kc postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). W myśl § 2 w/w przepisu jeżeli postanowienie umowy zgodnie z § 1 nie wiąże konsumenta, strony są związane umową w pozostałym zakresie. Nieuzgodnione indywidualnie są te postanowienia umowy, na których treść konsument nie miał rzeczywistego wpływu. W szczególności odnosi się to do postanowień umowy przejętych z wzorca umowy zaproponowanego konsumentowi przez kontrahenta (§ 3 art.
kc). Przy czym, zgodnie z art.
kc, ciężar dowodu, że postanowienie zostało uzgodnione indywidualnie, spoczywa na tym, kto się na to powołuje. W niniejszej sprawie nie było najmniejszego sporu, że umowa sprzedaży samochodu była zawierana pomiędzy przedsiębiorcą i konsumentem. Natomiast w ocenie Sądu wyniki przeprowadzonego postępowania dowodowego pozwały ustalić, że sporne postanowienia umowy były indywidualne uzgadniane. Wszakże sam powód przyznał, że jako ekonomista i to jeszcze mający doświadczenie w branży motoryzacyjnej nie tylko negocjował termin dostawy auta, ale również sposób zabezpieczenia jego interesów na wypadek opóźnienia i to na jego prośbę zmieniono zapis o „ zaliczce” na korzystniejszy dla niego „ zadatek”. W tym kontekście należy wyjaśnić różnicę pomiędzy zaliczką, a podobną instytucją, jaką jest zadatek. Z treści art. 394 kc, który stanowi, że zadatek ma być dany przy zawieraniu umowy, judykatura wyprowadza wniosek, że kwota wręczona kontrahentowi po zawarciu umowy nie może być uznana za uiszczoną tytułem zadatku ( por. orzeczenie SN z dnia 7 października 1999, I CKN 262/98, OSNC 2000, nr 4, poz. 71). Charakter świadczenia wręczonego przy zawarciu umowy jako zadatku musi wynikać z woli stron. W przypadku jakichkolwiek niejasności i niepewności co do tego, czy wolą obu stron było rzeczywiście wręczenie zadatku, świadczenie to może być uznane za zaliczkę, a więc odpadnie całkowicie możliwość realizowania roszczeń typowych dla zadatku, to jest żądania sumy podwójnej lub zachowania zadatku. Nie każda zatem kwota wręczona przy zawarciu umowy może być automatycznie lub z woli tylko jednej strony uznana za zadatek. Ponadto należy jeszcze raz podkreślić, że zadatkiem może być wyłącznie świadczenie wręczone przy zawarciu umowy, nie zaś już po jej zawarciu, nawet w niedługim odstępie czasu ( zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 7 października 1999 r., I CKN 262/98, OSNC 2000 r. nr 4, poz. 71). Co więcej, przyjmuje się nawet, iż brak jest wyraźnych przeciwwskazań, aby wysokość zadatku odpowiadała pełnej wysokości ceny sprzedaży ( pogląd taki podziela m.in. W.J. Katner w glosie do wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 21 listopada 1996 r., I SA/Po 292/96m „Glosa” 1999 r. nr 7, str. 14). W obliczu powyższych rozważań, jak i niespornych ustaleń niewątpliwie można uznać było uznać wpłacone przez powoda D. K. świadczenia przy zawieraniu umowy sprzedaży samochodu i w niej wprost przewidziane jako zadatek. Jak zresztą dalej zwraca się w literaturze, iż najczęściej specyfika umów nie wpływa na reguły, które dotyczą dodatkowych zastrzeżeń umownych, zwłaszcza zastrzegania kary umownej i zadatku ( tak por. szerzej A. Olejniczak, Komentarz do art. 390 kc, teza 9). Jeżeli w umowie zastrzeżono zadatek, w razie zwłoki dłużnika wierzyciel nie musi korzystać z przysługującego mu prawa do odstąpienia od umowy, lecz może domagać się jej wykonania. Także w przypadku zastrzeżenia w umowie zarówno zadatku, jak i kary umownej wierzyciel powinien mieć możliwość swobodnego wyboru między uprawnieniami wynikającymi z tych postanowień umownych ( por. szerzej ibidem). W rezultacie każda umowa, co też w niniejszej sprawie występowało, może bowiem określać także postanowienia o charakterze accidentalia negotii (elementy dodatkowe) mające znaczenie dla stron, a dotyczące np. zabezpieczenia roszczeń, odpowiedzialności za niewykonanie umowy, zadatku, dodatkowych obowiązków stron etc. Tym samym uznać w ocenie Sądu należało, zgodnie zasadami logiki i doświadczenia życiowego, że dotyczące tej instytucji, czyli właśnie zadatku, postanowienie umowne było uzgodnione indywidualnie, skoro na jego treść konsument miał przecież realny wpływ. Chodzi tu właśnie o pkt. C.10 umowy sprzedaży, w którym ustalono, że w przypadku niedostarczenie kupującemu samochodu w terminie uzgodnionym w umowie, kupujący może wyznaczyć sprzedawcy odpowiedni termin do wydania samochodu, nie krótszy niż 14 dni, a po jego bezskutecznym upływie może odstąpić od umowy. W takim przypadku zadatek uiszczony przez kupującego (który zgodnie z treścią pkt. C.6 umowy kupujący miał wpłacić w dniu zawarcia umowy w kwocie 5.000 zł.) podlega zwrotowi w terminie 7 dni od daty złożenia przez kupującego oświadczenia o odstąpieniu. Skoro zatem w tych postanowieniach umownych (a także dalszych) jest mowa o zadatku, a nie o zaliczce, to musiały być one przedmiotem negocjacji, tym bardziej, że negocjowany był zarazem termin dostarczenia kupującemu samochodu, który zresztą został nazwany w umowie jako termin „ uzgodniony”, co nie tylko wprost wskazuje na konsens stron, ale i pośrednio na ich negocjacje. Tym samym nie odpowiadały obowiązkowi dawania wyjaśnień co do okoliczności sprawę zgodnie z prawdą i bez zatajania czegokolwiek (por. art. 3 kpc) zawarte w odpowiedzi na sprzeciw z dnia 29 sierpnia 2017 r. twierdzenia powoda, jakoby umowa łącząca strony została przedstawiona powodowi do podpisu, bez możliwości negocjacji jej treści (a tym samym stanowiła tzw. wzorzec umowny), skoro – jak wyżej ustalono – sporny zapis dotyczący regulacji zadatku był właśnie przez strony indywidualnie negocjowany. Tymczasem dla ustalenia, że określone zapisy umowy stanowią niedozwolone klauzule umowne konieczne było jeszcze kumulatywne spełnienie następujących przesłanek, a mianowicie, że postanowienia umowy kształtują prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy, jak również, że kwestionowane postanowienia nie dotyczą postanowień określających główne świadczenia stron, chyba że zostały sformułowane niejednoznacznie. Skoro zatem nie została spełniona pierwsza przesłanka w postaci nieuzgodnionego indywidualnie postanowienia umowy, to tym samym już nie mógł w tej sytuacji zachodzi niedozwolony charakter umowny. Tym niemniej w ocenie Sądu i tak zapisy umowy nie kształtowały praw i obowiązków konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami i to jeszcze rażąco naruszając jego interesy. Rację miał pozwany, iż cytowane wyżej postanowienie było zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa cywilnego, tj. regulacjami zawartymi we względnie obowiązujących (tzw. ius dispositivi) przepisach kodeksu cywilnego. Nie może zatem być mowy o istnieniu klauzuli abuzywnej, gdy konstrukcja prawna wprowadzona do umowy oparta została na ustawowej regulacji z art. 491 § 1 kc oraz art. 543 1 § 2 kc. Poza dopuszczalność modyfikacji instytucji zadatku również nie budzi żadnych wątpliwości Sądu. Zarówno bowiem przepis art. 543 1 kc, jak i regulacja dotycząca zadatku (art. 394 kc), mają bowiem charakter względnie wiążący. Tym samym zgodnie z treścią umowy (pkt C 10) strony zmodyfikowały regulację przewidzianą w art. 394 kc, m.in. w ten sposób, że odstąpienie od umowy zostało uzależnione od uprzedniego wezwania i wyznaczenia dodatkowego co najmniej 14-dniowego terminu do wydania samochodu. Z powyższego wprost wynika, że strony nie zarazem wprowadziły do umowy klauzuli umożliwiającej odstąpienie od umowy bez wyznaczania dodatkowego terminu. Zastosowanie się zatem do przewidzianej ustawą możliwości uregulowanie treści umowy (stosunku zobowiązaniowego) nie może być uznane per se za działania niedozwolone, skoro do takich rozwiązań odwołują się właśnie przepisy prawa powszechnie obowiązującego (a nie tylko postanowienia umowne). Dodatkowo badana umowa spełnia w ocenie Sądu standardy równości stron umowy wzajemnej, jak i zasadę swobody umów. Zgodnie bowiem z definicją legalną z art. 487 § 2 kc umowa jest wzajemna, gdy obie strony zobowiązują się w taki sposób, że świadczenie jednej z nich ma być odpowiednikiem świadczenia drugiej. Zarazem też w stosunkach zobowiązaniowych na mocy zasady wolności umów (por. art. 353 1 kc) strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego. Powyższe oznacza, iż w tych granicach dopuszczalna jest możliwość ukształtowania treści stosunku prawnego w sposób dowolny, a w tym można inkorporować w treść nowej umowy powołane wyżej postanowienia ustawy. Wszakże dla obu stron, a zatem w sposób równy, jasny i transparentny, zastrzeżono termin 14 dni na uprzednie wyznaczenie dodatkowego terminu, zanim strona taki termin wyznaczająca odstąpi od umowy z racji jego niedotrzymania przez stronę przeciwną. Dotyczyło to tak samo dostawy pojazdu (czyli obowiązku sprzedawcy), jak i jego odbioru oraz zapłaty (czyli obowiązków kupującego). Strony zatem zgodnie i sprawiedliwie uzależniły prawo do jednostronnego rozwiązania umowy od uprzednich analogicznych prolongat terminów umownych. Takie niejako elastyczne uregulowanie praw i obowiązków obu stron umowy nie może zdaniem Sądu być uznawana za sprzeczne z dobrymi obyczajami, a tym bardziej jeszcze za rażąco naruszając interesy jednej ze stron, czyli konsumenta. Niezależnie zaś od powyższego, w świetle zarzutów strony powodowej, gdyby nawet uznać kwestionowane zapisy za sprzeczne z dobrymi obyczajami, to aby dotyczące ich postanowienia przybrały kwalifikowany charakter niedozwolony, to musiałoby dojść w takim przypadku jeszcze do rażącego naruszania interesów powoda jako konsumenta. Przez „ dobre obyczaje" w rozumieniu art.
kc należy rozumieć pozaprawne reguły postępowania niesprzeczne z etyką, moralnością i aprobowanymi społecznie obyczajami ( por. G. Bieniek, H. Ciepła, St. Dmowski, J. Gudowski, K. Kołakowski, M. Sychowicz, T. Wiśniewski, Cz. Żuławska, Komentarz do Kodeksu cywilnego. Księga trzecia. Zobowiązania, tom 1, Wielkie Komentarze, Lexis Nexis 2009). Za sprzeczne z dobrymi obyczajami należy w pierwszej kolejności uznać wprowadzenie klauzul godzących w równowagę kontraktową stron; „ rażące naruszenie interesów konsumenta" polega zaś na nieusprawiedliwionej dysproporcji praw i obowiązków na niekorzyść konsumenta ( por. uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 13lipca 2005 r., I CK 832/04). Sprzeczne z dobrymi obyczajami są zatem np. działania wykorzystujące niewiedzę, brak doświadczenia konsumenta, naruszenie równorzędności stron umowy, działania zmierzające do dezinformacji, wywołania błędnego przekonania konsumenta, wykorzystania jego niewiedzy lub naiwności. Chodzi więc o działanie potocznie określane jako nieuczciwe, nierzetelne, odbiegające in minus od przyjętych standardów postępowania ( por. uzasadnienie wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 27 stycznia 2011 r., VI ACa 771/10, LEX nr 824347). Dla uznania klauzuli za niedozwoloną, zgodnie z przepisem art.
kc, poza kształtowaniem praw i obowiązków konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, musi ona rażąco naruszać jego interesy. Nie jest więc wystarczające ustalenie nierównomiernego rozkładu praw i obowiązków stron umowy (sprzeczność z dobrymi obyczajami), lecz konieczne jest stwierdzenie prawnie relewantnego znaczenia tej nierównowagi (rażące naruszenie interesów konsumenta). Przyjmuje się, że postanowienia umowy rażąco naruszają interes konsumenta, jeżeli poważnie, znacząco odbiega od sprawiedliwego wyważenia praw i obowiązków stron. W wyroku z dnia 13 lipca 2005 r. ( I CK 832/04, Pr. Bank. 2006, nr 3, s. 8) SN stwierdził, że „rażące naruszenie interesów konsumenta" oznacza nieusprawiedliwioną dysproporcję praw i obowiązków na jego niekorzyść w określonym stosunku obligacyjnym ( Adam Olejniczak, Komentarz do art.
Kodeksu cywilnego, publ. elektr. LEX, teza 11). W ocenie Sądu w realiach sprawy do takiej nieusprawiedliwionej dysproporcji praw i obowiązków na niekorzyść powodowego konsumenta nie doszło. Warto bowiem w tym miejscu wskazać, że sam wzorzec konsumenta ewoluuje w kierunku konsumenta starannego. Jak słusznie wskazano w wyroku Sądu Najwyższego z dnia 13 czerwca 2012 r. ( II CSK 515/11, Legalis), art. 22 1 kc nie wyznacza cech osobowych podmiotu uważanego za konsumenta, takich jak wymagany zakres wiedzy i doświadczenia w obrocie, stopień rozsądku i krytycyzmu wobec otrzymywanych informacji handlowych. Określenie tych przymiotów następuje w toku stosowania przepisów o ochronie konsumentów. Na ogół przyjmowany jest wzorzec konsumenta rozważnego, świadomego i krytycznego, który jest w stanie prawidłowo rozumieć kierowane do niego informacje. Jak podkreśla Sąd Najwyższy, nie ma podstaw do przyznania konsumentowi tak uprzywilejowanej pozycji, w której byłby zwolniony z obowiązku przejawiania jakiejkolwiek staranności przy dokonywaniu oceny treści umowy, którą zamierza zawrzeć. Tymczasem powód ma zawód ekonomisty i doświadczenie w pracy u producenta samochodów. Nie sposób zatem uznać, aby nie liczył się konsekwencjami finansowymi związanymi z zawartą przezeń umową oraz nie rozumiał, kto kiedy i pod jakim warunkiem może od tego kontraktu skutecznie odstąpić. Tymczasem ciężar dowodu (art. 6 kc w zw. z art. 232 kpc) powyższej sprzeczności i to jeszcze rażącej, jak i pozostałych przesłanek spoczywał na powodzie. W szczególności strona powodowa zasadniczo nie odnosiła swoich zarzutów do listy typowych, przykładowych klauzul z art. 385 3 kc, tym bardziej nie wskazując, ani nie wykazując podobieństwa badanego wzorca do którejkolwiek z inkryminowanych w tym przepisie postanowień umownych. Co więcej, pozwany niczym nie wykazał, aby pozwany miałby już być rzekomo karany za stosowanie analogicznych klauzul umownych, ani tego jakoby w myśl art. 23b ust. 1 ustawy z dnia 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów (t. jedn. Dz. U. z 2018 r., poz. 798, ze zm.) Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wydał decyzję o uznaniu spornego postanowienia (wzorca) umowy za niedozwolone i aby w tej decyzji Prezes Urzędu przytoczył tożsamą treść postanowienia (wzorca) umowy uznanego za niedozwolone, ani również, aby zapadł wyrok uwzględniający powództwo przeciwko pozwanemu, skutkujący wpisaniem spornej klauzuli do rejestru postanowień wzorców umowy uznanych za niedozwolone (art. 479 45 kpc). Tym samym wobec braku stwierdzenia niedozwolonej klauzuli umownej oparte na takim zarzucie żądanie pozwu nie zasługiwało na uwzględnienie. Dodatkowo zwrócić jeszcze należy uwagę, powracając zarazem do w/w rozważeń na temat charakteru prawnego instytucji zadatku, że jest on jedynie jest dodatkowym, fakultatywnym postanowieniem umownym. Sprzedawca nie ma więc obowiązku jego wprowadzania do stosowanych wzorców umów (nawet, gdyby kontrfaktycznie przyjąć, że badana umowa taki wzorzec jednak stanowiła). Powstaje pytanie, czy konsument z tego tytułu prawa do zwrotu zadatku, uzależnionego od uprzedniego wyznaczenia dodatkowego terminu, a następnie odstąpienia od umowy, jest ograniczony w swych prawach, czy też jego interes jest naruszony – i to nie tylko w ogólności, tylko w stopniu rażącym, jak tego wymaga art.
Na tak postawione pytanie należy udzielić odpowiedzi negatywnej. Zważyć bowiem należy, że badana konstrukcja nie pozbawia przecież konsumenta uprawnień, gdyż nadal może on dochodzić roszczeń wynikających z nienależytego wykonania zobowiązania – na zasadach ogólnych. Może więc dochodzić odszkodowania za szkodę jaką poniósł na skutek ewentualnej zwłoki w wydaniu samochodu. Z tym, że w tym wypadku musi już wykazać przesłanki odpowiedzialności z art. 471 kc w zw. z art. 477 § 1 kc. Zgodnie z tym ostatnim przepisem, w razie zwłoki dłużnika wierzyciel może żądać, niezależnie od wykonania zobowiązania, naprawienia szkody wynikłej ze zwłoki. Jest to więc powrót do ogólnych reguł odpowiedzialności kontraktowej, których nie można przecież uznać za naruszające interesy konsumenta. Konkludując, nie można stwierdzić, aby kwestionowane postanowienie kształtowało prawa i obowiązki klienta sprzedawcy w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, naruszając jego interesy, ani tym bardziej, by naruszało je w sposób rażący. W konsekwencji, kwestionowanej klauzuli nie można uznać za niedozwolone postanowienie umowne w rozumieniu art. art.
Nawet jednak gdyby przyjąć, że kwestionowana klauzula ma charakter abuzywny, to i tak roszczenie powoda nie zasługiwało na uwzględnienie. Punktem wyjścia winien być art.
Takie postanowienie verba legis „nie wiąże konsumenta”. Brak mocy wiążącej dotyczy w całości klauzuli niedozwolonej, nie jest więc dopuszczalne uznanie, że jest ona skuteczna w zakresie, w jakim nie naruszałaby kryterium określonego w przepisie art.
A. Olejniczak, teza 12 komentarza do art.
kc, LEX/el.). Powód tymczasem wybiórczo uznał, że nie wiąże go ograniczenie zwrotu zadatku do wyłącznie jego jednokrotności, ani że zarazem nie wiąże go postawienie przewidujące taki zwrot na wypadek odstąpienia od umowy po bezskutecznym upływie dodatkowego, wyznaczonego przezeń, terminu. Tymczasem postanowienie umowne należy rozpatrywać w całości. Niedopuszczalne jest uwzględnianie jedynie tej części danego postanowienia umownego, które są dla konsumenta korzystne. W przytoczonych przepisów wynika, że zadatek jest dodatkowym zastrzeżeniem umownym, wprowadzanym do umowy w ramach swobody kontraktowania, mającym na celu wzmocnienie skuteczności więzi powstałej między stronami w wyniku zawartej przez nie umowy i służy realnemu wykonaniu zobowiązań. Skłania on tym samym stronę zobowiązaną, może nawet silniej niż jakiekolwiek inne środki, do ścisłego wypełnienia zobowiązania. Przedsiębiorca, w tym wypadku sprzedawca, nie ma jednak obowiązku zastrzegania w umowie instytucji zadatku. Prawo do jego zwrotu kupującemu jest to dodatkowe uprawnienie, przyznane przez przedsiębiorcę na wypadek niewykonania umowy. Możliwe jest więc ograniczenie zadatku tylko do określonego przypadku np. zwłoki. Postanowienie regulujące zadatek należy zatem rozpatrywać w całokształcie. Gdyby zaś przyjąć interpretację powoda, wówczas zastosowanie w umowie sprzedaży niedozwolonego postanowienia umownego nie tyle skutkowałoby tym, że „ nie wiązałoby” ono powoda, tylko powodowałoby nabycie przez niego dodatkowych uprawnień nieprzewidzianych w umowie, skoro domaga się nieprzewidzianego w umowie bezwarunkowego zwrotu zadatku i to aż w podwójnej (również nieprzewidzianej w umowie) wysokości. Powyższe uwagi nie wyjaśniają jednak, na czym w tym konkretnym wypadku miałby polegać skutek użycia niedozwolonego postanowienia umownego. Przechodząc do analizy tej kwestii należy stwierdzić, że w ocenie Sądu, skutek „niezwiązania” powoda postanowieniem ograniczającym obowiązek zapłaty zadatku, polegałby w tym wypadku na tym, że całe postanowienie, przewidujące zadatek (a nie tylko samo ograniczenia kwotowe i czasowe) „ nie wiązałoby” powoda. Oznacza to, że w zakresie ewentualnej zwłoki sprzedawcy powód mógłby dochodzić roszczeń z tytułu nienależytego wykonania umowy sprzedaży na zasadach ogólnych. W szczególności mógłby więc za ten okres dochodzić odszkodowania. Poza tym, jak wyżej wskazano, jeżeli w umowie zastrzeżono zadatek, w razie zwłoki dłużnika wierzyciel nie musi wcale korzystać z przysługującego mu prawa do odstąpienia od umowy, lecz może domagać się za to jej wykonania. Jak już też wspomniano, brak mocy wiążącej dotyczy w całości klauzuli niedozwolonej, nie jest więc dopuszczalne uznanie, że jest ona skuteczna w zakresie, w jakim nie naruszałaby kryterium określonego w przepisie art.
A. Olejniczak, teza 12 komentarza do art.
kc, LEX/el.). Odmienna interpretacja skutkowałaby przyznaniem powodowi większych uprawnień, aniżeli te, jakie istniałyby, gdyby zadatku nie zastrzeżono. Chybionym był w tej sytuacji zarzut powoda, że w przypadku skorzystania z prawa do wyznaczenia dodatkowego terminu i dalszego niewywiązywania się z umowy przez pozwaną, powód utraciłby prawo do żądania zadatku w podwójnej wysokości, gdyż wyższego zadatku nie przewidywała w ogóle umowa, której taki zapis - jako dodatkowy i zgodnie ustalony - nie był wprowadzający w błąd, ani nie nosił znamion klauzuli abuzywnej. Ponadto odnośnie zadatku zważyć należy na treść art. 394 § 1 kc, który wprost stanowi, że to właśnie w braku odmiennego zastrzeżenia umownego albo zwyczaju zadatek dany przy zawarciu umowy ma to znaczenie, że w razie niewykonania umowy przez jedną ze stron druga strona może bez wyznaczenia terminu dodatkowego od umowy odstąpić i otrzymany zadatek zachować, a jeżeli sama go dała, może żądać sumy dwukrotnie wyższej. Jednocześnie w myśl § 2 tego przepisu w razie wykonania umowy zadatek ulega zaliczeniu na poczet świadczenia strony, która go dała; jeżeli zaliczenie nie jest możliwe, zadatek ulega zwrotowi. Z powyższego wynika, że strony mogą umownie inaczej uregulować instytucję zadatku, a w tym ograniczyć zastrzeżenie jego zwrotu jedynie do wartości nominalnej (a nie aż podwójnej), co właśnie miało miejsce w realiach niniejszej sprawy i były w pełni dozwolone. Jednocześnie też, skoro tylko brak odmiennych zastrzeżeń powoduje ustawowy skutek, że w razie niewykonania umowy przez jedną ze stron druga strona może bez wyznaczenia terminu dodatkowego od umowy odstąpić, to tym samym strony umowy mogą w niej inaczej postanowić i taką sankcję ograniczyć, np. przez uzależnienie prawa do odstąpienia od wyznaczenia właśnie dodatkowego, co również miało miejsce w treści badanej umowy. Jak bowiem podkreśla się w tym kontekście doktrynie (por. Kodeks cywilny. Komentarz 2018, wyd. 20, red. dr hab. Konrad Osajda, teza 10 do art. 393 kc, publ. elektr. Legalis) skutki zastrzeżenia zadatku, o których mowa w art. 394 kc, wystąpią o tyle tylko, o ile strony nie uregulowały przedmiotowej kwestii w odmienny sposób ani też nic innego nie wynika ze zwyczaju. Konstrukcja art. 394 § 1 kc jednoznacznie bowiem wskazuje na jego dyspozytywny charakter ( por. wyr. SA w Poznaniu z 26.10.2005 r., I ACa 762/05, OSA 2006, Nr 4, poz. 12). Z powyższego wynika, że sam fakt wręczenia przy zawieraniu umowy zadatku nie przesądza o tym, że w razie niewykonania umowy przez jedną ze stron druga strona może bez wyznaczenia dodatkowego terminu od umowy odstąpić i otrzymany zadatek zachować, a jeżeli sama go dała, żądać sumy dwukrotnie wyższej. Reżim ten znajduje zastosowanie wyłącznie w razie braku odmiennego zastrzeżenia umownego. Strony umowy mogą więc dowolnie uregulować kwestie związane z ewentualnym zwrotem zadatku. Jeżeli jednak zrezygnują z powyższego uprawnienia, zawinione przez sprzedającego niesfinalizowanie umowy wiąże się z koniecznością zwrotu zadatku w podwójnej wysokości ( por. wyr. SN z 8.2.2008 r., I CSK 328/07, OSNC 2009, Nr 4, poz. 60). Dalej analiza umowy nie daje również podstaw do jej sprzeczności z art. 543 1 § 1 kc, który stanowi, że jeżeli kupującym jest konsument, sprzedawca obowiązany jest niezwłocznie wydać rzecz kupującemu, nie później niż trzydzieści dni od dnia zawarcia umowy, chyba że umowa stanowi inaczej. Tu również strony skorzystały z tej możliwości i poprawnie uzgodniły dłuższy termin. Następnie art. 543 1 § 2 kc przewiduje, że w razie opóźnienia sprzedawcy kupujący może wyznaczyć dodatkowy termin do wydania rzeczy, a po jego bezskutecznym upływie może od umowy odstąpić. Przepisy art. 492, art. 492 1 i art. 494 stosuje się. Jak w tej spornej kwestii wykładni tego modalnego zwrotu („ może”) wyjaśnia się dalej w doktrynie ( por. Agata Kozioł, Komentarz do art. 543
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.