← Polska

XI GC 789/19

Sygn. akt XI GC 789/19 UZASADNIENIE Pozwem z dnia 14 grudnia 2019 r. wniesionym do Sądu Rejonowego w Pile, powód R. J. wniósł przeciwko pozwanemu Ł. S. o zapłatę kwoty 10 665,71 zł wraz ustawowymi ods

§ 2

kc z chwilą zawarcia przez finansującego umowy ze zbywcą z mocy ustawy przechodzą na korzystającego uprawnienia z tytułu wad rzeczy przysługujące finansującemu względem zbywcy, z wyjątkiem uprawnienia odstąpienia przez finansującego od umowy ze zbywcą. Nadto z uwagi na rozpoznanie sprawy w postępowaniu zwykłym – o czym przesądziło samo roszczenie o rękojmie, przy wartości umowy ponad 20000 zł, jak i postanowienie w przedmiocie przekazania sprawy - rozważono również roszczenie oparte o treść art. 471 kc - dłużnik obowiązany jest do naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, chyba że niewykonanie lub nienależyte wykonanie jest następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi. W sprawie między stronami jedynie nieznaczna część stanu faktycznego była niesporne, tj. prawo własności Ł. S. do pojazdu M. (...) z dźwigiem Epsilon przed zbyciem w 2018, zawarcie przez powoda z (...) umowy leasingu, złożenie pisemnej reklamacji 20 lutego 2018r. Spór zaś dotyczył legitymacji czynnej powoda, biernej pozwanego, istnieniu wady pojazdu w chwili sprzedaży, zawiadomienia o wadzie, wysokości kosztów i sposobu naprawy. Badając najdalej idący zarzut braku legitymacji czynnej stron, sąd doszedł do przekonania, że istniała ona w obu przypadkach. Powód wykazał za pomocą umowy leasingu (k. 20-26), faktury zakupu (k. 88), protokołu odbioru, zamówienia (k. 91) czy choćby pisma leasingodawcy z dnia 5.08.2019r. (k. 112), że leasingowany przez niego pojazd został nabyty przez (...) (w związku z przedmiotową umową leasingu) właśnie od pozwanego. Z przedłożonych dokumentów jednoznacznie wynika bowiem oznaczenie pojazdu co do tożsamości, jak i osoba sprzedawcy. Zarówno w zamówieniu, jak i na fakturze widnieją dane pozwanego, zaś w umowie leasingu wskazano, że pełne dane przedmiotu leasingu będą podane właśnie na fakturze sprzedawcy (pozwanego). W tym miejscu oceniając zeznania pozwanego złożone na rozprawie w dniu 12 lipca 2019r. sąd uznał je w większości za niewiarygodne. Przede wszystkim całkowicie niezrozumiałe było twierdzenie pozwanego, że „nie wie kto kupił od niego ten samochód” czy że „nikomu nie udzielał żadnego pełnomocnictwa do sprzedaży”. Mając przy tym na uwadze, że jak wynikało z jego dalszych zeznań, nigdy nie prowadził działalności związanej z handlem pojazdami, zaś w 2018r. sprzedał tylko jeden samochód marki M., jego zeznania jawią się jako nastawione wyłącznie na odparcie zarzutów powoda i stanowią przyjętą strategię procesową. Pozwany nie wykazał przy tym aby jego miesięczne dochody były tak znaczne, że kwota 172 000 zł, jaką uzyskał ze sprzedaży pojazdu, mogła zostać przez niego niezauważona, czy też nie przywiązywał do niej jakiegokolwiek znaczenia. Nie sposób uwierzyć, że przedsiębiorca prowadzący działalność w mikroskali, nie wie z kim zawiera transakcję na blisko dwieście tysięcy złotych. Co więcej skoro sprzedaż pojazdów nie wchodziła w zakresie jego działalności i była to pojedyncza transakcja, oczywistym jest, że pozwany musiał znać jej szczegóły. Tymczasem w trakcie jego zeznań powzięto wątpliwość czy pozwany w ogóle wie, że był właściciel takiego pojazdu, a obecnie już nim nie jest. Ostatecznie jednak pozwany przyznał, że zlecił sprzedaż pojazdu „panu H. i jego pracownikom” (k. 97). Skoro więc ustalono, że powód istotnie był leasingobiorcą pojazdu nabytego od pozwanego, to zgodnie z art.

§ 2

kc przeszły na niego z mocy prawa roszczenia z tytułu wad rzeczy przysługujące finansującemu względem zbywcy, z wyjątkiem uprawnienia odstąpienia przez finansującego od umowy ze zbywcą. Również w świetle celu, sensu i przedmiotu umowy leasingu, nie ulega wątpliwości, że powód był uprawniony do dochodzenia bezpośrednio od pozwanego zarówno roszczeń z art. 566 kc i nast., jak i z art. 471 kc. Takie też jest utrwalone stanowisko doktryny i orzecznictwa wyrażono m.in. w wyroku Sądu Najwyższego z dnia z dnia 6 października 2017 r. V CSK 670/16, „brzmienie art.

k.c. nie daje podstaw do zawężenia jego zastosowania tylko do uprawnień z rękojmi i gwarancji. Dlatego za przekonujące należy uznać dominujące stanowisko w piśmiennictwie, że korzystający uzyskuje na gruncie art.

§ 2k.c.

wszelkie uprawnienia z tytułu wad rzeczy, przysługujące finansującemu względem zbywcy, z wyjątkiem samodzielnego odstąpienia od umowy sprzedaży.” Rozważając w pierwszej kolejności roszczenie z rękojmi, zgodnie z art. 556 1 kc wada fizyczna polega na niezgodności rzeczy sprzedanej z umową. W szczególności rzecz sprzedana jest niezgodna z umową, jeżeli 1) nie ma właściwości, które rzecz tego rodzaju powinna mieć ze względu na cel w umowie oznaczony albo wynikający z okoliczności lub przeznaczenia; 2) nie ma właściwości, o których istnieniu sprzedawca zapewnił kupującego, w tym przedstawiając próbkę lub wzór; 3) nie nadaje się do celu, o którym kupujący poinformował sprzedawcę przy zawarciu umowy, a sprzedawca nie zgłosił zastrzeżenia co do takiego jej przeznaczenia; 4) została kupującemu wydana w stanie niezupełnym. Zgodnie z art. 557 kc sprzedawca jest zwolniony od odpowiedzialności z tytułu rękojmi, jeżeli kupujący wiedział o wadzie w chwili zawarcia umowy. Stosownie zaś do art. 559 kc sprzedawca jest odpowiedzialny z tytułu rękojmi za wady fizyczne, które istniały w chwili przejścia niebezpieczeństwa na kupującego lub wynikły z przyczyny tkwiącej w rzeczy sprzedanej w tej samej chwili. „Przepis art. 559 k.c. modyfikuje rozkład ciężaru dowodu - jako przepis w tym zakresie szczególny w stosunku do art. 6 k.c. - w razie dochodzenia przez kupującego od sprzedawcy roszczeń z tytułu rękojmi. Treść normy prawnej zawartej w art. 559 k.c. uzasadnia bowiem posługiwanie się domniemaniem, że wady wynikły z przyczyny tkwiącej już poprzednio w rzeczy sprzedanej. Oznacza to, że na kupującym nie spoczywa ciężar dowodu, iż wada powstała z przyczyny tkwiącej już poprzednio w rzeczy. Ryzyka wadliwej produkcji i ryzyka związanego ze sprzedażą rzeczy wadliwych nie może bowiem ponosić kupujący. Na sprzedawcy spoczywa zatem obowiązek kontroli dostarczonego towaru celem stwierdzenia, czy w dacie wydania kupującemu przedmiotu sprzedaży nie ma on wad fizycznych. Natomiast kupujący nie ma obowiązku badania rzeczy, a ujemne dla niego skutki prawne wywołują jedynie dwa elementy: świadomość, że rzecz zaoferowana do sprzedaży ma wadę i świadome w takiej sytuacji nabycie rzeczy wadliwej.” (tak Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 27 listopada 2003 r., III CK 115/02). W przypadku gdy uprawniony z rękojmi wykaże istnienie wady fizycznej, to na sprzedającego przechodzi ciężar dowodu, że powstała ona po przejściu na kupującego niebezpieczeństwa przypadkowej utraty lub uszkodzenia rzeczy (Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z dnia 18 lutego 2016 r., I ACa 961/15). Na okoliczność istnienia wady powód przedłożył dowód w postaci ekspertyzy sporządzonej w dniu 7 lutego 2018r. na jego zlecenie, reklamacji z 20 lutego 2018r., faktur Vat, własnych zeznań i opinii biegłego. W ocenie sądu były one wystarczające do wykazania zarówno istnienia wady w nabytym od pozwanego samochodzie oraz jej rodzaju. Pozwany zarzucał, że na podstawie dowodów nie można ustalić czy oceniana w dniu 7 lutego pompa, istotnie była częścią wymontowaną ze spornego samochodu. Zdaniem sądu nie jest to zarzut trafny. Po pierwsze wbrew twierdzeniom pozwanego ekspertyzę z dnia 7 lutego, poprzedzały oględziny spornego pojazdu. Wynika to nie tylko wprost z przedłożonego dokumentu, gdzie wskazano miejsce oględzin (teren budowy przy drodze nr (...)) lecz również dołączonych zdjęcia nie tylko wymontowanej pompy lecz i miejsca w podwoziu pojazdu, z którego została ona wymontowana. Co więcej rzeczoznawca sporządzający ekspertyzę zaznaczył, że fotografie wymontowanej pompy wykonywano sukcesywnie. Tym samym trudno uznać, że badana pompa nie stanowiła elementu zakupionego od pozwanego pojazdu. W tym miejscu trzeba również wskazać, że dokument ten o ile oczywiście nie ma mocy opinii biegłego sądowego, o tyle jest to dokument prywatny podlegająca ocenie. Fakt, że ekspertyza została sporządzona na zlecenie powoda, nie może z góry zakładać jej fałszywości, czy niewiarygodności. Co więcej trudno uznać, że powód narażałby się na odpowiedzialność karną, przedkładając jako dowód w sprawie, dokument, który miałby stwierdzać fałszywie, że oględziny dotyczyły spornego pojazdu, a w rzeczywistości odnosiły się do innego samochodu. Podobnie wyłącznie przypuszczeniami, hipotetyczną wersją pozwanego, było sugerowanie, że to powód dokonał prowizorycznej naprawy przez spawanie, a następnie tak „naprawioną” pomnę zamontował w leasingowanym samochodzie. Pomijając nawet fakt, że jest to jedynie niewykazana teza pozwanego (na którym w tym względzie ciążył obowiązek dowodowy), to zdaniem sądu jest ona całkowicie sprzeczna z logiką. Trudno sobie wyobrazić, z jakich przyczyn powód miałby w pojedzie wartym 172 000 zł dokonywać tak prowizorycznej naprawy, a później na własny koszty naprawiać za ponad 10 000 zł jej uszkodzenie. Jeśli bowiem do uszkodzenia pompy, skutkującej koniecznością naprawy (nawet przez spawanie) doszło już po jej nabyciu przez powoda, to i tak posiadałby on roszczenie do pozwanego z tego tytułu, nie musiałby dokonywać prowizorycznej naprawy. Całkowicie zaś nieprawdopodobne byłoby ustalenie, że już dzień po zakupie to z winy powoda, poprzez nieprawidłową eksploatację, doszło do uszkodzenia pompy. Nie tylko nie wynika to z jakiegokolwiek dowodu w sprawie, lecz również nawet pozwany nie był w stanie przedstawić w jaki sposób, dzień po nabyciu, powód mógł uszkodzić pompę. W konsekwencji zdaniem sądu chybiony był zarzut pozwanego, że w rzeczywistości to inny samochód powoda uległ awarii i badana pompa pochodziła z innego pojazdu. Nadto dodatkowo na istnienie wady sprzedanego pojazdu, wskazuje – niekwestionowana przez pozwanego – okoliczność, że w dniu odbioru samochodu, podczas jego przejazdu do siedziby powoda, z pompy olejowej wypadł wąż olejowy. Takie ustalenie również świadczy o istnieniu wady pompy w zakupionym samochodzie, co zresztą potwierdził biegły, wskazując, że przy prawidłowo funkcjonującym układzie hydraulicznym nie powinno mieć to miejsca. O prawdziwości twierdzeń zawartych w ekspertyzie, jak i zeznaniach powoda, świadczą również pozostałe przeprowadzone dowody. Po pierwsze sam pozwany przyznawał, że numer na który powołuje się powód – (...) – mógł należeć do jednego z pracowników A. H. (k. 97). Powód zeznawał zaś, że cały czas pozostawał w kontakcie, pod tym właśnie numerem, z osobą obecną przy odbiorze samochodu. Jak wynika z protokołu odbioru i zeznań świadka A. H. to J. S. – wydał powodowi samochód. W dniu 31 stycznia 2018r. powód nawiązał połączenie, trwające 5 min. i 18 sek., z tym właśnie numerem telefonu. Tym samym w kontekście zeznań A. H., jak i samego pozwanego, uznano, że twierdzenia powoda, o telefonicznym zgłoszeniu wady już w dniu jej wystąpienia były prawdziwe. Tym samym nie zasadny był również zarzut pozwanego wywodzony z art. 563 kc, że przy sprzedaży między przedsiębiorcami kupujący traci uprawnienia z tytułu rękojmi, jeżeli nie zbadał rzeczy w czasie i w sposób przyjęty przy rzeczach tego rodzaju i nie zawiadomił niezwłocznie sprzedawcy o wadzie, a w przypadku gdy wada wyszła na jaw dopiero później - jeżeli nie zawiadomił sprzedawcy niezwłocznie po jej stwierdzeniu. Jeśli chodzi o pierwszą przesłankę, to nie było między stronami sporu, że powód jeszcze przed zakupem pojazdu przez (...) sprawdzał go osobiście i poddawał próbom. Tym samym istotnie nie sposób było wymagać od powoda, aby odbierając, sprawdzony wcześniej pojazd, miał ponownie dokonywać jego szczegółowych oględzin. Co więcej wada pompy nie była widoczna przy sprawdzeniu pojazdu z zewnątrz, tym bardziej więc należy uznać, że powód wywiązał się z tego obowiązku. Jak zaś wskazano wcześniej, powód wykazał również, że już w dniu awarii zawiadomił telefonicznie o wadzie osobę upoważnioną przez pozwanego do działania w jego imieniu w związku ze sprzedażą. Dodatkowo powód pismem z dnia 20 lutego 2018r. ponownie powiadomił o zaistniałej wadzie, potwierdził jej telefoniczne zgłoszenie i wnosił o obniżenie ceny zakupu. Skoro więc powód już 20 lutego wskazywał na pierwotnie telefoniczne zgłoszenie wady, to jego twierdzenia zawarte w pozwie nie mogły być uznane dostosowane do potrzeb procesowych. Jednocześnie trzeba podkreślić, że art. 563 kc, na który powołuje się pozwany, celowo zawiera niedookreślony zwrot „niezwłocznie”. W każdej bowiem sprawie właściwy termin na zawiadomienie o wadzie może być odmienny. W orzecznictwie przyjmuje się, że nie powinien być on dłuży niż dwa tygodnie, co mając na względzie datę 7 lutego, kiedy to powód dowiedział się o wadzie, zostało zachowane. Jednocześnie zważywszy na to, że od chwili powzięcia wiedzy o rodzaju awarii, powód podejmował szereg czynności związanych z usprawnieniem pojazdu, ustaleniem kosztów naprawy, celem skorzystania z rękojmi, uznano, że mieścił się on w ustawowych granicach. Zarówno telefoniczne jak i pisemne zgłoszenie wady pozwanemu, nie spowodowało z jego strony jakiejkolwiek reakcji. Tym bardziej pozwany nie zaoferował pozwanemu naprawy czy też wymiany wadliwej pompy na nową. Co więcej jak wynikało z twierdzeń pozwanego w toku postępowania, nie zamierzał on nawet uznawać swojej odpowiedzialności, twierdząc, że w chwili sprzedaży pojazd był w pełni sprawy, a prowizorycznie naprawiona pompa, nie znajdowała się w sprzedanym samochodzie. Pozwany w żaden sposób nie odpowiedział na oświadczenie o obniżeniu ceny, dlatego nie sposób obecnie uznać, że w rzeczywistości zamierzał skorzystać z uprawnienia do naprawy wady. Tym samym niezrozumiałe jest stanowisko pozwanego o uniemożliwieniu mu naprawy czy choćby zajęcia stanowiska w tej kwestii. Powód skutecznie więc złożył oświadczenie o obniżeniu ceny pojazdu. Należy także przypomnieć, że norma zawarta w art. 559 kc zawiera domniemanie istnienia wady rzeczy w chwili jej sprzedaży. Tym samym to na pozwanym ciążył obowiązek obalenia tego domniemania. W konsekwencji pozwany był zobowiązany do wykazania, że wada pompy powstała już po zbyciu pojazdu i nie tkwiła w nim na chwilę sprzedaży. W zakresie zarzutów pozwanego co do rodzaju wady i zakresu uszkodzenia, przeprowadzono m.in. dowód z opinii biegłego. Jak już wyżej wskazano na podstawie materiału dowodowego ustalono, że w pojeździe nabytym od pozwanego doszło do uszkodzenia pompy hydraulicznej. Biegły sądowy oceniając w kontekście swojej wiedzy specjalistycznego zgromadzony materiał dowodowy, a w szczególności poddając analizie technicznej załączone zdjęcia pompy, jej opis, jak i opis okoliczności związany z awarią, ustalił jednoznacznie, że doszło do niej na skutek pęknięcia prowizorycznie wykonanego spawu wałka napędowego z wielowypustem. Biegły stwierdził również, że zasadą naprawy jest wymiana nie tylko uszkodzonego elementu, ale również elementów współpracujących. Tym samym w sytuacji pęknięcia wałka napędowego, wymianie podlegało uszkodzone (zgodnie z opinią) koło zębate usytuowane na wałku, jak i zalecana była wymiana koła zębatego w skrzyni biegów jako elementu współpracującego, a w konsekwencji samej pompy. Biegły sądowy mimo, że nie miał możliwości bezpośredniego badania uszkodzonych elementów, korzystając ze swojej wiedzy specjalistycznej stwierdził, że na skutek opisanej awarii i widocznego spawania, zasadna była wymiana wszystkich elementów zakupionych i wymienionych przez powoda. Nadto biegły odpowiadając na zarzuty pozwanego w zakresie braku możliwości działania pompy przez 30 minut w sytuacji zobrazowanego zdjęciami spawania, stwierdził również, że na fakt zaistnienia awarii musiały złożyć się co najmniej trzy czynniki: ciśnienie w układzie hydraulicznym, dynamika jego zmian oraz bicie wałka, które musiało występować. Tym samym dla dokonania kategorycznych ustaleń w sprawie, nie mógł mieć znaczenia przeprowadzony przez pozwanego eksperyment. Pomijając już nawet jego moc dowodową, to nie sposób ustalić jakie wartości wskazanych przez biegłego zjawisk występowały w uszkodzonym samochodzie, w chwili awarii, a jakie podczas eksperymentu. Nadto już nawet bez posiadania wiedzy specjalistycznej, nie sposób ustalić czy spawów dokonano w taki sam sposób i jaka była ich wytrzymałość. Biegły posiadający w tym względzie stosowną wiedzę i doświadczenie zawodowe, stwierdził kategorycznie, że przy takiej naprawie, do awarii mogło dojść zarówno bezpośrednio po uruchomieniu pompy, jak i nawet kilka dni później. Tym samym jej zaistnienie dzień po odbiorze pojazdy, nie może przesądzić, o nieistnieniu wady w chwili nabycia pojazdu. Podobnie na podstawie dowodu z opinii biegłego, jak i załączonym faktur zakupu, ustalono zasadną wartość o jaką powód mógł obniżyć cenę. Nie uwzględniono jedynie wartości przystawki, gdyż jak wynikało z opinii biegłego, przy prawidłowej naprawie pompy nie powinno dojść do jej uszkodzenia. Tym samym uznano, że koszt z tym związany nie może obciążać pozwanego. Analizując zaś roszczenie powoda w kontekście art. 471 kc, uznano, że nawet gdyby roszczenie z rękojmi nie przysługiwało powodowi, to również na tej podstawie powództwo zostałoby uwzględnione. Celem skorzystania z uprawnienia odszkodowawczego powód był zobowiązany do wykazania istnienia zobowiązania pozwanego, jego nienależytego wykonania, powstania szkody i związku przyczynowego. W zakresie pierwszej z przesłanek opisaną ją już wyżej uzasadniając legitymację stron postępowania. Można więc jedynie powtórzyć, że pozwany był zobowiązany w ramach umowy sprzedaży spornego pojazdu na rzecz (...), który to pojazd następnie został oddany powodowi – jako leasingobiorcy – do korzystania. Co do drugiej przesłanki nienależytego wykonania zobowiązania, również jak już wyższej wskazano, powód zdołał wykazać, że to właśnie pojazd nabyty od pozwanego posiadał wadę ukrytą pompy hydraulicznej. Pozwany – jak wynikało zresztą z jego zeznań – sprzedał pojazd jako w pełni sprawy, nie posiadający wad, w tym pompy hydraulicznej. Tymczasem już dzień po odbiorze pojazdu od pozwanego, uległ on uszkodzeniu. Nie ujawniły się również żadne okoliczności, które by wskazywały, na to, że chwili wydawania pojazdu pompa była sprawna zgodnie z umową, a jej uszkodzenie nastąpiło dzień później z winy powoda. Z odpowiedzialnością odszkodowawczą z art. 471 kc wiąże się nadto domniemanie prawne że niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania jest następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiada. Nie mogło więc mieć znaczenia w sprawie, to, że pozwany zaprzeczał, aby dokonywał spawania pompy, czy aby była ona uszkodzona w chwili sprzedaży. Domniemywa się bowiem, że istniały zdarzenia, za które dłużnik ponosi odpowiedzialność oraz, że zdarzenia te stanowiły przyczynę niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania. Pozwany nie zdołał obalić tego domniemania, nie przedłożył bowiem dowodu na okoliczność braku swojej winy, ani na okoliczność dołożenia należytej staranności przy wykonywaniu zobowiązania. W tym ostatnim zakresie, sam pozwany przyznał, że nie przykładał do sprzedaży większego znaczenia, nie brał bezpośredniego udziału przy oferowaniu pojazdu i jego wydaniu. A co więcej nie przywiązywał nawet wagi do osoby, której pojazd sprzedawał. Pozwany przyznawał nawet, że zanim sam nabył ten pojazd od Pana H., nie sprawdzał go w żaden sposób. Trudno więc na tej podstawie wysnuć wniosek, że pozwany dołożył wymaganej staranności przy sprzedaży. Niewątpliwie powód wykazał również zaistnienie szkody związanej z niewłaściwym wykonaniem zobowiązania. Pozwany sprzedając pojazd z uszkodzonym wałkiem napędu i kołem zębatym pompy oleju, doprowadził do dalszego uszkodzenia tych elementów, na skutek pęknięcia wałka, a w konsekwencji całej pompy hydraulicznej. Powód wykazał fakturami i dowodem z opinii biegłego koszty naprawy tych elementów, co stanowiło jego szkodę. Bez wątpienia istnieje również związek przyczynowy. Gdyby bowiem pozwany sprzedał pojazd, ze sprawnym układem hydraulicznym, to nie doszłoby do powstania ww. szkody. Mają na uwadze powyższe orzeczono jak w I i II wyroku. O odsetkach orzeczono na podstawie art. 481 kc. O kosztach na podstawie art. 100 kpc, uznając, że powód wygrał sprawę w 86%. Powód poniósł łącznie koszty w wysokości 4917 zł z czego 86% stanowi 4228,62 zł. pozwany poniósł koszty w wysokości 3617 zł z czego 14% stanowi 506,38 zł, dokonując wzajemnej kompensaty orzeczono jak w pkt III. W tej samej proporcji, na podstawie art. 113 u.k.s.c nakazano pobrać od stron brakujące wydatki związane z opinią biegłego. ZARZĄDZENIE 1. (...) 2. (...) 3. (...)

🔗 Do źródła urzędowego

Wyjaśnienie AI na podstawie urzędowego tekstu ustawy. Orientacyjne, nie zastępuje porady prawnej.