Wyrokiem z dnia 26 czerwca 2018r., sygn. II K 114/18, Sąd Rejonowy w Sanoku: I. uznał oskarżonego W. Z.: - za winnego, tego że będąc uprzednio skazany prawomocnym wyrokiem Sądu Rejonowego w Sanoku z dnia 30.01.2012r., w sprawie sygn. akt II K 499/11, na karę 1 roku i 6-ciu miesięcy pozbawienia wolności, którą odbywał w okresie od 26.06.2014r. do 19.12.2015r. i w ciągu pięciu lat po jej odbyciu, popełnił podobne przestępstwo umyślne polegające na tym, że w dniu 1.12.2017r., w S., woj. (...), działając wspólnie i w porozumieniu z oskarżonym K. T.
i za jego popełnienie skazał go na karę 6 miesięcy pozbawienia wolności. Na podstawie art. 85 § 1 w zw. z art. 86 § 1 k.k., w miejsce kar jednostkowych, Sąd wymierzył oskarżonemu K. T.
popełnił dopiero pierwszy raz. Jednocześnie, stwierdził, iż czynu z pkt I nie popełnił, nie zmuszał pokrzywdzonego do żadnego działania, a jedynie awanturował się ze współoskarżonym Z.. Oskarżony wniósł o uniewinnienie od I zarzutu oraz o zmniejszenie kary za pozostałe zarzuty. Sąd Odwoławczy zważył, co następuje: Częściowo uzasadniona okazała się wyłącznie apelacja obrońcy z urzędu oskarżonego W. Z., zaś pozostałe apelacje na uwzględnienie nie zasługują. Obrońca oskarżonego Z. ma rację o tyle, że w zachowaniu tego oskarżonego, polegającym na dokonaniu kradzieży butelki wódki w sklepie (...), nie sposób dostrzec znamion przestępstwa rozboju, ponieważ nie stosował on przemocy przeciwko osobie. Pod względem dowodowym sprawę upraszcza fakt, że czyn został nagrany dwiema niezależnymi kamerami, zatem brak jakichkolwiek wątpliwości co do tego, co i jak zrobił oskarżony. Nie użył przemocy wobec osoby i to jest bezsporne. Nie uderzył ręką kasjerki o półkę celowo, a nastąpiło to w toku dynamicznego zajścia, gdzie po prostu odruchowo trzymając butelkę, kasjerka dotknęła ręką regału. Sąd Rejonowy to dostrzegł, wskazał w uzasadnieniu, iż reakcja kasjerki była instynktowna, a oskarżony nie użył przemocy wobec niej, lecz tylko wyrwał butelkę z jej ręki, ale nie przełożył tego na treść wyroku. Orzecznictwo Sądu Najwyższego już wyjaśniło tą kwestię, na przykładzie analogicznym i uznało, że nie mamy tutaj do czynienia z rozbojem. „W myśl art. 280 § 1 k.k. na zachowanie sprawcy rozboju składa się kradzież dokonana w jeden z wymienionych w tym przepisie sposobów. Działanie polegające na wyrwaniu przedmiotu kradzieży z ręki pokrzywdzonego żadnemu z tych sposobów nie odpowiada. Oddziaływanie siłą fizyczną wyłącznie na przedmiot kradzieży nie może być w szczególności utożsamiane z użyciem przemocy wobec osoby” [wyrok Sądu Najwyższego z 16 lipca 2002r., III KKN 329/01, Prok. i Pr. wkł. 2003/1/9]. Sąd Odwoławczy uznając słuszność tego zarzutu apelacyjnego, zmienił w tym zakresie wyrok. Sąd uznał oskarżonego W. Z., w ramach czynu zarzuconego mu w pkt III aktu oskarżenia, za winnego tego, że w dniu 26 lipca 2017r., w S., woj. (...), w sklepie (...), przy ul. (...), zabrał w celu przywłaszczenia butelkę wódki m-ki Ż., o poj. 0,7 litra, o wartości 28,99 zł, wyrywając ją z ręki pokrzywdzonej, co stanowiło wykroczenie z art. 119 § 1 k.w. i za to, na podstawie tego przepisu, wymierzył mu karę 30 dni aresztu. Kara taka, a więc maksymalna przewidziana za ten czyn, jest efektem uznania, iż oskarżony działał bezczelnie, publicznie, a ponadto jego wcześniejsza karalność wskazuje, iż jest sprawcą zdemoralizowanym, któremu popełnianie kolejnych czynów zabronionych przychodzi bardzo łatwo, a zatem należy podejmować wobec niego skuteczne działania resocjalizacyjne, które przyniesie tylko pobyt w areszcie. Konsekwencją zmiany wyroku w tym zakresie, musiało się stać także uchylenie orzeczenia o wymierzeniu oskarżonemu W. Z. kary łącznej, orzeczenia o zasądzeniu na rzecz H. H. nawiązki oraz orzeczenie o wymierzonej oskarżonemu W. Z. opłacie i o łącznej wysokości zasądzonych od niego kosztów postępowania, które Sąd Rejonowy zliczył w wyroku. Sąd Okręgowy musiał na nowo ukształtować karę łączną. Na podstawie art. 85 § 1 i 2 k.k. oraz art. 86 § 1 k.k., w miejsce jednostkowych kar pozbawienia wolności wymierzonych oskarżonemu W. Z. w pkt I i II zaskarżonego wyroku wymierzył mu karę łączną 2 lat i 3 miesięcy pozbawienia wolności, a na podstawie art. 63 § 1 k.k. zaliczył oskarżonemu W. Z., na poczet orzeczonej kary łącznej pozbawienia wolności, okres rzeczywistego pozbawienia wolności, według przedłożonych informacji z zakładu karnego. Wymiar kary łącznej, z przewagą zasady kumulacji, jest efektem oceny dotychczasowej karalności oskarżonego, skłaniającej do postawienia tezy, że jest on osobą zupełnie niepoprawną i w związku z tym oddziaływanie penitencjarne musi być długie, by było skuteczne. Oskarżony musi zrozumieć, iż popełnianie przestępstw, a także wykroczeń, nie opłaca się. Powinno to skłonić go do zmiany zachowania, zaś gdyby kara łączna była łagodniejsza, mogłoby powstać w oskarżonym poczucie bezkarności. Kara łączna nie może być traktowana jako promocja powrotu do przestępstwa, a tak by się stało, gdyby zastosowano pełną absorpcję albo jej przewagę. Oskarżony mimo młodego wieku jest niepoprawnym recydywistą, na którego poprzednia kara izolacyjna nie podziałała należycie. Przestępstw nie popełnia w zasadzie tylko wówczas, gdy przebywa w zakładzie karnym. Adekwatna kara łączna będzie tu wynosiła 2 lat i 3 miesięcy pozbawienia wolności. W tym zakresie wyrok zmieniono, natomiast w pozostałej części utrzymano go w mocy, uznając apelacje w pozostałej części za bezzasadne. Sąd pierwszej instancji w sposób wszechstronny oraz wnikliwy przeprowadził postępowanie dowodowe w sprawie, właściwie rozważył oraz ocenił wszystkie dowody oraz okoliczności ujawnione na rozprawie, na ich podstawie poczynił prawidłowe ustalenia faktyczne oraz należycie wykazał winę oskarżonych, jak również kwalifikację prawną ich czynów, a na końcu wymierzył właściwe kary jednostkowe i łączne, poza zakresem który zmieniono i opisano wcześniej. Ocena materiału dowodowego nie wykazuje błędów logicznych ani nie wykracza poza ramy swobodnej oceny dowodów. Istota apelacji sprowadza się do kwestionowania dokonanych przez Sąd Rejonowy ustaleń i oceny zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego. Tego rodzaju zarzuty apelacji są praktycznie tylko i wyłącznie, polemiką z właściwie dokonaną przez Sąd Rejonowy oceną zebranego w sprawie materiału dowodowego. W istocie sprowadzają się do tego by w zaskarżonym zakresie dać wiarę oskarżonym, a odmówić jej pokrzywdzonym oraz świadkom czy nawet dowodom obiektywnym, jak nagrania z monitoringu. Zdaniem Sądu Okręgowego, tak sformułowane apelacje, w żadnym razie nie mogą prowadzić do ich uwzględnienia. „Możliwość przeciwstawienia ustaleniom sądu orzekającego odmiennego poglądu nie może prowadzić do wniosku o dokonaniu przez sąd błędu w ustaleniach faktycznych [ vide: SN I KR 197/74, OSNKW 1975, nr 5, poz. 58]. W orzecznictwie od dawna podkreśla się, iż zarzut błędu w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę wyroku jest słuszny tylko wtedy, gdy zasadność ocen i wniosków wyprowadzonych przez sąd orzekający z okoliczności ujawnionych w toku przewodu sądowego nie odpowiada prawidłowości logicznego rozumowania. W przedmiotowej sprawie z taką sytuacją nie mamy do czynienia. „Zarzut błędu w ustaleniach faktycznych nie może sprowadzać się do samej polemiki z ustaleniami sądu a quo wyrażonymi w uzasadnieniu zaskarżonego rozstrzygnięcia, lecz musi zmierzać do wykazania jakich konkretnie uchybień w zakresie logicznego rozumowania i doświadczenia życiowego dopuścił się Sąd w ocenie zebranego w sprawie materiału dowodowego. Sama możliwość przeciwstawienia ustaleniom Sądu orzekającego odmiennego poglądu w kwestii ustaleń faktycznych, opartego nie na innych dowodach od tych, na których oparł się Sąd pierwszej instancji nie może prowadzić do wniosku o popełnieniu przez ten sąd błędu w ustaleniach faktycznych.” [wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 października 2005 roku, sygn. WA 12/05, OSNwSK 2005/1/949]. Sąd Rejonowy właściwie ocenił i poprawnie omówił, co skłoniło go do przyjęcia, że oskarżeni dopuścili się poszczególnych czynów, a ustalenia te wypada zatwierdzić, bez potrzeby ich powtarzania. Odnośnie pierwszego z zarzutów, kwestionujących sprawstwo w zakresie znamion zmuszania J. P. do określonego zachowania, apelacje nie mogą zostać uwzględnione. Przedstawiając szereg świadków, którzy rozmowy mieli nie słyszeć, autorzy apelacji zapominają, albo celowo pomijają słowa samego pokrzywdzonego. On w rozmowie uczestniczył, groźby, żądania i deklarację nie zapłacenia rachunku skierowano do niego, jemu także demonstrowano pistolet i żaden dowód nie przeczy takiemu ustaleniu. Jego pierwsze zeznania, złożone niedługo po zajściu, były wiarygodne, a poczucie zastraszenia i wzburzenia autentyczne. To, że któryś z gości restauracji czegoś nie widział czy nie słyszał, jest wręcz normalne, skoro nie brał w tej rozmowie udziału. Natomiast nie da się zaprzeczyć, iż świadkowie potwierdzili część zachowań, w tym głośne, butne i wulgarne zachowanie się, tworzące obraz „gangsterów”, który są pewni siebie i należy się ich obawiać. Jeśli nawet ktoś nie słyszał rozmowy zawierającej żądanie wypłacania haraczu, to nie oznacza, że zajście nie zaistniało. W sytuacji, gdy dwóch mężczyzn najpierw pije alkohol, potem nie płaci, zachowuje się skandalicznie, demonstruje broń i zamiast uiścić rachunek, żąda pieniędzy od właściciela, nie ma powodu by traktować ich zachowanie inaczej aniżeli nakazuje to logika. Sąd Rejonowy i tak potraktował ich zachowanie łagodniej, przypisując mniej poważne przestępstwo niż to, które zarzucano. Wbrew apelacji nie był to pijacki żart, ponieważ żartować można z osobami, które się tego spodziewają i przy pomocy środków, które są dopuszczalne. Natomiast grożenie obcemu człowiekowi bronią w jego lokalu i żądanie pieniędzy przez obcych mężczyzn, którzy wykazali się butą i nie zapłacili rachunku, nie miało cech żartu, lecz nosiło znamiona zmuszania do określonego zachowania. Nosiło wszystkie cechy takiego zjawiska – sprawcy byli butni, pewni siebie, grozili bronią wyglądającą jak palna i stawiali żądanie określonego zachowania. Nie ma znaczenia, jak oni sami to traktowali, ale jak zostało odebrane i jak obiektywnie mogło zostać odebrane. Każdy w sytuacji pokrzywdzonego mógł tak samo potraktować tego rodzaju zachowanie. Apelacje naiwnie tłumaczące intencję jako żart i wyjaśniające brak zapłaty brakiem gotówki, są nieprzekonujące. Nic nie stało na przeszkodzie, by jeden z oskarżonych wyszedł po pieniądze do bankomatu, a drugi został do tego czasu. Gotówką trzeba mieć ze sobą już idąc do baru, ponieważ w innym wypadku zamiar wyłudzenia usługi jest jeszcze bardziej oczywisty. Przedmiotów typu pistolet (nawet pneumatyczny) nie wolno demonstrować personelowi żądającemu zapłaty za usługę, co po niniejszej sprawie oskarżeni powinni już zrozumieć. W ten sposób kara przyniesie skutek wychowawczy, tak potrzebny w tym przypadku. Bezzasadne jest również kwestionowanie współudziału W. Z. w zaborze pojazdu, skoro świadomie wsiadł do niego, wiedząc że nie należy ani do niego, ani do drugiego ze współoskarżonych. Nie był na tyle pijany, by nie wiedzieć co się z nim dzieje, nie był nieprzytomny, nikt go nie wsadził do tego pojazdu siłą ani nie odbyło się to w stanie jego nieprzytomności. Obydwaj sprawcy wiedzieli, że pojazd nie jest ich, lecz zabrali go. Nagranie z monitoringu w zasadzie obala stawianą tezę, że mogło być inaczej. O istnieniu kontratypu (rozpatrywanego także w kontekście przestępstwa popełnionego w lokalu „Pod zegarem”) nie sposób mówić, a to ze względu na treść art. 31 § 3 k.k., który stanowi, iż przepisów o wyłączonej lub ograniczonej poczytalności nie stosuje się, gdy sprawca wprawił się w stan nietrzeźwości lub odurzenia powodujący wyłączenie lub ograniczenie poczytalności, które przewidywał lub mógł przewidzieć. Spożywając wiele razy w życiu alkohol, W. Z. wiedział, że upije się i może zachowywać się inaczej, niż gdyby był trzeźwy. Poza tym okoliczność ta jest drugorzędna, ponieważ jak już wspomniano, był przytomny, samodzielnie chodził i wspólnie z kolegą zabrał samochód. Oczywistym jest, że obydwaj razem go prowadzić nie mogli, zatem nie ujmuje to winy osoby zajmującej fotel pasażera. Sąd pierwszej instancji poprawnie rozprawił się z nielogicznymi twierdzeniami oskarżonego odnośnie rzekomej niewiedzy odnośnie własności pojazdu i w tym zakresie Sąd Okręgowy podziela to zapatrywanie. Zeznanie pokrzywdzonego W. B., połączone z jego telefonem na Policję i z nagraniem monitoringu wystarczało do uznania, iż K. T.
Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.