pełnomocnictwem (...) agent ubezpieczeniowy uprawniony był do wykonywania czynności pośrednictwa ubezpieczeniowego na rzecz (...) obejmujących wykonywanie czynności przygotowawczych do zawierania umów ubezpieczenia na życie należących do działu I ubezpieczenia na życie: grupy trzeciej, grupy piątej, uczestniczenia w administrowaniu polegających na: przyjmowaniu wniosków o ubezpieczenie, dostarczaniu zabezpieczającemu polisy, informowaniu ubezpieczającego i ubezpieczonego o konieczności wykonywania badań lekarskich, wyjaśniania warunków zawartych umów ubezpieczenia, wyjaśniania i przypominanie o obowiązkach stron, pośredniczeniu między (...) i ubezpieczającym w przekazywaniu informacji, pomocy w przygotowaniu korespondencji, pomocy ubezpieczonym i uposażonym w przygotowaniu korespondencji kierowanej przez ubezpieczającego do (...), przypominaniu ubezpieczającemu o opłacie składek, których termin płatności upłynął. W dniu 21 sierpnia 2008 r. powódka podpisała przedstawiony przez agenta W. P.
ogólnymi warunkami ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym (...) P. A. 2008 plus, które stanowiły integralną część umowy potwierdzonej polisą umowa miała na celu gromadzenie środków finansowych przez nabywanie jednostek uczestnictwa ze środków pochodzących ze składek, jej przedmiotem zaś było ubezpieczenie życia ubezpieczonego. Celem lokowania środków pochodzących ze składek Towarzystwo tworzy Fundusze.
6 o.w.u. wartość Funduszu i wartość jednostki uczestnictwa Funduszu jest ustalana na każdy dzień wyceny. Na dzień powstania Funduszu wartość jednostki uczestnictwa jest określana przez Towarzystwo.
10 jednostki uczestnictwa mają wyłącznie charakter pojęciowy, służą ustaleniu wysokości świadczenia ubezpieczeniowego, częściowej wypłaty i całkowitej wypłaty oraz nie przyznają ubezpieczającemu prawa do poszczególnych aktywów Towarzystwa.
Towarzystwo pobiera następujące opłaty: opłatę wstępną, opłatę za zarządzanie, opłatę administracyjną, opłatę transakcyjną, opłatę likwidacyjną, opłatę od wykupu, opłatę za przewalutowanie, opłatę za ryzyko, opłatę za wznowienie umowy ubezpieczenie, opłatę za cesję, opłatę za obniżenie składki regularnej. Opłata administracyjna
pkt 4 wskazanego §18 miała być ustalana kwotowo i pobierana miesięcznie z góry przez umorzenie na subkoncie składek regularnych odpowiedniej liczby jednostek uczestnictwa.
opłata likwidacyjna ustalana była procentowo i pobierana z subkonta składek regularnych, poprzez umorzenie jednostek uczestnictwa, przed całkowitą wypłatą w razie wygaśnięcia umowy ubezpieczenia w sytuacjach wskazanych w § 12 ust. 2, § 25 ust. 2 pkt 2, 3,5 oraz od tej części częściowej wypłaty z subkonta składek regularnych, która powoduje że wartość subkonta składek regularnych staje się niższa od kwoty odpowiadającej statusowi polisy opłaconej. Powódka otrzymywała roczne sprawozdania ze stanu rachunków, który dla numeru polisy (...) na dzień 27.08.2009 wynosił 53 754,64 zł, na dzień 18.07.2010r. – 57 458,96 zł, na dzień 18.07.2011 r. – 59 582,56 zł, na dzień 18.07.2012 r. – 54 477,07 zł, na dzień 18.07.2012 r. – 54 477,07 zł, na dzień 18.07.2013 r. – 52 419,63 zł, na dzień 20.07.2014 r. – 56 195,71 zł, na dzień 19.07.2015 r. – 54 643,89 zł, na dzień 18.07.2016 r. – 38 440,87 zł, a dla polisy nr (...) stan rachunku na dzień 27.08.2009 r. wynosił 53 754,61 zł, na dzień 18.07.2010 r. – 57 446,95 zł, na dzień 18.07.2011 r. – 59 570,05 zł, na dzień 18.07.2012 r. – 54 446,16 zł, na dzień 18.07.2013 r. – 52 410,90 zł, na dzień 20.07.2014 r. – 56 186,07 zł, na dzień 19.07.2015 r. – 54 634,90 zł, na dzień 18.07.2016 r. – 38 437,81 zł. Pismem z dnia 22.07.2016 r. pozwany poinformował powódkę, że od dnia 8 stycznia 2015 r. (...) Bank (...) S.A. pełniący funkcję depozytariusza rozpoczął proces likwidacji funduszy inwestycyjnych związanych z (...), (...), (...) a przewidywana data zakończenia procesu likwidacji to 8 stycznia 2017 r. Jednocześnie poinformowano powódkę, że z dniem rozpoczęcia procesu likwidacji fundusze inwestycyjne I. P. (...) (...)oraz I. P. (...) zaprzestają ogłaszania wartości jednostek uczestnictwa. Wskazano, że została przyjęta wycena wartości jednostek uczestnictwa na dzień 8 stycznia 2016 r. oraz, że wskazana wycena nie jest ostateczna i może ulegać dalszym zmianom w trakcie procesu likwidacji. Kolejnym pismem z 07.09.2016 r. pozwany poinformował powódkę, że (...) Bank (...), likwidator subfunduszu(...)dokonał umorzenia 50% jednostek uczestnictwa tego subfunduszu oraz wypłaty z tego tytułu środków pieniężnych uczestnikom tego subfunduszu. Pismo zawierało wyjaśnienie, iż częściowe umorzenie jednostek uczestnictwa subfunduszu(...)nie oznacza zakończenia procesu likwidacji tego subfunduszu, a przewidywana data zakończenia tego procesu to 8 stycznia 2017 roku. Powódka 08.11.2016 r. skierowała do zarządu Towarzystwa przedsądowe wezwania do zapłaty łącznie 100 000 zł – tytułem zwrotu bezpodstawnego wzbogacenia, motywując zaistnieniem przesłanek nieważności umów z dnia 28.08.2008 r. Pismem z dnia 7.02.2017 r. pozwane Towarzystwo przedstawiło powódce propozycję zmiany wysokości pobieranej opłaty likwidacyjnej (dot. Polisy nr (...)).
porozumieniem miała być pobierana opłata likwidacyjna jako % środków wypłacanych z subkonta składek regularnych w roku polisy (...) – 25%, 3-22%, 4-20%, 5-18%, 6-16%, 7-14%, 8-12%, 9-10%, 10-8%, 11 i kolejne 0%. Na dzień 25.04.2017 r. środki powódki z obu umów zainwestowane były w fundusze nominowane w złotych polskich: (...). Jednostki uczestnictwa w trzech pierwszych wymienionych funduszach są w 100% ulokowane w funduszach I. P. (...) oraz I. P. (...), które są w trakcie procesu likwidacji. Sąd wskazał, że powyższy stan faktyczny ustalił w oparciu o dowody z dokumentów, stanowiska Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, oświadczenie Rzecznika (...), zeznania świadka W. P.
art. 5 ust 1 ww. ustawy praktykę rynkową uznaje się za działanie wprowadzające w błąd, jeżeli działanie to w jakikolwiek sposób powoduje lub może powodować podjęcie przez przeciętnego konsumenta decyzji dotyczącej umowy, której inaczej by nie podjął. Oceny nieuczciwości praktyki rynkowej stosowanej przez przedsiębiorców dokonuje się według dwóch kryteriów: sprzeczności z dobrymi obyczajami oraz zniekształcenia lub możliwości zniekształcenia zachowania rynkowego przeciętnego konsumenta przed zawarciem umowy dotyczącej produktu w trakcie jej zawierania lub po jej zawarciu. Praktyką zniekształcającą zachowanie gospodarcze konsumenta jest takie działanie, które znacząco osłabia zdolność konsumenta do podjęcia decyzji w warunkach dostatecznej wiedzy i przez to powoduje, że konsument podejmuje decyzję dotyczącą określonej umowy, jakiej w innym przypadku by nie podjął. W myśl art. 5 ust. 3 pkt 2 u.p.n.p.r wprowadzające w błąd działanie może w szczególności dotyczyć cech produktu, w szczególności możliwości i spodziewanych wyników zastosowania produktu oraz ryzyka i korzyści związanych z produktem. W ocenie Sądu pierwszej instancji, sposób w jaki zawierane były przez pozwanego umowy z powódką stanowił nieuczciwą praktykę rynkową. Sposób prezentacji przedmiotowego produktu finansowego przez pozwaną spółkę był sprzeczny z dobrymi obyczajami, gdyż doradca finansowy nie poinformował powódki o całym ryzyku związanym z inwestycją. Doradca przedstawił powódce perspektywę spodziewanych zysków z tym, że nie była to gwarancja tylko założenie. W tym czasie przewidywany zysk był w granicach 7% rocznej stopy zwrotu, co wskazał przesłuchany jako świadek W. P.
art. 353 1 k.c. doznaje ograniczenia ze względu na jego naturę. Sam fakt, że ustawa przewiduje możliwość zawierania umów ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym nie przesądza, że każda tak zatytułowana umowa jest umową ubezpieczenia. Spośród elementów, które mają kluczowy wpływ na ocenę tego, czy dana umowa ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym jest umową ubezpieczenia jest losowość zajścia wypadku ubezpieczeniowego. L. zaś winna być rozumiana poprzez pryzmat ryzyka, które przenoszone jest na ubezpieczyciela, a chęć jego wyzbycia się stanowi główną przyczynę zawarcia umowy ubezpieczenia. Sąd Okręgowy stwierdził, że w przedmiotowej umowie ubezpieczenia ryzyko ubezpieczeniowe było pozorne bądź w ogóle nie występowało. W latach 2009-2015 stan rachunków dla obu polis był dodatni w stosunku do wpłaconych kwot po 50 000 złotych na każdą polisę i stanowił sumy ponad 43 000 złotych na każdym z rachunków. Sąd zauważył, że strona pozwana nie wykazała, w jaki sposób nadwyżki te zostały przez nią zagospodarowane i ulokowane, zwłaszcza, że strona powodowa była pozbawiona prawa do poszczególnych aktywów, a jednostki uczestnictwa miały wyłącznie charakter pojęciowy. Takie uregulowania są niedozwolone, stawiają stronę powodową w niekorzystnej sytuacji i skutkują uzyskiwaniem zysków przez pozwanego. Sąd pierwszej instancji szczegółowo zreferował oświadczenie Rzecznika (...), po czym stwierdził, że umowa ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, w której suma ubezpieczenia na wypadek śmierci osoby ubezpieczonej wynosi 1% wartości subkonta składek regularnych - nie realizuje funkcji ochronnej, a ochrona ubezpieczeniowa ma charakter pozorny. Umowa ubezpieczenia w kształcie nadanym przez pozwanego generuje po stronie konsumentów ryzyko inwestycyjne oraz ryzyko finansowe w postaci konieczności pokrycia opłaty likwidacyjnej. Ryzyko ubezpieczeniowe, tzn. ryzyko zajścia wypadku ubezpieczeniowego i wypłaty sumy ubezpieczenia jest znikome, a w szczególnym przypadku zerowe. Sąd doszedł do wniosku, że ze względu na brak ryzyka ubezpieczeniowego przedmiotowa umowa ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym była nieważna od samego początku. Zdaniem Sądu, ewidentna jest bowiem dysproporcja ryzyk obciążających konsumenta i pozwanego, który pomimo, że jest profesjonalistą w zakresie odpłatnego przejmowania ryzyka - ryzyka tego w ogóle nie ponosi. Sąd wskazał, że Rzecznik (...) stwierdził, że zawieranie umów tego typu stanowiło także praktykę naruszającą zbiorowe interesy konsumentów. Sąd Okręgowy wywiódł, że w przeważającej mierze ryzyko ubezpieczeniowe związane z przedmiotową umową ubezpieczenia obciążało powódkę - w wymiarze ryzyka inwestycyjnego, które w całości spoczywa na osobie ubezpieczonej. Ryzyko zerowej stopy zwrotu z inwestycji obciąża powódkę, a nie pozwanego. Oznacza to, że w przedmiotowej umowie ubezpieczenia ryzyko transakcji spoczywa prawie w całości na powódce, a nie na pozwanym, pomimo, że to powódka płaci składkę ubezpieczeniową. Rodzi to pytanie, czy taka dysproporcja ryzyka gospodarczego nie świadczy o praktyce naruszającej zbiorowe interesy konsumentów. Konsumenci nie tylko, że nie przenoszą ryzyka zajścia wypadku ubezpieczeniowego na pozwanego ubezpieczyciela, to ponoszą całe ryzyko inwestycyjne oraz ryzyko finansowe w postaci konieczności pokrycia opłat likwidacyjnych, będących ekwiwalentem wynagrodzenia pośrednika ubezpieczeniowego, ustalonego z góry przez pozwanego w wysokości krotności składki pierwszorocznej. Sąd Okręgowy uznał, że sytuacja gdy warunki umowy nie pozwalają na określenie wielkości świadczenia jednej z zobowiązanych stron, a ryzyko inwestycji obciąża wyłącznie powódkę, prowadzi do zniekształcenia stosunku obligacyjnego. Warunki tych umów są sprzeczne z jakąkolwiek rozsądną interpretacją stosunku zobowiązaniowego. Nie może zasługiwać aprobatę działanie strony pozwanej, jako wyspecjalizowanego podmiotu trudniącego się zawodową działalnością, polegające na czerpaniu wyłącznie na własną rzecz zysków z funduszy zainwestowanych przez powódkę, a następnie przerzucenie wyłącznie na nią wszelkich strat w sytuacji, gdy zwróciła się o rozwiązanie umów. Z tego powodu Sąd pierwszej instancji uznał te umowy za nieważne, na podstawie art. 353 1 k.c. w zw. z art. 58 k.c. Sąd wskazał, że wobec tego, że powódka świadczyła na rzecz pozwanego ubezpieczyciela na podstawie umów, które okazały się ab initio nieważne (condictio sine causa), to w sprawie znajduje zastosowanie przepis art. 405 k.c. w zw. z art. 410 § 1 k.c. Z tych względów Sąd zasądził na rzecz powódki od pozwanego Towarzystwa na podstawie wskazanych wyżej przepisów kwotę 100 000 zł. Apelację od powyższego wyroku wniosła pozwana Spółka, zaskarżając go w całości i zarzucając: - naruszenie przepisów prawa materialnego tj.: 1) art. 4 ust. 1 w zw. z art. 5 ust. 1, ust. 3 pkt 2 ustawy z dnia 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (Dz.U. 2007 r., nr 171, poz. 1206) poprzez niewłaściwą ich wykładnię i niewłaściwe zastosowanie, polegające na przyjęciu, że pozwany w chwili zawarcia umowy z powódką dopuścił się praktyk wprowadzających w błąd, sprzecznych z dobrymi obyczajami zniekształcających zachowanie rynkowe konsumenta – powódki, podczas gdy w materiale dowodowym zgromadzonym w aktach sprawy brak jest jakichkolwiek przesłanek pozwalających na przypisanie pozwanemu takiego sposobu postępowania, zaś rzeczone przepisy stanowią samoistną podstawę do stwierdzenia nieważności umowy, konkurencyjną w stosunku do art. 58 k.c. i ich łączne zastosowanie nie znajduje uzasadnienia, a powódka reprezentowana przez profesjonalnego pełnomocnika nie powoływała się na tę podstawę swojego roszczenia, lecz wyraźnie wskazała na art. 58 k.c. (podobnie jak Sąd Okręgowy w Łomży nie wskazując paragrafu tego artykułu), 2) art. 805 § 1 k.c. w zw. z art. 353 1 k.c. poprzez błędną ich wykładnię polegającą na przyjęciu, że umowy ubezpieczenia na życie z Ubezpieczeniowym Funduszem Kapitałowym ( (...)), których stroną jest powódka nie noszą w sobie wystarczających cech umowy ubezpieczenia, podczas gdy art. 13 ust. 4 ustawy z dnia 22.05.2003 r. o działalności ubezpieczeniowej (Dz.U. nr 124, poz. 1151), obowiązujący w chwili zawarcia umowy ubezpieczenie na życie oraz art. 23 ust. 1 ustawy z dnia 11.09. 2015 r. o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej (Dz.U. 2015 r., poz. 1844) dozwalał i dozwala tego rodzaju umowę, jako formę umowy ubezpieczenia na życie, nie określając jaki zakres ma stanowić część ubezpieczeniowa umowy, a pozwany ponosił i ponosi realne ryzyko ubezpieczeniowe z tytułu wystąpienia wypadku ubezpieczeniowego w postaci śmierci powódki, co Sąd I instancji, całkowicie pominął, 3) art. 23 ust. 1 w zw. z art. 482 ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej poprzez błędną jego wykładnię polegającą na przyjęciu, że w umowach ubezpieczenia na życie z (...) ryzyko ekonomiczne związane z lokatą kapitału ponosi ubezpieczyciel – pozwany, podczas gdy w literaturze i orzecznictwie ugruntowany jest pogląd polegający na twierdzeniu, iż przy tego typu umowach ryzyko inwestycyjne ciąży na powódce – ubezpieczeniowej, co zresztą wynikało wprost z art. 155 ust.1a ustawy o działalności ubezpieczeniowej i wynika z art. 253 ust. 3, art. 276 ust. 7 i 8, art. 277 ust. 3 pkt 6 ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej, 4) art. 58 k.c. poprzez niewłaściwe zastosowanie i niewskazanie, która z podstaw nieważności zawarta w tym przepisie i który paragraf tego przepisu znalazł zdaniem Sądu Okręgowego zastosowanie w niniejszej sprawie, a także poprzez uznanie, że przekroczono zasadę swobody umów, gdyż na podstawie umowy nie można określić wysokości świadczenia, w sytuacji kiedy określenie wysokości świadczenia z tytułu wypadku ubezpieczeniowego lub świadczenia z tytułu wykupu jest prostym działaniem matematycznym, a zawarta umowa nosi wszystkie cechy umowy ubezpieczenia na życie z (...), - naruszenie przepisów postępowania, które miało wpływ na wynik sprawy tj.: 1) art. 233 § 1 k.p.c. poprzez przekroczenie granicy swobodnej oceny dowodów w postaci zeznań świadka W. P.
(k. 424) umowy miały na celu gromadzenie środków finansowych przez nabywanie jednostek uczestnictwa ze środków pochodzących ze składek. Z treści § 3 zd. 2. o.w.u. (k. 424) wynikało, że przedmiotem ubezpieczenia było życie ubezpieczonego. Zakres ubezpieczenia obejmował śmierć ubezpieczonego i dożycie przez ubezpieczonego 100 lat (§ 4).
świadczenia z tytułu umowy przysługiwały: - w razie śmierci ubezpieczonego, gdy ubezpieczony nie ukończył 66 lat, w wysokości wyższej z następujących kwot: sumy ubezpieczenia zwiększonej o wartość subkonta składek dodatkowych albo wartości rachunku ubezpieczającego; - w razie śmierci ubezpieczonego, gdy ukończył on 66 lat przysługiwało świadczenie w wysokości 101 % wartości subkonta składek regularnych (z zastrzeżeniem postanowień § 12 ust. 2) oraz 100 % wartości subkonta składek dodatkowych. W razie dożycia przez ubezpieczonego 100 lat w okresie wykonywania umów Towarzystwo zobowiązało się spełnić na rzecz ubezpieczonego świadczenie w wysokości wskazanej w ust. 1 pkt 2 (wartości rachunku ubezpieczającego). Bezspornym było, że środki ze składki (z dwóch pierwszych rat – tj. po 25 000zł w każdym przypadku),
dyspozycją powódki z dnia 21.08.2008 r. zostały alokowane w ubezpieczeniowych funduszach kapitałowych: (...) T. – 50 % (12 500 zł), (...) (...) (...)(ob. (...)) – 20 % (5 000 zł) i (...) 30 % (7500 zł). Ostatnia składka, wpłacona 24.03.2009 r., w przypadku obu umów została alokowana na nabycie jednostek uczestnictwa w 2 (...) tj. (...) (...) po 20 % środków (5 000 zł) i (...) po 80 % środków (20 000 zł). Wynikało to z tego, że tym czasie pozwany wprowadził ograniczenia w dokonywaniu transferów i alokacji do (...) (...) T. w oparciu o uprawnienie wynikające z § 9 ust. 1 Regulaminu Funduszu i alokował cześć składki, która miała być alokowana do tego Funduszu do (...) o niskim poziomie ryzyka inwestycyjnego tj. (...), o czym poinformował powódkę przy pomocy zakładki Twój rachunek,
porozumieniem miała być pobierana opłata likwidacyjna jako % środków wypłacanych z subkonta składek regularnych w roku polisy (...) – 25%, 3 - 22%, 4 -20%, 5 -18%, 6 -16%, 7 -14%, 8 -12%, 9 -10%, 10 -8%, 11 i kolejne 0%. Na dzień 19.11.2018 r. stan rachunku ubezpieczającego wynosił dla polisy (...) – 34 037,53 zł (k. 459), a dla polisy (...) – 34 035,16 zł (k. 461). Przechodząc do oceny prawnej, należy wskazać na wstępie, że słusznie podnosi skarżący, iż powódka nie sformułowała swego żądania w oparciu o przepisy ustawy z dnia 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (t.j. Dz.U. 2017, poz. 2070), która to ustawa przewiduje dla konsumenta – w razie dokonania nieuczciwej praktyki rynkowej – różnego rodzaju roszczenia, w tym najdalej idące żądanie unieważnienia umowy z obowiązkiem wzajemnego zwrotu świadczeń oraz zwrotu kosztów związanych z nabyciem produktu (art. 12 ust. 1). Jest to żądanie niewątpliwie odmienne od żądania ustalenia nieważności umowy jako sprzecznej z ustawą albo mającej na celu obejście prawa albo sprzecznej z zasadami współżycia społecznego (art. 58 k.c.). Bezprzedmiotowe są zatem rozważania Sądu w tej części, w której dotyczą oceny stanu faktycznego w kontekście przepisów w/w ustawy i wywiedziony w ich następstwie wniosek o dopuszczeniu się przez pozwanego przy zawieraniu umów nieuczciwej praktyki rynkowej. Opierał się on zresztą na nie znajdującym dostatecznego usprawiedliwienia w materiale sprawy - w szczególności w zeznaniach W. P. i powódki, w korespondencji elektronicznej poprzedzającej zawarcie umów, dokumentacji dot. zawartych umów - ustaleniu, że sposób przedstawienia powódce określonego produktu był wysoce sugestywny. W szczególności, już tylko wobec treści informacji zawartych we wniosku o zawarcie umów, które powódka podpisała nie można było przyjąć, że informowano ją, że kupno produktu nie niesie za sobą żadnego ryzyka finansowego, a jedynie generuje zyski, że produkt ma charakter zwykłej lokaty z gwarancją zysku wreszcie, że nie poinformowano powódki, że na skutek spadku wartości jednostek Funduszy może ona stracić znaczną część kapitału. Istota sporu w tej sprawie sprowadzała się natomiast do oceny, czy zawarte przez strony umowy są nieważne na podstawie art. 58 k.c. w zw. z art. 353 1 k.c., jak twierdziła w pozwie powódka. Ten ostatni przepis stanowi, że strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego. Co do zasady trafna była ocena Sądu pierwszej instancji, że strony zawarły dwie umowy ubezpieczenia na życie z funduszem ubezpieczeniowym.
umowami, ich celem było nie tylko zobowiązanie ubezpieczyciela wypłaty ubezpieczonym świadczeń w przypadku śmierci powódki lub dożycia do końca umowy ubezpieczenia, ale także gromadzenie i inwestowanie środków finansowych ubezpieczającej przy wykorzystaniu ubezpieczeniowego funduszu kapitałowego ( (...)). Umowy nie były zatem klasycznymi umowami ubezpieczenia lecz miały złożony charakter i łączyły w sobie elementy umowy ubezpieczenia oraz umowy inwestycyjnej (art. 805 k.c. i art. 13 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o działalności ubezpieczeniowej, obecnie art. 23 ust.1 ustawy z 11 września 2015 r. o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej). Ten drugi element niewątpliwie był dominujący, co jednak nie wyklucza oceny, że umowy stanowiły dopuszczalną prawem – w świetle ustawy o działalności ubezpieczeniowej – formę ubezpieczenia z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym. Natężenie cech umowy ubezpieczenia lub umowy inwestycyjnej (inwestowania umówionej części składki) może kształtować się w tego rodzaju umowach różnie, w zależności od woli stron. Powódka, w ocenie Sądu Apelacyjnego, nie wykazała, aby postanowienia umów pozostawały w sprzeczności z przepisami prawa i czyniły umowy niezgodnymi z istotą umowy ubezpieczenia czy też stosunkiem zobowiązaniowym. Nie wykazała też aby umowy były sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Prawa i obowiązki stron w umowach składały się w części z elementów charakterystycznych dla umów ubezpieczenia, a w części z elementów, które nadawały im indywidualny charakter. Przy ocenie charakteru umów nie można było pomijać, że pozwane Towarzystwo udzielało ochrony ubezpieczeniowej na wypadek zgonu lub dożycia do końca okresu odpowiedzialności i na wypadek zajścia jednego z tych zdarzeń zobowiązało się spełnić świadczenie ubezpieczeniowe. Uiszczone składki pełniły zarówno funkcję typowej składki ubezpieczeniowej, jak też miały również charakter inwestycji, przy czym z umów, a nawet już z wniosku o ich zawarcie, dostatecznie jasno wynikało, że pozwane Towarzystwo nie gwarantuje osiągnięcia celu inwestycyjnego (zysku). Nie mogło więc być wątpliwe dla powódki, że inwestowanie będzie się odbywać na jej rachunek i ryzyko. Przy tym, wprawdzie element ubezpieczeniowy miał w umowach charakter drugorzędny, ale nie można stwierdzić, że nie występował w ogóle. Nie ulega wątpliwości, że na wypadek śmierci ubezpieczonego ubezpieczyciel zobowiązał się wypłacić świadczenia w wysokości określonej w o.w.u., którą miała stanowić: wyższa z wartości: wartość rachunku ubezpieczającego lub suma składek regularnych (suma ubezpieczenia) zwiększona o wartość subkonta składek dodatkowych – w przypadku zgonu ubezpieczonego przed ukończeniem 66 lat; 101 % wartości subkonta składek regularnych oraz 100 % wartości subkonta składek dodatkowych – w przypadku zgonu ubezpieczonego po ukończeniu 66 lat. Natomiast w razie dożycia 100 lat w okresie trwania umowy ubezpieczyciel zobowiązał się wypłacić świadczenia w wysokości równej wartości rachunku ubezpieczającego. Powódka miała zatem możliwość, by rozważyć wysokość ewentualnych świadczeń. W przypadku zajścia wypadku ubezpieczeniowego osoby uposażone mogły liczyć na świadczenie, którego wysokość – w przypadku skutecznego inwestowania – przekraczałaby wysokość uiszczonej składki, natomiast w razie niepowodzenia w inwestowaniu odpowiadałaby sumie ubezpieczenia zdefiniowanej w o.w.u. - będącej sumą składek regularnych lub wartości subkonta składek regularnych (w przypadku zgonu po ukończeniu 66 lat) . Oznacza to, że nie można twierdzić, a tym samym podzielić poglądu wyrażonego w sprawie przez Rzecznika Ubezpieczonych, że ubezpieczyciel nie podejmował ryzyka (albo tylko minimalne), czy że ryzyko to było pozorne. W przypadku nieudanej strategii inwestycyjnej powódki, byłby zobowiązany – w razie zajścia wypadku ubezpieczeniowego – do wypłaty świadczeń w wysokości wyższej, niż zgromadzone na rachunkach. Nie można również podzielić poglądu, że umowy nie realizowały funkcji ochronnej, a ochrona ubezpieczeniowa była pozorna. Niejasny jest też pogląd Rzecznika, przyjęty bez zastrzeżeń przez Sąd pierwszej instancji, że ryzyko ubezpieczeniowe – zajście wypadku ubezpieczeniowego i wypłaty sumy ubezpieczenia było znikome, a w szczególnym wypadku zerowe. Wprawdzie umowy nie gwarantowały zwrotu całego zainwestowanego kapitału, to należy mieć na względzie, że umowa ubezpieczenia będąc umową dwustronnie zobowiązującą, nawet jeśli zakwalifikować ją jako umowę wzajemną, nie musi gwarantować ekonomicznej, pełnej ekwiwalentności świadczeń. Przy definiowaniu umowy wzajemnej nie wymaga się, aby świadczenia obu stron były względem siebie równowartościowe, a ekwiwalentność świadczeń może być jedynie subiektywna. Nadto, kwestionowane przez powódkę postanowienia o.w.u. (§ 15 ust. 6, 7, 10) są - wbrew jej twierdzeniom w pozwie - dostatecznie jasne. Słusznie wskazał pozwany, że nie mogą być interpretowane w oderwaniu od powszechnie obowiązujących przepisów prawa oraz Regulaminu Funduszy. Oznaczają zaś one jednoznacznie, że wycena jednostek uczestnictwa dokonywana jest każdego dnia. Wszystkie fundusze inwestycyjne wymienione w załączniku do o.w.u. nominowane w złotych polskich, jako częstotliwość wyceny przyjmują dzień roboczy Giełdy Papierów Wartościowych w W.. Informacje o tym zawierają karty i statuty poszczególnych funduszy. W chwili powstania Funduszu wartość jednostki uczestnictwa wyceniana jest przez Towarzystwo. Pozwany podniósł też słusznie, że wartość jednostek uczestnictwa zależy od wartości jednostek uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych, w których środki zostały zainwestowane przez powódkę. W związku z tym nie można było przyjąć, że zawarte umowy naruszają dyspozycję art. 353 1 k.c. Były to dopuszczalne prawem umowy ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym, zawierające essentialia negotii umowy ubezpieczenia na życie tj. zobowiązanie do wypłaty świadczenia określonego w o.w.u. w razie zajścia wypadku ubezpieczeniowego i zobowiązanie ubezpieczającego do zapłaty składki. W części inwestycyjnej były to odpowiednio: zarządzanie na zlecenie ubezpieczającego aktywami ubezpieczeniowego funduszu kapitałowego i zapłata składki, z której miały być potrącane określone w załączniku do umowy opłaty. Podsumowując, świadczeniem głównym po stronie ubezpieczającego było opłacenie składki, a po stronie pozwanej obowiązek realizacji jednego ze świadczeń: z tytułu śmierci, z tytułu dożycia, z tytułu wykupu. Oceniając natomiast twierdzenia powódki co do okoliczności zawarcia umów, jej pobudek i przekonania, którymi kierowała się przy zawieraniu umów, to trzeba zauważyć, że kontakt z agentem ubezpieczeniowym nawiązała ona na około miesiąc przed zawarciem umów, co uzasadnia stwierdzenie pozwanego, iż nie działała w pośpiechu, pod presją czasu, bez możliwości rozeznania wszystkich istotnych okoliczności. Potwierdziła własnoręcznym podpisem dostarczenie jej przed zawarciem umów o.w.u. i regulaminu funduszy oraz poświadczyła że zapoznała się z nimi. Ich treść była wystarczająco jasna i jednoznaczna. W oparciu o nie powódka miała możność zorientować się, że to na niej ciąży ryzyko inwestycyjne oraz jakie świadczenia są gwarantowane na wypadek zajścia wypadku ubezpieczeniowego. W materiale sprawy brak jest wsparcia dla twierdzeń powódki, że przed zawarciem umów nie otrzymała od agenta pozwanego informacji o ryzyku inwestycji i o tym, że w całości obciąża ono ubezpieczającego. Powódka powinna mieć jego świadomość, skoro we wniosku, który podpisała zawarta była stosowana informacja – oświadczenie w tej kwestii. Nieuprawnione było w tej sytuacji oparcie się w tej kwestii przez Sąd Okręgowy głównie na twierdzeniach powódki, z pominięciem innych ujawnionych w sprawie okoliczności. Nie znajdował w dowodach, w tym w zeznaniach świadka W. P., potwierdzenia fakt, aby przed zawarciem umów tenże prezentował powódce produkt w sposób wysoce sugestywny, nie informując powódki o ryzyku związanym z inwestycją, by utwierdzał powódkę w przekonaniu że nie niesie on żadnego ryzyka, a tylko będzie generował zyski. Bez znaczenia pozostaje okoliczność, że agent miał ustalone wysokie wynagrodzenie, co generowało jego wysoką motywację do sprzedaży produktu .. (...) umów, a nawet z wniosku, który przed ich zawarciem złożyła powódka dostatecznie jasno wynikało, że pozwane Towarzystwo nie gwarantuje osiągnięcia celu inwestycyjnego (zysku). Nieuprawniona, ale też bezprzedmiotowa, o czym była mowa wyżej, była ocena Sądu Okręgowego, że sposób zawierania umowy stanowił nieuczciwą praktykę rynkową. W tym miejscu należy nawiązać do wzorca konsumenta, który jest uwzględniany przy rozstrzyganiu tzw. sporów konsumenckich. W piśmiennictwie i judykaturze przeważa stanowisko, że takim wzorcem jest konsument świadomy, odpowiedzialny, sumienny, respektujący zasadę wiążącej mocy i trwałości umów (pacta sunt servanda). W stosunkach cywilnoprawnych nie jest bowiem dopuszczalne faworyzowanie żadnej ze stron, także konsumenta. Chodzi raczej o ewentualne wyrównywanie praw tej grupy z uwagi na jej dyskryminowanie, podatność na naciski. Z uwagi na coraz wyższy poziom wykształcenia i świadomości prawnej, a także dostęp do informacji także od konsumenta można wymagać świadomego, asertywnego podejścia do kierowanych do niego informacji, a nade wszystko całościowego oglądu swojej sytuacji, zachowania staranności przy dokonywaniu oceny treści umowy, którą zamierza zawrzeć (por. wyrok SN z 13.06.2012 r. II CSK 515/11, LEX nr 1231312). Wynika to także z cytowanej przez Sąd pierwszej instancji ustawy z 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, według której przeciętny konsument to osoba dostatecznie dobrze poinformowana, uważna i ostrożna, czyli musi też zachować pewien stopień krytycyzmu, czy wręcz niewielkiej podejrzliwości. W taki też sposób powinna podchodzić i powódka do informacji przekazywanych jej przez agenta przed zawarciem umowy, tym bardziej, że z jego zeznań, ani z przedłożonej korespondencji elektronicznej nie wynika, aby utwierdzał powódkę w przekonaniu że uzyska rezultat inwestycyjny, zrealizuje z pewnością pobudki, które skłoniły ją do zawarcia umów. Nie ma podstaw do przyznania powódce, jako konsumentowi tak uprzywilejowanej pozycji, w której byłaby zwolniona z obowiązku przejawiania jakiejkolwiek staranności przy dokonywaniu oceny treści umów, które zamierzała zawrzeć, w tym od zapoznania się z dostarczonymi jej dokumentami i oświadczeniami zawartymi we wnioskach o zawarcie umów, które osobiście podpisywała. Powódka nie wykazała, by została wprowadzona w błąd nieprawdziwymi informacjami. Obiektywnie rzecz ujmując – pomijając nawet eksponowaną przez pozwanego w apelacji kwestię posiadania przez powódkę ekonomicznego wykształcenia, jej doświadczenia zawodowego – brak jest dostatecznych podstaw, by przyjąć, że powódka podpisując wniosek o zawarcie umów oraz poświadczając zapoznanie się z o.w.u. i regulaminami, nie mogła rozsądnie ocenić konsekwencji, jakie wynikają z zawarcia umów, a zwłaszcza by miała usprawiedliwione podstawy do nabrania przekonania, że z ich zawarciem łączy się wyłącznie uzasadnione oczekiwanie, że w przyszłości czy to uposażone, czy ubezpieczająca – w przypadku wykupu, uzyskają świadczenia znacznie przewyższające wpłacone składki. Brak podstaw do oceny, że zamiarem powódki było zawarcie innych umów ubezpieczenia. Jej zamiar wynika z jednoznacznych treści wniosków, zapisów umów, poświadczonych podpisem powódki, jej dyspozycji co do alokacji składki, ale również z jej późniejszej aktywności i transferów środków na rachunkach. Zupełnie inną kwestią, ale nie wpływającą na ocenę ważności umów, jest późniejsze niepowodzenie inwestycyjne powiązane z transferem środków do funduszy, które zostały objęte likwidacją. Można stwierdzić, że powiązane ono było z niefortunną decyzją powódki, zaś kwestia czy w tym zakresie pozwany należycie wykonywał umowę wykracza poza ramy tej sprawy. Uwzględniając powyższe, na mocy art. 386 § 1 k.p.c. orzeczono, jak w sentencji. O kosztach procesu orzeczono na podstawie art. 102 k.p.c. uwzględniając charakter tej sprawy i przekonanie powódki o słuszności swego stanowiska, w którym utwierdziło ją rozstrzygnięcie Sądu Okręgowego. W tych okolicznościach, w ocenie Sądu Apelacyjnego, mimo iż ostatecznie powódka przegrała proces, zachodził szczególnie uzasadniony wypadek uzasadniający zasądzenie od niej na rzecz pozwanego tylko części kosztów procesu ( tj. części wynagrodzenia pełnomocnika pozwanego – po 1 000 zł w każdej instancji i opłaty od apelacji poniesionej przez pozwanego). (...)
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.