← Polska

I C 767/17

Sygn. akt: I C 767/17 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 6 listopada 2018 r. Sąd Okręgowy w Olsztynie I Wydział Cywilny w składzie następującym: Przewodniczący SSO Juliusz Ciejek Protokola

§ 1k.c.

albowiem ustawa o ochronie przyrody nie przewiduje innych terminów przedawnienia. Z art.

§ 1k.c.

wynika, że roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym ulega przedawnieniu z upływem lat 3 od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się albo przy zachowaniu należytej staranności mógł się dowiedzieć o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia; jednakże termin ten nie może być dłuższy niż 10 lat od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wywołujące szkodę. Natomiast z art.

§ 2k.c.

wynika, że jeżeli szkoda wynikła ze zbrodni lub występku, roszczenie o naprawienie szkody ulega przedawnieniu z upływem lat 20 od dnia popełnienia przestępstwa bez względu na to, kiedy poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Oznacza to zdaniem Sądu, iż najpóźniej od jesieni 2010 r. rozpoczął bieg termin przedawnienia roszczenia powoda dotyczącego odszkodowania za szkody wyrządzone przez bobry w 2010 r., kolejno najpóźniej od dnia 1 stycznia 2012 r. rozpoczął bieg termin przedawnienia roszczenia powoda dotyczącego odszkodowania za szkody wyrządzone przez bobry w 2011 r., zaś następnie najpóźniej od dnia 1 stycznia 2013 r. rozpoczął bieg termin przedawnienia roszczenia powoda dotyczącego odszkodowania za szkody wyrządzone przez bobry w 2012 r. Ponieważ powód zgłosił swoje roszczenia składając niniejszy pozew w dniu 19 lipca 2013 r., tym samym przedawnienie roszczenia, co do pierwotnie żądanej kwoty jeszcze nie nastąpiło. Natomiast w piśmie z dnia 28 listopada 2017 r. rozszerzył powództwo do kwoty 116.582,85 zł wraz z żądaniem odsetkowym. Powyższe nastąpiło już jednak po upływie okresu przedawnienia określonego w art.

§ 1k.c.

Oznacza to, iż co do części roszczeń powoda należy uznać zarzut pozwanego, dotyczący przedawnienia roszczenia za uzasadniony. W tym miejscu należy wskazać, że Sąd stoi na stanowisku, że wytoczenie powództwa ograniczonego (świadomie lub nieświadomie) do części roszczenia, nie przerywa biegu przedawnienia, co do nieobjętej powództwem części roszczenia (por. wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z dnia 7 lipca 2014 r. sygn. akt. (...)). Zgodnie z art. 123 § 1 pkt 1 k.c., bieg przedawnienia przerywa się przez każdą czynność przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw lub egzekwowania roszczeń danego rodzaju albo przed sądem polubownym, przedsięwziętą bezpośrednio w celu dochodzenia lub ustalenia albo zaspokojenia lub zabezpieczenia roszczenia. Do tych czynności należy wytoczenia powództwa. Skuteczne wytoczenie powództwa wymaga m. in., by obejmujący je pozew odpowiadał wymaganiom wskazanym w art. 187 k.p.c., w szczególności, by zawierał dokładnie określone żądanie, a w sprawach o prawa majątkowe także oznaczenie wartości przedmiotu sporu chyba, że przedmiotem sprawy jest oznaczona kwota pieniężna (§ 1 pkt 1 art. 187 k.p.c.). Jeśli połączyć to wymaganie z treścią art. 321 k.p.c., stanowiącym, że Sąd nie może wyrokować, co do przedmiotu, który nie był objęty żądaniem, ani zasądzać ponad żądanie, to oczywistym jest, iż Sąd rozpatruje daną sprawę m. in. w granicach zgłoszonego i dokładnie określonego żądania. Wobec tego przyjąć należy, iż wniesienie pozwu przerywa bieg przedawnienia tylko, co do konkretnych roszczeń objętych pozwem, ponieważ Sąd nie może wyrokować, co do przedmiotu, który nie był objęty żądaniem ani zasądzać ponad to żądanie. Oczywiście w toku postępowania dopuszczalna jest zmiana powództwa poprzez rozszerzenie pierwotnego żądania (art. 193 k.p.c.), niemniej takie rozszerzenie traktować należy, jako nowe żądanie, o którym Sąd może rozstrzygać dopiero od chwili jego zgłoszenia. Jeżeli rzeczywiste rozmiary szkody nie są poszkodowanemu znane, w ocenie Sądu należy przynajmniej taki stan rzeczy zasygnalizować już w pozwie przez stosowne zastrzeżenie możliwości rozszerzenie powództwa w toku procesu w oparciu o wyniki postępowania dowodowego, czego powód w niniejszej sprawie nie uczynił. Tak, więc przerwanie przedawnienia rozszerzonego roszczenia może nastąpić dopiero z chwilą skutecznego rozszerzenia powództwa. Trudno, bowiem uznać, by zgłoszenie w toku postępowania nowego w istocie żądania, w tym także podwyższenie początkowo dochodzonej kwoty, mogło wywrzeć skutki związane z wniesieniem pozwu wstecznie, tj. w dacie pierwotnego wytoczenia powództwa i na odwrót – by zgłoszenie części roszczenia w powództwie wywoływało skutki związane z wniesieniem pozwu w odniesieniu do części roszczenia nim nieobjętej, a zgłoszonej później. Przyjęcie takiej koncepcji nie znajduje normatywnego oparcia, a oprócz tego prowadziłoby do osłabienia pewności i stabilności obrotu prawnego, czemu ma przeciwdziałać instytucja przedawnienia. W konsekwencji, więc należy powtórzyć i podzielić pogląd wyrażony przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 10 stycznia 2007 r., (...) (Legalis Numer 100206), w którym wskazał, że pozew, w którym powód nie wystąpił z całym przysługującym mu w stosunku do pozwanego żądaniem (pozew zawierający świadome lub nieświadome ograniczenie żądania), nie przerywa biegu przedawnienia, co do tej części roszczenia w znaczeniu materialnoprawnym, która pozostała poza żądaniem tego pozwu. Ryzyko związane z dochodzeniem jedynie części przysługującego powodowi roszczenia obciąża jego samego. Decydując się na dochodzenie roszczenia jedynie w części, wierzyciel musi pamiętać o tym, że wytoczenie powództwa przerywa bieg terminu przedawnienia jedynie w stosunku do tej części wierzytelności, której dochodzi pozwem. W stosunku do pozostałej części roszczenie może ulec przedawnieniu, jeżeli zostanie ona zgłoszona dopiero w toku postępowania. Przerwanie biegu przedawnienia następuje tylko w granicach żądania będącego przedmiotem procesu; przerwaniu ulega bieg przedawnienia roszczenia objętego żądaniem i w takim rozmiarze, jaki został zgłoszony w żądaniu (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 6 kwietnia 2011 r., (...), Lex 951732; wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 23 listopada 2004 r., (...), Lex 156754; wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 6 czerwca 2013 r., (...), Lex 1331002). Poza tym, co warto zaznaczyć brak jest podstaw do nieuwzględnienia tego zarzutu, ponieważ powód, co wynika z jego twierdzeń oraz protokołów szacowania szkód, miał świadomość istnienia przedmiotowych szkód niezwłocznie po ich wystąpieniu oraz podmiotu obowiązanego do ich naprawienia. Zdaniem Sądu nie zostały natomiast przez stronę powodowa przedstawione szczególne okoliczności, które przemawiałyby za nieuwzględnieniem zgłoszonego przez pozwanego zarzutu przedawnienia. Natomiast na wstępie podniesionego pierwotnie roszczenia o zwrot odszkodowania w wysokości 68.668,75 zł za straty w płodach rolnych to zwrócić należało uwagę, iż powód podkreślił, iż obliczył je na podstawie opinii sporządzonej przez biegłego sądowego w 1998 r. w jednej ze spraw sądowych, których był stroną. Przy czym powód ani na etapie wnoszenia pozwu ani w całym toku procesu nie dołączył do materiału dowodowego akt sprawy wskazanej przez siebie opinii. Natomiast w aktach sprawy są protokoły szacowania szkód sporządzonych z jego udziałem, w których stwierdził, iż nie wnosił żadnych zastrzeżeń w tym względzie (k. 26-31). Istotne jest także to, iż wskazane w nich odszkodowania zostały przez stronę pozwaną wypłacone, a powód nie wykazał, że nastąpiło to z opóźnieniem. W związku z tym roszczenie powoda za analizowany okres w istocie dotyczy odszkodowania uzupełniającego i dla wykazania jego zasadności, zgodnie z regułą dowodowa zawartą w art. 6 k.c., należało zgłosić stosowne środki dowodowe. Jest to konsekwencją stanowiska pozwanego, który zakwestionował obszar powstałej szkody oraz jej wysokość, które to zostały zaprezentowane przez powoda. Powód mimo nie złożenia w/w dokumentu, już w treści pozwu zgłosił stosowne wnioski dowodowe, tj. m.in. wniosek o powołanie biegłego sądowego z zakresu ekonomiki rolnictwa celem sporządzenia opinii ( art. 278 k.p.c.), która miała na celu w sposób właściwy zweryfikować sposób wyliczenia szkód przez niego przedstawionych. Pierwsza z opinii w niniejszej sprawie sporządzona w dniu 27 kwietnia 2015 r. przez biegłą sądową z zakresu agrochemii i ekonomiki rolnictwa – mgr inż. O. M., była poprzedzona oględzinami dokonanymi w dniu 5 marca 2015 r. o godz. 11:00 na terenie działki nr (...). Uczestniczyli w nich oprócz bieglej - powód i przedstawiciel pozwanego. Biegła przeprowadziła z nimi także rozmowę w celu pozyskania dodatkowych informacji oprócz tych znajdujących się w aktach sprawy, a potrzebnych do sporządzenia opinii. Wydając opinię, zasadniczo wskazała w niej, że zakres jej wiedzy w tej dziedzinie jest niewystarczający, by móc w sposób właściwy i obiektywny ocenić w chwili jej sporządzania, tj. od 5 do 3 lat po podtopieniu, jaka rzeczywiście powierzchnia działki o nr (...) została w tym okresie podtopiona. Zasugerowała natomiast, że jej zdaniem do wypowiedzenia się w tym przedmiocie niezbędna jest wiedza biegłego z zakresu melioracji lub łąkarstwa. (opinia – k. 100-106) Druga z powołanych biegłych sądowych z zakresu melioracji dr hab. K. L. prof. nadzw. w swojej opinii z dnia 3 października 2016 r. wskazała, że brak jest stałych obserwacji stanów wód Kanału T. i jego dopływów oraz innych dostępnych danych środowiskowych dotyczących przedmiotowego obszaru. Swoją opinię wydała w oparciu o analizę barwnych zdjęć satelitarnych/lotniczych z okresu 2010-2012 dostarczanych przez autorów aplikacji internetowej G. E. obrazujących stan uwilgocenia terenu działki powoda. Jak również wizji terenowej, którą przeprowadziła, jako biegła w dniu 15 czerwca 2007 r. w ramach przygotowywania opinii we wcześniejszej sprawie powoda o sygn. akt(...) Sądu Rejonowego w Olsztynie oraz w oparciu o materiał dowodowy niniejszych akt. Ostatecznie oceniła, że oddziaływanie bobrów na zwiększenie podtopienia działki powoda może dotyczyć maksymalnie 1/3 jej powierzchni. (opinia wraz z dokumentacją fotograficzną – k. 180-181, 182-185, ustana opinia uzupełniająca – 226v-227v) Ostatnim w sprawie opiniował biegły sądowy z zakresu łąkarstwa dr inż. J. A.. Wykonał on aż trzy pisemne opinie, z czego podtrzymywał drugą opinię, jako korektę do opinii pierwszej oraz opinię trzecią, jako opinię uzupełniającą do opinii drugiej. Ponadto dwukrotnie na rozprawie sądowej opiniował uzupełniająco. Ekspertyzy te były wykonane przez biegłego najbardziej skrupulatnie, rzeczowo i fachowo spośród wszystkich wykonanych w niniejszej sprawie. Pierwszą opinię biegły wydał w dniu 2 lipca 2017 r., po dokonaniu w dniu 29 czerwca 2017 r. o godz. 15:00 oględzin terenu, podczas których przeprowadził niezbędne pomiary do badań oraz dokumentację fotograficzną i (...). Wykonał ocenę składu botanicznego runi łąkowej oraz pobrał materiał roślinny do oszacowania wielkości plonu. W opinii tej jednak błędnie przyjął plonowanie użytku zielonego na poziomie aktualnego (2017 r.), czyli takiego, jaki występuje obecnie, a ono jest następstwem wieloletnich podtopień. Przy wycenie strat winien przyjąć takie, jakie jest możliwe bez wystąpienia czynnika, jakim były podtopienia w latach 2010-2012. Ponadto niesłusznie poddał pomniejszeniu cenę jednostkową plonu w oparciu o wartość pokarmową. (opinia z dnia 28 lipca 2017 r. wraz z załącznikami: tabelą i dokumentacją fotograficzną – k. 262-272) Wobec powyższego w dniu 23 października 2017 r. wykonał kolejną opinię (korektę do pierwszej opinii), przed sporządzeniem, której również przeprowadził oględziny terenu (29 czerwca 2017 r.) oraz wykonał niezbędne pomiary. Ocenę składu botanicznego runi łąkowej, jej wartości paszowej i przydatności w hodowli bydła dokonał z wykorzystaniem metody K.. Natomiast wielkość plonu oszacował, opierając się na metodzie analizy botaniczno-wagowej. (opinia z dnia 23 października 2017 r. wraz z załącznikami: tabelą i dokumentacją fotograficzną – k. 286-298) Obecny skład botaniczny działki powoda, jest ubogi w wartościowe gatunki traw (koniczyna), a ruń jest silnie rozluźniona z dużą ilością pustych miejsc. Dominują gatunki traw o średniej wartości użytkowej. W nadmiarze występują zioła i chwasty. Również dość licznie występują w runi łąki gatunki szkodliwe, w tym trujące. Powyższe wskazuje, że na przedmiotowej działce w latach 2010-2012 prowadzono rolnictwo ekstensywne, skutkujące zmniejszonymi plonami wynikającym, z nadmiernym długotrwałym uwilgoceniem warunków siedliska. Niższa wartość pokarmowa pozyskiwanego plonu jest konsekwencją złych warunków siedliskowych panujących na przedmiotowej działce. Warunki te bezpośrednio, niekorzystnie wpływają na skład roślinny runi, jak też na możliwość wykonywania podstawowych zabiegów pratotechnicznych (tj. uprawy i pielęgnacji użytków zielonych), co przedkłada się na wartość pokarmową plonu (siana). Tym samym w ocenie Sądu w świetle okoliczności niniejszej sprawy można uznać, aby powyższe roszenie powoda pozostawało w normalnym (adekwatnym) związku przyczynowym w rozumieniu art. 361 § 1 k.c. Z powodu podtopień spowodowanych działalnością bobrów w latach 2010-2012 dzierżawczyni z działki powoda każdorocznie uzyskiwała plon w wysokości 1,7 t za 1 ha. Natomiast na podstawie potencjału produkcyjnego łąkę oraz we właściwych warunkach siedliskowych plon, który mogłaby uzyskać w latach 2010-2012 wynosiłoby każdorocznie 5,5 t suchej masy z 1 ha. Biorąc pod uwagę ceny czterech podstawowych zbóż (pszenica, jęczmień, żyto, kukurydza) oraz w oparciu o Zintegrowany System Rolniczej (...) Rynkowej średnia cena plonu siana z działki powoda w latach 2010-2012, przeliczając odpowiednio przez wartość jednostki zbożowej siana wynosiła 362,90 zł za 1 t. W opinii uzupełniającej z dnia 5 czerwca 2018 r. biegły wskazał, że powierzchnia działki powoda, która została podtopiona to 17,20 ha. (opinia z dnia 5 czerwca 2018 r. uzupełniająca pozostałe opinię – k. 367-371) Ostatecznie w opinii ustnej uzupełniającej biegły podtrzymał opinię drugą i trzecią oraz doprecyzował niektóre kwestie, w tym udzielił odpowiedzi na pytania Sądu oraz stron postępowania. Jak podkreślał to biegły, występujący rodzaj roślinności wskazywał cechy silnego uwilgocenia gruntu. Nawet czterotygodniowe zalanie w okresie wiosennym może spowodować utratę wartości plonów, bo wyginą wartościowe gatunki traw. Właśnie te objawy przemawiały za przyjęciem zalewania terenu na obszarze 17,2 ha, który dodatkowo potwierdził poprzez ustalenie punktów badawczych w terenie. Powierzchnia zalewowa odznaczała się dość znacznie od reszty. Przemawia to przeciwko przyjęciu jako ostateczne pomiarów dokonanych w protokołach szacowania szkód, ale nie potwierdza tezy powoda o zalewaniu całej działki, na której różnica wysokości sięgała 1 m. Gdyby zalewało całą działkę to na jej połowie byłyby metrowej głębokości rozlewiska, czego nie wykazano. (uzupełniające opinie ustane – k. 356-358, 402-403). Sąd w niniejszej sprawie zdaje sobie sprawę z tego, że każdy z powołanych w sprawie biegłych miał trudności z wykonaniem opinii w zakresie szkód, jakie miały miejsce na nieruchomości powoda w latach 2010-2012, po tak długim czasie od ich podtopienia (pierwsza z opinii rok - 2015, ostatnia - 2018). Oprócz powyższego znacznego upływu czasu od zdarzenia, biegli wskazywali m.in. na fakt, że obszar ten nie był nigdzie monitorowany (jedynie zapisy z G. E.) oraz brakowało materiału poglądowego ułatwiającego odniesienie się do tamtego okresu czasu (chociażby fotografie). Tym bardziej, że nawet biegły z tytułem naukowym profesora, jak również z tytułem doktora napotkali problemy z wydanym w niniejszej sprawie opinii, Sąd postanowił oddalić wniosek pozwanego o powołanie innego biegłego sądowego z zakresu łąkarstwa. W ocenie Sądu został on złożony jedynie dla zwłoki, tym bardziej, że niniejsze postępowanie prowadzone było już przez ponad 5 lat (przez 4 lata przez Sąd Rejonowy w Olsztynie, a następnie przez tut. Sądem przez rok). Powyższy wniosek i dopuszczenie dowodu z opinii tego biegłego spowodowałoby dalsze bezzasadne przedłużenie postępowania, którego okres trwania i tak był dość znaczny. Poza tym w ocenie Sądu okoliczności sporne, tj. rozmiar szkody zostały już w sprawie dostatecznie wyjaśnione. Sąd ostatecznie podzielił najszersze wnioski wynikające z opinii ostatniego z biegłych sądowych dr inż. J. A.. Biegły kilkakrotnie stawiał się na oględzinach nieruchomości. Przeprowadzał na niej niezbędne badania, pobierał materiał badawczy, wykonywał zdjęcia. Ponadto z racji pracy na Uniwersytecie (...)- (...) w Katedrze Łąkarstwa i Urządzania Terenów Z. konsultował się z innymi naukowcami w zakresie sporządzanych przez siebie opinii. Korzystał z materiałów naukowych dotyczących obszaru Kanału T.. Sąd oczywiście miał na uwadze to, że biegły podtrzymał jedynie drugą i trzecią opinię w niniejszej sprawie. Jednakże, jak sam przyznał, pierwszą opinię sporządził błędnie, albowiem źle zinterpretował treść postanowienia Sądu, tj. był przekonany o jej wydaniu na chwilę obecną, nie zaś cofnięcia się w czasie i ocenianie szkód, które miały miejsce w 2010-2012 r. Następną opinię i każdą doprecyzowującą podtrzymywał w całości. Jako, że przedmiot opinii był zagadnieniem trudnym, definicje w niej zawarte i jej cały język był językiem specjalistycznym, biegły kilkakrotnie stawiał się przed Sądem w celu odpowiedzi na postawione mu pytania. Tym niemniej ostatecznie i on i pozostali biegli wskazywali, że szkoda, która nastąpiła na działce, której właścicielem jest powód została spowodowana przez działanie bobrów. Z tym, że opinia w/w biegłego była szersza, bardziej dokładna i przy jej pomocy Sąd postanowił wydać rozstrzygniecie w mniejszej sprawie. Co istotne, mimo poniesionej szkody, dzierżawczyni na całej tej nieruchomości wykonywała prace agrotechniczne, tj. równanie całej powierzchni oraz ponosiła na nią nakłady w postaci nawozów obornikiem bądź minerałami. Natomiast w porze zbiorów, tj. przy wypasie i koszeniu, ponosiła koszty amortyzacji sprzętu, paliwa, pracy przy zbiorach, zakupu folii i sznurka do zawijania balotów. Tym samym, od wartości siana, które można by zebrać należało jednak odjąć koszt nakładów niewydanych w związku ze zmniejszonym drastycznie zbiorem. W protokołach szacowania szkód określano je na 20%-30%. Sam powód wycenił je na 50%-60% zaś biegły przyjął, że mogła być to wartość na poziomie 20-30 %, choć zastrzegał, że jego wywody w tym zakresie są jedynie szacunkowe i nieprecyzyjne. Podał też, że koszty te mogły sięgnąć i połowy wartości zbioru (k. 402v-403). W tym stanie rzeczy, w ocenie Sądu, przy zastosowaniu art. 322 k.p.c., zasadnym było przyjęcie w drodze kompromisu wskazywanych przez strony wartości na poziomie 40%. Według twierdzeń powoda było to nawet i 60 %, ale przy uwzględnieniu trudności związanych z zalewaniem gruntów. Skoro przyjmujemy hipotetycznie, jako wyjściową wartość zbioru gdyby szkoda nie nastąpiła, to zasadnym było przyjęcie niższej wartości nakładów podawanych przez powoda. W ocenie Sądu, zatem zebrany w sprawie materiał dowodowy, w tym przede wszystkim opinia biegłego sądowego dr inż. J. A. dała podstawy do ustalenia zakresu jak i wysokości szkody na nieruchomości powoda. Szkoda w uprawach dotyczyła zbioru siana z 17,20 ha na działce nr (...), przy czym wysokość szkody wynosiła łącznie kwotę 71.157,43 (5,5 t z 1 ha, jako zbiór możliwy minus 1,7 t z 1 ha, jako faktycznie uzyskany, co dało 3,8 t z 1 ha, tytułem straty. 3,8 t z 1 ha x 362,9 zł / 1 t x 17,20 ha = 23.719,14 zł; 23.719,14 zł x 3 lata). Tym niemniej od tej kwoty należy odjąć 40 % kosztów oszczędzonych w związku ze zmniejszonym zbiorem (71.157,43 zł – 40% = 42.694,45 zł). Ponadto od tej kwoty należało odjąć kwoty już wypłaconego przez pozwanego powodowi każdorocznie odszkodowania, tj. 640 zł, 3.307,50 zł i 4.557 zł. Dopiero te zabiegi pozwoliły wyliczyć rzeczywistą stratę powoda. Konkludując, w świetle powyższych rozważań Sąd w oparciu o art. 126 ust. 1 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (tj. Dz. U z 2015 r. poz. 774 ze zm.) zasądził od pozwanego na rzecz powoda odszkodowanie w wysokości 34.189,95 zł z ustawowymi odsetkami od dnia następnego po doręczeniu pozwanemu odpisu pozwu to jest, od dnia 11 kwietnia 2014 r. do dnia 31 grudnia 2015r. i z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 1 stycznia 2016 r. do dnia zapłaty (punkt I sentencji wyroku). O odsetkach Sąd orzekł na podstawie art. 481 k.c. w zw. z art. 455 k.c. Powód ostatecznie wniósł o zasądzenie odsetek ustawowych od dnia wniesienia pozwu, wskazując datę 1 stycznia 2013 r. Powyższe żądanie jest niezasadne z dwóch przyczyn. Po pierwsze datą wniesienia pozwu był dzień 19 lipca 2013 r. (data prezentaty biura podawczego Sądu Rejonowego w Olsztynie – k. 2). Po drugie powód nie wykazał aby wzywał pozwanego przed wniesieniem pozwu do zapłaty żądanej kwoty. W świetle powyższych okolicznościach nie można uznać, aby pozwany opóźniał się ze spełnieniem świadczenia już z chwilą złożenia pozwu, tym bardziej już w dacie wcześniejszej. W ocenie Sądu w świetle okoliczności niniejszej sprawy przyjąć należało, że pozwany mógł pozostawać w opóźnieniu w spełnieniu świadczenia właśnie dopiero z dniem następnym po dniu odbioru odpisu pozwu, które to miało miejsce w dniu 10 kwietnia 2014 r. (zwrotne potwierdzenie odbioru – k. 22), a więc od dnia 11 kwietnia 2014 r. do dnia zapłaty. W pozostałej części powództwo podlegało oddaleniu, jako bezzasadne (punkt II sentencji wyroku). O kosztach procesu Sąd orzekł na podstawie art. 100 k.p.c., stosunkowo je rozdzielając. Powód żądał zasądzenia w niniejszej sprawie kwoty 116.582,86 zł, Sąd zasądził na jego rzecz od pozwanego natomiast kwotę 34.189,95 zł. Powyższe oznacza, że powód wygrał niniejszą sprawę w 29,32 %, natomiast pozwany w 70,68 %. Powód poniósł następujące koszty: opłata sądowa od pozwu – 3.434 zł, zaliczka na poczet wynagrodzenia biegłego (mgr. inż. O. M.) za sporządzenie przez nią opinii – 500 zł, opłata sądowa od skargi na orzeczenie referendarza sądowego z dnia 30 marca 2015 r. w kwocie 40 zł, zaliczka na poczet wynagrodzenia biegłego (dr hab. K. L., prof. nadzw.) za sporządzenie przez nią opinii – 700 zł, zaliczka na poczet wynagrodzenia biegłego (dr J. A.) za sporządzenie przez niego opinii – 700 zł oraz opłata sądowa od rozszerzonego powództwa – 2.396 zł. Z tym, że powód poniósł łącznie koszty w kwocie 6156,74 zł, albowiem biega dr hab. K. L., prof. nadzw. oraz biegły dr J. A. wykonali swoje opinię bez wynagrodzenia. W związku z tym oddzielnym zarządzeniem nakazano po uprawomocnieniu się wyroku zwrócić powodowi kwotę 1.613,26 zł tytułem niewykorzystanych zaliczek. Natomiast koszty, jakie poniósł pozwany w niniejszej sprawie to jedynie wynagrodzenie pełnomocnika – 3.600 zł. W związku z tym powód winien zapłacić na rzecz pozwanego kwotę 2.544,48 zł (3.600 zł x 70,68 %), zaś pozwany winien jest powodowi kwotę 1.805,15 zł (6.156,74 zł x 29,32 %). Po dokonaniu zbilansowaniu wzajemnych należności, powód winien jest pozwanemu kwotę 739,33 zł (2.544,48 zł – 1.805,15 zł) i taką też kwotę w pkt III sentencji wyroku zasądził.

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.