← Polska

I C 844/17

Sygn. akt I C 844/17 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 4 grudnia 2018 roku Sąd Rejonowy dla Łodzi – Śródmieścia w Łodzi, I Wydział Cywilny, w składzie: Przewodniczący: S.S.R. Bartosz Kasi

k.c.), a czym innym nieważność postanowienia umownego w kontekście art. 58 k.c. Sąd nie widzi także podstaw odwoływania się do zasady nominalizmu (art. 358 1 § 1 k.c.), skoro mechanizm waloryzacji jest ustawowo dopuszczalnym od niej wyjątkiem. Jedynie na marginesie warto zaznaczyć, że powód skupił swą całą uwagę na treści § 1 ust. 3a umowy pomijając całkowicie regulację poprzedzającego go ustępu umowy, zgodnie z którym walutą waloryzacji kredytu jest (...) (§ 1 ust. 3). Można jedynie domyślać się, że również i ten zapis pozostaje wątpliwy w ocenie G. B., przy czym nie zostało to wprost przez powoda wyartykułowane. Pomijając jednak tą kwestię natury technicznej należy zwrócić szczególną uwagę na treść art. 58 § 3 k.c., zgodnie z którym jeżeli nieważnością jest dotknięta tylko część czynności prawnej, czynność pozostaje w mocy co do pozostałych części, chyba że z okoliczności wynika, iż bez postanowień dotkniętych nieważnością czynność nie zostałaby dokonana. Sąd w niniejszym składzie nie podziela poglądu strony powodowej o możliwości wyeliminowania spornych klauzul (a zatem nie tylko § 1 ust. 3a, ale również § 1 ust. 3) oraz potraktowaniu umowy jako kredytu udzielonego w złotym polskim przy niezmienionym oprocentowaniu (marża + L. 3m (...)). Zabieg taki prowadziłyby do ewidentnej zmiany treści umowy, co do której strony były w pełni zgodne na dzień jej zawarcia. Na rynku finansowym brak jest przykładów kredytu ukształtowanego w sposób proponowany przez G. B. (hybryda kredytu złotego z oprocentowaniem określonym według stopy referencyjnej dla waluty obcej), zatem trudno zakładać, że umowa zostałaby zawarta na tak określonych warunkach (wykluczył to świadek M. D. – k.459). W konsekwencji ewentualna eliminacja spornych postanowień (§ 1 ust. 3 i 3a) winna prowadzić do skutku w postaci nieważności całej umowy, nie zaś próby przekształcenia kredytu waloryzowanego w czysto złotowy, czego domaga się strona powodowa. Mając na względzie powyższe konieczną pozostawała analiza zgłoszonego roszczenia w świetle przepisów dotyczących niedozwolonych postanowień umownych. Stosownie do treści art.

§ 1k.c.

postanowienia umowy zawieranej z konsumentem nieuzgodnione indywidualnie nie wiążą go, jeżeli kształtują jego prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (niedozwolone postanowienia umowne). Nie dotyczy to postanowień określających główne świadczenia stron, w tym cenę lub wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny. Uznanie konkretnej klauzuli umownej za niedozwolone postanowienie umowne w świetle przywołanego przepisu wymaga stwierdzenia łącznego wystąpienia obu wymienionych przesłanek, tj. "sprzeczności z dobrymi obyczajami", jak i "rażącego naruszenia interesów konsumenta (por. wyrok SN z dnia 29 sierpnia 2013 roku, I CSK 660/12, Lex nr 1408133). Istotą dobrych obyczajów jest szeroko rozumiany szacunek dla drugiego człowieka. W stosunkach z konsumentami powinien wyrażać się on informowaniem o wynikających z umowy uprawnieniach, niewykorzystywaniem uprzywilejowanej pozycji profesjonalisty przy zawieraniu umowy i jej realizacji, rzetelnym traktowaniu konsumenta jako równorzędnego partnera umowy. Za sprzeczne z dobrymi obyczajami można więc uznać działania zmierzające do niedoinformowania, dezorientacji, wywołania błędnego przekonania u konsumenta, wykorzystania jego niewiedzy lub naiwności. Działania te potocznie określa się jako nieuczciwe, nierzetelne, odbiegające in minus od przyjętych standardów postępowania. Naruszenie interesów konsumenta wynikające z niedozwolonego postanowienia musi być zarazem rażące, a więc szczególnie doniosłe (por. wyrok SA w Warszawie z 23 sierpnia 2011 r., VI ACa 262/2011 , Lex nr 951724). Bezspornym pozostaje fakt, że kwestionowane postanowienia (§ 1 ust. 3A oraz § 10 ust. 4 umowy) nie dotyczą głównych świadczeń stron, a jedynie tzw. klauzul spreadu walutowego (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 22 stycznia 2016 roku, I CSK 1049/14, OSNC 2016/11/134), przy czym postanowienia te zostały transponowane do umowy z powszechnie stosowanego przez pozwaną wzorca umownego. Oznacza to, że powód winien wykazać sprzeczność spornych postanowień z dobrymi obyczajami oraz rażące naruszenie ich interesów jako konsumentów. Niewystarczającym pozostają w tej mierze same twierdzenia stanowiące podstawę złożonego pozwu, czy też ewentualne odwoływanie się do orzeczeń Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumenta zapadłych w sprawach dotyczących zbliżonych wzorców umownych stosowanych przez instytucje bankowe (m.in. wyrok z dnia 14 grudnia 2010 roku, XVII Amc 426/09, (...), wyrok z dnia 27 grudnia 2010 roku, XVII Amc 1531/09, (...), wyrok z dnia 25 czerwca 2014 roku, VI ACa 1930/13, (...)), albowiem nie uwzględniają różnic pomiędzy kontrolą incydentalną wzorca dokonywaną przez sąd w realiach konkretnej sprawy, a kontrolą abstrakcyjną dokonywaną przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Kontrola incydentalna polega na badaniu treści postanowień konkretnej umowy i przy założeniu, że postanowienia kontrolowanej umowy mogą być lub są zaczerpnięte z wzorca umowy, pośrednio skutkuje również kontrolą postanowień samego wzorca. Ma ona na celu ochronę indywidualnych interesów konsumenta a jej następstwem nie jest eliminacja niedozwolonego postanowienia wzorca umowy z obrotu, a jedynie stwierdzenie - na potrzeby konkretnej sprawy między konsumentem a jego kontrahentem - że konsument w ramach umowy zawartej z kontrahentem nie jest związany konkretnym postanowieniem umowy. Drugi rodzaj kontroli skierowany jest wprost na treść postanowień wzorca; kontrola taka dokonywana jest niezależnie od tego, czy doszło do zawarcia umowy między stronami, ponieważ jej punktem odniesienia nie jest żadna konkretna umowa (konkretny stosunek prawny) i jej postanowienia, lecz wyłącznie wzorzec umowy stosowany przez uczestnika obrotu i treść postanowień tego wzorca (tzw. kontrola abstrakcyjna). W przeciwieństwie do kontroli incydentalnej, której skutkiem jest wyłącznie stwierdzenie bezskuteczności konkretnego postanowienia umowy na podstawie art.

§ 1

k.c., konsekwencją dokonania kontroli abstrakcyjnej jest wyeliminowanie z obrotu postanowień wzorca umowy, które z dużym prawdopodobieństwem w większości umów z konsumentami powinny być zakwalifikowane jako klauzule abuzywne (por. postanowienie SN z dnia 25 października 2012 roku, I CZ 135/12, Lex nr 1293690). Ocena ewentualnej abuzywności konkretnego postanowienia umownego wymaga rozważenia interesu powoda w odniesieniu do okoliczności zawarcia konkretnej umowy kredytowej. Tym samym uznanie danej klauzuli za abuzywną przez Sąd Okręgowy w Warszawie – Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie oznacza automatycznie zwolnienia powoda z obowiązku wykazania w danej sprawie, że konkretne postanowienie umowy jest sprzeczne z dobrymi obyczajami i rażąco narusza jego interesy jako konsumenta. Przyjęcie odmiennego poglądu stanowiłoby nieuprawnione zatarcie różnicy między kontrolą abstrakcyjną i incydentalną danego wzorca, a przy tym czyniłoby zbędnym badanie tych okoliczności przez sąd w realiach niniejszej sprawy. Innymi słowy sąd byłby związany rozstrzygnięciem zapadłym w ramach kontroli abstrakcyjnej. Takie stanowisko nie znajduje zaś uzasadnienia w obowiązujących przepisach ustawy, które na gruncie art.

k.c. nakładają na sąd obowiązek dokonania kontroli incydentalnej postanowienia umownego. Jednocześnie należy mieć na względzie obowiązującą w procesie cywilnym zasadę ciężaru dowodu, zgodnie z którą strona zobowiązana jest udowodnić fakty, z których wywodzi dla siebie korzystne skutki prawne – art. 6 k.c. w zw. z art. 232 k.p.c. W niniejszej sprawie powód zobowiązany był wykazać fakt, że postanowienia umowne związane z waloryzacją (§ 1 ust. 3a i § 10 ust. 4) stanowiły niedozwolone postanowienia umowne. Wykazanie tych okoliczności warunkowało bowiem zasadność dochodzonych roszczeń w kontekście podstawy prawnej opartej na nienależnym świadczeniu. W obu przypadkach G. B. nie zdołał udowodnić faktu rażącego naruszenia jego interesów w chwili zawierania umowy. Chwila dokonania tej oceny nie może być aktualnie przedmiotem jakichkolwiek sporów. Zgodnie bowiem z treścią uchwały siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 20 czerwca 2018 roku (III CZP 29/17, Biul. (...)) oceny, czy postanowienie umowne jest niedozwolone (art. 3851 § 1 k.c.), dokonuje się według stanu z chwili zawarcia umowy. Stanowisko to pozostaje w zgodzie z art. 4 ust. 1 Dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 roku w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz.U.UE.L.1993.95.29). Zdaniem Sądu w niniejszym składzie tak postrzegany wzorzec kontroli, a więc z pominięciem okoliczności towarzyszących wykonaniu samej umowy, ogranicza w istocie nie tylko inicjatywę dowodową strony powodowej, ale również możliwość ustalenia podstawowych przesłanek skutkujących stwierdzeniem abuzywności spornego postanowienia, w szczególności sprzeczności z dobrymi obyczajami oraz rażącego pokrzywdzenia interesu konsumenta. Powoduje bowiem konieczność czysto hipotetycznego badania treści postanowienia, które w chwili zawierania umowy jest w pełni akceptowane przez jej strony. Nie można bowiem inaczej postrzegać decyzji powoda o zawarciu umowy, która w okolicznościach jej podpisywania była uznawana za najkorzystniejszą dostępną ofertę. Brak przy tym danych, które wskazywałyby na brak świadomości konsumenta w chwili zaciąganiu kredytu, wykorzystania przez bank przymusowej jego pozycji, czy innej wady oświadczenia woli, która zmieniłaby obraz sytuacji. Próba zaś wywodzenia przesłanki rażącego naruszenia interesów opiera się na dokonanej post factum analizie wykonywania samej umowy, która co istotne przez długi okres czasu nie była przez klienta banku kwestionowana (pozew złożony w dniu 12 września 2017 roku, a więc 10 lat po zawarciu umowy). Skoro zatem Sąd winien odrzucić względy związane z faktyczną realizacją postanowień umownych to brak jest jakichkolwiek argumentów, które uzasadniałyby naruszenie interesów G. B. w dniu zawarcia umowy, a do tego w sposób rażący. Zgromadzony w sprawie materiał dowodowy wskazuje, że powód przed zawarciem umowy kredytu z pozwanym dysponował wiedzą nie tylko o jej treści, ale również sposobie jej wykonania. Nie sposób inaczej potraktować decyzji o zawarciu kolejnej umowy kredytowej na tożsamych warunkach z tym samym bankiem, skoro rok wcześniej (23 sierpnia 2006 roku) G. B. zawarł z (...) Bankiem umowę nr (...) o kredyt hipoteczny dla osób fizycznych (...) waloryzowany kursem (...). Jednocześnie powód zdecydował się na ofertę pozwanego banku biorąc pod uwagę w szczególności takie parametry jak : oprocentowanie, prowizja, marża, a także okres i cel kredytowania. Nie można również pominąć, że G. B. był w stanie wynegocjować obniżenie marży banku do poziomu 1,20 %, prowizja z tytułu udzielenia kredytu wynosiła jedynie 0,70 %, a kredytobiorca dysponował możliwością wcześniejszej spłaty kredytu bez jakichkolwiek dodatkowych opłat (§ 12 ust. 2 umowy). Przedstawione czynniki były dla niego na tyle atrakcyjne, że uznał umowę za dobrą inwestycję. Nadto wprost wskazał, że gdyby na rynku dostępna była wówczas lepsza oferta to zdecydowałby się na nią. G. B. miał również świadomość, że bank będzie stosował kury waluty obcej wynikające z prowadzonej przez niego tabeli kursowej dla określenia wartości poszczególnych rat, zaś kurs kupna jest wyższy od kupna sprzedaży. Wreszcie decyzja o wyborze kredytu waloryzowanego kursem (...) była świadoma i przemyślana, a wynikała ze znanych powodowi uwarunkowań rynkowych, w tym wyższego oprocentowania kredytów złotowych. Ryzyko wahań kursowych waluty obcej było również znane kredytobiorcy w dacie zawarcia umowy. Należy zatem przyjąć, że decyzja o podpisaniu umowy kredytu hipotecznego waloryzowanego kursem (...) była świadoma i poprzedzona rozważaniem innych dostępnych opcji. W dalszej kolejności należy zauważyć, że wysokość kursu kupna i sprzedaży z tabeli kursowej na datę zawarcia umowy (10 września 2007 roku) oraz uruchomienia kredytu (13 września 2007 roku) mieściła się w ramach stosowanych przez inne banki (m.in. (...), (...) Bank, G. (...) Bank, (...), (...) P., Bank (...) czy (...)), a w odniesieniu do kursów stosowanych przez Narodowy Bank Polski różnica nie przekraczała 4 groszy. Nic nie stało również na przeszkodzie, aby powód przed powzięciem decyzji o zawarciu umowy sprawdził tabele kursowe stosowane przez pozwany bank, tym bardziej, że przez okres roku były one wykorzystywane dla celów obsługi tożsamego produktu finansowego (umowa z dnia 23 sierpnia 2006 roku). Analiza tych wartości na dzień 1 – go każdego miesiąca (odpowiednik daty spłaty z umowy) w okresie 2 lat poprzedzających zaciągnięcie kredytu prowadzi do konkluzji, że kurs sprzedaży waluty obcej stosowany przez pozwanego był wyższy średnio o 2,18 grosza od kursu sprzedaży NBP oraz 4,55 grosza od kursu średniego NBP. W tych okolicznościach teza o naruszeniu interesów powoda jako konsumenta, a do tego w stopniu rażącym pozostaje wątpliwa. Ekspertyza biegłego oraz wiedza znana Sądowi z urzędu z innych postępowań o zbliżonej tematyce wskazuje również na znaczącą korelację zmian kursowych pozwanego banku oraz Narodowego Banku Polskiego na przestrzeni lat. Trudno zatem przyjąć, aby w tych konkretnych realiach pozwany bank korzystał z hipotetycznego uprawnienia do dowolnego kształtowania kursu waluty obcej, a przy tym w sposób godzący rażąco w interesy konsumenta. Warunki zaproponowane przez (...) Bank były dla powoda najkorzystniejsze i nie brał on pod uwagę wzięcia kredytu w innym banku w tamtym okresie. Miał przy tym możliwość zapoznania się z treścią umowy przed jej podpisaniem, a jego decyzji w przedmiocie zawarcia umowy nie zmienił nawet niejasny sposób określenia mechanizmu kształtowania kursów waluty obcej. W świetle powyższych okoliczności brak jest podstaw do uznania, że zaproponowane warunki umowy naruszały interesy powoda jako konsumenta w sposób rażący. Sam fakt posiadania statusu konsumenta nie zwalnia go z obowiązku zachowania spokoju, rozwagi oraz ostrożności, w szczególności w przypadku zaciągnięcia zobowiązania, którego wartość jest znaczna, a przy tym waloryzowana w obcej walucie, przy jednoczesnym długoletnim okresie trwania stosunku łączącego strony. Ewentualny brak wnikliwej analizy treści umowy może stanowić co najmniej okoliczność obciążającą powoda w świetle pojęcia rozsądnego, rozważnego konsumenta. Przepis art. 22 1 k.c. nie wyznacza cech podmiotu uważanego za konsumenta, takich jak wymagany zakres wiedzy i doświadczenia w obrocie, stopień rozsądku i krytycyzmu wobec otrzymywanych informacji handlowych. Określenie tych przymiotów następuje w toku stosowania przepisów o ochronie konsumentów, z uwzględnieniem okoliczności konkretnej sprawy. Na ogół przyjmowany jest wzorzec konsumenta rozważnego, świadomego i krytycznego, który jest w stanie prawidłowo rozumieć kierowane do niego informacje (por. wyrok SN z dnia 8 czerwca 2004 r., I CK 635/03, Lex nr 846537, wyrok SN z dnia 13 czerwca 2012 r., II CSK 515/11, Lex nr 1231312). Warto również zauważyć, że biorący kredyt, zwłaszcza długoterminowy z przeliczeniem zobowiązań okresowych (rat spłacanego kredytu) według umówionej waluty (klauzula walutowa) ponosi ryzyko polegające albo na płaceniu mniejszych rat w walucie kredytu, albo większych, niż to wynika z obliczenia w tej walucie, gdyż na wysokość każdej raty miesięcznej wpływa wartość kursowa waluty kredytu w stosunku do waluty waloryzacji tego kredytu. Podobne ryzyko ponosi kredytodawca, który wprawdzie ma osiągnąć tylko zwrot kwoty udzielonego kredytu z odsetkami, ale w razie zawarcia klauzuli walutowej może poszczególne raty mieć większe po przeliczeniu, albo mniejsze, zależne od różnic kursowych (por. wyrok SN z dnia 24 maja 2012 roku, II CSK 429/11, Lex nr 1243007). Powód podpisał umowę z pozwanym bankiem, a więc najwyraźniej odpowiadały mu zaproponowane warunki, w szczególności oprocentowanie na dzień zawarcia umowy, okres kredytowania, wysokość opłat, prowizji i innych kosztów okołokredytowych. Powód nie był zobligowany do wzięcia kredytu w pozwanym banku, miał przy tym wiedzę o sposobie wykonywania umowy, zaś jego wykształcenie (ekonomiczne) oraz wykonywany zawód (przedstawiciel oddziałów kredytów korporacyjnych w (...) Banku (...)) jedynie potwierdzają podstawy dokonanego wyboru. Skoro wybrał ofertę, która była dla niego najkorzystniejsza w tym momencie, to jego decyzja była świadoma i przemyślana. W powyższym świetle argumentacja powoda dotycząca niedozwolonego charakteru zapisów umownych sprowadza się do oceny sposobu wykonywania umowy na przestrzeni poszczególnych lat, a więc jest dokonywana post factum, co nie może uzasadniać wykazania przesłanki naruszenia jego interesów, a do tego w sposób rażący na datę zawarcia umowy. Dotychczasowe rozważania prowadzą do konkluzji, że roszczenie powoda nie mogło opierać się o treść przepisów regulujących instytucję nienależnego świadczenia. Inną kwestią pozostaje natomiast sama ocena realizacji spornych postanowień na etapie wykonywania umowy, przy czym aspekt ten może być rozważany w zakresie odpowiedzialności kontraktowej, co będzie stanowiło przedmiot omówienia w dalszej części wywodów. Odnosząc się jednak w dalszej mierze do podstawy prawnej opartej o konstrukcję nienależnego świadczenia należy zaznaczyć, że w myśl art. 410 § 2 k.c. świadczenie jest nienależne i podlega zwrotowi, jeżeli ten, kto je spełnił, nie był w ogóle zobowiązany lub nie był zobowiązany względem osoby, której świadczył, albo jeżeli podstawa świadczenia odpadła lub zamierzony cel świadczenia nie został osiągnięty, albo jeżeli czynność prawna zobowiązująca do świadczenia była nieważna i nie stała się ważna po spełnieniu świadczenia. Żadna ze wskazanych przesłanek nie została wykazana w toku niniejszego postępowania. Warto zwrócić uwagę, że przewidziana w prawie polskim sankcja bezskuteczności niedozwolonego postanowienia umownego nie stoi w opozycji do instytucji nieważności czynności prawnej sprzecznej z ustawą lub zasadami współżycia społecznego (art. 58 § 1 i 2 k.c.). Niezwiązanie konsumenta niedozwolonym postanowieniem umownym nie oznacza jeszcze nieważności czynności prawnej, w tym np. umowy kredytowej. Co więcej, ewentualny brak jasności co do treści stosunku prawnego celem ochrony sfery uprawnień kredytobiorców (w odniesieniu do spreadów walutowych) uległ dezaktualizacji z dniem 21 sierpnia 2009 roku kiedy G. B. zawarł z (...) Spółką Akcyjną z siedzibą w W. aneks do umowy kredytowej z dnia 10 września 2007 roku, na podstawie którego uzyskał możliwość spłaty zobowiązania bezpośrednio w walucie obcej – franku szwajcarskim. Modyfikacja treści stosunku umownego w tej mierze wyprzedziła o 2 lata nowelizację ustawy Prawo Bankowe (Dz.U. 2011, Nr 165, poz. 984), w ramach której wprowadzono ust. 3 do art. 69, zgodnie z którego treścią w przypadku umowy o kredyt denominowany lub indeksowany do waluty innej niż waluta polska, kredytobiorca może dokonywać spłaty rat kapitałowo-odsetkowych oraz dokonać przedterminowej spłaty pełnej lub częściowej kwoty kredytu bezpośrednio w tej walucie. Powyższe oznacza, że w ramach tzw. kredytów waloryzowanych kredytobiorca uzyskał możliwość spłaty kredytu w walucie będącej podstawą waloryzacji. W konsekwencji dysponuje narzędziem, które umożliwia mu realizację zobowiązania względem instytucji finansowej z pominięciem stosowanego przez bank mechanizmu tzw. spreadu walutowego (przeliczenie wartości świadczenia wyrażonego w walucie obcej na walutę polską przy użyciu kryteriów zapisanych w umowie – w tym konkretnym przypadku według Tabeli Kursowej). W realiach niniejszej sprawy powód skorzystał z takiej możliwości i od września 2009 roku spłaca miesięczne raty kredytu bezpośrednio we franku szwajcarskim. W tym miejscu należy odwołać się do poglądu wyrażonego przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 19 marca 2015 roku, zgodnie z którym kredytobiorca nie ma interesu prawnego w wytoczeniu powództwa o ustalenie, że niedozwolone są postanowienia umowy o kredyt denominowany lub indeksowany do waluty innej niż waluta polska, zawartej przed wejściem w życie ustawy z dnia 29 lipca 2011 roku o zmianie ustawy - Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2011 r. Nr 165, poz. 984) - niezawierające szczegółowych zasad określania sposobów i terminów ustalania kursu wymiany walut, na podstawie którego w szczególności wyliczana jest kwota kredytu, jego transz i rat kapitałowo-odsetkowych oraz zasad przeliczania na walutę wypłaty albo spłaty kredytu (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 19 marca 2015 roku, IV CSK 362/14, OSNC-ZD 2016/3/49). W uzasadnieniu powyższego orzeczenia wskazano wprost, że znowelizowany art. 69 ust. 3 stanowi narzędzie prawne, które pozwala wyeliminować z obrotu postanowienia umowne zawierające niejasne reguły przeliczania należności kredytowych, zarówno na przyszłość, jak i w odniesieniu do wcześniej zawartych umów w części, która pozostała do spłacenia. W tym zakresie abuzywność postanowień umownych została usunięta. W przypadku zaś części kredytu, który został już spłacony sytuacja kształtuje się odmiennie, gdyż rozwiązania wprowadzone nowelą prawa bankowego nie obejmują spłaconych należności. Pomimo to częściowa spłata kredytu odbyła się według konkretnych zasad, a spłata została dokonana przy zastosowaniu określonego sposobu przeliczeń. Nawet, jeżeli był on niejasny według treści zaskarżonych postanowień umownych, to z chwilą dokonania spłaty został skonkretyzowany. W rezultacie niedozwolony (abuzywny) charakter tych postanowień został wyeliminowany (por. uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 19 marca 2015 roku, IV CSK 362/14, OSNC-ZD 2016/3/49). Sąd w niniejszym składzie podziela w całej rozciągłości powyżej zaprezentowane stanowisko Sądu Najwyższego, które znajduje potwierdzenie również w orzecznictwie sądów powszechnych (por. m.in. wyrok Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 4 października 2016 roku, I ACa 645/16, Lex nr 2144763, wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 22 czerwca 2016 roku, I ACa 992/15, Lex nr 2087794, wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z dnia 29 marca 2017 roku, I ACa 1233/16, Lex nr 2287417, wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 9 lutego 2018 roku, I ACa 1861/16, Lex nr 2449736, wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z dnia 17 listopada 2016 roku, III Ca 1258/16, Lex nr 2179839). Nie można przy tym również stracić z pola widzenia, że kursy kupna i sprzedaży walut obcych stosowane są także przez Narodowy Bank Polski, przy czym stanowią jedynie pewne uśrednienie. Trudno znaleźć w powszechnym obrocie podmiot (bank, instytucja finansowa, kantor), który oferowałby walutę obcą na warunkach bardziej preferencyjnych niż publikowane przez Narodowy Bank Polski. Stosownie zaś do treści uchwały nr 51/2002 zarządu Narodowego Banku Polskiego z dnia 23 września 2002 roku w sprawie sposobu wyliczania i ogłaszania bieżących kursów walut obcych kursy kupna i sprzedaży franka szwajcarskiego obliczane są na podstawie średniej arytmetycznej dla EUR wyliczonej na podstawie danych uzyskiwanych od 10 komercyjnych banków uśrednionej po odrzuceniu dwóch skrajnych notowań, a następnie odniesionej do rynkowych kursów (T. R., B.) EUR do poszczególnych walut. Jednocześnie kurs kupna stanowi średnią arytmetyczną obniżoną o 1 %, zaś kurs sprzedaży powiększoną o 1 %. Nie ulega również wątpliwości, że instytucje finansowe nabywając środki dewizowe ponoszą koszt ich zakupu, który rekompensowany jest następnie poprzez stosowanie różnicy kursu kupna i sprzedaży. Z tych względów kurs danej waluty przyjmowany przez komercyjną instytucję jest wyższy niż publikowany przez Narodowy Bank Polski. Nie oznacza to jednak, że takie działanie (tzw. spread walutowy) jest nielegalne. Zaprezentowana argumentacja nie stoi w opozycji do treści dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 roku w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich. Punktem wyjścia pozostaje stwierdzenie, że dyrektywa wiąże każde Państwo Członkowskie, do którego jest kierowana, w odniesieniu do rezultatu, który ma być osiągnięty, pozostawia jednak organom krajowym swobodę wyboru formy i środków (art. 288 akapit 3 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej). Implementacja omawianego aktu do polskiego porządku prawnego została dokonana w drodze ustawy z dnia 2 marca 2000 roku o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny (Dz.U. 2000, Nr 22, poz. 271 z późń. zm.), w ramach której ustawodawca na podstawie art. 18 pkt 1 – 5 oraz art. 19 pkt 3 ustawy nowelizującej wprowadził model kontroli wzorca umownego o charakterze indywidualnym (odpowiednio art. 384 – 385 4 k.c.) oraz generalnym (art. 479 1 – 479 45 k.p.c.). Z uwagi na przedmiot niniejszego postępowania szczególną uwagę należy skupić na kwestii kontroli indywidualnej oraz związanej z nią definicji nieuczciwego warunku. W myśl art. 3 dyrektywy warunki umowy, które nie były indywidualnie negocjowane, mogą być uznane za nieuczciwe, jeśli stoją w sprzeczności z wymogami dobrej wiary, powodują znaczącą nierównowagę wynikających z umowy, praw i obowiązków stron ze szkodą dla konsumenta. Konfrontując treść tego zapisu z normą art.

§ 1k.c.

należy stwierdzić, że ustawodawca europejski posłużył się zwrotem „znacząca nierównowaga wynikająca z umowy”, zaś polski formułą „rażąco naruszając interesy konsumenta”. Nie wdając się bardziej szczegółowo w wywody natury semantycznej i ewentualnej różnicy między tymi dwoma pojęciami, nie sposób nie dostrzec, że w obu przypadkach założono, iż wykazanie przesłanek braku indywidualnego uzgodnienia, a także kształtowania praw i obowiązków w sposób sprzecznym z dobrymi obyczajami nie jest wystarczające do nadania danemu postanowieniu charakteru czy to postanowienia abuzywnego (art.

§ 1k.c.), czy też nieuczciwego warunku (art.

3 dyrektywy). W obu przypadkach koniecznym jest wykazanie rażącego pokrzywdzenia konsumenta (znaczącej nierównowagi) na datę zawierania umowy. W wyroku z dnia 16 stycznia 2014 roku (sprawa C – 226/12, LEX nr 1408995) Trybunał Sprawiedliwości stwierdził, że artykuł 3 ust. 1 dyrektywy 93/13 w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich należy interpretować w taki sposób, iż do tego, by istniała znacząca nierównowaga, nie jest konieczne, by koszty obciążające konsumenta na mocy postanowienia umownego miały względem niego istotny ekonomiczny wpływ w świetle kwoty danej transakcji, lecz nierównowaga ta może wynikać z samego faktu wystarczająco poważnego naruszenia sytuacji prawnej, w której konsument, jako strona danej umowy, znajduje się na mocy właściwych przepisów krajowych, czy to w postaci ograniczenia treści praw, które zgodnie z rzeczonymi przepisami przysługują mu na podstawie tej umowy, czy to przeszkody w ich wykonywaniu, czy też nałożenia na niego dodatkowego obowiązku, którego nie przewidują normy krajowe, zaś sąd odsyłający powinien do celów oceny ewentualnego istnienia znaczącej nierównowagi brać pod uwagę charakter towarów lub usług, których umowa dotyczy, poprzez odniesienie do wszelkich okoliczności towarzyszących jej zawarciu oraz do wszystkich innych warunków tej umowy. Ostatecznie zatem ocena charakteru danego postanowienia spoczywa na sądzie krajowym, co potwierdzają nie tylko inne orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej na kanwie art. 3 dyrektywy (por. m.in. wyroki : w sprawie R. A. i in. v. (...) SA, C – 186/16, w sprawie (...) SA v. J. G., C – 421/14, czy też postanowienie w sprawie (...) SA v. M. R. Q. i W. C. P. oraz B. de (...) SA v. J. T. i M. M. J., C-537/12 oraz zawarte w nich wskazania dla sądów krajowych celem analizy istnienia nierównowagi), ale sama istota funkcjonowania tego organu, który został powołany do orzekania w trybie prejudycjalnym (art. 267 (...)) m.in. odnośnie wykładni Traktatów rozumianych jako akty prawa pierwotnego oraz pochodnego (w tym dyrektyw). Kierując się tymi wskazówkami, jak również charakterem kontroli indywidualnej wzorca umownego, Sąd nie stwierdził w realiach ustalonego stanu faktycznego, aby poszczególne postanowienia miały charakter abuzywny. Stwierdzając brak podstaw do uwzględnienia roszczenia na podstawie twierdzeń o nieważności poszczególnych postanowień umownych, a także ich niedozwolonym charakterze, Sąd poddał analizie sformułowane żądanie w kontekście normy art. 471 k.c. Ewentualna odpowiedzialność kontraktowa banku wymagała uprzedniego udowodnienia, że pozwany bank nienależycie wywiązywał się z ciążących na nim obowiązków kontraktowych, w szczególności stosował kurs waluty obcej w wymiarze wykraczającym poza ekonomicznie uzasadnioną wartość, przy czym jedynie w okresie do sierpnia 2009 roku. Z chwilą rozpoczęcia przez powoda spłat bezpośrednio w walucie waloryzacji kwestia kursów wyznaczanych przez pozwany bank pozostaje prawnie irrelewantna dla celów rozstrzygnięcia niniejszej sprawy. Jednocześnie nie są dla Sądu zrozumiałe argumenty powoda o dalszym ponoszeniu zawyżonych kosztów spłaty w związku z zakupem waluty obcej w kantorach (uzasadnienie pozwu – k.7 akt sprawy). Sąd w niniejszym składzie nie odbiera w żadnej mierze uprawnienia do wykazania, że raty faktycznie uiszczone pozostawały nadpłacone, niemniej jednak wykazanie tej okoliczności wymaga odwołania się do wiadomości specjalnych, przede wszystkim zaś wiedzy z zakresu ekonomii i bankowości, która pozwoli na stwierdzenie, czy stosowany przez instytucję bankową tzw. spread walutowy pozostawał zawyżony ponad uzasadnioną ekonomicznie marżę banku z tego tytułu. Dopiero tak ustalone fakty mogą stanowić podstawę formułowania roszczeń względem banku w oparciu o reżim odpowiedzialności kontraktowej (art. 471 k.c. i nast.). Zakładając bowiem dalsze związanie stron umowy pierwotnie ustalonymi postanowieniami powodowie mają pełne prawo udowodnić, że bank naruszał równowagę kontraktową stron poprzez kształtowanie różnic kursowych franka szwajcarskiego (tzw. spread walutowy) ponad normę uzasadnioną w świetle racjonalnych i obiektywnie weryfikowalnych mierników ekonomicznych, w szczególności wykraczając ponad uzasadnioną ekonomicznie marżę z tego tytułu (por. uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z dnia 19 marca 2015 roku, IV CSK 362/14, Lex nr 1663827). Żadna z przedstawionych okoliczności nie została jednak wykazana. Przeprowadzona ekspertyza z zakresu finansów i ekonomii wskazała bowiem, że stosowany przez pozwany bank spread walutowy był uzasadniony ekonomicznie, nie odbiegał od innych spreadów stosowanych przez pozostałe banki (wręcz był jednym z najniższych), a jego wysokość pozostawała na akceptowalnym i racjonalnym poziomie, a zatem poszczególne kursy kupna i sprzedaży franka szwajcarskiego nie były zawyżone. W tym miejscu należy zaznaczyć, że pełną aktualność zachowują rozważania poczynione uprzednio w ramach oceny zgromadzonego materiału dowodowego, w związku z czym ponowne ich powielenie nie znajduje większego uzasadnienia. Problematyka oceny zasadności stosowanych kursów waluty obcej musi odwoływać się poprzez porównanie do parametrów wykorzystywanych przez instytucje rynku finansowego (kursy kupna, sprzedaży oraz spread). Jak słusznie wskazał biegły banki jako niezależne instytucje finansowe w ramach przysługującej im wolności gospodarczej kształtują kursy kupna i sprzedaży walut. W konsekwencji istota problemu sprowadza się nie tyle do przedstawienia szczegółowego algorytmu wyznaczenia tych kursów przez bank (vide : uzupełniająca ustna opinia biegłego k.714v), lecz analizy poszczególnych wartości w świetle uwarunkowań rynkowych panujących w danym momencie. Skoro bowiem każdy z uczestników rynku finansowego kształtuje kursy walut w sposób jednostronny tzn. bez realnego wpływu na ich wysokość drugiej strony umowy (kredytobiorcy), a przy tym uprawnienia tego nie sposób im odebrać, to jedynym dostępnym narzędziem staje się odniesienie stosowanych kursów do wartości średnio – rynkowych. Takie podejście jawi się jako racjonalne, a przy tym odpowiada zasadom doświadczenia życiowego i prawidłowego rozumowania, co uzasadniają dalsze argumenty. Po pierwsze, brak jest jakichkolwiek podstaw do uznania, że instytucje bankowe pozostają w swego rodzaju milczącej zmowie mającej na celu prowadzenie zawyżonych tabel kursowych prowadzących do świadomego pokrzywdzenia klientów, w tym zarówno konsumentów, jak i przedsiębiorców, a w szczególności kredytobiorców posiadających saldo zadłużenia we franku szwajcarskim. Gdyby hipoteza ta była prawdziwa to nie sposób wytłumaczyć metodologii wyznaczenia kursów średnich przez bank centralny, który nie opiera się na swoich własnych analizach, czy badaniach rynku, lecz wykorzystuje kursy stosowane przez instytucje bankowe, poddając je stosownemu uśrednieniu. Po wtóre, pozwany bank prowadzi od wielu lat jedną tabelę kursową dla wszystkich transakcji opartych na walutach obcych. Skoro nie jest publikowana oddzielna tabela dla kredytobiorców posiadających kredyty hipoteczne waloryzowane kursem waluty obcej to również wątpliwym pozostaje kreowanie tezy o świadomym zawyżaniu kursu celem uzyskania nienależnych zysków. Działanie takie wpływałoby na całą grupę klientów, a nie tylko kredytobiorców posiadających zadłużenie wyrażone we franku szwajcarskim. Po trzecie, od wielu lat zarówno (...) (jego poprzednik : (...) Bank) oraz inne banki, których kursy uwzględniono w stanie faktycznym posiadają status tzw. dealerów rynku pieniężnego. Trudno przyjąć, aby bank centralny nadał tego typu uprawnienie podmiotowi stosującemu praktyki odbiegające od średnich rynkowych. Po czwarte, jednostronne wyznaczenie kursu waluty obcej stanowi nie tylko uprawnienie, ale także powinność banku, którą należy rozumieć w ten sposób, że długotrwałe i wyraźne odstępstwo od średnich rynkowych będzie poddane weryfikacji ze strony jego uczestników, w tym utratą zaufania, klientów oraz statusu, co wpływa bezpośrednio na przychody. Innymi słowy, wyznaczanie zawyżonych kursów stanowi tzw. broń obusieczną tj. może przynieść zwiększony dochód w krótkoterminowym okresie, ale zdecydowanie więcej strat w prognozie długoterminowej. Po piąte, odwołanie się do norm średnich pozwala na wykluczenie wartości wykraczających poza ekonomicznie uzasadnioną i akceptowalną granicę, która w świetle przedłożonej opinii wynosi po 5 % od kursu średniego w przypadku kursu kupna i sprzedaży. Zakwestionowanie zaś takiej metodologii otwiera drogę do negowania w analogiczny sposób innych powszechnie stosowanych przez instytucje finansowe instrumentów np. marży (jako składnika oprocentowania), prowizji z tytułu udzielenia kredytu, czy też wysokości oprocentowania. W większości przypadków można bowiem wskazać podmiot, w którego ofercie jeden ze wskazanych powyżej parametrów jest niższy od uzyskanego w ramach zawartej przez konsumenta umowy. Tak jednak działa gospodarka wolnorynkowa, w związku z czym sama identyfikacja konkretnej wartości jako odbiegającej in plus bądź in minus od wartości uśrednionej nie przesądza jeszcze o jej nieadekwatności do realiów rynkowych. Po szóste, wysokość spreadu walutowego kształtowana jest w odniesieniu do panujących aktualnie uwarunkowań rynkowych, co oznacza, że nie ma on wartości stałej. Teza ta znajduje potwierdzenie nie tylko w treści złożonej ekspertyzy oraz zeznań świadka M. D., ale również danych przedstawionych w formie tabelarycznej w ramach stanu faktycznego oraz wysokości tego parametru stosowanego przez bank centralny (na przestrzeni lat od 1 % do 2,5 %, przy czym aktualnie 2 %). W świetle powyższych argumentów, jak również całokształtu zgromadzonego materiału dowodowego Sąd nie stwierdził jakiegokolwiek naruszenia przez bank obowiązków kontraktowych w związku z ustalaniem wysokości kursów waluty obcej. Stosowany przez pozwanego spread walutowy (od 4,4 % do 6 %) nie zbliżył się w żadnej mierze do wartości granicznej wskazanej przez biegłego (tj. 10 %), zmiany kursów franka szwajcarskiego każdorazowo podążały za notowaniami średnimi banku centralnego, a ich szczegółowe wartości nie tylko mieściły się w granicach rynkowych, ale były jednymi z niższych spośród innych uczestników rynku finansowego. Dane przedstawione w ramach ustaleń faktycznych wprost wskazują, że kurs sprzedaży waluty obcej pozwanego banku w okresie od listopada 2007 roku do sierpnia 2009 roku był średnio wyższy o 3,69 grosza względem banku centralnego, 0,76 grosza względem (...) Banku (...), 0,19 złotego względem banku (...) i 0,79 grosza względem Banku (...), a z drugiej strony średnio niższy o 1,69 grosza względem banku (...), 4,70 grosza względem G. Bank, 2,11 grosza względem banku (...), 0,93 grosza względem banku (...), 2,12 grosza względem A. Banku, 1,19 grosza względem banku (...) oraz 0,73 grosza względem banku (...). Oznacza to, że w grupie 11 instytucji bankowych średni kurs sprzedaży (im niższy tym korzystniejszy) (...) Spółki Akcyjnej plasował ten bank na 4 lokacie pod względem konkurencyjności jego kursów. Analogicznie w przypadku daty uruchomienia kredytu kurs kupna pozwanego banku był o 3,2 grosza niższy względem banku centralnego, jednakże wyższy od wszystkich pozostałych banków (1,07 grosza względem M., 1,57 grosza względem G. Banku, 0,75 grosza względem (...) Banku (...), 1,02 grosza względem banku (...), 1,46 grosza względem banku (...), 0,26 grosza względem Banku (...) oraz 0,46 grosza względem Banku (...)). W tym zaś przypadku wyższa wartość kursu kupna jest korzystniejsza dla potencjalnego klienta. Przedstawione okoliczności nie dały zatem podstaw do aktualizacji w realiach niniejszej sprawy przesłanek odpowiedzialności kontraktowej. Na marginesie powyższych rozważań należy odnieść się do dwóch dalszych kwestii. Po pierwsze, stosownie do rekomendacji zarządu (...) Banków (...) z dnia 23 stycznia 2015 roku w sprawie działań ograniczających skutki skokowego wzrostu kursu (...) zaproponowano m.in. istotne obniżenie tzw. spreadu walutowego celem odczuwalnego obniżenia wysokości płaconych przez klientów rat kredytowych. Sama treść przedmiotowego dokumentu, w tym podstawa obniżenia spreadu walutowego prowadzi do oczywistego wniosku, zgodnie z którym nagły wzrost wartości franka szwajcarskiego (spowodowany decyzją Szwajcarskiego Banku (...) z dnia 15 stycznia 2015 roku o uwolnieniu kursu franka) przełożył się na zwiększenie rozmiaru zobowiązań klientów posiadających saldo zadłużenia w tej walucie obcej oraz odpowiadającej im zobowiązań banków z tytułu finansowania tych kredytów. W konsekwencji trafna pozostaje konkluzja biegłego, zgodnie z którą głównym celem zastosowania się przez instytucję bankowe do wskazanej rekomendacji było realne odciążenie osób posiadających kredyty waloryzowane frankiem szwajcarskim, a w ocenie Sądu również uspokojenie nerwowej sytuacji na rynku walutowym w związku z nagłym i znacznym umocnieniem się waluty obcej. Nie jest jednak uzasadnione formułowanie w oparciu o tą okoliczność tezy o zawyżonym spreadzie walutowym w latach poprzednich. Nie znajduje to bowiem większego odzwierciedlenia w danych ekonomicznych, w szczególności faktów takich strona powoda nie wykazała w toku trwającego postępowania. Nie można również stracić z pola widzenia, że problem różnic kursowych w przypadku powoda dotyczył jedynie okresu do sierpnia 2009 roku, a omawiana rekomendacja została opublikowana po upływie ponad 5 lat od chwili zmiany sposobu spłaty rat przez G. B.. Sąd nie akceptuje stanowiska powoda, który o ile w ogóle stara się dopuścić możliwość stosowania różnic kursowych, o tyle jedynie poprzez odniesienie wysokości spreadu z 2015 roku do lat poprzednich. Ponownie należy wskazać, że spread walutowy to instrument finansowy, którego poziom nie jest stały, a jego wysokość odpowiada aktualnym uwarunkowaniom rynkowym. A zatem mechaniczne przeniesienie jego rozmiaru z lat 2015 i następnych do okresu 2007 – 2009 nie może zasługiwać na aprobatę. W analogiczny sposób można byłoby bowiem kwestionować wysokość odsetek umownych i ustawowych (art. 359 k.c i art. 481 k.c., które na przestrzeni lat podlegają odpowiedniemu wartościowaniu, a trudno wszakże przyjąć, że skoro obecnie są one niższe niż w przeszłości to w tamtym czasie naliczanie ich według obowiązujących wówczas parametrów było niezasadne. Po wtóre, Sąd nie zgadza się w pełni z poglądem biegłego o uznaniu za adekwatne i obiektywnie weryfikowalne kursów Narodowego Banku Polskiego publikowanych w tabeli C – kursy kupna i sprzedaży. Nadanie tym wartościom tego typu charakteru jawi się jako pozorne poprzez sygnowanie tych kursów stanowiskiem banku centralnego. Nie można jednak pominąć tej istotnej okoliczności, że Narodowy Bank Polski nie określa poszczególnych kursów na podstawie własnych badań i analiz rynku, a jedynie odwołuje się do kursów stosowanych przez poszczególne instytucje bankowe poddając ich stosownemu uśrednieniu zgodnie z treścią uchwały nr 51/2002 zarządu Narodowego Banku Polskiego z dnia 23 września 2002 roku. Jeśli mamy zatem uznać za obiektywne i adekwatne kursy średnie banku centralnego to nie sposób odmówić tego typu charakteru kursom stanowiącym podstawę ich wyznaczenia, a więc stosowanym przez poszczególne instytucje bankowe. Sąd podtrzymuje w tym miejscu swoje stanowisko, zgodnie z którym każda wartość uśredniona opiera się na wartościach poddawanych uśrednieniu, a ich odstępstwo czy in plus, czy też in minus od wartości średniej nie oznacza jeszcze wadliwości, nieadekwatności, czy braku ekonomicznego uzasadnienie, jeżeli nie odbiegają one znaczenie od średnich rynkowych (rozumianych nie jako jedna wartość, lecz grupę czynników o tożsamej wartości). Jednocześnie zarówno złożona w niniejszej sprawie ekspertyza, jak również zasady doświadczenia życiowego potwierdzają, że w codziennych transakcjach kursy publikowane przez Narodowy Bank Polski nie są stosowane, a stanowią jedynie pewne odniesienie w ramach którego strony danego stosunku prawnego mogą określić opłacalność danej czynności w kontekście rachunku ekonomicznego. Z tych wszystkich względów powództwo podlegało oddaleniu w całości. Rozstrzygnięcie w przedmiocie kosztów procesu Sąd oparł na treści art. 102 k.p.c. uznając, że w niniejszej sprawie zachodzi szczególnie uzasadniony wypadek sprzeciwiający się obciążeniu powoda obowiązkiem ich zwrotu na rzecz pozwanej. Po pierwsze, przedmiotowa sprawa cechowała się szczególnym stopniem zawiłości, a problematyka nieważności poszczególnych postanowień, jak również abuzywności klauzul umownych stosownych przez pozwany bank stanowiła kanwę licznych nierzadko sprzecznych ze sobą rozstrzygnięć sądów powszechnych i wypowiedzi przedstawicieli doktryny. Po wtóre, argumentacja powoda w zakresie niejednoznaczności klauzul waloryzacyjnych, w tym braku przedstawienia czytelnego mechanizmu kształtowania kursów waluty obcej nie była całkowicie pozbawiona racji. Inną kwestią pozostawał brak wykazania pokrzywdzenia jego interesów jako konsumenta w sposób rażący, co stanowiło jedną z przyczyn niemożności uwzględnienia jego roszczenia. Po trzecie, G. B. wytaczając powództwo w niniejszej sprawie mógł pozostawać w uzasadnionym przekonaniu o słuszności podnoszonych racji, w szczególności odwołując się do stanowiska prezentowanego przez Rzecznika (...), którego Sąd w niniejszym składzie nie podziela. Nadto uwzględnić również należało fakt, że w niniejszej sprawie powództwo zostało wytoczone przez konsumenta przeciwko profesjonaliście – jednej z największych instytucji bankowych na rynku finansowym. W świetle przytoczonych okoliczności oraz całokształtu okoliczności niniejszej sprawy Sąd uznał, że obciążenie powoda obowiązkiem zwrotu kosztów procesu (w kwocie 5.417 złotych) byłoby niezasadne i godziło w poczucie sprawiedliwości. W toku niniejszego postępowania wygenerowane zostały również koszty sądowe, które tymczasowo poniósł Skarb Państwa w łącznej kwocie 262,42 złotych tytułem wynagrodzenia biegłego z zakresu ekonomii i finansów (k.677). Uwzględniając treść art. 113 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych Sąd nakazał pobrać od powoda na rzecz Skarbu Państwa – Sądu Rejonowego dla Łodzi – Śródmieścia w Łodzi kwotę 262,42 złotych tytułem nieuiszczonych kosztów sądowych.

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.