I k.c., postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nie uzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy. Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny. Sąd Rejonowy podniósł, iż strona pozwana, odwołując się także do załączonych analiz prawnych podniosła, że postanowienie umowne przewidujące wypłatę wartości wykupu stanowi główne świadczenie umowne. W ocenie Sądu I instancji pogląd ten nie znajduje odzwierciedlenia w ani w naturze umowy ubezpieczenia na życie ani treści przedmiotowej umowy. Świadczeniem głównym w przypadku umowy ubezpieczenia na życie, której przedmiotem jest życie ubezpieczonego jest bowiem po stronie ubezpieczyciela świadczenie ubezpieczeniowe, niezależnie od sposobu w jaki definiowana i gromadzona jest suma ubezpieczenia będąca górną granicą odpowiedzialności ubezpieczyciela Jak wskazywano powyżej strony zarówno w polisie jak i w postanowieniach OWU określiły co jest świadczeniem ubezpieczeniowym zarówno w przypadku dożycia jak i śmierci ubezpieczonego. Świadczenie w postaci wypłaty wartości wykupu nie jest charakterystyczne jedynie dla umów z u.f.k. , ale dla wszystkich umów ubezpieczenia na życie. Wartość wykupu jak wskazuje się także w ekspertyzie sporządzonej przez dr hab. M. O. nie jest wypłacana w razie zajścia przewidzianego w umowie wypadku ubezpieczeniowego, ale w razie wypowiedzenia umowy ubezpieczenia i świadczenie to zastępuje wówczas świadczenie główne. Równoznaczne z wypowiedzeniem umowy jest zwrócenie się o wartość wykupu. Wniosek, że w tej sytuacji świadczenie to staje się świadczeniem głównym jest zbyt daleko idący, bowiem umowa nie jest zawierana w celu jej przedwczesnego rozwiązania i nie zmienia jej charakteru fakt jej wypowiedzenia. Wypowiedzenie umowy nie sprawia, że zmienia się cel umowy czy że świadczenie główne (ubezpieczeniowe) traci swój charakter. Świadczenie to w tej sytuacji w ogóle przestaje mieć racje bytu. Strony umowy dokonują zaś rozliczenia będącego konsekwencją wypowiedzenia umowy, w ramach którego obowiązkiem ubezpieczyciela jest wypłata zgromadzonych środków, przy czym obowiązek ten umownie nazwany jest zwrotem wartości wykupu i ma co najwyżej charakter substytutu świadczenia głównego. Z całą pewnością celem ustawodawcy wprowadzającego art.
nie było wyłączanie spod oceny abuzywności tych postanowień, które dochodzą do skutku w związku z przedwczesnym zakończeniem stosunku umownego, dopiero po wypowiedzeniu umowy i stają się substytutem świadczenia głównego. Sposób sformułowania postanowienia odnoszącego się do wartości wykupu Sąd I instancji uznał za daleki jest od jednoznaczności. Nie określa wartości wykupu w sposób jasny i nie budzący wątpliwości interpretacyjnych. Przede wszystkim sformułowane jest w sposób nadmiernie złożony i wymagający przeprowadzenia skomplikowanych obliczeń matematycznych. Rację ma pełnomocnik powoda twierdząc, że nieznany termin definiowany przy użyciu błędu logicznego ignotum per ignotus, polegającego na wyjaśnianiu nieznanego terminu za pomocą skomplikowanego słownictwa, niedostosowanego do kompetencji odbiorcy komunikatu. Sąd I instancji podniósł, iż pozwany nie wykazał, że powód jest prawnikiem czy doradcą finansowym, przez co miałby być świadomym konsekwencji tak sformułowanego postanowienia umownego. Powód w momencie zawierania umowy zajmował się doradztwem w zakresie technologii oczyszczania ścieków, w takiej sytuacji trudno oczekiwać, że będzie rozumiał bez trudu sformułowania prawne, które odnosiły się do opłaty likwidacyjnej. Pozwany nie udowodnił także, że sporne postanowienia czy to dotyczące wartości wykupu czy wysokości opłaty likwidacyjnej zostały z powodem uzgodnione indywidualnie. Ogólne warunki umów w części zawierającej słowniczek terminów użytych w OWU, ani w dalszej, nie definiują pojęcia opłaty likwidacyjnej, mimo, że jest ona znaczna, gdyż obejmuje w pierwszych 2 latach całość wpłaconych środków, a w dalszych znaczną ich część. OWU nie informuje zwłaszcza o tym, że składa się nań w większej części koszt znacznej prowizji należnej pośrednikowi ubezpieczeniowemu. Koszt, który możliwy jest przecież do wyliczenia w momencie zawierania umowy, gdyż ubezpieczycielowi znane są stosowane w umowie z pośrednikiem stawki. Wskazuje to na niezgodny z dobrymi obyczajami zabieg ukrycia informacji o rodzaju kosztów, którymi będzie obciążony konsument w razie przedwczesnego rozwiązania umowy. W ocenie Sądu I instancji sposób sformułowania opłaty likwidacyjnej oderwany jest od wysokości deklarowanych przez ubezpieczyciela, a tym bardziej rzeczywistych kosztów związanych z rozwiązaniem umowy. Postanowienie ukształtowane jest jako swego rodzaju ryczałt. Skoro bowiem opłata pobrana przez pozwanego w przedmiotowej sprawie pokrywa wszystkie wyliczone przez niego koszty, jakie nie pokryły opłata administracyjna i za zarządzanie funduszami, wynosząc wszak kilkanaście procent sumy zgromadzonej na rachunku, to w przypadku wyliczenia jej w pierwszych dwóch latach na poziomie 100 % i w kolejnych na procent większy niż w roku zakończenia umowy, uniezależnia się ją od wielkości możliwych do poniesienia kosztów. W ten sposób pozwany dopuszcza sytuację, w której przy większej składce opłata likwidacyjna stanowić będzie źródło dochodu, niezwiązanego z żadnym świadczeniem wzajemnym, ani poniesionym przez niego ( tj. deklarowanym) kosztem, będącym jedynie następstwem skorzystania przez ubezpieczonego z prawa do rozwiązania umowy. Sąd I instancji zauważył, iż z samych wyliczeń pozwanego wynika bowiem, że w przypadku przedmiotowej umowy prowizja za pierwszy rok trwania umowy wyniosła 1584 zł, pozostałe koszty akwizycji 842 zł, koszt dodatkowej alokacji 240 zł, koszty administracyjne 88,69 zł. Łącznie to koszt w przybliżeniu 2800 zł, przy składce wynoszącej 7200 zł na rok. Na tym przykładzie wyraźnie widać jak oderwana od kosztów wskazywanych przez pozwanego ( przyjmując hipotetycznie ich poprawność) jest wysokość opłaty likwidacyjnej, która w pierwszym roku wynosi 7200 zł. W kolejnym roku dysproporcja jest jeszcze większa, gdyż koszty wyliczone przez pozwanego wzrastają o ok. 2.000 zł, zaś opłata likwidacyjna o 7200 zł, w sumie wynosząc 14.400 zł. Taka konstrukcja nakazuje uznać to postanowienie za rażąco wygórowaną karę umowną za rozwiązanie umowy. Tego typu klauzula jest wprost wymieniona w art. 385 3 w pkt. 17 k.c., która stanowi, że w razie wątpliwości uważa się, że niedozwolonymi postanowieniami umownymi są te, które w szczególności: 17) nakładają na konsumenta, który nie wykonał zobowiązania lub odstąpił od umowy, obowiązek zapłaty rażąco wygórowanej kary umownej lub odstępnego. W ocenie Sądu I instancji taka konstrukcja, która przy ustalaniu wysokości opłaty nie bierze pod uwagę rzeczywistych kosztów i wysokości składki, ale jedynie okres trwania umowy rażąco godzi w interesy konsumenta. Wynika to także z faktu, że pozwana obciąża kosztami prowizji jedynie tych konsumentów, którym wypłaca wartość wykupu, nie obciążając nimi tych, którym wypłaca świadczenie ubezpieczeniowe. Wyraźnie wskazuje to na cel działania pozwanej, która obciąża wyższymi kosztami po to by pokryć straty związane z niezastrzeżeniem w umowach ubezpieczenia opłaty za pośrednictwo, w rezultacie przerzucając na konsumentów koszty i ryzyko prowadzonej przez siebie działalności ubezpieczeniowej. Zastrzeżenie takiej opłaty (za pośrednictwo), pobieranej np. sukcesywnie za każdy rok trwania polisy uniemożliwiłoby jednak pobranie opłaty większej niż rzeczywiste koszty poniesione tytułem prowizji, co zdaniem sądu umożliwia zastosowania w umowie konstrukcja opłaty likwidacyjnej. Wywody te uzasadniają przyjęcie, że postanowienie w załączniku do OWU odnoszące się do wysokości opłaty likwidacyjnej jest niedozwoloną klauzulą w rozumieniu art.
I k.c. W dalszej kolejności Sąd I instancji podniósł, iż okoliczności przedmiotowej sprawy nie uzasadniają przyznanie pozwanemu kosztów związanych z rozwiązaniem umowy. Po pierwsze skutkiem zastosowania art.
jest przyjęcie, że sporne postanowienie nie wiąże stron i, że w konsekwencji pozwany nie był uprawniony do pomniejszania rachunku jednostek o opłatę likwidacyjną wskazaną w umowie. Kwestia obciążenia powoda kosztami rozwiązania umowy wymaga uregulowania umownego. Pozwany poza opłatą likwidacyjną nie zastrzegł żadnego sposobu wzajemnych rozliczeń, nie wskazał, jakie koszty podlegają zwrotowi w razie zakończenia umowy. W konsekwencji brak jest podstaw prawnych do zatrzymania przezeń jakichkolwiek kosztów. Sąd uznał niemniej jednak, iż wysokość tych kosztów także nie została należycie wykazana przez pozwanego. Co więcej Sąd I instancji podniósł, iż opinia biegłego aktuariusza nie może być uznana za dowód poniesienia tychże kosztów, gdyż aktuariusz nie podał żadnej podstawy oszacowania wyliczonych przez siebie kosztów. Wskazał jedynie, że pozwana zastosowała metodę ekspercką w podziale kosztów administracyjnych, która zakłada, że koszty akwizycji wynoszą od 47,96 % do 59,38 % kosztów administracyjnych, a koszty obsługi od 40,62 % do 52,04 % kosztów administracyjnych. To jednak dowodzi jedynie stosowanej metody rozdziału kosztów, a nie ich rzeczywistego poniesienia. Sąd I instancji uznał, iż odnosząc się do naliczonej prowizji i akwizycji należy wskazać, że pozwany w ogóle nie zastrzegł obowiązku ich poniesienia w umowie, zatem w ocenie Sądu brak podstaw do ich uwzględnienia w rozliczeniu stron. Z samego pojęcia opłaty likwidacyjnej nie wynika uprawnienie do pobrania prowizji i kosztów akwizycji. Pojęcie to sugeruje, że opłata wiąże się z likwidacją polisy, a zatem pozwala na pobranie kosztów jedynie z tym związanych. Sąd uznał, iż pozwany wykazał, iż naliczył i wypłacił prowizję jedynie w kwocie po 1584 zł w roku 2006 i 2007. Pozostałe kwoty wskazane jako koszty akwizycji w wyliczeniu aktuariusza, sporządzonym na zlecanie pozwanej, nie zostały wykazane jako wypłacone. Aktuariusz pozwanej wskazuje zatem kwoty zawyżone w stosunku do kwot wynikających z załączonych faktur, co wskazywać może na zabieg dopasowania kosztów do aktualnej stawki opłaty likwidacyjnej. W ocenie Sądu I instancji należało dodatkowo zauważyć, że ubezpieczyciel nie może bez dyspozycji znajdującej odzwierciedlenie w umowie, ze składek ubezpieczonego pokrywać kosztów poniesionych przez siebie z tytułu prowizji dla pośrednika – są to koszty własne ubezpieczyciela, koszty ogólne prowadzenia przezeń działalności: ubezpieczony nie ma na nią wpływu i nie jest stroną umowy zawartej przez Ubezpieczyciela z pośrednikiem. Zastrzeżenia budzi sam koszt prowizji, którym pozwany chciał obciążyć powoda. Rzeczą pozwanego jest bowiem to na ile wycenił usługę pośrednika, jednak obciążanie tymi kosztami konsumenta podlega ocenie z punktu widzenia dobrych obyczajów i interesów konsumenta. (...) ubezpieczeniowe, na skutek którego powód przystąpił do umowy polegało jedynie na przedstawieniu oferty zawarcia tej konkretnej umowy, bez przedstawiania innych ofert podobnych umów znajdujących się na rynku, bez doradztwa dotyczącego wyboru określonego funduszu, i jak wynika z zeznań powoda wiązało się z niedostatecznym poinformowaniem powoda o kosztach rozwiązania umowy. Nie sposób wycenić takie czynności, polegające na przedstawieniu warunków umowy, na kwotę wyliczoną przez pozwanego. Niewątpliwie z przedstawieniem warunków umowy każdy konsument spotyka się często, nie sposób przyjąć, że te akurat czynności należy oszacować tak wysoko. Na wysokość tych kosztów wpływa jak wynika z wyceny załączonej przez pozwanego fakt długotrwałych (154 godziny), a co za tym idzie kosztownych szkoleń, przeprowadzanych przez towarzystwo ubezpieczeniowe. Z tego wynika zatem wniosek, że wysokość prowizji wiąże się z wysokością kosztów takiego szkolenia, a w konsekwencji, że część kwoty przelewanej pośrednikowi tytułem prowizji wraca do towarzystwa ubezpieczeniowego pod postacią wynagrodzeń za szkolenia. Obciążanie konsumenta tymi kosztami narusza zatem dobre obyczaje i interesy konsumenta. Sąd I instancji zważył, iż zgodnie z art. 761 3 i 761 4 k.c., jeżeli umowa zawarta pomiędzy Ubezpieczycielem a ubezpieczonym ma być wykonywana częściami, agent nabywa prawo do prowizji w miarę wykonywania tej umowy; natomiast w razie rozwiązania umowy z przyczyn nie leżących po stronie Ubezpieczyciela (np. jak w niniejszej sprawie, rozwiązania umowy przez ubezpieczonego) - agent nie może żądać prowizji, a prowizja już wypłacona podlega zwrotowi. Brak jest zatem podstaw do przyjęcia, że wypłacona prowizja, nie została zwrócona, a jeśli ubezpieczyciel o nią nie wystąpił, tym bardziej nie jest uprawniony obciążać nią konsumenta. Sąd I instancji uznał, iż okoliczność, że pozwany doliczył do opłaty likwidacyjnej koszty administracyjne nie uprawnia go do ich pobrania, ponieważ pozwany w trakcie całej umowy pobierał opłatę administracyjną. Nie może żądać dopłaty w istocie do tych opłat miesięcznych, które były pobierane w ustalonej przez niego wysokości. Jeśli nie ustalił natomiast przy zawieraniu umowy, że koszty alokacji mają zostać zwrócone w razie rozwiązania umowy, to również nie jest uprawniony do ich pobrania. Pozostałe koszty techniczne to koszty które również nie wiążą się z likwidacją polisy. Żadne koszty nawet wskazane przez pozwaną nie odnosiły się do samego faktu zakończenia umowy, co dobitnie wskazuje, że samo zlikwidowanie polisy nie wygenerowało żadnych kosztów. Mając na względzie powyższe Sąd Instancji uznał, iż konsekwencją zastosowania art.
jest przyjęcie, że sporne postanowienie nie wiąże stron i, że w konsekwencji pozwany nie był uprawniony do pomniejszania rachunku jednostek o opłatę likwidacyjną wskazaną w umowie, co oznacza, że wartość wykupu powinna być wyliczona na podstawie § 25 OWU bez opłaty likwidacyjnej. W tej sytuacji powództwo o zapłatę różnicy między kwotą wypłaconą a należną podlegało uwzględnieniu przez Sąd I instancji w całości na podstawie § 25 OWU. O odsetkach Sąd I instancji orzekł na podstawie art. 481 § 1 k.c. Natomiast orzeczenie o kosztach Sąd I instancji oparł na art. 98 § 1 i 3 k.p.c. Apelację od powyższego rozstrzygnięcia wywiodła pozwana, zarzucając:
Kodeksu cywilnego oraz art. 805 Kodeksu cywilnego w związku z art. 829 § 1 Kodeksu cywilnego i z art. 2 ust. 1 pkt. 13 ustawy z dnia 22 maja 2003 roku o działalności ubezpieczeniowej (tekst jednolity Dz. U. z 2013 roku poz. 950 póz zm.) („ustawa o działalności ubezpieczeniowej") tj. ustawy obowiązującej w dniu zawarcia przez strony umowy ubezpieczenia i ustawy mającej zastosowanie do przedmiotowej umowy, poprzez jego błędną interpretację i uznanie, iż: a. postanowienie umowne stoi w sprzeczności z dobrymi obyczajami i rażąco narusza interes Powoda; b. postanowienie umowne stanowi sankcję w sytuacji rozwiązania umowy c. koszty ponoszone przez pozwanego stanowią koszty niezbędne jedynie do przekonania powoda do zawarcia umowy;
oraz art. 385 2 k.c. poprzez ich wadliwą wykładnię. Są to zarzuty całkowicie niezasadne. W myśl art.. (...) § 1 k.c. postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny, przy czym jeżeli postanowienie umowy zgodnie z § 1 nie wiąże konsumenta, strony są związane umową w pozostałym zakresie. (§ 2). § 3 cytowanego przepisu stanowi zaś, że nieuzgodnione indywidualnie są te postanowienia umowy, na których treść konsument nie miał rzeczywistego wpływu. W szczególności odnosi się to do postanowień umowy przejętych z wzorca umowy zaproponowanego konsumentowi przez kontrahenta. Klauzulą niedozwoloną jest zatem postanowienie umowy (lub wzorca umownego), które spełnia (łącznie) wszystkie przesłanki określone w przepisie art.
k.c. tj: 1) umowa jest zawarta z konsumentem; 2) nie jest postanowieniem uzgodnionym indywidualnie; 3) nie jest postanowieniem w sposób jednoznaczny określającym główne świadczenia stron; 4) kształtuje prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy. Wbrew zarzutowi apelacji, Sąd I Instancji prawidłowo zastosował art.
k.c., przy czym wykładnia tej normy dokonana przez Sąd, uwzględnia - w ocenie Sądu Okręgowego - interpretację stosownych przesłanek abuzywności na gruncie dyrektywy 93/13/EWG (dobrej wiary w znaczeniu obiektywnym oraz znaczącej nierównowagi praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta), dokonywaną w oparciu o wskazania zawarte w samej dyrektywie. Trzeba przy tym zauważyć, iż preambuła oraz art. 5 wymienionej dyrektywy wymaga, aby umowy były sporządzone prostym i zrozumiałym językiem, a konsument miał faktyczną możliwość zapoznania się ze wszystkimi warunkami umowy, zaś wszelkie wątpliwości powinny być interpretowane na jego korzyść. Sąd Rejonowy wnikliwie i szczegółowo ocenił wzorzec umowy jakim są Ogólne Warunki Ubezpieczenia na Życie z Ubezpieczeniowym Funduszem Kapitałowym ze Składką Regularną (...) (w skrócie OWU), a rozważania te Sąd Okręgowy przyjmuje za własne. Bezspornym jest, iż powód jest konsumentem w rozumieniu art. 22 1 k.c., a wymienione postanowienia umowne nie zostały z nim indywidualnie uzgodnione. Postanowienia OWU w zakresie dotyczącym wysokości opłaty likwidacyjnej mają brzmienie niejednoznaczne, dezinformujące, nie wyjaśniają w jasny sposób mechanizmu wyliczenia. Koszty ponoszone przez ubezpieczyciela przerzucają ryzyko prowadzonej przez pozwanego działalności na konsumenta, stanowią swoistą sankcję za wcześniejsze rozwiązanie przez niego umowy i godzą w równowagę kontraktową stosunku umownego. Trafnie Sąd I Instancji zapisy te uznał za kształtujące obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami. Dla oceny, czy zachodzi sprzeczność z dobrymi obyczajami (naruszenie "dobrej wiary" w znaczeniu obiektywnym, stosownie do dyrektywy 93/13/EWG) istotne jest, czy przedsiębiorca traktujący konsumenta w sposób sprawiedliwy i słuszny mógłby racjonalnie spodziewać się, iż konsument zgodziłby się na sporne postanowienie wzorca w drodze negocjacji indywidualnych (por. wyrok (...) z dnia 14 marca 2013 r. w sprawie C-415/11, A. , (...):EU:C:2013:164, pkt 69). Trzeba zaznaczyć, że powód niewątpliwie nie zgodziłby się na takie warunki. Powodowi przedstawiono jedynie plusy wynikające z zawieranych umów, nie uprzedzono o dotkliwych konsekwencjach finansowych, które wynikały z rozwiązania umów. Na skutek owej sprzeczności z dobrymi obyczajami rażąco naruszono interesy konsumenta. Nie można zgodzić się z apelującym, jakoby Sąd Rejonowy błędnie zakwalifikował postanowienia OWU dotyczące Opłaty Likwidacyjnej jako niedotyczące świadczenia głównego stron. Ustawodawca wyłączył bowiem kontrolę abuzywności w odniesieniu do postanowień umowy określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie. Jakkolwiek pojęcie "głównych świadczeń stron" jest niejednoznaczne i jego rozumienie może budzić wątpliwości, bowiem może być rozumiane jako obejmujące te elementy umowy, które są konieczne do tego, aby umowa w ogóle doszła do skutku, lub też, alternatywnie, elementy typizujące daną umowę jako ukształtowaną w określony sposób w k.c. , to w orzecznictwie sądowym preferuje się jednak wąskie rozumienie tego pojęcia (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 czerwca 2004 r., I CK 635/03), i do takiego rozumienia przychyla się także Sąd Okręgowy rozpoznający niniejszą apelację. W cytowanym orzeczeniu Sądu Najwyższego, które Sąd Okręgowy podziela, przyjęto, iż pojęcie „głównych świadczeń stron” (art.
2 k.c.) należy interpretować raczej wąsko, w nawiązaniu do elementów przedmiotowo istotnych umowy. Przemawia za tym treść przepisu, ustawodawca posłużył się bowiem terminem „postanowienia określające główne świadczenia stron”, a nie zwrotem „dotyczące” takiego świadczenia, który ma szerszy zakres. Na marginesie zauważyć się godzi, iż przepis art.
2 k.c . nie wyłącza kontroli świadczeń głównych stron umowy pod kątem ich abuzywności w przypadku niejednoznacznego ich sformułowania. Niewątpliwie sformułowania OWU dotyczące opłaty likwidacyjnej oraz wartości wykupu są sformułowane wyjątkowo niejednoznacznie. Zgodnie z art. 385 3 pkt 16 i 17 k.c. w razie wątpliwości uważa się, że niedozwolonymi postanowieniami umownymi są między innymi w szczególności te, które: - nakładają wyłącznie na konsumenta obowiązek zapłaty ustalonej sumy na wypadek rezygnacji z zawarcia lub wykonania umowy; - nakładają na konsumenta, który nie wykonał zobowiązania lub odstąpił od umowy, obowiązek zapłaty rażąco wygórowanej kary umownej lub odstępnego. Istnieje zatem swoiste domniemanie prawne abuzywności takich postanowień umownych, które obciążają tylko klienta kosztami wcześniejszego rozwiązania umowy. Podobnie trzeba ocenić postanowienia umowne, które prowadzą do powstania rażącej dysproporcji świadczeń stron na niekorzyść konsumenta, jak też w praktyce wyłączają odpowiedzialność kontrahenta konsumenta za jego zobowiązania umowne lub czyniąc tę odpowiedzialność symboliczną. Taka sytuacja ma miejsce w niniejszej sprawie. W okolicznościach niniejszej sprawy nie powinno budzić wątpliwości, że dla powoda jako konsumenta, intencją było zawarcie umowy ubezpieczenia na życie związane z inwestowaniem kapitału, co wiązało się dla powoda z obowiązkiem opłacania wysokich składek. Powód nie był jednak w stanie zrozumieć i przewidzieć konsekwencji ekonomicznych związanych z wcześniejszym rozwiązaniem umowy. Mechanizm wyliczania Opłaty Likwidacyjnej zawarty w OWU jest nieczytelny, brakuje w zapisach przejrzystych i konkretnych kryteriów dokonywanych wyliczeń. Oczywistym jest, że strona pozwana ma prawo do pokrycia kosztów ze składek ubezpieczeniowych, czy też czerpania zysków, jednak przedmiotem badania Sądu I instancji było to czy poszczególne postanowienia umowne kształtują prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (art. 381 1 § 1 k.c.). Badanie to dokonywane jest według stanu z chwili zawarcia umowy, biorąc pod uwagę jej treść, okoliczności zawarcia oraz uwzględniając umowy pozostające w związku z umową obejmującą postanowienie będące przedmiotem oceny (art. 382 2 k.c.). Istotne znaczenie ma również ukształtowanie świadczeń stron w czasie od chwili zawarcia umowy. Szeroką analizę postanowień umownych o charakterze takim jak w niniejszej sprawie przeprowadził Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 18 grudnia 2013 roku (I CSK 149/13, OSNC 2014/10/103, LEX nr 1413038, Biul.SN 2014/2/14, M.Prawn. 2014/17/923). Sąd Najwyższy wskazał, że w przypadku umowy mieszanej z elementami klasycznego modelu umowy ubezpieczenia na życie i postanowieniami charakterystycznymi dla umów, których celem jest inwestowanie kapitału jest zrozumiałe, że pozwany pozostaje zainteresowany jak najdłuższym uiszczaniem przez ubezpieczającego składek w celu ich dalszego inwestowania. Mobilizacja i zachęcanie klientów do kontynuowania umowy w dłuższym horyzoncie czasowym nie może jednak polegać na obciążaniu ich, w przypadku wcześniejszego rozwiązania umowy opłatami których charakter, funkcja oraz mechanizm ustalania nie zostały w ogólnych warunkach umowy wyjaśnione. „Rażące naruszenie interesów konsumenta" w rozumieniu (...) § 1 k.c. oznacza nieusprawiedliwioną dysproporcję praw i obowiązków na jego niekorzyść w określonym stosunku obligacyjnym, natomiast „działanie wbrew dobrym obyczajom" w zakresie kształtowania treści stosunku obligacyjnego wyraża się w tworzeniu przez partnera konsumenta takich klauzul umownych, które godzą w równowagę kontraktową tego stosunku. Obie wskazane w tym przepisie formuły prawne służą do oceny tego, czy standardowe klauzule umowne zawarte we wzorcu umownym przekraczają zakreślone przez ustawodawcę granice rzetelności kontraktowej twórcy wzorca w zakresie kształtowania praw i obowiązków konsumenta (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 13 lipca 2005 r., I CK 832/04, (...) 2005, nr 11, s. 13). Słusznie wskazał Sąd Rejonowy, że jak wynika z analizy zestawienia kosztów poniesionych przez pozwanego wysokość opłaty likwidacyjnej jest całkowicie oderwana od kosztów rzeczywiście ponoszonych przez pozwanego, w istocie będąc rażąco wygórowaną karą umowną za rozwiązanie umowy. W przypadku tak skonstruowanej umowy jak ta będąca przedmiotem badania w niniejszej sprawie pozwany faktycznie nie ponosi żadnego ryzyka wykraczającego poza składki uiszczone przez powoda, jednocześnie mając zawsze zagwarantowane własne świadczenie odniesione do wysokości uiszczonej składki. Świadczy to o rażącym braku ekwiwalentności świadczeń. Przeczy to zarówno istocie ochrony ubezpieczeniowej jak i rzekomo inwestycyjnemu charakterowi umowy (konsument nie może wycofać środków bez utraty znaczącej ich części). W konsekwencji całość ryzyka przeniesiona jest na konsumenta, co niewątpliwie jest dla niego niekorzystne. Takie ukształtowanie obowiązku nałożonego na konsumenta jest niezgodne z dobrymi obyczajami, w szczególności z zasadą lojalności przedsiębiorcy wobec konsumenta oraz z zasadą konstruowania jasnych i przejrzystych postanowień umownych bez zatajania jakichkolwiek okoliczności mających wpływ na prawną i ekonomiczną sytuację konsumenta w razie zawarcia umowy. Oceny tej nie zmieniają przepisy o rachunkowości towarzystw ubezpieczeniowych. Czym innym jest bowiem ukształtowanie umowy w sposób niekorzystny dla klienta, a czym innym rozliczanie kosztów prowadzenia działalności według określonych zasad rachunkowości. To pozwany jest profesjonalnym uczestnikiem obrotu i nie ma podstaw aby przenosił na konsumenta skutki takiego a nie innego sposobu prowadzenia własnej rachunkowości zwłaszcza, że klient nie uczestniczy w jakikolwiek sposób w wewnętrznych rozliczeniach Towarzystwa. Istotą oceny abuzywności takiej konstrukcji umowy nie jest to kiedy winno nastąpić rozliczenie kosztów ale jest nią nierówne rozłożenie ryzyka i przeniesienie go w całości na konsumenta, który niezależnie od wyników finansowych inwestycji zmuszany jest do pokrycia wszystkich kosztów działalności profesjonalisty. Takie ukształtowanie relacji, zwłaszcza w umowie ubezpieczenia, przeczy dobrym obyczajom. Konkluzje Sądu Rejonowego w tym przedmiocie są prawidłowe i nie stanowią o naruszeniu ani art.
ani art. 805 k.c. Z powyższych względów apelacja pozwanej jako bezzasadna podlegała oddaleniu na podstawie art. 385 k.p.c. O kosztach postępowania apelacyjnego Sąd Okręgowy orzekł na zasadzie odpowiedzialności za wynik postępowania w danej instancji (art. 98 k.p.c. w zw. z art. 391 § 1 k.p.c.). Na zasądzone koszty złożyło się wynagrodzenie pełnomocnika w osobie adwokata ustalone w stosunku do wartości przedmiotu zaskarżenia na podstawie § 2 pkt 4 w zw. z § 10 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 roku w sprawie opłat za czynności adwokackie (Dz. U. z 2015 roku, poz. 1800, ze zm.) w brzmieniu obowiązującym po dniu 27 października 2016 roku.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.