← Polska

I C 1402/13

Sygn. akt: I C 1402/13 WYROK W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ Dnia 20 grudnia 2018 r. Sąd Rejonowy w Gdyni I Wydział Cywilny w składzie następującym: Przewodniczący: SSR Małgorzata Żelewska Protoko

§ 1kc.

Zgodnie z art. 822 § 1 i 4 kc przez umowę ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej zakład ubezpieczeń zobowiązuje się do zapłacenia określonego w umowie odszkodowania za szkody wyrządzone osobom trzecim, względem których odpowiedzialność za szkodę ponosi ubezpieczający albo osoba, na której rzecz została zawarta umowa ubezpieczenia. Uprawniony do odszkodowania w związku ze zdarzeniem objętym umową ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej może dochodzić roszczenia bezpośrednio od zakładu ubezpieczeń. Na mocy natomiast art.

§ 1

kc, o ile nie umówiono się inaczej, suma pieniężna wypłacona przez zakład ubezpieczeń z tytułu ubezpieczenia nie może być wyższa od poniesionej szkody. Z kolei podstawę odpowiedzialności pozwanego stowarzyszenia stanowi przepis art. 415 kc, zgodnie z którym, kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia. Nadto, na względzie należy mieć również treść art. 361 kc i art. 363 kc. Zgodnie z art. 361 § 1 kc zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła. W myśl natomiast art. 363 § 1 kc naprawienie szkody powinno nastąpić, według wyboru poszkodowanego, bądź przez przywrócenie stanu poprzedniego, bądź przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej. Jednakże gdyby przywrócenie stanu poprzedniego było niemożliwe albo gdyby pociągało za sobą dla zobowiązanego nadmierne trudności lub koszty, roszczenie poszkodowanego ogranicza się do świadczenia w pieniądzu. Podstawową okolicznością sporną pomiędzy stronami była kwestia odpowiedzialności pozwanego Stowarzyszenia (...) z siedzibą w G.. Strona powodowa wskazywała na liczne zaniedbania w zabezpieczeniu toru linowego, z którego korzystał powód, w tym wskazywała na brak odpowiedniego instruktażu przez pracowników pozwanego, nienależyte zabezpieczenie drewnianych platform, stanowiących stacje pośrednie podczas przejazdu. Pozwani odpierali powyższe zarzuty, podnosząc, że platformy były właściwie zabezpieczone za pomocą materacy, a także wskazywali, że korzystając z atrakcji oferowanych przez pozwanego powód powinien był liczyć się z ryzykiem wypadku. Nadto, według pozwanego stowarzyszenia przyczyną wypadku było najprawdopodobniej niewłaściwe zachowanie się powoda podczas zjazdu. Rozstrzygając kwestię odpowiedzialności pozwanego Sąd oparł się na dowodzie z opinii biegłego sądowego z zakresu alpinizmu A. C.. W przedłożonej opinii biegły zwrócił uwagę na liczne zaniedbania pozwanego stowarzyszenia w organizacji zjazdu tyrolskiego. Przede wszystkim, zdaniem biegłego, powód nie został należycie przeszkolony przez instruktora jak należy korzystać z toru linowego. Biegły zwrócił uwagę, że strona pozwana nie złożyła do akt sprawy dokumentacji potwierdzającej takie przeszkolenie. Zgodnie natomiast z normą PN- (...)-2 przed przystąpieniem do pokonywania toru, użytkownicy powinni zostać poinformowani o przepisach bezpieczeństwa, a informacja powinna zawierać m.in. opis toru linowego i występujących w nim zagrożeń. Nadto, powinna zostać przeprowadzona przez instruktora demonstracja posługiwania się sprzętem ochronnym, jeśli taki sprzęt występuje i jest obsługiwany na torze przez uczestnika. Całość informacji powinna być udokumentowana. Dalej, zgodnie z normą należy wyjaśnić zasady różnych technik, którymi użytkownicy będą posługiwać się w trakcie pokonywania toru i należy dokonać oceny przyswojenia tych technik przez użytkownika na torze testowym. Tor testowy powinien zawierać wszystkie systemy stosowane na torze. W ocenie Sądu uzasadnione są wnioski zawarte w opinii biegłego, że w aktach sprawy nie ma żadnych dokumentów potwierdzających przeszkolenie powoda i zapoznanie go z występującymi i możliwymi zagrożeniami na torze linowym, czy też potwierdzających pokonanie przez niego toru testowego. Biegły wskazał, że w świetle zasad określonych w ww. normie, nie jest równoznaczne z przeszkoleniem zapoznanie użytkowania toru z instrukcją i zasadami bezpieczeństwa. Dopiero pokonanie toru testowego może pozwolić na sprawdzeniem psychomotorycznych predyspozycji użytkownika do zjazdu na „tyrolce”. W przedmiotowym przypadku, nie wykazano, że do takiego przejazdu testowego doszło, a z zeznań powoda wynika, że powód od razu został dopuszczony do przejazdu zasadniczego. Kolejnym zaniedbaniem pozwanego było nienależyte zabezpieczenie toru linowego. Jak wskazał biegły A. C. – zgodnie z normą PN- (...)-1 – dotyczącą projektu i wykonania toru linowego w zasięgu użytkownika nie mogą znajdować elementy ostre, bądź z ostrymi krawędziami. Obszar upadku i obszar dostępny nie może zawierać żadnych niezabezpieczonych elementów, na które poruszający się lub spadający użytkownik może wpaść, innych niż składniki przeszkody. Ponadto, zgodnie z normą PN- (...)-2 operator toru powinien prowadzić dokumentację administracyjną dotyczącą corocznych przeglądów wykonywanych przez organy kontrolne, a także dokumentację operacyjną zawierającą m.in. raporty wypadków, instrukcję obsługi dostarczoną przez producenta/wykonawcę toru czy aktualny raport oceny dendrologicznej. Biegły zwrócił również uwagę, że wedle zapisów normy należy dokonywać m.in. okresowej kontroli stałych torów linowych zamontowanych na drzewach, która powinna zostać przeprowadzona co najmniej raz w roku przez organ kontrolny z doświadczeniem i wiedzą na temat torów linowych drzew i lasów. Strona pozwana nie przedłożyła natomiast żadnej dokumentacji, na podstawie której możnaby stwierdzić, że w dacie wypadku tor linowy był należycie zabezpieczony, spełniał kryteria w zakresie bezpieczeństwa określone w ww. normie, a także że był poddawany okresowej kontroli. Mimo nieprzedłożenia ww. dokumentacji, biegły był w stanie stwierdzić, opierając się na swoim długoletnim doświadczeniu, że gdyby miejsce lądowania było odpowiednio zabezpieczone, to nawet w sytuacji obrócenia powoda bokiem lub tyłem, z utrudnionym hamowaniem na podeście, obrażenia powoda nie byłyby tak poważne. Powyższa konstatacja biegłego, jak również zeznania powoda wskazują na to, że miejsce wypadku nie było należycie zabezpieczone za pomocą materacy. Strona pozwana nie przedłożyła żadnych wiarygodnych dowodów, które potwierdzałyby jej twierdzenia o należytym zabezpieczeniu toru. Nie dołączono raportu powypadkowego ani dokumentacji zdjęciowej, która dokumentowałaby stan toru z chwili feralnego przejazdu. Biegły zwrócił uwagę, że najprawdopodobniej zostały także popełnione inne błędy, w tym zakresie zamocowania lonży do uprzęży. Jak wyjaśnił, gdyby zastosowano nieoryginalne lonże to mogłoby dojść do obniżenia pozycji zjeżdżającego zbyt nisko względem liny nośnej. W takiej sytuacji lekkie uniesienie nóg przy dojeździe do podestu mogło być niewystarczające do uniknięcia zderzenia z podestem, gdyż mniej sprawne fizycznie osoby nie są w stanie unieść nóg na tyle wysoko, aby uniknąć uderzenia w podest. Wobec braku jakiejkolwiek dokumentacji dotyczącej sprzętu ochronnego nie sposób stwierdzić, czy użyty przez pozwanego sprzęt spełniał warunki dotyczące bezpieczeństwa. Natomiast, wobec zeznań powoda, który wskazał, że miał wrażenie, że jedzie zbyt nisko, a także wobec treści opinii biegłego, istnieje duże prawdopodobieństwo, iż sprzęt pozwanego nie był właściwy. W świetle treści opinii biegłego należało uznać, że pozwane stowarzyszenie dopuściło się licznych zaniedbań przy organizacji zjazdu „tyrolką”, wskutek czego doszło do wypadku powoda. Jednocześnie, nie sposób uznać, że powyższy wypadek mieści się w ramach dopuszczalnego ryzyka. Podkreślić bowiem należy, iż powód nie jest sportowcem wyczynowo uprawiającym wspinaczkę wysokogórską czy inną tego typu aktywność, zresztą – jak wskazuje biegły – przejazd torem linowym w ogóle nie jest sportem. Powód korzystał z tego typu atrakcji rekreacyjnie. Podobnie - jak na przykład w przypadku przejazdu rollercoasterem w wesołym miasteczku – użytkownik ma prawo oczekiwać, że podmiot oferujący tego typu rozrywkę podejmie wszelkie działania, mające na celu zminimalizowanie ryzyka, w tym dochowa wszelkich procedur związanych z bezpieczeństwem przejazdu, określonych w powołanych powyżej normach. Pozwane stowarzyszenie uchybiło zatem wzorcowi powinnego zachowania, nie dochowało należytej staranności i w związku z tym można mu przypisać odpowiedzialność za bezprawne i zawinione zaniedbanie, pozostające w adekwatnym związku przyczynowym z powstałą szkodą. Przesądziwszy zasadę odpowiedzialności, w dalszej kolejności należy odnieść się do wysokości żądanego świadczenia. W przedmiotowej sprawie powód domagał się zasądzenia zadośćuczynienia za krzywdę w wysokości 40.000 zł. Dokonując ustaleń w przedmiocie rozmiaru krzywdy pamiętać należy, iż nie jest możliwe ścisłe określenie rozmiaru krzywdy i wysokości zadośćuczynienia, zaś każdy przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie z uwzględnieniem wszystkich okoliczności sprawy (por.: wyrok SN z dnia 3 czerwca 2011r., III CSK 279/10, L.). Bez wątpienia wprowadzenie do przepisu art. 445 § 1 kc klauzuli generalnej "odpowiedniej sumy" pozostawia sądowi orzekającemu margines uznaniowości, co do wysokości zasądzanej kwoty. Jest on dodatkowo wzmocniony fakultatywnym charakterem tego przyznania ("może"), co wskazuje na konstrukcję należnego zadośćuczynienia dopiero po przekroczeniu pewnego poziomu krzywdy (por.: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 1974r., II CR 763/73, OSPiKA 1975, nr 7-8, poz. 171). Pomimo niemożności ścisłego ustalenia wysokości uszczerbku należy jednak opierać rozstrzygnięcie na kryteriach zobiektywizowanych, a nie kierować się wyłącznie subiektywnymi odczuciami poszkodowanego. Sąd miał na uwadze, iż wobec niewymierności szkody niemajątkowej określając wysokość "odpowiedniej sumy", sąd powinien niewątpliwie kierować się celami oraz charakterem zadośćuczynienia i uwzględnić wszystkie okoliczności mające wpływ na rozmiar doznanej szkody niemajątkowej. Podstawowe znaczenie musi mieć rozmiar doznanej krzywdy, o którym decydują przede wszystkim takie czynniki, jak rodzaj uszkodzenia ciała czy rozstroju zdrowia, ich nieodwracalny charakter polegający zwłaszcza na kalectwie, długotrwałość i przebieg procesu leczenia, stopień cierpień fizycznych i psychicznych, ich intensywność i długotrwałość, wiek poszkodowanego i jego szanse na przyszłość oraz poczucie nieprzydatności społecznej (por.: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 1 kwietnia 2004r., II CK 131/03). Ponadto należy mieć na względzie, iż chodzi tu o krzywdę ujmowaną jako cierpienie fizyczne, a więc ból i inne dolegliwości oraz cierpienia psychiczne, czyli negatywne uczucia przeżywane w związku z cierpieniami fizycznymi lub następstwami uszkodzenia ciała, czy rozstroju zdrowia w postaci np. zeszpecenia, wyłączenia z normalnego życia itp. Celem zadośćuczynienia jest przede wszystkim złagodzenie tych cierpień. Winno ono mieć charakter całościowy i obejmować wszystkie cierpienia fizyczne i psychiczne, zarówno już doznane, jak i te, które zapewne wystąpią w przyszłości (a więc prognozy na przyszłość). Przy ocenie więc "odpowiedniej sumy" należy brać pod uwagę wszystkie okoliczności danego wypadku, mające wpływ na rozmiar doznanej krzywdy (por.: wyrok SN z dnia 3 lutego 2000r., CKN 969/98, LEX nr 50824). Kierując się wskazanymi powyżej kryteriami Sąd doszedł do przekonania, że żądana przez powoda kwota 40.000 zł jest odpowiednia do rozmiaru obrażeń doznanych przez powoda w wyniku wypadku z dnia 10 września 2010r., dolegliwości bólowych z nimi związanych, rozmiaru cierpień fizycznych i psychicznych oraz ograniczeń w życiu codziennym, wieku powoda i jego dotychczasowego trybu życia. Na podstawie dowodu z opinii biegłych sądowych z zakresu chirurgii i chirurgii urazowej oraz z zakresu rehabilitacji medycznej i fizjoterapii można jednoznacznie stwierdzić, że na skutek przedmiotowego zdarzenia powód doznał złamania w 2/3 dalszych trzonu lewej kości piszczelowej oraz złamania w 1/3 bliższej trzonu kości strzałkowej lewej. Powyższe urazy wymagały chirurgicznego zaopatrzenia i w dniu 15 września 2010r. powód został poddany zabiegowi chirurgicznemu zamkniętej repozycji złamania i zespolenia kości piszczelowej ryglowanym gwoździem śródszpikowym K.. Aktualnie utrzymującymi się skutkami przebytego złamania są: deficyt 20ͦ pełnego ruchu zgięcia grzbietowego stawu skokowego i 15ͦ pełnego ruchu zgięcia podeszwowego stopy w stawie skokowym oraz zanik w zakresie 2 cm mięśni podudzia lewego. Biegli zgodnie orzekli, że wskutek ww. zdarzenia powód doznał trwałego uszczerbku na zdrowiu w wysokości 10 %. Nie ulega przy tym wątpliwości, że zarówno sam uraz, jak i zabieg operacyjny wiążący się z ingerencją w układ kostny stanowiły źródło dolegliwości bólowych, które – jak wynika z zeznań powoda – były uśmierzane poprzez przyjmowanie leków przeciwbólowych. Jednocześnie, należało mieć na uwadze, że rokowanie na przyszłość są niepewne, gdyż istnieje możliwość rozwoju zmian zwyrodnieniowych, a także odczynów alergicznych. Ponadto, należy wskazać, że źródłem dodatkowych cierpień dla powoda był sam przebieg wypadku. Po uderzeniu w platformę, wskutek czego doszło do złamania kości podudzia, powód wisiał na linie przez około dwie godziny. W tym czasie pracownicy pozwanego stowarzyszenia próbowali nieudolnie sprowadzić powoda na ziemię. Można tylko domyślać się, jak bardzo wówczas powód cierpiał, nie mając nawet możliwości choćby częściowego uśmierzenia bólu. Przy ustaleniu skutków zdarzenia i rozmiaru poniesionej przez powoda krzywdy nie można pominąć faktu, że leczenie obrażeń odniesionych w wypadku wiązało się dla powoda z pewnymi ograniczeniami w życiu codziennym. Przede wszystkim należało mieć na uwadze, że po wypisaniu ze szpitala powód przez okres półtora miesiąca leżał w domu, gdyż złamanie zostało unieruchomione opatrunkiem gipsowym. Dopiero po miesiącu, powód był w stanie samodzielnie poruszać się z pomocą kul łokciowych. Przedmiotowy wypadek uniemożliwił powodowi wykonywanie pracy zawodowej przez kilkanaście miesięcy. Jak bowiem wynika z przedłożonych dokumentów powód przebywał na zwolnieniu lekarskim od dnia 11 września 2010r. do 22 marca 2011r., a następnie pobierał zasiłek rehabilitacyjny do lipca 2011r. Przez kilka miesięcy powód nie mógł także korzystać z samochodu z uwagi na ograniczenia ruchomości stawu skokowego. Po wypadku powód zmuszony był także do ograniczenia aktywności fizycznej. Sąd miał na uwadze, że szacując wysokość zadośćuczynienia należy mieć na względzie, że zdrowie ludzkie jest wartością bezcenną i żadna kwota nie jest w stanie zrekompensować uszczerbku na zdrowiu, w związku z tym celem zadośćuczynienia jest jedynie złagodzenie doznanych cierpień i wyrządzonej krzywdy. Wysokość zadośćuczynienia przyznawanego w oparciu o art. 445 § 1 kc musi być adekwatna w tym znaczeniu, że powinna uwzględniać – z jednej strony rozmiar doznanej krzywdy, z drugiej zaś – powinna być utrzymana w rozsądnych granicach odpowiadających aktualnym warunkom i stopie życiowej społeczeństwa, a zindywidualizowana ocena tych kryteriów pozostawiona jest uznaniu sędziowskiemu (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 12 stycznia 2018r. I ACa 765/17, L.). W ocenie Sądu, zadośćuczynienie w wysokości 40.000 zł spełnia wszelkie warunki wskazane w cytowanym powyżej orzecznictwie. Jednocześnie, kwota ta jest odpowiednia do zakresu odpowiedzialności pozwanego stowarzyszenia oraz ubezpieczyciela i obejmuje wyłącznie te skutki, które pozostają w adekwatnym związku przyczynowym ze zdarzeniem. Przyznana kwota nie prowadzi do bezpodstawnego wzbogacenia poszkodowanego kosztem sprawcy i ubezpieczyciela, a wyłącznie rekompensuje poniesioną szkodę niemajątkową. Jednocześnie, kwota ta stanowi odczuwalną wartość dla powoda zważywszy na aktualny poziom życia społeczeństwa na terenie T., poziom dotychczasowego życia powoda oraz młody wiek powoda. Zatem, na podstawie art. 822 § 1 i 4 kc i art.

§ 1kc oraz art.

415 kc w zw. z art. 445 § 1 kc i art. 444 kc Sąd zasądził na rzecz powoda kwotę 40.000 zł. O odsetkach Sąd orzekł na mocy art. 481 § 1 i 2 kc. Zważyć należy, iż w pozwie powód określił datę początkową od której domaga się zapłaty odsetek w stosunku do obu pozwanych na dzień 13 sierpnia 2012r. Tymczasem, jak wynika z dołączonych dokumentów, pismem z dnia 24 maja 2012r. powód wezwał jedynie pozwane Stowarzyszenie (...) z siedzibą w G. do zapłaty kwoty 40.000 zł tytułem zadośćuczynienia za krzywdę, w odpowiedzi na co, pismem z dnia 12 lipca 2012r. pozwany poinformował, że nie uznanej żadnych roszczeń powoda. Natomiast, pozwanemu ubezpieczycielowi szkoda została zgłoszona dopiero w dniu 1 lipca 2013r. Zatem, wskazana w pozwie data początkowa roszczenia o zapłatę odsetek może być uwzględniona tylko w przypadku Stowarzyszenia (...). Natomiast, w przypadku drugiego z pozwanych roszczenie stało się wymagalne stosownie do art. 817 kc, po upływie 30 dni od zgłoszenia szkody, a zatem dopiero w dniu 1 sierpnia 2013r. Z tych przyczyn co do roszczenia o odsetki za okres wcześniejszy powództwo podlegało oddaleniu. Jednocześnie, zgodnie z treścią pozwu Sąd zastrzegł, że spełnienie świadczenia przez jednego z pozwanych zwalnia z obowiązku zapłaty drugiego. Sąd miał bowiem na uwadze, że odpowiedzialność pozwanych jest oparta na różnych podstawach prawnych (odpowiedzialność (...) S.A. wynika z zawartej ze sprawcą umowy ubezpieczenia OC, a odpowiedzialność pozwanego Stowarzyszenia (...) z czynu niedozwolonego), co oznacza, że po stronie pozwanych zachodzi solidarność niewłaściwa (in solidum). Ponadto, powód domagał się ustalenia odpowiedzialności pozwanych względem niego za mogące powstać w przyszłości dalsze następstwa wypadku z dnia 10 września 2010r. Zważyć należy, co podkreślił Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 24 lutego 2009r. (III CZP 2/09, OSNC 2009/12/168), iż po nowelizacji Kodeksu cywilnego polegającej m.in. na dodaniu art. 442 1 kc zasadniczym wyznacznikiem posiadania interesu prawnego jest wyeliminowanie lub przynajmniej złagodzenie trudności dowodowych mogących wystąpić w kolejnej sprawie odszkodowawczej ze względu na upływ czasu pomiędzy wystąpieniem zdarzenia szkodzącego a dochodzeniem naprawienia szkody. Nie wszystkie szkody na osobie zawsze powstają jednocześnie ze zdarzeniem, które wywołało uszkodzenie ciała; następstwa takiego zdarzenia są często wielorakie, a sama szkoda ma charakter dynamiczny. W jakiś czas po zdarzeniu, często wiele lat, a nawet dziesięcioleci ujawniają się kolejne następstwa zdarzenia, których - zależnych od indywidualnych właściwości organizmu, przebiegu leczenia czy rehabilitacji oraz wielu innych czynników, także rozwoju nauk medycznych i biologicznych – nie można przewidzieć. Poszkodowany nie może zatem, występując z powództwem o świadczenie, określić wszystkich skutków danego zdarzenia, które jeszcze się nie ujawniły, ale których wystąpienie jest prawdopodobne. Powyższe stanowisko zostało potwierdzone przez Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 11 marca 2010r., IV CSK 410/09, LEX nr 678021, w którym SN wprost stwierdził, że pod rządem art. 442 1 § 3 kc powód dochodzący naprawienia szkody na osobie może mieć interes prawny w ustaleniu odpowiedzialności pozwanego za szkody mogące powstać w przyszłości. W ocenie Sądu powód wykazał interes prawny w ustaleniu odpowiedzialności pozwanych. Jak bowiem wynika z opinii biegłych sądowych z zakresu medycyny rokowania na przyszłość są niepewne. W przyszłości złamanie może skutkować szybszym rozwojem zmian zwyrodnieniowych lewego stawu skokowego i pogłębieniem deficytów ruchomości. Ponadto, z uwagi na pozostający w kości piszczelowej materiał zespalający (ciało obce) może dojść do odczynów alergicznych na metal użyty do zespolenia. O kosztach procesu Sąd orzekł na mocy art. 98 kpc, uznając, że powód wygrał w przeważającym zakresie, i tym samym kosztami procesu Sąd w całości obciążył pozwanych na zasadzie odpowiedzialności in solidum, pozostawiając szczegółowe wyliczenie kosztów referendarzowi sądowemu po zakończeniu postępowania, na mocy art. 108 § 1 kpc.

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.