← Polska

V C 757/18

Sygn. akt V C 757/18 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ P., dnia 13 sierpnia 2018 r. Sąd Rejonowy Poznań - Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu, V Wydział Cywilny w składzie następującym: Przewodnicz

§ 1

kc postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). W myśl § 2 w/w przepisu jeżeli postanowienie umowy zgodnie z § 1 nie wiąże konsumenta, strony są związane umową w pozostałym zakresie. Nieuzgodnione indywidualnie są te postanowienia umowy, na których treść konsument nie miał rzeczywistego wpływu. W szczególności odnosi się to do postanowień umowy przejętych z wzorca umowy zaproponowanego konsumentowi przez kontrahenta (§ 3 art.

kc). Przy czym, zgodnie z art.

§ 4

kc, ciężar dowodu, że postanowienie zostało uzgodnione indywidualnie, spoczywa na tym, kto się na to powołuje. W niniejszej sprawie nie było najmniejszego sporu, że umowa sprzedaży samochodu była zawierana pomiędzy przedsiębiorcą i konsumentem. Natomiast w ocenie Sądu wyniki przeprowadzonego postępowania dowodowego pozwały ustalić, że sporne postanowienia umowy były indywidualne uzgadniane. Wszakże sam powód przyznał, że jako ekonomista i to jeszcze mający doświadczenie w branży motoryzacyjnej nie tylko negocjował termin dostawy auta, ale również sposób zabezpieczenia jego interesów na wypadek opóźnienia i to na jego prośbę zmieniono zapis o „ zaliczce” na korzystniejszy dla niego „ zadatek”. W tym kontekście należy wyjaśnić różnicę pomiędzy zaliczką, a podobną instytucją, jaką jest zadatek. Z treści art. 394 kc, który stanowi, że zadatek ma być dany przy zawieraniu umowy, judykatura wyprowadza wniosek, że kwota wręczona kontrahentowi po zawarciu umowy nie może być uznana za uiszczoną tytułem zadatku ( por. orzeczenie SN z dnia 7 października 1999, I CKN 262/98, OSNC 2000, nr 4, poz. 71). Charakter świadczenia wręczonego przy zawarciu umowy jako zadatku musi wynikać z woli stron. W przypadku jakichkolwiek niejasności i niepewności co do tego, czy wolą obu stron było rzeczywiście wręczenie zadatku, świadczenie to może być uznane za zaliczkę, a więc odpadnie całkowicie możliwość realizowania roszczeń typowych dla zadatku, to jest żądania sumy podwójnej lub zachowania zadatku. Nie każda zatem kwota wręczona przy zawarciu umowy może być automatycznie lub z woli tylko jednej strony uznana za zadatek. Ponadto należy jeszcze raz podkreślić, że zadatkiem może być wyłącznie świadczenie wręczone przy zawarciu umowy, nie zaś już po jej zawarciu, nawet w niedługim odstępie czasu ( zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 7 października 1999 r., I CKN 262/98, OSNC 2000 r. nr 4, poz. 71). Co więcej, przyjmuje się nawet, iż brak jest wyraźnych przeciwwskazań, aby wysokość zadatku odpowiadała pełnej wysokości ceny sprzedaży ( pogląd taki podziela m.in. W.J. Katner w glosie do wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 21 listopada 1996 r., I SA/Po 292/96m „Glosa” 1999 r. nr 7, str. 14). W obliczu powyższych rozważań, jak i niespornych ustaleń niewątpliwie można uznać było uznać wpłacone przez powoda D. K. świadczenia przy zawieraniu umowy sprzedaży samochodu i w niej wprost przewidziane jako zadatek. Jak zresztą dalej zwraca się w literaturze, iż najczęściej specyfika umów nie wpływa na reguły, które dotyczą dodatkowych zastrzeżeń umownych, zwłaszcza zastrzegania kary umownej i zadatku ( tak por. szerzej A. Olejniczak, Komentarz do art. 390 kc, teza 9). Jeżeli w umowie zastrzeżono zadatek, w razie zwłoki dłużnika wierzyciel nie musi korzystać z przysługującego mu prawa do odstąpienia od umowy, lecz może domagać się jej wykonania. Także w przypadku zastrzeżenia w umowie zarówno zadatku, jak i kary umownej wierzyciel powinien mieć możliwość swobodnego wyboru między uprawnieniami wynikającymi z tych postanowień umownych ( por. szerzej ibidem). W rezultacie każda umowa, co też w niniejszej sprawie występowało, może bowiem określać także postanowienia o charakterze accidentalia negotii (elementy dodatkowe) mające znaczenie dla stron, a dotyczące np. zabezpieczenia roszczeń, odpowiedzialności za niewykonanie umowy, zadatku, dodatkowych obowiązków stron etc. Tym samym uznać w ocenie Sądu należało, zgodnie zasadami logiki i doświadczenia życiowego, że dotyczące tej instytucji, czyli właśnie zadatku, postanowienie umowne było uzgodnione indywidualnie, skoro na jego treść konsument miał przecież realny wpływ. Chodzi tu właśnie o pkt. C.10 umowy sprzedaży, w którym ustalono, że w przypadku niedostarczenie kupującemu samochodu w terminie uzgodnionym w umowie, kupujący może wyznaczyć sprzedawcy odpowiedni termin do wydania samochodu, nie krótszy niż 14 dni, a po jego bezskutecznym upływie może odstąpić od umowy. W takim przypadku zadatek uiszczony przez kupującego (który zgodnie z treścią pkt. C.6 umowy kupujący miał wpłacić w dniu zawarcia umowy w kwocie 5.000 zł.) podlega zwrotowi w terminie 7 dni od daty złożenia przez kupującego oświadczenia o odstąpieniu. Skoro zatem w tych postanowieniach umownych (a także dalszych) jest mowa o zadatku, a nie o zaliczce, to musiały być one przedmiotem negocjacji, tym bardziej, że negocjowany był zarazem termin dostarczenia kupującemu samochodu, który zresztą został nazwany w umowie jako termin „ uzgodniony”, co nie tylko wprost wskazuje na konsens stron, ale i pośrednio na ich negocjacje. Tym samym nie odpowiadały obowiązkowi dawania wyjaśnień co do okoliczności sprawę zgodnie z prawdą i bez zatajania czegokolwiek (por. art. 3 kpc) zawarte w odpowiedzi na sprzeciw z dnia 29 sierpnia 2017 r. twierdzenia powoda, jakoby umowa łącząca strony została przedstawiona powodowi do podpisu, bez możliwości negocjacji jej treści (a tym samym stanowiła tzw. wzorzec umowny), skoro – jak wyżej ustalono – sporny zapis dotyczący regulacji zadatku był właśnie przez strony indywidualnie negocjowany. Tymczasem dla ustalenia, że określone zapisy umowy stanowią niedozwolone klauzule umowne konieczne było jeszcze kumulatywne spełnienie następujących przesłanek, a mianowicie, że postanowienia umowy kształtują prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy, jak również, że kwestionowane postanowienia nie dotyczą postanowień określających główne świadczenia stron, chyba że zostały sformułowane niejednoznacznie. Skoro zatem nie została spełniona pierwsza przesłanka w postaci nieuzgodnionego indywidualnie postanowienia umowy, to tym samym już nie mógł w tej sytuacji zachodzi niedozwolony charakter umowny. Tym niemniej w ocenie Sądu i tak zapisy umowy nie kształtowały praw i obowiązków konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami i to jeszcze rażąco naruszając jego interesy. Rację miał pozwany, iż cytowane wyżej postanowienie było zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa cywilnego, tj. regulacjami zawartymi we względnie obowiązujących (tzw. ius dispositivi) przepisach kodeksu cywilnego. Nie może zatem być mowy o istnieniu klauzuli abuzywnej, gdy konstrukcja prawna wprowadzona do umowy oparta została na ustawowej regulacji z art. 491 § 1 kc oraz art. 543 1 § 2 kc. Poza dopuszczalność modyfikacji instytucji zadatku również nie budzi żadnych wątpliwości Sądu. Zarówno bowiem przepis art. 543 1 kc, jak i regulacja dotycząca zadatku (art. 394 kc), mają bowiem charakter względnie wiążący. Tym samym zgodnie z treścią umowy (pkt C 10) strony zmodyfikowały regulację przewidzianą w art. 394 kc, m.in. w ten sposób, że odstąpienie od umowy zostało uzależnione od uprzedniego wezwania i wyznaczenia dodatkowego co najmniej 14-dniowego terminu do wydania samochodu. Z powyższego wprost wynika, że strony nie zarazem wprowadziły do umowy klauzuli umożliwiającej odstąpienie od umowy bez wyznaczania dodatkowego terminu. Zastosowanie się zatem do przewidzianej ustawą możliwości uregulowanie treści umowy (stosunku zobowiązaniowego) nie może być uznane per se za działania niedozwolone, skoro do takich rozwiązań odwołują się właśnie przepisy prawa powszechnie obowiązującego (a nie tylko postanowienia umowne). Dodatkowo badana umowa spełnia w ocenie Sądu standardy równości stron umowy wzajemnej, jak i zasadę swobody umów. Zgodnie bowiem z definicją legalną z art. 487 § 2 kc umowa jest wzajemna, gdy obie strony zobowiązują się w taki sposób, że świadczenie jednej z nich ma być odpowiednikiem świadczenia drugiej. Zarazem też w stosunkach zobowiązaniowych na mocy zasady wolności umów (por. art. 353 1 kc) strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego. Powyższe oznacza, iż w tych granicach dopuszczalna jest możliwość ukształtowania treści stosunku prawnego w sposób dowolny, a w tym można inkorporować w treść nowej umowy powołane wyżej postanowienia ustawy. Wszakże dla obu stron, a zatem w sposób równy, jasny i transparentny, zastrzeżono termin 14 dni na uprzednie wyznaczenie dodatkowego terminu, zanim strona taki termin wyznaczająca odstąpi od umowy z racji jego niedotrzymania przez stronę przeciwną. Dotyczyło to tak samo dostawy pojazdu (czyli obowiązku sprzedawcy), jak i jego odbioru oraz zapłaty (czyli obowiązków kupującego). Strony zatem zgodnie i sprawiedliwie uzależniły prawo do jednostronnego rozwiązania umowy od uprzednich analogicznych prolongat terminów umownych. Takie niejako elastyczne uregulowanie praw i obowiązków obu stron umowy nie może zdaniem Sądu być uznawana za sprzeczne z dobrymi obyczajami, a tym bardziej jeszcze za rażąco naruszając interesy jednej ze stron, czyli konsumenta. Niezależnie zaś od powyższego, w świetle zarzutów strony powodowej, gdyby nawet uznać kwestionowane zapisy za sprzeczne z dobrymi obyczajami, to aby dotyczące ich postanowienia przybrały kwalifikowany charakter niedozwolony, to musiałoby dojść w takim przypadku jeszcze do rażącego naruszania interesów powoda jako konsumenta. Przez „ dobre obyczaje" w rozumieniu art.

§ 1

kc należy rozumieć pozaprawne reguły postępowania niesprzeczne z etyką, moralnością i aprobowanymi społecznie obyczajami ( por. G. Bieniek, H. Ciepła, St. Dmowski, J. Gudowski, K. Kołakowski, M. Sychowicz, T. Wiśniewski, Cz. Żuławska, Komentarz do Kodeksu cywilnego. Księga trzecia. Zobowiązania, tom 1, Wielkie Komentarze, Lexis Nexis 2009). Za sprzeczne z dobrymi obyczajami należy w pierwszej kolejności uznać wprowadzenie klauzul godzących w równowagę kontraktową stron; „ rażące naruszenie interesów konsumenta" polega zaś na nieusprawiedliwionej dysproporcji praw i obowiązków na niekorzyść konsumenta ( por. uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 13lipca 2005 r., I CK 832/04). Sprzeczne z dobrymi obyczajami są zatem np. działania wykorzystujące niewiedzę, brak doświadczenia konsumenta, naruszenie równorzędności stron umowy, działania zmierzające do dezinformacji, wywołania błędnego przekonania konsumenta, wykorzystania jego niewiedzy lub naiwności. Chodzi więc o działanie potocznie określane jako nieuczciwe, nierzetelne, odbiegające in minus od przyjętych standardów postępowania ( por. uzasadnienie wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 27 stycznia 2011 r., VI ACa 771/10, LEX nr 824347). Dla uznania klauzuli za niedozwoloną, zgodnie z przepisem art.

§ 1

kc, poza kształtowaniem praw i obowiązków konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, musi ona rażąco naruszać jego interesy. Nie jest więc wystarczające ustalenie nierównomiernego rozkładu praw i obowiązków stron umowy (sprzeczność z dobrymi obyczajami), lecz konieczne jest stwierdzenie prawnie relewantnego znaczenia tej nierównowagi (rażące naruszenie interesów konsumenta). Przyjmuje się, że postanowienia umowy rażąco naruszają interes konsumenta, jeżeli poważnie, znacząco odbiega od sprawiedliwego wyważenia praw i obowiązków stron. W wyroku z dnia 13 lipca 2005 r. ( I CK 832/04, Pr. Bank. 2006, nr 3, s. 8) SN stwierdził, że „rażące naruszenie interesów konsumenta" oznacza nieusprawiedliwioną dysproporcję praw i obowiązków na jego niekorzyść w określonym stosunku obligacyjnym ( Adam Olejniczak, Komentarz do art.

Kodeksu cywilnego, publ. elektr. LEX, teza 11). W ocenie Sądu w realiach sprawy do takiej nieusprawiedliwionej dysproporcji praw i obowiązków na niekorzyść powodowego konsumenta nie doszło. Warto bowiem w tym miejscu wskazać, że sam wzorzec konsumenta ewoluuje w kierunku konsumenta starannego. Jak słusznie wskazano w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 13 czerwca 2012 r. ( II CSK 515/11, Legalis), art. 22 1 kc nie wyznacza cech osobowych podmiotu uważanego za konsumenta, takich jak wymagany zakres wiedzy i doświadczenia w obrocie, stopień rozsądku i krytycyzmu wobec otrzymywanych informacji handlowych. Określenie tych przymiotów następuje w toku stosowania przepisów o ochronie konsumentów. Na ogół przyjmowany jest wzorzec konsumenta rozważnego, świadomego i krytycznego, który jest w stanie prawidłowo rozumieć kierowane do niego informacje. Jak podkreśla Sąd Najwyższy, nie ma podstaw do przyznania konsumentowi tak uprzywilejowanej pozycji, w której byłby zwolniony z obowiązku przejawiania jakiejkolwiek staranności przy dokonywaniu oceny treści umowy, którą zamierza zawrzeć. Tymczasem powód ma zawód ekonomisty i doświadczenie w pracy u producenta samochodów. Nie sposób zatem uznać, aby nie liczył się konsekwencjami finansowymi związanymi z zawartą przezeń umową oraz nie rozumiał, kto kiedy i pod jakim warunkiem może od tego kontraktu skutecznie odstąpić. Tymczasem ciężar dowodu (art. 6 kc w zw. z art. 232 kpc) powyższej sprzeczności i to jeszcze rażącej, jak i pozostałych przesłanek spoczywał na powodzie. W szczególności strona powodowa zasadniczo nie odnosiła swoich zarzutów do listy typowych, przykładowych klauzul z art. 385 3 kc, tym bardziej nie wskazując, ani nie wykazując podobieństwa badanego wzorca do którejkolwiek z inkryminowanych w tym przepisie postanowień umownych. Co więcej, pozwany niczym nie wykazał, aby pozwany miałby już być rzekomo karany za stosowanie analogicznych klauzul umownych, ani tego jakoby w myśl art. 23b ust. 1 ustawy z dnia 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów (t. jedn. Dz. U. z 2018 r., poz. 798, ze zm.) Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydał decyzję o uznaniu spornego postanowienia (wzorca) umowy za niedozwolone i aby w tej decyzji Prezes Urzędu przytoczył tożsamą treść postanowienia (wzorca) umowy uznanego za niedozwolone, ani również, aby zapadł wyrok uwzględniający powództwo przeciwko pozwanemu, skutkujący wpisaniem spornej klauzuli do rejestru postanowień wzorców umowy uznanych za niedozwolone (art. 479 45 kpc). Tym samym wobec braku stwierdzenia niedozwolonej klauzuli umownej oparte na takim zarzucie żądanie pozwu nie zasługiwało na uwzględnienie. Dodatkowo zwrócić jeszcze należy uwagę, powracając zarazem do w/w rozważeń na temat charakteru prawnego instytucji zadatku, że jest on jedynie jest dodatkowym, fakultatywnym postanowieniem umownym. Sprzedawca nie ma więc obowiązku jego wprowadzania do stosowanych wzorców umów (nawet, gdyby kontrfaktycznie przyjąć, że badana umowa taki wzorzec jednak stanowiła). Powstaje pytanie, czy konsument z tego tytułu prawa do zwrotu zadatku, uzależnionego od uprzedniego wyznaczenia dodatkowego terminu, a następnie odstąpienia od umowy, jest ograniczony w swych prawach, czy też jego interes jest naruszony – i to nie tylko w ogólności, tylko w stopniu rażącym, jak tego wymaga art.

§ 1kc.

Na tak postawione pytanie należy udzielić odpowiedzi negatywnej. Zważyć bowiem należy, że badana konstrukcja nie pozbawia przecież konsumenta uprawnień, gdyż nadal może on dochodzić roszczeń wynikających z nienależytego wykonania zobowiązania – na zasadach ogólnych. Może więc dochodzić odszkodowania za szkodę jaką poniósł na skutek ewentualnej zwłoki w wydaniu samochodu. Z tym, że w tym wypadku musi już wykazać przesłanki odpowiedzialności z art. 471 kc w zw. z art. 477 § 1 kc. Zgodnie z tym ostatnim przepisem, w razie zwłoki dłużnika wierzyciel może żądać, niezależnie od wykonania zobowiązania, naprawienia szkody wynikłej ze zwłoki. Jest to więc powrót do ogólnych reguł odpowiedzialności kontraktowej, których nie można przecież uznać za naruszające interesy konsumenta. Konkludując, nie można stwierdzić, aby kwestionowane postanowienie kształtowało prawa i obowiązki klienta sprzedawcy w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, naruszając jego interesy, ani tym bardziej, by naruszało je w sposób rażący. W konsekwencji, kwestionowanej klauzuli nie można uznać za niedozwolone postanowienie umowne w rozumieniu art. art.

§ 1kc.

Nawet jednak gdyby przyjąć, że kwestionowana klauzula ma charakter abuzywny, to i tak roszczenie powoda nie zasługiwało na uwzględnienie. Punktem wyjścia winien być art.

§ 2in principio kc, który określa skutki uznania danej klauzuli za abuzywną.

Takie postanowienie verba legis „nie wiąże konsumenta”. Brak mocy wiążącej dotyczy w całości klauzuli niedozwolonej, nie jest więc dopuszczalne uznanie, że jest ona skuteczna w zakresie, w jakim nie naruszałaby kryterium określonego w przepisie art.

§ 1kc ( por.

A. Olejniczak, teza 12 komentarza do art.

kc, LEX/el.). Powód tymczasem wybiórczo uznał, że nie wiąże go ograniczenie zwrotu zadatku do wyłącznie jego jednokrotności, ani że zarazem nie wiąże go postawienie przewidujące taki zwrot na wypadek odstąpienia od umowy po bezskutecznym upływie dodatkowego, wyznaczonego przezeń, terminu. Tymczasem postanowienie umowne należy rozpatrywać w całości. Niedopuszczalne jest uwzględnianie jedynie tej części danego postanowienia umownego, które są dla konsumenta korzystne. W przytoczonych przepisów wynika, że zadatek jest dodatkowym zastrzeżeniem umownym, wprowadzanym do umowy w ramach swobody kontraktowania, mającym na celu wzmocnienie skuteczności więzi powstałej między stronami w wyniku zawartej przez nie umowy i służy realnemu wykonaniu zobowiązań. Skłania on tym samym stronę zobowiązaną, może nawet silniej niż jakiekolwiek inne środki, do ścisłego wypełnienia zobowiązania. Przedsiębiorca, w tym wypadku sprzedawca, nie ma jednak obowiązku zastrzegania w umowie instytucji zadatku. Prawo do jego zwrotu kupującemu jest to dodatkowe uprawnienie, przyznane przez przedsiębiorcę na wypadek niewykonania umowy. Możliwe jest więc ograniczenie zadatku tylko do określonego przypadku np. zwłoki. Postanowienie regulujące zadatek należy zatem rozpatrywać w całokształcie. Gdyby zaś przyjąć interpretację powoda, wówczas zastosowanie w umowie sprzedaży niedozwolonego postanowienia umownego nie tyle skutkowałoby tym, że „ nie wiązałoby” ono powoda, tylko powodowałoby nabycie przez niego dodatkowych uprawnień nieprzewidzianych w umowie, skoro domaga się nieprzewidzianego w umowie bezwarunkowego zwrotu zadatku i to aż w podwójnej (również nieprzewidzianej w umowie) wysokości. Powyższe uwagi nie wyjaśniają jednak, na czym w tym konkretnym wypadku miałby polegać skutek użycia niedozwolonego postanowienia umownego. Przechodząc do analizy tej kwestii należy stwierdzić, że w ocenie Sądu, skutek „niezwiązania” powoda postanowieniem ograniczającym obowiązek zapłaty zadatku, polegałby w tym wypadku na tym, że całe postanowienie, przewidujące zadatek (a nie tylko samo ograniczenia kwotowe i czasowe) „ nie wiązałoby” powoda. Oznacza to, że w zakresie ewentualnej zwłoki sprzedawcy powód mógłby dochodzić roszczeń z tytułu nienależytego wykonania umowy sprzedaży na zasadach ogólnych. W szczególności mógłby więc za ten okres dochodzić odszkodowania. Poza tym, jak wyżej wskazano, jeżeli w umowie zastrzeżono zadatek, w razie zwłoki dłużnika wierzyciel nie musi wcale korzystać z przysługującego mu prawa do odstąpienia od umowy, lecz może domagać się za to jej wykonania. Jak już też wspomniano, brak mocy wiążącej dotyczy w całości klauzuli niedozwolonej, nie jest więc dopuszczalne uznanie, że jest ona skuteczna w zakresie, w jakim nie naruszałaby kryterium określonego w przepisie art.

§ 1kc ( por.

A. Olejniczak, teza 12 komentarza do art.

kc, LEX/el.). Odmienna interpretacja skutkowałaby przyznaniem powodowi większych uprawnień, aniżeli te, jakie istniałyby, gdyby zadatku nie zastrzeżono. Chybionym był w tej sytuacji zarzut powoda, że w przypadku skorzystania z prawa do wyznaczenia dodatkowego terminu i dalszego niewywiązywania się z umowy przez pozwaną, powód utraciłby prawo do żądania zadatku w podwójnej wysokości, gdyż wyższego zadatku nie przewidywała w ogóle umowa, której taki zapis - jako dodatkowy i zgodnie ustalony - nie był wprowadzający w błąd, ani nie nosił znamion klauzuli abuzywnej. Ponadto odnośnie zadatku zważyć należy na treść art. 394 § 1 kc, który wprost stanowi, że to właśnie w braku odmiennego zastrzeżenia umownego albo zwyczaju zadatek dany przy zawarciu umowy ma to znaczenie, że w razie niewykonania umowy przez jedną ze stron druga strona może bez wyznaczenia terminu dodatkowego od umowy odstąpić i otrzymany zadatek zachować, a jeżeli sama go dała, może żądać sumy dwukrotnie wyższej. Jednocześnie w myśl § 2 tego przepisu w razie wykonania umowy zadatek ulega zaliczeniu na poczet świadczenia strony, która go dała; jeżeli zaliczenie nie jest możliwe, zadatek ulega zwrotowi. Z powyższego wynika, że strony mogą umownie inaczej uregulować instytucję zadatku, a w tym ograniczyć zastrzeżenie jego zwrotu jedynie do wartości nominalnej (a nie aż podwójnej), co właśnie miało miejsce w realiach niniejszej sprawy i były w pełni dozwolone. Jednocześnie też, skoro tylko brak odmiennych zastrzeżeń powoduje ustawowy skutek, że w razie niewykonania umowy przez jedną ze stron druga strona może bez wyznaczenia terminu dodatkowego od umowy odstąpić, to tym samym strony umowy mogą w niej inaczej postanowić i taką sankcję ograniczyć, np. przez uzależnienie prawa do odstąpienia od wyznaczenia właśnie dodatkowego, co również miało miejsce w treści badanej umowy. Jak bowiem podkreśla się w tym kontekście doktrynie (por. Kodeks cywilny. Komentarz 2018, wyd. 20, red. dr hab. Konrad Osajda, teza 10 do art. 393 kc, publ. elektr. Legalis) skutki zastrzeżenia zadatku, o których mowa w art. 394 kc, wystąpią o tyle tylko, o ile strony nie uregulowały przedmiotowej kwestii w odmienny sposób ani też nic innego nie wynika ze zwyczaju. Konstrukcja art. 394 § 1 kc jednoznacznie bowiem wskazuje na jego dyspozytywny charakter ( por. wyr. SA w Poznaniu z 26.10.2005 r., I ACa 762/05, OSA 2006, Nr 4, poz. 12). Z powyższego wynika, że sam fakt wręczenia przy zawieraniu umowy zadatku nie przesądza o tym, że w razie niewykonania umowy przez jedną ze stron druga strona może bez wyznaczenia dodatkowego terminu od umowy odstąpić i otrzymany zadatek zachować, a jeżeli sama go dała, żądać sumy dwukrotnie wyższej. Reżim ten znajduje zastosowanie wyłącznie w razie braku odmiennego zastrzeżenia umownego. Strony umowy mogą więc dowolnie uregulować kwestie związane z ewentualnym zwrotem zadatku. Jeżeli jednak zrezygnują z powyższego uprawnienia, zawinione przez sprzedającego niesfinalizowanie umowy wiąże się z koniecznością zwrotu zadatku w podwójnej wysokości ( por. wyr. SN z 8.2.2008 r., I CSK 328/07, OSNC 2009, Nr 4, poz. 60). Dalej analiza umowy nie daje również podstaw do jej sprzeczności z art. 543 1 § 1 kc, który stanowi, że jeżeli kupującym jest konsument, sprzedawca obowiązany jest niezwłocznie wydać rzecz kupującemu, nie później niż trzydzieści dni od dnia zawarcia umowy, chyba że umowa stanowi inaczej. Tu również strony skorzystały z tej możliwości i poprawnie uzgodniły dłuższy termin. Następnie art. 543 1 § 2 kc przewiduje, że w razie opóźnienia sprzedawcy kupujący może wyznaczyć dodatkowy termin do wydania rzeczy, a po jego bezskutecznym upływie może od umowy odstąpić. Przepisy art. 492, art. 492 1 i art. 494 stosuje się. Jak w tej spornej kwestii wykładni tego modalnego zwrotu („ może”) wyjaśnia się dalej w doktrynie ( por. Agata Kozioł, Komentarz do art. 543

(1)Kodeksu cywilnego, teza 6, publ. elektr. LEX), że użyty w § 2 komentowanego przepisu czasownik „ może" wskazuje na to, że konsument nie jest związany wezwaniem i po upływie dodatkowego wyznaczonego przez niego terminu nie musi on odstępować od umowy, lecz może wykonywać inne uprawnienia przewidziane na wypadek opóźnienia ze spełnieniem świadczenia w umowach wzajemnych. Nie musiał zatem zdaniem również Sądu powód od umowy odstępować, ale by to uczynić skutecznie powinien był jednak uprzednio, zgodnie z zawartą przezeń umową, wyznaczyć sprzedawcy dodatkowy termin. Jak bowiem również wskazuje się w doktrynie w tym kontekście ( por. Roman Trzaskowski. Komentarz do art. 543
(1)Kodeksu cywilnego, teza 11, publ. elektr. LEX) prawo odstąpienia przysługuje co do zasady wtedy, gdy po opóźnieniu z wydaniem rzeczy kupujący wyznaczył sprzedawcy dodatkowy termin do wykonania tego obowiązku i termin ten nie został przez sprzedawcę dotrzymany. Artykuł 543 1 § 2 nie stanowi o tym wprost – co w świetle art. 491 § 1 stanowi przeoczenie – ale należy przyjąć, że termin ten powinien być odpowiedni (rozsądny). Tymczasem powód dodatkowego i to rozsądnego terminu w ogóle nie wyznaczył, zatem nie sposób zarzucać pozwanemu, że tego terminu nie dotrzymał. Natomiast ( tak op. cit., teza 12) wyznaczenie dodatkowego terminu do wydania rzeczy jest zbędne, jeżeli wydanie rzeczy przez sprzedawcę po terminie nie miałoby dla kupującego znaczenia ze względu na właściwości zobowiązania albo zamierzony przez kupującego cel umowy, wiadomy sprzedawcy (art. 492 zdanie drugie; w motywie 52 dyrektywy 2011/83/UE podano przykład dostarczenia sukni ślubnej, która powinna zostać dostarczona przed ślubem). Tymczasem w realiach sprawy mogło co najwyżej chodzić o (i tak niewykazany) prezent dla żony, który powód mógł dać później, a nie strój ślubny, który w przeciwieństwie do innych podarków jest konsumowany w konkretny dzień tej uroczystości, skoro ma służyć za ubiór w tylko ten konkretny dzień, a nie jak samochód osobowy, który jest rzeczą do stałego i codziennego, powszechnego użytku. Nawet bowiem prezent dla żony powód mógł dać później, skoro sam negocjował inny model pojazdu jeszcze styczniu 2017 r. Dalej doktryna daje odpowiedź (por. Kodeks cywilny. Komentarz 2018, wyd. 20, red. dr hab. Konrad Osajda, teza 10 do art. 543
(1)kc, publ. elektr. Legalis) na pytanie, czy konsument może od umowy sprzedaży konsumenckiej odstąpić bez udzielenia przedsiębiorcy dodatkowego terminu na wydanie rzeczy, na co należy odpowiedzieć twierdząco, z tym że wymaga podkreślenia konieczność wystąpienia wyjątków przewidzianych w KC ( tak też K. Wesołowski, Wydanie rzeczy, § 3, oraz Z. Banaszczyk, w: Pietrzykowski, Komentarz, 2015, t. II, art. 543
(1), Legalis, Nb 10). Odnośnie zaś tych wyjątków, to zgodnie z dalszym głosem doktryny (por. Krzysztof Wesołowski /w:/ Współczesne wyzwania prawa konsumenckiego 2016, wyd. 1 red. prof. dr hab. Bogusława Gnela, dr Kinga Michałowska, Rozdział IX. § 3, Monografia elektr. Legalis) nie powinno budzić wątpliwości, że kupujący może odstąpić od umowy bez wyznaczania dodatkowego terminu w tych sytuacjach, w których prawo nadaje takie uprawnienie ogółowi wierzycieli (art. 492, 492
(1), 394 kc.). W rezultacie powyższego, jak miało miejsce w realiach sprawy (por. Kodeks cywilny. Komentarz 2018, wyd. 20, red. dr hab. Konrad Osajda, teza 10 do art. 543
(1)kc, publ. elektr. Legalis ), jeśli żaden z tych wyjątków nie występuje, konsument ma obowiązek udzielić takiego dodatkowego terminu przedsiębiorcy i dopiero po jego bezskutecznym upływie może od umowy odstąpić. Taka interpretacja jest zgodna z literą art. 18 ust. 2 dyrektywy 2011/83/UE, który w odniesieniu do udzielenia tego terminu nie używa słowa " może" (tak jak jest to ujęte w komentowanym przepisie), ale raczej posługuje się terminologią wskazującą na istnienie obowiązku (z ang. shall, a w polskim, być może niezbyt dokładnym, tłumaczeniu, "konsument wzywa"). Z powyższych zatem rozważań wprost wynika, że powód jako kupujący miał jednak obowiązek do udzielenia tego dodatkowego terminu i nie miał racji co do rzekomego fakultatywnego charakteru spornego zapisu umownego. Jednocześnie omawiany przepis art. 543 1 § 2 kc, który dotyczy opóźnienia nie odsyła już do instytucji z art. 491 § 1 kc, która dotyczy zwłoki. Ten ostatni przepis bowiem stanowi, że jeżeli jedna ze stron dopuszcza się zwłoki w wykonaniu zobowiązania z umowy wzajemnej, druga strona może wyznaczyć jej odpowiedni dodatkowy termin do wykonania z zagrożeniem, iż w razie bezskutecznego upływu wyznaczonego terminu będzie uprawniona do odstąpienia od umowy. Może również bądź bez wyznaczenia terminu dodatkowego, bądź też po jego bezskutecznym upływie żądać wykonania zobowiązania i naprawienia szkody wynikłej ze zwłoki. Powód jednak nie skorzystał z tej instytucji, ani nie wykazywał zaistnienia przesłanek jej zastosowania. Notabene również i treść tego przepisu wskazuje na to, że prawo do odstąpienia od umowy, nawet w przypadku kwalifikowanej – w stosunku do opóźnienia – zwłoki, uzależnione zostało od uprzedniego wyznaczenia odpowiedniego dodatkowego termin do wykonania umowy. Nie było zaś sporu, iż w sprawie mieliśmy do czynienie opóźnieniem pozwanego nie z jego winy, lecz fabryki, której działanie było znane z autopsji powodowi, który zresztą w tym zakresie nie kwestionował tych twierdzeń strony przeciwnej (por. art. 230 kpc). Tym samym powód nie wykazał, aby skutecznie, tj. zgodnie prawem oraz treścią umowy, od niej odstąpił. Notabene, podejmując jeszcze w styczniu 2017 r. negocjacje w sprawie innego modelu pośrednio zaprzeczał odstąpieniu od umowy, gdyż aneksować można była, zgodnie zresztą z jej treścią, ją jedynie wtedy, gdy była nadal obowiązująca. Natomiast to powód następnie dopuścił się zawinionego niewykonania umowy, jako kupujący, a mianowicie w postaci opóźnienia przezeń w spełnieniu świadczenia, za które jako dłużnik ponosi odpowiedzialność. Kupujący miał bowiem zapłacić uzgodnioną w umowie cenę samochodu oraz odebrać pojazd. Umowa zaś przewidywała, że jeżeli kupujący nie odbierze samochodu w ustalonym terminie, to sprzedawca wyśle na jego adres list polecony, wyznaczając kupującego odpowiedni dodatkowy termin odbioru samochodu, nie krótszy niż 14 dni, z zagrożeniem, że w razie bezskutecznego upływu wyznaczonego terminu sprzedawca będzie uprawniony do odstąpienia od umowy i zachowania zadatku danego przez kupującego (pkt. C.3). Z kolei w pkt. C.8 umowy przewidziano, że jeżeli kupujący nie zapłaci pozostałej ceny do dnia jego odbioru uzgodnionego ze sprzedawcą, to sprzedawca będzie uprawniony do odstąpienia od umowy i zachowania zadatku danego mu przez kupującego. Uprawnienie sprzedawcy do odstąpienia od umowy było skuteczne pod warunkiem wyznaczenia kupującemu odpowiedniego terminu do zapłaty, z zagrożeniem, że w razie bezskutecznego upływu wyznaczonego terminu sprzedawca będzie uprawniony do odstąpienia od umowy. W następstwie negatywnego ustosunkowania się powoda do aż dwukrotnego wezwania go do wykonania umowy, tj. odbioru pojazdu i zapłaty ceny, w dodatkowym w terminie 14 dni, pismem z dnia 28 marca 2017 r. spółka (...) skutecznie odstąpiła od w/w umowy sprzedaży, jednocześnie skutecznie i zgodnie z pkt. C ust. 8 umowy zachowując otrzymany zadatek. Odstąpienie od umowy jest jednostronnym, skierowanym do adresata oświadczeniem woli o charakterze prawo kształtującym. W następstwie jego złożenia stosunek prawny wygasa (a wraz z nim stosunki akcesoryjne) od momentu zawarcia umowy - ex tunc ( vide Kodeks cywilny - Komentarz Becka - str. 1185 Nr 1). Między stronami powstał taki stan, jakby do zawarcia umowy nie doszło ( por. orzecz. SN z 14 października 1998 r. - II CKN 5/98 - OSNC 1999/3/62) . Co więcej, jak już wyżej przecież wskazano, odstąpienie od umowy wywiera bowiem na ogół skutek ex tunc, tj. stwarza taki stan prawny, jakby umowa nie została w ogóle zawarta ( por. Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 3 grudnia 2004 r., IV CK 340/04, LEX nr 284215). W razie zatem odstąpienia od umowy żadna ze stron nie może dochodzić roszczeń wynikających z tej umowy – ponieważ takie roszczenie im nie przysługuje. Powód z kolei swoje roszczenie opierał wyraźnie na podstawie umownej, przezeń treściowo zmodyfikowanej, natomiast nie uczynił podstawą faktyczną, ani prawną swojego roszczenia tzw. bezpodstawnego wzbogacenia, czy nienależnego świadczenia (art. 405 i n. kc). Jednocześnie powód nie wykazywał, aby nastąpiły po jego stronie jakiekolwiek wady złożonego przy zawarciu umowy oświadczenia woli, czy żeby się od nich skutecznie uchylał (na co zresztą roczny termin zawity prawa materialnego z art. 88 kc z pewnością już mu minął). Powód zresztą w rozumieniu tego ostatniego przepisu nie składał żadnego pisemnego oświadczenia o uchyleniu się od skutków prawnych oświadczenia woli, które zostało złożone innej osobie pod wpływem błędu lub groźby (por. art. 88 § 1 kc). Gołosłownym było w tej sytuacji stwierdzenie strony powodowej, że już w chwili jej zawierania pozwana wprowadziła ją w błąd. Tym bardziej, że nawet kto podpisuje dokument umowy bez uprzedniego zapoznania się z jego treścią, składa oświadczenie woli odpowiadające treści dokumentu ( tak teza I wyroku s. apel. w Krakowie z dnia 8.12.1999 r., I ACa 661/99, TPP 2004/3-4/107). Bezpodstawny zatem okazał się zarzut, jakoby klient podpisując umowę został celowo wprowadzany w błąd co do cech świadczenia (w tym wypadku daty dostawy). Reasumując, strona powodowa nie wykazała bowiem błędu ani innych wad oświadczeń woli, rzekomo wywołanych przez pozwanego. To zaś na tej stronie spoczywał ciężar dowodu zaistnienia po jej stronie którejkolwiek z wad oświadczenia woli, na której to podstawie prawnej i faktycznej opierała również swoje żądanie. Zważyć w tym kontekście należy, iż przy rozpoznawaniu sprawy na podstawie przepisów kodeksu postępowania cywilnego rzeczą Sądu nie jest zarządzenie dochodzenia w celu uzupełnienia lub wyjaśnienia twierdzeń stron i wykrycia środków dowodowych pozwalających na ich udowodnienie ani też Sąd nie jest zobowiązany do przeprowadzenia z urzędu dowodów zmierzających do wyjaśnienia okoliczności istotnych dla rozstrzygnięcia sprawy (art. 232 kpc). Obowiązek przedstawienia dowodów spoczywa na stronach (art. 3 kpc), a ciężar udowodnienia faktów mających dla rozstrzygnięcia sprawy istotne znaczenie spoczywa na stronie, która z tych faktów wywodzi skutki prawne ( art. 6 kc; por. wyrok SN z dnia 17 grudnia 1996 r., I CKU 45/96, OSNC 1997, nr 5-6, poz. 76). W końcu tych rozważań dotyczących odstąpienia wskazać jeszcze należy, że zgodnie z art. 395 § 1 kc można zastrzec, że jednej lub obu stronom przysługiwać będzie w ciągu oznaczonego terminu prawo odstąpienia od umowy. Prawo to wykonywa się przez oświadczenie złożone drugiej stronie. W myśl § 2 wyżej cytowanego przepisu w razie wykonania prawa odstąpienia umowa uważana jest za niezawartą. To, co strony już świadczyły, ulega zwrotowi w stanie niezmienionym, chyba że zmiana była konieczna w granicach zwykłego zarządu. W przedmiotowej zaś umowie strony nie przewidziały bezwarunkowej i bezterminowej możliwości odstąpienia od umowy przez którąkolwiek ze stron, co tym bardziej czyni zarzuty powoda niezasadnymi. Odnośnie jeszcze zarzutów strony powodowej, to faktycznie nie potwierdziły się przez nią czynione uwagi, jakoby pozwany był wielokrotnie karany przez UOKIK za stosowanie klauzul abuzywnych. Sugerował powód jeszcze niegodne działanie strony pozwanej, mające być rzekomo nakierowane tylko i wyłącznie na „złapanie klienta” bez zamiaru spełnienia zobowiązania, zarazem sam niejako już z góry (w momencie zawierania umowy) zarzucając stronie przeciwnej rzekomo nieuczciwe zamiary. Wreszcie powód również w sposób niczym nieuzasadniony wskazywał, jakoby pozwana firma była już karana za naruszanie zbiorowych interesów konsumentów. Pozwany tych gołosłownych zarzutów niczym nie wykazał. Jednocześnie to po stronie pozwanej także przypisana była dobra wiara, nie tylko z racji na jej domniemania prawnego (por. art. 7 kc), ale wynikająca z faktu, iż pozwany nie mógł wiedzieć w chwili zawierania umowy, że producent nie dotrzyma terminu, a powód nie wyznaczy mu nowego. Zdaniem zaś Sądu pozwany miał tym samym rację, że powód kierując takie zarzuty niewątpliwie naruszał dobra osobiste pozwanego, posądzając go o nieuczciwe, a wręcz karalne, działanie. Takie zaś zachowanie powoda samo przez się narusza zasady współżycia społecznego, co również pozwala na ocenę jego roszczenie o zapłatę przez pryzmat zasad słuszności z art. 5 kc. Wyrażona w tym przepisie norma wskazuje, iż żądanie zwrotu przez powoda nie zasługuje więc na uwzględnienie i nie korzysta z ochrony. Zgodnie bowiem z tym przepisem nie można czynić ze swego prawa użytku, który by był sprzeczny ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego prawa lub z zasadami współżycia społecznego. Takie działanie lub zaniechanie uprawnionego nie jest uważane za wykonywanie prawa i nie korzysta z ochrony ( por. wyrok s. okręg. w Gdańsku, 2011-09-22, III Ca 1557/10, LEX nr 1713762, teza 1). Tym samym również z tych względów brak było podstaw prawnych i faktycznych do zwrotu świadczenia podwójnego zadatku na rzecz powoda. W tej sytuacji roszczenie powoda jako niezasadne zasługiwało na oddalenie, o czym orzeczono w pkt. 1 wyroku. Na marginesie pokreślić jeszcze należy, że obok niezasadności żądania a limine, także bezzasadna była wysokość roszczenia głównego o zapłatę, jak i data ubocznego roszczenia odsetkowego. Wszakże powód powołując się na odstąpienie od umowy żądał aż podwójnego zadatku. Tymczasem strony umownie zmieniły również postanowieniem umownym wysokość zadatku, jaki podlega zwrotowi, tj. że zwrotowi podlega zadatek uiszczony przez kupującego, a nie jego dwukrotność. Ponadto rację miała strona pozwana, iż w sprawie również nie zachodzi przypadek, o którym mowa w art. 394 § 3 kc, gdyż to ona ostatecznie odstąpiła od umowy, zatem nie doszło do jej zgodnego rozwiązania przez strony, ani również sytuacja, o której mowa w art. 394 § 3 kc in fine, gdyż za niewykonanie umowy ostatecznie wina ciąży na powodzie. W końcu niezasadnie powód domagał się odsetek za opóźnienie już od daty sporządzenia przezeń pisma z dnia 6 grudnia 2016 r. o odstąpieniu, skoro w pkt. C.10 ustalono termin 7 dni na zwrot zadatku i to liczony od daty złożenia (czyli doręczenia, a nie jedynie sporządzenia) przez kupującego oświadczenia o odstąpieniu. W końcu, co się tyczy kosztów procesu, to biorąc pod uwagę zasadę odpowiedzialności za wynik sprawy z art. 98 § 1 i 3 kpc Sąd obciążył nimi powoda jako stronę przegrywającą sprawę w całości, o czym orzeczono w pkt. 2 wyroku i z tego tytułu zasądzono od niego na rzecz pozwanego kwotę 1.817 zł tytułem zwrotu kosztów procesu. Na te koszty składało się wynagrodzenie wg stawki minimalnej pełnomocnika pozwanego (1.800 zł - § 2 pkt 4 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości w sprawie opłat za czynności radców prawnych z dnia 22 października 2015 r. – t. jedn. Dz. U. z 2018 r., poz. 1800) oraz 17 zł opłaty skarbowej od udzielonego pełnomocnictwa procesowego. Brak było przy tym podstaw do równoczesnego zasądzenia tych kosztów również od organizacji społecznej, gdyż prowadziłoby to do ich niezasadnego podwójnego zasądzenia, podczas, gdy w świetle 98 kpc chodzi przecież o zwrot kosztów poniesionych, a nie o uzyskanie bezpodstawnego wzbogacenia. Notabene do takiej sytuacji doszłoby w przypadku uwzględnienia żądań kosztowych powoda i organizacji społecznej, albowiem ich zawodowi pełnomocnicy domagali się wynagrodzenia w niedopuszczalnej wysokości przewyższającej wartość przedmiotu sporu (por. § 15 ust. 3 cyt. wyżej rozporządzenia) i to jeszcze w sprawie, w której żaden z nich nie stawił się na jakikolwiek termin posiedzenia wyznaczonego na rozprawie, a obaj formułowali pisma procesowe o analogicznej treści (por. art. 109 § 2 kpc). SSR Kamil Antkowiak

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.