kc. W ocenie Sądu okoliczności uzasadniają ustalenie zadośćuczynienia w wysokości przez niego żądanej, to jest 160 000 zł. Termin naliczania odsetek wskazany przez powoda, to jest w odniesieniu do koty 50 000 zł od dnia 29 września 2014 r., a od kwoty 110 000 zł od dnia 22 listopada 2016 r., jest zasadny. Pozew, w którym powód zgłosił żądanie zapłaty zadośćuczynienia w kwocie 50 000 zł został wniesiony do Sądu w dniu 29 września 2014 r., natomiast pismo rozszerzające żądanie zapłaty zadośćuczynienia o kwotę 110 000 zł (do łącznej wysokości 160 000 zł) zostało doręczone pozwanej w dniu 22 listopada 2016 r. Odnosząc się do kosztów opieki, przyjął Sąd, że powód przez pierwsze 4-5 miesięcy po wypadku leżał i wymagał stałej opieki pielęgnacyjnej i ogólnej opieki w czynnościach życia codziennego. Natomiast w późniejszym okresie wymagał opieki w mniejszym zakresie, ale wynoszącym kilka godzin dziennie. Biorąc to pod uwagę, wyliczenia powoda stanowiące podstawę żądania pokrywają się ze wskazanymi okolicznościami. Opieka była sprawowana przez pierwsze 90 dni po 4 godziny dziennie, a następnie przez 120 dni po 2 godziny dziennie. Przy przyjęciu stawki za godzinę opieki, wynoszącej 10 zł, przyjęte dane dają łączną kwotę 6 000 zł (90 dni x 4 h x 10 zł = 3 600 zł oraz 120 dni x 2 h x 10 zł = 2 400 zł). Sąd uznał za zasadne zwrot kosztów poniesionych na dojazdy. Konieczność podróży w tych dniach wynika z dokumentacji medycznej. Z uwagi na to, że wskazana przez powoda do wyliczenia kosztów dojazdów do placówek medycznych łączna liczba kilometrów (5 955,60 km) mieści się w łącznej liczbie kilometrów wynikającej z oświadczeń dotyczących kosztów dojazdu (łącznie 6 085,60 km), stanowiła ona podstawę obliczeń Sądu. Także żądany przez powoda zwrot kosztów zakupu środków medycznych uznał Sąd pierwszej instancji za zasadny. Koszty te nie były kwestionowane przez stronę pozwaną. Z faktur przedstawionych przez powoda wynika, że koszty w tym zakresie wyniosły łącznie 4 089,72 zł (1 801,11 zł + 2 288,61 zł). Od powyższego rozstrzygnięcia apelację złożyła strona pozwana, wnosząc o jego zmianę poprzez odrzucenie powództwa w całości względnie uchylenie zaskarżanego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi pierwszej instancji do ponownego rozpatrzenia, celem przeprowadzenia wnioskowanego postępowania dowodowego przez biegłego z dziedziny mechaniki lub drugiego biegłego z dziedziny BHP, z zastrzeżeniem że do wydania opinii jest konieczna wizja lokalna na terenie zakładu pozwanej w S. i oględziny miejsca zdarzenia. Z ostrożności procesowej pozwana wnosiła o uwzględnienie zarzutu przedawnienia roszczeń podniesionego przez pozwaną w stosunku do złożonych po dniu 4 października 2014 r. roszczeń, kiedy upływał 3 letni termin przedawnienia określony dla dochodzonych przez powoda roszczeń określony w art. 118 i art.
ograniczeniem odpowiedzialności pozwanej do żądań pozwu z daty 24 września 2014 r. tj. do kwoty 62 778,81 zł i odrzucenie względnie oddalenie pozwu w pozostałym zakresie. Skarżąca zarzucała: 1) naruszenie prawa materialnego poprzez sprzeczną ze stanem faktycznym interpretację art. 435§1 kc i art. 444§1 kc i 445§1 kc poprzez błędne przyjęcie zakresu odpowiedzialności pozwanej oraz błędną ocenę przyczynienia się do powstania szkody przez pozwanego i osoby trzecie; 2) naruszenie prawa materialnego poprzez błędną interpretację art. 118 kc w związku z art.
kc w stosunku do zgłoszonych w zmianie żądania pozwów kwot (pisma z daty 2.11.2016 r. i 3.07.2017 r. w których powód poszerzał powództwo) poprzez nieprzyjęcie że minął 3 letni okres przedawnienia roszczeń określony w 118 i art.
kc wobec podniesienia przez pozwaną zarzutu przedawnienia; 3) naruszenie prawa procesowego a to art. 233 kpc w zw. z art. 248 kpc poprzez przyjęcie że opinia biegłego z dziedziny BHP H. B. wraz opinią uzupełniającą tegoż biegłego stanowi wystarczającą podstawę do wyjaśnienia stanu sprawy i odrzucenie wniosków pozwanej zgłaszanych przez pozwaną odnośnie wyznaczenia drugiego biegłego z dziedziny mechaniki względnie BHP na okoliczność przebiegu zdarzenia, które to wnioski zostały odrzucone, a zażalenie w tym przedmiocie nie zostało uwzględnione nawet w zaskarżanym wyroku oraz sprzeczność ustaleń Sądu ze stanem faktycznym; 4) naruszenie prawa procesowego, a to art. 193 kpc w poprzez uznanie, że zmiana żądania pozwu nie stanowi nowego roszczenia i zarzut przedawnienia nie służy. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje: Apelacja pozwanej zasługuje tylko na częściowe uwzględnienie. W pierwszej kolejności rozważenia wymagają zarzuty naruszenia przepisów postępowania. Należy podkreślić, że prawidłowość zastosowania lub wykładni prawa materialnego może być właściwie oceniona jedynie na kanwie niewadliwie ustalonej podstawy faktycznej rozstrzygnięcia. Skuteczne zatem zgłoszenie zarzutu dotyczącego naruszenia prawa materialnego wchodzi zasadniczo w rachubę tylko wtedy, gdy ustalony przez sąd pierwszej instancji stan faktyczny, będący podstawą zaskarżonego wyroku, nie budzi zastrzeżeń. Jest to pogląd powszechnie przyjęty w orzecznictwie. Kwestia stanu faktycznego sprawy, a konkretnie okoliczności w jakich doszło do wypadku powoda była rzeczą pierwszorzędną dla rozstrzygnięcia sprawy. Sąd pierwszej instancji ustalił (jak przedstawione zostało wyżej), że powód, wykonując obowiązki jego zebrania ostudzonej masy odlewniczej i pozamiatania ręcznie miotłą posadzki hali, zauważył leżącą blachę na posadzce. Aby dokładnie pozamiatać, podniósł z jednej strony obiema rękami blachę do góry, zrobił krok do przodu i spadł przez otwór w posadzce, którego nie zauważył. Zbliżona wersja zdarzenia przyjęta została przez pracodawcę powoda – Zakład Usług (...) w protokole powypadkowym pracodawcy. Według pracodawcy, powód, chcąc posprzątać odpady poprodukcyjne pod blachą, próbował ręcznie ją podnieść, a następnie wzdłużnie przesunąć. W pewnym momencie, przesuwając wzdłużnie blachę zrobił krok do przodu i wpadł przez niezauważony otwór w stropie na posadzkę betonową znajdującą się na poziomie 0 m. Była też i wersja prezentowana przez stronę pozwaną, przyjęta jako hipoteza przez inspektora pracy PIP (K-324-330), a mianowicie taka, że powód znajdował się nie na poziomie 7,20, lecz na poziomie 0, i został podniesiony przez kierowcę wózka widłowego w górę, a następnie spadł na posadzkę. Przy czym inspektor pracy w swym protokole podał, że „nie udało się ustalić w jakim celu i przez kogo poszkodowany mógł być podnoszony przy pomocy wózka widłowego” (K-328). Jedynie świadek Ł. D. (kierownik działu) zeznał, że inspektor PIP przyjął jako jedną z hipotez to, że poszkodowany został podniesiony na wózku widłowym po to, by odetkać znajdujący się w niedalekiej odległości kanał zsypowy, którym spadała masa do dużego worka. Powód chciał obstukać kanał, by masa spadła, a żeby to zrobić musiał znaleźć się na wysokości (K-363v). W ocenie Sądu Apelacyjnego zebrany w sprawie materiał dowodowy pozwala na przyjęcie, że przyczyną wypadku było wpadnięcie poszkodowanego do otworu znajdującego się na poziomie 7,20, a nie upadek z wózka widłowego. Sąd Apelacyjny podziela ustalenie, że powód podniósł klapę i przesunął ją. Nie zostało ustalone w jakim celu tego dokonał, w szczególności, czy po to, by posprzątać znajdujący pod blachą osad (co świadczyłoby o tym, że nie wiedział o otworze), czy po prostu po to, by ułatwić sobie zadanie i wrzucać odpady przez otwór w dół, co z kolei świadczyłoby o tym, że o otworach wiedział. Jedno jest pewne, z pewnością powód nie przesunął klapy po to, by celowo wpaść w otwór i stać się kaleką. Nie zostało też wykazane, by pracował pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających. To, że powód był w stanie podnieść klapę potwierdza biegły H. B. (K-623), który podał, że mężczyzna taki jak powód potrafił ową blachę podnieść. Przy podnoszeniu blachy wsparta jest ona na stropie i wtedy używa się siły o połowę mniejszej, czyli tak jakby podnosić 35 kg. Jeśli chodzi o kwestionowanie, że powód nie mógł podnieść blachy palcami, to biegły podał (K-623), że strop jest stary, nie jest gładki, i powód mógł włożyć palce i podnieść blachę. Także i świadek Ł. D., mimo że twierdził, iż klapy nie dało się podnieść, podał że podniósł klapę wraz z inspektorem PIP (K-362). Potwierdzają to zeznania świadka K. O., który zeznał, że gdy przybył o 2 w nocy klapa była odsunięta, a otwór wyglądał tak jakby ktoś przesuwał klapę. Powód zatem dźwignął ją i pchnął do przodu i właśnie wtedy wpadł w otwór. Koreluje to z zeznaniami świadka O., który o 2 w nocy widział otwór częściowo odsłonięty. Zarzut że powód nie mógł przesunąć blachy nie mógł się zatem ostać. Powód podniósł blachę z jednej strony i dopiero wtedy chciał ją przesunąć, aby ją oprzeć o ścianę lub filar. Takie działanie powoda nie było niewykonalne, a nawet konstrukcja blachy ułatwiała je. Mianowicie przyspawanie „wąsów”, mających na celu uniemożliwienie jej przesunięcia w poziomie, ułatwiały oparcie blachy z jednej strony i dźwignięcie jej z drugiej. Wątpliwości, co do przyjęcia wersji upadku z poziomu 7,20 wynikały z tego, że Inspektor PIP oraz świadek Ł. D. stwierdzili, że klapa była na swoim miejscu, a nadto był na niej pył korelujący z pyłem wokół klapy, gdy tymczasem gdyby klapa była podniesiona stworzyłby się z pyłu „wałek”. Wątpliwości te można łatwo wytłumaczyć. Wypadek miał miejsce w nocy 4 października 2011 r., czyli przed godziną
kc. Kwestia przedawnienia roszczeń powoda stanowi jednakże przedmiot prawa materialnego, co zostanie omówione poniżej w części zważającej motywów Sądu Apelacyjnego. Zważyć przyjdzie: Kwestią pozostającą poza sporem jest to, że odpowiedzialność pozwanego wynika z treści art. 435 kc jako przedsiębiorstwa lub zakładu wprawianego w ruch za pomocą sił przyrody (pary, gazu, elektryczności, paliw płynnych itp.). Istotę tego rodzaju działalności stanowią procesy polegające na przetwarzaniu energii elementarnej na pracę lub inne postacie energii, co wymaga użycia maszyn i innych urządzeń przetwarzających. Przyjmuje się jednocześnie, że zastosowana jako źródło energii siła przyrody (czyli z wyłączeniem sił człowieka i zwierzęcia) winna stanowić siłę napędową przedsiębiorstwa lub zakładu jako całości. Przez „ruch przedsiębiorstwa" rozumieć należy każdy przejaw działalności przedsiębiorstwa, wynikający z określonej jego struktury organizacyjnej i jego funkcji usługowo-produkcyjnej, a związane z ruchem przedsiębiorstwa są szkody powstałe z każdej jego działalności, a nie tylko takiej, która jest bezpośrednio związana z działaniem sił przyrody i stanowi następstwo ich działania (por. wyrok SN z 5 stycznia 2001 r., V CKN 190/2000, niepubl.; wyrok SN z 13 grudnia 2001 r., IV CKN 1563/00, LEX nr 52720). Analizując okoliczności sprawy należy stwierdzić, że (...) Spółka z o.o. z siedzibą w S. odpowiadała powyższym kryteriom, co umożliwiało przypisanie temu podmiotowi odpowiedzialności na podstawie art. 435 kc. To duży, zorganizowany podmiot, zajmujący się odlewnictwem żeliwa. Uwzględniając skalę prowadzonej działalności, złożony i zautomatyzowany proces produkcji, niewątpliwie podmiot ten jako całość był wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody. Odpowiedzialność statuowana art. 435 kc jest odpowiedzialnością na zasadzie ryzyka. Oznacza to, że nie są konieczne dla jej spełnienia takie przesłanki jak zawinienie czy bezprawność działania. Przesłankami egzoneracyjnymi odpowiedzialności z art. 435 kc jest, by szkoda powstała wskutek siły wyższej, wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą zakład nie ponosi odpowiedzialności. Słusznie wskazał Sąd pierwszej instancji, że przesłanki te nie wystąpiły. Jeśli chodzi o winę powoda to ewentualnie można czynić rozważania, co do przyczynienia się (co zostanie omówione niżej) lecz z pewnością zdarzenie nie powstało z jego wyłącznej winy, co słusznie wyłuszczył Sąd pierwszej instancji, które to rozważania Sąd odwoławczy w całości podziela. Niewątpliwie bowiem do powstania szkody przyczyniło się nieodpowiednie przeszkolenie powoda oraz brak należytego zabezpieczenia blachy, co podkreślił biegły z zakresu BHP. Strona pozwana nie wykazała także, aby szkoda powstała z winy osoby trzeciej, za którą pozwana nie ponosi odpowiedzialności. Podobnie należy odnieść się do powstania szkody wskutek siły wyższej. Kwestie te nie były w ogóle eksponowane. Przyczynienie się poszkodowanego przy odpowiedzialności na zasadzie ryzyka było przedmiotem wielorakiego orzecznictwa. Przepis art. 362 kc stanowi, że jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron. Sformułowanie „winy obu stron” prowadziło nawet i do przyjęcia, że w przypadku odpowiedzialności na podstawie ryzyka przyczynienia nie można brać w ogóle pod rozwagę. Poglądu tego Sąd Apelacyjny jednakże stanowczo nie podziela. Nie może ujść z pola widzenia to, że określenie przyczynienia się poszkodowanego nie kształtuje się jednolicie i że jest ono uzależnione od podstawy prawnej. Jak stanowi sam przepis w razie przyczynienia się poszkodowanego obowiązek naprawienia szkody ulega zmniejszeniu – przede wszystkim – stosownie do okoliczności. Przepis art. 362 kc, zamieszczony jest w tytule o ogólnych przepisach o zobowiązaniach, ma bowiem odpowiednio ogólne zastosowanie bez względu na podstawę odpowiedzialności sprawcy. Stopień winy – i to obu stron – może zatem mieścić się w możliwym zespole tych okoliczności jedynie wówczas, gdy sprawca szkody ponosi za nią odpowiedzialność na zasadzie winy. Wtedy tylko możliwe jest porównywalne rozważanie również "stopnia winy obu stron", a tym samym, czy zachowanie się poszkodowanego było zawinione (wyrok Sądu Najwyższego z 15 kwietnia 1999 r. I CKN 1012/97). Innymi słowy: jeżeli odpowiedzialność jest oparta na zasadzie winy, to również przesłanki zmniejszenia odszkodowania muszą być bardziej surowe. W tym przypadku bez winy po stronie poszkodowanego nie można mówić, że do przyczynienia się w ogóle dochodzi. Inaczej ma się rzecz z odpowiedzialnością na zasadzie ryzyka. Wówczas do zastosowania art. 362 kc, obok adekwatnego związku przyczynowego, wystarczy obiektywna nieprawidłowość zachowania się poszkodowanego (uchwała składu 7 sędziów z 20 września 1975 r. III CZP 8/75). Przenosząc owe teoretyczne rozważania na kanwę sprawy przyjąć należało, że strona pozwana nie wykazała owego nieprawidłowego zachowania się poszkodowanego, nawet nieobciążonego zawinionym działaniem, a obowiązek ten stosownie do treści art. 6 kc spoczywał na pozwanej. Pozwana przez cały tok postępowania prezentowała stanowisko, że do wypadku doszło w wyniku zdarzenia przedstawionego przez Inspektora PIP w tzw. wersji 2 (upadek z wózka widłowego). Wersja ta nie mogła zostać przyjęta, co omówione zostało wyżej. Przyczynienie się powoda inaczej przedstawiałoby się w sytuacji gdy podniósł blachę, by pod nią pozamiatać, a inaczej gdy podniósł blachę w celu ułatwienia sobie pracy, by wsypywać w otwór sprzątane odpady. W pierwszej sytuacji nie można powodowi przypisać w ogóle przyczynienia, gdyż nie został przeszkolony, że pod blachę znajduje się otwór, w drugiej kwestia ta byłaby godna rozważenia, bowiem świadczyłoby to o tym, że powód miał świadomość istnienia otworów. Nie ma tu też znaczenia, to czy powód był odpowiednio przeszkolony w zakresie BHP odnośnie tego, że otwór w posadzce stwarza niebezpieczeństwo. Każda dorosła osoba winna zdawać sobie sprawę z niebezpieczeństwa, które stwarza otwór, pod którym znajduje się przestrzeń o wysokości około 7 m. Rzecz w tym, że strona pozwana nie wykazała wersji, iż powód samowolnie przesunął klapę, by wrzucać w nią odpady, utrzymując przez cały tok postępowania, że powód spadł z wózka widłowego. Pozwana mogłaby ów fakt wykazać chociażby przez zeznania innych osób znajdujących się na hali, które potwierdziłyby owo „usprawnianie” przez sprzątających pracy. W takiej sytuacji nikt też by nie „zacierał” dowodu niefrasobliwości powoda, poprzez położenie blachy z powrotem na swoje miejsce, co ustalono powyżej. Za niewiedzą powoda o istnieniu otworów świadczą: - fakt, że powód po raz pierwszy pracował na poziomie 7,20; - to że oświetlenie w miejscu zdarzenia nie oświetlało wyraźnie tego pomieszczenia, a widoczność blachy była niewielka (wyjaśnienia biegłego H. B. K-623); - brak odpowiedniego przeszkolenia BHP, w rozumieniu niepoinformowania powoda o istnieniu otworów, które nie są zabezpieczone na stałe. Wobec braku wykazania wersji odsunięcia przez powoda blachy w celu wrzucania w nią odpadów, należało jedynie poprzestać na ustaleniu, że powód wpadł w otwór i że otwór ów był nienależycie zabezpieczony – stosownie bowiem do § 6 ust. 3 rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej z 26 września 1997 r. w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy (tekst jedn. Dz.U. z 2003.nr 169, poz. 1650), otwory i zagłębienia powinny być zamknięte odpowiednimi pokrywami, a jeżeli jest to niemożliwe - właściwie ogrodzone i oznakowane. Ponadto w sytuacji, gdy samo zamknięcie otworu pokrywą byłoby niewystarczające, należy zastosować zabezpieczenie podwójne, np. przez przykrycie, wygrodzenie otworu lub siatki bezpieczeństwa pod nim (§ 6 ust. 2). Konieczne jest także oznakowanie ostrzegawcze (§ 6 ust. 1). Wymogi te nie były spełnione na terenie zakładu pozwanej, w szczególności nie były w ten sposób zabezpieczone otwory technologiczne, przez jaki spadł powód. Oznacza to nie tylko, że pozwana naruszyła obowiązki określone we wskazanych przepisach, ale jednocześnie prowadzi do wniosku, że brak oznakowania otworu był jednoznaczny z niepoinformowaniem powoda o zagrożeniu występującym na jego stanowisku pracy w postaci otworu w stropie. Ponadto powód nie był informowany o tym zagrożeniu w żaden inny sposób. Co więcej, także pracodawca powoda - właściciel Zakładu Usług (...) nie był o nim poinformowany mimo że świadczył usługi na rzecz pozwanej przez okres około 20 lat, co wynika z zeznań tegoż świadka. Nawet z samego protokołu powypadkowego szkody, sporządzonego przez zespół powypadkowy wynika, że przyczynami zdarzenia było: 1) prowizoryczne zabezpieczenie otworu w stropie luźno zamocowanym arkuszem blachy o wymiarach około 1 x 1 m i grubości 5 mm, 2) nieznajomość zagrożenia upadkiem z wysokości, 3) utrata równowagi przez powoda w trakcie przesuwania luźno zamocowanego arkusza blachy i wpadnięcie przez niezauważony otwór w stropie na niższy poziom, 4) zaskoczenie niespodziewanym zdarzeniem. Powyższe rozważania prowadzą do konkluzji, ze strona pozwana nie wykazała przyczynienia się powoda do zaistniałej szkody w rozumieniu art. 362 kc. Marginalnie tylko dodać należy, że kwestia przyczynienia w ogóle nie była podnoszona, bowiem strona pozwana prezentowała tezę o wyłącznej winie poszkodowanego (art. 435 in fine kc). Sąd Apelacyjny rozważania powyższe poczynił jedynie z uwagi na konieczność stosowania prawa materialnego z urzędu. Nawet w samej apelacji nie został postawiony zarzut naruszenia art. 362 kc, lecz jedynie (pkt. 1 zarzutów) zarzut naruszenia art. art. 435§1 kc, 444§1 kc i 445§1 kc poprzez błędne przyjęcie zakresu odpowiedzialności pozwanej. (***) Odnosząc się do nieuwzględnienia podnoszonego przez pozwaną zarzutu przedawnienia roszczenia, co do roszczeń objętych rozszerzonym powództwem, to również nie mogą one odnieść skutku. W sprawie niespornym jest, że szkoda powoda nie stanowi wyniku przestępstwa, zastosowania będzie zatem miał 3-letni termin z art.
w brzmieniu sprzed nowelizacji dokonanej art. 33 ustawy z dnia 21 kwietnia 2017 r. o roszczeniach o naprawienie szkody wyrządzonej przez naruszenie prawa konkurencji (Dz.U.2017.1132) zmieniającej art.
38 ustawy zmieniającej do roszczeń o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym, powstałych przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy, a według przepisów dotychczasowych w tym dniu jeszcze nieprzedawnionych, stosuje się przepis art.
33 w brzmieniu nadanym niniejszą ustawą, z tym że jeżeli trzyletni termin przedawnienia rozpocząłby bieg przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy, termin ten rozpoczyna bieg w dniu jej wejścia w życie. Notabene nowa regulacja w zakresie szkód na osobie jest tożsama. Art.
kc stanowi regulację szczególną w stosunku do art. 120 § 1 kc – wiąże bowiem początek biegu trzyletniego terminu z kumulatywnym spełnieniem dwóch przesłanek: powzięciem przez poszkodowanego wiadomości o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia (termin a tempore scientiae). Jeżeli poszkodowany dowiedział się o szkodzie później aniżeli o osobie obowiązanej do jej naprawienia, termin trzyletni rozpocznie bieg w tym późniejszym dniu. Tu trzeba przypomnieć, że z dniem 1 maja 2004 r. weszła w życie ustawa z dnia 20 kwietnia 2004 r. o zmianie i uchyleniu niektórych ustaw w związku z uzyskaniem przez Rzeczpospolitą Polską członkostwa w Unii Europejskiej (Dz.U. Nr 96, poz. 959), którą zmieniono m.in. art. 449 8 kc. Zgodnie z nowym brzmieniem tego przepisu, roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej przez produkt niebezpieczny ulega przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się lub przy zachowaniu należytej staranności mógł się dowiedzieć o szkodzie i osobie obowiązanej do jej naprawienia. Przed nowelizacją przewidziane w tym przepisie trzyletnie przedawnienie biegło od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i osobie obowiązanej do jej naprawienia. Porównanie przepisów art.
449 8 kc uwidocznia różnicę w sposobie określenia przez ustawodawcę początku biegu przedawnienia, gdyż tylko w art. 449 8 kc biegnie ono od dnia, w którym poszkodowany przy zachowaniu należytej staranności mógł dowiedzieć się m.in. o szkodzie. Skoro zaś ustawodawca nie zdecydował się na podobną zmianę regulacji zawartej wówczas w art. 442 § 1kc, a obecnie w art.
kc, to nie można zmierzać do takiego celu w drodze wykładni, tym bardziej że przepisy o przedawnieniu powinny być interpretowane ściśle. Trzeba zatem przyjąć, że w art.
kc początek biegu przedawnienia został powiązany z dniem, w którym poszkodowany stricte dowiedział się o szkodzie, a nie z dniem, w którym przy zachowaniu należytej staranności mógł się o niej dowiedzieć. Innymi słowy, istotna jest rzeczywista świadomość poszkodowanego. Za taką interpretacją przemawia i cyt. wyżej przedstawiona nowelizacja art.
33 ustawy z dnia 21 kwietnia 2017 r. o roszczeniach o naprawienie szkody wyrządzonej przez naruszenie prawa konkurencji zmieniająca art.
W obecnym stanie prawnym roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym ulega przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się albo przy zachowaniu należytej staranności mógł się dowiedzieć o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia, a tylko w razie wyrządzenia szkody na osobie (z czym mamy do czynienia), przedawnienie nie może skończyć się wcześniej niż z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia (bez obowiązku dochowania należytej staranności). W sprawie niniejszej powód domagał się zasądzenia: 1) zadośćuczynienia w wysokości 160 000 zł, przy czym rozszerzenie o kwotę 110 000 zł nastąpiło w dniu 2 listopada 2016 r., a odpis rozszerzonego powództwa doręczony został pozwanej w dniu 22 listopada 2016 r.; 2) kosztów opieki w wysokości 6 000 zł; 3) zwrotu kosztów dojazdów rodziny do powoda w wysokości 4 977,70 zł; 4) zwrot kosztów leczenia w wysokości 4 089.72 zł, przy czym rozszerzenie o kwotę 2 288,61 zł nastąpiło w dniu 6 lipca 2017 r., a odpis rozszerzonego powództwa doręczony został pozwanej w dniu 13 lipca 2017 r. Ewentualne przedawnienie roszczenia mogło nastąpić w stosunku do kwoty zadośćuczynienia w wysokości 110 000 zł i odszkodowania w wysokości 2 288,61 zł. Tylko w tym zakresie zresztą zostało podniesione. Jeśli chodzi o odszkodowanie, to rozszerzenie dotyczyło kosztów leczenia poniesionych w latach 2016 – 2017, kiedy to powód poniósł dodatkowe koszty zakupu środków medycznych w łącznej wysokości 2 288,61 zł. Rozszerzenie powództwa o tę kwotę nastąpiło 6 lipca 2017 r., zatem w okresie nieprzedawnionym. Jeśli chodzi o zadośćuczynienie to szkoda, a raczej krzywda podlegająca rekompensacie nie ujawniła się w dniu zdarzenia. Trudno zatem liczyć termin przedawnienia stricte od daty wypadku. Krzywdą powoda była wielokrotna hospitalizacja, bóle oraz doznawanie coraz większych uszczerbków na zdrowiu. Tu należy wskazać, że powód hospitalizowany był w okresach: - od 4 do 29 października 2011 r. - od 21 do 26 listopada 2011 r. - od 15 do 17 grudnia 2011 r. - 17 do 23 maja 2012 r. - od 2 do 11 lipca 2013 r. - od 12 sierpnia 2013 r. do 25 września 2013 r.; - od 9 do 17 stycznia 2014 r. W styczniu 2014 r., w dniu poprzedzającym ostatnia hospitalizację, u powoda wystąpił napad padaczkowy, wskutek którego włączono do leczenia powoda leki przeciwpadaczkowe, które przyjmuje on do dnia dzisiejszego. Atak padaczki miał związek z obrażeniami doznanymi podczas wypadku, jest to padaczka pourazowa. Powód wymagał i nadal wymaga zażywania leków. W początkowym okresie wymagał leczenia antybiotykami i środkami przeciwbólowymi, później środkami przeciwbólowymi, obecnie przy nasileniu bólu, a od 2014 r. wymaga także stałego zażywania leków przeciwpadaczkowych. Wymaga także stałego stosowania opatrunków i pozostawania pod opieką lekarską Poradni (...). Nadal wymaga rehabilitacji, będącej stałym i nieodzownym elementem dalszego leczenia. Rozszerzenie powództwa o zadośćuczynienie nastąpiło w dniu 2 listopada 2016 r. Na trzy lata przed tą datą (2 listopada 2013 r.) powód był przed hospitalizacją z powodu zapalenia w stawie kolanowym prawym (która miała miejsce w okresie od 9 do 17 stycznia 2014 r.) Też i w tym okresie (styczeń 2013 r.) u powoda wystąpił napad padaczkowy, zatem ujawniło się nowe bardzo poważne schorzenie – padaczka pourazowa. Wobec przedstawionej wyżej, narastającej krzywdy powoda nie można przyjąć, że roszczenie o jej zadośćuczynienie przedawniło się po trzech latach od zdarzenia, czyli 4 października 2014 r. Powód o swej krzywdzie dowiadywał się stopniowo i nie sposób wymagać od niego był świadomość całego długotrwałego leczenia oraz powstałych urazów mógł mieć bezpośrednio po wypadku. Jak zostało podniesione wyżej termin trzyletni biegnie od daty rzeczywistego dowiedzenia się o szkodzie, a nie od daty, w której poszkodowany przy zachowaniu należytej staranności mógł dowiedzieć się m. in. o szkodzie. Zarzut przedawnienia nie zasługiwał zatem na uwzględnienie. Apelacja – prócz nieuwzględnienia zarzutu przedawnienia – nie zarzuca wyliczenia odszkodowania w wysokości zawyżonej. Jeśli chodzi o odszkodowanie, to zostało ono wyliczone prawidłowo. W tym zakresie Sąd Apelacyjny w pełni podziela rozważania i wyliczenia Sądu pierwszej instancji. Co do kosztów opieki to, jak wynika z ustalonego stanu faktycznego, powód przez pierwsze 4-5 miesięcy po wypadku leżał i wymagał stałej opieki pielęgnacyjnej i ogólnej opieki w czynnościach życia codziennego. Natomiast w późniejszym okresie wymagał opieki w mniejszym zakresie, ale wynoszącym kilka godzin dziennie. Wyliczenia powoda, stanowiące podstawę żądania, pokrywają się ze wskazanymi okolicznościami. Powód przyjął, że opieka była sprawowana przez pierwsze 90 dni po 4 godziny dziennie, a następnie przez 120 dni po 2 godziny dziennie. Należy zgodzić się także ze stawką za godzinę opieki wynoszącą 10 zł, stawka ta zresztą nie była kwestionowana. Wskazane dane dają łączną kwotę 6 000 zł (90 dni x 4 h x 10 zł = 3 600 zł oraz 120 dni x 2 h x 10 zł = 2 400 zł). Jeśli chodzi o koszty leczenia to wynikają one z przedstawionych rachunków i faktur. Koszty te nie były zresztą kwestionowane przez stronę pozwaną. Z faktur przedstawionych przez powoda wynika, że koszty w tym zakresie wyniosły łącznie 4 089,72 zł (1 801,11 zł + 2 288,61 zł). Jak podniesiono wyżej roszczenie o zapłatę 2 288,61 zł nie było przedawnione. Też i zasadne było żądanie zwrotu kosztów dojazdu w wysokości 4 977,70 zł. Powód po wypadku przebywał w placówkach medycznych oraz jeździł na wizyty lekarskie. Wskazana przez powoda do wyliczenia kosztów dojazdów do placówek medycznych łączna liczba kilometrów (5 955,60 km) mieści się w łącznej liczbie kilometrów wynikającej z oświadczeń dotyczących kosztów dojazdu (łącznie 6 085,60 km). Zasadnie przyjął Sąd przy obliczaniu kosztów dojazdów stawkę kilometrową przewidzianą dla podróży służbowych, określoną w § 2 pkt 1 lit. a rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 25 marca 2002 r. w sprawie warunków ustalania oraz sposobu dokonywania zwrotu kosztów używania do celów służbowych samochodów osobowych, motocykli i motorowerów niebędących własnością pracodawcy (Dz.U. z 2002 r. Nr 27, poz. 271), w wysokości 0,8358 zł za 1 kilometr. Koszty dojazdów wynosić mogły łącznie 4 977,70 zł (5 955,60 km x 0,8358 zł). W tym zakresie zastosowanie winien mieć art. 322 kpc stanowiący, że jeżeli w sprawie o naprawienie szkody, o dochody, zwrot bezpodstawnego wzbogacenia lub o świadczenie z umowy o dożywocie sąd uzna, że ścisłe udowodnienie wysokości żądania jest niemożliwe lub nader utrudnione, może w wyroku zasądzić odpowiednią sumę według swej oceny, opartej na rozważeniu wszystkich okoliczności sprawy. (***) Zgodnie z utrwaloną już linią orzeczniczą określenie wysokości zadośćuczynienia za doznaną krzywdę w razie uszkodzenia ciała lub wywołania rozstroju zdrowia stanowi istotne uprawnienie sądu merytorycznie rozstrzygającego sprawę w pierwszej instancji, który – przeprowadzając w sposób bezpośredni postępowanie dowodowe – może dokonać wszechstronnej oceny okoliczności sprawy, a korygowanie przez sąd odwoławczy wysokości zasądzonego już zadośćuczynienia uzasadnione jest tylko wówczas, gdy przy uwzględnieniu wszystkich okoliczności sprawy, mających wpływ na jego wysokość, jest ono niewspółmiernie nieodpowiednie, jako rażąco wygórowane lub rażąco niskie (wyrok SN z dnia 9 lipca 1970 r. III PRN 39/70, OSNCP 1971 Nr 3, poz.53). Stosownie do treści art. 445 § 1 kc w związku z art. 444 § 1 kc w razie uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia, Sąd może przyznać poszkodowanemu odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Ustawodawca wskazał, że suma pieniężna przyznana tytułem zadośćuczynienia ma być „odpowiednia", nie sprecyzował jednak zasad ustalania jej wysokości. Nie ulega wątpliwości, że o rozmiarze należnego zadośćuczynienia decyduje rozmiar doznanej krzywdy, zadośćuczynienie ma bowiem na celu naprawienie szkody niemajątkowej, wyrażającej się doznaną krzywdą w postaci cierpień fizycznych i psychicznych. Nie dający się ściśle wymierzyć charakter krzywdy sprawia, że ustalenie jej rozmiaru, a tym samym i wysokości zadośćuczynienia zależy od oceny sądu. Ocena ta powinna uwzględniać całokształt okoliczności sprawy, nie wyłączając takich czynników, jak np. wiek poszkodowanego. Przy ustalaniu rozmiaru cierpień powinny być uwzględniane zobiektywizowane kryteria oceny, odniesione jednak do indywidualnych okoliczności danego wypadku. Oceniając rozmiar doznanej krzywdy trzeba zatem wziąć pod rozwagę całokształt okoliczności, w tym rodzaj doznanych przez poszkodowanego obrażeń i rozmiar związanych z nimi cierpień fizycznych i psychicznych, ich nasilenie i czas trwania, nieodwracalność następstw wypadku, kalectwo i jego stopień, oszpecenie, rodzaj wykonywanej pracy, szanse na przyszłość, wiek poszkodowanego, poczucie nieprzydatności społecznej, bezradność życiową, konieczność korzystania ze wsparcia bliskich oraz inne czynniki podobnej natury. Zadośćuczynienie powinno spełniać funkcję kompensacyjną. Przenosząc z kolei te czysto teoretyczne rozważania na kanwę sprawy uznać należało, iż kwota ustalonego przez Sąd pierwszej instancji zadośćuczynienia w wysokości 160 000 zł stanowi sumę rażąco wygórowaną. Obrażenia powoda były bardzo poważne, przeszedł wielokrotną hospitalizację, nadal pozostaje w leczeniu, jednakże rokowanie są pomyślne – powód w przyszłości będzie w znacznym stopniu sprawny, choć sprawność ta będzie mniejsza niż przed wypadkiem, co wynika z opinii sądowo-lekarskiej biegłego z zakresu chirurgii, traumatologii i ortopedii z 4 grudnia 2015 r. i opinii uzupełniającej biegłego z zakresu chirurgii, traumatologii i ortopedii z 14 stycznia 2016 r. Powód zatem – dzięki sprawnej opiece lekarskiej oraz swemu wyjątkowemu szczęściu – mimo upadku z wysokości około 7 m. nie pozostanie kaleką. Jeśli chodzi o dolegliwości neurologiczne to, jak wynika z opinii biegłego z zakresu neurochirurgii z 14 września 2016 r., obecnie jego stan kliniczny jest stabilny – napady nie występują. W 2015 r. powód rozpoczął prowadzenie działalności gospodarczej w postaci sklepu internetowego, jest zatem zdolny do wykonywania pracy. Jeśli chodzi o ewentualne przyszłe skutki, to, o ile powstaną, powód ma otwartą drogą dla zgłoszenia dalszych roszczeń ze względu na regulację zawartą w cyt. art.
kc, która eliminuje niebezpieczeństwo upływu terminu przedawnienia roszczenia o naprawienie szkody na osobie wcześniej niż szkoda ta się ujawniła. Zatem, o ile w przyszłości nastąpi nowy, nieprzewidywalny skutek zdarzenia, powód – w świetle owego unormowania – ma otwartą drogę do dochodzenia kolejnych roszczeń. Mając na uwadze powyższe, zdaniem Sądu Apelacyjnego kwota zadośćuczynienia, zamykająca się sumą 120 000 zł, jest w pełni adekwatna do rozmiaru doznanych przez powoda cierpień i poniesionej krzywdy. Jest to kwota niebagatelna, z pewnością odczuwalna dla poszkodowanego i winna przynieść mu równowagę emocjonalną, naruszoną przez doznane cierpienia oraz zrekompensować w całości doznane przez powoda krzywdy. Suma ta stanowi poważną wartość ekonomiczną. Z przedstawionych względów Sąd Apelacyjny zmienił zaskarżony wyrok w zakresie wysokości zasądzonego zadośćuczynienia, obniżając je do kwoty 120 000 zł. W związku z tym, że roszczenia wobec pozwanej powód zgłosił w piśmie z dnia 21 stycznia 2013 r., a pozwana odmówiła uznania tego roszczenia w całości bez badania okoliczności, na podstawie których można ocenić wysokość żądania powoda odsetki zwłoki zostały przez Sąd pierwszej instancji zasądzone od prawidłowych dat, a to na podstawie art. 481 kc – jeśli chodzi o roszczenia w brzmieniu pierwotnym, to od daty wniesienia pozwu (zgodnie z żądaniem), a jeśli chodzi o roszczenia rozszerzone, to od daty doręczenia pozwanej odpisu pisma rozszerzającego powództwo. Zmiana rozstrzygnięcia w zakresie roszczenia głównego pociągnęła za sobą konieczność ingerencji odnośnie kosztów procesu za postępowanie przed Sądem pierwszej instancji. Powód żądał 175 067,42 zł (160 000+10 977,70+4 089,72) – 100% W wyniku zmiany wyroku zasądzona została kwota 135 067,42 zł – x x = 77%. Powód utrzymał się ze swoim żądaniem w 77%. Koszty powoda: - opłata od pozwu 3 139 zł (K-239); - zaliczka na poczet opinii biegłego 400 zł (K-366); - kolejna zaliczka na poczet opinii biegłego 400 zł (K-385); - kolejna zaliczka na poczet opinii biegłego 1000 zł (zapisek K- 426); - koszty pełnomocnika procesowego, ustalone na podstawie uprzednio obowiązującego rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 28 września 2002r. w sprawie opłat za czynności adwokackie oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu (tekst jedn.: Dz. U. z 2013 r., poz.461) według stawki ustalonej na podstawie pierwotnego żądania (§4 ust. 2 tegoż rozporządzenia), czyli od pierwotnie żądanej kwoty 62 780 zł, a zatem 3 600 zł; - 17 zł opłata od pełnomocnictwa. Razem – 8 556 zł x 77% = 6 588,12 zł. Koszty pozwanego: - zaliczka na poczet opinii biegłego 400 zł (K- 426); - analogiczne koszty pełnomocnika - 3 617 zł. Razem : 4 017 zł x 23% = 923,91 zł. Kompensata wzajemnych roszczeń prowadzi do zasądzenia na rzecz powoda kwoty 5 664,21 zł (6 588,12 – 923,91). Zmiana rozstrzygnięcia pociągnęła za sobą również konieczność ingerencji w rozstrzygnięcie w zakresie nieuiszczonych kosztów sądowych. Biegły ds. BHP H. B. otrzymał wynagrodzenie z wpłaconych przez strony zaliczek (K-443) w wysokości 817,25 zł. Też i biegły lekarz dr n. med. J. M. otrzymał wynagrodzenie w wysokości 594,04 zł z zaliczki wpłaconej przez powoda. Koszty te rozliczone zostały wyżej w ramach rozliczeń między stronami. Jeśli chodzi o nadwyżkę zaliczek, winna ona zostać stronom zwrócona przez Sąd, który nią dysponuje. Biegłemu H. B. za wydanie opinii uzupełniającej już w Sądzie Okręgowy w Bielsku-Białej wypłacono wynagrodzenie w wysokości 832 22 zł z sum budżetowych (K-560). Również i za stawiennictwo na rozprawie biegły H. B. otrzymał wynagrodzenie z sum budżetowych w wysokości 95,91 zł (K- 628). Łącznie wypłacono z sum budżetowych 928,13 zł. Powód nie miał obowiązku opłaty od rozszerzonego powództwa, zatem pozostaje do rozliczenia z tego tytułu kwota 5 615 zł (opłata od rozszerzonego powództwa o zapłatę 110 000 zł – 5 500 zł i opłata od rozszerzonego powództwa o zapłatę 2 288,61 zł – 115 zł; razem 5 615 zł). Razem nieuiszczone koszty sądowe wyniosły 6 543,13 zł. Przy przyjęciu wyżej opisanej proporcji utrzymania się ze swymi żądaniami, należało na podstawie na podstawie art113 ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (tekst jednolity: Dz. U. z 2016, poz. 623 ze zm.) pobrać od stron nieuiszczone koszty sądowe. W pkt. 1) c) Sąd Apelacyjny zmienił zatem wyrok Sądu pierwszej instancji o tyle, że nakazał pobrać na rzecz Skarbu Państwa-Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej od powoda kwotę 1 504, 92 zł, a od pozwanego 5 038,21 zł tytułem nieuiszczonych opłat oraz wydatków, wg. następującego wyliczenia: - 77% z 6 543,13 zł = 5 038,21 zł – nakazano pobrać od pozwanego; - pozostałą część – 1 504,92 zł (6 543,13 – 5 038,21) – nakazano pobrać zł od powoda. Z przedstawionych względów Sąd Apelacyjny na podstawie powołanych wyżej przepisów prawa materialnego oraz art. 386§1 kpc i art. 385 kpc orzekł jak w pkt. 1) i 2) wyroku. (***) Orzeczenie w przedmiocie kosztów procesu za instancję odwoławczą uzasadniają normy z art. 108§1 kpc i art. 100 zdanie pierwsze kpc. W postępowaniu apelacyjnym powód poniósł koszty pełnomocnika procesowego w wysokości 4 050 zł, a to na podstawie § 2 pkt. 6 i § 10 ust. 1 pkt. 2 obecnie obowiązującego rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie (Dz. U. z 2015 r., poz. 1800 ze zm.); pozwany poniósł opłatę od apelacji w wysokości 8 754 zł, poniósł też koszty pełnomocnika. Stosunkowe rozdzielenie kosztów postępowania apelacyjnego prowadziłoby do zasądzenia zbliżonych kwot, zachodziła zatem możliwość wzajemnego zniesienia tych kosztów. SSO Aneta Pieczyrak-Pisulińska SSA Roman Sugier SSA Lucyna Świderska-Pilis
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.