← Polska

II AKa 264/18

Sygn. akt II AKa 264/18 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 2 lipca 2019 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie II Wydział Karny w składzie: Przewodniczący SSA – Marzanna A. Piekarska-Drążek (spr.) Sędziowie: SA – Dorota Tyrała SO (del.) – Anna Kalbarczyk Protokolant: sekr. sąd. Olaf Artymiuk i st. sekr. sąd. Katarzyna Rucińska przy udziale Prokuratora Wojciecha Groszyka z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga w Warszawie po rozpoznaniu w dniach 17 maja 2019 r. i 19 czerwca 2019 r. sprawy J. B.

(1)z domu S., urodzonego dnia (...) w R., syna E. i B. z domu R. oskarżonego z art. 148 § 2 pkt 2 i 4 k.k. oraz z art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 280 § 2 k.k. na skutek apelacji, wniesionej przez prokuratora od wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 1 kwietnia 2016 r. sygn. akt VIII K 21/15
  1. utrzymuje w mocy zaskarżony wyrok;
  2. zasądza od Skarbu Państwa na rzecz adw. A. C. z Kancelarii Adwokackiej w W. kwotę 885,60 zł (osiemset osiemdziesiąt pięć złotych, sześćdziesiąt groszy), w tym 23% VAT z tytułu wynagrodzenia za obronę z urzędu oskarżonego J. B.
(2)w postępowaniu apelacyjnym, 2. koszty postępowania apelacyjnego ponosi Skarb Państwa. UZASADNIENIE Aktem oskarżenia z dnia 25 marca 2004 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie (obecnie Prokuratura Okręgowa Warszawa – Praga w Warszawie) oskarżyła J. B.
(2)(z domu S.) o sześć przestępstw związanych z rozbojem i kradzieżą samochodu ciężarowego z ładunkiem sprzętu RTV, w tym o to, że: I. w dniu 23 marca 2002 roku w miejscowości P., gm. N., działając wspólnie i w porozumieniu z R. C.
(1), I. P.
(1)przewidując możliwość pozbawienia życia M. Ż.
(1)i godząc się na to, posługując się co najmniej 3 egzemplarzami broni palnej w postaci pistoletu CZ wz. 75 BD kal. 9 mm, pistoletu CZ wz. 75 Compact kal. 9 mm, pistoletu maszynowego PPS kal. 7,62 mm, przy czym J. B.
(2)posługiwał się pistoletem maszynowym PPS, kal. 7,62 mm, oddawali strzały w kierunku M. Ż.
(1), czym spowodowali: ranę postrzałową biegnącą przez talerz kości biodrowej, do przestrzeni zaotrzewnowej, przez przednią powierzchnię trzonu V kręgu lędźwiowego, tętnicę i żyłę biodrową wspólną prawą, talerz prawej kości biodrowej oraz ranę przestrzałową biegnącą przez górny brzeg prawego talerza biodrowego, poprzez łuk IV kręgu lędźwiowego, skutkujące zgonem pokrzywdzonego, a nadto ranę postrzałową na tylnej powierzchni klatki piersiowej, uszkadzającą tkanki miękkie oraz ranę przestrzałową dalszej części prawego przedramienia, nadto działali wspólnie z osobami opisanymi w punkcie II w celu popełnienia rozboju opisanego w tym punkcie; tj. o czyn z art. 148 § 2 pkt 2 i 4 k.k. II. w dniu 23 marca 2002 r. w miejscowości P., gm. N., działając wspólnie i w porozumieniu z A. K.
(1), J. P.
(1), T. S.
(1), P. L.
(1), M. K.
(1), G. P.
(1), J. W.
(1), T. D.
(1), A. W.
(1), K. M.
(1), J. L.
(1), posługując się wspólnie z innymi osobami co najmniej 5 egzemplarzami broni palnej w postaci: pistoletu CZ wz. 75 BD kal. 9 mm, pistoletu CZ wz. 75 Compact kal. 9 mm, pistoletu CZ wz. 52 kal. 7,62 mm, pistoletu maszynowego PPS kal. 7,62 mm, pistoletu TT kal. 9 mm, którzy oddawali strzały w kierunku M. Ż.
(1), W. S.
(1), I. S.
(1), D. D.
(1)i P. D.
(1)oraz bili W. R.
(1)po głowie i całym ciele, usiłował zabrać w celu przywłaszczenia samochód ciężarowy marki M. o nr rej. (...) 96 wraz z przyczepą o nr rej. (...) o wartości co najmniej 104,489 złotych na szkodę Centrum (...) Sp. z o.o. oraz sprzęt RTV marki P. o wartości 612.509,22 zł. stanowiący własność (...) sp. z o.o., pochodzący z rozboju z użyciem broni palnej na osobie J. D.
(1)w dniu 22 marca 2002 r. w P., jednakże zamierzonego celu nie osiągnął ze względu na postawę funkcjonariuszy Policji; tj. o czyn z art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 280 § 2 k.k. Wyrokiem z dnia 1 kwietnia 2016 r. Sąd Okręgowy w Warszawie, w sprawie sygn. akt VIII K 21/15 orzekł: 1. oskarżonego J. B.
(2)w ramach zarzucanych mu w punkcie I i II aktu oskarżenia czynów uznał za winnego tego, że w dniu 23 marca 2002 r. kierował realizacją przez inne osoby rozboju z użyciem broni palnej - w ten sposób, że określił skład grupy osób, która miała dokonać przestępstwa, podał czas i miejsce jego popełnienia, wskazał taktykę działania i dał sygnał do jego rozpoczęcia, w następstwie czego w dniu 23 marca 2002 r. w miejscowości P., gm. N., działający wspólnie i w porozumieniu: A. K.
(1), J. P.
(1), T. S.
(1), P. L.
(1), M. K.
(1), G. P.
(1), J. W.
(1), T. D.
(1), A. W.
(1), K. M.
(2), J. L.
(1), R. C.
(1)oraz I. P.
(1), posługując się co najmniej 5 egzemplarzami broni palnej w postaci: pistoletu CZ wz. 75 BD kal. 9 mm, pistoletu CZ wz. 75 Compact kal. 9 mm, pistoletu CZ wz. 52 kal. 7,62 mm, pistoletu maszynowego PPSz kal. 7,62 mm, pistoletu TT kal. 9 mm, działając w zamiarze zaboru w celu przywłaszczenia samochodu ciężarowego marki M. o nr rej. (...) 96 wraz z przyczepą o nr rej. (...) o wartości co najmniej 104.489 złotych na szkodę Centrum (...) sp. z o.o. oraz sprzętu RTV marki P. o wartości 612.509,22 zł., stanowiącego własność (...) sp. z o.o., a pochodzącego z rozboju na osobie J. D.
(1)w dniu 22 marca 2002 r. w P., oddawali strzały w kierunku M. Ż.
(1), W. S.
(1), I. S.
(1), D. D.
(1)i P. D.
(1)oraz - zadając ciosy po głowie i całym ciele - pobili W. R.
(1), jednakże zamierzonego celu nie osiągnęli ze względu na postawę funkcjonariuszy Policji, tj. czynu z art. 18 § 1 k.k. w zw. z art. 280 § 2 k.k. i za to na podstawie art. 280 § 2 k.k. wymierzył mu karę 12 (dwunastu) lat pozbawienia wolności;
  1. na podstawie art. 77 § 2 k.k. wyznaczył ograniczenie do skorzystania przez oskarżonego z warunkowego zwolnienia, zastrzegając, iż będzie można go warunkowo zwolnić po odbyciu 10 (dziesięciu) z 12 (dwunastu) lat orzeczonej kary pozbawienia wolności;
  2. na podstawie art. 618 § 1 pkt. 11 k.p.k. zasądził od Skarbu Państwa na rzecz adw. M. W.
(1)wynagrodzenie w kwocie 1560 (jeden tysiąc pięćset sześćdziesiąt) złotych powiększonej o należny podatek VAT, z tytułu nieopłaconej przez strony pomocy prawnej udzielonej z urzędu;
  1. na podstawie art. 624 § 1 k.p.k. zwolnił oskarżonego w całości od ponoszenia kosztów sądowych w sprawie. Powyższy wyrok był czwartym wyrokiem Sądu Okręgowego jako Sądu I instancji. Poprzedzały go:
  2. wyrok z dnia 15 maja 2008 r., sygn. akt VII K 198/04, w którym uniewinniono J. B.
(2)od zarzutu I – zabójstwa, skazano zaś za czyn II – usiłowanie rozboju w P. z użyciem broni palnej, za co wymierzono karę 12 lat pozbawienia wolności; Sąd ponadto skazał prawomocnie oskarżonego za cztery pozostałe przestępstwa, tj. III – rozbój na osobie M. D. na karę 12 lat pozbawienia wolności i trzy inne przestępstwa;
  1. wyrok z dnia 5 sierpnia 2010 r., sygn. akt VIII K 193/09, w którym Sąd uznał, że zarzucane czyny stanowią jedno przestępstwo z art. 148 § 1 k.k. w zw. z art. 4 § 1 k.k., w zb. z art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 280 § 2 k.k. w zw. z art. 11 2 k.k. za co skazał oskarżonego, a na podstawie art. 148 § 1 k.k. w zw. z art. 1 § 3 k.k. wymierzył mu karę dożywotniego pozbawienia wolności;
  2. wyrok z dnia 21 listopada 2013 r., sygn. akt VII K 193/11, w którym Sąd uniewinnił oskarżonego od zarzutu I – zabójstwa, skazał zaś w ramach zarzutu II za kierowanie rozbojem w P., w którym inni sprawcy użyli broni palnej, tj. za przestępstwo z art. 18 § 1 k.k. w zw. z art. 280 § 2 k.k. i wymierzył mu karę 12 lat pozbawienia wolności. Każdy z trzech opisanych wyroków był uchylany w postępowaniu odwoławczym przez Sąd Apelacyjny w Warszawie i sprawa wracała do ponownego rozpoznania. Przyczyną uchyleń były braki dowodowe lub niepełna ocena dowodów, które to wady prowadziły do niemożności odtworzenia roli poszczególnych sprawców, sposobu zachowania a w szczególności odpowiedzialności za śmierć M. Ż.
(1), który był wówczas policjantem. 4. Ostatni, czwarty wyrok Sądu Okręgowego, z dnia 1 kwietnia 2016 r., sygn. akt VIII K 21/05 został ponownie zaskarżony we wrześniu 2016 r. przez prokuratora prowadzącego śledztwo – autora aktu oskarżenia - z Prokuratury Okręgowej Warszawa – Praga w Warszawie, który na podstawie art. 438 pkt 2 k.p.k. zarzucił: 1) obrazę przepisów prawa procesowego, która miała wpływ na treść wyroku, tj. art. 7 k.p.k. w zw. z art. 410 k.p.k. w zw. z art. 455 k.p.k., polegającą na zaniechaniu wszechstronnej oceny materiału dowodowego, co doprowadziło do uznania, iż brak wystarczających dowodów na przypisanie oskarżonemu popełnienia czynu z punktu I aktu oskarżenia w sytuacji, gdy wnikliwa analiza dowodów w ich wzajemnym całokształcie i z zastosowaniem reguł dowodowych zawartych w art. 7 k.p.k. winna prowadzić do wniosku przeciwnego, a nadto w sytuacji podtrzymania oceny w tym zakresie - brak należytego zbadania i uzasadnienia oceny stanowiska oskarżyciela publicznego wygłoszonego w głosach stron, iż o ile sąd uznałby brak dowodów na sprawstwo wykonawcze zabójstwa, winien rozważyć przypisanie oskarżonemu czynu polegającego na podżeganiu R. C.
(1), I. P.
(1)i innych osób posługujących się bronią palną do zabójstwa osób znajdujących się na posesji; 1) obrazę przepisów prawa procesowego, która miała wpływ na treść wyroku, tj. art. 7 k.p.k. w zw. z art. 410 k.p.k., polegającą na rażąco błędnej i niezgodnej z dyrektywami zawartymi w art. 7 k.p.k. ocenie poszczególnych dowodów wspierających linię obrony oskarżonego, co doprowadziło Sąd do wielu poważnych wewnętrznych sprzeczności pomiędzy ustalonym przebiegiem zdarzenia, a treścią dowodów uznanych za wiarygodne; 2) obrazę przepisów prawa procesowego, która miała wpływ na treść wyroku, tj. art. 7 k.p.k. w zw. z art. 410 k.p.k., polegającą na rażąco błędnej i niezgodnej z dyrektywami zawartymi w art. 7 k.p.k. ocenie zeznań świadka W. S.
(1)zwłaszcza w kwestii wiarygodności rozpoznania J. B., jako sprawcy strzelającego do M. Ż.
(1); 3) obrazę przepisów prawa procesowego, która miała wpływ na treść wyroku, tj. art. 7 k.p.k. w zw. z art. 173 § 1 k.p.k. oraz art. 170 § 1 pkt 3 k.p.k., poprzez bezpodstawne odmówienie mocy dowodowej czynności okazania osób, w tym podejrzanego J. B. pokrzywdzonemu W. S.
(1), w szczególności poprzez przyjęcie, iż: - wcześniejsze okazanie świadkowi S. tablic poglądowych, na których rozpoznał on zdjęcie B. jako sprawcy strzelającego do Ż. stanowiło niedopuszczalną sugestię w toku okazania osób (tak aby wskazać osobę uprzednio rozpoznaną ze zdjęcia), - okazanie osoby J. B. było nieprawidłowe, skoro on jedyny spośród osób okazywanych posiadał niewielkie obrażenia na twarzy, a nadto jak twierdzi oskarżony uczestniczył on w czynności nie posiadając jednego buta i skarpetki, - czynność przesłuchania prokuratora przeprowadzającego okazanie jest nieprzydatna do ustalenie przebiegu okazania. Prokurator wniósł o: 1) zmianę zaskarżonego wyroku i uznanie J. B.
(2)winnym tego, że w dniu 23 marca 2002 r. kierował realizacją przez inne osoby rozboju z użyciem broni palnej - w ten sposób, że określił skład grupy osób, która miała dokonać przestępstwa, podał czas i miejsce jego popełnienia, wskazał taktykę działania i dał sygnał do jego rozpoczęcia, oraz podżegał inne osoby do pozbawienia życia osób znajdujących się na posesji w tym M. Ż.
(1), w następstwie czego działający wspólnie i w porozumieniu A. K.
(1), J. P.
(1), T. S.
(1), P. L.
(1), M. K.
(1), G. P.
(1), J. W.
(1), T. D.
(1), A. W.
(1), K. M.
(2), J. L.
(2), R. C.
(1)i I. P.
(1)oraz sam oskarżony posługując się co najmniej 5 egzemplarzami i broni palnej w postaci pistoletu CZ wz 75 BD kal. 9 mm, pistoletu CZ wz 75 Compact kal. 9 mm, pistoletu CZ wz 52 kal. 7,62 mm, pistoletu maszynowego PPS kal. 7,62 mm i pistoletu TT kal. 9 mm, w zamiarze zaboru w celu przywłaszczenia samochodu ciężarowego marki M. o nr rej. (...) 96 wraz z przyczepą o nr rej. (...) ot wartości co najmniej 104.489 zł na szkodę Centrum (...) sp. z o.o. oraz sprzętu RTV marki P. o wartości 612.509,22 zł na szkodę (...) sp. z o.o., pochodzący z rozboju z użyciem broni palnej na osobie J. D.
(1)w dniu 22 marca 2003 r. w P., oddawali strzały w kierunki M. Ż.
(1), W. S.
(1), I. S.
(1), D. D.
(1)i P. D.
(1)oraz bili W. R.
(1)po głowie i całym ciele, lecz zamierzonego celu nie osiągnęli z uwagi na postawę funkcjonariuszy Policji, jednak w następstwie odniesionych ran postrzałowych M. Ż.
(1)poniósł śmierć na miejscu zdarzenia tj. czynu z art. 18 § 1 i 2 w zw. z art. 148 § 1 k.k. w zb. z art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 280 § 2 k.k. oraz wymierzenie mu kary 25 lat pozbawienia wolności, albo 2) uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Okręgowego w Warszawie do ponownego rozpoznania. Wyrokiem z dnia 27 stycznia 2017 r., w sprawie sygn. akt II AKa 391/16 Sąd Apelacyjny w Warszawie utrzymał w mocy zaskarżony wyrok, stwierdzając w uzasadnieniu, że: „Kontrola odwoławcza ... wykazała w sposób jednoznaczny, że ... apelacja prokuratora jest niezasadna”. Kasacja wniesiona przez prokuratora Prokuratury Okręgowej Warszawa – Praga w Warszawie została postanowieniem Sąd Najwyższy z dnia 12 września 2017 r., sygn. akt II KK 164/17 pozostawiona bez rozpoznania. Sąd Najwyższy uzna ją za niedopuszczalną z mocy prawa, gdyż: „Zgodnie z treścią art. 523 § 1 k.p.k. kasację na niekorzyść można wnieść co do zasady jedynie w razie uniewinnienia lub umorzenia postępowania. Warunek ten w niniejszej sprawie nie jest spełniony, gdyż kasację wywiedziono od orzeczenia utrzymującego w mocy wyrok skazujący”. Sąd Najwyższy rozpoznał natomiast wniesioną w styczniu 2018 r. Kasację Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego, w wyniku której wyrokiem z dnia 23 maja 2018 r., sygn. akt II KK 28/18 uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 27 stycznia 2017 r. i przekazał mu sprawę do ponownego rozpoznania. Przed ponowną rozprawą apelacyjną obrońca oskarżonego J. B.
(2)złożyła „Odpowiedź oskarżonego na apelację” – pismo z dnia 14 maja 2019 r. (k. 6572 – 6573), w której zakwestionowała twierdzenia prokuratora o wartości dowodów obciążających oskarżonego i wniosła o utrzymanie w mocy zaskarżonego wyroku. Sąd Apelacyjny zważył, co następuje: Apelacja prokuratora nie została ponownie uwzględniona, gdyż nie zawiera żadnych argumentów natury dowodowo procesowej, które mogłyby zmienić obraz sprawy w istotny sposób. Można jedynie przyznać rację skarżącemu, że przebieg zdarzenia z dnia 23 marca 2002 r. w P., gdzie doszło do rozboju i wymiany ognia pomiędzy policjantami, a członkami grupy przestępczej, w której poniósł śmierć M. Ż.
(1), został odtworzony przez Sąd Okręgowy częściowo nieprecyzyjnie, odnośnie do nazw broni użytej przez napastników, nie zaś co do podstawowych ustaleń faktycznych, wedle których do ofiary przebywającej na podwórku M. w P. strzelano z dwóch jednostek broni krótkiej i jednego egzemplarza broni maszynowej, którymi przy wejściu do stodoły operowali R. C.
(1)i I. P.
(1). Był tam też uzbrojony J. L.
(1). Materiał dowodowy pozwala na potwierdzenie aktywności strzeleckiej co najmniej dwóch z tych osób w obrębie placu wewnątrz podwórka, a zwłaszcza w miejscach, gdzie postrzelony został M. Ż. (samochód P. i odcinek do wejścia do piwnicy). Należało zatem przyjąć, że najprawdopodobniej to R. C. i I. P. postrzelili śmiertelnie M. Ż.
(1). Zadanie śmiertelnych strzałów było możliwe jedynie z pozycji strzeleckich przybranych przez napastników w otwartych wrotach stodoły, gdzie pobiegło trzech uzbrojonych sprawców: I. P., R. C. i J. L.. Po ostrzelaniu, przez co najmniej dwóch z nich, osób znajdujących się na placu, po postrzeleniu M. Ż.
(1)i zranieniu R. C., napastnicy wycofali się ze stodoły do samochodów. Nikt więcej nie powrócił do ostrzału ze stodoły, a późniejszy przyjazd nieustalonego mężczyzny w zielonym samochodzie na podjazd do posesji zakończył się strzałami (strzałem) wyłącznie z tego miejsca. Zebrany materiał dowodowy daje możliwość takiego odtworzenia tego tragicznego wydarzenia. Nie można natomiast przyznać prokuratorowi racji, że pewne luki w ustaleniach były wynikiem braku wnikliwej, pełnej i logicznej oceny dowodów. Częściowo nieprecyzyjne ustalenia faktyczne dotyczące odtworzenia działań każdej z osób strzelających do nieumundurowanych, nieoznakowanych funkcjonariuszy policji, brak możliwości identyfikacji niektórych jednostek broni i przypisania do napastników, wynika wyłącznie z jakości dowodów zgłoszonych w akcie oskarżenia oraz wyczerpania możliwości dowodowych, mimo maksymalnej aktywności Sądu w uzupełnianiu postępowania z urzędu na przestrzeni kilkunastu lat. Wynikać też mogą z częściowo bezkrytycznego przejęcia w uzasadnieniu wyroku, z ustaleń faktycznych prokuratora prezentowanych w uzasadnieniu aktu oskarżenia, że pistolet maszynowy, którym posługiwał się I. P. był przeróbką pistoletu (krótkiego) CZ kal. 9 mm, a nie zaś pistoletem maszynowym wz. 30, który zostawił 19 śladów po wystrzałach. Ustalenie prokuratora o przerobionej broni CZ w dyspozycji I. P. i stwierdzenie, że R. C. strzelał z jednego pistoletu CZ, a nie z dwóch, jak zeznali świadkowie i ustalił biegły H. J., nie miało oparcia w żadnym dowodzie. Była to teza służąca jedynie dostosowaniu się do wersji świadka W. S.
(1)o tym, że we wrotach stodoły był trzeci strzelec – J. B.
(2)– z PM wz 43. Ponieważ z pistoletu maszynowego - PPS – z pewnością oddano najwięcej strzałów, w tym do M. Ż., prokurator forsował wersję o tym, że napastnicy strzelający ze stodoły dysponowali 1 szt. broni krótkiej CZ, 1 szt. pistoletu CZ przerobionego na maszynowy i 1 pepeszą. Wersja o użyciu dwóch broni maszynowych w tym miejscu nie ma żadnego oparcia w dowodach, nawet w zeznaniach W. S., a zwłaszcza w opiniach biegłych balistyków H. J.
(2)i P. L.
(2). Wersja ta powstała, co przyznał na rozprawie apelacyjnej sam prokurator, wyłącznie w oparciu o jego doświadczenie zawodowe i „ logiczne myślenie”, przy czym oparł ją na kompilacji wybranych elementów zeznań W. S. i A. B., wykorzystując jedynie te ich fragmenty, które pozwalały przypisać J. B. udział w końcowej fazie strzelaniny, pomijając rozbieżności o podstawowym znaczeniu. O tym sposobie konstruowania pierwotnego oskarżenia i kolejnych jego wersji, będzie mowa w dalszej części uzasadnienia. Wystarczy przypomnieć jakie komplikacje procesowe na przestrzeni kilkunastu lat spowodowała konieczność weryfikacji różnych wersji oskarżenia: od tej czy J. B. był w pierwszej grupie strzelców (z C. i P.), przez tę czy dołączył do nich w trakcie strzelaniny, aż po wersję, że dotarł w chwili ich wycofywania się i strzelał z podjazdu lub zajął miejsce P. i C. (L.) w stodole. Należy przypomnieć, że Sąd dopuścił liczne opinie uzupełniające biegłych z zakresu balistyki, medycyny sądowej, antropologii i psychologii sądowej. Dokonał bardzo starannych przesłuchań wszystkich świadków, którzy mieli wiedzę bezpośrednią i pośrednią. W przypadku wątpliwości co do zdolności świadków do obserwacji, zapamiętywania i przekazu (A. i T. B.
(1)czy W. S.
(1)) wzywał biegłych psychologów w celu wzbogacenia oceny wartości takich zeznań. Sąd Okręgowy, po kilkunastu latach od okazania W. S.
(1)osoby J. B.
(2)odtworzył rzeczywisty przebieg tej czynności, poszukując uczestników czynności i obligując do tego prokuratora. Przesłuchał policjantów organizujących okazanie. Zebrał od okazywanych osób zdjęcia prywatne dokumentujące ich ówczesny wygląd. Skarżący nie zarzuca niewykorzystania jakiejkolwiek innej czy nowej możliwości dowodzenia, która uzupełniałaby dotychczasowe ustalenia faktyczne. Uzupełnienie ich w obecnym stanie dowodowym jest już nierealne, co zgodnie przyznały obie strony procesu. Sąd Apelacyjny, po szczegółowej analizie zebranych w ciągu około 17 lat procesu dowodów, stwierdza z pełną odpowiedzialnością, że możliwości dowodowe w sprawie oskarżonego J. B.
(2)zostały wyczerpane, żadna ze stron nie wskazuje na nowe możliwości, które by dawały szanse ujawnienia nowych okoliczności, dlatego Sąd Apelacyjny nie jest ograniczony w ponownym rozpoznaniu sprawy zmianami art. 437 i 452 k.p.k., a w zasadzie ich treścią sprzed zmiany z dniem 1 lipca 2015 r. i dnia 15 kwietnia 2016 r., w kontekście art. 36 § 1 i 2 i art. 37 ustawy z dnia 27 września 2013 r. (Dz. U. 2013,1247), mówiących o zachowaniu dotychczasowej procedury karnej obowiązującej w czasie wniesienia aktu oskarżenia, do czasu prawomocnego zakończenia sprawy, a także podczas ponownego rozpoznania sprawy przez Sąd odwoławczy, gdy doszło do uchylenia prawomocnego orzeczenia tego Sądu. Zmiana art. 437 i art. 452 k.p.k., którą sygnalizował Sąd Najwyższy uchylając prawomocny wyrok Sądu Apelacyjnego miałaby istotne znaczenie dla procedowania, gdyby zaszła potrzeba przeprowadzenia dowodów o istotnym – ważącym na wyniku sprawy – znaczeniu, a co za tym idzie, gdyby Sąd odwoławczy stwierdził takie braki w ustaleniach faktycznych, które mogły spowodować przypisanie oskarżonemu winy w pełnym zakresie aktu oskarżenia, w szczególności którejś z form udziału w zabójstwie ofiary. Wówczas zaszłaby konieczność uchylenia wyroku Sądu Okręgowego i przekazania sprawy do ponownego (piątego) rozpoznania. Podstawą uchylenia wyroku byłoby także stwierdzenie takiego naruszenia zasad oceny istniejących dowodów, np. pominięcie istotnych dowodów, ocena sprzeczna z art. 7 k.p.k., które doprowadziłoby do odmiennych ustaleń w sprawie J. B.. Mimo częściowo błędnego określenia broni, z której strzelali ustaleni sprawcy, R. C. i I. P., Sąd Apelacyjny nie stwierdził takich uchybień w ocenie dowodów, które zarzuca prokurator. Podstawowe ustalenie Sądu zawarte w przypisanym oskarżonemu czynie, o tym, że do stodoły weszli uzbrojeni: I. P. - z długą bronią maszynową, R. C. i J. L. – z krótkimi pistoletami CZ kal. 9 mm i że to w tym czasie padły strzały do policjantów, w tym śmiertelny postrzał M. Ż. – jest prawidłowe. Wykluczają one użycie do zabójstwa nieokreślonej - przerobionej - broni maszynowej, na którą wskazał prokurator, w oderwaniu od wszystkich dowodów. Wykluczają one także możliwość ostrzelania pokrzywdzonych przez J. B. po ucieczce tej pierwszej grupy atakujących, gdyż wtedy M. Ż. był już śmiertelnie zraniony (co najmniej 4 krotnie - rany przelotowe w 8 miejscach ciała). Nie było też żadnej technicznej możliwości oddania śmiertelnych strzałów z innego miejsca niż wewnątrz podwórka (z okolic stodoły), np. z podjazdu, gdyż okalające budynki i brama zastawiona skradzionym Tirem wykluczały to (opinie balistyczne, oględziny). Sąd Apelacyjny stwierdził, po gruntowej analizie dowodów, zleconej przez Sąd Najwyższy, w kontekście zarzutów apelacji Prokuratury Okręgowej Warszawa – Praga w Warszawie oraz kasacji Prokuratora Generalnego, że nie zachodzi potrzeba, ani celowość uchylenia wyroku, z racji na wyczerpanie możliwości dowodzenia. Wieloznaczność wersji oskarżenia wyrażająca się w różnych koncepcjach udziału J. B. w przestępstwie dokonanym w dniu 23 marca 2002 r. w P. osłabiła tylko stanowisko oskarżyciela. Należy przypomnieć, że pierwszy zarzut, sformułowany wobec J. B. w śledztwie, w dniu 13 maja 2002 r., podobnie jak wobec innych napastników, został zakwalifikowany na podstawie art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 280 § 2 k.k. Tego czynu dotyczyło postanowienie Sądu Rejonowego z dnia 17 maja 2002 r. o tymczasowym aresztowaniu i wydany w dniu 23 maja 2002 r. list gończy za J. B. (k. 299 i nast.). Patrząc na zebrane do tego czasu dowody należy zauważyć, że do około połowy maja 2002 r. prokurator dysponował dużym zbiorem najistotniejszych dowodów osobowych i rzeczowych (poza opiniami specjalistycznymi), z którego czerpały wszystkie sądy, aż do ostatniego wyroku. Przesłuchano bowiem kilku sprawców, z których część przyznała się do udziału w rozboju i szczegółowo opisała całe zdarzenie, w tym rozbój na kierowcy Tira (miał miejsce dzień wcześniej). Kilku sprawców i świadków od razu, bez kalkulacji, obciążyło J. B. udziałem w pierwszym rozboju i organizowaniem odbicia T. nazajutrz w P.. Istotne znaczenie dla śledztwa i całego późniejszego kierunku sprawy miały więc wyjaśnienia ujętych w kilka dni po strzelaninie: P. L.
(1)(k. 194 – 196), A. K.
(1)(k. 212 – 223,312), J. W.
(1)(k. 253 i nast.), częściowo G. P.
(1)(udział w ukryciu T. w P. – k. 133) i M. M.
(1), na którego posesji w P. próbowano ukryć samochód z cennym ładunkiem, jednak ten ugrzązł w błocie przed wjazdem na podwórko. Przyznanie się tych osób do udziału w przestępstwach dokonanych w dniu 22 i 23 marca 2002 r. i opis roli J. B. w napadzie na kierowcę T. oraz w organizacji jego odbicia z rąk domniemanych przestępców grabiących ich zdobycz, jak wówczas uważali obserwując ruchy policjantów na posesji M. M., dał podstawę prokuratorowi do wydania postanowienia o przedstawieniu kilkunastu osobom zarzutów rozbójniczej kradzieży T. z cennym sprzętem RTV (metoda „ na policjanta”) oraz usiłowania rozboju (odbicia tych rzeczy) w P., gdzie kilku napastników strzelało z broni palnej, w tym maszynowej. Podkreślić trzeba, że żadna z wymienionych osób, czyli ze strony przestępców, nie obciążyła J. B. osobistym udziałem w strzelaninie w P.. Przeciwnie – wszyscy tam obecni, tj. K., L., W. i później ujęci sprawcy – stanowczo zaprzeczali obecności J. B. w P. podczas napadu, nie kryjąc innych elementów jego aktywności w odbiciu skradzionego samochodu z ładunkiem czy innych przestępstw. Należy zaznaczyć, że gdy w maju 2002 r. ukrywającemu się J. B. postawiono zarzut z art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 280 § 2 k.k. prokurator dysponował także zeznaniami policjantów odpierających atak przestępców lub kryjących się przed nim, jak też dwóch mężczyzn, którzy holowali samochód ciężarowy z błota do wrót posesji M. M.. Z grupy czterech policjantów (piaty zginął) i dwóch tzw. holowników – pięć, z sześciu, osób nie było w stanie zidentyfikować żadnego z napastników podając podobnie schemat napadu, ale różniąc się w opisach osób, ich wyglądu, broni i innych szczegółów służących identyfikacji. Policjanci: I. S.
(1), D. D.
(1), P. D.
(1), mimo, iż nie zostali ranni i mieli pewną możliwość obserwacji napadu, biorąc udział w strzelaninie, nie zdołali dostrzec i zapamiętać cech identyfikacyjnych przestępców, podobnie jak W. R.
(1)– pobity przez I. P.
(1)i J. L.
(1)zaraz po ich wejściu na podwórko, czy jego kolega z holownika A. K.
(2). Ich zeznania były przydatne w kwestii liczby napastników, ogólnego rodzaju uzbrojenia, samochodów, którymi przyjechali, czy liczby postrzelonych napastników (P. i C.). W dodatku przesłuchany przed Sądem, w 2005 r., W. R. stwierdził, że nie zna oskarżonego, nie widział go w P., ani kiedykolwiek (k. 1422, t. VIII). Dowód ten, podobnie jak inne niesprzyjające wersjom prokuratora, został pominięty w apelacji. Jedynym ówczesnym dowodem na udział J. B. w strzelaniu do policjantów były zeznania czwartego z ocalałych funkcjonariuszy – W. S.
(1), który dał najaktywniejszy odpór napastnikom strzelając zza muru piwnicy stojącej po przekątnej od wierzei stodoły, skąd padło najwięcej strzałów, w tym śmiertelne postrzały M. Ż.
(1). Wydaje się, że uzyskanie od tego pokrzywdzonego stanowczego wskazania na J. B., w chwili okazania mu zdjęć zdominowało śledztwo w sprawie oskarżonego i spowodowało zaniechanie innych czynności mogących zweryfikować zeznania W. S.. Zanim Sąd przedstawi zawartość zeznań W. S. na chwilę sformułowania pierwszego zarzutu wobec J. B., trzeba nadmienić, że zaraz po zdarzeniu, już 23 marca 2002 r., wieczorem, przesłuchano małżeństwo A. i T. B.
(1), którzy obserwowali napad z sąsiedniej posesji. Właściwie mieli oni możliwość zaobserwowania głównie tego co działo się przed wjazdem na podwórko M., do którego z drogi asfaltowej prowadziła droga polna długości około 100 m i ugór na tyłach stodoły (na całej szerokości bramy wjazdowej na podwórko stał Tir z naczepą). Zeznania A. i T. B. były relacją fragmentu zdarzenia, jego kolejnej fazy, kiedy to na drodze dojazdowej do posesji pojawił się zielony samochód, wysiadł z niego mężczyzna z bronią maszynową, oddał strzały (serie) w kierunku zabudowań, po czym wsiadł i odjechał. Zeznania tych świadków nie były na tyle szczegółowe, by zidentyfikować tę postać (jasne ubranie), ani samochód (zielony), ani rodzaj broni. Dotyczyły nadto fazy, kiedy już na podwórku M. pierwsi napastnicy ostrzeliwali policjantów lub wycofywali się. Należy przy tym zaznaczyć, że żaden z pokrzywdzonych, ani ze sprawców, którzy przyznali się do udziału w usiłowaniu rozboju nie zauważył sceny opisanej przez świadków B.. Wśród dowodów, które prowadziły do ustalenia osób strzelających na podwórku, z otwartych wrót stodoły do grupy policyjnej, jedynym świadkiem, który od początku deklarował możliwość rozpoznania jednego z dwóch najaktywniejszych napastników był funkcjonariusz detektyw (...), wymieniający strzały z napastnikami, aż do wyczerpania amunicji. W maju 2002 r., kiedy sformułowano zarzut udziału J. B. w usiłowaniu rozboju, w tym bezpośredniego udziału w strzelaninie – art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 280 § 2 k.k. - prokurator dysponował już dwoma zeznaniami W. S.; pierwszymi - z wieczora 22 marca 2002 r., kiedy opisał dwóch sprawców i podał portret pamięciowy strzelającego z pistoletu maszynowego (k. 860 – 875) i drugimi - z dnia 26 marca 2002 r. (k. 928), połączonymi z okazaniem W. S. 78 zdjęć (k. 915 – 924), w tym R. C. i innych znanych przestępców, wśród których, na zdjęciu nr 6, świadek rozpoznał J. B.
(2). Mimo stanowczości, z którą W. S. rozpoznał oskarżonego, jako strzelającego z broni maszynowej do M. Ż., zarzut J. B. dotyczył wówczas jedynie udziału w usiłowaniu rozboju. Wynika stąd, że zeznania W. S., w tym wskazanie na zdjęcie J. B., w marcu 2002 r., nie były dla prokuratora wystarczającymi dowodami do sformułowania w maju 2002 r. zarzutu zabójstwa wobec oskarżonego. O mankamentach portretu pamięciowego z dnia 22 marca 2002 r. i rozpoznania ze zdjęć w dniu 26 marca 2002 r. będzie mowa w dalszej części uzasadnienia. Poza przywoływanymi, na razie oględnie, dowodami z pierwszych tygodni śledztwa, głównie dotyczy to zeznań i wyjaśnień osób będących na miejscu przestępstwa, trwające jeszcze 2 lata śledztwo nie doprowadziło do innego przełomu w identyfikacji bezpośredniej głównych napastników, którzy oddali śmiertelne strzały w P.. Uzyskano za to szereg opinii i ekspertyz potwierdzających obecność na miejscu przestępstwa lub w samochodach, którymi przyjechali sprawcy, śladów A. K., J. L., R. C., A. W., A. A., K. M., J. P. i G. P.. Istotnym dowodem uzyskanym po starciu policji z R. C. i J. P. w M., w rok po P., było potwierdzenie, że dysponowali oni m. in. dwiema jednostkami pistoletów (krótkich) CZ wz 75 kal. 9 mm, z których strzelano w P.. Oprócz tego w domu w M., gdzie w chwili śmierci mieszkali C. i P., znaleziono 24 sztuki broni, w tym kilka sztuk pistoletów CZ, kilka wersji broni automatycznej, w tym karabinek automatyczny AK, inne rodzaje, tzw. samodziały oraz wiele elementów konstrukcyjnych broni, w tym lufę od pistoletu maszynowego PPS wz 43 kal. 7,62 mm (k. 555 – 572 t. III). Ekspertyzy balistyczne biegłych H. J.
(2)i P. L.
(2), opiniujących w obu sprawach (P., M.) pozwoliły na ustalenia odnośnie do liczby i rodzaju użytej w P. broni, odtworzenia pozycji strzelców i toru lotu pocisków. Łącznie z pistoletem CZ wz 52 kal. 7,62 mm, pozostawionym przez sprawców na drodze przy porzuconym samochodzie O. (...) i dwoma pistoletami CZ wz 75 kal 9 mm znalezionymi w M. – zidentyfikowano trzy z pięciu egzemplarzy broni użytej (strzały) przez napastników w P. (szósty był pistolet TT, z którego nie strzelano lub nie znaleziono łusek). Nigdy nie znaleziono i nie zidentyfikowano w inny sposób najaktywniejszego podczas strzelaniny w P. egzemplarza broni tj. pistoletu maszynowego PPS kal. 7,62 mm (19 łusek). Nie ustalono też kto i jakim egzemplarzem karabinu maszynowego kbk AK kal. 7,62 mm posłużył się, podczas gdy zabezpieczono łuskę z takiej broni na drodze dojazdowej do posesji w P.. Mimo braku innych dowodów identyfikujących J. B. jako sprawcę zabójstwa M. Ż., prokurator na późniejszym etapie śledztwa (2003 – 2004 r.) wystąpił do Sądu, który wydał list gończy za J. B. o „rozszerzenie” postanowienia o zastosowaniu tymczasowego aresztowania poprzez dołączenie do zarzutu usiłowania rozboju, zarzutu zabójstwa policjanta. Sąd Rejonowy odmówił, uzasadniając to prawidłowo brakiem podstawy prawnej do „rozszerzenia” zarzutów w postanowieniu o tymczasowym aresztowaniu. Mimo to podczas różnych czynności, w tym poszukiwań, posługiwano się informacją policyjną o tym, że oskarżony zastrzelił policjanta, np. w protokole zatrzymania go z dnia 16 lutego 2004 r. Należy także nadmienić, że świadek W. S. był dalej aktywny jako policjant sekcji kryminalnej (detektyw) w śledztwie dotyczącym P., a następnie M., gdzie brał udział w bitwie stoczonej tam z R. C. i J. P., przypłaconej śmiercią, ranami i kalectwem kilku funkcjonariuszy (zginęli też dwaj przestępcy). W kilka miesięcy po akcji w M. W. S. przeszedł rodzaj załamania nerwowego związanego z traumatycznymi zdarzeniami służbowymi i na przełomie 2003/2004 leczył się psychiatrycznie przebywając na zwolnieniu lekarskim. W dniu 17 lutego 2004 r. rozpoznał bezpośrednio J. B., okazanego przez lustro fenickie, o czym będzie dalej mowa i tego samego dnia prokurator uzupełnił zarzuty J. B. o osobny czyn z art. 148 § 2 pkt 2 i 4 k.k. – zabójstwo M. Ż. (łącznie 6 zarzutów). Oskarżony nie przyznał się, nie złożył wyjaśnień (tom VI). Podczas zatrzymania J. B. w M. w dniu 16 lutego 2004 r., w wynajmowanym domu znaleziono kamizelkę kuloodporną, wycior do pistoletu i 86 naboi do KBKS (k. 975 – 982). Kilkanaście dni od zatrzymania prokurator skierował do Sądu akt oskarżenia przeciwko J. B.. W tym czasie Sąd rozpoznawał już sprawę jego brata M. S.
(1)i 9 innych oskarżonych o udział w usiłowaniu rozboju, odbicia T. w P., w rozboju na J. D. i innych przestępstwach. Osoby te zostały skazane wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 13 kwietnia 2005 r., sygn. akt VIII K 367/03 na kary od 6 lat i 6 miesięcy (K.) do 15 lat pozbawienia wolności (S., S., P.). J. P. i R. C. zginęli w M. w nocy 5/6 marca 2003 r. Żaden z osądzonych sprawców nigdy nie potwierdził obecności J. B. podczas strzelaniny w P. – przeciwnie – wszyscy składający wyjaśnienia lub zeznania (po własnym skazaniu) stanowczo zaprzeczyli, by był razem z nimi, przy czym część nie taiła jego udziału w rozboju dokonanym dzień wcześniej i w zorganizowaniu odbicia T. w P.. Sprawa J. B. była 4 – krotnie rozpoznawana przez Sąd Okręgowy w Warszawie, a obecne postępowanie odwoławcze w Sądzie Apelacyjnym było piątym. Należy przy tym zaznaczyć, że na podstawie aktu oskarżenia w niniejszej sprawie J. B. został prawomocnie skazany na karę 12 lat pozbawienia wolności za zarzut III a/o – z art. 280 § 1 k.k. (rozbój na J. D.) oraz zarzuty z pkt IV – VI a/o dot. posiadania amunicji i fałszywych dokumentów – wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 15 maja 2008 r. (kara łączna 15 lat pozbawienia wolności, wyrokiem Sądu Apelacyjnego z dnia 9 maja 2009 r. wymierzono karę łączną 12 lat pozbawienia wolności – tom XI i XII akt sprawy). Oskarżony nie zaskarżył ostatniego wyroku Sądu Okręgowego – skazania za kierowanie rozbojem (odbicie T. z ładunkiem) w P. i posłużenie się przez innych sprawców bronią palną, z ustaleniem, że osobiście nie brał udziału w strzelaninie, do której tam doszło. Naświetlenie przebiegu śledztwa służy podkreśleniu, że najistotniejsze dowody w sprawie – osobowe i rzeczowe – także opinie i ekspertyzy zebrano wówczas, a w ciągu prawie 15 – letniego postępowania sądowego – mimo jego uzupełnienia - nie uległy one takim zmianom, które pozwoliłyby na niewątpliwe ustalenia dotyczące udziału J. B. w zabójstwie M. Ż., czy choćby jego obecności w chwili tego zdarzenia. O wątpliwościach w tym zakresie świadczy niezdecydowanie prokuratora, zarówno w kwestii, w którym momencie strzelaniny miałby pojawić się J. B. (ustalenia faktyczne) oraz w tym jak sformułować zarzut oskarżenia, by związać oskarżonego z którąś z form zjawiskowych czy stadialnych zabójstwa z art. 18 § 1 k.k. (współsprawstw) lub art. 18 § 2 k.k., tj. nakłanianie, podżeganie do tej zbrodni. W ostatniej fazie postępowania, w mowie końcowej, prokurator wnosił nadto o przypisanie oskarżonemu usiłowania zabójstw wszystkich osób znajdujących się na placu posesji M., co stanowiło zupełne novum w trwającym kilkanaście lat pochodzie wersji aktu oskarżenia. Poczynając od dnia 17 kwietnia 2004 r. (od zatrzymania J. B.), aż do zamknięcia przewodu sądowego podczas czwartego rozpoznania tej sprawy w Sądzie Okręgowym dnia 22 marca 2016 r., tj. 12 lat później, prokurator podtrzymywał wersję aktu oskarżenia, rozczłonkowującą zdarzenie na dwa odrębne czyny: I – zabójstwo z zamiarem ewentualnym M. Ż. przez R. C., J. P. i J. B. poprzez zastrzelenie ofiary przy użyciu co najmniej 3 egzemplarzy broni (B. – (...) kal. 7,62 mm) oraz II czyn – udział w usiłowaniu rozboju (odbicia T. z ładunkiem) w P. z użyciem broni palnej. Dopiero po zamknięciu czwartego przewodu sądowego w Sądzie Okręgowym w Warszawie, podczas mowy końcowej prokurator zaproponował jako wniosek alternatywny „ uznanie oskarżonego winnym, podżegania C. i P. do zabójstwa wszystkich osób w P. ”; i wniósł o wymierzenie za czyn I kary dożywotniego pozbawienia wolności (t. XXVII, k. 6420v). O niezdecydowaniu oskarżyciela świadczą dalsze wnioski procesowe sformułowane dopiero w pisemnej apelacji, z września 2016 r., gdzie prokurator, po raz pierwszy po 12 latach od wniesienia a/o stworzył nowy opis zarzuconego czynu. Scalił w nim zarzut I i II zarzut a/o, a więc usiłowanie rozboju z zabójstwem, dodał do tych zarzutów ustalenie Sądu Okręgowego o kierowaniu rozbojem przez J. B. oraz dołożył swą nową koncepcję o podżeganiu do zabójstwa „osób znajdujących się na posesji w tym M. Ż.
(1)”. Prokurator wytworzył więc, na użytek apelacji zarzut istotnie różniący się od a/o, będący trójczłonową kompilacją elementów dwóch zarzutów tego aktu (rozboju i zabójstwa), w wersji kierowania przestępstwem, łącząc to równocześnie z zarzutem podżegania „innych osób do pozbawienia życia”. Nowy zarzut wykorzystuje ustalenia Sądu Okręgowego o kierowaniu przez oskarżonego rozbojem i stanowi próbę forsowania oskarżenia o zabójstwo, wprowadzając mieszankę form tej zbrodni: podżegania, usiłowania, łącznie z samym współsprawstwem w zabójstwie, na wypadek, gdyby oskarżenie o ten udział okazało się nieskuteczne. Zabieg ten odbył się z całkowitym oderwaniem od przepisów o granicach aktu oskarżenia. Prokurator pytany na rozprawie apelacyjnej o wątpliwości, jakie wywołuje nowy opis czynu, szczególnie w zakresie form zabójstwa, liczby sprawców tej zbrodni i liczby pokrzywdzonych – stwierdził, że jego intencją jest aktualnie przypisanie J. B., w ramach jednego czynu:
  1. kierowania rozbojem (prawomocność horyzontalna);
  2. „podżegania innych osób do pozbawienia życia osób znajdujących się na posesji”;
  3. osobistego udziału oskarżonego („oraz sam oskarżony”) wspólnie z 13 napastnikami, w zabójstwie M. Ż. w wyniku strzelania do niego;
  4. osobistego udziału w usiłowaniu zabójstw wszystkich osób obecnych na posesji, realizowanego przez oskarżonego i wszystkich pozostałych napastników. Wynika stąd, że nowa konstrukcja prawna zarzutu powstałego poza wszelką procedurą z art. 398 § 1 k.p.k. i art. 399 § 1 k.p.k., radykalnie naruszająca granice i dopuszczalny czas oskarżenia, objęła naraz podżeganie, usiłowanie i współsprawstwo w zabójstwie, przy czym po raz pierwszy prokurator zaprezentował zarzut usiłowania zabójstw wszystkich osób przez wszystkich napastników. Nastąpiło to w oderwaniu od zakresu prawomocnych skazań M. S. i innych oraz od wszelkich dotychczasowych ustaleń faktycznych. Ta kaskadowa forma opisu na nowo, w apelacji, zarzuconego czynu, pomijając czas i formę procesową wniosku, nieznanego częściowo Sądowi rozstrzygającemu, a już zupełnie oskarżonemu i obrońcy, pozostaje w rozdźwięku z aktem oskarżenia, nie tylko w wyniku wspólnego opisu zarzutu I i II, co powinno być logiczne w chwili wniesienia a/o i nie tylko z powodu dodania nowych form zjawiskowych czynu, tj. podżegania i usiłowania, ale różni się istotnie odnośnie do koncepcji oskarżyciela co do osób podżeganych, osób które miałyby być pozbawione życia oraz rozmycia ustaleń co do indywidualnego oddania strzałów śmiertelnych przez konkretnych sprawców, z konkretnej broni. Nowy zarzut sformułowany w apelacji, z nową kwalifikacją prawną czynu – art. 18 § 1 i 2 k.k. i art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 148 § 1 k.k. w zb. z art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 280 § 2 k.k. - odchodzi od pierwotnej koncepcji zarzutu I a/o, iż to wyłącznie R. C., J. P. i J. B. wzięli udział w zabójstwie M. Ż. posługując się dwoma pistoletami CZ wz 75 kal. 9 mm i pistoletem maszynowym PPS kal. 7,62, przypisywanym J. B. i rozmywa trudną do udowodnienia odpowiedzialność oskarżonego za udział w tym zabójstwie, w kierunku nakłaniania nieokreślonych „innych osób”, w domyśle wszystkich napastników, przy użyciu całego arsenału posiadanej broni (co najmniej 5 sztuk) do zabójstwa lub usiłowania zabójstw wszystkich osób znajdujących się na posesji. Karkołomny opis kierowania rozbojem oraz podżegania i usiłowania zabójstwa wszystkich członków grupy do zabicia wszystkich napotkanych osób, co jest absolutnym novum w stosunku do a/o, prokurator uzupełnia trzecim członem: „oraz sam oskarżony posługując się co najmniej 5 egzemplarzami broni ...”. Na dodatek wśród osób, które miały być adresatami podżegania , usiłowania i wykonania zabójstwa prokurator, obok C. i P. wymienia jeszcze 10 mężczyzn, skazanych w sprawie VIII K 367/03 na podstawie art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 280 § 2 k.k., którym nigdy wcześniej nie zarzucono udziału w zabójstwie M. Ż. czy usiłowania zabójstwa „osób znajdujących się na posesji”. Z nowego opisu czynu wynika, że wszyscy napastnicy, w tym oskarżony, posługiwali się bronią w zamiarze rozboju i „oddawali strzały w kierunku M. Ż.” i czterech pozostałych policjantów. Nie można wywnioskować kto w aktualnej koncepcji prokuratora jest sprawcą zabójstwa, gdyż podsumowuje opis działań wszystkich napastników w stosunku do wszystkich zastanych na posesji osób wytłuszczonym opisem: „... jednak w następstwie poniesionych ran postrzałowych M. Ż.
(1)poniósł śmierć na miejscu zdarzenia” (apelacja). W opisie czynu, o który wnioskuje prokurator w apelacji, autor częściowo skonsumował ustalenia Sądu Okręgowego o kierowaniu rozbojem, nie rezygnując jednak z potrzeby przypisania oskarżonemu którejkolwiek z form zjawiskowych lub stadialnych udziału w zabójstwie, a równocześnie rozmył działania J. B. wskazując go jako jedną z 14 osób, które: „posługując się co najmniej 5 egzemplarzami broni palnej ... oddawali strzały ... (do 5 policjantów) ... w następstwie ... Ż. poniósł śmierć na miejscu”. W opisie tym prokurator zrezygnował z konkretów, I zarzutu a/o, które sytuowałyby J. B. w wąskiej grupie mężczyzn (z pewnością P. i C.), którzy według świadków i opinii balistycznych oddawali strzały z wrót stodoły, w tym serie z broni maszynowej, a wśród nich strzały śmiertelne (pistolety CZ 9 mm i PPS 7,62 mm). Odstąpił też od wskazania J. B. jako operującego konkretnym rodzajem broni, tj. PPS kal. 7,62 mm, jak też od identyfikacji broni pozostałych napastników. Prokurator stworzył zbiory; zbiór osób strzelających oraz zbiór całego arsenału broni przypisanej wszystkim strzelającym, w tym pistoletu TT, który w ogóle nie został tam użyty, a z pominięciem karabinu automatycznego – kbk AK kal. 7,62 mm, z którego zabezpieczono łuskę przed wjazdem na podwórko M.. Cała grupa napastników miałaby oddawać strzały do grupy osób na posesji, w wyniku czego zginęła jedna z nich, przy czym znamienne jest, że prokurator unika określeń wskazujących wprost na związek przyczynowy między strzelaniem, a tym bardziej strzałami konkretnych osób, czy broni, a zgonem ofiary. Używa enigmatycznego zwrotu: „jednak w następstwie ran ... poniósł śmierć”. Wytłumaczenie w tym tekście (str. 3 apelacji) słów „podżegał ...”; „oraz sam oskarżony ...”; „jednak w następstwie rany ...” połączone słowami „oddawali strzały...” wywołuje chaos przekazu, tj. powoduje wątpliwości co do tego czy aktualną intencją autora było zarzucenie oskarżonemu wyłącznie podżegania do zabójstw wielu osób, nie tylko M. Ż., czy też celem był zabieg o zabarwieniu silnie sugestywnym, poprzez akcentowanie, że m. in. „sam oskarżony”, oddając strzały, spowodował śmierć M. Ż.. Jest to kolejna próba takiej konstrukcji zarzutu, która ominęłaby problemy dowodowe tej sprawy, które spowodowały, że żadnemu z żyjących sprawców nie przypisano żadnej z form udziału w zabójstwie. Pomija się w uzasadnieniu apelacji, że również wobec J. B. pierwotny zarzut dotyczył jedynie udziału w usiłowaniu rozboju z bronią – art. 13 § 1 k.k. w zw. z art. 280 § 2 k.k. Zarzut ten zmieniono po bitwie z C. i P. w M., po ujęciu i okazaniu J. B. W. S., bez odnalezienia pistoletu maszynowego, z którego miałby strzelać do M. Ż. i bez jakichkolwiek śladów pozostawionych w P. (poza śladem pamięciowym W. S.), bez ustalenia samochodu, którym oskarżony miałby przyjechać na to miejsce lub osoby – osób mu towarzyszących oraz wbrew zgodnym wyjaśnieniom wszystkich żyjących sprawców (skazanych), którzy stanowczo zaprzeczyli obecności J. B. podczas strzelaniny. Należy przy tym nadmienić, że w chwili wniesienia a/o prokurator nie dysponował zeznaniami rzekomych świadków ze słyszenia, tj. nakłonionych później do szerokiej współpracy świadków koronnych: M. H.
(1)i T. U.
(1), wprowadzanych do procesu J. B. dopiero w 2010 i 2013 r. (t. XX, k. 4820, t. XXI, XXII, XXIII, k. 5410 i nast.). Wydaje się, że w zarzucie prokuratorskim skonstruowanym na użytek apelacji autor wycofuje się z pierwotnej koncepcji przypisania J. B. współsprawstwa zabójstwa M. Ż. (razem z P. i C.), użycia konkretnego rodzaju broni (PPS), przypisania konkretnego miejsca – pozycji strzeleckiej oraz czasu przybycia do P.. Rezygnuje z wykazania bezpośredniego związku przyczynowego między udziałem oskarżonego w strzelaninie, a śmiercią ofiary, ale równocześnie sugeruje jakąś zależność tych dwóch faktów. W uzasadnieniu apelacji – str. 13 – prokurator określa jako „niewątpliwy zamiar zabicia, bądź co najmniej zranienia obecnych ...”, czym wprowadza kolejną niejasność co do zakresu zarzucanego oskarżonemu przestępstwa (zabójstwo, usiłowanie zabójstw lub uszkodzeń ciał). Nowy opis czynu jest wyrazem bezradności oskarżyciela wobec bariery procesowej z art. 5 § 2 k.p.k. – niemożności usunięcia istotnych wątpliwości – braku niespornych dowodów – w kwestii zasadniczej, tj. samej obecności J. B. w czasie akcji w P., którą oskarżony niewątpliwe zorganizował w celu odbicia łupów zdobytych w rozboju dzień wcześniej. Nie wystarczy samo przeświadczenie prokuratora, wyrażone w apelacji, że organizator napadu w P. „ musiał” być, dowodzić akcją na miejscu i kontrolować jej przebieg. Założenie takie nie jest pozbawione podstaw logicznych i znajduje oparcie w doświadczeniu życiowym, jednak bez jednoznacznych dowodów, choćby pośrednich (także poszlakowych o logicznym związku), takie przekonanie strony procesowej nie zastąpi braków dowodowych występujących w tej sprawie. Należy przy tej okazji zwrócić uwagę, że w uzasadnieniu apelacji prokuratora powtarzają się określenia mówiące o prawdopodobieństwie, domniemaniach autora czy sformułowane jako pytania. Na str. 10 prokurator pyta: „Czy ... B. faktycznie żywił wobec konkurencyjnej grupy zamiar zastraszenia ich przewagą liczebną i siłową?”. Zarzucając Sądowi, że ustalenie o zamiarze „zastraszenia” z posłużeniem się bronią podczas rozboju „razi dowolnością i naiwnością”, już w następnym zdaniu skarżący stwierdza, że „dużo bardziej prawdopodobnie jawi się (inna) hipoteza ...” (str. 10 apelacji). Owa prawdopodobna hipoteza prowadzi prokuratora, na str. 11 apelacji, do wniosku o zamiarze ewentualnym pozbawienia życia „wszystkich lub niektórych osób”, przy czym studiując skomplikowany, nowy, opis przestępstwa we wniosku apelacyjnym nie znajdujemy tam określeń niezbędnych do przypisania udziału w zabójstwie z zamiarem ewentualnym, jakie znajdowały się w zarzucie I a/o, ani znamion podżegania do zabójstwa: chcąc aby inna osoba (osoby) dokonały zabójstwa (zabójstw). Nie wiadomo też, jak logicznie pogodzić sytuację podżegania wszystkich napastników do zabicia wszystkich potencjalnych przeciwników z czynnym udziałem (strzelaniem) w takiej operacji, toteż zarówno nowa koncepcja oskarżenia, jak i uzasadnienie apelacji jest niezrozumiałe i kojarzy się z wahaniem pomiędzy własnym przeświadczeniem śledczego o potrzebie przypisania odpowiedzialności komuś z przestępców obecnych w P. za śmierć M. Ż., a wyraźnie odczuwanym brakiem dowodów winy, a nawet obecności J. B. w czasie strzelaniny. Prokurator oświadczył podczas rozprawy apelacyjnej w dniu 19 czerwca 2019 r., że istotne ustalenia a/o, jak to - że I. P. posługiwał się niezidentyfikowaną przeróbką pistoletu CZ na maszynowy, R. C. jednym pistoletem CZ, a J. B. wkroczył z drugim pistoletem maszynowym podczas ucieczki ww. – oparł na własnej wiedzy i doświadczeniu, swoistej logice zeń wynikającej, na absolutnym zaufaniu do zeznań W. S., a z pominięciem niewygodnych dla jego wersji części zeznań A. B.
(2), depozycji innych świadków czy wreszcie ustaleń biegłych z dziedziny balistyki. W dalszej części uzasadnienia apelacji prokurator wyraża przekonanie, że skoro ustalono, iż to oskarżony był „wydającym polecenia”, że „natychmiastowe otwarcie ognia” było „uzgodnione z szefem grupy” i „dowodził całą akcją”, to „logicznym jest ... że także sam przyjechał na posesję w P. (gdy inni już uciekali w popłochu) i z broni długiej oddawał strzały w kierunku policjantów” (str. 12 apelacji). Logiki tego wywodu prokurator upatruje w ustaleniu Sąd Okręgowy, że: „w trakcie strzelaniny ... podjechał zielony samochód ... na podjazd posesji ... wysiadł uzbrojony mężczyzna, który otworzył ogień w kierunku zabudowań ... i odjechał” (str. 8 uzasadnienia wyroku). Ustalenie Sądu polega całkowicie na zeznaniach małżeństwa B., którzy jako jedyni dostrzegli taką scenę, nie identyfikując osoby strzelającego, jednostki broni (maszynowa według A. B.), ani marki samochodu, poza określeniem jego koloru. Z wystąpienia prokuratora przed Sądem Apelacyjnym można było dowiedzieć się, że w rzeczywistości uznaje on za wiarygodną tylko część zeznań świadków B., a mianowicie tę, w której mówią, że mężczyzna z zielonego samochodu wyszedł i strzelał z broni maszynowej. Na pytanie Sądu o wiarygodność dalszej relacji świadków, z której wynika, że nie oddalił się od samochodu, który był na drodze dojazdowej do posesji M. i po kilku seriach strzałów wsiadł do tego samochodu i odjechał – prokurator podsumował tę część stwierdzeniem, że świadkowie są starszymi osobami i mogli źle to zapamiętać. Jest to przykład skrajnie wybiórczego doboru dowodów pod tezę oskarżenia i nie ma nic wspólnego z wymogami procesowymi określonymi w art. 7 k.p.k. Prokurator wykonał takie zabiegi kompilacyjne, by scalić swoją wersję o dotarciu na akcję spóźnionego J. B. z przekonaniem W. S., że widział właśnie jego, jak oddawał strzały, w tym serie, które zabiły M. Ż.. Prokurator pomija przy tym, że świadkowie T. i A. B. i W. S. mówią o dwóch różnych fazach strzelaniny i dlatego nie tworzą logicznego ciągu zdarzeń z ewentualnym udziałem oskarżonego. Sam choćby kolor ubrania strzelca opisany przez nich wyklucza, by mężczyzna z zielonego samochodu ubrany według A. B. w jasną odzież, który dotarł w trakcie strzelaniny, był mężczyzną z PM-em, którego opisał M. S. i inni, jako ubranego w czarną lub bardzo ciemną odzież. Najistotniejsza różnica sprowadza się jednak do czasu działań osób (osoby) widzianych w drzwiach stodoły na początku strzelaniny, a zjawieniem się nowego strzelca na podjeździe w chwili ucieczki tych osób, gdy M. Ż. leżał już ugodzony seriami z automatu i pistoletów CZ. Z ustalenia Sądu, że strzały w P. oddawało ogółem kilku napastników prokurator wyprowadza kolejne pytanie: „czy takie zachowanie napastników wskazuje, że zaplanowali zastraszenie ... czy .. zamiarem sprawców było zabicie, poważne zranienie lub wyrządzenie innej krzywdy ...” (str. 12/13 apelacji). Pomijając formę literacką (pytajniki) obraną przez prokuratora do wywarcia wrażenia o błędnych wnioskach Sądu, to wymagane jest, by w piśmie procesowym – środku odwoławczym – wnoszonym w tak poważnej sprawie, po 14 latach postępowania karnego (apelacja z 2016 r.), profesjonalny oskarżyciel przedstawił argumentację opartą na dowodach i jasno wyraził jakiego przestępstwa dopuścił się oskarżony: czy chciał zabić, czy chciał by inni zabili lub spowodowali poważne obrażenia ciała i co kryje się pod pojęciem „innej krzywdy fizycznej”, a przede wszystkim Sąd odwoławczy oczekiwał jasnego stanowiska skarżącego, które nie wynika ani z wniosku apelacyjnego, który stał się nowym zarzutem oskarżenia, ani z tak prowadzonej argumentacji apelującego. Na str. 13 apelacji prokurator wyprowadza dowolne wnioski o podżeganiu C. i P. do zabójstwa policjantów w oparciu o fakt, że na miejsce koncentracji przed akcją osoby te przyjechały „ mocno uzbrojone”, mówiąc: „nie przyjechaliśmy tu rozmawiać ale robić”. Prokurator wywodzi, że to ustalenie przemawia za wersją, że skoro „B. wysłał ... uzbrojonych napastników w celu unieszkodliwienia osób, winien ... odpowiadać co najmniej za podżeganie do zabójstwa”. Apelujący przemilcza, że nie przedstawił żadnego dowodu na to, że J. B. uczestniczył w ostatniej naradzie przed wyjazdem do P., gdzie sprawcy wspólnie określiliby przebieg napadu, w tym zabójstwo przeciwników. Brak też jakichkolwiek dowodów co do zakresu ich porozumienia w trakcie zbierania grupy. Prokurator w ogóle nie kwestionuje ustaleń o nieobecności oskarżonego na zbiórce w lesie pod P., ani w pierwszej fazie strzelaniny na podwórku M.. Nie ulega wątpliwości, że J. B. telefonicznie wezwał sprawców do odbicia T., a wzywając C. i P. miał świadomość, że osoby te są zwykle uzbrojone i groźne, jednak niemożność ustalenia zakresu porozumienia co do ich działania i nieobecność J. B. podczas ostatniej narady, czego nie podważa prokurator, nie pozwala na przyjęcie, że oskarżony „co najmniej” podżegał do zabójstwa. Są to domniemania apelującego wypełniające luki dowodowe w sposób dowolny, zdeterminowane skutkami przestępstwa. Ustalenia Sądu Okręgowego, uwzględniające wiedzę o tym z jakimi osobami oskarżony negocjował wzmocnienie ekipy napastników oraz świadomość wysłania uzbrojonych ludzi, a równocześnie przyjęcie, że służyło to zastraszeniu, a nie zabójstwu, nie narusza zasad logicznej analizy dowodów. Nie każde użycie broni w interakcji z innymi ludźmi, a nawet zranienie postrzałem, jest klasyfikowane jako zabójstwo lub jego usiłowanie. Tym bardziej zlecenie komuś przestępnego odzyskania rzeczy, choćby z użyciem broni, nie oznacza podżegania do wielu zabójstw, jak widzi to prokurator. Skuteczny kontrargument wobec hipotez prokuratora, opartych na własnych domniemaniach i jednostronnej interpretacji słów I. P., przedstawiła obrońca J. B.. Słusznie stwierdziła, że skoro założeniem napastników byłoby zabicie wszystkich osób zagrażających zrabowaniem wcześniej skradzionego samochodu z cennym ładunkiem, to pierwszą ofiarą postrzelenia byliby mężczyźni z holownika, a na pewno W. R., którego najpierw schwytali I. P. i J. L. po wejściu do stodoły. Tymczasem nie oddawali do niego żadnego strzału, a jedynie powalili na ziemię, gdzie został uderzony (kopnięty) przez J. L.. Napastnicy uważali wszystkie osoby zgromadzone wokół T. za konkurencyjną grupę, a więc nie odróżniali ról tzw. holowników czy policjantów (nie było żadnych oznaczeń policyjnych). Nie mieli powodu traktować ich inaczej, a mimo to nie strzelili do bezbronnego W. R., ani do W. D., który był wtedy najbliżej (uciekł za dom). Wydaje się, że autor apelacji nie potrafi zająć zdecydowanego stanowiska pomiędzy wyborem wersji: - czy oskarżony był na miejscu strzelaniny i nią kierował, strzelał i brał udział w zabójstwie; - czy dotarł w trakcie i oddał jakieś strzały z podjazdu, z którego nie mógł widzieć bezpośredniego starcia C., P. i L. z policjantami i obsługą holownika; - czy nieobecny tam oskarżony zlecił kolegom odbicie T. za każdą cenę, w tym życia. W tym ostatnim przypadku umowa musiałaby dotyczyć także ryzyka napastników, ponieważ szykowali się, w ich mniemaniu, do starcia z konkurencyjną grupą przestępczą, która już w nocy napadła z bronią na posesję M., zachowując się dość brutalnie (zeznania P. i M.). Prokurator używa w tym fragmencie apelacji enigmatycznego określenia „unieszkodliwienia osób”, jako celu wysłania kolegów B. do P.. W określeniu tym potwierdza niepewność co do ustaleń jakie nastąpiły między tymi osobami, na które nie ma żadnego dowodu, poza słowami I. P., że przyjechali „robić”. To zbyt mało, by na tym słowie oprzeć zarzut nakłaniania do zabójstwa wielu osób. „Robotą” zleconą przez J. B. było z pewnością odbicie T., wartego z ładunkiem ponad 716 tys. zł, co w warunkach 2002 r. było bardzo dużą wartością. Dalsze wnioskowania o zakresie tego zlecenia, być może prawdopodobne w świetle doświadczenia zawodowego prokuratora i sądów co do funkcjonowania grup przestępczych czy tej właśnie grupy ((...)), nie mogą być procesowo wykorzystane bez bliższych dowodów. W oparciu o ustalenie o przyjeździe do P. mężczyzny w zielonym samochodzie, z długą bronią, widzianego tylko przez świadków B., przy stanowczym zaprzeczeniu obecności oskarżonego w P., które wynika z wyjaśnień m. in. K., L. i W., prokurator dowolnie uznaje, iż „wysoce prawdopodobnym jest”, że „mogli go nie zauważyć”. Czyni to po tym, jak w apelacji zarzucił zeznającym współsprawcom napadu zmowę i solidarność przestępczą (str. 18 apelacji). Prokurator wyraża „zdziwienie” (str. 16) odnośnie do konsekwentnych zeznań tych osób co do tego jakimi egzemplarzami broni posłużyli się C. i P., a „żaden ... nie zeznał o drugim egzemplarzu broni maszynowej ... (PPS)”. Jest to tak pobieżna relacja zeznań świadków co do rodzaju i liczby użytej broni, że nie uzasadnia „zdziwienia” prokuratora. Kwestia ta będzie dalej przedmiotem szczegółowej analizy Sądu Apelacyjnego, ale trzeba tu wspomnieć, że świadkowie K., L. i W. nie podali konkretnych parametrów broni; L. widział dwa pistolety w rękach C. i broń długą u tego „z obcym akcentem” (k. 194 – 196), o której przypuszczał, że to kałasznikow. Widział krótki pistolet u L. i TT-kę u D.. A. K. widział długą broń tylko u P. (k. 212). Podobnie J. W., widział broń u C. i P., którego nie znał, ale stwierdził, że „ten z długą bronią dostał dwa postrzały”. Nie jest więc prawdą, że świadkowie podali konkretne rodzaje broni, pomijając karabin PPS, skoro karabin ten jest rodzajem maszynowej broni długiej i odpowiada ogólnemu opisowi świadków. Z zeznań tych wynika, że jedynym posiadaczem długiej broni maszynowej wśród strzelców, którzy strzelali ze stodoły był I. P.. Jedną z najistotniejszych nadinterpretacji dowodowych prokuratora, która przeniknęła niestety do fragmentu ustaleń Sądu Okręgowego na str. 6 uzasadnienia, jest nazwanie broni maszynowej, z której prawdopodobnie oddawał serie I. P. – pistoletem CZ przerobionym na maszynowy. Błąd ten, przejęty z uzasadnienia a/o, został zrozumiany przez prokuratora jako uznanie jego bezpodstawnej wersji o użyciu na podwórku dwóch pistoletów maszynowych i jednego pistoletu zwykłego CZ, co stało się osnową zarzutu kasacyjnego Prokuratora Generalnego o podstawowym braku w ustaleniach faktycznych (kto strzelał z PPS?). Tymczasem staranna analiza treści przypisanego J. B. czynu, na tle całokształtu dowodów i dalszej części uzasadnienia wyroku, nie pozostawia wątpliwości, że na podwórku w P. strzelano z jednego pistoletu maszynowego kal. 7,62 mm i z dwóch pistoletów zwykłych CZ kal. 9 mm. Powierzchowna analiza dowodów przeprowadzona w apelacji, której autor, nie posługując się konkretnymi danymi wynikającymi z dowodów, stawia pytania, sugeruje przebieg zdarzenia, pisze o prawdopodobieństwie i hipotezach, w tym o użyciu dwóch broni maszynowych w strzelaninie na podwórku, była oczywiście nieprzekonująca. Najwnikliwsze nawet studiowanie apelacji prokuratora nie przynosi wyjaśnienia stanowiska oskarżyciela w kwestii ostatecznej koncepcji kształtu winy oskarżonego, ponad wersję ustaloną przez Sąd. W uzasadnieniu aktu oskarżenia z dnia 23 marca 2004 r., gdzie zarzucono J. B. udział w zastrzeleniu M. Ż. z broni PPS kal. 7,62 mm, we współudziale z R. C. i I. P., którzy mieli użyć pistoletów CZ kal. 9 mm, prokurator stwierdził: „Już w trakcie strzelaniny pod posesję zajechał jeszcze jeden samochód koloru zielonego ... Mężczyzna strzelał z broni maszynowej”. Według ówczesnej wersji prokuratora, oskarżony wszedł do stodoły z PM wz 43 „po zranieniu jednego z napastników, przy czym jako pierwsi pojawili się w tym miejscu C., P. i L.”. Prokurator unikał w tym fragmencie rozgraniczenia czasowego pomiędzy akcją tych trzech sprawców, a rzekomym przybyciem B.. Pomijał także zeznania pokrzywdzonych, którzy stanowczo zeznali tylko o dwóch mężczyznach strzelających ze stodoły, od początku do końca bitwy na podwórku i nie stwierdzili wejścia kolejnego, z drugim egzemplarzem broni maszynowej. Prokurator zakłócił już wówczas chronologię przybycia i miejsca strzelania strzelców, którzy działali w początkowej fazie przy stodole, z mężczyzną przybyłym na koniec napadu i strzelającym wyłącznie na podjeździe. Zlekceważył nadto opinie biegłych z zakresu balistyki. Ten fragment uzasadnienia a/o miał być odtworzeniem przebiegu zabójstwa – czyn I a/o, opartym na zeznaniach W. S. i świadków B., podczas, gdy W. S. wykluczył, by śmiertelne strzały z broni maszynowej padły spoza podwórka i wrót stodoły, zaś A. i T. B.
(1)opisali późniejszą część zdarzenia - strzelanie z podjazdu w kierunku podwórka, na którym byli policjanci i w czasie gdy strzelali już pierwsi napastnicy - C., P. i był także L.. Podwórko, jak wskazują protokoły oględzin, szkice posesji i dokumentacja zdjęciowa było od strony podjazdu nieomal szczelnie osłonięte budynkiem stodoły (z prawej) garażem (z lewej), a pomiędzy nimi – w nieomal całym świetle bramy stała naczepa T. z telewizorami (pozostała furtka). Ani więc ze względu na odległość, ani brak widoczności, spóźniony strzelec opisany przez świadków B. nie mógł dosięgnąć strzałami M. Ż., co potwierdziły wszystkie opinie balistyczne z zaznaczonymi pozycjami dysponentów poszczególnych jednostek (rodzajów) broni, po których zostały ślady w postaci łusek, pocisków, płaszczy lub rdzeni (opinia biegłego mgr inż. P. L.
(2)z dnia 12 września 2003 r., k. 7268 i nast., z tabelami i wykresami oraz opinia mgr inż. H. J.
(2)z dnia 4 lipca 2010 r., k. 3745 i nast., opinie uzupełniające tych biegłych). Zeznania W. S. i św. B. dotyczą więc różnych faz zdarzenia, nie pokrywają się co do czasu, a przede wszystkim co do miejsca skąd padło najwięcej strzałów, w tym serie z broni maszynowej, w tym strzały śmiertelne (podobnie z pistoletu CZ wz. 75 kal. 9 mm). Przywołane opinie balistyczne, podobnie jak zeznania W. S., wykluczyły, by strzały (serie) oddane z podjazdu sięgały na podwórko. Nadto opis ubrania strzelca z podjazdu; jasna odzież według B., zaś czarna – ciemna według policjantów, także moment jego pojawienia się i szybkiego odjazdu w czasie, gdy na podwórku strzelali już P. i C. (wycofywali się) – wykluczają, by osoba z zielonego samochodu, która przyjechała nieco spóźniona, była tą samą, która od początku strzelała z broni maszynowej, z wrót stodoły do policjantów i zabiła M. Ż.. Ogólna, pobieżna, kompilacja zeznań W. S. z relacją A. i T. B., jakiej dokonał prokurator w uzasadnieniu a/o służyła już wtedy zniwelowaniu faktu, że opowiadają oni o różnych fazach napadu, a aktywności strzelca z podjazdu nie da się scalić z osobami od początku strzelającymi wewnątrz podwórka - z wejścia do stodoły - skąd padły śmiertelne strzały, z nieustalonego pistoletu maszynowego PPS i pistoletów CZ wz. 75 kal. 9 mm (znalezionych po akcji w M. w 2003 r. – k. 572). Te rozbieżności dostrzegł i prawidłowo opisał Sąd Okręgowy, zaś prokurator, do czasu rozpoznania apelacji, bezrefleksyjnie posługiwał się zeznaniami ww. osób, jako dowodami udziału oskarżonego w którejś z form zjawiskowych zabójstwa, unikając przyznania, że nie tworzą one logicznego ciągu faktów wiążących przyjazd mężczyzny z zielonego samochodu z tymi, którzy już wówczas kończyli ostrzeliwać policjantów ze stodoły, a nawet „już uciekali w popłochu”, jak przyjął prokurator na str. 12 apelacji. Uzasadnienie a/o z dnia 25 marca 2004 r. (t. VII, k. 1156 i nast.) lokujące J. B. w końcowej fazie strzelaniny i w miejscu skąd nie widział pokrzywdzonych i nie mógł nikogo z nich postrzelić, nawet z broni maszynowej, było niespójne z opisem zarzutu I a/o, który wskazuje na J. B. jako posiadacza konkretnego rodzaju broni maszynowej – (...), z której według biegłych balistyków strzelano z miejsca usytuowanego w otwartych wrotach stodoły. Faza, w której dotarł spóźniony strzelec w zielonym samochodzie była w realiach tej walki zbyt późna, by mógł dołączyć do C., P. i L., a na dodatek świadkowie B. stanowczo zeznali, że zielony samochód wjechał tyłem na długość około połowy podjazdu (na drodze stały już samochody sprawców). Strzelec krótko strzelał przy tyłującym aucie, po czym wsiadł z powrotem i odjechał. Zeznania te wykluczają czasowe i miejscowe połączenie aktywności tej niezidentyfikowanej osoby z osobami strzelającymi ze stodoły, nie mówiąc już o różnicach w kolorze odzieży. Trudno zatem wyjaśnić rozbieżność pomiędzy zarzutem a/o, a stanem faktycznym zawartym w jego uzasadnieniu, a wieloletnie i szczegółowe postępowanie sądowe niespójność tych dowodów tylko uwypukliło, dodając do analizy opinie balistyczne i uzupełniające przesłuchania świadków. Należy zaznaczyć, że jeszcze inną wersję zdarzeń przyjął prokurator w pierwszym a/o dotyczącym P., tj. w sprawie M S. i innych (VIII K 367/03), wniesionym do Sądu Okręgowego w Warszawie w 2003 r., kiedy J. B. ukrywał się (k. 7085 sygn. akt VII K 367/03 str. 25 a/o). Prokurator ustala tam, że I. P. miał pistolet CZ 9 mm przerobiony na maszynowy, R. C. – pistolet CZ 9 mm, J. L. CZ kal. 7,62 mm, P. L. TT. Ustala, że pierwsi na podwórku pojawili się C. i P., strzelający z pistoletu maszynowego CZ. Strzelał też J. L.. Po wymianie strzałów, pobiciu W. R. (holownik) przez P. i L., zranieniu i ewakuacji C. oraz wystrzelaniu amunicji przez P., gdy ten się wycofał i dostał dwa postrzały – „ W tym czasie na teren posesji przyjechał zielonym samochodem ... V. (...) J. B.
(2). Z posiadanego pistoletu maszynowego PM kal. 7,62 mm oddawał strzały w kierunku czołgającego się ... M. Ż.
(1)...”. Opis ten, w części dotyczącej broni I. P., jak też broni i identyfikacji J. B., jest hipotezą odbiegającą w rażący sposób od materiału dowodowego, w szczególności opinii balistycznych. Powyższa część uzasadnienia wyroku Sądu Apelacyjnego służyła naświetleniu sytuacji procesowej sprawy, w której twierdzenia autora aktu oskarżenia o istnieniu bezpośrednich dowodów udziału oskarżonego w zabójstwie, zamieniono w kasacji Prokuratora Generalnego (powtórzenie zarzutów dotyczących sądowej oceny zeznań świadków opinii biegłych) na zarzut nierozważenia „łańcucha poszlak ... obciążających J. B. ” (str. 25 kasacji) i określenie (po raz pierwszy w ciągu 15 lat trwania sprawy) tego procesu poszlakowym (str. 23 – 26). Analiza pisma kasacyjnego, którego zarzuty zlecił do rozważenia Sąd Najwyższy, jako uzupełniające apelację prokuratora, wskazuje na tę samą niepewność co do konkretnych zachowań J. B. w związku z napadem w P., tj. czy był obecny podczas strzelaniny w P., w jakiej sekwencji zdarzenia i na czym polegała jego aktywność. Mimo wniosku o uznanie za w pełni wiarygodnych zeznań W. S., wedle których sformułowano I zarzut a/o – o udziale J. B. w zabójstwie z użyciem pistoletu maszynowego (...) Prokurator Generalny równocześnie podkreśla wartość zeznań świadków B., co przeczy wersji o strzelaniu oskarżonego z miejsca skąd padło najwięcej strzałów, w tym prawdopodobnie śmiertelne (z okolicy wrót stodoły). Stąd w kasacji pojawia się koncepcja łańcucha poszlak, do których, wbrew definicji poszlaki jako dowodu pośredniego – odległego od faktów głównych – Prokurator Generalny zalicza zeznania tych właśnie świadków bezpośrednich, w tym rozpoznanie oskarżonego przez W. S. oraz wyjaśnienia sprawców rozboju: P. L. i M. S.. Tych ostatnich Prokurator uznaje zasadniczo za niewiarygodnych, ale na użytek kasacji, a wcześniej apelacji, podkreśla, że wskazali oni, iż po napadzie, podczas spotkania w lesie J. B. przyjechał ubrany w jasny strój. Akcentując ten element wyglądu oskarżonego, Prokurator łączy go ze spostrzeżeniem A. B. o jasnym ubraniu mężczyzny, który dojechał na drogę M. zielonym samochodem. Oznaczałoby to odejście od koncepcji a/o oraz podważenie opisu czynu w apelacji Prokuratury Okręgowej o oddawaniu strzałów do policjantów, których następstwem miałaby być bezpośrednio śmierć ofiary. Opis podany przez A. i T. B. – mężczyzny w jasnym ubraniu strzelającego na drodze – oraz opis W. S. i innych policjantów o czarnych strojach dwóch mężczyzn strzelających z wrót stodoły - wyklucza scalenie tych strzelców. Końcowa część kasacji Prokuratora Generalnego przyjmuje jednak założenie „wersji korzystnej” dla oskarżonego J. B., jak to uczynił prokurator w drugiej części swojej apelacji (Prokuratura Okręgowa), że oskarżony „kierował odzyskaniem ... skradzionego T. ...”. Od ustalenia o kierowaniu rozbojem prokurator przeszedł do wersji o podżeganiu do zabójstwa, wnioskując przy tym niezgodnie z zasadami logiki, tj. od skutku do przyczyny (str. 27). Po szerokich wywodach o teorii podżegania Prokurator Generalny nie prezentuje własnych ustaleń faktycznych – innych czy szczegółowszych niż uczynił to Sąd Okręgowy – na bazie których wyjaśniłby w jakich okolicznościach miało dojść do nakładania do zabójstw; czy podczas organizowania napadu czy na miejscu w P. czy też w trakcie wspólnej strzelaniny. Z uzasadnienia kasacji na str. 29 – 31 wydaje się, że Prokurator Generalny uznaje ustalenia Sądu, że aktywność oskarżonego ograniczyła się do zebrania grupy zbrojnej – „polecenia” zabrania broni, włączenia I. P. i R. C. uchodzących za osoby „bezwzględne”. Pomijając to, że ww. nie byli sądzeni, ani skazani wówczas za zabójstwa, ale istotnie byli postrachem w świecie przestępczym, osobami niebezpiecznymi, poszukiwanymi, to nie wiadomo jakie dowody przemawiałyby za tym, że J. B., jak stwierdza autor kasacji: „przyjął oświadczenie sprawców, że nie przyjechali tu rozmawiać tylko robić”. Słowa o „robieniu”, według zeznań J. P., miały paść z ust (...), jak określił świadek I. P. (k. 3.658 i nast.), jednak nastąpiło to na spotkaniu pod zajazdem (...), ok. godz. 16.00, tuż przed wyjazdem do P., na którym to spotkaniu nie było J B.. Jakiekolwiek są domysły prokuratorów odnośnie do wiarygodności osób, które się tam zebrały, to nie sposób zakwestionować tak zgodnej relacji kilkunastu osób, których interesem procesowym było przede wszystkim ratowanie siebie, a mimo to przyznali oni, nawet po swoim skazaniu, że byli na tej odprawie, widzieli P. i C., natomiast nie dojechał B.. Przy całkowitym braku dowodów przeciwnych nieuprawniona jest teza o tym, że J. B. „przyjął oświadczenie” P., że będą „robić” i „kontynuowaniu działań mających na celu odzyskanie... pojazdu ... poprzez atak” (str. 30 kasacji). Ostatnie sformułowanie, o kontynuowaniu działań, jest tyleż ogólne, co niejasne. Rozmywa bowiem zakres aktywności oskarżonego i wraca do głównego problemu oskarżenia, które nie jest w stanie jednoznacznie wskazać czy oskarżony wziął udział w owym ataku, w którym momencie i z jakim skutkiem. Jest to niespójne z podstawowymi zarzutami apelacji dotyczącymi oceny dowodów, a w szczególności zarzutem nieustalenia kto ze sprawców posługiwał się bronią maszynową, z której padło najwięcej
(19)strzałów, którą według biegłych był najprawdopodobniej (...) kal. 9 mm. Jeśli chodzi o apelację prokuratora, to wątek ten zszedł na drugi plan, skoro w nowo skonstruowanym zarzucie nie przypisuje się J. B. użycia tej konkretnej broni, ale dołącza się go do całej grupy napastników, która posłużyła się zbiorem broni - co najmniej 5 egzemplarzami - w tym PPS kal. 7, 62 mm. W uzasadnieniu apelacji prokurator wskazuje, że w zeznaniach zarówno W. S., jak i A. B. pojawia się opis pistoletu maszynowego, ale scalenie tych dwóch dowodów jest wyłącznie zabiegiem sugestywnym, gdyż wyraźnie już zaznaczono, że opisy te dotyczą dwóch różnych osób i różnych faz strzelaniny. Mężczyzna z zielonego samochodu strzelający na drodze dojazdowej używał pistoletu maszynowego kbk AK kal. 7,62 mm, od którego pocisk znaleziono na tej drodze, w odległości kilkudziesięciu metrów od podwórka, gdzie rozegrała się główna akcja ze skutkiem śmiertelnym (opinia H. J., k. 3769 – szkic – ślad A1). Mężczyzna opisywany przez W. S., jako strzelający z PM wz 43, wszedł na posesję przez stodołę już na początku ataku, a więc znacznie wcześniej - oddał kilka serii do osób na podwórku okalanym przez budynki, pozostawił 19 śladów powystrzałowych. Obok R. C. strzelającego prawdopodobnie z broni CZ 9 mm (2 sztuki), tylko jego partner, który strzelał równolegle z wrót stodoły, dysponował pistoletem maszynowym. Obaj strzelali najdłużej, od początku, najintensywniej i to ich strzały pozostawiły ślady na podwórku w postaci łusek, naboi, płaszczy, rdzeni i innych części pocisków – w kilkudziesięciu miejscach wewnątrz podwórka. Są to ślady po wystrzałach z: 1) pistoletu (krótka broń) CZ wz. 75 BD kal. 9 mm, 2) pistoletu (krótka broń) CZ wz. 75 Compact kal. 9 mm – obydwa znalezione później w domu C. i P. po akcji w M. oraz 3) pistoletu maszynowego PPS kal. 7,62 mm (najprawdopodobniej), którego nigdy nie odnaleziono. Pozostałe ślady od strzałów, w tym trzeciego pistoletu CZ kal. 7,62 mm (L.) oraz drugiego egzemplarza broni maszynowej karabinka kbk AK kal. 7,62 mm (nieznanego strzelca) pozostawiono poza miejscem, gdzie zastano policjantów. Ślady te były przed podwórkiem, na drodze dojazdowej i na polu z tyłu stodoły, a część – także od PPS i CZ – tek w okolicach bramy, którą blokował Tir z naczepą. Nie ulega wątpliwości, że osoba opisywana w obu aktach oskarżenia, która miała dotrzeć podczas ucieczki pierwszej ekipy strzelającej (P., C., L.) tylko na podjazd, gdyby nawet założyć, że posiadała PM 43 – (...), według zeznań wszystkich świadków i śladów balistycznych, nie miała czasu, ani możliwości, by zdołać przebiec odcinek drogi dojazdowej, wbiec do stodoły i oddać kilka serii do policjantów. Jako zaskakujące i całkowicie ignorujące wyniki oględzin posesji i śladów w postaci łusek i pocisków (płaszczy, rdzeni itp.) oraz opinie biegłych H. J., P. L. i dr K., odnotował Sąd Apelacyjny stanowisko prokuratora (rozprawa z dnia 19 czerwca 2019 r.), że łuska z karabinka automatycznego AK kal. 7,62 mm, zabezpieczona na drodze dojazdowej do posesji, nie ma związku ze zdarzeniem. Nie wiadomo jakie były podstawy takiej selekcji śladów przez prokuratora, skoro technicy kryminalistyki opisali tę łuskę, leżącą na drodze, jako dowód w sprawie. Nie było to znalezisko ziemne, nie nosiło cech wykopaliska archiwalnego, ale wskazywało wprost na świeży ślad strzelaniny, podobnie jak około 100 innych łusek czy elementów pocisków. Taki charakter tej łuski potwierdzili przed Sądem obaj biegli z zakresu broni i amunicji. Dodatkowo biegły H. J., podczas przesłuchania przed Sądem Okręgowym, stwierdzając, że łuska pochodzi z karabinu maszynowego (szybkostrzelnego) uznał za mało prawdopodobne, by w polu operowania taką bronią pozostał tylko jeden ślad. Biegły dopuszczał to, że oględziny nie ujawniły kompletu śladów. Jest to wysoce prawdopodobne, gdy zważy się na cechy terenu: grząskość gruntu, koleiny błotne po wyciąganiu T., wyjazd tą drogą trzech – czterech samochodów uciekających sprawców i próba odpalenia ostatniego, który ostatecznie tam został, a wreszcie przyjazd wielu samochodów policji i pogotowia. Hipoteza o częściowym tylko ujawnieniu śladów po strzałach z kbk AK jest zatem uzasadniona. Nie ma ona jednak rozstrzygającego znaczenia w sytuacji, gdy dowodem na strzelanie seriami mężczyzny na tym podjeździe są zeznania świadków B., a odnalezienie choćby jednego śladu po takich wystrzałach znakomicie te zeznania uwiarygodnia. Po raz kolejny Sąd Apelacyjny zauważa wybiórczość dowodową prokuratora, która w tym wypadku przybrała postać skrajną – całkowicie bezzasadnej negacji materialnego dowodu przestępnego działania nieustalonej osoby, która strzelała do zabudowań M.. A. odrzucenie śladu (łuski), jako niezwiązanego z przestępnym działaniem napastników, wywołuje wątpliwości odnośnie do obiektywizmu oskarżyciela, jaki powinien przyświecać każdemu organowi procesowemu. Zastrzeżenia te pogłębiło inne stwierdzenie czy też odpowiedź prokuratora na pytania Sądu dotyczące cech poszczególnych jednostek broni, które wymienia w a/o, a zwłaszcza wskazanie w uzasadnieniu aktu oskarżenia na nieokreśloną broń maszynową przerobioną rzekomo z pistoletu CZ 9 mm, której nie znaleziono, a którą miał posługiwać się w P. I. P.. Wątpliwości Sądu Apelacyjnego co do wersji prokuratora o użyciu dwóch jednostkach broni maszynowej operujących z okolicy stodoły, na podwórku, w kontekście opinii H. J., który wskazał na jeden pistolet maszynowy (PPS) – pogłębiło oświadczenie, że autor a/o i apelacji jest laikiem w dziedzinie broni. Niezwykle trudno uznać takie tłumaczenie w sytuacji trwającego 17 lat postępowania oraz ostatnich zarzutów apelacyjnych i kasacyjnych mówiących o niekompletnym i dowolnym przypisaniu przez Sąd poszczególnych rodzajów czy jednostek broni sprawcom rozboju lub zabójstwa, czy usiłowania zabójstw kilku osób. Wprawdzie Sąd Okręgowy dopuścił się pomyłki na stronie 6 uzasadnienia wyroku wymieniając broń, z którą sprawcy przyjechali do P. i powtarzając przy tym bezpodstawne ustalenie prokuratora dotyczące I. P. i strzelania przez niego z samodziału maszynowego wykonanego na bazie pistoletu CZ kal. 9 mm, ale nie zmienia tu istoty ustaleń Sądu przyjętych w opisie przypisanego oskarżonemu czynu. Sąd orzekający zmieniając opis czynu, w ramach obu zarzutów a/o, tj. zabójstwa i usiłowania rozboju, w ramach nowej kwalifikacji prawnej z art. 18 § 1 k.k. w zw. z art. 280 § 2 k.k. wymienił poprawnie zestaw broni, którą posłużyli się napastnicy; są to cztery egzemplarze pistoletów (krótkich) - broni tzw. powtarzalnej, w tym: dwa pistolety CZ kal. 9 mm, jeden pistolet CZ kal. 7,62 mm, pistolet TT 9 mm, nadto posłużyli się jednym pistoletem maszynowym PPS kal. 7,62 mm. Trzeba wyraźnie podkreślić, że jest też zamknięty zbiór broni wymienionej w I i II zarzucie aktu oskarżenia, gdzie prokurator nie wskazał żadnej innej broni, a więc także użycia rzekomego „pistoletu CZ kal. 9 mm przerobionego na maszynowy”, o którym pisał w uzasadnieniach obu a/o wniesionych w sprawie P.; w 2003 r. (dot. M. S. i innych - k. 7085 akt VIII K 367/03) oraz w 2004 r. (obecna sprawa J. B. (k 1156 – 1157). Należy podkreślić, że na miejscu przestępstwa – zabójstwa M. Ż. – nie ujawniono żadnych śladów strzelania z drugiego pistoletu maszynowego, innego niż PPS kal. 7,62 mm. Prokurator bronił wersji o istnieniu pistoletu maszynowego CZ przez cały proces, aż do ostatniej rozprawy apelacyjnej, nawet po przytoczeniu mu wyników oględzin, zabezpieczenia i badań śladów po wystrzałach w P. (łuski, naboje i itd.). Teoria oskarżyciela publicznego o użyciu jakiegoś innego pistoletu maszynowego, strzelającego w tym samym miejscu, gdzie odpierali główny atak (...) policjanci, czyli na podwórku, konfrontowana z rzeczywistymi śladami tej akcji, zeznaniami naocznych świadków, a przede wszystkim opiniami biegłych badających broń, łuski, naboje, pociski itp., została bezrefleksyjnie podtrzymana. Pytania Sądu Apelacyjnego o realność użycia w tym miejscu dwóch jednostek broni maszynowej, w sytuacji, gdy znaleziono tam ślady tylko po jednej, tj. PPS, kal. 7,62 mm, spotkały się z odpowiedzią: „Opinie są jakie są, ja jestem laikiem w dziedzinie broni. Opieram się na doświadczeniu życiowym, swoim logicznym myśleniu” (protokół rozprawy z dnia 19 czerwca 2019 r.). W zasadzie wszelkie pytania o istotne szczegóły przebiegu zdarzenia, które rzutowałyby na udział w strzelaninie lub podżeganiu do zabójstwa przez J. B., spotkały się z odpowiedziami tego typu, albo sformułowaniami w rodzaju: „Trzeba tak to sobie dopowiedzieć”; „Ja tak to widzę”; „według moich ustaleń”; „Tak uważam”, po czym prokurator niezachwianie podtrzymał wersję o przyjeździe oskarżonego na miejsce strzelaniny w końcowej fazie, podczas odwrotu, R. C., I. P. i J. L., wbiegnięciu przez stodołę na podwórko i strzelaniu z PPS kal. 7,62 mm, w tym o śmiertelnym postrzeleniu M. Ż.. Wersja ta, jak już wspomniano w niniejszym uzasadnieniu, powstała w oderwaniu od logicznej, łącznej oceny głównych dowodów w postaci zeznań pokrzywdzonych, skazanych i świadków B. oraz opinii biegłych. Sąd Apelacyjny ostatecznie przekonał się podczas wystąpienia prokuratora, że utworzona została ze skrajnie wybiórczej kompilacji zeznań W. S. i zeznań A. i T. B., lekceważąc przy tym relacje uczestników walki. Pozostawił poza analizą zeznania pozostałych policjantów: S., D. i D. oraz wezwanego przez nich do holowania T. świadka R.. Widać to bardzo wyraźnie w uzasadnieniu a/o, gdzie autor odwołał się jedynie do zeznań W. S. z k. 978 – 979a, ze wskazaniem, że świadek rozpoznał J. B. – „ ... trzymał w ręku broń typu PM wz. 43...”, zaś w poprzedzającym akapicie, na str. 10 prokurator stwierdził, że św. B. zeznali o przyjeździe ostatniego strzelca w zielonym samochodzie. W trzecim akapicie na str. 1 a/o prokurator odwołał się pobieżnie do wyników badań broni, amunicji i balistyki (k. 796 – 862), z której wyjął jedynie wniosek, że „na podwórku posesji napastnicy oddawali strzały z trzech jednostek broni palnej: dwóch pistoletów CZ 75 kal. 9 mm oraz pistoletu maszynowego PPS kal. 7,62 mm”. W kolejnym zdaniu, lekceważąc dalsze ustalenia biegłych w sprawie P., jak też identyfikację obu użytych pistoletów CZ 9 mm przez biegłych powołanych do sprawy M. (marzec 2003 r.), prokurator stwierdził, że: „analiza wyjaśnień podejrzanych ... oraz zeznań świadka S. pozwala na przyjęcie z dużym prawdopodobieństwem, że I. P. posługiwał się pistoletem CZ kal. 9 mm przerobionym na broń automatyczną, a R. C.
(1)drugim pistoletem maszynowym kal. 9 mm”. W kolejnym zdaniu (str. 10 uzasadnienia a/o) prokurator przywołał wynik oględzin i badań broni z M., wykazując, że w P. strzelano z dwóch znalezionych tam CZ kal. 9mm (wzór BD i Compact), które pozostawiły w P. łącznie 18 śladów (łuski itp.), po czym stwierdził: „Powyższe pozwala przyjąć, iż J. B.
(2)posługiwał się w dniu 23 marca 2002 r. pistoletem PPS kal. 7,62 mm”. Od chwili wniesienia cytowanego a/o w dniu 23 marca 2004 r., do czasu zamknięcia przewodu sądowego przed Sądem Apelacyjnym w dniu 19 czerwca 2019 r. prokurator nie wykazał w logicznej analizie dowodowej, w jaki sposób wyprowadził wniosek o użyciu przez I. P. „przerobionej broni automatycznej CZ 9 mm”. Broń taka nigdy nie została zidentyfikowana, mimo znalezienia w M. w arsenale P. i C. 24 jednostek broni, w tym kilku sztuk pistoletów marki CZ, w tym typów automatycznych, takich jak C. A., pistoletu S., czy samodziału na bazie CZ. Również wśród wielu elementów broni tam znalezionych, nie stwierdzono takich, które przyporządkowano by do śladów z P.. W dodatku analiza zeznań ówczesnych podejrzanych, których prokurator nawet nie nazwał w a/o i pominął rzeczywistą treść ich wyjaśnień w apelacji, nie wskazywała, by I. P. miał maszynowy samodział, nie dostarczała żadnego dowodu, by oskarżony kiedykolwiek posługiwał się pistoletem PPS. Sprawcy stanowczo zaś zaprzeczyli, by oskarżony w ogóle był obecny podczas strzelaniny w P.. Prokurator w dodatku przyznał, że nie znaleziono tam żadnych śladów jego obecności, mimo badań licznych biologicznych i śladów linii papilarnych, w przeciwieństwie do kilku innych sprawców. Nie znaleziono tego egzemplarza PPS, ani rzekomej przeróbki CZ, nie tylko w M., ale także w miejscach zatrzymania uczestników strzelaniny gdzie była broń, tj. w W. na ul. (...), w K., czy w M., gdzie w 2004 r. zatrzymano J. B.. Amunicja, którą w tym ostatnim miejscu znaleziono służyła do innej broni. Finał prokuratorskiej analizy dowodów był niezmienny – „W. S. podczas czynności okazania osób w dniu 17 lutego 2004 r. rozpoznał J. B. jako osobę, która w dniu 23 marca 2002 r. oddawała strzały z broni automatycznej do M. Ż.
(1)oraz do świadka ( (...))”. Jak widać zeznania W. S. były dowodem jedynym (koronnym) dla wersji oskarżyciela, z całkowitym zlekceważeniem dowodów przeciwnych lub niekorelujących z depozycjami tego świadka. Wyjaśnienia innych sprawców napadu, zostały w uzasadnieniu a/o skwitowane stwierdzeniem: „... zapewne ustalili ich przyszłą linię obrony na wypadek ich zdemaskowania” (str. 11 uzasadnienia a/o, k. 1158). Nieomal bliźniaczych określeń użył prokurator w ostatniej apelacji, w uzasadnieniu do zarzutu z pkt 2, dotyczącego sądowej oceny zeznań (wyjaśnień) J. W., M. S., J. L., J. P., T. S. czy T. D.. Według prokuratora świadkom tym (skazanym) przyświecała zmową milczenia w celu chronienia oskarżonego. W krytyce ich zeznań prokurator akcentuje jedynie momenty, gdy niektórzy z nich czasowo wycofywali się z pierwotnego przyznania się do udziału własnego w strzelaninie, jak np. J. W. (24 sierpnia 2002 r. k. 301), bądź jak część sprawców: M. S., czy T. D., którzy w swojej sprawie nie przyznali się, a po prawomocnym skazaniu, przesłuchani w sprawie J. B. złożyli korzystne dlań zeznania. Skarżący, tak w akcie oskarżenia, jak i obecnie, posługuje się domniemaniami o zmowie ww. świadków, pomijając to, że poza chwiejną postawą niektórych z nich we własnej sprawie, zeznania odnośnie do sprawy J. B., w kwestii jego nieobecności w P., były wśród całej grupy żyjących sprawców jednakowe. Również przebieg strzelaniny został opisany tak zbieżnie, ze wskazaniem na P., C. i L., jako tych którzy pobiegli na podwórko, że nie da się tego wytłumaczyć solidarnością przestępczą. O ile możnaby w tym kierunku dywagować odnośnie tych sprawców, którzy zrelacjonowali strzelaninę dopiero po swoim prawomocnym skazaniu: M. S., J. P., T. D. czy T. S., o tyle trudno przyjąć zasadę kalkulacji procesowych wobec sprawców napadu ujętych wkrótce po tym zdarzeniu. Wśród nich zasadnicze znaczenie dla ustaleń odnośnie do składu osobowego, użytych samochodów, broni, ubioru i celu wyjazdu do P. miały początkowe zeznania P. L.
(1), A. K.
(1), J. W.
(1)i G. P.
(1). Mimo zarzutu apelacyjnego o niewiarygodności części z nich jako chroniących oskarżonego, to na ich zeznaniach oparł się nie tylko Sąd, ale i prokurator odtwarzając przebieg rozboju w dniu 22 marca 2003 r. (kradzież T.), obserwację posesji M., która stała się tzw. dziuplą, a wreszcie fakt podstawowy, iż to J. B. podjął decyzję o odbiciu łupu w dniu 23 marca 2003 r. po południu; zwołał grupę napastników i wysłał do P., jak też to, że po strzelaninie przyjechał do lasu pod Ż., by pomóc, tj. zorganizować transport rannym P. i C. do lekarzy i ukryć broń. Apelacja zawiera wybiórczą analizę dowodów, pomija wagę dowodów dostarczonych przez L., K., W. i P. czy małżeństwa M. w początkowym etapie śledztwa, a przecież to oni ujawnili najważniejsze fakty dotyczące rozbojów z dnia 22 i 23 marca 2002 r. Uczynili to już na początku kwietnia 2002 r., w sytuacji, gdy byli bardzo niepewni swojej sytuacji procesowej w związku z nagłośnionym w mediach zabójstwem policjanta oraz w sytuacji gdy najgroźniejsze w grupie osoby, tj. R. C., I. P. i J. B. żyli i ukrywali się. Nie ma żadnego racjonalnego powodu, by twierdzić, że świadkowie ci chronili jedynie J. B., wobec powszechnej wiedzy członków tej i wielu grup przestępczych, a także policji i prokuratury, że C. i P. są najbardziej bezwzględnymi osobami. Pomówienie ich oznaczało dla zeznającego poważne zagrożenie, nieomal pewny odwet. Nie da się też uzasadnić tezy prokuratora o ochronie J. B., w sytuacji gdy K., L. i W. zeznali wówczas o licznych rozbojach z udziałem B. i zorganizowaniu napadu w P.. Sąd Okręgowy wyciągnął logiczny wniosek kontrujący teorię prokuratora o zmowie współsprawców, wrzucającą do jednego zbioru osoby, które od razu się przyznały, z tymi, które zaczęły zeznawać w sprawie J. B. dopiero po swoim skazaniu. Nie ulega bowiem wątpliwości, że zeznań P. L., A. K. czy J. W. złożonych w 2002 r., a zwłaszcza w kwietniu – maju 2002 r. (w czerwcu W. wycofał się z opisu udziału w strzelaninie, przed sądem powrócił do pierwotnych zeznań), nie można porównywać z zeznaniami tych sprawców, którzy złożyli zeznania dopiero po prawomocnym zakończeniu swojej sprawy. Wydaje się, że pozostawienie w cieniu tych początkowych przekazów L., W., K., ale też G. P. dotyczących napadu konkurencyjnej grupy przestępczej na dom M., zeznań Z. S. – wynajętego do odłączenia alarmu w skradzionym Tirze czy R. M. – wynajętego przez sprawców do kierowania Tirem, a dalej zeznań W. R. (holownik) czy wreszcie policjantów D. D., P. D. i J. S., w częściach istotnych dla identyfikacji sprawców napadu w P., ich broni i samochodów, posłużyło oskarżycielowi publicznemu do stworzenia lapidarnego opisu przestępstwa, w którym przyjął bezkrytyczne rozpoznanie oskarżonego przez W. S., wspierane rzekomo zeznaniami św. B. o strzelcu w zielonym samochodzie. Odbyło się to z całkowitym lekceważeniem opisów wyglądu, wyposażenia i zachowań napastników podanych w zeznaniach K., L., W. i innych, wymienionych, świadków. W przeciwieństwie do skarżącego, Sąd Okręgowy poddał wszystkie zeznania szczegółowej analizie i słusznie uznał, że nie ma możliwości stanowczego oparcia ustaleń faktycznych na jedynym dowodzie osobowym (W. S.) w przypadku, gdy wykluczone jest scalenie jego opisu oskarżonego, broni, czasu i miejsca oddania strzałów z opisem A. B. i jego żony dotyczącym ostatniego strzelca z zielonego samochodu, oraz przy braku jakichkolwiek innych dowodów obecności J. B. podczas strzelaniny. O tym jak istotne były zeznania (wyjaśnienia ) K., W. i L., ale także grupy strzelców podane przez pokrzywdzonych, świadczy opinia biegłego H. J. sporządzona w dniu 4 lipca 2010 r. (k. 3745 i nast.). Jest to opinia kompleksowa, w której połączono całą wiedzę dowodowo – procesową pozwalającą na odtworzenie ról uczestników strzelaniny w P., tj. w oparciu o oględziny zwłok M. Ż. i opinię sądowo – lekarską dr P. K.
(1), wyniki oględzin posesji, zabezpieczone jednostki broni oraz ślady po wystrzałach, konfrontując to z wyjaśnieniami i zeznaniami obu stron walki. Prokurator użył tej opinii jedynie do podkreślenia (w a/o i w apelacji), że biegły ustalił w obrębie miejsca śmierci M. Ż. (na podwórku) ślady trzech jednostek broni palnej, tj. dwóch o kalibrze 9 mm oraz jednej 7,62 mm. To prawidłowe ustalenie biegłego H. J. prokurator wykorzystał do własnego wniosku: „... a takim właśnie kalibrem charakteryzował się pistolet maszynowy PM, używany przez oskarżonego” (str. 8/9 apelacji). Tak spłaszczone wnioskowanie jest niedopuszczalne procesowo, gdyż pomija i niweczy podstawowe ustalenia biegłego, a nawet nie utrzymuje przeciętnych kryteriów analizy. Z samego określenia rozmiarów pocisku nie wyciąga się prostego wniosku o egzemplarzy broni, a zwłaszcza o samym strzelcu. Wobec takich analiz i wybiórczości dowodowej skarżącego nie pozostaje nic innego, jak odwołanie się bezpośrednio do treści zeznań P. L., J. W. i A. K. opisujących broń sprawców i osoby strzelające, a następnie do zeznań pokrzywdzonych, by wykazać niemożliwą do celowego skoordynowania zgodność ich opisów. Ich zeznania należy następnie porównać z opisami podanymi przez policjantów i opiniami biegłych. Depozycje obu tych grup osób wiodą do wniosków, wyprowadzonych przez Sąd Okręgowy: na podwórku strzelało dwóch napastników ubranych w ciemne (czarne) ubrania, strzelali z dwóch ustalonych pistoletów CZ 9 mm (broń krótka, powtarzalne strzały) oraz trzeciego – pistoletu maszynowego – kal. 7,62 mm, którego markę nieprawidłowo określił Sąd, za prokuratorem. Strzelcami tymi, według najwyższego prawdopodobieństwa, polegającego na opisach zarówno współsprawców napadu, jak też pokrzywdzonych (częściowo poza W. S.), byli R. C. i I. P. (w ich towarzystwie w stodole był także J. L. posiadający CZ 9 mm). Przechodząc do relacji świadków: - P. L.
(1)ps. (...) lub R., przesłuchiwany w dniu 5 kwietnia 2002 r. (k. 194 – 196), przyznał się do rozboju z dnia 22 marca 2002 r. (napad na T. kierowanego przez D.), jak też do szeregu podobnych rozbojów tzw. „na policjanta” dokonanych razem, z J. B., organizowanych przez oskarżonego i podał szczegółowy ich przebieg. Ma to istotne znaczenie z punktu widzenia oceny szczerości takich wyjaśnień, gdyż pomawiający od razu obciążył sam siebie, a przy tym bardzo oskarżonego - groźnego przywódcę grupy przestępczej - po którym mógł się spodziewać, a nawet zakładać pewność odwetu. Jest to jawny dowód złamania solidarności przestępczej, przeczący ocenie tego dowodu prezentowanej przez prokuratora. P. L. opisał dalej, w sposób bardzo szczegółowy przebieg spotkania przed wyjazdem do P., zwołanego przez J. B. lecz bez jego fizycznej obecności w okolicach B. i w P.. „T. i Siwy mówili, że plan jest taki, że odbijemy T. ... broń miał ten mężczyzna z obcym akcentem. Była to broń długa, wydaje mi się, że to był kałasznikow”. Następnie L. podał jakimi samochodami
(4), w jakim składzie pojechali do P.. Ustalenia co do tych okoliczności nie budzą wątpliwości, wobec zgodności opisu z wyjaśnieniami W. i K.. Odnośnie do przebiegu akcji w P. L. wyjaśnił: „... z pierwszego samochodu wysiadają R. (dot. C.) – widziałem, że trzyma w ręku dwa pistolety ...., L. (L.) trzymał w ręku krótką broń jakiś pistolet, ten obcokrajowiec miał w ręku kałasznikowa... T. (D.) widziałem że miał w ręku TT”. Odnośnie samej strzelaniny L. wyjaśnił: „Widziałem jak ten obcokrajowiec zaczyna strzelać z broni maszynowej ... był w połowie T. ... zaczął strzelać jako pierwszy. Widziałem strzelających w kierunku podwórka T. i R.. Po około minucie ... usłyszałem strzały dobiegające z podwórka ... obcokrajowiec cały czas strzelając kieruje się wraz z R. lub L. do stodoły ... zobaczyłem, że obcokrajowiec z L. lub R. szarpią się z jakimś mężczyzną: ... mężczyzna ten został wyciągnięty ze stodoły, uderzony i kopnięty ... . Po chwili zobaczyłem, że R. stojący koło T. upada ... wzięli go do samochodu ... . My zostaliśmy czekaliśmy na obcokrajowca ... uciekał w naszą stronę .. otrzymał dwa postrzały .. w pośladek i bark. Odjechaliśmy”. L. opisał cały odwrót, w tym porzucenie pod posesją w P. białego O. i przyjazd do lasku pod Ż.. Wskazał nadto: „D. przyjechał J. (chodzi o B. – oskarżony pomógł rozwieść rannych). „T. powiedział, żebym dał broń. Ja z samochodu wyciągnąłem długą broń, z której strzelał obcokrajowiec, TT i cztery krótkie”. P. L. dodał na koniec przesłuchania: „Nie mam nic do ukrycia ... moja relacja jest chaotyczna, ponieważ jestem bardzo zdenerwowany ... przypomnę sobie szczegóły i uzupełnię. Mówię prawdę...” (k. 205). Przesłuchiwany w czerwcu 2002 r. (k. 319) A. K. podał ogólny opis I. P. i stwierdził, podobnie jak P. L., że na spotkaniu pod (...) widział karabin wystający mu spod kurtki. Podczas przesłuchania w dniu 8 listopada 2002 r. (k. 395 - 340) P. L. wyjaśnił o tym jak od świtu dnia 23 lutego 2002 r. obserwowali posesję w P., gdzie ugrzązł w błocie Tir zrabowany poprzedniego dnia, ruchy innej grupy przestępczej itd. Stwierdził ponownie, że J. B. nie dotarł na spotkanie przed atakiem w P.. Powtórzył opis tego kto, jaką bronią dysponował, jak byli ubrani, jakimi samochodami pojechali: „Rosjanin był w bluzie granatowej z kapturem ... był szczupły... spod niej wystawała lufa. ... R. miał długą broń z 80 cm. C. 2 pistolety, L. jeden ... widziałem, że D. ma pistolet....”. Dalej opisał podobnie przebieg strzelaniny wokół podwórka. Nie było tam J. B., który „po jakimś czasie przyjechał zielonym V.” – chodzi o zbiórkę w lesie, po strzelaninie. P. L. zauważył wówczas, że J. B.: „Miał jasną kurtkę, chyba beżową”, ale równocześnie stwierdził: „w P. nikt nie był ubrany na jasno” (k 402). Liczba i cechy szczegółów, które podał P. L. stanowią bardzo znaczny argument za jego szczerością. Oddał on w pełni rolę J. B. w zorganizowaniu grupy napadowej, wyjawił cel, czyli – „plan jest taki, odbijemy T.”, wyposażenie w broń i przebieg strzelaniny, a nawet czas i miejsce przyjazdu J. B. po akcji, jego pomoc w ukryciu broni i sprawców, ze szczegółami wyglądu i auta oskarżonego. Z rozleglej wiedzy P. L., będącej, w połączeniu z wyjaśnieniami sprawców zatrzymanych na przełomie marca/kwietnia 2002 r., podstawą ustaleń faktycznych Sądu, prokurator akcentuje obecnie jedynie posiadanie przez oskarżonego jasnej kurtki i zielonego samochodu. Ma być to uwiarygodnieniem zeznań św. B. o przyjeździe do P. strzelca w zielonym samochodzie, jasnej odzieży, z bronią maszynową. Prokurator postępuje podobnie w stosunku do całego materiału dowodowego, z którego wyciąga wyjątki pasujące do wersji a/o. Nie odnosi się zaś racjonalnie do zgodnych zeznań wszystkich sprawców, że nie było tam J. B., a P. L. mówiąc o jasnej bluzie oskarżonego i zielonym samochodzie, równocześnie wykluczył udział takiej osoby w strzelaninie: „W P. nikt z nas nie był ubrany na jasno”. Jest oczywiste, że żaden ze sprawców, przesłuchiwanych na początku śledztwa nie znał zeznań innych świadków lub innych dowodów. Nie sposób twierdzić, że mogli się do nich dopasowywać, a jednocześnie utrzymywać tak spójną wersję jaka wynika z wyjaśnień L., K. i W., znajdujących bardzo poważne potwierdzenie w opisach pokrzywdzonych, poza rozpoznaniem J. B. przez W. S.. Ci ostatni potwierdzili chronologię zachowań napastników, ciemną odzież osób strzelających z okolic stodoły, ogólny wygląd napastników i ich broń. Wykluczyli, by w strzelaninie na podwórku brał udział mężczyzna ubrany na jasno, by ktoś spoza podwórka zabił M. Ż., albo to, by pojawił się na podwórku jakiś spóźniony strzelec, który po ucieczce dwóch najaktywniejszych był w stanie wbiec przez stodołę i ponownie ich ostrzelać powodując śmierć M. Ż.. Jedynie łączna i wnikliwa analiza relacji wszystkich osób, które były w P., z uważnym śledzeniem wspólnych szczegółów, daje możliwość jak najdokładniejszego odtworzenia przebiegu zdarzenia. - A. K.
(1)przesłuchany w dniu 5 kwietnia 2002 r. oraz 6 kwietnia 2002 r. (k. 212 – 223) przyznał się do udziału w rozboju z dnia 22 marca 2002 r. (Tir D.) oraz do innych rozbojów dokonywanych w grupie J. B.. Opisał zbiórkę pod P., mówiąc o I. P.: „był śniadej karnacji Rumun czy Bułgar, czarne włosy, szczupły, z kilkudniowym zarostem .. twarz miał wyglądającą na brudną .. może był to zarost” (k. 223). Opisał też R. C., jako mężczyznę w kapturze, który potem dostał postrzał w twarz. A. K. nie widział nikogo w jasnej odzieży. Podał skład grupy napastników i stwierdził, że „tylko u Rumuna widział broń długą”. Przesłuchany znowu w dniu 13 czerwca 2002 r. (k. 312 – 313) i w dniu 19 września 2002 r. (k. 343) A. K. podtrzymywał wyjaśnienia, powtórzył skład napastników. Powtórzył to, że J. B. był organizatorem napadu w P., ale nie widział tam oskarżonego, ani jego zielonego samochodu. Stanowczo twierdził, że jedynie obcokrajowiec miał długą broń (maszynową). Trudno twierdzić, jak czyni to prokurator, że A. K. brał udział w przygotowanej przez oskarżonego „w ramach solidarności przestępczej linii obrony” (str. 9 apelacji), skoro podejrzany, podobnie jak P. L., ujawnił szereg przestępstw J. B. – rozbojów – zagrożonych surowymi karami, a przede wszystkim pomówił go o zorganizowanie napadu w P.. To w oparciu o wyjaśnienia A. K. Sąd przyjął mniej korzystną od oskarżenia wersję o kierowaniu przez J. B. tym rozbojem z posłużeniem się bronią przez inne osoby. A. K. wyjaśnił bowiem: „B. wszystkim kierował, miał duże możliwości” (k. 228); „C. i inni przyjechali po telefonie B.. J. montował ekipę, żeby wykurzyć tamtych z P.” (k. 313). Wobec tak obciążających J. B. wyjaśnień, podtrzymanych przed Sądem, zarówno przez P. L., jak i A. K., trudno uznać twierdzenia apelującego, że należą oni do grupy świadków alibistów. Gdyby bowiem odrzucić ich wiarygodność (także W. czy P.), to trudno znaleźć podstawę dowodową przypisania J. B. jakiejkolwiek formy udziału w wydarzeniach w P. i wcześniejszego rozboju. Prokurator, choć tego nie przyznał wprost, dostrzegał niepewność jedynego dowodu bezpośrednio obciążającego oskarżonego, tj. rozpoznania go przez W. S., skoro starał się podeprzeć jego zeznania zeznaniami świadków B., czy każdym wątkiem wyjaśnień sprawców dotyczącym jasnej kurtki oskarżonego (tylko L.) lub zielonego samochodu (L. i W.). Prokurator dokonał wyjątkowo subiektywnej selekcji dowodów, w tym fragmentów różnych zeznań, czyniąc zlepek wyrwanych z szerszej treści wyjątków, podpierających wersję a/o lub jakąkolwiek inną – sprzyjającą powiązaniu J. B. z zabójstwem M. Ż.. Odbyło się to z jawnym przekroczeniem art. 7 k.p.k. w zw. z art. 410 k.p.k., których naruszenie zarzuca w apelacji Sądowi Okręgowemu, tylko dlatego, że po całościowej i obiektywnej analizie istotnych dowodów, nie przypisał oskarżonemu, podżegania czy udziału w zabójstwie lub usiłowaniu zabójstw. - J. W.
(1), ps. (...), przesłuchany w dniu 6 kwietnia 2002 r. (k. 248), przyznał się do udziału w rozboju w P., z użyciem broni. Opisał przebieg wydarzeń zgodnie z tym, co w tym samym czasie wyjaśnili L. i K., a zbieżność szczegółów wyklucza wyuczoną wersje, którą w domyśle prokuratora, sprawcy mieliby przyjąć za namową J. B.. J. W. opisał wygląd R. C. i I. P.. Wśród grupy osób zebranych do wyjazdu do P. od początku nie wymieniał J. B. i mimo późniejszego (24 czerwca 2002 r.) zaprzeczenia wszelkim początkowym wyjaśnieniom (z 6 kwietnia 2002 r.), przed Sądem wrócił do pierwotnych depozycji, oświadczając na rozprawie w dniu 29 września 2005 r.: „Mogę stanowczo stwierdzić, że go nie było, nie było innego samochodu ... ja siedziałem w samochodzie i widziałbym”. Fragment ten dotyczy momentu, gdy sprawcy w czterech samochodach, 3 wzdłuż drogi asfaltowej, a czwarty - biały O. - na drodze dojazdowej przed Tirem, stali już w P. pod zabudowaniami M.. Na temat strzelca z długą bronią, J. W. wypowiadał się spójnie z wyjaśnieniami L. i K., a później P., S. czy S.. J. W., już w pierwszym przesłuchaniu, wyjaśnił: „... Dojechaliśmy do posesji ... wyskakuje trzech mężczyzn ... ten który był po prawej stronie ... on trzymał w ręku długą broń. Dwaj z lewej ... trzymali w rękach pistolety ... Każdy z nich miał broń skierowaną w stronę stodoły ... z R. wysiadło dwóch ... broń miał jeden ... była to TT ... Gdy ten mężczyzna z długą bronią znalazł się po prawej stronie drzwi stodoły – usłyszałem strzały ... mężczyzna z długą bronią strzelał, kierując broń w stronę drzwi stodoły ... strzelają również pozostali mężczyźni ... usłyszałem strzały dobiegające z podwórka ..” (k. 246 – 253). Wyjaśnił też, że najpierw postrzelono jednego z atakujących (C.), a potem „ten z długą bronią dostał dwa postrzały” (P.). Nastąpiło to podczas odwrotu. J. W., podobnie jak A. K., wskazał na przyjazd J. B. po strzelaninie, do lasu w Ż.: „M. telefonował po brata ... żeby odwieźć rannych ... przyjechał J. – brat M. – zielonym Passatem ... J. powiedział, że musimy ukryć broń”. Do tej sceny J. W. dodał dalszy ciąg: „widziałem długą broń i dwie krótkie ale nie wiem czy była TT ... brakowało jednej”. J. W. dodał też: „nie ustalaliśmy wersji ... Nawet nie przypuszczaliśmy, że zostaniemy zatrzymani” (k. 253). Podczas rozprawy dnia 29 maja 2009 r. J. W. nie tylko stanowczo wykluczył obecność J. B. w P. ale powtórzył: „R. miał broń długą 60 - 70 cm ... z długą bronią był R., a nie B.”. Po przywołaniu najistotniejszych fragmentów wyjaśnień A. K., P. L. i J. W., po szczegółowej analizie podobieństw i różnic, Sąd Apelacyjny podzielił ocenę Sądu Okręgowego o wiarygodności ich depozycji i braku cech zmowy, zmyśleń, czy kierowania się interesem procesowym oskarżonego. Prokurator w apelacji unikał przyznania, że wyjaśnienia te znalazły znakomite potwierdzenie w szeregu dowodów pośrednich. Ślady linii papilarnych, ślady biologiczne (krew C. w R.) i DNA P. na butelce po piwie w P.), odciski palców C., L., L., K., W. i A. w O. (...) (srebrnym) oraz ślady DNA K. pozostawione tam na dźwigni biegów, ślady biologiczne J. L. w O. (...) (białym), porzuconym w P. oraz pozostawione tam przez L. i C. odciski palców – potwierdzają wykorzystanie przez ustalonych sprawców ww. pojazdów, co wyjawili L., W. i K.. Czas ataku, użycie co najmniej 2 – 3 ciemnych aut i jednego białego potwierdzili pokrzywdzeni i św. B.. Opisy wszystkich tych osób odnośnie do miejsc ustawienia pojazdów pokrywają się ze szkicami, które przy pierwszych przesłuchaniach sporządzili L., W. i K.. Wszystkie te osoby opisały głównych napastników jako ubranych w ciemne, czarne ubrania. Najistotniejsze jest to, że pokrzywdzeni potwierdzili, iż głównego ostrzału dokonywało dwóch mężczyzn, usytuowanych w uchylonych wrotach stodoły, to oni spowodowali śmiertelne postrzały M. Ż. i to ich atak dopierali W. S., J. S. i D. D.. Mimo, że strzały słychać było także z drugiej strony podwórka, tj. z okolic drogi dojazdowej do posesji M., to podwórko było z tamtej stron nieomal szczelnie odgrodzone budynkami i Tirem z naczepą, zajmującym światło bramy. Jedynie otwór furtki (ok. 1 m) i prześwit ok. 30 – 40 cm po przeciwnej stronie T., dawały możliwość strzelania tamtędy w kierunku podwórka. Przez te dwa miejsca padło część strzałów z PPS (szkic biegłego k. 3773), jednak żaden nie sięgnął dalej niż do naczepy T.. Dalszy odcinek blokowały z lewej strony drzwi garażu, a z prawej rozchylone drzwi naczepy. Biegły H. J. określił pozycje osób strzelających z PPS i CZ – ek, oceniając, że w tych okolicach strzelali oni przed strzelaniną na podwórku lub po – wycofując się. Analizując zeznania policjantów należało przyjąć ten drugi wariant (S., D.). Podczas ucieczki ze stodoły sprawcy intensywnie się ostrzeliwali odpierając ostrzał policjantów z okolicy garażu. Według zgodnych zeznań policjantów i skazanych, wtedy I. P. został dwukrotnie postrzelony. Wygląd mężczyzn strzelających ze stodoły, podany przez policjantów, w tym także podczas pierwszego przesłuchania W. S., co zauważył Sąd Okręgowy i zostanie szczegółowo wykazane przez Sąd Apelacyjny, odpowiadał rysopisom R. C. i I. P. wskazanym przez L., W. i K. (porównanie ze zdjęciami I. P.). Lektura aktu oskarżenia i apelacji prokuratora wskazuje na to, że oskarżyciel nie przeczy tym dowodom i potwierdza za Sądem, że główny atak nastąpił ze strony tych dwóch sprawców, a w stodole był jeszcze z nimi uzbrojony J. L.. Skarżący zdaje sobie bowiem sprawę, że tak zgodnych relacji wszystkich uczestników tego zdarzenia nie sposób zanegować, a mimo to zarzuca wszystkim sprawcom zmowę w celu obrony J. B.. Wrzucenie do zbioru alibistów wszystkich zeznających sprawców jest niesłuszne, gdyż okoliczności zatrzymania i sytuacja w jakiej znaleźli się pierwsi pomawiający, wobec późnego przystąpienia do zeznań w procesie J. B. innych sprawców (skazanych), tj. M. S., T. D., J. P., J. L. czy T. S., są nieporównywalne. O ile do tej drugiej grupy, aktywnej dowodowo dopiero po ich prawomocnym skazaniu, można mieć obiekcje związane z kalkulacją procesową, o tyle L., W. i K. nie mieli dość czasu, rozwagi i chłodnej oceny, by po niespodziewanym zatrzymaniu na początku kwietnia 2002 r., przedstawić nieomal idealnie zgodną wersję. Różnice w ich początkowych wyjaśnieniach są nieznaczne, a konsekwencja co do najważniejszych faktów oraz zgodność różnych szczegółów wskazuje na pełną spontaniczność i szczerość. Doświadczenie, na które kilkakrotnie powoływał się prokurator w wystąpieniu przed Sądem Apelacyjnym, wskazujące na nieufność wobec wszystkich skazanych w tej sprawie, nie może być jedynym kryterium oceny ich zeznań. Sąd Okręgowy słusznie zaakcentował odrębność dowodów dostarczonych przez część sprawców na początku śledztwa: K., L., W., ale także M. M. (właściciel posesji wynajętej na „ dziuplę”), G. P. ps. (...) (pilnował T. w nocy przed strzelaniną), Z. S. ps. (...) (wynajęty przez T. do odłączenia alarmu w skradzionym Tirze), R. M. (próbował wyciągnąć T. z błota) – t. I i II akt sprawy. Odrębność ta zaznaczyła się w szczerych i spontanicznych zeznaniach, których zgodność pozwoliła w bardzo krótkim czasie, do 2 tygodni od przestępstwa, ustalić skład grupy zorganizowanej przez J. B. do odbicia T., samochody, których używali tego dnia, przybliżoną liczbę i rodzaj broni, oraz przebieg strzelaniny, widziany głównie z okolicy wjazdowej na posesję. Założenie, które towarzyszy apelacji prokuratora, iż wszyscy sprawcy złożyli nieprawdziwe relacje, pozostając w zmowie, jest bezkrytyczne i zaprzecza nawet ustaleniom znacznej części aktu oskarżenia. Gdyby nie zeznania/wyjaśnienia wymienionej grupy przestępców, to na podstawie zeznań samych pokrzywdzonych, czy świadków B., nie zdołanoby ustalić żadnego ze sprawców, ani większości ich samochodów i broni (poza porzuconymi w P.). Nie zdobytoby dalszych dowodów, gdyż oskarżony ukrywał się przez dwa kolejne lata, nie znaleziono jego samochodu, broni lub jakichkolwiek rzeczy i śladów wiążących go z P.. Gdyby K., L. i W. oraz inni wymienieni, nie złożyli relacji z przebiegu rozboju z dnia 22 marca 2002 r. oraz napadu w P. 23 marca 2002 r., oraz innych, śledczy nie poszliby tropem pozostałych sprawców, w tym I. P. i R. C., którzy zginęli w tragicznej obławie w M., w marcu 2003 r. Sąd dał wiarę pozostałym zeznającym sprawcom jedynie w części zgodnej z wyjaśnieniami tej pierwszej grupy, dając do zrozumienia, że gdyby P., S., S., L. i D. mieli być źródłem ustaleń faktycznych, w oderwaniu od pierwszych wyjaśnień, mogliby zostać ocenieni inaczej. W sytuacji zaś, gdy ich zeznania pokrywały się z zeznaniami K., W. i L., nie sposób było je podważyć, gdyż uderzałoby to w wiarygodność tych ostatnich. Słowem, depozycje skazanych sprawców, którzy dopiero w procesie J. B. złożyli zeznania, można uznać za wiarygodne tylko w zakresie potwierdzonym innymi dowodami. Prokurator nie przedstawił zestawienia różnic w depozycjach jednej i drugiej grupy świadków, ale Sąd Okręgowy dostrzegł zmianę postawy procesowej J. W., J. L. innych świadków. Ponadto krytycznie należy odnieść się do fragmentów zeznań składanych dopiero w powtarzanym procesie J. B., w których skazani, znający już pełny materiał dowodowy, dokładali pewne uszczegółowienia służące linii obrony oskarżonego. Niewiara apelującego w zeznania/wyjaśnienia wszystkich sprawców, bez rozgraniczenia tej pierwszej - współpracującej grupy - dezawuowałoby osiągnięcia dowodowe całego śledztwa. Trudno bowiem przecenić wartość takich zeznań/wyjaśnień, które w ciągu zaledwie kilku – kilkunastu dni pozwoliły na odtworzenie przestępstw z 22 i 23 marca 2002 r., a także kilku innych rozbojów tzw. „na policjanta”, organizowanych przez J. B., na które wskazali podczas pierwszych przesłuchań P. L. (5 kwietnia 2002 r., k. 194 – 196 i nast.). A. K. (5 kwietnia 2002 r. k. 212 i nast. 313). Należy podkreślić, że ci właśnie sprawcy oraz J. W. (6 kwietnia 2002 r.), a także G. P. i R. M. od razu wskazali na oskarżonego jako osobę kierującą rozbojami oraz organizatora całej akcji odbicia T. w P. i od początku opisywali jego przyjazd do lasu pod Ż. po strzelaninie, jego pomoc w ukryciu broni, zorganizowanie transportu i pomocy dla rannych itp. P. L. wspomniał też o późniejszym spotkaniu z J. B., na którym oskarżony przekazał, że „C. nic nie będzie, gorzej z R.” (k. 395, 340, 402). Powiedział też, że „trzeba dalej napadać na Tiry”, bo potrzebne są pieniądze. T. L. zaprzeczył, by ustalali wówczas wersję zdarzeń, „nawet nie przypuszczaliśmy, że zostaniemy zatrzymani...” (k. 402). Oceniając racjonalnie ówczesną postawę pierwszych zatrzymanych sprawców, trzeba zakładać, że po przedstawieniu im zarzutu rozboju z bronią w P., znając doniesienia medialne o śmierci policjanta oraz orientując się, że ktoś przed nimi już ujawnił jakieś okoliczności (M., P., S.), nie byliby w stanie tak dalece kontrolować wersji służącej obronie J. B.. Kierowaliby się przede wszystkim własnym interesem procesowym, by wykazać, że to nie oni i nie z ich inicjatywy doszło do zabójstwa. Oddał to P. L. podczas przesłuchania w dniu 5 kwietnia 2002 r.: „Mówię prawdę .. moja relacja jest chaotyczna, ponieważ jestem bardzo zdenerwowany ... przypomnę sobie szczegóły i uzupełnię ..”. Szczerość i spontaniczność w opisie szczegółów dotyczących wyglądu pozostałych osób, rodzaju czy wyglądu broni, samochodów, a w szczególności brak cech jakiejkolwiek ochrony dla najgroźniejszych przywódców tej akcji i wielu innych rozbojów czy porwań, świadczy o wiarygodności K., L. i W.. Upewnieni przez J. B., że C. przeżyje i być może P., mimo to wskazali na nich, jako nieomal pewnych sprawców zabójstwa M. Ż.. Opisali ponadto organizacyjną rolę oskarżonego i szczegóły jego wyglądu, samochodu itp. Dokonując racjonalnej oceny motywacji, jaką kierowali się wówczas (i potem) K., L., W., także M., P. i M., należy wykluczyć, by swoimi wyjaśnieniami zmierzali do ochrony siebie czy innych sprawców. Sama treść ich pomówień wskazuje, że zmierzali do szczegółowego odtworzenia zdarzenia, by uniknąć obciążenia siebie za zabójstwo, którego nie planowali i nie popełnili. Tylko taki stan napięcia mógł spowodować, że wyjawili wszystko, w tym role najgroźniejszych przywódców grupy, zdając sobie sprawę czym grozi to w ich środowisku. Nie wolno w tak wybiórczy sposób traktować dowodów dostarczonych przez ww. osoby, że neguje się jedynie fragment, w którym wszyscy, zgodnie zaprzeczyli obecności J. B. w P., podczas, gdy pozostałe ich depozycje stały się dowodami koronnymi oskarżenia. Prokurator nie przedstawia argumentów za tym, dlaczego ta właśnie część wyjaśnień miałaby zostać objęta zmową. Przedstawia interpretacje, które przeczą procesowym zasadom oceny dowodów, odrywa pewne elementy dowodowe od postrzegania ich w kontekście całokształtu materiału dowodowego i w oderwaniu do realiów składania wyjaśnień oraz sytuacji procesowej i osobistej sprawców, którzy nie licząc wówczas na złagodzenie kar, a obawiając się innych sprawców, dokonali tak dalece idącego obciążenia siebie. Ujawnienie roli J. B., jako organizatora napadu, tudzież obciążenie C. i P. za strzelanie do policjantów, jest najsilniejszym elementem weryfikującym wiarygodność wyjaśnień L., W. (początkowe) i K.. Nie można zapominać, że ich depozycje znalazły potwierdzenie w szeregu dowodach pośrednich (badania śladów balistycznych i broni, ślady w P. i w samochodach sprawców itp.). Uzasadnienie zarzutu 1 apelacji oraz 2, na str. 9, 14 – 17 apelacji wprowadza niepewność czy prokurator w ogóle uznaje jakikolwiek dowód dostarczony przez sprawców za wiarygodny. Na str. 9 stwierdza bowiem, że zeznania L., K. i L., W., D. i innych „wskazują li tylko na przygotowaną w ramach grupowej solidarności przestępczej linię obrony przygotowaną dla szefa grupy i dla jej członków”. Posługuje się przy tym argumentem, że na wstępie przesłuchań na rozprawie osoby te od razu twierdziły, że J. B. nie było w P.. Sąd Apelacyjny odwołuje się w swoim uzasadnieniu tak często do dat i treści przesłuchań sprawców zatrzymanych na początku śledztwa, by przypomnieć czas i znaczenie ich wyjaśnień. Co najmniej trzech bezpośrednich uczestników tego rozboju składało już w kwietniu 2002 r. spontaniczne wyjaśnienia, z których wynikało, że w składzie atakujących, ani potem, nie było w P. J. B.. Nie ukrywali jednak jego poważnej – kierowniczej - roli w przestępstwie (także innych), a przecież K., L., W., P., M., S., nie będąc prawnikami, nie mogli przewidywać jaki rodzaj zarzutu w oparciu o ich depozycje sformułuje dla oskarżonego prokurator. Nie byli zdolni kalkulować czy nie będzie to tak szeroki zarzut, jaki np. pojawił się w apelacji. Nie byli zdolni ocenić czy słowa: „B. wszystkim kierował” (K.); „Zmontował ekipę by wykurzyć obcych z P.” (K. k. 228, 313 – 6 kwietnia 2002 r.), lub słowa: „Najbardziej zorientowany był J.” (L.) nie będą dla prokuratora wystarczającym powodem do przypisania kierowania zabójstwem przez oskarżonego. Wszak konstrukcja ostatniego zarzutu prokuratora – przed Sądem Apelacyjnym - oparta była właśnie na takich fragmentach ich wyjaśnień i próbie ich powiązania ze słowami I. P.
(1): „Nie przyjechaliśmy tu rozmawiać tylko robić”. Prokurator przywołuje więc wybrane fragmenty zeznań sprawców, równocześnie uznając ich za niewiarygodnych, ale wykorzystuje relacje podane nawet przez tych, którzy zeznali dopiero po swoim skazaniu (S., P., S. i inni). W tym fragmencie dotyczącym słów I. P. prokurator wykorzystał zeznania J. P. z rozprawy z dnia 31 maja 2010 r. (k. 3658), twierdząc zarazem, że sprawca ten jest w zmowie z innymi. Uznał też zgodne zeznania dotyczące przyjazdu J. B. po strzelaninie do lasu, jego samochodu i koloru kurtki, ale odrzucił tak samo zgodne zeznania o nieobecności oskarżonego w P.. Jest to taktyka wybierania jedynie tych fragmentów, które miały posłużyć wersji najbardziej niekorzystnej dla oskarżonego. Karkołomna próba scalenia wyselekcjonowanych elementów dowodów, które uprawdopodobniłyby zeznania W. S. i jego rozpoznanie J. B., jest widoczna zarówno w apelacji prokuratora prowadzącego sprawę, jak też w kasacji Prokuratora Generalnego, gdzie podjęto próbę ułożenia z nich łańcucha poszlak. Dochodzi tam do scalenia rozpoznania J. B. przez W. S. z odrywanymi od całości fragmentami zeznań św. B. oraz L. i S. – w zakresie jasnego ubioru; odwołania się do zielonego samochodu z zeznań B. i zgodnych zeznań sprawców, a nawet J. B. co do koloru jego samochodu. O ile w łańcuchu poszlak wymienionych w kasacji, dowód rzeczowy znaleziony w P., w postaci łuski od kbk AK, należy do poszlak potwierdzających przyjazd strzelca w zielonym samochodzie, który „pruł z maszynki”, jak zeznał A. B., o tyle prokurator prowadzący sprawę wykluczył związek dowodu rzeczowego nr 1 (łuska AK) ze zdarzeniem. Jest to przykład skrajnej selekcji dowodów pod tezę, że strzelcem z zielonego samochodu musiał być J. B., a skoro miał być widziany przez W. S. na podwórku jako strzelający z PPS do M. Ż., to prokurator w zupełnie arbitralny sposób wyeliminował ze zbioru dowodów łuskę z AK, „włożył w ręce” spóźnionego strzelca broń PM, i wbrew zeznaniom św. B., przyjął, że był to B., który wbiegł na podwórko po C. i P. i zabił M. Ż.. Sąd Apelacyjny odrzucił powyższy sposób analizy dowodów zaprezentowany w pismach prokuratorów zarzucających sądowi „brak pogłębionej analizy zeznań świadków”, zaniechania (kasacja) i błędną ocenę dowodów (apelacja), tj. naruszenie art. 7 k.p.k. w zw. z art. 410 k.p.k. Prokurator naruszył elementarne zasady zawarte w tych przepisach czyli opieranie się na całokształcie okoliczności, wnioskowanie logiczne, którego zaprzeczeniem jest wnioskowanie od skutku do przyczyny, rozumne i bazujące na doświadczeniu analizowanie rzeczywistej treści dowodów, nie zaś ujawnianie ich fragmentów, pozbawionych szerszego tła wypowiedzi świadków czy związku z innymi dowodami. Obiektywizm – niezbędny do prawidłowej weryfikacji materiału dowodowego zmienił się w postawie skarżących w subiektywizm nakierowany na stworzenie jakiejkolwiek wersji wiążącej J. B. ze zbrodnią zabójstwa M. Ż., a nawet usiłowaniem zabójstw pozostałych policjantów. Wszelkie dowody niewspierające tej wersji zostały określone niewiarygodnymi, zmanipulowanymi, zmową przestępczą, albo zostały odrzucone, jak łuska od karabinku AK. Świadek A. B., który sytuował nierozpoznanego strzelca z zielonego samochodu wśród strzelających na terenie przed podwórkiem (za stodołą), spotkał się w tym fragmencie z krytyką prokuratora podczas rozprawy apelacyjnej: „Świadek to starszy człowiek, mógł nie widzieć. Oskarżony musiał pobiec do stodoły” (19 czerwca 2019 r.). Słowo „ musiał” w wydaniu oskarżyciela oznacza negację każdego dowodu, który wyklucza połączenie J. B. z udziałem w zabójstwie M. Ż.. Potrzeba usytuowania oskarżonego w miejscu skąd padły śmiertelne strzały z CZ – tek (zwykłych) i PPS (maszynowego), a tym samym uwiarygodnienia zeznań S. S., zdominowała prokuratorską ocenę dowodów,

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.