← Polska

VI ACa 284/17

Sygn. akt VI ACa 284/17 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 17 września 2018 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie VI Wydział Cywilny w składzie: Przewodniczący – Sędzia SA Jolanta Pyźlak Sędziowie

§ 1k.c.

przez niewłaściwe zastosowanie tego przepisu i przyjęcie, że roszczenie powódki uległo przedawnieniu 21 kwietnia 2007 roku, podczas gdy – jak się ocenia – bieg terminu przedawnienia roszczenia rozpoczął się dopiero 30 października 2008 roku, tj. od dnia ogłoszenia wyroku uniewinniającego powódkę i został przerwany przez wniosek o zawezwanie do próby ugodowej, a później przez wniesienie pozwu w niniejszej sprawie, przy czym – jak się zaznacza – w istocie należało zastosować przepis art. 442 § 1 k.c. w brzmieniu sprzed nowelizacji k.c. z 16 lutego 2007 roku, 2) art. 65 § 2 k.c. przez niewłaściwe zastosowanie tego przepisu i przyjęcie, że § 9 ust. 5 pkt 2 umowy z (...) powinien być rozumiany literalnie, tzn. wymagał niekwestionowanego stwierdzenia popełnienia oczywistego przestępstwa przez powódkę, a nie tylko wszczęcia przeciwko niej postępowania karnego, co zaowocowało błędnym uznaniem przez sąd, że wypowiedzenie tej umowy było bezskuteczne, a zatem także i błędnym uznaniem, że nie było związku przyczynowego pomiędzy czynami niedozwolonymi pozwanych a poniesioną przez nią szkodą, 3) art. 233 § 1 k.p.c. przez brak wszechstronnej analizy postępowania dowodowego i niewzięcie pod uwagę zeznań świadków W. S. i K. A., którzy w sposób klarowny wyjaśnili, że zaistnienie sytuacji postawienia H. A. i jej mężowi zarzutów karnych oznaczało niebezpieczeństwo niezrealizowania umowy z perspektywy firmy (...) i jako taki zapis § 9 ust. 5 pkt 2 umowy kupna-sprzedaży z 9 kwietnia 2004 roku był rozumiany jako możliwość wypowiedzenia umowy już w razie postawienia takich zarzutów, 4) art.

§ 2k.c.

przez jego niewłaściwe zastosowanie i uznanie, że roszczenie powódki uległo przedawnieniu 21 kwietnia 2007 roku, podczas gdy – jak się naprowadza – bieg terminu przedawnienia roszczenia o naprawienie szkody wywołanej przestępstwem wynosi 20 lat i rozpoczął się 19 września 2001 roku, tj. w dniu przekazania przez pracowników banku z naruszeniem tajemnicy bankowej bez zwolnienia banku z tajemnicy bankowej, co ma stanowić występek opisany w art. 171 ust. 5 prawa bankowego, 5) art. 5 k.c. w zw. art. 117 § 2 k.c. przez niewłaściwe zastosowanie i nieuwzględnienie, że 21 kwietnia 2004 roku brak było jednoznacznego orzecznictwa w przedmiocie biegu terminu przedawnienia roszczenia o odszkodowania skierowanego przeciwko bankowi w sytuacji, w której szkoda została wyrządzona przez pracownika banku, jak również przez nieuwzględnienie, że przyczyna wniesienia przez powódkę powództwa przeciwko pozwanym w dniu 8 stycznia 2015 roku o odszkodowanie była wywołana bezprawnym działaniem pozwanych, które powódka mogła uznać za pewne dopiero z chwilą jej uniewinnienia przez sąd, co miało doprowadzić do uwzględnienia przez sąd zarzutu przedawnienia roszczeń względem obu pozwanych w sprzeczności z zasadami słuszności i sprawiedliwości społecznej. Apelująca wniosła przy tym o zmianę zaskarżonego wyroku przez zasądzenie od pozwanych na jej rzecz solidarnie kwoty 8.448.000 zł wraz z odsetkami ustawowymi od dnia 10 stycznia 2012 roku do dnia zapłaty, ewentualnie – o uchylenie zaskarżonego wyroku w całości i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. Pozwani domagali się oddalenia apelacji na koszt powódki. Sąd apelacyjny zważył, co następuje: Apelacja nie zasługuje na uwzględnienie. Zaskarżony wyrok w pełni odpowiada prawu. Sąd apelacyjny podziela w zasadniczych zrębach ustalenia faktyczne sądu pierwszej instancji i ich ocenę prawną. Stan faktyczny domaga się jedynie drobnej korekty, bo z materiału dowodowego wynika, że wniosek kredytowy został przez powódkę złożony w (...) w roku 2000, a nie 2001, jak przyjęto w uzasadnieniu zaskarżonego wyroku. Wydaje się zresztą, że jest to jedynie kwestia oczywistej omyłki, co wynika z dalszych ustaleń sądu. Pewne zastrzeżenia można mieć także do powołanej przez sąd okręgowy podstawy normatywnej w zakresie zarzutu przedawnienia. Art.

k.c. obowiązuje dopiero od 10 sierpnia 2007 roku, a to za sprawą ustawy z dnia 16 lutego 2007 roku o zmianie ustawy – Kodeks cywilny (Dz. U. Nr 80, poz. 538). Jeśli więc do przedawnienia miało dojść przed tą datą, to na podstawie obowiązującego wówczas art. 442 k.c. Inna sprawa, czy istotnie roszczenia powódki przedawniły się w dacie wskazanej przez sąd pierwszej instancji. Zgodzić się trzeba z sądem okręgowym, że termin przedawnienia roszczeń dochodzonych w sprawie niniejszej wynosi trzy lata. Uwaga ta dotyczy roszczeń zgłoszonych w stosunku do obu pozwanych. Nie ma bowiem żadnych podstaw do zastosowania art. 442 § 2 k.c., czy art.

§ 2k.c.

Problem zastosowania tych przepisów, awizowany w apelacji, może dotyczyć wyłącznie (...) S.A., bo tylko wobec tego pozwanego apelujący podnosi zarzuty, których uwzględnienie implikowałoby konieczność zastosowania tej regulacji. Apelujący utrzymuje mianowicie, że pracownicy banku, przekazując policji informacje o kredycie zaciągniętym przez powódkę, dopuścili się złamania tajemnicy bankowej, a działanie takie jest penalizowane w art. 171 prawa bankowego. Założenie takie nie znajduje potwierdzenia w materiale dowodowym. Przestępstwo polegające na ujawnieniu tajemnicy bankowej, o którym mowa w art. 171 ust. 5 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 roku – prawo bankowe (Dz. U. z 2017 roku, poz. 1876, ze zm.), stanowi występek, bo jest zagrożone karą grzywny i pozbawienia wolności do lat trzech ( vide art. 7 k.k.). W przeciwieństwie do zbrodni występek można popełnić także nieumyślnie, ale tylko wtedy, gdy ustawa tak stanowi (art. 8 k.k.). Art. 171 ust. 5 prawa bankowego zastrzeżenia takiego nie wprowadza, a zatem czyn wypełniający znamiona uregulowanego w nim przestępstwa musi być popełniony umyślnie; w przeciwnym razie nie podlega odpowiedzialności karnej (tak też przyjmuje się w literaturze; vide K. Płończyk, K. Podlasko, Komentarz do art. 171 ustawy – prawo bankowe, red. F. Zoll, Prawo bankowe, komentarz, tom I i II, (...)2005), nie stanowiąc przestępstwa. Ciężar dowodu na fakt popełnienia przestępstwa spoczywa na stronie powodowej, skoro powołuje się na okoliczność powodującą zastosowanie dłuższego terminu przedawnienia. Powódka nie tylko nie wykazała, by pracownicy banku dopuścili się przestępstwa, tj. by świadomie złamali tajemnicę bankową, ale nawet nie nakierowała na te tory postępowania dowodowego, nie zgłaszając w tej materii wniosków dowodowych. Brak więc podstaw do przyjęcia, by w sprawie niniejszej mógł mieć zastosowanie termin z art. 442 § 2 k.c., później zaś z art.

§ 2k.c.

Można mieć zresztą wątpliwości, czy w ogóle doszło do ujawnienia tajemnicy bankowej wbrew przepisom ustawy. Zgodnie z art. 105 ust. 1 pkt 2 prawa bankowego, w wersji obowiązującej w roku 2001 (Dz. U. z 1997 roku, Nr 140, poz. 939, ze zm.), bank miał obowiązek udzielenia informacji stanowiących tajemnicę bankową, m. in. na żądanie sądu lub prokuratora w związku z toczącym się postępowaniem karnym lub karnym skarbowym o przestępstwo popełnione w związku z działaniem osoby prawnej lub jednostki nie mającej osobowości prawnej – w zakresie rachunków bankowych i czynności bankowych realizowanych przez tą osobę prawną bądź jednostkę. Słusznie zakłada pozwany (...) S.A., że przepis ten – mówiąc o osobach prawnych – miał na względzie także banki prowadzące takie rachunki, które muszą mieć instrument do ochrony swoich interesów przed przestępczą działalnością klientów i pracowników. Udzielenie prokuraturze lub policji działającej na jej zlecenie informacji pozwalających na wykrycie przestępstwa polegającego na szeroko pojętych oszustwach bankowych mieściło się zatem w ramach hipotezy tego przepisu. W tych okolicznościach w rachubę wchodzi wyłącznie termin przedawnienia z art. 442 § 1 k.c., a później – art.

§ 1k.c., skoro powódka – co niesporne – dochodzi roszczeń deliktowych.

Oba przepisy przewidują trzyletni termin przedawnienia liczony a tempore scientiae. O inicjacji tego terminu rozstrzygają dwa czynniki subiektywne: wiedza co do szkody i wiedza co do osoby obowiązanej do jej naprawienia. Zgodzić się trzeba z sądem okręgowym, że już w chwili wypowiedzenia umowy przez spółkę (...) powódka musiała mieć świadomość poniesionej straty i tego, że była ona wynikiem działań banku i prokuratury, skoro już wcześniej, bo jeszcze w roku 2003, przedstawiono jej zarzuty w toczącym się postępowaniu karnym. Nawet jeśli – jak twierdzi autor apelacji – powódka nie miała wówczas wiedzy o działaniach (...), to musiała ją uzyskać zaraz po wniesieniu do sądu aktu oskarżenia, tj. w lutym 2005 roku, bo zgodnie z art. 334 § 2 k.p.k. w obowiązującym wówczas brzmieniu (obecnie art. 334 § 3 k.p.k.) o przesłaniu aktu oskarżenia do sądu oskarżyciel publiczny zawiadamiał oskarżonego. Tymczasem, z aktu oskarżenia wynika jasno, że to z inicjatywy banku wszczęto wobec niej postępowanie ( vide: k. 326). W dokumencie tym szczegółowo opisuje się fakt powiadomienia prokuratury przez bank oraz wskazuje na przeprowadzoną w banku kontrolę. Skoro tak, to jej roszczenie wobec Skarbu Państwa przedawniło się najpóźniej w roku 2007, a wobec banku (...) – najpóźniej w roku 2008, zaś czynność powodująca – w świetle art. 123 § 1 pkt 1 k.c. – przerwę biegu przedawnienia miała miejsce dopiero w roku 2011. Wbrew temu, co sugeruje apelująca, nie ma żadnych podstaw, by początek biegu terminu przedawnienia łączyć z datą orzeczenia sądu karnego, którym H. A. została uniewinniona. Nade wszystko, orzeczenie to nie ma żadnego związku z zarzutem, który stawia się bankowi (...) S.A. Jego odpowiedzialność wiążę się wszak z faktem ujawnienia tajemnicy bankowej, a okoliczność ta była znana już wcześniej i wyrok karny nic w tej materii nie zmienił. Wyrok sądu karnego nie dotyczył tego zdarzenia. Przesądził natomiast o niewinności H. A.. Tym niemniej, to nie wyrok sądu wyrobił w niej przekonanie, że działanie prokuratury było nielegalne. Z jej słów wynika, że wiedziała o tym wcześniej, od początku uznając stawiane jej zarzuty za całkowicie bezpodstawne, a wręcz – kuriozalne. Tymczasem, jak słusznie przyjął sąd okręgowy, moment inicjujący bieg terminu przedawnienia z art. 442 § 1 lub

§ 1k.c.

(w wersji obowiązującej do 27 czerwca 2017 roku) musi być łączony z chwilą powzięcia wiadomości o szkodzie i osobie zobowiązanej do jej naprawienia, a nie z chwilą, gdy uprawniony nabierze pewności co do obu tych okoliczności lub usunie przeszkody stojące na drodze w skutecznym dochodzeniu roszczenia (por. uzasadnienie wyroku Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z dnia 6 czerwca 2018 roku, I ACa 904/17). Istnienie takich przeszkód nie może samo z siebie uchodzić za nadużycie prawa. Zarzut z art. 5 k.c. musi w jakiś sposób odnosić się do korzystania z prawa podmiotowego przez uprawnionego, w tym przypadku przez dłużników korzystających z zarzutu przedawnienia. To przecież im zarzuca się nadużycie prawa (tj. zarzutu przedawnienia). Tymczasem, apelująca próbuje powiązać zarzut nadużycia prawa, m. in. z faktem „braku jednoznacznego orzecznictwa w przedmiocie biegu terminu przedawnienia roszczenia o odszkodowania skierowanego przeciwko bankowi w sytuacji, w której szkoda została wyrządzona przez pracownika banku”, a więc – jak trzeba mniemać – z jej własną świadomością prawną. W takiej sytuacji o nadużyciu prawa nie może być mowy. Z całym naciskiem podkreślić trzeba, że nadużycie prawa w dziedzinie przedawnienia wchodzi w rachubę jedynie w sytuacjach ekstremalnych, jeśli zważy się na to, że przedawnienie nie baczy na krzywdę po stronie wierzyciela, a więc liczy się z jego potencjalną szkodą będącą następstwem podniesionego przez dłużnika zarzutu. Skoro tak, to samo podniesienie zarzutu przedawnienia nie może uchodzić za nadużycie prawa. W przeciwnym razie instytucja przedawnienia nie miałaby racji bytu. Z tego powodu o nadużyciu zarzutu przedawnienia można mówić wówczas, gdy dłużnik – wbrew zasadom współżycia społecznego – podejmuje działania, które mają uniemożliwić lub utrudnić wierzycielowi dochodzenie roszczenia przed upływem terminu przedawnienia, a następnie zasłania się pozyskanym w ten sposób zarzutem przedawnienia. W sprawie niniejszej sytuacja taka nie zachodzi. Apelująca wiąże wprawdzie zarzut nadużycia prawa z „bezprawnym działaniem pozwanych”, lecz chodzi jej o źródło zobowiązania, o działania generujące szkodę a nie o zachowanie pozwanych po jej powstaniu, a tylko ono jest tu przedmiotem oceny. Z niczego nie wynika, by Skarb Państwa zwlekał z rozpoznaniem sprawy karnej H. A. po to, by zasłonić się później przedawnieniem. Zastrzeżenie to jest zresztą zupełnie nierelewantne w odniesieniu do drugiego pozwanego. Ostatecznie zatem, ocena sądu pierwszej instancji co do tego, że potencjalne roszczenia powódki uległy przedawnieniu, jest prawidłowa. To samo odnieść trzeba do faktu istnienia tych roszczeń. Rację ma bowiem sąd okręgowy, że spółka (...) nie miała podstaw do wypowiedzenia umowy łączącej ją z powódką, co sprawia, że nie istnieje adekwatny związek przyczynowy pomiędzy zachowaniem pozwanych a uszczerbkiem doznanym przez H. A., będącym konsekwencją decyzji stron umowy a nie nielegalnych działań banku i prokuratury. O ile § 9 pkt 5 rzeczonej umowy nie jest do końca jasny, o tyle powódka w drodze wykładni próbuje nadać mu treść, której przepis ten nie zawiera, ignorując jedno ze słów zawartych w tym przepisie umownym. Zgodnie z jego treścią podstawą wypowiedzenia umowy miał być, m. in. fakt popełnienia przez drugą stronę oczywistego przestępstwa stwierdzonego wszczętym postępowaniem karnym. Chodzi zatem nie każde przestępstwo, ani o przestępstwo istotne z punktu widzenia interesów spółki (...), ale o przestępstwo „oczywiste”, a zatem o sytuację, w której fakt jego popełnienia nie budzi wątpliwości. W tym przypadku o oczywistości przestępstwa nie może być mowy i choć akt oskarżenia nie był tak oczywiście bezzasadny, jak sugeruje powódka, a co wynika z pisemnych motywów wyroku sądu karnego, to przecież została ona ostatecznie uniewinniona. Zgodzić się trzeba z apelującą, że wykładnia oświadczeń woli zawartych w umowie musi mieć na względzie zgodny zamiar stron i cel umowy, które należy przedkładać nad dosłowne jej brzmienie. Tym niemniej, wykładnia nie może prowadzić do wniosków, które nie znajdując pokrycia w treści porozumienia. Wykładnia polega na interpretacji wypowiedzianych czy zapisanych słów, względnie innych zachowań kształtujących stosunek umowny, nie zaś na poszukiwaniu zamiarów nieujawnionych przez strony umowy. Przedmiotem wykładni jest oświadczenie woli, a więc wola w odpowiedni sposób ujawniona (zamanifestowana) na zewnątrz. W tym przypadku punktem odniesienia jest tekst dokumentu w postaci umowy łączącej H. A. z Przedsiębiorstwem Produkcyjno-Handlowo-Usługowym (...) sp. z o.o. z siedzibą w Z.. Tymczasem, autor apelacji – powołując się na zeznania świadków W. S.

(1)i K. A.
(1)– próbuje zrekonstruować ich zamiary, którymi kierowali się przy zawarciu umowy, nie mając na względzie tekstu umowy ani nie bacząc na to, że w każdym razie chodzić powinno o zgodny zamiar obu stron, nie zaś dążenia każdej z nich. Co więcej, z zeznań obu świadków nie da się wyprowadzić wniosków, do których doszedł apelujący. Świadek S. podał jedynie, jakie miał oczekiwania co do tego postanowienia umownego, wskazując na to, że nie chciał podejmować zbędnego ryzyka i z tego powodu – dowiedziawszy się o toczącym się wobec powódki postępowaniu karnym – skorzystał ze sposobności i wypowiedział umowę. Z zeznań tego świadka nie wynika natomiast w sposób jednoznaczny, że formułując to postanowienie umowne miał na względzie takie właśnie ryzyko. Nawet, jeśli tak było, to przedmiotem oceny – co warto powtórzyć – musi być zgodny zamiar stron, a nie wola jednej z nich. Tymczasem, K. A.
(1), jak sam zeznał, nawet nie zwrócił uwagi na ten zapis. Nie mógł więc mieć na względzie takiego samego celu, jak jego kontrahent. Zresztą, z zeznań świadka nie wynika, jak rozumiał to postanowienie umowne. Wynikać zresztą nie może, skoro świadek podpisał umowę nie wnikając w treść § 9. Warto przypomnieć, że zawierając umowę mąż powódki miał świadomość toczącego się postępowania karnego, co zresztą przyznaje się w apelacji. W chwili zawierania umowy H. A. miała już postawione zarzuty. Jeśli więc K. A.
(1)tak rozumiał § 9 ust. 5 pkt 2 umowy, jak to teraz widzi strona powodowa, to podjął związane z tym ryzyko, za które nie może odpowiadać strona pozwana. Słusznie zakładają pozwani, że zawarcie umowy w tych warunkach przekreśla adekwatny związek przyczynowy pomiędzy szkodą a ich działaniami leżącymi u podstaw faktycznych powództwa. Na marginesie podnieść trzeba, odrywając się już od zarzutów apelacji, że całkowicie niewiarygodne jest przedstawione w pozwie wyliczenie szkody, zaakceptowane bezkrytycznie przez sąd okręgowy, który przyjął, że szkoda powódki mieści się w różnicy pomiędzy ceną nabycia i sprzedaży węgla. Sąd nie wziął przy tym pod uwagę kosztów takiej operacji, jak np. kosztów transportu. Z zeznań świadka H. A. wynika, że miał węglowy trzeba było zmieszać i zawieźć koleją do odbiorcy, a powódka zatrudniała w swym przedsiębiorstwie dziesiątki pracowników. W tym zakresie nie prowadzono postępowania dowodowego, ani nie zgłoszono żadnej inicjatywy dowodowej, co uniemożliwia wyliczenie wysokości szkody. Nie można wykluczyć, biorąc pod uwagę koszty działalności gospodarczej, że powódka nie realizując umowy ze spółkami (...) nie poniosła żadnej szkody. Twierdzenia w przedmiocie lukratywności tego kontraktu są zwyczajnie gołosłowne. Okoliczność ta jednak – wobec tego, co powiedziano wyżej – dalej roztrząsana być nie musi. Z tych wszystkich powodów orzeczono jak na wstępie, kierując się w tej mierze treścią art. 385 k.p.c. O kosztach procesu przed sądem odwoławczym orzeczono na podstawie art. 98 § 1 k.p.c. w zw. z § 2 pkt 9 i § 10 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 roku w sprawie opłat za czynności radców prawnych (Dz. U. z 2018 roku, poz. 265) oraz na podstawie § 2 pkt 2 i § 10 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 roku w sprawie opłat za czynności adwokackie (Dz. U. z 2015 roku, poz. 1800, ze zm.).

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.