Sygnatura akt VI Ka 701/18 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 26 października 2018 r. Sąd Okręgowy w Gliwicach, Wydział VI Karny Odwoławczy w składzie: Przewodniczący: SSO Piotr Mika Sędzi
§ 1kk.
Dla każdego choć odrobinę doświadczonego życiowego musi być przecież wiadomym, że płacenie komuś za załatwienie pozytywnego wyniku egzaminu na prawo jazdy jest zachowaniem bezprawnym kwalifikującym się do szeroko pojętej korupcji. Jednocześnie świadek nie twierdził, by został pozbawiony swobody wypowiedzi, względnie złożenie określonej treści zeznań zostało na nim wymuszone. Utrwalony protokolarnie przebieg tamtego przesłuchania, a chodziło o czynność z dnia 15 grudnia 2011 r., na nic takiego też nie wskazywał. Doświadczenie życiowe z kolei podpowiadało, że świadek niekoniecznie od samego początku musiał być skory chcieć wyjawić okoliczności związane z zaangażowaniem się innej osoby w odzyskanie przez niego uprawnień do kierowania pojazdami. Tym zaś w zupełności daje się wytłumaczyć swoiste dawkowanie informacji przez świadka. Początkowo dość ogólnikowo zeznał, że wszystko odbyć się miało zasadniczo lege artis, a znajomy nieznany z imienia i nazwiska, którym później okazać się miał oskarżony, mógł ustalać niektóre terminy egzaminów. Z protokołu wynika też jednak, że kiedy przesłuchujący zaczął zadawać świadkowi pytania, ten w odpowiedzi na nie przeszedł do szczegółowszego opisania okoliczności. Wtedy też już nie krył daleko innej roli tego znajomego, jak też, iż ma na imię M.. W żadnym jednak razie nie podał wówczas jego nazwiska. Indagowany stwierdził jedynie, iż tak jak nazywa się oskarżony może się najprawdopodobniej nazywać ten znajomy o imieniu M.. Znamiennym było również, że podczas kolejnego przesłuchania w postępowaniu przygotowawczym, które odbyło się w dniu 20 czerwca 2012 r., a kiedy świadek mógłby się ewentualnie wycofać z pierwotnych zeznań, w istocie podtrzymał wszystko to, czym obciążył oskarżonego, a na domiar rozpoznał go na okazanej mu tablicy poglądowej przedstawiającej wizerunki czterech mężczyzn, przesądzając także dopiero wówczas, że M., o którym wcześniej zeznawał, prawdopodobnie o nazwisku S., to rzeczywiście oskarżony. Tłumaczenie się świadka z takiej postawy podczas tego kolejnego przesłuchania spodziewanym zbyt długim pobytem w jednostce Policji już nie tylko zaś wybrzmiewało niedorzecznie, co wręcz po prostu głupio i trzeba byłoby być wyjątkowo naiwnym, żeby w takie tłumaczenie uwierzyć i uznać je za adekwatne z rzeczywistością, nawet jeśli można byłoby mieć wątpliwości co do przebiegu samego przesłuchania w dniu 20 czerwca 2012 r. w kontekście tego, jak to owo potwierdzenie wcześniejszych zeznań się dokonało, a konkretnie czy ponowił tożsamej treści zeznania, czy też zostały one „przepisane” i zaakceptowane przez świadka. Nie mogła owa wątpliwość jednak rzutować na całościową ocenę zeznań M. P.
(1)z postępowania przygotowawczego, kiedy przed sądem przyznał, że podczas drugiego przesłuchania nie wyparł się pierwotnej relacji, a wręcz ją potwierdził. Poza tym wystarczająco z tym związaną wątpliwość rozwiewać musiały jednak zeznania policjanta P. S. przesłuchującego każdorazowo M. P.
(1)w postępowaniu przygotowawczym, akcentującego również, że czynność z dnia 20 czerwca 2012 r. miała przede wszystkim na celu pewną identyfikację osoby opisywanej przez świadka podczas poprzedniego przesłuchania i nie była ukierunkowana na opisywanie po raz kolejny wszystkiego tego, co zeznał w dniu 15 grudnia 2011 r.. W żadnym razie jednak z relacji P. S. nie wynikało sprzecznie z tym, co zeznał przed sądem M. P.
(1), że ten nie posiadał przy sobie dokumentów, na podstawie których wówczas relacjonował, a te zostały mu przedstawione przez przesłuchującego. P. S. przecież tak naprawdę zeznał, że to on jako prowadzący postępowanie funkcjonariusz Policji okazywał przesłuchiwanemu zabezpieczoną dokumentację z (...) i jej treścią świadek się posiłkował. Zdaniem Sądu odwoławczego opacznie obrońca zinterpretował wyrwane z kontekstu całej wypowiedzi świadka S. jego stwierdzenie, że cyt. „ W pierwszym przesłuchaniu świadek P. miał dokumenty ...”, które mogło oznaczać li tylko to, że chodziło o dokumentację pozyskaną właśnie przez śledczych, kiedy zeznał również i to na samym początku przesłuchania cyt. „ W pierwszym przesłuchaniu świadek na podstawie dokumentacji pozyskanej z (...) UM G. ...” (k. 316v). Przebieg czynności przeprowadzonych przez P. S. z M. P.
(1)w kontekście całokształtu okoliczności sprawy, a konkretnie przyczyny, dla której śledczy zainteresowali się tymże świadkiem, od której nie można uciec, choć ta wiązała się z wiedzą pozaprocesową pozyskaną w toku kontroli operacyjnej prowadzonej na podstawie art. 19 ustawy o Policji, nawet jeśli nie mogła być wykorzystaną w niniejszym postępowaniu, w pełni zrozumiałą również czyniła, dlaczego wobec M. P.
(1)nie zostały podjętymi działania zmierzające do pociągnięcia go do odpowiedzialności karnej z art.
§ 1kk.
Mógł on skorzystać z klauzuli niekaralności przewidzianej w art.
§ 3
kk, skoro przed pierwszym przesłuchaniem organy ścigania nie mogły jeszcze wiedzieć o przestępstwach, których ten się miał dopuścił płacąc oskarżonemu za załatwienie pozytywnych wyników egzaminów na prawo jazdy kat. (...)i (...). Wiedza operacyjna dotyczyła bowiem roku 2009 i ewentualnych nieprawidłowości przy jego egzaminach na prawo jazdy kat. (...). Przy czym nie wynikało z niej jeszcze, że jest w to uwikłany konkretnie świadek i wiązało się z tym udzielenie przez niego korzyści majątkowej. Dopiero czynności z tym świadkiem wykonane, które poprzedzać musiało ustalenie jego tożsamości na podstawie danych z ewidencji ludności, pozwalały śledczym to stwierdzić. De facto w ten sposób zawiadomił, że oskarżony przyjął korzyści majątkowe. Niewątpliwie ujawnił przy tym wszystkie istotne okoliczności swych czynów, zanim organ powołany do ścigania przestępstw się o nich dowiedział. Należało też dostrzec, że to, co zeznał świadek P. w postępowaniu przygotowawczym, korespondowało z przywołaną zabezpieczoną dokumentacją z (...). Co więcej wynikało z niej, iż nie był on wcale tak czasowo zajęty, by jak twierdził oskarżony, istniała z jego strony potrzeba wspomożenia go w kontaktach z ośrodkiem egzaminacyjnym. Właśnie zaś w ten sposób tłumaczył się też M. S. ze swego zaangażowania w odzyskanie uprawnień do kierowania pojazdami przez M. P.
(1), co rzekomo miało polegać wyłącznie na tym, że na jego prośbę A. P. zająć się miał ustaleniem terminu, uzgodnieniem jazd, ustaleniem lekarza. Zadziwiającym musi być jednak, że wedle A. P. jego rola sprowadzała się do czegoś innego, mianowicie, na prośbę oskarżonego miał spowodować, że M. P.
(1)mógł liczyć na szybszy termin. To właśnie wynikało z całości jego wypowiedzi ujawnionych w toku postępowania i dowodziło w istocie sprzeczności pomiędzy relacjami oskarżonego i A. P., która w rozpatrywanym przypadku nie mogła być przypadkową. Logika podpowiadała, że obaj panowie mieli coś do ukrycia, a zeznania M. P.
(1)właśnie tą tajemnicę wyjawiały. Było nią w istocie ich współdziałanie w związku podjęciem się pośrednictwa przez oskarżonego wobec świadka w załatwieniu dla niego sprawy w instytucji zatrudniającej A. P.. Wspomniana dokumentacja ewidentnie jednak również wykluczała, by M. P.
(1)musiał przejść dodatkowe badania, skoro chodziło formalnie tylko o tzw. kontrolne sprawdzenie kwalifikacji w rozumieniu art. 114 ust. 1 pkt 1 lit. b prawa o ruchu drogowym w ówczesnym brzmieniu tej ustawy. Dość też znamiennym było, czego nie dostrzegł również Sąd I instancji, iż również zeznania A. K. dość silnie uwiarygadniały pierwotną relację M. P.
(1). Podał, iż świadek ten miał mu wspomnieć, że został przesłuchany i nie wie, czy mu teraz nie zabiorą prawa jazdy (k. 317v t. V). Co oczywiste, gdyby chodziło choćby o przyspieszenie terminu egzaminu, nie mógłby mieć takich obaw i to niezależnie od tego, że ostatecznie nie miał odczucia, że zaangażowanie oskarżonego mu w jakikolwiek sposób pomogło zdać egzaminy teoretyczny i praktyczny na prawo jazdy w ramach wspomnianego kontrolnego sprawdzenia kwalifikacji kolejno w zakresie kategorii (...) i (...), a dokumentacja z (...) rzeczywiście dowodziła, że miał z tym pewne trudności. Z perspektywy odpowiedzialności karnej z art. 230 § 1 kk nie miało to jednak znaczenia, skoro karalnym jest już samo podjęcie się pośrednictwa w załatwieniu sprawy w określonej instytucji za korzyść majątkową lub osobistą, a nie efekt finalny z tym związany, czy też rzeczywiście z tego powodu podjęte działania. Te więc nie muszą się wcale okazać skutecznymi, a gdy się jeszcze uwzględni, od czego miało zależeć załatwianie pozytywnego wyniku egzaminu wedle A. P., mianowicie, że w to musiała zostać zaangażowaną przynajmniej jeszcze jedna osoba, która miałaby w bezprawny sposób oddziaływać na egzaminatorów, nie byłyby niczym dziwnym kolejne niepowodzenia P. na egzaminach. Istotnym jednak było, że finalnie wszystko kończyło się powodzeniem, a zatem i dokonane z góry płatności nie poszły na marne. W tym kontekście płacenie sporych sum oskarżonemu ewidentnie należało więc wiązać z oczekiwanym pożądanym pozytywnym wynikiem egzaminów, a zatem z tym, o czym pierwotnie zeznawał M. P.
(1). Status majątkowy przyjmującego płatności od osoby bezpośrednio zainteresowanej załatwieniem sprawy w określony sposób nie mógł natomiast niczego przesądzać, jeśli się właśnie uwzględni wyjaśnienia A. P., wedle którego proceder z tym związany wymagał ponoszenia kosztów, bez względu na to, kto miałby na tym zarobić. Stąd udokumentowane PIT-ami dochody oskarżonego za lata 2009 i 2010 wcale nie wskazywały okoliczności, które mogłyby podważyć prawdomówność M. P.
(1). Inaczej rzecz ujmując, kwoty, które płacił, w żadnej części nie musiały wcale przypaść oskarżonemu, żeby można było stwierdzić, że za korzyść majątkową, która przecież mogła być dla kogoś innego, podjął się pośrednictwa w załatwieniu sprawy. Nie podziela Sąd odwoławczy również przekonania apelującej, jakoby istotnym wsparciem dla wersji oskarżonego były zeznania G. K.. Jakkolwiek Sąd Rejonowy zdawał się rzeczywiście nie dostrzegać ich pełnej wymowy, a wskazywały przede wszystkim, że nie mogły mieć jednak miejsca sytuacje, o których pierwotnie relacjonował M. P.
(1), a to w związku z tym, że wszelkie jego kontakty z oskarżonym miały się realizować za pośrednictwem, czy przy udziale świadka G. K., a ten twierdził, że chodziło tylko o przyspieszenie terminu egzaminu, ponadto sugerował, że płatności na rzecz oskarżonego, o ile miały miejsce, choć o pieniądzach nigdy miało nie być mowy, były zapłatą za egzamin. Należy więc zauważyć, iż uważna lektura zeznań G. K. pozwalała w ich treści doszukać się takich okoliczności, które pozwalały jednak stwierdzić, że mogło dochodzić do bezpośrednich kontaktów oskarżonego z M. P.
(2)bez udziału świadka, czy za jego pośrednictwem. Zeznał przecież cyt. „ Jak oskarżony był na miejscu nie przychodziłem patrzeć, jak wywożą śmieci u oskarżonego” (k. 318 t. V). Z relacji M. P.
(1)wynikało zaś, że kontakt z oskarżonym miał jako pracownik firmy (...) przy okazji odbierania odpadów z jego posesji. Nie potwierdził przy tym, by w owym czasie jeździł razem z A. K., a ten to w istocie przyznał (k. 317v t. V). Ponadto G. K. dopytywany nie potrafił powiedzieć, kiedy M. P.
(1)uiszczał opłaty za egzamin. Stwierdził jednak, że cyt. „ On musiał za ten egzamin zapłacić. M. w ośrodku płacił” (k. 318 t. V), co z kolei przeczyło tezie obrony, że relacja świadka dowodziła, że pieniądze przekazywane przez M. P.
(1)oskarżonemu stanowiły za jego pośrednictwem uiszczane opłaty za egzamin. Ponadto jednorazowo przekazywane kwoty oskarżonemu przez P. musiały wykluczać, że chodziło o takie ich przeznaczenie, którego poza tym G. K. się jedynie domyślał, nawet nie wiedząc, czy sytuacje tego rodzaju miały miejsce. Mając to wszystko na uwadze nie sposób więc było dać wiary tym fragmentom zeznań G. K., w których starał się w istocie zapewnić, że zaangażowanie oskarżonego ograniczać się miało co najwyżej do przyspieszenia M. P.
(1)terminu egzaminu, abstrahując nawet od tego, iż dla świadka nie było w tym niczego atypowego, skoro miejsca na egzaminach miały się zwalniać. Nie wiedzieć czemu jednak nie dostrzegał, że chodziło przecież o to, by w taki zwolniony termin wskoczyć poza kolejką, a od zbyt długiego oczekiwania na termin egzaminu wszystko się miało rozpocząć. Podkreślenia wymaga, iż w ramach swobodnej oceny dowodów mieści się możliwość przyznania wiarygodności jedynie pewnym fragmentom zeznań danej osoby, a zdyskwalifikowanie danego dowodu w pozostałej części. Taka ocena musi być jednak należycie i wszechstronne uzasadniona oraz opierać się na całokształcie zebranego w sprawie materiału dowodowego, uwzględniając zasady wiedzy, logicznego rozumowania oraz wskazania doświadczenia życiowego (zob. wyrok SA w Gdańsku z 17 września 2009 r., II AKa 181/09, LEX nr 563030). Zasada swobodnej oceny dowodów (art. 7 kpk) nie daje podstaw do apriorycznego preferowania lub dyskwalifikowania jednych dowodów na rzecz drugich i to tylko dlatego że uzyskano je na określonym etapie postępowania. Sąd ma prawo dać wiarę zeznaniom świadków czy wyjaśnieniom oskarżonego złożonym np. w toku śledztwa wbrew odmiennym depozycjom z rozprawy bądź odwrotnie. Istotne jest, by swoje stanowisko sąd należycie i przekonująco uzasadnił, a ocena ta była wszechstronna i wnikliwa (zob. wyrok SA w Krakowie, II AKa 227/05, KZS 2006/3/36). Jeśli dowody nie są jednolite treściowo, uprawnieniem, ale i obowiązkiem sądu orzekającego jest poddanie ich takiej analizie, która pozwoli na wyłonienie tych, które zgodnie z zasadami logicznego myślenia i doświadczenia życiowego są przekonywające w takim stopniu, aby być oparciem dla rekonstrukcji stanu faktycznego (zob. wyrok SA w Katowicach z 7 października 2010 r., II AKa 232/10, KZS 2011/1/87). Sama zmiana relacji składanych przez poszczególne osoby nie eliminuje jeszcze procesowych skutków ich wcześniejszych wypowiedzi (por. postanowienie SN z 21 kwietnia 2010 r., III KK 94/10, OSNwSK 2010/1/837). W sytuacji zaś, gdy określone ustalenia co do faktów zależne są od dania wiary takiej lub innej grupie dowodów zastrzeżenia w zakresie wiarygodności konkretnego dowodu lub grupy dowodów należy rozstrzygać wyłącznie na płaszczyźnie pozostania przez sąd w granicach sędziowskiej swobody ocen wynikającej z art. 7 kpk lub też przekroczenia tej granicy (zob. postanowienie SN z 9 maja 2006 r., II KK 254/05, OSNwSk 2006/1/980). Regulacje art. 7 kpk i art. 5 § 2 kpk mają charakter rozłączny. Problem wiarygodności danego dowodu musi być stanowczo rozstrzygnięty na płaszczyźnie art. 7 kpk, zaś stosowanie reguły in dubio pro reo (art. 5 § 2 kpk) powinno odnosić się tylko do nie dających się usunąć wątpliwości w sferze faktów. Tego rodzaju wątpliwości nie mogą się zaś wiązać z kwestią oceny wiarygodności określonego dowodu (zob. wyrok SA w Gdańsku z dnia 7 grudnia 2010 r., II AKa 90/10, POSAG 2011/1/100-122). Reasumując, Sąd Okręgowy po uzupełnieniu postępowania dowodowego i pogłębieniu oceny dowodów dokonanej przez Sąd Rejonowy, nie stwierdził podniesionej w środku odwoławczym obrazy prawa procesowego, która mogłaby mieć wpływ na treść zaskarżonego wyroku, albowiem finalnie za prawidłowe należało uznać ustalenia tego sądu, które w sposób oczywisty wskazywały na sprawstwo i winę oskarżonego, w tym jego współdziałanie z inną osobą. Kiedy oskarżony podejmował się pośrednictwa w załatwieniu pozytywnych wyników egzaminów na prawo jazdy, z istoty rzeczy w sposób dorozumiany musiał się powoływać na wpływy w instytucji samorządowej, jaką był i jest wojewódzki ośrodek ruchu drogowego (zob. art. 116 prawa o ruchu drogowym). To właśnie do zadań takiego ośrodka należy organizowanie egzaminów państwowych sprawdzających kwalifikacje m.in. kierujących pojazdami (zob. art. 117 prawa o ruchu drogowym). Relacja A. P. tylko doprecyzowywała, że chodziło o Ośrodek Terenowy w G. Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w K. i wpływy, którego tam posiadał w/w mężczyzna jako jej pracownik. Nie mniej nie musiałby się wcale oskarżony powoływać na swoje bezpośrednie wpływy w instytucji, lecz wystarczałoby powoływanie się na inną osobę, która ma wpływ bezpośredni na osobę powiązaną z instytucją (zob. wyrok SN z dnia 10 października 2007 r., III KK 25/07, OSNwSK 2007/1/2200). Nie mogło zatem budzić wątpliwości, że oskarżony popełnił przypisane mu przestępstwa z art. 230 § 1 kk. Rozważania prawne, jakie zaprezentował Sąd I instancji, choć zwięzłe, są godne podzielenia, toteż należało do nich zasadniczo odesłać. W ich uzupełnieniu należy dodać, że sprawca przestępstwa z art. 230 § 1 kk nie musi działać w celu osiągnięcia korzyści majątkowej dla siebie. Stąd przestępstwo popełnione jest również wtedy, kiedy przyjęta korzyść ma być w całości przekazana innej osobie (zob. wyrok SA w Warszawie z dnia 27 października 2017 r., II AKa 235/17, LEX nr 2412811). Do zaakceptowania był również zastosowany stan prawny, wedle którego (począwszy od 8 czerwca 2010 r.) grzywna może być orzeczona w wysokości do 540 stawek dziennych, a kara łączna tego rodzaju nie może przekraczać 810 stawek dziennych. Nawet jeśli w dacie popełnienia przypisanych oskarżonemu czynów art. 33 § 1 kk przewidywał górną granicę kary grzywny na poziomie 360 stawek dziennych, natomiast w przypadku kary łącznej tego rodzaju dopuszczalnym było jej ukształtowanie w liczbie do 540 stawek dziennych zgodnie z ówczesnym art. 86 § 1 kk, jest do pomyślenia, jeśli uwzględni się wymiar kar jednostkowych grzywny i kary łącznej tego rodzaju, jakie zostały orzeczone wobec oskarżonego, kiedy również nie został na niego nałożony żaden obowiązek probacyjny z art. 72 § 1 kk w związku z warunkowym zawieszeniem wykonania kary łącznej pozbawienia wolności, co jest obligatoryjnym od 1 lipca 2015 r. w przypadku nie orzeczenia środka karnego, że w całokształcie oceny karno-prawnej M. S. nie został potraktowany surowiej, niż gdyby zastosowanymi zostały przepisy Kodeksu karnego w brzmieniu obowiązującym do 7 czerwca 2010 r.. Tym samym ostatecznie do obrony było stanowisko, że ówczesny stan prawny nie był in concreto względniejszy dla M. S.. Stąd zgodnie z regułą intertemporalną z art. 4 § 1 kk nie musiał mieć zastosowania. Na marginesie można też zauważyć, iż sprawą załatwianą w wojewódzkim ośrodku ruchu drogowego byłoby już tylko przyspieszenie egzaminu na prawo jazdy. Przez sprawę na gruncie art. 230 § 1 kk rozumie się bowiem wszelkie kwestie załatwiane w określonej instytucji, na których pozytywnym rozstrzygnięciu zależy zainteresowanemu. Chodzi zatem o każdy przedmiot starań, które zainteresowany podejmie albo chce podjąć w instytucjach. Załatwienie sprawy w danej instytucji w rozumieniu art. 230 kk nie musi się więc wiązać z naruszeniem prawa, a wręcz przeciwnie, może być zachowaniem prawnie pożądanym. Oczywiście większy ciężar gatunkowy miało podjęcie się przez oskarżonego pośrednictwa w załatwieniu pozytywnych wyników egzaminów na prawo jazdy, stąd też na akceptację zasługiwało również rozstrzygnięcie o karze. Wymierzone oskarżonemu kary nie uchodziły za rażąco niewspółmiernie surowe w odniesieniu do stopnia karygodności przypisanych mu czynów, stopnia jego zawinienia, a także celów, jakie kara ma osiągnąć. Kary jednostkowe pozbawienia wolności orzeczone zostały przecież blisko dolnej granicy ustawowego zagrożenia tą karą. Grzywny do wygórowanych też nie należały. Wysokość stawki dziennej uwzględniała możliwości płatnicze oskarżonego. Kary łączne z kolei uwzględniały właściwe relacje pomiędzy zbiegającymi się czynami. Te wcale nie były bliskie, na co wskazywał czas ich popełnienia. Ponadto kara ma być też sygnałem powstrzymujących potencjalnych naśladowców. Z podanych względów Sąd Okręgowy utrzymał w mocy zaskarżony wyrok. Nieuwzględnienie apelacji wywiedzionej na korzyść oskarżonego zgodnie z art. 636 § 1 kpk skutkować musiało również obciążeniem M. S. kosztami sądowymi za postępowanie odwoławcze, tj. wydatkami Skarbu Państwa, na które złożył się ryczałt za doręczenie pism w kwocie 20 złotych, a także opłatą w wysokości należnej za pierwszą instancję. Kiedy oskarżonemu wymierzone została kara łączna 1 roku pozbawienia wolności oraz z połączenia kar jednostkowych grzywny orzeczonych kumulatywnie obok kar pozbawienia wolności kara łączna tego rodzaju wynosząca kwotowo po przeliczeniu stawek dziennych 7500 złotych, opłata za pierwszą instancję wynosić powinna zgodnie z art. 2 ust. 1 pkt 3 i art. 3 ust. 1 w zw. z art. 6 ustawy z dnia 23 czerwca 1973 r. o opłatach w sprawach karnych 1680 złotych. Składało się na nią 180 złotych opłaty od kary łącznej pozbawienia wolności oraz 1500 złotych opłaty od kary łącznej grzywny.