objęci są zarówno podwykonawcy spełniający swoje usługi na podstawie umowy o roboty budowlane, jak i podwykonawcy spełniający swoje usługi na podstawie umowy o dzieło, uznając, że umowa zawarta przez pozwane spółki z R. B. spełnia warunki umowy podwykonawczej w rozumieniu tego przepisu. Umowa ta miała być zatwierdzona przez inwestora „w sposób czynny”. Zdaniem sądu pierwszej instancji wykonawca robót budowlanych nie może powoływać się na brak zgody inwestora na zawarcie umowy z podwykonawcą w celu obrony przed roszczeniem inwestora o zwrot świadczenia wypłaconego podwykonawcy. Wniosek ten wyprowadza się z treści art. 375 § 1 k.c. Ocenia się, że zarzut braku zgody inwestora na zawarcie przez wykonawcę umowy z podwykonawcą jest zarzutem osobistym inwestora. Niepodniesienie tego zarzutu przez inwestora w celu obrony przed roszczeniem podwykonawcy z art.
nie może szkodzić współdłużnikowi solidarnemu, jakim jest wykonawca robót budowlanych (art. 371 k.c.). Wobec tego – jak się konkluduje – wykonawca nie może podnosić w ogóle takiego zarzutu w jego relacjach z inwestorem. Sąd okręgowy uznał, że Skarb Państwa miał podstawy do spełnienia świadczenia za wykonawcę na rzecz jego podwykonawcy. Ocenił, że w świetle art. 647
przez jego niewłaściwe zastosowanie i przyjęcie, że zamawiający i wykonawca ponoszą solidarną odpowiedzialność za zapłatę wynagrodzenia za prace zrealizowane przez R. B.; - art.
w zw. z art. 65 § 2 k.c. i subklauzulą (...) warunków kontraktu przez jego błędną wykładnię polegającą na uznaniu, że nie wiąże on ponoszenia przez inwestora solidarnej z wykonawcą odpowiedzialności wobec podwykonawcy z uprzednim przedstawieniem inwestorowi przez wykonawcę umowy z podwykonawcą, ale wiąże tę odpowiedzialność z uzyskaniem informacji o osobie podwykonawcy oraz treści umowy zawartej między wykonawcą a podwykonawcą; - art.
przez jego błędną wykładnię polegającą na uznaniu, że zgoda na zawarcie umowy z podwykonawcą może być wyrażona przez inwestora w dowolnym momencie, nawet już po wykonaniu umowy podwykonawczej oraz przez sam fakt uznania roszczenia podwykonawcy o zapłatę wynagrodzenia i dokonanie jego zapłaty; - art.
w zw. z art. 376 § 1 zd. 2 k.c. przez jego niewłaściwe zastosowanie polegające na uznaniu, że powodowi przysługuje wobec pozwanych roszczenie regresowe w zakresie całości kwoty wypłaconej podwykonawcy; - art. 518 § 1 k.c. w zw. z art.
przez jego niewłaściwe zastosowanie polegające na uznaniu, że podstawę roszczenia inwestora względem generalnego wykonawcy wynikającego z dokonania bezpośredniej płatności na rzecz podwykonawcy na podstawie art.
stanowi art. 518 § 1 k.c., - art. 375 § 1 k.c. w zw. z art.
przez jego błędną wykładnię polegającą na uznaniu, że wykonawca robót budowlanych nie może powoływać się na brak zgody inwestora na zawarcie umowy z podwykonawcą w celu obrony przed roszczeniem inwestora o zwrot świadczenia wypłaconego podwykonawcy w trybie art.
481 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 455 k.c. przez jego niewłaściwe zastosowanie polegające na zasądzeniu od pozwanych na rzecz powoda odsetek ustawowych oraz odsetek ustawowych za opóźnienie liczonych od dat wskazanych w wyroku. Apelujący wnieśli przy tym o zmianę zaskarżonego wyroku przez oddalenie powództwa w całości na koszt powoda. Sąd apelacyjny zważył, co następuje: Stan faktyczny ustalony przez sąd okręgowy sąd odwoławczy czyni integralną częścią swego orzeczenia. Fakty ustalone przez sąd pierwszej instancji nie są w zasadzie w apelacji kwestionowane, nie licząc pewnych zastrzeżeń dotyczących mocy dowodowej dowodu nadania przesyłki, o czym mowa w dalszych rozważaniach. Ustalenia faktyczne wymagają jednak pewnego uzupełnienia. Istotne dla rozstrzygnięcia sprawy pozostają bowiem postanowienia umowy łączącej strony, której integralną częścią były warunki kontraktu (k. 34 nn.). Tak zatem, odnotować trzeba, że w subklauzuli (...) warunków kontraktu [solidarna odpowiedzialność], w brzmieniu nadanym szczególnymi warunkami kontraktu, postanowiono, że: „Jeżeli Wykonawcę stanowi (według stosownych Praw) konsorcjum lub inne, nie mające osobowości prawnej, ugrupowanie dwóch lub więcej osób, to: (
k.c. Zgodnie z art. 12 ustawy nowelizującej do umów o roboty budowlane zawartych przed dniem jej wejścia w życie oraz odpowiedzialności za zapłatę wynagrodzenia za roboty budowlane wykonane przez podwykonawcę na podstawie takich umów stosuje się art.
k.c. w brzmieniu dotychczasowym. Tym samym, w dalszych rozważaniach sąd apelacyjny będzie miał na względzie poprzedni stan prawny, w tym art.
k.c. w obowiązującym uprzednio brzmieniu. Przechodząc do oceny argumentów podniesionych w apelacji w pierwszym rzędzie należy się odnieść do zarzutu naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. W ocenie sądu apelacyjnego zarzut ten polega na nieporozumieniu, bo przepis ten ma na względzie ocenę dowodów, nie zaś ocenę jurydyczną określonych faktów. Tymczasem, stawiając ten zarzut apelujący kwestionują wnioski wyprowadzone przez sąd z ustalonych, a niekwestionowanych faktów, a ściślej założenie sądu, że osoby pełniące funkcję kierownika projektu: T. K. i A. Ł. miały kompetencje do zatwierdzania podwykonawców. To, że ten pierwszy wyraził zgodę na zatrudnienie R. B. nie jest w apelacji kwestionowane. Wątpliwości dotyczą natomiast umocowania kierownika projektu do wyrażenia zgody na zatrudnienie podwykonawcy, a to już nie jest kwestią oceny dowodów. Warto odnotować, że z uzasadnienia zaskarżonego wyroku nie wynika, by wykonawcę zatwierdzała A. Ł.. Apelujący zwalcza tezę, której sąd nie stawia. Sąd apelacyjny nie ma wątpliwości, że R. B. został zatwierdzony przez zamawiającego jako podwykonawca, nawet jeśli T. K. nie był umocowany do wyrażenia zgody na zawarcie z nim umowy, a A. Ł. do wyrażenia zgody na zmianę umowy. Zgoda taka może być wszak udzielona konkludentnie. Po początkowych wahaniach Sąd Najwyższy zajął w tej kwestii jednolite stanowisko. Przyjął mianowicie, że zgoda inwestora na zawarcie przez wykonawcę umowy o roboty budowlane z podwykonawcą może być wyrażona w dwojaki sposób – bierny (pasywny) oraz czynny (aktywny). Ten drugi sposób mógł przybrać różną formę. Inwestor mógł wyrazić ją w sposób wyraźny pisemnie bądź ustnie, albo poprzez inne zachowanie, które w sposób dostateczny ujawniało jego wolę (art. 60 k.c.). Mogło to zatem nastąpić przez czynności faktyczne, w sposób dorozumiany, na przykład przez tolerowanie obecności podwykonawcy na placu budowy, dokonywanie wpisów w jego dzienniku budowy, odbieranie wykonanych przez niego robót, oraz dokonywanie podobnych czynności. Przepis art.
nie uzależniał odpowiedzialności inwestora od przedłożenia mu dokumentacji, jeśli wyrażał w sposób czynny zgodę na udział podwykonawcy w realizacji inwestycji. Mógł on uzyskać wiedzę o umowie pomiędzy wykonawcą a podwykonawcą z dowolnego źródła, zarówno przed jej zawarciem, jak i później. Ustawodawca zakładał, że jeżeli inwestor zgodę w sposób czynny wyraża, to wie co robi i nie jest już potrzebny żaden mechanizm obronny (tak Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z 4 lutego 2011 roku; por.: uchwałę składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 29 kwietnia 2008 r., III CZP 6/08 oraz uzasadnienia wyroków Sądu Najwyższego: z 26 czerwca 2008 roku, I CSK 80/08, z 11 grudnia 2008 roku, IV CSK 323/08, z 20 stycznia 2009 roku, II CSK 417/08 i z 2 lipca 2009 roku, V CSK 24/09). W tych okolicznościach zarzut apelacji nawiązujący do braku znajomości umowy przez inwestora pozbawiony jest znaczenia dla rozstrzygnięcia. W judykaturze przyjmowano także, że zgoda taka może przyjąć formę potwierdzenia. Za dopuszczalnością wyrażenia zgody post factum, w tym także po wykonaniu umowy w całości, opowiedział się Sąd Najwyższy w wyrokach z dnia 9 kwietnia 2008 roku, V CSK 492/07, z dnia 2 lipca 2009 roku, V CSK 24/09, z dnia 4 lutego 2011 roku, III CSK 152/10, z dnia 27 czerwca 2013 roku, III CSK 298/12 i z dnia 18 maja 2015 roku, III CSK 370/14. W orzeczeniach tych zauważono, że art.
nie przewiduje żadnych ograniczeń temporalnych. Zwrócono też uwagę na specyfikę tego przepisu, którego celem jest ochrona interesów podwykonawcy, a co pozwala opowiedzieć się za możliwością skutecznego wyrażenia zgody przez inwestora także już po zawarciu umowy przez wykonawcę i podwykonawcę. Biorąc to wszystko pod uwagę nie sposób nie uznać, że za zgodę na zawarcie umowy podwykonawczej uchodzić musi ostatecznie fakt zapłaty przez inwestora na rzecz podwykonawcy za wykonane prace budowlane w trybie art.
Jest to dostateczny dowód zatwierdzenia takiego wykonawcy. Oceniając tę kwestię nie można też tracić z pola widzenia specyfiki tak dużej inwestycji, jaką jest budowa autostrady, w której uczestniczy cały sztab specjalistów, dzielących między siebie różne role i zadania. Z uwagi na dynamikę procesu budowy trudno oczekiwać, że wszystkie te role zostaną precyzyjnie opisane, w szczególności, że poszczególne osoby będą dysponować pisemnymi pełnomocnictwami do decydowania o określonych kwestiach. Skoro T. K. i A. Ł. korespondowali z wykonawcą w kwestii zgody na zatrudnienie R. B., to – kierując się w tej mierze treścią art. 231 k.p.c. – można zakładać, że posiadali w tym zakresie stosowne umocowanie. Nie sposób wreszcie przeoczyć tego, że – jak wynika z opisanej wyżej korespondencji stron – pozwani w trakcie współpracy byli przekonani o tym, że podwykonawca ten został zaakceptowany przez inwestora. Sąd okręgowy idzie w swej ocenie dalej, wyrażając zapatrywanie, że pozwani nie mogą w ogóle bronić się zarzutem braku zgody inwestora na zawarcie umowy podwykonawczej. Wniosek ten wyprowadza z treści art. 375 § 1 k.c. Pogląd ten jest wynikiem pewnego nieporozumienia. Rzeczony przepis zawiera katalog zarzutów służących współdłużnikom solidarnym. Skarb Państwa i pozwane spółki były współdłużnikami solidarnymi w stosunku do R. B.. W sprawie niniejszej spór dotyczy rozliczeń regresowych pomiędzy współdłużnikami solidarnymi. W tym przypadku Skarb Państwa (inwestor) nie jest współdłużnikiem i art. 375 § 1 k.c. go nie dotyczy. W świetle art.
nie powinno być wątpliwości, że solidarna odpowiedzialność inwestora i wykonawcy zachodziła wówczas jedynie, gdy podwykonawca został zaakceptowany przez tego pierwszego, a – co za tym idzie – tylko w takiej sytuacji w rachubę wchodziły rozliczenia regresowe. Zarzut braku zatwierdzenia wykonawcy może być więc skutecznie postawiony w procesie regresowym i podlega ocenie, którą zresztą sąd okręgowy przeprowadził. Ocena ta jest prawidłowa, o czym już była mowa. Sąd apelacyjny nie podzielił zarzutu naruszenia art.
Zgodzić się trzeba z sądem okręgowym, że prace wykonane przez R. B. mieściły się w pojęciu „robót budowlanych” w rozumieniu tego przepisu – w brzmieniu obowiązującym do końca maja 2017 roku. W regulacji tej nie chodziło o prace budowlane wykonane przez podwykonawcę, ale o roboty budowlane zlecone wykonawcy, który do ich wykonania posłużył się innymi osobami: każda z nich wykonała roboty, które doprowadziły do rezultatu w postaci zamówionego obiektu budowlanego (por. uzasadnienie wyroku Sądu Apelacyjnego w Szczecinie z 6 lipca 2018 roku, I AGa 126/18). Odmienne zapatrywanie pozostawałoby w sprzeczności z istotą tej regulacji, której celem była ochrona podwykonawców zatrudnianych w procesie współrealizacji większych inwestycji. Nie ma przy tym wątpliwości, że prace wykonywane przez R. B. były konieczne w procesie wykonywania umowy między inwestorem a wykonawcą, stanowiąc element procesu budowlanego. Podstawą normatywną rozliczeń między współdłużnikami solidarnymi jest art. 376 § 1 k.c. Z uwagi na fakt, że świadczenie ze strony inwestora stanowiło jednocześnie zapłatę cudzego długu (tak też przyjmuje się w orzecznictwie – vide: uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 17 lutego 2011 roku, IV CSK 293/10; uzasadnienie wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 24 lutego 2015 roku, I ACa 1240/14), za który był odpowiedzialny z mocy przepisów szczególnych, w rozumieniu art. 518 § 1 pkt 4 k.c., czyli z mocy art.
k.c., to zamawiający wstępował jednocześnie w prawa zaspokojonego wierzyciela, a zatem służył mu zwrot całej zapłaconej należności, bez względu na to, w jaki sposób kształtowała się relacja pomiędzy nim a wykonawcą, w szczególności, bez względu na to, czy doszło do zapłaty za wykonanie umowy. Istniejący stosunek prawny w rozumieniu art. 376 § 1 k.c. był w tym przypadku ukształtowany przez ustawodawcę. Istota tego rozwiązania polegała na tym, że dochodziło do przeniesienia ciężaru odpowiedzialności kontraktowej na osobę trzecią – na inwestora, który odpowiadał w oderwaniu od relacji łączącej go z podwykonawcą. Ten ostatni zawierał przecież umowę z wykonawcą, a nie z inwestorem. W tych okolicznościach to, czy Skarb Państwa poniósł szkodę przez to, że zmuszony był do uiszczenia zapłaty na rzecz podwykonawcy, pozbawione jest znaczenia dla rozstrzygnięcia. Z całym naciskiem pokreślić przy tym trzeba, że powód nie dochodził roszczeń odszkodowawczych, a – wbrew temu, co przyjmuje się w apelacji – sąd okręgowy nie przyjął, by powód zapłacił dwukrotnie za te same roboty. Inna sprawa, że sąd wadliwie zdefiniował pojęcie szkody, zakładając, że istniałaby ona po stronie inwestora nawet wówczas, gdyby nie zapłacił wykonawcy. Tak z całą pewnością nie jest, bo w takiej sytuacji służyłby mu umowny zarzut potrącenia na podstawie subklauzuli (...) szczególnych warunków kontraktu i nie musiałby spełniać świadczenia swemu wierzycielowi. Okoliczność ta nie ma jednak znaczenia dla rozstrzygnięcia, bo pozwani odpowiadają regresowo bez względu na to, czy otrzymali świadczenie od inwestora. Odpowiedzialność pozwanych jest solidarna, a zasadę tę – jak słusznie przyjął sąd okręgowy – wyznacza art. 141 ustawy z 29 stycznia 2004 roku – Prawo zamówień publicznych (Dz. U. z 2018 roku, poz. 1986). Zgodnie z treścią tego przepisu wykonawcy, którzy wspólnie ubiegali się o udzielenie zamówienia, ponoszą solidarną odpowiedzialność za wykonanie umowy i wniesienie zabezpieczenia należytego wykonania umowy. Rozwiązanie to może mieć zastosowanie także do roszczeń dochodzonych w trybie art. 376 § 1 w zw. z art. 647
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.