień kart 349 – 351 stwierdził, że w tych wyjaśnieniach podał, że każda z broni jaka była użyta w trakcie napadu na bank w G. była metalowa, bo on sam miał w ręku metalową atrapę. Tak naprawdę to nie wie z czego była zbudowana reszta. W założeniu miały tylko wyglądać na prawdziwe. Odpowiadając na pytania stwierdził, że nie wie dlaczego wyjaśnił na poprzedniej rozprawie, że ta broń użyta w trakcie napadu na bank w G., to była broń gazowa. Nie zna się na broni. Może to była sugestia, która może pojawiła się na policji, może w prokuraturze. Może tak powiedział, bo miał tak w zarzucie, ale on nie zna się na broni. To dlatego, że nie zna się na broni, to powiedział w jednych wyjaśnieniach, że była to broń hukowa, a w innych że straszaki, a na rozprawie, że broń gazowa. Gdy pożyczał broń od K. J., którą później trzymał w ręce W. C., to chodziło o to, żeby przypominało to prawdziwą broń. Po zatrzymaniu, które nastąpiło w L., był rozpytywany o przestępstwa, o których ma wiedzę i wtedy od razu przyznał się do wzięcia udziału w napadzie na bank w G.. Byli rozpytywani osobno. O napadzie na bank w G. powiedział z własnej inicjatywy. To był wyraz tego, że chciał współpracować z organami ścigania. Nie zamierzał stosować przemocy wobec pracownic banku, gdyby stawiały opór, zamierzał wówczas uciec. Nie było czegoś takiego, by był w domu u A. B. i żeby pożyczał od niego broń gazową, która została użyta podczas napadu w G.. Nic nie wie na ten temat, by A. B. miał jakąś broń gazową, nie widział takiej u niego w mieszkaniu. Pożyczył tylko tę replikę od K. J.. Umówił się z K. J. gdzieś na mieście i powiedział mu, że potrzebuje czegoś, co wygląda na prawdziwe. Nie mówił mu w jakim celu tego potrzebuje. Broń, którą mu przekazał K. J. była podobna do tej, której zdjęcia pokazano mu podczas ostatniego przesłuchania w toku postępowania przygotowawczego, które to zdjęcia znajdowały się na k. 1490-
  2. To była broń długości około 20 cm, wyglądała jak broń krótka, pistolet. Nie próbował tej broni składać ani rozkładać, zdziwiło go tylko, że jest dosyć lekka. Nie potrafi teraz powiedzieć, czy była z metalu, ale na pewno była lżejsza od tego straszaka, który miał w ręce podczas napadu na bank w G.. Nie potrafi nic bliższego powiedzieć na temat wyglądu tej broni, bo ją po prostu wrzucił do samochodu. Nie kojarzy, czy były jakieś naboje do tej broni. Nie przypomina sobie, czy tam był jakiś wyjmowany magazynek, a jeżeli tak, to czy były w nim naboje. Żadnych napisów na tej broni nie kojarzy. Nie zaglądał do lufy tego pistoletu, tylko na ulicy go wziął i wrzuciłem do samochodu. Nie pamięta na ile to było dni przed napadem na bank w G.. Nie pamięta, czy było takie spotkanie w okolicach (...) na W., o którym mówił w swoich wyjaśnieniach P. W., nie wyklucza tego. Nie czuli się tak pewnie, by wymachiwać bronią pod sklepem (...). Nie przypominał sobie spotkania, w trakcie którego miałby pokazywać P. W. tę broń, a ten ją oglądać, wyjmować magazynek, oddać strzał na sucho. On ją woził schowaną w aucie. Jeżeli chodzi o napad na bank w G., to właśnie ten pistolet był pożyczony od K. J. i został wyjęty z plecaka P. W.. Jak wsiadali do samochodu, udając się w stronę G., to został ten pistolet włożony do plecaka P. W.. To na pewno była ta sama broń, którą pożyczał od K. J.. W żartach powiedział tak ogólnie, że można by załatwić naboje do tego pistoletu. Nie przypomina sobie, czy powiedział to w obecności P. W. i W. C., natomiast powiedział coś takiego tylko w żartach, a teraz jest to wyciągane przeciwko niemu. Nie ma pewności, że to była broń gazowa. Nie wie dlaczego wcześniej przyznał się do tak postawionych zarzutów, w tym dokonania czynu z art. 280 § 2 kk. Wskazał, że jeżeli chodzi o napad na kobietę z (...), to został ukarany za to co opowiadał. P. W. faktyczne mu powiedział, że wie, że tego nie zrobił, ale że złożył wyjaśnienia, z których wynikało, że on tego dokonał. Przez własną głupotę opowiadał wszystkim, że to zrobił a potem został za to ukarany. Nie wie dlaczego W. C. twierdzi, że on z nim dokonał tego napadu. Po napadzie na bank w G. umówił się z K. J. pod bramą, tam, gdzie K. J. mieszka. Do tego czasu broń tą posiadał P. W.. Gdy umówił się z K. J., to P. W. przekazał mu tą broń, a on ją oddał K. J., zaś P. W. był przy tym obecny. Nie wiedział tego na pewno, czy ta broń użyta w napadzie to była broń hukowa, straszaki, czy gazowa. Nie wie, dlaczego w tych kolejnych wyjaśnieniach przedstawił to jako rzeczy pewne. Pewny może być tego, co miał w ręce podczas napadu na bank w G., a to był starszak, bo powiedział mu o tym P. W.. Ktoś tak powiedział, że to była replika gazowego pistoletu V. i on się do tego tak przyznał. Nie znał się na broni i uznał, że skoro ktoś tak powiedział, to wie lepiej. Może dlatego tak powiedział, że P. W. przyznał, że rozbierał wcześniej prawdziwego V.-a. K. J. nie mówił mu, że pożycza mu gazową replikę V.. Nie mówił co to jest. D. I. w trakcie pierwszego przesłuchania (k. (...)) wyjaśnił, że zna P. W.od około dwóch lat. Poznał go w klubie (...)znajdującym się w Ł., gdzie P. W.pracował jako ochroniarz. Pozostałych współoskarżonych poznał dopiero wtedy, gdy jechali „na robotę" 29 grudnia 2010 r. P. W.zadzwonił do niego na komórkę przed Bożym Narodzeniem i zapytał czy chce dobrze zarobić. Zgodził się od razu, gdyż potrzebował pieniędzy na życie i założenie warsztatu samochodowego. 29 grudnia 2010 r. P. W.zadzwonił do niego na komórkę i umówili się na spotkanie na stacji paliw. Po przyjeździe na spotkanie zastał P. W.oraz dwóch nieznanych mu wtedy mężczyzn siedzących w samochodzie marki V. (...)koloru ciemno zielonego, tablica rejestracyjna o początkowych nr (...). Wsiadł do tego auta i od razu odjechali, kierując się w stronę J.. Jechali przez P., Ł., Z.. W czasie jazdy ci dwaj nieznani mu mężczyźni przedstawili mu się jako D.i W., a następnie powiedzieli mu, że chcą obrabować bank w G.. Napadu tego mieli dokonać P. W., D. C.oraz W. C., a on miał siedzieć w samochodzie. Zgodził się na tę propozycję. Ponadto w czasie jazdy D. C.i P. W.twierdzili, że bank w G.jest małym bankiem i powinno być tam około 20 tysięcy złotych. Z uwagi na fakt, że on miał zostać w samochodzie to miał dostać mniej od nich pieniędzy. Twierdzili, że on niczym nie ryzykuje. Widział leżący na tylnym siedzeniu plecak. Po dojeździe do G.zatrzymali się za tamtejszym kościołem. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami przesiadł się za kierownicę. W tym też miejscu D. C.podał na przód P. W.wspomniany plecak. P. W.otworzył go i wyjął z niego trzy rodzaje broni. Z tego co zauważył była tam gazówka wyglądająca jak B., straszak wyglądający jak (...)oraz mały pistolet. Według niego żadna z tych broni nie była załadowana. Co prawda włożone miały magazynki, ale mężczyźni wyjmowali je przy nim i nie widział w nich amunicji. Dodał, że około 20 kilometrów przed G. W. C.powiedział, że trzeba wyłączyć telefony komórkowe, co też uczynili. W czasie jazdy widział, że P. W.w kieszeni kurtki miał zwiniętą czarną kominiarkę, pozostali mieli tylko czarne czapki. Z rozmów w czasie jazdy nie wynikało, aby któryś z tych chłopaków był wcześniej na obserwacji w tym banku. Następnie D. C.poszedł sam do banku sprawdzić, czy są tam jakieś kamery i jakie jest rozmieszczenie pomieszczeń wewnątrz banku. Stwierdził, że na parkingu przy kościele palił wspólnie z P. W.papierosy, palił także czekając na pozostałych, gdy poszli do banku. Niedopałki wyrzucał przez okno samochodu. D. C.wrócił po około 5 minutach i powiedział, że można dokonać napadu na bank, gdyż nie ma kamer. Po tych słowach do banku poszli P. W., D. C.i W. C.. Na dłonie każdy z nich miał założone rękawiczki. Wrócili biegiem po ok. 3 minutach. Od razu wsiedli do auta i stamtąd odjechali, a pieniądze, które każdy z nich miał w kieszeniach, podczas jazdy przełożyli do plecaka. On czekał na nich mając w samochodzie uruchomiony silnik. Z G., po wyjeździe spod kościoła, jechał w kierunku U.. Po przejechaniu ok. 10 kilometrów to P. W.usiadł za kierownicą, a on przesiadł się na przedni fotel pasażera. Z U.pojechali autostradą na S.. Po przyjeździe do Ł.ok. godz. 18:00 pojechali od razu do mieszkania D. C.. Tam pieniądze zostały wyrzucone z plecaka na stół. Wszyscy zaczęli je liczyć. Tych pieniędzy było ok. 23 tysiące. Każdy z tej trójki dostał po ok. 7.900 zł. Następnie każdy z chłopaków z tej kwoty dał mu 1.000 złotych, tak więc otrzymał łącznie 3 tysiące złotych. P. W.wziął straszaka przypominającego (...), D. C.zabrał gazówkę przypominającą (...), a W. C.wziął mały pistolet. Pozostali wspólnie podejmowali decyzje, a on dopasowywał się do ich pomysłów. Jadąc do G.zmienili tablice rejestracyjne na (...)o początkowym nr (...). Tablice te wyjął z samochodu P. W., a zmieniał je z D. C.. Tablice te po napadzie zdemontowali. D. I.następnie sprostował swoje wyjaśnienia i stwierdził, że 28 grudnia 2010 r. zadzwonił do niego w godzinach rannych P. W.i nawiązał do tej rozmowy, która miała miejsce przed Bożym Narodzeniem. W.oświadczył, że ma przyjechać na wskazaną stację paliw o godz. 12:00, tego samego dnia. On tam przyjechał komunikacją miejską. Na miejscu zastał całą trójkę współoskarżonych o dokonanie napadu na bank w G.i to w tym dniu poznał się z nimi. Byli tym samym samochodem, co dzień później. Nie było innego auta. To właśnie wtedy P. W.powiedział mu, że chcą dokonać napadu na bank. W.stwierdził, że jest on im potrzebny jako kierowca – miał jedynie odjechać z miejsca napadu. Zgodził się. Wyjaśnił, że wówczas jechali tą samą drogą, co kolejnego dnia. Po przyjeździe do G., było to ok. godz. 15:25, P. W.nakazał mu pójść do banku i sprawdzić czy są tam kamery. Tak uczynił, ale gdy podszedł do banku to okazało się, że jest on już zamknięty. Wrócił do samochodu i przekazał to chłopakom. Podał, że tego dnia widział leżący w samochodzie plecak – ten sam co na drugi dzień. Dodał, że wszyscy byli źli, że bank był już zamknięty. Po drodze pozostali stwierdzili, że trzeba wrócić do tego banku na drugi dzień. Gdy to usłyszał to wyraził chęć, że na drugi dzień także pojedzie z nimi. 28 grudnia 2010 r. miał oprócz „obcinki” siedzieć w odległości ok. 200 metrów od banku i czekać na chłopaków w samochodzie. Stwierdził, iż 28 grudnia 2010 r. nie widział dokładnie czy chłopaki mieli broń. Jednak gdy wracali to zatrzymali się w jakimś lesie i słyszał wówczas huk wystrzału, a następnie i zobaczył, że W. C.trzyma w dłoniach broń wyglądającą jak kałasznikow. Po tym wystrzale W. C.oddał jeszcze jeden strzał w powietrze, po czym schował broń pod dywanikiem z tyłu siedzenia pasażera. Więcej broni w tym dniu nie widział. Wracając z G.najpierw podrzucili go do K.i umówili się na 29 grudnia 2010 r., że spotkają się o 10:00 rano na stacji (...)przy ul. (...). Dodał, że jego wcześniejsze wyjaśnienia na temat 29 grudnia 2010 r. są prawdziwe, tak jak i te, dotyczące 28 grudnia 2010 r. Następnie wyjaśnił o okolicznościach zaplanowanego na 13 stycznia 2011 r. przestępstwa i podał, że 12 stycznia 2011 r. P. W.zadzwonił do niego w godzinach popołudniowych i powiedział, że spotkają się w czwartek o godz. 17 na stacji L., na wprost (...). W czwartek przyjechał na tę stację V. (...). Na miejscu czekali na niego D. C.z P. W.. Z tej stacji pojechali najpierw na ul. (...), gdzie D. C.kupił amfetaminę, którą zażyli na parkingu przy Pasażu (...). D. C.otrzymał telefon od W. C., aby czekali na niego na stacji (...)w L.. Gdy jechali do L.to P. W.powiedział mu, że jadą ok. 180 kilometrów za Ł.i później dowiedzą się o co chodzi. Gdy po przyjeździe na stację w L. D. C.poszedł do sklepu (...)powiedział mu, że chcą dokonać napadu na konwój przewożący gotówkę. Nie mówił gdzie ma dojść do napadu. Oświadczył, że w tym konwoju powinno być 500 tysięcy złotych. Jego udział miał polegać na tym, że miał siedzieć za kierownicą V. (...)w lesie. Natomiast pozostali mieli bezpośrednio dokonać napadu. Na tej stacji czekali na W. C.ok. 20 minut, który po przyjeździe poinformował ich, że razem z nimi na „robotę" pojedzie jeszcze jeden chłopak, który dopiero przyjedzie. Po około 10 minutach pojawiła się Policja i zostali zatrzymani. Podczas konfrontacji z W. C.(k. (...)) D. I.stwierdził, że siedzący obok niego mężczyzna to jest właśnie ten (...), o którym wyjaśniał w dniu wczorajszym, i który brał udział w napadzie na bank w G.29 grudnia 2010 r. Był on także z nimi dzień wcześniej w tym banku, i tego dnia w drodze powrotnej oddał on dwa strzały z kałasznikowa. Po złożeniu wyjaśnień przez W. C., który zaprzeczył wersji D. I., oskarżony ten zmienił swoje stanowisko odwołując wszystkie twierdzenia obciążające W. C.wskazując, że pomyliły mu się twarze. W trakcie kolejnego przesłuchania D. I. stwierdził, że podczas konfrontacji z W. C., przestraszył się współoskarżonego. Podniósł, że podtrzymuje wszystkie wyjaśnienia, jakie złożył w tej sprawie, a dotyczące udziału W. C. i innych osób w napadzie na bank i wszystko co powiedział na policji. Stwierdził, że nie chce być już więcej konfrontowany z W. C., iż P. W. mówił mu, że ten W. C. jest groźny i może zrobić krzywdę. W toku kolejnego przesłuchania (k. (...)) D. I.stwierdził, że był w odległości około 150 m od banku ale nie był w środku. Po tym jak W. C.strzelał w lesie, wystraszył się tej sytuacji i chciał się wycofać, ale nie zrobił tego z uwagi na wcześniejsze twierdzenia P. W., który mówił, że W. C.i D. C.to ludzie niebezpieczni i wiedział, że faktycznie nie może się wycofać. Przyznał, że 28 grudnia 2010 r. poszedł do banku w G., żeby zobaczyć czy tam są kamery. W dniu 13 stycznia 2011 r., gdy byli na stacji paliw w L., to słyszał, jak P. W.powiedział, że nie chce jechać na ten napad. Stał wówczas jednak w odległości 10 - 15 m od P. W., D. C.i W. C.i dokładnie nie słyszał o czym oni mówili. Wówczas czekali na tę piątą osobę, która miał wziąć udział w napadzie na konwój. Słyszał jednak jak P. W.powiedział, że jak on nie jedzie to i (...)też nie jedzie. Wtedy W. C.powiedział, że oni też nie pojadą, bo to za duże ryzyko. Podczas kolejnego przesłuchania w śledztwie (k. (...)) D. I.wskazał, że zanim W. C., D. C.i P. W.dokonali 29 grudnia 2010 r. napadu, to byli już tam uprzednio i po krótkiej chwili wrócili do samochodu, gdzie on czekał, gdyż w banku byli klienci. Po około 20 minutach ponownie poszli do banku, a W. C.nalegał, że muszą w tym dniu dokonać napadu. Odnośnie broni, którą zabrali ze sobą idąc do banku 29 grudnia 2010 r. wyjaśnił, że obecnie wydaje mu się, że wzięli ze sobą dwie sztuki broni, a mała jednostka broni została w samochodzie. W trakcie ostatniego przesłuchania w postępowaniu przygotowawczym (k. (...)) D. I.przyznał się do czynu z art. 280§2 kk, ale tylko w takim zakresie, że miał z rozboju korzyść majątkową. Nie posiadał wówczas broni, a jego udział polegał tylko na tym, że czekał w samochodzie i miał odjechać z tego miejsca żeby to nie zabrało dużo czasu. W jego obecności nie dokonywano podziału ról między C., W.i C.. Wiedział po co wymienieni poszli do banku zarówno 29, jak i 28 grudnia 2010 r. Widział, że tamci mieli broń, ale z tego co zaobserwował to była to jednostki broni gazowej oraz hukowej. Po okazaniu k. (...)nie wykluczył, aby jedną z tych jednostek broni była okazana mu na zdjęciu jednostka. Po okazaniu k. (...)wskazał, że znajdują się tam fotografie kałasznikowa, który C.miał z sobą 28 grudnia 2010 r. i który zostawił w samochodzie R. (...)zaparkowanym gdzieś przy sklepie w miejscowości na trasie do G.oraz z którego strzelał w drodze powrotnej. Podał, że 29 grudnia 2010 r. widział mały pistolet, ale nie trzymał go w dłoni – pistolet, który wyglądem przypominał broń z k. (...). Wskazał, iż 29 grudnia 2010 r. to C.z C.sprawdzali, w której z broni jest amunicja i którą wziąć. Obecnie nie pamięta, który jaką broń wziął do banku w G.. Na k. (...)znajduje się fotografia broni, którą C., C.bądź W.zabrali do banku w G., nie jest w stanie wskazać, który z wymienionych tę broń zabrał. Po okazaniu mu dokumentacji fotograficznej z k. (...)wyjaśnił, że tablicę rejestracyjną o nr (...)znalazł, a tablica (...)pochodzi z samochodu jego kolegi, który stoi u niego na posesji. Te tablice były użyte 29 grudnia 2010 r. gdy jechali do G.. To on wspólnie z P. W.nałożyli te tablice na tablice (...). Po odczytaniu wyjaśnień P. W.z 15 czerwca 2011 r. i W. C.z 16 czerwca 2011 r., D. I.podtrzymał swoje wyjaśnienia. Jego zdaniem wszystkim kierował C., który nakazał im wszystkim, około 20 kilometrów przed G., wyłączyć telefony komórkowe oraz polecił zmianę tablic rejestracyjnych w pojeździe. Po zachowaniu C.stwierdził, iż jest on osobą, która ma najwięcej do powiedzenia w tej grupie. W.cały czas słuchał jego poleceń. To C.ustalał kiedy mają wejść do tego banku, o której godzinie. Z tych też względów uznał, że napadem na bank kierował W. C.. To co wcześniej wyjaśnił na ten temat wynikało z obawy przed C.. Na rozprawie przed Sądem D. I. tylko częściowo przyznał się do dokonania rozboju w G.. Wskazał, że przyjął korzyść majątkową w postaci 3.000 zł z tego rozboju oraz do tego, że w czasie napadu przebywał w samochodzie, w odległości 100 m od banku. Nie przyznał się natomiast, do tego, by posiadał wówczas broń i amunicję. Odmówił składania wyjaśnień, a po odczytaniu poprzednich wyjaśnień potwierdził je. Gdy sprawa była rozpoznawana po raz kolejny D. I. przyznał się do przyjęcia korzyści z napadu w G. w kwocie 3 tysięcy złotych oraz do pomocnictwa w dokonaniu tego napadu, ale bez użycia broni. W pozostałym zakresie nie przyznał się do dokonania zarzucanego czynu. Odmówił składania wyjaśnień, a po odczytaniu poprzednio złożonych wyjaśnień potwierdził je. Przystępując do analizy wyjaśnień złożonych w tej sprawie przez oskarżonych niewątpliwie do ich relacji należy podejść z dużą ostrożnością i poddać je bardzo wnikliwej analizie. Owa ostrożność w ocenie ich wyjaśnień wynika z faktu, że każdy z tych oskarżonych wziął udział w rozboju w banku w G., a przy tym nie ukrywali, że składając wyjaśnienia liczą na skorzystanie z dobrodziejstwa nadzwyczajnego złagodzenia kary, o którym mowa w art. 60 § 3 kk. Teoretycznie więc każdy z oskarżonych mógł mieć powody do przedstawienia w niniejszej sprawie nieprawdziwych relacji obciążających innych współoskarżonych a jednocześnie pomniejszających ich rolę w dokonanym przestępstwie licząc na nadzwyczajne złagodzenie kary. Generalnie w judykaturze utrwaliło się stanowisko, że co do zasady dowód z pomówienia współoskarżonego może być pełnoprawnym dowodem, jednakże powinien podlegać szczególnie wnikliwej i ostrożnej ocenie ze strony sądu, który powinien zbadać, czy tego rodzaju pomówienie jest konsekwentne i stanowcze, czy jest zgodne z doświadczeniem życiowym oraz logiką wypadków, czy znajduje potwierdzenie w innych dowodach bezpośrednich lub pośrednich, czy wreszcie pomawiający nie ma interesu osobistego lub procesowego w obciążaniu współoskarżonego, a także jakie były relacje między osobą pomawiającą i pomawianą, w którym momencie pomawiający zdecydował się złożyć swoje wyjaśnienia, czy są one logiczne, spójne, czy pomawiający nie stara się wybielić kosztem osoby pomawianej. Należy w tym miejscu zwrócić uwagę na dwa wyroki Sądu Najwyższego w tym zakresie, jeden z dnia 22 maja 1984r. wydany w sprawie IV KR 122/84 (OSNPG z 1984, z. 11, poz.101), a drugi z dnia 15 grudnia 1985r. w sprawie IV KR23/85 (OSNKW z 1985r., z. 11 – 12, poz. 13), w którym Sąd Najwyższy przedstawił takie właśnie stanowisko. Analizując wyjaśnienia oskarżonych, przy uwzględnieniu opisanych wyżej wskazówek, za w pełni wiarygodne należy uznać wyjaśnienia P. W. . W pierwszej kolejności podkreślenia wymaga, że oskarżony ten już w toku pierwszego przesłuchania po zatrzymaniu go w dniu 13 stycznia 2011r., nie znając treści wyjaśnień innych zatrzymanych osób, gdyż przesłuchania odbywały się w tym samym czasie, złożył bardzo szczegółowe i bardzo szczere wyjaśnienia nie tylko na temat samego przebiegu rozboju w G., ale i zdarzeń, które miały miejsce w okresie poprzedzającym ten rozbój jak i tego, co działo się pomiędzy dokonaniem tego przestępstwa a zatrzymaniem w dniu 13 stycznia 2011r. Opisał swoją znajomość z W. C.i D. C., jak też plany dokonania rozboju na konwój przewożący pieniądze z (...), okoliczności rezygnacji z tego przestępstwa, okoliczności w jakich pojawiły się plany dokonania rozboju na bank w G., jak też przebieg wypadków w dniu 28 grudnia 2010r. oraz bardzo szczegółowo opisał przebieg zdarzeń w dniu 29 grudnia 2010r. Poza tym P. W.ze szczegółami opisał, jak doszło do tego, że w dniu 13 stycznia 2011r. znalazł się na stacji paliw w L., jak też przedstawił posiadane przez siebie informacje na temat rozboju dokonanego na pracownicy (...). Ta ostatnia okoliczność była przy tym o tyle istotna, że przez pewien czas, do momentu złożenia wyjaśnień na temat rozboju na E. B.przez W. C., relacja P. W.były jedynym dowodem potwierdzającym, iż rozboju tego dokonali D. C.i W. C.. Wskazać również należy, że choć w wyjaśnieniach na temat rozboju w banku w G. P. W.zaprzeczał, aby to on był pomysłodawcą napadu na bank, to jednak przyznał, że uczestniczył w rozmowach na temat konkretnie G., jako miejsca, w którym można byłoby dokonać napadu, a jednocześnie nie ukrywał swojej niezwykle istotnej roli w tym przestępstwie, nie starał się wybielić swojej osoby kosztem pozostałych oskarżonych. Wskazał bowiem, iż to on był osobą, która bezpośrednio dokonała zaboru pieniędzy i szczegółowo opisał swoje zachowanie w trakcie tego napadu. Przyznał też, że to on namówił do udziału w tym przestępstwie D. I.i że to jego samochodem w dniu 29 grudnia 2010r. udano się do G.. Co również bardzo istotne to właśnie z jego wyjaśnień wynikało, że w trakcie rozboju w G.sprawcy używali broni gazowej, co stanowiło podstawę do postawienia sprawcom zdecydowanie poważniejszego zarzutu, a mianowicie dokonania zbrodni z art. 280 § 2 kk, a nie jedynie występku z art. 280 § 1 kk. Zwraca zwłaszcza uwagę, że nawet wówczas, gdy Sąd Okręgowy w sprawie II K 40/11 przyjął, że sprawcy dokonali w G.przestępstwa z art. 280 § 1 kk wskazując w uzasadnieniu wyroku, że występują wątpliwości czy przedmiot trzymany w ręce przez W. C.w trakcie rozboju w G.był bronią palną, to P. W.składając wyjaśnienia w trakcie rozprawy, gdy sprawa była rozpoznawana po raz kolejny, wskazywał, iż według niego była to broń gazowa będąca bronią palną w rozumieniu ustawy o broni i amunicji. Ta okoliczność niewątpliwie dodatkowo świadczy o tym, że P. W.był szczery w swoich wyjaśnieniach. Wprawdzie należy zauważyć, że ostatecznie Sąd nie przyjął, iż sprawcy dokonali zbrodni z art. 280 § 2 kk, lecz uznał, że dopuścili się czynu z art. 280 § 1 kk, niemniej wyniknęło to tylko i wyłącznie z braku pewności, czy broń, którą w trakcie rozboju miał w ręce W. C.była bronią w rozumieniu ustawy o broni i amunicji, albowiem choć posiadała ona wszystkie elementy broni gazowej, to nie było pewności, czy była ona zdolna do miotania substancji z lufy. Podkreślić również należy, że praktycznie wszystkie okoliczności, o których w swoich pierwszych wyjaśnieniach wspomniał P. W.znalazły potwierdzenie w innych dowodach zgromadzonych w sprawie. Jeżeli chodzi o przebieg wypadków w dniach 28 i 29 grudnia 2010r., jak i w dniach 11 – 13 stycznia 2011r., jego wersja praktycznie została potwierdzona przez D. C.i D. I., jeżeli nie w pierwszych wyjaśnieniach tych oskarżonych, to w kolejnych, a w późniejszej fazie postępowania przygotowawczego potwierdził ją w znacznej mierze również W. C.. W szczególności należy zauważyć, że D. C.i D. I.potwierdzili relację P. W.odnośnie tego, ze to W. C.był pomysłodawcą rozboju w G.i to on pełnił najistotniejszą rolę w planowaniu tego przestępstwa i przy rozdziale ról. Przynajmniej na pewnym etapie postępowania, wersję P. W.o użyciu w trakcie rozboju w G.broni gazowej potwierdzili także W. C.i D. C.. D. C.uczynił to składając ostatnie wyjaśnienia w postępowaniu przygotowawczym jak i wyjaśniając na rozprawie, gdy sprawa była rozpoznawana po raz pierwszy, zaś W. C.uczynił to na rozprawie w sprawie II K 40/
  3. Należy przy tum zauważyć, że oskarżeni ci, a zwłaszcza W. C., w sposób zupełnie nieprzekonywujący starali się wytłumaczyć w toku postępowania w sprawie II K 37/13 przyczyny złożenia przez nich takich a nie innych wyjaśnień. Trzeba też zwrócić uwagę na wyjaśnienia A. B., który przyznał, iż był w posiadaniu broni gazowej przypominającej wyglądem V. – a, która to broń została pożyczona przez D. C.. Tym samym A. B.potwierdził w pośredni sposób wersję P. W.w kwestii broni, którą miał w ręce W. C.w momencie rozboju w G.. Jeżeli natomiast chodzi o D. I., to, choć początkowo wspominał on o straszakach, to ostat

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.