k.c., zgodnie z którym w razie istotnej zmiany siły nabywczej pieniądza po powstaniu zobowiązania, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, zmienić wysokość lub sposób spełnienia świadczenia pieniężnego, chociażby były ustalone w orzeczeniu lub w umowie. W ocenie Sądu świadczenie objęte pozwem mogło co do zasady podlegać waloryzacji sądowej. Po podpisaniu umowy następowały bowiem procesy inflacyjne, których skali i czasu trwania strony nie były w stanie przewidzieć w takim stopniu, by móc w chwili podpisywania umowy w pełni skutecznie przeciwdziałać ich negatywnym skutkom. Od lat 70-tych XX w. doszło do istotnej zmiany siły nabywczej pieniądza, a największą inflację odnotowano na przełomie 1989-1990 roku. Dla przykładu wskazano, że w pierwszym kwartale 1989 roku przeciętne miesięczne wynagrodzenie wynosiło 86.458 zł, w czwartym kwartale 1989 roku – 437.506 zł, w pierwszym kwartale 1990 roku – 731.214 zł, w czwartym kwartale 1990 roku – 1.436.807 zł. (dane powyższe wynikają z Komunikatów Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego publikowanych w Monitorze Polskim). Istotna zmiana siły nabywczej pieniądza sprawiła, że wartość wpłaconych przez matkę powódki składek tytułem umowy ubezpieczenia wynosi obecnie 20 zł (200.000 str. zł). W tej sytuacji według Sądu zachodzą podstawy do dokonania sądowej waloryzacji należnego od pozwanego powódce świadczenia pośmiertnego. Powołując się na orzecznictwo Sadu Najwyższego, Sąd wskazał, że brak było podstaw do przyjęcia stanowiska strony powodowej, iż przedmiotem waloryzacji w niniejszej sprawie powinna być kwota świadczenia pośmiertnego podwyższona na mocy umowy z 11 listopada 1983 roku w przedmiocie zmiany renty odroczonej na rentę natychmiast płatną. To podwyższenie nominalnej sumy ubezpieczenia wprowadzone do umowy po jej zawarciu, bez konieczności zapłaty dodatkowej składki, wywołane występującą już wówczas znaczną inflacją, stanowiło w istocie waloryzację umowną pierwotnego świadczenia, której nie można uwzględniać przy dokonywaniu waloryzacji sądowej. Dalej Sąd podniósł, że przepis art.
nie wskazuje konkretnych mierników waloryzacji. Należy on do tak zwanych klauzul generalnych, zapewniających pewną elastyczność w stosowaniu prawa. Wskazane w nim zwroty, takie jak „interesy stron'', czy „zasady współżycia społecznego" są niezdefiniowane przez ustawodawcę i nieostre. To prowadzi do wniosku, że zmiana sposobu spełnienia świadczenia przewidzianego w umowie lub wysokości tego świadczenia pozostawiona została uznaniu sądu opartemu na wszechstronnym rozważeniu okoliczności konkretnej sprawy. Sąd wziął pod uwagę to, iż w 1975 roku ubezpieczona wpłaciła składkę w kwocie 100.000 zł, w 1976 roku składkę w kwocie 50.000 zł i w 1977 roku również składkę w kwocie 50.000 zł. Świadczenie na dzień płatności renty - 6 listopada 1983 roku - wynosiło zatem 229.000 zł. Na kwotę tę składała się suma składek oraz coroczne zwiększenia skład o 2% - za rok 1976 o 2% od kwoty 100.000 zł (2.000 zł), za rok 1977 o 2% od kwoty 150.000 zł (3.000 zł) a od roku 1978 do roku 1983 o 2% od kwoty 200.000 zł (24000 zł). Następnie kwota ta miała ulegać zwiększeniu o 2% corocznie od następnego roku kalendarzowego po roku płatności renty. Następnie kwota 229.000 zł (świadczenie obliczone na dzień płatności renty) corocznie od roku 1984 do roku 2017 winna ulec zwiększeniu o 2%, czyli o 4580 zł corocznie. To daje kwotę 380.140 zł (229.000 zł + 4580 pomnożone przez 33 lata). Ubezpieczony płacąc w 1977 roku ostatnią składkę mógł więc zakładać, że uposażony po 40 latach otrzyma kwotę 380.140 zł. Kwota ta w 1977 roku (tj. roku uiszczenia ostatniej składki) odpowiadała około 82,7 przeciętnym miesięcznym wynagrodzeniom (przeciętne wynagrodzenie w 1977 roku wynosiło 4.596 zł). Tyle zatem w ocenie Sądu winien wynosić współczynnik waloryzacji. W ocenie Sądu suma świadczenia powinna być odnoszona do przeciętnego wynagrodzenia z 1977 roku. dopiero bowiem w tej dacie, tj. po uiszczeniu ostatniej składki, ubezpieczony mógł przewidywać i oceniać wysokość świadczenia należnego uposażonemu skoro zależna ona była od sumy składek. Podkreślono przy tym, iż corocznego podwyższenia świadczenia o 2% nie należy wiązać z inflacją, i nie można tego zastrzeżenia, z uwagi na jego znikomą wartość ekonomiczną w ciągu roku, oceniać jako waloryzacji umownej świadczenia. Była to raczej forma zwiększenia kapitału, tj. niejako bonus wynikający z długoterminowości powierzenia ubezpieczycielowi składek z odroczeniem wypłaty świadczenia ubezpieczyciela zarówno z tytułu renty, jak i świadczenia pośmiertnego bez wycofania składek. Stąd też waloryzacją powinna być objęta kwota wpłaconych składek podwyższona corocznie o 2% zgodnie z zasadami wskazanymi w pierwotnej umowie. Jakkolwiek waloryzacja powinna uwzględniać stan na chwilę orzekania jednak biorąc pod uwagę, że świadczenie miało być wypłacone we wrześniu 2017 r. i doszło wówczas do spełnienia częściowego świadczenia, jak też uwzględniając że pomiędzy wrześniem 2017 r. a stanem obecnym nie doszło do istotnej zmiany siły nabywczej pieniądza, zasadne było - zdaniem Sądu - wyliczenie w oparciu o przeciętne wynagrodzenie w II kwartale 2017 r. wynoszące 3007,25 zł netto. Kierując się więc wynagrodzeniem netto za II kwartał 2017 roku oraz ustalony wyżej współczynnik, zwaloryzowane w pełni świadczenie powinno wynieść 248.699,56 zł. W ocenie Sądu, strony powinny być jednak obciążone skutkami inflacji mniej więcej po połowie. Stąd też tytułem zwaloryzowanego świadczenia pośmiertnego Sąd zasądził na rzecz powódki od pozwanej kwotę 111.862 zł, uwzględniając, iż powódce została już wypłacona kwota 11.804,46 zł. W pozostałym zaś zakresie roszczenie powódki zostało oddalone jako nieusprawiedliwione w okolicznościach niniejszej sprawy. Według Sądu podstawę orzeczenia o odsetkach za opóźnienie stanowiły przepisy art. 481 § 1 i 2 k.c. W myśl art. 481 § 1 i 2 k.c. jeżeli dłużnik opóźnia się ze spełnieniem świadczenia pieniężnego, wierzycielowi przysługują odsetki za okres opóźnienia, chociażby nie poniósł żadnej szkody i chociażby opóźnienie było następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi. Jeżeli stopa odsetek nie była z góry oznaczona, należą się odsetki ustawowe. Jeżeli termin spełnienia świadczenia nie jest oznaczony ani nie wynika z właściwości zobowiązania, to dłużnik powinien spełnić świadczenie niezwłocznie po wezwaniu. Zgodnie z ogólnymi warunkami ubezpieczenia pozwany winien wypłacić świadczenie pośmiertne w terminie 14 dni od dnia następnego po dostarczenia aktu zgonu ubezpieczonego. Decyzję w przedmiocie przyznania świadczenia i jego wysokości pozwana wydała w dniu 7 września 2017 roku. Reklamację i wezwanie do zapłaty kwoty objętej pozwem powódka nadała w urzędzie pocztowym w dniu 19 września 2017 roku. W tych okolicznościach domaganie się przez powódkę odsetek od zwaloryzowanego świadczenia od dnia 10 października 2017 roku Sąd uznał za zasadne. W tej bowiem dacie pozwana niewątpliwie posiadała wszelkie dane do przeanalizowania okoliczności sprawy i oceny zasadności roszczenia powódki. Stąd też żądanie odsetek uwzględnione zostało od daty wskazanej w pozwie. Nadmieniono też, iż strona pozwana roszczenia pozwu w zakresie daty naliczania odsetek w żaden sposób nie kwestionowała. Apelacje od tego wyroku wniosły obie strony. Pozwany zaskarżył orzeczenie w części: a) w zakresie objętym pkt. 1 zasądzającym świadczenie ponad kwotę 61.378,00 zł, tj. co do kwoty 50 484 zł wraz z odsetkami ustawowymi oraz z rozstrzygnięciem o kosztach. b) w pkt. 1 co do kwoty 1353,68 zł tytułem skapitalizowanych odsetek ustawowych od kwoty 61 378 zł za okres od 10 października 2017 r. do daty wyrokowania Zaskarżonemu wyrokowi apelujący pozwany zarzucił naruszenie prawa materialnego, a w szczególności: 1. art.
polegające na błędnej wykładni przez nieuwzględnienie wszystkich istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy okoliczności, a mianowicie :
poprzez jego niewłaściwe zastosowanie w realiach niniejszej sprawy polegające na dokonaniu zwaloryzowania świadczenia w kwocie 248.699,56 oraz uwzględnieniu ryzyka zmiany siły nabywczej pieniądza w czasie w łączącym strony stosunku zobowiązaniowym i określeniu podziału ryzyka pomiędzy strony mniej więcej po połowie (48% po stronie powódki i 52% o po stronie pozwanego), podczas gdy prawidłowe zastosowanie instytucji waloryzacji i prawidłowa w świetle zasad współżycia społecznego ocena interesów stron powinna doprowadzić do zwaloryzowania świadczenia do kwoty 286.563,85 zł oraz podziału ryzyka w wymiarze proponowanym przez powódkę, tj. w relacji 30% i 70% 2) art.
poprzez jego niewłaściwe zastosowanie w realiach niniejszej sprawy polegające na zastosowaniu przeciętnego wynagrodzenia z 1977 roku jako współczynnika waloryzacji, podczas gdy prawidłowe zastosowanie instytucji waloryzacji i prawidłowa w świetle zasad współżycia społecznego ocena interesów stron powinna doprowadzić do zastosowania współczynnika waloryzacji w postaci średniego przeciętnego wynagrodzenia w okresie od 1975 r. do 1977 r., tj. w okresie opłacania składek. II. Naruszenie prawa procesowego: 1) art. 233 § 1 k.p.c. poprzez błędną, dowolną ocenę zebranego w sprawie materiału dowodowego oraz okoliczności istotnych dla sprawy i w konsekwencji zastosowanie rozkładu ryzyka w wymiarze innym niż wskazywany w pozwie przez powódkę, podczas gdy zgodna z zasadami logiki i doświadczenia życiowego ocena zebranego w sprawie materiału dowodowego, w szczególności profesjonalizm, sytuacja ekonomiczna pozwanego, a także sytuacja życiowa i majątkowa powódki, cel umowy ubezpieczenia wysokość kwot wpłaconych przez ubezpieczoną oraz wysokość pobieranego przez ubezpieczoną świadczenia rentowego, powinna prowadzić do uznania, że ciężar ryzyka hiperinflacyjnego powinien być podzielony w relacji 30% po stronie powódki i 70% po stronie pozwanego, 2) art. 316 k.p.c. poprzez jego niezastosowanie i nie przyjęcie do rozliczenia wynagrodzenia z kwartału poprzedzającego wydanie wyroku, (z IV kwartał 2017), albowiem wynagrodzenie to jest najbardziej uzasadnione okolicznościami sprawy, tj. terminem wykonania zobowiązania. 3) art. 98 § 1 k.p.c. oraz art. 100 k.p.c. poprzez niewłaściwe zastosowanie i zniesienie wzajemnie kosztów postępowania między stronami oraz nakazanie ściągnięcia od pozwanego na rzecz Skarbu Państwa - Sądu Okręgowego w Szczecinie kwoty 5.366,50 zł tytułem nieuiszczonych kosztów sądowych, podczas gdy koszty te z uwagi na specyfikę sprawy (uznaniowość) nie powinny obciążać powódki. 4) art. 102 k.p.c. poprzez jego nie zastosowania, w przypadku gdy zachodzi szczególny przypadek ze względy na sytuacje finansową i faktyczną powódki W oparciu o tak sformułowane zarzuty wnoszę o: 1) zmianę zaskarżonego wyroku: w zakresie pkt II sentencji wyroku poprzez zasądzenie od pozwanego dalszej kwoty w wysokości 76.928,23 złotych (słownie: siedemdziesiąt sześć tysięcy dziewięćset dwadzieścia osiem złotych i dwadzieścia trzy grosze), w zakresie pkt III i IV sentencji wyroku poprzez zasądzenie kosztów postępowania od pozwanego i nakazanie ściągnięcia od pozwanego na rzecz Skarbu Państwa - Sądu Okręgowego w Szczecinie tytułem nieuiszczonych kosztów sądowych, 2) ewentualnie o uchylenie zaskarżonego w części wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania, Ponadto, wnoszę o: 3) zasądzenie na rzecz pozwanego od powodów kosztów postępowania za obie instancje, w tym wynagrodzenia radcy prawnego według norm przepisanych. W odpowiedzi na apelację pozwanego, powódka wniosła o jej oddalenie apelacji i o zasądzenie od pozwanego na rzecz powódki kosztów postępowania apelacyjnego, w tym kosztów zastępstwa procesowego według norm przepisanych. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje: Apelacja wywiedziona przez powódkę okazała się o tyle zasadna, że dokonana w jej wyniku kontrola instancyjna orzeczenia wydanego przez Sąd Okręgowy doprowadziła do jego częściowej zmiany. Apelacja pozwanego jako pozbawiona wystarczających podstaw, podlegała natomiast oddaleniu. Na wstępie zaznaczenia wymaga, że Sąd I instancji w sposób prawidłowy zgromadził w sprawie materiał dowodowy, a następnie w sposób niewadliwy dokonał jego oceny. W konsekwencji ustalił stan faktyczny, odpowiadający treści tych dowodów. Tym samym Sąd Apelacyjny przyjął go za własny. W sytuacji bowiem, gdy sąd odwoławczy orzeka na podstawie materiału zgromadzonego w postępowaniu w pierwszej instancji nie musi powtarzać dokonanych ustaleń, gdyż wystarczy stwierdzenie, że przyjmuje je za własne. Sąd Apelacyjny podziela również dokonaną przez Sąd Okręgowy ocenę prawną powództwa, nieco odmiennie jednak ujmując jedno z kryteriów waloryzacji przedmiotowego świadczenia, co w konsekwencji doprowadziło do zmiany zaskarżonego wyroku. Dostrzeżenia jednocześnie wymaga, iż na etapie postępowania apelacyjnego spór w rozpoznawanej sprawie dotyczył wyłącznie sposobu waloryzacji świadczenia pieniężnego należnego powódce z tytułu zawarcia w dniu 28 maja 1975 roku przez jej matkę G. B. z (...) Zakładem Ubezpieczeń Oddziałem Powiatowym w S. (poprzednikiem prawnym pozwanego) umowy ubezpieczenia renty odroczonej, w której to umowie wskazano, że uposażonemu, czyli powódce przysługuje - jeżeli zgon ubezpieczonego nastąpi w okresie wypłacania mu renty - jednorazowe świadczenie w wysokości wpłaconych składek. Skoro zatem w apelacjach obu stron podniesiono zarzuty odnoszące się do przyjętej przez Sąd I instancji metodyki waloryzacji, to celowym jest łączne odniesienie się do środków odwoławczych wywiedzionych przez obie strony, przy czym zaznaczenia wymaga to, iż zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. sformułowany przez powódkę, w istocie sprowadzał się do zakwestionowania kryteriów, jakie legły u podstaw dokonanej w zaskarżonym wyroku waloryzacji, a nie oceny dowodów, czyli odnosił się do subsumcji nie kwestionowanego przez strony stanu faktycznego do normy prawnej zawartej w art. 358
k.c.), ma przede wszystkim służyć temu, aby w wyniku waloryzacji takiego świadczenia doszło do przywrócenia, chociażby w części, jego pierwotnej wartości, utraconej lub ograniczonej przez nie mogący być obiektywnie przewidzianym, istotny spadek siły nabywczej pieniądza, w okresie pomiędzy powstaniem zobowiązania, a czasem, w którym świadczenie stało wymagalne. Przyjmując te założenia za punkt wyjścia, Sąd odwoławczy, w ślad za Sądem I instancji uznał, że właściwym kryterium waloryzacyjnym, jako najbardziej obiektywnym będzie w rozstrzyganej sprawie przeciętne miesięczne wynagrodzenie. Posłużenie się takim kryterium w realiach niniejszej sprawy uzasadnione jest w szczególności charakterem świadczenia, które miało wyposażyć uprawnioną do niego powódkę w kwotę nie tylko istotną ekonomicznie, ale też w taką, która będzie przez nią traktowana jako skumulowany dochód. Zastosowanie opisanego wyżej mechanizmu wyliczenia, opartego na przyjętym kryterium, jest więc nastawione na zachowanie przybliżonej wartości ekonomicznej świadczenia umownego należnego powódce, w warunkach nie zdeprecjonowania go przez zjawiska hiperinflacyjne w okresie trwania zobowiązania. Wyżej wskazana kwota jest z kolei punktem wyjścia do przeprowadzenia drugiego etapu procesu sądowej waloryzacji, w oparciu o kryteria wymienione w art.
k.c., które nakazują wyważyć interesy stron w granicach zasługujących na ochronę przy utrzymaniu właściwego stosunku między nimi. Słuszny interes może i powinien być uwzględniony, ale tylko do granic kolizji z interesem drugiej strony. Jednocześnie należy pamiętać, że ingerencja sądu powinna następować w minimalnym zakresie, gdyż waloryzacja sądowa stanowi wyjątek od zasady dotrzymania umów i nie może prowadzić do podważenia całego systemu umownego oraz likwidacji stabilności umów. Co do zasady więc, rozkład pomiędzy stronami stosunku umownego ryzyka związanego z następstwami niedających się przewidzieć zjawisk, które doprowadziły do istotnej zmiany siły nabywczej pieniądza, dla świadczeń z niego wynikających powinien być pomiędzy nimi równy. Sąd Apelacyjny podziela twierdzenia powódki, że podstawę do zróżnicowania pomiędzy powódką i stroną pozwaną ryzyka związanego z utratą wartość pieniądza mógł być fakt, że z jednej strony w ramach stosunku zobowiązaniowego nawiązanego pomiędzy poprzednikami prawnymi stron, występował podmiot profesjonalny na rynku ubezpieczeń, przez znaczny okres obowiązywania umowy monopolista na rynku tych ubezpieczeń, a z drugiej osoba fizyczna, która podpisując umowę o charakterze umowy przestąpienia w istocie nie miała wpływu na ukształtowanie jej postanowień i działając w zaufaniu do zakładu ubezpieczeń, wpłaciła z tytuł składki wysokie, jak na ówczesne warunki kwoty pieniężne w celu zapewnienia tak sobie, jak i osobie uposażonej godziwe, w zakresie wysokości, świadczenie, realizujące cele wynikające z ich istoty. Wyważając interesy obu stron, trzeba jednak wziąć pod rozwagę również i to, że: - ubezpieczyciel, nawet mimo wskazanego wyżej zawodowego charakteru prowadzonej działalności na rynku ubezpieczeń, także nie był w stanie przewidzieć skali hiperinflacji i rozmiarów następstw tego zjawiska i w swojej działalności również został istotnie dotknięty jego skutkami w postaci deprecjacji wartości świadczeń wzajemnych kontrahentów umów ubezpieczenia, - ubezpieczona G. B. nie kwestionowała zakresu umownej waloryzacji świadczenia rentowego, które było jej wypłacane od dnia 6 listopada 1983 do sierpnia 2017 r. - charakter umowy ubezpieczenia prowadzi do obciążenia obu stron umowy ryzykiem jej wykonania. Oceniając zatem interesy stron, a także sięgając do reguł etycznych, nakazujących chronić usprawiedliwiony prawnie interes słabszego w relacji zobowiązaniowej podmiotu, wbrew wspierającej zarzut materialnoprawny argumentacji powódki, za trafny należało uznać pogląd Sądu I instancji, że w ustalonych okolicznościach faktycznych sprawy, strony sporu powinny zostać obciążone po połowie ryzykiem wynikającym z następstw deprecjacji siły nabywczej pieniądza. Zastosowanie postulowanej przez powódkę proporcji 70% i 30 % na korzyść powódki nie uwzględniałoby bowiem wyżej wskazanych uwarunkowań oraz faktu, iż w ramach tego samego stosunku zobowiązaniowego, zakład ubezpieczeń przez bardzo długi okres czasu wypłacał rentę na rzecz matki powódki, dokonując waloryzacji tego świadczenia w sposób, który nie był podważany przez ubezpieczoną, a to oznacza, że jedno ze wzajemnych świadczeń pozwanego, za które uiszczona została składka ubezpieczeniowa, zostało zrealizowane w sposób akceptowany przez kontrahenta. Ostatecznie więc Sąd Apelacyjny uznał za adekwatną do okoliczności wiążących się z waloryzacją świadczenia przysługującego powódce kwotę134.079 zł, czyli połowę z sumy 268.158 zł, którą to kwotę należało pomniejszyć o środki pieniężne wypłacone dobrowolnie powódce przed wytoczeniem powództwa. Wbrew temu, co podnosi pozwany w apelacji, Sąd I instancji nie popełnił błędu, zasadzając odsetki należne powódce od daty wezwania do zapłaty. Wymagalność świadczenia pośmiertnego, należnego podmiotowi uposażonemu, następowała po upływie 14 dni od daty zgonu ubezpieczonej. Pogląd, w ramach którego zakład ubezpieczeń odwołuje się do charakteru ocenianego instancyjnie orzeczenia jako mającego charakter kształtujący stosunek prawny, w realiach niniejszej sprawy nie zasługuje na akceptację. Decyzją z dnia 7 września 2017 roku (...) Spółka Akcyjna w W. przyznał bowiem M. B. tytułem świadczenia pośmiertnego w związku ze zgonem ubezpieczonej G. B. kwotę 11.804,46 zł i suma ta została wypłacona powódce, co oznacza, iż pozwany uznawał, że w ten sposób wykonał w całości swoje zobowiązanie umowne. Taki też pogląd prezentował w toku sporu przed Sądem I instancji. Jednakże w apelacji zmienił go, przyjmując, że wypłacona przed procesem kwota nie odpowiada należnemu powódce świadczeniu i powinno ono być wyższe o 61.378 zł. W apelacji pozwanego znalazło się również wyliczenie, odwołujące się do przesłanek normatywnych określonych w art. 358
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.