← Polska

VIII P 173/14

Sygn. akt VIII P 173/14 UZASADNIENIE wyroku z dnia 17 stycznia 2018 roku W pozwie z dnia 14 lutego 2014 roku (data nadania pozwu na poczcie), W. G., działając za pośrednictwem swojego pełnomocnika, wn

§ 1i 2 k.p.

pracownicy powinni być równo traktowani w zakresie nawiązania i rozwiązania stosunku pracy, warunków zatrudnienia, awansowania oraz dostępu do szkolenia w celu podnoszenia kwalifikacji zawodowych, w szczególności bez względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość, przekonania polityczne, przynależność związkową, pochodzenie etniczne, wyznanie, orientację seksualną, a także bez względu na zatrudnienie na czas określony lub nieokreślony albo w pełnym lub w niepełnym wymiarze czasu pracy. Równe traktowanie w zatrudnieniu oznacza niedyskryminowanie w jakikolwiek sposób, bezpośrednio lub pośrednio, z przyczyn określonych w art.

§ 1k.p..

Zgodnie z art.

§ 3

k.p., dyskryminowanie bezpośrednie istnieje wtedy, gdy pracownik z jednej lub z kilku przyczyn określonych w art.

§ 1k.p.

był, jest lub mógłby być traktowany w porównywalnej sytuacji mniej korzystnie niż inni pracownicy. Pracownik jest zobowiązany do wskazania przyczyny aktu dyskryminacji lub faktów mogących uprawdopodobnić dyskryminacyjne działania pracodawcy. Dopiero wykazanie przez niego tych okoliczności pozwala na przerzucenie na pracodawcę obowiązku przeprowadzenia dowodu przeciwnego (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 października 2012 roku, I PK 82/12, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 kwietnia 2012 roku, II PK 196/11, wyrok Sądu Najwyższego z dnia 18 września 2008 roku, II PK 27/08, postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 24 V 2005 roku, II PK 33/05). Stosownie zaś do treści art. 94 3 k.p., pracodawca jest obowiązany przeciwdziałać mobbingowi (§ 1). Mobbing oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników (§ 2). Pracownik, u którego mobbing wywołał rozstrój zdrowia może dochodzić od pracodawcy odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę (§ 3). Pracownik, który wskutek mobbingu rozwiązał umowę o pracę, ma prawo dochodzić od pracodawcy odszkodowania w wysokości nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę, ustalane na podstawie odrębnych przepisów (§ 4). Oświadczenie pracownika o rozwiązaniu umowy o pracę powinno nastąpić na piśmie z podaniem przyczyny, o której mowa w § 2 uzasadniającej rozwiązanie umowy (§ 5). Przyjmuje się powszechnie, że mianem mobbingu należałoby określić bezprawne, systematyczne i długotrwałe zachowania (działanie i zaniechania) osób będących członkami pewnego zespołu ludzkiego, podejmowane bez powodu lub z oczywiście błahego powodu, skierowane przeciwko innym członkom (innemu członkowi) grup godzące w ich dobra prawnie chronione, a mające na celu zmuszenie pokrzywdzonego do opuszczenia danego zespołu. Jednocześnie pojęcie mobbingu nie obejmuje zachowań pracodawcy dozwolonych prawem. W konsekwencji pracodawca ma prawo korzystać z uprawnień, jakie wynikają z umownego podporządkowania, w szczególności z prawa stosowania kontroli i nadzoru nad wykonywaniem pracy przez pracowników. Pracodawca w zakresie swoich „dyrektywnych” uprawnień powinien jednak powstrzymać się od zachowań, które mogą naruszać godność pracowniczą. Istnienie mobbingu wymaga udowodnienia przez pracownika, że pracodawca stosuje ten proceder przez dłuższy czas. Kryterium „długotrwałości” jest pojęciem nieostrym, ale przyjmuje się, że długotrwały terror psychiczny w miejscu pracy to co najmniej 6 miesięcy. Druga ważna przesłanka to „uporczywość” zachowań pracodawcy. Chodzi tutaj o duże nasilenie złej woli ze strony pracodawcy. Świadczyć może o tym np. przeniesienie pracownika na stanowisko, uwłaczające jego kwalifikacjom. Analizując stan faktyczny ustalony w oparciu o przeprowadzone w sprawie dowody, brak jest wystarczających podstaw do konstatacji już to dyskryminacji powódki w ww. rozumieniu, już to mobbingu. W gruncie rzeczy strona powodowa nie wykazała żadnych okoliczności, które można uznać za przejaw dyskryminacji, czy to w zakresie płac (jedynie w samym pozwie wskazuje się na przypadki dyskryminacyjnego różnicowania wynagradzania pracowników, ale z jednoczesnym zaznaczeniem, że miało to miejsce jeszcze zanim powódka objęła swoje stanowisko), nagród, dostępu do szkoleń czy jakimkolwiek innym w ujęciu obiektywnym. Sytuacje związane z podnoszonym niezapraszaniem powódki na posiedzenia w komisji rady dzielnicy można bardziej traktować jako godzące w pewne utarte zwyczaje w warunkach różnicy zdań między powódką a przełożonymi, zresztą nie były to sytuacje permanentne, niejako odgórnie założone, albowiem po powrocie do pracy w związku z długim zwolnieniem powódka była zapraszana na ww. posiedzenia. Okoliczności odnoszące się do jej stanowiska pracy (w znaczeniu miejsca wykonywania pracy) i dość długiego oczekiwania przez nią na cofnięte uprzednio upoważnienia, jakkolwiek wskazywać mogą na mało przychylne potraktowanie pracownika po powrocie do pracy, to jednak główną przyczyną tego stanu rzeczy była długotrwała nieobecność w pracy powódki i niepewność co do daty jej powrotu, a więc sytuacja wzruszająca „porównywalność”, o której mowa w art.

§ 3k.p., jeśli chodzi o sytuację powódki i innych pracowników.

Zauważyć nadto należy, że powódka reprezentowana przez profesjonalnego pełnomocnika miała duży problem ze wskazaniem obiektywnego kryterium dyskryminacyjnego, wskazując jedynie w trybie przypuszczającym („wydaje się”), że powodem dyskryminowania mogą być wykształcenie, wiedza merytoryczna, czy fachowość powódki, co w zestawieniu z dorobkiem M. G. miało sugerować, że to właśnie wzbudzało w nim zazdrość czy złośliwość. Zauważyć jednak przy tym należy, że ocena okresowa dokonana 20 czerwca 2013 roku przez M. G. właśnie, z łącznym wynikiem „3,78”, była wyższa nawet od tej, którą wystawiła 30 marca 2012 roku A. K.

(1)(„3,56”). Odnosząc się zaś do zarzucanego przez stronę powodową mobbingu, to jakkolwiek stwierdzić należy, że ustalone zachowania przełożonych powódki, a także innych współpracowników, w szczególności polegające na niewykonywaniu jej poleceń, zachowania graniczące z izolowaniem jej w środowisku pracy, niewybredne wręcz podważanie zdania powódki przez przełożonego, czy inne, pomniejsze wypadki lekceważenia, mogą być w ogólności traktowane w kategoriach przejawów mobbingu, jednakże przesłankami koniecznymi do stwierdzenia istnienia tego zjawiska są nadto długotrwałość i uporczywość. Aby mówić o długotrwałości, proces musi trwać wiele miesięcy, uporczywość zaś występuje, gdy w okresie tym zaistniało odpowiednio wiele i o odpowiednio dużym ciężarze gatunkowym zachowań, składających się na mobbing (por. uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z 3 sierpnia 2011 roku, sygn. akt I PK 35/11). W doktrynie oraz judykaturze zgodnie przyjmuje się, o czym była już mowa wyżej, że aby mówić o spełnieniu przesłanki długotrwałości, działania mobbera trwać muszą co najmniej około 6 miesięcy. Oczywiście przesłankę tę rozpatrywać należy w konkretnym stanie faktycznym danej sprawy, niemniej jednak z całą stanowczością wskazać należy, że w niniejszej sprawie o takiej długotrwałości nie można traktować. Główne zarzuty i zgłoszone dowody odnoszą się do pracy powódki w 2013 roku. Tymczasem mając na względzie, że zmiany we władzach Dzielnicy R. miały miejsce z końcem lutego 2013 roku i musiało upłynąć też nieco czasu, aby określone zachowania względem powódki nabrały na częstotliwości i intensywności, to bez wątpienia okres występowania takiego zjawiska przed rozpoczęciem półtorarocznej nieobecności powódki w pracy (30 września 2013 roku) nie był długotrwały w rozumieniu art. 94 3 k.p.. Wątpliwości budzi zresztą „uporczywość”, zważywszy na jakość ustalonych przejawów godzenia w powódkę jako pracownika wykonującego pracę na swoim stanowisku. Jeśli chodzi o zarzucaną ingerencję burmistrza czy jego zastępcy w pracę powódki, to nie można tracić z pola widzenia, że jako pracownik zobowiązana była do wykonania poleceń przełożonych, a zgodnie z zakresem obowiązków powódki na jej stanowisku, jej bezpośrednim przełożonym był właśnie burmistrz (zastępca burmistrza). W postępowaniach administracyjnych, w szczególności wydając poszczególne decyzje administracyjne, działała na podstawie upoważnień burmistrza dzielnicy czy prezydenta miasta, co oznacza, że jej przełożeni mogli też sami wydać (podpisać) poszczególne decyzje administracyjne, biorąc zresztą w ten sposób odpowiedzialność za ich treść i z samego tylko korzystania przez przełożonych z ww. uprawnień nie można wywodzić działania zabarwionego mobbingiem. Niewątpliwie jednak ustalony stan faktyczny jest wystarczający do konstatacji, że doszło do naruszenia dóbr osobistych powódki w postaci i stopniu uzasadniającym przyznanie jej odpowiedniego zadośćuczynienia pieniężnego. Zgodnie z treścią art. 11 1 k.p., pracodawca jest obowiązany szanować godność i inne dobra osobiste pracownika. W doktrynie podnosi się, że „kodeks pracy wśród dóbr osobistych eksponuje godność pracownika, przez którą należy rozumieć szacunek przysługujący pracownikowi ze względu na jego osobowość, indywidualność, płeć, postawę obywatelską i społeczną, wyznawany system wartości” (tak K. Rączka, komentarz do art. 11 1 k.p. [w:] M. Gersdorf M. Raczkowski K. Rączka Kodeks pracy. Komentarz. Lexis Nexis 2014). Jak trafnie wskazał Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z 10 maja 2012 roku (II PK 215/11), godność pracownika jest pojęciem integralnym i przysługuje mu jako osobie w ogóle, a nie tylko jako pracownikowi, natomiast sens art. 11 1 k.p. polega na udzieleniu osobie, której godność jest naruszana, dodatkowej ochrony wynikającej z prawa pracy w wypadku, gdy sprawcą naruszenia jest pracodawca. Stwierdzić zatem należy, że pod ochroną pozostaje nie tylko godność pracownika, ale wszystkie dobra przysługujące mu z mocy art. 23 k.c. w zw. z art. 300 k.p.. Zgodnie zaś z art. 23 k.c., dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach. Katalog dóbr osobistych, z uwagi na użycie funktora „jak w szczególności” pozostaje otwarty. Zgodnie z art. 448 zd. 1 k.c., w razie naruszenia dobra osobistego sąd może przyznać temu, czyje dobro osobiste zostało naruszone, odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę lub na jego żądanie zasądzić odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez niego cel społeczny, niezależnie od innych środków potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia. Działania władz Dzielnicy R. względem powódki godziły w szczególności w jej dobre imię i jak się później okazało, także zdrowie. Szczegółowe wypełnianie swoich obowiązków, przewidzianych przez procedurę administracyjną oraz prawo budowlane, nawet jeśli jest w ocenie niektórych osób nadmiernie wnikliwe bądź skrupulatne, nie może być przedmiotem jakiegokolwiek zarzutu tak długo, gdy mieści się w granicach terminów ustawowych, zasad prawa administracyjnego oraz przepisów zawierających upoważnienia do konkretnych działań. Wszelkie negatywne oceny pracownika wykonywającego swe obowiązki w zgodzie z procedurą kierowane winny być ewentualnie pod adresem ustawodawcy, gdyż w taki właśnie sposób ukształtował ową procedurę. Twierdzenia zatem, że powódkę cechował „nadmierny formalizm”, czy „zbytnia drobiazgowość” nie mogą w powyższym kontekście dostarczać przełożonym usprawiedliwionej legitymacji do krytyki pracownika. Eksponowanie swojego lekceważącego stosunku z powołaniem się na taką argumentację z pewnością godzi w dobre imię pracownika. Zwrócić przy tym należy uwagę na sesję Rady Dzielnicy z 26 listopada 2013 roku, na której w obecności radnych oznajmiono, że na powódkę wpływają skargi. Tymczasem na powódkę nie wpłynęła ani jedna skarga. Zgodnie bowiem z dyspozycją wynikającą z art. 221 § 2 k.p.a., skargi i wnioski mogą być składane do organizacji i instytucji społecznych w związku z wykonywanymi przez nie zadaniami zleconymi z zakresu administracji publicznej. O tym, czy pismo jest skargą albo wnioskiem, decyduje treść pisma, a nie jego forma zewnętrzna (art. 222 k.p.a.). W myśl § 6 ust. 1 Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 8 stycznia 2002 roku w sprawie organizacji przyjmowania i rozpatrywania skarg i wniosków (Dz. U. z 2002 r., Nr 5, poz. 46), w razie zgłoszenia skargi lub wniosku ustnie, przyjmujący zgłoszenie sporządza protokół, który podpisują wnoszący skargę lub wniosek i przyjmujący zgłoszenie. Mając powyższe na względzie, stwierdzić należy, że prawo zezwala na ustne zgłaszanie skarg, niemniej w każdej jednostce administracji publicznej musi być dostępny w określonym zakresie pracownik, posiadający upoważnienie organu do przyjmowania skarg, zgodnie z art. 253 § 1 i 2 k.p.a. Nadto każda jednostka administracji ma obowiązek prowadzenia rejestru skarg, stosownie do art. 254 k.p.a.. Z tego względu, nawet jeśli jakieś jednostki utyskiwały na działania lub współpracę z W. G., wskazać należy, że jakkolwiek narzekania owe mogły przybrać charakter skarg w potocznym rozumieniu tego słowa, które znaczy tyle, co „wypowiedź, w której ktoś uskarża się na coś, obwinianie kogoś o coś” (tak Słownik Języka Polskiego PWN), nie wpłynęła na W. G. ani jedna skarga w rozumieniu prawa administracyjnego. Znamienne w tym kontekście były zeznania M. G., gdy wskazał on, że „ewentualne skargi na powódkę nie były nigdzie rejestrowane. Osoby, które się skarżyły nie chciały tego formalizować” (k. 1035) w zestawieniu z zeznaniami K. P., który podniósł, że „to nie były formalne skargi, tylko takie narzekanie przy okazji innych spraw” (k. 1051). Odnosząc się zaś do cofnięcia powódce upoważnień oraz tymczasowego zaadaptowania gabinetu W. G. na potrzeby pokoju socjalnego, wskazać należy, że była to sytuacja nietypowa, która mogła u powódki wzbudzić uczucie dyskomfortu. Co oczywiste, zważyć należy przy tym również na interes pracodawcy, bowiem powódka pozostawała półtora roku na zwolnieniu lekarskim, pracodawca był zatem uprawniony do racjonalnego gospodarowania pomieszczeniami w zakładzie pracy, przez co tymczasowe wykorzystanie jej gabinetu na inne potrzeby, uznać należy za usprawiedliwione. Odnosząc się zaś do kwestii upoważnień, wskazać należy, że prawo administracyjne jest wyjątkowo aktywną legislacyjnie sferą, w której ustawy zawierające normy kompetencyjne oraz podstawy upoważnień wymagają ciągłego aktualizowania pełnomocnictw dla pracowników, często kilkukrotnie w ciągu roku w obszarze jednej ustawy, co generuje dodatkowe nakłady pracy, przez co chwilowe cofnięcie pełnomocnictw w zestawieniu z długotrwałą nieobecnością powódki w pracy uznać należy również za usprawiedliwione. Nie można jednakże uznać za racjonalne i zasadne działanie pracodawcy stanu, w którym powódka cały tydzień czekała na przywrócenie stanowiska pracy i nie posiadała pełnomocnictw, niezbędnych do świadczenia pracy, przez około półtora miesiąca. Działanie takie w ocenie Sądu jest nieproporcjonalne nawet do atypowej sytuacji przebywania pracownika na tak długim zwolnieniu. Jakkolwiek, o czym była mowa, jakość tego zachowania wobec powódki, nieaprobowanego w świetle przyjętych norm postępowania, nie wypełniała przesłanek mobbingu czy dyskryminacji, to jednak zachowanie to z pewnością godziło w jej dobra osobiste. Ogół stosunków panujących w zakładzie pracy W. G., w szczególności intencjonalnych, motywowanych złą w stosunku do niej wolą postępowań, doprowadził ostatecznie do naruszenia jednego z najcenniejszych dóbr osobistych, którym jest zdrowie. Brzemienne w skutki było w tym względzie zwłaszcza jeszcze jedno niedopuszczalne i godzące w dobre imię powódki zachowanie, tj. nieskrywana chęć zwolnienia jej z pracy, a w szczególności bezpośrednia rozmowa M. G. z powódką w sierpniu 2013 roku, w której zakomunikował jej, że zostanie zwolniona z pracy. W sytuacji prawidłowego, zgodnego z przepisami wykonywania przez powódkę swoich obowiązków pracowniczych, co zresztą sam M. G. potwierdził wystawiając jej uprzednio wysoką ocenę okresową, swoista groźba zwolnienia z pracy, i ujawnienie tych zamiarów szerszej, nieokreślonej grupie współpracowników, nie może być traktowana inaczej, jak bezpośrednie ugodzenie w sferę dóbr osobistych powódki, będących pod ochroną art. 23 k.c. w zw. z art. 300 k.p.. Z przeprowadzonej w toku postępowania opinii biegłego z zakresu psychiatrii, w tym opinii uzupełniających niezbicie i bezsprzecznie wynika, że powódka zaczęła cierpieć na depresję. Co istotne, wyłączną przyczyną tejże choroby była sytuacja panująca w jej zakładzie pracy. Powódka wprawdzie zmierzyła się w zbliżonym okresie z traumatycznymi przeżyciami w postaci udziału w wypadku komunikacyjnym oraz śmiercią matki, jednakże nie doprowadziły one, co również wynika z należycie umotywowanej opinii biegłego, do rozstroju zdrowia, za który wyłączną odpowiedzialność ponosi pracodawca, który nie zapewnił w zakładzie pracy warunków pozwalających na rzetelne, merytoryczne oraz pozbawione emocji i osobistych napięć świadczenie przez nią pracy w poczuciu stabilności stosunku pracy. Sąd Rejonowy uznał, mając na względzie sposób i stopień naruszenia dóbr osobistych powódki, w szczególności w zakresie wywołanego u niej rozstroju zdrowia, że adekwatną wysokością zadośćuczynienia pieniężnego będzie kwota 20.000 złotych. Z pewnością zważywszy, że w ustalonym stanie faktycznym brak było podstaw do konstatacji mobbingu, czy nawet dyskryminacji w rozumieniu kodeksu pracy, żądaną sumę (35.000 złotych) uznać należy za wygórowaną. Z pewnością też, mając na względzie, że nie mamy do czynienia z jednostkowym zdarzeniem stanowiącym naruszenie dóbr osobistych, ale wiązką zachowań, a ponadto powodującą jednoznacznie wykazany w sprawie rozstrój zdrowia, zasądzona suma nie mogła się sprowadzać do rozmiarów niższych, zwłaszcza kilkutysięcznych, co należałoby wówczas traktować w kategoriach nie tyle adekwatnej, co raczej symbolicznej rekompensaty, tym bardziej, że powódka uzyskiwała stosunkowo wysokie miesięczne wynagrodzenie i w tej sytuacji trudno byłoby mówić o wyczuwalnej satysfakcji, gdyby Sąd Rejonowy zasądził kwotę niższą, aniżeli wynikającą z punku I wyroku. Kwotę powyższą zasądzić należało od podmiotu wskazanego w umowie o pracę jako pracodawca (art. 3 k.p.), tj. od jednostki nieposiadającej osobowości prawnej, jednakże posiadającej zdolność procesową, stosownie do art. 460 § 1 k.p.c., którą jest Urząd (...), a która ponosi odpowiedzialność za zachowania przełożonych służbowych powódki. O odsetkach od zasądzonej sumy orzeczono stosownie do treści art. 481 § 1 k.c. w zw. z art. 300 k.p., zgodnie z którymi, jeżeli dłużnik opóźnia się ze spełnieniem świadczenia pieniężnego, wierzyciel może żądać odsetek za czas opóźnienia, chociażby nie poniósł żadnej szkody i chociażby opóźnienie było następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi. Jeżeli stopa odsetek za opóźnienie nie była oznaczona, należą się odsetki ustawowe (art. 481 § 2 k.c.). W myśl art. 455 k.c., jeżeli termin spełnienia świadczenia nie jest oznaczony ani nie wynika z właściwości zobowiązania, świadczenie powinno być spełnione niezwłocznie po wezwaniu dłużnika do wykonania. W pozwie wniesiono o zasądzenie od pozwanego odsetek od daty wniesienia pozwu. Dłużnik, tj. w tym wypadku Urząd (...), wezwany jednak został do zapłaty wraz z doręczeniem mu odpisu pozwu dopiero w dniu 19 marca 2014 roku (zwrotne potwierdzenie odbioru k. 49), tym samym w zwłokę popadł począwszy od dnia następnego, zatem Sąd Rejonowy zasądził odsetki ustawowe od dnia 20 marca 2014 roku do dnia zapłaty. Mając na względzie powyższe rozważania, powództwo w części ponad kwotę 20.000 złotych, a także w zakresie odsetek za okres wcześniejszy niż 20 marca 2014 roku, należało oddalić jako niezasadne (punkt II wyroku). O kosztach orzeczono na podstawie art. 100 k.p.c., zgodnie z którym w razie częściowego tylko uwzględnienia żądań koszty będą wzajemnie zniesione. Ponieważ powództwo uwzględnione zostało w nieco ponad połowie, w punkcie III wyroku Sąd Rejonowy zniósł wzajemnie między stronami koszty procesu w zakresie kosztów zastępstwa procesowego. Zgodnie z treścią art. 97 ustawy z dnia 28 lipca 2005 roku o kosztach sądowych w sprawach cywilnych (Dz. U. z 2016 r., poz. 623 t.j.), w toku postępowania w sprawach z zakresu prawa pracy o roszczenia pracownika wydatki obciążające pracownika ponosi tymczasowo Skarb Państwa. Sąd pracy w orzeczeniu kończącym postępowanie w instancji rozstrzyga o tych wydatkach, stosując odpowiednio przepisy art. 113, z tym że obciążenie pracownika tymi wydatkami może nastąpić w wypadkach szczególnie uzasadnionych. W niniejszym postępowaniu nie pojawiły się żadne szczególne okoliczności, które stanowić by mogły podstawę do obciążenia powódki zwrotem odpowiedniej części poniesionych w sprawie wydatków, toteż orzeczono jak w punkcie IV wyroku. Stosownie do treści art. 113 ust. 1 cytowanej ustawy o kosztach, kosztami sądowymi, których strona nie miała obowiązku uiścić, sąd w orzeczeniu kończącym sprawę w instancji obciąży przeciwnika, jeżeli istnieją do tego podstawy, przy odpowiednim zastosowaniu zasad obowiązujących przy zwrocie kosztów procesu. Podstawową zaś zasadą zwrotu kosztów procesu jest reguła odpowiedzialności za jego wynik, wyrażona w art. 98 § 1 k.p.c.. Koszty sądowe wyniosły łącznie 2.397,80 złotych, na co złożyły się następujące kwoty: 1.750 złotych tytułem opłaty stosunkowej od pozwu, kwota 421,07 złotych tytułem wynagrodzenia biegłego za sporządzenie pisemnej opinii, kwota 161,95 złotych tytułem wynagrodzenia biegłego za sporządzenie pisemnej opinii uzupełniającej oraz kwota 64,78 złotych tytułem wynagrodzenia biegłego za sporządzenie drugiej opinii uzupełniającej. Powódka wygrała sprawę w 57 % (20.000 złotych z dochodzonych 35.000 złotych), przeto Sąd Rejonowy nakazał pobrać od przegrywającego w tym zakresie proces pozwanego Urzędu, na rzecz Skarbu Państwa- Sądu Rejonowego dla Warszawy- Śródmieścia w Warszawie, kwotę 1.366,75 (57% x 2.397,80) złotych tytułem nieuiszczonych kosztów sądowych, od uiszczenia których powódka była zwolniona, o czym orzeczono w punkcie V wyroku. Zgodnie z art. 477 2 § 1 k.p.c., zasądzając należność pracownika w sprawach z zakresu prawa pracy, sąd z urzędu nada wyrokowi przy jego wydaniu rygor natychmiastowej wykonalności w części nieprzekraczającej pełnego jednomiesięcznego wynagrodzenia pracownika. Mając to na względzie, Sąd Rejonowy w punkcie VI wyroku nadał rozstrzygnięciu zawartemu w jego punkcie I rygor natychmiastowej wymagalności co do kwoty 7.584 złote, będącej równowartością jednomiesięcznego wynagrodzenia powódki, liczonego jak ekwiwalent za urlop wypoczynkowy. Mając to wszystko na względzie, Sąd Rejonowy orzekł jak w sentencji wyroku.

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.