← Polska

I ACa 314/18

Sygn. akt I ACa 314/18 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 28 stycznia 2019 r. Sąd Apelacyjny w Łodzi I Wydział Cywilny w składzie: Przewodnicząca: SSA Krystyna Golinowska Sędziowie: SA Joa

par. 1 i par. 3 k.c. poprzez przyjęcie, że roszczenie nie uległo przedawnieniu. Apelujący wniósł o zmianę zaskarżonego wyroku przez oddalenie powództwa w całości i zasądzenie od powódki na rzecz pozwanego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej w O. W.. kosztów postępowania wg norm przepisanych ewentualnie o uchylenie zaskarżonego wyroku w części zaskarżonej i o przekazanie sprawy w tym zakresie Sądowi I instancji do ponownego rozpoznania, z pozostawieniem temuż Sądowi rozstrzygnięcia o kosztach postępowania apelacyjnego. W uzupełnieniu apelacji apelujący zarzucił sprzeczność istotnych ustaleń Sądu, mającą istotny wpływ na treść na zaskarżonego wyroku, z treścią zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, tj. z umową ubezpieczenia polisa nr (...) PO (...) do (...) z dnia 29.12.2011 r., której dotyczą polisy: nr (...)PO (...), nr 2PO (...) i nr 2PO (...), poprzez sprzeczne z nimi ograniczenie odpowiedzialności pozwanego (...) S.A. do kwoty 46. 000 euro, podczas gdy z w/w polis wynika odpowiedzialność pozwanego (...) S.A.: z polisy nr (...)PO (...) - do kwoty 46.500 euro na jedno zdarzenie, z polisy nr (...)PO (...) - do kwoty 320.000 zł. na jedno i wszystkie zdarzenia i z polisy nr (...)PO (...) - do kwoty 320.000 zł na jedno i wszystkie zdarzenia; a nadto błędy w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę rozstrzygnięcia i mające istotny wpływ na to rozstrzygnięcie, niewyjaśnienie wszystkich okoliczności faktycznych istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy, co w szczególności dotyczy zakresu ubezpieczenia pozwanego (...) w pozwanym (...) S.A, a także naruszenie art. 233 par. 1 k.p.c. i przekroczenie granic swobodnej oceny zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, mające istotny wpływ na treść zaskarżonego wyroku, jako że zasada swobodnej oceny dowodów zawiera nakaz, aby ocena wyrażona w aspekcie wiarygodności dokonana została na podstawie wszechstronnego rozważenia zgromadzonego w sprawie materiału, czego Sąd Okręgowy nie uczynił, pomijając polisy nr (...)PO (...) i 2PO (...), a także nakaz, aby z zebranego w sprawie materiału dowodowego wyprowadzone zostały prawidłowe pod względem logicznym wnioski, czego Sąd Okręgowy także nie uczynił, pomijając w wyciągniętych wnioskach fakty wynikające z w/w polis i błędnie ustalając stan faktyczny, wynikający ze zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, zakres ubezpieczenia pozwanego (...) w (...) S.A. W konsekwencji wytkniętych uchybień Sąd Okręgowy naruszył zdaniem apelującego także przepisy prawa materialnego, w szczególności art. 805 par. 1 i 2 k.c., art. 808 par. 3 k.c. i art. 822 par. 2 k.c. Skarżący wniósł, na wypadek zasądzenia od pozwanych na rzecz powódki odpowiednich kwot, o zmianę punktu I zaskarżonego wyroku przez ograniczenie odpowiedzialności pozwanego (...) S.A., zamiast do kwoty 46.500 euro - do kwot: 46.500 euro, 320.000 zł. i 320.000 zł. Zarzucił też mające istotny wpływ na wynik sprawy naruszenie art. 233 par. 1 k.p.c. i błędną ocenę zebranego w sprawie materiału dowodowego poprzez brak wszechstronnego rozważenia całości tego materiału i wyciągnięcie z niego błędnych, pozbawionych należytego uzasadnienia wniosków, w rezultacie czego zaskarżonym wyrokiem zasądzono od pozwanych na rzecz powódki także kwotę 14.972.82 zł. tytułem leczenia, podczas, gdy wydatki te, przy przyjęciu winy skarżącego, w istocie oznaczają zwiększone potrzeby powódki, mieszczące się już w ramach przyznanej jej renty z tytułu zwiększonych potrzeb, co oznacza także brak szkody w powyższym zakresie, stanowiąc również naruszenie art. 361 k.c. Powódka popierając własną apelację w toku rozprawy apelacyjnej w dniu 16 stycznia 2019 roku sprecyzowała, że domaga się zasądzenia dalszego zadośćuczynienia wg zasad odpowiedzialności in solidum, co do zasady wniosła o oddalenie apelacji strony pozwanej wraz z obciążeniem Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej w O. kosztami zastępstwa procesowego wg norm przepisanych, natomiast przyłączyła się do stanowiska strony pozwanej w zakresie zarzutów, dotyczących zakresu ochrony ubezpieczeniowej pozwanego Szpitala. Strona pozwana Zespół Zakładów Opieki Zdrowotnej w O. wniósł o oddalenie apelacji powódki. Sąd Apelacyjny dodatkowo ustalił: Polisa (...) obejmowała obowiązkowe ubezpieczenie strony pozwanej w (...) S.A. od odpowiedzialności cywilnej świadczeniodawcy, udzielającego świadczeń opieki zdrowotnej, wynikające z rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 28 grudnia 2007 roku (Dz.U. Nr 3 poz.10) i przewidywała odpowiedzialność ograniczoną do równowartości w złotych polskich 46.500 euro. Polisa Nr (...) obejmowała dodatkowe ubezpieczenie objęte ogólnymi warunkami ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej lekarzy, przedstawicieli innych zawodów medycznych oraz zakładów opieki zdrowotnej – tu przedmiotem ubezpieczenia była odpowiedzialność cywilna ubezpieczonego wobec osób trzecich za szkody, będące następstwem czynu niedozwolonego w związku z prowadzoną działalnością lub posiadanym mieniem – tu suma gwarancyjna opiewała na 320.000 zł na jedno zdarzenie. Natomiast polisa nr (...) zawarta była zgodnie z ogólnymi warunkami ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej dla klienta korporacyjnego i obejmowała odpowiedzialność cywilną deliktową i kontraktową w związku z posiadanym mieniem i prowadzoną działalnością, polegająca na prowadzeniu placówki medycznej- w szczególności za szkodę w mieniu przechowywanym, za szkody w mieniu użytkowanym z tytułu zalań i przepięć, za szkody w związku z wynajmowaniem pomieszczeń i za szkodę wyrządzoną przez osoby oddelegowane na szkolenia - tu suma gwarancyjna wynosiła także 320.000 złotych na jedno zdarzenie (umowa ubezpieczenia i w/w polisy zawarte w aktach szkodowych w załączeniu) Sąd Apelacyjny zważył co następuje: Zarzuty zawarte w apelacjach obu stron skutkowały ostatecznie częściową zmianą zaskarżonego orzeczenia na podstawie art. 386 § 1 k.p.c. Dalej idąca jest apelacja strony pozwanej i zarzuty w niej zawarte zostaną omówione w pierwszej kolejności, a zarzuty, dotyczące wysokości zadośćuczynienia zostaną omówione dla obu apelacji łącznie. Sąd Apelacyjny podziela i przyjmuje za własne wszystkie istotne dla rozstrzygnięcia ustalenia Sądu pierwszej instancji oraz dokonaną ocenę prawną, o ile poniżej nie uznał odmiennie. Uwzględnia także dodatkowe ustalenia, poczynione na podstawie dokumentów, którymi dysponował Sąd Okręgowy, a których nie uwzględnił wydając wyrok. Zespół Zakładów Opieki Zdrowotnej w O. sformułował w apelacji i jej uzupełnieniu szereg zarzutów, dotyczących naruszenia zarówno norm prawa materialnego, jak i norm prawa procesowego, niejednokrotnie je kumulując. Na wstępie należy odnieść się do podtrzymywanego w apelacji zarzutu przedawnienia roszczeń powódki. Przede wszystkim zmiana żądania dokonana w piśmie procesowym powódki z dnia 13 października 2016 roku nie jest zmianą powództwa, o której mowa w art. 193 k.p.c. i która mogłaby skutkować skutecznym podniesieniem zarzutu przedawnienia roszczeń. Konstrukcja odpowiedzialności jest bardzo podobna, tyle że przy odpowiedzialności in solidum odpowiedzialność określonych podmiotów zasadza się na różnych podstawach prawnych. Według stanowiska judykatury (por. uzasadnienie orzeczenia SN z dnia 13 września 1960 r., II CR 212/60, OSNC 1962, nr 1, poz. 16) i doktryny nie stanowi zmiany powództwa ani bliższe określenie żądania, ani uzupełnienie okoliczności faktycznych podanych pierwotnie, jeżeli w ich wyniku nie zmienia się podstawa faktyczna powództwa. Tak należy potraktować dokonaną zmianę żądania. Wbrew twierdzeniom apelującego powódka nie wprowadziła do procesu nowego jakościowo żądania ani nowej jakościowo podstawy faktycznej. W grę wchodziłby tu etap stosowania prawa i sąd z urzędu musiałby zastosować konstrukcję odpowiedzialności in solidum, nawet gdyby powódka sama nie dokonała modyfikacji. W tym zakresie zatem zarzuty strony pozwanej należy uznać za bezzasadne. Natomiast zarzut przedawnienia podniesiony po rozszerzeniu powództwa w zakresie zadośćuczynienia także zasadny nie jest. Jak trafnie wywiodła powódka rzeczywisty rozmiar doznanej przez nią krzywdy stał się możliwy do ustalenia dopiero po przeprowadzeniu pełnego postępowania dowodowego, w tym po przeprowadzeniu dowodu z opinii biegłych. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 17 sierpnia 2016 roku w sprawie I PK 234/15 wskazał, że powód temporalnie nie zawsze może należycie wypełnić warunek z art. 187 § 1 pkt 2 k.p.c., czyli przytoczyć wszystkie okoliczności faktyczne uzasadniające żądanie. Wówczas i samo żądanie nie powinno być spekulatywne (art. 187 § 1 pkt 1 k.p.c.). Innymi słowy uzasadniona niemożność przytoczenia w danej chwili okoliczności faktycznej, wymaganej dla uzasadnienia żądania, nie może stawiać wierzyciela w gorszej sytuacji ze względu na instytucję przerwy przedawnienia, gdy ma prawo do zadośćuczynienia, a nie jest możliwe przytoczenie pełnych okoliczności faktycznych, bo nie wszystkie są jeszcze ustalone lub znane. Taka sytuacja może wystąpić w przypadku żądania zadośćuczynienia - wynika to ze specyfiki szkody niematerialnej i formy odszkodowania. Zadośćuczynienie kompensować ma krzywdę po uszkodzeniu ciała lub rozstroju zdrowia (art. 444 § 1 k.c.), które same w sobie jako skutki deliktu mogą być zmienne (zwłaszcza stan zdrowia). Już choćby z tej przyczyny krzywda nie jest od razu mierzalna, tak jak szkoda majątkowa. Chodzi o ustalenie pogorszenia stanu zdrowia, a dopiero potem samej krzywdy, w tym jej skali, następstw, dokuczliwości, czasu trwania, leczenia. Zadośćuczynienie jest jedno i nie można rozkładać go na części (raty). Jest to świadczenie jednorazowe, którego zapłata ma kompensować szkodę aktualną i jej przewidywalne zwiększenie (przyszłe). Wynika to z uchwały składu powiększonego Sądu Najwyższego z 21 listopada 1967 r., III PZP 37/67, której nadano moc zasady prawnej. Wykładnia ta jest zgodna z art. 445 § 1 k.c. Jeżeli jednak taki reżim ustalania zadośćuczynienia wynika z prawa materialnego, czyli jednorazowej kompensaty szkody niematerialnej, a przy tym sąd nie może orzekać ponad żądanie w przypadku deliktu (art. 321 k.p.c.), to przemawia to za taką wykładnią przepisów o przedawnieniu, która pozwalałaby nie zawężać przerwy przedawnienia tylko do zgłoszonej pierwotnie kwoty zadośćuczynienia, zwłaszcza gdy jest mniejsza niż całościowe (jednorazowe) zadośćuczynienie należne pokrzywdzonemu i wynikające ze zwiększenia się krzywdy wobec ustalenia choćby większego jej rozmiaru. Przechodząc do etapu badania kolejnych zarzutów, zawartych w apelacji strony pozwanej, zmierzających do wykazania braku podstaw do przypisania pozwanemu odpowiedzialności przypomnieć należy, że w zakresie postępowania dowodowego w procesie cywilnym występuje swoista gradacja uchybień formalnoprawnych. W pierwszej kolejności, podlegają analizie zarzuty dotyczące gromadzenia materiału dowodowego. W przypadku braku wadliwości tego etapu postępowania, przedmiotem badania winny być zarzuty dotyczące oceny zebranego materiału dowodowego, dokonanej w granicach zakreślonych dyspozycją art. 233 § 1 i 2 k.p.c. Dopiero właściwie zebrane dowody i prawidłowo ocenione w kontekście zasady swobodnej oceny dowodów, dają podstawę do rozważenia zarzutów dotyczących sprzeczności poczynionych przez sąd orzekający ustaleń faktycznych z treścią zebranego materiału dowodowego. Strona pozwana zarzuciła m.in. naruszenie przez Sąd I instancji przepisów postępowania, obejmujących szeroko rozumianą problematykę gromadzenia materiału dowodowego. Zatem ta kwestia wymagała analizy w pierwszym rzędzie. Zespół Zakładów Opieki Zdrowotnej w O. zarzucił naruszenie art. 227 § 1 i 3 k.p.c. oraz art. 286 k.p.c. poprzez oddalenie wniosku o powołanie innego biegłego. Przepis art. 227 k.p.c. nie jest źródłem obowiązków, ani uprawnień jurysdykcyjnych, lecz określa jedynie wolę ustawodawcy ograniczenia kręgu faktów, które mogą być przedmiotem dowodu w postępowaniu cywilnym (por. np. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 9 lutego 2001 r., III CKN 434/00, LEX nr 530599). Określa co może być przedmiotem dowodu. Nie może więc zostać naruszony poprzez oddalenie jakiegokolwiek wniosku dowodowego. Sąd ocenia czy dany fakt ma istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy (art. 227 k.p.c.), czy fakt ten wymaga udowodnienia (art. 228, 229 i 230 k.p.c.), czy dany środek dowodowy nie jest wykluczony (art. 246 i 247 k.p.c.), wreszcie czy okoliczność, na którą dowód został zgłoszony nie została już dostatecznie wyjaśniona (art. 217 § 2 k.p.c.). Prowadzi to do wniosku, że Sąd nie jest związany wnioskami dowodowymi stron, w tym sensie, że ma obowiązek przeprowadzić każdy zawnioskowany dowód. W toku rozprawy w dniu 8 września 2017 roku Sąd Okręgowy oddalił wniosek strony pozwanej o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego chirurga naczyniowego ewentualnie neurologa, kwestionując opinię biegłego J. K.

(2), do której nota bene odwołuje się w apelacji. Sąd meriti w pisemnych motywach wyroku wskazał jasno powody takiej decyzji, uznając opinie m.in. neurologa J. Z. i chirurga naczyniowego J. K.
(2)za przydatne dla rozstrzygnięcia sprawy. Oceny tej nie sposób podważyć. Opinie te bowiem są wewnętrznie spójne, nie zawierają w sobie zarzucanych sprzeczności. Sąd meriti był zatem władny do oddalenia wniosku strony pozwanej, a Sąd Apelacyjny nie znalazł podstaw do zmiany decyzji Sądu I instancji na podstawie art. 380 k.p.c. Należy w tym miejscu przypomnieć, że zaoferowany przez strony materiał dowodowy podlega swobodnej ocenie sądu, według kryteriów przewidzianych w art. 233 § 1 k.p.c. Natomiast dla skuteczności zarzutu naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. nie wystarcza jedynie stwierdzenie o wadliwości dokonanych ustaleń faktycznych, odwołujące się do stanu faktycznego, który w przekonaniu skarżącego nie odpowiada rzeczywistości. Konieczne jest przede wszystkim wskazanie przyczyn dyskwalifikujących oceny sądu w tym zakresie. W szczególności skarżący powinien wskazać, jakie kryteria oceny naruszył sąd przy ocenie konkretnych dowodów, uznając brak ich wiarygodności i mocy dowodowej lub niesłusznie im je przyznając (por. m.in. Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 20 grudnia 2006 r., VI ACa 567/06, LEX nr 558390). Apelujący nie wykazał w ramach grupy zarzutów, obejmujących naruszenie art. 233 § 1 k.p.c., by Sąd Okręgowy analizując zebrany w sprawie materiał dowodowy naruszył zasady logicznego rozumowania lub doświadczenia życiowego. Oceniając w tym zakresie zarzuty apelacji, obejmujące twierdzenia, że objawy z jakimi powódka zgłosiła się w dniu w dniu 9 grudnia 2012 roku do pozwanej placówki, stanowiące jedynie epizod migrenowego bólu głowy z aurą, całkowicie ustąpiły, co wykluczało konieczność hospitalizacji pacjentki, brak było innych podstaw do umieszczenia powódki na oddziale neurologicznym, brak było podstaw do wykonania tego dnia USG tętnic szyjnych, a diagnostyka wykonana na oddziale była prawidłowa i wystarczająca, udar którego doznała powódka nie był efektem błędu w diagnostyce, a ewentualny pobyt powódki w szpitalu nie mógłby mu zapobiec, zwłaszcza że wcześniejsze włączenie leczenia trombolitycznego nie mogło zapobiec udarowi oraz że przemijające niedokrwienie mózgu nie jest wskazaniem do takiego leczenia należy stanowczo podnieść, że: - biegły dr. n. med. J. Z. wskazał w opinii, że w dniu 9 grudnia 2012 roku zastosowano u powódki leczenie, sugerując się przebyciem podobnych incydentów migrenowych w przeszłości. Tymczasem opisywane w karcie informacyjnej objawy w postaci zaburzeń widzenia i w szczególności pogorszenie się kontaktu słownego, wskazujące na niedokrwienie mózgu, nakazywały dużą ostrożność w ustaleniu ich przyczyny, zwłaszcza że dla lekarza winno być jasne, że objawy sugerują dwie możliwe jednostki chorobowe. Oznacza to, że diagnoza, na którą powołuje się skarżący, nie była prawidłowa, a przynajmniej nie była pełna. - z karty informacyjnej leczenia szpitalnego z dnia 9 grudnia 2012 roku wynika, że większość objawów ustąpiła (a więc nie wszystkie), ale pozostał ból w tylnej części głowy, co zauważyli biegli, a co winno skłonić lekarzy do wykonania badań dodatkowych; - błędem lekarskim, ocenionym zgodnie przez obu biegłych, było już samo niepozostawienie powódki w szpitalu i nie ma znaczenia czy zapobiegłoby to udarowi czy nie. Błędem jest sam brak reakcji i wypuszczenie powódki ze szpitala do domu. - apelujący wybiórczo ocenia opinię biegłego J. Z., pomija bowiem tę część opinii, w której biegły wskazuje, że hospitalizacja miałoby to o tyle znaczenie, że po wystąpieniu udaru można by szybciej wdrożyć leczenie trombolityczne, którego efekty w istotnym stopniu zależą od czasu od wystąpienia udaru, w jakim to leczenie się stosuje. Nawet gdyby włączenie tego leczenia nie spowodowało całkowitego ustąpienia objawów, to były realne szanse na zmniejszenie skutków udaru. Jak wskazał ten biegły w ustnej opinii uzupełniającej w dniu 8 marca 2016 roku w czasie nagrania 00:02:06 -00:15:33 wobec trudnego rozróżnienia obu jednostek chorobowych rutynowo należało sprawdzić stan naczyń – powinno być zatem wykonane USG naczyń doczaszkowych, które pokazałoby przytkanie tętnicy - wbrew stawianym zarzutom nie było rozbieżności w ocenie biegłych co do konieczności wykonania badań obrazowych tętnic, bowiem biegły dr. n. med J. Z. wskazał, że badaniem, przy pomocy którego można by ustalić przyczynę niedokrwienia mózgu (co ma wpływ na dalsze leczenie) jest USG, które było dostępne w pozwanej placówce i to w godzinach popołudniowych, a które pozwoliłoby ustalić, że powódka ma przytkaną tętnicę i pozwolić na podjęcie decyzji o dalszym leczeniu. Również biegły dr. n. med. J. K.
(2)podał, że były wskazania do diagnostyki tętnic szyjnych, co podtrzymał podczas ustnego uzupełniania opinii na rozprawie w dniu 17 maja 2017 roku( 00:08:42-00:14:12); - gdyby powódka została zatrzymana w szpitalu w dniu 9 grudnia 2012 roku i wykonano by USG tętnic szyjnych, mogłoby się okazać, że
(1)tętnice są drożne i udar w dniu 10 grudnia 2012 roku nie miał związku z objawami zgłaszanymi przez powódkę dzień wcześniej, jednakże pobyt powódki na oddziale udarowym pozwoliłby na szybsze wdrożenie właściwego leczenia w chwili wystąpienia udaru, a w konsekwencji wpłynąć na zmniejszenie jego skutków, bądź że
(2)tętnica nie jest drożna, stwierdzono by obecność skrzepliny, a wtedy włączenie leczenia trombolitycznego mogło zapobiec powstaniu udaru lub zmniejszyć jego skutki ( wręcz leczenie mogłoby się zakończyć pełnym sukcesem), więc standardem leczenia, niezapewnionym przez pozwaną placówkę było niewykonanie badania USG i niepozostawienie powódki na obserwacji. - nie wykonano powódce EKG, choć na (...) to badanie przeprowadzane jest bez żadnych trudności organizacyjnych, co jak wynika z opinii biegłego mogło wykazać ewentualną niemiarowość akcji serca i wystąpienie zatoru tętnicy szyjnej, nie wskazano także jakie są wyniki pomiaru ciśnienia; - apelujący odwołuje się do braku negatywnych skutków niewykonania badania tomograficznego, pomijając przy tym konsekwencje niewykonania powyższych, kluczowych badań. - nie ma w medycynie gwarancji, natomiast obowiązkiem lekarzy jest minimalizowanie skutków incydentów, także poprzez diagnostykę. Wbrew zarzutom apelującego Sąd dokonał wyczerpujących ustaleń faktycznych, koniecznych do oceny zasadności żądania renty na rzecz powódki. Zarzucając pominięcie zaświadczenia (...) Oddział w O. z dnia 18 marca 2014 roku, dotyczącego wysokości świadczenia rehabilitacyjnego apelujący, choć stawia zarzut, nie wskazuje, jaki wpływ jego zdaniem miało pobieranie tego świadczenia na wysokość zadośćuczynienia i renty na zwiększone potrzeby. Z dość ogólnikowego wywodu wynika jednak, że apelujący niewłaściwie odczytuje cel, jakiemu pobieranie tego świadczenia ma służyć. Na pewno jednak nie rzutuje ono ani na wysokość zadośćuczynienia ani na wysokość renty na zwiększone potrzeby, należnych powódce. Przyznanie przez ZUS świadczenia rehabilitacyjnego pozwala na kontynuowanie leczenia ubezpieczonemu po wyczerpaniu pobierania zasiłku chorobowego. Przyznawane jest ono na okres niezbędny do przywrócenia zdolności do pracy, nie dłużej jednak niż na 12 miesięcy tj. 360 dni. Służy zapewnieniu środków do życia ubezpieczonemu w okresie, kiedy z uwagi na stan zdrowia, pozbawiony jest wynagrodzenia za pracę. Wbrew zarzutom apelującego poczynione w sprawie ustalenia faktyczne dają podstawę dla przypisania Zespołowi Zakładów Opieki Zdrowotnej w O. odpowiedzialności z art. 430 k.c. ( Sąd wskazał art. 415 k.c.) za zawinione zaniechanie podległego personelu medycznego, który mimo istnienia wskazań medycznych nie przeprowadził u powódki badań diagnostycznych EKG i USG tętnic (przy istniejących możliwościach technicznych). Jak podkreśla się w doktrynie, lekarz ponosi winę za powstanie szkody, jeżeli nie zastosował właściwych środków w należyty sposób. Przez „zastosowanie właściwych środków” rozumie się takie fachowe postępowanie (np. zastosowanie właściwej kuracji, przeprowadzenie określonego zabiegu), które w danej sytuacji było wskazane z medycznego punktu widzenia. Postępowanie odmienne określane zazwyczaj jest jako błąd w sztuce lekarskiej. Natomiast przez pojęcie „w należyty sposób” należy rozumieć dołożenie takiej staranności, jaka w określonej sytuacji była należna, wymagana i potrzebna (art. 355 k.c.). Od lekarzy oczekuje się zachowania staranności wyższej niż przeciętna z uwagi na przedmiot ich zabiegów i mogące wystąpić skutki (tak m.in. SA w K. w wyroku z dnia 9.03.2001 r. I ACa 124/01, PS 2002, nr. 1O, s. 130). Jak podkreśla się w doktrynie jeżeli lekarz powinien i mógł zrobić więcej, aniżeli przewidują standardy medyczne, to można postawić mu zarzut winy. Dla odpowiedzialności lekarza (art 145 k.c.) lub zakładu leczniczego za lekarza (art. 430 k.c.) wystarczy każdy stopień winy, choćby najmniejszy (culpa levissima), co skutkuje uznaniem, że wina pozwanej placówki została udowodniona na skutek nieprzeprowadzenia możliwej do wykonania diagnostyki i zaniechania hospitalizacji powódki, do czego były wskazania. Podnieść także należy, że przy badaniu istnienia związku przyczynowego między danym zdarzeniem sprawczym a szkodą (art. 361 § 1 k.c.) relacje kauzalne bardzo często są wieloczłonowe, a ich elementy mogą występować jednocześnie lub układać się w łańcuch przyczynowo-skutkowy. Uznaniu normalności następstw nie sprzeciwia się okoliczność, że chodzi o dalsze skutki określonego zdarzenia. Wszystkie ogniwa łańcucha zdarzeń podlegają ocenie w świetle kryterium normalności (por. wyrok SN z 28 lutego 2006 r., III CSK 135/05, LEX nr 201033; wyrok SN z 14 grudnia 2004 r., II CK 249/04, LEX nr 284685; wyrok SN z 4 listopada 1977 r., II CR 355/77, OSN 1978, nr 11, poz. 205; wyrok SN z 18 lutego 1981 r., IV CR 605/80, OSNC 1982, nr 4, poz. 50; wyrok SN z 14 marca 2002 r., IV CKN 826/00, LEX nr 74400). W tym ujęciu odpowiedzialność Szpitala będzie ograniczona do tych skutków, które są związane z niewykonaniem koniecznych badań diagnostycznych. Należy ocenić, że rozstrój zdrowia powódki, pozostający w adekwatnym związku przyczynowym z zaniechaniem Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej w O. polega przede wszystkim na utracie szansy wykrycia przyczyn dolegliwości powódki, zgłaszanych w dniu 9 grudnia 2012 roku, a co za tym idzie możliwego pozytywnego wyniku leczenia, określonego przez biegłych (zmniejszenie lub w ogóle wyeliminowanie skutków udaru). Po przesądzeniu zasady odpowiedzialności strony pozwanej odnieść się trzeba do zarzutów obu apelacji, obejmujących naruszenie art. 445 § 1 k.c. przy szacowaniu wysokości zadośćuczynienia, rekompensującego krzywdę powódki. Przypomnieć jedynie należy, że art. 445 § 1 k.c. jest przykładem tzw. prawa sędziowskiego, którego istotą jest pozostawienie sądowi pewnego marginesu swobody. Powyższe wynika z faktu, że ustawodawca uznał brak możliwości sformułowania w prawie pozytywnym ścisłych reguł określania wysokości roszczeń, które poszkodowanemu przysługują. Dlatego przekazał określenie wysokości tychże roszczeń w ręce sędziego, który bada dany przypadek indywidualnie. Oczywiście pozostawiony sądowi margines swobody nie oznacza dowolności, gdyż ustalenie wysokości roszczeń winno nastąpić przy uwzględnieniu i wnikliwym rozważeniu wskazówek zawartych w powołanym przepisie. Stąd na etapie postępowania apelacyjnego Sąd drugiej instancji może dokonać korekty zasądzonego przez Sąd pierwszej instancji zadośćuczynienia tylko wtedy, gdy Sąd ten nie uwzględnił wszystkich okoliczności i czynników uzasadniających przyznane świadczenie, dopuszczając się tzw. "błędu braku" albo niewłaściwie ocenił całokształt tych należycie ustalonych i istotnych okoliczności, popełniając tzw. "błąd dowolności". Korygowanie przez Sąd drugiej instancji zasądzonego zadośćuczynienia może być zatem aktualne w zasadzie tylko wtedy, gdy przy uwzględnieniu wszystkich okoliczności sprawy, mających wpływ na jego wysokość, jest ono niewspółmiernie nieodpowiednie, to jest albo rażąco wygórowane, albo rażąco niskie (wyrok Sądu Najwyższego z 18 listopada 2004 r., w sprawie I CK 219/04, LEX nr 146356). W ramach okoliczności wpływających na wysokość zadośćuczynienia należy wziąć pod uwagę między innymi stopień dolegliwości fizycznych i psychicznych, któremu w okolicznościach niniejszej sprawy Sąd Okręgowy przypisał zbyt małe znaczenie, wiek powódki, utratę szans i perspektyw życiowych, konieczność odbywania nieprzerwanej i intensywnej rehabilitacji oraz- a może przede wszystkim- zakres ograniczeń w życiu codziennym. Nie ma wątpliwości, że powódka jest osobą całkowicie niepełnosprawną i musi podejmować wszystkie dostępne kroki, by aktualny stan zdrowia jak najdłużej zachować, szanse przywrócenia powódce choćby częściowej sprawności są wykluczone. Należało także większy nacisk położyć na sposób funkcjonowania powódki do czasu wypadku, na jej plany życiowe, zaangażowanie w życie rodziny i proces wychowania córki i porównać z sytuacją, w jakiej znalazła się wskutek wypadku. Ocena wysokości zadośćuczynienia, ustalonego na podstawie materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie prowadzi do wniosku, że zadośćuczynienie uwzględnione przez Sąd I instancji nie jest odpowiednie, zostało ono na tyle znacząco zaniżone, że pozwala na ingerencję w jego wysokość w ramach kontroli instancyjnej. Sąd a quo nie uwzględnił w wystarczającym stopniu okoliczności, że w chwili wypadku powódka była osobą młodą, miała 34 lata, była zamężna i zaangażowana w życie rodziny, wychowywała 5 letnią córkę. Obecnie jej możliwości funkcjonowania są znacząco ograniczone, ma trudności w porozumiewaniu się z otoczeniem, zwłaszcza najbliższą rodziną, jest całkowicie uzależniona od pomocy osób trzecich, w złym stanie psychicznym, rokowania na przyszłość są złe, uszczerbek na zdrowiu oceniony przez biegłych wynosi 135 %. Powódka musiała przejść długotrwałe leczenie, walczyć ze swoją niesprawnością, trwale się rehabilitować i to nie po to, by stan zdrowia uległ poprawie, ale po to by nie uległ pogorszeniu. W ocenie krzywdy należy wskazać także całkowite wyłączenie powódki z procesu wychowania i kształcenia córki, możliwości uczestniczenia w jej sukcesach i porażkach, możliwości udzielania codziennego wsparcia dziecku, które nie rozumie całej sytuacji, niemożności posiadania kolejnego potomstwa, utratę zdolności poznawczych, poczucie nieprzydatności społecznej i bezradności życiowej. Pomimo trwającej już ponad 4 lata rehabilitacji skutki udaru nie ustąpiły. W testach organicznych wyniki powódki są na granicy patologii. Zanikowi uległy relacje towarzyskie powódki i jej rodziny. Rodzina została wystawiona na ciężką próbę życiową. Odwołując się do wypracowanych w judykaturze kryteriów, dotyczących ustalania wysokości zadośćuczynienia, w szczególności do wyroku Sądu Najwyższego z 14 stycznia 2011 roku w sprawie i 1 PK 145/2010 podkreślić należy, że obecnie jedynym i zasadniczym kryterium w ocenie wysokości zadośćuczynienia jest rozmiar krzywdy poszkodowanego. Sąd Najwyższy wskazał w uzasadnieniu powołanego orzeczenia, że w tej chwili polskie społeczeństwo jest w wysokim stopniu rozwarstwione pod względem poziomu życia i zasobności portfela. W związku z tym tendencja z przeszłości do zasądzania tytułem zadośćuczynienia skromnych sum nie utrzymuje się, w tej chwili zarysowuje się trend, by zasądzać kwoty wyższe. Sąd Najwyższy podkreślił, że nie ma żadnego taryfikatora do ustalania wysokości zadośćuczynienia, a zdrowie ludzkie jest dobrem szczególnie wysokiej wartości, więc zadośćuczynienie z tytułu uszczerbku na zdrowiu musi być także odpowiednio wysokie. Funkcja kompensacyjna jest rozumiana szeroko i obejmuje cierpienia fizyczne i sferę psychiczną funkcjonowania poszkodowanego. Musi to być kwota odczuwalna i przynosić poszkodowanemu równowagę emocjonalną naruszoną przez wypadek i doznane cierpienia. Zdaniem Sądu Apelacyjnego powódka zasadnie domagała się zasądzenia dalszego zadośćuczynienia w kwocie 150.000 złotych wraz z odsetkami w wysokości ustawowej za opóźnienie, poczynając od dnia doręczenia stronie pozwanej odpisu pisma procesowego, zwierającego żądanie w tym zakresie-tj. od 9 czerwca 2017 roku ( art. 481 § 1 k.c.). Wobec tego apelacja powódki została w tym zakresie uwzględniona i skutkowała zmianą orzeczenia Sądu Okręgowego na podstawie art. 386 § 1 k.p.c., natomiast apelacja pozwanego w tym zakresie podlegała oddaleniu –na podstawie art. 385 k.p.c. Przechodząc do oceny zarzutów Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej w O., związanych z zasądzeniem renty na zwiększone potrzeby należy uznać je za pozbawione podstaw. Zakres niesprawności powódki i konieczność rehabilitacji w trybie ciągłym wynika jednoznacznie z materiału dowodowego zgromadzonego w toku postępowania, przywołanego szczegółowo przez Sąd meriti. Powoływanie się przez apelującego na możliwość korzystania ze świadczeń w ramach NFZ nie może być traktowane jako podstawa do zwalczenia renty zasądzonej dla powódki. Jest oczywiste, że świadczenia w ramach NFZ są niewystarczające, a dostęp do nich utrudniony, co wyraźnie wykazał Sąd Okręgowy. Zwłaszcza zakres rehabilitacji i pomoc logopedy byłyby dalece niewystarczające, a są konieczne. Kwestia świadczenia rehabilitacyjnego została już omówiona we wcześniejszej części rozważań. Nie ma wątpliwości, że świadczenie to pozostaje bez wpływu na wysokość renty na zwiększone potrzeby. W uzupełnieniu apelacji Zespół Zakładów Opieki Zdrowotnej w O. zarzucił, że Sąd I instancji w sposób nieuprawniony zasądził na rzecz powódki koszty leczenia w kwocie 14.972,82 złote, podczas gdy wydatki te, oznaczające zwiększone potrzeby mieszczą się już w ramach przyznanej renty, co oznacza z kolei brak szkody we wskazanym zakresie. Apelujący formułując ten zarzut celowo pomija to, w jakim okresie powódka poniosła wskazane już w pozwie koszty leczenia w kwocie 14.972,82 zł ( do daty wytoczenia powództwa), a za jaki okres przyznano jej rentę na zwiększone potrzeby – także w ramach zabezpieczenia (od kwietnia 2014 roku). Okresy te zupełnie się nie pokrywają i wobec tego omawiany zarzut nie wymaga dalszej argumentacji. Właściwa ocena w tym zakresie wynika jednoznacznie z uzasadnienia Sądu Okręgowego. Apelujący wreszcie niezasadnie zarzucił Sądowi Okręgowemu naruszenie art. 189 k.p.c., na podstawie którego powódka domagała się ustalenia odpowiedzialności strony pozwanej na przyszłość. Należy zgodzić się ze stanowiskiem Sądu, że powódka wykazała interes prawny w żądaniu ustalenia odpowiedzialności pozwanych na przyszłość. Stan zdrowia powódki nie jest utrwalony. Nie jest obecnie możliwe ustalenie czy nie pojawi w przyszłości dalsza szkoda, a w szczególności czy moment jej ujawnienia nie przekroczy okresu przedawnienia. W tej kwestii warto zwrócić uwagę na dorobek orzecznictwa. Uchwała składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 17 kwietnia 1970 r., III CZP 34/69, stanowiła, że w sprawie o naprawienie szkody wynikłej z uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia zasądzenie świadczenia odszkodowawczego nie wyłącza ustalenia w sentencji wyroku odpowiedzialności pozwanego za szkody mogące powstać w przyszłości z tego samego zdarzenia. Zmiana dokonana ustawą z dnia 16 lutego 2007 r. o zmianie ustawy - kodeks cywilny (Dz.U. Nr 80, poz. 538) nie wpłynęła na zmianę linii orzecznictwa. Sąd Najwyższy dokonał analizy obecnego stanu prawnego w uchwale z dnia 24 lutego 2009 roku w sprawie III CZP 2/09. Przypominał, że nie wszystkie szkody na osobie powstają jednocześnie ze zdarzeniem, które wywołało uszkodzenie ciała; następstwa takiego zdarzenia są często wielorakie, a sama szkoda ma charakter dynamiczny. W jakiś czas po zdarzeniu, często wiele lat, a nawet dziesięcioleci ujawniają się kolejne następstwa zdarzenia, których - zależnych od indywidualnych właściwości organizmu, przebiegu leczenia czy rehabilitacji oraz wielu innych czynników, także rozwoju nauk medycznych i biologicznych - nie można przewidzieć. Poszkodowany nie może zatem, występując z powództwem o świadczenie, określić wszystkich skutków danego zdarzenia, które jeszcze się nie ujawniły, ale których wystąpienie jest prawdopodobne. Dopuszczając możliwość ustalenia w sentencji wyroku odpowiedzialności pozwanego za szkody mogące powstać w przyszłości z tego samego zdarzenia, wskazywano na dwa zasadnicze argumenty przemawiające za takim stanowiskiem: po pierwsze, przerwanie biegu terminu przedawnienia, które łagodzi działanie ustawowej zasady, że roszczenie o naprawienie szkody, także szkody na osobie, ulega przedawnieniu po upływie lat dziesięciu od dnia zdarzenia wyrządzającego szkodę, niezależnie od tego, kiedy poszkodowany dowiedział się o szkodzie i osobie obowiązanej do jej naprawienia (art. 442, obecnie art.

§ 1

k.c.), i po drugie, wyeliminowanie lub przynajmniej złagodzenie trudności dowodowych mogących wystąpić w kolejnej sprawie odszkodowawczej ze względu na upływ czasu pomiędzy wystąpieniem zdarzenia szkodzącego, a dochodzeniem naprawienia szkody. Stanowisko to oznacza, że - przynajmniej co do zasady - powód w sprawie o naprawienie szkód na osobie ma interes prawny, pozwalający na skorzystanie z powództwa o ustalenie także wówczas, gdy jednocześnie żąda zasądzenia świadczenia. Wprowadzony do kodeksu cywilnego art.

zawiera w § 3 nową treść normatywną; w razie wyrządzenia szkody na osobie termin przedawnienia nie może skończyć się wcześniej niż z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i osobie zobowiązanej do jej naprawienia. W odniesieniu do szkód na osobie wyeliminowane zostało działanie zasady, że przedawnienie roszczeń o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym nie może nastąpić później niż po upływie dziesięciu lat od dnia wyrządzenia szkody (por. art.

§ 1k.c.).

W takim stanie prawnym można zasadnie twierdzić, że wyeliminowane zostało niebezpieczeństwo upływu terminu przedawnienia roszczenia o naprawienie szkody na osobie wcześniej niż szkoda ta się ujawniła, a zatem utracił znaczenie argument odwołujący się do złagodzenia skutków upływu terminu przedawnienia. Odmiennie należy jednak ocenić zasadność drugiego argumentu, a nawet można stwierdzić, że uległ on wzmocnieniu. Wprowadzenie uregulowania, że bieg terminu przedawnienia roszczenia o naprawienie szkody na osobie rozpoczyna się z chwilą dowiedzenia się przez poszkodowanego o szkodzie i osobie zobowiązanej do jej naprawienia (bo tak należy odczytać art.

§ 3

k.c.) oznacza, że nie został w żaden sposób ograniczony czas, w jakim może ujawnić się szkoda na osobie, prowadząc do powstania (zaktualizowania się) odpowiedzialności pozwanego za skutki danego zdarzenia. Drugi, czy kolejny proces odszkodowawczy może więc toczyć się nawet po dziesiątkach lat od wystąpienia zdarzenia wyrządzającego szkodę. Trudności dowodowe z biegiem lat narastają, a przesądzenie w sentencji wyroku zasądzającego świadczenie odszkodowawcze o odpowiedzialności pozwanego za szkody mogące powstać w przyszłości zwalnia poszkodowanego z obowiązku udowodnienia istnienia wszystkich przesłanek odpowiedzialności podmiotu, na którym taka odpowiedzialność już ciąży. Także zatem w tym zakresie apelacja strony pozwanej podlegała oddaleniu na podstawie art. 385 k.p.c. Zasadne okazały się natomiast częściowo zarzuty zawarte w apelacji strony pozwanej, do których przyłączyła się powódka, obejmujące wadliwe ograniczenie przez Sąd Okręgowy odpowiedzialności pozwanego ubezpieczyciela do kwoty 46500 euro, zgodnie z polisą numer (...)-003. Jakkolwiek Sąd Okręgowy powołał wszystkie 3 polisy to jednak nie uwzględnił we właściwym zakresie ich treści. Sąd Apelacyjny dodatkowo ustalił, że polisa (...) obejmowała obowiązkowe ubezpieczenie strony pozwanej w (...) S.A. od odpowiedzialności cywilnej świadczeniodawcy, udzielającego świadczeń opieki zdrowotnej, wynikające z rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 28 grudnia 2007 roku (Dz.U. Nr 3 poz.10) i przewidywała odpowiedzialność ograniczoną do równowartości w złotych polskich 46.500 euro. Polisa Nr (...) obejmowała dodatkowe ubezpieczenie objęte ogólnymi warunkami ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej lekarzy, przedstawicieli innych zawodów medycznych oraz zakładów opieki zdrowotnej – tu przedmiotem ubezpieczenia była odpowiedzialność cywilna ubezpieczonego wobec osób trzecich za szkody, będące następstwem czynu niedozwolonego w związku z prowadzoną działalnością lub posiadanym mieniem – tu suma gwarancyjna opiewała na 320.000 zł na jedno zdarzenie. Natomiast polisa nr (...) zawarta była zgodnie z ogólnymi warunkami ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej dla klienta korporacyjnego i obejmowała odpowiedzialność cywilną deliktową i kontraktową w związku z posiadanym mieniem i prowadzoną działalnością, polegająca na prowadzeniu placówki medycznej- w szczególności za szkodę w mieniu przechowywanym, za szkody w mieniu użytkowanym z tytułu zalań i przepięć, za szkody w związku z wynajmowaniem pomieszczeń i za szkodę wyrządzoną przez osoby oddelegowane na szkolenia - tu suma gwarancyjna wynosiła także 320.000 złotych na jedno zdarzenie. Strona pozwana zasadnie podniosła, że odpowiedzialność ubezpieczyciela, akcesoryjna wobec apelującego, została nadmiernie ograniczona przez Sąd Okręgowy. Sąd Apelacyjny przychylił się do tego stanowiska w zakresie dodatkowego ubezpieczenia, wynikającego z polisy numer (...), natomiast nie uwzględnił stawianych zarzutów w odniesieniu do polisy numer (...), jako że obejmowała ona ubezpieczenie od innych ryzyk ubezpieczeniowych. Spowodowało to zmianę zaskarżonego wyroku na podstawie art. 386 § 1 k.p.c. w zakresie ograniczenia odpowiedzialności (...) S.A. odpowiadającego wespół z Zespołem Zakładów (...) w O. do kwoty 46500 euro oraz do kwoty 320.000 złotych w ten sposób, że spełnienie świadczenia przez jednego z pozwanych zwalnia drugiego z obowiązku świadczenia do wysokości zapłaconej kwoty. Zasądzenie na rzecz powódki dodatkowo kwoty150 000 zł wpłynęło na rozstrzygnięcie o kosztach postępowania zawarte w pkt V i VI wyroku Sądu Okręgowego. Powódka wygrała proces w niemal w całości. Koszty procesu podlegały rozliczeniu na podstawie art. 98 § 1 i 3 k.p.c. Poniesione koszty procesu to: po stronie powódki koszty zastępstwa procesowego w kwocie 7200 złotych ustalone zgodnie z paragrafem 6 punkt 7 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu (Dz.U.2013.461 j.t.) oraz opłata skarbowa od pełnomocnictwa. Na podstawie art. 113 ust.1 ustawy z dnia 28 lipca 2005 roku o kosztach sądowych w sprawach cywilnych ( t. jedn. Dz.U. z 2018 poz.300) w zw. z art. 98 k.p.c. należało ściągnąć od strony pozwanej kwotę 23.618,91 zł ( opłata od pozwu oraz wydatki wskazane przez Sąd Okręgowy). W pozostałym zakresie apelacja powódki i apelacja strony pozwanej podlegały oddaleniu na podstawie art. 385 k.p.c. Powódka wygrała postępowanie wywołane własną apelacją niemal w całości, wygrała postępowanie apelacyjne wywołane apelacją strony pozwanej. Wobec tego na rzecz powódki od obu pozwanych solidarnie przypadła kwota 4050 złotych, a od Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej kwota 8100 zł tytułem kosztów zastępstwa procesowego w postępowaniu apelacyjnym. Kwoty te wynikają z § 2 pkt. 6 i 7 w zw. z § 10 ust. 1 pkt. 2 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 roku w sprawie opłat za czynności adwokackie (Dz.U. poz. 1800)

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.