Sygn. akt VI ACa 1153/17 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 17 stycznia 2019 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie VI Wydział Cywilny w składzie: Przewodniczący - Sędzia SA Urszula Wiercińska Sędz
§ 2k.c.
Apelacje od tego wyroku wywiodły obie strony. Powodowie zaskarżyli wyrok w części oddalającej powództwo o zapłatę na rzecz każdego z nich po 50.000 zł tytułem zadośćuczynienia i po 14.000 zł tytułem odszkodowania za znaczne pogorszenie sytuacji życiowej – w obu przypadkach „z ustawowymi odsetkami liczonymi od dnia 17 stycznia 2012 roku (tj. dnia wniesienia powództwa) do dnia 31 stycznia 2015 roku oraz odsetkami ustawowymi za opóźnienie liczonymi od dnia 1 stycznia 2016 roku do dnia zapłaty”. Powódka zakwestionowała nadto oddalenie powództwa o zapłatę 3.050 zł tytułem zwrotu kosztów pogrzebu i kwoty 5.523,60 zł dochodzonej tytułem skapitalizowanych odsetek ustawowych, z ustawowymi odsetkami liczonymi w taki sam sposób; powód natomiast objął zakresem zaskarżenia orzeczenie oddalające powództwo o zapłatę kwoty 4.590,25 zł tytułem skapitalizowanych odsetek ustawowych wraz z analogicznie liczonymi odsetkami. Sądowi pierwszej instancji zarzucili naruszenie: - art. 233 § 1 k.p.c. przez brak wszechstronnego rozważenia materiału dowodowego i – w konsekwencji – nieprawidłowe przyjęcie, że zmarły przyczynił się do powstania wypadku w 70%, jak również pominięcie jego istotnych kwestii (m. in. co do winy sprawcy wypadku, jego stanu i spowodowania przez niego zaistnienia zdarzenia) i wyprowadzenie z niego wniosków nie wypływających, w szczególności przez brak rozważenia opinii biegłego sądowego J. C. i opinii (...) Instytutu (...), postanowienia o umorzeniu śledztwa z 10 października 2005 roku wydanego w sprawie Ds. 2544/04 oraz notatki urzędowej kom. K. P. z akt postępowania przygotowawczego; naruszenie tego samego przepisu apelujący wiążą z uchybieniem polegającym na sprzeczności ustaleń z treścią przeprowadzonych dowodów i przyjęciu za ustalone, że zmarły poruszał się po jezdni nie zachowując przy tym zasad ruchu drogowego, jak też, że w chwili śmierci miał we krwi 2,2 promila alkoholu; - art. 233 § 1 k.p.c. w zw. z art. 286 k.p.c. przez dokonanie oceny zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego w sposób całkowicie dowolny z naruszeniem zasad logicznego rozumowania oraz wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego, i przyjęcie, że opinia biegłej psychiatry J. J.
(1)jest pełna, wiarygodna i pozwala przyjąć, że w chwili wypadku zmarły nie widział nadjeżdżającego za nim samochodu, bowiem mogło wystąpić u niego „zjawisko tunelu”; - art. 233 § 1 k.p.c. przez brak wszechstronnego rozważenia materiału dowodowego zebranego w sprawie, sprzeczność istotnych ustaleń z treścią przeprowadzonych dowodów, jak również wyprowadzenie z materiału dowodowego wniosków z niego niepłynących, tj. przyjęcie, że biegły sądowy J. C. w wydanej opinii stwierdził, że zmarły i jego kolega „część trasy pokonywali idąc nawet środkiem jezdni z uwagi na zły stan pobocza”; - art. 233 § 1 k.p.c. w zw. z art. 455, 481 § 1 i 482 § 1 k.c. w zw. z art. 109 ust. 1 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych (…) przez brak wszechstronnego rozważenia materiału dowodowego i wyciągnięcia wniosków z niego nie wynikających, a to polegających na błędnym przyjęciu, że odsetki należne są powodom od dnia doręczenia pozwanemu odpisu pozwu; - art. 232 zdanie pierwsze k.p.c. przez błędne przyjęcie, że pozwany wywiązał się z ciążącego na nim obowiązku i udowodnił, że zmarły w 70% przyczynił się do zaistnienia wypadku; - art. 328 § 2 k.p.c. przez brak wyjaśnienia podstawy prawnej wyroku, na podstawie której sąd uznał przyczynienie zmarłego do wypadku i podstawy, na jakiej rozstrzygnął o oddaleniu roszczeń powodów o zasądzenie na ich rzecz skapitalizowanych odsetek; - art. 102 k.p.c. przez jego niezastosowanie; - art. 362 k.c. przez nieprawidłowe przyjęcie, że zmarły w 70% przyczynił się do powstania szkody; - art. 362 k.c. w zw. z art. 448 k.c. przez ich błędne zastosowanie i uznanie błędnego zachowania się zmarłego nie tylko przez zastosowanie przyczynienia się do zaistnienia wypadku, ale miarkowanie należnej kwoty zadośćuczynienia z uwzględnieniem nieprawidłowego zachowania się zmarłego, co w konsekwencji doprowadziło do dwukrotnego zmniejszenia należnych powodom kwot dochodzonych w niniejszym postępowaniu; - art. 455 k.c. w zw. z art. 481 § 1 i 482 § 1 k.c. w zw. z art. 109 ust. 1 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych (…) przez nieprawidłowe oznaczenie terminu początkowego naliczania odsetek ustawowych; - art. 481 § 1 k.c. przez jego niezastosowanie skutkujące nie zasądzeniem odsetek ustawowych od zasądzonych na rzecz powodów kwot zadośćuczynienia, odszkodowania oraz zwrotu kosztów pogrzebu na rzecz powódki oraz art. 2 ustawy z 9 października 2015 roku o zmianie ustawy o terminach zapłaty w transakcjach handlowych (…) przez jego niezastosowanie; - art. 113 ust. 4 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych przez niezastosowanie tego przepisu w stanie faktycznym sprawy i w konsekwencji nieuwzględnienie zasługujących na miano wyjątkowych okoliczności dotyczących sytuacji materialnej i życiowej powodów. Powodowie wnieśli przy tym o zmianę zaskarżonego wyroku w części oddalającej powództwo przez zasądzenie od pozwanego na rzecz powodów – dodatkowo – po 50.000 zł zadośćuczynienia i po 14.000 zł odszkodowania z ustawowymi odsetkami od 17 stycznia 2012 roku do 31 stycznia 2015 roku oraz odsetkami ustawowymi za opóźnienie liczonymi od 1 stycznia 2016 roku do dnia zapłaty. Powódka wnosiła o zasądzenie na jej rzecz – ponad kwotę zasądzoną – dalszej kwoty 3.050 zł tytułem zwrotu kosztów pogrzebu i kwoty 5.523,60 zł tytułem skapitalizowanych odsetek – obu tych kwot z ustawowymi odsetkami liczonymi, jak wyżej. Zażądała też zasądzenia na swoją rzecz takich samych odsetek od kwot już zasądzonych. A. W. zażądał natomiast dodatkowego zasądzenia na swoją rzecz kwoty 4.590,25 zł tytułem skapitalizowanych odsetek – z identycznie liczonymi od tej kwoty odsetkami oraz zapłaty odsetek ustawowych – na tych samych zasadach – od kwot już zasądzonych. Powodowie wnosili też o zmianę zaskarżonego wyroku w zakresie rozstrzygającym o kosztach procesu przez zasądzenie na ich rzecz kosztów za obie instancje. Pozwany zaskarżył wyrok w części uwzględniającej powództwo i w punkcie rozstrzygającym o kosztach procesu, zarzucając sądowi pierwszej instancji naruszenie: - art.
§ 2k.c.
przez jego zastosowanie i uznanie, że szkoda powodów powstała w związku ze śmiercią M. W. wynikła ze zbrodni lub występku, a zatem roszczenia powodów o naprawienie szkody ulegają przedawnieniu z upływem lat dwudziestu od dnia popełnienia przestępstwa; - art. 448 k.c. w zw. art. 24 k.c. przez przyjęcie, że odpowiednimi dla powodów kwotami zadośćuczynienia za doznaną krzywdę po uwzględnieniu 70% przyczynienia są kwoty po 30.000 zł, art. 446 § 3 k.c. przez przyjęcie, że odpowiednimi dla powodów kwotami odszkodowania po uwzględnieniu 70% są kwoty po 10.000 zł; - art. 233 § 1 k.p.c. przez dowolną, a nie swobodną ocenę dowodów, co spowodować miało niespójność ustaleń z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego i uznanie, że szkoda powodów wynikła ze zbrodni lub występku. Sąd miał też uchybić zasadom logicznego rozumowania przez wnioskowanie, że ponieważ „W świetle ustalonego stanu faktycznego poszkodowany nie ponosi całkowitej winy za wypadek” zachowanie kierowcy – uczestnictwo w wypadku ze skutkiem śmiertelnym – wskazuje, że doszło do popełnienia przestępstwa. Obrazę art. 233 § 1 k.p.c. apelujący wiąże z ustaleniem, że materiał dowodowy, w tym w szczególności sytuacja życiowa, materialna i stan zdrowia powodów, a zwłaszcza udar mózgu powoda, jako następstwo śmierci syna, uzasadniają uznanie, że odpowiednią dla powodów kwotą zadośćuczynienia są kwoty po 30.000 zł (100.000 zł przed uwzględnieniem przyczynienia) oraz po 10.000 zł (po uwzględnieniu przyczynienia) tytułem odszkodowania. Pozwany wniósł przy tym o zmianę zaskarżonego wyroku przez oddalenie powództwa w całości na koszt powodów. Sąd apelacyjny zważył, co następuje: Podniesione w obu apelacjach zarzuty implikują konieczność rozstrzygnięcia przede wszystkim dwóch kwestii: przyczynienia się syna powodów do powstania szkody i kwalifikacji zachowania sprawcy szkody (kierowcy) z karnoprawnego punktu widzenia. To ostatnie zagadnienie ma znaczenie dla oceny podniesionego przez pozwanego zarzutu przedawnienia i to od niego należy rozpocząć rozważania, bo jeśliby roszczenia powodów w chwili wytoczenia powództwa były przedawnione, to rozstrzygnięcie pozostałych wątpliwości podnoszonych w apelacjach jest niecelowe. Wypadek miał miejsce w roku 2004, a powództwo wytoczono dopiero w roku 2012, a więc już po upływie 3-letniego terminu z art.
§ 1k.c., ale przed upływem terminu z § 2 tego artykułu.
Nie powinno być wątpliwości co do tego, że na przeszkodzie w kwalifikacji działania sprawcy szkody jako przestępstwa nie stoi to, że nie ustalono jego tożsamości. Problem ten był już w ten sposób rozstrzygany w judykaturze, a kwestia ta została ostatecznie przesądzona w uchwale składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 29 października 2013 roku (III CZP 50/13). Pozwany zresztą nie zmierza w tym kierunku, lecz koncentruje się w apelacji na możliwości przypisania winy kierowcy, który potrącił M. W., zwalczając kwalifikację prawną jego zachowania przyjętą przez sąd okręgowy. Prawdą jest, że teza postawiona przez sąd pierwszej instancji nie została właściwie uzasadniona, a rozumowanie sądu dotknięte jest błędem logicznym: skutek wypadku w postaci śmierci dwóch pierwszych nie jest samoistnym dowodem na to, że do wypadku doszło na skutek przestępstwa. Wypadek drogowy może być kwalifikowany jako przestępstwo wówczas jedynie, gdy kierowca naruszy przepisy ruchu drogowego (por. uzasadnienie wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 23 maja 2017 roku, I ACa 899/16). Wydaje się, że sąd okręgowy w sposób nieuprawiony przetransponował na obszar prawa karnego rozwiązanie przyjęte w art. 436 § 1 k.c. Prawo karne nie zna odpowiedzialności na zasadzie ryzyka, a przestępstwo wchodzi w rachubę wówczas jedynie, gdy sprawcy można postawić zarzut niewłaściwego postępowania (gdy chodzi o wypadek drogowy w grę wchodzi zarówno wina umyślna, jak i nieumyślna: vide: art. 177 § 2 w zw. z § 1 k.k.). To, czy tak było w tym przypadku, nie zostało wyjaśnione i nie ma w tym zakresie widoków powodzenia na przyszłość. Wiele jednak wskazuje na to, że kierowca, który potrącił M. W. i jego kolegę, dopuścił się przestępstwa, nieumyślnie naruszając zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym i – tym samym – nieumyślnie powodując wypadek. Za tym, że taki stan rzeczy jest najbardziej prawdopodobny, przemawiają zasady doświadczenia życiowego. Kierujący – jak wiadomo – uciekł z miejsca wypadku. Zapewne miał ku temu powody, bo inaczej jego zachowanie wydaje się niezrozumiałe. Mogło być tak, że uciekł jedynie ze strachu przed odpowiedzialnością, ale bardziej prawdopodobnym jest, że miał podstawy, by się jej obawiać. Nie wezwał nawet pomocy do poszkodowanych, co bezwzględnie należało uczynić i co pewnie zrobiłby człowiek, który nie ma nic na sumieniu. Należy przypomnieć, że kierowca potrącił nie jedną, ale dwie osoby, przejeżdżając po ciele jednej z nich. Musiał mieć zatem świadomość powagi sytuacji, mimo to nie zareagował tak, jak to należało uczynić. Do zbliżonych wniosków doszedł biegły J. C., zdaniem którego przyczyny, dla których kierowca nie widział pieszych, leżały po jego stronie, typując nieprzejrzystą szybę albo stan nietrzeźwości (protokół skrócony – k. 765), albo niesprawne oświetlenie (protokół skrócony – k. 766). Taką samą refleksję odnaleźć można w opinii biegłych z (...) Instytutu (...) (k. 901). W tych okolicznościach można zakładać, że kierowca uciekł w obawie przed grożącą mu odpowiedzialnością karną. Poszlaki te są na tyle silne, że – na zasadzie z art. 231 k.p.c. – pozwalają podzielić założenie sądu pierwszej instancji i zakwalifikować zachowanie kierowcy – sprawcy szkody jako przestępstwa. Ostatecznie zatem dokonana przez sąd okręgowy kwalifikacja prawna działania kierowcy okazała się prawidłowa, co przekreśla podniesiony w apelacji strony biernej zarzut naruszenia art.
§ 2k.c.
Uznania sądu odwoławczego nie znalazły również zarzuty apelacji powodów nakierowane na zakwestionowanie oceny sądu okręgowego w kwestii przyczynienia się M. W. do powstania szkody. Apelujący zwalczają zarówno podstawy tej oceny, jak i samą ocenę co do tego, w jaki sposób ważyć odpowiedzialność uczestników nieszczęśliwego wypadku, w którym zginął syn powodów. Kwestia jest o tyle skomplikowana, że w istocie o wypadku wiadomo niewiele: jedynym dostępnym źródłem wiedzy są obserwacje osób, które widziały M. W. i jego kolegę krytycznego wieczora oraz ustalenia poczynione w trakcie śledztwa w oparciu o ślady znalezione na miejscu zdarzenia. Punktem wyjścia w prowadzonej ocenie muszą być opinie sporządzone na zlecenie sądu okręgowego przez biegłych do spraw rekonstrukcji wypadków drogowych. Decyzja sądu o skorzystaniu z wiedzy biegłego ds. rekonstrukcji wypadków drogowych była trafna, bo ustalenie stopnia przyczynienia się M. W. do wypadku drogowego wymagało weryfikacji dostępnych informacji, w sytuacji, gdy przebieg wypadku nie mógł być zrekonstruowany w oparciu o jednoznaczne dowody. Sąd dysponował jedynie pewnymi poszlakami, które wymagały oceny przez osobę dysponującą stosowną wiedzą i doświadczeniem. Biegłym zlecono ustalenie przyczyn wypadku oraz przebiegu zdarzenia, jak też ustalenie, z jakiej odległości kierujący miał możliwość zauważenia pieszego i czy przy zachowaniu dopuszczalnej prędkości miał możliwość zatrzymania pojazdu przed pieszym lub jego wyminięcie. Sąd polecił też biegłym by ocenili, czy uczestnicy tego zdarzenia naruszyli przepisy prawa o ruchu drogowym. Siłą rzeczy, dysponując niezwykle skromnym materiałem dowodowym, biegli nie mogli jednoznacznie przesądzić pewnych kwestii. Toteż we wszystkich opiniach sporządzonych na potrzeby niniejszego postępowania – tak w opinii dra inż. W. K. (k. 674 i nast.), inż. J. C. (k. 723), jak i w opinii (...) Instytutu (...) (k. 891), stwierdza się jednolicie, że rekonstrukcja przebiegu wypadku nie jest możliwa. We wszystkich opiniach w zbliżony sposób ocenia się przy tym zachowanie poszkodowanych. Biegły K. stwierdził wprost, że bezpośrednią przyczyną wypadku było nieprawidłowe zachowanie pieszych idących w nocy jezdnią po nieprawidłowej stronie. To, że mężczyźni przemieszczali się po nieprawidłowej stronie jezdni ustalił po analizie informacji zgromadzonych w toku postępowania karnego (k. 677), a stanowisko w tym przedmiocie potwierdził ustosunkowując się na rozprawie do zastrzeżeń pełnomocnika powodów (protokół skrócony – k. 710). Ocenił też, że kierowca jadący z dopuszczalną administracyjnie w miejscu wypadku prędkością nie miał możliwości zatrzymania samochodu przed potrąceniem pieszych ani ich ominięcia (k. 674v). W innym miejscu opinii podaje się, że według wszelkiego prawdopodobieństwa kierujący nieznanym pojazdem nadjeżdżającym z tyłu nie mógł dostrzec pieszych w odległości pozwalającej na zatrzymanie samochodu przed nimi lub bezpieczne ich ominięcie po łuku ukośnej sinusoidy (k. 678). Także zdaniem J. C. piesi poruszali się najprawdopodobniej jezdnią w pobliżu prawego pobocza (k. 746). Do takiego samego wniosku doszedł wreszcie (...) Instytut (...). W opinii instytutu podnosi się, że piesi najprawdopodobniej szli w stronę K. prawą stroną drogi (k. 900). W tej samej opinii przyjęto, że kierujący pojazdem nie miał możliwości zatrzymania pojazdu przed M. W., jeżeli pieszy szedłby po torze ruchu pojazdu. Biegli z instytutu stwierdzają wreszcie, że „pieszy w sposób znaczny przyczynił się do zaistnienia wypadku” (k. 901). Prawdą jest, że u M. W. nie stwierdzono we krwi 2,2‰ alkoholu, jak przyjęła biegła J. J.
(1). Tym niemniej, taki właśnie promil alkoholu stwierdzono u niego w szklistce, co prawidłowo ustalił sąd okręgowy, a co w przypadku osób zmarłych ma być bardziej miarodajnym sposobem pomiaru natężenia ilości alkoholu w organizmie (k. 825). W tych okolicznościach ocena sądu co do wpływu nietrzeźwości M. W. na upośledzenie funkcji psychicznych i ruchowych jest prawidłowa (k. 826). Nie można przy tym nie zauważyć, że – jak wynika z opinii biegłej H.-J. – także przy stężeniu we krwi na poziomie 1,7‰ obie funkcje są poważnie upośledzone. Nie powinno być wątpliwości co do tego, że poruszając się w takim stanie po nieoświetlonej jezdni, w porze nocnej, w ciemnym ubraniu, po prawej stronie jezdni, M. W. znacznie przyczynił się do powstania szkody. Rzecz nie polega na tym, czy wtargnął przed samochód – jak twierdzą powodowie, ale na tym, czy – łamiąc elementarne zasady bezpieczeństwa – dał kierowcy szansę na bezpieczne siebie ominięcie. Z przywołanych wyżej opinii wynika jasno, że nie. Nie ma co do tego stuprocentowej pewności, ale nie może być także niezachwianej pewności co do tego, że kierowca zachował się prawidłowo. Jeszcze raz powtórzyć trzeba, że ocena ta w dużej mierze opiera się na przypuszczeniach. Apelacja zresztą ten fakt zauważa. Kierując się takim niepewnym materiałem dowodowym sąd okręgowy oszacował przyczynienie M. W. na 70%. Analizując trafność tego szacunku należy mieć na uwadze fakt, że ocena sądu w tym przedmiocie w dużej mierze pozostawiona została uznaniu sędziowskiemu. Jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, to obowiązek jej naprawienia ma ulec „odpowiedniemu zmniejszeniu”. Nie jest to oczywiście ocena dowolna, bo jednocześnie art. 362 k.c. każe brać pod uwagę okoliczności sprawy, a zwłaszcza stopnień winy obu stron. Wszystkie te kryteria mają jednak charakter ocenny, pozostawiając wiele swobody organowi stosującemu prawo (por.: Z. Banaszczyk, w: Kodeks cywilny. T. I. Komentarz. Art. 1–449 10, red. K. Pietrzykowski, uwagi do art. 362; uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z 31 sierpnia 2018 roku, I CNP 38/17). W takich okolicznościach skuteczne zakwestionowanie takiej oceny wchodzi w rachubę wówczas jedynie, gdy jest ona oczywiście nieprawidłowa. W tym przypadku niczego podobnego stwierdzić się nie da. Patrząc na sprawę z perspektywy przywołanych wyżej dowodów uznać trzeba, że sąd okręgowy miał podstawy, by przypisać M. W. przyczynienie na poziomie 70%. W okolicznościach niniejszej sprawy ocena ta się broni. Bez wątpienia trzeźwy uczestnik ruchu, idący prawidłowo drogą, mógł uniknąć potrącenia. M. W., będąc w stanie upojenia alkoholowego, pozbawił się możliwości reakcji na zbliżające się zagrożenie i z tej przyczyny jego zachowanie może uchodzić za główną przyczynę wypadku. Nie można nie zauważyć, że wysoki stopień upojenia alkoholowego poszkodowanych jest jedynym pewnym faktem w tej sprawie. Pozostałe założenia opierają się jedynie na przypuszczeniach. W oparciu o te dane można jednak założyć – w ślad za (...) Instytutem (...) – że syn powodów „w sposób znaczny przyczynił się do zaistnienia wypadku”. Omawiane tu zagadnienie jest kwestią oceny prawnej. W oparciu o ustalone fakty szacuje się udział, w jakim poszkodowany przyczynił się do powstania szkody. Dlatego zarzut naruszenia art. 232 k.p.c. jest postawiony wadliwie. Przedmiotem dowodu mogą być fakty, na których opiera się ocena sądu, nie zaś efekt tej oceny, czyli stopień przyczynienia się. Nade wszystko jednak, naruszenie powołanego przepisu nie może polegać na wadliwym uznaniu przez sąd, że określony fakt został udowodniony lub nie. Przepis ten dotyczy rozkładu ciężaru dowodu, wskazując na osobę, na której spoczywa obowiązek instruowania, a jego naruszenie przez sąd może polegać wyłącznie na przypisaniu tego obowiązku niewłaściwej stronie sporu. W obu apelacjach stawia się sądowi okręgowemu zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. Przy czym, apelacja pozwanego koncentruje się na kwestii kwalifikacji zachowania sprawcy szkody z karnoprawnego punktu widzenia, zaś apelacja powodów na faktach, które uzasadniały przypisanie M. W. przyczynienia się do powstania szkody. Przeprowadzona wyżej analiza nie pozwala na to, by podzielić zastrzeżenia zgłoszone w apelacjach. Zarzuty apelacji w tym przedmiocie mają zresztą wymiar polemiczny, co nie pozwala zakwestionować oceny dokonanej przez sąd pierwszej instancji. Nie można zapominać, że po myśli art. 233 § 1 k.p.c. sąd ma prawo do swobodnej oceny dowodów i to od niego zależy, którą z wykluczających się wersji wydarzeń uzna za bardziej przekonującą. Apelujący nie może więc poprzestać na prezentacji własnego punktu widzenia, nawet jeśli znajduje on zakotwiczenie w materiale dowodowym (por. uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 14 marca 2002 roku, IV CKN 859/00). Obie strony zakwestionowały też wysokość przyznanego powodom zadośćuczynienia i odszkodowania za znaczne pogorszenie sytuacji życiowej. Apelacja powodów ocenę sądu wiąże z wadliwym zastosowaniem art. 362 k.c., a więc z niewłaściwym ich zdaniem stopniem przyczynienia się pokrzywdzonego do powstania szkody. Kwestia ta została już rozstrzygnięta. Powodowie twierdzą także – z powołaniem się na art. 362 i 448 k.c. – że sąd okręgowy dwukrotnie uwzględnił fakt przyczynienia się ich syna do powstania szkody: raz przy szacowaniu wysokości zadośćuczynienia, a drugi – przy określeniu stopnia przyczynienia. Nic takiego nie wynika z uzasadnienia zaskarżonego wyroku. Sąd wprawdzie nie określił, jaką kwotę uznał za „odpowiednią” tytułem zadośćuczynienia pieniężnego i odszkodowania za znaczne pogorszenie sytuacji życiowej, wskazując jedynie kwotę należną jego zdaniem po uwzględnieniu faktu przyczynienia, nie oznacza to jednak, że popełnił zarzucany mu błąd myślowy. Sąd nie ujawnił jedynie stopnia, w jakim zmiarkował należne jego zdaniem zadośćuczynienie i odszkodowanie. Można zatem zakładać, że sąd zmiarkował „odpowiednie” kwoty w proporcji do przyjętego przyczynienia. Wynika to pośrednio z uzasadnienia zaskarżonego wyroku. Tak też na sprawę patrzy pozwany, kwestionując wysokość tego szacunku. Stawiając zarzut naruszenia art. 448 k.c. pozwany nie uwzględnia jednak specyfiki roszczenia z tytułu zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę. Ustawodawca pozostawił w tej materii sądowi znaczny margines swobody, ograniczając się jedynie do wymagania, by kwota z tytułu zadośćuczynienia pieniężnego była „odpowiednia” (art. 448 k.c.). Tego typu zwrot niedookreślony stanowi wyraz swoiście pojętego prawa sędziowskiego. To od sądu orzekającego zależy, jaką kwotę uzna za odpowiednią dla usunięcia skutków naruszenia. Dlatego też ocena sądu pierwszej instancji, przy prawidłowo ustalonej podstawie faktycznej, może być kwestionowana tylko wtedy, gdy jest oczywiście nieprawidłowa, czyli wówczas, gdy przyznana kwota jest rażąco wygórowana albo zdecydowanie i oczywiście za niska (w tym duchu, w najnowszym orzecznictwie: tutejszy sąd w uzasadnieniu wyroku z dnia 7 marca 2014 roku, I ACa 1273/13, Sąd Apelacyjny w Łodzi w uzasadnieniu wyroku z dnia 19 grudnia 2013 roku, I ACa 877/13, Sąd Apelacyjny w Lublinie w uzasadnieniu wyroku z dnia 24 października 2013 roku, I ACa 442/13 czy Sąd Apelacyjny w Katowicach w uzasadnieniu wyroku z dnia 21 lutego 2013 roku, I ACa 1040/12). Niczego podobnego w sprawie niniejszej stwierdzić się nie da. To samo dotyczy zresztą odszkodowania z art. 446 § 3 k.c., które również w dużej mierze zostawiono dyskrecjonalnej władzy sędziowskiej. Także w tym przypadku nie da się stwierdzić, by było ono rażąco wygórowane. Jest wręcz przeciwnie: odszkodowanie, podobnie jak zadośćuczynienie, zostało utrzymane w rozsądnych granicach. Tym samym podniesiony w apelacji pozwanego funduszu zarzut naruszenia art. 448 i 446 § 3 k.c. nie może się ostać. W tym samym kontekście w apelacji pozwanego podnosi się zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c. Zarzut ten został postawiony wadliwie, bo przepis ten dotyczy oceny materiału dowodowego, a nie oceny jurydycznej ustalonych faktów, a to do tej oceny nawiązuje uzasadnienie zarzutu. Naruszenie art. 233 § 1 k.p.c. nie może polegać na uznaniu, że odpowiednim dla powodów zadośćuczynieniem są kwoty po 30.000 zł. Nie może też polegać na przyjęciu, że odsetki należne są powodom od dnia doręczenia pozwanemu odpisu pozwu. Żaden z tych zarzutów nie ma związku z hipotezą analizowanego przepisu. Przechodząc do oceny zarzutów nakierowanych na rozstrzygnięcie w przedmiocie odsetek za opóźnienie przypomnieć trzeba, że na wniosek powodów wyrokiem z 9 maja 2017 roku sąd okręgowy uzupełnił zaskarżony wyrok, zasądzając w jego punktach 1-5 odsetki ustawowe za okres od 19 maja 2012 roku do dnia zapłaty (k. 1032). Wyrok ten został jednak zmieniony przez tutejszy sąd wyrokiem z 17 stycznia 2019 roku i wniosek o uzupełnienie wyroku oddalono (k. 1116). Tym samym, przedmiotem kontroli instancyjnej jest wyrok sądu okręgowego w jego pierwotnym kształcie. W wyroku tym nie zawarto rozstrzygnięcia w przedmiocie odsetek i skapitalizowanych odsetek, a uzasadnienie w tej kwestii nie przystaje do sentencji orzeczenia. Z tej perspektywy zarzut naruszenia art. 328 § 2 k.p.c. jest w pełni uzasadniony. Uchybienie sądu nie uniemożliwiało jednak kontroli instancyjnej orzeczenia. Sąd apelacyjny posiadał wszelkie dane pozwalające na wydanie w tym przedmiocie orzeczenia reformatoryjnego. W ocenie sądu apelacyjnego odsetki za opóźnienie należą się powodom od daty wymagalności, ustalonej zgodnie z art. 455 k.c. (stanowisko opowiadające się za możliwością zasądzenia odsetek od zadośćuczynienia od daty wymagalności określonej na podstawie tego przepisu dominuje w judykaturze; zob. uzasadnienia wyroków Sądu Najwyższego z: 28 maja 1969 roku, II PR 184/69, 18 września 1970 roku, II PR 257/70, OSNC 1971, Nr 6, poz. 103, 9 marca 1973 roku, I CR 55/73, 22 maja 1980 roku, II CR 131/08, OSNC 1980, Nr 11, poz. 223, 18 sierpnia 1986 roku, II CR 187/86, OSNC 1987, Nr 11, poz. 180, 14 kwietnia 1997 roku, II CKN 110/97, 15 lutego 2001 roku, II CKN 386/00, 8 lutego 2002 roku, II UKN 77/01, OSNP 2003, Nr 23, poz. 578, 19 lutego 2002 roku, II UKN 202/01, 12 lipca 2002 roku, V CKN 1114/00, 7 sierpnia 2003 roku, IV CKN 372/01, 17 listopada 2006 roku, V CSK 266/06, 25 marca 2009 roku, V CSK 370/08, 18 lutego 2010 roku, II CSK 434/09, 14 stycznia 2011 roku, I PK 145/10, OSNP 2012, Nr 5-6, poz. 66 i 18 lutego 2011 roku, I CSK 243/10). Krzywda powodów powstała przed wielu laty, a w chwili wezwania do zapłaty nie miała już charakteru narastającego. Jednocześnie zaznaczyć trzeba, że wyrok orzekający o zadośćuczynieniu nie ma charakteru konstytutywnego, lecz deklaratywny. Tak też dość powszechnie przyjmuje się w judykaturze (tak, w najnowszym orzecznictwie: Sąd Apelacyjny we Wrocławiu w uzasadnieniu wyroku z dnia 10 lutego 2012 roku, I ACa 1405/11 i Sąd Najwyższy w uzasadnieniach wyroków: z dnia 16 grudnia 2011 roku, V CSK 38/11, z dnia 18 lutego 2011 roku, I CSK 243/10 i z dnia 22 lutego 2007 roku, I CSK 433/06). Inaczej zresztą być nie może, skoro chodzi o reżim odpowiedzialności deliktowej, w którym roszczenia powstają na skutek wyrządzenia szkody wraz ze ziszczeniem się warunków odpowiedzialności odszkodowawczej. Jeśli tak, to o wymagalności tak powstałego roszczenia decydować musi wezwanie do zapłaty, bo mamy tu do czynienia z roszczeniem bezterminowym. To samo – mutatis mutandis – odnieść trzeba do roszczenia w przedmiocie stosownego odszkodowania, zasądzanego na podstawie art. 446 § 3 k.c. Przypomnieć zatem należy, że Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny był wzywany do zapłaty odszkodowania, lecz odmówił spełnienia świadczenia. Oświadczenie w tym przedmiocie opatrzono datą 30 lipca 2010 roku, co pozwala na przyjęcie, że już dnia następnego pozwany popadł w opóźnienie. Od tej daty powodowie mogą dochodzić odsetek za opóźnienie. W pozwie skapitalizowali swoją należność z tego tytułu, dochodząc dalszych odsetek od daty wytoczenia powództwa. Tak sformułowane żądanie było co do zasady usprawiedliwione w świetle art. 481 § 1 k.c., z tym jednak, że odsetki liczyć należało od kwot, które uznano ostatecznie za uzasadnione. Chodzi przy tym wyłącznie o należność z tytułu odszkodowania za znaczne pogorszenie sytuacji życiowej i z tytułu kosztów pogrzebu, bo powodowie w postępowaniu likwidacyjnym nie występowali o zadośćuczynienie. W przypadku powoda skapitalizowane odsetki należało liczyć od kwoty 10.000 zł, co za okres 31 lipca 2010 – 16 stycznia 2012 roku daje 1.905,48 zł. W przypadku powódki suma należności z tytułu odszkodowania wynosiła 11.830 zł, a odsetki od tej kwoty za ten sam okres wynoszą 2.254,18 zł. Dalsze odsetki od odszkodowania oraz – na zasadzie z art. 482 § 1 k.c. – od skapitalizowanych odsetek należało zasądzić od 17 stycznia 2012 roku (dnia wytoczenia powództwa) do dnia zapłaty. Gdy chodzi o zadośćuczynienie, to za wezwanie do zapłaty uchodzić musi odpis pozwu, który doręczono pozwanemu 18 maja 2012 roku. Z uwagi na to, że pozwany znał już wcześniej sprawę, to o opóźnieniu można mówić od dnia następnego i od tej daty sąd drugiej instancji zasądził odsetki za opóźnienie. Sąd apelacyjny uznał również, że z uwagi na specyfikę dochodzonych przez powodów roszczeń, w szczególności zaś niewymierny charakter zadośćuczynienia i odszkodowania za znaczne pogorszenie sytuacji życiowej, koszty procesu przed sądem pierwszej instancji należało znieść. Orzec o tym należało na podstawie art. 100 k.p.c., a nie na podstawie art. 102 k.p.c. – jak chcą powodowie. W pierwszym z wymienionych przepisów istnieje wyraźna podstawa normatywna do tego, by w takich sprawach, jak ta, nie obciążać stron koniecznością poniesienia kosztów wadliwego szacunku dochodzonych roszczeń, w sytuacji, gdy ostateczna ocena w tym przedmiocie należy do sądu. Z uwagi na to, że roszczenia powodów były co do zasady usprawiedliwione, jak też ze względu na to, że zostały w dużej części uznane przez sąd, skorzystanie z tego rozwiązania było w pełni usprawiedliwione. W tym wyraża się zmiana zaskarżonego wyroku, o czym orzeczono na podstawie art. 386 § 1 k.p.c. Z wyłuszczonych wyżej względów sąd apelacyjny nie znalazł podstaw do uwzględnienia apelacji powodów w pozostałym zakresie, jak też do uwzględnienia apelacji pozwanego w jakiejkolwiek części, oddalając je na podstawie art. 385 k.p.c. O kosztach instancji odwoławczej rozstrzygnięto na podstawie art. 100 k.p.c. w zw. z art. 391 § 1 k.p.c., kierując się tymi samymi założeniami, które legły u podstaw orzeczenia znoszącego koszty procesu przed sądem okręgowym, bacząc na to, że uwzględniono jedynie apelację powodów i to jedynie w zakresie należności ubocznych.