Sygn. akt XIV K 244/17 UZASADNIENIE Sąd w oparciu o zgromadzony i ujawniony w toku przewodu sądowego materiał dowodowy ustalił następujący stan faktyczny: Oskarżeni M. K.
(1)i K. D.
(1)są kolegami. K. D.
(1)znał W. P.
(1), bowiem ten ostatni zlecał mu drobne prace koło swojego domu, w związku z którymi K. D.
(1)uzyskiwał wynagrodzenie. Wyrokiem Sądu Rejonowego w Wejherowie z dnia 18 maja 2016 r. wydanym w sprawie o sygnaturze akt IX K 251/16 K. D.
(1)został prawomocnie skazany za kradzież samochodu należącego do W. P.
(1). Miał za złe W. P.
(1)to, że doszło do wydania powyższego wyroku, w związku z czym postanowił się na nim zemścić. Wpadł zatem na pomysł kradzieży mienia należącego do W. P.
(1)i jego najbliższej rodziny, wiedząc, że jest on osobą majętną, którym to pomysłem podzielił się z M. K.
(1), który nie znał wcześniej W. P.
(1). Plan K. D.
(1)zakładał kradzież samochodów należących do W. P.
(1), ewentualnie innego mienia do niego należącego. Wykonanie planu miało polegać na tym, żeby zapukać do drzwi domu W. P.
(1)bądź zaczekać na niego, aż będzie wychodził do samochodu, a następnie zaatakowanie pokrzywdzonego. K. D.
(1)chciał, aby w dalszej kolejności związać W. P.
(1)oraz innych członków jego rodziny bądź innych osób przebywających w jego domu w trakcie napadu, a następnie obaj wraz z M. K.
(1)mieli dokonać kradzieży samochodów oraz ewentualnie innych, bliżej nieokreślonych rzeczy. K. D.
(1)w nieustalonym dokładnie dniu, nie później niż w dniu 28 stycznia 2017 r., nakłaniał M. K.
(1)do popełnienia na szkodę W. P.
(1)opisanego wyżej przestępstwa zaboru w celu przywłaszczenia cudzych rzeczy ruchomych w postaci samochodu i innych, bliżej niesprecyzowanych rzeczy należących do pokrzywdzonego, przy czym sugerowany przez niego plan działania zakładał posłużenie się zakupionym przez nich wcześniej pistoletem pneumatycznym marki T. (...) model (...) SA kal. 4,5 mm w celu zastraszenia W. P.
(1)i ewentualnych innych osób przebywających w jego domu, a także użycie przemocy wobec osoby W. P.
(1)bądź doprowadzenie go do stanu bezbronności w celu umożliwienia dokonania kradzieży rzeczy. Po przedstawieniu przedmiotowego planu i nakłonieniu go przez K. D.
(1)M. K.
(1)zgodził się na dokonanie kradzieży na szkodę W. P.
(1). Ponadto K. D.
(1)stwierdził, że W. P.
(1)od razu by go rozpoznał, w związku z czym napaści na niego musi dokonać M. K.
(1), ten ostatni wyraził na to zgodę. W dniu 28 stycznia 2017 r. przed południem M. K.
(1)i K. D.
(1)wyruszyli z W. na piechotę do miejscowości L. na terenie P. D., gdzie w leśniczówce należącej do Ośrodka (...) zamieszkuje W. P.
(1)wraz z rodziną. M. K.
(1)zabrał ze sobą wspomniany wyżej pistolet pneumatyczny marki T. (...) model (...) SA kal. 4,5 mm, który zakupił uprzednio w sklepie militarnym w G. wraz z K. D.
(1), ten ostatni zdawał sobie sprawę, że M. K.
(1)ma przy sobie wymieniony pistolet. Gdy mężczyźni dotarli w okolice posesji W. P.
(1)schowali się w krzakach oddalonych od posesji o kilkadziesiąt metrów i zauważyli, że obok domu pokrzywdzonego stoi samochód. Stwierdzili, że poczekają, aż W. P.
(1)sam wyjdzie z domu. Po niedługim czasie M. K.
(1)zauważył, że W. P.
(1)wyszedł ze swojego domu i skierował swoje kroki do samochodu marki T. (...) o nr rej. (...) z doczepioną przyczepą, było to chwilę po godz. 12:00. K. D.
(1)pozostał schowany w krzakach, a M. K.
(1)postanowił wyjść na drogę i stanął w odległości kilkudziesięciu metrów od K. D.
(1)przy drodze, będąc jednocześnie oddalonym o około 100-150 metrów od leśniczówki. W. P.
(1)wsiadł do auta wraz ze swoim 4-letnim synem, który zajął miejsce w foteliku umieszczonym na przednim siedzeniu. Około godziny 12:10 W. P.
(1)wyjechał autem ze swojej posesji na drogę prowadzącą w kierunku W. celem zrobienia zakupów w sklepie. Widząc nadjeżdżający samochód M. K.
(1)zaczął machać ręką w jego kierunku gestem autostopowicza chcąc go zatrzymać. Zamiarem M. K.
(1)po zatrzymaniu pojazdu było poprzez użycie posiadanej przez niego broni pneumatycznej doprowadzenie do takiej sytuacji, w której W. P.
(1)nie będzie w stanie się bronić i go powstrzymać, oraz dokonanie zaboru prowadzonego przez niego samochodu, ewentualnie innych rzeczy znajdujących się w samochodzie. Widząc mężczyznę przy drodze W. P.
(1)zatrzymał auto przy M. K.
(1)i otworzył przednią szybę od strony kierowcy. Wówczas M. K.
(1)zaczął mówić do kierowcy, że chciałby dojechać do W. lub do L. i pytał go, gdzie jedzie. W. P.
(1)zdziwił się, ponieważ napotkany mężczyzna pytał go o dwa różne kierunki, i zapytał go, z jakiego powodu znajduje się w środku lasu. W pewnym momencie podczas rozmowy W. P.
(1)odwrócił się spoglądając na tylne siedzenie samochodu. W tym momencie M. K.
(1)wykorzystał chwilę nieuwagi W. P.
(1)i chcąc doprowadzić do jego obezwładnienia oraz następnie przywłaszczenia jego mienia, wyjął z kieszeni wspomniany wcześniej pistolet pneumatyczny. Zrobił krok do tyłu, lekko ugiął kolana i znajdując się nadal w bliskiej odległości od W. P.
(1)(około 1,5 metra) oddał kilka strzałów w okolice głowy napadniętego mężczyzny, przy czym jeden pocisk trafił w okolice lewej skroni W. P.
(1). W czasie oddawania strzałów M. K.
(1)nie mówił nic do W. P.
(1). W reakcji na pierwszy strzał W. P.
(1)zaczął zasłaniać twarz ręką, następnie otworzył drzwi do samochodu i uderzył nimi M. K.
(1), co spowodowało odepchnięcie tego ostatniego, co W. P.
(1)wykorzystał i ruszył samochodem do przodu. M. K.
(1)zaczął uciekać biegnąc drogą, zaś W. P.
(1)odjechał kawałek samochodem do przodu, po czym zawrócił w kierunku uciekającego mężczyzny chcąc go zatrzymać. M. K.
(1)widząc samochód W. P.
(1)jadący w jego kierunku odwrócił się i oddał jeden lub dwa strzały z opisanej wyżej broni pneumatycznej w kierunku pojazdu, przy czym jeden z pocisków trafił w przednią szybę pojazdu, powodując na niej odprysk, w wyniku czego wyrządził straty w wysokości 2.860,89 zł na szkodę W. P.
(1). Wobec zaistniałej sytuacji i postawy napadniętego mężczyzny M. K.
(1)nie osiągnął zamierzonego celu w postaci dokonania zaboru samochodu lub innego mienia i uciekł w kierunku lasu, znikając z pola widzenia W. P.
(1). Kiedy przebiegł na pewną odległość, po upewnieniu się, że W. P.
(1)go nie widzi, zadzwonił do K. D.
(1)i obaj mężczyźni po chwili spotkali się i udali się do W., skąd następnie pojechali do R.. W. P.
(1)po ucieczce M. K.
(1)do lasu udał się z powrotem do swojego domu, skąd zawiadomił Policję o zaistniałym zdarzeniu, zostawił syna w domu, a następnie wziął ze sobą psa i pojechał szukać sprawcy napadu, co czynił bezskutecznie przez około godzinę, po czym wrócił do domu, gdzie czynności z jego udziałem przeprowadzili funkcjonariusze Policji. W trakcie opisanego wyżej zdarzenia M. K.
(1)spowodował u W. P.
(1)obrażenia ciała w postaci rany okolicy skroniowej lewej z ciałem obcym, które skutkowały naruszeniem czynności narządu ciała (powłok ciała) pokrzywdzonego na czas dłuższy niż siedem dni, oraz jednocześnie naraził W. P.
(1)na bezpośrednie niebezpieczeństwo powstania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. /Dowód: częściowo wyjaśnienia oskarżonego M. K.
(1)k. 417-417v, 1100-1108; częściowo wyjaśnienia oskarżonego K. D.
(1)k. 808-809, 1097-1100; zeznania świadka W. P.
(1)k. 323v.-324, 360v., 385v., 411v.-412, 677v.-678v., (...)- (...), (...)- (...); częściowo zeznania świadka D. N.
(1)k. 1193-1196; protokół oględzin miejsca k. 337-338 z dokumentacją fotograficzną k. 525; protokół oględzin pojazdu marki T. (...) k. 333-334 z dokumentacją fotograficzną k. 531; opinia biegłego z zakresu wyceny wartości pojazdów k. 1427-1435; dokumentacja medyczna dot. W. P.
(1)k. 330, opinia sądowo-lekarska dot. W. P.
(1)k. 380/ Analizując zaistniałe zdarzenie W. P.
(1)doszedł do wniosku, iż sprawcę napaści na jego osobę może znać K. D.
(1), który kiedyś ukradł mu samochód i w związku z tym został skazany, a w konsekwencji mógł mieć motyw do zlecenia takiej napaści. Tego samego dnia, tj. 28 stycznia 2017 r., gdy K. D.
(1)i M. K.
(1)dojechali już do R., W. P.
(1)zadzwonił do K. D.
(1)z pytaniem, czy wie on może, kto jest sprawcą dokonanej na niego napaści, opisując ją pobieżnie, w tym wygląd napastnika. K. D.
(1), pomimo że wiedział, iż napadu tego dokonał M. K.
(1), odpowiedział W. P.
(1), że nie wie, co to za osoba, ale jednocześnie zapewnił go, że spróbuje się czegoś dowiedzieć i da mu znać. W. P.
(1)w tej sprawie zwrócił się o pomoc także do J. C., ten zaś rozmawiał na ten temat także ze znanym mu K. D.
(1), nie uzyskując jednak żadnych informacji na temat sprawy napaści. W ciągu kolejnych kilku dni W. P.
(1)dzwonił do K. D.
(1)z tym samym pytaniem. K. D.
(1)podawał mu wówczas fałszywą informację, że sprawcą napadu może być osoba o pseudonimie (...), jednocześnie podając pokrzywdzonemu przybliżony adres tej osoby oraz to, że ma mieć ona konto na portalu F. o nicku „syn podziemia”. Osobą tą był P. P.
(1), zaś K. D.
(1)umyślnie podał taką informację W. P.
(1), ponieważ w jego w ocenie P. P.
(1)posturą i wyglądem przypominał rzeczywistego sprawcę napaści, tj. M. K.
(1), i miał nadzieję, że w ten sposób skieruje podejrzenia pokrzywdzonego wobec tej osoby. W. P.
(1)następnie udał się na Policję, żeby przekazać powyższe ustalenia funkcjonariuszom prowadzącym postępowanie w sprawie napadu. Kilka dni później, jednak nie później niż 22 lutego 2017 r., K. D.
(1)spotkał się z W. P.
(1)i na jego prośbę zaczął pokazywać mu na telefonie fotografie swoich znajomych z portalu F., jednocześnie wskazując na potencjalnych sprawców, w tym na P. P.
(2)i P. P.
(1). W. P.
(1)przekonany o prawdziwości fałszywych informacji przekazanych mu przez K. D.
(1)podczas okazania wizerunków osób przez Policję stwierdził z 80-procentową pewnością, że P. P.
(1)jest sprawcą dokonanego na nim napadu. W związku z podstępnymi zabiegami poczynionymi przez K. D.
(1), polegającymi na podaniu W. P.
(1)nieprawdziwych informacji co do sprawcy opisanego wyżej napadu, postępowanie karne w zakresie napadu na W. P.
(1)i ściganie za ten czyn zostało skierowane przeciwko P. P.
(1), a także przeciwko P. P.
(2). Przeciwko wyżej wymienionym wszczęto postępowanie przygotowawcze prowadzone przez Komendę Powiatową Policji i nadzorowane przez Prokuraturę Rejonową w Pucku o sygn. akt Ds. 180.2017, objęte następnie postępowaniem przygotowawczym Prokuratury Rejonowej w Wejherowie o sygn. PR 3 Ds. 17.2017. W postępowaniu tym zostały następnie przeprowadzone czynności z ich udziałem, które zostały ostatecznie zaprzestane z uwagi na rozpoznania przez W. P.
(1)sprawcy napadu w osobie M. K.
(1). W postępowaniu tym w charakterze świadka został przesłuchany w dniu 30 stycznia 2017 r. również K. D.
(1), jednak nie podał on wówczas żadnych okoliczności mogących wskazywać na sprawcę napaści na W. P.
(1). /Dowód: wyjaśnienia oskarżonego M. K.
(1)k. 417-417v., 1100- (...); częściowo wyjaśnienia oskarżonego K. D.
(1)k. 808-809, 1097-1100; zeznania świadka W. P.
(1)k. 323v.-324, 358v.-359, 360v., 366v.-367, 385v., 411v.-412, 677v.-678, (...)- (...), (...)- (...); zeznania świadka P. P.
(2)k. 356, 1341-1342; zeznania świadka P. P.
(1)k. 421v., (...)- (...); zeznania świadka J. C. k. 1196-1197; protokół przeszukania mieszkania P. P.
(1)k. 374-375; protokół przesłuchania K. D.
(1)w charakterze świadka z dnia 30.01.2017 r. k. 349/ W związku z tym, że kradzież mienia na szkodę W. P.
(1)nie doszła do skutku, K. D.
(1)i M. K.
(1)zaczęli planować kolejny napad rabunkowy. K. D.
(1)w przeszłości pełnił funkcję ministranta w parafii w K., w której księdzem proboszczem był Z. Z.
(1). W dniu 7 lutego 2017 r. K. D.
(1)wpadł na pomysł, aby napaść na wymienionego księdza i przywłaszczyć jego mienie, w trakcie znajomości z księdzem zaobserwował on bowiem, że Z. Z.
(1)jest stosunkowo zamożnym człowiekiem. Planem okradzenia duchownego K. D.
(1)podzielił się ponownie z M. K.
(1), który nie znał wskazanego księdza i nigdy wcześniej go nie widział. K. D.
(1)zaproponował M. K.
(1), aby to on pierwszy zaatakował księdza, ponieważ on sam był już karany, a ponadto ksiądz go znał, w związku z czym mógłby go rozpoznać, M. K.
(1)zgodził się na to. Plan obu mężczyzn zakładał pójście pod plebanię, kiedy skończy się msza, wtedy M. K.
(1)miał się zakraść do garażu i ogłuszyć księdza, następnie wraz z K. D.
(1)mieli go okraść i podzielić się pieniędzmi oraz innymi znalezionymi cennymi przedmiotami. W dniu 7 lutego 2017 r. obaj wymienieni mężczyźni udali się do K. i obserwowali teren plebani, początkowo planowali napaść na Z. Z.
(1)już tego dnia, jednakże zrezygnowali wówczas z tego pomysłu. W dniu 8 lutego 2017 r. około godziny 17:30 K. D.
(1)i M. K.
(1)ponownie się spotkali i autobusem znów udali się do K.. Po raz kolejny udali się pod plebanię celem realizacji planu napadu na Z. Z.
(1). K. D.
(1)zabrał ze sobą paralizator, a M. K.
(1)wziął ze sobą pistolet pneumatyczny marki T. (...) model (...) SA kal. 4,5 mm, którego użył wcześniej w trakcie napadu na W. P.
(1), a także klucz nasadowy do kół. Znajdując się w okolicy kościoła w K. mężczyźni zauważyli świeże ślady opon i doszli do wniosku, że księdza nie ma już w kościele. Z. Z.
(1)skończył wówczas odprawianie mszy i następnie pojechał swoim samochodem marki B. (...) spod kościoła w kierunku plebani. O godz. 18:27 Z. Z.
(1)podjechał swoim samochodem pod garaż plebani, zaś nieco po godz. 18:30 wjechał samochodem do garażu i wyszedł z auta, aby zamknąć drzwi garażowe. Jego wjazd do garażu obserwowali z niedalekiej odległości K. D.
(1)i M. K.
(1). Ten ostatni, gdy zobaczył, że ksiądz wysiadł z auta celem zamknięcia drzwi, postanowił go zaatakować. Podszedł wraz z K. D.
(1)pod drzwi garażowe, po czym mężczyźni się rozdzielili – M. K.
(1)zaczął się skradać w kierunku garażu, zaś K. D.
(1)pozostał w pewnym oddaleniu od niego. O godz. 18:32 M. K.
(1)podszedł szybkim krokiem do Z. Z.
(1)i uderzył go w głowę trzymanym w ręku kluczem nasadowym, następnie kilkukrotnie powtórzył uderzenie tym narzędziem w głowę i tułów napadniętego, w pewnym momencie klucz ten wypadł mu na ziemię, gdzie następnie pozostał. Z. Z.
(1)zaczął wołać o pomoc i próbował oddalić się w kierunku ulicy. M. K.
(1)widząc to popchnął go, co spowodowało upadek duchownego na ziemię, następnie M. K.
(1)kopnął księdza kilkukrotnie w okolice żeber, po czym wepchnął go do środka garażu. W tym momencie zauważył, że w garażu na półce z narzędziami leży młotek, wówczas chwycił ten młotek i uderzył nim Z. Z.
(1)kilkukrotnie w głowę. Następnie kopnął leżącego księdza w żebra z taką siłą, że Z. Z.
(1)uderzył swoim ciałem w stojącą w garażu półkę z narzędziami i półka ta przewróciła się na niego. W tym czasie K. D.
(1)podszedł na chwilę bliżej podjazdu do garażu, by po chwili szybkim krokiem oddalić się z tego miejsca. Na skutek zastosowanej wobec niego przemocy Z. Z.
(1)stracił na jakiś czas przytomność. O godz. 18:36 M. K.
(1)wyszedł na chwilę z garażu i rozejrzał się po okolicy, czy nikt nie obserwował zdarzenia, po chwili powrócił do środka, o godz. 18:38 ponownie wyszedł na chwilę na zewnątrz i zadzwonił do K. D.
(1), który wcześniej oddalił się z miejsca zdarzenia i powrócił na nie o godz. 18:41. W tym czasie po drodze koło plebani przechodziła inna osoba, w związku z czym K. D.
(1)przeszedł koło plebani i oddalił się w przeciwnym kierunku, by wrócić i podejść do garażu około godz. 18:45. Wówczas zaczął rozmawiać z M. K.
(1)i zorientował się w pełni, co się w międzyczasie wydarzyło, obaj mężczyźni zaczęli się zastanawiać, co robić dalej, o godz. 18:48 zamknęli drzwi do garażu. K. D.
(1)i M. K.
(1)postanowili obezwładnić wciąż nieprzytomnego Z. Z.
(1)tak, aby po ocknięciu się był on bezbronny, i wspólnie związali mu nogi oraz ręce za plecami za pomocą taśmy klejącej znalezionej wcześniej przez oskarżonych w garażu, a także włożyli mu do ust znalezioną tam rękawicę i położyli go na brzuchu na podłodze. Ponadto zakleili księdzu taśmą oczy, aby nie mógł on rozpoznać K. D.
(1). W tym czasie nie byli oni w pełni zakamuflowani, M. K.
(1)miał założony kaptur na głowę, K. D.
(1)czapkę i szalik w taki sposób, aby utrudnić jego identyfikację, ten pierwszy znalazł w samochodzie księdza kominiarkę i ją później założył. W opisany sposób napastnicy nie tylko doprowadzili Z. Z.
(1)do stanu bezbronności, ale jednocześnie pozbawili go wolności. Następnie przeciągnęli go, trzymając go za ręce i nogi, do pomieszczenia obok garażu, tzw. spiżarni, i tam położyli go na podłodze, pozostawiając go tam. W międzyczasie K. D.
(1)i M. K.
(1)zebrali znajdujące się w garażu ubrania i inne przedmioty zabrudzone krwią księdza (m. in. kurtkę M. K.
(1)) i wsiedli do samochodu Z. Z.
(1), po czym zawieźli je do pobliskiego lasu i tam je zostawili. Pod ich nieobecność po pewnym czasie ksiądz odzyskał przytomność i zaczął się wyswobadzać z więzów założonych przez napastników, zdołał samodzielnie uwolnić się z taśmy klejącej, którą był skrępowany, pomimo ciemności panującej w pomieszczeniu odnalazł drzwi wejściowe i zaczął w nie kopać, ponadto wzywał pomocy. Po pewnym czasie napastnicy powrócili na teren plebani, zorientowali się, że Z. Z.
(2)udało się oswobodzić, w tym czasie ksiądz początkowo myślał, że przybyłe osoby go uwolnią, próbował z nimi rozmawiać. K. D.
(1)wyjął wówczas przyniesiony ze sobą paralizator i po uruchomieniu go zaczął przystawiać go w okolice głowy Z. Z.
(1)grożąc jego użyciem, w tym dotknął tym paralizatorem ręki księdza, którą zasłaniał on swoją głowę. Z kolei M. K.
(1)wyciągnął posiadany przy sobie i opisany wyżej pistolet pneumatyczny i zaczął przystawiać go do głowy księdza grożąc oddaniem strzału w jego głowę oraz inne części ciała, mówiąc do niego „nie kombinuj, bo ci strzelimy w kolano, a potem w głowę”. Robiąc to napastnicy zaczęli pytać Z. Z.
(1)o to, gdzie przechowuje pieniądze. Z. Z.
(1)po wpływem strachu powiedział im, że pieniądze przechowuje w dużym pokoju w czarnej kasetce na szafie za telewizorem. Napastnicy ponownie związali księdza taśmą klejącą, a następnie posadzili go na krzesło stojące w pomieszczeniu, do którego go przywiązali tą taśmą, po czym poszli szukać pieniędzy oraz innych cennych rzeczy, które mogliby ukraść. Ten fragment zdarzenia trwał przez dłuższy, kilkugodzinny okres, w trakcie którego napastnicy przeszukiwali plebanię celem odnalezienia rzeczy, które mogliby ukraść. W pewnym momencie K. D.
(1)znalazł pieniądze w kwotach 20.000 zł, 1.200 USD oraz 1.000 Euro i napastnicy postanowili je zabrać w celu przywłaszczenia. Mężczyźni odkładali do samochodu księdza również cenne inne rzeczy, które planowali ukraść. K. D.
(1)w międzyczasie znalazł komplet czterech opon z felgami marki D. o wartości 4.500 zł, które również postanowił ukraść, po czym wsiadł do samochodu należącego do księdza i zawiózł wspomniane opony do lasu, gdzie ukrył je w pewnym miejscu jednocześnie zapamiętując je po to, aby w przyszłości je stamtąd zabrać, następnie powrócił na plebanię. Gdy obaj napastnicy przeszukiwali plebanię, Z. Z.
(1)wciąż znajdował się pozbawiony wolności i skrępowany w spiżarni. W pewnym momencie poprosił on M. K.
(1), aby ten opatrzył mu rany, bowiem z jego głowy z licznych ran sączyła się krew i czuł się coraz gorzej. M. K.
(1)po konsultacji z K. D.
(1)postanowił pomóc księdzu i po znalezieniu apteczki opatrzył rany głowy Z. Z.
(1), na jego prośbę podał mu również napój, aby ugasił pragnienie. Następnie obaj napastnicy dalej przeszukiwali plebanię, trwało to do godzin nocnych. W pewnym momencie Z. Z.
(1)zaczął prosić napastników o to, aby zawieźli go do szpitala ze względu na konieczność opatrzenia ran, jakie odniósł. Po zastanowieniu się, obawiając się o stan zdrowia księdza, K. D.
(1)i M. K.
(1)postanowili ostatecznie zawieźć Z. Z.
(1)do szpitala w P.. W związku z tym rozwiązali go z krępującej go taśmy i wsadzili go na tylne siedzenie jego samochodu marki B., pozostawili kawałek taśmy przyklejony na oczy pokrzywdzonego tak, aby nie mógł ich obserwować. K. D.
(1)usiadł za kierownicą pojazdu, M. K.
(1)wraz z księdzem z tyłu, po czym około godz. 01:00 już w dniu 9 lutego 2017 r. wyjechali z plebani, następnie jechali do szpitala bocznymi drogami, częściowo przez las, co trwało około godziny. W trakcie jazdy napastnicy powiedzieli do duchownego, że odwożą go do szpitala, jak również, że nie potrzebują jego samochodu i zostawią go pod plebanią. Po dojechaniu na miejsce około godz. 02:00 mężczyźni wyciągnęli Z. Z.
(1)z samochodu i zostawili go pod szpitalem, zaś Z. Z.
(1)po zdjęciu taśmy z oczu udał się do szpitala, gdzie udzielono mu pomocy medycznej i skąd pracownicy szpitala zawiadomili o zdarzeniu Policję. K. D.
(1)i M. K.
(1)pojechali należącym do pokrzywdzonego autem z powrotem na plebanię w K., gdzie dojechali około godz. 02:45. Po dojechaniu na miejsce podzielili pomiędzy sobą po równo znalezione, wskazane wyżej pieniądze. Następnie otworzyli lodówkę znajdującą się na plebanii i postanowili spożyć znajdujące się tam produkty, przy czym K. D.
(1)zjadł pulpety, a M. K.
(1)parówkę. Po niedługim czasie zauważyli, że w okolicy plebanii chodzą ludzie, którzy świecili latarkami w okna, o godz. 03:34 na miejsce przyjechali ponadto funkcjonariusze Policji. Widząc to K. D.
(1)i M. K.
(1)przestraszyli się i postanowili uciec z plebanii. Już wcześniej zrezygnowali z dokonania zaboru z terenu plebani innych poza pieniędzmi i zabranymi wcześniej oponami rzeczy, w tym także tych, które przenieśli już wcześniej do samochodu księdza. Obaj wyszli z plebani przez tylne okno budynku, przeskoczyli przez płot i zaczęli biec w kierunku lasu, po jakimś czasie dotarli w okolice szpitala w W., gdzie wsiedli w autobus jadący na dworzec. Po dojechaniu do dworca w W. wsiedli w kolejkę (...) i pojechali nią do L., a tam zatrzymali się w zajeździe (...), gdzie przebywali w wynajętym pomieszczeniu przez najbliższe dni. Na skutek opisanego wyżej działania M. K.
(1)Z. Z.
(1)odniósł obrażenia ciała w postaci ciężkiego, wielomiejscowego urazu ciała z okresową utratą przytomności, nieregularnych ognisk stłuczeń tkanek miękkich twarzy z obrzękiem, zasinieniami i otarciami skóry, umiejscowionych w lewej okolicy czołowej, lewej skroni, lewej okolicy podocznej i w okolicy prawego policzka, bardzo licznych ognisk stłuczeń owłosionej części głowy różnej wielkości z krwawiącymi ranami tłuczonymi tkanek miękkich w okolicy ciemieniowej, potylicznej oraz skroniowej prawej, stłuczenia nosa z krwawieniem z kanałów nosowych, rozległym podbiegnięciem krwi i złamaniem kości nosowych, licznych podbiegnięć i wybroczyn krwi oraz otarć naskórka na tylnej stronie szyi i w rejonie karku, awulsyjnego złamania wyrostków kolczystych trzonów kręgów szyjnych C5, C6 i C7 z przemieszczeniem oderwanych fragmentów kostnych, a także złamania trzonu kręgu C7, stłuczenia lewej strony klatki piersiowej ze złamaniem żeber – od III do VI po lewej stronie klatki piersiowej oraz rozległą odmą podskórną, niewielkiej odmy podskórnej w prawym polu nadobojczykowym, lewostronnej odmy opłucnowej na całej długości płuca o szerokości do 5 cm z cechami pourazowej niedodmy płuca oraz rozległych zasinień na stronach grzbietowych obu przedramion w okolicy nadgarstków, śródręczy i palców, z obrzękiem oraz bardzo licznymi otarciami i ogniskowymi ubytkami skóry, w niektórych miejscach dość głębokimi, które to obrażenia ciała skutkowały ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu pokrzywdzonego. K. D.
(1)i M. K.
(1)zabierając wskazane wyżej pieniądze i opony dokonali na szkodę Z. Z.
(1)zaboru mienia o łącznej wartości nie mniejszej niż 33.646 zł. Za skradzione pieniądze M. K.
(1)kupił sobie m. in. ubrania, laptopa marki H., a także samochód marki A. (...), a następnie samochód marki F. (...) (oddając w rozliczeniu samochód marki A.). Z kolei K. D.
(1)za zrabowane pieniądze kupił sobie samochód marki F. (...), jak również ubrania, kupował także prezenty swojej dziewczynie A. N.. Po kilku dniach od zdarzenia K. D.
(1)i M. K.
(1)pojechali w miejsce, gdzie ten pierwszy ukrył wcześniej zrabowane opony marki D., i zabrali je stamtąd do L., gdzie nadal wynajmowali pokój w zajeździe (...). /Dowód: częściowo wyjaśnienia oskarżonego M. K.
(1)k. 153v.-154, 160-161, 845-845v., 1100- (...); częściowo wyjaśnienia oskarżonego K. D.
(1)k. 149v.-150v., 173, 842-843, (...)-1100; częściowo zeznania świadka Z. Z.
(1)k. 10-12, 125v.-126, 143v.-144, 270v.-271, 838v.-839v., (...)- (...); zeznania świadka A. N. k. 206v.-207v., (...)- (...); częściowo zeznania świadka Ł. P. k. 1190-1193; częściowo zeznania świadka D. N.
(1)k. 1193-1196; protokół zatrzymania rzeczy wraz z płytą CD z monitoringiem k. 46-48; notatka urzędowa z przeglądu monitoringu k. 43-44; protokół odtworzenia zapisu monitoringu k. 1451-1452; protokoły oględzin miejsca – budynku plebani oraz terenu posesji k. 54-59, 60-65 wraz z dokumentacją fotograficzną k. 305, 310, 946; protokół oględzin miejsca – ujawnienia taśmy przed szpitalem k. 26 z dokumentacją fotograficzną k. 263; protokół oględzin miejsca ujawnienia klucza nasadowego k. 224-225 z dokumentacją fotograficzną k. 229, 269; protokół zatrzymania rzeczy – klucza nasadowego k. 221-223; protokół oględzin rzeczy ujawnionych w samochodzie marki B. k. 66-69; protokół zatrzymania rzecz – odzieży i telefonu pokrzywdzonego k. 23-25; protokoły oględzin osoby Z. Z.
(1)k. 27, 212-214 z dokumentacją fotograficzną k. 831; dokumentacja lekarska dot. Z. Z.
(1)k. 497, 502, opinia sądowo-lekarska dot. Z. Z.
(1)k. 29-30, 145, 537-539; protokół z badań wstępnych z zakresu genetyki sądowej k. 254-258; opinia z zakresu genetyki sądowej k. 852-886/ W dniu 15 lutego 2017 r. funkcjonariusze Policji dokonali zatrzymania osób M. K.
(1)i K. D.
(1)na terenie zajadu (...) w L., jak również dalszych czynności z ich udziałem. W wynajmowanych przez nich pomieszczeniach ujawniono m. in. opony od samochodu marki B. skradzione wcześniej Z. Z.
(2). Z kolei w saszetce znalezionej w tych pomieszczeniach ujawniono paralizator należący do K. D.
(1), zaś w zakupionym przez M. K.
(1)samochodzie marki F. (...) opisany wyżej pistolet pneumatyczny. /Dowód: protokół zatrzymania osoby M. K.
(1)k. 85; protokół zatrzymania osoby K. D.
(1)k. 83; protokół przeszukania domku letniskowego k. 87-95; protokół oględzin miejsca k. 96-97; protokół oględzin pojazdu marki F. (...) k. 99-102 z dokumentacją fotograficzną k. 296; protokół oględzin saszetki z dokumentacją fotograficzną k. 140-142; protokół zatrzymania rzeczy – odzieży M. K.
(1)k. 112-116/ Użyty podczas obu zdarzeń przez M. K.
(1)pistolet pneumatyczny marki T. (...) model (...) SA kal. 4,5 mm nie jest bronią palną i jego posiadanie nie wymaga rejestracji, pistolet ten jest w pełni sprawny i gotowy do strzelania. Broń typu pneumatycznego używana z bliskiej odległości (do 5 metrów) może być groźna dla zdrowia człowieka, zaś trafienie w tkankę miękką człowieka powoduje wdarcie się pocisku na 5-7 mm w głąb tkanki, jeszcze bardziej niebezpieczne dla zdrowia jest trafienie w miejsce najbardziej wrażliwe – np. w oko. Z kolei paralizator użyty podczas napadu na Z. Z.
(1)jest paralizatorem typu tradycyjnego, tj. wymagającego kontaktu z ciałem przeciwnika, stanowi on broń w rozumieniu art. 4 ust. 1 pkt 4c ustawy o broni i amunicji, posiadanie go nie wymaga jednak pozwolenia. Paralizator ten jest w pełni sprawny technicznie i gotowy do użycia. /Dowód: opinia biegłego z zakresu broni (...) i amunicji k. 895-897, 900-903/ M. K.
(1)wystosował do Z. Z.
(1)pismo z przeprosinami. /Dowód: pismo M. K.
(1)k. 202/ Prokurator Prokuratury Rejonowej w Wejherowie oskarżył M. K.
(1)i K. D.
(1)o to, że: I. w okresie od 08.02 do 09.02.2017 roku w K., działając wspólnie i w porozumieniu, posługując się niebezpiecznym przedmiotem w postaci młotka oraz środkiem obezwładniającym w postaci paralizatora oraz pistoletem pneumatycznym i przy tym działając w sposób bezpośrednio zagrażający życiu Z. Z.
(1), używając wobec niego przemocy poprzez uderzenie kilkukrotnie kluczem nasadowym oraz młotkiem w głowę, co spowodowało utratę przez niego przytomności, doprowadzając go następnie do stanu bezbronności poprzez owinięcie jego nóg i rąk taśmą klejącą, a następnie używając przemocy poprzez kopanie go w okolice tułowia i zadawanie uderzeń w okolice głowy i jednocześnie przystawiając mu pistolet pneumatyczny przypominający broń palną do głowy oraz paralizator w okolice głowy, grożąc mu użyciem dalszej przemocy, zabrali w celu przywłaszczenia pieniądze w kwocie 20.000 zł oraz 1.200 USD, 1.000 Euro oraz 4 sztuki opon z felgami marki D. do samochodu marki B. (...) o wartości około 4.500 zł, to jest mienie o łącznej wartości nie mniejszej niż 33.646 zł, pozbawiając go tym samym wolności, co ze względu na sposób ich działania łączyło się ze szczególnym udręczeniem Z. Z.
(1), który w wyniku tego zdarzenia odniósł obrażenia ciała w postaci: nieregularnych ognisk stłuczenia tkanek miękkich twarzy, w tym lewej skroni, prawego policzka i lewej okolicy podocznej, licznych ran cięto-tłuczonych głowy w okolicy potyliczno-ciemieniowej, ciemieniowej po stronie prawej i lewej głowy oraz czołowo-ciemieniowej, podbiegnięć krwawych w okolicy karku, obrzęknięcia nosa z zaczerwienieniem skóry, bolesności palpacyjnej i ruchowej lewej strony klatki piersiowej powyżej łuku żebrowego, rozległych zasinień strony grzbietowej prawej ręki oraz palca II, III i IV z obrzękiem i bolesnością, wielu różnokształtnych otarć skóry ręki, głównie palców, obrzęknięcia i bolesności z rozległym podskórnym wylewem krwi obejmującym cały obszar śródręcza lewej ręki, a także palców I, II i częściowo III oraz złamania IV żebra po stronie lewej z odmą i zapadnięciem płuca lewego, które to uszkodzenia ciała skutkowały ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu pokrzywdzonego, tj. o przestępstwo z art. 280 § 2 kk w zb. z art. 156 § 1 pkt 2 kk w zb. z art. 189 § 3 kk w zw. z art. 11 § 2 kk; a ponadto M. K.
(1)o to, że: II. w dniu 28.01.2017 roku w L. na terenie P. D. w okolicy Ośrodka (...) oddał strzał w okolice lewej skroni W. P.
(1), powodując powstanie u niego obrażeń ciała w postaci rany okolicy skroniowej lewej z ciałem obcym, które to spowodowały u pokrzywdzonego naruszenie czynności narządów ciała na czas dłuższy niż siedem dni, i jednocześnie naraził pokrzywdzonego na bezpośrednie niebezpieczeństwo powstania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, tj. o przestępstwo z art. 157 § 1 kk w zb. z art. 160 § 1 kk w zw. z art. 11 § 2 kk; III. w dniu 28.01.2017 roku w L. umyślnie uszkodził mienie w postaci pojazdu marki T. (...) o nr rej. (...) należącego do W. P.
(1)w ten sposób, że oddał strzał z broni pneumatycznej w przednią szybę pojazdu, czym spowodował na niej odprysk, przez co wyrządził straty w wysokości nie mniejszej niż 500 zł na szkodę w/wymienionego, tj. o przestępstwo z art. 288 § 1 kk; a ponadto K. D.
(1)o to, że: IV. w dniu 28.01.2017 roku w W. nakłonił M. K.
(1)do popełnienia przestępstwa uszkodzenia ciała i mienia W. P.
(1), tj. o przestępstwo z art. 18 § 2 kk w zw. z art. 157 § 1 kk w zb. z art. 160 § 1 kk w zw. z art. 11 § 2 kk w zw. z art. 288 § 1 kk; V. w okresie od 28.01.2017 roku do 22 lutego 2017 roku w W., wbrew posiadanej wiedzy w zakresie faktycznego sprawcy przestępstw popełnionych w dniu 28.01.2017 roku przez M. K.
(1)na szkodę W. P.
(1)polegających na uszkodzeniu jego ciała poprzez jego postrzelenie z broni pneumatycznej oraz uszkodzeniu jego mienia, to jest samochodu osobowego marki T. (...), przekazując W. P.
(1)nieprawdziwe informacje na temat sprawcy przestępstwa skierował przeciwko P. P.
(2)oraz P. P.
(1)ściganie karne, to jest postępowanie przygotowawcze prowadzone przez Komendę Powiatową Policji i nadzorowane przez Prokuraturę Rejonową w Pucku o sygn. akt Ds. 180.2017, objęte następnie postępowaniem przygotowawczym Prokuratury Rejonowej w Wejherowie o sygn. PR 3 Ds. 17.2017, tj. o przestępstwo z art. 235 kk. /Akt oskarżenia k. 947-952/ Oskarżony M. K.
(1)jest bezdzietnym kawalerem, nie ma nikogo na utrzymaniu. Posiada wykształcenie gimnazjalne, nie ma wyuczonego zawodu, przed aresztowaniem w niniejszej sprawie utrzymywał się z prac dorywczych uzyskując z tego tytułu niewielkie dochody w różnej wysokości, nie posiada majątku. Stan zdrowia fizycznego oskarżonego jest dobry, natomiast leczył się on psychiatrycznie w związku z depresją i (...), nie leczył się odwykowo, nie deklaruje uzależnień. Z wywiadu środowiskowego wynika, że oskarżony wychowuje się w pełnej rodzinie i od 13. roku życia zaczął sprawiać problemy wychowawcze, w ocenie matki jest bardzo podatny na wpływ towarzystwa, które często bywało nieodpowiednie. Miał kilka prób samobójczych oraz dokonywał samookaleczeń. Z uwagi na dużą demoralizację M. K.
(1)w listopadzie 2016 r. trafił do młodzieżowego ośrodka wychowawczego, po wyjściu nadal spożywał alkohol, przebywał w zdemoralizowanym towarzystwie, wchodził często w konflikt z bratem, z tego względu rodzice oskarżonego często wzywali Policję na interwencje. M. K.
(1)nie był karany jako osoba dorosła. Natomiast jako nieletni były wobec niego orzekane stosowne środki za pobicie oraz demoralizację. /Dowód: dane o oskarżonym M. K.
(1)k. 1096; kwestionariusz wywiadu środowiskowego dot. M. K.
(1)k. 474-476; dane o karalności k. 1134-1136/ Oskarżony K. D.
(1)jest bezdzietnym kawalerem, nie ma nikogo na utrzymaniu. Posiada wykształcenie gimnazjalne, nie ma wyuczonego zawodu, przed aresztowaniem w niniejszej sprawie był bezrobotnym i pozostawał na utrzymaniu rodziców, nie posiada majątku. Stan zdrowia oskarżonego jest dobry, nie leczył się on psychiatrycznie ani odwykowo, nie deklaruje uzależnień. Oskarżony ma oboje rodziców oraz trzy siostry, podejmował się wykonywania różnych prac zarobkowych, tj. jako mechanik samochodowy, kierowca zawodowy oraz pracownik zakładu przetwórstwa rybnego, w ocenie matki nie nadużywał alkoholu i nie miał kontaktu z narkotykami, nie sprawiał problemów wychowawczych. Jego relacje z poszczególnymi członkami rodziny układały się dobrze, był pomocną osobą. W związku z nadpobudliwością psychoruchową w szkole podstawowej orzeczono wobec niego nauczanie indywidualne. W grudniu 2016 r. ukończył kurs ratowniczy i zamierzał zatrudnić się jako marynarz. K. D.
(1)był karany wyrokiem Sądu Rejonowego w Wejherowie z dnia 18 maja 2016 r., wydanym w sprawie o sygnaturze akt IX K 251/16, za popełnienie przestępstwa kwalifikowanego z art. 278 § 1 kk w zb. z art. 276 kk w zw. z art. 11 § 2 kk na szkodę W. P.
(1)na karę 11 miesięcy pozbawienia wolności oraz 200 stawek dziennych grzywny po 20 zł każda stawka, przy czym wykonanie kary pozbawienia wolności warunkowo zawieszono na okres próby wynoszący 3 lata i w tym czasie oddano oskarżonego pod dozór kuratora. /Dowód: dane o oskarżonym K. D.
(1)k. 1096; kwestionariusz wywiadu środowiskowego dot. K. D.
(1)k. 479-482; dane o karalności k. 1137-1139; odpis wyroku k. 801/ Z uwagi na pojawienie się w toku postępowania wątpliwości co do stanu zdrowia psychicznego oskarżonego M. K.
(1)w czasie popełnienia zarzucanych mu czynów oraz w toku postępowania zasięgnięto opinii dwóch biegłych lekarzy psychiatrów. W wydanej opinii sądowo-psychiatrycznej biegli zgodnie stwierdzili, iż M. K.
(1)nie jest chory psychicznie ani upośledzony umysłowo, nie zdradza zaburzeń psychotycznych ani innych zakłóceń czynności psychicznych. Prezentuje natomiast cechy osobowości nieprawidłowo kształtującej (w kierunku dyssocjalnej na tle nieprawidłowego procesu socjalizacji) ze skłonnościami do nadużywania alkoholu, bez ewidentnych objawów uzależnienia. W czasie popełnienia zarzucanych mu czynów i w odniesieniu do nich M. K.
(1)nie miał zniesionej ani ograniczonej w znacznym stopniu zdolności do rozpoznania znaczenia czynów i pokierowania swoim postępowaniem, jego poczytalność zarówno w trakcie popełnienia tych czynów, jak i w toku postępowania nie budzi wątpliwości. Z opinii sądowo-psychologicznej dotyczącej oskarżonego M. K.
(1)wynika, że dysponuje on odpowiadającymi normie możliwościami intelektualnymi. Ponadto brak jest u niego zaburzeń sprawności funkcji poznawczych, które mogłyby wskazywać na istotne organiczne zaburzenie (...). Posiada cechy osobowości dyssocjalnej na tle nieprawidłowego procesu socjalizacji, występują u niego zachowania impulsywne, agresja i autoagresja, ma nikłe poszanowanie dla norm społecznych. Oskarżony wykazuje tendencję do nadużywania alkoholu, przyjmowania substancji psychoaktywnych, aktualnie bez cech uzależnienia. /Dowód: opinia sądowo-psychiatryczna dot. oskarżonego M. K.
(1)k. k. 699-702; opinia sądowo-psychologiczna dot. M. K.
(1)k. 685-690a/ Z uwagi na pojawienie się w toku postępowania wątpliwości co do stanu zdrowia psychicznego oskarżonego K. D.
(1)w czasie popełnienia zarzucanych mu czynów oraz w toku postępowania, zasięgnięto opinii dwóch biegłych lekarzy psychiatrów. W wydanej opinii sądowo-psychiatrycznej biegli zgodnie stwierdzili, iż K. D.
(1)nie jest chory psychicznie ani upośledzony umysłowo, nie zdradza zaburzeń psychotycznych ani innych zakłóceń czynności psychicznych. Prezentuje natomiast cechy osobowości nieprawidłowo kształtującej w kierunku dyssocjalnej. W czasie popełnienia zarzucanych mu czynów i w odniesieniu do nich K. D.
(1)nie miał zniesionej ani ograniczonej w znacznym stopniu zdolności do rozpoznania znaczenia czynów i pokierowania swoim postępowaniem, jego poczytalność zarówno w trakcie popełnienia tych czynów, jak i w toku postępowania nie budzi wątpliwości. Z opinii sądowo-psychologicznej dotyczącej oskarżonego K. D.
(1)wynika, że dysponuje on odpowiadającymi normie możliwościami intelektualnymi. Ponadto brak jest u niego istotnych zaburzeń sprawności funkcji poznawczych, które mogłyby wskazywać na organiczne zaburzenie (...). Posiada cechy osobowości dyssocjalnej, ma nikłe poszanowanie dla norm społecznych, koncentruje się na sobie i swoich potrzebach, ma potrzebę szybkiej gratyfikacji, niską zdolność do refleksji, możliwe jest u niego posługiwanie się kłamstwem i manipulacją. /Dowód: opinia sądowo-psychiatryczna dot. oskarżonego K. D.
(1)k. 703-706; opinia sądowo-psychologiczna dot. K. D.
(1)k. 679-684/ Oskarżony M. K.
(1)przesłuchany po raz pierwszy w toku postępowania przygotowawczego (k. 153v.-154) odnośnie czynu zarzuconego mu później w punkcie I aktu oskarżenia wyjaśnił, że przyznaje się do popełnienia przedmiotowego czynu, z tym że nie zgadza się z tym, że gdy ksiądz był związany to nadal był bity. Wyjaśnił, że to K. D.
(1)zaplanował, żeby „opierniczyli” księdza z pieniędzy. Wskazał, że w dniu 7 lutego byli na plebani, ale tego nie zrobili, przybyli tam ponownie 8 lutego i zobaczyli, że ksiądz podjechał swoim B. pod garaż i stoi tam odśnieżając je. Wyjaśnił, że K. D.
(1)cały czas mówił mu, że to on ma zrobić ten napad, nie chciał tego, ale dał się namówić. Następnie opisał, że ksiądz wjechał do garażu, zgasił silnik, otworzył tylne drzwi auta z lewej strony, wtedy on zamachnął się na niego trzymanym w ręku kluczem do kół i uderzył go nim w głowę, ksiądz na chwilę się zamroczył, zaczął wzywać pomocy, wyszedł trochę z garażu, wówczas przewrócił księdza i kopnął go dwa razy w okolice żeber, zaś klucz wyślizgnął mu się z rąk, K. D.
(1)w tym czasie czekał kawałek dalej. Stwierdził, że następnie wrzucił księdza do garażu, po czym na księdza spadła półka z narzędziami, zadzwonił wówczas do K. D.
(1), a ksiądz coś markotał, więc dwa razy walnął go w głowę małym młotkiem, który leżał na półce. Wskazał, że następnie przyszedł K. D.
(1)i rzucił mu rękawicę, po czym on podał ją księdzu i kazał mu włożyć ją sobie do ust, ksiądz to zrobił, przeciągnęli go następnie do innego pomieszczenia na plebani, a K. D.
(1)zaczął go wiązać znalezionymi tam kablami. Wyjaśnił, że spakowali zakrwawione ubrania i pojechali je wywieźć do lasu, księdza zostawili skrępowanego, a jak wrócili, to ksiądz był rozwiązany, sam się uwolnił i kopał w drzwi, widząc to otworzyli drzwi i związali go lekko, K. D.
(1)popieścił go paralizatorem, ksiądz się odsunął i chciał kopnąć K. D.
(1), wtedy on wyjął przedmiot przypominający broń, ksiądz się przestraszył, a K. D.
(1)związał go taśmą klejącą. Oskarżony wyjaśnił, że zaczął rozmawiać z księdzem, ten powiedział mu wtedy, gdzie ma pieniądze, K. D.
(1)poszedł ich szukać. Ponadto wskazał, że w apteczce znaleźli wodę utlenioną i gaziki, którymi opatrzył księdza. Opisał, że wzięli pieniądze księdza, szukali też laptopów, ponadto znaleźli dokumenty i skórzaną saszetkę, wpakowali to do bagażnika B. i odwieźli nim księdza do szpitala do (...). Wyjaśnił, że potem wrócili na plebanię, podzielili pieniądze, K. zrobił sobie klopsiki z lodówki księdza, zaś on zjadł jedną parówkę, wówczas zobaczyli, że Policja przyjechała na plebanię trzema autami cywilnymi, widząc to obaj uciekli przez tylne okno w kierunku lasu, wsiedli w autobus przy szpitalu i pojechali na dworzec do W., skąd pojechali do L.. Oskarżony dodał, że gdy wyślizgnął mu się z rąk klucz, którym uderzył księdza, to później szukał go, ale nie mógł go znaleźć i nie wie, co się z nim stało. Stwierdził, że pieniądze wydali, a felgi zostały znalezione przez Policję. Opisał, że wraz z K. D.
(1)w trakcie zdarzenia zasłaniali twarze szalikami. W trakcie posiedzenia przed Sądem w przedmiocie rozpoznania wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztowania (k. 160-161) oskarżony M. K.
(1)przyznał się do popełnienia zarzucanego czynu, ale nie w całości, ponieważ nie przyznał się do tego, że ksiądz był bity kiedy był skrępowany. Wskazał, że ksiądz został uderzony tylko kilka razy, a potem miał spokój, on pytał go, gdzie ma pieniądze, a K. D.
(1)przykładał mu paralizator do głowy, natomiast nie wie, czy K. D.
(1)użył tego paralizatora, ponieważ on niespecjalnie działał, ale widział, jak przykładał go do karku i ręki księdza. Dodał, że mieli też ze sobą pistolet pneumatyczny. Wskazał, że to on pierwszy uderzył księdza, a w tym czasie K. D.
(1)stał za rogiem i czekał, potem przyszedł do garażu i dał mu pistolet pneumatyczny w razie, gdyby ksiądz czegoś próbował, zaś K. D.
(1)miał siekierę w plecaku i miał plan, żeby zabić księdza. Dodał, że namawiał K. D.
(1), żeby odwieźć księdza do szpitala. Wyjaśnił, że on sam nie znał wcześniej księdza, a K. D.
(1)był jego ministrantem i miał z nim dobre relacje. Wskazał, że zgodził się na pomysł napadu na księdza, ale nie do końca, miał podbiec i ogłuszyć księdza, a następnie okraść go z pieniędzy, K. D.
(1)miał plan, aby zabić księdza, ale on kłócił się z nim, aby tego nie robić. Następnie oskarżony wyjaśnił, że K. D.
(1)wyjeżdżał samochodem księdza, a on wtedy zostawał z księdzem, tylko pierwszy kurs odbyli razem, aby wywieźć zakrwawione rzeczy, a ksiądz został częściowo skrępowany i zamknięty na klucz, za drugim razem K. D.
(1)pojechał po apteczkę, ale jej nie przywiózł, a za trzecim razem pojechał z oponami, wtedy on uwolnił księdzu ręce i nogi, dał mu wodę i czekoladę, bo ksiądz powiedział mu, że choruje na cukrzycę. Następnie oskarżony podkreślił, że wspólnie odwieźli księdza do szpitala, po czym wrócili na plebanię, żeby zjeść i się napić, a po przyjeździe Policji uciekli z plebani. M. K.
(1)odpowiadając na pytania wyjaśnił ponadto, że to on ogłuszył księdza kluczem do kół 17-stką koloru czarnego, miał go ze sobą, ponieważ gdzieś go kiedyś znalazł, miał też przy sobie broń pneumatyczną, uderzył księdza za pomocą klucza jeden raz w głowę w okolice prawej strony od góry, a po uderzeniu klucz wyślizgnął mu się z ręki. Wskazał, że ksiądz wybiegł wtedy z garażu krzycząc o pomoc i wówczas złapał go i przewrócił na ziemię, po czym kopnął go dwukrotnie w okolice żeber, wrzucił księdza do garażu i wtedy spadła na niego półka z narzędziami, w garażu uderzył go dwa razy młotkiem w górną część głowy, księdzu zaczęła lecieć krew. Opisał, że na początku ksiądz był związany kablami i sznurkami znalezionymi przez nich w jego garażu, a gdy wrócili pierwszy raz, to ksiądz był w tym zamkniętym pomieszczeniu oswobodzony i nawet ucieszył się, gdy przyszli, ponieważ nie wiedział, że to oni są sprawcami, K. D.
(1)postanowił wtedy użyć paralizatora, chciał uśpić księdza, ponadto związał go taśmą, on był temu przeciwny. Dodał, że następnie K. D.
(1)wyjechał, a on podał księdzu lekarstwa z apteczki, a także rozciął taśmę, ale nie wypuścił go na wolność. Oskarżony wyjaśnił ponadto, że za pieniądze zrabowane księdzu kupił sobie auto A. (...), które następnie wymienił na inne, a ponadto laptopa marki H., konsolę (...), telefon H., buty, bluzę i inne drobne rzeczy, zaś K. D.
(1)kupił za pieniądze księdza samochód marki F. (...). W trakcie kolejnego przesłuchania (k. 417-417v.) oskarżony M. K.
(1)opisał okoliczności związane ze zdarzeniem w postaci napaści na W. P.
(1). Wyjaśnił, że K. D.
(1)zaplanował, aby wziąć pieniądze z konta W. P.
(1)oraz jego wszystkie samochody, a także zabić jego żonę i trójkę dzieci, po czym wszystko spalić i wyjechać, napaść na pokrzywdzonego miał on, ponieważ K. D.
(1)znał pokrzywdzonego i W. P.
(1)od razu by go rozpoznał. Stwierdził, że obaj poszli z W. do miejsca, gdzie mieszkał W. P.
(1), początkowo chcieli wejść do niego do domu, jednak zobaczyli stojące tam jakieś obce auto i to spowodowało, że odpuścili. M. K.
(1)wyjaśnił, że to go zdenerwowało, ponieważ chciał jak najszybciej zdobyć pieniądze, więc szybko zawrócili, K. D.
(1)stał kawałek dalej, a on poszedł „na cwaniaka” w kierunku domu pokrzywdzonego i wtedy akurat pokrzywdzony wyjeżdżał swoim autem terenowym w przyczepą. Wyjaśnił, że zatrzymał go „na stopa”, podszedł od strony kierowcy i zaczął pytać pokrzywdzonego o drogę, po chwili pokrzywdzony odwrócił się i spojrzał na tylne siedzenie, a wówczas on wyjął broń pneumatyczną, zrobił krok w tył i zaczął strzelać do pokrzywdzonego, w trakcie strzelania nic do niego nie mówił, celował prosto w jego twarz, dodał, że nie wie, w jakim celu to robił. Opisał, że następnie pokrzywdzony otworzył drzwi do samochodu i odepchnął go nimi lekko, on odsunął się, a pokrzywdzony kopnął ponownie w drzwi, po czym odjechał kawałek, zawrócił auto i zaczął jechać w jego kierunku próbując go przejechać, wtedy oddał dwa strzały w przednią szybę auta, przy czym widział, że w samochodzie tym siedziało również dziecko pokrzywdzonego. Wyjaśnił, że następnie uciekł z miejsca zdarzenia, K. D.
(1)uciekał kawałek dalej, później zadzwonili do siebie, spotkali się i pojechali autobusem do R.. Oskarżony M. K.
(1)podał ponadto, że tego samego dnia W. P.
(1)zadzwonił do K. D.
(1), ten ostatni zarzekał się, że nie miał z tym nic wspólnego, i dawał mu mylne tropy, m. in. trop na P., chodziło o to, że P. jest podobny z twarzy do niego i mieli taki plan, żeby go podstawić jako sprawcę, aby W. P.
(1)się z nim rozliczył. Podczas następnego przesłuchania (k. 845-845v.) oskarżony M. K.
(1)odniósł się do kwestii związanych z rzeczami zabezpieczonymi w toku postępowania. W toku postępowania przed Sądem w trakcie rozprawy w dniu 8 grudnia 2017 r. (k. 1100-1108) oskarżony M. K.
(1)oświadczył, że częściowo przyznaje się do popełnienia zarzucanych mu czynów, nie przyznaje się do tego, że poszkodowany Z. Z.
(1)w momencie, kiedy był skrępowany, był bity, a do reszty się przyznaje. Następnie złożył obszerne wyjaśnienia. Odnosząc się do kwestii zdarzeń związanych z W. P.
(1)wyjaśnił, że plan był K. D.
(1), on nie znał osobiście pokrzywdzonego, poznał go wtedy, kiedy go postrzelił. Wskazał, że plan K. D.
(1)zakładał kradzież samochodu bądź samochodów pokrzywdzonego, szczegółów nie pamięta. Opisał, że spotkał pana W. na drodze, kiedy ten wyjeżdżał z posesji, pod pretekstem zapytania o drogę zatrzymał go, w trakcie rozmowy pan W. odwrócił się spoglądając na tylne siedzenie, a wtedy on wyjął wiatrówkę i oddał kilka strzałów w okolice tułowia pokrzywdzonego, wtedy pan W. kopnął w drzwi odpychając go przy tym, a on spanikowany zaczął uciekać, pan W. go gonił, uciekł w środek lasu. Dodał, że zadzwonił do K. D.
(1)i umówili się w którymś miejscu, ten dobrze wiedział o tym, że on idzie zaatakować pana W.. Wskazał ponadto, że tego samego dnia pan W. zadzwonił do K. D.
(1), on był wtedy z nim w okolicach R., podczas rozmowy pan W. zaczął pytać K. D.
(1)o ewentualnych sprawców, przy czym K. D.
(1)zaczął mu kłamać, podrzucał mu mylne tropy. Oskarżony M. K.
(1)w kwestiach tych wskazał również, że pan W. jest osobą bardzo bogatą, aczkolwiek po tych 10 miesiącach przemyśleń wie, że śrutowym pistoletem pneumatycznym ciężko jest wyrządzić jakąkolwiek szkodę i zastanawiając się nad tym, dlaczego K. D.
(1)wybrał akurat pana W., doszedł do wniosku, że to może być też z zemsty, gdyż był karany, bo ukradł kiedyś samochód panu W. i w jego opinii K. D.
(2)chciał się zemścić za tamten wyrok. Dodał, że to była wówczas ta sama broń, którą miał podczas zdarzenia z księdzem, dokładnie nie jest w stanie określić, ile oddał strzałów, w momencie oddawania strzałów broń była w odległości 1 metra od twarzy pana W., celował w pana W., dokładnie nie jest w stanie określić, w którą część ciała. Wskazał, że z panem W. jechało dziecko, które siedziało na fotelu pasażera obok pana W., zaś on znajdował się od strony kierowcy w stosunku do samochodu. Stwierdził, że kiedy uciekał pan W. go gonił i podczas ucieczki oddał jeden lub dwa strzały w stronę samochodu i podejrzewa, że wtedy to się stało, że trafił w szybę pojazdu. Następnie oskarżony wskazał, że to K. D.
(1)zaplanował kradzież dotyczącą pana W., plan zakładał zapukanie do drzwi bądź spotkanie pana W., jak będzie wychodził do samochodu czy do pracy, związanie go razem z jego rodziną czy też osobami przebywającymi akurat w domu oraz kradzież rzeczy cennych i pieniędzy, plan zakładał przy tym pozbycie się tych osób poprzez wrzucenie ich do wykopanego wcześniej dołu, który nie został wykopany, i zasypanie ich wapnem. M. K.
(1)podał, że tego planu nie chciał realizować, aczkolwiek postanowił zgodzić się na kradzież panu W. samochodów i przystąpił do realizacji tego planu. Doprecyzował, że zatrzymał go na stopa i wywiązała się rozmowa pod pretekstem zapytania się o drogę, wtedy pomyślał sobie, że odda kilka strzałów ze śrutówki w okolice tułowia czy twarzy i że pokrzywdzonego będzie tak mocno boleć, że odpuści i podda się, nie żądał wydania samochodu ani kluczyków od pana P., chciał okraść go w ten sposób, że postrzeli go, że go będzie bardzo boleć i podda się, a on weźmie samochód i ucieknie z tym jednym samochodem, ewentualnie K. D.
(1)przybiegnie pomóc mu w jakikolwiek sposób skrępować pokrzywdzonego i wtedy weszliby na teren jego posesji, zakneblowaliby wszystkich, wzięliby wszystko i pojechaliby dalej. Dodał, że nie miał ze sobą nic, żeby skrępować pokrzywdzonego, myśleli, że będzie mieć coś w domu, on miał tylko ten pistolet, a K. D.
(1)miał swoją siekierkę i coś tam jeszcze, był około 20 metrów od niego i krył się za drzewami. Nadmienił, że w czasie zdarzenia nie miał żadnego pojęcia, jakie szkody może wyrządzić wiatrówka, używał jej wtedy pierwszy raz. Co do zarzutu dotyczącego księdza Z. Z.
(1)oskarżony M. K.
(1)wyjaśnił, że przyznaje się do wszystkiego poza biciem księdza już po skrępowaniu. Opisał, że plan był K. D.
(1)i był to jego nowy plan po tym, jak się nie udało z W. P.
(1), zakładał on napaść na księdza i okradzenie go, spotykali się dosyć często omawiając szczegóły. Wskazał, że na dwa dni bądź dzień przed napaścią byli w K. i przechodzili obok plebani, już wtedy miał zaatakować księdza, aczkolwiek coś go powstrzymało i nie dał rady, dlatego pojechali tam drugi raz. Opisał, że spotkali się około godz. 17:30 w autobusie i pojechali do K., z K. D.
(1)była jego siostra Ania, która nic o tym nie wiedziała, wysiadła z autobusu i poszła prosto do domu, K. D.
(1)wziął wtedy paralizator i udali się w okolice plebani. Wskazał, że idąc koło kościoła zauważyli świeże ślady opon i zobaczyli, że samochód księdza nie jest już pod kościołem, tylko pod garażem, było to dla niego znakiem, że nie ma co startować, ale K. D.
(1)powiedział, że albo teraz albo nigdy. Stwierdził, że wtedy pobiegł do księdza, miał przy sobie klucz nasadowy 17-kę do kół, poczekał, aż ksiądz wyjdzie do garażu, zaś kiedy ksiądz wjechał i próbował zamknąć garaż, wtedy go zaatakował, uderzył go raz kluczem w głowę, po czym ku jego zaskoczeniu ksiądz nie stracił przytomności, wtedy on chciał uciec, ale w tym czasie ksiądz wychodził z garażu wołając pomocy, tak więc on cofnął się i powalił księdza na ziemię, kopnął go w żebra i wrzucił z powrotem do garażu. Dodał, że zauważył młotek, którym uderzył księdza dwa razy w głowę, kopnął go jeszcze raz, aby sprawdzić, czy jest nieprzytomny, przy czym ksiądz wpadł w półkę z narzędziami, która się na niego przewróciła. Opisał, że wtedy zadzwonił do K. D.
(1), ten stał kawałek dalej i nie chciał przyjść, ale po chwili namawiania go przyszedł i zaczął wiązać księdza oraz wsadził mu kawałek szmaty do ust, po czym przenieśli księdza do innego pomieszczenia. Wyjaśnił, że spakowali rzeczy brudne od krwi i K. D.
(1)wywiózł je do lasu, a on w tym czasie czekał na niego, po jego przyjeździe zaczęli szukać pieniędzy, K. D.
(1)poszedł na górę, a on został z księdzem bo obawiał się, że umrze, zdjął mu taśmę z rąk, zapytał go, jak się czuje i czy na coś choruje, ksiądz poprosił, żeby zawieźli go do szpitala, i odpowiedział, że ma cukrzycę, wtedy dał księdzu wodę oraz czekoladę. Następnie oskarżony opisał, że K. D.
(1)zszedł na dół skarżąc się, że nie może znaleźć pieniędzy, on porozmawiał wtedy z księdzem i ten przyznał mu, że chowa pieniądze w czarnej kasetce w szafie u góry w dużym pokoju za telewizorem, K. D.
(1)znalazł te pieniądze, było tam kilka kopert wypełnionych pieniędzmi, nie wie dokładnie ile, były tam też euro i dolary. Wskazał, że po błaganiach księdza postanowił go opatrzyć, opatrunki miał od K. D.
(1), który je znalazł, najpierw nalał księdzu na głowę wody utlenionej, nałożył na tę głowę gaziki oraz czapkę. Dodał, że K. D.
(1)na początku nie zgadzał się na odwiezienie księdza do szpitala i chciał się go pozbyć, jednak on wykłócał się z nim, żeby zawieźć księdza do szpitala, po chwili namowy K. D.
(1)zgodził się na to, wsadzili księdza do samochodu, który prowadził K. D.
(1), on z księdzem siedzieli z tyłu, postanowili zawieźć go do (...), jechali bocznymi ścieżkami lasem, kiedy dojechali na miejsce on obiecał księdzu, że samochód mu odstawią i że wszystko będzie dobrze, pomógł wysiąść poszkodowanemu, podając mu przy tym wodę oraz jego saszetkę z dokumentami. Oskarżony stwierdził, że następnie wrócili na plebanię podzielić pieniądze, dzielił je K. D.
(1), który ponadto był głodny i postanowił coś zjeść, po chwili zaczęli krążyć wokół plebani sąsiedzi z latarkami, oni wystraszyli się, ale postanowili przeczekać jeszcze chwilę licząc, bo może sobie pójdą, ale nie poszli, przyjechała ponadto Policja dużym radiowozem i wtedy oni uciekli przez okno z tyłu domu, przeskakując przez płot i uciekając do lasu, dotarli do szpitala w W., gdzie wsiedli do autobusu, którym dojechali do dworca, po czym kolejką (...) udali się do L. do zajazdu (...). Dodał, że za skradzione pieniądze on kupił sobie tylko rzeczy, które nosi, laptopa, a także F. (...) i A. (...), zaś K. D.
(1)sobie kupił F. (...). Następnie odpowiadając na pytania oskarżony M. K.
(1)opisał, że plan był taki, aby pójść pod plebanię, kiedy skończy się msza, miał się zakraść do garażu i ogłuszyć księdza, następnie obaj z K. D.
(1)mieli go okraść i podzielić się pieniędzmi, miały być ukradzione rzeczy cenne i pieniądze, samochód zalicza się do rzeczy cennych, poza pieniędzmi ukradli monety kolekcjonerskie i opony, nie ukradli innych cennych rzeczy, bo przyjechała Policja. Wskazał, że po skrępowaniu księdza K. D.
(1)używał przemocy w postaci paralizatora, ksiądz majaczył i podczas pytań mówił, że nie ma pieniędzy, a K. D.
(1)próbował go popieścić z tyłu w kark, ale paralizator nie zadziałał i dlatego popieścił go w rękę, ksiądz wtedy krzyknął, poza tym paralizatorem w późniejszej fazie zdarzenia nie była stosowana przemoc wobec księdza. Dodał, że ksiądz nie był skrępowany cały czas, ponieważ on go uwolnił, jak zabierali księdza do szpitala, to nie był on związany, aczkolwiek miał kawałek taśmy na oczach, ksiądz strasznie narzekał na ból pleców, bolała go głowa, z widocznych obrażeń to była głowa. Przyznał, że obrażenia powstały wtedy, kiedy on uderzył księdza młotkiem i kluczem, nie był w stanie powiedzieć, czy ksiądz doznał jeszcze jakichś obrażeń kiedy spadła na niego półka z narzędziami. Dodał, że w trakcie tego zdarzenia miał ze sobą pistolet pneumatyczny, ale nie był on używany wobec księdza. Następnie oskarżony M. K.
(1)wyjaśnił, że mówił K. D.
(1), żeby ten sam dokonał powyższych czynów, ale on się nie zgodził, powiedział, że był karany i Policja ma jego odciski palców w przeciwieństwie do niego, przy czym K. D.
(1)planował dla nich obu, jeżeli chodzi o pana P. i także księdza. Dodał, że podczas zdarzenia z księdzem był zdenerwowany całą akcją, a ponadto pokłócił się ze swoją ówczesną dziewczyną, więc był wzburzony i była to dla niego forma wyładowania. Ponownie opisał okoliczności związane z opatrzeniem rany księdzu oraz daniem mu czekolady, a także z zawiezieniem go do szpitala. Podał także, że po zawiezieniu do szpitala wziął od księdza numer, żeby się skontaktować i zapytać o zdrowie. Odnosząc się okoliczności w postaci rozmowy z K. D.
(1)o pozbyciu się księdza M. K.
(1)wskazał, że miała ona miejsce na plebani, ksiądz to mógł słyszeć, bo wtedy podniósł trochę głos, byli wtedy w odległości maksymalnie 1,5-2 metrów od księdza, wcześniej K. D.
(1)raczej nie rozmawiał z księdzem, bo nie chciał się ujawniać, dlatego nie żądał od księdza wydania pieniędzy i kazał mu ich żądać, gdy rozmawiali między sobą, to udawali się na stronę. Stwierdził, że do użycia paralizatora doszło dlatego, że ksiądz majaczył kiedy pytali, gdzie ma pieniądze, odpowiadał, że nie ma i kompletnie nie pamiętał, że to on go napadł, użycie paralizatora było bardziej po to, żeby ksiądz powiedział im, gdzie są te pieniądze, został on użyty wobec księdza także po to, żeby go uśpić oraz żeby powiedział gdzie są pieniądze, użycie paralizatora to był pomysł K. D.
(1). Podkreślił, że w czasie tego zdarzenia mieli jeden paralizator oraz wiatrówkę. Ponadto sprostował, że konsola (...) i telefon marki (...) nie były z pieniędzy z przestępstwa, zaś laptop marki H. został kupiony z pieniędzy z przestępstwa. W trakcie rozprawy w dniu 9 stycznia 2018 r. (k. 1165) oskarżony M. K.
(1)przeprosił pokrzywdzonego Z. Z.
(1). Z kolei podczas rozprawy w dniu 6 kwietnia 2018 r. (k. 1299-1300) oskarżony M. K.
(1)oświadczył, że chciałby wycofać swoje poprzednie wyjaśnienia w całości. Wskazał, że przyznaje się do sprawy księdza oprócz tego, że ksiądz był bity kiedy był związany. Z kolei co do sprawy W. P.
(1)stwierdził, że nie przyznaje się w ogóle i tego nie zrobił, tamtego dnia był u swojej dziewczyny A. D., zaś jego przyznanie się było związane z okrucieństwem Policji wobec niego i przyznał się, gdyż Policja go straszyła i obiecywała, że jeżeli on się przyzna, to dostanie karę w zawieszeniu, przyznał się też dlatego, że był wtedy młodszy i bał się, zaś przed Sądem przyznał się, bo żywił nadzieję, że jednak dostanie wyrok w zawieszeniu za pomoc w ujęciu sprawcy. /Dowód: wyjaśnienia oskarżonego M. K.
(1)k. 153v.-154, 160-161, 417-417v., 845-845v., 1100- (...), (...), (...)-1300/ Oskarżony K. D.
(1)przesłuchany po raz pierwszy w toku postępowania przygotowawczego (k. 149v.-150v.), odnosząc się do czynu zarzucanego mu później w punkcie I aktu oskarżenia, wyjaśnił, że nie przyznaje się do popełnienia zarzuconego mu przestępstwa precyzując, że nie przyznaje się do wszystkiego. Wyjaśnił, że nie używał żadnej broni wobec księdza, użył tylko taśmy, aby księdza trochę skrępować i opatrzyć. Wskazał, że to on go opatrzył, a M. K.
(1)mu pomagał, opatrywali go we dwóch i odwieźli go do szpitala. Zaznaczył, że napaść na księdza to był ich wspólny pomysł, jednak nie wie, kto pierwszy na niego wpadł, M. K.
(1)chciał sobie pojeździć samochodem księdza. Następnie wyjaśnił, że mieszkał w K. i widywał się z M. K.
(1)codziennie lub co drugi dzień, przyjaźnili się, w dniu zdarzenia spotkali się około godz. 17:30 i poszli na plebanię, około godz. 18:20-18:30 znaleźli się pod plebanią, plan był taki, że M. K.
(1)miał tylko ogłuszyć księdza i nic więcej, a on nie chciał mieć problemów, następnie mieli wziąć auto, pojeździć nim i albo sprzedać albo rozbić albo odstawić. Wyjaśnił, że on miał podejść dopiero po ogłuszeniu księdza przez M. K.
(1)i nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Dodał, że pistolet miał M. K.
(1), a on przyniósł z domu paralizator, miał też ze sobą siekierę w plecaku. Wyjaśnił, że nie widział, jak M. K.
(1)ogłuszył księdza, ale M. miał przy sobie czarny klucz do kół, trzymał go w rękawie, zaś on stał w pobliżu, usłyszał krzyk księdza i pomyślał, że może M. K.
(1)nie wyszło i uciekł, w związku z czym on też zaczął uciekać do lasu. Wskazał, że następnie M. K.
(1)do niego zadzwonił i powiedział, że jest po sprawie i ma przyjść, po przyjściu zauważył krew w garażu, wszedł do środka, sprawdził, czy ksiądz żyje, zamknęli garaż i przenieśli księdza do innego pomieszczenia, w którym było cieplej. Podał, że trochę go skrępowali za pomocą taśmy, związali mu ręce i trochę nogi, nie pamięta, czy zakleili twarz, później zakleili mu oczy, żeby ksiądz nie zauważył go, ponieważ go znał. Oskarżony dodał, że miał na głowie szalik i czapkę, bo nie chciał, aby ksiądz go zobaczył, M. K.
(1)miał tylko kaptur na głowie. Następnie oskarżony wyjaśnił, że ksiądz cały czas coś majaczył, jakby miał wstrząs mózgu, czego nie uznał za dziwne biorąc pod uwagę głowę księdza, z której leciało dużo krwi, pytali go o opatrunki. Wskazał, że po tym, jak skrępowali księdza taśmą i zostawili w tym pomieszczeniu obok piwnicy, to trochę posprzątali, ponieważ była tam duża kałuża krwi, wrócili do samochodu, który był w garażu, włożyli do samochodu rzeczy brudne od krwi, czyli kurtkę M. i klucz francuski, który był w garażu, oraz jakieś folie i inne rzeczy, wszystkiego nie dało się wywieźć. Stwierdził, że następnie wrócili samochodem na plebanię, szukali opatrunków i opatrzyli księdza. Wyjaśnił, że następnie wywiózł koła z felgami, które były w garażu, zostawił je przy drodze prowadzącej do tzw. Muzy, a po paru dniach wzięli je stamtąd i zabrali do L., gdzie wynajmowali domek w zajeździe, gdy wywoził te koła, to M. K.
(1)został na plebani. Dodał, że w drodze powrotnej przywiózł też ubrania na zmianę dla M., ponieważ te, które ten miał na sobie, były brudne od krwi. Wyjaśnił ponadto, że gdy pojechał z oponami, to M. K.
(1)przeszukiwał plebanię, po jego powrocie razem zaczęli szukać, następnie posadzili księdza na krześle i związali go ponownie lekko taśmą, dali mu wody, ręce miał obwiązane taśmą lekko z przodu albo w ogóle. Stwierdził, że pieniądze znaleźli szybko, bowiem ksiądz im powiedział gdzie one są, tj. w kasetce metalowej koloru czarnego, pieniądze były w kilku kopertach. Oskarżony podał, że zaczęli wkładać do bagażnika samochodu wszystko, co znaleźli, tj. laptopy i aparat fotograficzny, a także wiatrówki, nie zabrali jednak ostatecznie tych przedmiotów. Ponadto oskarżony podał, że ksiądz chciał, aby wezwali karetkę, w związku z tym zdecydowali, że zawiozą go do szpitala, co zrobili, on kierował, a M. K.
(1)siedział z tyłu z księdzem, ten ostatni nie był wówczas skrępowany, ale miał taśmę na oczach, jechali przez las, M. K.
(1)powiedział do pokrzywdzonego, żeby odliczył do dwudziestu i wszedł do szpitala, powiedzieli też do księdza, że samochód odstawią na plebani. Wyjaśnił, że następnie wrócili na plebanię, zostawili samochód i poszli do kuchni zrobić sobie jedzenie, po czym podzielili pieniądze po równo. Następnie wyjaśnił, że do drzwi zaczęli podchodzić mieszkańcy wsi, pukali i chodzili dookoła domu, chwilę potem przyjechał radiowóz i widząc to obaj uciekli do lasu, a następnie do W., skąd pojechali do L., gdzie zatrzymali się w zajeździe (...). Wyjaśnił, że za zrabowaną gotówkę kupowali sobie ubrania, jedzenie, byli w S. na imprezie, M. K.
(1)kupił sobie telefon marki H., konsolę (...), laptopa H., kabel do telefonu, słuchawki, okulary przeciwsłoneczne, on natomiast kupił sobie spodnie, dwie koszule i buty, ponadto kupili A. (...) za 1.700 zł, ale zepsuł się, w związku z czym zamienili go na F. (...), jeszcze wcześniej on kupił F. (...) za swoje pieniądze, kupili go razem z M. K.
(1). Oskarżony wskazał ponadto, że nie widział, aby M. K.
(1)przystawiał pistolet do głowy księdza, natomiast mieli paralizator, on go przyniósł, ale ten paralizator nie działał i nie przykładał go do głowy księdza, tylko do ręki, to było przed jego opatrywaniem, straszył księdza, żeby się nie ruszał, chcieli go opatrzyć. Dodał, że nie wie, czym M. K.
(1)ogłuszył księdza, nie widział tego, natomiast M. powiedział mu, że najpierw tym swoim kluczem do kół, a później wziął młotek, który leżał na półce, i uderzał aż młotek się złamał, mówił mu, że uderzał wszystkim, co było pod ręką. Oskarżony wskazał także, że początkowo chcieli ukraść wszystkie rzeczy, które znaleźli, ale później uznali, że nie ma po co, bo mają gotówkę. Dodał, że pistolet kupowali razem w sklepie militarnym w G.. Ponadto oskarżony podkreślił, że nie kopał księdza ani go nie uderzał, przy nim M. K.
(1)też go nie kopał ani nie bił, zaś jak M. gadał z księdzem, to on wychodził na górę, aby tego nie słyszeć, ale słyszał z góry, że M. K.
(1)krzyczał do księdza „gleba, gleba” i w jego ocenie M. używał wtedy pistoletu. Wskazał ponadto, że M. K.
(1)szedł do księdza w kominiarce. W trakcie posiedzenie przed Sądem w przedmiocie rozpoznania wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztowania (k. 173) oskarżony K. D.
(1)oświadczył, że przyznaje się do popełnienia czynu na szkodę Z. Z.
(1)tylko częściowo. Wskazał, że był plan, ale wyszło spontanicznie, nie spodziewał się, że w ogóle do czegoś dojdzie. Stwierdził, że idąc do księdza zabrał paralizator, miał też siekierę przy sobie, którą nosił dla bezpieczeństwa, zaś M. K.
(1)miał ze sobą pistolet pneumatyczny. Wskazał, że nie uderzył w ogóle księdza, nie kopał go, jedynie na początku skrępował go leciutko taśmą, aby go opatrzyć, gdyż ksiądz miał bardzo silny krwotok z głowy, M. K.
(1)go dotkliwie pobił, on natomiast nie bił księdza ani wtedy ani później, do tego raczej mówił M. K.
(1), aby nie bił księdza. Wskazał, że jak ksiądz trochę majaczył, to on użył wobec niego paralizatora, ale paralizator nie zadziałał i tylko księdza poparzyło, przyłożył mu paralizator do ręki, do głowy nie przykładał. Wskazał, że M. K.
(1)na początku poszedł sam do księdza, zaś on czekał na M., a następnie M. zadzwonił do niego po chwili i powiedział mu, że chyba ksiądz nie żyje, wahał się, ale w końcu tam poszedł. Wskazał, że na końcu okradli księdza, odwieźli go do szpitala, po czym wrócili żeby się napić i najeść. Podkreślił,, że to był ich wspólny pomysł, żeby księdza okraść, natomiast nie jest prawdą, że chciał zabić księdza, bo jakby tak było, to by go nie opatrzył, razem opatrywali księdza. W trakcie kolejnego przesłuchania (k. 808-809), składając wyjaśnienia w zakresie czynów związanych z osobą W. P.
(1), oskarżony K. D.
(1)podał, że nie przyznaje się do popełnienia zarzuconych mu przestępstw. Stwierdził, że żadnego udziału w tym nie brał i nie nakłaniał M. K.
(1)do przestępstwa na szkodę W. P.
(1). Wyjaśnił, że było tak, iż M. K.
(1)przyszedł do niego w sobotę około godz. 12:00, powiedział, że do kogoś strzelał, i pytał go, czy pomoże mu się ukryć, nie wiedział, że ten strzelał do W. P.
(1). Wskazał, że tego samego dnia przyjechała do niego Policja i pytali się go, czy coś wie, bo W. P.
(1)powiedział im, że może znać sprawcę, odpowiedział funkcjonariuszom, że nic nie wie na temat strzelania do W., zaś następnego dnia przesłuchali go jako świadka i powiedział wówczas, że nie wie, kto strzelał do W., bo jeszcze wtedy nie wiedział, że to zrobił M. K.
(1). Następnie wskazał, że nie wie, czemu ten ostatni strzelał do W. P.
(1). Wyjaśnił, że tydzień wcześniej lub więcej opowiadał M. K.
(1)o W. P.
(2)i mówił mu, że ten W. go kiedyś oszukał. Następnie podał, że W. pytał go o jego znajomych, którzy byli podobni do sprawcy, którego mu opisywał, zaś on pokazywał W. fotografie swoich znajomych z F. i pokrzywdzony rozpoznał wśród nich P. P.
(1)jako ewentualnego sprawcę. Dodał, że z W. P.
(1)spotkał się raz, ponadto pokrzywdzony dzwonił do niego może 2-3 razy, a może więcej, powiedział W. P.
(1), że może spotkać P. P.
(1)na K. i podał mu jego przybliżony adres. Oskarżony podkreślił, że nie mówił pokrzywdzonemu, iż P. P.
(1)to zrobił, bo nie wiedział, kto to zrobił. Podczas kolejnego przesłuchania (k. 842-843) oskarżony K. D.
(1)odniósł się do kwestii związanych z rzeczami zabezpieczonymi w toku postępowania. W toku rozprawy przed Sądem w dniu 8 grudnia 2017 r. (k. 1097-1100) oskarżony K. D.
(1)oświadczył, że nie przyznaje się do żadnego z zarzucanych mu czynów i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Po odczytaniu jego pierwszych wyjaśnień stwierdził, że składał takie wyjaśnienia pod przymusem Policji i nie podtrzymuje nic z tego, co zostało odczytane, zaś przymus Policji polegał na tym, że dali mu zeznania i musiał je podpisać, obiecali mu, że wyjdzie, jak je podpisze. Dodał, że rozmawiali i częściowo Policja wiedziała od niego, częściowo od M. K.
(1), rozmawiali w trakcie przesłuchania, a zeznania zostały podpisane dzień później, przy czym część z tych rzeczy, które zostały zapisane, to są rzeczy, które powiedział Policji, ale ogólnie na razie tego nie podtrzymuje. Podał, że Policji w trakcie przesłuchania powiedział np. gdzie się poruszali, gdzie zostawili samochód, że odwieźli pokrzywdzonego do szpitala. Następnie oskarżony podał, że był wcześniej ministrantem u tego księdza, w związku z czym myślał, że ksiądz znał jego głos. Dodał, że chyba coś mówił pod koniec, ale nie pamięta co, to było jak już wyjechali z tego domu, był tam bez kominiarki, bo nie było żadnego planu napadu. Następnie wyjaśnił, że w sprawie kradzieży samochodu wyszedł taki „spontan”, godził się na kradzież samochodu, chcieli pojeździć sobie tym samochodem, chciał gdzieś go późnej odstawić na jakiś parking, nie omawiali kwestii, co zamierzają z tym samochodem zrobić, jak już sobie pojeżdżą, wpadli na ten pomysł, jak przechodzili koło plebani, samochód stał wtedy pusty i odpalony, kierowcy nie było w środku i dopiero w tym momencie wpadli na ten pomysł. Dodał, że w sumie obydwaj wpadli na ten pomysł, ale nie chciał tego robić, stwierdził, że tam nie idzie, a M. K.
(1)powiedział, że jednak pójdzie, miał tam pójść i odjechać tym samochodem, wtedy nie było kwestii ogłuszenia księdza, napadu na niego. Wskazał, że widział, iż M. K.
(1)miał wtedy przy sobie klucz, miał go do obrony, gdyż miał wielu wrogów i jakiś tydzień wcześniej napadło go parę osób w W. w parku, widział go z tym kluczem w dniach przed zdarzeniem. Dodał, że siekiera była w czarnym plecaku, który należał do M., a jego był brązowy, i została mu przypisana ta siekiera, bo powiedział że miał plecak, ale to nie była jego siekiera, nie nosił jej w ogóle, zaprzeczył, że ta siekiera należała do niego, nie wiedział też, że M. K.
(1)miał tę siekierę w plecaku, według jego wiedzy ta siekiera nie została użyta w takcie tego zajścia. Po odczytaniu drugich wyjaśnień oskarżony K. D.
(1)stwierdził, że nie pamięta, czy składał takie wyjaśnienia, nie może się zatem odnieść do ich treści, czy je podtrzymuje czy nie. Następnie wskazał, że ksiądz miał taką dziurę w głowie, nie wie, od czego ona była, jak przyszedł podczas opatrywania, to zobaczył tę dziurę w głowie księdza, nie pamięta, ile czasu minęło od początku zdarzenia do momentu opatrywania księdza. Stwierdził, że po wejściu sprawdził, czy ksiądz żyje. Podał, że nie pamięta tych wyjaśnień, bo to było wiele miesięcy temu, ale te pierwsze pamięta. Wskazał, że nie wzięli samochodu, który stał przed plebanią, i nie odjechali nim, bo pokrzywdzony został pobity i leżał, nie wie, przez kogo został pobity, bo tego nie widział, jak wchodził, to ksiądz nie był skrępowany, ale nie był przytomny, nie wsiedli do pojazdu, bo jak mieli księdza zostawić. Stwierdził, że opatrywali księdza opatrunkami, które on znalazł u góry na piętrze, a M. K.
(1)pilnował księdza, czy mu się nie pogarsza, potem zabrali księdza do szpitala samochodem. Następnie wyjaśnił, że pomysł okradzenia księdza pojawił się w sumie na samym końcu, wtedy kiedy wrócili zostawić samochód, przy czym ksiądz sam im powiedział, gdzie ma te pieniądze, zrobił to od razu, nie pytali księdza, gdzie ma pieniądze. Dodał, że opatrywali księdza gazikami i wodą utlenioną, nie pamięta dokładnie, ale na końcu ubrali mu czapkę na bandaże i wtedy udało się zatrzymać krwotok. Oskarżony podkreślił, że nie byli w żadnym konflikcie z tym księdzem, koło plebani przechodzili około godz. 18:30, natomiast ciężko mu opisać, o której godzinie uciekali z plebani, trwało to na pewno więcej niż trzy godziny, po ich powrocie ze szpitala mieszkańcy zaczęli dobijać się do plebani i to było już w nocy, nie zwracał uwagi na zegarek. Następnie oskarżony wskazał, że gdy zobaczył księdza z obrażeniami, to przez chwilę naradzali się z M. K.
(1), co dalej robić, bo była panika, ustalili, że trzeba go opatrzyć i zawieźć do szpitala, trwało to tak długo, bo się zastanawiali, czy dzwonić po karetkę, także by uniknąć złapania przez Policję. Wskazał, że od momentu, kiedy M. K.
(1)tam poszedł, do momentu, kiedy on poszedł do księdza, minęło jakieś 10 minut. Wyjaśnił również, że nie wie, czy w tym czasie te obrażenia u księdza mogły powstać w inny sposób niż ze strony M. K.
(1), który tam poszedł. Podtrzymał wcześniejsze wyjaśnienia w zakresie tego, że pozbywali się zakrwawionych ubrań M. K.
(1), przy czym ten nie miał tych zakrwawionych ubrań zanim poszedł na plebanię, klucz też był zakrwawiony. W zakresie wyjaśnień złożonych w trakcie trzeciego przesłuchania K. D.
(1)podał, że składał takie wyjaśnienia i podtrzymał je. W toku rozprawy w dniu 9 stycznia 2018 r. (k. 1165) oskarżony K. D.
(1)przeprosił pokrzywdzonego Z. Z.
(1). /Dowód: wyjaśnienia oskarżonego K. D.
(1)k. 149v.-150v., 173, 808-809, 842-843, (...)-1100, (...) Sąd zważył, co następuje: W ocenie Sądu zgromadzony i ujawniony w toku postępowania materiał dowodowy w pełni uzasadnia uznanie, iż oskarżeni M. K.
(1)i K. D.
(1)dopuścili się popełnienia czynów zabronionych w granicach wszystkich postawionych im zarzutów, przy czym jednak Sąd, mając na uwadze całokształt materiału dowodowego zgromadzonego w toku postępowania, w tym na etapie postępowania sądowego, zmodyfikował opisy w istocie wszystkich czynów przypisanych oskarżonym, tak aby w pełni oddawały one sposób i skutki działania oskarżonych, a jednocześnie zawierały w sobie wszystkie znamiona przypisanych im przestępstw. Modyfikacje te nastąpiły w niektórych przypadkach w sposób nieznaczny (czyny objęte zarzutami z punktów III i V aktu oskarżenia), w innych w zakresie obejmującym większą ilość szczegółów (czyn objęty zarzutem z punktu I aktu oskarżenia), zaś w pozostałych (czyny objęte zarzutami z punktów II i IV aktu oskarżenia) w sposób znaczący, powodujący jednocześnie istotną zmianę kwalifikacji prawnych tych czynów, co wiązało się z uznaniem przez Sąd, iż opisy tych czynów i ich kwalifikacje prawne przyjęte przez oskarżyciela publicznego nie oddają rzeczywistych zamiarów oskarżonych. Już w tym miejscu należy zaznaczyć, iż zdaniem Sądu istotne modyfikacje opisów ostatnich dwóch wskazanych wyżej czynów nie skutkowały wyjściem poza granice zarzutów z punktów II i IV aktu oskarżenia, albowiem Sąd w dalszym ciągu odnosił się do tych samych, tożsamych z objętymi zarzutami sytuacji faktycznych, polegających na dokonaniu napaści na W. P.
(1)przez oskarżonego M. K.
(1)oraz na nakłanianiu tego ostatniego do dokonania tej napaści przez oskarżonego K. D.
(1). Sąd przyjął natomiast, iż w obu przypadkach nieco odmienne od tych wskazanych w zarzutach były zamiary oskarżonych, co musiało skutkować wspomnianymi modyfikacjami zarówno opisów, jak i kwalifikacji prawnych tych czynów. Do powyższego stanowiska Sąd doszedł po analizie całokształtu zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego. Znaczenie dla poczynienia ustaleń faktycznych i w konsekwencji dla rozstrzygnięcia sprawy miały w szczególności zeznania świadków – w zakresie dotyczącym czynu opisanego w punkcie I aktu oskarżenia przede wszystkim pokrzywdzonego Z. Z.
(1), a w nieco mniejszym zakresie i w sposób pośredni także świadków A. N., Ł. P. i D. N.
(1), w zakresie dotyczącym czynów opisanych w punktach II, III i pośrednio IV aktu oskarżenia przede wszystkim pokrzywdzonego W. P.
(1), a po części i pośrednio także D. N.
(1)i A. D., zaś w zakresie dotyczącym czynu opisanego w punkcie V aktu oskarżenia ponownie W. P.
(1), a także P. P.
(2), P. P.
(1)i w mniejszym zakresie J. C.. Zeznania wszystkich tych świadków, ze wskazanymi dalej zastrzeżeniami dotyczącymi niektórych z nich, w szczególności Z. Z.
(1)oraz Ł. P. i D. N.
(1), Sąd uznał za wiarygodne, są one bowiem co do zasady jasne, logiczne, w przypadku świadków przesłuchanych więcej niż raz konsekwentne, korespondują wzajemnie ze sobą oraz z innymi, uznanymi przez Sąd za wiarygodne dowodami. W tym miejscu należy zaznaczyć, iż pojawiające się niekiedy drobne wewnętrzne sprzeczności czy nieścisłości w zeznaniach wymienionych świadków, które nie rzutowały na ogólną ocenę tych dowodów, można zdaniem Sądu usprawiedliwić po pierwsze dynamicznym przebiegiem większości zdarzeń objętych zarzutami z aktu oskarżenia (dotyczy to zwłaszcza zeznań pokrzywdzonego Z. Z.
(1)), co mogło świadkom bezpośrednio uczestniczącym w tych sytuacjach nieco utrudniać dokładne spostrzeżenie i zapamiętanie szczegółów zdarzenia, po drugie zaś, w przypadku zeznań świadków składanych na rozprawie, upływem pewnego czasu od opisywanych zdarzeń, co z kolei mogło przyczynić się do zatarcia się pamięci świadków co do szczegółów opisywanych zdarzeń. Ponadto zeznania części świadków mają charakter dowodów typowo pośrednich, albowiem nie uczestniczyli oni w zdarzeniach objętych zarzutami, a w tej sytuacji relacje tych świadków mogą być obarczone pewnymi nieścisłościami lub sprzecznościami z uwagi na wypaczenie przebiegu pewnych zdarzeń przez źródła, z których świadkowie ci uzyskiwali informacje na ich temat, co dotyczy przede wszystkim zeznań świadków Ł. P. i D. N.
(1). Znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy nie miały zeznania świadków P. F. (kościelnego, k. 38-40), R. P. (parafianina, k. 226-227), A. Ż., I. K. i A. K. (pracowników zajazdu (...), odpowiednio k. 103-104, 109-110, 106-107), D. N.
(2)(matki A. N., k. 247-251) oraz W. P.
(3)(matki P. P.
(2), k. 361-362), albowiem świadkowie ci nie podali żadnych istotnych okoliczności mogących mieć znaczenie dla oceny zasadności zarzutów postawionych oskarżonym w niniejszej sprawie. Z kolei świadkowie K. K.
(2)(matka M. K.
(1)) i M. D. (ojciec K. D.
(1)) skorzystali z prawa do odmowy składania zeznań. Przy dokonywaniu ustaleń faktycznych Sąd wziął również pod uwagę dowody w postaci dokumentów, które w wielu przypadkach miały istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy. Dowody te mają charakter obiektywny i Sąd uznał je za w pełni wartościowy materiał dowodowy, albowiem ich autentyczność nie budzi wątpliwości i zostały one sporządzone przez upoważnione do tego osoby. Znaczenie poszczególnych dokumentów dla rozstrzygnięcia sprawy zostanie wskazane w dalszej części uzasadnienia. Już w tym miejscu należy jednak zaznaczyć, iż spośród przedmiotowych dowodów szczególnie istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy miały w zakresie czynu objętego zarzutem z punktu I aktu oskarżenia dowody w postaci protokołów oględzin wraz z dokumentacją fotograficzną, dowody związane z zapisem monitoringu z miejsca zdarzenia oraz dowody dotyczące skutków zdarzenia w sferze stanu zdrowia pokrzywdzonego Z. Z.
(1)– protokoły oględzin jego ciała, dokumentacja medyczna, opinie sądowo-lekarskie. Z kolei w przypadku czynów objętych zarzutami z punktów II i III aktu oskarżenia dowodami dokumentarnymi o istotnym znaczeniu są protokół oględzin pojazdu z dokumentacją fotograficzną, opinia biegłego z zakresu wyceny wartości pojazdów oraz ponownie dokumenty dotyczące skutków zdarzenia w sferze stanu zdrowia pokrzywdzonego W. P.
(1)– dokumentacja medyczna i opinia sądowo-lekarska. Sąd dokonując ustaleń faktycznych w zakresie dotyczącym wskazanych czynów miał na uwadze również wnioski innych opinii biegłych, w szczególności z zakresu genetyki sądowej, a także broni i amunicji. Pozostałe dowody dokumentarne ujawnione i przeprowadzone w toku postępowania miały de facto walor pomocniczy przy ustalaniu poszczególnych elementów stanu faktycznego. Ponadto Sąd w kwestiach dotyczących pewnych elementów stanu faktycznego, oceny winy oskarżonych oraz ustalania sądowego wymiaru kar miał na uwadze dowody dokumentarne dotyczące osób oskarżonych, w szczególności opinie sądowo-psychiatryczne i sądowo-psychologiczne, kwestionariusze wywiadów środowiskowych, dane o karalności czy odpis wyroku. Jeżeli chodzi o dowody z wyjaśnień oskarżonych M. K.
(1)i K. D.
(1), to w ocenie Sądu wyjaśnienia te należy uznać za jedynie częściowo wiarygodne, przy czym więcej wątpliwości budzi wiarygodność wyjaśnień K. D.
(1), jednakże także wyjaśnienia M. K.
(1)w pewnych częściach trudno uznać za wiarygodne. Wyjaśnienia obu tych oskarżonych jedynie częściowo korespondują z innymi dowodami – w przypadku M. K.
(1)w większym zakresie, w przypadku drugiego z oskarżonych w mniejszym – i w tych częściach Sąd uznał je za wiarygodne. W pewnych kwestiach wyjaśnienia te nie tylko nie współgrają jednak z innymi dowodami, ale również wzajemnie za sobą, nie są również do końca jasne, logiczne i konsekwentne i w tym zakresie budzą one poważne wątpliwości co do ich wiarygodności. W tym miejscu należy dodać, iż oczywistym jest, że oskarżeni mieli interes w podawaniu okoliczności korzystnych dla siebie nawet wówczas, jeżeli nie były one zgodne ze stanem rzeczywistym, i interesem tym była chęć uniknięcia odpowiedzialności karnej za czyny zarzucane im w niniejszej sprawie lub przynajmniej chęć ograniczenia stopnia tej odpowiedzialności poprzez złożenie wyjaśnień przedstawiających siebie w lepszym świetle, mogących prowadzić do poczynienia ustaleń wskazujących na mniejszy stopień ich winy, a także wpływających w korzystny dla nich sposób na kwalifikację prawną czynów objętych oskarżeniem. Okoliczności te rzutowały zdaniem Sądu na treść wyjaśnień oskarżonych, przede wszystkim K. D.
(1), które to wyjaśnienia w pewnych częściach, uznanych przez Sąd za niewiarygodne, stanowią przejaw przyjętej przez oskarżonych linii obrony. Przechodząc do bardziej szczegółowego omówienia dowodów warto rozpocząć od dowodów w postaci zeznań świadków, jak już bowiem wyżej wskazano, zeznania świadków stanowiły istotne dowody dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy i jednocześnie w przeważającym zakresie nie budziły wątpliwości co do ich wiarygodności. W zakresie dotyczącym czynu objętego zarzutem z punktu I aktu oskarżenia szczególnie istotnym dowodem są zeznania pokrzywdzonego Z. Z.
(1), co wiąże się w szczególności z okolicznością, iż poza pokrzywdzonym oraz oskarżonymi żadne inne osoby nie uczestniczyły w zdarzeniach objętych tym zarzutem, a nawet nie były ich świadkami. Pokrzywdzony kilkukrotnie szczegółowo przedstawił okoliczności zdarzenia polegającego na napadzie rabunkowym na jego osobę, połączonym z pozbawieniem go wolności oraz spowodowaniem u niego poważnych obrażeń ciała. W przeważającym zakresie jego zeznania nie budzą wątpliwości i korespondują z innymi dowodami – zarówno dokumentami, jak i wyjaśnieniami oskarżonych, zwłaszcza M. K.
(1). Z. Z.
(1)w szczególności konsekwentnie i jednoznacznie wskazywał, że już w początkowej fazie zdarzenia w garażu został wielokrotnie uderzony w głowę, w tym w jego ocenie za pomocą ciężkiego narzędzia, co doprowadziło do jego upadku, oraz był kopany po tułowiu, aż ostatecznie stracił przytomność. Stwierdził też, że następnie został zaciągnięty do spiżarni przy garażu oraz został skrępowany poprzez zaklejenie mu taśmą rąk, nóg, ust, a potem także oczu, zaś napastnicy pytali o pieniądze. Podkreślił natomiast, że od momentu odzyskania przez niego przytomności w spiżarni nie był już bity przez sprawców poza kwestią użycia wobec niego paralizatora i pistoletu. W tej ostatniej kwestii z jego zeznań wynika, że wyższy z napastników przystawiał mu pistolet do głowy oraz groził mu oddaniem strzału w kolano i głowę, przy czym należy zaznaczyć, iż na rozprawie wskazał, że chodziło mu w tym zakresie o oskarżonego M. K.
(1), który w rzeczywistości jest niższy od drugiego z oskarżonych. Wprawdzie pokrzywdzony pominął tę kwestię w trakcie pierwszego przesłuchania, jednak następnie potwierdził (co koresponduje z wyjaśnieniami oskarżonego M. K.
(1)), iż w zbliżonym momencie do użycia broni nastąpiło użycie wobec niego paralizatora poprzez skierowanie go w jego twarz i porażenie w rękę, którą tę twarz zasłonił. To ostatnie oznacza, iż pokrzywdzony nie mógł mieć wówczas skrępowanych rąk, co współgra z jego twierdzeniami oraz wyjaśnieniami oskarżonych, iż sytuacja ta nastąpiła w momencie, w którym pokrzywdzonemu udało się oswobodzić z więzów w spiżarni i został w takim stanie znaleziony przez oskarżonych zanim ci ponownie go skrępowali. Z. Z.
(1)konsekwentnie wskazywał również, iż w wyniku napadu utracił pieniądze w kwotach wskazanych w zarzucie oraz opony z felgami, które jednak później odzyskał. Opisał także okoliczności ostatecznego udzielenia mu przez oskarżonych pomocy wskazując, że to M. K.
(1)zaczął mu pomagać i opatrzył go (współgra to z wyjaśnieniami tego oskarżonego), aż ostatecznie obaj sprawy zawieźli go na jego prośbę do szpitala. Pokrzywdzony na rozprawie przyjął również przeprosiny obu oskarżonych wobec jego osoby, aczkolwiek zaznaczył, iż jego zdaniem oskarżeni muszą ponieść karę za swój czyn. Nie we wszystkich kwestiach jednak zeznania pokrzywdzonego Z. Z.
(1)zasługują na uwzględnienie, nie są bowiem do końca jasne, konsekwentne, jak również nie w pełni korespondują z innymi dowodami, w tym z wyjaśnieniami oskarżonych, także w tym zakresie, w którym zdaniem Sądu trudno tym wyjaśnieniom odmówić wiarygodności. Dotyczy to kilku kwestii przewijających się w zeznaniach pokrzywdzonych, niekiedy naprawdę istotnych dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy. Jak już wyżej zasygnalizowano, okoliczność tę można tłumaczyć dynamicznym przebiegiem zdarzenia, zwłaszcza jego początkowej fazy, co przy uwzględnieniu, iż pokrzywdzony już w początkowej fazie zdarzenia został ciężko pobity, na pewien czas stracił przytomność, później przez przeważającą część zdarzenia był skrępowany i pozbawiony wolności, w tym miał zasłonięte oczy, zaś jego stan zdrowia z uwagi na odniesione poważne rany był coraz poważniejszy, z pewnością mogło utrudnić mu pełne postrzeganie dziejących się wokół wydarzeń i zapamiętanie ich szczegółów. W kwestii wspomnianych okoliczności budzących wątpliwości w zeznaniach Z. Z.
(1)przede wszystkim wskazać należy, iż pokrzywdzony już w pierwszych zeznaniach podał, że w początkowej fazie zdarzenia było dwóch napastników będących mężczyznami, zaś na rozprawie doprecyzował, że biły go wówczas dwie osoby – jedna go przytrzymywała od tyłu, druga biła w głowę i po żebrach. Twierdzenia takie stoją w sprzeczności z wyjaśnieniami obu oskarżonych, w świetle których w tej fazie zdarzenia, w której pokrzywdzony był bity, uczestniczył tylko oskarżony M. K.
(1), zaś K. D.
(1)pojawił się na miejscu dopiero po chwili, znajduje to potwierdzenie także w zapisie z monitoringu i to tym dowodom należało zdaniem Sądu dać wiarę w omawianej kwestii. Warto zauważyć, że Z. Z.
(1)na rozprawie sam wyraził wątpliwości w tej kwestii wskazując, że nie jest pewien, czy w pierwszej fazie napadu brało udział dwóch napastników i miał jedynie takie odczucia, po chwili jednak ponownie wskazał, że w garażu byli obaj, trzymali go, a M. K.
(1)go uderzał. Należy uznać, iż tego rodzaju twierdzenia pokrzywdzonego wynikają zapewne z późniejszego stwierdzenia przez niego, iż w napaści uczestniczą dwaj mężczyźni, co mógł powiązać z tym, że brali oni udział w tej napaści od samego początku, zaś początkowej fazy zdarzenia, zakończonej utratą przez niego przytomności, mógł po prostu dokładnie nie zapamiętać i nie zarejestrować. Ponadto pokrzywdzony na rozprawie wskazał, że nie pamięta, czy ktoś go kopał, zaś złamanie żeber było raczej od uderzeń kluczem, jednakże wcześniejsze zeznania pokrzywdzonego wskazujące na element kopania go, jak również potwierdzenie tej okoliczności przez oskarżonego M. K.
(1)zdaniem Sądu przemawiają za ustaleniem tej okoliczności. Co do późniejszej fazy zdarzenia Z. Z.
(1)wskazywał, że pistoletu i paralizatora użył wobec niego ten sam napastnik i był nim, w świetle jego twierdzeń, oskarżony M. K.
(1). Skoro jednak obaj oskarżeni w tych wyjaśnieniach, które Sąd uznał za wiarygodne, zgodnie wskazywali, że o ile pistoletu w istocie użył wobec księdza M. K.
(1), o tyle paralizatora już oskarżony K. D.
(1), to zdaniem Sądu brak jest podstaw do kwestionowania wersji oskarżonych, zaś odmienne twierdzenia pokrzywdzonego raz jeszcze mogły wynikać ze wspomnianych wyżej względów. Ponadto pokrzywdzony wskazał, że użycie paralizatora i pistoletu nastąpiło wtedy, gdy oswobodził się z więzów będąc w spiżarni (koresponduje to z twierdzeniami oskarżonych) i napastnik używający paralizatora kazał mu wtedy nie kombinować, zaś na rozprawie dodał, że ma wrażenie, iż sytuacja ta była w momencie, jak napastnicy zabrali rzeczy, i nastąpiła w celu jego nastraszenia i obezwładnienia w związku z jego oswobodzeniem się. Zdaniem Sądu tak było w istocie, ale jedynie po części, skoro M. K.
(1)wprost wskazywał, że było to związane także z chęcią zmuszenia księdza do wyjawienia miejsca ukrycia pieniędzy, a więc miało na celu także skuteczne dokonanie kradzieży w ramach prowadzonego rozboju, przy czym trudno oczekiwać, by pokrzywdzony mógł dobrze orientować się, w którym momencie oskarżeni znaleźli rzeczy, które zamierzali ukraść. Warto dodać, że o ile samo użycie paralizatora z samej swojej istoty miało zapewne na celu przede wszystkim ponowne obezwładnienie wyzwolonego z więzów pokrzywdzonego, o tyle straszenie go bronią pneumatyczną mogło mieć już jak najbardziej na celu również zmuszenie go do wyjawienia miejsca przechowywania pieniędzy, co zresztą pokrzywdzony z obawy o swoje życie i zdrowia ostatecznie uczynił. Należy również zauważyć, iż w trakcie okazania tablic poglądowych z wizerunkami obu oskarżonych pokrzywdzony Z. Z.
(1)nie rozpoznał żadnego z nich jako sprawcy napaści na jego osobę. Należy jednak mieć na uwadze wspomnianą już okoliczność, iż w trakcie zdarzenia oskarżeni zaklejali pokrzywdzonemu oczy, a także to, że oskarżeni w świetle ich twierdzeń posługując się kapturem, czapką, kominiarką czy szalikiem starali się ukryć swoje twarze i tym samym swoją tożsamość przed napadniętym księdzem, w związku z czym pokrzywdzony mógł mieć znacząco utrudnioną możliwość zapamiętania ich wyglądu. Ostatecznie na rozprawie wskazywał jednak przynajmniej na osobę M. K.
(1), zaś w świetle innych dowodów, w tym większości wyjaśnień samych oskarżonych, okoliczność, iż to oni byli sprawcami napadu rabunkowego na Z. Z.
(1), nie budzi najmniejszych wątpliwości. W kwestii zeznań pokrzywdzonego Z. Z.
(1)dodać należy, iż poza pieniędzmi i oponami wskazywał on niekiedy, że skradzione zostało także dalsze mienie. Ostatecznie na rozprawie przyznał jednak, że nie wie, czy inne wskazywane przez niego rzeczy zostały skradzione. Co do tej okoliczności należy mieć na uwadze, iż pokrzywdzony początkowo składał zeznania nie zdając sobie do końca sprawy odnośnie tego, co zostało mu skradzione, ponadto w trakcie czynności funkcjonariusze zabezpieczyli także szereg rzeczy ujawnionych podczas tych czynności m. in. w samochodzie pokrzywdzonego, co do których oskarżeni mieli wprawdzie początkowo zamiar dokonania ich kradzieży, ale ostatecznie od tego odstąpili, zaś rzeczy te zostały następnie zwrócone pokrzywdzonemu. Tym można zdaniem Sądu tłumaczyć wspomniane wyżej wątpliwości wynikające z zeznań Z. Z.
(1)w omawianej kwestii. Kwestii związanych z zarzutem postawionym oskarżonym w punkcie I aktu oskarżenia dotyczą także zeznania świadków Ł. P. i D. N.
(1). Jak już wyżej zasygnalizowano, zeznania te mają charakter typowych dowodów pośrednich, albowiem obaj ci świadkowie nie uczestniczyli oni w zdarzeniach objętych tym zarzutem i informacje na jego temat (świadek D. N.
(1)także na temat zdarzeń dotyczących pokrzywdzonego W. P.
(1)) uzyskiwali od samych oskarżonych w trakcie wspólnego pobytu w jednostce penitencjarnej. Wiarygodność relacji obu tych świadków budzi poważne wątpliwości przynajmniej co do ich części, albowiem niektóre z podawanych przez nich okoliczności nie korespondują nie tylko z wyjaśnieniami oskarżonych, ale także z zeznaniami pokrzywdzonego Z. Z.
(1), i to także w kwestiach, w których zeznania te nie budziły jakichkolwiek wątpliwości. Ponadto nie można wykluczyć, że niewiarygodność części relacji tych świadków może być spowodowana tym, że nieprawdzie informacje na temat przebiegu zdarzeń podawali im sami oskarżeni – obaj oni mogli z różnych względów koloryzować pewne okoliczności. Warto przy tym zauważyć, że obaj omawiani świadkowie zostali przesłuchani dopiero w końcowej fazie postępowania i to z inicjatywy obrońców oskarżonego K. D.
(1), co może budzić dodatkowe wątpliwości co do wiarygodności relacji tych świadków, skoro co do zasady obciążali oni M. K.
(1), zaś podawali okoliczności łagodzące w odniesieniu do K. D.
(1), w obu kwestiach w sposób nie do końca spójny z innymi dowodami. O ile więc zeznania obu tych świadków potwierdzają pośrednio, że sprawcami napaści na Z. Z.
(1)byli oskarżeni M. K.
(1)i K. D.
(1), o tyle podane przez tych świadków okoliczności tej napaści w dużej mierze nie zasługują na uwzględnienie. Świadek Ł. P. wskazał, że zna wersje zdarzenia podane przez obu oskarżonych i były one podobne, charakterystyczne jest jednak, że podawane następnie przez niego okoliczności nie współgrają w dużej mierze z innymi dowodami, w tym tymi uznanymi przez Sąd za wiarygodne. Świadek ten stwierdził w szczególności, że to M. K.
(1)bił księdza aż ten stracił przytomność, co koresponduje z innymi dowodami, jednakże jego dalsze twierdzenia, iż to również sam M. K.
(1), jeszcze przed przyjściem drugiego oskarżonego, skrępował pokrzywdzonego, już nie, podobnie jak stwierdzenie, że K. D.
(1)od razu po zobaczeniu stanu księdza był w szoku i chciał go zawieźć do szpitala (gdyby tak było w istocie, nic nie stało na przeszkodzie, by to uczynić, natomiast obaj oskarżeni zamiast tego na kilka godzin pozbawili księdza wolności, a jednocześnie zajęli się czynnościami mającymi na celu dokonanie zaboru mienia z plebani). Ponadto w świetle zeznań omawianego świadka M. K.
(1)miał się mu chwalić, że to on wpadł na ten pomysł (co ponownie nie współgra z wyjaśnieniami obu oskarżonych, ponadto należy przypomnieć, że to K. D.
(1)znał wcześniej pokrzywdzonego), że chciał pozbyć się księdza (okoliczność taka nie wynika z innych dowodów, w tym z zeznań pokrzywdzonego, w świetle których to M. K.
(1)zaczął udzielać mu pomocy), jak również, że to on użył paralizatora (stoi to w sprzeczności z wyjaśnieniami obu oskarżonych). Wreszcie z zeznań omawianego świadka wynika, że księdzu zostały zabrane pieniądze i koła od samochodu, jednakże K. D.
(1)nic z tego nie miał i profity z tego czerpał tylko M. K.
(1), co także nie współgra z innymi dowodami, nie tylko wyjaśnieniami oskarżonych, ale także np. zeznaniami świadka A. N.. Podobny, a nawet dalej idący i budzący jeszcze więcej wątpliwości charakter mają zeznania świadka D. N.
(1). Wskazał on, powołując się na relację M. K.
(1), że ten ostatni chciał na początku pojeździć autem pokrzywdzonego księdza i je ukraść – charakterystyczne jest, że na podobny motyw wskazywał oskarżony K. D.
(1), jednakże ustalony przebieg napaści na Z. Z.
(1)nie wskazuje, aby taka była motywacja działania oskarżonych, o czym będzie jeszcze dalej mowa. Świadek stwierdził również, że to M. K.
(1)bił księdza młotkiem i kluczem (co koresponduje z innymi dowodami), po czym związał go (to zdaniem Sądu nastąpiło już z udziałem K. D.
(1)) i dopiero później miał zadzwonić po K. D.
(1)nie wiedząc, co dalej zrobić, co nie współgra do końca z innymi dowodami, w tym zapisem monitoringu, w świetle których K. D.
(1)kręcił się w okolicy od początku zdarzenia i jedynie na pewien krótki okres oddalił się od niego po rozpoczęciu napadu przez M. K.
(1), zaś później szybko wrócił na miejsce zdarzenia i uczestniczył już w dalszych działaniach względem pokrzywdzonego. Potwierdzenia w innych dowodach nie znajduje twierdzenie świadka, iż M. K.
(1)chciał spalić księdza, a także, że to K. D.
(1)od razu po przyjściu na miejsce zdarzenia chciał pomóc księdzu, rozwiązał go, opatrzył i zawiózł do szpitala – jak już wskazano, czynności te zapoczątkował M. K.
(1), były one przy tym poprzedzone innymi czynnościami wobec pokrzywdzonego, zmierzającymi do dokonania zaboru mienia. Podobnie za niewiarygodne jako sprzeczne z innymi dowodami należy uznać twierdzenia omawianego świadka, iż to M. K.
(1)miał wcześniej znać księdza, zaś K. D.
(1)nie (było dokładnie odwrotnie, co wynika z wyjaśnień oskarżonych), a także, że to M. K.
(1)zabrał pieniądze i nic nie dał drugiemu oskarżonemu. Świadek D. N.
(1)odniósł się w mniejszym zakresie także do kwestii związanych z zarzutami postawionymi oskarżonym w punktach II, III i IV aktu oskarżenia, stwierdzając, iż M. K.
(1)opowiadał mu, że strzelał do jakiegoś gościa i chciał mu zabrać auto. Stwierdzenie to należy uznać za wiarygodne, albowiem współgra z innymi dowodami, ale już podanie przez świadka, iż oskarżony ten w trakcie przedmiotowego zdarzenia miał mówić do napadniętego „wysiadaj i oddaj auto” nie znajduje potwierdzenia w żadnym innym dowodzie i jest niewiarygodne. W tej kwestii świadek D. N.
(1)stwierdził ponadto, że M. K.
(1)nie mówił mu, aby jakiś związek z tym zdarzeniem miał mieć K. D.
(1), stwierdzenie to ma jednak charakter ogólny i może wynikać z tego, że M. K.
(1)o tym akurat aspekcie tego zdarzenia świadkowi nie opowiadał. Zdaniem Sądu w żaden sposób nie wyklucza to udziału oskarżonego K. D.
(1)w popełnieniu czynów na szkodę W. P.
(1)w kształcie przyjętym przez Sąd w wyroku. Pewien związek ze zdarzeniami objętymi zarzutem z punktu I aktu oskarżenia mają również zeznania świadka A. N. , ówczesnej dziewczyny oskarżonego K. D.
(1), aczkolwiek miały one drugorzędne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy w tym zakresie. Świadek ta podała natomiast pewne okoliczności, które w ocenie Sądu pośrednio potwierdzają okoliczność udziału obu oskarżonych w napadzie na Z. Z.
(1)w dniach 8 i 9 lutego 2017 r. Świadek ta podała bowiem, że w dniu 9 lutego 2017 r. K. D.
(1)powiedział jej, że go i M. K.
(1)szuka Policja, aczkolwiek następnie stwierdził, że był to żart. Zeznała również, że w dniu 10 lutego 2017 r. jej chłopak powiedział jej o wynajęciu domku w zajeździe (...) (zdaniem Sądu nastąpiło to za środki pochodzące z kradzieży popełnionej na szkodę Z. Z.
(1)– należy zauważyć, że obaj oskarżeni nie mieli wówczas stałych dochodów), zaś w dniu 11 lutego 2017 r. przyjechał do niej świeżo kupionym samochodem marki F. (...). Z relacji świadka wynika, że w kolejnych dniach wydawali pieniądze m. in. na ubrania, prezenty dla niej, K. D.
(1)miał przy sobie duży rulon banknotów, z kolei M. K.
(1)kupił sobie samochód marki A. (...), zaś gdy pojechali razem do zajazdu (...), tam było dużo pieniędzy, a także pistolet. Świadek opisała dalsze zdarzenia aż do momentu zatrzymania oskarżonych przez Policję, z jej relacji ewidentnie wynika, że w dniach tych oskarżeni dysponowali większą gotówką, aczkolwiek na jej pytania, skąd mają pieniądze, mówili, że z interesów na terenie Niemiec. O ile zacytowane wyżej zeznania omawianego świadka złożone na etapie postępowania przygotowawczego nie budzą żadnych wątpliwości co do ich wiarygodności, o tyle pewne wątpliwości budzą zeznania A. N. złożone na rozprawie, kiedy wskazywała ona, że nic już nie pamięta, w tym wskazała, że nie pamięta, czy oskarżeni mieli wtedy więcej pieniędzy, podczas gdy wcześniej szczegółowo okoliczności te opisywała. Nie można wykluczyć, że taki deklarowany brak pamięci był przejawem niechęci świadka do obciążania oskarżonych, w tym byłego chłopaka, aczkolwiek po odczytaniu poprzednich zeznań świadek wskazała, że wydaje jej się, iż te pieniądze pojawiły się dopiero w pewnym momencie i oskarżeni nie dysponowali nimi stale. Ponadto z jej relacji wynika, że oskarżeni, w tym K. D.
(1), nie mówili jej nic o napadzie na księdza i dowiedziała się o tym później, albowiem było o tym głośno. W kwestiach związanych z zarzutami objętymi punktami II, III i V, a pośrednio także IV aktu oskarżenia, kluczowe znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy mają zeznania świadka W. P.
(1), pokrzywdzonego dwoma pierwszymi z tych czynów. Świadek ten złożył kilkukrotnie obszerne, szczegółowe zeznania, które jako jasne, logiczne i konsekwentne nie budzą wątpliwości Sądu co do ich wiarygodności. W szczególności skoncentrował się on na okolicznościach dotyczących napaści na jego osobę dokonanej w dniu 28 stycznia 2017 r., szczegółowo i z sposób korespondujący z dowodami dokumentarnymi oraz z wyjaśnieniami oskarżonego M. K.
(1)(poza ostatnimi z nich, złożonymi w końcowej fazie postępowania i ze wskazanych dalej względów niewiarygodnymi) opisując przebieg i skutki tego zdarzenia. Z relacji pokrzywdzonego wynika, że napastnik zatrzymał jego samochód machając jak „na stopa” i gdy rozmawiali przez otwarte okno nagle wyciągnął broń i kilkukrotnie strzelił do niego z bliskiej odległości, oddając 5-6 strzałów z odległości około 1,5 metra, celując w jego głowę. Dodał, że widział wówczas tylko jedną osobę, aczkolwiek w okolicy jest wiele miejsc, w których można się ukryć. Pokrzywdzony wskazał, że ruszył wówczas do przodu, po czym zawrócił i zaczął jechać samochodem za napastnikiem, który uciekał do lasu. Wprawdzie w trakcie pierwszego przesłuchania W. P.
(1)z uwagi na dynamikę zdarzenia nie był w stanie stwierdzić, w którym momencie powstało uszkodzenie przedniej szyby jego pojazdu, czy gdy napastnik oddawał pierwsze strzały, czy też gdy później jechał za nim, później zeznał jednak na rozprawie, że nastąpiło to w tej drugiej sytuacji, gdy gonił napastnika i ten odwrócił się i oddał strzał w kierunku samochodu, co koresponduje z wyjaśnieniami oskarżonego M. K.
(1). Pokrzywdzony wskazał przy tym, w sposób korespondujący z dowodami dokumentarnymi, na czym polegało uszkodzenie szyby jego pojazdu (odprysk), początkowo wyceniając wysokość szkody na nie mniej niż 500 zł, następnie wskazywał natomiast, że szkody tej nadal nie naprawił i nie jest w stanie jej precyzyjnie wycenić, w związku z czym Sąd określając jej wysokość posiłkował się stosowną opinią biegłego. W. P.
(1)nie był natomiast w stanie dookreślić przyczyny działania napastnika wskazując, że ten, poza początkowym pytaniem się o drogę, nie mówił następnie nic, co mogłoby wskazywać na motywy jego działania, co współgra z wersją zdarzenia przedstawioną przez oskarżonego M. K.
(1). W. P.
(1)podał także szereg dalszych twierdzeń dotyczących już późniejszych wydarzeń i mających znaczenie dla rozstrzygnięcia w przedmiocie zarówno wskazanych wyżej dwóch zarzutów, jak i zarzutów określonych w punkcie V, a pośrednio także w punkcie IV aktu oskarżenia. W szczególności wskazał, że od początku wiązał dokonany na jego osobę napad z osobą K. D.
(1), a to z uwagi na jego potencjalny motyw zemsty związany ze skazaniem za wcześniejszą kradzież pojazdu pokrzywdzonego ( vide odpis wyroku k. 801). Z tego względu kontaktował się zarówno osobiście, jak i telefonicznie z K. D.
(1), zaś ten wskazał mu na, jak się okazało, mylne tropy, przedstawiając jako potencjalnego sprawcę osobę (...) czy „syna podziemia”, tj. P. P.
(1)(pomimo że w ocenie Sądu oskarżony K. D.
(1)doskonale wiedział, iż sprawcą napadu na W. P.
(1)był M. K.
(1), z którym spotkał się chwilę po tym zdarzeniu), w związku z czym pokrzywdzony z tymi ustaleniami poszedł na Policję, co znajduje odzwierciedlenie w jego zeznaniach ( vide k. 360v.). Należy zauważyć, że w trakcie czynności okazania osoby P. P.
(2)(innej osoby, co do której toczyły się początkowo czynności w sprawie zdarzenia z dnia 28 stycznia 2017 r.) pokrzywdzony nie rozpoznał wymienionego jako sprawcy napaści, jednakże już w trakcie czynności okazania tablicy poglądowej z wizerunkiem P. P.
(1)W. P.
(1)wskazał na niego, aczkolwiek nie był pewien swojego rozpoznania. Koresponduje to z wyjaśnieniami oskarżonego M. K.
(1), iż przedstawienie pokrzywdzonemu P. P.
(1)jako sprawcy czynu nie było przypadkowe i wiązało się z jego podobieństwem do tego oskarżonego, co miało zmylić pokrzywdzonego. Ostatecznie jednak w trakcie okazania osoby M. K.
(1)W. P.
(1)w sposób kategoryczny rozpoznał go jako sprawcę napaści na jego osobę, co potwierdził na rozprawie. W. P.
(1)wskazał ponadto, że pytał też w kwestii sprawcy czynu J. C., co po części znajduje potwierdzenie w zeznaniach tego ostatniego, aczkolwiek ten nic nie ustalił. W powiązaniu z zeznaniami W. P.
(1)pozostają zeznania kolejnych kilku świadków, odnoszące się przede wszystkim do sytuacji objętej zarzutem z punktu V aktu oskarżenia, a pośrednio także do zdarzeń objętych zarzutami z punktów II, III i IV aktu oskarżenia. Świadek P. P.
(2), a więc jedna z osób, wobec której były początkowo prowadzone czynności w kontekście potencjalnego sprawcy czynów popełnionych w dniu 28 stycznia 2017 r. na szkodę W. P.
(1), podał szereg okoliczności, w których zaprzeczył swojemu udziałowi w popełnieniu tego czynu, które to twierdzenia należy uznać za wiarygodne. Świadek ten zaznaczył przy tym, że nie zna żadnego z oskarżonych, by na rozprawie stwierdzić jednak, że zna z widzenia M. K.
(1). Świadek nie posiadał natomiast wiedzy na temat przyczyn, z których były prowadzone wobec niego czynności przez funkcjonariuszy Policji, w związku z czym jego zeznania nie mają istotnego znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy, aczkolwiek potwierdził, że czynności takie miały miejsce i był przesłuchiwany przez funkcjonariuszy Policji, jak również jego wizerunek był okazywany pokrzywdzonemu W. P.
(1), ponadto funkcjonariusze przeszukiwali jego mieszkanie w poszukiwaniu pistoletu pneumatycznego użytego przez sprawcę. Wszystkie te twierdzenia nie budzą żadnych wątpliwości co do ich wiarygodności. Za wiarygodnością zeznań omawianego świadka przemawia dodatkowo pisemna opinia sądowo-psychologiczna (k. 1354-1356), w której stwierdzono, iż świadek ten intelektualnie funkcjonuje na poziomie normy oraz nie ujawnia dysfunkcji w zakresie Centralnego Układu Nerwowego, prawidłowo zachowana pozostaje zdolność świadka do postrzegania i odtwarzania spostrzeżeń, a także nie ujawnia on skłonności do uzupełniania luk pamięciowych treściami patologicznymi. Podobny charakter mają zeznania świadka P. P.
(1), tj. kolejnej osoby, wobec której funkcjonariusze Policji prowadzili czynności w kontekście ewentualnego udziału w napadzie na W. P.
(1)w dniu 28 stycznia 2017 r., przy czym, jak już wyżej zaznaczono, było to spowodowane zeznaniami samego W. P.
(1), wywołanymi z kolej mylnym tropem podanym mu przez oskarżonego K. D.
(1). Także ten świadek zaprzeczył (w sposób wiarygodny) swojemu udziałowi w takim zdarzeniu, aby znał pokrzywdzonego czy któregoś z oskarżonych, natomiast przyznał, iż na portalu F. miał przez pewien czas nick „syn podziemia”. Opisał on również, że był przesłuchiwany przez Policję, jednakże nie tłumaczono mu, dlaczego został wezwany, ponadto z dowodów dokumentarnych wynika, że dokonano przeszukania jego mieszkania ( vide protokół przeszukania mieszkania k. 374-375), zapewne pod kątem ujawnienia broni użytej podczas napadu, ze skutkiem negatywnym. Także w przypadku tego świadka brak jakichkolwiek podstaw do kwestionowania wiarygodności jego zeznań, aczkolwiek nie miały one istotnego znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy. Tym bardziej większego znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy nie miały zeznania świadka J. C. , którego, jak już wskazano, W. P.
(1)prosił o pomoc w ujawnieniu sprawcy napaści na jego osobę. Świadek ten, przesłuchany dopiero po upływie pewnego czasu od opisywanych zdarzeń na rozprawie, potwierdził, że o napadzie dowiedział się od pokrzywdzonego, jednakże nie podał żadnych informacji dotyczących tego, jakie konkretnie informacje przekazał pokrzywdzonemu K. D.
(1). Nie pamiętał, czy pokrzywdzony w ogóle prosił go o pomoc w związku z tą sprawą, przyznał, że zna K. D.
(1), jednak pokrzywdzony nie mówił mu, że podejrzewa tego ostatniego. Dodał, że mógł rozmawiać na ten temat z K. D.
(1), natomiast nie był w stanie podać żadnych szczegółów z tym związanych, nie wiedział również, czy W. P.
(1)rozmawiał na temat tego zdarzenia z K. D.
(1). W konsekwencji zeznania tego świadka w ocenie Sądu są wiarygodne, jednakże nie zawierają one treści mogącej prowadzić do poczynienia ustaleń faktycznych o istotnym znaczeniu dla rozstrzygnięcia sprawy. Ostatnim świadkiem przesłuchanym w niniejszej sprawie w zakresie odnoszącym się do zarzutów objętych punktami II i III aktu oskarżenia jest świadek A. D. , była dziewczyna oskarżonego M. K.
(1), przesłuchana na rozprawie w kontekście zmiany w wyjaśnieniach tego ostatniego w końcowej fazie postępowania, kiedy to podał on, że wycofuje swoje wcześniejsze wyjaśnienia i że nie dopuścił się on popełnienia przestępstw na szkodę W. P.
(1), zaś w tym czasie przebywał właśnie ze swoją dziewczyną. A. D. nie potwierdziła takiego alibi oskarżonego, wskazując jedynie ogólnie, że była w związku z tym oskarżonym od dnia 10 stycznia 2017 r. i spotykali się ze sobą kilka razy w tygodniu w W., w tym w soboty (należy zaznaczyć, iż w dniu 28 stycznia 2017 r. była właśnie sobota), aczkolwiek nie wie, czy w każdą, ponadto przeważnie były to spotkania wieczorem lub popołudniu, nie zaś od rana (należy przypomnieć, iż napad na W. P.
(1)nastąpił około południa), nie była przy tym w stanie konkretnie wskazać, co robiła w dniu 28 stycznia 2017 r. i czy dzień ten spędziła z oskarżonym, nie posiadała również żadnej wiedzy na temat ewentualnego udziału M. K.
(2)w popełnieniu przestępstw. W konsekwencji należy uznać, iż omawiana świadek nie potwierdziła wiarygodności końcowej, zmienionej wersji wydarzeń podawanej przez oskarżonego M. K.
(1), w tym jego potencjalnego alibi, zaś wyjaśnienia te należy uznać w tej części za oczywiście niewiarygodne z innych, wskazanych dalej względów. Z kolei zeznania świadka A. D. są zdaniem Sądu wiarygodne, albowiem nie kolidują z pozostałym materiałem dowodowym zgromadzonym w sprawie, są jasne i logiczne. Ich wiarygodność została dodatkowo potwierdzona opinią sądowo-psychologiczną (k. 1352-1353), z której wynika, że świadek intelektualnie funkcjonuje na poziomie normy wiekowej, w procesie odtwarzania nie ujawnia skłonności do konfabulacji w znaczeniu nieświadomego podawania wspomnień rzekomych czy też nieprawdziwych informacji, zaś zdolności świadka do spostrzegania i odtwarzania spostrzeżeń pozostają prawidłowe. Przechodząc do omówienia dowodów w postaci dokumentów warto wskazać, iż w toku postępowania w niniejszej sprawie uzyskano kilka opinii biegłych różnych specjalności, a w szczególności opinie sądowo-psychiatryczne dotyczące oskarżonych M. K.
(1)i K. D.
(1)(k. 699-702, 703-706) oraz opinie sądowo-psychologiczne dotyczące tych oskarżonych (k. 685-690a, 679-684), opinie sądowo-lekarskie dotyczące obrażeń odniesionych przez pokrzywdzonych i ich skutków, dotyczące zarówno pokrzywdzonego Z. Z.
(1)(k. 29-30, 145, 537-539), jak i pokrzywdzonego W. P.
(1)(k. 380), opinię biegłego z zakresu wyceny wartości pojazdu (k. 1427-1435), opinię z zakresu genetyki sądowej wraz z protokołem z badań wstępnych (k. 852-886, 254-258), opinię z zakresu badań broni i amunicji (k. 895-897, 900-903) oraz opinię z zakresu badań daktyloskopijnych (k. 785-798), jak również wspomniane już opinie sądowo-psychologiczne dotyczące świadków P. P.
(2)(k. 1354-1356) i A. D. (k. 1339-1341). Należy podkreślić, że wszystkie wymienione opinie zostały wydane przez biegłych posiadających wymaganą wiedzę specjalną, kwalifikacje i doświadczenie zawodowe, jak również niezainteresowanych w sposobie rozstrzygnięcia niniejszej sprawy, co wskazuje, że opinie te mają charakter obiektywny. Opinie te są pełne, jasne w swoich wnioskach, logicznie uzasadnione, żadna ze stron postępowania nie kwestionowała przy tym kwalifikacji poszczególnych biegłych ani ich obiektywizmu. Podobnie należy ocenić dokumenty w postaci kwestionariuszy wywiadów środowiskowych dotyczących oskarżonych M. K.
(1)(k. 474-476) i K. D.
(1)(k. 479-482). Wspomniane wyżej opinie sądowo-psychiatryczne i sądowo-psychologiczne dotyczące oskarżonych miały istotne znaczenie dla oceny wypełnienia znamion strony podmiotowej przestępstw przypisanych tym oskarżonym, o czym będzie jeszcze dalej mowa. Z kolei wskazane opinie sądowo-psychologiczne świadków zostały wzięte pod uwagę przy ocenie wiarygodności zeznań tych świadków, co zostało już zaznaczone. Opinie sądowo-lekarskie dotyczące pokrzywdzonego Z. Z.
(1), wydane m. in. na podstawie dokumentacji medycznej dotyczącej tego pokrzywdzonego (k. 497, 502), protokołów oględzin jego osoby (k. 27, 212-214) wraz z dokumentacją fotograficzną z tych czynności (k. 831), posłużyły Sądowi do ustalenia skutków zdarzeń z dni 8 i 9 lutego 2017 r. w sferze stanu zdrowia tego pokrzywdzonego, przy czym Sąd miał na uwadze przede wszystkim ostatnią, pisemną opinię, albowiem odnosiła się ona do pełnej dokumentacji medycznej i najpełniejszego materiału dowodowego, a tym samym miała charakter pełniejszy od poprzednich opinii ustnych tego samego biegłego. Na podstawie przedmiotowej opinii Sąd ustalił, że na skutek działania oskarżonego M. K.
(1)Z. Z.
(1)odniósł obrażenia ciała w postaci ciężkiego, wielomiejscowego urazu ciała z okresową utratą przytomności, nieregularnych ognisk stłuczeń tkanek miękkich twarzy z obrzękiem, zasinieniami i otarciami skóry, umiejscowionych w lewej okolicy czołowej, lewej skroni, lewej okolicy podocznej i w okolicy prawego policzka, bardzo licznych ognisk stłuczeń owłosionej części głowy różnej wielkości z krwawiącymi ranami tłuczonymi tkanek miękkich w okolicy ciemieniowej, potylicznej oraz skroniowej prawej, stłuczenia nosa z krwawieniem z kanałów nosowych, rozległym podbiegnięciem krwi i złamaniem kości nosowych, licznych podbiegnięć i wybroczyn krwi oraz otarć naskórka na tylnej stronie szyi i w rejonie karku, awulsyjnego złamania wyrostków kolczystych trzonów kręgów szyjnych C5, C6 i C7 z przemieszczeniem oderwanych fragmentów kostnych, a także złamania trzonu kręgu C7, stłuczenia lewej strony klatki piersiowej ze złamaniem żeber – od III do VI po lewej stronie klatki piersiowej oraz rozległą odmą podskórną, niewielkiej odmy podskórnej w prawym polu nadobojczykowym, lewostronnej odmy opłucnowej na całej długości płuca o szerokości do 5 cm z cechami pourazowej niedodmy płuca oraz rozległych zasinień na stronach grzbietowych obu przedramion w okolicy nadgarstków, śródręczy i palców, z obrzękiem oraz bardzo licznymi otarciami i ogniskowymi ubytkami skóry, w niektórych miejscach dość głębokimi, które to obrażenia ciała skutkowały ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu w postaci choroby realnie zagrażającej życiu pokrzywdzonego. Wskazać należy, iż wnioski opinii co do rodzaju i charakteru obrażeń pokrzywdzonego korespondują z opisanym przez niego sposobem użycia wobec niego przemocy. Z kolei na podstawie opinii sądowo-lekarskiej dotyczącej pokrzywdzonego W. P.
(1), również uwzględniającej dokumentację medyczną dotyczącą tego pokrzywdzonego (k. 330), Sąd ustalił skutki zdarzenia z dnia 28 stycznia 2017 r. w sferze stanu zdrowia wskazanego pokrzywdzonego, tj. to, iż w trakcie przedmiotowego zdarzenia M. K.
(1)spowodował u W. P.
(1)obrażenia ciała w postaci rany okolicy skroniowej lewej z ciałem obcym, które skutkowały naruszeniem czynności narządu ciała (powłok ciała) pokrzywdzonego na czas dłuższy niż siedem dni, oraz jednocześnie naraził W. P.
(1)na bezpośrednie niebezpieczeństwo powstania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Ten ostatni wniosek, logicznie uzasadniony w opinii biegłego, jest związany ze sposobem popełnienia przedmiotowego czynu przez oskarżonego M. K.
(1)– oddawał on wprawdzie strzały z broni pneumatycznej, jednakże z bardzo bliskiej odległości, dodatkowo celując w głowę pokrzywdzonego, a więc w miejsce, w którym znajdują się organy istotne dla życia, takie jak oczy czy mózg. Na podstawie opinii biegłego z zakresu wyceny wartości pojazdów Sąd ustalił, wobec braku przedłożenia w tym zakresie przez pokrzywdzonego W. P.
(1)jakiejkolwiek dokumentacji, związanego zapewne z nienaprawieniem przez niego do tej pory spowodowanych przez M. K.
(1)uszkodzeń samochodu, iż oskarżony ten na skutek swojego działania spowodował uszkodzenie pojazdu pokrzywdzonego skutkujące szkodą w wysokości 2.860,89 zł. Kwestia ta miała istotne znaczenie dla opisu czynu przypisanego oskarżonemu w ramach zarzutu z punktu III aktu oskarżenia, zaś dowód ten był rozpatrywany w połączeniu z dokumentami w postaci protokołu oględzin pojazdu marki T. (...) (k. 333-334) i dokumentacji fotograficznej związanej z tą czynnością (k. 531). Na podstawie opinii biegłego z zakresu broni i amunicji Sąd ustalił, iż użyta przez oskarżonego M. K.
(1)zarówno podczas napadu rabunkowego na Z. Z.
(1), jak i podczas napadu na W. P.
(1)broń to pistolet pneumatyczny marki T. (...) model (...) SA kal. 4,5 mm, który nie jest bronią palną i jego posiadanie nie wymaga rejestracji, natomiast pistolet ten jest w pełni sprawny i gotowy do strzelania. Warto dodać, co koresponduje z opinią sądowo-lekarską dotyczącą pokrzywdzonego W. P.
(1), iż także w tej opinii wskazano, iż broń typu pneumatycznego używana z bliskiej odległości (do 5 metrów, w stosunku do W. P.
(1)została użyta z odległości znacznie bliższej) może być groźna dla zdrowia człowieka, zaś trafienie w tkankę miękką człowieka powoduje wdarcie się pocisku na 5-7 mm w głąb tkanki, jeszcze bardziej niebezpieczne dla zdrowia jest trafienie w miejsce najbardziej wrażliwe – np. w oko. Ponadto na podstawie przedmiotowej opinii Sąd ustalił, że paralizator użyty podczas napadu na Z. Z.
(1)jest paralizatorem typu tradycyjnego, tj. wymagającego kontaktu z ciałem przeciwnika, stanowi on broń w rozumieniu art. 4 ust. 1 pkt 4c ustawy o broni i amunicji, posiadanie go nie wymaga jednak pozwolenia, zaś paralizator ten jest w pełni sprawny technicznie i gotowy do użycia. Ten ostatni wniosek opinii podważa niektóre twierdzenia oskarżonych, iż paralizator ten podczas napadu na księdza nie był w pełni sprawy, natomiast koresponduje z zeznaniami pokrzywdzonego Z. Z.
(1), który wskazał, iż został ugodzony tym paralizatorem w rękę, którą zasłaniał twarz. Wspomniana wyżej opinia z zakresu genetyki sądowej wraz z protokołem z badań wstępnych w tym przedmiocie miała dodatkowe znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy, potwierdzając, iż to oskarżeni M. K.
(1)i K. D.
(1)dokonali napaści na księdza Z. Z.
(1)na terenie plebani, albowiem na pewnych przedmiotach ujawnionych na terenie plebani czy też później w trakcie czynności prowadzonych po zatrzymaniu oskarżonych stwierdzono następnie ślady DNA (niekiedy mieszaniny) zawierające cechy obecne w profilu DNA oskarżonych, zwłaszcza M. K.
(1). W tej ostatniej kwestii podkreślenia wymaga, że cechy obecne w profili DNA M. K.
(1)stwierdzono m. in. w śladach zabezpieczonych na taśmie klejącej, którą skrępowano pokrzywdzonego, na pistolecie czy na sznurku paralizatora (to ostatnie nie wyklucza zdaniem Sądu użycia wcześniej tego paralizatora przez